Dodaj do ulubionych

Wycięli orlika i sóweczkę

IP: 217.173.202.* 29.06.07, 16:28
wiadomosci.gazeta.pl/Wiadomosci/1,80273,4266659.html
IV RP korupcją stoi. Wystarczyłoby zajrzeć do ksiąg wieczystych i od razu
byłoby wszystko jasne w/s Rospudy oraz w/s zniknięcia obszarów chronionych.
Korupcja przeżarła Kaczoland do RM włącznie i całe społeczeństwo musi płacić
za łobuzów u których pan Szyszko i jego urzędnicy są na liście płac.
Kaczor uważa, że jak jemu kasa niepotrzebna, to wszyscy jego wyznawcy są
odpowrni na gulden. Oczywiście CBA ma to gdzieś. Państwo nie ma na lekarzy,
na opiekę społeczną, na dzieci, ale ma pieniądze na płacenie milionowych kar
za samolubnych bogaczy, którzy pobudowali sobie dacze na obszarach
chronionych. Kaczory i Szyszko powinny te kary zapłacić z własnej kieszeni.
Jak nie starczy to niech się do kieratu zaprzęgną.
I dodatek Kaczory wychodzą z założenia, że "po nas choćby popioły".
Mają w d.... ochronę przyrody, najważniejsze, żeby wszyscy chodzili jak
roboty w mundurkach, do wojska i na mszę. I czcili świętego Jarosława i
rodzinę jego.
Q.... mać!
Żądamy publikacji ksiąg wieczystych i związków rodzinnych wszystkich
polityków i urzędników w internecie. NIe chcemy adresów i innych danych
osobowych. Wystarczy informacja, że Roman ma siostrę Romanę, która wyszła za
mąż za Jana Królikowskiego.
Jeśli się tego nie zrobi, to za 10 lat okaże się, że w POlsce już do lasu nie
można wejsć, palca w rzece zamoczyć, drogą polną na rowerze przejechać, bo
wykupili wszystko kuzyni Królika.
Edytor zaawansowany
  • Gość: MIeszaniec IP: 217.173.202.* 30.06.07, 11:50
    Jak jest jakiś wątek o lustracji to się będą napier..... ile wlezie.
    A w sumie ma to czysto gó..ane znaczenie.
    Tu sprawa jest ciężekiego kalibru, chodzi o ochronę przyrody i wszyscy mają w
    d...
    Na mój wpis nie ma ani jednej odpowiedzi, co gorsza do samej publikacji są w
    skali ogólnopolskiej tylko 3 wpisy.
    Kupujcie kretyni dalej samochody, jeżdizjcie nimi sobie po zakupy do sklepu
    odległego o 100m, rozwijajcie urban sprawl, a po nas zostanie tylko zadeptana
    i rozjechana przyroda i cała Polska rozparcelowana na działki.
  • Gość: Piotr Badura IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 30.06.07, 12:56
    Szanowny Panie MIeszańcu
    Boję się, czy nie ulega Pan szatanowi. Szatan jest bardzo chytry. Działa
    podstępnie. Łatwo wpaść w jego sidła.
    W Piśmie Świętym mamy wyraźnie powiedziane: "I błogosławił im Bóg, i rzekł do
    nich Bóg: Rozradzajcie się i rozmnażajcie się, i napełniajcie ziemię, i czyńcie
    ją sobie poddaną; panujcie nad rybami morskimi i nad ptactwem niebios, i nad
    wszelkimi zwierzętami, które się poruszają po ziemi!" - tak powiedział Bóg.
    A co mówi szatan? Szatan mówi: Bogiem jest ziemia, a człowiek to tylko głupi
    szkodnik, który powinien wyginąć. Więc nie rozmnażajcie się, ale wprost
    przeciwnie. Nie gospodarujcie ziemią, ale krok po kroku wycofujcie się z niej,
    tworząc coraz większe obszary, w których wam nic nie będzie wolno robić, aż cała
    ziemia stanie się obszarem, na który was nie ma.
    Dziś szatan ukrywa się w przebraniu ekologa, więc niech Pan dobrze obwąchuje
    każdego "ekologa", każdą "ekologiczną organizację" i każdy "ekologiczny artykuł"
    w prasie. Jeśli tylko wyczuje Pan zapach siarki, to niech Pan zaraz kropi wodą
    święconą (koniecznie trzeba ją mieć przy sobie). Bardzo nie chciałbym, aby wpadł
    Pan w sidła szatana.
    Pozdrawiam serdecznie
    Piotr Badura
  • Gość: MIeszaniec IP: 217.173.202.* 30.06.07, 14:37
    :)
    Dusza satyryka jak widzę zagrała.
    Ale sprawa jest nad wyraz poważna i mi wcale nie do żartów.
  • Gość: jasio IP: *.chello.pl 30.06.07, 16:34
    Bo to wina Kościoła że nie zmienił jeszcze jedengo szczególnego wersetu Bibli
    tego o czynieniu sobie ziemi podległej. Jest to taki sam anachronizm
    jak "antykoncepsja naturalna". Nie można na poważnie chronić środowiska i
    jednocześnie rozmanażać się jak króliki które mają tylko jedno w głowie.
    Na szczęście moja Małgosia stosuje metody nienaturalne!
  • Gość: Piotr Badura IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 30.06.07, 19:46
    Szanowny Panie MIeszańcu
    Forma mojej poprzedniej wypowiedzi mogła istotnie sprawiać wrażenie satyrycznej,
    ale ja pisałem poważnie. Jakoś tak jest, że w naszym chrześcijańskim kraju,
    ktoś, kto mówi o szatanie i jego podstępnych działaniach, jest traktowany z
    przymrużeniem oka. Na miejscu tych licznych wierzących zastanowiłbym się głęboko
    nad swoją wiarą.
    Szatan-ekolog kusi ludzi na różne sposoby. Jednym obiecuje sławę, lub
    przynajmniej jej okruszek. Ktoś pod ekologicznym transparentem przykuwa się np.
    do drzewa. Nie za bardzo ma pojęcie o jakimkolwiek gospodarowaniu przyrodą, ale
    żądny jest wycelowanej w siebie kamery telewizyjnej.
    Innym szatan obiecuje korzyści polityczne. Iluż to ambitnych polityków, nie
    wiedząc nic o gospodarowaniu przyrodą, prywatnie nie szanując zupełnie przyrody,
    włącza się w różne ekologiczne akcje, tylko po to, by pozyskać głosy wyborców
    lub odebrać poparcie przeciwnikowi (jak w przypadku Doliny Rospudy).
    Jeszcze innych szatan kusi pieniędzmi. Na ekologii żerują różnej maści
    wydrwigrosze. Jedni chcą wprost zapłaty, za odstąpienie od protestów, inni chcą,
    by zamówić u nich kosztowne, choć bezwartościowe "ekspertyzy ekologiczne",
    jeszcze inni czynią ekologiczny zamęt, by sprzedać za ciężkie pieniądze swą
    "ekologiczną" produkcję.
    Są też tacy, którzy łakną poczucia robienia czegoś ważnego, bądź też
    przynależności do wspólnoty, do jakiegoś ruchu i choć o racjonalnej gospodarce
    przyrodą nie mają pojęcia, to nie przeszkadza im to angażować się w "ekologiczne
    akcje". Ci też dali się już usidlić szatanowi.
    Najłatwiejszym łupem dla szatana są jednak dotknięci pychą, ci, którzy
    przeczytali jeden czy dwa niemądre, bądź oszukańcze "ekologiczne" artykuły i
    uważają się już za ekspertów w dziedzinie racjonalnej gospodarki przyrodą. Podam
    Panu taki przykład:
    Powszechnie uważa się, że lasy, zwłaszcza te stare, dostarczają nam tlenu.
    Tymczasem wystarczy bardzo skromne wykształcenie biologiczno-chemiczne (matura),
    by wiedzieć, że to absolutna brednia. Dostarczanie przez lasy tlenu miałoby
    rzekomo wyglądać tak, że las chłonie dwutlenek węgla, a wydziela tlen. Gdyby tak
    było, to masa lasu musiałaby nieustannie rosnąć. Tymczasem masa dojrzałego lasu
    już nie rośnie, gdyż w lesie tym uwalnianie dwutlenku węgla i pochłanianie tlenu
    w procesach rozkładu obumierających roślin i ich części zrównuje się z
    pochłanianiem dwutlenku węgla i wydzielaniem tlenu przez rozwijające się
    rośliny. Tlenu może nam zatem dostarczać ewentualnie młody las, a wszystkie te
    odwieczne puszcze, dżungle etc. już go nie dostarczają (per saldo oczywiście).
    Mimo to powszechne jest przekonanie, że dostarczają. Tak właśnie działa szatan.
    Miesza w głowach dotkniętym pychą.
    Pozdrawiam serdecznie i proszę jeszcze raz, by nie dał się Pan usidlić szatanowi.
    Piotr Badura
  • Gość: MIeszaniec IP: 217.173.202.* 30.06.07, 22:13
    Widzę, że uprawia pan ideologię bosko opętanej amerykańskiej ultraprawiczki Ann
    Coulter, która uważa, że "Pan Bóg nam dał ziemię ... panujemy nad roślinami,
    zwierzętami, dezwami. Pan Bóg powiedział: ziemia jest wasza, gwałcćie ją".
    Niestety mój panie w moim najgłębszym przekonaniu taka ideologia to zło w
    czystej postaci. Nie widzę powodu dla którego jakiśtam tygrys malajski czy inna
    rzekotka, czy orlik lub sóweczka ma mieć mniejsze prawo do życia niż ja czy
    pan.
    Ekolodzy może i popełniają błędy, natomiast generalnie czynią chwalebne rzeczy.
    Szczególnie w kwestii ochrony przyrody. Polityka nie ma tu nic do rzeczy.
    Jeśli ktoś chce zniszczyć cenny przyrodniczo obszar, których tak niewiele
    zostało to powinno mu się urwać jaj, żeby nie płodził więcej takich jak on
    bęcwałów i żeby jeszcze go zabolało. Guzik ma znaczenie bilans tlenowy starego
    lasu, a ten bilans to głównie wynik działań człowieka. Naturalny stary mieszany
    las strefy umiarkowanej w epoce przedindustrialnej generował tlen. Teraz być
    może nie. Trzeba po prostu mniej tyłek wozić samochodem i nie fruwać na koniec
    świata dla rozrywki. Gdyby każda rodzina na ziemi miała autko, to zwyczajnie
    zabrakłoby tlenu do życia. A gdyby każdy mieszkaniec ziemi konsumował tyle
    energii, co przeciętny obywatel USA, to ziemia rozpaliłaby się do czerwoności,
    a atmosfera odfrunęłaby w kosmos. (źródło: Stephen Hawking "Świar w skorupce
    orzecha") Przemawia to do pańskiej wyobraźni? Pewnie nie.
    W kwestii obszarów chronionych to nie chodzi o politykę tylko o różnego rodzaju
    bandytów, polityków i kolegów polityków, którzy w obszarach chroniononych mają
    swoje działki i dacze. Taki jest powód Rospudy, taki jest powód innych obszarów
    chronionych. Banda złodzieji pobudowała sobie domy na morskich wydmach, w
    Puszczy Augustowskiej, w Puszczy Bolimowskiej, a górale (za wyjątkiem
    nielicznych Wojciechów Byrcynów) najchętniej cały TPN przrobiliby na Disneyland
    byle tylko drapać dutki. Podobnie Lepperowcy, najlepiej całą Polske obsialiby
    rzepakiem, by przerobić wszystko na paliwo do samochodów (apropo słonia, to
    wytwarzanie tzw. biopaliwa w odróżnieniu od spalania słomy daje ujemny bilac
    ditlenku węgla). Państwo jest skorumpowane do cna, bo chroni interesu wąśkiej
    grupy bogaczy dla ich kaprysu posiadania dacz na obszarach chronionych, czeg
    efektem jest zagrożenie kolejnych gatunków dzikich zwierząt i roślin na terenie
    Polski.
    Pan wybaczy, skoro z Pana taki opolski góral, Ann Coulder i Andrzej Lepper w
    jednej osobie, to utracił pan w jednej chwili cały szacunek jakim pana darzyłem
    i nie pozostaje mi nic innego jak zaliczyć pana do grona polskich buraków.
    Żegnam ozięble.
  • Gość: MIeszaniec IP: 217.173.202.* 30.06.07, 22:19
    Na końcu postu przekręciłem nazwisko.
    Ta od gwałcenia przyrody nazywa się Ann Coulter. Niezły towar jak na 1961.
  • Gość: Epidemiolog IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 01.07.07, 00:37
    www.europa21.pl/Article3854.html
    Według ekologów człowiek powinien zniknąć z Ziemi,bo tylko przeszkadza jej
    naturalnemu rozwojowi.Zielony to niedojrzały czerwony.

  • Gość: jasio IP: *.chello.pl 01.07.07, 11:52
    Nalezy zacząć od likwidacji szwabów a przy okazji załatwić polskich buraków
    ekologicznych (upchną się przy okazji)
  • Gość: Ann Coulter IP: *.punkt.pl 02.07.07, 09:23
    Gość portalu: MIeszaniec napisał(a):
    > Na końcu postu przekręciłem nazwisko.
    > Ta od gwałcenia przyrody nazywa się Ann Coulter. Niezły towar jak na 1961.

    its okej, ja sie nie gniewac za twoje przekrety, ale zeby mnie nazwac towar to
    juz demon w ciebie wstapic i przemawiac . A moze ty miec na koniec
    jezyka 'tower' not 'towar' Jestem calkiem wysoka, luknij na photo:
    www.geocities.com/is0093/MyPicture.jpg
  • Gość: Epidemiolog IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 07.07.07, 13:50
    O popieprzonych lewakach pisze Wildstein.Lewacy nie zrezygnują,dopóki człowiek
    nie zniknie z Ziemi.Zaczęli od Europejczyków.

    »Życie komara, życie Środy
    Filozof, etyk Magdalena Środa zachwala nam na łamach “Wyborczej” swojego
    australijskiego kolegę Petera Singera. Robi to, choć zdaje sobie sprawę,
    że “jego teorie oburzą” w Polsce nie tylko “prostych ludzi”.

    Singer “jest przeciwnikiem szowinizmu gatunkowego”. Toteż jeśli usłyszałby,
    że “życie ludzi ważniejsze jest niż życie ptaków i komarów”, “zapytałby? “A
    dlaczego? Proszę to przynajmniej uzasadnić”".

    Filozof Środa wie, że tego typu aksjomatów udowodnić nie sposób. Bez pewników,
    na których opiera się rozumowanie, nie sposób zbudować żadnego systemu
    myślenia, żadnej logiki ani etyki. Uzasadnić taki aksjomat można wyłącznie
    czymś, co Singer (i Środa) nazywają szowinizmem gatunkowym. Ale jak inaczej niż
    szowinizmem gatunków żyjących dałoby się uzasadnić wartość życia? Czy istnieje
    jakaś inna perspektywa, z której człowiek (zwierzę) jest więcej wart niż
    kamień? Jeśli więc bezdyskusyjnie przyjmujemy wartość życia, to na tej samej
    zasadzie, jako ludzie, winniśmy przyjąć priorytet życia ludzkiego. Nie
    uciekniemy przed naszym “gatunkowym szowinizmem”. I doskonale da się go
    pogodzić z empatią wobec zwierząt, naszych mniejszych braci - to określenie
    jest szczególnym przykładem ludzkiego szowinizmu (dlaczego mniejszych?).

    Singer prędzej uratowałby małpę niż embrion ludzki - pisze z aprobatą Środa.
    Dlaczego akurat małpę? Czy nie dlatego, że jest gatunkowo bliżej człowieka? A
    gdyby chodziło o komara? I co wybrałby Singer: małpę czy niemowlę bezpośrednio
    po urodzeniu? “Singer jest zwolennikiem jakości życia, a nie jego świętości” -
    przypomina Środa. Czy ta kategoria właśnie nie otwiera arbitralności, której
    doświadczaliśmy w historii, zwłaszcza XX wieku? Obrońcy jakości życia
    decydowali, których grup czy typów ludzi należy się pozbyć, gdyż nie
    reprezentują jej w stopniu wystarczającym.

    A jeśli ktoś przejęty Singerem dojdzie do wniosku, że różnica między komarem a
    Środą polega na tym tylko, że komara można zabić bezkarnie, kiedy brzęczy bez
    sensu?

    blog.rp.pl/wildstein/2007/07/07/zycie-komara-zycie-srody/
  • Gość: Piotr Badura IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 09.07.07, 00:04
    Szanowna Pani Ann Coulter
    Ja luknąć na foto. On na pewno myśleć tower a nie towar. A tak a propos, to czy
    to prawda, że Pani chcieć gwałcić przyrodę? To nie być dobry pomysł.
    Pozdrawiać serdecznie
    Piotr Badura
  • Gość: Piotr Badura IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 08.07.07, 17:17
    Szanowny Panie MIeszańcu
    Przepraszam, że tak długo nie odpowiadałem na Pana post, ale jak już nieraz na
    tym forum pisałem, co trzy tygodnie ukazuje się “Beczka” i ten tydzień, w którym
    ona się ukazuje, mam zajęty absolutnie. Teraz jednak “Beczka” jest już w
    sklepach, klienci są rozliczeni więc mogę wrócić do dyskusji.
    W ostatnim swym poście nie był Pan względem mnie miły, o co się jednak w żadnym
    razie nie gniewam, bo nie przywiązuję do takich subtelności większego znaczenia.
    Muszę jednak zwrócić Panu uwagę, że na początku swego wątku wyrażał Pan żal, iż
    “Polacy to ekologiczne buraki”, bo nie chcą dyskutować na temat ekologii i nikt
    nie włączył się do rozpoczętego przez Pana wątku. Ja się włączyłem, a rezultat
    jest taki, że jest Pan dla mnie niemiły i też nazywa mnie “ekologicznym burakiem”.
    Czy wziął Pan pod uwagę, że inni mogą być mniej odporni na przykrości niż ja i
    dlatego wolą się nie włączać do dyskusji z Panem? Jeśli chcemy dyskutować z
    innymi, to nie możemy obrażać tych, którzy mają wątpliwości co do słuszności
    naszych poglądów.
    Napisał Pan: “Widzę, że uprawia pan ideologię bosko opętanej amerykańskiej
    ultraprawiczki Ann Coulter, która uważa, że "Pan Bóg nam dał ziemię ... panujemy
    nad roślinami, zwierzętami, drzewami. Pan Bóg powiedział: ziemia jest wasza,
    gwałćcie ją".” Czy umiałby Pan wskazać w moich postach podstawę do twierdzenia,
    iż ja jestem zwolennikiem zasady “ziemia jest wasza, gwałćcie ją”? Czy
    sformułowanie “czyńcie sobie ziemię poddaną” jest dla Pana równoważne
    sformułowaniu “ziemia jest wasza, gwałćcie ją”?
    Dalej napisał Pan: “Nie widzę powodu, dla którego jakiś tam tygrys malajski czy
    inna rzekotka, czy orlik lub sóweczka ma mieć mniejsze prawo do życia niż ja czy
    pan.” Przypominam zatem znów Pismo Święte: "I błogosławił im Bóg, i rzekł do
    nich Bóg: Rozradzajcie się i rozmnażajcie się, i napełniajcie ziemię, i czyńcie
    ją sobie poddaną; panujcie nad rybami morskimi i nad ptactwem niebios, i nad
    wszelkimi zwierzętami, które się poruszają po ziemi!". Czy z tego zapisu nie
    wynika jasno, że prawa ludzi na ziemi są jednak inne niż prawa zwierząt? Pan
    oczywiście nie musi się zgadzać z Pismem Świętym, ale ja przecież tylko
    zwracałem uwagę, że to, co proponują niektórzy “ekolodzy”, stoi w sprzeczności z
    duchem chrześcijaństwa.
    Jeśli już pisze Pan o prawie do życia w ogóle, to znaczy, że mówi Pan o
    wartościach. Jak chciałby Pan uzasadnić jakiekolwiek wartości, nie odwołując się
    do żadnej wiary? Przecież żadnych wartości nie uzasadni Pan na gruncie nauki.
    (Na gruncie nauki nie uzasadni Pan nawet tego, że suma kątów w trójkącie wynosi
    180 stopni. To też jest tylko sprawa wiary, nie mojej zresztą, bo ja akurat
    wierzę, że jest mniejsza niż 180 stopni.) Proponowane przez Pana równe prawo do
    życia ludzi i zwierząt stoi w sprzeczności z wiarą chrześcijańską. Odwołuje się
    Pan zatem do jakiejś innej wiary. Możemy oczywiście dyskutować na gruncie innej
    wiary, ale wtedy powinien Pan wskazać, na gruncie której z istniejących wiar,
    bądź poinformować, że wprowadza Pan nową, swoją wiarę, i to na jej gruncie chce
    Pan dyskutować.
    Już tak zupełnie na marginesie zwracam Panu uwagę, że idzie Pan na łatwiznę,
    mówiąc o równych prawach do życia tak dla ludzi, jak i dla “jakiegoś tam tygrysa
    malajskiego czy innej rzekotki, czy orlika lub sóweczki”. Dlaczego nie napisał
    Pan o równych prawach do życia tak człowieka, jak i bakterii Yersinia pestis (to
    ta od dżumy), tasiemca, owsików, wszy, pluskiew, a już co najmniej szczurów? Czy
    też może dla Yersinii pestis proponuje Pan mniejsze prawo do życia?
    Pozdrawiam serdecznie, życząc niższego poziomu emocji przy pisaniu na forum, bo
    wysoki poziom emocji psuje dyskusję.
    Piotr Badura
  • Gość: TrójkątCzworokątny IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 08.07.07, 18:14
    Euklidesa i jego piąty aksjomat? To ile wg szanownego Pana wynosi suma kątów w
    trójkącie? Tzn. wg. Pana wiary...
  • Gość: Piotr Badura IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 08.07.07, 20:45
    Szanowny Panie TrójkącieCzworokątny
    1. Euklides i jego piąty postulat w zasadzie nie są sprawą wiary, ale raczej
    wiedzy. Wiem o Euklidesie, jego piątym postulacie i konekwencjach tego postulatu.
    2. Nie mogę powiedzieć ile konkretnie wynosi suma kątów trójkąta. Mogę
    powiedzieć, iż wedle mojej wiary od 0 do 180 stopni (oczywiście bez 0 i bez
    180). Dla różnych trójkątów sumy kątów mogą być różne, choć oczywiście nie muszą.
    3. Nie pisałem po chińsku, więc nie bardzo pojmuję, dlaczego wiarę w sumę kątów
    trójkąta miesza Pan z wiarą w istnienie Euklidesa i jego piątego postulatu, nie
    mniej serdecznie Pana pozdrawiam.
    Piotr Badura
  • Gość: nie z Opola IP: *.gprsbal.plusgsm.pl 08.07.07, 21:10
    Oj, Panie Piotrze... jeśli tak samo zna się Pan na ekologii jak na matematyce i
    trójkatach... A wystarcyłoby zapytać, sprawdzić - a nie polegać tylko na Własnej
    Wszechwiedzy... Czy w sprawie ekologii też ? czy w sprawach poruszanych w beczce
    - też?
  • Gość: Piotr Badura IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 08.07.07, 21:14
    Szanowny Panie Nie z Opola
    Chętnie odpowiedziałbym na Pana post, ale nie rozumiem, o co w nim chodzi. Nie
    mniej serdecznie Pana pozdrawiam.
    Piotr Badura
  • Gość: TrójkątCzworokątny IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 08.07.07, 23:00
    ...po mandaryńsku (czyli używając tzw skrótów myslowych :)

    A skąd Pana wiara w to, że trójkąt (na dodatek czworokątny) jest płci męskiej?
    A może to kwestia wiedzy nie wiary?

    A co sądzi Pan (vel w co Pan wierzy) na temat kształtu naszej planety?
    (o ile oczywiscie mieszkamy na tej samej planecie... w co czasem powątpiewam :)


    pozdrawiam
    TC
  • Gość: Piotr Badura IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 08.07.07, 23:07
    Szanowny Panie TrójkącieCzworokątny
    Nie bardzo mam kwalifikacje, by wnikać w Pana problemy z tożsamością seksualną.
    Od tego są właściwi lekarze, a nie palacze c.o. Reszty Pana wypowiedzi nie
    rozumiem, bo przy całym moim szacunku dla Chińczyków, nie znam ich języka
    (zwłaszcza kończąc trzecie piwo).
    Mimo to pozdrawiam serdecznie
    Piotr Badura
  • Gość: TrójkątCzworokątny IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 08.07.07, 23:27
    Gość portalu: Piotr Badura napisała:
    > przy całym moim szacunku dla Chińczyków, nie znam ich języka

    Cała Badura, nie zna, ale wie na 100%, ze to czego nie zna to własnie to.
    Słodkiego miłego picia :)

    pozdrawiam
    TC
  • Gość: Piotr Badura IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 08.07.07, 23:58
    Szanowny Panie TrójkącieCzworokątny
    Spóźnił się Pan z życzeniami (słodkiego miłego picia). Właśnie kończę, bo to i
    północ i granica (cztery piwa). Domyślam się, że Pan i pan "Nie z Opola"
    grzaliście dużo mocniej i dlatego nie byliście zdolni do sformułowania żadnego
    poglądu. Szkoda. Nie należy tak ostro grzać. Proponuję przespać się. Może jutro
    będziecie zdolni sformułować jakiś pogląd (jak kac Wam minie ;-) ).
    Pozdrawiam serdecznie i życzę miłych snów (jeśli po tej ilości alkoholu jest to
    w ogóle możliwe ;-) ).
    Piotr Badura
  • Gość: TrójkątCzworokątny IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 09.07.07, 00:24
    A kuku, Panie Badura, to już "jutro", czyli "dziś", jak tam dzisiaj suma kątów w
    trójkącie? Po trzy..terech piwach to może będzie ze 175? tylko czego do licha,
    chyba nie promilli?

    A czy jest jakiś obowiązek posiadania a zwłaszcza formułowania poglądów?
    Przeciez wystarczy wiara. Np. że 2x2=5 :) Albo, że suma kątów w trójkącie zalezy
    od ilosci wypitych piw.

    pozdrawiam
    TC

    PS Nic nie piłam
  • Gość: Piotr Badura IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 09.07.07, 08:53
    Szanowna Pani TrójkącieCzworoboczny
    1. Zgodnie z Pani życzeniem przyjmuję do wiadomości Pani płeć żeńską.
    Rzeczywiście nie ma powodu, by kobieta nie mogła występować na forum pod nickiem
    np. Grzegorz.
    2. Jeśli Pani nic nie piła, a pisze Pani tak, jak pisze, to boję się, że jest
    gorzej niż myślałem.
    3. Nie ma obowiązku posiadania poglądów, więc w sposób oczywisty nie ma też
    obowiązku ich formułowania na forum.
    4. W Pani postach pojawiają się pytania do mnie. Np. w poście, na który
    odpowiadam jest pytanie, na które odpowiedziałem w punkcie 3. Jest też kilka
    innych, m.in. "jak tam dzisiaj suma kątów w trójkącie?"
    5. Pytania "jak tam dzisiaj suma kątów w trójkącie?" nie mogę potraktować
    poważnie, bo musiałbym założyć, iż trwa Pani w przekonaniu, że suma kątów
    trójkąta zależy od kalendarza. Gdyby trwała Pani w takim przekonaniu, to dalsza
    wymiana postów straciłaby sens.
    6. Zakładam więc, że Pani pytanie "jak tam dzisiaj suma kątów w trójkącie?" ma
    charakter zachęty do dalszej rozmowy na forum. Jeśli jednak chce Pani
    dyskutować, to musi Pani formułować jakieś poglądy. No ewentualnie może Pani
    pytać, ale te pytania muszą mieć sens.
    7. W sytuacji gdy Pani posty nie zawierają żadnych poglądów ani też sensownych
    pytań, to nasza wymiana postów staje się tylko zaśmiecaniem forum, a w czymś
    takim nie chcę uczestniczyć. Zatem z miłą chęcią odpowiem na Pani sensowne
    pytania, zareaguję też na poglądy przeciwstawne do moich, ale pozbawione sensu
    posty pozostawię bez odpowiedzi.
    Pozdrawiam serdecznie
    Piotr Badura
  • Gość: TC IP: *.punkt.pl 09.07.07, 09:51
    Wg Pana zadawanie niepowaznych pytań nie ma sensu, jest zasmiecaniem forum.
    Rozumiem, ze jest to Pana pogląd, choć pewnie trudno jednoznacznie zdefiniowac
    pojęcia "niepoważne pytanie" i "zaśmiecanie forum".

    Jak rozumiem mocno Pan wiarzy w to, że Pańskie wypowiedzi nigdy nie "zasmiecają
    forum" i stawia Pan tylko poważne pytania. Hmmm, wiara jak wiadomo czyni cuda.
    Nawet z trójkątami.


    Zatem, jeżeli był Pan łaskaw stwierdzić (jak mniemam poważnie), że wedle Pana
    wiary suma kątów w trójkącie waha się pomiedzy 0 a 180 stopni, to ja miałam
    prawo sformułować przewrotne (mimo braku promili w moim krwioobiegu) nieco w
    formie ale w swej istocie poważne pytanie: a od czego w takim razie zależy owa
    suma? Od dnia tygodnia, kalendarza, ilości wypitych piw?

    z poważnym poważaniem
    TC

    PS Obyśmy tylko takie śmieci na forum znajdowali :)
  • Gość: Piotr Badura IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 09.07.07, 16:44
    Szanowna Pani TrójkącieCzworokątny
    Wciąga mnie Pani na niepewny (dla mnie) grunt. Ja jestem palaczem c.o., a Pani
    chce mnie odpytywać z geometrii nieeuklidesowej (a ściślej z geometrii
    Bolyaia-Łobaszewskiego). Uprzedzam więc, że moje wypowiedzi na ten temat nie
    muszą być kompetentne, co więcej, mogą być całkiem niekompetentne.
    Jeśli dobrze zrozumiałem Pani pytanie, to chciałaby Pani wiedzieć, od czego
    zależy suma kątów trójkąta. Wydaje mi się, że w geometrii
    Boliayia-Łobaszewskiego zależy ona od wielkości trójkąta. W przypadku trójkątów
    o bokach rzędu metra, czy kilometra ta suma kątów jest tak nieznacznie mniejsza
    od 180 stopni, że nie da się tego stwierdzić w drodze pomiaru. Czy jednak będzie
    tak w przypadku trójkątów o bokach liczących biliony kilometrów?
    Geometria euklidesowa jest niesprzeczna, podobnie jak geometria
    Boliayia-Łobaszewskiego. Czy w nasza rzeczywista przestrzeń jest przestrzenią
    euklidesową, czy Boliayia-Łobaszewskiego? Osobiście nie wydaje mi się
    prawdopodobne, by nasza przestrzeń była euklidesowa, bo przecież Ziemia jest w
    jakiejś odległości od Słońca, a zbiór wszystkich możliwych odległości ma moc
    continuum. Tymczasem już w zbiorze o mocy alef zero nie może Pani wybrać
    dowolnego elementu. Np. nie może Pani wybrać dowolnej liczby naturalnej.
    Prawdopodobieństwo, że wybierze Pani np. 7892 wynosi zero, czyli wybranie tej
    liczby jest niemożliwe. Podobnie wybranie jakiejkolwiek innej jest niemożliwe,
    bo prawdopodobieństwo jej wybrania też wynosi zero.
    Gdyby nasza przestrzeń była euklidesowa, to prawdopodobieństwo, że odległość z
    Ziemi do Słońca jest taka, jaka właśnie jest, byłoby zerowe, czyli nie byłoby
    możliwe, by Ziemia i Słońce były w takiej odległości, w jakiej właśnie są. Ale
    one są w takiej odległości i trzeba coś z tym począć. Trudno mi się oprzeć
    wrażeniu, że jedynym rozsądnym wnioskiem jest przyjęcie, że nasza przestrzeń nie
    jest euklidesowa. W przestrzeni Boliayia-Łobaszewskiego odległości nie są
    dowolne. Jeśli proste "a" i "b" są prostopadłe i przecinają się w punkcie "X", a
    prosta "c" jest równoległa zarówno do prostej "a" jak i prostej "b", to punkt
    "X" leży w ściśle określonej odległości od prostej "c". Jeśli odległości nie są
    dowolne, to rzeczywiste przedmioty mogą znajdować się w konkretnych
    odległościach od siebie.
    I to by było na tyle, jeśli chodzi o wiarę palacza c.o. w to, że suma kątów w
    trójkącie jest mniejsza od 180 stopni. Proszę jednak za bardzo tym wywodem się
    nie przejmować, bo nie jestem fachowcem w tej materii.
    Na zakończenie przepraszam pana MIeszańca, że tak mu tu mieszamy. Miało być o
    orliku i sóweczce, a ja plotę trzy po trzy o sumie kątów w trójkącie. No ale
    pytano mnie.
    Pozdrawiam serdecznie
    Piotr Badura
  • Gość: TrójkątCzworokątny IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 09.07.07, 22:59
    O widze, że sięga Pan gwiazd, biliony kilometrów, lata świetlne, niewyobrazalnie
    wielkie i niemierzalne trójkąty, wszechświat hiperboliczny....

    Właśnie, czemu stawia Pan wyżej geometrie hiperboliczną (Łobaczewskiego nie
    Łobaszewskiego) niż geometrie sferyczną (eliptyczną) Riemanna? Tam suma kątów w
    trójkącie (stworzonym z łuków!) jest zawsze większa od 180°.

    No no, prosze-prosze, jeszcze troche z zacznie nam Pan tu całkować równania
    liniowe...

    Większość matematyków uważa geometrię Łobaczewskiego za pewną ciekawostkę
    logiczną, ale niektórzy poszli jednak dalej. Skoro możliwych jest wiele
    geometrii, to czy jest rzeczą pewną, że to "nasza" jest prawdziwa? Wprawdzie z
    doświadczeń wynika, że suma kątów trójkąta jest równa dwóm kątom prostym, ale to
    dlatego, że operujemy zbyt małymi trójkątami. Według Łobaczewskiego, różnica
    jest proporcjonalna do pola trójkąta, a zatem nie można wykluczyć, że stanie się
    dostrzegalna, gdy będziemy mieli do czynienia z większymi trójkątami lub gdy
    wzrośnie dokładność pomiarów. W takim razie geometria euklidesowa byłaby tylko
    pewnym przybliżeniem?


    Czy geometria euklidesowa jest prawdziwa?

    Pytanie to jest bezsensowne.

    Równie dobrze moglibyśmy pytać, czy system metryczny jest prawdziwy, a dawne
    systemy miar fałszywe; czy współrzędne kartezjańskie są prawdziwe, a biegunowe
    fałszywe. Jedna geometria nie może być bardziej prawdziwa od innej; może być
    tylko dogodniejsza.

    Otóż geometria euklidesowa jest i pozostanie najdogodniejsza, gdyż:

    1. Jest najprostsza, i to nie tylko wskutek naszych przyzwyczajeń umysłowych,
    czy też bezpośredniej intuicji przestrzenie euklidesowej. Jest ona najprostsza
    sama przez się, podobnie jak wielomian pierwszego stopnia jest prostszy od
    wielomianu drugiego stopnia; wzory trygonometrii sferycznej są bardziej zawiłe
    niż trygonometrii płaskiej, i tak samo oceniłby je analityk, który nie znałby
    ich znaczenia geometrycznego.

    2. Jest dobrze dostosowana do właściwości naturalnych brył sztywnych, do których
    zbliżają się nasze członki i nasze oko i z których są skonstruowane nasze
    przyrządy miernicze.



    A jaka jest suma kątów w Trójkącie Bermudzkim... a jakież to ma znaczenie?

    Ja tam stąpam twardo po tym łez padole i "Euklides" mi w zupełności wystarcza :)

    pozdrawiam
    TC
  • Gość: Piotr Badura IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 10.07.07, 08:43
    Szanowna Pani TrójkącieCzworokątny
    Okazuje się, że chyba jest tak, jak podejrzewałem od początku. Nie pytała mnie
    Pani o tę sumę kątów trójkąta (trzeciorzędny szczegół w mojej wypowiedzi), by
    przekonać mnie, że jest inaczej niż myślę, ani po to, by sama się Pani czegoś
    dowiedziała (bo przecież zna Pani temat), ale chyba po to, by pokazać
    forumowiczom, że ja się na czymś tam kolejnym nie znam. Czy to jest ładne
    zachowanie? (Nie gniewam się oczywiście.)
    Wielokrotnie na tym forum pisałem, że jako tako znam się wyłącznie na głupocie.
    To i tak dużo, jak na palacza c.o. Geometrie nieeuklidesowe miałem w drugiej
    licealnej, jeszcze w czasach towarzysza Wiesława (Gomółki). W sklepach było
    wprawdzie wtedy mnóstwo towaru, nie tylko ocet, ale akurat podręcznika do
    geometrii nieeuklidesowych nie było. Musiałem polegać na tym, co było
    powiedziane na lekcji. A ja akurat jestem wzrokowcem, a nie słuchowcem. Ponadto
    mam spory niedosłuch po wieloletnim leczeniu w dzieciństwie debecyliną. Jeśli
    więc po z górą trzydziestu latach od lekcji na temat geometrii nieeuklidesowych
    zwraca mi Pani uwagę na jeden tylko błąd, że Łobaczewski nie nazywał się
    Łobaszewski, to jest nieźle. Myślałem, że więcej mi się już zamazało w pamięci.
    W swym poście pyta mnie Pani czemu stawiam wyżej geometrię
    Bolyaia-Łobaczewskiego niż geometrię sferyczną. Geometria sferyczna to tylko
    technika stosowana np. w geometrii euklidesowej dla uproszczenia pewnych
    zagadnień. Płaszczyzny Bolyaia-Łobaczewskiego i euklidesowa są izomorficzne, a
    płaszczyzna w geometrii sferycznej nie jest z nimi izomorficzna. Ona jest
    izomorficzna z ich sferą i przecież Pani o tym wie.
    Pozostała część Pani wypowiedzi jest, jak rozumiem, informacją dla innych
    forumowiczów, bo ja nie mówiłem nic o prawdziwości, bądź nieprawdziwości tej czy
    innej geometrii.
    Ja też na co dzień posługuję się geometrią euklidesową, bo to prostsze, ale nie
    wierzę, by nasza przestrzeń była euklidesowa, bo istnienie realnego świata, w
    którym przestrzeń byłaby euklidesowa, wydaje mi się nieprawdopodobne.
    Na koniec kolejny raz wyrażam ubolewanie z powodu orlików, sóweczek etc., bo to
    była pierwszorzędna sprawa w tym wątku. Nie ma praktycznie znaczenia, czy ludzie
    wierzą w euklidesowość, czy nieeuklidesowość naszej przestrzeni. Myślę, że w
    ogóle nie mają takiego problemu.
    Poważny problem leży jednak w tym, że w naszym kraju, kulturowo chrześcijańskim,
    pseudoekolodzy toczą walkę o dusze ludzi, proponując im "nowe wartości", które
    są jednak tylko niszczeniem ludzkości. Szkoda, że ten poważny problem umyka z
    Pani pola widzenia, a dostrzega Pani nieistotny dla zwykłych ludzi problem sumy
    kątów trójkąta.
    Pozdrawiam serdecznie, choć z takim trochę smutkiem
    Piotr Badura
  • Gość: TC IP: *.punkt.pl 10.07.07, 09:43
    Szczerze podziwiam Pana pamięć, zwłaszcza tę wzrokową.
    Mój podziw jest na granicy niedowierzania :)

    Ja z czasów Gomułki to już prawie nic nie pamiętam (a tymbardziej geometrii
    nieeuklidesowej) Lepiej pamietam czasy Gierka i nie przypominam sobie aby w
    liceum uczono geometrii nieeuklidesowej. Całą swoją "wiedze" w tej materii
    czerpię z "zasobów internetu". Nie jest to takie trudne i nie wstydze sie do
    tego przyznać. Na róznych internetowych forach jest mnóstwo takich "wiki-
    mądrali" jak ja (wiki od wikipedia :)
    Zatem błędnie przypisuje mi Pan wiedze "w tym temacie" jak i intencje ukazania
    pańskiej ignorancji.

    Jest Pan bowiem powszechnie znanym współczesnym człowiekim renesansu, skromnym
    palaczaem co, nauczycielem, dziennikarzem, chemikiem, zwalczaczem głupoty w
    jednej osobie.

    Jest Pan orlikiem i sokołem a czasem sóweczką tego forum. (To symboliczne
    nawiazanie do tematu wątku :)

    A wbrew pozorom, kwestia sumy kątów w trójkącie, zwłaszca w Pana ujęciu nie
    odbiega tak bardzo od tematu.

    Przcież "My-Ludzkość" jestesmy osadzeni w pewnej przestrzeni, która... no
    własnie... nie kończy się na kominie elektrowni Bełchatów czy w Dolinie Rospudy.

    Ja osobiscie nie potępiałabym w czambuł ekologów. To tez ludzie, nie sądze aby
    dązyli do samozagłady. Często błądzą, są podatni na manipulacje, wykorzystywani
    do "celów politycznych", ale bywają też "sumieniem Planety"

    Świat euklidesowy czy nieeuklidesowy nie jest czarno-biały. I chwała Bogu.

    pozdrawiam
    TC
  • Gość: Piotr Badura IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 10.07.07, 10:43
    Szanowna Pani TC
    1. Przepraszam, że dopiero teraz reaguję na zmianę Pani nicku. Mam trochę
    spóźniony refleks.
    2. Nie twierdzę, że w czasach tow. Gomółki w II klasie każdego liceum były
    lekcje na temat geometrii nieeuklidesowych. Twierdzę tylko, że ja miałem takie
    lekcje w II klasie liceum.
    3. Cieszę się, że moje podejrzenia, iż zmierza Pani w kierunku wykazania na
    forum mojej ignorancji w zakresie geometrii nieeuklidesowych były błędne.
    Przepraszam za te podejrzenia.
    4. Nie potępiam w czambuł ekologów. W ogóle ich nie potępiam. Wprost przeciwnie,
    bardzo ich cenię i szanuję. Potępiam pseudoekologów.
    5. Jest w języku polskim takie przysłowie: Ubrał się diabeł w ornat i ogonem na
    mszę dzwoni. Jeśli rozpoznaje się kapłana po tym, że jest ubrany w ornat, to
    można paść ofiarą diabła.
    6. Nie wiem, czy wierzy Pani w istnienie szatana. Niekoniecznie zresztą musimy
    mówić o szatanie. Może go sobie Pani nazwać "mocami ciemności", czy jak tam Pani
    chce. Pseudoekolodzy nie chcą zagłady ludzkości, bo, jak słusznie Pani
    zauważyła, to też są ludzie. Oni dążą do niej nieświadomie, bo z powodu swych
    grzechów, głównie pychy, są wykorzystywani przez szatana, który nimi kieruje.
    7. Otrzymaliśmy rozum. Kto nie robi z niego użytku, kto zakopuje ten swój
    talent, ten grzeszy. Rozum pozwala nam odróżniać ekologów od pseudoekologów,
    trzeba tylko chcieć posługiwać się rozumem. Pisałem już w tym wątku, że
    odwieczne puszcze nie dostarczają światu żadnego tlenu. To absolutna brednia. Od
    prawdy można ją przy pomocy rozumu odróżnić, mając wiadomości na poziomie
    gimnazjum. Mimo to brednia ta funkcjonuje w najlepsze w społecznym obiegu. Czy
    byłoby to możliwe bez udziału szatana?
    8. Włączyłem się w ten wątek z nadzieją, że można by powyjaśniać tutaj różne
    błędne teorie głoszone przez pseudoekologów i przybliżyć trochę to, co mówią
    ekolodzy (w przeciwieństwie do pseudoekologów są oni na ogół blokowani w
    mediach). Ale chyba nic z tego nie będzie. Droga do piekła jest taka przyjemna.
    Wybrukowana jest m.in. dobrymi chęciami pseudoekologów.
    Pozdrawiam serdecznie
    Piotr Badura
  • mieszaniec-zopola 10.07.07, 21:24
    Miałem zamknąc w tym temacie twarz, bo się wkoorzyłem.
    W międzyczasie zafundowałem sobie konto na gazecie, ale jak mawiał doktor
    Lovelace, "choć pozbawiony śledziony, jednego płuca, połowy jelita cieenkiego,
    pęcherza i narządów reprodukcyjnych' to ja wciąż ten sam.
    Ale cieszy mnie, że temat nie zdechł, bo najbardziej mnie bolał brak
    zainteresowania rodaków tematami ekologicznymi.
    A sprawy są nabrzmiałe niczym usta przecudnehj urody posła lpr.
    Nie mogę za cholerę zrozumieć kretynów, którzy mówią, że nie ma efektu
    cieplarnianego, chociaż nie trzeba mierzyć miąższu topniejących alpejskich
    lodowców, żeby o tym wiedzieć, jeśli się żyje więcej niż 30 lat.
    Anyway ponad wszelka wątpliwość stwierdzono, że mamuty wyżarli nasi przodkowie,
    a jesiotra zachodniego już nie ma. Dzisiejsza populacja węgorza to 1% populacji
    z 1970 roku, więc niebawem nie będzie nam dane kosztować wędzonego węgorza i
    zwykłym pierniczeniem jest twierdzenie, że zżerają go kormorany.
    Dorszy niebawem też nie będzie, bo polscy idioci rybacy twierdzą, że jest go
    dość, a każdy głupek może po obserwacji połowów i lad sklepowych stwierdzić, że
    oferowane są same niedorozwoje przed osiągnięciem wielkości reprodukcyjnej.
    Trzeba było się wyjątkowo starać, żeby wytłuc populację Gadus morhua, ryby
    uważanej za jedną z najbardziej płodnych pod względem ilo.sci produkowanej
    ikry.
    Żaden pisuarowy kretyn, wierzący w szatana, nie słyszał zapewne o terminie
    sustainable development (zrównoważony rozwój), albo o prostym fakcie, że
    większośc roślin jest owadopylnych i nie można tak po prostu sobie wytłuc
    robaczków.
    W tym temacie jednak zwracałem głównie uwagę na fakt, że bogaci znowu dymają
    biedaków, przy okazji im w głowach mieszając. AKtualna ofera Lepper-Mrągowo to
    najlepszy dowód na prawdziwość moich podejrzeń. POnieważ narodek ciemny nie
    rozumie więc muszę jeszcze raz łopatologicznie wutłumaczyć.
    SZEREGOWYM OBYWATELOM OBSZARY CHRONIONE DADZĄ TYLKO KORZYŚCI. ZACHOWAMY
    PRZYRODĘ DLA PRZYSZŁYCH POKOLEŃ I SAMI BĘDZIEMY JESZCZE MOGLI SIĘ CIESZYĆ JEJ
    BOGACTWEM. DAJĄC PRZYZWOLENIE NA ICH LIKWIDACJĘ DZIAŁAMY W INTERESIE WĄSKIEJ
    GRUPY WŁAŚCICIELI TEGO KRAJU, KTÓRZY JUŻ WYKUPILI PÓŁ POLSKI, BO SAMI CHCĄ
    MIESZKAĆ W LEPSZYM ŚRODOWISKU. OGRODZĄ LASY, ŻE NAWET PO JAGODY NIE WEJDZIECIE.
    SPRAWDŹCIE KSIĘGI WIECZYSTE WSZĘDZIE TAM, GDZIE ISTNIEJĄ KONFLIKTY.
    SOPRAWDZCIE, KTO JEST WŁAŚCICIELEM NIERUCHOMOŚCI NA TYCH OBSZARACH, KTO DOSTAŁ
    LEWE ZEZWOLENIA.
    Ja mogę zrozumieć, że bogacz staje po stronie interesów bogaczy, ale że
    gołodupiec? Przecież kary nałożone przez UE płacić będzie Polski budżet, czyli
    w ostateczny rachunku - obywatele. Jeszcze do biednych marionetek nie dotarło,
    że wybudowali bogatym ich wille. Teraz za nich zapłacą ekologiczne mandaty.
  • Gość: Piotr Badra IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 12.07.07, 01:07
    Szanowny Panie Mieszańcu
    Jeśli Pan pozwoli, to odniosę się teraz do jednego tylko wątku z Pana postu. Nie
    jestem w stanie od razu odnieść się do wszystkich, bo jest ich wiele, a nie
    chciałbym odpowiadać “po łebkach”. Napisał Pan “Nie mogę za cholerę zrozumieć
    kretynów, którzy mówią, że nie ma efektu cieplarnianego, chociaż nie trzeba
    mierzyć miąższu topniejących alpejskich lodowców, żeby o tym wiedzieć, jeśli się
    żyje więcej niż 30 lat.”
    Sprawa tzw. efektu cieplarnianego jest złożona, ale najważniejsze jest to, czy
    on w ogóle jest i jeśli jest, to co jest jego przyczyną. Twierdzenie, że mamy do
    czynienia z globalnym ociepleniem, bo topią się lodowce, byłoby uzasadnione,
    gdyby wszędzie się topiły, a nie np. tylko w Alpach. Załóżmy, że topią się
    wszędzie i w dodatku topią się od dłuższego czasu, czyli nie jest to zwykła
    zmienność pogody, ale raczej zmienność klimatu. Piszę “załóżmy”, bo pewności w
    tej sprawie nie mam.
    Jakiś czas temu, wskutek topnienia jednego z lodowców alpejskich, odsłoniły się
    zwłoki człowieka sprzed 5 tys. lat, który zraniony wtedy tam przysiadł i zmarł.
    Zasypał go śnieg i został pod nim na 5 tys. lat. Sprawa tego człowieka każe nam
    zapytać: Czy przez te 5 tys. lat trwało ochłodzenie (skoro Oetzi na trwałe
    znalazł się pod lodowcem), a teraz klimat wraca do normy, czy też może 5 tys.
    lat temu było globalne ocieplenie, potem klimat wrócił do normy i teraz znów
    mamy globalne ocieplenie.
    Jeśli założymy, że było 5 tys. lat ochłodzenia, to znaczy, że wszystko wraca do
    normy i nie ma co gadać o globalnym ociepleniu. Jeśli zaś będziemy się trzymać
    obecnego globalnego ocieplenia, to staniemy wobec pytania, kto był winien
    globalnemu ociepleniu 5 tys. lat temu, bo przecież nie człowiek.
    Przyjęcie, że mamy do czynienia z globalnym ociepleniem rodzi też pytanie, czy
    jego przyczyną jest efekt cieplarniany, czy też jest jakaś inna przyczyna. Nawet
    gdy założymy, że ociepla się wskutek efektu cieplarnianego, to i tak pozostaje
    pytanie, co jest przyczyną efektu cieplarnianego. Hipoteza, że efekt
    cieplarniany, to skutek emitowania przez ludzkość nadmiernej ilości CO2 jest tak
    wątpliwa, że można by twierdzić, iż jest wprost karkołomna.
    Proszę zwrócić uwagę na fakt, że normalna zawartość CO2 w powietrzu to zaledwie
    0,03 proc. Czynienie tak śladowego składnika powietrza głównym sprawcą efektu
    cieplarnianego nie brzmi zbyt poważnie. Proszę też zwrócić uwagę na fakt, że
    pogląd, iż to emitowany przez ludzi CO2 jest główną przyczyną efektu
    cieplarnianego, to wciąż tylko hipoteza, bo jakoś tak wyszło, że stosownych
    badań nie zrobiono, choć nie byłyby one szczególnie skomplikowane.
    Poza dyskusją jest, że na hipotezie o emitowanym przez ludzi CO2, jako głównym
    sprawcy rzekomego efektu cieplarnianego, różni międzynarodowi cwaniacy lekko i
    łatwo zbiją grubszą forsę. Oni bowiem dostaną niepotrzebne im limity emisji CO2,
    które sprzedadzą tym, którzy ich potrzebują, ale nie dostali. Inni cwaniacy
    zarobią na innych sztuczkach. Koszty poniosą solidarnie zwykli ludzie.
    Proszę też zwrócić uwagę, że jakieś 10 tys. lat temu było tu silne ochłodzenie
    klimatu (zlodowacenie), a np. 5 tys. lat temu było znów bardzo ciepło, skoro
    kamień, na którym przysiadł śmiertelnie ranny Oetzi nie był pod lodem. Potem się
    ochłodziło, skoro Oetzi trafił pod lód, ale tysiąc lat temu musiało znów być
    dużo cieplej niż dziś, bo w okolicy Opola rosły brzoskwinie (ich pestki są
    znajdowane podczas wykopalisk, a ówczesne odmiany nie wytrzymałyby naszych
    dzisiejszych zim). Takie ocieplenia zdarzały się i później, bo w okolicy
    uprawiano winorośl, a ówczesne odmiany nie wytrzymałyby dzisiejszych zim. (O
    uprawie winorośli świadczą nazwy geograficzne, takie jak np. Winów koło Opola,
    czy Winna Góra koło Pokoju. Świadczą też o niej winne grona w herbach wielu
    miast, np. Strzelec Opolskich czy Głogówka). Z kolei w czasach Wazów mieliśmy
    ochłodzenie klimatu. Zimy były tak ostre, że Bałtyk co roku zamarzał na wiele
    miesięcy i komunikacja na trasie Polska-Szwecja odbywała się saniami po lodzie,
    a dla wygody podróżujących wzdłuż trasy, na tym lodzie wznoszono gospody, by
    można było zatrzymać się na noc. Gdy miało się ku wiośnie, gospody rozbierano i
    saniami wieziono je na brzeg. Cały czas mamy więc do czynienia z ociepleniami i
    oziębieniami klimatu. Obecne ocieplenie jest zapewne jednym z nich.
    Kolejna sprawa. Badania prowadzone przez astronomów wskazują, że okresy ociepleń
    i oziębień mogą być związane ze zmianami aktywności Słońca. Jeśli za ocieplenie
    odpowiada Słońce, to ocieplenie powinno wystąpić też na innych planetach Układu
    Słonecznego. Astronomowie to sprawdzili i potwierdzili. Na Marsie, czy Jowiszu
    też jest akurat ocieplenie i z pewnością człowiek nie jest jego sprawcą.
    Na zakończenie jeszcze dwa drobiazgi. uczeni zwracają uwagę, że niewielki wzrost
    stężenia CO2 w atmosferze prowadzi do wzrostu plonów roślin uprawnych. Inni
    uczeni zwracają uwagę, że ze wszystkich środowisk roślinnych najbardziej
    sprzyjają efektowi cieplarnianemu stare lasy. Na zdjęciach lotniczych wychodzą
    one bardzo ciemne, czyli odbijają minimalną ilość pochłoniętego światła słonecznego.
    Zasygnalizowałem tylko pewne fakty. Wydaje mi się jednak, że już one wystarczą,
    by nie nazywać kretynami tych, którzy nie dali się nabrać na zawiniony rzekomo
    przez człowieka efekt cieplarniany.
    Pozdrawiam serdecznie
    Piotr Badura
  • stolabogonoga 13.07.07, 08:29
    Szanowny Panie Piotrze

    Od razu powiem, że intuicyjnie zgadzam się ze stwierdzeniem, że "Cały czas mamy
    więc do czynienia z ociepleniami i oziębieniami klimatu." (Intuicyjnie, bo tego
    nie mam jak sprawdzić.) Prawie wszystko, co napiszę będzie zatem zabawą w
    adwokata Szatana (o którym na samym końcu):

    1. Kiedyś (teoretycznie) mogło być "nieodczłowiecze" ocieplenie a obecnie
    (teoretycznie) może być to "z winy człowieka". Podobnie: kiedyś (teoretycznie)
    mógłby zniszczyć ludzi meteoryt, potem pandemiczna dżuma, a obecnie arsenał
    nuklearny. Pan stanął wobec własnego pytania "kto był winien globalnemu
    ociepleniu 5 tys. lat temu, bo przecież nie człowiek." -- No i co dalej? Nie
    pociągnął Pan z odpowiedzią?

    2. To, że X to 0,03% Y nie oznacza, że X nie może zniszczyć Y. Czy, jako chemik
    zna Pan substancje, których niskoprocentowy udział w herbacie mógłby zniszczyć
    smak herbaty? Albo zatruć wodę?

    3. Co to jest "normalna zawartość CO2 w powietrzu". Tzn. gdzie / kiedy zdarza
    się "nienormalna"?

    4. Pan sugeruje, że to wszystko biznes, że gdzieś ktoś komuś będzie sprzedawał
    limity na CO2. Jak cwaniak cwaniakowi będzie coś sprzedawał, to ich sprawa. Pan
    jednak sugeruje, ze w ostatecznym rozliczeniu i tak zapłacą zwykli ludzi. Kogo
    ma Pan na myśli - czy zwykli ludzie to nabywcy nowej lodówki, nowego auta, nowej
    energii? Czy jest Pan przeciwny temu, żeby gasić niepotrzebnie zapalone światło?
    Albo żeby samochody spalały mniej benzyny?

    Twierdzę, że nakręcenie "globalnego tematu globalnego ocieplenia" wiązało się (i
    wciąż wiąże) ze sporymi kosztami (propagowania pseudonauki wśród ogółu). I to
    wszystko żeby wyciągnąć od zwykłych ludzi drobniaki? (Zwykły człowiek nie może
    mieć grubszej forsy, bo nie będzie zwykły.) To się, IMVHO, nie trzyma biznesowej
    kupy. Drobniaki zwykłych ludzi można wyciągać prościej niż wpędzając ich w
    histerię ozonową. Tak mi się wydaje.

    5. Powtarza Pan co jakiś czas o sobie, że jest Pan tylko palaczem c.o. Palacz
    c.o. to zawód. Zawód może podjąć profesor belwederski, to wolny kraj i prawie
    wolny rynek. (Czy czytał Pan o tym muzyku-pianiście z Polski, który w Szkocji
    gra tylko na miotle i innym sprzęcie czyszczącym?) Pana chwyt jest tani: "jak
    czegoś nie wiem, to dlatego, że jestem prosty palacz". - No a jak Pan wie, to
    jakim cudem? Czyżby dzięki wcześniejszej edukacji?

    Nie wątpię, że Pańskie gimnazjum i liceum itd. były świetne - ale na ogół jest
    tak, że pamięta się tyle, ile się pamięta. Mało. Dużo mniej niż Pan sądzi (po
    sobie). Przecenia Pan skuteczność kształcenia. Ja jestem po liceum - a wzorów
    nie pamiętam. I żyję! Ba, miałem też biologię, i kojarzę - bardzo mgliście - że
    roślinki dają tlen. Więc pewnie duże roślinki dają dużo tlenu. Dlatego - w
    mglistości błądząc - powiem, że stara odwieczna puszcza dobra jest, bo od wieków
    daje dużo tlenu.

    Te mgliste skojarzenia to są - nie wnikając w szczegóły nazewnicze - memy. Ja
    nie wierzę w Szatana. Wierzę w memetykę. ("Wierzę" w słuszność jej propozycji,
    bo pewności, rzecz jasna, nie mam - tak, jak Pan nie ma pewności o Szatanie.)
    Jeśli Pan czasem przyjmie (na wiarę), że postępkami ludzi rzadziej rządzi
    Szatan, a częściej krążenie memów, to łatwiej będzie Panu zrozumieć zachowania
    ludzkie.

    Pozdrawiam
    stolabogonoga

    PS Używa Pan pisowni 'Gomółka', to celowo?
  • Gość: Piotr Badura IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 16.07.07, 08:49
    Szanowny Panie Stolabogonoga
    Przepraszam za niewielką zwłokę. Byłem zajęty sprawami rodzinnymi, ale już
    przechodzę do zgłaszanych przez Pana wątpliwości.
    1. Nie odpowiem Panu na pytanie, kto był winien ewentualnemu globalnemu
    ociepleniu 5 tys. lat temu. Jeśli dobrze zrozumiałem ten punkt Pana wypowiedzi,
    to intuicja podpowiada Panu, że ocieplenia mogą mieć różne przyczyny,
    niekoniecznie związane z człowiekiem. Taki też jest mój pogląd. Nie twierdzę, że
    nieprawdą jest, iż to CO2 odpowiada za efekt cieplarniany. Twierdzę tylko, że
    nie słyszałem o rzetelnych badaniach na ten temat, a hipoteza, że mamy do
    czynienia z globalnym ociepleniem wywołanym przez CO2 jakoś do mnie nie przemawia.
    2. Przykład z substancją, której niewielka ilość może zatruć wodę, nie bardzo
    jest dla mnie zrozumiały. Zadeklarowałem, że nie brzmi dla mnie przekonywująco
    teoria o cieplarnianym efekcie wzrostu zawartości CO2 w atmosferze. Nie mam
    problemu z uznaniem, że atmsfera chroni Ziemię przed utratą ciepła. Dziwi mnie
    tylko nadzwyczajna łatwość z jaką wielu ludzi przyjmuje za oczywistość, że CO2
    ma jakieś wybitne właściwości izolacyjne. Z czego by to niby miało wynikać?
    Dlaczego CO2 ma mieć tak niesłychane właściwości izolacyjne, że już przy
    niewielkich odchyleniach od 0,03 proc. mamy mieć efekt cieplarniany?
    3. Nie wiem gdzie jest normalna zawartość CO2. Podejrzewam, że nigdzie i nigdy.
    To jest zapewne jaka średnia ustalana za pomocą uzgodnionej procedury.
    Nienormalną zawartość CO2 mają np. dzieci w klasie szkolnej. Wszystkie
    oddychają, wydychając wciąż nowe porcje CO2 i jest go w klasie z pewnością dużo
    więcej niż 0,03 proc. Nienormalna jest też np. przy szosie z dużym ruchem
    samochodowym.
    4. Jeśli nasze elektrownie zapłacą za dodatkowe limity CO2, to wpakują te opłaty
    w cenę prądu, za który Pan zapłaci. Jeśli cementownie zapłacą za dodatkowe
    limity CO2, to będzie Pan miał tę opłatę w cemencie etc.
    Drobniaki zwykłych ludzi wcale nie są tak łatwe do wyciągnięcia. W sytuacji, gdy
    są wybory, zawsze istnieje ryzyko, że ktoś będzie zbijał kapitał polityczny na
    obronie zwykłych ludzi, którym wyciągają drobniaki. Dlatego trzeba wpoić zwykłym
    ludziom przekonanie, że muszą zapłacić cwaniakowi za te dodatkowe limity CO2.
    Jestem jak najbardziej za tym, by samochody spalały mniej paliw i dlatego
    zwracam uwagę, że np. ktoś w III RP przez lata likwidował transport kolejowy (i
    wodny), pchając wszystko w ciężarówkach na szosy.
    5. Napisał Pan: "Nie wątpię, że Pańskie gimnazjum i liceum itd. były świetne -
    ale na ogół jest tak, że pamięta się tyle, ile się pamięta. Mało. Dużo mniej niż
    Pan sądzi (po sobie). Przecenia Pan skuteczność kształcenia. Ja jestem po liceum
    - a wzorów nie pamiętam. I żyję! Ba, miałem też biologię, i kojarzę - bardzo
    mgliście - że roślinki dają tlen. Więc pewnie duże roślinki dają dużo tlenu.
    Dlatego - w mglistości błądząc - powiem, że stara odwieczna puszcza dobra jest,
    bo od wieków daje dużo tlenu."
    Ma Pan rację. Błądzi Pan w mglistości. I to jest złe. Stara, odwieczna puszcza
    nie daje nam żadnego tlenu i jest to sprawa oczywista, do zrozumienia nawet bez
    liceum. Po co więc "błądzić w mglistości"?
    Sprawa tej puszczy warta jest oddzielnego wątku. Otworzę go, ale nie w tej
    chwili, bo muszę dziś jechać w teren. W ciągu najdalej 2-3 dni wątek powinien
    być jednak otwarty.
    Pozdrawiam serdecznie
    Piotr Badura
    PS. Nie użyłem pisowni "Gomółka" celowo. W języku polskim gomółka pisze się
    właśnie tak, jak napisałem, ale nazwiska często są "nieortograficzne". Ponieważ
    od tamtych lat minęło dużo czasu, więc zapomniałem, że tow. Wiesław pisał się
    "nieortograficznie" Gomułka.
  • stolabogonoga 16.07.07, 19:39
    Nie można pokonać mgły, bo nie zwalczą jej nawet wiatraki, a tych z kolei nie
    zwalczy nawet Don Kichot, który był, przyznajmy, szajbnięty. Tzn. można się
    starać, ale wysiłek energetyczny będzie niewspółmierny do efektów.

    Oraz:

    1. Dlaczego w sytuacji awaryjnej w samolocie należy się schylać, głowę chować?
    Jak samolot spadnie, to ginie i osoba schylona, i ta nie. Nawet jeśli ocieplenia
    / oziębienia nie zależą od człowieka (tak jak nie zależy od pasażera to, czy
    samolot spadnie), to nie znaczy to, że człowiek nie może wpływać na te procesy
    (schylać się). Być może schylanie głowy jest tylko psychologicznym trikiem - i
    podobnie: przeciwdziałanie zmianom klimatu to działania pseudoskuteczne. Ja nie
    wiem, czy człowiek jest w stanie znacząco [w skali] a efektywnie [kosztowo]
    ograniczyć efekty naturalnych ociepleń / oziębień? A Pan wie?

    1a. Pan pisze, że cwaniacy tworzą sztuczne ruchy rynkowe - ale przyzna Pan, że
    sztuczne tworzenie popytów / podaży trwa od dawna. Pytanie więc nie musi brzmieć
    "czy cwaniacy [wg mnie to zadni cwaniacy, ale przyjmę tę nazwę dla klarowności]
    coś robią?", tylko: "czy to, co robią cwaniacy dobre jest (w skali ogółu)".
    Telefony komórkowe i forum GW też pewnie wymyślili jacyś cwaniacy, ale mnie z
    tym dobrze (tzn. lepiej).

    2. Chodziło mi i o to, ze nieuprawnione jest sugerowanie, że jeśli czegoś jest
    mało (np. 0.03%), to z tego _a priori_ wynika, że to coś nie może zepsuć,
    zatruć, zablokować 100% czegoś innego.

    3. "normalna zawartość CO2" to był cytat z Pana. Dopytywałem, co to znaczy.

    4. Ja nie napisałem, że drobniaki można wydobyć łatwo [prosto], tylko że można
    łatwiej [prościej]. Bez prądu, cementu, ba! nawet bez lodówki i auta na benzynę
    można żyć. Drobniaki prościej wydobyć np. podnosząc nieznacznie cenę każdego
    produktu żywnościowego (jednocześnie ograniczając prawnie możliwości upraw na
    własne potrzeby). I nie trzeba wtedy robić kampanii o ociepleniach - drogich (bo
    powtarzanych globalnie - aż się memy przyjmą).

    5. Po co błądzić w mglistości? Bo zużywa się mniej energii (na przypomnienia /
    naukę). Pan tej energii zużywać nie musi, bo Pan ma świetną pamięć (poza
    wzrokową do Gomółki ;)) Ale warto, żeby Pan zdał sobie sprawę, że jest Pan ze
    świetną pamięcią w mniejszości. Większość pamięta to, co musi, ewentualnie to,
    co lubi. Jeśli bez dodatkowych wydatków energetycznych na naukę ktoś żyje na
    podobnym poziomie, to nieracjonalnie byłoby, gdyby bez sensu energię zużywał.
    [Pan zresztą stosuje podobne myślenie: "w rozwiązaniach codziennych wystarczy
    Euklides, choć może nie odpowiada on rzeczywistości (kosmicznej)", czyż nie?]

    5a. Co do puszczy. Jeśli ktoś nie pamięta, że puszcza nie daje tlenu - to bierze
    pod uwagę inne czynniki niż prawdę o tlenie. Np. estetykę. Czy Pan malowane pola
    podał jako coś lepszego? Dlaczego? Czy kiedy pole malowane jest uprawne, to
    można w nie wchodzić a rolnik nie pogoni z sierpem? Jeśli tak by było, to pole
    jest niedostępne jak puszcza. Wolę więc puszczę, bo jako wyższa zasłania
    brzydkie widoki. Pole byłoby sensowniejsze, gdyby przyjąć, że wszyscy mają ładne
    widoki. Albo że jest za mało węglowodanów w świecie. Albo że jest za mało tlenu.

    Czy mamy za mało tlenu? Albo Pan tego nie stwierdził dobitnie, albo ja się w tym
    wątku gubię.

    Pozdrawiam serdecznie
  • stolabogonoga 20.07.07, 19:42
    Pan stwierdza tam tinyurl.com/2xcwtf że cwaniacy pojawili się tu "na
    temat". Tu zaś pisze Pan: "Poza dyskusją jest, że na hipotezie o emitowanym
    przez ludzi CO2, jako głównym sprawcy rzekomego efektu cieplarnianego, różni
    międzynarodowi cwaniacy lekko i łatwo zbiją grubszą forsę."

    Jak rozumieć zwrot "poza dyskusją"?
  • Gość: Piotr Badura IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 21.07.07, 08:15
  • Gość: Piotr Badura IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 29.07.07, 22:00
  • stolabogonoga 31.07.07, 07:51
    bo dla mnie nieoczywista. (gdyby Pan napisał "poza moją dyskusją" czy coś
    takiego, to byłoby ok.)
  • Gość: Piotr Badura IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 31.07.07, 08:30
    Szanowny Panie Stolabogonoga
    Zaraz wyjeżdżam i będę wieczorem. Wtedy odpowiem w wątku o emeryturach, w którym
    wymagana jest dłuższa odpowiedź. Tu wystarczy krótka, więc robię to od razu.
    Oczywiście, że to według mnie sprawa jest poza dyskusją. W swobodnej rozmowie (a
    taką jest dyskusja na forum) nikt jednak nie robi wciąż zastrzeżeń "według
    mnie", "moim zdaniem" etc. To jest domyślne. Wspomniane zastrzeżenia dodajemy
    tylko wtedy, gdy chcemy specjalnie podkreślić, że to jest nasze osobiste zdanie.
    Pan też pisze do mnie "No więc mylił się Pan", a nie "No więc, moim zdaniem,
    mylił się Pan". Według mnie nie myliłem się, a według Pana tak.
    Mam jednak propozycję, by zakończyć naszą obecność w tym wątku, chyba że chce
    Pan wrócić tu jeszcze do głównego tematu.
    Pozdrawiam serdecznie
    Piotr Badura
  • stolabogonoga 31.07.07, 09:37
    znowu się Pan myli.

    W UPROSZCZENIU I GENERALIZACJI można - czasem powinno się - stawiać "moim
    zdaniem" obok takich zdań, na które odpowiedź nie jest [tu nazwa robocza:]
    'obiektywnie binarna', lecz kiedy jest ona 'subiektywnie binarna' lub kiedy jest
    'niebinarna'.

    Zdanie 'obiektywnie binarne' byłoby takim, które w dowolnym ujęciu subiektywnym
    (Piotra Badury, moim i w ogóle) da zawsze jeden z wyników: albo "Tak/prawda/1"
    albo "Nie/fałsz/0". Przykłady takich zdań to "2+2=4", "w puszczy jest tlen".

    Zdanie "cwaniacy są poza dyskusją" jest owszem binarne (do wyboru jest tylko 1:
    tak, są, 0: nie są) - ale nie binarne obiektywnie, tylko subiektywnie.
    Piotr Badura uważa że 1, ja uważam, że 0.
    Wobec czego jest to zdanie "subiektywnie binarne".
    Wobec czego zdanie "PB twierdzi, że zdanie {cwaniacy są poza dyskusją} jest
    obiektywnie binarne" jest obiektywnym fałszem. Dlatego nie musiałem pisać "moim
    zdaniem". Mam nadzieję, że to jasne.

    Ale, rzeczywiście, uważam, że należy nam się EOT.



    Gość portalu: Piotr Badura napisał(a):
    > [...] W swobodnej rozmowie (a
    > taką jest dyskusja na forum) nikt jednak nie robi wciąż zastrzeżeń "według
    > mnie", "moim zdaniem" etc. To jest domyślne. Wspomniane zastrzeżenia dodajemy
    > tylko wtedy, gdy chcemy specjalnie podkreślić, że to jest nasze osobiste
    > zdanie.
  • Gość: Donald Knuth IP: *.core.lanet.net.pl 15.07.07, 11:18
    Proponuję zaprzestanie jedzenia węgorza i dorszy. Tym rozwiąże Pan problem ich
    zaniku (jeśli jego przyczyną jest istotnie za duży połów). Łatwo bowiem
    psioczyć po chciwych rybakach, gdy do ust wkłada się kolejny kawałek smakowitej
    rybki.

    Donald Knuth
  • Gość: TC IP: 77.252.18.* 11.07.07, 15:46
    1.TC to raczej skrót nick'u a nie jego zmiana. Refleks (jak na swój wiek- LO w
    czasach tow.Wiesława :) to ma Pan całkiem-całkiem!
    2.Chodził Pan do elitarnego liceum (które to, jeśli można spytać?)
    3.Nie ma sprawy :)
    4.Ba! Tylko jak odróznić tych prawdziwych od pseudo? Moze to troche jak z
    kibicami piłkarskimi? Ci co robią "zadymy" to pseudo.
    5.Czyzby nawiazanie do pewnego redemptorysty z Torunia? Jeśli tak, to
    przysłowie sprawdza sie jak rzadko!
    6.Wierze w szatana. Ścislej w jego istnienie i działanie. Ale w odróżnieniu od
    naszego premiera-literackiego pseudoerudyty, wierze ze szatan wystepuje w
    liczbie pojedynczej :)
    7.Z tym rozumem to róźnie bywa. Nie wszyscy maja go tak dużo jak Pan. A ci co
    mają go dużo, często nie robia z niego własciwego uzytku. Czy za tym tez stoi
    szatan? Odwieczna puszcza nawet jeśli nie dostarcza tlenu, to - przynajmniej
    dla mnie - jest ciekawsza niz odwieczna pustynia, moze więc warto o nia dbac
    chocby ze wzgledów estetycznych?
    8.Droga do piekła jest przyjemna. Teraz budujemy już autostrady...bedzie
    jeszcze przyjemniej :(

    pozdrawiam

    TC
  • Gość: Paweł IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 11.07.07, 22:54
    Pan Badura jak zwykle wie wszystko, czyli nic.
    Wypraszam sobie, aby Pan wypowiadał się na tematy, na których Pan się nie zna.
    Casus: Jeziora Turawskie, a teraz puszcza.
    Jeśli Pan nie wie co to jest fotosynteza, to nie mamy o czym mówić.
    Oczywiście termin "zrównoważony rozwój" też jest dla Pana obcy. Proponuję, aby
    zajął się Pan swoim elitarnym periodykiem pn. "Beczka", bo zdaje się tylko na
    tym Pan zna się najlepiej.
  • Gość: Piotr Badura IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 12.07.07, 01:10
    Szanowna Pani TC
    1. Jeśli można, to będę używał skrótu.
    2. Można spytać. Co więcej, można też uzyskać odpowiedź. Było to XIV Liceum im.
    Klementa Gottwalda w Warszawie (1968/69 klasa I, 1969/70 klasa II, a potem w
    Opolu LO nr I). Dziś to warszawskie nie jest już oczywiście Klementa Gottwalda,
    ale chyba Staszica.
    4. Ekologa od pseudoekologa odróżniamy przy pomocy rozumu. Oczywiście, ponieważ
    nasz rozum jest zawodny, to czasem się też mylimy, ale nie używając rozumu
    mylimy się prawie zawsze.
    5. Nie, nie jest to nawiązanie do ojca Rydzyka. Ojciec Rydzyk jest dla mnie
    zagadką, a nie mam siły słuchać Radia Maryja, by wyrobić sobie pogląd.
    Podejrzewam zresztą, że słuchając, wyrobiłbym sobie o ojcu Rydzyku negatywną
    opinię, więc może lepiej nie słuchać i pozostać w nieświadomości.
    6. Z tym szatanem nie może być tak prosto, bo gdyby był jeden, w ludzkim
    rozumieniu, to kusząc jakiegoś człowieka uwalniałby od siebie pozostałe niemal
    siedem miliardów ludzi.
    7a. W sprawie rozumu skłaniałbym się ku temu, że ludzie są nim obdzieleni dość
    sprawiedliwie, ale większość ani myśli robić z niego w jakimś większym stopniu
    korzystać. Proszę uwzględnić, że mówię to, mając za sobą ponad 30 lat pracy
    pedagogicznej zarówno z dziećmi i młodzieżą, jak i z dorosłymi.
    7b. Odwieczna puszcza jest chyba równie nieciekawa, jak odwieczna pustynia.
    Podejrzewam, że nie była Pani w żadnym odwiecznym lesie, tj. lesie mającym
    charakter naturalny. Mnie się parę razy zdarzyło. Takie lasy są trudne do
    przejścia. Nie ma dróg. Wiele połamanych drzew. Co kawałek grząski teren, a jak
    jeszcze dobrze trafi Pani w porę roku, to komary chcą zeżreć. Gdyby miały się
    liczyć względy estetyczne, to raczej trzeba by stawiać na pięknie urządzone i
    zadbane parki.
    7c. Dlaczego przeciwstawiła Pani odwiecznej puszczy pustynię a nie pola malowane
    zbożem rozmaitem, wyzłacane pszenicą, posrebrzane żytem... Jak zapewne Pani
    jeszcze pamięta, mąka to niemal wyłącznie węglowodany. Już sama nazwa
    węglowodany zdradza ich skład. Są jakby połączeniem węgla z wodą. W wielkim
    uproszczeniu jest tak: Zboże czerpie wodę z ziemi, węgiel z atmosferycznego
    dwutlenku węgla i energię z promieni słonecznych. Z tego wszystkiego robi
    węglowodan. Tlen z dwutlenku węgla zboże wysyła do atmosfery. My zjadamy chleb
    (węglowodan) i wdychamy tlen z atmosfery. Łącząc tlen z tym węglowodanem
    zdobywamy niezbędną dla nas energię, którą zboże uwięziło w węglowodanie i
    wytwarzamy na powrót dwutlenek węgla (wydychamy go) i wodę (też mamy na nią
    sposób). Jeśli więc coś dostarcza nam tlenu, to raczej te pola malowane...
    Pozdrawiam serdecznie
    Piotr Badura
  • mieszaniec-zopola 12.07.07, 19:01
    Koń jaki jest każdy widzi. Pan masz na oczach łuski, a głowie zamęt.
    Ręce odpadają i nogi też. Pogrążyłeś się Pan całkowicie.
  • Gość: Piotr Badura IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 12.07.07, 20:35
  • Gość: Donald Knuth IP: *.core.lanet.net.pl 15.07.07, 11:29
    > 6. Z tym szatanem nie może być tak prosto, bo gdyby był jeden, w ludzkim
    > rozumieniu, to kusząc jakiegoś człowieka uwalniałby od siebie pozostałe niemal
    > siedem miliardów ludzi.

    Ale może ma podzielną uwagę? Jeden Bóg w ludzkim rozumieniu jakoś radzi sobie
    z prawie 7 miliardami ludzi i wieloma innymi stworzeniami. :)

    Donald Knuth
  • Gość: Piotr Badura IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 16.07.07, 08:53
  • Gość: Donald Knuth IP: *.core.lanet.net.pl 15.07.07, 11:03
    > Ja z czasów Gomułki to już prawie nic nie pamiętam (a tymbardziej geometrii
    > nieeuklidesowej) Lepiej pamietam czasy Gierka i nie przypominam sobie aby w
    > liceum uczono geometrii nieeuklidesowej. Całą swoją "wiedze" w tej materii

    Tak. Dziś młody człowiek o geometrii nieeuklidesowej dowiedzieć się może
    jedynie z literatury popularno-naukowej (bo naukowa jest trudno dostępna).
    Widać, że standardy edukacyjne upadły.

    Donald Knuth
  • Gość: Donald Knuth IP: *.core.lanet.net.pl 15.07.07, 10:59
    > Otóż geometria euklidesowa jest i pozostanie najdogodniejsza, gdyż:
    >
    > 1. Jest najprostsza, i to nie tylko wskutek naszych przyzwyczajeń umysłowych,
    > czy też bezpośredniej intuicji przestrzenie euklidesowej. Jest ona najprostsza
    > sama przez się, podobnie jak wielomian pierwszego stopnia jest prostszy od
    > wielomianu drugiego stopnia; wzory trygonometrii sferycznej są bardziej zawiłe
    > niż trygonometrii płaskiej, i tak samo oceniłby je analityk, który nie znałby
    > ich znaczenia geometrycznego.
    >
    > 2. Jest dobrze dostosowana do właściwości naturalnych brył sztywnych, do
    > których zbliżają się nasze członki i nasze oko i z których są skonstruowane
    > nasze przyrządy miernicze.

    Proszę zwrócić uwagę na dwa zagadnienia.

    1) Współczesna astronomia sięga tak daleko, że jeśli rzeczywistość ma jednak
    naturę nieeuklidesową to można oczekiwać, że natura ta przejawi się właśnie w
    astronomii. Wprawdzie pojawiają się w niej i inne problemy pomiarowe, to jednak
    branie pod uwagę nieeuklidesowości wydaje się koniecznością na dłuższą metę.

    2) Sama Pani pisze o dokłaności pomiarów. I otóż to. Gdy pomiary zaczynają być
    niezwykle dokładne trzeba też brac pod uwagę niezwykle małe efekty jakimi są
    między innymi różnice między geometrią Łobaczewskiego i Euklidesa w "ludzkich"
    wielkościach.

    Dlatego też wydaje się, że geometrie nieeuklidesowe nie są bez znaczenia, a
    już na pewno nie zostaną zapomniane, bowiem ich znaczenie może jedynie rosnąć.

    Proszę zwrócić też uwagę na znamienny fakt. Sporu o to, czy geometria
    rzeczywistości jest Euklidesowa czy Łobaczewskiego (innych na razie nie biorę
    pod uwagę - choć mogą przecież wystąpić) jest nie do "wygrania" dla Euklidesa.
    Pomiar może wykazać "efekt Łobaczewskiego" i to "wygrana" dla niego. Ale jeśli
    go nei wykarze, to nie jest to "wygrana" dla Euklidesa. Być może trójkąt był za
    mały i trzeba większego trójkąta lub większej dokładności - i tak w
    nieskończoność.

    Donald Knuth
  • Gość: Donald Knuth IP: *.core.lanet.net.pl 15.07.07, 10:47
    > prawdopodobne, by nasza przestrzeń była euklidesowa, bo przecież Ziemia jest w
    > jakiejś odległości od Słońca, a zbiór wszystkich możliwych odległości ma moc
    > continuum. Tymczasem już w zbiorze o mocy alef zero nie może Pani wybrać

    Czemu continuum? Dotychczasowe eksperymenty zdają się wykazywać niezbicie, że
    zarówno zbiór możliwych energii jak i możliwch mas (w końcu są powiązane) mają
    moc co najwyżej alef zero (wiemy że jest najmniejsza energia i masa = zero -
    ale może jest też największa, tlyko jeszcze tego nie wiemy).
    Czemu więc odległości (przestrzeń) i zapewne także czas przyjmuje się za
    mocowo równoważne continuum? I w dodatku często zakłada się ich ciągłość, co
    zdaje się też nie jest konieczne.

    > Gdyby nasza przestrzeń była euklidesowa, to prawdopodobieństwo, że odległość z
    > Ziemi do Słońca jest taka, jaka właśnie jest, byłoby zerowe, czyli nie byłoby
    > możliwe, by Ziemia i Słońce były w takiej odległości, w jakiej właśnie są. Ale
    > one są w takiej odległości i trzeba coś z tym począć.

    Odległość ziemi od słońca jest wynikiem biegnącego prcoesu ewolucji
    wszechświata. Jeśli więc przyjąć determinizm tej ewolucji to już u zaranai
    dziejów wiadomo bylo że tak będzie bo tylko tak być mogło. Rozkład
    prawdopodobieństwa odległości jest jednopunktowy. Jeśli zaś przyjąć jakąś
    losowość w eweolucji wszechświata to ma ona pewien rozkład prowadopodobieństwa
    i na jego podstaiwe można wyliczyć rozkład prawdopodobieńśtwa na odległości
    słońca od ziemi.
    Dlatego też nie do końca rozumiem Pańskie rozumowanie w tym miejscu.

    Donald Knuth
  • Gość: Piotr Badura IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 16.07.07, 09:09
    Szanowny Panie Donaldzie Knuth
    Cieszę się, że Pan tu zawitał, ale podobnie jak pani TC chce mnie Pan wciągnąć
    na niepewny grunt. Dlatego z góry oświadczam, że to, co dalej piszę, ma prawo
    być głupotą, bo wypowiadam się poza zakresem swojej kompetencji.
    Jeśli mówię, że zbiór odległości ma moc continuum, to w sposób oczywisty chodzi
    mi o abstrakcyjną przestrzeń euklidesową, a nie o realny świat. Dlatego właśnie
    nie wierzę, by realny świat miał naturę euklidesową. Nie można losowo wybrać
    jednego elementu ze zbioru o mocy continuum, a odległość Ziemi od Słońca jest
    wybrana. Można by rozpatrywać ewentualność, że istnieje continuum światów, a w
    każdym odległość Ziemi od Słońca jest inna, ale to nie byłoby zgodne z zasadą
    ekonomii myślenia (tzw. brzytwa Ockhama). Mniejsza jednak o Ockhama, nie trzeba
    się z nim zgadzać. Jakoś jednak nie mogę uwierzyć w to continuum światów.
    Pozdrawiam serdecznie
    Piotr Badura
    PS. Proszę mnie już nie ciągnąć na ten niepewny grunt.
  • Gość: Donald Knuth IP: *.core.lanet.net.pl 15.07.07, 10:29
    > (Na gruncie nauki nie uzasadni Pan nawet tego, że suma kątów w trójkącie
    > wynosi 180 stopni. To też jest tylko sprawa wiary, nie mojej zresztą, bo ja
    > akurat wierzę, że jest mniejsza niż 180 stopni.)

    Nie do końca.
    Naukowo można wykazać tak samo dobrze wersję 180 stopni (Euklides) jak i
    wersję < 180 stopni (między innymi Łobaczewski).
    I nie jest kwestią wiary która jest prawdziwa. Obie są prawdziwe. Jak i
    zapewne wiele innych alternatyw.
    Inną kwestią jest którą geometrię "realizuje" natura. I to jest kwestia wiary.
    No chyba że to miał Pan na myśli...

    Donald Knuth
  • Gość: Piotr Badura IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 16.07.07, 08:52
  • mieszaniec-zopola 16.07.07, 10:09
    Nawet taki ultraprawicowy kaszalot jak senator O'Reilly przyznaje, że efekt
    cieplarniany to problem. Już nawet Dubya to przyznaje. Ann Coulter chyba nawet
    nie zaprzecza, skoro mówi, że ziemię trzeba zaj...ć.
    Efekt cieparniany to rzecz mierzalna. Pomiary średniorcznych temperatur,
    grubości lodowców, zawartości Co2 i setki innych wskażników.
    Trzeba być zaiście nieźle zmanipulowanym przez pseudonaukowe pisemka lansujące
    spiskową teorię dziejów lub być agentem Rydzyksa, żeby opowiadać pseudonaukowe
    głupoty.
    Źle z panem. Pora na leczenie odwykowe od lektury szarlatańskich pisemek,
    Danekina i innych takich.
  • Gość: Piotr Badura IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 16.07.07, 18:05
    Szanowny Panie MIeszańcze
    Któryś z opolskich profesorów podaje taki przykład wadliwego rozumowania:
    Badania prowadzone na całym świecie jednoznacznie pokazują, że im wyższe jest w
    jakiejś społecznści spożycie ryżu, tym większy procent członków tej społeczności
    ma skośne oczy. Wadliwie rozumujący wyciągają z tego wniosek, że jedzenie ryżu
    powoduje skośność oczu.
    Sam podam inny przykład. Można bardzo łatwo zaobserwować taką zależność: Jeśli
    ludzie wychodzą z domu z parasolami, mimo że nie pada, to często zaraz potem
    przychodzi deszcz. Jeśli zaś wychodzą z domu bez parasoli, to zwykle nie pada.
    Wniosek: Wychodzenie przez ludzi z domu z parasolami wywołuje deszcz.
    Ustalenie, że rośnie zawartość CO2 w atmosferze i rośnie też przeciętna
    temperatura na świecie nie uprawnia do twierdzenia, że między tymi wzrostami
    istnieje związek przyczynowo-skutkowy. (Pomijam już to, że wątpię, by istotnie
    ustalono, iż rośnie zawartość CO2 w atmosferze i rośnie średnia temperatura).
    Pozdrawiam serdecznie
    Piotr Badura
  • mieszaniec-zopola 16.07.07, 22:07
    Szkoda pieniędzy na te bdzury. Jako dziecko fascynowałem się Danikenem, ale
    dzisiaj jako stary racjonalista nie dam się nabrać różnego rodzaju Rydzykom,
    których prawdziwą intencją jest czesanie kasiory.
    Zamiast "Nexusa" wolę czytać "Świat nauki" oraz "Wiedza i Życie".
    Polecam gorąco.
  • Gość: niania IP: 217.197.79.* 22.07.07, 16:11
    To miłe, ze tak sobie na forum filozofujecie.
    Pozdrawiam.

Popularne wątki

Nie pamiętasz hasła

lub ?

 

Nie masz jeszcze konta? Zarejestruj się

Nakarm Pajacyka