Dodaj do ulubionych

Zbigniew Bereszyński manipulatorem historii

IP: *.pools.arcor-ip.net 14.10.08, 08:58
Na niedawno otwartej stronie internetowej Zbigniewa Bereszyńskiego
(www.bereszynski.cba.pl/rewolucja_historia_9.htm) znajduje
się m.in. tekst o biuletynie „Nad Stobrawą”. Mam w związku z tym
tekstem kilka uwag.

Najpierw przytoczę fragmenty opisu „wojennej” konspiracji z „Oporu
Społecznego” Z. Bereszyńskiego:
„ Już w pierwszych tygodniach stanu wojennego pojawiły się na
terenie Kluczborka także podziemne inicjatywy wydawniczo-
kolportażowe. Czołową rolę w tym zakresie odgrywała od początku
Bożena Kawka...”. „Pierwsze takie ulotki zostały wydrukowane przed
świętami Bożego Narodzenia przez B. Kawkę, której pomagała Danuta
Sobków...”. „W późniejszym czasie, aż do lutego 1982 r., Bożena
Kawka drukowała ulotki wraz z Zygmuntem Jurkiewiczem, Tadeuszem
Drozdowskim, Janiną Dobrzyńską i Piotrem Szymańskim...”. „Pierwszymi
kolporterami kluczborskiej „bibuły” byli: Janina Dobrzyńska, Edward
Sobków, Tadeusz Drozdowski i Piotr Szymański...”. „Bożena Kawka
przywiązywała ogromną wagę do rygorystycznego przestrzegania zasad
konspiracji...”. „ Dzięki tego rodzaju środkom ostrożności Służbie
Bezpieczeństwa przez cały rok nie udało się rozbić wymienionej tu
grupy wydawców i kolporterów „Nad Stobrawą”. Był to prawdziwy
ewenement na tle innych inicjatyw wydawniczych na Opolszczyźnie w
tym okresie.”. „B. Kawka została zdekonspirowana w sposób
przypadkowy...”. „ Następnego dnia, na podstawie zeznań F.
Sokołowskiego, zatrzymano również B. Kawkę.”
Ciekawe, dlaczego zabrakło tych informacji w najnowszym tekście Z.
Bereszyńskiego o „Stobrawce”.

Z. Bereszyński jest w posiadaniu obszernych zeznań F. Sokołowskiego.
Jest w nich wiele nie mniej ciekawych szczegółów
dotyczących „wojennej” konspiracji, niż szczegóły przytaczane przez
autora w związku z „drugą” konspiracją. Dlaczego Z. Bereszyński
cytuje tylko ciekawostki i szczegóły dotyczące drugiej konspiracji
(wiedząc, że większość z nich jest wyssana z palca – o tym później)?
W zeznaniach F. Sokołowski stwierdza m.in., że grupa „Kruk” także po
wznowieniu od lutego 82 „Stobrawki” nadal wydawała kilkakrotnie
okolicznościowe ulotki, kolportowała także wrocławską bibułę. Autor
przemilczał te fakty. Nie przemilczał za to ulotki drugiej
konspiracji wydanej równolegle ze „Stobrawką” z 1985 r. nawołującej
do bojkotu wyborów (przypomnę fakt, że w stanie wojennym za jedną
ulotkę szło się do obozu, za dwie do więzienia. W 1985 roku za
ulotki praktycznie nie zamykano).

Nieprawdą jest, że w kwietniu 1982 Ryszard Gleich przygotował
konspiracyjne wydanie „Nad Stobrawą”, planując kolejny numer przy
pomocy matrycy białkowej. Przytaczam cytat z listu Ryszarda Gleicha
do Jerzego Deptuły z 1990 roku (załącznik nr. 2 „oświadczenia”
internowanych -
www.internowani_z_kluczborka.republika.pl/page_2.htm): dotyczący
jego aresztowania: „...nie przypuszczałem, że mój „dowcip”
przybierze taki obrót...” A więc to był dowcip, a nie konspiracja.
Ryszard Gleich w prywatnym liście do kolegi nie miał powodu
zaniżać „rangi” jego drukarskiej inicjatywy z kwietnia 1982. Nazwał
to „dowcipem”.
Oprócz opozycyjnych tekstów ulotka jego zawierała życzenia
imieninowe dla Wojciecha Gilewicza od „podziemnej redakcji”(pod
którą Gleich się podszywał). Trzy egzemplarze (a nie trzydzieści)
wręczył Ryszard Gleich Wojciechowi Gilewiczowi, przychodząc do niego
pod koniec kwietnia 82 na imieniny.
Informacja, że rodzina Gleichów sporządziła wówczas 30 egzemplarzy
ulotek, i planowała kolejny numer bibuły jest wyssana z palca.
Gleich sam przyznał się, że to był dowcip a nie konspiracja.

Kolejny cytat z najnowszego tekstu o „Stobrawce”: „Sąd Śląskiego
Okręgu Wojskowego na sesji wyjazdowej w Opolu wydał wyrok
uniewinniający w stosunku do obu Ryszarda i
Rafała Gleich. W stosunku do Zygmunta Jurkiewicza, któremu
udowodniono prowadzenie działalności kolportażowej, orzeczono karę
18 miesięcy pozbawienia wolności z zawieszeniem na dwa lata.”
Stwierdzenie, że Jurkiewicza skazano, bo udowodniono mu winę, może
sugerować, że Gleichów uniewinniono, bo byli sprytniejsi, i nie dali
sobie niczego udowodnić.
Prawda jest taka: w akcie oskarżenia Znak akt PgS1 II/55/82 jest
napisane, cytuję: „W wyjaśnieniach swoich Ryszard Gleich w sposób
dokładny opisał technikę sporządzenia wspomnianego biuletynu...”. W
innym miejscu: „Przesłuchiwany w charakterze podejrzanego Ryszard
Gleich przyznał się do sporządzenia biuletynu...”. A
także: „Przesłuchany w charakterze podejrzanego Rafał Gleich
przyznał fakt przekazania kilku osobom (...) biuletynu (...) „Nad
Stobrawą...”.
Sąd nie musiał im więc niczego udawadniać. Przyznali się sami. A
gdzie są ich wyroki?

Jest świadomym zniekształceniem autora stwierdzenie: „W lutym 1983
r. SB aresztowała jednego z kolporterów „Nad Stobrawą”, Franciszka
Sokołowskiego, a następnie także współpracującą z nim Bożenę Kawkę.”
To tak, jakby Z. Bereszyński stwierdził, że Wałęsa był
współpracownikiem Wachowskiego. A nie odwrotnie.

Opis (Z. Bereszyńskiego) doskonale funkcjonującej drugiej
konspiracji dziwnie współbrzmi z jej opisem w „oświadczeniu”
internowanych. Każdy może to porównać.
(www.internowani_z_kluczborka.republika.pl/)
Tylko ile w tym prawdy?
Przykład: we wspomnianym już liście do J. Deptuły napisał Ryszard
Gleich, cytuję: „...po moim wyjeździe do Monachium włączyła się
Mira, a po jej wyjeździe – Rafał...”. List napisany jest 18 lat
temu. Ryszard Gleich był wtedy o 18 lat młodszy, miał lepszą pamięć.
W samym „oświadczeniu” jest napisane: „Po wyjeździe Ryszarda Gleicha
do Niemiec jego pracę kontynuowała żona, Mirosława Gleich oraz syn
Rafał.”
Bazuję na stwierdzeniu R. Gleicha w prywatnym liście do J. Deptuły
sprzed 18-tu lat . Gleich nie miał powodu, nawet nie mógł kłamać,
ponieważ Deptuła aktywnie zakładał i uczestniczył w tamtej
konspiracji i sam dobrze wiedział, kto i kiedy w niej działał. A
więc stwierdza Ryszard Gleich w liście, że Rafał „włączył się”
dopiero po wyjeździe jego i matki na Zachód. Z tekstu Z.
Bereszyńskiego wynika jednak, że Rafał odbierał w Bąkowie bibułę
przywiezioną przez ojca z Warszawy. Ale on przecież „włączył się”
dopiero po wyjeździe ojca... Sam Ryszard Gleich tak napisał. Coś
tutaj nie pasuje.
Pytaniem też jest, dlaczego w „oświadczeniu” podpisani pod nim
Gilewicz, Gleichowie i reszta już wówczas nie podali, że bibułę z
Warszawy do Bąkowa przywiózł ojciec Gleich, a odbierał, m.in. syn
Gleich.(w „oświadczeniu” jest napisane: „ Przewóz nakładu odbywał
się pociągami i przed stacją np. w Bąkowie torba z gazetkami była
wyrzucana przez okno pociągu i zabierał ją umówiony człowiek”).
Napisane jest wprawdzie, że nazwisk ludzi z Warszawy nie podają, bo
nie mają ich zgody, ale Gleichowie nie są z Warszawy. Oświadczenie
wymienia ich nazwiska wielokrotnie. Gdyby faktycznie bibułę z
Warszawy przywiózł jeden Gleich, a w Bąkowie odbierał drugi Gleich,
zapewne napisano by o tym już w „oświadczenie”. Pytaniem jest też,
gdzie podział się nagle Roman Pastwiński. „Oświadczenie” wyraźnie
stwierdza, że teksty do bibuły regularnie dostarczali Gilewicz i
Pastwiński. Pod „oświadczeniem” widnieje podpis Ryszarda Gleicha,
Edytor zaawansowany
  • Gość: Andrzej Szubert IP: *.pools.arcor-ip.net 14.10.08, 09:00
    Pytaniem też jest, dlaczego w „oświadczeniu” podpisani pod nim
    Gilewicz, Gleichowie i reszta już wówczas nie podali, że bibułę z
    Warszawy do Bąkowa przywiózł ojciec Gleich, a odbierał, m.in. syn
    Gleich.(w „oświadczeniu” jest napisane: „ Przewóz nakładu odbywał
    się pociągami i przed stacją np. w Bąkowie torba z gazetkami była
    wyrzucana przez okno pociągu i zabierał ją umówiony człowiek”).
    Napisane jest wprawdzie, że nazwisk ludzi z Warszawy nie podają, bo
    nie mają ich zgody, ale Gleichowie nie są z Warszawy. Oświadczenie
    wymienia ich nazwiska wielokrotnie. Gdyby faktycznie bibułę z
    Warszawy przywiózł jeden Gleich, a w Bąkowie odbierał drugi Gleich,
    zapewne napisano by o tym już w „oświadczenie”. Pytaniem jest też,
    gdzie podział się nagle Roman Pastwiński. „Oświadczenie” wyraźnie
    stwierdza, że teksty do bibuły regularnie dostarczali Gilewicz i
    Pastwiński. Pod „oświadczeniem” widnieje podpis Ryszarda Gleicha,
    który w ten sposób zaświadcza, że z pisaniem tekstów nie miał on nic
    wspólnego. W przeciwnym wypadku także jego nazwisko wymienione
    byłoby wśród piszących teksty do bibuły. W obecnym tekście Z.
    Bereszyńskiego o Pastwińskim nie ma ani słowa. Jego miejsce jako
    autora tekstów (obok Gilewicza) zajął właśnie Ryszard Gleich.
    Dlaczego Pastwiński został „skasowany”, a jego miejsce zajął Ryszard
    Gleich?

    Podam jeszcze parę cytatów z „Oporu Społecznego” autorstwa Z.
    Bereszyńskiego odnośnie drugiej (tej od Gleicha i Gilewicza)
    konspiracji.
    „W wyniku prowadzonych czynności operacyjnych uzyskano informację
    sprawdzoną, że Jerzy Deptuła w miesiącu kwietniu 1983 roku
    kolportował na terenie Kluczborka nielegalnie wydawaną gazetkę »Nad
    Stobrawą«, lecz ze względu na dekonspirację środka pracy operacyjnej
    od realizowania czynności procesowych odstąpiono.”Albo: „Podobnie
    przedstawiano sprawę w meldunku operacyjnym z dnia 20 lipca 1983 r.
    W dokumencie tym czytamy m. in.: „Z uzyskanych informacji wynika, że
    Deptuła Jerzy oraz Szubert Marian kolportowali na terenie Kluczborka
    nielegalne wydawnictwo »Nad Stobrawą«. [...] Ze względu na możliwość
    dekonspiracji osobowego źródła informacji, od realizacji czynności
    procesowych odstąpiono”.

    To, że Z. Bereszyński „skasował” mojego brata jest zrozumiałe. Cała
    zasługa za drugą konspirację powinna przypaść Gleichom i
    Gilewiczowi. Dlaczego jednak przemilcza znany jemu fakt, że ta
    druga „konspiracja” od początku była namierzona przez SB i nasycona
    agenturą?

    Kolejny cytat z „Oporu Społecznego”: „...rozkolportowano co najmniej
    1000 egz. W toku realizowanych czynności operacyjno-dochodzeniowych
    zabezpieczono 723 egzemplarzy. Informacje o kolportażu uzyskano od
    kontaktów [operacyjnych] oraz osób postronnych.“
    Nie wiem, ile podobnych meldunków jeszcze wypłynie. Pytanie: po co
    drukować tyle bibuły jeśli 3/4 nakładu ląduje bezpośrednio na SB.

    Dlaczego autor nie podał w obecnym tekście powyższych, niekoniecznie
    korzystnych informacji dotyczących drugiej konspiracji?

    Nieprawdą jest podana przez Z. Bereszyńskiego informacja o
    domniemanym, choć krótkotrwałym i symbolicznym uczestnictwie Z.
    Jurkiewicza w drugiej konspiracji. Cytat: „Towarzyszył mu wówczas
    Zygmunt Jurkiewicz, który jednak w późniejszym czasie wycofał się ze
    współpracy, powołując się na zły stan zdrowia.”
    Odnośnie Zygmunta Jurkiewicza przemilczał Z. Bereszyński istotny
    fakt. 13 maja 82 W. Gilewicz złożył na SB zeznania obciążające Z.
    Jurkiewicza. Tegoż 13 maja, po południu Z. Jurkiewicza aresztowano.
    Akt oskarżenia przeciwko Jurkiewiczowi bazował na zeznaniach W.
    Gilewicza. Zeznania te, podtrzymane przez Gilewicza przed sądem
    wojskowym, przyczyniły się do skazania Z. Jurkiewicza. Czyżby Z.
    Jurkiewicz zaryzykował niecały rok później udział w konspiracji z
    Gilewiczem? Ponadto Jurkiewicz znał konspiracyjny „talent” R.
    Gleicha (za trzy ulotki – laurki proces przed sądem wojskowym).
    Ostatecznie siedział razem z nim na ławie oskarżonych. Czy mając
    wyrok w zawieszeniu dałby się nieudolnemu „dowcipnisiowi” Ryszarowi
    Gleichowi namówić do konspiracji? Poza tym pamiętał Jurkiewicz, że
    Ryszard Gleich także składał przeciwko niemu obciążające go
    zeznania.
    Wymienienie nazwiska Jurkiewicza w kontekście drugiej konspiracji ma
    za zadanie wmówić czytelnikom, że związany z pierwszą konspiracją
    Jurkiewicz miał pełne zaufanie do organizatorów drugiej konspiracji.
    Obrzydliwe jest to z tego względu, że nieżyjący Jurkiewicz nie ma
    możliwości Z. Bereszyńskiemu zaprzeczyć.

    Zbigniew Bereszyński zapomniał jeszcze o pewnym szczególiku. Nie
    podał, że
    Wojciech Gilewicz był agentem SB o pseudonimie „Piast”.

    Istotne są jeszcze trzy dodatkowe informacje.

    Od nieprawdziwych „faktów” w „oświadczeniu” kluczborskich
    internowanych , a dotyczących mojej osoby, aż się roi. Sam Z.
    Bereszyński niektóre z nich demaskował w „Oporze społecznym”. I tak
    napisał on, że byłem członkiem Solidarności (bo wie, że byłem),
    podczas gdy w „oświadczeniu” Gilewicz i jego koledzy napisali, że
    nigdy nie byłem członkiem „S” . (podpisują się więc pod świadomie
    umieszczonym kłamstwem, bowiem wiedzą oni doskonale , że do „S”
    należałem). Albo podają fakt, jakoby pod wpływem moich gróźb
    kolportaż ich bibuły został wstrzymany. Z. Bereszyński celowo
    umieścił informację o tym, że jedną z ich ulotek, z marca 83
    przemyciłem na widzenie do aresztu śledczego. Oznacza to, że
    informacja w „oświadczeniu” o wstrzymaniu kolportażu w strachu
    przede mną jest nieprawdą. Nie tylko kolportażu nie wstrzymano, ja
    sam brałem w nim symboliczny udział.

    W październiku 1989 w wydanej przez W. Gilewicza pierwszej, ponownie
    zalegalizowanej „Stobrawce” (Gilewicz przyznał się do współautorstwa
    tekstu w biuletynia „Nad Stobrawą” z marca 1990) obok wielu innych
    kłamstw było napisane, że Gleicha i Gilewicza internowano najpierw
    w Opolu a potem w Nysie. Faktycznie siedzieli oni tylko krótko w
    Opolu, a Nysę znali jedynie z opowiadań. Tak więc nie siedzieli w
    Nysie ani sekundy, ale Gilewicz napisał, że w Nysie siedzieli. Było
    to klasyczne „dorabianie” sobie i koledze życiorysu.

    W artykule rocznicowym w Kulisach powiatu w grudniu 2005 redaktorka
    zacytowała wypowiedź Gilewicza, że nigdy nie zapomniał on o ideałach
    Solidarności i zawsze będzie w nie wierzył. O podpisaniu przez niego
    współpracy z SB i donosach gazeta nie wspomniała. Kolejne, podane
    przez Gilewicza redaktorce kłamstwo mówiło, że w maju 1982,
    cytuję: „Aresztowano za działalność podziemną, druk i kolportaż
    ulotek Bożenę Kawkę, a później za to samo Rafała i Ryszarda Gleichów
    i Zygmunta Jurkiewicza.” Gleichów i Jurkiewicza aresztowano
    faktycznie w maju 82. B. Kawkę aresztowano dopiero w lutym 83.
    Gilewicz nie wymienił redaktorce nazwiska (widocznego na zdjęciu
    dołączonym do artykułu) aresztowanego także w lutym 83 F.
    Sokołowskiego. Jego całkiem w artykule „skasowano”. Choć Sokołowski
    był jedynym autentycznym członkiem „wojennej” konspiracji i jedyną
    osobą skazaną wyrokiem sądu za działalność konspiracyjną biorącą
    udział w zorganizowanym przez Gilewicza rocznicowym spotkaniu (o
    przypadkowo internowanych aktywistach PZPR w maju 82 natomiast
    Gilewicz nie zapomniał). B. Kawkę Gilewicz celowo „aresztował” w
    maju i „skasował” Sokołowskiego, aby do faktycznej konspiracji B.
    Kawki „przyłatać” Gleichów (w mniejsce Sokołowskiego).

    Te fakty znane są Z. Bereszyńskiemu. Wysłałem jemu mailem
    zarówno „Stobrawkę” z 1989 roku, jak i artyk
  • Gość: Andrzej Szubert IP: *.pools.arcor-ip.net 14.10.08, 09:02
    Te fakty znane są Z. Bereszyńskiemu. Wysłałem jemu mailem
    zarówno „Stobrawkę” z 1989 roku, jak i artykuł opublikowany w
    Kulisach w grudniu 2005 roku. Z. Bereszyński wie zatem, że kłamanie,
    dorabianie sobie życiorysów czy podszywanie się pod innych są
    rzeczą normalną u Gilewicza i Gleichów. Zadziwia więc fakt, że nagle
    bezkrytycznie wierzy im we wszystko umieszczając w jego tekście
    wytwory ich fantazji jako fakty historyczne.
    Większość nformacji o funkcjonowaniu „konspiracji” W. Gilewicza i
    Gleichów nie pochodzi bowiem z dokumentów SB. W innych tekstach na
    jego nowej stronie internetowej Z. Bereszyński umieszcza sporo
    cytatów z SB-ckich dokumentów i raportów. W tekście o
    biuletynie „Nad Stobrawą” nie ma ani jednego cytatu z „teczek”.
    Większość szczegółów dotyczących „działalności” drugiej konspiracji
    pochodzi z relacji Gleichów i Gilewicza.

    Pozostaje pytanie, dlaczego tekst o zerowej wartości historycznej
    umieścił Z. Bereszyński na jego nowo utworzonej stronie?

    Odpowiedź na to pytanie znajduje się w Wyborczej, w wywiadzie z W.
    Gilewiczem i artykule o nim redaktora L. Frelicha.
    (miasta.gazeta.pl/opole/1,35086,5315366,Rozmowa_z_agentem_Soli
    darnosci_w_SB.html)
    Cytat: „Ale do esbeckich teczek, dotyczących kluczborskiej "S",
    dotarł współpracujący z "Gazetą" Zbigniew Bereszyński. I
    potwierdził, że w teczkach jest to, o czym mówił Gilewicz, broniąc
    się przed atakami swych adwersarzy: że chodził na spotkania z SB,
    ale za wiedzą, a wręcz namową kolegów z podziemia. Po to, by się
    wywiedzieć, czym interesuje się SB.”
    Kolejny cytat: „Ale zapewniał, że zaraz po wyjściu z SB
    poinformował o tym kolegów. I razem postanowili, że będzie pozorował
    współpracę z bezpieką, by wiedzieć, czym się SB interesuje.
    Potwierdziło to kilku jego dawnych najbliższych współpracowników, w
    stanie wojennym przywódców podziemia w Kluczborku.”
    Przy wymienionym w wywiadzie z nazwiska Ryszardzie Gleichu widnieje
    adnotacja: „[czołowy działacz kluczborskiej opozycji - przyp.
    red.]...”

    W związku z powyższym artykułem zadałem Z. Bereszyńskiemu na forum
    kilka pytań.
    forum.gazeta.pl/forum/72,2.html?f=65&w=81240651
    Z. Bereszyński nie odpowiedział na najważniejsze: czy koledzy
    potwierdzający wypowiedzi Gilewicza w stanie wojennym należeli do
    kierownictwa podziemia (jak to stwierdził na łamach Wyborczej red.
    L. Frelich)?
    Napisał natomiast, że: „Red. Frelich otrzymał ode mnie całość
    materiałów sprawy. Nie tylko tekst opracowania, ale także teksty
    polemik toczonych na łamach "Kulis Powiatu". Niczego przed nim nie
    ukrywałem.”. A także: „Nie uważam jednak, aby autor tekstu (red.
    Frelich) świadomie i w złej wierze chciał uprawiać jakąś
    dezinformację.”

    Ja twierdzę, że redaktor L. Frelich uprawiał świadomie
    dezinformację. Stwierdził bowiem, że Z. Bereszyński potwierdził, że
    w teczkach jest to, o czym mówi Gilewicz. Z. Bereszyński natomiast
    napisał mi w odpowiedzi (o Gilewiczu): „Piętnowanie go jako
    rzekomego zdrajcy i agenta SB uważam za nieporozumienie. Określanie
    go mianem agenta "S" w SB uważam jednak za przesadę,...”

    Ponadto...
    Z. Bereszyński stwierdził, że red. L. Frelich otrzymał od niego
    m.in. teksty polemik na łamach „Kulis Powiatu”.
    W odpowiedzi Zbigniewa Bereszyńskiego Wojciechowi Gilewiczowi
    opublikowanej w Kulisach powiatu w marcu br. wyczytałem:
    „Na domiar złego wiarygodność pana Gilewicza jako źródła informacji
    jest dość wątpliwa.”
    Albo: „...to wartość jego relacji i ocen jako źródła wiedzy o
    przeszłości jest więcej niż problematyczna.”. Czy wreszcie,
    oceniając wypowiedź W. Gilewicza na mój temat (Gilewicz nazwał
    mnie „człowiekiem znikąd”) napisał Z. Bereszyński: „Jest to
    ewidentne fałszowanie historycznej rzeczywistości.”

    Dlaczego redaktor Frelich, znając niekoniecznie pozytywną opinię Z.
    Bereszyńskiego odnośnie wiarygodności wypowiedzi W. Gilewicza
    bezkrytycznie wydrukował jego wymyśloną opowieść. Ja odebrałem to
    jako atak na IPN. Nieodpowiedzialni pracownicy IPN udostępniają
    osobistym wrogom Gilewicza wyrwany z kontekstu świstek o jego
    współpracy z SB. Robią z niego kapusia, a tak naprawdę to Gilewicz
    jest bohaterem narażającym się na zemstę SB, gdyby domyślili się, że
    on ich „rozpracowywuje”. Co potwierdzają wspólnicy W. Gilewicza z
    konspiracji, w tym przede wszystkim czołowy działacz kluczborskiej
    opozycji, Ryszard Gleich. Wniosek (w domyśle) – zalać IPN betonem.
    Niech nie pomaga nieodpowiedzialnym ludziom szkalować bohaterów
    Solidarności.
    Artykuł redaktora L. Frelicha był więc opolską „cegiełką” w atakach
    Wyborczej na IPN. A to, że Gilewicz kłamie nie miało dla redaktora
    L. Frelicha najmniejszego znaczenia. Wręcz przeciwnie. Gdyby
    Gilewicz powiedział prawdę, nie można by było dokopać IPN-owi.
    Redaktor L. Frelich ma prawo atakować IPN. Ale nie powinien
    wykorzystywać do tego wyssanej z palca legendy niejednokrotnie
    przyłapanego na kłamstwach i zmyślaniu W. Gilewicza.

    Ostatnio sprawę skomplikował fakt, że główny filar obrony W.
    Gilewicza, wymieniany w wywiadzie Ryszard Gleich sam okazał się
    agentem SB...

    W wątku: http: forum.gazeta.pl/forum/72,2.html?
    f=65&w=80923261&v=2&s=0 napisałem: „Sprawę nierzetelności Kulisów,
    NTO i Wyborczej zgłosiłem do Rady
    Etyki Mediów...”.
    Dodatkowo zadałem na forum pytanie o konspiracyjną przeszłość
    kolegów Gilewicza. Dla Wyborczej wystąpił problem. W „Oporze
    społecznym” nie wyglądała konspiracja kolegów Gilewicza, zwłaszcza
    w porównaniu z pierwszą drukarnią, zbyt okazale. A Ryszard Gleich
    nie wyglądał na „czołowego działacza kluczborskiej opozycji”.

    Wyjściem okazał się nowy tekst Z. Bereszyńskiego opisujący obszernie
    konspirację Gleichów i Gilewicza. Jeśli ktoś zada pytanie Wyborczej
    o ich konspiracyjną przeszłość, Wyborcza powoła się na tekst Z.
    Bereszyńskiego. A tam jest czarno na białym, że ich konspiracja była
    nawet lepsza i poważniejsza, niż jej poprzedniczka z okresu stanu
    wojennego.

    Tylko ile jest w tym prawdy...

    To dlatego Zbigniew Bereszyński do minimum ograniczył informacje o
    pierwszej konspiracji, natomiast z drobnymi szczegółami opisyuje tą
    drugą, Gleicha i Gilewicza. Aby Ryszard Gleich (a przy okazji i jego
    rodzina) wypadł imponująco, jak na czołowego działacza kluczborskiej
    opozycji przystało. To, że większość opisywanych „faktów”
    dotyczących domniemanej działalności Ryszarda Gleicha są zmyślone,
    nie gra żadnej roli.

    Pytaniem jest, czy zniekształconą, wręcz zafałszowaną
    historię „Stobrawki” Zbigniew Bereszyński napisał z własnej woli,
    czy na prośbę lub polecenie Wyborczej. Aby ta miała w razie
    czego „dowód” konspiracyjnej działalności Gleicha i Gilewicza.
    Zbigniew Bereszyński płaci wysoką cenę za możliwość publikowania
    jego tekstów w Wyborczej.
    Milczy, gdy Wyborcza pisze nieprawdę powołując się na jego nazwisko.
    Opisuje fikcyjną, wziętą z sufitu działalność „czołowego działacza
    kluczborskiej opozycji”, Ryszarda Gleicha, i umieszcza ten tekst na
    jego stronie.
    Z badacza historii stał się jej manipulatorem.

    Andrzej Szubert
  • z.bereszynski 14.10.08, 12:33
    Od kilku lat prowadzę działalność mającą na celu opisanie najnowszej historii
    politycznej naszego regionu. Ujawniam okryte dotąd tajemnicą fakty, weryfikuję
    funkcjonujące w społecznym obiegu mity i stereotypy. Przywróciłem dobre imię
    Karolowi Smoczkiewiczowi, liderowi opolskiej „Solidarności” rzemieślniczej,
    który aż po grób był szkalowany jako rzekomy agent SB. Wykazałem, że – wbrew
    temu, co utrzymywało i nadal utrzymuje szereg osób – agentem SB nie był także
    Jan Całka, szef opolskiej „Solidarności” z lat 1989-1992. Z drugiej strony
    ujawniłem paru faktycznych agentów SB, m. in. agenta, który przez całe lata
    rozpuszczał oszczercze informacje na temat Karola Smoczkiewicza, a także innego
    groźnego agenta, który przez wiele lat donosił na pracowników Instytutu
    Śląskiego w Opolu. W różnych publikacjach ujawniłem również personalia licznych
    funkcjonariuszy SB i pracowników wymiaru sprawiedliwości, którzy w szczególny
    sposób „zasłużyli się” w represjonowaniu działaczy związkowych i opozycyjnych.

    Działalność ta nie wszystkim się podoba. Z oczywistych względów nie może ona
    podobać się byłym esbekom i ich agentom. Z drugiej jednak strony nie podoba się
    ona również takim osobom, które koniecznie chciałyby uchodzić za jedynych
    sprawiedliwych i dlatego od lat kultywują przeróżne mity i legendy – białe na
    temat własnych osób, czarne na temat „konkurencji”. Nie chcę powielać mitów i
    legend, staram się ustalać fakty, a więc wchodzę takim ludziom w paradę, co
    skutkuje atakami z ich strony.

    Tak właśnie ma się sprawa z panem Andrzejem Szubertem, który od około dwudziestu
    lat prowadzi swoją prywatną wojnę z Wojciechem Gilewiczem, uważanym przez niego
    za agenta SB. Kilka miesięcy temu wykazałem na podstawie dokumentów, że Wojciech
    Gilewicz, zwerbowany w stanie wojennym na zasadzie szantażu jako tw ps. „Piast”,
    jedynie pozorował współpracę z SB i w końcu sami esbecy współpracę z nim
    rozwiązali, dochodząc do wniosku, że jest ona bezcelowa. Ujawniając całą prawdę
    na temat tw ps. „Piast” sam stałem się osobistym wrogiem Andrzeja Szuberta i od
    tego czasu jestem przez niego wściekle atakowany za burzenie starannie
    wypielęgnowanej przez niego, czarnej legendy Gilewicza. W działaniach tych
    „dzielnie” wspiera pana Szuberta towarzystwo spod znaku OSPN, mające podobny jak
    on, instrumentalny stosunek do historii.

    Zanim do tego doszło pan Szubert przez wiele miesięcy próbował wprowadzać mnie w
    błąd, podając mi fałszywe informacje na temat tego, jak wyglądała działalność
    kluczborskiej „Solidarności” w latach 80. Utrzymywał np., że Gleichowie nigdy
    nie prowadzili żadnej działalności wydawniczej, co okazało się nieprawdą.
    Dezinformacja ta bardzo utrudniała mi dochodzenie do prawdy, w związku z czym
    musiałem kilkakrotnie przerabiać treść mojego opracowania na temat kluczborskiej
    „Solidarności”.

    W ciągu ostatnich kilku, a nawet kilkunastu miesięcy wielokrotnie przekonałem
    się, że pan Andrzej Szubert jest człowiekiem zamkniętym na racjonalną
    argumentację. Dyskutowanie z nim byłoby stratą czasu. Dlatego nie zamierzam
    wdawać się w żadne polemiki z jego pisaniną. Nie da się dyskutować z kimś, kto
    działa w złej wierze, kierowany pobudkami natury osobistej.

    Dodam tylko, że wydawnicza działalność Gleichów i współpracujących z nimi ludzi
    jest poświadczona przez liczne źródła - zarówno dokumenty jak i relacje
    świadków.

    To wszystko, co mam do powiedzenia w ramach tego wątku

    Zbigniew Bereszyński
  • Gość: XYZ IP: 77.223.236.* 14.10.08, 14:32
    Oto typowy przykład polskiego małomiastczkowego piekiełka
  • Gość: tito IP: *.centertel.pl 14.10.08, 16:40
    Mieszkałem w Kluczborku wówczas pierdzenie kota i tiszina...jaka
    opozycja! ktoś chce wyciągnoąć 25tys kombatant!jak Tao-Szatyński
    hańba ludziska bez ambicji walczyli o demokracje i 25tys zł!
    a ten kulas histeryk manipuluje historia alternatywna!
  • schuruburu 14.10.08, 17:15
    No i Jondruś znowu powrócił!!
    Wszystko mu się już popieprzyło pomieszało i rozlało.
    Jego biedny chory umysł skonstruował jego prywatna historie i każde inne zdanie jest atakiem osobistym na niego.
    Czas który spędził oddziałach zamkniętych i otwartych rożnych szpitali psychiatrycznych nic mu nie pomogła.
    Wręcz przeciwnie - jest coraz gorzej!!
    Jak wcześniej ktoś napisał dyskusja z nim to strata czasu.
  • Gość: tao szatanski IP: *.nyc.res.rr.com 14.10.08, 17:09
    Polemika ze zjawiskiem Z.Bereszynski to marnowanie cennego czasu.
    Facet chce zaistniec jako historyk i wejdzie kazdemu by byc nim. To
    tragiczna i groteskowa kreatura. PYTANIE! Dlaczego uniwersyteccy
    historycy nie zbadaja i opisza najnowszej historii naszego regionu.
    Panowie w bezkresna odchlan odchodza uczestnicy i kreatorzy owych
    czasow a papiery sa tylko papierami, baaa - i falszywek i smieci
    (szczegolnie sbeckich) sporo. Przez wasze lenistwo czyni to
    dziejownik - klamca - mitoman. Dzieki Wam nasza "historia" moze byc
    taka jaki jej dziejownik. Smutne to ale (niestety) prawdziwe.
    tao szatanski
    ps.
    palancie XYZ tu chodzi o fakty. Czy chcesz zeby twoje wnuki uczyly
    sie dziejow a nie historii?
  • Gość: . IP: *.xdsl.centertel.pl 14.10.08, 18:54
    Dwa lata temu Tao Szatanski pisał coś takiego na ten sam temat:
    forum.gazeta.pl/forum/72,2.html?f=65&w=47885908&a=47996321
    Po mojemu to kłamcą i mitomanem jest Tao Szatański. Sam sobie zaprzecza.
  • Gość: Roman IP: *.eranet.pl 15.10.08, 09:09
    Popieram Panie Zbyszku,dyskusję z p.Szubertem należy skończyć.
  • antars 14.10.08, 17:31
    Znowu szczekają te same pieski. Opluskwianie to ich specjalność.
  • mieszaniec-zopola 14.10.08, 19:32
    nie macie większych problemów?
    Who cares?
    --
    MIeszaniec
    :-)
    W szczególności zaś - badania na psach!
  • Gość: Andrzej Szubert IP: *.pools.arcor-ip.net 14.10.08, 23:36
    „Oświadczenie” internowanych kończy się słowami:
    „Poniżej publikujemy pisemne dowody na poparcie naszych twierdzeń.
    Jednocześnie oświadczamy, że dalszej polemiki z Bereszyńskim,
    Szubertem i im podobnymi nie będzie, gdyż kąpiel w szambie, w którym
    Ci panowie z lubością się taplają, nam nie odpowiada.”

    Zbigniew Bereszyński zamiast odpowiedzi na moje pytania napisał:
    „Dyskutowanie z nim byłoby stratą czasu. Dlatego nie zamierzam
    wdawać się w żadne polemiki z jego pisaniną.”

    W „Oporze społecznym” autorstwa Z. Bereszyńskiego (str.8) czytamy:
    „Działalnością wydawniczą próbował zajmować się także „przedwojenny”
    redaktor naczelny „Nad Stobrawą”, Ryszard Gleich. Początki jego
    konspiracyjnej działalności w tym zakresie były bardzo skromne.
    Wiosną 1982 r. wraz z synem Rafałem opracował on i powielił w
    formie maszynopisu niewielką ilość egzemplarzy „bibuły” w formie
    biuletynu „Nad Stobrawą”. Trzy egzemplarze tego wydawnictwa zostały
    wręczone Wojciechowi Gilewiczowi z okazji jego imienin (Andrzej
    Szubert, nisko oceniający znaczenie tej inicjatywy Gleichów,
    określa owe egzemplarze mianem laurek imieninowych).

    Ja nie wprowadzałem w błąd, nie podawałem fałszywych wiadomości o
    działalności Gleichów, jak to zarzuca mi Z. Bereszyński, a jedynie
    nazwałem po imieniu ówczesną inicjatywę Ryszarda Gleicha. On sam w
    liście do J. Deptuły nazwał to, co zrobił „dowcipem”. W IPN-nie
    jest „ulotka” Gleicha z kwietnia 82. Są w niej życzenia imieninowe
    dla W. Gilewicza. Z. Bereszyński sam to może sprawdzić.

    Jeśli chodzi o „drugą” konspirację nigdy nie twierdziłem, że Ryszard
    Gleich nie brał w niej udziału. Na stronie
    www.nadstobrawa.za.pl/kluczborska%20s.html (Z. Bereszyński
    wie, że jestem z nią związany) jest napisane: „Już w lutym 1983
    powstała kolejna konspiracyjna drukarnia ( Jerzy Deptuła, Ryszard
    Gleich, Wojciech Gilewicz i Henryk Ostrowski z Namysłowa).”
    Zaprzeczałem jedynie stwierdzeniu, że Ryszard Gleich „wydawał”
    ulotki. (Cytat z „oświadczenia”: „A dziś łże, że Gleich „Nad
    Stobrawą” nie wydawał !”).
    Zgadza się, nadal zresztą twierdzę, że Gleich tych ulotek (chodzi o
    drugą konspirację) nie wydawał. Ale nie twierdzę i nie twierdziłem,
    że nie brał on bliżej niesprecyzowanego udziału w tamtej
    konspiracji. Pomiędzy „wydawaniem” a „braniem udziału” jest jednak
    jakaś różnica.
    Z treści „oświadczenia” jasno wynika, że R. Gleich ani nie pisał
    tekstów, ani nie drukował ulotek, nie był kurierem i nie brał
    udziału w kolportażu. Gdyby cokolwiek z tych rzeczy robił, zapewne
    byłoby to w „oświadczeniu” ujęte. Ryszard Gleich podpisany jest
    pod „oświadczeniem” i zapewne by pochwalił się tym, co wówczas robił
    (gdyby cokolwiek robił).
    „Oświadczenie” stwierdza jedynie, że Ryszard Gleich „kierował” ową
    konspiracją.
    Nie wiem, na czym to „kierowanie” polegało. Dla mnie udział R.
    Gleicha w drugiej konspiracji sprowadza się do tego, że był
    wtajemniczonym kibicem. Rozmawiał z innymi, doradzał, znał adresy
    kontaktowe, ale nic więcej.
    Poza tym, poczekajmy z ostatecznymi ocenami. Być może okaże się, że
    Gleich brał udział w owej konspiracji jako tw ps. „Renek”, a nie
    jako konspirator.

    To samo dotyczy ostatecznej oceny W. Gilewicza. Na str.71 „Oporu
    społecznego” napisał Z. Bereszyński, że w październiku 1989
    wyrejestrowano W. Gilewicza z listy kontaktów operacyjnych.
    Być może, jako „KO”, z traktującym go po przyjacielsku innym SB-kiem
    współpracował Gilewicz chętniej, niż z aroganckim i zarozumiałym
    Wierzbickim (Wierzbicki zwijał mnie z domu, przesłuchiwał – wiem o
    czym mówię).

    Nie atakuję wściekle Z. Bereszyńskiego.

    Kiedy na innym wątku zadałem Z. Bereszyńskiemu kilka pytań, włączył
    się nagle Tao:
    forum.gazeta.pl/forum/72,2.html?f=65&w=81240651&a=81248196
    Odpowiedziałem intruzowi:
    forum.gazeta.pl/forum/72,2.html?f=65&w=81240651&a=81248548
    Nie pielęgnuję „czarnej legendy” Gilewicza. W roku 2000, na
    spotkaniu z okazji 20-to lecia Solidarności w Opolu pierwszy
    podszedłem do niego z wyciągniętą ręką. Obiecałem mu, że nie będę go
    atakował. On zobowiązał się nie fałszować więcej historii
    kluczborskiej Solidarności.
    W grudniu 2005 podał redaktorce w Kulisach powiatu niemal
    identycznie zakłamaną wersję, jaką sam napisał w „Stobrawce” z 1989
    roku. To on nie dotrzymał umowy.

    „Racjonalna argumentacja” Z. Bereszyńskiego sprowadza się do
    stwierdzeń, że „wspieram towarzystwo spod znaku OSPN”, lub
    że „kieruję się pobudkami natury osobistej”
    A ja tylko zapytałem kilka pytań. Na przykład, dlaczego Z.
    Bereszyński „skasował” nazwisko R. Pastwińskiego, jako współautora
    tekstów do ulotek drugiej konspiracji, a na jego miejsce wpisał
    Ryszarda Gleicha? Choć Gleich, podpisany pod oświadczeniem sam swoim
    podpisem zaświadczył, że to Pastwiński (i Gilewicz) byli autorami
    tekstów, a nie on.

    W przeciwieństwie do adwersarza nie zastrzegam się,
    że: „„Dyskutowanie z nim byłoby stratą czasu. Dlatego nie zamierzam
    wdawać się w żadne polemiki z jego pisaniną.”
    Jestem gotów do rzetelnej dyskusji. Ale na argumenty, cytaty, nawet
    na wypowiedzi świadków. Wiarygodnych świadków. Ludzie, którzy
    podpisują się pod oświadczeniem stwierdzającym, że nie byłem
    członkiem Solidarności, wiedząc że nim byłem, świadomie podpisują
    się pod świadomie zamieszczonym kłamstwem. Trudno nazwać ich
    wiarygodnymi świadkami.

    Andrzej Szubert

    Ps. Pojawiły się problemy z otwieraniem zamieszczonych przeze mnie
    linków. Podaję je ponownie
    www.internowani_z_kluczborka.republika.pl/
    www.internowani_z_kluczborka.republika.pl/page_2.htm
    serwisy.gazeta.pl/metroon/1,0,5315366.html
  • schuruburu 15.10.08, 05:23
    Ale numer.
    Ten facet jest nie do zdarcia.
    Chęć zaistnienia ponad wszystko.
    Logikę dwóch klas zawodówki czuć z daleka.
    Chłopie idź znowu na leczenie na jakiś czas. Ale poszukaj nowych lekarzy bo ci u których byleś ci nie pomogli!
  • Gość: wons IP: 77.252.18.* 18.10.08, 17:24
    Ciekawe: dyskusja największego mózgu niegdysiejszej opozycji (chemika i
    historyka) z robotnikiem kolejowym też działaczem. Robotnik jest lepszy.
  • schuruburu 18.10.08, 18:13
    Mała pomyłka.
    Robotnik kolejowy nie był działaczem ale za to teraz działa.
    A ze był internowany to tylko dowodzi ze w SB tez panował bur.....el
  • z.bereszynski 18.10.08, 19:08
    Wpis WONS to kolejna prowokacja OSPN, obliczona na publiczną
    dyskredytację mojej osoby. Ja nie biorę żadnego udziału w wymianie
    ciosów między Andrzejem Szubertem i jego kluczborskim adwersarzem,
    występującym tutaj jako "schuruburu" . Ludzie z OSPN dobrze o tym
    wiedzą, ale - jak to u nich w zwyczaju - znowu kłamią, by przyprawić
    mi tzw. gębę.

    Ciekawe, że nowa prowokacja WONS/OSPN ma miejsce akurat dzisiaj, gdy
    na tym samym forum pojawił się wątek na temat agenturalnej
    przeszłości Haliny Żyły, KO ps. "Stasia". Czyżby OSPN postanowiło
    podważyć moją wiarygodność także w tej ostatniej sprawie?
    Zastanówcie się, byli koledzy, jakiej sprawie chcecie służyć!

    Zbigniew Bereszyński
  • Gość: Andrzej Szubert IP: *.pools.arcor-ip.net 19.10.08, 00:48
    Publicznie dyskredytuje osobę Zbigniewa Bereszyńskiego nie OSPN, a
    on sam. Pisząc wyssane z palca konspiracyjne życiorysy agentów SB,
    Ryszarda Gleicha i Wojciecha Gilewicza i umieszczając je na jego
    nowej stronie internetowej.

    Zbigniew Bereszyński stwierdził, że nie bierze udziału w wymianie
    ciosów pomiędzy mną a szuruburu. Zapomina przy tym, że w wątku tym
    nie prowadzę żadnej wymiany ciosów z szuruburu. Natomiast opisałem
    ewidentne wymyślenie przez Z. Bereszyńskiego fikcyjnych
    konspiracyjnych życiorysów agentom SB, Ryszardowi Gleichowi i
    Wojciechowi Gilewiczowi.

    „Ludzie z OSPN” (jeśli to faktycznie są oni) nie wspomnieli ani
    słowem o szuruburu, natomiast kąśliwie (pod adresem Z.
    Bereszyńskiego) wypowiedzieli się o stanie wymiany postów pomiędzy
    mną a Zbigniewem Bereszyńskim. Mają prawo tak uważać.

    Zbigniew Bereszyński mija się z prawdą mówiąc, że nie bierze udziału
    w wymianie ciosów pomiędzy mną a moimi kluczborskimi adwersarzami.
    Przytoczę krótki cytat z tekstu „Panu Wojciechowi Gilewiczowi w
    odpowiedzi” pióra Zbigniewa Bereszyńskiego (Kulisy Powiatu, 20 marca
    2008):

    „Andrzej Szubert nie pełnił tak eksponowanych funkcji związkowych
    jak pan Gilewicz. Był jednak odważnym i aktywnie funkcjonującym
    członkiem „Solidarności” i działaczem opozycji. Z powodu swojej
    odważnej postawy był internowany ponad siedem miesięcy, a nie tylko
    kilkanaście dni jak pan Gilewicz, zaś jego postawa w tym okresie
    była bez zarzutu. Andrzej Szubert nie podpisywał żadnych lojalek,
    czy zobowiązań do współpracy, nie chadzał na dwuznaczne moralnie
    spotkania z esbekami, ani też nikogo nie obciążał swoimi zeznaniami.
    Nikt z powodu złożonych przez niego zeznań nie trafił do więzienia.
    Mogę to wszystko osobiście poświadczyć jako osoba przebywająca przez
    wiele miesięcy w tych samych ośrodkach odosobnienia co Andrzej
    Szubert, a także jako osoba znająca treść dokumentów przechowywanych
    przez IPN. Polityczna biografia Andrzeja Szuberta, w przeciwieństwie
    do biografii pana Gilewicza, nie budzi żadnych moralnych
    wątpliwości.”

    Dlaczego jakakolwiek negatywna uwaga pod jego adresem odbierana jest
    przez Zbigniewa Bereszyńskiego jako prowokacja?

    Jest faktem, że demaskuje on agentów SB.
    Ale jest też faktem, że wybranym agentom dorabia fikcyjne życiorysy.
    Aby Wyborcza mogła powołać się na takie „fałszywki”, gdyby została
    zapytana o konspiracyjną działalność R. Gleicha czy W. Gilewicza.

    Byli koledzy Zbigniewa Bereszyńskiego z OSPN, których znam,
    zabiegają o to, o czym pisał Z. Bereszyński w innym miejscu we
    wspomnianym już przeze mnie tekście „Panu Wojciechowi Gilewiczowi w
    odpowiedzi”. Cytuję: „...ponieważ uważam, że prawda jest wartością,
    o którą zawsze warto zabiegać...”

    Ja też o to zabiegam. Dlatego otworzyłem ten wątek.

    Zbigniew Bereszyński nie podjął dyskusji. Wiem nawet dlaczego. Z
    faktami polemizować się nie da...

    Andrzej Szubert
  • schuruburu 19.10.08, 09:10
    Ej Jondrus!!
    Chciałem ci tylko zwrócić uwagę ze pełnia księżyca minęła . Jesteś za wcześnie albo za późno. Po tekście który wypłodziłeś wnioskuje też że jednak nie posłuchałeś mojej dobrej rady i nie poszedłeś do lekarza!!
  • antars 20.10.08, 19:01
    Z tego co widać, to aktualnie Andrzej Szubert występuje na tym forum jako
    faktyczny sprzymierzeniec prawdziwej współpracowniczki SB, niejakiej Haliny Żyły
    - ps. "Stasia". Aleś Pan sobie znalazł moment na swoje personalne rozróby, panie
    Szubert! Nie widzisz, zaślepiony człowieku, komu przychodzisz z pomocą? Nie
    wstyd Panu?
  • Gość: Andrzej Szubert IP: *.pools.arcor-ip.net 20.10.08, 23:38
    Panie Antars

    Z tego co widać, to aktualnie Wyborcza powołując się na Z.
    Bereszyńskiego raz robi z prawdziwych współpracowników SB bohaterów
    i „czołowych działaczy kluczborskiego podziemia”. A innym razem,
    powołując się na tego samego Z. Bereszyńskiego ujawnia jakiegoś
    agenta.

    Nawet, gdybym ujawnił fakt napisania przez Z. Bereszyńskiego
    fikcyjnych konspiracyjnych życiorysów kluczborskim agentom SB już
    po artykule w Wyborczej o agentce „Stasi”, wcale nie byłbym przez to
    jej (czy innych prawdziwych współpracowników SB) sojusznikiem. To
    Z. Bereszyński jest sojusznikiem wybranych przez Wyborczą (i
    wykorzystanych przez nią do ataków na IPN) prawdziwych
    współpracowników SB. Pisząc im fikcyjne konspiracyjne życiorysy.

    Otwierając ten wątek nawet nie wiedziałem, że jakaś agentka „Stasia”
    istnieje. Tym bardziej nie wiedziałem że parę dni po moim tekście
    Wyborcza taką agentkę zdemaskuje. Nie jestem jasnowidzem. Pisząc o
    Z. Bereszyńskim po prostu nie mogłem być „sojusznikiem” kogoś, o
    czyim istnieniu nawet nie wiedziałem. A nawet teraz, gdy wiem, że
    taka agentka istnieje, nie występuję w jej obronie, nie napiszę jej
    fikcyjnego opozycyjnego życiorysu. Jak więc mogę być
    jej „sojusznikiem”?

    Artykuł o agentce „Stasi” jest jednak przyczynowo związany z moim
    tekstem o Z. Bereszyńskim i Wyborczej. Przyłapani na gorącym
    uczynku robienia z jednego agenta bohatera Solidarności, a z
    drugiego agenta czołowego działacza kluczborskiego podziemia muszą
    jakoś się „zrehabilitować”. A więc pokazali, że agentów SB, a jakże,
    też demaskują. Zwykłe, taktyczne odwrócenie uwagi od niewygodnego
    faktu, że niedawno wystąpili w roli tuby propagandowej prawdziwych
    współpracowników SB W. Gilewicza i R. Gleicha, robiąc z nich
    zasłużonych działaczy i konspiratorów.
    Niestety, należy Pan do tych, którzy dali się na tę maskaradę nabrać.

    O personalne inspiracje mojego wystąpienia przeciwko niemu posądzał
    mnie już sam Z. Bereszyński. Proszę przeczytać jego post z 14.10.08
    na tym wątku. A ja chcę tylko dowiedzieć się, dlaczego napisał on
    wyssane z palca konspiracyjne życiorysy agentom SB i zniekształcił,
    wręcz załaszował historię biuletynu „Nad Stobrawą”.

    Andrzej Szubert
  • Gość: mały IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 21.10.08, 00:13
    o jakiej agentce Stasi pan tu pisze panie Szubert?
    czyzby chodziło o enerdowską tajna policje?
    :)
    a jesli chodzi o Haline Ż. to ta pani była tylko kontaktem operacyjnym, to
    jeszcze za mało by zasłuzyc na miano "agentki"
    nie rozrózniajac takich subtelnosci jest pan małowiarygodny w swych rozwazaniach
  • antars 21.10.08, 00:17
    Panie Szubert! Zaślepiony człowieku! GW wcale nie wydrukowała tekstu
    Bereszyńskiego na temat "Stasi". Ten tekst ukazał się wcześniej w "Kurierze
    Brzeskim" i GW tylko go cytuje. Takich tekstów nie pisze się na kolanie w ciągu
    pięciu minut. Autor musiał najpierw zebrać materiał i go opracować, a na to
    trzeba czasu. Redakcja
    też musi mieć czas na przygotowanie tekstu do druku. To bzdura, że ktoś
    opracował i wydrukował ten materiał tylko po to, żeby odwrócić uwagę od Pańskich
    wypocin na tym forum. Masz Pan chorą wyobraźnię i rozdęte do kosmicznych
    rozmiarów wyobrażenie na temat własnej osoby, jeśli naprawdę tak Pan myśli.
    Zejdź Pan na ziemię i zajmij się poważnymi sprawami. Robisz Pan tutaj prywatną
    burdę ku uciesze komuchów i prawdziwych agentów SB. Z głupoty odgrywasz Pan rolę
    piątej kolumny komuchów. Taka jest prawda.
  • Gość: gosc IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 19.10.08, 18:16
    Bardzo trafnie dobrałes sobie nick. Faktycznie jesteś szuruburu, znaczy że masz
    coś z głową i dyskutowanie z tobą to strata czasu.
  • Gość: jasio IP: *.chello.pl 19.10.08, 11:41
    Panowie, proszę - mniej osobistych wycieczek a więcej konkretów, nie wszystko
    mogę zrozumieć. co to np. jest OSPN? Przy nazwiskach w nawiasie piszcie (N) nasz
    albo (S) SB. Z tego co piszecie widać jedynie ze byliście zakonspirowani tak że
    nikt spoza kółka różańcowego i towarzystwa wzajemnej adoracji o was nie słyszał
    Faktycznie gdyby nie Jaruzelski z Kiszczakiem to nowego ustroju pełnych półek i
    pustych kieszeni by nie było co gorsza nie mielibyście okazji się poznać!
  • Gość: jasio IP: *.chello.pl 19.10.08, 20:28
    A nawiasem mówiąc czy panu Panie B. nie przyszło do głowy że będąc samemu
    zaangażowanym w temat nie jest Pan w stanie zapewnić obiektywizmu swym
    wypocinom? Obraz czarno biały jest z gruntu fałszywy.
    panie B czy oglądałeś pan taki przebój W11? czy zwrócił Pan uwagę jak policja
    uzyskuje informacje o przestępcach, na stronę, kasa z rączki do rączki - to kasa
    operacyjna, po pokwitowaniu czy kasa prywatna tychże śledczych? Czy uchodzi
    łamać obywateli i kalać współpracą z policją w IV RP?

    Apeluję do strony przeciwnej o pisanie pamiętników i prostowanie tekstów
    Bereszyńskiego. Megalomania może mu zaszkodzić! Już o niczym innym nie może
    myśleć. Może mu jaki pomnik postawić? może to go uspokoi?
  • Gość: kibic IP: 208.99.75.* 20.10.08, 23:31
    Długie teksty głupie teksty. Najbliżsi osób wymienianych z nazwiska
    widzą kto był w porządku w trudnych czasach, a kto wyrządzał
    krzywdę wokoło. I pamiętają bez względu na historyków badania.
    Wspieram jednak ujawnianie kulisów każdej podłości, ale mam obawy,
    że sądownie "stare komuchy" bronić się będą a czas gra na ich
    korzyść
  • antars 21.10.08, 00:15
    Zaślepiony człowieku! GW wcale nie wydrukowała tekstu Bereszyńskiego na temat
    "Stasi". Ten tekst ukazał się wcześniej w "Kurierze Brzeskim" i GW tylko go
    cytuje. Takich tekstów nie pisze się na kolanie w ciągu pięciu minut. Autor
    musiał najpierw zebrać materiał i go opracować, a na to trzeba czasu. Redakcja
    też musi mieć czas na przygotowanie tekstu do druku. To bzdura, że ktoś
    opracował i wydrukował ten materiał tylko po to, żeby odwrócić uwagę od Pańskich
    wypocin na tym forum. Masz Pan chorą wyobraźnię i rozdęte do kosmicznych
    rozmiarów wyobrażenie na temat własnej osoby, jeśli naprawdę tak Pan myśli.
    Zejdź Pan na ziemię i zajmij się poważnymi sprawami. Robisz Pan tutaj prywatną
    burdę ku uciesze komuchów i prawdziwych agentów SB. Z głupoty odgrywasz Pan rolę
    piątej kolumny komuchów. Taka jest prawda.
  • antars 21.10.08, 00:19
    To było do Andrzeja Szuberta.
  • Gość: mały IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 21.10.08, 00:33
    antars napisał:
    > To było do Andrzeja Szuberta.


    przecież wiem, ja nie jestem zaślepiony :)
    zastanawiam się, czy jest sens "podbijania" tego wątku, bo efekt jest taki, że
    te dwa tematy (Halina Żyła i Bereszyński "manipulator") sasiadują ze sobą...

    zdaje się, że jestem nie tylko niezaslepiony, ale i niekonsekwentny bo... sam
    mimowolnie podnosze wątek
  • Gość: Andrzej Szubert IP: *.pools.arcor-ip.net 21.10.08, 00:31
    Po co tyle nerwów. Kto czyta Kurier Brzeski poza mieszkańcami Brzegu?
    Wyborcza temat podjęła, pokazując na całe województwo, że i ona
    demaskuje, a przynajmniej pomaga w nagłaśnianiu demaskowanych
    agentów.
    Wyborcza zamieszcza często artykuły opisujące wydarzenia z dnia
    poprzedniego. Godzina roboty i to wszystko. Rutyna redakcyjna.
    Dlaczego tak zależy Panu na odwróceniu uwagi od głównego tematu
    wątku?
  • antars 21.10.08, 00:46
    Guzik mnie obchodzi główny temat Pańskiego wątku. To Pańskie prywatne obsesje,
    prywatny spór o to, kto ma większą zasługę. Śmieszne i żałosne. Chodzi o to, że
    to Pan próbuje odwracać uwagę forumowiczów od naprawdę ważnych spraw, które w
    tych właśnie dniach pojawiły się na tym forum. Uprawiasz Pan tutaj prywatne
    warcholstwo oddając przysługę komuchom. O to tutaj chodzi, a nie o Pańskie
    kłótnie o zasługi. Na razie zasługujesz się Pan tutaj komuchom. Wyborcza mogła
    zacytować artykuł z Kuriera w ciągu godziny, to fakt. Ale nie pieprz Pan, że sam
    artykuł też został napisany za godzinę i w takim czasie wydrukowany w Kurierze.
    Naprawdę masz Pan chorą wyobraźnię i pewnie tak samo jest z Pańskimi
    "rewelacjami" na temat tego, co rzekomo działo się w Kluczborku. Panie Szubert!
    Jeśli uważa się Pan za pępek świata i myśli, że wszystko dzieje się z uwagi na
    Pana osobę, to jesteś Pan w wielkim błędzie. Oprzytomnij Pan i zajmij się czymś
    poważnym.
  • Gość: Andrzej Szubert IP: *.pools.arcor-ip.net 21.10.08, 01:47
    Panowie malkontenci.
    Metoda „kupą mości panowie” jest mi znana. Pomawianie mnie o
    przeróżne brzydkie rzeczy też.

    www.internowani_z_kluczborka.republika.pl/
    Nie jesteście pierwsi i nie ostatni, którzy taką taktykę stosują.

    W dyskusji decydujące znaczenie ma siła argumentów (np.
    przytaczanych cytatów) a nie siła głosu i ilość pomówień. Czy
    myślicie, że nikt nie zauważy, iż robicie zadymę i pyskówkę aby
    odwrócić uwagę od głównego tematu tego wątku?
  • schuruburu 21.10.08, 07:00
    O Jondrus się obraził!!
    A tak chciał podyskutować.
    Chęć zaistnienia ponad wszystko.
  • schuruburu 21.10.08, 07:10
    Ale na pewno nasz Jondrus nie odwraca uwagi.
    Biedak się zapędził w swoich atakach na wszystko i na wszystkich.
    Jego biedny chory umysł nie nadąża przerabiać materiału.
    A miało być tak pięknie i wszyscy mieli bić brawo Jondrusiowi
  • Gość: Andrzej Szubert IP: *.pools.arcor-ip.net 21.10.08, 18:09
    W „Oporze społecznym” na str. 73 poinformował Z. Bereszyński, że w
    latach 1982 – 84 W. Gilewicz napisał w sumie 19 donosów.
    Z. Bereszyński wyrażał opinię, że donosy W. Gilewicza miały dla SB
    znikomą wartość operacyjną.

    W opublikowanej później w Kulisach Powiatu odpowiedzi Wojciechowi
    Gilewiczowi Z. Bereszyński skorygował swoją opinię pisząc: „Nie
    znaczy to jednak, by owe informacje były dla SB absolutnie
    bezwartościowe.”
    (Jestem w stanie wykazać, że donosy W. Gilewicza miały dla SB dużo
    większą wartość operacyjną, aniżeli przyznaje to Z. Bereszyński).

    W założonym przeze mnie innym wątku
    forum.gazeta.pl/forum/72,2.html?f=65&w=81240651&v=2&s=0
    Z. Bereszyński napisał mi w odpowiedzi:
    „Red. Frelich otrzymał ode mnie całość materiałów sprawy. Nie tylko
    tekst opracowania, ale także teksty polemik toczonych na
    łamach "Kulis Powiatu". A w innym miejscu:
    „Nie uważam jednak, aby autor tekstu (red. Frelich) świadomie i w
    złej wierze chciał uprawiać jakąś dezinformację.”

    W wywiadzie prowadzonym przez red. L. Frelicha W. Gilewicz
    powiedział:
    „Ja oczywiście wiedziałem, że na nikogo donosił nie będę.”
    serwisy.gazeta.pl/metroon/1,0,5315366.html
    Redaktor Leszek Frelich wiedział, że to kłamstwo. Czytał przecież
    dostarczone jemu przez Z. Bereszyńskiego teksty, w których były
    informacje o donosach Gilewicza. Nie powiadomił jednak czytelników,
    że W. Gilewicz kłamie. Wręcz przeciwnie. Powołując się wcześniej na
    autorytet Z. Bereszyńskiego (cytuję: „ Ale do esbeckich teczek,
    dotyczących kluczborskiej "S", dotarł współpracujący z "Gazetą"
    Zbigniew Bereszyński. I potwierdził, że w teczkach jest to, o czym
    mówił Gilewicz...”), opublikował wywiad z W. Gilewiczem bez
    powiadomienia czytelników, iż Gilewicz skłamał mówiąc, że na nikogo
    nie donosił.
    www.nadstobrawa.za.pl/1piast.html
    Tak więc red. L. Frelich świadomie opublikował wypowiedź W.
    Gilewicza, o której wiedział, że jest kłamstwem. A Z. Bereszyński
    świadomie ominął się z prawdą pisząc na forum, że nie uważa, aby
    red. Frelich świadomie i w złej wierze uprawiał dezinformację.

    Podobnych kłamstw w wywiadzie z W. Gilewiczem jest więcej. Redaktor
    Leszek Frelich bezkrytycznie wszystkie je opublikował jako prawdę.
    Wywiad poszedł na całą Polskę.
    Z. Bereszyński posunął się jeszcze dalej. Na wszelki wypadek
    wymyślił Ryszardowi Gleichowi (wykreowanemu przez red. L. Frelicha
    na „czołowego działacza kluczborskiej opozycji”), członkom jego
    rodziny, a także samemu W. Gilewiczowi fikcyjne konspiracyjne
    życiorysy.

    4 października na kluczborskim forum podałem informację o fałszywce
    Z. Bereszyńskiego.
    Dzień wcześniej poinformowałem Z. Bereszyńskiego o utworzonym przeze
    mnie nowym wątku.
    forum.gazeta.pl/forum/72,2.html?f=26289&w=85471335&a=85471335
    Z. Bereszyński miał więc czas na przygotowanie demaskującego agentkę
    SB artykułu opublikowanego w Kurierze Brzeskim 15 października. A
    więc dzień po utworzeniu przeze mnie powyższego wątku.

    Zaskoczyła mnie reakcja Wyborczej na zdemaskowanie przez Z.
    Bereszyńskiego kolejnego współpracownika SB. Zabrakło epitetów
    typu „kierowany nienawiścią lustrator”, „inkwizytor”, „opolski
    odprysk Macierewicza”, zabrakło argumentów typu, „po co to komu
    wiedzieć”, „czy można wierzyć esbeckim teczkom”, „po co skłócać
    społeczeństwo”, „biedna, złamana szantażem lub groźbami
    osoba”, „sama była ofiarą SB” "pewnie nikomu nie szkodziła" itp.

    Czyżby Wyborcza zmieniła linię i nie chce już zalewać IPN betonem?

    Na zaczepki opluwaczy i pomawiaczy reagować więcej nie zamierzam. Na
    rzetelną dyskusję w oparciu o dokumenty i opublikowane teksty
    Wyborcza i Z. Bereszyński nie mają ochoty. Na sprostowanie kłamstw
    także. Nie ustępuje się przecież przed nikim znikąd.

    Po co to opisałem?

    W jednej rzeczy zgadzam się ze Zbigniewem Bereszyńskim. Zacytuję
    go: „...ponieważ uważam, że prawda jest wartością, o którą zawsze
    warto zabiegać...”.

    Andrzej Szubert
  • schuruburu 21.10.08, 18:49
    Jondrusiu przynudzasz!.
    W kółko te same bzdury.
    Nie trzymają się kupy i d.... .
    Przestań udowadniać coś co nie możesz udowodnić.
    Pamiętaj - są to tylko wytwory twojej chorej wyobraźni.

  • z.bereszynski 21.10.08, 19:22
    Jak już wcześniej oświadczyłem, nie zamierzam wdawać się w żadne pyskówki
    ("dyskusje") z panem Szubertem. Przyczyny takiego stanowiska już podałem i
    pozostaje to ciągle aktualne.

    W drodze wyjątku ustosunkuję się jednak do jego insynuacji na temat powodów, dla
    jakich napisałem swoje opracowanie na temat środowisk nauczycielskich
    Opolszczyzny, tudzież powodów, dla jakich opracowanie to zostało opublikowane w
    takim a nie innym terminie. Jak ogólnie wiadomo, 14 października obchodzony był
    Dzień Edukacji Narodowej. W tym roku święto to miało szczególnie istotny wymiar
    historyczny, ponieważ minęła właśnie 235. rocznica powołania Komisji Edukacji
    Narodowej. Właśnie na tę rocznicę zostało przygotowane moje opracowanie na temat
    środowisk nauczycielskich Opolszczyzny i w takim też terminie zostało ono
    opublikowane w "Kurierze Brzeskim". Termin publikacji narzuciła historia, a nie
    jakiś spisek na szkodę pana Szuberta.

    Zbieranie materiałów do swojego opracowania rozpocząłem już w ubiegłym roku.
    Konieczne było w tym celu przejrzenie ogromnej ilości dokumentów z IPN i
    Archiwum Państwowego. Kwerenda trwała wiele miesięcy, a samo pisanie
    opracowania - kilka tygodni.

    Pan Szubert uważa, że cała ta wielomiesięczna praca została wykonana wyłącznie z
    uwagi na jego osobę. Tylko po to, by odwrócić uwagę od jego pisaniny na tym
    forum. Ot, spisek na jego szkodę i tyle! Taka jest potęga wyobraźni pana
    Szuberta i tak dalece sięga jego przeświadczenie o wyjątkowej ważności własnej
    osoby!

    Piszę o tym wyłącznie z tego powodu, że przykład ten w szczególnie wymowny
    sposób pokazuje, jakiego rodzaju człowiekiem jest pan Szubert. A konkretnie - do
    jakiego stopnia jest on oderwany od rzeczywistości (ujmując rzecz najłagodniej).
    Z równą powagą można traktować inne jego opinie i oceny na tym forum. Z kimś
    takim nie da się racjonalnie dyskutować i dlatego nie przewiduję żadnych
    dyskusji z panem Szubertem. Koniec, kropka.

    To moja ostatnia wypowiedź w ramach tego wątku.

    Zbigniew Bereszyński
  • Gość: Andrzej Szubert IP: *.pools.arcor-ip.net 21.10.08, 20:34
    Oj , Panie Bereszyński...
    Jeśli 235 rocznica powołania Komisji Edukacji Narodowej była powodem
    Pańskiego tekstu, to z takiej doniosłej okazji pisze się o rzeczach
    przyjemnych i wzniosłych. Wysławia się zasługi i osiągnięcia
    środowiska nauczycielskiego Opolszczyzny. A Pan zepsuł uroczystą
    okrągłą rocznicę wiadomością o czarnej owcy wśród nauczycieli.
    Zalecałbym trochę więcej taktu dla wychowawców młodych pokoleń.

    Pisze Pan, kwerenda trwała rok a samo pisanie tekstu kilka tygodni.
    Dlaczego nie powiadomił Pan opini publicznej o fakcie współpracy z
    SB pani Zyły w momencie, gdy zdobył Pan tę wiadomość? Toż to czysta
    złośliwość, aby ujawniać tę informację dopiero przy okazji rocznicy
    KEN i psuć pozostałym nauczycielom świąteczny nastrój.
  • schuruburu 21.10.08, 21:19
    Paranoja
  • z.bereszynski 21.10.08, 21:40
    Miałem więcej nie zabierać głosu w tym wątku. Po raz ostatni robię jednak
    wyjątek, by przeciwstawić się kolejnym insynuacjom ze strony p. Andrzeja
    Szuberta. Tekst opublikowany z okazji Dnia Edukacji Narodowej nie był poświęcony
    wyłącznie "czarnym owcom" w środowiskach nauczycielskich. Sprawa "czarnych
    owiec" nie zajmuje więcej niż 5-10 % całego tekstu. Ogromna większość tekstu
    została poświęcona przypadkom pozytywnym: działaczom "Solidarności"
    nauczycielskiej, opozycjonistom z tego środowiska, osobom represjonowanym z
    przyczyn politycznych itd. W swoim tekście przypomniałem wiele osób, które
    bardzo pozytywnie zapisały się w latach 1980-1989, a dziś pozostają w
    zapomnieniu. Pisząc o blaskach, nie mogłem jednak pominąć również cieni, bo
    byłoby to fałszowanie historycznej rzeczywistości. Nie kierowała mną żadna
    złośliwość, ale wola rzetelnego ukazania historycznej rzeczywistości we
    wszystkich jej aspektach - bez sztucznego upiększania, ale też bez rzekomej
    złośliwości, o którą pomawia mnie p. Szubert. Złośliwy jest jedynie p. Szubert.
    W typowy dla niego sposób próbuje on złośliwie "recenzować" publikację, której
    nie miał okazji czytać i którego treść pozostaje dla niego nieznana. Jedynym
    jego celem jest próba dyskredytacji mojej osoby, nawet za cenę przyjścia w
    sukurs postkomunistom.

    Panie Szubert! Gratuluję Panu roli konia trojańskiego postkomunistów. Odgrywa
    Pan tę rolę naprawdę wyśmienicie.

    Żegnam ten wątek i jego założyciela. Tym razem naprawdę definitywnie.

    Zbigniew Bereszyński

  • Gość: wons IP: 77.252.18.* 21.10.08, 21:45
    Panie Szubert
    Wykazałeś Pan zgodnie z zasadami logiki, że Pan Bereszyński "robi" nie w
    Historii a w Polityce i to polityce GW.
    Ciekawi mnie tylko to, czy zezwolenie na odstrzał jednego komucha (sztuk
    raz),metodą na agenta dostał Pan Bereszyński od pana Frelicha, czy może od
    samego nadredaktora AM.
    Jeszcze raz gratuluję
  • Gość: bródka IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 21.10.08, 22:00
    Jakie to typowe, jakie nasze, polsko-opolskie: wypowiadanie się o tekscie,
    którego sie nie przeczytało, wywlekanie na forum publiczne prywatnych
    kontrowersji i animozji, dorabianie gęby, ewentualnie "wonsów", doszukiwanie się
    na siłę wydumanych inspiratorów czy zleceniodawców, przypisywanie niegodziwych
    intencji. Smutne.
  • antars 21.10.08, 22:46
    Bereszyński za dużo wie, za dużo widział dokumentów
    i dlatego jego osoba stała się solą w oku niektórych chodzących "legend"
    opolskiej opozycji. Zrobią wszystko, żeby podważyć jego wiarygodność. Każda
    okazja dobra, nawet gdyby miało to przynieść korzyść komuchom.
  • antars 21.10.08, 22:18
    OSPN/WONS też postanowiło wystąpić w roli konia trojańskiego.
    Nie wstyd wam? Może do następnych wyborów pójdziecie razem z SLD?
  • Gość: M<'rek IP: *.xdsl.centertel.pl 21.10.08, 22:23
    Oni podaliby rękę nawet samemu diabłu, żeby tylko dokopać Bereszyńskiemu... Co
    za ludzie...
  • Gość: 100dent IP: 66.28.139.* 21.10.08, 21:56
    Trafiłem tu przez przypadek i nieźle się uśmiałem czytając urywki i tylko urywki
    bo szkoda wasnego zdrowia na czytanie wszystkiego co wątkotwórca nawstukiwał. Z
    neutralnego punktu widzenia wyraźnie widać, że działalność pana Zbigniewa nikomu
    z dawnych "działaczy" nie pasuje. Skąd taka zawziętość? Być może wymościliście
    sobie panowie kolorowym puszkiem, własne i jedynie słuszne gniazdka opozyzyjnie
    zasłużonych i nie pasuje wam zmywanie farbek. Poszperałem przed chwilą na necie,
    znalazłem sporo ciekawych artykułów pana Zbigniewa i w tym co pisze widać
    wyraźnie, że poziom jego wypowiedzi jest o niebo lepszy od jego przeciwników. :-)

    internowani.xg.pl/index.php?type=article&aid=355 - panie Szubert a tutaj
    pan tak ładnie pisał.
  • schuruburu 21.10.08, 22:01
    Nie pisał ale przepisał.
    No pozbierał tu i tam.
    Trochę dodał od siebie ale zaraz to widać.
    Ale co można żądać od faceta z dwoma klasami podrzędnej zawodówki.
  • Gość: Andrzej Szubert IP: *.pools.arcor-ip.net 21.10.08, 22:49
    Panie Zbysiu, skoro już tak przyjemnie sobie gaworzymy...

    Jeśli w Pańskim tekście napisał Pan, że – cytuję: „autorami tekstów
    byli Ryszard Gleich i Wojciech Gilewicz.”...
    Jeśli w tekście „oświadczenia” internowanych jest napisane,
    cytuję: „Teksty regularnie dostarczał Wojciech Gilewicz i Roman
    Pastwiński.”...
    Jeśli pod tym „oświadczeniem” podpisani są m.in. : Wojciech
    Gilewicz, Ryszard Gleich, Rafał Gleich, Roman Pastwiński i trzech
    innych...
    No i zaświadczyli oni, nawet sam Rysiu, że nie Rysiu, a Wojtek i
    Romek teksty pisali, to skąd Pan do diabła wytrzasnął tego Rysia do
    pisania tekstów?
    Jeśli ja stwierdzę, że ponieważ Pański kolega, Lesiu Redaktor
    napisał, iż Rysiu to „czołowy działacz kluczborskiej opozycji”...
    A w prawdziwym życiorysie Rysia nie ma niczego, co by takie
    stwierdzenie Pańskiego kolegi Lesia Redaktora uzasadniało...
    Więc Pan świadomie „dorobił” Rysiowi pisanie tekstów (i parę innych
    rzeczy)...
    Jeśli więc ja coś takiego stwierdzam...
    To jestem insynuatorem, spiskowcem przeciwko Pańskiej wiarygodności,
    koniem trojańskim postkomunistów, co tam jeszcze było? Piątą
    kolumną, sprzymierzeńcem agentki „Stasi”, psycholem, niedouczonym
    robolem, nawet lunatykiem (księżyc na mnie za mocno działa).

    A Pan, dorabiający agentom SB konspiracyjne życiorysy jest
    prawdomównym, niezłomnym antykomunistą, tępiącym komuchów, esbeków i
    ich szpicli na każdym kroku.

    To już wolę być postkomuchem.
    niż nadwornym hagiografem Piasta i Renka upiększającym im życiorysy.

    Koń trojański poskomuchów...
  • schuruburu 21.10.08, 23:15
    Ten chory facet jest nie do zdarcia.
    Na wszystko jego chory umysł znajdzie jakaś odpowiedz.
    Nie ważne czy to jest logiczne czy nie.
    Ważne żeby coś odpowiedzieć i mieć ostatnie słowo.
  • Gość: nemo IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 21.10.08, 23:53
  • Gość: gosc IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 22.10.08, 08:29
    schuruburu napisał:

    > Nie pisał ale przepisał.
    > No pozbierał tu i tam.
    > Trochę dodał od siebie ale zaraz to widać.
    > Ale co można żądać od faceta z dwoma klasami podrzędnej zawodówki.

    Ale pisze bardziej sensownie a ty tylko w koło Macieja swoje, że paranoja. Toz
    to paranoja ale z twojej strony.
  • Gość: . IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 22.10.08, 08:25
    ?
  • Gość: koń trojański post IP: *.pools.arcor-ip.net 23.10.08, 14:58
    Odpowiedzi się nie doczekasz.
    Manipulator na temat jego "fałszywki" będzie milczał.
    Przyznać się nie może. Zaprzeczyć też nie.
    Przyłapany na gorącym uczynku za rękę udaje, że to nie jego ręka.

    koń trojański postkomuny
  • antars 23.10.08, 16:29
    Z wielkim trudem i niesmakiem przebrnąłem przez to co nawypisywał tutaj Andrzej
    Szubert. Znalazłem w jego wypocinach między innymi następujący zarzut pod
    adresem Bereszyńskiego: "Zbigniew Bereszyński zapomniał jeszcze o pewnym
    szczególiku. Nie podał, że Wojciech Gilewicz był agentem SB o pseudonimie
    „Piast”". Jeżeli dobrze
    zrozumiałem, to zarzut ten odnosi się do tego, co Bereszyński napisał na swojej
    stronie internetowej. Okazuje się, że Szubertowie też mają swoją stronę
    internetową. Podaję link do tej strony:
    www.nadstobrawa.za.pl/kluczborska%20s.html
    Zajrzałem na stronę Szubertów i sprawdziłem, co tam napisano na temat Gilewicza
    i "Piasta". I co się okazało? Ano okazało się, że na swojej stronie Szubertowie
    ani słowem nie wspominają, że Gilewicz i "Piast" to jedna osoba! Nie ma tam
    żadnej wzmianki na ten temat! Pisze się tam o Gilewiczu, wspomina o "Piaście",
    ale nigdzie nie ma informacji, że to jedna i ta sama osoba!

    Pytam się Pana, Panie Szubert, dlaczego tak jest? Dlaczego obs...ywa Pan tutaj
    Bereszyńskiego za jego stronę internetową, a nie zajmie się Pan Waszą własną
    stroną? Dlaczego na Waszej własnej stronie nie napiszecie tego, co Waszym
    zdaniem miałby napisać Bereszyński? Dlaczego sami na swojej stronie nie
    podajecie informacji, której brak zarzuca Pan Bereszyńskiemu? O co Panu naprawdę
    chodzi, Panie Szubert? O pełną informację czy tylko o szkalowanie
    Bereszyńskiego? Gdyby chodziło Panu o pełną informację, to taka pełna informacja
    byłaby na Waszej stronie internetowej. Ale jej nie ma! Nie ma i już!!! Dlaczego
    ten brak Pana nie razi? To znaczy - dlaczego nie razi Pana w przypadku Waszej
    własnej strony internetowej, ale za to razi w przypadku strony Bereszyńskiego?
    Wygląda na to, że Panu wcale nie chodzi o prawdę i pełną informację, ale o coś
    zupełnie innego. O co? mogę się tylko domyślać.

    Tak czy owak wychodzi na to, że to Pan jest manipulatorem i intrygantem. Wyjmij
    Pan belkę z własnego oka zanim zaczniesz wyciągać źdźbło z cudzego!

    Bereszyński już dawno temu napisał, że Gilewicz i "Piast" to jedna osoba. Można
    było przeczytać o tym w gazetach. Wy na Waszej stronie tego nie piszecie.
    Dlaczego tak jest? I dlaczego czepia się Pan Bereszyńskiego zamiast uzupełnić
    informację na Waszej własnej stronie? O co w tym wszystkim naprawdę chodzi?
  • Gość: koń trojański post IP: *.pools.arcor-ip.net 23.10.08, 19:58
  • schuruburu 23.10.08, 20:13
    Hej Jondrus
    Koniu trojański
    Tak się teraz nazywasz??
    Nikt nie ma ochoty z tobą dyskutować wiec piszesz sam ze sobą??
    Co to się nie robi żeby temat nie został w tyle.
    Zawsze w centrum zainteresowania
    MITOMAN!!!!!
  • antars 23.10.08, 20:17
    Pan Szubert potrzebował ponad trzech godzin na wklejenie tekstu tego
    zobowiązania na własną stronę internetową. Ile czasu trzeba mu będzie na
    wprowadzenie podobnych uzupełnień do tekstów zamieszczonych na tej stronie? Musi
    Pan bardzo spieszyć się z tymi przeróbkami, żeby ludzie nie zauważyli Pańskich
    manipulacji. Ale ja to zauważyłem i mnie Pan nie zwiedzie. Nadal Pana pytam,
    Panie Szubert: dlaczego do czasu mojego poprzedniego wpisu na Waszej stronie
    internetowej nie było tych informacji, których brak tak oburza Pana w przypadku
    strony "konkurenta"? Jak Pan to wytłumaczy?
  • schuruburu 23.10.08, 20:20
    Nie pytaj bo na końcu dostaniesz durną odpowiedz w stylu Jondrusia na 2 strony.
  • Gość: Andrzej Szubert IP: *.pools.arcor-ip.net 23.10.08, 20:38
    antars
    mój post sprzed dwóch dni (a nie sprzed trzech godzin)
    porównaj dokumenty odnośnie "Piasta" na stronie nadstobrawa.
    forum.gazeta.pl/forum/72,2.html?f=65&w=85910031&a=86230150
    i nie bełkocz...
  • schuruburu 23.10.08, 20:41
    Jondrus nie byl by Jondrusiem jak by nie odpowiedział jak to on w starym stylu 2 klas zawodówki.
    A tak by chciał żeby mieli go za inteligenta!!
    Niestety trochę mu brakuje.
  • antars 23.10.08, 20:43
    Nie rżnij Pan głupa, Panie Szubert. Każdy średnio inteligentny człowiek zauważy,
    że "koń trojański" i Pan to jedna i ta sama osoba. Zdradza Pana niemieckie IP i
    nie tylko... Kogo chce Pan nabrać na swoje sztuczki? Ma Pan wszystkich za
    idiotów?
  • schuruburu 23.10.08, 20:45
    Niestety on ma się za super inteligenta. Typowy przejaw paranoi.
  • Gość: Andrzej Szubert IP: *.pools.arcor-ip.net 23.10.08, 21:35
    Pan rżnie głupa, Panie Antars, czy Pan nim jest? W poście

    forum.gazeta.pl/forum/72,2.html?f=65&w=85910031&a=86243781
    w którym na górze jako autor wpisałem moje imię i nazwisko,
    podpisałem się jako "trojański koń" jedynie, aby pokazać, że
    nazwanie mnie tak przez Z. Bereszyńskiego raczej mnie ubawiło, niż
    rozłościło.
    Napisałem:
    „To już wolę być postkomuchem.
    niż nadwornym hagiografem Piasta i Renka upiększającym im życiorysy.

    Koń trojański poskomuchów...”

    Już nie tylko średnio inteligentny człowiek, już nie tylko
    ćwierćinteligent, ale nawet półgłówek zauważyłby, że ja nie
    udawałem, iż ja i trojański koń to dwie osoby.
    A Pan, taki mądry i dociekliwy tego nie zauważył?
    Może wreszcie Pan oraz Pańscy towarzysze broni zaczniecie odpowiadać
    na moje pytania?
    Dlaczego Z. Bereszyński zafałszował historię biuletynu „Nad
    Stobrawą”?
    Dlaczego agentom SB dorobił wyssane z palca życiorysy?
    Najpierw Wasza odpowiedź. A dopiero potem następne „zarzuty” pod
    moim adresem.

    koń trojański postkomuny (według Z. Bereszyńskiego)
    Aby Pan napewno się tym razem domyślił dopiszę nazwisko
    Andrzej Szubert
  • schuruburu 23.10.08, 21:40
    HI HA HO HU
    Ale tekścik!!!
    Dalej tak.
    Proszę !!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!
    Moje uwagi nie będą dalej potrzebne!!!
    Ale ubaw!!!!!!!!!!!!!!!!!!
  • Gość: chłodnym okiem IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 24.10.08, 01:05
    tekst (zobowiazanie Gilewicza) był na stronie Szuberta juz duzo wczesniej zanim
    się o niego antars "upomniał" i znajdował się pod linkiem:
    www.nadstobrawa.za.pl/1piast.html
    gapiostwo, czy złosliwa manipulacja? Chyba jedno i drugie, zwazywszy, ze antars
    w innym miejscu nie zauważa, że Szubert wprost (acz z przekąsem) pisze o sobie
    "koń trojański".

    Nie znam niuansów sporu jaki się tu toczy, ale wywody Szuberta wydają się byc
    spójne i logiczne, co oczywiscie nie przesadza tego kto ma racje i kto kłamie.

    Zamiast konkretnych odpowiedzi otrzymuje Szubert ogólniki, epitety, jest
    wykpiwany. Nieładnie się panowie "etosowcy" bawicie, nieładnie!
  • antars 24.10.08, 02:36
    Jesteś w błędzie, "chłodnym okiem". Manipuluje ktoś inny. Andrzej Szubert podał
    link, pod którym można aktualnie (!) znaleźć tekst zobowiązania Gilewicza. Do
    tekstu tego jednak nie dostaniesz się z głównej strony portalu internetowego
    Szubertów. Sprawdzałem kilka razy, nawet przed chwilą, i nie znalazłem żadnego
    przejścia z głównej strony. Może nie potrafię szukać, ale nie byłem w stanie
    tego przejścia znaleźć. Bardzo sprytna sztuczka. Niby jest ten tekst na stronie,
    a jakby go nie było, bo w normalnym trybie do niego nie dotrzesz. Może to błąd w
    sztuce budowania strony, ale mnie to raczej wygląda na celową manipulację (takie
    sprytne asekuranctwo). Tak czy inaczej, to nie moja wina, że do tego tekstu nie
    można dotrzeć normalną drogą.

    Faktem jest, że w żadnym dostępnym normalną drogą tekście na stronie Szubertów
    nie znajdzie się informacji, że Gilewicz i "Piast" to jedna i ta sama osoba.
    Jest na tej stronie krótki rys historyczny, gdzie pojawia się nazwisko
    Gilewicza, ale o "Piaście" nie ma tam ani słowa. Szuberta to nie razi, choć
    atakuje on Bereszyńskiego za to, że nie pisze o "Piaście" w swoim haśle na temat
    biuletynu "Nad Stobrawą". To, że Szubertowie nie piszą o "Piaście" w swoim rysie
    historycznym, jest niby w porządku, ale to, że podobnie wygląda sprawa w haśle
    umieszczonym na stronie Bereszyńskiego, to już jest podobno manipulacja,
    fałszowanie historii itp. Czy to nie absurd? To jest właśnie prawdziwa
    manipulacja i hipokryzja w wydaniu Szuberta. Tym bardziej, że Bereszyński
    otwarcie pisał o Gilewiczu jako "Piaście" na łamach gazet. Zarzut, że ukrywa on
    tożsamość Gilewicza i "Piasta" jest w tej sytuacji kompletnie niedorzeczny. To
    zarzut fałszywy (i złośliwy).

    Ja nie robię sobie żadnych kpin z Szuberta. Nie do mnie ten zarzut, a co robią
    inni, to nie moja sprawa. Ja odpowiadam tylko sam za siebie. Zadałem panu
    Szubertowi konkretne pytania, na które on nie raczył odpowiedzieć. Zamiast
    odpowiedzieć na moje pytania wyskoczył z retorycznym pytaniem, zawierającym
    fałszywą tezę (czy raczej fałszywe oskarżenie). Zamiast odpowiedzieć na zadane
    mu rzeczowe
    pytania żąda on, by ktoś tłumaczył się, że nie jest wielbłądem. To kolejna jego
    manipulacja.

    Szubert powtarza jak mantrę, że Gilewicz i Gleich byli agentami SB. Już kilka
    miesięcy temu Bereszyński wykazał na podstawie dokumentów, że Gilewicz tylko
    pozorował współpracę. Szubert, jak dotąd, nie przedstawił żadnych dowodów na to,
    że Bereszyński nie ma w tej sprawie racji. Nie przedstawił żadnych faktów, które
    naprawdę podważałyby ustalenia Bereszyńskiego. Powtarza tylko w koło Macieju
    swoje "wyznanie wiary", że Gilewicz to agent i już. Czepia się jakichś
    drobiazgów, które nie mają żadnego znaczenia dla istoty sprawy, a świadczą
    jedynie o tym, że pamięć ludzka bywa zawodna i relacje świadków mogą różnić się
    w szczegółach. Nie przedstawił też żadnych dowodów na to, że agentem był Gleich.
    On go tylko tak nazywa, a dowodów żadnych nie przedkłada. Gdzie są, pytam,
    dowody agenturalnej działalności Gleicha? Niech pan Szubert pokaże stosowne
    dokumenty. Jak można traktować poważnie tego typu gołosłowne oskarżenia? Gdzie
    tu spójność, gdzie logika?

    W pewnym momencie Szubert napisał coś bardzo niejasnego, co odebrałem jako próbę
    odcięcia się od tego co wcześniej pisał on jako "koń trojański". Dlatego
    zwróciłem mu uwagę, że on i "koń trojański" to jedna osoba. Może źle
    zinterpretowałem jego wypowiedź i faktycznie chodziło mu o coś innego, ale to
    też nie moja wina, że jego wypowiedź była tak bełkotliwa, że trudno było ją
    zrozumieć. Nie była to żadna "manipulacja" z mojej strony, lecz zwykłe
    nieporozumienie, wynikające z tego, że sam Szubert nie wyraził się z należytą
    jasnością. Czy to moja wina, że ktoś nie potrafi wyrazić się w sposób komunikatywny?

    Andrzej Szubert nie założył wątku w celu prowadzenia rzeczowej dyskusji. On
    założył swój wątek po to, żeby obrażać i zniesławiać nie lubiane przez siebie
    osoby. Świadczy o tym, już sam tytuł wątku - napastliwy i agresywny w sensie
    personalnym, a nie polemiczny w sensie merytorycznym. Świadczą o tym także
    gołosłowne oskarżenia w treści wątku. Szubert obrzuca ludzi błotem żądając, by
    tłumaczyli się publicznie, że nie są wielbłądami. To ma być dyskusja? Wolne
    żarty! Równie dobrze ktoś mógłby założyć wątek głoszący, że np. pan K. jest
    złodziejem, pijakiem i alfonsem. Czy w takim przypadku zaatakowana osoba też
    miałaby obowiązek podejmowania "dyskusji" z założycielem wątku? Jest taki
    poziom, poniżej którego żaden szanujący się człowiek nie powinien wdawać się w
    dyskusję. Wątek założony przez Andrzeja Szuberta znajduję się poniżej takiego
    poziomu.
  • Gość: chłodnym okiem IP: *.punkt.pl 24.10.08, 09:01
    Jak dotrzec do TW "Piasta". Ależ to bardzo proste:

    Wchodzisz na strone
    www.nadstobrawa.za.pl/
    klikasz na przycisk "SB i agenci" (pod winietą strony)

    Pojawia się podstrona na której jest "wykaz funkcjonariuszy SB
    rozpracowujacych kluczborską 'Solidarność'"

    oraz
    "Wykaz kryptonimów Tajnych Współpracowników, ich donosy i nazwiska
    (w miarę otrzymania dokumentów)."

    Na tej drugiej liscie na pierwszym miejscu jest aktywny link do
    TW "Piast" (tekst podkreslony)

    Dzieki za przyblizenie istoty sporu pomiedzy Szubertem a
    Bereszyńskim. Moze jestem naiwny, ale po Twoich wyjasnieniach
    skreslam Cie z listy manipulatorów :)
  • antars 24.10.08, 09:14
    Kolejny przykład intryganctwa i dwulicowości Szubertów. Andrzej Szubert od
    tygodni wypisuje na forach internetowych, że Ryszard Gleich był "agentem SB".
    Wejdźcie na stronę internetową Szubertów i sprawdźcie, czy jest tam jakakolwiek
    wzmianka na ten temat. Nie ma!
    www.nadstobrawa.za.pl/kluczborska%20s.html
    Nie znajdziecie tam również pseudonimu "Renek" czy "Remek", jaki Andrzej Szubert
    przypisuje Ryszardowi Gleich. www.nadstobrawa.za.pl/agenci%20sb.html
    Czym tłumaczy się ten dziwny brak informacji na stronie Szubertów?

    Andrzej Szubert atakuje z wściekłością Bereszyńskiego, że czegoś nie ma na jego
    stronie internetowej, ale analogiczny brak na własnej stronie internetowej
    Szubertów wcale mu nie przeszkadza. To są właśnie chamskie manipulacje Szubertów.

    Gdzie są, pytam ponownie, dowody agenturalnej działalności Ryszarda Gleich?
    Dlaczego Szubertowie nie przytaczają ich na swojej stronie internetowej?
    Dlaczego "demaskowanie" tej postaci ogranicza się wyłącznie do pyskówek Andrzeja
    Szuberta na forach internetowych? Na stronie internetowej Szubertów Ryszard
    Gleich występuje jedynie jako osoba sądzona przez sąd wojskowy w stanie wojennym
    i członek konspiracyjnej drukarni. O żadnej współpracy z SB się nie wspomina.
    Można by zatem napisać, że również Szubertowie na swojej stronie dorabiają
    "agentowi" konspiracyjny życiorys. Tymczasem Andrzej Szubert odnosi taki zarzut
    wyłącznie do strony internetowej Bereszyńskiego. Dlaczego nie zainteresuje się
    własną stroną internetową Szubertów? Obłuda, intryga i manipulacja - tak można
    określić postawę Szubertów. Czemu mają służyć te intrygi i manipulacje, nie
    wiem, ale w uczciwe intencje Szubertów nie wierzę.

    Jeżeli Andrzej Szubert chce dyskutować, niech odpowie na moje pytania. Nie rżnij
    Pan głupa, Panie Szubert, tylko odpowiadaj.
  • Gość: volume IP: 217.173.192.* 24.10.08, 13:32
    antars vel BB ( be B.) doznaje silnego wzwodu gdy atakuje na forum,
    widocznie ma taka potrzebe, adrenalinka tu znajduje swoj upust.
    Facio ma mentalnosc slynnych blizniakow, wszedzie wietrzy intrygi i
    manipulacje, tym razem jakichs Szubertow.
  • Gość: Andrzej Szubert IP: *.pools.arcor-ip.net 24.10.08, 14:01
    Panie Antars.
    Napisałem wcześniej, że najpierw powinien Pan odpowiedzieć na moje
    konkretne, a nie „retoryczne” pytania, a dopiero potem wytaczać
    kolejne „zarzuty”. Pan nadal stosuje taktykę „łapać złodzieja”
    i „atak jest najlepszą obroną”. Stwierdza Pan na dodatek, że to ja
    unikam merytorycznej i rzeczowej dyskusji, żąda Pan ode mnie
    odpowiedzi na kolejne „zarzuty”, nie odpowiadając na żadne
    postawione przeze mnie pytania.

    Zarzuty i pytania pod adresem Z. Bereszyńskiego napisałem na
    podstawie udokumentowanych cytatów z gazet, wątków na forum,
    i „oświadczenia” internowanych. Podpisałem się pod tekstem imieniem
    i nazwiskiem. Z. Bereszyński merytorycznej dyskusji nie podjął.
    Zadowolił się pomówieniem mnie o działania inspirowane przez ludzi z
    OSPN, z pobudek osobistych a obliczone na poderwanie jego dobrego
    imienia.

    Do „dyskusji” włączył się przede wszystkim Pan, który poza
    złośliwymi uwagami pod moim adresem, poza sprowadzaniem wątku do
    pyskówki, jedyne co chce osiągnąć, to odwrócenie uwagi od głównego
    tematu tego wątku.

    Aby pokazać, że to nie ja unikam merytorycznej dyskusji, kolejny już
    raz odpowiadam na Pańskie „zarzuty”, mimo iż Pan nadal nie
    odpowiedział na moje pytania (odpowiedzieć Pan nie może, bo z
    faktami polemizować się nie da).

    Odnalezienie „Piasta” na stronie „Nad Stobrawą” wyjaśnił już
    gość „chłodnym okiem”.
    Ten „poważny” Pański zarzut jest zatem wyjaśniony.

    Z. Bereszyński pisał faktycznie, że Gilewicz to „Piast”, twierdził
    jednak, że nie był on agentem SB, a co najwyżej współpracę z SB
    pozorował. „Opór społeczny” str. 77:

    „Od tego czasu już nie tylko „Piast” prowadził grę w stosunku do SB,
    pozorując współpracę z tą służbą...”

    Przynajmniej dwa pierwsze lata po wprowadzeniu stanu
    wojennego „Piast” pisał donosy na ludzi biorących aktywny udział w
    opozycji. Osoby te nie zostały ani przez Gilewicza, ani przez
    Gleicha powiadomione o tym, jakoby Gilewicz na polecenie Gleicha
    pozorował jedynie współpracę, wyciągając od SB interesujące opozycję
    informacje. Osoby te mają prawo nazywać to, co robił wówczas
    Gilewicz działalnością agenturalną.
    Ostateczna ocena Gilewicza może nastąpić dopiero po ujawnieniu
    wszystkich dokumentów SB, a więc teczki Gilewicza jako kontaktu
    operacyjnego, oraz wszystkich teczek operacyjnych i obiektowych.

    Natomiast w Wyborczej redaktor Frelich przemilczał fakt pisania
    donosów przez Gilewicza, nazwał go agentem Solidarności w SB, jego
    kolegów nazwał przywódcami podziemia w Kluczborku, R. Gleicha
    nazwał „czołowym działaczem kluczborskiej opozycji”. Powołał się
    przy tym na Z. Bereszyńskiego, który „potwierdził to, o czym mówi
    teraz Gilewicz”.

    Z. Bereszyński wiedząc, że część wypowiedzi Gilewicza to duża
    przesada a reszta nieprawda, milczał.
    A nawet napisał tekst dorabiający zwłaszcza Ryszardowi Gleichowi
    (ale i innym osobom) konspiracyjne życiorysy.
    Powtarzać się nie będę. Odsyłam do moich poprzednich postów.

    Na niejedno pytanie czy zarzut Antarsa odpowiedziałem. Na przykład
    na zarzut, że jestem „sprzymierzeńcem współpracowniczki SB” co było
    złośliwą insynuacją.
    Pan Antars nie udzielił żadnej odpowiedzi na stawiane przeze mnie
    pytania.
    Pozwalałem sobie czasami na złośliwości w moich odpowiedziach. Ale
    za każdym razem to ja byłem najpierw złośliwie atakowany. Sam
    złośliwości nie prowokowałem.

    Nie stawiam retorycznych, a konkretne pytania. Skąd wziął Z.
    Bereszyński te wszystkie szczególiki dotyczące
    działalności „drugiej” konspiracji, a zwłaszcza „fakty” dotyczące
    Ryszarda Gleicha i członków jego rodziny? Nawet w „oświadczeniu”
    internowanych nie ma wielu z tych „faktów”, a autorzy tekstu
    chwalili się, czym tylko mogli, aby podnieść rangę ich „konspiry”.
    To można sprawdzić. Pisali o „ludziach do zadań specjalnych”, o
    dobrym gatunkowo papierze, a nawet o ufundowanym obrazie do
    kościoła. Ale ani słowa nie było o tym, że w 82 roku Gleich z
    rodziną robili konspirację, że w 83 Gleich pisał teksty, że jako
    kurier dostarczał ulotki z Warszawy do Bąkowa, gdzie odbierał je
    jego syn. To wszystko jest wyssane z palca. Tylko po to, aby
    Wyborcza w razie czego (zapytana na przykład przez Radę Etyki
    Mediów) mogła się na tekst Z. Bereszyńskiego powołać. I „udowodnić”,
    że Gleich i Gilewicz to działacze z krwi i kości.

    Milczenie Z. Bereszyńskiego bierze się stąd, że w IPN nie zalazł,
    nie znajdzie i wie, że nie znajdzie nigdy dokumentów
    potwierdzających wyssane przez kogoś z palca, a opisane przez
    niego „fakty”.

    Nie napisałem że ktoś tam jest pijakiem , złodziejem czy alfonsem.
    Opisałem znane mi fakty na podstawie cytatów. W tym cytatów samego
    Z. Bereszyńskiego.
    To druga strona pisze pod moim adresem obraźliwe komentarze i uwagi.
    Nawet ślepy to widzi.
    Poziom dyskusji druga strona sprowadza do poziomu pyskówki. A teraz
    udaje, że jest odwrotnie.

    Dokumenty o agenturalnej działalności Ryszarda Gleicha jeszcze się
    ukażą.
    Na razie powiadomiłem jedynie o samym fakcie na forum. Zrobiłem to,
    ponieważ właśnie Ryszard Gleich jest filarem obrony W. Gilewicza.
    Teraz wyszło na to, że jeden agent daje alibi drugiemu agentowi.

    Ryszard Gleich nie podał mnie z tego powodu do sądu. Co zrobiłby,
    gdybym napisał nieprawdę.

    Strona „Nad Stobrawą” nie jest idealna. Ma mankamenty. Nie jest
    uzupełniana na bieżąco. Ale jej administratorka nie rości sobie
    pretensji do „naukowości”. Nawet jeśli nie wszystko jest tak, jak
    być powinno, nie ma tam świadomego manipulowania faktami czy
    świadomego dorabiania komukolwiek życiorysu.

    R. Gleich był sądzony przed sądem wojskowym. To fakt obiektywny.
    Brał bliżej niesprecyzowany udział w drugiej konspiracji. Choć nigdy
    w takim zakresie, jak opisał to Z. Bereszyński w jego tekście. To
    też jest faktem obiektywnym. I jest to opisane w tekście na
    stronie „Nad Stobrawą”
    Natomiast dokumenty o jego agenturalnej działalności zostaną zapewne
    kiedyś dołączone w rubryce o agentach. Kiedyś też, po dotarciu do
    ABSOLUTNIE WSZYSTKICH dokumentów napisany będzie nowy, całościowy
    tekst..
    Na razie wystarcza, że informacja o tym, iż R. Gleich był agentem,
    została opublikowana na forum.

    Niedociągnięcia u przeciwnika nazywa Antars obłudą, intrygą i
    manipulacją.

    Jak zatem nazwać tekst Zbigniewa Bereszyńskiego o
    kluczborskiej „Stobrawce”?

    Panie Antars. Widzi Pan źdźbło w oku moim, belki we własnym oku Pan
    nie dostrzega.

    Jeszcze jedna uwaga. Na mnie możesz Pan pyszczyć i szczuć, ile się
    Panu podoba. Przywykłem. Natomiast nie wciągaj Pan w Pańskie
    intrygi, machinacje, manipulacje i pyskówki mojej żony. Ona z tym,
    co ja piszę na forum nie ma nic wspólnego.

    Panie Antars. Napisał Pan: „Świadczy o tym, już sam tytuł wątku -
    napastliwy i agresywny w sensie
    personalnym, a nie polemiczny w sensie merytorycznym.”
    Treść mojego tekstu oparta jest na cytatach, w tym cytatach samego
    Z. Bereszyńskiego. Nie ma tam napastliwości i agresji. Są przede
    wszystkim cytaty. Ja nie zarzucam, nie podejrzewam, nie pomawiam, a
    jedynie wyliczam przykłady manipalacji dokonanych przez Z.
    Bereszyńskiego w jego opisie biuletynu „Nad Stobrawą”. A ponieważ z
    faktami polemizować się nie da, można jedynie odwracać uwagę od
    opisanych przeze mnie faktów całą tą zjadliwą nagonką w której Pan
    bierze tak aktywny udział.

    Może wreszcie dostanę odpowiedź na moje, wcale nie retoryczne
    pytania. Skąd wytrzasnął Z. Bereszyński Ryszarda Gleicha jako autora
    tekstów, skoro sam Gleich stwierdził w oświadczeniu, i podpisał się
    pod nim, ż
  • Gość: Andrzej Szubert IP: *.pools.arcor-ip.net 24.10.08, 16:05
    Może wreszcie dostanę odpowiedź na moje, wcale nie retoryczne
    pytania. Skąd wytrzasnął Z. Bereszyński Ryszarda Gleicha jako autora
    tekstów, skoro sam Gleich stwierdził w oświadczeniu, i podpisał się
    pod nim, że teksty pisał ktoś inny? Gdzie ma dokument
    zaświadczający, że jeden Gleich dowoził bibułę z Warszawy do Bąkowa,
    a odbierał bibułę drugi Gleich. Gdzie znajdzie dowody, że Gleich w
    82 roku sporządził 30 egzemplarzy ulotek, i planował następny numer?
    Takich pytań mogę zadać znacznie więcej. Na razie czekam na
    odpowiedź na te przed chwilą postawione.

    Andrzej Szubert

    Zaatakowany zostanę o insynuacje, ale ostatnie teksty Pana Antarsa
    bardzo przypominają mi teksty kogoś innego. Ja tylko udaję, że tego
    nie dostrzegam.
  • Gość: norbert IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 24.10.08, 20:26
    spojrz chlodnym okiem a dostrzezesz ze antars to nasza BB czyli
    manipulant be B.
  • schuruburu 24.10.08, 21:16
    Jondrus
    Wiemy ze masz kumpla w Polsce.
    Piszesz - przesyłasz - a om zamieszcza.
    Byleby był watek na początku.
    Stary numer.
    Oczywiście najwznieszy watek - bo to ty go rozpoczales.
    Juz nie jeden raz go zastosowałeś.
  • z.bereszynski 24.10.08, 21:34
    Bardzo proszę gościa "szuruburu", aby więcej nie "wspierał" mnie w ramach tego
    wątku. Pan Szubert tylko czeka na to, by ktoś coś tutaj dopisywał i w ten sposób
    pomagał mu podbijać ten żałosny wątek. Ja nie potrzebuję tutaj żadnego wsparcia.
    Już wyraziłem swój stosunek do tego, co pisze pan Szubert i nie zamierzam się
    powtarzać. Nie zamierzam też odpowiadać na żadne zaczepki i prowokacje. Dalsze
    zabieranie głosu w ramach tego wątku uważam za bezcelowe. Będę wdzięczny
    gościowi "szuruburu", jeżeli on także podejdzie do sprawy w podobny sposób.

    Zbigniew Bereszyński
  • Gość: nemo IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 25.10.08, 00:15
  • Gość: Andrzej Szubert IP: *.pools.arcor-ip.net 25.10.08, 07:45
    Nemo, narażasz się na pomówienie Ciebie ze strony szuruburu, że i Ty
    jesteś „moim kumplem w Polsce”, który wkleja teksty, aby – jak to
    nazwał Z. Bereszyński – „podbijać ten żałosny wątek”.
    Choć on sam jako „antars” nieźle nabijał tutaj frekwencję.

    Szuruburu jest nie mniej wściekły i rozczarowany niż Z. Bereszyński –
    „antars”.
    Sam Bereszyński nazwał go moim „kluczborskim adwersarzem”. Jego
    nazwisko zapewne znajduje się wśród podpisywaczy „oświadczenia”.
    www.internowani_z_kluczborka.republika.pl/
    Nietrudno domyślić się, komu z owych podpisywaczy najbardziej zależy
    na „skompromitowaniu” mnie. I to za wszelką cenę. Szuruburu
    to „POP” – pełniący obowiązki „Piasta”.
    Jest wściekły, gdyż misternie skonstruowana mitologia „Piasta” jako
    bohatera „S”, w której główną rolę jego uwiarygadniacza odgrywał
    Gleich, mimo wydatnej pomocy kilku gazet z Wyborczą na czele legła w
    gruzach w momencie, gdy wyszło na jaw, że sam Gleich też był agentem
    SB.

    Red. Frelich, robiąc wywiad z Gilewiczem nie wiedział, że nazwany
    przez niego „czołowym działaczem kluczborskiej opozycji” Gleich był
    agentem SB. Wiedząc jednak, że Gilewicz kłamie, powołał się na
    Bereszyńskiego, że on niby potwierdza to, o czym mówi Gilewicz. A
    wszystko tylko po to, aby dokopać IPN-owi. Gdy wyszło na jaw, że
    Gleich to były agent, na odwrót było już za późno. Red. Frelich
    musiałby przyznać, że albo dał się oszustom zrobić w konia (co
    splendoru nie przynosi), albo że wiedział, iż pisze nieprawdę. Co
    jest jeszcze bardziej kompromitujące.
    Teraz zostało jedynie milczeć udając, że artykułu i wywiadu z
    agentem po prostu nie było.

    Rzetelność dziennikarska, obiektywizm, informowanie (a nie urabianie
    opinii) są cechami w stanie atrofii w Wyborczej.

    Najbardziej dziwi postawa samego Bereszyńskiego. On gardził
    Gilewiczem, wiem to na pewno. Być może nawet protestował przeciwko
    powoływaniu się w artykule o „Piaście” na jego nazwisko. Ale miał do
    wyboru: milczeć i dalej pisać w Wyborczej, albo...do widzenia.
    Wybrał to pierwsze. Jednakże za napisanie „fałszywki” o
    kluczborskiej „Stobrawce” nie ma dla niego absolutnie żadnego
    usprawiedliwienia. Przyczynił się do tego zapewne mój post w wątku o
    artykule dotyczącym „Piasta”, że sprawę nierzetelności Wyborczej
    zgłosiłem do Rady Etyki Mediów. Na wszelki wypadek, aby red. Frelich
    miał „podkładkę”, Bereszyński napisał ową fałszywkę. Musiał też na
    gwałt wkleić to gdzieś w internecie. Utworzył więc jego nową stronę.
    Nie wiem jedynie, czy napisał on ową fałszywką sam od siebie, na
    ochotnika, czy pod naciskiem red. Frelicha.

    Na podjęcie rzeczowej dyskusji Bereszyński się nie zdecydował. Wie,
    że z przytoczonymi przeze mnie faktami polemizować nie ma szans. Nie
    przypuszczałem jednak, że użyje podstępu pisząc jako niby postronna
    osoba pod obcym „nickiem”. Jako „antars” zaczął od drobnych
    uszczypliwości i króciutkich wstawek. Jednak na koniec zapomniał się
    i pisząc jego typowym polemicznym „piórem” nadal podpisywał się
    jako „antars”, czym się zdekonspirował.
    Pod tymże nickiem założył nawet wątek
    forum.gazeta.pl/forum/72,2.html?f=65&w=86305734
    reklamujący go jako demaskatora agentury SB. Tym bardziej przekonuje
    mnie to do moich przypuszczeń, że nagłe demaskowanie przez niego
    agentów, nagłaśniane przez Wyborczą było tylko reakcją na moje wątki
    o nim. Najpierw na kluczborskim, a później na tymże forum.

    Obelgi pod adresem Bereszyńskiego nadal wiszą w internecie w
    oświadczeniu Gilewicza, Gleichów i ich kolegów. On dorabia im
    życiorysy. Ręka w rękę z jednym z nich występuje na tym wątku
    matacząc i manipulując. Sam „zdemontował” siebie.

    trojański koń...
  • Gość: nemo IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 25.10.08, 10:38
  • Gość: koń trojański... IP: *.pools.arcor-ip.net 25.10.08, 11:22
    Nie mam pojęcia. Mogę mówić wyłącznie o sprawie Kluczborka i
    biuletynu "Nad Stobrawą", gdyż te sprawy znam z osobistego
    doświadczenia. "Opór społeczny" był stronniczy. Za dużo daleko
    idących wniosków i uogólnień. O "Stobrawce" pisałem w tym wątku.
    Innych tekstów ZB nie jestem w stanie ocenić.
  • Gość: Andrzej Szubert IP: *.pools.arcor-ip.net 26.10.08, 07:37
    Panie Bereszyński!

    Jest Pan osobą publiczną, autorem książek i artykułów w gazetach.
    Zasady demokracji są takie, że osobom publicznym można stawiać
    pytania i zarzuty. Do dobrego tonu należy udzielanie odpowiedzi.
    Nawet na niewygodne pytania czy zarzuty.

    Nie szerzę oszczerstw, a jedynie wyliczyłem – w moim przekonaniu
    świadomie zamieszczone przez Pana – przeinaczenia, przemilczenia czy
    wymyślone „fakty” w życiorysie kilku osób w Pańskim tekście o
    biuletynie „Nad Stobrawą”. Uważam, że zasadnie nazwałem to
    manipulacją faktami.
    Podpisując się imieniem i nazwiskiem, pełen obrazy majestatu,
    odmówił Pan dyskusji ze mną. Pisząc jako „antars”, udając postronną
    osobę, „dyskusję” Pan podjął. Produkując bezpodstawne oskarżenia i
    ataki na mnie a nawet na moją żonę.

    Czyżby brakowało Panu odwagi wystąpienia przeciwko mnie oko w oko,
    pod własnym nazwiskiem?
    Moje pytania i zarzuty przeciwko tekstowi napisanemu przez Pana (a
    nie przeciwko Panu jako osobie), nadal są aktualne.

    Jeśli Pan twierdzi, że prowadzę kampanię oszczerstw przeciwko Panu,
    dlaczego nie poda mnie Pan do sądu? Jeśli to, co Pan twierdzi jest
    prawdą, wygra Pan bez problemów proces o zniesławienie, a ja zostanę
    zmuszony do publicznego przeproszenia Pana.

    Na razie robi Pan wszystko, aby ta dyskusja przypominała zabawę
    w „głuchy telefon”.

    Postawa „strusia”, chowanie głowy w piasek, nieudzielanie odpowiedzi
    na moje pytania i zarzuty, zasłanianie się oskarżaniem mnie
    o „szerzenie oszczerstw” sprawy nie załatwiają.
    To nie ja a Pan wykazuje ewidentnie złą wolę. To nie ja, a Pan
    odmawia konstruktywnej, wolnej od pomówień, dyskusji.

    Andrzej Szubert
  • Gość: Andrzej Szubert IP: *.pools.arcor-ip.net 02.11.08, 14:41
    Już po założeniu przeze mnie tego wątku, najprawdopodobniej w
    ostatnich dniach, Z. Bereszyński dokonał zmian w jego tekście o
    biuletynie "Nad Stobrawą". Zmiany te to jedynie obszerniejszy opis
    konspiracyjnej drukarni z okresu stanu wojennego. Wszystkie moje
    zarzuty dotyczące podawania przez Z. Bereszyńskiego fikcyjnych
    faktów odnośnie "drugiej" konspiracji, a zwłaszcza "upiększenie"
    życiorysu Ryszardowi Gleichowi i członkom jego rodziny,
    przemilczanie niekorzystnych faktów dotyczących zarówno drugiej
    konspiracji, jak i Ryszarda Gleicha i Wojciecha Gilewicza pozostają
    bez zmian.
    Zbigniew Bereszyński nadal jest manipulatorem historii. Nadal
    dorabia konspiracyjne życiorysy agentom SB.

    Andrzej Szubert
  • mela_1 19.01.09, 08:15
    Podczepiło się gó... pod okręt i krzyczy : płyniemy!!!
    Tak to wygląda z daleka.
    Jak panu nie wstyd?

Popularne wątki

Nie pamiętasz hasła

lub ?

 

Nie masz jeszcze konta? Zarejestruj się

Nakarm Pajacyka
Agora S.A. - wydawca portalu Gazeta.pl nie ponosi odpowiedzialności za treść wypowiedzi zamieszczanych przez użytkowników Forum. Osoby zamieszczające wypowiedzi naruszające prawo lub prawem chronione dobra osób trzecich mogą ponieść z tego tytułu odpowiedzialność karną lub cywilną. Regulamin.