Dodaj do ulubionych

SB i niezależny ruch studencki w Opolu

09.08.09, 22:00
Zgodnie z wcześniejszymi zapowiedziami, udostępniam tekst kolejnego opracowania o charakterze historyczno-lustracyjnym. Tym razem opisuję działania SB i jej agentury wobec niezależnego ruchu studenckiego w opolskim środowisku akademickim:

www.bereszynski.cba.pl/rewolucja_historia_55.htm
www.bereszynski.cba.pl/rewolucja_historia_56.htm
Z przyczyn natury technicznej tekst opracowania został podzielony na dwie części.

Zbigniew Bereszyński

Obserwuj wątek
        • Gość: tao szatanski no, no - niezly pasztet. IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 10.08.09, 19:10
          jezeli to prawda to mamy niezly pasztet.
          kacki zawsze chcial byc kims, wielkim artysta, no coz? cienizna w
          jednej domenie stworzyla druga. latwiej napisac donos niz sztuke
          teatralna. tragikomiczna kreatura.
          pawel ibrom, zwany torba, zawsze z nia chodzil a w niej narkotyki
          lub materialy do ich stworzenia, inteligentna a zarazem tragiczna
          postac. o ile mam dobre informacje zostal kapusiem na dlugo przed
          swoja przygoda z narkotykami, dziwne ze nie sypnal swojego
          srodowiska od "prochow", a moze dla ubecji nie bylo to az tak wazne?
          studenci nie "plakatowali" dworca w opolu lecz go potwornie
          zapaskudzili za co powinni dostac wysoka grzywne z nakazem
          wyskrobania kleju ze scian. bralem udzial w ich "uwolnieniu",
          krytykowalem milicje i sok wiedzac ze nie mam racji. takie to byly
          czasy.
          jozefowi bocianowi i piotrowi nowackiemi z katowic za akcje
          plakatowania opola nalezal sie wpie...i milicja to zrobila ale, no
          coz - takie to byly czasy, napisalem tekst w ich obronie o ktorym
          mowiono w glownym wydaniu dziennika tvp. po prawie 30-tu latach do
          wielu spraw nalezy podchodzic z dystansem i, juz mozna, chuliganstwo
          nazywac chuliganstwem a nie politycznym protestem czy izmem. wiele
          dzialan bylo niedzielna szkolka parafialna bez jakiegokolwiek
          znaczenia politycznego, ot zabawa z ubekami i nic poza tym. no coz -
          bylismy mlodzi z przekonaniem, ze tworzymy wielkie rzeczy. bylo
          fajnie, nie wmawiajmy sobie, ze bylismy wielcy!
          takie to byly czasy! a mendy byly sa i beda!

          tao szatanski
    • Gość: Magdalena Cidyło Re: SB i niezależny ruch studencki w Opolu IP: *.chello.pl 23.08.09, 20:01
      Szanowny Panie Bereszyński, jestem wdową po Zbigniewie Cidyło i z oburzeniem
      przeczytałam ten stek bzdur, które Pan napisał w powyższym opracowaniu. Skąd Pan
      czerpie te informacje? Uważam jednak, że powinnam bronić dobrego imienia mojego
      nieżyjącego już męża. Jeśli w Pana opracowaniu znajduje się choć jeden błąd to
      śmiem twierdzić, że może być ich znacznie więcej. Jestem tylko skromną księgową,
      nigdy nie interesowała mnie polityka, jak widać słusznie, ale nie potrafię
      oprzeć się wrażeniu, że wiele uwag to Pana wyssane z palca wiadomości. Owszem
      mój mąż powiesił w swoim oknie flagę amerykańską, za to miał zostać usunięty ze
      studiów. Szkoda, że Pan nie napisał kto doniósł na mojego męża i kto robił
      zdjęcia okna z flaga amerykańską. Czy Pan wie kto to robił? bo ja wiem. Mąż
      dostał alternatywę, albo zostanie skreślony z listy studentów, albo zapisze się
      do ZSMP. wybrał to drugie. Nie ze względów materialnych bynajmniej. Ale te
      powody pewnie są Panu obce. W latach 83-86 znaliśmy się już z mężem i wiem ze
      100% pewnością, że nie uskarżał się na nadmiar gotówki. Wręcz przeciwnie. Podjął
      pracę w studenckiej spółdzielni i z tych pieniędzy utrzymywał się. Nie
      jednokrotnie sama pomagałam mu finansowo. Więc kwoty, które Pan podaje powodują
      u mnie rozbawienie. Mąż nigdy nawet nie zaczął pisać pracy magisterskiej, więc
      skąd takie informacje??? Nie jechał też po spożyciu alkoholu za co groziło mu
      kolegium lecz został pobity przez milicje na dworcu w Brzegu (i jego dwóch
      kolegów także), kolegium odbyło się i ukarało go za owo pobicie kara 10.000 zł.
      Mam na to dowody do dzisiaj. chciałam zaznaczyć, że dysponuje zdjęciem mojego
      męża sprzed misji wojskowej w Berlinie Zachodnim gdzie wraz z innymi Polakami
      demonstruje swoje poparcie w dniu wyborów Pana Mazowieckiego. Do dzisiaj mam
      kasetę z nagraniem jakiego udzielił I programowi TV ARD w Niemczech w dniu
      wyborów Mazowieckiego. Możliwe, że nie znam całej historii życia mojego nie
      żyjacego już męża, ale dopiero jak na własne oczy zobaczę dokumenty pisane jego
      ręką to może uwierzę w te bzdury, które Pan wypisuje. I jeszcze jedno, te ulotki
      o których Pan pisze znalazłam osobiście pod drzwiami pokoju w akademiku Kmicic,
      i zaniosłam do kierowniczki DS Kmicic. Następnie zostałam zaproszona na miłą
      pogawędkę z Panem Wiesławem. Wszyscy wiedzieli kim on jest i prawdopodobnie o
      ulotkach dowiedział się ode mnie. Do dnia dzisiejszego nie miałam zielonego
      pojęcia, że przyczyniłam się do aresztowania jakiś studentów. Musiałoby być
      wtedy o tym głośno, musiałabym coś wiedzieć na ten temat tym bardziej, że
      kierowniczką DS Kmicic była moja mama. Proszę bardziej ważyć słowa bo niestety
      jakim mieczem wojujesz od takiego zginiesz. Historia niekiedy potrafi być złośliwa.
      Pozdrawiam
      Magdalena Cidyło
      • mieszaniec-zopola Liczby 23.08.09, 20:49
        Bereszyński pisze:
        "Do grudnia 1984 r. wypłacono mu łącznie 11500 zł. W dniu 26 marca 1985 r. „Jola” pokwitował odbiór sumy 4000 zł. "
        Warto przypomnieć, że przeciętne miesięczne wynagrodzenie wynosiło
        w roku 1984 - prawie 17,000 złotych, zaś w roku 1985 ponad 20,000.
        Czyli za cały rok kapowania esbecja wynagradzała 2/3 wynagrodzenia miesięcznego, zaś za kwartał kapowania - zaledwie 1/5 miesięcznego.
        Coś słabe fundusze mieli towarzysze bezpieczniki.
        Osobiście upieram się przy opinii, że towarzysze bezpiecznicy w większości szli śladami wachmistrza Flanderki z Putimia i zasilali tym pieniędzmi swoje, tajne przed żonami, budżety.
        Żeby udowodnić pobieranie srebrników przez kapusiów nie tylko należałoby dysponować pokwitowaniami, ale też zbadać ich autentyczność i sporządzić analizę grafologiczną.
        Co do faktów.
        Konfrontacja listu pani Cidyłowej z opracowaniem Bereszyńskiego jest mnie kolejnym potwierdzeniem mojego podejrzenia wirtualnej sprawozdawczości uprawianej przez panów z SB. To moje podejrzenie bynajmniej nie zrodziło się ze znajomości pracy SB, ale ze znajomości funkcjonowania całego systemu. O ile w czasach stalinowskich i chroszczowosko-gomułczanych za niewykonanie planu ludzi skazywano na karę śmierci, to w czasach breżniewowo-gierkowskich doprowadzono do doskonałości propogandę sukcesu, której jednym z przejawów było tworzenie wirtualnej rzeczywiści. Władze były happy, plany się zgadzały i nikogo do więzienia nie sadzano. Gdy w firmie zawalano plany, na papierze je wykonywano, konrahenci księgowali niewykonane usługi i nieotrzymany towar. Ja to kwituję rosyjskim zdaniem "protokoł dolżen byt'", co oznacza mniej więcej tyle, że najważniejsze, żeby się zgadzało na papierze. To samo czynił zresztą wachmistrz Flanderka i to samo robili księgowi Enronu.
        Nie wierzę, żeby w SB było pod tym względem inaczej niż gdzie indziej.
        Dziwię się Bereszyńskiemu, że nie bierze tego wogóle pod uwagę, chociaż w tych czasach pracował w państwowych przedsiębiorstwach i musiał widzieć to samo co i ja widziałem.
        --
        MIeszaniec
        :-)
        W szczególności zaś - badania na psach!
      • z.bereszynski Re: SB i niezależny ruch studencki w Opolu 23.08.09, 21:30
        Szanowna Pani,

        Rozumiem Pani emocjonalną reakcję na treść mojej publikacji. Niestety wymowa znanych mi dokumentów jest taka a nie inna. Nic na to nie poradzę. Jeżeli pokwitowania odbioru wynagrodzenia nie zostały sfałszowane (a nie mam dostatecznych podstaw, by coś takiego podejrzewać), to niestety wszystko wskazuje na to, że Pani mąż faktycznie otrzymywał pieniądze od SB. Oczywiście mogła Pani o tym nie wiedzieć, bo tego typu fakty nie mogły być ujawniane nawet przed najbliższą rodziną.

        Pisze Pani, że mąż nawet nie zaczął pisać pracy magisterskiej. Nie mam powodu, by Pani nie wierzyć. Jeżeli tak, to być może celowo wprowadził on w błąd esbeka, by uchylić się od dalszej współpracy pod pretekstem pisania pracy.

        Nie wiem, kto złożył doniesienie w sprawie flagi, bo w znanych mi dokumentach nie ma informacji na ten temat. Gdybym dysponował taką informacją, na pewno bym jej nie ukrywał.

        Nie przeczę, że Pani mąż mógł być pobity przez milicję. Ale to nie znaczy, że esbek zmyślił sobie epizod z zatrzymaniem prawa jazdy. Po co miałby wymyślać coś takiego? Jeden epizod nie wyklucza drugiego, a żona niekoniecznie ma pełną wiedzę na temat wszystkiego, co dzieje się z jej mężem.

        Jeżeli ma Pani wątpliwości, co do wiarygodności i obiektywnej wymowy ujawnionych przeze mnie dokumentów, proponuję, by złożyła Pani w IPN wniosek o ich udostępnienie. Jako wdowa ma Pani prawo do złożenia takiego wniosku w odniesieniu do nieżyjącego męża. Przewiduję wprawdzie w tym wypadku trudności związane z prawnym statusem Pani męża, ale mimo wszystko doradzam podjęcie takiej próby.

        Z poważaniem

        Zbigniew Bereszyński

          • Gość: Magdalena Cidyło Re: p.s. IP: *.chello.pl 23.08.09, 23:29
            I jeszcze jedno Panie Bereszyński, czy ma Pan zaufanie do dowodów znajdujących
            się w aktach, nie tylko mojego męża? Podpisy pod pokiwtowaniami są ze 100%
            pewnością nie jego, jak odnieść się więc do innych "informacji" tam zawartych?
            Czy nie warto byłoby wcześniej porozmawiać z ludźmi biorącymi udział w tych
            wydarzeniach, porównać ich wypowiedzi, a dopiero potem wyciągać wnioski i
            umieszczać oficjalnie dane jako pewniki? Może Pan niesłusznie skrzywdzić wielu
            ludzi. Przepraszam, ale ja czuję się odpowiedzialna za swoje słowa pisane i
            mówione i uważam, że Pan jako historyk powinien być szczególne odpowiedzialny za
            słowa padające na cały świat. pozdrawiam
            • z.bereszynski Re: p.s. 24.08.09, 00:22
              Szanowna Pani,

              Mogę przyjąć do wiadomości Pani deklarację, że podpisy Pani męża na pokwitowaniach odbioru wynagrodzenia nie są autentyczne. Nie mogę jednak sam podpisać się pod taką informacją, ponieważ wiązałaby się z tym konieczność oskarżenia kogoś (wiadomo kogo!) o sfałszowanie dokumentów. To bardzo poważne oskarżenie, z którym nie można publicznie występować bez niezbitych dowodów winy.

              Jeżeli jest Pani pewna, że podpisy na pokwitowaniach nie są autentyczne, powinna Pani czym prędzej zgłosić to w prokuraturze IPN. Jeżeli faktycznie doszło do podrobienia podpisów, to w tej sprawie powinno być wszczęte śledztwo i tylko takie śledztwo może doprowadzić do faktycznego wyjaśnienia sprawy. Tego typu sprawy nie podlegają przedawnieniu, ponieważ należą do kategorii zbrodni komunistycznych (o ile faktycznie doszło do sfałszowania dokumentów).

              Esbek, który zajmował się Pani mężem, nadal żyje w Opolu, ma się nieźle, i dobrze byłoby, gdyby prokuratura IPN przesłuchała go w tej sprawie (o ile ma Pani rację w sprawie autentyczności pokwitowań). Jeżeli ktoś faktycznie dopuścił się fałszerstwa, to powinien ponieść z tego tytułu stosowną odpowiedzialność. Wyjaśnienie tego typu kwestii leży jednak wyłącznie w gestii prokuratury i sądu. Nie jest to zadanie dla historyka - ani amatora ani nawet uniwersyteckiego zawodowca.

              Sam nie mogę zgłosić sprawy w prokuraturze IPN, bo to nie ja mam podejrzenia co do autentyczności dokumentów i nie jestem w stanie tych podejrzeń odpowiednio uzasadnić. Może to zrobić tylko Pani.

              A co ze zobowiązaniem do współpracy? Czy Pani zdaniem jest ono autentyczne czy może też podrobione? Napisała Pani tylko o pokwitowaniach, nie wspominając w ogóle o zobowiązaniu.

              Z poważaniem

              Zbigniew Bereszyński


            • Gość: cogito jak sie powiedziało "A"... IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 24.08.09, 00:52
              Gość portalu: Magdalena Cidyło napisał(a):

              "Podpisy pod pokiwtowaniami są ze 100% pewnością nie jego"

              "ja czuję się odpowiedzialna za swoje słowa pisane i
              mówione"

              - to moze należałoby Pani Magdaleno tę sprawe wyjasnic do końca?

              Czy prokuratura (sąd) nie zajmuje sie takimi sprawami (falszerstwa dokumentów) "z urzedu"?
              • Gość: Magdalena Cidyło Re: jak sie powiedziało "A"... IP: *.chello.pl 24.08.09, 06:56
                Nie wiem Szanowny Panie Cogito czy prokuratura tym się zajmuje czy nie, jak
                wspominałam jestem księgową a nie politykiem. Wczoraj po raz pierwszy
                dowiedziałam się o tej historii i na pewno tego tak nie zostawię. Dziwi mnie
                tylko, że ludzie, którzy mają takie czyste sumienia zasłaniają się nickami a nie
                przedstawiają się nam z imienia i nazwiska.
                • Gość: Jacek Re: jak sie powiedziało "A"... IP: 217.197.72.* 24.08.09, 09:32
                  Pani Magdaleno,

                  pisanie na forum to nie jest to samo co bycie ksiegową (nawet skromną jak
                  Pani o sobie pisze). To nawet nie jest to samo co bycie członkiem zarządu
                  spółki
                  www.ktokogo.pl/Magdalena_Cidy%B3o
                  tu nie podpisuje się uchwał zarzadu, ani raportów kasowych, tu mozna pisać
                  anonimowo.

                  To, że ujawniła Pani swoje imię i nazwisko, nie oznacza, że ci, którzy tego
                  nie zrobili mają coś na sumieniu, mają coś do ukrycia.

                  To troche tak, jakby Pani (piękna i inteligentna brunetka) napisała, ze
                  wszystkie blondynki są brzydkie i głupie :)

                  troche a propos:
                  z Pani komentarza pod Pani zdjeciem na portalu "Nasza Klasa":
                  "Skasowałam wszystkie zdjęcia bo moje dziecko powiedziało, że w ten sposób
                  może namierzyc mnie policja!!!! tylko po co? "
                  .
                  nasza-klasa.pl/profile/1170227/gallery/album/2/18
                  No własnie, po co? Nie zawsze można wierzyc we wszystko co mówią

                  własne dzieci i... własny mąż.
                • z.bereszynski Re: jak sie powiedziało "A"... 24.08.09, 10:00
                  Szanowna Pani,

                  Pozostawiła Pani bez odpowiedzi moje zapytanie o autentyczność zobowiązania do współpracy. Może to tylko zwykłe przeoczenie z Pani strony? Czy zechce Pani odpowiedzieć na to pytanie, czy faktycznie woli Pani pozostawić je bez odpowiedzi?

                  Z poważaniem

                  Zbigniew Bereszyński
                  • Gość: Magdalena Cidyło Re: jak sie powiedziało "A"... IP: 83.238.214.* 24.08.09, 10:36
                    Szanowny Panie, Pan pierwszy nie odpowiedział na moje pytanie: cyt
                    "I jeszcze jedno Panie Bereszyński, czy ma Pan zaufanie do dowodów znajdujących
                    się w aktach, nie tylko mojego męża? Podpisy pod pokwtowaniami są ze 100%
                    pewnością nie jego, jak odnieść się więc do innych "informacji" tam zawartych?
                    Czy nie warto byłoby wcześniej porozmawiać z ludźmi biorącymi udział w tych
                    wydarzeniach, porównać ich wypowiedzi, a dopiero potem wyciągać wnioski i
                    umieszczać oficjalnie dane jako pewniki? Może Pan niesłusznie skrzywdzić wielu
                    ludzi. Przepraszam, ale ja czuję się odpowiedzialna za swoje słowa pisane i
                    mówione i uważam, że Pan jako historyk powinien być szczególne odpowiedzialny za
                    słowa padające na cały świat. pozdrawiam"
                    Tak się zastanawiam czy powinnam oskarżać o cokolwiek Pana Wasiaka czy Pana. To
                    w końcu Pan umieścił na swojej stronie opracowanie i upublicznił je. Może Pan mi
                    udowodnić, że to są podpisy mojego męża? Czy sprawdził Pan rzetelnie te
                    informacje upubliczniając je? Mam wrażenie, że nie jest to miejsce na tego typu
                    rozmowy na forum. Najpierw muszę zapoznać się z dokumentami a nie ze skanami w
                    internecie. Muszę skontaktować się z osobami, które mogą potwierdzić lub
                    zaprzeczyć Pana doniesieniom. Potem jeśli Pan pozwoli poinformuję Pana o moim
                    stanowisku. Tylko poproszę o kontakt prywatny.
                    pozdrawiam
                    Magdalena Cidyło
                    • z.bereszynski Re: jak sie powiedziało "A"... 24.08.09, 11:06
                      Szanowna Pani,

                      Napisała Pani: "Tak się zastanawiam czy powinnam oskarżać o cokolwiek Pana Wasiaka czy Pana". Sugeruje Pani, że ktoś podrobił podpisy Pani męża, fałszując dokumenty, ale zastanawia się Pani, czy skarżyć owego "ktosia" czy mnie. Wybaczy Pani, ale to wiele mówi o Pani stosunku do całej tej sprawy. Niestety nie przydaje to wiarygodności Pani wyjaśnieniom na ten temat.

                      Jeżeli dobrze zrozumiałem Pani ostatnią wypowiedzieć, to w chwili obecnej nie ma Pani żadnych podstaw do kwestionowania autentyczności zobowiązania do współpracy. To fakt o ogromnym znaczeniu także dla oceny autentyczności pokwitowań, ponieważ wszystko wskazuje na to, że były one pisane jedną i tą samą ręką, choć podpisy, składane w różnym czasie, wyglądają rozmaicie (ja także przed laty podpisywałem się inaczej niż obecnie i nie mam pewności, czy potrafiłbym dziś ocenić autentyczność swojego własnego podpisu np. z 1984 r.).

                      Oczywiście możliwy jest kontakt prywatny. Z tego co mi wiadomo, jest Pani zarejestrowana na Naszej Klasie. Ja także jestem tam zarejestrowany i mam swoje konto. Proponuję wykorzystanie tej drogi.

                      Zbigniew Bereszyński
                    • Gość: Jacek Re: jak sie powiedziało "A"... IP: 217.197.72.* 24.08.09, 11:18
                      A czy nie jest tak, że osoba podejrzewajaca (i to PUBLICZNIE) kogoś o
                      popełnienie przestępstwa ściganego z urzędu (fałszowanie dokumentów) ma
                      wręcz OBOWIĄZEK powiadomienia o tym odpowiednich organów?


                      art. 304 Kodeksu Postepowania Karnego
                      § 1. Każdy dowiedziawszy się o popełnieniu przestępstwa ściganego z urzędu
                      ma społeczny obowiązek zawiadomić o tym prokuratora lub Policję.
                          • z.bereszynski Re: jak sie powiedziało "A"... 24.08.09, 12:00
                            Nie zwróciłem na to uwagi. Zarejestrowałem się tam tylko po to, aby w razie potrzeby była możliwość kontaktu. Nie zajmowałem się rozbudową informacji na swój temat. Może faktycznie należałoby tam coś dorzucić, ale zawsze mam ważniejsze i pilniejsze sprawy do załatwienia.

                            Niniejszym potwierdzam, że ja to ja:)

                            Zbigniew Bereszyński

                            P.S.

                            Możliwość prywatnego kontaktu istnieje również za pośrednictwem forum GW. Wystarczy się w tym celu zarejestrować.

                              • Gość: Magdalena Cidyło Re: p.s. IP: *.chello.pl 24.08.09, 16:24
                                Szanowny Panie Bereszyński, proszę o wskazanie miejsca w moich postach, w
                                których oskarżam kogokolwiek o podrabianie podpisów. Ja napisałam tylko, że nie
                                są to podpisy mojego męża. Wydaje mi się, że Pan jednak postawił oskarżenie –
                                cyt. „ Mogę przyjąć do wiadomości Pani deklarację, że podpisy Pani męża na
                                pokwitowaniach odbioru wynagrodzenia nie są autentyczne. Nie mogę jednak sam
                                podpisać się pod taką informacją, ponieważ wiązałaby się z tym konieczność
                                oskarżenia kogoś (wiadomo kogo!) o sfałszowanie dokumentów.
                                Nie mogę niestety wnieść doniesienia do prokuratury nie mając dowodów. Byłam
                                dzisiaj w opolskim IPN złożyłam stosowne dokumenty i…muszę czekać rok, może je
                                dostanę a może nie. Pan nie miał z tym najmniejszych problemów, umieścił je Pan
                                nawet na stronie internetowej, a ja obywatel II kategorii ( bo nie naukowiec)
                                muszę ustawić się w kolejce i grzecznie czekać rok. Państwo prawa – nic dodać
                                nic ująć. Odebrano mi prawo do obrony na rok czasu, a Pan w tym czasie może
                                bezkarnie wypisywać i interpretować na stronie internetowej. Czuje Pan tą ironię
                                losu? Nie będę komentować Pana uwag na temat mojego stosunku do tej całej „
                                sprawy” jak Pan ją nazywa. Myślę, że ubliżanie sobie jest nie na miejscu. Zbyt
                                szybko wyciąga Pan pochopne wnioski Panie Zbigniewie.

                                Panie Jacku – cyt. art. 304 Kodeksu Postepowania Karnego
                                § 1. Każdy dowiedziawszy się o popełnieniu przestępstwa ściganego z urzędu
                                ma społeczny obowiązek zawiadomić o tym prokuratora lub Policję. – Pan przeciez
                                dowiedział się od Pana Bereszyńskiego (jw.) o popełnieniu przestępstwa. Czy nie
                                czuje Pan w sobie obowiązku powiadomienia prokuratury?
                                Ja zacytuje może inny przepis z KC
                                Art. 23. Dobra osobiste człowieka, jak w szczególności zdrowie, wolność, cześć,
                                swoboda sumienia, nazwisko lub pseudonim, wizerunek, tajemnica korespondencji,
                                nietykalność mieszkania, twórczość naukowa, artystyczna, wynalazcza i
                                racjonalizatorska, pozostają pod ochroną prawa cywilnego niezależnie od ochrony
                                przewidzianej w innych przepisach.
                                PS. Panie Bereszyński zostawiłam swój nr telefonu w Gazecie wyborczej.
                                Pozdrawiam
                                Magdalena Cidyło
                                • z.bereszynski Re: p.s. 24.08.09, 16:51
                                  Szanowna Pani,

                                  Jeżeli ktoś pisze, że podpis na jakimś dokumencie nie jest autentyczny, to w sposób logiczny wynika z tego sugestia, że dokument został sfałszowany. Nie ma innej możliwości. To Pani twierdzi, że podpisy nie są autentyczne, a więc wspomniana sugestia płynie z Pani słów, nie z moich. Ja niczego takiego nie twierdziłem i nie twierdzę. Nie mam więc żadnych podstaw, bo kogokolwiek oskarżać o fałszowanie dokumentów.

                                  Mam nadzieję, że Pani wniosek zostanie w miarę szybko zrealizowany i będzie Pani mogła osobiście zweryfikować autentyczność przedmiotowych dokumentów. Niekoniecznie musi to trwać cały rok. Gdy wiadomo, o jakie konkretnie dokumenty chodzi (a tak jest w tym przypadku), realizacja wniosku może trwać znacznie krócej. "Na pocieszenie" mogę dodać, że ja także nie dostaję dokumentów "od ręki". Przeważnie muszę czekać na nie kilka miesięcy, a niekiedy dłużej, nawet powyżej roku.

                                  W tym przypadku sprawa wygląda tak, że ja wystąpiłem o odnośne dokumenty dawno temu, a Pani złożyła wniosek dopiero dzisiaj. Dzięki temu ja czekanie mam już za sobą, a Pani jeszcze nie. Nie widzę w tym żadnej niesprawiedliwości. Gdyby zainteresowała się Pani pewnymi sprawami wcześniej, mogłoby być odwrotnie. Przypuszczam, że gdyby nie moja publikacja, nigdy nie pomyślałaby Pani o złożeniu wniosku w IPN, bo takie sprawy Pani nie interesowały. To jest sedno problemu, a nie takie czy inne niedoskonałości ustawy o IPN. Ustawa faktycznie nie jest doskonała, ale nie na tym polega problem w tym przypadku.

                                  Szczerze życzę Pani szybkiego uzyskania wglądu w odnośne dokumenty.

                                  Z poważaniem

                                  Zbigniew Bereszyński
    • Gość: Magdalena Cidyło Re: SB i niezależny ruch studencki w Opolu IP: *.chello.pl 24.08.09, 17:21
      Rzeczywiście Panie Bereszyński, nigdy mnie nie interesowało taplanie się w
      szambie, nie jest to moja ulubiona zabawa. Wole patrzeć w przyszłość, może
      zająłby się Pan problemem głodujących dzieci w Afryce? Lub naszymi wojskami w
      Afganistanie broniącymi demokracji? Chyba byłby z tego większy pożytek dla Pana
      i społeczeństwa. To mój ostatni post. Nie będę brała udziału w dyskusji na forum
      publicznym. Nie jest to bynajmniej tchórzostwo z mojej strony. Sprawy na pewno
      nie zostawię nierozwiązanej. Nie mam tylko ochoty na jałowe dyskusje akademickie
      i udowadnianie, że jeśli ziemia nie jest okrągła to logicznie rzecz biorąc musi
      być kwadratowa.
      • Gość: Jacek Re: SB i niezależny ruch studencki w Opolu IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 24.08.09, 20:55
        Pani Magdaleno,


        Napisała Pani:
        "Najpierw muszę zapoznać się z dokumentami a nie ze skanami w internecie."

        Czyżby była to sugestia, ze Pan Bereszyński zamiescil skany nieistniejacych dokumentów, albo je zmanipulowal? Czy gdy uzyska już Pani dokumenty z IPN podda je Pani analizie grafologicznej w celu wykluczenia lub potwierdzenia autentyczmosci podpisów?

        Czy poinformuje nas Pani o wynikach?

        Nie zaprzeczyła Pani, że tekst zobowiazania do wspołpracy został napisany własnorecznie przez Pani męża (mimo, że Pan Bereszyński dwukrotnie Panią prosił o opinie na ten temat) jezeli zatem analiza wykaże, że teksty pokwitowań i zobowiazania były pisane tą sama reką, czy uzna Pani, ze ich autorem był Pani mąż?


        Napisała Pani
        "Pan przeciez dowiedział się od Pana Bereszyńskiego (jw.) o popełnieniu przestępstwa. Czy nie
        czuje Pan w sobie obowiązku powiadomienia prokuratury? "

        Nie, jezeli ktos tu jednoznacznie i ze 100% pewnoscią pisał o popelnieniu przestepstwa ("Podpisy pod pokwtowaniami są ze 100% pewnością nie jego") to własnie Pani. Bo jest "oczywista oczywistoscią", ze jezeli uwaza Pani, że nie są autentyczne to znaczy, że są nieautentyczne czyli sfałszowane (podrobione). Przeciez jest Pani ksiegową, pracuje Pani z dokumentami... Mówiac kolokwialnie, ja nie mam żadnego "interesu prawnego" aby wyjasniać takie wątpliwości. Myślę natomiast, ze Pani ma powody, aby wyjasnic te kwestie. A poza tym: ladies first :)

        Odpowiedzialnosć za słowa (na która Pani się powołuje) polega też i na tym, ze do tego wątku bedziemy mogli wrócic za kilka miesiecy, czy nawet za rok i skonfrontować to co zostało napisane z wynikami Pani dociekan w IPN-ie

        pozdrawiam i życzę pogodnego spojrzenia w przyszłosć, bez zamykania oczu na przeszłość
        :)

        Jacek
        • Gość: Magdalena Cidyło Re: SB i niezależny ruch studencki w Opolu IP: *.chello.pl 24.08.09, 23:28
          Czy mogę wiedzieć Panie Jacku dlaczego okazał Pan tak wielkie zainteresowanie
          moją skromną osobą oraz moja pracą jako księgowa? Pofatygował się Pan też na
          profil w mojej klasie i poszukał danych w googlach. Czy my się znamy? czy to
          nagle jakiś przypływ uczuć by pomoc biednej wdowie? Czyta Pan i komentuje każde
          moje słowo oraz dokładnie chce mnie Pan rozliczyć z "wykonanych " przeze mnie
          zadań? Dlaczego?
          a swoja drogą byłabym wdzięczna gdyby usunął Pan ze swojego postu linki z
          odnośnikami co do mojej skromnej osoby. Nie uważa Pan, że to nie po gentelmeńsku?
          ps nawet gdybym była blondynką napisałabym do Pana post o podobnej treści i po
          raz kolejny tłumaczę, to że ziemia nie jest kwadratowa nie oznacza, że jest płaska.
          • Gość: Jacek Re: SB i niezależny ruch studencki w Opolu IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 25.08.09, 00:29
            Pani Magdaleno,

            wczoraj, o godzinie 17.21 oznajmiła Pani, ze to Jej ostatni post, bo nie ma Pani ochoty na jałowe dyskusje akademickie i udowadnianie, że jeśli ziemia nie jest okrągła to logicznie rzecz biorąc musi być kwadratowa.

            Rozumiem, że w kilka godzin później zrewidowała Pani swoje zdanie na temat tej dyskusji i uznała ją za sensowną :)

            Jeżeli ktokolwiek cokolwiek usiłował tu udowadniac to jedynie to, ze jezeli się twierdzi, ze podpis na dokumencie nie jest autentyczny to oznacza, ze podpis ten jest sfałszowany. Pani "logiczna implikacja" z ziemią i jej kształtem nie wydaje mi sie własciwą paralelą :)

            Pragne zauwazyc, że to nie ja szukałem informacji o Pani zawodzie, lecz to Pani sama przedstawiła się nam jako "skromna księgowa". Wydaje mi się, że wykonujac ten zawód styka się Pani na codzien z róznymi dokumentami, zna ich znaczenie, wagę, i jest Pani osobą odpowiedzialną również za " swoje słowa pisane i mówione " Nie tylko słowa Pana Bereszyńskiego ale również Pani słowa wypowiedziane na tym forum to słowa "padające na cały świat" Warto miec tego świadomość.

            Nie mam żadnych powodów aby interesowac się Pani osobą, ani nie miałem przyjemności wczesniej Pani poznac, interesuje mnie natomiast temat poruszony w tym wątku. Poniewaź upubliczniła Pani swoje imię i nazwisko, zawód, i osobistą relacje do jednej z osób opisywanych w opracowaniu Z.Bereszyńskiego, nie widziałem niczego niestosownego w obejrzeniu pani wizerunku w jakze popularnym portalu www.nasza-klasa.pl. Poruszamy sie w domenie publicznej, więc równiez w pewnym sensie wystawiamy się na widok publiczny (na tyle, na ile kazdy z nas chce, albo musi) Przecież mogła Pani wybrac inna droge (niz forum GW) do nawiazania kontaktu z Z.Bereszyńskim.

            Z niczego nie zamierzam Pani rozliczać, skąd ten pomysł? Wydawało mi sie jednak, że byłoby honorowo z Pani strony, gdyby w przyszłosci zechciała się Pani podzielic z czytelnikami forum wiedzą zdobytą w IPN, zwłaszcza, ze wysuneła Pani powazne oskarżenia dotyczace fałszowania dokumentów.

            Niestety nie jest w mojej mocy usuwanie postów napisanych przeze mnie na forum GW ani nawet ich części. Jezeli w jakikolwiek sposób uwłaczaja one Pani godnosci, stawiaja Panią w niezrecznej sytuacji, przynosza ujme lub niezdrowe zainteresowanie, proszę zwrócic się o to do administratora forum. Jeżeli z powodu zamieszczonych przeze mnie linków spotkała Panią jakakolwiek przykrość ( w co osobiscie nie wierze, bo jest Pani nie tylko inteligentna ale i równiez dowcipna :) to proszę przyjac moje wyrazy ubolewania i słowo: przepraszam.

            pozdrawiam
            Jacek



            PS w zupełnosci zgadzam sie z Panią, ze ziemia nie jest ani kwadratowa ani płaska :)
Inne wątki na temat:

Popularne wątki

Nie pamiętasz hasła

lub ?

 

Nie masz jeszcze konta? Zarejestruj się

Nakarm Pajacyka