Rodzinie należy się zachowek (osobom powołanym do dziedziczenia
ustawowego minimum 50% a w tym konkretnym przypadku możliwe że
więcej). Nie jest więc tak że ci ludzie pozostają bez środków do
życia.
Osobną sprawą jest kwestia własności gospodarstwa – jeśli była
wspólność majątkowa (a aż mi się nie chce wierzyć żeby jej nie było)
to sprawa spadku dotyczy tylko jego połowy z czego 2/3 (a najmniej
połowa) wróci jako zachowek. Ostatecznie więc siostra testatora
dostanie tylko 1/6 tego gospodarstwa – zawsze to coś ale bez
przesady.
Gorzej jeśli nie było wspólności majątkowej (co jednak jest mało
prawdopodobne) – jeśli tak, to rodzi się pytanie o to co ci ludzie
przez te wszystkie lata robili i dlaczego odpowiednio wcześnie nie
zainteresowali się swoimi sprawami, tylko robili wszystko żeby sobie
utrudnić życie.
Agora S.A. - wydawca portalu Gazeta.pl nie ponosi odpowiedzialności za treść wypowiedzi zamieszczanych przez użytkowników Forum. Osoby zamieszczające wypowiedzi naruszające prawo lub prawem chronione dobra osób trzecich mogą ponieść z tego tytułu odpowiedzialność karną lub cywilną. Regulamin.