• drzewko
  • od najstarszego
  • od najnowszego

Jesteś chory? To Medycyna Rodzinna przyjmie cię... Dodaj do ulubionych

  • IP: 83.18.31.* 21.11.06, 08:38
    TO WSZYSTKO PRAWDA.KILKAKROTNIE NIE MOGŁAM DOSTAĆ SIĘ DO LEKARZA,BO ZA PÓŹNO
    SIĘ ZGŁOSIŁAM.WIĘC REZYGNOWAŁAM.ALE KIEDYŚ NIE MOGŁAM ZREZYGNOWAĆ Z
    WIZYTY .KAZANO MI CZEKAĆ W KOLEJCE ,MOŻE ZOSTANĘ PRZYJĘTA.WCHODZILI WSZYSCY
    KTÓRZY PRZYSZLI PO MNIE ,A JA NIE MOGŁAM WEJŚĆ NAWET WÓWCZAS GDY UMÓWIONEGO
    PACJENTA NIE BYŁO -SPÓŹNIAŁ SIĘ. MUSIAŁAM CZEKAĆ DO SAMEGO KOŃCA /3 GODZINY/
    PANI DOKTÓR PRZYJĘŁA MNIE Z WIELKĄ ŁASKĄ ,WYSZŁAM BARDZIJ CHORA NIŻ
    PRZYSZŁAM.BYŁA BADZO AROGANCKA.W PORADNI KOBIET TEŻ NIE INACZEJ ,TAM
    PACJENTKI PRZELICZANE SĄ NA JAKIEŚ PUNKTY I PRZEWAŻNIE LIMIT PUNKTÓW JEST
    WYKORZYSTANY.W TEJ PRZYCHODNI NIE MA ATMOSFERY ODPOWIEDNIEJ DLA TEGO
    MIEJSCA.SĄ TYLKO GRAFIKI,PUNKTY,LIMITY,KASA-BEZDUSZNOŚĆ.MOŻE KTOŚ PODPOWIE W
    KTÓREJ PRZYCHODNI JEST INACZEJ.
    Zaawansowany formularz
    • Gość: endrju IP: *.ac.pwr.wroc.pl 21.11.06, 08:53
      Dopóki była to normalna przychodnia, było OK. A od kiedy MR, to niestety za
      każdym razem trzeba czekać. A jeśli chodzi o badania specjalistyczne, to
      sytuacja jest dokładnie taka sama, albo nawet gorsza. "Bo skończyły się limity.
      Proszę za miesiąc."

      Dlatego przepisałem się z tej kretyńskiej przychodni na Malinkę.
    • Gość: Obserwatore IP: *.atol.com.pl 21.11.06, 08:56
      Święta prawda. Zawsze, kiedy chcesz się umówi do lekarza w tej przychodni,
      mowią, że nie ma miejsca na ten dzień, a jeżeli chcesz zapisa się na dłuższy
      termin to NIE MA GRAFIKÓW !! Moim zdaniem, jest to cwaniakowate
      rozwiązanie..... NFZ płaci za liczbę zapisanych pacjentów , a nie za liczbę
      przyjętych. Kiedy ten bajzel się skończy ?? Znając nasz kraj...NIGDY :-(
    • Gość: ELKA IP: 83.18.31.* 21.11.06, 09:04
      to wszystko się zgadza.Jesz jeszcze jedna sprawa,która musi być konicznie
      załatwiona.Podczas wizyty w gabinecie,powinien być całkowity zakaz wchodzenia
      kogokolwiek.W czasie mojej wizyty u DR.C.rejestratorka weszła trzykrotnie.Byłam
      rozebrana ,drzwi się otwierały,pacjenci na korytarzu ,a ja rozebrana do
      połowy.Byłam tak zdenerwowana że nie mogłam mówić, a lekarka kazała mi kolejny
      raz mówić co mi dolega,bo za kazdym razem wątek rozmowy perzerywała
      rejestratorka.
    • Gość: ja IP: 212.244.126.* 21.11.06, 09:21
      Mam nadzieję, że sami pacjenci zweryfikują deklarację szefostwa Medycyny
      Rodzinnej o rzekomej trosce o pacjenta.... Sam doświadczyłem przypadku kiedy
      chciałem się zapisać do specjalisty. Było to mniej więcej w połowie miesiąca.
      Pani w rejestracji oświadczyła, że w tym miesiącu jest to już niemożliwe, a
      zapisy na następny miesiąc będą dopiero w ostatnim dniu miesiąca. Kiedy
      przyszedłem ostatniego dnia miesiąca w godzinach rannych okazało się, że mogę
      się zapisać dopiero na termin w okolicach 15-go...I cóż w tesj sytuacji???
      Znalazłem przychodnię gdzie takich jaj nie robią...:)))
    • Gość: leek IP: *.zwm.punkt.pl 21.11.06, 09:42
      To prawda dzisiaj byłem w tej przychodni zarejestrować się na popołudnie i
      niestety o godz. 8 był już pełny limit osób.Spróbuję jeszcze raz o 14. Ciekawe
      czy się dostanę.
    • Gość: Tomek IP: *.adsl.inetia.pl 21.11.06, 14:05
      Mnie się nie zdarzyło aby dostać się do lekarza w tej przychodni inaczej niż w
      następnym dniu. Bez wątpienia idzie tu o ilość a nie o jakość. Trzeba chyba
      żądać na piśmie potwierdzenia odmowy przyjęcia i później wysłać to do NFZ bo
      inaczej nic się nie zmieni
    • Gość: Yogi IP: *.wcm.opole.pl 21.11.06, 16:02
      Zaraz, czy Pan Rapacz to czasem nie przyniesiony w teczce przez posła
      Walkiewicza wicedyrektor Centrum Krwiodawstwa???
      To jak to jest, że ktoś będący nędznym szefem pakuje się na kolejne stołki??
    • Gość: mirco IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 21.11.06, 18:34
      A mnie zastanowiła postawa matki, Pani Katarzyny z Opola. Dziecko zagorączkowało
      w niedzielę. Jakoś się tym zbytnio nie przejęła, bo nie szukała pomocy w
      placówce mającej dyżur niedzielny. Czekała do poniedziałku do południa. Dlaczego
      do południa? Dlaczego nie zgłosiła się już o 7.00 rano, gdy przychodnia jest
      otwierana? Czy musiała obejrzeć powtórkę "Mody na sukces"? Czy spała do
      południa? Całe szczęście, że nie czekała do wieczora, żeby potem powiadomić
      gazetę o skandalu. Matka ma w d... zdrowie dziecka, ale obsobaczyć przychodnię
      to czemu nie?
      • Gość: lokalny7 IP: *.atol.com.pl 21.11.06, 20:25
        "mirco"-jak jesteś taki ciekawy to miej własne dzieci wtedy będziesz wiedział
        czy iść z dzieckiem do lekarza w niedzielę czy wtorek!
        Meritum sprawy to ignorowanie pacjenta i tu jest temat do zastanawiania się
        W Twoim wykonaniu wychodzi na "odwracanie kota ogonem"
        Ja osobiście jestem zadowolony z opieki przychodni na Malince.
      • Gość: moi IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 22.11.06, 15:31
        Dlatego, że jeżeli gorączka nie jest za wysoka i nie ma innych objawów
        (dgrawki, utrata przytomności) większośc matk najpierw podaje leki
        przeciwgorączkowe w domu i czeka dzień-dwa na rozwój wypadków. Szczególnie gdy
        dziecko zachoruje w weekend - na dyżurze i tak lekarz zaleciłby leki
        przecigorączkowe i zgłoszenie się w pon do przychodni. Więc po cholerę ciągnąć
        dziecko?
        • Gość: ktos IP: *.adsl.inetia.pl 26.11.06, 14:52
          znając młode matki,które same nie wezmą na siebie odpowiedzialności,tylko
          chodzą na skargi - ta pewnie nie podała nawet dziecku leku przeciwgorączkowego,
          nie ma żadnej adnotacji, że dziecko z powodu złego stanu zdrowia otrzymało
          później antybiotyk lub że pojawiły mu się jakiekolwiek i nne objawy- matka
          miała czas na pisanie skarg, bo dziecku poza gorączką,która mogła sama
          leczyć,nic nie dolegało.
    • Gość: sceptyk IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 21.11.06, 20:19
      może za mało zarabiają,są przemęczeni.przecież w ich rękach jest życie ludzkie,
      muszą być wypoczęci.a wy chorzy tak kupą, a grafik se założyć, kto ma kiedy
      chorować.
    • Gość: EasyCrawler IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 21.11.06, 20:32
      Za organizację pracy w placówce medycznej odpowiada dyrektor! łatwo jest
      policzyć ilość zapisanych pacjentów i personel. Dlaczego kierownictwo zrzuca
      odpowiedzialność na personel? Propnuję by sam się zdyscyplionwał! a NFZ
      namawiam do solidnej i rzetelnej kontroli jakości świadczonych usług bo wszyscy
      płacimy składki i nie jest to już usługa z łaską.
    • Gość: nikt IP: *.internetdsl.tpnet.pl 21.11.06, 23:24
      Proponuje przeczytać wzory umów na udzielanie świadczeń zdrowotnych dostępne na
      stronach NFZ. I oto w: POZ w załącznikach do umowy: "Informacja o warunkach"
      paragraf 10 pkt.4 "W stanach nagłych, schorzeniach ostrych i nagłych
      zachorowaniach, a także w innych stanach wymagających nagłej interwencji gdy
      wymaga tego stan świadczeniobiorcy porada udzielana jest w dniu zgłoszenia".
      Biorąc pod uwagę fakt, że dziecko gorączkowało ponad dobę i matka nie zgłaszała
      się do lekarza trzeba przyjąć, że sprawa nie była nagła, albo, że matka
      zaniedbuje swoje dziecko. Jak wytłumaczyć fakt, że matka w ostrym zachorowaniu
      zwlekała dobę ze zgloszeniem się do lekarza, a później żąda natychmiastowego
      przyjęcia mimo, że lekarz zgodnie z umową nie musi przyjmować natychmiast tylko
      w "w dniu zgłoszenia"? Czekanie 3 godziny w/g cytowanego wyżej punktu umowy jest
      dopuszczalne, a biorąc pod uwagę fakt, że matka zgłosiła się w południe zgodnie
      z umową mogła czekać nawet 12 godzin tzn. należało dziecko przyjąć przed godz.
      24. Redaktorowi sie nie chciało douczyć, czy to może było jego dziecko? W razie
      wątpliwości piszcie do mnie mądrzy.ludzie@w.polsce.i.na.świecie.com
    • Gość: Jan IP: 88.199.87.* 21.11.06, 23:41
      Mieszkam na Malince ale korzystam z porad lekarza na Fieldorfa i jestem
      zaowolony z obsługi. Miałem podobną sytuację i udałem się do przychodni bez
      dziecka (nie chcąc je narażać na zmiany temperatury bo czuło się bardzo źle i
      pogoda nie była przyjemna). Lekarz wysłuchał mnie (rozmowa bez pośrednictwa
      telefonu jest zupełnie inna..), wyjaśnił co należy zrobić do jego przyjazdu i po
      godzine sam przyjechał do domu.
      • Gość: Monika IP: *.atol.com.pl 22.11.06, 00:13
        Mieszkam na Malince i bardzo jestem zadowolona z naszej przychodni. Co prawda
        rzadko choruję. Za każdym razem rejestrowałam się telefonicznie i nigdy nie
        czekałam długo. Nasze panie dr Kaczurba i Gałecka są świetnymi lekarkami. Kiedy
        mama trafiła do specjalisty, to usłyszała, że jest znakomicie prowadzona przez
        lekarza rodzinnego dr Kaczurbę.
        Bardzo dobra jest opieka nad osobami w podeszłym wieku. Raz w tygodniu odwiedza
        ich pielęgniarka i mierzy ciśnienie oraz poziom cukru. Bez problemu można
        telefonicznie zamówić wizytę domową do obłożnie chorego. Kiedy lata temu moje
        dzieci chorowały, to dr Bihun, lecząc np. zapalenie płuc, przychodziła
        codziennie do domu, żeby zbadac chore dziecko, nawet w Boże Narodzenie. Inaczej
        musiałoby być hospitalizowane. Może GW napisze o ofiarnych lekarkach, które
        bardzo dobrze pracują za niewielkie pieniądze.
        • Gość: Baran IP: *.chello.pl 22.11.06, 09:11
          Piszesz ofiarnr lekarki na Fildorfa ???????

          A ja będąc w tej przychodni od jednej dostałem propozycje wręczenia łapówki za
          leczenie. TAK !!! I jeszcze mi powiedziała, gdy tak stałem osłupiały i
          zbaraniały, żę cytuję: ,,.... no niewie Pan jak to jest..., kto się leczy ZA
          DARMO, ten się leczy NA DARMO.....- koniec cytatu.
          • Gość: Monika IP: *.atol.com.pl 22.11.06, 09:16
            Fieldorfa nie jest na Malince! Ofiarne lekarki są w ZOZ Malinka przy ul.
            Sieradzkiej!
        • 23.11.06, 02:57
          Ty monika to mo przypominasz taka postac co ja grala w "Domie" chyba Blaszczyk.
          Taka komunistyczna awanturnice ktora bronila wszystkiego idiotycznego
          nienormalnego i glupiego i tego co nie rozumiala alr sie stawiala. Misisz sie
          c=faktycznie zacza leczyc.
    • Gość: Iva IP: *.audiobit.pl 22.11.06, 11:06
      Ja też należałam do poradni "Medycyna Rodzinna" na Fieldorfa ale już nie należę
      z tych samych powodów o których piszecie. Nigdy nie mogłam się dostać do
      lekarza, kiedy byłam chora.Nigdy nie było już miejsc. Przecież choroby nie
      można sobie zaplanować.Jak dostałam skierowanie do laryngologa, oczywiście nie
      było już limitu. Poszłam prywatnie.Zapłaciłam o 10 zł. mniej bo jestem
      pacjentką tej przychodni. Badanie USG tarczycy, mozna zrobić w przychodni ale
      odpłatnie. (też 10 zł. mniej z tego samego powodu j.w). W tej przychodni są
      wszyscy specjaliści ale przyjmują tylko za odpłatnością. Wypisałam się z tej
      poradni. Zapisałam się do przychodni przy Wojskowym Szpitalu na Wróblewskiego.
      Tam wreszcie (bo po roku) dostałam się do endokrynologa (bez dodatkowych
      kosztów). W tej poradni są wszyscy specjaliści i nie trzeba dodatkowo za wizytę
      u nich płacić. Personel miły. Człowiek nie czuje się tam jak intruz. Zapisy na
      godziny.Kolejek nie ma. Jesteś dzisiaj chory, dzisiaj jesteś przyjęty.Na
      miejscu jest laboratorium. Wyniki badań bezpośrednio trafiają do lekarza. Nie
      trzeba specjalnie po nie chodzić.Jestem wreszcie zadowolona.
    • Gość: Pytanie do H.ŻYŁY IP: *.centrum.punkt.pl 22.11.06, 14:41
      Należy podziękować pani radnej Halinie ŻYLE. To przecież ona sprzedała
      przychodnię BĘDĄC Z-CĄ PREZYDENTA MIASTA OPOLA swego czasu, omamiając
      wszystkich jaki to będzie luksus w prywatnej przchodni kierowanej przez
      WARSZAWKĘ. Może teraz pan dziennikarz spytałby sznowną panią Żyłę co ona na to?
      Przecież wszystkim tłumaczyła, że gdyby tylko coś nie tak to zaraz odbierze się
      tą przchodnię z prywatnych rąk. Aha! Mało tego przecież ona chciała sprzedać
      Medycynie Rodzinnej wszystkie przychodnie w Opolu. Ale byłyby jaja.
      Z pozdrowieniami
    • Gość: x IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 23.11.06, 00:01
      hh
      • Gość: burak IP: 81.210.62.* 27.11.06, 16:01
        Fakt, skandal to ze nikt nie przyjeżdża do domu gdy mam ból głowy i 37 stopni.
        Kiedyś sie dzwoniło na Pogotowie i spoko przyjeżdżali, a teraz!!! Kiedyś było
        dobrze nikt nie pytał sią o składki do ZUS czy pieczątki od pracodawcy, teraz
        muszę biegać do Urzędu Pracy po pieczatki a mógłbym robić w tym czasie coś
        innego. A tę przychodnie znam - jak odpadał tynk i farba ze ścian to było
        jakoś swojsko. Teraz wymalowali w pstre kolory, i po co! ACH LUDZIE CO TO SIE
        POROBIŁO! KIEDYŚ BYŁO TAK MIŁO!
  • Powiadamiaj o nowych wpisach

Wysyłaj powiadomienia o nowych wpisach na forum na e-mail:

Aby uprościć zarządzanie powiadomieniami zaloguj się lub zarejestruj się.

lub anuluj

Zaloguj się

Nie pamiętasz hasła lub loginu ?

Nie masz jeszcze konta? Zarejestruj się

Nakarm Pajacyka
Agora S.A. - wydawca portalu Gazeta.pl nie ponosi odpowiedzialności za treść wypowiedzi zamieszczanych przez użytkowników Forum. Osoby zamieszczające wypowiedzi naruszające prawo lub prawem chronione dobra osób trzecich mogą ponieść z tego tytułu odpowiedzialność karną lub cywilną. Regulamin.