Masz 20 tys. zł? Możesz mieć w...

  • drzewko
  • od najstarszego
  • od najnowszego
  • drzewko odwrotne
  • A czy ta technologia pozwala na wpięcie takiego zródła prądu do normalnej domowej instalacji 230 V/50 Hz jako wsparcie? Bardzo w to wątpię.
    • IP: 112.216.183.*

      Gość: tomek 18.02.12, 11:21 Odpowiedz
      szkoda tylko, ze musialoby pracowac 20 lat, zeby sie zwrocilo :/
    • IP: *.dynamic.chello.pl

      Gość: kibic 18.02.12, 12:13 Odpowiedz
      INTERES ŻYCIA!!!

      z ekonomią na polibudzie cieniutko

      kilowatogodzina kosztuje ok. 0,35 zł
      1 kilowatogodzina oszczędności z turbiny dziennie to po roku ok. 130 zł
      koszt zainstalowania turbiny za 20 000 zł zwróci się inwestorowi za jakieś 156 lat
      instalowanie czegoś takiego to czysta niegospodarność!!!
      • 18.02.12, 12:38 Odpowiedz
        Mowa była o mocy 1 kW. Czyli w idealnych warunkach można uzyskać ok. 24 kWh energii na dobę.
        1 kWh już dawno z przesyłem kosztuje znacznie więcej niż podane przez Ciebie 35 gr.
        Problem jest w spięciu tego z normalną siecią elektryczną w domu.
        No chyba, że ktoś budując domek zrobi osobne zasilanie do oświetlenia domu lampami LED i ew. będzie doładowywał z zewnątrz akumulatory backupujące ten cały interes.
        Tak czy inaczej, w obecnych warunkach to nie jest interes ale ciekawe hobby.
        • IP: *.adsl.inetia.pl

          Gość: spec 18.02.12, 12:41 Odpowiedz
          To tez nie problem przemo, w tym celu stosuje się tzw inverter-ładowarkę, która przetwarza prąd na 230V 50Hz
          • 18.02.12, 13:56 Odpowiedz
            Ok, wiem. Ale synchronizacja tego w jeden obieg z siecią domową to juz inna sprawa i nie taka prosta. A jak dla mnie sens ma wyłącznie spięcie tego w jeden system. Jest wiatr - mam swój prąd z wiatraka, nie ma albo za mało - dobieram od dostawcy.
            Inne rozwiązania są niewygodne, chyba że tak jak pisałem wczesniej zrobimy sobie osobne druciki do oświetlenia ledowego całego domu.
            • IP: *.warszawa.vectranet.pl

              Gość: bankier 19.02.12, 10:38 Odpowiedz
              potrzebne jest fundamentalne rozwiązanie prawne - każdy odbiorca ma prawo oddawać do sieci energię i otrzymywać zmniejszony rachunek za prąd (ewentualnie zwroty).
              Wtedy wirnik turbiny w elektrowni byłby kołem zamachowym całego systemu mikro elektrowni obywateli i bilansowałby wahania produkcji/zużycia.

              ale to jeszcze długa droga bo prawnicy, historycy i socjologowie to humaniści i nie mają pojęcia o co chodzi z tym prądem i dlaczego jeździ samochód :(

              jeden paragraf w ustawie energetycznej i mamy wolność i niezależność energetyczną,
              ale koncerny zaraz będą marudzić, że liczniki trzeba zmieniać (cena taka sama jak zwykłego, tylko liczenie w dwie strony i ewentualnie moc bierna) u odbiorców chcących tez produkować,
              no i zyski im pospadają, jak Heniek będzie Józkowi tartak wiatrakiem napędzał.

              Polska to dziwna kraj.
            • 19.02.12, 11:13 Odpowiedz
              Bardzo proste jest wykonanie elementu, który będzie decydował, skąd sieć będzie zasilana. Wystarczy chwilę pomyśleć.
              • IP: *.ntlworld.ie

                Gość: edek 19.02.12, 23:27 Odpowiedz
                albo kupic gotowy , czas przelaczenia 10ms

                jak dla mnie calkiem niezly pomysl a wrecz mozna powiedziec swietny
                akumulatory w tym wszytkim to najwiekszy kwas ale podobno zelowe wytrzymuja 10 lat
                reszta, pomyslowy dobromir i mozna miec w nosie ceny energii elektrycznej
                ja bym polaczyl to z panelami i solarami zeby troche zrodla energii zdywersyfikowac
      • IP: *.adsl.inetia.pl

        Gość: spec 18.02.12, 12:38 Odpowiedz
        To raczej u ciebie kolego cienko z liczeniem. 1kW x 12 h dziennie pracy (bo tak przecietnie sie zaklada w projektach) = 12kWh.
        12x30 = 360kWh miesięcznie, rocznie to daje 4320 kWh x 0,6 zł = ~ 2500 zł.

        Nastepnym razem pomyśl zanim znów coś głupiego napiszesz...
        • IP: *.adsl.inetia.pl

          Gość: IPol 18.02.12, 12:48 Odpowiedz
          Wreszcie dobrze oszacowane wpływy :-) Ale i tak inwestycja będzie się zwracała przez 8 lat, nie uwzględniając akumulatorów i układów kondycjonujących. To trochę długo, ceny powinny spaść tak aby turbina zarabiała po 2, góra 3 latach!
          • IP: *.adsl.inetia.pl

            Gość: spec 18.02.12, 12:54 Odpowiedz
            Weź pod uwagę, że w międzyczasie prąd podrożeje :)
            Zresztą różnica w cenie między wiatrakiem o mocy 1kW a wiatrakiem 2-3kW jest minimalna. Montując te mocniejsze, otrzymujemy realny czas zwrotu inwestycji max 4 lata. W razie pytań i chęci zakupu, zapraszam do nas do biura:)
            • IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl

              Gość: gość 18.02.12, 14:21 Odpowiedz
              No i się wyjaśniło:
              kolega "spec" to po prostu handlowiec/marketingowiec z firmy produkującej owe "zielone cudeńka", zainteresowany jedynie we wciśnięciu nieopłacalnego rozwiązania naiwnym.
              Ot, taki "marketingowy naganiacz", gotów napisać wszystko dla uzyskania "celu sprzedażowego".

              Proponuję, aby ta firma wysłała kolegę na dalsze szkolenia, między innymi z podstaw fizyki i matematyki, a troszkę ekonomii i finansów też by nie zaszkodziło.
              A potem zapraszamy do dalszej dyskusji...



            • 19.02.12, 20:46 Odpowiedz
              Dziękuje specu za fachowe objaśnienia. Oczywiście to, że twoje IP i osoby, która ci odpowiedziała jest identyczne to tylko zbieg okoliczności!
        • IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl

          Gość: zbanowany 18.02.12, 12:52 Odpowiedz
          Twoje wyliczenia sa prawie dobre ........ prawie bo zeby ci wyszly oszczednosci wg. twoich wyliczen musialbys dziennie zuzywac te 12kwh a tak sie nie da zwlaszcza w lato .......... no chyba zebys mial "wagon" akumulatorow do magazynowania tej energi.
          • IP: *.adsl.inetia.pl

            Gość: spec 18.02.12, 13:01 Odpowiedz
            jakieś 6-9 kW na dobę zuzywa sama lodówka.. reszta bez komentarza
            • IP: *.knc.pl

              Gość: ja 18.02.12, 13:57 Odpowiedz
              Synu, co ty piszesz?
              Normalna lodówka zużywa od. 0,8(mała) do 2 kWh(wielkości szerokiej szafy) na dobę, zazwyczaj jest to ok. 1-1,2 kWh. Ale faktem jest że po komputerze/TV jest to najbardziej żarłoczne na prąd urządzenie.
              Pralka średnio na jedno pranie ok. 1kWh (tak naprawdę 0,5 kWh przy szybkim praniu w 30-40 stopniach, a 1,5-2kWh przy "gotowaniu", warto dlatego używać dobrych proszków które pozwalają prać w niższych temperaturach i nie prać powyżej 60 stopni bo bardzo rosną wtedy koszty energii)

              Typowa polska rodzina zużywa ok. 2000 kWh/rok (gdy nie podgrzewa elektrycznie ciepłej wody!). Czyli średnio 5,5 kWh na dobę. By czerpać energię w 100% z wiatru to uwzględniając straty na akumulatorach i przetwornicach trzeba tej energii ok. 7 kWh/dobę (ok.2500kWh/rok).
              Pisanie o 12 godzinach wiatru dziennie to kompletna bzdura. U mnie czasem 2-3 tygodnie wiatru nie ma a czasem napie..a że głowę urywa przez tydzień.

              Załóżmy jednak że wiatr skuteczny do napędu wiatraka jest ok. 2500 godzin/rok.
              To wiatrak musiałaby mieć moc właśnie ok. 1kW.
              Tylko że bateria akumulatorów musiałaby móc magazynować energię na ok. 2 tygodnie. Przy zużyciu 5,5 kWh/dobę to jest 77kWh, a uwzględniając straty na przetwornicach 85 kWh. Do tego akumulatory by długo(10-12 lat) służyły powinny być rozładowane nie więcej niż do 40% swojej pojemności. Czyli te 85 kWh to powinno być 50-60% pojemności baterii. Czyli bateria akumulatorów powinna mieć pojemność 140-170 kWh. Dla porównania 1kWh to tyle ile może zgromadzić akumulator samochodowy o pojemności 75-80Ah. Czyli 140-170 takich akumulatorów po 200zł (taka niska cena bo kupowane hurtowo) daje 28-34 tys. zł za same akumulatory. Wiatrak za 20 tys.zł i aparatura sterująca za kolejne 20 tys. zł i jakieś 30 tys. na pomieszczenie tych około 150 akumulatorów.
              I za 100 tys. można być samodzielnym. Po 5 latach zaczną szwankować pierwsze akumulatory, skończy się gwarancja na wiatrak i elektronikę.
              Tylko czy warto? Bo 2000kWh/rocznie to przy dzisiejszych cenach 1tys.PLN. Nawet jak energia wzrośnie 5x to będzie to 5 tys/rok. I nadal wiatraki będą nieopłacalne.

              Tak naprawdę opłacają się tylko kolektory słoneczne i to u tych co mają kilkuosobową rodzinę. I dobre oświetlenie LED.
            • 18.02.12, 14:00 Odpowiedz
              Lodówka nie może zużywać kW a najwyżej kWh. Lodówka ma ok. 100-200 W mocy. Zakładając iż agregaty pracują połowę czasu to na dobe pobór wyniesie 1,2 - 2,4 kWh. Mniej więcej oczywiście i raczej w tym przypadku mniej niż więcej.
              • IP: *.knc.pl

                Gość: ja 18.02.12, 14:30 Odpowiedz
                by spełnić normę A to w praktyce agregat pracuje 7-8 h/dobę przy kilkunastokrotnym otwieraniu lodówki w ciągu doby. 12 godzin na dobę to przy upałach prawie 30 stopniowych w pomieszczeniu a lodówką (czasem latem się nawet u nas zdarzają)
            • IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl

              Gość: do speca 18.02.12, 15:55 Odpowiedz
              Specu przechodzisz samego siebiwe.
              Koledzy elektrycy, bo z dużym pradopodobieństwem to wasz, czego wy uczycie.
              Spec nie odróżnia mocy od energii i kW od kWh.
            • IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl

              Gość: zbanowany 18.02.12, 18:25 Odpowiedz
              Hmm skad ty masz taka lodowke? nawet 30 letni radziecki Minsk tyle nie zuzywa ........ zakladajac cene 1kwh z dodatkami typu oplata przesylowa itp na jakies 70-80 groszy to przy 6kwh na dobe placilbys dziennie 4,2 zyla do 4,8 zyla razy 30 to jakies 130-140 zyla na miesiac ............... tyle to u wielu ludzi nie wychodzi miesiecznie za caly "prad" a 9kwh to juz nie chce mi sie liczyc.
        • IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl

          Gość: gość 18.02.12, 12:54 Odpowiedz
          ty także pomyśl.
          Od owych 2500 zł rocznie odlicz koszty utrzymania instalacji, co 2-3 lata wymiany akumulatorów (a akumulatory zdolne zmagazynować wspomniane 12kWh na wypadek, że wiatr wieje a poboru nie ma, bo to np. noc - to nie kosztują 200 zł, tylko rzędy wielkości więcej), koszt adaptacji instalacji w domu/mieszkaniu - i potwierdzi się teza, że owa "zielona" energia jest o skalę wielkości droższa od zwykłej...

          Nie bez znaczenia jest także, że wspomniany 1kW mocy takiej turbiny (której koszt określono optymistycznie na 20tys, ale idę o zakład, że w tej cenie nie da rady tego wykonać - prędzej będzie to koszt rzędu 30-50tys) nie wystarczy na to - jak to określił profesor - że "każda z tych turbin mogłaby zaopatrzyć w prąd na przykład niewielki domek jednorodzinny".
          No chyba, że odbiorniki energii ograniczą się - w praktyce - do lodówek i oświetlenia.
          Oczywiście w teorii może i tak (wiatr 24 godziny na dobę i akumulatory zdolne zmagazynować 100% wytworzonej energii) - ale w praktyce nie jest to możliwe.

          Czyli nie jedna turbina, a dwie minimum i tak dochodzimy to tego samego wniosku - nieopłacalne
          • IP: *.adsl.inetia.pl

            Gość: spec 18.02.12, 12:57 Odpowiedz
            Uderz w stół a tuman się odezwie..
            akumulatory żelowe są wliczone w cenę zestawu. Przecietnie ich wydajnosc spada o polowe po okolo 8-12 latach. Koszt adpatacji w domku to smieszne kilkaset zlotych.
            Proszę cie nie podejmuj polemiki, jezeli nie wiesz o czym piszesz
            • IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl

              Gość: gość 18.02.12, 14:04 Odpowiedz
              jak brakuje argumentów, to operowanie tumanami jest zawsze bardzo często widziane, prawda? Nie przypominam sobie, abym odnosił się podobnymi słowami do osoby, której wpis komentowałem...

              Wskaż mi miejsce w artykule, z którego wynika na pewno, że koszt akumulatorów jest w cenie (20tys) owej turbiny? to po pierwsze.
              Po drugie - z artykułu wynika, że owe 20tys to koszt - cytuję -
              "niektóre typy najprostszych urządzeń kosztują około 20 tys. zł" -
              a w określeniu "najprostsze" oraz "niektóre" raczej nie zawiera się to wszystko, co powinno być dla sprawnego zasilania takiego obiektu, jakim jest dom. Poza tym "około" - jak znam życie - to pewnie raczej 24tys, niż 19tys...

              Po trzecie - zdrowia życzę z wydaniu "śmiesznych kilkuset złotych" za adaptację instalacji - czyli infrastrukturę z przetwornicami na 230VAC, stabilizacją napięcia, sinusoidę na wyjściu, przełączanie na wypadek zaniku zasilania itd... Na pewno się zmieścisz w tej śmiesznej cenie, na pewno... bo znowu z artykułu nie wynika, żeby to wszystko znajdowało się w "zestawie".
              Ewentualnie odrębną część instalacji niskonapięciowej...

              Określenie trwałości akumulatora/baterii akumulatorów (pytanie - a jaką pojemność/ilość tych akumulatorów założyłeś, że w obliczeniach przyjmujesz sztywno 12h dziennie energii "z wiatru" przez cały okrągły rok - z co z okresami kilku, a czasami kilkunastu dni "bez wiatru" - te dni obgonisz z energii zgromadzonej? a na zapas w dni wietrzne nie da się zgromadzić nadwyżek) - na 10-12 lat nie znajduje oparcia w rzeczywistości - w praktyce najdalej po 5 latach taka bateria akumulatorów będzie wymagała wymiany (a co najmniej odświeżenia), gdyż wydajność zestawu spadnie dramatycznie (utrata 20-30% pojemności w takim zastosowaniu już będzie znacząca, biorąc pod uwagę niepewność okresów ładowania, czyli istnienia wiatru).

              I tak dalej, i tak dalej - optymistyczna teoria sobie, a praktyka sobie. Na temat owego 1kW mocy i jego "wystarczania" dla celów zasilania domu nie będę się powtarzał, a to oznacza drugą turbinę (kolejne 20tys za "najprostszą") lub większą cała instalację, a wtedy na pewno nie za "20tys".

              Kilkanaście lat co najmniej, zanim "się zwróci", a i to nie uwzględniając kosztów finansowych przedsięwzięcia (kredyty/odsetki/utracone korzyści z zainwestowanych środków... nie ma nic za darmo)
              Napisałem wyraźnie - w teorii pięknie, ale w praktyce...

              jak na razie nadal uważam, że nieopłacalne, podobnie jak "żarówki energooszczędne"...




            • IP: *.knc.pl

              Gość: ja 18.02.12, 14:21 Odpowiedz
              właśnie uderz w stół...

              Tylko po co używać droższych akumulatorów żelowych skoro ich zalet w domu się nie wykorzysta?
              Przypominam ich (żelowych) zalety:
              - odporność na wstrząsy i wibracje (ważne w domu)
              - odporność na ekstremalne temperatury (j.w.)
              - można je instalować w dowolnej pozycji (j.w.)
              - mogą być nie ładowane miesiącami i nie ulegają zasiarczeniu i samorozładowaniu (przecież wiatr i ładowanie ma być 12 godzin na dobę!)
              - brak wydzielania wodoru przy normalnej prawidłowej eksploatacji (i to JEDYNA zaleta przy użytku domowym, którą od dawna mają już nowoczesne akumulatory tzw. bezobsługowe ale nie żelowe)
            • 19.02.12, 02:41 Odpowiedz
              Gość portalu: spec napisał(a):

              > Uderz w stół a tuman się odezwie..
              > akumulatory żelowe są wliczone w cenę zestawu. Przecietnie ich wydajnosc spada
              > o polowe po okolo 8-12 latach. Koszt adpatacji w domku to smieszne kilkaset zlo
              > tych.
              > Proszę cie nie podejmuj polemiki, jezeli nie wiesz o czym piszesz

              jesteś idiotą :)
        • 18.02.12, 14:07 Odpowiedz
          Gość portalu: spec napisał(a):

          > To raczej u ciebie kolego cienko z liczeniem. 1kW x 12 h dziennie pracy (bo tak
          > przecietnie sie zaklada w projektach) = 12kWh.
          > 12x30 = 360kWh miesięcznie, rocznie to daje 4320 kWh x 0,6 zł = ~ 2500 zł.

          Czyli jest to oferta tylko dla rozrzutnie korzystających z energii elektrycznej. No bo raczej trudno zaoszczędzić więcej niż się płaci, nie?
          Jura
        • IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl

          Gość: do speca 18.02.12, 15:48 Odpowiedz
          specu, chyab przeceniasz swoje możliwości
          a wiesz co to jest charakterytyka waitru czuli rozkłąd prędkości i czasu trwania
          moze w twoim projekcie tak się liczy ale jak to się ma do rzeczywistości.
          Nie uczcie ludiz takich glupot
      • IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl

        Gość: zbanowany 18.02.12, 12:48 Odpowiedz
        To raczej u ciebie cieniutko z mysleniem tak jak napisali poprzednicy nie odrozniasz mocy 1 kilowat od kilowatogodziny, a cena 35 groszy jest to cena samego "pradu" do ktorej dochodza dodatkowe oplaty trudne do zidentyfikowania na fakturze realna cena 1 kwh to okolo 80 groszy podziel sobie wysokosc rachunku przez liczbe zuzytych kwh.
        Co jednak nie zmienia faktu ze inwestycja jest nieoplacalna.
        • IP: *.wlms-broadband.com

          Gość: lucky 18.02.12, 13:28 Odpowiedz
          ostatnio zuzylem 2 Kwh w mieszkaniu ( bylem na wakacjach) rachunek....95 PLN z czego tylko 3 pln za energie -reszta srenty ,abonamenty...
        • 18.02.12, 14:11 Odpowiedz
          za 20 tys złotych możesz kupować energię przez 25 lat [to urządzenie szybciej się technicznie zużyje niż spłaci, a przecież redaktorzy nie policzyli kosztu zainstalowania, zgód środowiskowych [wiatraczek to potencjalne infradźwięki] i oczywiście akcyzy z której państwo nie zrezygnuje

          za 20 tys zł możesz mieć ponad 33 tys kWh energii - wiesz ile zużywasz rocznie [nawet przy elektrycznym ogrzewaniu chałupy to jest kiepski biznes]
      • IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl

        Gość: paranoja 18.02.12, 15:45 Odpowiedz
        twoje obliczneia są prawidłowe.
        jestem jednak ciekawy co było we wniosku na finansowanei tej przyjemnosci.
        I kto to wspierał i przpeuścił.
        Ale jako pupilek aktualnego Rektora takie ma właśnie podejście do ekonomii - ja wiem lepiej.
      • IP: *.opole.hypnet.pl

        Gość: Jaś Fasola 18.02.12, 21:22 Odpowiedz
        Zapomniałeś, że ceny energii ciągle rosną. Jeśli przyjąć wzrost na poziomie 10% rocznie przy cenie 0,35 za KWh (chociaż cena taryfy dziennej to 0,5 zł i nie wiadomo czy w przyszłości nie zlikwidują taryfy nocnej) to przy przeciętnej sprawności wiatraka 12 kWh dziennie zwrot nakładów na wiatrak nastąpi po 8 latach.
    • IP: *.dynamic.mm.pl

      Gość: energia jądrowa 18.02.12, 13:41 Odpowiedz
      jest złpanie parcha z po,pis,sld,psl,mediów lub kleru zaprzęgniecie go do prądnicy i postawic w rozkroku a wtedy dwie cegły i uderzając w jądra dprowadzic do wytworzenia taniej ekologicznej energii.Nadwyżka wyzwolonej energii nad dostarczona jest ogromna .
    • 18.02.12, 14:05 Odpowiedz
      około 33 tys kWh energii elektrycznej [łącznie z kosztami przesyłu i innymi dziwnymi opłatami], to jest ilość która starcza na około 25 lat

      czyli inwestuję w urządzenie które się zwróci za 25 lat - ładny biznes dla ekonomicznych matołów, nawet jak energia podrożeje to przy tym koszcie urządzenia [a przecież trzeba jeszcze pamiętać o montażu i o opłatach - z akcyzy państwo nie zrezygnuje nawet jak to jest na własny użytek]
      • IP: *.102.dream.net.pl

        Gość: gg 18.02.12, 15:32 Odpowiedz
        dokładnie płace za prąd 130 zł miesięcznie kiedy mi stuknie 20 tys?
        • IP: *.opole.hypnet.pl

          Gość: Jaś Fasola 18.02.12, 21:59 Odpowiedz
          Już za 12 lat o ile ceny prądu nie wzrosną, co jest w zasadzie niemożliwe.
          Jeśli będą rosły na poziomie 10% rocznie to przy twoim zużyciu energii za 12 lat będziesz płacił rocznie 235 zł - korzystając tylko w nocnej taryfie, o ile taka jeszcze będzie, a wiatrak zwróci ci się za 7 lat i 6 m-cy.
        • IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl

          Gość: Lexus 19.02.12, 22:17 Odpowiedz
          to chyba przy swieczkach siedzisz? mi wychodzi srednio 400 zlp miesiecznie((( i to przy energooszczednych zarowkach wszedzie,niestety mam 100 L bojler do ciepłej wody + blat ceramiczny zamiast kuchenki gazowej i te dwa bydlaki puszczaja mnie z torbami...i nie mamy dzieci tylko 2 osoby- ja i kobita.
      • IP: 37.8.197.*

        Gość: Politechnika Gdańs 18.02.12, 16:33 Odpowiedz
        Ogólnie masz racje, że jak na dzisiejsze ceny co kiepski z tego interes. Tyle, że ropa i inne źródła energii szybko się kończą i ich wydobycie zaczyna nienadążać za potrzebami. Oznacza to tylko tyle, że ceny nieodnawialnych źródeł energii będą rosnąć coraz bardziej i coraz szybciej. Jeśli nic nie zrobimy, to w ogóle nie będzie prądu, niezależnie od ceny. Pamiętaj, najdroższa energia to taka, której zabrakło.
    • 18.02.12, 14:22 Odpowiedz
      Witam serdecznie,

      Nie rozumiem trochę malkontenckich głosów na forum, bo projekt politechniki jest naprawdę ciekawy.

      Turbiny Savoniusa (to ten fiński naukowiec wspomniany w artykule) mają niższy punkt zaskoku (startu) niż klasyczne wiatraki a przy okazji mniej wpadają w drgania na dachu, gdyż wirują wokół osi wzdłużnej a nie poprzecznej

      Wszystkim znającym j.niemieckim bardzo polecam książkę "Wind: Strom für Haus und Hof" Uwe Hellenga ISBN 3-936896-12-7 wydawnictwa Ökobuch. Doskonała pozycja dla wszystkich, którzy by chcieli w systemie "zrób to sam" stworzyć sobie system niezależnego czy awaryjnego zasilania energii z wiatru.

      Takie mikroinstalacje mogą działać w 4 konfiguracjach:
      a) jako mechaniczne pompy (przykład: aerator na j.średnim w Turawie)
      b) jako system wyspowy z akumulatorami i własną siecią 12/24V pr. stałego (schroniska górskie, autonomiczna sieć zasilania komputerów)
      c) jako system 230V z prostownikiem i falownikiem plus licznik obustronny do odbioru i wysyłania nadwyżek do sieci energetycznej (prosument)
      d) jako system do podgrzewania wody użytkowej lub wspomagania ogrzewania (jak solary)

      Polecam też wszystkim projekt nowej ustawy o OZE (legislacja.rcl.gov.pl/lista/2/projekt/19349/katalog/19353 ) gdzie wprowadza się takie pojęcia jak mikroinstalacja i prosument (połączenie konsumenta z producentem energii) - to bardzo ważny projekt bo dziś, by sprzedawać prąd, trzeba wypełnić 41 rożnych pozwoleń czy koncesji i praktycznie być przedsiębiorstwem energetycznym. Wg też ustawy do mocy 1 MW można nie być przedsiębiorstwem, odpada akcyza (za prąd) i bardzo wiele zezwoleń a do tego jest gwarancja odbioru i sprzedaży.

      Obliczając ekonomiczne uzasadnienie zakupu takiej instalacji proszę pamiętać, że do ceny energii (ok 260 PLN/MWh) dolicza się jeszcze zielone świadectwa pochodzenia, za które aktualnie zakład energetyczny płaci 280 PLN/MWh! To tłumaczy boom parków wiatrowym na Opolszczyźnie. Do tego jako OZE taki drobny inwestor ma szansę na dofinansowanie np z NFOSiGW....warto zajrzeć na ich strony. Skoro np do solarów ten fundusz udziela 47% bezzwrotnej pożyczki to dlaczego miałby nie wspierać mikrowiatraków? Wtedy (dotacja plus świadectwa pochodzenia plus mniejsze zakupy energii z sieci) rachunek kalkulacyjny wygląda zupełnie inaczej.....

      --
      DEBATA OBYWATELSKA - ste-silesia.org/debata
      kontakt: hydroxy@o2.pl
      • IP: *.knc.pl

        Gość: ja 18.02.12, 14:43 Odpowiedz
        Mój kolega 15 lat temu po powrocie z roboty w Austrii zrobił sobie własny kolektor.
        Nie miał za dużo pieniędzy nie skażony był też wiedzą więc nie wiedział że tak nie można i to nie zadziała.

        Co zrobił:
        - kupił 100 żeberek żelowych ze starych kaloryferów, kupił je na złomie, rozkręcił, wyczyścił, skręcił w kilka kolektorów i pomalował czarną matową farbą
        - obudował tak wykonane kolektory drewnem z boków i zabezpieczył szkłem przed warunkami atmosferycznymi
        - zbiornik na ciepłą wodę użytkową (c.u.) z 3 dużych bojlerów
        - obieg wody wymusza pompa wody (taka jak przy c.o.)
        I przez 15 lat tylko 1x musiał dokonać naprawy, zepsuła się pompa.
        Od wiosny do jesieni ma praktycznie za darmo ciepła wodę.
        (na zimę odcina kolektory zaworami i spuszcza z nich wodę)
        Koszt to 1 miesięczna pensja (dziś podobnie, bo żeberka na złomie po 10zł, pompa i bojlery po kilkaset złotych).
      • IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl

        Gość: gość 18.02.12, 15:39 Odpowiedz
        Nikt nie twierdzi, że projekt (technicznie) nie jest ciekawy. Jasne też jest, że w wypadku szczególnych zastosowań (wspomniane schroniska, czy generalnie miejsca, gdzie "zwykłej" sieci elektrycznej nie ma, "prawie" bezpośrednie wykorzystanie energii wiatru - dobry przykład z aeratorem czy pompami, ewentualnie jako ciekawostka dla hobbystów) jest idealnym rozwiązaniem.
        Jednakże "malkontenctwo" dotyczy - i słusznie - na siłę propagowanej opcji "oszczędności" dla przeciętnego użytkownika dzięki tzw. zielonej energii, szczególnie zaś tego rodzaju instalacji.

        Proste wyliczenia i trochę zdrowego rozsądku podpowiadają (chociażby post kolegi jkredman , ale także inni) - że pieniądze zainwestowane w takie źródło energii - praktycznie nigdy się nie zwrócą i nic nie poradzimy na to, że taka jest rzeczywistość.
        Bo ewentualny zwrot inwestycji (piszę ewentualny, bo perspektywa na pewno 15 lat oczekiwania na "zyski" a w zasadzie i więcej) - dla przeciętnego użytkownika nie ma najmniejszego sensu.
        Dzisiaj wydać 20-30tys złotych (a może i więcej, bo jak zwykle diabeł tkwi w szczegółach i inwestycja w miarę realizacji będzie coraz droższa - pojawią się kolejne nie opowiedziane problemy, a więc i koszty) po to, aby być może w roku 2025 "wyjść na zero" - a i to bez uwzględniania kosztów ściśle finansowych - to bardzo niezachęcająca perspektywa...

        Artykuł - poza opowieścią o ciekawostce - jest typowym mąceniem w głowach, obliczonym na złapanie naiwnych, których da się wydoić na kilkanaście - jak nie kilkadziesiąt tysięcy złotych, mirażami o rzekomych oszczędnościach.
        Czysta, agresywna reklama i marketing, nie poparte żadnymi wartościami dodanymi. Po trupach do celu (sprzedażowego)...

        Tak samo jak słynne już "energooszczędne" żarówki, co to miały każdemu co je zainstaluje zaoszczędzić kupę kasy, no i nigdy (z perspektywy użytkownika oczywiście) się nie spalić...
        Kupę kasy to zarobili jedynie producenci i dystrybutorzy na owczym pędzie naiwnych ludzi, podsycanym przez takie właśnie (podobne) artykuły.

        Prąd z tzw. zielonej energii jest znacznie droższy i to pomimo szeregu dotacji ze wspólnej kasy - taka jest prawda - co widać jaskrawie na przykładzie owych "turbin za 20tys", opisywanych w artykule.

        Smutne, ale prawdziwe...

        • 18.02.12, 16:36 Odpowiedz
          Ja się nie zgodzę z taką argumentacją - tym bardziej że nie dajesz żadnych alternatyw.

          Oczywiście, naiwnością jest twierdzić, że ktoś, kto ma stary nieocieplony dom i dogrzewa się piecykiem elektrycznym, po zainstalowaniu turbiny nagle stanie się ekoszejkiem trzepiącym kasę na zielonej energii.

          Jednak idea zmniejszania poboru energii elektrycznej lub cieplnej oraz gazu z sieci (przez termomodernizację, wymiany kotłów na sprawniejsze, własną produkcję energii czy ciepła) uważam na słuszną i chyba jedyną drogę, by w przyszłości nie pójść z torbami chcąc utrzymać wysoki standard życia.

          Bardzo podoba mi się idea domów "plusenergetycznych", tzn nie tyle pasywnych, ale mających nadwyżkę energii w stosunku do potrzeb. My wszyscy ponosimy ogromne koszta budowy i utrzymania licznych sieci dystrybucyjnych, przesyłowych, budowy elektrowni i ciepłowni, do tego ponosimy koszta zakupu paliwa (np w Rosji) oraz strat środowiskowych związanych z wydobyciem (np. węgla).

          Licząc zyski straty, musisz liczyć długoterminowo. Mając np kocioł o sprawności 80% wymiana na kocioł o sprawności 105-110% (tzn odzyskujący jeszcze ciepło ze skroplin) taka inwestycja zwraca się też pewnie po 20 latach. Czy to jednak oznacza, że ma się nie inwestować? Ludzie nie tylko remontują, wiele osób buduje też nowe domy, dobrze, by już a tym etapie mieli możliwość takiego zaprojektowania, by koszta utrzymania były jak najniższe.

          System turbin wiatrowych może być doskonałym uzupełnieniem dla pompy ciepła (jako pompa mechaniczna oszczędzającą energię alternatywnej pompy elektrycznej) lub dla paneli fotowoltaicznych lub solarów. Kto ma panele, ten już posiada układ przetwarzania energii, jej magazynowania lub sprzedaży.

          Systemy zasilania awaryjnego (12/24V) pozwalają utrzymać przynajmniej oświetlenie w przypadku awarii sieci a do tego chronią sprzęt RTV czy komputery przed falowaniem mocy w gniazdkach czy wręcz przed wypadnięciem jednej fazy, co potrafi zniszczyć drogi sprzęt.

          Nie każdy remont się opłata, ale myśląc o przyszłości budownictwa, nie powinniśmy się odwracać od możliwości choćby częściowego uniezależnienia się od nośników energii oferowanej nam przez koncerny. W Niemczech same panele fotowoltaiczne mają moc 24 GW. To 16 elektrowni Opole. Ich moc oznacza ogromne oszczędności w utrzymaniu drogich rezerw mocy szczytowych, które są krytyczne, gdy w ciągu dnia latem wszyscy włączą klimatyzatory...

          Ogniwa fotowoltaiczne mogą pracować nawet w nocy - więcej

          --
          DEBATA OBYWATELSKA - ste-silesia.org/debata
          kontakt: hydroxy@o2.pl
          • IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl

            Gość: gość 18.02.12, 17:44 Odpowiedz
            Idea oszczędności energii elektrycznej jest jak najbardziej szczytna i godna propagowania.

            Ale czym innym jest jednak oszczędzanie na zużyciu tej energii (poprzez np. lodówki o większej sprawności) w momencie jej wydatkowania oraz - praktycznie - bezkosztowo, a co innego na siłę propagowanie rozwiązań, które - tak naprawdę - wcale nie mają na celu oszczędzania, a tylko naciągnięcie przeciętnego użytkownika na wydatki. Globalnie jedynym beneficjentem takiego "oszczędzania" jest tylko i wyłącznie jakiś koncern, który wyprodukował coś, co w rachunku ekonomicznym nie jest korzystne dla szarego człowieka.

            Proszę przykład - jeśli wybiorę lodówkę o mniejszym poborze mocy dokonując tego wyboru w momencie "pierwszego" zakupu - a także przy założeniu, że koszt tejże lodówki jest w zasadzie taki sam, jak tej mniej oszczędnej (a w każdym razie bardzo zbliżony, tak, że oszczędności na zużyciu energii mogą się pojawić w realnym okresie czasu) - to proszę bardzo, tak należy robić i to jest z mojego - czyli szarego człowieka - punktu widzenia racjonalne.
            Jednakże kupowanie takiej energooszczędnej lodówki w miejsce absolutnie sprawnej i posiadanej, tylko po to, aby wyrzucić tą starą - niemodną i chwalić się jakich to ja oszczędności dokonuję - jest głupotą i nieodpowiedzialnością.
            Nie mówiąc o tym, że utylizacja tej starej też jest kosztowna.

            Przykład - proszę bardzo - żarówki energooszczędne... czemu taka żarówka kosztuje kilkanaście złotych i jest znacznie droższa od standardowej świetlówki, skoro jej produkcja w zasadzie jest dość podobna? Elektronika zawarta w energooszczędnej nie usprawiedliwia takiej różnicy w cenie.
            Wielkie halo się także robi o rtęć, prawda? zlikwidowano rtęciowe termometry, bo jak to może strasznie zatruć środowisko. W to miejsce milionami produkuje się "energooszczędne żarówki", zawierające co? pary rtęci, a jakże...
            Kłamstwem w praktyce jest także tzw" długowieczość" takich żarówek, szeroko reklamowana... oczywiście pracują - na ogół - dłużej, ale daleko im do owych mitycznych 50tys godzin (czy nawet 10tys godzin)...

            Idea domów "plusenergetycznych" jest - jak na razie - utopią. Jaki jest koszt wytworzenia takiego domu w porównaniu z takim przeciętnym (nie mówię o przypadku najgorszym, "nieocieplonym").
            Ile da mi oszczędności w skali roku wydanie dodatkowych 10tys na ekstra ocieplenie? Racjonalna jest perspektywa - powiedzmy - 10 lat, gdzie nastąpi zwrot inwestycji. I czym innym jest też inwestycja "jednorazowa" - taką inwestycją jest np. ocieplenie domu - w zasadzie nie podlega zużyciu i nie wymaga późniejszych nakładów poza standardową konserwacją, która i tak byłaby dokonywana - czyli raz zainwestowałem - korzyści czerpię "zawsze".

            Turbiny wiatrowe opisane w artykule nie spełniają tego warunku - naiwne byłoby utrzymywanie, że po owych 5 latach "gwarancji" dalej nie będzie dalszych wkładów finansowych i już zawsze będą działać - z praktyki dzisiejszej produkcji jasno wynika, że najdalej w ciągu 10 lat trzeba będzie wymienić łożyska,mocowania, linki, elektronikę w znacznej części, słynne już akumulatory czy inne elementy - a najprawdopodobniej całe urządzenie za kolejne 20tys (w cenach stałych - bo niejaki "spec" już tutaj odnosił się do wzrostu cen energii jako wyznacznika "opłacalności" turbiny - tak jakby za te 10-15 lat jego "turbina" nadal kosztowała owe mityczne 20tys...) - ponosząc kolejne koszty i to jeszcze zanim zwróciły się pierwotnie wydane pieniądze. One po prostu nigdy się nie zwrócą, nie mówiąc o zarabianiu.

            Co do kotła - zły, a w każdym razie słabo trafiony i specyficzny przykład.
            Należy wziąć pod uwagę jedynie różnicę w cenie kotła - powiedzmy - kondensacyjnego i "zwykłego".
            Przy okazji - nie widzisz, że koszt ten - w sensie różnicy - jest przez producenta wyraźnie zawyżony? zmiana konstrukcji takiego pieca w żadnym wypadku nie usprawiedliwia znacznej różnicy ceny - różnica ta nie powinna być większa niż kilka - no góra 15%, ale nawet realnie teraz - jest kwota rzędu - powiedzmy - 5-7 tys złotych (ta różnica w cenie obu kotłów).
            Jeśli większa sprawność takiego kotła kondensacyjnego da mi - powiedzmy - 100zł oszczędności miesięcznie (a na marginesie - nie śmieszy Cię "chwytmarketingowy" o sprawności 110%? czyli kocioł oddaje więcej energii niż otrzymuje z paliwa - lepiej niż perpetuum mobile), to "zwrot" inwestycji nastąpi w okresie - powiedzmy - 5-10 lat - a potem już tylko zarabiam. I to jest racjonalne.

            Przy okazji - jest to przykład typowej "jednokrotnej i słusznej" inwestycji w techniki energooszczędne - piec - taki czy inny muszę i tak kupić a i potem ponosić wydatki konserwacyjne, w zasadzie takie same w obu przypadkach.
            Ale można śmiało założyć, że po tych 5-7 latach wyjdę na plus - więc jest to dla mnie opłacalne.

            Systemy zasilania awaryjnego - cały czas odnosimy się do gospodarstw domowych, a nie do szczególnych przypadków (szpitale czy coś podobnego, gdzie obowiązują inne reguły).
            Kilkadziesiąt tysięcy na turbinę dla zasilania awaryjnego dla oświetlenia czy RTV? bzdura, taniej i skuteczniej będzie UPS w odpowiednim miejscu, za kilkaset złotych...

            A'propos fotowoltaiki - poczekajmy, jak trzeba będzie zacząć wymiany tychże paneli - one także nie są wieczne - okażę się, że lepiej było zainwestować w owe 16 elektrowni, bo chociaż wszystko byłoby w jednym miejscu i łatwe do obsługi... (trochę żart, ale nie do końca)

            Jak na razie jednak, pod płaszczykiem "oszczędności energii" istnieje prawie jedynie pęd do zarabiania kasy przez producentów, żerując na chęci każdego, aby wydać się lepszym.

            Powściągnijcie zachłanność producentów, ale także państw - miliony za certyfikaty, zezwolenia, znaki CE, FFC, tratatata - żeby produkty energooszczędne były porównywalne w cenie z "niemodnymi", a ludzie sami będą dokonywać słusznych (z punktu widzenia oszczędności energii) wyborów.

            Jak na razie ludzie - ponieważ na wszystko w życiu potrzebne są pieniądze - racjonalizują swoje zachowania pod kątem oszczędności zasobów finansowych, a nie energii. I żadne zaklęcia w rodzaju "oszczędzajmy energię" nie zmienią zdrowego podejścia większości - oszczędzania zasobów finansowych.




            • 18.02.12, 19:39 Odpowiedz
              Proszę się nie obrazić, ale przykład z lodówką jest trochę jak tłumaczenie Fidela Castro swoim poddanym, że dalsze używanie pojazdów sprzed rewolucji jest bardziej ekologiczne od kupowania nowego badziewia.

              Wiele w tym racji, ja sam wolę kupić auto 2-3 letnie niż przepłacać za nowe, ale na tym właśnie polega wysoki standard życia, że kupujemy rzeczy nie do końca nam potrzebne w wyrzucamy nie do końca zużyte, ale już stare, niemodne lub żrące energię.

              W stowarzyszeniu mieliśmy bardzo dobre monitory kineskopowe 21 calowe, jednak wymieniłem je na płaskie LCD z powodu zużycia energii, także by uzyskać więcej miejsca na biurkach.

              110% sprawności jest oznaczeniem prawdziwym, gdyż do tej pory sprawność obliczało się wg wartości opałowej paliwa, a piece kondensacyjne wyciągają jeszcze energię ze spalin, czyli pełną wartość opałową, która jest wyższa od wartości grzewczej. Czym bardziej mokre paliwo tym różnica między wartością opałową a grzewczą jest wyższa.

              Domy plusenergetyczne to nie żadna utopia, to się da zrealizować ze zwykłymi panelami fotowoltaicznymi oraz solarami w połączeniu z długoczasowym zbiornikiem ciepła - może to być np złoże żwiru pod budynkiem zaizolowane z każdej strony. Oczywiście raczej nie liczę na to, że będzie nadwyżka energii, ale przeliczając sumę energii na GJ można taką uzyskać. Ocieplenie: ok, nie jestem zwolennikiem inwestowania w styrodur, jednak nowe materiały, jak pustaki ceglane wielootworowe, keramzyt w fundamentach, stosowanie drewna, słomy odpowiedniego układu przeszkleń może dać bardzo zadowalające efekty bez czynienia z budynku bunkra bez okien.

              Mnie boli co innego - to wyśmiewanie się z nowych technologii. Co się nie otworzy Rzepę czy Cire a tam hasła, że tylko węgiel, ewentualnie atom, oraz że trzeba inwestować miliardy w linie przesyłowe. A na tej samych serwisach tekst o tym, że Siemens właśnie rozpoczął seryjną produkcję rotorów o mocy 6 MW dla turbin offshore. Tu jest problem: my się okopujemy w XIX-wiecznych technologiach a inni inwestują w know-how i potem odzyskują kasę, jaką włożyli w dofinansowanie rynku popytu, przez zyski z eksportu urządzeń.

              U nas doszło do tego, że na stronach Państwowej Agencji Atomistyki jest argument za budową EJ taki, że mogą wtedy zarobić polskie firmy np Rafako a stawiając na energię odnawialną musimy kupować obcą technologię, bo u nas nie ma producentów paneli czy wiatraków!

              Dlatego bardzo kibicuję politechnice i mam nadzieję, że kiedyś, tu właśnie w Opolu, kilku studentów założą po studiach małą firmę, pociągną temat i kto wie, może wreszcie na Opolszczyźnie zawita innowacyjny, proeksportowy przemysł? Co co my tutaj mamy, czym się podniecamy? Elektrownią, cementownią, koksochemią? To mają być koła zamachowe naszej regionalnej gospodarki? Gdyby nie przemysł stolarsko-meblarski to PKB naszego województwa byłoby najniższe w Polsce chyba. Na Łużycach są trzy wielkie elektrownie obok siebie i co z tego mają? Nadal są traktowani jako region o najmniejszym PKB w Niemczech.
              --
              DEBATA OBYWATELSKA - ste-silesia.org/debata
              kontakt: hydroxy@o2.pl
              • IP: *.adsl.inetia.pl

                Gość: gość 18.02.12, 21:43 Odpowiedz
                Daleki jestem od obrażania się w kulturalnej dyskusji.

                Nie uważam, aby mój przykład z lodówką był chybiony. Prosze zwrócić uwagę, że odnosiłem się do sytuacji "wymiany na siłę" sprzętu w przypadku pełnej sprawności aktualnie posiadanego, celem jedynie "oszczędności energii", w jaskrawej sprzeczności z efektem finansowym we włsnym porfelu.
                W przypadku sprzętu wypracowanego/awaryjnego - mają zastosowanie rozważania jak w przypadku kupna "od zera", i tyle.
                Czyli mój argument nie został obalony poprzez "Fidela Castro"...

                Co do LCD - to w końcu oszczędnośc energii, czy odzyskanie miejsca na biurku było zalążkiem wymiany monitorów? miejsce na biurku też pewnie jest coś warte, ale w tej konkretnej sytuacji powstaje pytanie, jak wyglądał efekt finansowy całej operacji? rozważania są o tyle jednak odległe od kwestii "turbin"", jako że koszty monitorów LCD są na bardzo (obiektywnie) niskim poziomie więc zwrot z inwestycji może być szybki.
                Zakładając 100W oszczędności w mocy pobieranej monitora i jego pracy po 10h dziennie, daje to około 0,8 PLN oszczędności dziennie, co daje do 300 (oczywiście w wielkim uproszczeniu) złotych rocznie. Czyli zakup monitora zwróci się (przeciętnego monitora oczywiście) po niecałych 2 latach (w przybliżeniu).
                Troszkę to inaczej brzmi, niż 15-20 lat - lub nigdy - jak w przypadku turbiny, prawda?

                110% - teraz ja proszę o wybaczenie, ale jest to manipulacja. Rozumiem, że można podawać taką sprawność w odniesieniu do sprawności kotła "gorszego" (przyjmując, że ten gorszy jest odniesieniem 100%), ale w stosunku do paliwa - nie wydaje mi się to sensowne.
                A ciepło w spalinach to skąd się niby wzięło, jak nie ze spalenia paliwa? różnica w tym, że kotły "stare" marnowały to ciepło poprzez komin, a w kondensacyjnych część jest odzyskiwana.
                Sam mam taki piec, gdzie temperatura spalin wynosi 37 C (porównując standardową temperaturę rzędu 140-170 C). Ale to 37C też niesie energię prawda? marnowaną, niestety...
                Poza tym żonglowanie różnymi cechami paliwa dla uzyskania tychże 110% (raz wartość grzewcza, raz opałowa, diabli wiedzą która kiedy - to z punktu widzenia statystycznego użytkownika) - wygląda smutno.
                Niestety, ale większość ludzi nie bierze tego w ten sposób, tylko bezkrytycznie wierzy, że "kondensacyjny" produkuje ciepło z niczego - no bo skoro 110%...
                Ot, znowu taka wredna manipulacja "marketingowa" - podać chwytliwe i dobrze wyglądające łgarstwo jak prawdę (to do zjawiska, a nie do gandharwa oczywista).

                Domy plusenergetyczne to utopia - niestety - jeśli weźmiemy pod uwagę koszty inwestycji.
                Znów się odniosę do zdrowego rozsądku - jeśli mam wydać na budowę domu - ja, jako zarabiający w trudzie człowiek - kilkadziesiąt/kilkaset tysięcy więcej w porównaniu z domem "normalnym" (tak, właśnie tyle - ogniwa fotowoltaiczne z otoczeniem i sterowaniem - ile kosztują? solary? a długoczasowy zbiornik ciepła zrobi się za darmo? to wiele m3 elementów magazynujących energię - czy to wody, czy to kamieni czy inne metody, ale zawsze objętościowo duże, itd. itp) z perspektywą "zwrotu" tejże inwestycji dla wnuków, no to przepraszam bardzo - nie czyję się zachęcony.
                Specjalnie zaś biorąc pod uwagę, że zanim owe wnuki się pojawią to w międzyczasie szereg szarlatanów znowu będzie namawiało (dla mojego dobra oczywiście i za moje pieniądze dla szczytnych celów) do kolejnych super-inwestycji typu - "turbina" jest już passe, teraz modne i jeszcze bardziej "zielone" jest coś kolejnego - więc daj nam kolejne 20tys a zapewnimy ci szczęśliwość życia w poczuciu, że jesteś "zielony" a my za twoją kasę wypłacimy sobie sute premie...
                Poza tym w określeniu "plusenergetyczne" jest zawarte wyraźnie, że ma być nadwyżka energii, a tutaj kolega już się wycofuje (" Oczywiście raczej nie liczę na to, że będzie nadwyżka energii") - czyli raczej pasywne?

                A tak to w praktyce wygląda - łatwo snuć utopie o "zielonej" energii, środowisku i innych rzeczach bardzo chwytliwych, trudniej przekonać ludzi, żeby "wyskoczyli z kasy"
                ot tak sobie, dla szczytnych celów.
                Jeśli ludzie będą mogli działać dla celów oszczędzania energii bez konieczności płacenia za to cieżkich pieniędzy - tylko rozsądne - wtedy się to uda - ale do tego trzeba by zmienić całe podejście do przedmiotu, co nie jest wykonalne w dzisiejszych realiach, skupionych na robieniu kasy za wszelką cenę (vide kolega spec, u którego dla polepszenia wyliczeń lodówka zużywa 6kWh na dzień...) i nabijaniu PKB także za wszelką cenę.

                A te badania nad turbinami w imię czego były robione? sfinansowane samodzielnie, z własnych środków, dla polepszenia bytu planety? nie, za dotacje ze wspólnych środków...
                A może tak zespół naukowy, zamiast z dotacji, zainwestowałby np. swoje oszczędności, skoro to taki super interes? nie? no to szkoda...

                Nie wyśmiewam się z nowych techologii, tylko zwracam uwagę, że ludzkość już dość dawno wynalazła coś takiego jak pieniądze i rachunek ekonomiczny (nieuchronnie z nimi związany) i wszystko kręci się naokoło opłacalności naszych działań.
                Stąd także pomysły EJ - zresztą w mojej opinii słuszne.
                Wymaganie od ludzi, żeby nagle zrezygnowali z oczywistego dążenia do "dodatniego wyniku finansowego" swojego życia - jest przejawem - już nawet nie wiem czego - cynizmu? głupoty? szczególnie, że jakoś ci, co do tego nawołują nie umartwiają się w ten sam sposób, jaki proponuja nam, ewentualnym użytkownikom ich "wynalazków".
                Jakoś owe "turbiny", "wiatraki", domy pasywne i aktywne, gadżety i energooszczędne żarówki - nie są rozdawane za darmo, czy też w symbolicznej cenie, prawda? ktoś na nich zarabia, i to nieźle, ale ja - jako użytkownik - mam się umartwić i ratować coś, co wy sami niszczycie?
                I może zamiast snuć fantasmagorie typu "turbina dla każdego" poświęcić siły i środki na stworzenie bezpieczniejszych i tańszych elektrowni zbiorczych (jak dzisiaj), chociażby EJ - nie ma CO2, nie ma siarki w powietrzu itd...

                Ponadto ludzkośc już dość dawno temu zauwazyła, że koncentracja niektórych "usług" jest korzystna finansowo - stąd loty samolotem rejsowym sa tańsze, niż zakup własnego samolotu, a energia produkowana "zbiorczo" - nawet uwzględniając koszt przesyłu - tańsza, niż produkowana "na miejscu", za pomoca nawet najlepszych "turbin" (odnosząc się wciąz do głównego tematu artykułu).

                Kończąc zaś temat - nikt się nie naśmiewa z nowych technologii, ani nikt nie chce okopywac się w XIX technikach - jednak aktualne propozycje sa dla przeciętnego człowieka śmieszne, ze względu na całkowitą utopijność finansową oraz oderwanie od rzeczywistości.

                Jak wyprodukujecie (w cenach jak na dzisiaj) turbinę 1kW wraz z otoczeniem (akumulatory, przetwornice, sterowanie itd) i montażem za nieprzekraczalne i pewne (czyli bez haczyków typu "drobnym druczkiem") 5-10tys złotych, to gwarantuję, że odniesiecie sukces zarówno ekologiczny, jak i rynkowo-finansowy.
                Bo taka inwestycja ma szansę zwrócić się - powiedzmy - w 5-7 lat, co już może być sensowne.
                Na razie namawiacie mnie, żebym finansował Wasze poczynania z mojego portfela, nie dając absolutnie nic w zamian.
                Życzę owym studentom tego, we własnym interesie - też chciałbym zmniejszyć swoje rachunki za energię, ale nie w ten sposób, że teraz wydam 30-100tys złotych bez górnej granicy, a potem "się zobaczy" czy zmaleją czy nie, i kiedy...

                Pozdrawiam


                • 19.02.12, 02:46 Odpowiedz
                  Dziękuję za odpowiedź. Najpierw definicje:

                  Wartość grzewcza i wartość opałowa:
                  Przeczytałem to co napisałem i była literówka, która wypaczyła treść: Wartość grzewcza to rzeczywista wartość energii, jaką oddaje nam jakieś paliwo. Wartość opałowa to wartość (do niedawna) teoretyczna, która mówiła, ile energii paliwo nam by oddało, gdyby nie miało w sobie ani jednej molekuły wody. Gdyż woda przy przechodzeniu ze stanu skroplonego do parowego zużywa dużo energii, konkretnie to 0,68 MWh/tona H2= w warunkach normalnych (temp, ciśn.). Każde paliwo ma w sobie wodę, nawet drewno bukowe suszone dwa lata ma ok 14% wody z uwagi na ciśnienie kapilarne wody, jaka jest w otaczającym nas powietrzu (wilgotność względna). Te 14% trzeba odparować i to jest różnica między wartością grzewczą a opałową. Napisałem, że wartość opałowa była do niedawna teoretyczna bo są kotły, które wyciskają ze spalin jeszcze tą energię kondensacyjną...tzn wymuszają przejście wody w spalinach ze stanu parowego w ciekły, przez co odzyskują te 0,68 MWh/tona H2O. 100% wartości grzewczej - opiera się na przepisach, polskich normach, które przyjmują, że węgiel to ma tyle wody w sobie a drewno kominkowe np. 14%. Spalenie takiego drewna dałoby 100% sprawności, gdyby kocioł nie miał strat. To nierealne, ale zauważmy, że norma nie liczy tych 14% wody i tu można wyjść ponad 100%.

                  Dom plusenergetyczny:
                  Hmm, przyznam się, że moja dziewczyna pracuje w biurze, które takie właśnie domy projektuje. Będzie ubaw, jak jej powiem, że jej praca to utopia:-))
                  Już widzę jej złość:-))
                  Tu proszę linki, niestety w j.niemieckim bo Polska jeszcze w dalekim lesie:
                  www.bmvbs.de/SharedDocs/DE/Artikel/B/plus-energie-haus-bauen-fuer-die-zukunft.html
                  plusenergiehaus.de/
                  www.energiesparhaus-in.de/plusenergiehaus.html
                  Proszę zwrócić uwagę na przeszklenia, to zupełnie inna filozofia niż domy pasywne, które bazują na izolacji i minimalizacji zużycia własnego.

                  Teraz odpowiem:
                  O lodówkę się nie kłóćmy, zrozumiałem Pana, Pan mnie

                  Co do subwencji: energia konwencjonalna miała w swoje historii i nadal ma olbrzymie subwencje. Szczególnie w Polsce , gdzie sieci przesyłowe "budowało państwo" (czyli kto?) a do eksportu polskiego węgla przez lata dopłacaliśmy, by kopalnie miały zbyt. Szkody górnicze - kto płaci? Bo chyba nie spółki energetyczne. Energetyka odnawialna, jak każda nowa technologia potrzebuje subwencji lub "dyrektywowego" kopa, by mogła pójść dalej. Widać to dobrze na przykładzie samochodów elektrycznych czy na wodór - już dawno by były, gdyby nie hamulec lobby petrochemicznego. Ostatnio się to zmieniło, dopiero wysokie ceny paliw zmusiły producentów najpierw do szukania silników oszczędnych, a potem elektrycznych.

                  Żarówki to temat rzeka. Ja jestem za zmianami, bo to rzeczywiście dobry sposób do oszczędzania energii. Niska cena żarówek i wysoka tych żarników energooszczędnych skutecznie hamowały rozwój. Teraz jest lepiej, nawet z tą rtęcią: żarnik z roku 2008 to już nie żarnik z roku 2012. Postęp idzie do przodu, ostatnio w sklepie z żarówkami widziałem już żarówki na zwykły szeroki gwint o tradycyjnym kształcie - na diody, w cenie tych energooszczędnych. Dają np 40 W przeliczeniowych a zużywają 3 W. To już jest coś. Także świetlówki poszły o niebo całe do przodu, ich dawne wady (migotanie, kolor spektrum) zostały rozwiązane, dają cieplejsze światło o amplitudzie nie męczących wzroku.

                  Z żywotnością to inny problem. Widziałem takie opracowanie gdzie elektronik rozkładał "przepalone" żarniki na czynniki pierwsze i się okazywało, że na czterdzieści-kilka podzespołów wszystkie były OK, tylko jeden kabelek jakby specjalnie był cieńszy i gorzej zaizolowany. Ewidentnie do przepalenia. Taki teraz marketing. To nie ma jednak wiele wspólnego z technologią, a jedynie z wykonaniem i chęci do zwiększania zysków.

                  Z tymi turbinami - ma Pan oczywiście rację, że wartość dodana nie jest wysoka. Ale to inwestycja wizerunkowa, tak samo jak wielki telewizor plazmowy (wystarczy przecież mniejszy, a nawet RUBIN) czy nowy samochód, choć stary miał tylko 3 lata. Jednak takich inwestorów trzeba wspierać, bo z ziarnko do ziarnka i uzbiera się taka miarka, że jedną starą elektrownię węglową można będzie wyłączyć, a to już konkretny zysk.

                  Proszę zauważyć, jak po uszach dostała branża wodna czy ciepłownicza, która wieszczyła ciągły wzrost zużycia wody czy ciepła...i co? Na skutek wyższych cen, termomodernizacji czy liczników indywidualnych nagle się okazało, że zużycie spadło i spada. Podobnie w odpadach - ciągle teorie że za kilka lat zasypią nas śmieci a wzrost będzie po 1,5% rocznie...a rzeczywistość ciągle na złość planistom z odpadami stoi na jednym poziomie.

                  Teraz tylko branża energetyczna ciągle jeszcze wieszczy, że zużycie energii w Polsce wzrośnie o ok 25% do roku 2025. Czas im pokazać, że się mylą, że efektywność energetyczna i takie mikrowiatraczki czy panele naprawdę daną w sumie wielkie oszczędności.

                  Na EJ ma iść 90 mld PLN ( dla 6000 MW mocy w dwóch EJ) .... proszę mi dać te 90 mld a ja je zainwestuję inaczej, będzie więcej energii lub mniejszy wydatek, jak Pan woli.
                  Jedna turbina offshore kosztuje ok 5mln EUR za 6 MW mocy...6000 MW to tysiąc turbin, czyli 5 mld EUR...pytanie czy 5 mld eur to 90 mld pln. Przykład prosty, wiadomo że akurat tyle turbin nie powstanie, ale pokazuje skalę przepłacania - parcie na EJ na siłę to ukryta subwencja, taka jest prawda. Zarobi Areva, EdF, władze Nigru ... ale co Polska z tego będzie miała?



                  --
                  DEBATA OBYWATELSKA - ste-silesia.org/debata
                  kontakt: hydroxy@o2.pl
                  • IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl

                    Gość: Muniek 19.02.12, 11:27 Odpowiedz
                    W przypadku oceny technologii "energooszczędnych" pojawia się duże uproszczenie. W całym bilansie, który ma doprowadzić do wyłączenia hipotetycznej 1 elektrowni węglowej, nie uwzględnia się kosztów pośrednich związanych z produkcją turbin, elektroniki sterującej, akumulatorów żelowych, diod LED, żarówek energooszczednych rtęciowych, paneli słonecznych itd. Czy tak naprawdę wierzy Pan ,że do produkcji tych cudów nie potrzeba energii?
                    Czy ktoś liczy i porównuje ten bilans energetyczny brutto? a nie netto. Czy fakt , że w Polsce zniknie 1 elektrownia węglowa, nie spowoduje , że taka elektrownia powstanie dajmy na to w Chinach? Uważam, że te podejście jeśli nie będzie udokumentowane naukowo, niestety pozostaje w fazie wstępnych przymiarek na poziomie pewnej utopii. Wydaje się , że w skali całego świata powinno być uzyskane równanie:
                    (Energia zużyta do produkcji technik odnawialnych + zużycie energii uzyskanej z tych technik + zużycie energii pozyskanej ze starych technologii )
                    musi być niższa niż
                    (zużycie energii pozyskanej ze starych technik nieodnawialnych +energia zużyta do produkcji starych technik nieodnawialnych)
                    A jak to policzyć ? - tu jest temat na poważną prace naukową , temat trzeba liczyć IMO według cezury czasowej i terytorialnej , bo jest niestacjonarny wskutek ciągłego wzrostu udziału techniki odnawialnych, zmian zużycia energii na świecie (wzrost) i zmian klimatu. Stąd modele dające możliwość takich obliczeń są nieliniowe, niestacjonarne i muszą uzwględniać szereg czynników z zakresu ekonomii, energetyki, klimatu, ekologii (koszt utylizacji i składowania odpadów). Musiałaby powstać mapa takiego bilansu dla całego świata właśnie z uwzględnieniem np. Chin, USA, Indii, Brazylii, która w postępie 1 roku od 1990 roku pokazywałaby taki bilans znormalizowany do globalnego zużycia energii w danym roku. I mogłoby się okazać ,że jest jak w pewnej piosence "pero pero, bilans musi wyjść na zero".
                • 19.02.12, 08:24 Odpowiedz
                  Z mojego doświadczenia wynika iż nawet zastosowanie bardziej dostępnych metod nie daje wcale nadzwyczajmych efektów.
                  W swoim mieszkaniu wymieniłem wszystkie żarówki, które się dało na energooszczędne. Zostało tylko parę tzw. halogenowych. W łazience sufitowe halogeny zamieniłem na ledowe.
                  Żarówki energooszczędne kupowałem ze średniej półki, ledy też. Pomijam już jakość światła - żona mi te łazienkowe ledy wypomina ciągle:)
                  Nie zanotowałem znaczącego spadku zużycia energii. Dalej rachunki są wysokie i nie chcą być niższe. Ogromną większość prądu pożera u mnie przepływowy ogrzewacz wody, zmywarka, piekarnik + płyta ceramiczna. I tutaj nie mam wielkiego pola do zmian.

                  Dam drugi przykład, trochę niezwiązany z głównym tematem, ale jednak. U mojej mamy był stary gazowy podgrzewacz wody. Zużycie gazu było spore jak na 1 osobę. Wszelkiej maści fachowcy cały czas uparcie twierdzili, że to "świeczka" w nim jest sprawcą. Poza tym zachwalali iż nowe są oszczędniejsze. Został zamontowany nowy Junkers bezświecowy. Zużycie gazu nie spadło. Jak było miesięcznie 30 m3 - tak zostało. Idziemy dalej. W kuchni następuje wymiana kuchenki gazowej na w pełni elektryczną. Ubywa więc jeden pożeracz gazu. Zużycie gazu po tej operacji to dalej ok. 30 m3 miesięcznie...
          • 18.02.12, 19:10 Odpowiedz
            gandharwa napisał:

            > Ja się nie zgodzę z taką argumentacją - tym bardziej że nie dajesz żadnych alte
            > rnatyw.

            > Oczywiście, naiwnością jest twierdzić, że ktoś, kto ma stary nieocieplony dom i
            > dogrzewa się piecykiem elektrycznym, po zainstalowaniu turbiny nagle stanie si
            > ę ekoszejkiem trzepiącym kasę na zielonej energii.

            Ależ przy tak wysokich kosztach inwestycji to właśnie takiemu nieoszczędzającemu prędzej zwróci się ta turbina niż komuś, kto już teraz oszczędza i płaci niskie rachunki. Jaki sens mają wyliczenia, że turbina pozwoli zaoszczędzić dwa i pół tysiąca rocznie, jeżeli ktoś płaci połowę tej kwoty?
            Poza tym nawet najszczytniejsze cele nie usprawiedliwiają takiego wciskania kitu jak choćby te wielokrotnie zawyżone szacunki, ile to prądu zużywa lodówka.
            Jura
            • IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl

              Gość: do jureeka 19.02.12, 10:49 Odpowiedz
              jureeku
              hamuj, to w końcu czytają ludzie.
              ta dyskusja na forum rozpoczęłą od krytyki bardzo źle umocowanego problemu wykorzystania odnawialnych źródeł odnawialnych.
              ale niech przynajmniej ta dyskusja czegoś nas nauczy.
              absurdy nie są najlepszym sposobem na tłumaczenie rzeczywistości.
          • IP: *.internetdsl.tpnet.pl

            Gość: G. 20.02.12, 09:16 Odpowiedz
            Możesz podpowiedzieć w jaki sposób może taki wiatraczek wspomagać pracę pompy ciepła ---moc agregatu to 3 KW ??
    • 18.02.12, 14:37 Odpowiedz
      www.kleinwindanlagen.de/
      Proszę zobaczyć na ceny, wygląd i osiągi.
      Wg mnie instalacje politechniki przy tym są ładniejsze, tańsze i w lepszej technologii dla małego użytkownika, bo te oferowane przez Niemców są de facto tylko dla tych z dużym ogródkiem, bo trzeba postawić maszt z linkami mocującymi.

      Turbiny Savoniusa są niezwykle rzadkie na rynku komercyjnym.
      --
      DEBATA OBYWATELSKA - ste-silesia.org/debata
      kontakt: hydroxy@o2.pl
    • IP: *.dynamic.chello.pl

      Gość: zizi 18.02.12, 15:45 Odpowiedz
      Niby poważna uczelnia, a bawią sie jak dzieci.
    • IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl

      Gość: PROFESORZE BOCZAR 18.02.12, 18:58 Odpowiedz
      Proszą przeczytać te wpisy z uwagą.
      Może się Pan wiele nauczyć.
      Nie wolno tak prosto podchodzić do wdrażania technologii oraz udawania że zawsze uprawia się naukę.
      Tutaj jest znacznie mniej miejsca na naukę, społeczeństwo należy edukować ale póki co to uczestniczący w dyskusji okazali się znacznie lepszymi fachowcami.
      Była taka piosenka - czas uczy pokory - może nie za późno ???

    • 18.02.12, 20:51 Odpowiedz
      niektóre typy najprostszych urządzeń kosztują około 20 tys. zł i można je zamontować samodzielnie, a przeciętna gwarancja na nie to pięć lat.

      Najpewniej ktoś miał kłopot z matematyką
      Za 4.000 rocznie , to mam "prądu" pod dostatkiem i bez zbędnego kłopotu.



      Więcej... opole.gazeta.pl/opole/1,35086,11173654,Masz_20_tys__zl__Mozesz_miec_wlasne_zrodlo_pradu.html#ixzz1mlT1Dk1S
      --
      Koścół katolicki w Rzeczpospolitej Polskiej [ nie jestem pewien, czy już nie Parafialnej ??? ] artykułem pierwszej
      potrzeby, aby oszustom żyło się dostatnio.
    • IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl

      Gość: marek 18.02.12, 22:02 Odpowiedz
      Można. Przykład to UPS do komputera. W środku akumulator żelowy a na wyjściu prąd 230V, 50 Hz. Przetwornica wszystko załatwia.
    • IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl

      Gość: MITY 19.02.12, 08:43 Odpowiedz
      Jak osoba, która jest wymieniana jako kandydat na rektora może mylić projekt unijny z projektem ze środków unijnych dystrybuowanyc lokalnie. Czemu to służy ? Oszukaniu czytelnika ?
      A może coś bliżej o projekcie. Może poznamy kierownika projektu, osobę opiniującą.
      Już wiele osób na forum zwróciło uwagę na wiele słabości, może nie tyle samego projektu, co tej całj otoczki interpretacyjnej.
      Niestety bardzo osłabiacie niewątpliwą potrzebę inwestowania w odnawialne źródła energii.
      Tak ale na pewno nie w takim stylu
    • 19.02.12, 10:10 Odpowiedz
      PRZECHODZIŁEM KOŁO TYCH TURBIN. WYTWARZAJĄ TAKI HAŁAS, ŻE NIEWYOBRAŻALNE JEST MIEĆ TAKIE COŚ NA DACHU CAŁY CZAS I SŁYSZEĆ WIBRUJĄCE, ROTUJĄCE WCIĄŻ URZĄDZENIE. NAD TYM TRZEBA POPRACOWAĆ POLITECHNIKO
      • IP: *.warszawa.vectranet.pl

        Gość: bankier 19.02.12, 10:43 Odpowiedz
        turbiny pionowe są bezgłośne. słyszałeś prawdopodobnie własne kompleksy wymieszane z absolutną niewiedzą.

        turbiny pionowe = cisza. zapamiętaj, bo nie zrozumiesz.
      • IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl

        Gość: do kolozopolo 19.02.12, 10:43 Odpowiedz
        ależ z natury - wirnik pionowy, średncie wirujące zdecydowanie małe nie ma prawa być dużego hałasu.
        Chyba że popełniono podstawowe błędy: źle technicznie zamocowano, w złym miejscu i wtedy silne oscylacje wiatru powodują oscylacje w ruchu wirnika.
        Ale to jest zasadniczo abc w takich działaniach.
        To tak jakby ktoś zainstalowal kolektor sloneczny od wschodu i narzekał, że nie ma zysków ciepła.
    • 19.02.12, 11:11 Odpowiedz
      przemo_opole napisał:

      > A czy ta technologia pozwala na wpięcie takiego zródła prądu do normalnej domow
      > ej instalacji 230 V/50 Hz jako wsparcie? Bardzo w to wątpię.

      A czytałeś artykuł? Bo było jasno napisane o akumulatorach.
    • IP: *.unknown.vectranet.pl

      Gość: Krzysztof 19.02.12, 11:52 Odpowiedz
      1 kW mocy na mały domek??? Bzdura. Ile kosztują akumulatory - bo to jest pytanie zasadnicze.
    • IP: *.adsl.inetia.pl

      Gość: wiatrak 19.02.12, 12:28 Odpowiedz
      Jestem studentem DWSPiT. Za 6 tysięcy postawiłem turbinę wiatrowo-słoneczną na swoim podwórku, zasila mój dom, Moc 1,5kW. Na nikim nie robi to wrażenia.
    • 19.02.12, 12:56 Odpowiedz
      Art o tym jak fajnie przewalono 600 tys publicznego pieniądza i nieco ogłupiania z ekonomii przy takich "inwestycjach".
      By nie było ze taki zieloniutki jestem w tym temacie to ... wiatraczek o mocy kilku kW własnej konstrukcji i oddane małe wodne na sieć wydzieloną kiedy studenci i doktoranci zachwycającymi się tymi "wynalazkami" na dachu byli jeszcze w podstawówce.

      Co do "superwynalazczości" przy tej konstrukcji to Savonius opisał (jak dla mnie opisał bo wiatraki tej konstrukcji mają sporo większą brodę niż choćby historia naszego kraju) ten wirnik prawie 100 lat temu a ci dopiero teraz odkrywają że takie coś jest. Jeśli idzie o pracę generatorową (produkcja prądu) to ten wirnik ma akurat sporo więcej wad niż zalet, pozioma oś obrotu czy pionowa Darrieusa to inna liga jesli idzie o wydajność.
    • IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl

      Gość: bobbaz 19.02.12, 15:53 Odpowiedz
      Tumany! Po co dyskutujecie o tym czy taka turbina się opłaca czy nie? Przecież wiadomo że się nie opłaca a na pewno można lepiej zainwestować te 20 tys jeśli ktoś ma...

      ktoś pisał że na prąd płaci 130 zł miesięcznie, ok przyjmijmy to założenie...po co inwestować 20 tys nawet żeby nie płacić nic? Okres zwrotu inwestycji zależnie od założeń to od 7 lat wzwyż...

      nie lepiej wpłacić te 20 tys zł na lokatę powiedzmy 7% nawet z podatkiem Belki 19%? Zysk rocznie to na czysto jakieś 1134 zł na czysto już po opodatkowaniu czyli 94 zł miesięcznie i są to pieniądze po które można w każdej kryzysowej sytuacji sięgnąć a zysk zmniejsza rachunek do 40 zł miesięcznie(odsetki spłacałyby rachunki już przy niecałych 28 tys zł)...no dobra turbinę też można sprzedać ale chyba jest to trochę bardziej problematyczne niż likwidacja lokaty :D

      ktoś ma ochotę polemizować z takim rozumowaniem?
    • IP: *.eltronik.net.pl

      Gość: qwert 19.02.12, 18:42 Odpowiedz
      Kosztowna zabawka dla dorosłych.
    • IP: *.unknown.vectranet.pl

      Gość: ip 19.02.12, 22:35 Odpowiedz
      A jaką to ma moc max? :D na pewno mniej niż 1kW.

      Także i tak 3/4 energii trzeba brać z sieci.

      Dyspozycyjność zerowa, duży bufor energii w postaci kilku aku żeby to miało ręce i nogi.

      Przy dobrych wiatrach może uda sie 1-3kWh dziennie wyprodukować ;)

      A typowy domek jednorodzinny to 10-30kWh/dobę.

      Także pozdro nie zwróci się w ogóle :D

      Ma szansę się zwrócić jakby samemu cos takiego zrobić - koszt ok 2000zł :>

    • IP: *.wroclaw.mm.pl

      Gość: Marcin 20.02.12, 00:35 Odpowiedz
      Żal ściska, jak się czyta wypociny polskich ograniczonych madrusiow w komentarzach - krytykuja, wymyslaja, ale niczego w zamian nie zaproponuja- ludzie, jesli nie pasuje Wam hipoteza, ze to nadaje sie do domu jednorodzinnego, to moze zastanowcie sie, gdzie i jak to mozna wykorzystac- moze kilka domow w okolicy mogloby miec cos oswietlone, ogrzane, schlodzone tanie, a po kilku latach gratis? jesli problemem jest magazynowanie energii, to moze trzeba ja zuzywac na biezaco? jesli 20 000 to duzo versus potrzeby, to moze 20 000 na 5 gospodarstw da lepszy wskaznik? jesli 1 kw to za malo, to moze 3 kw za 25 000 na 5-7 domow bedzie korzystniejsze? myslcie
      • IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl

        Gość: Marcinie 20.02.12, 02:27 Odpowiedz
        oj nie krytykuj innych bo twoja wypowiedz świadczy o twoich bardzo ograniczonych kompetencjach - zatem może jednak więcej nie pleć
    • 20.02.12, 08:02 Odpowiedz
      do takich elektrowni.
      +24 V to obecny standard techniczny. Produkcja telewizora czy komputera na + 24 V powinna być tańsza (bez drogiego zasilacza). Inne iurządzenia też można jakoś dostosować (Ledy). Nadwyżka energii do grzania wody, CO. Sama elektrownia dużo tansza, pracująca z wyższą sprawnością i bardziej niezawodna.
    • IP: *.com.pl

      Gość: xxxl 20.02.12, 08:44 Odpowiedz
      tyczne Cię wgniecie w ziemię. Takie prawo w Polandii.
    • 21.02.12, 14:59 Odpowiedz
      Wnp.pl: Polska energetyka potrzebuje alternatywy dla węgla

      Czy rozproszona generacja okaże się naszą, polską alternatywą dla węgla. Czy stanie się odpowiedzią na zielone trendy?

      Polska energetyka oparta jest na dużych elektrowniach węglowych, które skupione są głównie w południowej części naszego kraju, a energia w nich wytworzona trafia do nas za pośrednictwem przestarzałych sieci elektroenergetycznych.
      Efektem połączenia tej sytuacji z niesprzyjającymi warunkami pogodowymi (długo utrzymujące się skrajnie niskie lub wysokie temperatury) jest zwiększone ryzyko występowania blackoutów na dużych obszarach. Dochodzi do tego jeszcze kwestia związana ze zmniejszeniem ilości energii ze względu na konieczność wyłączenia z eksploatacji nieefektywnych bloków energetycznych - łącznie Energa, PGE i Tauron Polska Energia wyłączą 3200 MW do końca 2020 roku.

      Zdaniem wielu ekspertów, odpowiedzią na pytanie "skąd prąd", a jednocześnie szansą dla Polski na zwiększanie konkurencyjności gospodarki na arenie międzynarodowej, jest energetyka rozproszona.

      cały artykuł: www.wnp.pl/drukuj/7298_2.html
      • 21.02.12, 18:00 Odpowiedz
        Nasza energetyka jest jak nasza gospodarka, drogi, kolej - same bajpasy - nie ma drożnych komunikacji, przesyłu energii. Północ jest najbardziej zaniedbana.
        Niestety lata zaniedbań dają się teraz we znaki. Na zachodzie są stare poniemieckie linie przesyłowe - Wrocławiowi w każdej chwili grozi blackout z uwagi na brak rezerw w zasilaniu.
        My jako Opole jesteśmy zabezpieczenie z kilku stron.
        Nie moc elektrowni teraz decyduje ale moc przesyłowa sieci - zobaczycie problemy z zasilaniem tego lata - będzie suche i gorące - mnóstwo klimatyzatorów - linie przesyłowe ograniczą moce z uwagi na przegrzanie - wtedy wszelcy decydenci mądralińscy dostaną czkawki.
        Ale cóż elektrownie są od prądu i mocy a sieci od przesyłu i naliczania stawek dla odbiorców.
        Niestety o kondycji państwa decydują podstawowe branże jak energetyka ( elektrownie + sieci), drogi, kolej ,itp.
      • IP: *.atol.com.pl

        Gość: powiedział 22.02.12, 06:28 Odpowiedz
        twoje wywody to jedna wielka wewnętrzna sprzeczność. wiatraczki cacy, duże spalarnie węgla cacy, ale małe skojarzone rozproszone be ale rozproszone cacy. daj se siana z pisaniem o energetyce
    • 23.02.12, 00:17 Odpowiedz
      Potencjał polskiej gospodarki w oszczędzaniu energii wynosi ok. 30-35 proc. Duża część z tych oszczędności może być osiągnięta w stosunkowo prosty sposób – mówiono we Wrocławiu podczas Forum Polska Efektywna Energetycznie.

      cały artykuł: energetyka.wnp.pl/polska-moze-oszczedzic-nawet-35-proc-energii,163161_1_0_0.html
      --
      DEBATA OBYWATELSKA - ste-silesia.org/debata
      kontakt: hydroxy@o2.pl

Wysyłaj powiadomienia o nowych wpisach na forum na e-mail:

Aby uprościć zarządzanie powiadomieniami zaloguj się lub zarejestruj się.

lub anuluj

Zaloguj się

Nie pamiętasz hasła lub loginu ?

Nie masz jeszcze konta? Zarejestruj się

Agora S.A. - wydawca portalu Gazeta.pl nie ponosi odpowiedzialności za treść wypowiedzi zamieszczanych przez użytkowników Forum. Osoby zamieszczające wypowiedzi naruszające prawo lub prawem chronione dobra osób trzecich mogą ponieść z tego tytułu odpowiedzialność karną lub cywilną. Regulamin.