• drzewko
  • od najstarszego
  • od najnowszego
Dodaj do ulubionych

MENU żłobkowe

  • 20.01.09, 14:49
    Często czytam menu wiszące przy wejściu do naszego żłobka i czasem jestem
    zdziwiona rzeczami jakie serwują dla 1,5 dzieci. A już w ogóle byłam
    ZSZOKOWANA paczką, jaką moja córka dostała po baliku w zeszłym tygodniu. Na
    szczęście nie była na baliku i nie miała okazji zjeśc zawartości tej paczki -
    czekolad, pierników, batonikow itp. To wszystko za zgodą dietetyka? U Was też
    tak jest? Chyba wybiorę się w tej sprawie do kierowniczki, bo nie podobają mi
    się tego typu prezenty (za które zresztą sama wcześniej zapłaciłam, nie
    wiedząc dokładnie za co).
    Edytor zaawansowany
    • 20.01.09, 15:14
      OMG ale z ciebie awanturnica - a co mieli do tych paczek wlozyc? dietetyczne
      platki zbozowe????????????????????????????????
      a menu jak menu, tez sie dziwilam pasta z papryki ale okazalo sie ze dziec je i
      swietnie sie po tym ma, nic go nie boi nie ma zadnego syfu na skorze
      wez troche sie opanuj kobieto :o
      --
      Tak,wiem,wspułczujesz moim dziecią...
      • 20.01.09, 15:27
        Płatki zbożowe byłyby bardziej wskazane, tym bardziej, że moja uwielbia wink.
        Sorki, ale przykładam uwagę do tego, co je moje dziecko.
        • 20.01.09, 15:44
          Mój mały ma rok i 8 miesięcy, nie chodzi do żłobka, ale gdyby tam
          był i dostał paczkę ze słodyczami to tez byłabym wkurzona. Może
          wystarczyłoby dać książeczkę zamiast słodyczy? Karmienie dziecka w
          tym wieku słodyczami wg mnie nie jest odpowiednie.
    • 20.01.09, 16:31
      A co konkretnie tak cię szokuje w tym jadłospisie? Ja gdy przychodzę
      po młodego i czytam menu to mnie skręca. Z zachwytu. Po pierwsze
      sama bym chciała takie sniadanie, obiad i podwieczorek. Po drugie -
      zżera mnie zazdrość, że chocbym się dwoiła i troiła to tak
      urozmaiconego jedzenia dla dziecka w domu nie wymyślę. Te kanapeczki
      z mnóstwem dodatków i jeszcze szczypiorkiem, te kaszki z owocami, te
      pulpeciki, trzy surówki, budyń z truskawkami... Eh... No i jeszcze
      jedno - młody to wszystko w żłobku je a w domu grymasi. W domu w
      zyciu by truskawki nie zjadł, tylko pluł. Gdy widzi, że jedzą inne
      dzieci, też wsuwa.
      A co do słodyczy. Te paczki są przecież od wielkiego dzwonu. Bal,
      dzień dziecka - no może dwa, trzy razy do roku. po co robić takie
      halo? mój syn akurat słodycze w domu dostaje - nie codziennie, ale
      wie co to czekolada, pierniczki i batoniki. może właśnie dlatego w
      zyciu by się na taką paczkę nie rzucił. Owszem, obejrzy, coś tam
      skubnie - paczka świąteczna (czekoladowy mikołaj, tabliczka
      czekolady i pierniczki) jeszcze lezą w domu. Wie, że słodycze to nic
      nadzwyczajnego, więc nie rzuca się na nie zachłannie. Ja tam nie mam
      nic przeciwko, żeby pd czasu do czasu coś takiego dostał. A menu w
      państwowym żłobku ma fantastyczne...
      To napisz konkretnie, co takiego bulwersującego dają Twojemu dziecku?
      --
      Kubuś -ur. 05.05.2006, 27tc,1150 gramów
    • 20.01.09, 19:40
      Też czasami dziwie sie menu w żłobku. Czasami jestem zachwycona a czasami
      przerażona. prawda jest taka że na obiad zawsze jest surówka i gotowane
      jarzynki. No przyznać się która z nas robi takie obiadki w domu?! Ja na pewno
      nie. Zszokowała mnie zupa z kapusty kiszonej dla 8 miesieczniaków ale okazało
      sie że dzieciaki ja uwielbiają. Wiec niech jedzą na zdrowie.
      --
      Różne drogi dla różnych ludzi
      • 20.01.09, 20:04
        To nie tak, że narzekam na żłobkowe menu, bo ja z nie z tych, które wyszukują w
        instytucji żłobka same minusy, ale tych co chwalą i mają wiele pozytywnego do
        powiedzenia o tej instytucji. Niemniej jednak banan w sosie karmelowym czy
        czekoladowym, słodkie soczki kartonikowe czy słodycze (czekolada, batony,
        lizaki) w paczce (chociażby raz na rok) nie odpowiadają mi. Chcę i odżywiam moje
        dziecko zdrowo, nie daję słodyczy, słodkich napojów itd., bo uważam, że na tym
        etapie są one niepotrzebne. Inna sprawa, że moja córka ma bardzo duży apetyt i
        zje wszystko. Dziwi mnie to, że żłobki podlegając Ministerstwu Zdrowia nie
        przestrzegają zasad zdrowego żywienia, chociażby była to jedna paczka na rok.
        Według mnie wystarczy lalka (którą też córka dostała), słodycze są zbędne.
        Oczywiście możecie miec inne zdanie, ale ja swojego nie zmienię i basta. smile
        • 20.01.09, 21:17
          Żłobki podległe ministerstwu zdrowia jak najbardziej przestrzegają
          zasad zdrowego żywienia. A o słodyczach dla dzieci (powyżej roku)
          można w necie znaleźć duzo. Choćby autorstwa prof. Janusza Książyka
          z Centrum Zdrowia Dziecka w Warszawie. Jest on (między innymi)
          autorem diet żłobkowych dzieci:
          (fragment)"Czy słodycze rzeczywiście są tak bardzo niezdrowe?

          Ależ nie, są potrzebne. Szkodliwy jest tylko ich nadmiar. Nie ma nic
          złego w tym, że w codziennej diecie dziecka (i dorosłego) pojawi się
          trochę słodyczy. Człowiek potrzebuje nie tylko węglowodanów
          złożonych, których dostarczają na przykład zboża, ale także
          węglowodanów prostych, które są w cukrze i miodzie. Są szybciej niż
          inne produkty zamieniane w energię, szybciej podnoszą poziom glukozy
          we krwi, co daje ośrodkom łaknienia w mózgu sygnał "jestem syty".
          (...)
          Ile cukru dziennie może jeść małe dziecko?

          Tabele zalecają nie więcej niż 20 g sacharozy dziennie, co odpowiada
          dwóm czubatym łyżeczkom cukru, albo:
          - pięciu landrynkom
          - czterem kawałeczkom czekolady
          - dużemu kęsowi batonika.
          (...)
          Najzdrowsza jest czekolada (byle nie nadziewana). Dostarcza wapnia,
          magnezu i żelaza. Do lepszych słodyczy należą sezamki, batoniki
          muesli i z ziarnami, chałwa. "

          czyli..
          Wszystko jest dla ludzi.. małych także. Zapewniam Cię, że dziecko
          dla którego słodycze nie są owocem zakazanym, na żłobkową paczkę
          ledwo rzuci okiem.. a fakt, że raz, dwa czy nawet trzy razy ją
          dostanie, nie powinien być argumentem do rozmowy z dyrekcją żłobka i
          skarg na dietęsmile












          --
          Kubuś -ur. 05.05.2006, 27tc,1150 gramów
    • 20.01.09, 20:42
      ja tez jestem zachwycona menu w naszym zlobku, posylajac tam malucha
      bylam pelna obaw walsnie o wyzywienie: czy nie za malo czy
      odpowiednie itp itd. Moje obawy okazaly sie bezzasadne bo moj synek
      bardzo ladnie je w zlobku, jedzonko jest urozmaicone i dostosowane
      do wieku dzieci, a przede wszystkim kilka razy w tyg. sa pobierane
      probki dla sanepidu. Co do kapusty.. z tego co pamietam moze byc ona
      podawana juz od 9 miesiaca.
      W paczce od mikolaja mlody tez przyniosl slodycze, czekolady, ptasie
      mleczko itp.. moje dzieckowie co to sa slodycze, ale sam z siebie
      nie przepada za nimi, wiec nie mialam problemu. Rzeczywiscie chyba
      dzieciaki w tym wieku bardziej cieszylyby sie z ksiazeczki, pluszaka
      lub innej zabawki, ale nie szukajmy dziury w calymsmile
      --
      Adrian 31.08.2007
      tickers.baby-gaga.com/t/lamlamabu20070831_-8_My+child+is.png
    • 20.01.09, 21:45
      Ja mieszkam za granica od Mikolaja w zlobku moje dziecko dostalo
      ksiazke! Synek ma 15 m-cy i jada prawie wszystko (wyjatek to
      orzechy, pikantne potrawy i oczywiscie to czego nie lubi, a lubi
      prawie wszystko) i nie ma w tym nic dziwnego, ze dzieci jedza paste
      z papryki na przyklad, czy budyn, ktory pewnie nie jest gotowany na
      mleku modyfikowanym itd. wymieniac mozna by dlugo.Urozmaicona dieta
      to duza odpornosc. Co do slodyczy to tak jak wiekszosc doroslych tak
      i wiekszosc dzieci je lubi a w nadmiarze nie szkodza. Moj maluch
      jada slodycze prawie codziennie w niewielkich ilosciach. Mam
      pytanie: do jakiego wieku twoje dziecko nie pozna smaku slodyczy i z
      jakiego powodu?
    • 21.01.09, 00:49
      to na pewno jest zlobek panstwowy??????
      banany w sosie karmelowym?
      menu u mnie w zlobku na jutro np
      I - posiłek
      Lane kluski na mleku.
      Polędwica sopocka z pomidorem.
      Pieczywo mieszane,masło.
      Gr.N:mieszanka mleczna
      II-posiłek
      Truskawki, chrupki kukurydziane.
      Napój truskawkowy
      Gr.N: sok z marchwi i jabłek.
      III- posiłek
      Pulpety z cielęciny, ryż
      Buraczki gotowane.
      Sur z ogórków kiszonych z cebulką
      Kompot wieloowocowy
      Gr.N-zupa jarzynowa z piersią z indyka
      IV posiłek
      Zupa jarzynowa
      V - posiłek
      Dżem wiśniowy.
      Pieczywo mieszane, masło.
      Budyń waniliowy
      Gr N kaszka mleczno-ryżowa z malinami

      nie przypominam sobie takich wynalazkow o kt mowisz :o
      --
      Gry małżeńskie
      • 21.01.09, 08:14
        Tak, żłobek państwowy, i tak, banan w sosie karmelowym.
        Nie daję słodyczy, bo uważam, że są niezdrowe i tyle. Tym bardziej lizaki i
        nadziewane batoniki czy pierniki. Moje dziecko dostaje słodkie owoce, czasami
        kawałek czekolady lub jakiejś babki. W zupełności jej to na tym etapie wystarcza.
        • 21.01.09, 16:07
          banan to owoc, raczej zdrowy, a sos karmelowy w złobku pewnie
          oznacza jakieś mleczno-brązowawe cosik do polania, żeby ładniej
          wyglądało. To niekoniecznie musi być coś niezdrowego. Jak patrzę na
          jadłospis w naszym żłobku, to też pojawia się w nim coś słodkiego,
          najcześciej na podwieczorek, ale nie są to słodycze kupione w
          sklepie, tylko np. własnej roboty budyń w owocami albo kisiel z
          owocami i twarożkiem, a twarożek jest w dodatku - o zgrozo -
          słodki smile
          Banan w sosie karmelowym nie brzmi tak strasznie, może warto zapytać
          żłobkowe ciocie albo nawet osobiście panią intendentkę, z czego jest
          ten sos.
          • 22.01.09, 09:29
            Tak naprawde jak dziecko "idzie w świat" czy to żłobek przedszkole czy szkoła to
            raczej nie możemy już w 100% kontrolować i czuwać nad menu dziecka. Musimy sie z
            tym pogodzić albo trzymać je w domu. Już w przedszkolu dzieci przynoszą różne
            pyszności i dzielą sie nawzajem, babcie czy opiekunki też częstują różnościami
            dzieci za plecami rodziców.
            --
            Różne drogi dla różnych ludzi
    • 24.01.09, 22:24
      Menu żłobkowe a dyskusja o paczce świątecznej.
      W naszych paczkach znalazły się kredki, bajki, kolorowanki + kinder
      czekoladka i czekolada milka bez nadzienia. Rodzice maluchów
      cieszyli się z prezentu bo czekoladę zjedli sami a pozostałe
      elementy paczki były dla dzieci. Co w tym dziwnego?
      Menu: u nas na śniadanie dzieci uwielbiają parówki berlinki,
      bułeczkę z masłem i serkiem, a niektóre dostają pół jajka na twardo
      ze szczypiorkiem, II śniadania Danio, owoce (banan, jabłko, gruszka,
      winogron, pomarańcz.... po kawałku), chlebek chrupki, chrupki
      kukurydziane, ciastko owsiane itd.. otrzymują po kawałku
      wszystkiego. Obiad: w zależności od grupy: zupka warzywna, drugie
      danie paluszki kubusia puchatka (kurczak)+ ziemniaczki + marchew z
      groszkiem, podwieczorek kisiel budyń, czasami galaretka z owocami,
      owoce..

      Nie podajemy cukierków lizaków itp ze względu na bezpieczeństwo
      dzieci. Jesli podajemy kostkę czekolady (nawet nie pamiętam kiedy
      ostatni raz była chyba jak ktoś miał urodziny...), albo ciasto
      urodzinowe któregoś z dzieci (zabraniamy ciast z masami n ajczęściej
      jest to albo tatra z owocami, albo biszkoptowe, albo sernik itp.)

      Nie jestem za tym aby dziecko nie jadło słodyczy wogóle. Sama mam 19
      miesięczną córkę która od czasu do czasu dostaje kostkę czekolady
      bez nadzienia, albo kinderka mlecznego. Z pozostałych słodyczy jadła
      ciastka i wafle raczej bez czekolady. Wole jednak sama jej upiec niż
      kupić.
    • 25.01.09, 10:57
      A co to jest winogron i pomarańcz? Ten winogron i ten pomarańcz???
      Czy to coś innego niż WINOGRONA I POMARAŃCZE? Uczmy dzieci od małego
      poprawnej polszczyzny - zwałszcza w żłobku i przedszkolu.. Dzieci
      dostają winogrona. Dzieci dostają pomarańczę (jedną), pomarańcze
      (dwie i więcej)..
      Na marginesie - jak widzę nie jest to żłobek publiczny. Tam nie daje
      się parówek (bo one wszystkie robione są z odpadków - np.,
      zmielonych uszu, racic itp). Nie daje się Danio - bo są przesłodzone
      cukrem i nasycone chemią. Może spóbujcie trochę zdrowiej - serek
      biały z owocamiwink
    • 25.01.09, 20:58
      A ja uwazam ,ze powinnaś chyba stuknąć się w czółko i przestać szukać problemow
      tam gdzie ich nie ma.
      Nie podoba Ci się paczka? Trzeba było ja zostawić, Panie podzieliłyby dla innych
      dzieci.

      BTW łatwo Cię ZSZOKOWAĆ...
      --
      Wybacz za literówki, ale to z emocji... big_grin
      Powyższy post wyraża jedynie opinię autora w dniu dzisiejszym.Nie może on służyć
      przeciwko niemu w dniu jutrzejszym. Ponadto autor zastrzega sobie prawo zmiany
      poglądów, bez podawania przyczyny wink
    • 26.01.09, 12:23
      Czy to znowu taki problem. Moja mała dostała lalkę i paczkę ze słodyczami,
      laleczką się bawi a słodycze zjadłam ja. Więc i ja się załapałam na prezencik,
      nie mam nic przeciwko. Pozdrawiam.
  • Powiadamiaj o nowych wpisach

Wysyłaj powiadomienia o nowych wpisach na forum na e-mail:

Aby uprościć zarządzanie powiadomieniami zaloguj się lub zarejestruj się.

lub anuluj

Zaloguj się

Nie pamiętasz hasła lub loginu ?

Nie masz jeszcze konta? Zarejestruj się

Nakarm Pajacyka
Agora S.A. - wydawca portalu Gazeta.pl nie ponosi odpowiedzialności za treść wypowiedzi zamieszczanych przez użytkowników Forum. Osoby zamieszczające wypowiedzi naruszające prawo lub prawem chronione dobra osób trzecich mogą ponieść z tego tytułu odpowiedzialność karną lub cywilną. Regulamin.