Dodaj do ulubionych

Nowa matura zmienia studentów. Na gorsze?

IP: *.adsl.inetia.pl 09.05.13, 10:54
A nie przyszło na myśl wykładowcom, że to nie wina matury, ale raczej niżu i tego, że żeby się ratować muszą przyjmować osoby, które zdały maturę na 30% (o zgrozo). Kiedyś trudniej było dostać się na studia i wykładowcy mieli kontakt z tymi najlepszymi. Teraz prawie każdy dostaje się gdzie chce mimo kiepskich wyników w nauce. Dawnej takie osoby szły do zawodówek, teraz kształcą się na wielkich panów mgr żeby w przyszłości pracować w McDonaldzie. Najlepiej zwalić winę na maturę. Z tego co wiem na "starej" maturze za to królowało ściąganie i tylko pupilki nauczycieli miały dobre wyniki.
Edytor zaawansowany
  • Gość: bean IP: *.internetdsl.tpnet.pl 09.05.13, 13:11
    Jest dokładnie tak jak napisał Hmmm.
  • Gość: zflustrowana IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 09.05.13, 13:18
    Nikt w szkołach wyższych nie przyzna że najzwyczajniej w świecie 'obowiązkowe studiowanie' powszechne obecnie wśród młodzieży jest przyczyną obniżenia poziomu nauczania. Najlepiej zwalać całą winę na młodych ludzi którzy często są siłą wypychani na studia (bo w końcu wszyscy studiują to ja też muszę), bo to oni są ignorantami i nieukami. Prawdą niestety jest że gdyby doprowadzić w Polsce uczelnie wyższe do porządku i zlikwidować połowę z nich to większość z naszych cudownych profesorów straciłoby posadę. Lepiej więc siedzieć dalej na ciepłych posadkach i narzekać na młodzież, 90% której marnuje te 5 lat życia tylko po to żeby imprezować na koszt rodziców bo takie są teraz normy społeczne. Po studiach i tak nie mają żadnej wiedzy w kwestii przyszłej pracy zawodowej i muszą się wszystkiego uczyć na praktykach lub w pracy, jeśli będą mieli wystarczająco dużo szczęścia żeby dostać jakąkolwiek po studiach - trzeba pamiętać że w wieku 24-25 lat dalej nie mają żadnego doświadczenia zawodowego. Na dodatek jak człowiek siedzi te 5 lat na studiach to pomimo tego że nie pracuje jest zakamuflowany jako osoba ucząca się, dzięki czemu bezrobocie jest niższe i rząd ma lepsze wyniki w tej kwestii :) Hipokryzja zarówno polityków jak i kadr szkół wyższych w tej sprawie jest dla mnie nie do pojęcia.
  • Gość: D. IP: *.adsl.inetia.pl 09.05.13, 13:52
    @zflustrowana

    Czytając Twój post wychodzi mi, że jesteś taką osobą młodą, już z nową maturą, na lub tuż po studiach, które wychodzą Ci mocno średnio... Taki wniosek wywodzę ze sposobu, w jaki sformułowałaś swoją wypowiedź - potwierdza on w 100% słuszność poglądów naukowców, którzy narzekają na słaby poziom obecnych studentów na tle poprzednich roczników.
    Oto bowiem jak groch z kapustą wymieszałaś "argumentację" dotyczącą presji społecznej (trzeba studiować, bo wszyscy studiują), organizacji uczelni (połowę trzeba zlikwidować) oraz kadry naukowej (ciepłe posadki), a dalej idąc przez niską jakość edukacji akademickiej (po studiach absolwent i tak nie ma żadnej wiedzy i tym samym szans na pracę), dochodzisz do zakamuflowanego bezrobocia, uderzając w konkluzji tego wszystkiego w polityków i kadrę uczelni, zarzucając im hipokryzję.
    Sposób prowadzenia Twojej wypowiedzi, jej chaos i trudna do ogarnięcie wielowątkowość potwierdzają tezę, że dzisiejsza młodzież akademicka ma problem ze spójnym i logicznym prezentowaniem swojego stanowiska.
    Można by nawet zaryzykować pogląd, że Twoja wypowiedź jest całkowicie bez sensu, na szczęście jednak ludzie z nieco starszych roczników zostali nauczeni nie tylko artykułowania swoich poglądów, ale i rozumienia wypowiedzi, nawet takich trudnych, jak Twoja.
    Sądzę więc, że Twój wpis to wyraz frustracji i żalu, bo mimo że przeszłaś całą drogę kształcenia, oferowaną dzisiaj przez system publicznej edukacji, to jednak nic Ci to nie dało, bo "nie czujesz" wiedzy, którą nabywałaś przez te wszystkie lata, wobec czego nie widzisz szans na jakąś wartościową pracę. Za taki stan obwiniasz cały świat (presję społeczną, uczelnie i ich kadry naukowe, polityków itp.), ale własnej winy nie widzisz żadnej. Padłaś przecież ofiarą systemu, który nie dość, że zmusił Cię do zmarnowania 5 lat życia na bezproduktywne studiowanie, to jeszcze wymagał ciągłego w tym czasie imprezowania za pieniądze rodziców... Faktycznie - los Cię doświadczył okrutnie, biedaku...

    Właśnie dlatego, że młodzi ludzie myślą w taki sposób i w taki sposób budują swoje wypowiedzi, są tak nisko oceniani przez ludzi wykształconych według innych, starszych i lepszych standardów.
  • Gość: zfrustrowana IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 09.05.13, 14:32
    Chaotyczność mojego komentarza wynikała raczej z tego że mam dzisiaj mało chęci i czasu na pisanie rozprawek, a nie z niskiego poziomu edukacji. Lubisz oceniać ludzi i robić mało wartościowe pogardliwe komentarze, niestety wpisy tego typu zawierają dużo 'hejtu' i mało sensownej treści. Na studiach nie uczą formułowania wypowiedzi, nie zajmują się również kształtowaniem światopoglądów młodych ludzi - na uczelniach rozchodzi się raczej o odwalenie wykładu i przepytanie studentów na ćwiczeniach z tekstów, które mieli przeczytać w domu. Do tego raz na jakiś czas koło, potem ekspresowa sesja i mamy gotowy przepis na zrealizowanie przedmiotu. Ba, niektórzy profesorowie się nawet nie kłopoczą próbami prowadzenia zajęć, po prostu na nie nie przychodzą.

    Dobrze sądzisz że mój wpis to wyraz frustracji, chociaż wg mnie ciężko się było nie domyślić - w końcu taki wpisałam sobie nick :) Mogłabym się w tym miejscu zacząć rozwodzić nad twoim niskim poziomem inteligencji czy edukacji, ale po co. Nie jestem osobą która za pomocą wytykania błędów rozmówcy próbuje nadrobić braki w argumentacji.

    Pomyliłeś się również z oceną mnie - zrezygnowałam ze studiów ponieważ (i tutaj użyję kolokwializmu który doskonale opisuje moje uczucia) byłam wku...ona na to, jak 'nauka' na studiach wygląda. Profesorowie bez polotu i powołania, koledzy pozbawieni ambicji i chęci. Na uczelni zajęcia prowadzone na odwal, część wykładowców rozładowywała swoją frustrację na studentach, niektórzy mieli w nosie prowadzenie zajęć bo mieli ważniejsze sprawy na głowie. Nie nazwałabym nauką wałkowania suchej wiedzy, bez tłumaczenia ludziom przerabianych tematów, prowadzenia 'laborek' na przestarzałym i niedziałającym sprzęcie, nakazywaniu młodym ludziom wkuwania materiałów które od dawna są nieaktualne. Niestety tak wyglądają dzisiejsze uczelnie i nie ważne jak wiele błędów w mojej wypowiedzi mi wytkniesz - nic to nie zmieni.

    Nie podobało mi się również życie studenckie, nie widziało mi się przepijanie i przepalanie pieniędzy moich rodziców przez 5 lat, byleby potem dostać papier. Znalazłam sobie pracę dorywczą żeby odciążyć rodziców. Potem ze studiów zrezygnowałam bo po co mam marnować czas i nerwy na coś tak bezwartościowego.

    Szkoda tylko że nasza Polska jest zakłamana i tworzy się w tym kraju masę poronionych schematów, a idiotyczny pomysł z robieniem studiów przez każdego młodego człowieka jest ukoronowaniem polskiej głupoty. Osobiście zlikwidowałabym połowę uczelni i przeznaczyła marnowane pieniądze np na wiecznie zadłużone szpitale, a nie na pensje bezużytecznych pseudo profesorów.

    Polska ma w dupie młodzież wiec nie dziw się że jesteśmy wyprani z ambicji - skoro w tym kraju ludzie z wykształceniem wyższym są skazani na bezrobocie albo pracę w Macu to chyba młodzi mają niewielkie szanse na prowadzenie godnego życia.
  • Gość: Egon IP: *.adsl.inetia.pl 09.05.13, 16:00
    Przez kilka lat pracowałem jako wykładowca na jednej z opolskich "wyższych" uczelni i niestety, muszę zgodzić się ze zflustrowaną.
    Obecnie wmawia się społeczeństwu, że wiele zawodów, które kiedyś wykonywało się po studium policealnym, a czasem nawet liceum zawodowym/technikum obecnie można wykonywać jedynie z tytułem licencjackim. A studia magisterskie są studiami II stopnia, więc zarówno ci, którzy chcą się (na prawdę) uczyć, jak i ci, którzy chcą mieć jedynie zawód są wrzuceni do jednego worka. Dla i jednych i drugich to żadna korzyść, korzystają jedynie uczelnie (bo są) i profesorowie (bo mają gronostaje i etaty). Na obniżenie poziomu wpływa również sposób oceniania - gdy studiowałem, do indeksu wpisywano ocenę niedostateczną, później była sesja poprawkowa i egzamin komisyjny, a gdy się komuś nie powiodło - powtarzał rok. Obecnie nie wolno wpisywać ocen niedostatecznych do indeksu, więc nie wpływają na średnią, dlatego część studentów idzie na egzamin na zasadzie "a nóż się uda". A jak się nie uda - płacimy grosze za "dług punktów edukacyjnych" i studiujemy dalej. Często przedmioty, które opierają się na wiedzy z tego oblanego. Również i na wykładowców wywierana jest cicha, ale wszechobecna presja, aby nie oblewać zbyt wielu, bo uczelnia dostaje pieniądze na głowę studentów, więc jak będzie zbyt trudno, to nie przyjdą studiować, a jak nie przyjdą, to nie starczy na gronostaje.
    Dodatkowo mnoży się nikomu niepotrzebne kierunki, bo akurat taką mamy kadrę. A że absolwent pojedzie do GB na zmywak - kogo to obchodzi.
    A to, że studenci pokolenia testów nie umieją się wypowiadać, nie umieją pisać, nie znają ortografii czy gramatyki - to fakt niepodważalny.
  • Gość: xyz IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 09.05.13, 14:52
    Musiało się tam dziać coś niedobrego skoro nikt się nie pojawił na maturze. To raczej niestandardowa sytuacja i uważam że nie ma sensu rozpatrywać jej pod kątem tego artykułu. Bez większej ilości szczegółów nie ma sensu formułować opinii w tej sprawie.

Popularne wątki

Nie pamiętasz hasła

lub ?

 

Nie masz jeszcze konta? Zarejestruj się

Nakarm Pajacyka
Agora S.A. - wydawca portalu Gazeta.pl nie ponosi odpowiedzialności za treść wypowiedzi zamieszczanych przez użytkowników Forum. Osoby zamieszczające wypowiedzi naruszające prawo lub prawem chronione dobra osób trzecich mogą ponieść z tego tytułu odpowiedzialność karną lub cywilną. Regulamin.