Dodaj do ulubionych

Zbigniew Bereszyński - manipulator historii

IP: *.pools.arcor-ip.net 28.09.09, 05:50
Przed rokiem opublikowałem na forum.pl tekst pt. „Zbigniew
Bereszyński manipulatorem historii”.
forum.gazeta.pl/forum/w,65,85910031,0,Zbigniew_Bereszynski_man
ipulatorem_historii.html
Z. Bereszyński nigdy w wiarygodny sposób nie wyjaśnił wątpliwości
dotyczących jego tekstu pt. „Biuletyn Nad Stobrawą”.
www.bereszynski.cba.pl/rewolucja_historia_9.htm
A zwłaszcza, skąd wziął wątpliwe „fakty” konspiracyjnej działalności
Ryszarda Gleicha i członków jego rodziny, które wyszczególniłem w
moim tekście. A którym nawet sam Ryszard Gleich zaprzecza w jego
wcześniejszym liście do J. Deptuły (z roku 1990) i podpisanym przez
niego „oświadczeniu”.
www.internowani_z_kluczborka.republika.pl/

Pomijam tutaj „mniejsze” formy manipulacji Z. Bereszyńskiego, jak
zniekształcanie proporcji pomiędzy pierwszą a drugą siatką
konspiracyjną, na korzyść tej drugiej. Czy pomijanie wielu znanych
mu pozytywnych faktów dotyczących pierwszej i negatywnych faktów
dotyczących drugiej konspiracji.
Opisałem to szczegółowo w „manipulatorze”.
Jeden jedyny raz Bereszyński próbował wyjaśnić owe wątpliwości na
forum.pl
forum.gazeta.pl/forum/w,65,100682574,,Apel_do_Zbysia.html?v=2
Jednakże jego wyjaśnienia nie są w żaden sposób przekonywające.
W międzyczasie Z. Bereszyński zamieścił „wyretuszowany” biogram W.
Gilewicza w Encyklopedii Solidarności.
www.encyklopedia-solidarnosci.pl/wiki/index.php?
title=Wojciech_Jerzy_Gilewicz

Zaproszony kilka lat temu na konferencję historyczną w opolskim
ratuszu Z. Bereszyński przygotował jego pierwszą wersję
tekstu „Opór społeczny” (o Solidarności w Kluczborku). Tekst ten,
napisany na podstawie kilku szczątkowych teczek, zawierał rażące
błędy. Jak choćby przypisany (przez Bereszyńskiego) Ryszardowi
Gleichowi współudział w konspiracyjnej drukarni funkcjonującej w
okresie stanu wojennego w Kluczborku.
Bereszyński zaufał szczątkowym dokumentom SB, która aresztując
Gleicha była przekonana, że jest on konspiratorem. Nie czekając na
dalsze „teczki”, nie pytając się innych osób znających tę sprawę,
Bereszyński
zrobił z Gleicha członka konspiracyjnej siatki.

Zabrakło w „Oporze społecznym” krótkiego choćby wyjaśnienia, że jest
to wstępny szkic, oparty na niewielkiej ilości dokumentów. Tekst
sprawiał wrażenie pełnej historii kluczborskiej Solidarności. Z
wystawieniem
ocen poszczególnym osobom opisanym w tekście.

Przez jakiś czas, poprawiany i uzupełniaty tekst „Oporu
społecznego ”wisiał na stronie
www.nadstobrawa.za.pl/#0
Wyglądało to tak – Bereszyński pisał kolejną wersję, przysyłał ją do
mnie, ja wskazywałem na jego kolejne błędy (zatrzymane w maju 82
dwie nauczycielki Bereszyński przypisał do sprawy Gleicha i
kolportażu, choć
zatrzymane zostały one w związku z „żałobnym” pochodem
pierwszomajowym), Bereszyński poprawiał błędy i tekst umieszczano na
stronie mojej żony. Od samego też początku sugerowałem
Bereszyńskiemu ograniczenie jego własnych wniosków, domysłów i
opinii dotyczących ludzi i zdarzeń. Na co Bereszyński reagował
rosnącym rozdrażnieniem.
To właśnie najbardziej charakteryzuje Z. Bereszyńskiego. On nie
ograniczał się wyłącznie do opisu. Jego tekst zawierał jego własne,
subiektywne, a najczęściej mylne i nieuzasadnione wnioski, sugestie
i opinie, które
Bereszyński wręcz narzucał czytelnikom.
Ostatecznie, gdy wyciągane przez Z. Bereszyńskiego wnioski i opinie
stały się zbyt dowolne, jego tekst „Opór społeczny” ostatecznie
został ze strony mojej żony usunięty.

Od czasu, gdy GW w czerwcu 2008 przedstawiła W. Gilewicza jako
bohatera Solidarności, a uwiarygadniającego go R. Gleicha
jako "czołowego opozycjonistę w Kluczborku", Bereszyński, który do
tej pory, pisząc o kluczborskiej Solidarności, cechował się głównie
wyciąganiem nieuzasadnionych
wniosków i ocen, stał się manipulatorem, wręcz fałszerzem historii.
Który nie waha się podawać fikcyjnych „faktów”, aby zrobić z osoby
tuzinkowej, o wątpliwych momentach w życiorysie (TW ps. „Renek”),
czołowego
działacza opozycji w Kluczborku.
Zadziwiająca jest też jego postawa w ocenie Gilewicza. Bereszyński
minimalizuje znaczenie donosów tego ostatniego, pisząc, że nie
przynosiły one szkody osobom, na które Gilewicz donosił, oraz, że
były one dla SB mało wartościowe.
www.bereszynski.cba.pl/rewolucja_historia_48.htm

SB, bez agentów i donosicieli, była nieomal głucha i ślepa. Nie
wszędzie można było zainstalować podsłuch.
Donosy Gilewicza, zwięzłe i lakoniczne, informowały SB, co
faktycznie dzieje się w infiltrowanym przez Gilewicza środowisku.
Dzięki nim SB szybko np. zrezygnowała z dalszej kontroli Głąba i
Pastwińskiego, którzy byli po prostu pasywni. W tym wypadku
funkcjonariusze SB, zamiast niepotrzebnie nadal obserwować tych
dwóch, mogli więcej czasu poświęcić ludziom faktycznie aktywnym. A
ich nazwiska wymieniał Gilewicz w jego donosach.

Bereszyński przypisuje aresztowanie Zygmunta Jurkiewicza donosom
B.Teodorowskiego, TW, ps. „Kozak”. Donosy te są faktem, ale...
W „Oporze społecznym” cytował Bereszyński na stronie 23 raporty SB.

„W wyniku prowadzonych czynności operacyjnych uzyskano informację
sprawdzoną, że Jerzy Deptuła w miesiącu kwietniu 1983 roku
kolportował na terenie Kluczborka nielegalnie wydawaną gazetkę »Nad
Stobrawą«, lecz ze względu na dekonspirację środka pracy operacyjnej
od realizowania czynności
procesowych odstąpiono.”

„Z uzyskanych informacji wynika, że DEPTUŁA Jerzy oraz SZUBERT
Marian kolportowali na terenie Kluczborka nielegalne
wydawnictwo »Nad Stobrawą«. [...] Ze względu na możliwość
dekonspiracji osobowego źródła informacji, od realizacji czynności
procesowych odstąpiono.”

Z. Bereszyński wie, że na podstawie donosów SB nie dokonywała
aresztowań.
Wie też, że Jurkiewicza aresztowano 13 maja 82. Dokładnie tego
samego dnia Gilewicz złożył na SB zeznania obciążające Jurkiewicza.
www.nadstobrawa.za.pl/dokumenty%20ipn.html#0
Dodam tylko, że akt oskarżenia przeciwko Jurkiewiczowi sporządzony
został na podstawie zeznań W. Gilewicza (o czym Bereszyński także
wie).
Jest faktem, że „Kozak” pisał donosy na Jurkiewicza i Gleichów.
Normalna procedura SB polegała jednak na wzmożonej
obserwacji „delikwentów”, umożliwiającej aresztowanie ich poprzez
np. przyłapanie ich na gorącym uczynku. Jurkiewicza i Gleichów
aresztowano, choć nie przyłapano ich na gorącym uczynku. W dniu ich
aresztowania, a nawet w dniach poprzednich, „Stobrawka” nie była w
Kluczborku kolportowana.
Gilewicz podtrzymał przed sądem jego zeznania. Jurkiewicza skazano
na 1,5 roku więzienia w zawieszeniu.
A na podstawie donosów „Kozaka”, o czym pisał Bereszyński
w „Oporze...” cytując raport SB, nie założono żadnej sprawy
operacyjnej.
Wbrew tym faktom Bereszyński zaprzecza, jakoby Gilewicz ponosił
jakąkolwiek odpowiedzialność, a przynajmniej współodpowiedzialność,
za aresztowanie i skazanie Jurkiewicza.
Mam nadzieję, że Bereszyński
Edytor zaawansowany
  • Gość: Andrzej Szubert IP: *.pools.arcor-ip.net 28.09.09, 05:54
    Bereszyński oskarża mnie o kłamstwa, wręcz o fałszowanie historii.
    Zwłaszcza podważa on moją relację z pierwszej demonstracji
    połączonej z układaniem kwiatów pod pomnikiem A.Mickiewicza w
    Kluczborku. Moją relację podtrzymuję w całości. Kiedy wypłyną
    kompletne dokumenty, relacja moja zostanie potwierdzona. O to się
    nie boję.
    Jednocześnie broni Bereszyński Gilewicza, któremu ja zarzucam
    świadome i ewidentne fałszowanie historii kluczborskiej
    Solidarności. W przeszłości, kiedy jeszcze utrzymywałem mailowy
    kontakt z
    Bereszyńskim, przesłałem mu „Stobrawkę” autorstwa Gilewicza z 1989
    roku, oraz artykuł opublikowany
    w „Kulisach powiatu” w 2005. Artykuł w „Stobrawce” był anonimowy.
    Jednak w odpowiedzi na mój
    „list otwarty” do „współautorstwa” tekstu przyznał się w „Stobrawce”
    z marca 1990 Gilewicz, pisząc: „...artykułu tego nie redagowałem
    sam”. A więc, co najmniej współredagował.
    Identyczność przeinaczeń nazwisk, dat i faktów w Stobrawce 1989 i
    Kulisach 2005 jednoznacznie wskazuje, że to Gilewicz był
    informatorem redaktorki kluczborskiej gazety w 2005r.
    Bereszyńskiemu przekazałem wszystkie powyższe informacje. Wówczas
    zgadzał się z nimi.
    Dla porządku przytoczę główne przekręty Gilewicza. W obu
    publikacjach:
    - w grudniu 81 internowano tylko Gilewicza, Gleicha, Dobrzyńskiego i
    Głowickiego.
    - w obu publikacjach „skasowano” w grudniowych internowaniach
    Teodorowskiego i mnie.
    - W obu publikacjach w maju 82 ponownie skasowano po raz drugi
    internowanego Teodorowskiego. Dwukrotnie internowany Teodorowski po
    prostu „wyparował”.
    - w obu publikacjach „internowano” mnie w maju 82 umieszczając jako
    ostatniego na liście majowych internowanych. A nie już w grudniu
    81, jak było to faktycznie.
    - w obu publikacjach „skasowano” aresztowania w lutym 83.
    Aresztowanego wówczas Sokołowskiego „skasowano” całkowicie,
    natomiast Kawkę „aresztowano” już maju 82.
    - w obu publikacjach nazwiska aresztowanych w maju 82 Gleichów
    wymieniane są w jednym zdaniu z nazwiskiem Kawki, pisząc, że
    aresztowano ich za „to samo”, czyli sugerując, że razem należeli do
    tej samej konspiracyjnej siatki.
    - o tym, że Gleichów aresztowano za „dowcip” (do którego Gleich
    przyznał się w liście do Deptuły), a Kawkę, Jurkiewicza (i
    skasowanego Sokołowskiego) aresztowano za faktyczną konspirację,
    obie publikacje
    przemilczały. Zamiar był raczej oczywisty. „Skasować” Sokołowskiego,
    a na jego miejsce do konspiracji u KRUKA „podpiąć” Gleichów.
    Obie publikacje różniły się tylko jednym. W „Stobrawce” z 89 była
    informacja, że Gleicha i Gilewicza internowano w Opolu i Nysie, choć
    ich zwolniono już z Opola i w Nysie nie siedzieli
    (Gilewicz „dorobił” sobie i
    koledze więzienny życiorys). W Kulisach tej „informacji” zabrakło.
    Zamiast tego był cytat Gilewicza, że zawsze był on wierny ideałom
    Solidarności. O jego donosach naturalnie nie wspomniał.

    Przyczynkiem do artykułu w „Kulisach” było rocznicowe spotkanie
    Solidarności. Jednym z uczestników był F. Sokołowski, jedyny
    faktyczny uczestnik wojennej konspiracji biorący udział w tamtym
    rocznicowym spotkaniu.
    Aresztowany w lutym 83. Dostał wyrok. Był nawet na zdjęciu
    dołączonym do artykułu w Kulisach. Jedynie w tekście artykułu nie
    wymieniono ani razu jego nazwiska. Jego po prostu
    całkowicie „skasowano”, a jego miejsce w "wojennej" konspiracji,
    obok Kawki i Jurkiewicza, zajął Gleich z synem.

    Bereszyński, gdyby był rzetelnym historykiem, nie mógłby zaprzeczyć,
    że obie publikacje były ewidentnym i świadomym fałszowaniem historii
    przez Gilewicza. A przede wszystkim dorabianiem życiorysów jemu
    samemu i Gleichom. A tymczasem...

    W wątku na forum.pl, odpowiadając na moje zarzuty napisał
    Bereszyński:

    „W 1989 r. osoba pisząca tekst do nowego numeru "Nad Stobrawą"
    popełniła parę mimowolnych błędów, myląc (po siedmiu z górą latach!)
    daty i miejsca internowania poszczególnych osób. Dodam, że nie było
    wtedy pod
    ręką żadnych publikacji historycznych, na których mogłaby się oprzeć
    autorka tekstu. Ludzie pisali tak jak pamiętali, a pamięć bywa
    zawodna. Podobne błędy zdarzyły się w 2006 r. dziennikarce z "Kulis
    Powiatu", piszącej na podstawie ustnych relacji weteranów
    kluczborskiej "Solidarności".


    Tymczasem na stronie Rafała Gleicha
    kluczbork-solidarnosc.eu/
    umieszczona jest „Stobrawka” z lutego 1983. Autorem tekstów „drugiej
    konspiry” był – jak wiadomo – Gilewicz. Pisał on w tej ulotce o
    nowej fali aresztowań i zatrzymań w lutym 83. Wymieniał nawet
    nazwiska. W tym Sokołowskiego.
    Kiedy wydano „Stobrawkę” w październiku 89, szefem Solidarności w
    Kluczborku był Gilewicz. Jak już pisałem powyżej, przyznał się on
    do „współautorstwa” owej zakłamanej „Stobrawki”. Ale choć wiedział
    dokładnie, kogo kiedy i za co aresztowano i internowano, świadomie
    pisał nieprawdę.

    Według Bereszyńskiego, pisany zaledwie parę lat po stanie wojennym
    przez Gilewicza artykuł to tylko „mimowolne błędy”. Usprawiedliwione
    upływem czasu!!!

    Na tym samym forum.pl, w innym miejscu pisze Bereszyński , że
    uzyskiwane przez niego obecnie, ponad ćwierć wieku po stanie
    wojennym informacje od ludzi związanych z konspirą Gleicha są pewne
    i wiarygodne. Cytuję jego słowa:

    "Opieram się na różnych źródłach informacji: dokumentach oraz
    ustnych i pisemnych relacjach bezpośrednich uczestników i świadków
    wydarzeń. O tym, jak wyglądała konspiracyjna działalność Gleichów,
    wiem od nich
    samych, mam informacje z pierwszej ręki, a treść zachowanych
    dokumentów nie daje żadnych podstaw do kwestionowania ich
    wiarygodności (wręcz przeciwnie - wszystko do siebie pasuje).”


    Czyli, siedem lat „z górą”, to szmat czasu, który
    usprawiedliwia „mimowolne błędy” (całkowite skasowanie
    Teodorowskiego czy Sokołowskiego). Natomiast upływ ćwierćwiecza nie
    podważa wiarygodności jego
    informatorów.

    W wywiadzie dla GW w ub. roku Gilewicz powiedział min., że
    podpisując współpracę wiedział, że donosić nie będzie. Jest to
    kłamstwo, gdyż donosy pisał.
    Parę miesięcy wcześniej, w wywiadzie z nim opublikowynym w Kulisach
    powiatu, powiedział Gilewicz, min. że ja pisałem na niego listy
    otwarte, a ludzie i tak mieli do niego zaufanie i pomimo moich
    listów wybrali go na szefa Solidarności. A naprawdę, to najpierw
    wybrano go szefem Solidarności, później ja pisałem listy otwarte, a
    krótko po ostatnim z nich Gilewicz „abdykował”. Bereszyński wie o
    tych kłamstwach, wie - że Gilewicz to
    notoryczny kłamca. Nie tylko zresztą on.
  • Gość: Andrzej Szubert IP: *.pools.arcor-ip.net 28.09.09, 05:57
    Oto ewidentne, monstrualne idiotyzmy, jaki wypisuje Rafał Gleich na
    jego stronie:
    kluczbork-solidarnosc.eu/

    „W wrześniu (październiku?) miała miejsce chyba największa
    manifestacja. Szacowano wtedy, że w okolicy pomnika zebrało się
    ponad 600 osób, w tym bardzo dużo młodzieży. Miała tez wtedy miejsce
    największa próba
    zastraszenia uczestników przez SB. Wszyscy, którzy weszli na skwer
    przed pomnikiem, zostali „spisani”. Prawdopodobnie z powodu bardzo
    dużego udziału społeczeństwa obyło się bez aresztowań.”


    „3 maja 1982 przez Ryszarda Gleich, Jerzego Deptułę i Wojciecha
    Gilewicza zostały pod pomnikiem złożone kwiaty w kształcie litery V
    i zapalone znicze.”


    Bereszyński nie „demaskuje” tego jako kłamstw.
    Wiadomo bowiem, że według niego kłamcą jest tylko Szubert.

    Nawet pobieżna analiza wątków
    forum.gazeta.pl/forum/w,65,100519350,100519350,Gorzkie_zale_Zbigniewa_Bereszynskiego.html
    forum.gazeta.pl/forum/w,65,100682574,100682574,Apel_do_Zbysia.
    html
    pokazuje, że w sposb niezbyt nawet zawoalowany Bereszyński grozi mi
    ujawnieniem „kompromitujących” mnie faktów. Zresztą, już w
    listopadzie ubiegłego roku pisał do mnie:

    „Chcesz wojny, sku...synu? Będziesz miał wojnę. Pisząc o
    kluczborskiej "Solidarności" wyidealizowałem twój wizerunek,
    pomijając wiele wstydliwych faktów na twój temat. Pominąłem
    wszystko, co mogłoby ciebie
    kompromitować lub ośmieszać. Pisałem tylko to, co mogłoby dobrze o
    tobie świadczyć. To samo dotyczy twojej żony. Nie napisałem
    wszystkiego na wasz temat, choć mogłem. Napisałem wam piękne
    życiorysy, wyprane ze wszystkich brudów. Zrobiłem tak, bo nie jestem
    świnią i nie lubię grzebać się w brudach. Ale koniec z tym. Chcecie
    wojny, będziecie mieć wojnę. Napiszę całą prawdę na wasz temat, a na
    twój temat w szczególności. A jest o czym pisać! Wszystko na
    podstawie dokumentów. To będzie twój koniec, szmaciarzu! Byłeś,
    jesteś i będziesz zerem, panie Nikt Znikąd. Ja napisałem ci super-
    życiorys i to był mój wielki błąd.
    Teraz ludzie poznają całą prawdę na twój temat, gnojku.“


    Wściekłość Bereszyńskiego wynika jedynie z tego faktu, że
    zdemaskowałem go jako manipulatora historii. Mimo jego agresji pod
    moim adresem, mimo straszenia mnie „skompromitowaniem” mnie, nie
    ustępuję. Moje zarzuty pod adresem Bereszyńskiego pozostają nadal
    aktualne. Jest on manipulatorem, wręcz fałszerzem historii.

    I jeszcze tylko krótko o instrumentalnym wykorzystywaniu przez
    Bereszyńskiego dokumentów z zasobów IPN.
    Bereszyński zdemaskował w ciągu ostatniego roku kilku agentów SB z
    różnych środowisk i instytucji. Są wśród nich agenci, którzy latami
    utrzymywali współpracę z SB, a nawet brali za nią pieniądze. Jednak
    mało kogo
    atakuje Bereszyński tak uparcie, jak Zarząd Regionu. W związku ze
    sprawą TW „Krzysztof”.
    Bereszyński zarzuca mi, że występuję w obronie „Krzysztofa”, czego
    nigdy nie robiłem. Zastanawia mnie jednak fakt, że nie atakuje
    Bereszyński innych instytucji za „nierozliczenie” demaskowanych
    przez niego agentów z takim samym zapałem, jaki wykazuje atakując
    władze opolskiej Solidarności. I to w sytuacji, gdy inni ze
    zdemaskowanych agentów donosili latami, a „Krzysztof” nie napisał
    ani jednego donosu. Uzasadnionym byłoby więc pytanie – dlaczego tak
    Bereszyński robi.
    Kto wie, czy odpowiedź nie kryje się w fakcie, że Zarząd Regionu
    odmówił w przeszłości zgodę na współfinansowanie książki autorstwa
    Bereszyńskiego. Stąd te ataki. A „Krzysztof” to jedynie wygodny
    pretekst do wyładowania goryczy na Zarządzie Regionu.

    Andrzej Szubert.

    Ps. Bereszyński oskarża mnie o udział w nagonce na „jego osobę”. Nie
    zauważa, że jest raczej na odwrót. Atakuje mnie na
    jego „historycznej” stronie, a ja nawet nie mam możliwości
    odpowiedzieć na jego
    oskarżenia.
    www.bereszynski.cba.pl/aktualnosci.htm
  • schuruburu 28.09.09, 06:06
    I znowu Jondrus zwiał.
    Jondrus to już tak ma jak w wątku mu coś nie wychodzi zwiewa w nomy
    Tym razem z braku pomysłów reaktywował stary temat w nowym wątku.
    Taki Jondrus zwiewacz. :)
  • mx4 28.09.09, 06:45
    Oj! Na zmianę pogody idzie.
  • Gość: tao szatanski IP: *.nyc.res.rr.com 28.09.09, 08:30
    zadaj sobie zasadnicze pytanie: kogo to qooorwa obchodzi? ruch
    "solidarność" był ruchem społecznym, który z tzw. związkami
    zawodowymi miał niewiele wspólnego. na opolszczyznie nie miał ,w
    skali kraju, takiego znaczenia jakie mu przypisują byli jego
    uczestnicy. na naszym terenie nie istniała zorganizowana opozycja z
    przed sierpnia, pojawiała się "bibuła" korowska ale do niewielu
    docierała, poza tym fatalna była jej jakość techniczna, styl, język.
    przestałem czytać.
    w opolu pierwsze struktury ruchu solidarność tworzyli dyletanci
    polityczni, wielu nawiedzonych głupców i, trzeba to otwarcie
    powiedzieć, agentów służby bezpieczeństwa. często, przed podjęciem
    pracy w biuletynie zr, odwiedzałem mks na ulicy ozimskiej,bywałem na
    wiecach, czy zebraniach otwartych np. w not-cie przy ulicy
    katowickiej. mi, hipisowi, który de facto miał to wszystko gdzieś
    ręce opadaly. była to naiwnie spontaniczna dezaprobata istniejącego
    systemu. lud chciał zmiany z ludzką twarza. w stoczni
    szczecińskiej,gdzie nie było mediów jak w gdańsku, wywieszono hasło
    "socjalizm tak - wypaczenia nie". niewielu poważnie myślało o
    zmianie systemu a raczej o jego finlandyzacji. zastanawiające.
    najgłośniej o zmianie systemu mówił twórca kpn (dawny agent służb
    bezpieczeństwa) l. moczulski, wódz partii stworzonej przez sbeków
    (70% agentow w ich biurze politycznym).
    jesteśmy tu gdzie jesteśmy, udało się nam jak ślepej kurze jebnąć,
    przy dużej pomocy amerykańskich służb (kasa), oczywiście przez
    pośredników, jak i przez wewnętrze problemy sowietów i naiwność
    polityczną gorbaczowana. udało się i bardzo dobrze. raz a dobrze.
    wracając na nasze podwórko. u nas poszło siłą krajową i znalezliśmy
    się w dupie, nie było komu przejąć władzy, tzw. opozycja nie miała
    struktur, lidera- ów, zaplecza intelektualnego,programu i pospolitej
    kasy. ostaliśmy się przy śpiewach parafialno-patriotycznych a
    czerwono-kolorowi i ich agenci w naszych szeregach z wieloma
    cwaniakami przejeli władzę w naszym regione, obsadzili kluczowe
    stanowiska i do dzisiaj świetnie się trzymaja, mają poparcie, kase.
    po ptokach. to se ne wrati. i po co? - trzeba to powiedzieć, skoro
    do dnia dzisiejszego w naszym regione ludzi otwartych,o
    niedogmatycznych umysłach można policzyć na palcach jednej nogi.
    takie jest nasza rzeczywistość. ktoś powie: są wybory! no i co z
    tego skoro nie ma na kogo głosować. jak długo będziemy wybierać
    mniejsze zło?
    wracająć do meritum. wyałtowani kombatańci by zaistnieć (tak myślą)
    w sensie społecznym i nie tylko po prawie trzydziestu latach weszli
    w świat mitów i teorii spiskowych. szczególnie na tym polu króluje
    z.b. zwany przeze mnie dziejownikiem i można się roześmiać gdyby
    nie fałszowal, przemilczał, swojsko interpretował fakty
    historyczne, pospolicie kłamał. naszym władzom to odpowiada, o to im
    chodzi, skoro otrzymał (z drugim niewiele mu ustępującym)
    tytuł(nie znam urzędowej nazwy) od władz naszego czcigodnego
    miasteczka.
    taka jest nasza rzeczywistość.
    "kółka różańcowe" to nie zorganizowana opozycja, podziemie. jeżeli
    to do was nie dociera to bawcie się dalej ku uciesze gawiedzi i
    radości opolskich czerwono-kolorowych notabli.
    drogi andrzeju co stoi na przeszkodzie napisania przez ciebie
    historii, jak to nazywasz, kluczborskiego podziemia. do roboty,
    wszak twoja żona, a wieć pośrednio i ty, nasz wejście do esbeckich
    papierów. to jest pole do oddziejowiena pracy dziejownika.
    życze twórczej pracy.

    tao szatański



  • Gość: koń trojański IP: *.pools.arcor-ip.net 28.09.09, 23:36
    drogi kajetanie

    Pisanina o tamtych czasach mnie nie interesuje. Jeden raz się
    włączyłem, jak agent piast został szefem „S” w kluczborku i zrobił z
    siebie i renka w jego fałszywce bojownikami. Drugi raz włączyłem
    się, gdy ponownie nałgali w kulisach, że byli bohaterami, i kazali
    sobie wręczyć dyplomy honorowe. Ja się nie muszę przynajmniej
    wstydzić tego, że mam taki sam dyplom jak agenci, bo mój odesłałem.
    Opolszczyzna nigdy nie była „bastionem”, pamiętasz te dowcipy, że
    tylko trzy regiony nie strajkowały w sierpniu: wileński, lwowski i
    opolski.
    Mimo to z tamtych czasów mam na ogół miłe wspomnienia. Ale nawet,
    jak opolszczyzna bastionem nie była, to chyba nie zasłużyła na to,
    aby „honorowy obywatel opola” był nadwornym hagiografem
    kluczborskich agentów. Śmieszy mnie, że atakuje zbysio zarząd
    regionu za „krzysztofa”, który nie napisał ani jednego donosu.
    piast, agent piszący donosy, ma na sumieniu aresztowania w maju 82,
    jest wódczanym kolesiem esbeków (na własne oczy widziałem, jak piast
    i dwóch esbeków piło w „kolorowej” a piast się chwalił, jaki to on
    ważny w zdelegalizowanej „S” i opowiadał esbekom o opłatku
    internowanych u proboszcza). Na dodatek kłamca i fałszerz historii.
    Dobrali się z renkiem. Dwóch agentów nawzajem alibi sobie daje. A
    zbysio życiorysy im komponuje. A piasta to zbysio zgłosiło nawet do
    encyklopedii „S”. nie mieszkam już na opolszczyźnie, ale wstydzę
    się za takiego „opolskiego działacza” w encyklopedii. Na taką hańbę
    oplszczyzna nie zasłużyła. Chwała zbysiowi!
    Ale kogo to interesuje dzisiaj...
  • Gość: Andrzej Szubert IP: *.pools.arcor-ip.net 28.09.09, 06:28
    Dopisuję "uciętą" końcówkę pierwszego wpisu:

    "Mam nadzieję, że Bereszyński udostępni wszystkie zeznania złożone
    przez Gilewicza 13 maja 82. Z opowieści Gleichów sprzed 27 lat
    wynikało bowiem, że także i na nich Gilewicz złożył wówczas
    obciążające ichzeznania, co spowodowało ich aresztowanie."
  • z.bereszynski 28.09.09, 10:45
    Prawdziwym fałszerzem i manipulatorem jest Andrzej Szubert, człowiek znikąd,
    usilnie kreujący się po latach na największego bohatera kluczborskiej
    "Solidarności". Wykazałem to czarno na białym już w innych założonych przez
    niego oszczerczych wątkach. Nie ma powodu, bym się powtarzał. Podaję odnośne linki:
    forum.gazeta.pl/forum/w,65,100519350,100532079,Re_Gorzkie_zale_Zbigniewa_Bereszynskiego.html
    forum.gazeta.pl/forum/w,65,100682574,100714158,Re_Apel_do_Zbysia.html
    Zamieszczona w bieżącym wątku kolejna porcja bredni została w dniu wczorajszym
    rozesłana przez Szuberta w formie mailu na różne adresy w kraju (IPN, GW, NTO).
    Do bredni tych odniosłem się w komentarzu rozesłanym na te same adresy. Treść
    owego komentarza podaję poniżej.

    Kim jest wspierający tutaj Szuberta "tao szatanski", nie będę nawet dodawać. W
    stronę tego osobnika nie warto nawet splunąć. Każdy, kto bywa na tym forum, wie
    z kim mamy do czynienia.

    Jeden i drugi spełniają rolę piesków gończych, wykonujących brudną robotę na
    rzecz innych cwaniaków, pływających na pograniczu polityki i kombatanctwa.

    Zbigniew Bereszyński
  • z.bereszynski 28.09.09, 10:50
    Andrzej Szubert, zamieszkały na stałe w Niemczech emigrant z Kluczborka w województwie opolskim, od roku prowadzi złośliwą kampanię pomówień pod moim adresem. Kampania ta obejmuje obsesyjne zakładanie w internecie oszczerczo-prześmiewczych wątków na mój temat, piętnujących mnie jako rzekomego manipulatora i fałszerza historii, a także rozsyłanie oszczerczych maili do różnych osób i instytucji. Andrzej Szubert publicznie (na forach internetowych) wypowiada się na mój temat w sposób obelżywie-prześmiewczy, dążąc z iście maniackim uporem do trwałego splamienia mojego nazwiska. Oto niektóre przykłady tego typu działań:
    forum.gazeta.pl/forum/w,65,85910031,0,Zbigniew_Bereszynski_manipulatorem_historii.html
    porozumienie.mojeforum.net/temat-vt165.html
    forum.gazeta.pl/forum/w,65,100519350,0,Gorzkie_zale_Zbigniewa_Bereszynskiego.html
    forum.gazeta.pl/forum/w,65,100682574,100682574,Apel_do_Zbysia.html
    forum.gazeta.pl/forum/w,65,86434929,,Tablica_o_Kowalczykach_przepadla_przez_tresc.html?s=0
    forum.gazeta.pl/forum/w,65,86434929,,Tablica_o_Kowalczykach_przepadla_przez_tresc.html?s=1
    Elementem owej kampanii są również rozesłane obecnie maile do władz Instytutu Pamięci Narodowej oraz redakcji niektórych dzienników.

    Postępując w ten sposób Andrzej Szubert próbuje wymusić na mnie pisanie historii pod jego dyktando. Chodzi mu o maksymalne wyeksponowanie faktycznych lub urojonych zasług jego żony, Bożeny Kawki-Szubert, i jego samego, przy jednoczesnej deprecjacji dokonań innej grupy działaczy kluczborskiej „Solidarności”, która także wydawała w konspiracji biuletyn „Nad Stobrawą”.

    Dążąc do osiągnięcia tego celu, Andrzej Szubert nie wstrzymał się nawet przed szantażem. W dniu 22 listopada 2008 r. przesłał mi on mail następującej treści: „Masz jeszcze jeden dzień czasu. Albo skorygujesz historię "Stobrawki" zgodnie z faktami na podstawie dokumentów (ewentualnie usuniesz całkowicie tekst), albo opiszę sprawę na forum PON. Podam dodatkowo przykłady Twej "konstruktywnej" współpracy z GW. A to splendoru w towarzystwie niepodległościowym Ci nie przyniesie. Tam jakakolwiek współpraca z GW to zdrada”. To właśnie wtedy, w odpowiedzi na ów szantaż, napisałem Andrzejowi Szubertowi, trochę mocnych słów, które przytacza on obecnie w swoim mailu. Ponieważ nie uległem szantażowi i nie zgodziłem się na pisanie historii pod dyktando Andrzeja Szuberta, człowiek ten rozszerzył akcję szkalowania mnie poprzez założenie kolejnego oszczerczego wątku na forum Porozumienia Organizacji Niepodległościowych. Już wcześniej, od połowy października 2008 r., byłem przez niego szkalowany na opolskim forum „Gazety Wyborczej”. Sytuacja taka trwa z przerwami po dziś dzień.

    Andrzej Szubert próbował szantażować także Rafała Gleich, dawnego działacza kluczborskiej „Solidarności”. W listopadzie 2008 r. przesłał mu on następujący mail: „Słuchaj no gnojku. Jak nie usuniesz z twojej zasranej stronki wzmianki o Bożenie, że niby twój tato kapuś miał z nią robić konspirację, to całą twoją teczkę, z tymi ośmieszającymi cię dokumentami wydrukuję w stu egzemplarzach i rozkolportuję w Kluczborku. A będzie się z czego śmiać. Nawet kapusie pisali o tobie, żeś przygłup. Ostrzegam. A ja nie żartuję. Od Bożeny wara. Gęby sobie nią ostatni przygłupie, synu kapusia, nie wycieraj”. Sprawa ta została szczegółowo opisana w „Gazecie Wyborczej” w pierwszych tygodniach bieżącego roku. W związku z owymi próbami szantażu Bożena Szubert, żona Andrzeja Szuberta, utraciła dostęp do zasobów archiwalnych IPN.

    wyborcza.pl/1,87648,6170706,W_imie_ojca__kapusia__.html

    Od kilku lat prowadzę zawansowane badania nad historią „Solidarności” i środowisk opozycyjnych w województwie opolskim. [...] Jestem autorem licznych publikacji naukowych i popularnonaukowych, drukowanych ostatnio m. in. w „Studiach Śląskich” i opolskim piśmie uniwersyteckim „Indeks”, a także w zbiorowych publikacjach książkowych. Uczestniczyłem także w różnych konferencjach naukowych, ostatnio w Krakowie z okazji 30-lecia KPN. Mam wystąpić również na kolejnych konferencjach naukowych w listopadzie i grudniu br. Współpracuję z IPN w realizacji programu badawczego, którego efektem ma być planowana na przyszły rok kilkutomowa publikacja książkowa na temat „Solidarności”. Współpracuję także przy opracowywaniu „Encyklopedii Solidarności”, dla której przygotowałem kilkadziesiąt haseł. Staram się pracować rzetelnie, a pisane przeze mnie teksty są pozytywnie oceniane przez kompetentnych historyków.

    Tematykę historyczną propaguję także na łamach prasy. Opublikowałem już dziesiątki artykułów, drukowanych w takich dziennikach i periodykach jak „Gazeta Wyborcza” (dodatek opolski), „Nowa Trybuna Opolska”, „Nasza Polska”, „Kurier Brzeski”, „Tygodnik Prudnicki” i „Tygodnik Krapkowicki”. Są to pisma o różnej orientacji, co najlepiej świadczy o pozytywnym odbiorze moich tekstów.

    Również na własnej stronie internetowej Andrzeja i Bożeny Szubertów przez cały praktycznie rok (!), od grudnia 2006 r., widniał tekst mojego opracowania na temat kluczborskiej „Solidarności”. Andrzej Szubert w kłamliwy sposób przedstawia nasze relacje z tego okresu. Zawsze byłem otwarty na wszelkie uwagi i sugestie dotyczące mojego tekstu. Przyjmowałem je z wdzięcznością i starałem się uwzględniać w możliwie największym zakresie, choć niestety z czasem okazało się, że Szubertowie w niejednym przypadku próbowali wprowadzać mnie w błąd. W dniu 5 grudnia 2006 r. otrzymałem od Andrzeja Szuberta mail z następującą oceną mojego opracowania: „Zbyszek, merytorycznie wszystko OK. Nie ma potrzeby, abyś jeszcze raz przysyłał mi do wglądu. Nawet, jakbyś zrobił jeszcze małe poprawki na podstawie dzisiejszej korespondencji. Jest naprawdę OK. Pozdrawiam Andrzej”.

    Do konfliktu doszło dopiero wtedy, gdy na przełomie lat 2007 i 2008 r. dodałem rozdział opisujący szczegółowo sprawę TW ps. „Piast” czyli Wojciecha Gilewicza, który od lat należy do osobistych wrogów Andrzeja Szuberta. W rozdziale tym ujawniłem treść dokumentów, z których wynikało, że SB uznała Gilewicza za nielojalnego i nieszczerego współpracownika, próbującego rozpracowywać tę instytucję i współpracującego z innymi działaczami „Solidarności”. Ustalenia te zburzyły wizję propagowaną od lat przez Andrzeja Szuberta. Reakcją na to było usunięcie mojego opracowania ze strony internetowej Szubertów. W późniejszym czasie Andrzej Szubert przystąpił do otwartej wojny ze mną, która trwa do dzisiaj.

    To nie ja wypowiedziałem wojnę Andrzejowi Szubertowi. W swoich opracowaniach historycznych nie napisałem, jak dotąd, ani jednego złego słowa na jego temat, ani też na temat jego żony. To on od roku prowadzi wojnę ze mną, uciekając się do gróźb i prób szantażu. To nie ja zakładałem w internecie obelżywe wątki na temat swojego antagonisty. To nie ja próbowałem wymuszać takie czy inne działania z jego strony. Wszystko to robi natomiast Andrzej Szubert, który już od roku publicznie szkaluje mnie i
  • z.bereszynski 28.09.09, 10:56
    To nie ja wypowiedziałem wojnę Andrzejowi Szubertowi. W swoich opracowaniach historycznych nie napisałem, jak dotąd, ani jednego złego słowa na jego temat, ani też na temat jego żony. To on od roku prowadzi wojnę ze mną, uciekając się do gróźb i prób szantażu. To nie ja zakładałem w internecie obelżywe wątki na temat swojego antagonisty. To nie ja próbowałem wymuszać takie czy inne działania z jego strony. Wszystko to robi natomiast Andrzej Szubert, który już od roku publicznie szkaluje mnie i opluwa, licząc na to, że w końcu się poddam.

    Nie twierdzę, że to, co piszę na temat przeszłości, jest zawsze wolne od błędów i potknięć. Każdy popełnia błędy i ja także (do największych swoich błędów mogę zaliczyć nadmierne zaufanie, z jakim przez długi czas podchodziłem do relacji Andrzeja i Bożeny Szubertów). Jestem otwarty na wszelkiego rodzaju konstruktywne uwagi i sugestie. Dowiodłem tego wielokrotnie przy różnych okazjach. Nie mogę jednak poddawać się bezprawnym naciskom ze strony osób, które – tak jak Andrzej Szubert – chciałyby na siłę narzucać innym swoją wizję przeszłości.

    Na zakończenie muszę dodać jeszcze, że znane mi są związki Andrzeja Szuberta z pewnymi osobami o mniej lub bardziej dwuznacznej przeszłości (jednym z jego źródeł inspiracji jest osoba zarejestrowana jako TW ps. „Radca”). Osoby te są świadome tego, że znam lub mogę bliżej poznać ich przeszłość, i dlatego są żywo zainteresowane torpedowaniem moich prac badawczych. Sądzę, że nie jest dziełem przypadku, że kolejna fala ataków przeciwko mojej osobie nastąpiła wiosną br., gdy ujawniłem oficjalnie, że wśród członków Prezydium Zarządu Regionu NSZZ „Solidarność” Śląska Opolskiego znajduje się osoba zarejestrowana w latach 1988-1989 jako TW ps. „Krzysztof” (wcześniej wskazałem również na związki niektórych osób z tego kręgu z wieloletnim agentem SB, jakim był TW ps. „Witold”, Krzysztof Dzięciołowski ). Obecnie zbliżają się wybory do władz „Solidarności”. Oszczercze działania Andrzeja Szuberta przeciwko mojej osobie mogą w tej sytuacji leżeć w interesie pewnych osób, obawiających się dalszego ujawniania prawdy o przeszłości. Andrzej Szubert działa głównie z niskich pobudek natury osobistej. Nie działa on jednak w pojedynkę. Jego działania mogą mieć również tzw. drugie dno, na co szczególnie wyraźnie wskazuje końcowy fragment rozesłanego przez niego maila.

    Zbigniew Bereszyński

    P.S.

    W zamieszczonym powyżej tekście pominąłem informacje odnoszące się do osób trzecich, które mogą nie życzyć sobie, by ich nazwiska były wymieniane w kontekście burd urządzanych w internecie przez Andrzeja Szuberta.
  • Gość: tao szatanski IP: *.nyc.res.rr.com 28.09.09, 11:29
    do encyklopedni solidarności z opolszczyzny zostalo wytypowanych 70
    osób,nie mam popjecia dlaczego, pracowałem w zr w opolu lecz nie
    należałem do zwiazku,załapałem się do owej siedemdziesiątki. ponad
    rok temu odwiedził mnie student wydziału historii uo, "zmajstrowano"
    mi życiorys do owej encyklopedii. wszedłem przed chwilą na ową
    stronę. nie ma mnie. czyżby dziejownik skasował mnie w przedbiegach?
    jest życiorys gilewicza (agenta sb "piasta")z którego z.b. (w owej
    encyklopedii i w tzw. publikacjach naukowych) zrobił agenta
    solidarności w sb. niezły dowcip. olać to. w następnym wcieleniu
    postanowiłem zostać księdzem pedałem i agentem przyszłej sb.

    tao szatanski
  • z.bereszynski 28.09.09, 12:16
    "tao szatanski" kieruje swoje pretensje pod niewłaściwym adresem. Decyzja o wykreśleniu jego biogramu zapadła w maju ub.r., na spotkaniu z udziałem przedstawicieli Zarządu Regionu "Solidarności". Zadecydował o tym głos przewodniczącej ZR, p. Gonet, która po przeczytaniu niektórych wypowiedzi "tao szatanskiego" na forum GW, atakujących w obelżywy sposób Kościół, papieża itp., uznała, że ktoś taki nie zasługuje na miejsce w ES, zwłaszcza, że brakuje miejsca dla wielu innych, dużo ważniejszych historycznie osób. Rzadko kiedy zgadzam się z p. Gonet, ale w tym wypadku - w drodze wyjątku - nie zamierzam polemizować z jej opinią.

    Z.B.
  • Gość: tao szatanski IP: *.nyc.res.rr.com 28.09.09, 12:55
    gwoli ścisłości to bylo pytanie a nie stwierdzenie. dwa czy trzy
    lata temu na mitingu rocznicowym w grodkowie gonet walneła mowę jak
    na egzekutywie pzpr. chlopaki z wroclawia łapali się za glowe a mi
    było glupio. wszak jestem z opola. do encyklopedii miałem się
    załapać za pracę w czasie polskiej rewolucji, co by nie powiedzieć
    dołożyłem do niej swoją małą cegiełkę a gonet mnie skasowała za to
    że nie wierzę w boga a jp II nie jest dla mnie żadnym autorytetem.
    nie zły numer. brawo tow. gonet.
    z bolszewickim pozdrowieniem droga towarzyszko.

    tao szatański

    ps. czasami dziejownik się przydaje, gdyby nie on umarł bym w
    niewiedzy
  • z.bereszynski 28.09.09, 13:12
    Pani Gonet jest od kilkunastu miesięcy wielką przyjaciółką Bożeny i Andrzeja Szubertów. To głównie dzięki poparciu z jej strony Szubertowie są tak zuchwali i pewni siebie. Obie strony nieustannie się nawzajem inspirują. Prezentują np. wspólną linię obrony TW ps. "Krzysztof", rozgłaszając jakoby jego ujawnienie było z mojej strony zemstą za to, że ZR nie chciał sfinansować moich publikacji (kompletna bzdura, jedno z drugim nie ma nic wspólnego). Warto wiedzieć, że nikt nie słyszał o p. Gonet jako działaczce "Solidarności" z lat 1980-1981. Do "Solidarności" zapisała się dopiero z początkiem 1981 r., gdy już od dawna należała do związku niemal cała załoga fabryki dywanów w Kietrzu. Potem także niczym się nie popisała. Wypłynęła dopiero w 1989 r. i w latach następnych, gdy zaczęła robić błyskawiczną karierę w nowej "Solidarności" (po Okrągłym Stole).

    Z.B.

  • mieszaniec-zopola 28.09.09, 17:29
    Nu ty dajosz Zbigniew.
    Widzę, że jednak pan się pogubił panie Zbigniewie. Całkowicie się pan zatracił w
    swoje pasji dzielenia ludzi na swoich przyjaciół i wrogów.
    Pan już nie myśli rozumem tylko sercem. Tyle, że serce jest dobre tylko w
    sprawach miłości, zaś w innych zawodzi. Niech Pan się opamięta i nabierze trochę
    dystansu. Z Pan jest zbyt wartościowy człowiek, żeby się Pan staczał w kierunku
    obłędu.
    Niech Pan przerwie ten zaklęty krąg!
    Więcej luzu mistrzu!
    Proponowałem Panu spotkanie z Badurą ze mną w roli moderatora. Jestem gotów
    przypilnować, żebyście się nie pobili z Szubertem, Kajtkiem, Ibromem, Kąckim a
    nawet z Wiesiem.
    Czy mogęjakkolwiek pomóc?
    Pora zakopać topory wojenne!
    Pax vobiscum!
    --
    MIeszaniec
    :-)
    W szczególności zaś - badania na psach!
  • z.bereszynski 28.09.09, 18:40
    Oślepł Pan czy co? Nie widzi Pan, kto kogo w jaki sposób tutaj atakuje? Chory z nienawiści pieniacz od roku zakłada kolejne wątki w celu obrzucania mnie błotem (i nie tylko mnie). Tylko na przestrzeni ostatniego tygodnia założył trzy takie wątki na tym jednym forum i czwarty na forum w Kluczborku. Bredzi w tych wątkach jak Piekarski na mękach, a Pan do mnie smaruje epistoły, żebym się opamiętał? Naprawdę coś się Panu pochrzaniło. Czy to ja od roku atakuję Szuberta czy on mnie? Pisz Pan do tego, który rozrabia, żeby się opamiętał, a nie do mnie. Źle rozumie Pan rolę mediatora, w związku z czym nie widzę możliwości skorzystania z Pańskich usług w tym zakresie. Podejrzewam, że wtrąca się Pan tylko w tym celu, bo dowodzić, że wszystkiemu winna jest moja działalność badawczo-lustracyjna, a nie pieniackie zacietrzewienie pewnej osoby. Z takim tendencyjnym nastawieniem nie nadaje się Pan niestety na mediatora. Mediator powinien podchodzić do sprawy sine ira et studio, a Pan tego nie potrafi z racji swojej antylustracyjnej tendencyjności. Owszem może Pan pomóc - najlepiej niech się Pan nie wtrąca.

    Zbigniew Bereszyński
  • Gość: mieszaniec-zopola IP: *.64-127.202.173.217.in-addr.arpa 28.09.09, 19:00
    nie było i nie taka była intencja, chociaż jestem zdeklarowanym przeciwnikiem
    lustracji. O ile dobrze zrozumiałem, to wasze nieporozumienia bynajmniej nie
    wynikają z różnic na tle lustracyjnym.
    Aluzju o niewtrącaniu się poniał i mołczu kak mogiła.
    MIeszaniec
    :-)
    W szczególności zaś badania na psach, jak mawiał nieodżałowanej pamięci Leszek G.
  • mieszaniec-zopola 28.09.09, 17:21
    Facet był waszym kolegą ze styropianu, brał w tyłek od MO, siedział w internacie. Wszystko to jednak g..., bo ośmiela się krytykować katoland. Nie wiem o jaką Polskę wyście walczyli. Z pewnością o katolicką, a nie pluralistyczną. Nie dziwię się facetowi, że wyemigrował do NYC, bo tym w tym klerykowie tak duszno, że sam się dziwę co tu jeszcze robię. To, że pani-o-której-nic-nie-wiem
    podejmuje jakieś decyzje jest poza moją zdolnością oceny, ale, że pan panie Zbigniewie to popiera? Tylko dlatego, że Kajetan, podpuszczony przez pana spod świętego obrazu napadł kiedyś na Pana na forum? I jeszcze pan pisze, że rzadko zgadza się z tą panią? Czy tym wyjątkowym razem warto było się z nią zgadzać?
    Czy Pan się aby nie pogubił?
    Pozdr.
    --
    MIeszaniec
    :-)
    W szczególności zaś - badania na psach!
  • z.bereszynski 28.09.09, 18:19
    Proszę kierować swoje uwagi do pani Gonet. Ja w tej sprawie nie jestem stroną. Nie jestem adwokatem pani Gonet, która wojuje ze mną bardziej niż z Szatyńskim. Nie jestem też adwokatem Szatyńskiego, który od dwóch lat obsesyjnie obrzuca mnie błotem przy każdej okazji (także nieco wyżej w bieżącym wątku). Nikogo w tej sprawie nie popieram i za nikim nie zamierzam orędować. Wart Pac pałaca i pałac Paca, nic mi do tego. W tej sprawie wolę zachować neutralność.

    Dodam tylko, że pula haseł w ES jest bardzo niewielka i zabrakło miejsca dla wielu osób, które naprawdę zasługiwałyby na upamiętnienie. Szatyński i tak nie wypadł źle, bo jego nazwisko będzie występować w hasłach rzeczowych, dotyczących prasy związkowej. Wiele innych, naprawdę zasłużonych osób nie będzie mieć nawet takiej satysfakcji.

    Nie miałem większego wpływu na siatkę haseł. Ustalano ją pierwotnie bez mojego udziału, a przy późniejszych zmianach decydujący głos należał do p. Gonet. Uważam, że siatka ma wiele wad. Nazwiska niektórych osób pojawiają się kilkakrotnie w różnych hasłach (biogramy, hasła rzeczowe), a na temat innych osób nie będzie żadnej wzmianki. Krytykowałem to na spotkaniu z p. Gonet i przy innych okazjach, ale przeważnie bez efektu. Tylko w niektórych przypadkach udało mi się przeforsować pewne zmiany. Jestem jedynie autorem haseł, decyzje w sprawie siatki zapadały ponad moją głową, a mój wpływ na nie był niewielki. Jestem jedną z ostatnich osób, których opinia byłaby brana pod uwagę przez p. Gonet.

    Zbigniew Bereszyński

  • Gość: ted IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 28.09.09, 16:57
    Tamtych wydarzeń nie pamiętam, byłem za młody. Historię znam ze studiów m.in. na
    UO. Z zawodowej ciekawości śledzę więc powyższe wątki. Pamiętam jak raz
    wymiękłem gdy przeczytałem wywód pana z. bereszyńskiego dlaczego pan Tadeusz
    Pabisiak był agentem. Koronnym argumentem miało być zachowanie DZISIAJ pana
    Pabisiaka. Do takiego "źródła historycznego" z dystansem podchodzą nawet
    publicyści. Pan bereszyński chyba zbyt inspirująco wczytuje się w ezbeckie
    teczki...
  • z.bereszynski 28.09.09, 18:58
    Chyba faktycznie zna Pan czasy PRL tylko ze studiów na UO. Jak na wychowanka uniwersytetu ma Pan jednak dziwne problemy z interpretacją prostych tekstów. Koronne dowody w sprawie Tadeusza Pabisiaka to:

    1. Własnoręcznie napisane przez niego zobowiązanie następującej treści: "Oświadczam, że zachowam w ścisłej tajemnicy fakt spotkań i treść rozmów z pracownikiem Służby Bezpieczeństwa (powyższe dotyczy treści przekazanych informacji i wiadomości nabytych w rozmowach z pracownikiem SB)".

    2. Własnoręcznie napisane przez niego pokwitowanie odbioru prawa jazdy od funkcjonariusza SB.

    Pisałem o tym już kilkakrotnie w różnych miejscach. Musi Pan czytać bardzo nieuważnie, jeżeli Pan tego nie zauważył. Ewentualnie świadomie próbuje Pan wprowadzać w błąd innych forumowiczów. Jedno i drugie nie przynosi Panu chluby, jeśli faktycznie śledzi Pan wątki "z zawodowej ciekawości". Od profesjonalisty można by wymagać solidniejszego podejścia do sprawy. Nie sądzę, by usprawiedliwiał Pana młody wiek i związany z tym brak doświadczenia.

    Zbigniw Bereszyński

  • mieszaniec-zopola 28.09.09, 19:29
    Oświadczenie, czy jak woli Bereszyński zobowiązanie, o niemal identycznej treści
    przedkłada się do podpisu podpisu wszystkim, którzy mają kontakt także z
    dzisiejszymi służbami specjalnymi demokratycznego państwa. Tego wymaga się
    standardowo od każdej osoby, która miała kontakt z funkcjonariuszami służb,
    niezależnie od tego, czy mieli oni na ten kontakt ochotę czy też nie. Służby z
    zasady działają niejawnie, więc stosują różne, nota bene, zgodne z prawem
    sposoby na utajnienie swoich działań. Przypuszczam na granicy pewności, że
    służby specjalne wszystkich państw stosują praktykę zachęcania do podpisywania
    takich oświadczeń. Istnienie takiego oświadczenia potwierdza tylko, że Tadeusz
    Pabisiak miał kontakty z SB, czemu sam Pabisiak nie zaprzecza, nawet wspomina,
    że tych kontaktów, a właściwie rozmów było niemało. Nie przesądza co to były za
    rozmowy. Idę o zakład, że jeśli nie Panu, to kilku Pańskim kolegom, po rozmowach
    z SB podsuwano taki papierek. Czy podpisali go, czy nie, nie zmieniłoby treści
    wcześniejszej rozmowy. Wiadomo, że o d... Maryni nie rozmawiano. Pokwitowanie
    odbioru prawa jazdy jest o wiele istotniejszą poszlaką, gdyż była to przysługa
    ze strony milicji. Mimo to, ta poszlaka nie ma wartości dowodu.
    Kuroń i Modzelewski prowadzili długie i namiętne rozmowy z bezpiecznikami i nikt
    przy zdrowych zmysłach ich kapusiami nie nazywa.
    Zgodnie z moją deklaracją nie zabieram głosu w sprawach na liniach Bereszyński
    vs. Szubert/Szatyński/Badura.
    W sprawach dotyczących lustracji pozwolę sobie dalej wyrażać swoje opinie.
    Krytyczne rzecz jasna.
    --
    MIeszaniec
    :-)
    W szczególności zaś - badania na psach!
  • z.bereszynski 28.09.09, 20:30
    Nie wiem, o co spiera się Pan tym razem, bo sam Pan pogubił się totalnie w swoich wywodach. Sam Pan pisze: "Istnienie takiego oświadczenia potwierdza tylko, że Tadeusz Pabisiak miał kontakty z SB [...] a właściwie rozmów było niemało. [...] Wiadomo, że o d... Maryni nie rozmawiano". Koniec cytatu. Nic dodać nic ująć. To jest właśnie sedno sprawy.

    Problem polega na tym, że Tadeusz Pabisiak nie ujawnił tych kontaktów z własnej inicjatywy, co powinien był uczynić np. jako kandydat na posła. Osoba publiczna nie może podobnych faktów utrzymywać w tajemnicy. Zachowując milczenie na ten temat, ktoś taki w praktyce przestrzega nadal umowy zawartej niegdyś z esbekiem, co może negatywnie rzutować na aktualne życie publiczne. Niepokoi mnie kontynuacja tego typu układów i uważam, że należy je ujawniać.

    Oczywiście, że również służby specjalne państw demokratycznych wchodzą w potajemne relacje z różnymi osobami. Problem polega na tym, że SB nie służyła demokratycznemu państwu, a jej naczelnym zadaniem było utrzymywanie społeczeństwa w stanie zniewolenia. Nie można tak różnych przypadków stawiać na jednym poziomie.

    Zbigniew Bereszyński
  • Gość: koń trojański IP: *.pools.arcor-ip.net 29.09.09, 00:32
    forum.gazeta.pl/forum/w,65,100519350,100867112,p_s_IV_Rafal_Gleich_i_kolportaz_w_1983_r_.html?wv.x=2


    Dyskutowanie ze Zbysiem jest stratą czasu. Ale, niech tam..
    Jakby Zbysio mnie nie zaczepiało, to by było cicho. Chce Zbysio
    koniecznie dowody???

    Zbysio napisało:
    ”Według Szuberta Rafał nie mógł wówczas brać udziału w akcji
    kolportażowej, bo w maju 1990 r. jego ojciec, Ryszard Gleich, w
    liście do Jerzego Deptuły napisał coś takiego: „Jeżeli chodzi o
    naszą wojenną „Stobrawę”, to było nas trzech: Ty, Wojtek [Gilewicz]
    i ja; po moim wyjeździe do Monachium włączyła się Mira, a po jej
    wyjeździe – Rafał, a potem to ja już nie wiem”. Szubert wyciąga z
    tej informacji wniosek, że Rafał nie mógł mieć nic wspólnego z
    kolportażem „bibuły” wydawanej przez jego ojca w 1983 r.”


    Zbysio zapomniało?
    Renek poza gadaniem o konspirowaniu nie robił nic więcej. Nie pisał
    tekstów, nie brał udziału w kolportażu. Po jego wyjeździe rolę
    gadacza przejęła jego familia. Rafałek dwa lata temu napisał mi
    maila. Nawet go wydrukowałem sobie. Jak będzie mi się chciało
    poszukać w szpargałach, to go wkleję. Rafcio sam napisał, że
    jak „tato jeszcze działał, to ja nie działałem, ja się włonczyłem
    później”. Tylko nie napisał, co robił później w tej konspirze, poza
    tym, że się „włonczył”.
    Oni wtedy we trzech (Piast, Renek i Deptuś) spotkali się aby obgadać
    robienie konspiry. Ale kolportażem, poza Deptusiem się nie
    zajmowali. Jedynie Piast teksty pisał.
    Kolportaż był w gestii Deptusia. To on dobierał sobie ludzi.

    Brata ostrzegałem, i słusznie. Zbysio zapomniało o tym donosie?

    „Z uzyskanych informacji wynika, że DEPTUŁA Jerzy oraz SZUBERT
    Marian kolportowali na terenie Kluczborka nielegalne
    wydawnictwo »Nad Stobrawą«. [...] Ze względu na możliwość
    dekonspiracji osobowego źródła informacji, od realizacji czynności
    procesowych odstąpiono.”


    Renek myśli, że jak gadał z Piastem i Deptusiem o konspirze, to już
    konspirator z niego.
    Ostrowski był kurierem, jak bibułę z Wrocławia dowozili. Ryzykował
    więcej niż gadacze. Dlatego wisi u nas na stronie.

    A o tym, że Bożenie do aresztu ich ulotkę przemyciłem, to Zbysio
    przecież samo pisało w „oporze”. Nawet ta agentka donos o tym
    napisała. A jakiś tak esbek meldunek o tym zrobił.
    Chciałem po prostu Bożenie nowe ulotki pokazać. Czyż nie można tego
    nazwać pomocą w kolportażu?

    Zbysio żyły z siebie wypruwa, ale i tak z Renka nie zrobi „czołowego
    działacza kluczborskiej opozycji”. Ani z Piasta bohatera. Szkoda
    czasu.
  • Gość: koń trojański IP: *.pools.arcor-ip.net 29.09.09, 01:47
    Ej Zbysio Zbysio, nawat kłamać Zbysio nie potrafi za dobrze...
    W oświadczeniu internowanych

    www.internowani_z_kluczborka.republika.pl/

    piastowcy napisali, cytuję:

    „Warto zwrócić uwagę na jeszcze jedną rzecz. Otóż Szubert nie
    zawahał się zagrozić Gleichowi, że doniesie SB, iż ten wydaje „Nad
    Stobrawą”, jeśli rozkolportowany zostanie nakład przed rozprawą
    sądową Bożeny Kawki. Kolportaż został wówczas wstrzymany.“


    Jeśli kolporteż został wtedy „wstrzymany“, to jaką bibułę
    mógł Renek wyrzucać z pociągu Rafałkowi? Hę???

    A przecież pod oświadczeniem jest podpisany i Piast, i Renek, i
    Rafcio i jeszcze czterech innych użytecznych idiotów.

    To kiedy oni mówią prawdę? Hę???

    Czy wtedy, jak mówią, że "Wstrzymali"???

    Czy wtedy, jak mówią, że kolportowali???

    Zbysio ma szczęście, że życie to nie bajka o Pinokio. Co to za
    kłamanie nos się wydłużał. Ciekawie by Zbysio wyglądało...
  • schuruburu 29.09.09, 07:01
    Jondrus napisał kiedyś:

    ""O tym pisałem już przed laty. Pobytu na „Wodociągowej” się nie
    wstydzę.
    Jestem nałogowym alkoholikiem.
    No i co z tego??? ""

    Jondrus dlaczego przemilczasz pobyty w Branicach gdzie byleś stałym gościem??

    A może wreszcie odpowiesz na inne pytania.
    Jondrus jak to Jonrus ucieka od niewygodnych tematow.
  • z.bereszynski 29.09.09, 08:40
    Wstrzymano na krótki czas kolportaż "bibuły" dostarczonej już do Kluczborka. Zastosowany przez Szuberta szantaż spowodował opóźnienie akcji kolportażowej, ale jej nie zablokował. Szubert sam się chwali, że przekazał swojej przyszłej żonie jeden egzemplarz biuletynu i że jego brat pomagał w kolportażu. A teraz zadaje głupie pytania, byle tylko nakręcać swój oszczerczy wątek. Skoro "bibułę" kolportowano, to musiała ona dotrzeć do Kluczborka. Szubert udaje idiotę, nie rozumiejącego takich oczywistości. Tak już bywa z kłamcami, którzy pogubią się w swoich krętactwach.

    Z.B.

    p.s.

    Przekazanie jednego egzemplarza to żaden kolportaż. Chwaląc, się że rzekomo pomagał w kolportażu, A. Sz. znów przypisuje sobie cudze zasługi. W tym wypadku - zasługi swojego nieżyjącego brata, który w przeciwieństwie do niego, był przyzwoitym człowiekiem. W rzeczywistości A. Sz. tylko przeszkadzał w kolportażu, uciekając się nawet do szantażu i grożąc doniesieniem na SB. Tak jak dzisiaj, tak i wtedy był sabotażystą - "koniem trojańskim"
  • Gość: koń trojański IP: *.pools.arcor-ip.net 29.09.09, 23:53
    Wyrocznia orzekła iście salomonowo: kolportaż wstrzymali i
    kolportowali
    !
    Brawo! Nie na darmo ma Zbysio (już niedługo) doktorską głową na
    karku.
    Ale...
    Ta cała erystyka ma jeden zasadniczy błąd. Bo Zbysio wciąż nie
    przekonało mnie, że Renek w kwietniu 82 konspirę robił. Wciąż też
    nie wiem, skąd Zbysio wzięło , że Renek z Warszawy do Bąkowa ulotki
    woził, a Rafcio je tam odbierał. Nie wiem też, jak Renek mógł teksty
    pisać, bo w „oświadczeniu” podpisał, że tekstów nie pisał.
    Przy czym nie może być mowy o pomyłce. Bo w ich oświadczeniu jest
    napisane, cytuję:

    Długo zastanawialiśmy się czy reagować na kłamstwa i oszczerstwa
    krążące w Internecie autorstwa panów – Andrzeja Szuberta i Zbigniewa
    Bereszyńskiego
    .”

    www.internowani_z_kluczborka.republika.pl/

    Długo się zastanawiali (zapewne pojedynczo i grupowo,
    spotykali się, dyskutowali, a przede wszystkim wszystko co robili,
    sobie nawzajem poprzypominali) i wszystko opisali. Jak to oni
    działali. I pod tekstem się podpisali: Eugeniusz Głowicki,
    Wojciech Gilewicz, Ryszard Gleich, Rafał Gleich, Roman Pastwiński,
    Leopold Sułek i Marian Sułek
    .
    Same wiarygodne autorytety.
    Tylko dlaczego nie napisali o Renkowej konspiracji z kwietnia 82???
    Prywatny list Renka wkleili tylko po to, by pokazać, że Renek od
    zawsze murem stał za Piastem. Przeoczyli tylko ten „dowcip”.
    A potem już było głupio list usuwać.
    Dalej... Tak długo się zastanawiali i nie przypomnieli sobie, że to
    Renek teksty pisał? A jedynie Piast i Pastwiński? Nie pochwalili
    się, że to Renek z Warszywy bibułę woził, a Rafcio w Bąkowie ją
    odbierał? Pamiętali tylko, że – cytuję:
    Przewóz nakładu odbywał się pociągami i przed stacją np. w
    Bąkowie torba z gazetkami była wyrzucana przez okno pociągu i
    zabierał ją umówiony człowiek
    .”
    Dlaczego od razu nie napisali wtedy, co oni to wszystko nie
    zdziałali. No bo nawet przypominali sobie takie drobne rzeczy jak -
    cytuję:
    „...Deptuła i Głowicki spotykali się z Gilewiczem. Dodajmy, że
    razem z nim załatwiali sztandar „S”, a jeszcze z Pastwińskim
    spotykali się ze znanym opozycyjnym księdzem Orzechowskim z
    Wrocławia. Na dodatek Gilewicz z Deptułą ufundowali do miejscowego
    kościoła obraz księdza Popiełuszki, który namalował plastyk z
    Wołczyna, Waldemar Heliasz
    .”
    A to ci pech...
    Tak długo się zastanawiali, tak sobie wszystko przypominali,
    wszystko szczegółowo opisali, ale że Renek bibułę woził, a w Bąkowie
    Rafcio ją przejmował – tego, cholera, sobie nie przypomnieli. Choć
    tak długo się zastanawiali...
    A tu nagle, gdy dwa lata później, jak tylko GW zrobiła z Renka „
    czołowego działacza
    ”, a ja Zbysia na forum o Renka przepytałem i
    GW o Radzie Etyki Mediów napisałem – natychmiast sobie wszystko
    poprzypominali. A Zbysio spisało i na jego akurat przypadkowo w tym
    samym czasie utworzonej stronie wkleiło
    .

    Tylko... kto w to uwierzy?

    Zbysio poszło na psią służbę. Bo jeszcze Zbysio nie udowodniło, że
    Rafcio w Bąkowie ulotki odbierał, a on już nowe historie wymyśla..
    Naprawdę! A to, że to on i Renek lutową ulotkę wydali (Rafcio już
    nawet „Deptusia" kasuje). Cytuję:
    "Nad Stobrawą" wydany w lutym 1983 roku przez Ryszarda i Rafała
    Gleich. Nakład ponad 1500 gazetek“

    http://kluczbork-solidarnosc.eu/
    O tych 600 osób w okolicach pomnika już pytałem? O te kwiaty z 3
    maja 82 pod pomnikiem też? A co z „informacją”, że ludzie chodzili
    pod pomnik do 87 roku?

    A Zbysio nie ma wyjścia. Bo Zbysio pisało, że o Renkowej konspirze
    Zbysio na podstawie zeznań wiarygodnych jej uczestników pisało
    . No więc Rafcio musi być wiarygodny.

    Ej Zbysio, Zbysio, Zbysio. Tyle kłamstw, co oni już nawymyślali, (i
    ciągle wymyślają nowe), to nawet doktór historii nie przerobi na
    prawdę.

    Zbysio ma prawo robić u nich za apologetę i uwiarygadniacza ich
    notorycznych kłamstw.
    Zbysio ma prawo być ich nadwornym hagiografem.

    Tylko niech Zbysio nie zapomina, że historia opolskiej, a tym
    bardziej kluczborskiej Solidarności to nie zbysiowy prywatny
    folwark
    . Gdzie tylko Zbysio orzeka, kto dobry a kto zły agent, a
    kto nie agent, nawet jak donosy pisał i wódę żłopał pubklicznie z
    esbekami, kto kłamca a kto bohater.

    I dokąd Zbysio będzie łgało i nieprawdę pisało, to mnie Zbysio
    żadnymi teczkami nie nastraszy. Ani na krzyk nie weźmie.

    Bo, co już pisałem Kajetanowi, jest hańbą dla Opolszczyzny i
    opolskiej Solidarności, że Zbysio na zamówienie GW z agentów i
    notorycznych kłamców bohaterów i czołowych działaczy robi.

    To by było na razie na tyle...
    Jak za roczek wątek przejdzie do archiwum, napiszę następny.
    Potomnym ku pamięci. Kłamcom ku przestrodze.
  • z.bereszynski 30.09.09, 00:32
    A może Szubert zechce odpowiedzieć na pytania zadane mu w innym wątku?
    forum.gazeta.pl/forum/w,65,100519350,100874172,pytanie_1.html
    forum.gazeta.pl/forum/w,65,100519350,100874576,pytanie_2.html
    Za trudne pytania? Ile razy trzeba je powtórzyć, żeby Szubert zdobył się na jakąś odpowiedź?

    Żaden potok słów nie zmieni faktu, że to Andrzej Szubert jest kłamcą i nieudolnym (łatwym do zdemaskowania) fałszerzem historii. Szantażystą grożącym innym ludziom doniesieniem na SB (sam się do tego szantażu przyznał na kluczborskim forum GW). Żałosnym pieniaczem i intrygantem, który sam pogubił się w swoich krętactwach i nie potrafi uczciwie odpowiedzieć na zadane mu proste pytania.

    Zbigniew Bereszyński
  • Gość: koń trojański IP: *.pools.arcor-ip.net 30.09.09, 14:59
    Ej Zbysio, Zbysio...
    Czy Zbysio myśli, że ja dam się nabrać na Zbysia taktykę?
    Zbysio zapomniało, że to ja ten wątek zrobiłem i to ja zadałem
    pytania?
    A Zbysio tylko uwagę odwraca, na zasadzie – a u was murzynów biją.
    Albo „łapaj złodzieja”.
    Ej Zbysio, Zbysio...
    Poza tym, nawet jak ja coś pomyliłem, (zdarza się każdemu), czy coś
    komuś dopisuję (co zdarza się Zbysiowi i piastowcom), to ja nadal
    jestem tylko i wyłącznie osobą prywatną, a nie samozwańczym
    historykiem opolszczyzny od spraw „teczek” i agentów.
    Nie ja robię doktorat z historii.
    Nie ja piszę artykuły do gazet.
    Nie ja jeżdżę na konferencje historyczne z własnymi referatami.
    Nie ja ogłosiłem się samozwańczą legendą opolskiej opozycji
    niepodległościowej
    lustronauki.wordpress.com/2009/02/28/zbigniew-bereszynski/
    (a z forum PON legenda niepodległościowa opolszczyzny wyleciała na
    zbitą buzię)
    porozumienie.mojeforum.net/temat-vt285.html?
    postdays=0&postorder=asc&start=0

    A ponieważ Zbysio udaje nieomylnego w swych wyrokach historyka,
    jedynego – który zna prawdę i o prawdę walczy (pamięta Zbysio, jak
    Zbysio w Kulisach napisało, że Zbysio zabiega o prawdę, bo o nią
    warto zabiegać), więc ja tylko wykazuję, jak to Zbysio o tę prawdę
    naprawdę zabiega.
    A robię to na przykładzie Piasta i Renka. Którym Zbysio takie piękne
    życiorysy spreparowało. I dodatkowo próbuje Zbysio wykazać, że ich
    ewidentne kłamstwa, dorabianie sobie życiorysów (więziennych i
    konspiracyjnych) – połączone z „kasowaniem” innych, spychaniem
    innych w niebyt i niepamięć – to tylko „mimowolne błędy”.
    Spowodowane upływem lat.
    Czy Zbysio jest takie naiwne? Czy Zbysio naprawdę uważa, że
    bez „naukowego opracowania” (najlepiej autorstwa samego Zbysia) nie
    można prawidłowo podać nazwisk kilkunastu ludzi. I to ledwie parę
    lat po stanie wojennym?
    A samych aresztowanych było w Kluczborku w sumie 5 osób. Trzy w maju
    82 i dwie w lutym 83. Czy to tak trudno zapamiętać??? A co
    najważniejsze - dlaczego tamci zawsze mylili się na korzyść Piasta i
    Renka, a na niekorzyść innych? Hęę?
    Renek, nieudolny dowcipniś, TW. Jego główną „zasługą” jest
    rehabilitowanie (na zamówienie SB?) skompromitowanego aresztowaniami
    i procesem Piasta. To dzięki Renkowi Piast powrócił do łask i w 89
    został szefem „S”. Po to, aby od początku fałszować historię.
    Piast, agent, pisał donosy, wsadzał ludzi do więzienia, składał
    obciążające zeznania w sądzie. Wódczany koleś esbeków. Fałszerz
    historii. Na szczęście wtedy, w 90 roku, napisałem trzy listy
    otwarte, i Piasta zmuszono do ustąpienia.
    A Zbysio teraz takim typom piękne życiorysy dorabia. Ich (i swoje
    własne) kłamstwa przerabia na prawdę objawioną i jedyną. A Piasta to
    nawet Zbysio do encyklopedii podało.

    Dobrze, że piastowcy napisali w ich oświadczeniu, że ja w „S” nie
    byłem. Mniejsza o to, że to ich kolejne kłamstwo. A może i to ich
    kłamstwo Zbysio będzie udowadniało, że to prawda?
    Jak się mnie ktoś pyta o Solidarność, to ja się wstydzę, że w niej
    byłem. Bo jest dla mnie wstyd za taką Solidarność, w której takiego
    typa jak Piast „legenda opolskiej opozycji niepodległościowej”
    wkleiła do encyklopedii jako bohatera i działacza. A z Renka, który
    z Piastem nawzajem się „uwiarygadniają” i alibii sobie nawzajem
    wymyślają, przerobiło Zbysio na czołowego działacza opozycji w
    Kluczborku.

    Niech Zbysio nie skarży się, że ja Zbysia ałtorytet podważam. Zbysio
    samo swój ałtorytet i „dobre imię” oszpeciło.
    Honorowy Obywatel Opola, Legenda Opolskiej Opozycji
    Niepodległościowej robi za hagiorgafa u agentów kluczborskiej esbe.
    Ej Zbysio, Zbysio... Nie ja namawiałem Zbysia, żeby Zbysio do nich
    na służbę poszło.
    Zbysio samo chciało.
    A teraz Zbysio się złości, jak ja o tym opowiadam.
    I dla odwrócenia uwagi lawiną pytań, oskarżeń i wymysłów mnie
    zarzuca. Przy wydatnej pomocy Zbysiowego od niedawna asystenta
    naukowego, szuruburu.
    Nie ze mną takie numery, Zbysio...
    Manipulatorze historii. Nadworny hagiografie Piasta i Renka.
    Uwiarygadniaczu ich kłamstw.

  • z.bereszynski 30.09.09, 15:43
    Łatwiej wypuścić z siebie kolejną "wiązankę" (ciągle ten sam bełkot) niż odpowiedzieć na proste pytania? Pytania za trudne? Ile razy trzeba je powtórzyć, żeby Szubert "załapał", o co chodzi, i wydusił z siebie jakąś odpowiedź?

    Do tego, co robią kumple Szuberta na forum PON, odniosłem się już w innym miejscu i nie muszę się powtarzać: bereszynski.cba.pl/aktualnosci.htm Biorąc pod uwagę, kto znajduje się w tzw. zarządzie OSPN, praktyki te nie są niczym szczególnie zaskakującym.

    Zbigniew Bereszyński
  • Gość: koń trojański IP: *.pools.arcor-ip.net 01.10.09, 00:40
    Ej Zbysio, Zbysio…
    No właśnie! Czy moje pytania są dla doktora historii za trudne?
    W pierwszym wpisie na wątku „Gorzkie żale...” Zbysio napisało:
    Jak już wielokrotnie pisałem, Andrzej Szubert, kłamca.
    manipulator i szantażysta, nie jest dla mnie partnerem do dyskusji
    ...”.
    Następnie konsekwentnie przystąpiło Zbysio do urządzenia pyskówki,
    na zasadzie – „łapaj złodzieja”. Nie odpowiedziało Zbysio na żadne
    moje pytanie. Dopiero gdy napisałem, że „to mój ostatni wpis na
    tym wątku
    Zbysio nagle zapomniało o jego niezłomnych zasadach
    i zaczęło udawać, że chce rozmawiać. Ja jednak nie robię z gęby
    wycieraczki. Jak Zbysio. Dlatego więcej tam nie piszę.
    Zbysio to jak Papkin w ”Zemście”. Wyskakuje z szabelką, jak już po
    bitwie i nie ma przeciwników. A wtedy Zbysio dopiero pokazuje, jakie
    to ono odważne.

    Napisało Zbysio też:
    Czy Szubert znajdzie w końcu jakąś odpowiedź czy nadal będzie
    uciekać w tematy zastępcze
    ?”
    Zbysio! A kto od roku ucieka w tematy zastępcze??? Hę???
    Czy Zbysio choć jeden jedyny raz dało wiarygodną odpowiedź na moje
    pytania?
    Bo ja nadal czekam na odpowiedzi.
    Dlaczego Zbysio manipulacyjnie zniekształciło proporcję między
    wojenną a Renkową konspiracją? Dlaczego Zbysio przemilczało
    korzystne dla pierwszej i niekorzystne dla drugiej informacje?
    Dlaczego Zbysio dopisało Renkowi i jego rodzince wyssane z palca
    konspiracyjne wyczyny?
    Czy ja mam za Zbysia odpowiedzieć?
    Bo GW, chcąc zrobić z Piasta bohatera, powołała się na Renka,
    nazywając go „czołowym działaczem opozycji”. A ponieważ z niego był
    taki czołowy działacz, jak ze mnie święty turecki, no to Zbysio
    musiało coś tam pomanipulować, pododawać, przemilczeć i pozmieniać.
    I Zbysio to zrobiło!!!
    Albo z Piastem.
    Dlaczego Zbysio udaje, że jego donosy były nic nie warte?
    Dzięki nim esbe wiedziała, co rzeczywiście w trawie piszczy.
    Dlaczego wrabia Zbysio w aresztowanie Jurkiewicza Kozaka?
    Przecież Zbysio lepiej ode mnie wie, że na podstawie donosów Kozaka
    nikogo nie aresztowano! Zbysio wie, kto złożył zeznania, na
    podstawie których Zygmunta aresztowano! Zbysio wie, na podstawie
    czyich zeznań wystawiono akt oskarżenia!
    Zbysio dużo wie o Piaście. Przypomnieć Zbysiowi, co mi samo Zbysio o
    Piaście pisało??? Jak jeszcze kolegami byliśmy??? Hę???
    I dlaczego w biogramie Piasta napisało Zbysio same piękne rzeczy -
    że jak już szefem Solidarności w 89 roku został, to nawet na
    delegata na krajowy zjazd „S” go wybrano. Ale ani słowa, że
    wcześniej wydał „fałszywkę”, w której sobie i Renkowi dorabiał
    życiorysy więzienne i konspiracyjne, a innych „kasował”. Za co
    ostatecznie zmuszono go do „abdykacji”.
    I ani słowa, że to wódczany koleś esbeków?
    Tak przecież w czasach bolszewii preparowano życiorysy „zasłużonym
    działaczom ruchu robotniczego”. Zbysio tego nie widzi???
    Żałosna „powtórka z historii”???
    A potem Zbysio obraża się, że nazywam Zbysia nadwornym hagiografem
    agentów SB.
    A jak mam to nazwać??? Hę???

    No i co się Zbysio tej mojej sprzeczki z Renkiem czepiło? O ten
    artykuł w ichniej Stobrawce?
    Że straszyłem Renka, że pójdę na SB?
    To niech Zbysio, z ręką na zakłamanym serduszku powie, co jest
    gorsze?
    Czy to, że ja tylko straszyłem, że doniosę (choć Zbysio, oni i ja
    wiemy, że tego bym nie zrobił? Bo Zbysio wciąż udaje, że nie zna
    mojego ostatniego zdania tamtego „szantażu”).
    I że tego nie zrobiłem!!!

    Czy też to, że Renek nie straszył, nie ostrzegał, a chodził i
    donosił? Hę???


    No, niech Zbysio powie - co jest gorsze???
  • z.bereszynski 01.10.09, 00:48
    Komentarz j.w.

    Z.B.

  • z.bereszynski 01.10.09, 01:09
    Jakim "donosicielem" był "Renek", świadczą dokumenty ujawnione już przeze mnie w innym miejscu:
    forum.gazeta.pl/forum/w,65,100519350,100536300,p_s_II.html
    Tymczasem Szubert faktycznie szantażował Ryszarda Gleich doniesieniem na SB i sam się do tego przyznał na kluczborskim forum GW. Kto był świnią, a kto człowiekiem - odpowiedź wydaje się oczywista. Pod tym względem niewiele zresztą zmieniło się od tamtych czasów.

    A dwa pytania w innym wątku nadal pozostają dla Szuberta za trudne... Tak to bywa, gdy kłamca zaplącze się w swoich łgarstwach.

    Zbigniew Bereszyński
  • Gość: koń trojański IP: *.pools.arcor-ip.net 01.10.09, 07:24
    Czy Zbysio znajdzie w końcu jakąś odpowiedź, czy nadal będzie
    uciekać w tematy zastąpcze?


    Bo tematem zastępczym jest - czy świnią jest ten, co straszył a nie
    donosił, czy ten co nie straszył a donosił?
    Jak widzę Zbysio nie znalazło jeszcze renkowych donosików?

    [b][u]Znacznie ważniejszym problemem jest - czy Zbysio to rzetelny i
    wiarygodny historyk?[/[/u]b]
    Dlatego znacznie ważniejszym pytaniem jest: dlaczego Zbysio
    agentom i notorycznym kłamcom upiększone życiorysy napisało
    uzupełniającje je wyssanymi z palca „zasługami
    ”?
    A przemilczało niewygodne momenciki...
    Pytanie za trudne??? Zbyt niewygodne???
    Co wymyśli Zbysio teraz dla odwrócenia uwagi???
    Aha, wiem, że z szantażystami Zbysio nie dyskutuje!
  • Gość: koń trojański IP: *.pools.arcor-ip.net 01.10.09, 08:19
    Ej, Zbysio, Zbysio…
    Niech Zbysio tak uczciwie odpowie: kogo interesuje to, czy Szubert
    to świnia, czy nie?
    Kto tego Szuberta zna? Kto o nim słyszał?
    Ze Zbysiem to jest inaczej.
    Zbysio to powszechnie znana osobistość na Opolszczyźnie.
    Honorowy obywatel. Legenda opozycji. Dyżurny historyk.

    Dlatego ważne jest nie pytanie czy Szubert to świnia.
    Ważnym pytaniem jest – czy Zbysio to manipulator historii?
    Co ja wykazałem.
    A Zbysio wymiguje się od odpowiedzi.
    Bo albo odpowiada Zbysio, że z szantażystą nie rozmawia.
    Albo ucieka Zbysio w tematy zastępcze.
    A wielu ludzi interesuje, czy Zbysio prawdę i tylko prawdę pisze,
    czy też za nadwornego hagiografa u agentów i kłamców robi?
    Bolszewicką metodą upiększone życiorysy im preparując.
  • z.bereszynski 01.10.09, 09:33
  • Gość: koń trojański IP: *.pools.arcor-ip.net 01.10.09, 22:33
    I takie jest nasze Zbysio.
    Przyparte do muru niewygodnymi pytaniami
    traci Zbysio ochotę na dyskusję.
    Ma przecież "zasady".
    Doctore historico, manipulatore,
    hagiografico agenturalis.
  • schuruburu 01.10.09, 22:51
    Ojej
    Ale się Jondrus odgryzł!!!
    AŁŁŁA
    Cala inteligencja w 4 zdaniach!!!
    Dodatkowe pytanie:
    Ile godzin szukałeś tych mądrych słów w słowniku wyrazów obcych??
    Po 8 klasach szkoły podstawowej to chyba dość długo!!!
    Więcej przecież nie skończyłeś.
  • z.bereszynski 02.10.09, 00:24
    A dwa pytania w innym wątku czekają jak czekały:
    forum.gazeta.pl/forum/w,65,100519350,100874172,pytanie_1.html
    forum.gazeta.pl/forum/w,65,100519350,100874576,pytanie_2.html
    Przyłapany na kłamstwie Szubert udaje, że ich nie widzi. Plecie dalej trzy po trzy, byle tylko odwrócić uwagę od tej wpadki.

    O tym, kto i jak naprawdę działa w interesie byłych agentów SB, piszę nieco niżej:
    forum.gazeta.pl/forum/w,65,100824786,101015715,Re_Jobdrus_prawdomowny.html
    Działania Szuberta mają najpewniej tzw. drugie dno i widać to coraz wyraźniej.

    Z.B.
  • schuruburu 01.10.09, 20:10
    Jondrus
    Jak jesteś taki prawdomówny to napisz dlaczego nagle prawie wszyscy byli działacze z Kluczborka są przeciw tobie i piszą zupełnie co innego jak to co ty chcesz tutaj wszystkim wmówić.
    I nie tylko.
    Tez nie najlepsze zdanie ma twój kumpel z celi:Patrz pod ten link:
    forum.gazeta.pl/forum/w,65,100824786,100951217,Re_Jondrusiowe_pytanko_.html
    Napisz tez dlaczego kłamiesz jeżeli chodzenie pod pomnikiem.
    Patrz pod ten link:
    forum.gazeta.pl/forum/w,26289,93529439,93669208,Re_Przestraszony_Jondrus.html
  • z.bereszynski 01.10.09, 22:58
    Ciekawa sprawa z tym internowaniem "za KPN" (pierwszy link w powyższym wpisie). Nie tylko Szuberta internowano z podobnym "lipnym" uzasadnieniem. Podobnie było w z Bogusławem Teodorowskim, ewidentnym agentem SB, internowanym w maju 1982 r. dla celów operacyjnych (a wcześniej na krótko w grudniu 1981 r.). W datowanym 27 lipca 1982 r. planie czynności operacyjnych do sprawy operacyjnego rozpracowania krypt. "Skorpion", opracowanym przez kpt. Kazimierza Ciempkę z Wydziału V KW MO w Opolu, napisano, że Teodorowski został internowany "jako znany członek KPN". Nie miało to nic wspólnego z rzeczywistością. Teodorowski nie był żadnym członkiem KPN. W dostępnym dla większej liczby funkcjonariuszy SB planie czynności operacyjnych zakonspirowano go jednak w takim charakterze, by nawet w kręgu SB nie "spalić" go jako agenta. Była to tzw. legenda, skrywająca faktyczne (operacyjne) motywy internowania owej osoby.

    Zbieżność tych dwóch przypadków jest o tyle interesująca, że Szubert przez szereg lat kolegował się z Teodorowskim, a nawet dziś, po zdemaskowaniu tego ostatniego jako agenta SB, potrafi występować w jego obronie, czego przykład mamy powyżej. To faktycznie zastanawiające, że obu internowano z podobnym uzasadnieniem, nie mającym większych związków z rzeczywistością.

    Szubert zarzucił mi powyżej, że "wrabiam" Teodorowskiego ("Kozaka") "w aresztowanie Jurkiewicza". Jak inne zarzuty Szuberta, jest to zarzut fałszywy. Nikogo w nic nie "wrabiam". Z dokumentów jasno wynika, że to "Kozak" w kwietniu 1982 r. wskazał esbekom Jurkiewicza i Gleichów jako osoby związane (według niego) z wydawaniem i kolportażem "Nad Stobrawą". Właśnie te osoby zostały później (w maju 1982 r.) aresztowane i nie zmienią tego fakty żadne polemiczne sztuczki Szuberta.

    To ciekawe, że Szubert próbuje wybielać prawdziwego agenta SB, jakim był "Kozak", zaś obsesyjnie atakuje "agentów" rzekomych, wyeliminowanych przez SB z powodu "dwulicowości". Robiąc nieustannie "szum" wokół rzekomych "agentów", z których SB sama zrezygnowała, odwraca on uwagę od agentów prawdziwych, takich jak "Kozak". Niewątpliwie wynika to z jego osobistego zaślepienia, ale czy tylko? Coraz bardziej utwierdzam się w przekonaniu, że działania Szuberta mają tzw. drugie dno.

    Obiektywnie rzecz biorąc, działania te służą obecnie dyskredytowaniu prowadzonych przeze mnie badań historyczno-lustracyjnych. Wcześniej (przez wiele lat) służyły one sianiu niesnasek wśród historycznych działaczy kluczborskiej "Solidarności".

    Szubert atakuje ludzi, którzy narazili się bezpiece, jak Ryszard Gleich i Wojciech Gilewicz. Obaj oni nie spełnili oczekiwań SB. Sprawili jej "zawód" jako osoby wytypowane na współpracowników. Wiadomo jak SB zemściła się za to na Ryszardzie Gleich: aresztowanie w stanie wojennym, utrata pracy, konieczność opuszczenia kraju w poszukiwaniu środków do życia. Na Gilewiczu zemszczono się, rozpuszczając informację, że był TW. Zemsta bezpieki trwa po dziś dzień, a główną rolę w tym zakresie odgrywają trwające od lat działania szkalujące Szuberta. Andrzej Szubert obsesyjnie atakuje tych ludzi, których SB chciałaby ukarać za to, że się jej "urwali". Atakuje także mnie za to, że ujawniłem publicznie, jak naprawdę było z "Piastem" i "Renkiem". Oszczędza natomiast "Kozaka", który naprawdę był użyteczny dla SB (na stronie internetowej Szubertów nie znajdziemy nawet wzmianki na temat tego, kim był "Kozak", a Teodorowski "robi" tam za męczennika komuny) . Chwilami Szubert potrafi go nawet bronić. Czyż to nie zastanawiające? Wygląda to tak, jak gdyby Szubert realizował jakąś misję, mającą na celu sianie dezinformacji w interesie dawnej bezpieki i jej lojalnej agentury.

    Nie sądzę, by Szubert świadomie realizował oczekiwania byłych esbeków i ich agentury. Myślę, że robi on to jedynie z głupoty i zacietrzewienia, a sam jest obiektem sprytnej manipulacji. Odgrywa rolę tzw. pożytecznego idioty, którego w sprytny sposób inspirował i nadal inspiruje ktoś inny. Kto? Można się tylko domyślać. Pewne osobiste związki Szuberta dają jednak pole do różnych domysłów w tym zakresie. Wspomniałem już o wieloletnich koleżeńskich relacjach Szuberta z "Kozakiem" – Teodorowskim. Wiadomo też, że do źródeł inspiracji Szuberta należy od lat osoba zarejestrowana jako TW ps. "Radca". To naprawdę może dawać wiele do myślenia, choć oczywiście nikt nikogo nie złapał za rękę na gorącym uczynku.

    Zbigniew Bereszyński
  • schuruburu 01.10.09, 06:31
    Jondrusiu
    Troche znowu się zagalopowałeś.
    Dziwny to jest tekst dla kogoś kto praktycznie nie wiedział co to jest "Solidarność" i nawet nie wiedział jak się to pisze.
    W tym czasie kiedy to się działo leżałeś zarzygany gdzieś pod ławką w parku.
    Tak obiektywnie pisząc Jondrus to SB uratowała ci życie zamykając cie. Po prostu zachlałbyś się na śmierć gdyby nie oni.
    Biedaku
    Chciałeś dzisiaj zaistnieć wymyślając historie, ponieważ kłamstwo na krótkie nogi szybko się wszytko wydało ze jestem kłamcą i oszczerca- dlatego się wściekasz.
    Ps.
    Nie pisz po pijaku.


  • Gość: kat IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 30.09.09, 00:46
    Gość portalu: koń trojański napisał(a):

    > Nie na darmo ma Zbysio (już niedługo) doktorską głową na
    > karku.
  • schuruburu 30.09.09, 06:05
    Jondrusiu
    Zapomniałeś dopisać ze nazwano cie tam defakto:
    Durniem
    Człowiekiem znikąd,
    i Przyrównano cie do goowna które się przyczepiło do okrętu.
    Ciekawe dlaczego??
  • schuruburu 30.09.09, 18:04
    Stare ale bardzo aktualne z innego forum.

    strg napisał:

    > ""Za Bogdanem Ż.:
    > Było z nami 2 internowanych którzy nie wiedzieli za co zostali
    > internowani. Jednym z nich był Andrzej S. a drugi był to narkoman,
    > który ratował się herbatkami i rożnymi tabletkami. Andrzej S. Miał w
    > prawdzie wpisane "sympatyk KPN" ale musieliśmy mu dopiero
    > wytłumaczyć co to jest KPN i jakie ma cele. Andrzej S: miał się tez
    > za jakiegoś guru (jakiego??). Jak się okazało nie za bardzo rozumiał
    > znaczenie tego słowa. Dopiero później wytłumaczyli mu co to
    > znaczy.""

    Jondrus może wreszcie się dowiedziałeś dlaczego siedziałeś??
  • schuruburu 29.09.09, 07:16
    To napisal Jondrus

    ""Od Jurka wiedziałem, że chcą w „ich” stobrawce napisać wiadomość, że
    esbe Bożenę aresztowała przypadkowo, że prawdziwa konspira nadal
    działa.
    Wiedziałem wtedy, że esbe może taki artykuł wykorzystać do nacisku
    na Bożenę – kto naprawdę - opóźcz niej robi NADAL stobrawkę
    Powiedziałem Rysiowi – chcecie robić waszą stobrawkę???? – proszę
    bardzo – tylko nie pisz artykułów, które umożliwią esbekom
    niepotrzebne naciski na Bożenę.
    Rysio był wściekły.
    TY, Taki Opozycjonista i mnie straszysz esbe????
    Powiedziałem – Rysio – jak w waszej zasranej stobrawce będzie
    napisane, że to robota starej konspiracji, to pójdę na esbe i
    powiem, że tę ulotkę napisałeś ty.
    Zakapujesz mnie???
    Ryczało Rysio...."""#
    forum.gazeta.pl/forum/w,26289,93529439,,O_tym_jak_Rysio_i_Wojtek_konspire_robili_.html?v=2
    To napisał Jonrus.
    Jondrus sie tłumaczy wymyślając coraz to nowe wersje.
    Jondrus jak to Jondrus


  • Gość: niezorientowany IP: *.internetdsl.tpnet.pl 30.09.09, 07:29
    Kto to jest Jondrusio?
  • Gość: juhas IP: *.punkt.pl 30.09.09, 07:32
    Andrzej Szubert vel Koń Trojański. Osobnik zakładający kolejne wątki o
    pierdołach. Zaśmieca forum. Szczególnie jak spada ciśnienie i wiatry wieją.
  • Gość: Piotr Badura IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 03.10.09, 02:04
    Szanowny Panie MIeszańcze
    W jakiś tam sposób wywołał mnie Pan swym postem, bo użył Pan w nim mojego
    nazwiska. Nie mogłem od razu zareagować, bo akurat zamykałem kolejne wydanie
    "Beczki". Dziś mam już małą chwilę czasu, więc spieszę z pomocą.
    Napisał Pan, że "pokwitowanie odbioru prawa jazdy jest o wiele istotniejszą
    poszlaką, gdyż była to przysługa ze strony milicji. Mimo to, ta poszlaka nie ma
    wartości dowodu".
    Trafnie zauważa Pan, że "pokwitowanie odbioru prawa jazdy" "nie ma wartości
    dowodu". Moim zdaniem nie za bardzo ma ono nawet charakter poszlaki.
    Zwracałem już na tym forum uwagę na intrygującą wypowiedź gen. Kiszczaka:
    forum.gazeta.pl/forum/w,65,84065330,84584173,Prof_Friszke_zaskoczony_A_nasze_madrale_.html
    W wypowiedzi tej gen. Kiszczak dał wyraźnie do zrozumienia, że już w 1983 władze
    PRL prowadziły celowe działania, które nie były jeszcze dostatecznie
    zaawansowane, by nastąpiło zbliżenie Polska-USA ("nie dojrzały ku temu
    warunki"). Moim prywatnym zdaniem działania te były prowadzone już w latach 60.
    z poparciem Moskwy, ale bez poparcia Gomułki i było to jednym z powodów, dla
    których Gomułka musiał ustąpić miejsca Gierkowi.
    Działania służb specjalnych po 1983 nakierowane były na zabezpieczenie ich
    interesów po zmianie ustroju. Wskazywał na to np. Leszek Moczulski, który
    twierdził, że w ramach tej akcji spreparowano już w połowie lat 80. akta, mające
    pomóc służbom specjalnym III RP w "kompromitowaniu" go. Nie wiem, czy było tak,
    jak twierdzi Moczulski, ale łatwiej mi uwierzyć w to, że służby specjalne PRL
    sfabrykowały na niego kwity, niż w to, że był on agentem służb specjalnych PRL.
    W końcówce PRL miały miejsce masowe werbunki TW, których celem nie było wcale
    pozyskanie TW, ale pozyskanie kwitu, którym można by grać w nowej
    rzeczywistości. Jeśli ktoś wzbraniał się przed podpisaniem deklaracji TW, to
    można było przynajmniej mu "pomóc", by dowód tej "pomocy" posłużył później do gry.
    Jerzemu w 1987 zatrzymano prawo jazdy, bo prowadził pod wpływem. Zaproponowano
    mu, że dostanie je bez żadnych konsekwencji, ale musi podpisać deklarację o
    współpracy. Odmówił. Dwa dni później zaczepił go na ulicy Antek, który okazał
    się kuzynem kolegi Jerzego. Antek powiedział Jerzemu, że dowiedział się o jego
    sprawie i o tym, że odmówił on współpracy. Powiedział mu, że dobrze zrobił, bo
    służby to bagno, o czym on sam najlepiej wie, bo niestety związał się z nimi
    przed laty. Powiedział mu też, że jako koledze kuzyna, załatwi mu tę sprawę, bo
    coś tam jeszcze może załatwić. Dwa dni później Antek przyszedł do Jerzego do
    domu z prawem jazdy. Jerzy pokwitował i było po sprawie.
    Jerzy opowiadał mi tę historię jako argument, że w służbach pracowali też bardzo
    przyzwoici ludzie. Myślę, że był w błędzie. Jerzy pracuje dziś jako kierowca w
    jakiejś firmie. Z punktu widzenia obecnych służb jest on osobą bez znaczenia.
    Jeśliby jednak coś znaczył, to zjawiłby się zapewne u niego ktoś z kopią jego
    pokwitowania odebrania prawa jazdy i domagał się współpracy. Gdyby Jerzy odmówił
    to jego akta ze sfingowanymi meldunkami o rzekomej współpracy i "niezbitym
    dowodem" w postaci pokwitowania za prawo jazdy trafiłyby do IPN, a jakiemuś
    współpracującemu ze służbami "historykowi" polecono by nagłośnić sprawę.
    Przypuszczam, że po 1989 działali i działają nadal na Opolszczyźnie dawni agenci
    SB. I w PRL, i w III RP zajmowali się oni poważnymi sprawami, a nie głupstwami.
    I jakoś o tych agentach cicho.
    Szanowny Panie MIeszańcze
    Od 1 kwietnia 1993 zaczęła się ukazywać na Opolszczyźnie "Nowa Trybuna Opolska".
    Jej wydawcą była spółka "Pro Media". Wcześniej ukazywała się "Trybuna Opolska",
    której wydawcą była spółka "Opolpress". Główny (oficjalny) twórca "NTO" stanął
    przed sądem za wykończenie "TO" (działanie na szkodę spółki). Dostał pół roku w
    zawieszeniu. W mojej ocenie mieliśmy do czynienia ze sprawą dużo poważniejszą,
    bo z kradzieżą gazety. Sąd rozpatrywał to tak, jakby "TO" upadła, a "NTO" była
    zupełnie inną gazetą. Gdyby sąd przyjął, że chodziło cały czas o tę samą gazetę,
    to mielibyśmy do czynienia z kradzieżą mienia znacznej wielkości, wyrok byłby
    dużo surowszy, no i ukradzione trzeba by było oddać. Czy wierzy Pan, że całą tę
    sprawę można było rozegrać bez udziału służb?
    Na Opolszczyźnie mamy do dziś do czynienia z różnymi sytuacjami, w których
    chodzi o miliony, a podejrzewać trzeba udział agentów służb specjalnych, którzy
    byli agentami już w PRL. I nikt jakoś tego nie tropi. Tropi się ludzi, których
    współpraca była co najmniej wątpliwa, a nawet jak czasem z rzadka była
    niewątpliwa, to z kolei była błaha. Dlatego to wszystko wydaje mi się podejrzane.
    Pozdrawiam serdecznie
    Piotr Badura
  • z.bereszynski 03.10.09, 10:33
    Powyżej typowa wypowiedź Piotra B., byłego kandydata na TW z lat 1977-1980 (wcześniej był on stroną tzw. dialogu operacyjnego). Tak na prawdę podejrzana (delikatnie rzecz ujmując) jest przede wszystkim jego własna przeszłość, a także jego aktualna rola w kontekście owej przeszłości. Więcej na ten temat w innym miejscu:
    forum.gazeta.pl/forum/w,65,95572683,99022912,prawdziwe_zagadki_przypomnienie.html
    Badura, jak zwykle, próbuje uprawiać typową dla pewnych kręgów dezinformację, „udowadniając”, że czarne jest białe i odwrotnie. Jaka przeszłość, taki punkt widzenia. To, że były kTW w oczywisty sposób solidaryzuje się z ujawnianymi po latach TW, występując w ich obronie, nie jest niczym zaskakującym. Dla mnie to kolejne potwierdzenie wiarygodności zachowanych dokumentów na temat Piotra B.

    Co się tyczy Tadeusza P., to oprócz pokwitowania odbioru prawa jazdy podpisał on jeszcze jeden dokument, mówiący wprost o rozmowach z esbekiem oraz przekazywaniu i otrzymywaniu informacji w trakcie tych rozmów. Dokument ten mówi sam za siebie i jest koronnym dowodem utrzymywania określonych relacji z SB. Pokwitowanie odbioru prawa jazdy tylko dodatkowo to potwierdza.

    Afera z utworzeniem "NTO" została szczegółowo opisana przeze mnie już kilka lat temu w ramach obszernego opracowania historycznego, którego tekst już dawno temu został rozpowszechniony na płytach CD. Podałem nazwiska Mariana Sz. i innych zamieszanych w to osób. Między innymi z tego powodu pewne osoby ostro sprzeciwiały się wydaniu wspomnianego opracowania w formie publikacji książkowej (niestety dość skutecznie). Zarzut ukrywania pewnych afer należy kierować pod innym adresem.

    Zbigniew Bereszyński
  • z.bereszynski 03.10.09, 10:34
    Powyżej typowa wypowiedź Piotra B., byłego kandydata na TW z lat 1977-1980 (wcześniej był on stroną tzw. dialogu operacyjnego). Tak na prawdę podejrzana (delikatnie rzecz ujmując) jest przede wszystkim jego własna przeszłość, a także jego aktualna rola w kontekście owej przeszłości. Więcej na ten temat w innym miejscu:
    forum.gazeta.pl/forum/w,65,95572683,99022912,prawdziwe_zagadki_przypomnienie.html
    Badura, jak zwykle, próbuje uprawiać typową dla pewnych kręgów dezinformację, „udowadniając”, że czarne jest białe i odwrotnie. Jaka przeszłość, taki punkt widzenia. To, że były kTW w oczywisty sposób solidaryzuje się z ujawnianymi po latach TW, występując w ich obronie, nie jest niczym zaskakującym. Dla mnie to kolejne potwierdzenie wiarygodności zachowanych dokumentów na temat Piotra B.

    Co się tyczy Tadeusza P., to oprócz pokwitowania odbioru prawa jazdy podpisał on jeszcze jeden dokument, mówiący wprost o rozmowach z esbekiem oraz przekazywaniu i otrzymywaniu informacji w trakcie tych rozmów. Dokument ten mówi sam za siebie i jest koronnym dowodem utrzymywania określonych relacji z SB. Pokwitowanie odbioru prawa jazdy tylko dodatkowo to potwierdza.

    Afera z utworzeniem "NTO" została szczegółowo opisana przeze mnie już kilka lat temu w ramach obszernego opracowania historycznego, którego tekst już dawno temu został rozpowszechniony na płytach CD. Podałem nazwiska Mariana Sz. i innych zamieszanych w to osób. Między innymi z tego powodu pewne osoby ostro sprzeciwiały się wydaniu wspomnianego opracowania w formie publikacji książkowej (niestety dość skutecznie). Zarzut ukrywania pewnych afer należy kierować pod innym adresem.

    Zbigniew Bereszyński
  • Gość: ted IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 03.10.09, 18:48
    Kilkanaście wątków wyżej pan z. bereszyński podał dwa "KORONNE" dowody w sprawie Tadeusza P. a teraz przypomniał sobie o trzecim "KORONNYM" przy czym poprzedni dowód koronny stał się już tylko dodatkowym.
    "Pokwitowanie odbioru prawa jazdy tylko dodatkowo to potwierdza."
    Jeżeli nadal na forum pojawią się sceptyczne głosy, czy pan bereszyński przedstawi kolejne koronne dowody, które przyćmią te poprzednie...?
  • z.bereszynski 03.10.09, 20:01
    Uprawia Pan marną erystykę, udając, że nie rozumie, o chodzi (tzw. rżnięcie głupa). Nie przynosi to Panu chluby jako "profesjonaliście" po studiach na UO.

    Zobowiązanie i pokwitowanie razem wzięte są koronnymi dowodami w sprawie TW ps. "Marek". Samo pokwitowanie nie miałoby takiej mocy dowodowej. Miałoby tylko walor poszlakowy. Samo zobowiązanie jakie takie wystarczyłoby jako dowód. Ma ono samoistną moc dowodową i samo wystarczyłoby jako koronny dowód. Również pokwitowanie nabiera mocy dowodowej, ale dopiero w zestawieniu ze zobowiązaniem. Jednocześnie przydaje ono zobowiązaniu dodatkową moc dowodową. Razem wzięte oba dokumenty mają walor dowodów koronnych. Proste jak konstrukcja cepa i absolwent UO powinien zrozumieć to w lot.

    Cały czas piszę o DWÓCH dowodach: zobowiązaniu i pokwitowaniu. Ciągle o tych samych dwóch dokumentach. Pan wmawia ludziom, że nagle przypomniałem sobie o trzecim. Nie potrafi Pan do trzech zliczyć czy co? Dlaczego Pan tak kłamie?

    Chyba słabo przykładał się Pan do nauki na UO i marny z Pana "profesjonalista". Albo przeciwnie - jest Pan wybitnym profesjonalistą w sztuce mieszania ludziom w głowach (socjotechnika polityczna? nie wiedziałem, że jest na UO taka specjalność!). Proszę nie podpierać się szyldem UO, bo przynosi Pan wstyd tej uczelni.

    Zbigniew Bereszyński
  • Gość: koń trojański IP: *.pools.arcor-ip.net 03.10.09, 18:15
    Panie Piotrze!
    Niedawno miał Pan do mnie pretensje, że w przeszłości rozbijałem
    Panu wątek. A co Pan teraz robi!!!
    Wątek ten dotyczy robienia przez "legendę niepodległościowej
    opozycji" z agentów kluczborskiej SB, Piasta i Renka bohaterów i
    czołowych działaczy kluczborskiej opozycji, poprzez manipulacje
    faktami, przemilczanie niewygodnych dla owych agentów faktów, czy
    wręcz dopisywanie im fikcyjnych, wyssanych z palca zasług.
    Naturalnie, ma Pan prawo prowadzić z p. Mieszańcem dyskusje, ale
    prosiłbym zmienić wątek. Przecież idzie Pan tylko i wyłącznie temu
    hagiorgafowi agentów na rękę, odciągając uwagę od tematu wątku.
    Hagiorgaf przy pomocy wszelkich dostępnych środków zmienia tamat,
    odwraca uwagę od jego manipulacji i kłamstw, a Pan mu pomaga.
  • z.bereszynski 03.10.09, 18:41
    Kto i w jaki sposób faktycznie działa w interesie prawdziwych (!) agentów SB, pisałem już w innych miejscach:
    forum.gazeta.pl/forum/w,65,100824786,101015715,Re_Jobdrus_prawdomowny.html
    forum.gazeta.pl/forum/w,26289,93529439,101080851,Re_szokujace_wyznania_szantazysty.html
    forum.gazeta.pl/forum/w,26289,93529439,101081653,p_s_.html
    Ów "ktoś", przyłapany publicznie na kłamstwie, w dalszym ciągu nie potrafi znaleźć odpowiedzi na proste pytania, dotyczące ewidentnych sprzeczności w jego wypowiedziach:
    forum.gazeta.pl/forum/w,65,100519350,100874172,pytanie_1.html
    forum.gazeta.pl/forum/w,65,100519350,100874576,pytanie_2.html
    Zamiast tego bije pianę, by odwrócić uwagę od swoich kolejnych wpadek.

    Zbigniew Bereszyński


  • Gość: gosc IP: *.dip.t-dialin.net 03.10.09, 21:14
    To kto w koncu w/g Pana mial w tamtych czasach czyste rece.
  • z.bereszynski 03.10.09, 22:05
    Ja nie zajmuję się oceną "czystości rąk". To inni mają takie aspiracje. Niewiele wiedzą, a bardzo chcieliby osądzać innych, piętnować itp. (lub odwrotnie). Ja staram się tylko opisywać rzeczywistość w całej jej złożoności. Nie chcę bawić się w sędziego. Wiem, że rzeczywistość bywała nieraz bardzo skomplikowana i dlatego lepiej nie szarżować z ocenami. Pewien pieniacz atakuje mnie tutaj, bo nie zgadzam się z wydanymi przez niego arbitralnie wyrokami i wskazuję na bardzo złożony charakter niektórych przypadków. Ja uważam, że należy ujawniać, co kryją zachowane dokumenty, i staram się to robić, niezależnie od tego, czy pasuje to komuś do jego wyobrażeń czy nie.

    Zbigniew Bereszyński
  • Gość: gosc IP: *.dip.t-dialin.net 04.10.09, 08:18
    Jezeli jest tak jak Pan pisze to w porzadku -moge sie nawet zgodzic
    z tym ze ktos kto donosil mogl sie liczyc ze ktos to moze znalesc i
    podac do wiadomosci-niezaleznie od tego ze przed 20 laty mogl miec
    inne poglady niz dzis i kierowac sie innymi powodami.
    Ale wie Pan ja np. wiedzialem kto w mojej uwczesnej pracy
    jest "uchem" i generalnie olewalismy to(nie zdajac sobie sprawy jak
    dalego jestesmy podsluchiwani)moglo byc ze mimo woli tez bylismy
    donosicielami w pracy gadalo sie o roznych sprawach.
    Ale tez powinien Pan wiedziec ze czesto nas ktorzy nie byli partyjni
    ktos z kolegow pytal"stary chca mnie zapisac do parti co mam robic"
    i czesto ci niepartyjni doradzali "zapisz sie bedziemy mieli
    spokuj "-najgorzej ze potem nie wszyscy pamietali o tych rozmowach i
    mowili "ale z niego komuch".
  • z.bereszynski 04.10.09, 10:23
    Nikogo nie potępiam z tego tylko powodu, że był członkiem partii. Sam nigdy nie należałem do żadnych reżimowych organizacji, ale potrafię zrozumieć tych, którzy znaleźli się tam bez złej woli. Jedni pod presją, inni z naiwnego najczęściej przekonania, że będąc w partii mogą robić coś pożytecznego. Mogę wymienić wiele osób, które były w partii, a zapisały się bardzo pozytywnie również jako działacze "Solidarności". Z drugiej strony mógłbym wymienić wielu bezpartyjnych, którzy aktywnie współpracowali z SB itp. W tego typu sprawach lepiej nie szarżować z ocenami. Chodzi tylko o to, by pewne fakty nie były ukrywane, zwłaszcza w odniesieniu do osób publicznych.

    Zbigniew Bereszyński
  • Gość: gosc IP: *.dip.t-dialin.net 04.10.09, 11:06
    No i dogadalismy sie mimo ze kiedys przylozyl mi Pan(o co nie mam
    pretensji ) ze mialem inne zdanie.
    Jezeli to prawda to podoba mi sie ten pomysl z Panskim doktoratem
    w/g mnie to naprawde fajna idea .
    Tak z ciekawosci jaki jest temat pracy doktorskiej i u kogo Pan pisze
    (to takie troche osobiste pytanie nie musi pan odpowiadac jezeli
    ktos z panskich adwersarzy mialby to akurat "zagospodarowac") ale na
    obrone pewnie bym przyjechal-tak z ciekawosci..
  • z.bereszynski 04.10.09, 11:24
    O swoich planach naukowych wolałbym mówić na innym forum. Niektórym osobom bardzo zależałoby na ich storpedowaniu i nie chciałbym ułatwiać im sytuacji. Na razie mogę ujawnić jedno: wszystko to, co wrogo nastawione do mnie osoby pisały dotąd na ten temat na tym forum i w innych miejscach (u kogo robię doktorat, gdzie itd.), to jedynie złośliwa dezinformacja. Plotki i pomówienia, nic więcej. Niemniej jednak dziękuję za życzliwe zainteresowanie sprawą. Pozdrawiam

    Zbigniew Bereszyński
  • mieszaniec-zopola 03.10.09, 21:58
    Nie wiem, czy sprawa TO/NTO ma coś wspólnego z działania ludzi z esbeckim rodowodem. Jeśli tak, to tylko należy żałować, że nie podjęto żadnych działań radykalnych, uniemożliwiających byłym esbekom podejmowania działalności gospodarczej. Może dla państwa polskiego byłoby per saldo tańsze wzięcie tych szmaciarzy na utrzymanie pod warunkiem nieuczestnictwa w życiu gospodarczym, włącznie do zakazu obejmowania udziałów i zakupu akcji.
    Sprawa TO/NTO jest mi znana, jak zresztą większości Opolan.
    Uważałem i nadal uważam za dyshonor zarówno kupowanie NTO, jak i pracę tam. Przykro mi słyszeć, że jeden z moich znajomych tam pracuje. Osobiście nie ustawałem w kupowaniu do końca "legalnej" Trybuny Opolskiej, żeby zapewnić istnienie temu podstępnie niszczonemu dziennikowi lokalnemu. Mimo, że wcześniej nie kupowałem tej gazety. Niestety cwaniaczkowie, dzięki swoimi kontaktom w zakładach graficznych zapewnili sobie, że NTO miała papier i formę graficzną "starej" gazety i linie dystrybucyjne. To przesądziło. "Legalny" tytuł poległ.
    Czy esbecja brała w tym udział, czy nie to jest mało ważne. Gorzej, że nasz wymiar sprawiedliwości nie stanął na wysokości zadania.
    Ale chyba mi pan nie powie, że esbecy manipulowali prokuraturą i sądem?
    --
    MIeszaniec
    :-)
    W szczególności zaś - badania na psach!
  • mieszaniec-zopola 03.10.09, 22:08
    Ma rację Szubert. My tu z panem zamulamy wątek. Niech pan otworzy nowy wątek w
    temacie NTO/TO. Zamulił też Bereszyński, dając się sprowokować jakiemuś
    anonimowi w temacie Pabisiaka, który z Szubertem nie ma nic wspólnego.
    Ten wątek mógłby zostać do dyspozycji Szuberta i Bereszyńskiego.
    Za zamulanie obydwu panów przepraszam.
    --
    MIeszaniec
    :-)
    W szczególności zaś - badania na psach!
  • z.bereszynski 04.10.09, 09:22
    Kpiny Pan sobie robi czy co? Pewien złośliwy pieniacz założył kolejny oszczerczy wątek w celu szkalowania mojej osoby, a Pan się bawi w jakieś przeprosiny z powodu "zamulania" tego pieniackiego wątku. I jeszcze mi Pan zarzuca zamulanie tego szamba, przyznając przy okazji rację pieniaczowi. Faktycznie najlepiej będzie, jeżeli przestanie się Pan wtrącać, bo tylko miesza Pan bez sensu (albo nic Pan z tego wszystkiego nie rozumie albo tylko udaje niezrozumienie). Przeprosiny może Pan sobie darować, zwłaszcza w takim ujęciu. Wystarczy się nie wtrącać, jeżeli nie ma Pan nic do powiedzenia ad rem.

    Zbigniew Bereszyński
  • Gość: koń trojański IP: *.pools.arcor-ip.net 05.10.09, 08:22
    Ma rację Mieszaniec. Jest to zamulanie wątku.
    Jedynie Zbysio jest niezadowalone z propozycji Mieszańca, aby wątku
    nie zamulać.
    Panie Mieszaniec - przeprosiny przyjęte.
    Dziękuję za okazaną pomoc w niezamulaniu wątku.
    Pozdrawiam.
  • z.bereszynski 05.10.09, 10:40
    Specjalistą od zamulania spraw istotnych jest ktoś inny. Zadane temu "ktosiowi" dwa proste pytania nadal czekają na odpowiedź:
    forum.gazeta.pl/forum/w,65,100519350,100874172,pytanie_1.html
    forum.gazeta.pl/forum/w,65,100519350,100874576,pytanie_2.html
    Przyłapany na kłamstwie krętacz dalej ucieka od tematu. Będzie pisać o wszystkim tylko nie o tym, o co go spytano.

    Warto też zobaczyć, jak ostatnio sam wkopał się na kluczborskim forum GW. Sam publicznie pokazał, jaki naprawdę jest jego stosunek do ujawniania byłych agentów SB:
    forum.gazeta.pl/forum/w,26289,93529439,101098004,Re_p_s_.html
    forum.gazeta.pl/forum/w,26289,93529439,101101426,szantazysta_jeszcze_raz_sie_zdemaskowal.html
    Zbigniew Bereszyński
  • schuruburu 05.10.09, 19:53
    Jondrus szuka i szuka nowych trybun.
    Moze ktoś mu uwierzy.
    Niestety są tacy frajerzy.
    Ale niestety na końcu zawsze kapną się z kim maja do czynienia.
    Ps.
    Jondrusiu dlaczego do dzisiaj nie złożyłeś podania do IPN???
    Czyżby coś było z tymi grypsami ostrzegającymi przed tobą, które chodziły w Nysie.
    Czyzbys się bal ze soc znajda jak dobrze poszukają????
  • Gość: koń trojański IP: *.pools.arcor-ip.net 05.10.09, 20:47
    Coś mi linki nie wskakują. Muszę się przeszkolić u wiadomych służb.
    Wobec tego zacytuję:

    „Ej Zbysio, Zbysio...
    Czy Zbysio myśli, że ja dam się nabrać na Zbysia taktykę?
    Zbysio zapomniało, że to ja ten wątek zrobiłem i to ja zadałem
    pytania?
    A Zbysio tylko uwagę odwraca, na zasadzie – a u was murzynów biją.
    Albo „łapaj złodzieja”.
    Ej Zbysio, Zbysio...
    Poza tym, nawet jak ja coś pomyliłem, (zdarza się każdemu), czy coś
    komuś dopisuję (co zdarza się Zbysiowi i piastowcom), to ja nadal
    jestem tylko i wyłącznie osobą prywatną, a nie samozwańczym
    historykiem opolszczyzny od spraw „teczek” i agentów.
    Nie ja robię doktorat z historii.
    Nie ja piszę artykuły do gazet.
    Nie ja jeżdżę na konferencje historyczne z własnymi referatami.
    Nie ja ogłosiłem się samozwańczą legendą opolskiej opozycji
    niepodległościowej”

    „Niech Zbysio nie skarży się, że ja Zbysia ałtorytet podważam.
    Zbysio
    samo swój ałtorytet i „dobre imię” oszpeciło.
    Honorowy Obywatel Opola, Legenda Opolskiej Opozycji
    Niepodległościowej robi za hagiorgafa u agentów kluczborskiej esbe.
    Ej Zbysio, Zbysio... Nie ja namawiałem Zbysia, żeby Zbysio do nich
    na służbę poszło.
    Zbysio samo chciało.“

    „Napisało Zbysio też:
    „Czy Szubert znajdzie w końcu jakąś odpowiedź czy nadal będzie
    uciekać w tematy zastępcze?”
    Zbysio! A kto od roku ucieka w tematy zastępcze??? Hę???
    Czy Zbysio choć jeden jedyny raz dało wiarygodną odpowiedź na moje
    pytania?
    Bo ja nadal czekam na odpowiedzi.
    Dlaczego Zbysio manipulacyjnie zniekształciło proporcję między
    wojenną a Renkową konspiracją? Dlaczego Zbysio przemilczało
    korzystne dla pierwszej i niekorzystne dla drugiej informacje?
    Dlaczego Zbysio dopisało Renkowi i jego rodzince wyssane z palca
    konspiracyjne wyczyny?
    Czy ja mam za Zbysia odpowiedzieć?
    Bo GW, chcąc zrobić z Piasta bohatera, powołała się na Renka,
    nazywając go „czołowym działaczem opozycji”. A ponieważ z niego był
    taki czołowy działacz, jak ze mnie święty turecki, no to Zbysio
    musiało coś tam pomanipulować, pododawać, przemilczeć i pozmieniać.
    I Zbysio to zrobiło!!!
    Albo z Piastem.
    Dlaczego Zbysio udaje, że jego donosy były nic nie warte?
    Dzięki nim esbe wiedziała, co rzeczywiście w trawie piszczy.
    Dlaczego wrabia Zbysio w aresztowanie Jurkiewicza Kozaka?
    Przecież Zbysio lepiej ode mnie wie, że na podstawie donosów Kozaka
    nikogo nie aresztowano! Zbysio wie, kto złożył zeznania, na
    podstawie których Zygmunta aresztowano! Zbysio wie, na podstawie
    czyich zeznań wystawiono akt oskarżenia!
    Zbysio dużo wie o Piaście. Przypomnieć Zbysiowi, co mi samo Zbysio o
    Piaście pisało??? Jak jeszcze kolegami byliśmy??? Hę???
    I dlaczego w biogramie Piasta napisało Zbysio same piękne rzeczy -
    że jak już szefem Solidarności w 89 roku został, to nawet na
    delegata na krajowy zjazd „S” go wybrano. Ale ani słowa, że
    wcześniej wydał „fałszywkę”, w której sobie i Renkowi dorabiał
    życiorysy więzienne i konspiracyjne, a innych „kasował”. Za co
    ostatecznie zmuszono go do „abdykacji”.
    I ani słowa, że to wódczany koleś esbeków?
    Tak przecież w czasach bolszewii preparowano życiorysy „zasłużonym
    działaczom ruchu robotniczego”. Zbysio tego nie widzi???
    Żałosna „powtórka z historii”???
    A potem Zbysio obraża się, że nazywam Zbysia nadwornym hagiografem
    agentów SB.
    A jak mam to nazwać??? Hę???“

    Tak więc, Zbysio, po kolei. Mój wątek. Moje pytania pozostają bez
    odpowiedzi. Bo Zbysio za Chiny się nie przyzna, że jest
    manipulatorem. Dlatego Zbysio krzyczy, macha rękami, i odwraca uwagę
    od meritum sprawy.
    A Kozakowi nie dopisałem ani jednej wyssanej z palca
    konspiracyjnej "zasługi". Jak to Zbysio robiło. Taśmowo.
    I robi Zbysio dalej...
  • schuruburu 05.10.09, 21:38
    Jondrus
    Ale ty pieprzysz.
    Biedaku pogubiłeś się.

Popularne wątki

Nie pamiętasz hasła

lub ?

 

Nie masz jeszcze konta? Zarejestruj się

Nakarm Pajacyka