Dodaj do ulubionych

Apel do Zbysia

IP: *.pools.arcor-ip.net 24.09.09, 13:07
Dlaczego Zbysio zamilkło? Na tamtym wątku?
Tak pięknie Zbysio udowadniało jego prawdomówność, wierność
niezłomnym zasadom, że Zbysio nigdy nie dyskutuje z szantażystami.
Niech Zbysio pisze. Bo my wszyscy czekamy na dalszą prawdę
objawioną. Zwłaszcza wysublimowana, szlachetna, świadcząca o
najwyższej kulturze osobistej, forma zbysiowych wypowiedzi sprawia,
że czekamy na kolejne prorocze słowa Opolskiej Wyroczni.
Edytor zaawansowany
  • grubyfacio 24.09.09, 13:14
    Racja
  • Gość: dd IP: *.internetdsl.tpnet.pl 24.09.09, 14:45
    Przyczepiło się g... do okrętu i woła płyniemy.
  • Gość: zażenowany IP: *.internetdsl.tpnet.pl 24.09.09, 15:10
    Dajcie już spokój zgredy, wystraszone, by wasze grzeszki nie wyszły na jaw.
    Zasyfiacie swoją nudną gadką całe forum, zakładacie coraz to nowe wątki albo
    wpychacie się do już istniejących. To śmieszne jak garstka starych dziadków
    oblewa się pomyjami, a co drugi z nich to pewnie dawny agent, wystraszony, by go
    nie zdemaskowano.
  • Gość: Edek IP: 77.223.227.* 24.09.09, 15:23
    Tadzio P-siak go zastraszył.
  • z.bereszynski 24.09.09, 15:52
    Czyżby jakiś przyjaciel TP? Nikt mnie nie zastraszył. Nie róbcie sobie takich nadziei. Po sprawie TW ps. "Marek" były kolejne ujawnienia:
    forum.gazeta.pl/forum/w,65,97114823,97114823,TW_ps_Krzysztof_we_wladzach_Solidarnosci_.html
    lustronauki.wordpress.com/2009/08/16/andrzej-kacki-%E2%80%93-tw-ps-%E2%80%9Ealter-ego%E2%80%9D/
    forum.gazeta.pl/forum/w,65,98849155,98849155,Andrzej_Kacki_donosicielem_SB_.html
    prawica.net/node/18330
    Andrzej Szubert ("koń trojański") i jego kumple szaleją od czasu, gdy ujawniłem TW ps. "Krzysztof" wśród ich przyjaciół z kierownictwa opolskiej "Solidarności". Działania "konia trojańskiego" to element zemsty za to "zuchwalstwo". Za pasem wybory w "Solidarności", a więc co niektórzy zrobili się szczególnie nerwowi i agresywni. Ot i cała zagadka. Mogą być też inne powody nerwowości. Za plecami Szuberta kryje się gość zarejestrowany jako TW ps. "Radca". Jeszcze nie ujawniony na szerszym forum, ale wkrótce przyjdzie kolej i na niego. Na ujawnienie czekają też "czyny i rozmowy" pewnego "wielkiego antykomunisty", który pomagał władzom komunistycznym w zwalczaniu Kościoła, a dzisiaj sądzi i rozlicza innych z pozycji "autorytetu moralnego" (też przyjaciel "konia trojańskiego").

    Nikt mnie nie zastraszył, ale niektórzy faktycznie liczą na to, że uda im się mnie zahukać i zniechęcić do dalszych działań. To błędna kalkulacja. Nie ze mną te numery.

    Zbigniew Bereszyński
  • Gość: koń trojański IP: *.pools.arcor-ip.net 24.09.09, 20:01
    Zbysio napisało:

    „Z szantażystami się nie dyskutuje i nie prowadzi negocjacji.
    Na "pytanko" jednak odpowiem. Nie Szubertowi, ale innym
    forumowiczom, zainteresowanym ewentualnie tematem. Opieram
    się na różnych źródłach informacji: dokumentach oraz ustnych i
    pisemnych relacjach bezpośrednich uczestników i świadków wydarzeń. O
    tym, jak wyglądała konspiracyjna działalność Gleichów, wiem od nich
    samych, mam informacje z pierwszej ręki, a treść zachowanych
    dokumentów nie daje żadnych podstaw do kwestionowania ich
    wiarygodności (wręcz przeciwnie - wszystko do siebie pasuje). Jeżeli
    chodzi o Szuberta, to nie jest on dla mnie wiarygodnym źródłem
    informacji, bo wielokrotnie miałem okazję przekonać się, że nie
    gardzi on kłamstwem (jak np. w sprawie manifestacji
    pod pomnikiem Mickiewicza)."


    Zbysio zapomniało, że ja w sprawie Renka też mam informacje z
    pierwszej ręki
    , od głównych i bezpośrednio zainteresowanych.
    Tak! One wiszą w internecie!
    www.internowani_z_kluczborka.republika.pl/

    Renka aresztowano, myśląc, że robił konspirę. W jego akcie
    oskarżenia jest napisane, że przyznał się on do zarzucanych mu
    czynów, a następnie szczegółowo opisał sposób wykonania biuletynu
    itd.itd.
    Renek nie dostał jednak wyroku. Dlaczego? Ano.. bo zrobił trzy
    ulotki, w których obok konspiracyjnych tekstów były życzenia
    imieninowe dla Piasta (ulotka ta jest w IPN). Zaniósł je Piastowi na
    imieniny i za to poszedł do pierdla. Nawet wyroku nie dostał. Choć
    się przyznał.
    Dlatego 8 lat później napisał do Deptusia: „...nie
    przypuszczałem, że mój „dowcip” przybierze taki obrót
    ”.
    A Zbysio pisze, że to była poważna konspira. Bo tamci teraz
    wiarygodnie zdanie zmienili.
    Albo... 7 "wiarygodnych" osób – w tym Piast, Renek obok pięciu
    innych podpisało oświadczenie, że do ich bibuły – cytuję: „
    teksty regularnie dostarczał Wojciech Gilewicz i Roman Pastwiński
    ”. . A teraz te same, a może inne "wiarygodne" osoby mówią, że
    to robili Piast i Renek.
    Albo... 7 wiarygodnych osób podpisało, że:
    „Nazwiska i adresy kontaktowe znali Ryszard Gleich, Jerzy Deptuła
    i Wojciech Gilewicz oraz Henryk Ostrowski z Namysłowa. Przewóz
    nakładu odbywał się pociągami i przed stacją np. w Bąkowie torba z
    gazetkami była wyrzucana przez okno pociągu i zabierał ją umówiony
    człowiek. Tu należy podkreślić rolę Ryszarda Baldego, ówczesnego
    kierownika Gazowni w Kluczborku, brata śp. Prałata Stefana Baldego z
    opolskiej Katedry. Teksty przepisywały anonimowe dla autorów osoby.
    Nazwisk ludzi z Warszawy nie podajemy, gdyż nie mamy ich zgody. Są
    to osoby wywodzące się z Kluczborka, B. i Ł. Po wyjeździe Ryszarda
    Gleicha do Niemiec jego pracę kontynuowała żona, Mirosława Gleich
    oraz syn Rafał.”


    Torba była wyrzucana (przez anonimową osobę, której nazwiska nie
    mogą jeszcze ujawnić), i odbierana przez „umówionego”. Ale przecież
    Renek i jego pociecha – gdyby to oni faktycznie robili – nie
    ukrywali ich nazwisk! Ich nazwiska są w "oświadczeniu” przecież
    ujawnione. Dlaczego więc od razu tam nie napisali, że Renek
    przywoził, a pociecha odbierała (w Bąkowie) bibułę? W "wiarygodny"
    sposób nagle odzyskali pamięć?
    A sam Rafałek... W oświadczeniu jest to nie tak wyrażnie
    powiedziane, ale w liście Renka z 1990 (kiedy Renek miał lepszą
    pamięć niż dzisiaj – był o 19 lat młodszy) napisał, cytuję: „...
    po moim wyjeździe do Monachium włączyła się Mira, a po jej
    wyjeździe – Rafał
    ...” Więc Rafcio nie mógł w Bąkowie odbierać od
    tatusia bibuły, bo jeszcze się nie „włączył”, bo ani tato, ani mama
    jeszcze nie wyjechali do Monachium.

    Co do pomnika... Poczekajmy na komplet kwitów. Zbysio pisze, że ma
    już wszystkie, ale ono tylko tak pisze.
    Jak Bolek robił za prezydenta, to jego ludzie cały UOP przetrzepali,
    aby kwity zniszczyć. A potem, po latach, nadal jego kwity znajdywano
    w najbardziej nieprawdopodobnych teczkach. Niech Zbysio przytoczy
    raport esbeka zwiadowcy, że dzisiaj po mszy pod pomnik poszli ci i
    ci i po raz pierwszy ułożyli kwiaty w „V”. Bo ja Zbysiowi mówiłem,
    kto i kiedy pierwszyraz poszedł z kwiatami (znicze doszły jeszcze
    później).

    W następnym odcinku opiszę, jak Piast „wiarygodnie” opisał stan
    wojenny w K. w 1989 r. I jaką relację złożył redaktorce w Kulisach w
    2005. Aby pokazać, jaki on wiarygodny. A także, jak Deptusia
    wycinali i kasowali.
    Zbysio samo napisało w Oporze społecznym, że „Deptułę odstawiono na
    boczny tor. Murzyn zrobił swoje”. A kto to zrobił? Przecież wtedy
    Piast był szefem „S”. A że Deptuś sztandar zrobił i w konspiracji
    robił, nie napisał Piast ani w 1989, ani nie podyktował Kulisom. W
    Kulisach to Pszczelarz się chwalił, jak to on konspirował. Do
    dyplomu też Deptusia nie zgłosili. Ja się o niego upominałem. A
    Zbysio pisze, że ja się podszywam.
  • z.bereszynski 25.09.09, 01:10
    Aresztowani w stanie wojennym Gleichowie bronili się przed sądem, tłumacząc, że ich ulotki miały tylko charakter "laurek imieninowych". Taką przyjęto taktykę obrony i faktycznie taktyka ta okazała się skuteczna, zwłaszcza że sąd, ku wściekłości esbeków, ewidentnie sprzyjał oskarżonym. Były to jednak najprawdziwsze ulotki, jak sam przekonałem się oglądając je w IPN. Szubert, jak pijany płota, uczepił się jednak tych "laurek", by za wszelką cenę dyskredytować dokonania "konkurencji" (chciałby on wmówić wszystkim, że jedyne prawdziwe ulotki robiła jego pierwsza żona, a to, co robili inni, w ogóle się nie liczy).

    Relacje dotyczące wydarzeń z lat 1982-1983 mogą różnić się w szczegółach, bo ludzi w zaawansowanym wieku po prostu może zawodzić pamięć. Po latach mylą się daty i inne detale, rzecz naturalna. Wszystkie wymienione powyżej rozbieżności w relacjach dotyczą spraw drugo- i trzeciorzędnych. Nie zmieniają one istoty sprawy, a mianowicie tego, że to Ryszard Gleich i Wojciech Gilewicz odegrali główną rolę we wznowieniu wydawania biuletynu "Nad Stobrawą" w lutym 1983 r. Nie kwestionuje tego nawet Bożena Szubert na swojej stronie internetowej (manipuluje tylko kolejnością nazwisk w taki sposób, by umniejszyć rolę swoich wrogów). Cytuję: "Już w lutym 1983 powstała kolejna konspiracyjna drukarnia ( Jerzy Deptuła, Ryszard Gleich, Wojciech Gilewicz i Henryk Ostrowski z Namysłowa)".
    www.nadstobrawa.za.pl/kluczborska%20s.html#100
    Poważnie myślący człowiek nie robi problemu z tego typu detali, bo patrzy przede wszystkim na istotę sprawy i bierze pod uwagę dopuszczalny margines błędów w relacjach. Dla Szuberta dobry jest jednak każdy pretekst do urządzania burd. Robi z igły widły, by atakować swoich "odwiecznych wrogów".

    Szubert bawi się w "egzegezę" różnych tekstów, ale nawet nie potrafi czytać ze zrozumieniem. Anonimowi (do pewnego czasu) ludzie z Warszawy, to osoby zapewniające druk, a nie wożące "bibułę" do Kluczborka. Obecnie (już od roku!) nie są to zresztą osoby anonimowe. B. i Ł. to Andrzej Boguszewski i Ludomir Łoźny:
    www.bereszynski.cba.pl/rewolucja_historia_9.htm
    Wydrukowaną w Warszawie "bibułę" odbierał i wiózł do Kluczborka Ryszard Gleich a nie żaden anonim. Według Szuberta Rafał Glech nie jest człowiekiem i informacja, że wyrzucaną przez okno paczkę przejmował w Bąkowie czekający tam człowiek oznacza, że tym kimś nie mógł być Rafał. Taka szubertowa logika…

    W 1989 r. osoba pisząca tekst do nowego numeru "Nad Stobrawą" popełniła parę mimowolnych błędów, myląc (po siedmiu z górą latach!) daty i miejsca internowania poszczególnych osób. Dodam, że nie było wtedy pod ręką żadnych publikacji historycznych, na których mogłaby się oprzeć autorka tekstu. Ludzie pisali tak jak pamiętali, a pamięć bywa zawodna. Podobne błędy zdarzyły się w 2006 r. dziennikarce z "Kulis Powiatu", piszącej na podstawie ustnych relacji weteranów kluczborskiej "Solidarności". Zjawisko niestety dość pospolite w publikacjach, dziennikarze niemal zawsze coś pokręcą. Dla Szuberta były to jednak świadome manipulacje i fałszerstwa, mające w szczególności na celu umniejszenie jego wiekopomnych zasług. Za każdym razem robił z tego wielką aferę i obsesyjnie ciągnie ten temat do dzisiaj, choć sprawę dawno już załatwiła moja publikacja w zbiorze "Opolskie drogi do niepodległości" (można tam znaleźć daty, miejsca internowania itp.). Dla normalnych ludzi sprawa jest dawno załatwiona, ale nie dla Szuberta. Typowa dla niego logika pieniactwa.

    Zbigniew Bereszyński
  • z.bereszynski 25.09.09, 01:14
    Tekst po korekcie:

    Aresztowani w stanie wojennym Gleichowie bronili się przed sądem, tłumacząc, że ich ulotki miały tylko charakter "laurek imieninowych". Taką przyjęto taktykę obrony i faktycznie taktyka ta okazała się skuteczna, zwłaszcza że sąd, ku wściekłości esbeków, ewidentnie sprzyjał oskarżonym. Były to jednak najprawdziwsze ulotki, jak sam przekonałem się oglądając je w IPN. Szubert, jak pijany płota, uczepił się jednak tych "laurek", by za wszelką cenę dyskredytować dokonania "konkurencji" (chciałby on wmówić wszystkim, że jedyne prawdziwe ulotki robiła jego przyszła żona, a to, co robili inni, w ogóle się nie liczy).

    Relacje dotyczące wydarzeń z lat 1982-1983 mogą różnić się w szczegółach, bo ludzi w zaawansowanym wieku po prostu może zawodzić pamięć. Po latach mylą się daty i inne detale, rzecz naturalna. Wszystkie wymienione powyżej rozbieżności w relacjach dotyczą spraw drugo- i trzeciorzędnych. Nie zmieniają one istoty sprawy, a mianowicie tego, że to Ryszard Gleich i Wojciech Gilewicz odegrali główną rolę we wznowieniu wydawania biuletynu "Nad Stobrawą" w lutym 1983 r. Nie kwestionuje tego nawet Bożena Szubert na swojej stronie internetowej (manipuluje tylko kolejnością nazwisk w taki sposób, by umniejszyć rolę swoich wrogów). Cytuję: "Już w lutym 1983 powstała kolejna konspiracyjna drukarnia ( Jerzy Deptuła, Ryszard Gleich, Wojciech Gilewicz i Henryk Ostrowski z Namysłowa)".
    www.nadstobrawa.za.pl/kluczborska%20s.html#100
    Poważnie myślący człowiek nie robi problemu z tego typu detali, bo patrzy przede wszystkim na istotę sprawy i bierze pod uwagę dopuszczalny margines błędów w relacjach. Dla Szuberta dobry jest jednak każdy pretekst do urządzania burd. Robi z igły widły, by atakować swoich "odwiecznych wrogów".

    Szubert bawi się w "egzegezę" różnych tekstów, ale nawet nie potrafi czytać ze zrozumieniem. Anonimowi (do pewnego czasu) ludzie z Warszawy, to osoby zapewniające druk, a nie wożące "bibułę" do Kluczborka. Obecnie (już od roku!) nie są to zresztą osoby anonimowe. B. i Ł. to Andrzej Boguszewski i Ludomir Łoźny:
    www.bereszynski.cba.pl/rewolucja_historia_9.htm
    Wydrukowaną w Warszawie "bibułę" odbierał i wiózł do Kluczborka Ryszard Gleich a nie żaden anonim. Według Szuberta Rafał Glech nie jest człowiekiem i informacja, że wyrzucaną przez okno paczkę przejmował w Bąkowie czekający tam człowiek oznacza, że tym kimś nie mógł być Rafał. Taka szubertowa logika…

    W 1989 r. osoba pisząca tekst do nowego numeru "Nad Stobrawą" popełniła parę mimowolnych błędów, myląc (po siedmiu z górą latach!) daty i miejsca internowania poszczególnych osób. Dodam, że nie było wtedy pod ręką żadnych publikacji historycznych, na których mogłaby się oprzeć autorka tekstu. Ludzie pisali tak jak pamiętali, a pamięć bywa zawodna. Podobne błędy zdarzyły się w 2006 r. dziennikarce z "Kulis Powiatu", piszącej na podstawie ustnych relacji weteranów kluczborskiej "Solidarności". Zjawisko niestety dość pospolite w publikacjach, dziennikarze niemal zawsze coś pokręcą. Dla Szuberta były to jednak świadome manipulacje i fałszerstwa, mające w szczególności na celu umniejszenie jego wiekopomnych zasług. Za każdym razem robił z tego wielką aferę i obsesyjnie ciągnie ten temat do dzisiaj, choć sprawę dawno już załatwiła moja publikacja w zbiorze "Opolskie drogi do niepodległości" (można tam znaleźć daty, miejsca internowania itp.). Dla normalnych ludzi sprawa jest dawno załatwiona, ale nie dla Szuberta. Typowa dla niego logika pieniactwa.

    Zbigniew Bereszyński
  • z.bereszynski 25.09.09, 01:28
    Dodam jeszcze, że na przywołanej tu stronie internetowej Szubertów widnieją ewidentne bzdury. W lutym 1983 r. nie powstała w Kluczborku żadna nowa "drukarnia" konspiracyjna, a jedynie konspiracyjna redakcja. Teksty drukowano bowiem w Warszawie. Tak dbały o ścisłość wszelkich detali Szubert dziwnym trafem nie zauważył tego monstrualnego byka. Gdyby podobny błąd znalazł się w moim tekście, zaraz rozległby się krzyk Szuberta, że to świadome fałszerstwa, manipulacje itp. Ale swojej własnej (rodzinnej) strony internetowej Szubert pod lupą nie ogląda i podobnych byków nie dostrzega. No cóż, łatwiej dostrzec źdźbło w cudzym oku, niż belkę we własnym, zwłaszcza gdy ktoś jest programowo nastawiony na szukanie przysłowiowej dziury w całym u innych... Logika pieniactwa...

    Z.B.
  • z.bereszynski 25.09.09, 01:33
    Szubert zaraz się doczepi, że celowo "fałszuję" daty. Prostuję więc
    zawczasu, że chodziło o "Kulisy Powiatu" z 2005 a nie 2006 r.

    Z.B.
  • z.bereszynski 25.09.09, 02:09
    Jeszcze jeden przykład szubertowych manipulacji. Szubert pisze: "Zbysio samo napisało w Oporze społecznym, że „Deptułę odstawiono na boczny tor. Murzyn zrobił swoje”. A kto to zrobił?" Koniec cytatu.

    To nie były moje słowa, tylko własne słowa Szuberta, dodane niemal na siłę w grudniu 2006 r. do tekstu mojego opracowania, umieszczonego wtedy na stronie internetowej Szubertów. Szubert wymógł na mnie dodanie tych słów, zapewniając, że tak właśnie było. Zachowały się jego maile z 5 grudnia 2006 r. Cytuję jeden z nich: "Przed tym : "? Murzyn ..."?? naprawdę dodałbym : Odstawiono go na?? boczny tor?". Koniec cytatu. Z natury nie jestem podejrzliwy, zaufałem, ustąpiłem, choć język jako taki mi się nie podobał. Teraz Szubert wykorzystuje to przeciwko mnie, kłamiąc, że sam tak napisałem. Oto cała przewrotność tego człowieka. Zaiste prawdziwy "koń trojański" w najgorszym tego pojęcia znaczeniu. Oszust i manipulator.

    Z.B.
  • z.bereszynski 25.09.09, 02:25
    Nie są to żadne dyskusje z Szubertem. Staram się tylko uzmysłowić forumowiczom, z kim mają do czynienia.

    Z.B.
  • Gość: koń trojański IP: *.pools.arcor-ip.net 25.09.09, 10:28
    Ej Zbysio, Zbysio. Zbysio napisało samo od siebie - "Murzyn zrobił
    swoje".
    Ja tylko zasugerowałem Zbysiowi - cytuję: "naprawdę dodałbym" (że
    Deptusia odstawiono na boczny tor). Gdzie tutaj "wymuszanie" na
    Zbysiu, co Zbysio musi napisać. Przecież Zbysio samo napisało,
    że "murzyn zrobił swoje". A więc jest już niepotrzebny. Bo we
    władzach "S" był Piast i Głąb, a nie było Deptusia.
    A przy okazji kolejny plagiacik Zbysia. Ja zasugerowałem, Zbysio
    napisało, ale nie podało "inspiratora" cytatu. Napisało to jako
    swoje.
    Ciekawe, kto teraz wymusza na Zbysiu, co Zbysio pisze???
  • Gość: koń trojański IP: *.pools.arcor-ip.net 25.09.09, 08:03

    Zbysio zapomniało? Jakby w „ulotce” nie było życzeń imieninowych dla
    Piasta, to nie mogliby nazywać tej ulotki „laurką imieninową”. A
    jeśli sąd faktycznie sprzyjał oskarżonym, to dlaczego Jurkiewicz,
    jako współoskarżony dostał 1,5 roku więzienia? Hę???
    I dlaczego Renek sam nazwał tę „ulotkę” w liście do
    Deptusia „dowcipem”? Hę???

    Tekst na stronie u Bożeny pisałem ja. Nie ma w nim żadnej
    manipulacji. Nie umiejszałem znaczenia moich wrogów. Jedynie
    wyeksponowałem rolę Deptusia. Bo Renek to tylko w spotkaniach
    uczestniczył i zapewniał, że do Piasta można mieć zaufanie, że on
    jemu już ufa. Bo po wyjściu z pierdla pół roku nazywał Piasta
    kapusiem i świnią. Piast pisał teksty, ale to nie jest takie
    niebezpieczne. A z bibułą latał i się narażał właśnie Deptuś. A te
    szubrawcy w ich opisach stanu wojennego (1989, 2005) o Deptusiu w
    kontekście konspiracji i kolportażu nie napisali ani mru mru.
    Zbysio teraz pisze, że Deptuś to bohater solidarności, że ja się pod
    niego podszywam. A to tamci szubrawcy spychali go w cień, sobie
    przypisując główną rolę w ich konspiracji.

    Nie są to „detale” ani „igły z wideł”. Ani „dopuszczalny margines
    błędu”. Jest to dorabianie sobie przez Renka życiorysu. Przy
    uprzejmej pomocy Zbysia. Bo GW napisała, że Renek to „czołowy
    działacz”.

    Rafał nie mógł odbierać w Bąkowie ulotek. Bo jak Renek miał lepszą
    pamięć w 1990, to napisał, że Rafał „włączył” się dopiero po jego i
    jego żony wyjeździe do Monachium.

    Osoba, która pisała tekst w 1989 roku to Piast. Na mój list otwarty
    odpowiedział mi na łamach Stobrawki z marca 1990, min. cytuję, „tak
    się składa, że tekstu tego nie redagowałem sam” (Zbysio to wie, ale
    tylko udaje, że nie wie). A więc był co najmniej „współredaktorem”.
    Choć rzeczywiście pisał to sam. Umie machać piórem, a do napisania
    jednokartkowej ulotki nie potrzebował pomagierów.
    Ale nawet, jeśli był tylko współredaktorem...
    A więc współnapisał, że w grudniu 81 internowano cztery osoby
    (Gilewicza, Gleicha, Dobrzyńskiego i Głowickiego) najpierw w Opolu,
    a później w Nysie. O Teodorowskim i Szubercie „zapomniał”. O tym że
    Gleicha i jego samego już z Opola zwolnili do domu i w Nysie nie
    siedzieli, też „zapomniał?
    A w maju 82 – tak napisał - aresztowano Gleichów, Jurkiewicza i
    Bożenę. Choć ją aresztowano dopiero w lutym 83, z Sokołowskim.
    Sokołowskiego „skasował” całkowicie, a Bożenę „aresztował” w maju 82
    tylko po to, aby w jednym zdaniu wymienić Bożenę i Gleichów razem.
    Że to niby razem siedzieli, za druk i kolportaż. Żeby mniej
    zorientowani myśleli, że Renek to ta sama grupa, co Kruk.
    Teodorowskiego w maju 82 też „skasował”. A mnie „pomyłkowo”
    internował pięć miesięcy później niż faktycznie.
    O pomniku nie wspomniał ani słowem. Dlaczego? Bał się, że ktoś sobie
    przypomni, kto wymyślił chodzenie z kwiatami pod pomnik? O
    sztandarze napisał, że zorganizowali to „działacze”. Ale nazwiska
    Deptuły nie wymienił. Nazwisko Piasta było 5 razy, Renka 4 razy, a
    Deptuś - legenda kluczborskiej Solidarności - ledwo 2 razy.
    I Zbysio, nieomylny historyk nazywa to „mimowolnymi pomyłkami” .
    O Uhercach też nie wspomniał. A w 82 mówiła o tym nawet RWE. Czy nie
    po to, aby nie przyprawiać splendoru wrogowi?

    Jeśli ledwie 7 lat po stanie wojennym Piast nie pamiętał kiedy i
    kogo i za co zamknięto, to jak można wierzyć, że teraz, 27 lat po
    stanie wojennym nagle wszystko pamięta z drobnymi szczególikami. Co
    dziwne, zarówno w 1989 jak i w 2005, gdy demaskowałem kłamstwa
    Piasta, tamci, zamiast sami od siebie domagać się sprostowania jego
    kłamstw, zaatakowali mnie za opluwanie wielkiego działacza.

    Dziwne jest to Zbysio. Według niego, 7 lat z górą, po stanie
    wojennym to szmat czasu. Człowiek ma prawo o wielu rzeczach nie
    pamiętać. Ale "tylko" 27 lat po stanie wojennym nagle pamiętają
    tamci wszystko, z drobnymi szczególikami. I są
    absolutnie "wiarygodni".

    „Pomyłki” w Kulisach w 2005 były identyczne. W grudniu 81 skasowano
    mnie i Toedorowskiego.
    Teodorowskiego skasowano ponownie w maju 82. Bożenę aresztowano w
    maju 82, a „później za to samo Gleichów”. Później i za to samo !!!
    Sokołowskiego ponownie „skasowano”. Choć był na zdjęciu dołączonym
    do artykułu. Jego nazwiska po prostu nie wymieniono. Taki nie
    istniał, nie robił przez rok konspiry, nie dostał wyroku. Nic o tym,
    że Deptuś sztandar zorganizował. Ani słowa o pomniku.
    Za to był cytat Piasta, że zawsze był wierny ideałom Solidarności, i
    opowieść Pastwińskiego, jak to jego pracownica ulotka po ulotce na
    maszynie w muzeum pisała.

    Czy to nie dziwne, że ewidentne fałszowanie historii (można się
    pomylić o kilka dni ale nie o 5, czy 9 miesięcy w datach
    internowania czy aresztowania, czy „zapomnieć” dwukrotnie
    internowanego Teodorowskiego, czy aresztowanego i skazanego
    Sokołowskiego - aby w jego miejsce do Kruka podpiąć Gleichów) nasze
    Zbysio nazywa „mimowolnymi pomyłkami”?

    A mnie – za to że ich demaskuję – nazwało Zbysio fałszerzem i kłamcą?

    Ciekawe, kiedy Zbysio pod ich „oświadczeniem" się podpisze. Jako
    ósmy „piastowiec”? Obecnie zresztą najważniejszy "piastowiec".
  • Gość: koń trojański IP: *.pools.arcor-ip.net 25.09.09, 08:38
    Zbysio o Kozaku napisało, „ewidentny agent SB”. Zgadza się. Ale...
    Zbysio napisało też, że na podstawie donosów tego ewidentnego agenta
    nie wszczęto żadnej sprawy operacyjnej. Czyli jego donosy nie były
    dla SB rewelacyjne. Gorzej...
    W tekście o Kozaku Zbysio napisało, że jego donosy z Nysy mijały się
    z prawdą. Cytuję „Informacja bardzo nieścisła – ZB”, czy „informacje
    nieścisłe – ZB”.
    www.nadstobrawa.za.pl/tw.ps.kozak.html#0
    W sumie mógłby Kozak powiedzieć, że on celowo uprawiał dezinformacje
    bezpieki, że tylko udawał agenta, a esbeków robił w konia.
    SB bez agentów była nieomal głucha i ślepa. Bo nie wszędzie można
    umieścić podsłuch. Dlatego „gumowe uszy” były dla esbe takie ważne.
    O donosach Piasta Zbysio napisało, że były dla esbe mało wartościowe
    i nikomu nie szkodziły. Czyżby???
    Donosy Piasta, zwięzłe i lakoniczne oddawały faktyczny obraz tego,
    co dzieje się w infiltrowanym środowisku. Dzięki nim esbe wiedziała,
    co w trawie piszczy. Bo Piast pisał prawdę w donosach.
    Głąbowi i Pastwińskiemu jego donosy nie zaszkodziły. Ale dzięki nim
    esbe szybko z ich dalszej obserwacji zrezygnowała. Mogła więc
    wykorzystać funkcjonariuszy, dotychczas niepotrzebnie
    rozpracowujących tych dwóch do zwiększonej kontroli nad innymi
    osobami. Tymi, co faktycznie coś robili. A nazwiska takich osób
    Piast esbekom podawał.

    Nawet, jeśli Kozak coś mówił esbe o Jurkiewiczu, to Zbysio wie, że
    na podstawie donosów esbe nigdy nikogo nie aresztowała. Bo
    demaskowałaby własnego agenta. Jurkiewicza aresztowano 13 maja po
    południu. Tego samego 13 maja po południu spisano protokół
    przesłuchania Piasta. Gdzie Piast sypnął Jurkiewicza. A przecież
    mógł powiedzić Piast, że pod kościołem nic nie widział, bo był po
    wódce.
    www.nadstobrawa.za.pl/dokumenty%20ipn.html#100
    To Piast ponosi odpowiedzialność za aresztowanie Jurkiewicza. Gdyby
    esbe miała tylko donosy Kozaka, Jurkiewicza by obserwowano, ale nie
    aresztowano.
    Zbysio to wie, ale udaje, że nie wie.
    A nawet umieściło Zbysio Piasta w encyklopedii solidarności.
    Abent, sypacz, wódczany koleś esbeków (o tym innym razem), fałszerz
    historii, ale według Zbysia, działacz zasługujący na uznanie.
  • z.bereszynski 25.09.09, 12:58
    Oto mamy kolejny przykład przewrotności Szuberta. Występował on już w różnych miejscach jako obrońca TW ps. "Krzysztof". Teraz z kolei broni ewidentnego agenta SB, jakim był Bogusław Teodorowski, TW ps. "Kozak". Nigdy nie miał w ręku teczek "Kozaka", ale wie lepiej jak było niż ja, który mam przed oczami kopie odnośnych dokumentów. Cóż, "Kozak" też należał do kolegów Szuberta, a więc Szubert ma dla niego specjalne względy.

    Na podstawie doniesień "Kozaka" nie założono żadnej nowej sprawy operacyjnej, ale jego doniesienia miały przełomowe znaczenie do prowadzonej od marca 1982 r. sprawy operacyjnego rozpracowania krypt. "Skorpion", dotyczącej wydawania i kolportażu "bibuły" na terenie Kluczborka. To właśnie "Kozak" w dniu 16 kwietnia 1982 r. przekazał SB informację na temat kolportowania "bibuły" przez Rafała Gleich w dniu 13 kwietnia tegoż roku. Informację tę można znaleźć w materiałach SOR krypt. "Skorpion", sygn. IPN Wr 066/1028. Właśnie ta informacja (a nie rzekome donosy "Piasta") legła u źródeł wielkiej akcji represyjnej z maja 1982 r. w ramach której aresztowano lub internowano Gleichów i wiele innych osób.

    "Kozak" nie zeznawał oczywiście na procesie, bo w ten sposób doszłoby do jego "spalenia", ale pochodzące od niego informacje wykorzystano dla celów operacyjnych, typując kandydatów do aresztowania i internowania. "Kozak" przekazywał nieprecyzyjne informacje, bo sam był niedoinformowany, ale pomagał bezpiece jak mógł, a na podstawie jego doniesień SB podejmowała działania represyjne wobec konkretnych osób. Nie zmienią tego faktu żadne krętactwa Szuberta, który próbuje wybielać ewidentnego donosiciela, by oczerniać inne osoby. Na wszystko są dokumenty.

    Dodam jeszcze, że Wojciech Gilewicz jako TW ps. "Piast" spotkał się w dniu 10 maja 1982 r. z por. Tadeuszem Lechem z SB. Była mowa m. in. o nabożeństwie w dniu 13 kwietnia 1982 r., w czasie którego kolportowano ulotki. "Piast" nie wspomniał ani słowem na temat ulotek. Nie wskazał żadnych faktycznych czy domniemanych wydawców i kolporterów. Nikogo nie wkopał, na nikogo nie doniósł. Taki był z niego "kapuś". Takie są fakty, poświadczone przez zachowany w oryginale dokument - notatkę służbową ze spotkania.

    Prawdziwym donosicielem był natomiast "Kozak", wieloletni kolega Szuberta. Niewykluczone, że jednym ze źródeł informacji dla "Kozaka" był właśnie jego kolega Szubert. Tym samym (oczywiście nieświadomie) Szubert mógł być również pośrednim źródłem informacji dla SB. Nic dziwnego, że z godnym lepszej sprawy zapałem Szubert broni tutaj "Kozaka", próbując obciążać inne osoby.

    Powyżej Szubert sam przyznał się do manipulacji i pisania nieprawdy na swojej własnej (rodzinnej) stronie internetowej. Okazuje się, że to on sam jest autorem piramidalnej bzdury na temat założenia nowej "drukarni" w Kluczborku w lutym 1982 r. Taki z niego szczególarz, dbający o absolutną precyzję każdego detalu - u innych, tylko nie u siebie! Gdybym ja napisał taką bzdurę u siebie, Szubert zaraz zacząłby wrzeszczeć, że jestem fałszerzem historii, manipulatorem itp. Ale jemu wolno pisać od rzeczy i kreować "drukarnie", których nigdy nie było...

    Przy okazji okazało się, że Szubert świadomie szkaluje dobre imię śp. Jerzego Deptuły, którego podobno tak ceni i szanuje. Na swojej stronie internetowej Szubert pisze, że Deptuła "drukował" "bibułę" do spółki z Gleichem, Gilewiczem i Ostrowskim. W innym miejscu natomiast, na kluczborskim forum GW, Szubert (jako "michał-alfa-1") pisał, że "bibuła" ta była rzekomo robiona przez SB:
    forum.gazeta.pl/forum/w,26289,93529439,93552706,Re_O_tym_jak_Rysio_Wojtka_zrehabilil_.html
    Wychodzi więc na to, że Deptuła działał do spółki z bezpieką. Tak oto Szubert szkaluje pośrednio również Deptułę, nie mogącego w żaden sposób bronić się przed jego insynuacjami. Ale Szubert oczywiście Deptułę ceni i szanuje... Dopominał się nawet o dyplom dla zmarłego (od kiedy zmarłym daje się dyplomy?)... A to, że po śmierci próbuje wrabiać Deptułę w rzekome wydawanie esbeckiej fałszywki, to pikuś...

    Mam przed oczami kopię ulotki powielanej przez Gleichów w kwietniu 1982 r. Na ostatniej stronie ulotki, wśród innych materiałów o charakterze wybitnie opozycyjnym, widnieją życzenia: "Dawnemu współredaktorowi »Nad Stobrawą«, Wojciechowi G., choć mu się pióro złamało, serdeczne życzenia imieninowe zasyłają wielbicielki i wielbiciele jego talentu". Koniec cytatu. Dodanie tych życzeń było błędem, bo wskazywało na określony krąg wykonawców ulotki. Żart ten mógł przyczynić się do aresztowania Ryszarda jako osoby zaprzyjaźnionej z Gilewiczem. W niebezpieczeństwie znalazł się również sam Gilewicz, wskazywany wcześniej przez "Kozaka" jako jedna z osób, jakie mogą współpracować z Gleichem przy wydawaniu "bibuły". W trakcie procesu sądowego żart ten obrócił się jednak ostatecznie na korzyść oskarżonych, którzy upierali się, że nie były to żadne ulotki, tylko... laurki imieninowe. Sąd udał, że traktuje te wyjaśnienia poważnie, bo nie chciał robić krzywdy aresztowanym działaczom "Solidarności". Nie wszyscy sędziowie w tamtych czasach byli świniami. Szubert nawet po latach upiera się jednak, że to faktycznie były tylko "laurki" - byle tylko umniejszać dokonania "konkurencji". To akurat jest świństwo.

    Jeżeli chodzi o manifestacje pod pomnikiem Mickiewicza, to dokumentów na ten temat nie brakuje. Jeden z nich przytoczyłem już w innym wątku:
    forum.gazeta.pl/forum/w,65,100519350,100550717,p_s_III_manifestacje_pod_pomnikiem_Mickiewicza.html
    A oto cytat z bardziej szczegółowego dokumentu dotyczącego układania litery "V" w dniu 13 października 1982 r.: "W dniu 13.10.1982 r. o godz. 19-tej w kościele parafialnym w Kluczborku odbyła się msza święta w intencji internowanych, którą celebrował proboszcz tut. parafii, ks. Bagiński. [...] Po nabożeństwie około 40 osób małymi grupami udało się pod pomnik Mickiewicza, gdzie złożono 18 wiązanek kwiatów, które złożono w kształcie litery »V«. Wśród tych osób było 17 aktywnych działaczy NSZZ »Solidarność«, w tym większość członków byłego MKZ Kluczbork". Meldunek operacyjny z 13 października 1982 r., IPN Wr 065/1028 j-2. Koniec cytatu. Nie ma tam ani słowa o Szubercie, a za to mówi się o działaczach MKZ "S" Ziemi kluczborskiej.

    Zbigniew Bereszyński
  • z.bereszynski 25.09.09, 13:30
    To "Kozak" a nie "Piast" wsypał Jurkiewicza i Gleichów. Świadczy o tym również datowana 12 sierpnia 1982 r. analiza materiałów SOR krypt. „Skorpion”. W dokumencie tym czytamy: "Z doniesienia TW ps. »Kozak« z 15.04.1982 r. wynika, że autorami nielegalnego druku »Nad Stobrawą« są R. Gleich, Z. Jurkiewicz oraz NN mężczyzna o rysopisie – wiek 38 lat, wysoki, czarny, czesze się do tyłu, bardzo często przebywa w towarzystwie Borkowskiego (ważna informacja naprowadzająca)".

    Szubert próbuje się wymądrzać, bo miał wgląd w niektóre dokumenty z procesu sądowego Jurkiewicza i Gleichów. Akta procesowe zawierały jednak tylko to, co SB mogła i chciała ujawnić bez szkody dla swojej agentury. Nie było tam rzeczy najważniejszych – informacji o charakterze operacyjnym, stanowiących faktyczną podstawę działań SB. Dopiero z materiałów operacyjnych można dowiedzieć się, kto faktycznie był donosicielem. Szubert jednak nigdy materiałów tych nie oglądał i po prostu guzik wie na ten temat.

    Szubert jest zwykłym pieniaczem, który niewiele wie, a powoduje się nienawiścią do "konkurentów". Inna sprawa, że jego działania mają również tzw. drugie dno, o którym wspominałem już wcześniej. Jego pieniackie zaślepienie i zacietrzewienie sprytnie wykorzystują inne osoby dla swoich własnych celów.

    Z.B.
  • Gość: koń trojański IP: *.pools.arcor-ip.net 25.09.09, 13:41
    To nie ma sensu. Ja sam wstydzę się za to, jak uparcie tych oszustów
    bronisz. Nie myślałem, że można się tak stoczyć.
    Na bicie piany nie mam czasu ani ochoty.
    Miałeś szansę usunąć "mimowolne pomyłki".
    Od teraz to już będzie na poważnie. I nie tylko na forum.

    Andrzej Szubert
  • z.bereszynski 25.09.09, 13:59
    Znowu zabrakło argumentów i zostały tylko pogróżki? Nie ze mną te
    numery. Odpowiedź może być tylko jedna: won!

    Zbigniew Bereszyński
  • Gość: koń trojański IP: *.pools.arcor-ip.net 26.09.09, 00:02
    Jeszcze jedna ciekawostka. Odnalazłem stronkę Rafcia Gleicha.
    kluczbork-solidarnosc.eu/
    Od czasu, jak Zbysio ciałem i duszą zaprzedał się piastowcom,
    Rafciowi z radości odbiło.
    Nie dość, że według Rafcia już 3 maja 82 Piast i Renek składali
    kwiaty i znicze pod pomnikiem (jeszcze Deptusia do jego kłamstw
    wciąga) to znalazł nawet "manifestację" 600 osób. Jak ja pamiętam,
    to najwięcej było pod pomnikiem coś ok 40 osób. Nawet, jakby Rafcio
    popił i potrójnie widział, to i tak 6 razy za dużo tych uczestników
    naszacował.
    Rafcio, aby swą stronkę uwiarygodnić, linki od Zbysia powklejał.
    Bo jak kto zobaczy, że Rafcio na Zbysia się powołuje, to musi samą i
    czystą prawdę pisać.
    Ciekawe, co na to nasze nieomylne Zbysio.
    Pewnie to "mimowolne nieścisłości" Rafacia. Bo kłamcą i fałszerzem
    jest tylko trojański szantażysta.
  • Gość: Czarek IP: *.internetdsl.tpnet.pl 26.09.09, 00:29
    Zbyszek, Ci młodzi ludzie nie wiedzą co przeszedłeś.
    Jesteś świetny w swoich artykułach w GW i jest to robione znakomicie,
    dziwię się tylko,że odpowiadasz na tak idiotyczne prowokacje(?!)
    Tak jak całe pokolenie trzymam za Ciebie kciuki:)
    Pozdrawiam serdecznie:)
  • z.bereszynski 26.09.09, 01:13
    Serdeczne dzięki za powyższy wpis. Faktycznie są ludzie, z którymi nie warto wdawać się w dyskusje. Szkoda czasu i atłasu. Trzeba było jednak wyjaśnić pewne sprawy osobom trzecim, zwłaszcza tym, którzy nie pamiętają tamtych czasów i nie mają wglądu w dokumenty - aby nie byli narażeni na złośliwą dezinformację. Próbowałem ignorować pieniacza, ale to tylko go rozzuchwalało. Nie było innego wyjścia niż wyjaśnienie pewnych spraw od A do Z.

    Pozdrawiam

    Zbigniew Bereszyński
  • Gość: koń trojański IP: *.pools.arcor-ip.net 26.09.09, 09:18
    No właśnie? Jaki to ma sens?
    Ja też mogę napisać z kompa od kumpla, jako "Ziutek", że cały
    Kluczbork stoi za mną.
    Proszę o wyniki ankiety, że całe młode pokolenie trzyma kciuki za
    Zbysia.
    Stawianie pytań, aby ustalić wiarygodność ałtorytetu Zbysia to nie
    prowokacja.
    kluczbork-solidarnosc.eu/
    No to jak z tym Rafałkiem? Przecież Zbysio już potwierdziło
    jego "wiarygodną" relację, że Rafcio w Bąkowie łapał wyrzucane przez
    tatusia z pociągu ulotki. Bo tylko Rafcio może to potwierdzić. Bo on
    je łapał. Choć Renek, jak miał lepszą pamięć pisał że
    Rafcio "włączył" się do jego konspiry później, dopiero po wyjeździe
    Renka. Więc Rafcio wtedy łapać ulotek nie mógł. A jednak Zbysio
    napisało, że łapał.
    Rafcio pomyślał sobie, jak Zbysio tamto "kupiło" i potwierdziło, to
    sobie teraz pofolguję i powymyślam dalej...
    A Zbysio potwierdzi. Bo inaczej Rafcio wyjdzie na niewiarygodną
    osobę.
    A przecież o działalności konspiry Renka informowały Zbysia
    same "wiarygodne" osoby. Jak Piast, który parę lat po stanie
    wojennym już nawet nie wiedział, że on i Renek w Nysie nie siedzieli.
    No i jak Rafcio, który tworzy obecnie nową, "prawdziwą" historię.
    Czekamy na wyrok nieomylnej wyroczni.
  • schuruburu 26.09.09, 09:29
    Jondrus napisz od razu ze najbardziej wkurzył cie ten wpis:

    ""Sprostowanie
    Wersja na stronie Bożeny Szubert (Kawki) gdzie jest opisane jakoby Andrzej Szubert był pomysłodawcą i inicjatorem chodzenia pod pomnik jest kłamstwem.""

    Dlatego się tak rzucasz.
  • Gość: cichosza IP: 217.197.72.* 24.09.09, 15:59
    Który watek masz na mysli?

    Na "gorzkich żalach" cztery ostatnie wypowiedzi należą do Z.B.
    czy złość/nienawiść juz całkiem cie zaslepiła człowieku?

    A moze zaczynasz stosowac "metode Badury", czyli ucieczke w nowy
    watek?

  • Gość: koń trojański IP: *.pools.arcor-ip.net 24.09.09, 16:25
    Cichosza, tam napisałem, że „to mój ostatni wpis na tym wątku”. A ja
    z gęby wycieraczki nie robię. Choć jestem człowieczkiem bez zasad.
    Nie to, co Zbysio...

    A co do metody Badury...
    Panie Piotrze, pozdrowienia ze Szwarcwaldu...
  • Gość: komuch_lat34 IP: 77.223.242.* 26.09.09, 01:05
    nazwac was mozna tylko jednym wyrazem....niecenzuralnym .... odpuście sobie bo
    zaśmiecacie forum :) nikogo to juz nie interesuje

Popularne wątki

Nie pamiętasz hasła

lub ?

 

Nie masz jeszcze konta? Zarejestruj się

Nakarm Pajacyka