Dodaj do ulubionych

Andrzej Kącki donosicielem SB!

IP: 77.252.18.* 10.08.09, 20:50
Dawny właściciel burdelu "Rimini", dziś wykładowca na Uniwersytecie
Opolskim, przemądrzały Andrzej KĄCKI KAPUSIEM! (patrz: "SB i
niezależny ruch studencki w Opolu") A srał dalej niż widział. ;-)
Obserwuj wątek
    • Gość: zgorszona Re: Andrzej Kącki donosicielem SB! IP: *.chello.pl 10.08.09, 21:33
      To całkiem możliwe! Już dawno temu zewsząd dochodziły mnie na jego temat
      niepochlebne słuchy: że jest szujowaty, ma obsesję na własnym punkcie, jest
      butny, dziwkarz, itp. Nawet Śp.Jasiu Studencki zachowywał się przy nim
      ordynarnie choć był to z natury człowiek dobry! Na pewno nie jest człowiekiem
      szczerym i taki podły proceder nawet by do niego pasował!...
            • Gość: sędzia Laguna Re: Andrzej Kącki donosicielem SB! IP: *.internetdsl.tpnet.pl 12.08.09, 17:44
              Przejrzałem jego profil na NK i faktycznie to (patrząc po fotkach)
              niezbyt ciekawy typ. Dla niego lepiej, że to bagno wyszło podczas
              wakacji, a nie w roku akademickim. Ponoć prowadził nieciekawy
              lokalik? Tak, to ten styl bycia. W dodatku obciachowa fryzura,którą
              Kazik Staszewski zwykł określać mianem wieśniackiej (a najlepsza
              fryzura, jeśli jeszcze nie wiecie/ krótko z przodu, długo z tyłu i
              wąsy na przedzie).
              Ciekawe jakim autorytetem dla studentów będzie wykładowca, który
              będąc w ich wieku, donosił na swoich kolegów - studentów?
              Są ludzie, którzy dla kariery zrobią absolutnie wszystko, gdyż, jak
              pisał Makiawel, chciwy człowiek prędzej wyrzeknie się ojca niż
              ojcowizny.
              Ale w tej chwili to już chyba postać tragiczna jak Szatan, Pabisiak,
              Dzięciołowski i inni.
                • mieszaniec-zopola Zgodnie z badaniami Bereszyńskiego 12.08.09, 21:38
                  co bardziej znani działacze kulturalni Opola byli donosicielami SB.
                  Kącki, Pabisiak, Ibrom, choćby te 3 nazwiska.
                  Tyle, że ci trzej panowie mają swój wkład w kulturalny żywot Opola czasów PRLu,
                  którego poziom wielokrotnie przewyższał to, co dzisiaj się dzieje. Te wszystkie
                  kluby, studia teatru, domy kultury. To, co dziś zostało to cień peerelowskiego
                  bujnego życia kulturalnego naszego miasta, któremu dobrze przysłużyli się
                  Andrzej K., Tadeusz P. i Paweł I.
                  Osobiście mam to gdzieś, że panowie K,P,I są w/g Bereszyńskiego kapusiami. Z
                  tego co Bereszyński pisze żaden z nich w mojej opinii nie był prawdziwym
                  donosicielem. Rewelacje jakichś bezpieczników w stopniu starszych szeregowych
                  można sobie do rzyci włożyć, zaś srebrniki, które skwapliwie Bereszyński
                  wylicza, równie dobrze panowie szeregowcy mogli zdefraudować, tak jak to robił
                  słynny Haszkowy wachmistrz Flanderka z Putimia. Pewnie Bereszyński doopy sobie
                  nie zawraca czytaniem "Szwejka", przedkładając nad to wybitne dzieło lekturę
                  wypocin starszych szeregowych milicji obywatelskiej.
                  A szkoda, bo może zrozumiałby, że z tym kapowaniem było pewnie tak, jak z
                  kapowaniem "Pepka skocz no".
                  Mojemu wybitnie ścisłemu umysłowi (aczkolwiek nader pozytywnie ocenionemu przez
                  prof. Wandę Pilch i innych fachowców od języka polskiego) , zawsze wydawało się,
                  że historia to taka nauka, którą może uprawiać każdy amator pasjonat. Dowodem
                  tego miały być takie postacie jak Bogusław Wołoszański czy Włodzimierz Kalicki.
                  Oświecił mnie dopiero profesor Modzelewski, który w wywiadzie dla GW pokazał na
                  czym polega warsztat historyka.
                  Uważam, że Zbigniew Bereszyński, postać niewątpliwie pozytywna, w lustrację bawi
                  się brzydko i po amatorsku. Nie przekonuje mnie.
                  Jest też druga strona zamieszania.
                  Komu dzisiaj przeszkadza Tadeusz Pabisiak, niszczony totalnie na niniejszym
                  forum, zmarginalizowany przez władze? Trzebaż go było jeszcze opluwać? Paweł I.,
                  dzisiaj człowiek-nikt, być może naiwnie przerobiony na TW, komu wadzi? Kto go w
                  ogóle zna? Gorzej jak jego pracodawca poczyta, że to kapuś czy narkoman. Niby
                  informacje wrażliwe miały być utajnianie, ale w/g Bereszyńskiego ma on pełne
                  prawo kapusia zgnoić, robiąc z niego łasego na pieniądze narkomana. Wreszcie
                  Andrzej Kącki, specjalizujący się w wąskiej dziedzinie kultury toksycznej. Cóż
                  takiego on nam wadzi? Mózfgi studentom zatruwa? Bzdura! Z rewelacji
                  Bereszyńskiego w/g mnie wcale nie wynika, że był on TW. Bo tak twierdzą esbeckie
                  notatki? Bzdury!
                  Wiadomo było od zawsze, że Kącki był antykomunistą, ale i oportunistą. W sumie
                  plus minus - nic złego. Mnie bardziej raziło, kiedy Kącki na łamach Trybuny
                  Opolskiej jakieś antyesbeckie teksty puszczał, w którym pobrzmiewała nuta
                  antysemityzmu. No ale jak to się ma do niby TW? Jeśli on miał takie antyesbeckie
                  inklinaCJE TO JAK, MÓGŁ BYĆ esbeckim TW? Co to wogóle za ocena człowieka, że na
                  naszej-klasie.pl pochwalił się znajomością z prezydetem Kwaśniewskim? To
                  najlepszy jak dotąd polski prezydent od 1918 roku i sam pochwaliłbym się, gdybym
                  go znał! U Bereszyńskiego - to hańba!
                  Pan Zbigniew lepiej zająłby się kolegami z NZSu, którzy potem robili kariery w
                  organach prasowych PZPRu i przeflancowali się po stanie wojennym na drugą
                  stronę. Mnie to zresztą też nie przeszkadza i tych ludzi w czambuł nie potępiam.
                  Ale z tym narkomaństwem i niezweryfikowanym pisaniem o pieniądzach Bereszyński
                  ciężko przesadził. Czekam, kiedy zacznie pisać, kto miał problemy z alkoholem, a
                  kto leczył się na Wodociągowej.
                  Panu Kąckiemu osobiście radzę, żeby nie popełnił błędu Tadeusza Pabisiaka i do
                  zarzutów Bereszyńskiego w ogóle się nie odnosił.
                  Innym rzekomym kapusiom radzę to samo. Swoimi życiorysami, swoją pracą i
                  postawami w latach późniejszych udowodnili, że są ludźmi wartościowymi, którzy
                  sprawdzili się po upadku komuny o wiele lepiej niż rzekomi bohaterowie i rzekome
                  ofiary.
                  Z oczywistych powodów nie mogę tu przytaczać nazwisk i historii, ale w naszym
                  powiatowym Opolu życiorysy istnieją w powszechnych obiegu społecznym i
                  niejednego "bohatera", całkiem zasłużenie, opluwa się w rozmowach "u cioci na
                  imieninach".
                  Zaś Zbigniewowi Bereszyńskiemu poleciłbym lekturę "Szwejka", w szczególności
                  historię pobytu Szwejak w Putimiu, i zaniechanie dalszego grzebania w
                  goovnianych notatkach starszych szeregowców.
                  Zaś wszystkim pasjonatom lustracji karmiącym niniejszy wątek życzę zdrowia.
                  Psychicznego.
                  Pa!
                  --
                  MIeszaniec
                  :-)
                  W szczególności zaś - badania na psach!
                  • z.bereszynski Re: Zgodnie z badaniami Bereszyńskiego 12.08.09, 22:05
                    Tak się składa, że Szwejka czytałem. Wielokrotnie oglądałem też ekranizację tej powieści ze słynnym Rudolfem Hrušínským w roli głównej (w oryginalnej wersji czeskojęzycznej). Epizod z żandarmami, przygłupim Pepkiem itp. pamiętam szczególnie dobrze. Problem polega na tym, że żadna z wyżej wymienionych postaci nie wygląda mi na wiejskiego przygłupa. Analogię uważam więc za chybioną.

                    Zbigniew Bereszyński

                    • z.bereszynski trochę konkretów 13.08.09, 01:06
                      Po powyższej uwadze natury ogólnej, o charakterze raczej dygresyjnym, odniosę się bardziej konkretnie do następującej opinii mojego polemisty: "Osobiście mam to gdzieś, że panowie K,P,I są w/g Bereszyńskiego kapusiami. Z tego co Bereszyński pisze żaden z nich w mojej opinii nie był prawdziwym donosicielem".

                      Niestety sprawy nie przedstawiają się tak prosto i pięknie. Dam dwa konkretne przykłady szkodliwości tego, co robili interesujący nas tutaj ludzie z kategorii OZI.

                      Przykład pierwszy. Na przełomie 1977 i 1978 r. opolska SB poszukiwała osób, które dwukrotnie rozwiesiły w mieście ulotki w formie listu gończego za Gierkiem. Jednym z pomocnych w tym zakresie informatorów okazał się Paweł Ibrom, pozyskany w styczniu 1978 r. w charakterze kontaktu operacyjnego ps. "Długi". 20 stycznia 1978 r. wypłacono "Długiemu" sumę 500 zł "z tytułu kosztów poniesionych przy wykonywaniu zadania". Kilkanaście dni później esbecy ujęli sprawców kolportażu. Dwie osoby zatrzymano na 48 godzin w podziemiach Komendy Wojewódzkiej MO. Jedną z tych osób byłem ja, drugą Wiesław Ukleja.

                      Przykład drugi. W czerwcu 1981 r. TW ps. "Alter-Ego" powiadomił SB, że działacze NZS WSP w Opolu wydrukowali dużą ilość bezdebitowego "Zarysu historii PRL". W następstwie tego doniesienia niemal cały nakład książki został skonfiskowany i poszedł na przemiał (przyczynek do wkładu w rozwój życia kulturalnego w Opolu ze strony pewnego zasłużonego animatora kultury!). Całej grupie działaczy NZS wytoczono sprawę karną. Niektórzy z nich zostali następnie internowani w stanie wojennym.

                      TW ps. "Marek" nikogo nie przyprawił o tego typu kłopoty. Dlatego, jak już kilkakrotnie pisałem w innych wątkach, jego przypadek traktuję w sposób "ulgowy". Każdy przypadek wejścia w dwuznaczne relacje z SB powinien jednak podlegać publicznemu rozliczeniu w sensie ujawnienia pewnych zaszłości, zwłaszcza gdy chodzi o osoby odgrywające - w przeszłości lub obecnie - ważną rolę w życiu społecznym.

                      Uprzedzając ewentualne uwagi o charakterze polemicznym, z góry zaznaczam, że nie powoduje mną żadna chęć zemsty czy odwetu. Nie czuję się politycznym męczennikiem i tego typu motywacja jest mi absolutnie obca. Chodzi mi wyłącznie o jawność życia publicznego i zrywanie skrytych więzi, jakie po dziś dzień mogą łączyć byłych esbeków z ich dawną agenturą. Uważam, że leży to także w interesie osób uwikłanych niegdyś we współpracę z SB. Jeżeli ludzie ci sami nie mają dość odwagi i siły psychicznej, by wyrwać się z tej matni, ktoś musi zrobić to za nich.

                      Zbigniew Bereszyński
                      • Gość: Bella Re: trochę konkretów IP: *.punkt.pl 13.08.09, 07:33
                        "Uważam, że Zbigniew Bereszyński(...) w lustrację bawi
                        A ja nie traktuję tego jako zabawy i uważam, że poszukiwania są prowadzone
                        bardzo rzetelnie. Problem i w tym, że poza p. Bereszczyńskim nikt inny się tym
                        nie zajmuje i tak to trwa już od 20 lat.
                          • Gość: gosc Re: trochę konkretów IP: *.dip.t-dialin.net 13.08.09, 08:22
                            Nie jestem akurat wielbicielem tego co pisze pan Zbigniew ale jak do
                            tej pory(moze mi umknelo)nikt nie podal go do sadu za oszczerstwa
                            wiec pisze pewnie w oparciu o dokumenty ktore potwierdzaja jego
                            wersje. A od kiedy lustracja to cos ladnego ? . Jezeli IPN daje sie
                            manipulowac to moze i dobrze ze zajmuja sie nia "amatorzy".
                            • Gość: tomek Re: trochę konkretów IP: *.internetdsl.tpnet.pl 13.08.09, 12:33
                              "Nie jestem akurat wielbicielem tego co pisze pan Zbigniew ale jak
                              do
                              tej pory(moze mi umknelo)nikt nie podal go do sadu za oszczerstwa
                              wiec pisze pewnie w oparciu o dokumenty" - jakie dokumenty? Gdybyś
                              gościu poczytał trochę forum to byś się dowiedział że dla p.
                              Bereszyńskiego największym dowodem w sprawie np. Pabisiaka jest jego
                              zachowanie dzisiaj(!!!!) i jest to dowód na zdarzenia sprzed
                              kilkudziesięcu lat.
                              • z.bereszynski Re: trochę konkretów 13.08.09, 16:13
                                Najważniejszymi (koronnymi) dowodami w sprawie Tadeusza Pabisiaka (TW ps. "Marek" według dokumentów SB) i jego relacji ze Służbą Bezpieczeństwa są dwa dokumenty, własnoręcznie przez niego sporządzone i opatrzone jego podpisem:

                                1. Zobowiązanie o treści: "Oświadczam, że zachowam w ścisłej tajemnicy fakt spotkań i treść rozmów z pracownikiem Służby Bezpieczeństwa (powyższe dotyczy treści przekazanych informacji i wiadomości nabytych w rozmowach z pracownikiem SB)".

                                2. Pokwitowanie odbioru prawa jazdy od funkcjonariusza SB.

                                Obecne zachowanie się p. Pabisiaka sprawia, że nie ufam jego wyjaśnieniom również w odniesieniu do spraw z lat 80. Ktoś, kto w rażący sposób mija się z prawdą w odniesieniu do spraw bieżących, nie może być wiarygodnym źródłem informacji w odniesieniu do przeszłości.

                                Zbigniew Bereszyński
                            • Gość: Piotr Badura Hola, hola Panie Gościu! IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 13.08.09, 23:08
                              To, że nie jest Pan wielbicielem tego, co pisze Bereszyński, to pan Pikuś. Mało
                              kto jest wielbicielem tego, co pisze Bereszyński. Obawiam się, że poza mną w tej
                              nielicznej grupce wielbicieli jest jeszcze tylko kilku forumowych
                              osiołków-frustratów i paru agentów służb specjalnych (choć i wśród nich nie
                              wszyscy, bo np. pan Behemot, który na tym forum kilka razy wyznał, że pracuje
                              dla ABW, zarzucił ostatnio Bereszyńskiemu, że płodzi takie gnioty, iż czytając
                              je dostaje się mdłości).
                              Większym problemem jest to, że całkiem bezpodstawnie wnioskuje Pan, iż z faktu,
                              że nikt Bereszyńskiego nie podał do sądu za oszczerstwa dowodzić ma, że pisze on
                              prawdę. Ja akurat mógłbym podać Bereszyńskiego do sądu. Bereszyński wprawdzie
                              bardzo się stara, by nigdzie nie napisać, że byłem współpracownikiem SB, ale
                              "potknął się" w paru innych miejscach. Napisał np. że w dniu takim a takim
                              spotkałem się z porucznikiem Edwardem Plebanem. To błąd. Bereszyński miał prawo
                              napisać jedynie, że w swej notatce Edward Pleban napisał, iż w dniu takim a
                              takim spotkałem się z nim. Aby móc napisać, że takie spotkanie rzeczywiście
                              miało miejsce, Bereszyński powinien był zatelefonować do mnie i zapytać, czy tak
                              było. Gdybym to potwierdził, mógłby bezpiecznie napisać, że się spotkałem.
                              Gdybym nie potwierdził, to musiałby przeprowadzić postępowanie, w którym
                              udowodniłby, że jednak się spotkałem. Bereszyński nie telefonował do mnie i nie
                              przeprowadził żadnego postępowania dowodowego. Mógł zatem napisać jedynie to, że
                              Pleban zanotował, iż się z nim spotkałem. Nie mógł twierdzić, że tak było. A
                              twierdził.
                              Wydaje mi się, że Pana zdaniem powinienem pójść w tej sprawie do sądu. Nie
                              podzielam tego poglądu. Po dwóch latach sprawy wyegzekwowałbym, że Bereszyński
                              na forum zamieściłby sprostowanie, iż błędnie napisał, że spotkałem się z
                              Plebanem, bo powinien był napisać, że Pleban zanotował, iż się z nim spotkałem.
                              Naprawdę uważa Pan, że warto dwa lata procesować się o takie sprostowanie?
                              Moim zdaniem nie warto procesować się o jakieś śmieszne sprostowania. Istnieje
                              coś takiego jak lustro. Bereszyński snuje na forum różne przypuszczenia na mój
                              temat. Nic nie twierdzi oczywiście. Tylko formułuje hipotezy. No i ja robię to
                              samo. Też nic nie twierdzę. Snuję tylko przypuszczenia i formułuję hipotezy ku
                              uciesze forumowiczów. To ma więcej sensu niż zawracanie sądom głowy na koszt
                              podatnika.
                              A na koniec pozwolę sobie zauważyć, że przecież Bereszyński też nie idzie do
                              sądu w sprawie tego, co ja piszę w jego sprawach, choć niektórzy go zachęcają.
                              Pozdrawiam serdecznie
                              Piotr Badura
                              • z.bereszynski Re: Hola, hola Panie Gościu! 13.08.09, 23:40
                                Cwaniaczek Badura robi, co może, by nie można było wytoczyć mu sprawy sądowej o zniesławienie. Swoim maniakalnie wypisywanym oszczerstwom na mój temat nadaje on asekurancką formę pytań. Gdyby przyszło co do czego, to tłumaczyłby się przed sądem, że on przecież tylko pytał... Taki spryciula! Ale niedawno zrobił gruby błąd. Uciekł się publicznie do szantażu, grożąc wznowieniem kampanii oszczerstw, jeżeli nie spełnię jego żądań. Następnie groźbę tę zrealizował.
                                forum.gazeta.pl/forum/w,65,95572683,97743211,Do_domniemanych_mocodawcow.html
                                Na to jest już konkretny paragraf.

                                Zbigniew Bereszyński
                                      • Gość: szara-nowicz w te pęty IP: *.mobile.playmobile.pl 14.08.09, 00:35
                                        W tym wątku bryluje krąg fajnych ludzi...
                                        kto się porzygał,
                                        a kto nie pobrudził...
                                        A kto donosił
                                        komu i co
                                        Wią to panowie
                                        z SB i MO
                                        kto komu świnie
                                        kto komu osła
                                        na kogo żona własna doniosła?
                                        czy ma licencję na zabijanie
                                        czy może glejt na
                                        w gó...e tarzanie
                                        kto tu jest świętym
                                        a kto grzesznikiem
                                        kto się wykaże najlepszym wynikiem
                                        a wszystko to w sosie dość dobrze znanym
                                        kto tu pisuje
                                        jest uwikłany
                                        tao szatański
                                        i pan Bere-cik
                                        także mleszaniec
                                        i pan Badura
                                        wszyscy eksperci
                                        ot agentura
                                        każdy donosy pisze naprędce
                                        każdy z nich myśli,
                                        że może więcej
                                        a gó... prawda
                                        to jest na rzeczy
                                        ,że wygrał ten co was "ubezpieczył"
                                        myślicie hola
                                        myślicie aj waj!
                                        a ten kto was trzyma
                                        nie robi se jaj
                                        i piszcie co chcecie
                                        dzieci komuny
                                        mają was w dupie
                                        bieżące tłumy
                                        ich sprawą stocznie
                                        wypłata
                                        renta
                                        i w dupie mają
                                        starego agenta

                                        • Gość: szara-nowicz ego -centrycy IP: *.mobile.playmobile.pl 14.08.09, 00:51

                                          Prokuraturą
                                          sądem i
                                          służbą specjalną
                                          niezła radocha
                                          gdy w mendę walną
                                          sami kapusie
                                          co jest do kroćset?
                                          przecież nikomu nic nie doniosłem
                                          drapią się chłopcy po tęgich głowach
                                          jeden drugirgo gotów skatować
                                          plotki, donosy i dobre rady
                                          oprawa się zmienia
                                          liczą układy
                                          i tyko jedna radość w tym szczera
                                          szyderczy uśmiech spec-oficera


                        • z.bereszynski Re: trochę konkretów 13.08.09, 09:16
                          Określenie "podziemia" jest tu jak najbardziej adekwatne. Cuchnące i tonące w półmroku pomieszczenia bez światła dziennego, z wiecznie śmierdzącym kubłem na odchody przez drzwiach, bez choćby śladu przepierzenia. Dwa-trzy metry od tego śmierdzącego kubła przykuty do ściany stolik, na którym spożywało się posiłki. Najłatwiej wymądrzać się i cwaniakować, gdy samemu nie doświadczyło się podobnego "komfortu". Panu na szczęście nie grożą dziś podobne doświadczenia. Jak już napisałem, nie czuję się politycznym męczennikiem, ale nie będę upiększać ówczesnej rzeczywistości. Nie będę skrapiać łajna perfumami, bo smród tego łajna tkwi mi w pamięci do dzisiaj.

                          Zbigniew Bereszyński
                      • Gość: behemot Re: trochę konkretów IP: *.punkt.pl 13.08.09, 12:52
                        Zbyszek (zwrócę się tak jak zwracałem się do niego 30 lat temu bez
                        mała) odwala kawał dobrej roboty kopiąc w przetrzebionych archiwach
                        IPN. Jest bodaj jedynym ich badaczem publikującym gdzie się da
                        efekty swojej pracy. Zastanawia fakt, że wyspecjalizowane instytucje
                        powołane, między innymi do badań historii współczesnej, IŚ, UO, nie
                        podjęły prac w tym zakresie. Oczekiwania społeczeństwa w tej
                        dziedzinie są duże. Jako uczestnik tamtych wydarzeń i "stary"
                        mieszkaniec Opola zadanie ma ułatwione ale nie jest to zarzut.
                        Dopóki nikt inny nie zajmie się opisywaniem zasobów IPN pod kątem
                        współpracy obywateli regionu ze Służbą Bezpieczeństwa będzie on
                        monopolistą w tej dziedzinie. Jak wiadomo monopol nie jest rzeczą
                        dobrą ale póki co jesteśmy na niego skazani. Czynienie mu zarzutów,
                        że zajął się tym aspektem życia społecznego jest nieuzasadnione.
                        Uzasadnione jest zaś czynienie zarzutów, kiedy autor, badacz,
                        wchodzi w rolę sędziego, zaczyna układać skalę wartości, podług
                        której orzeka kto większą był kanalią, kto mniejszą.
                        Badacz archiwów zdaje relacje czytelnikowi z tego na jakie dokumenty
                        się natknął, czego dotyczyły, kogo dotyczyły i ocenę zostawia
                        czytelnikowi. No chyba, że czytelnika ma za kompletnego jełopa, albo
                        swoje wartościowanie chce narzucić jako obowiązujące. TW Marek
                        traktuję ulgowo,panią Rusin również ale Ibroma już nie, bo przez
                        (prawdopodobnie) niego z Ukleją siedzieliśmy na dołku. Tego typu
                        uwagi są niepotrzebne i umniejszają obiektywizm badań, zwłaszcza gdy
                        badacz był stroną lub częścią badanej materii.
                        • z.bereszynski Re: trochę konkretów 13.08.09, 14:24
                          Nie ustawiam się w roli sędziego. Nie chcę nikomu narzucać swoich ocen. Staram się przedstawiać fakty w sposób możliwie najbardziej obiektywny, ale w dziedzinie historii, zwłaszcza najnowszej, nie da się całkowicie uciec od ocen i wartościowania. To nie są nauki matematyczne czy przyrodnicze, gdzie aspekt ludzki nie ma żadnego znaczenia i można abstrahować od jakichkolwiek ocen.

                          Wartościowanie zaczyna się już wtedy, gdy ktokolwiek siada do pisania jakiegokolwiek artykułu czy opracowania historycznego. Autor nie może in extenso przepisywać wszystkich dostępnych mu dokumentów, relacji itp. Musi selekcjonować fakty, eksponując te, które uważa za istotniejsze, a pomijając to, co uważa za mniej ważny. Selekcja taka zawsze ma charakter subiektywny, choćby autor dbał o maksimum obiektywizmu. Absolutnie obiektywne i wyprane z elementów wartościowania mogą być tylko publikacje o charakterze źródłowym, gdy drukujemy wszystko jak leci, bez jakiejkolwiek selekcji, bez wstępów, komentarzy itp. Ale nawet wydania źródeł nie mają w praktyce takiego sterylnego aksjologicznie charakteru, bo praktycznie zawsze dokonuje się jakiegoś wyboru materiałów.

                          Czasami bywa i tak, że powstrzymanie się od ocen i wartościowania może okazać się zaprzeczeniem obiektywizmu. Gdy zestawimy mechanicznie wykaz TW w danym środowisku czy grupie społecznej, bez głębszego wnikania w treść zachowanych dokumentów, ich analizy itp., zafałszujemy historyczną rzeczywistość, bo stopnie uwikłania poszczególnych osób w relacje z SB bywały rozmaite. Każdy przypadek musi być traktowany indywidualnie i uważam, że osoba pisząca o tego typu sprawach ma obowiązek tak podchodzić do tematu.

                          Nie można na jednym poziomie stawiać osoby, która tylko podpisała zobowiązanie do współpracy, a potem uchylała się od jej faktycznego podjęcia oraz kogoś, kto gorliwie współpracował i chętnie brał za to pieniądze, bądź czerpał inne korzyści natury osobistej. Jeżeli osoba zwerbowana jako TW miała odwagę w stanie wojennym odmówić współpracy, z czym wiązało się określone ryzyko (przypadek p. Rusin), to uważam, że mam moralny obowiązek to podkreślić i wyeksponować oraz skontrastować postawę takiej osoby z postawą innych osób, które w tym samym czasie poszły na współpracę z bezpieką i czerpały korzyści z tego tytułu. Zamazywanie takich różnic byłoby fałszowaniem rzeczywistości.

                          Nie kierują mną żadne pobudki natury osobistej. Nie mam żadnego osobistego powodu, by wskazywać na okoliczności łagodzące w przypadku TW ps. "Marek", który od miesięcy ubliża mi od kłamców, straszy jakimś procesem itp. Ani mi on bratem ani swatem. Jeżeli tak postępuję, to tylko dlatego, że staram się być uczciwy nawet wobec wrogów.

                          Przypadek "Długiego" traktuję inaczej nie dlatego, że chodzi o moją osobę. Dokładnie tak samo traktowałbym ten przypadek, gdyby poszkodowana była jakakolwiek inna osoba. Chodzi o to, że "Długi" brał pieniądze od SB, a jego doniesienia miały realną wartość operacyjną. "Marek" pieniędzy nie brał, a nawet nie chciał brać (choć podobno bardzo je lubi), a na podstawie tego, co mówił, nikogo nie wpakowano do aresztu. Jego relacje dla esbeka polegały głównie na użalaniu się nad sobą i własnymi problemami. Nie mogę w tej sytuacji stawiać "Marka" na równi z "Długim" czy "Alter-Ego". Uważam, że mam moralny obowiązek wskazać na oczywiste różnice pomiędzy tymi przypadkami.

                          Nie zmuszam nikogo do przyjmowania moich ocen na wiarę. Oczywiście są to oceny subiektywne, bo taka już jest natura ocen. Inne osoby mają prawo do odmiennych ocen. Staram się każdy przypadek opisywać na tyle dokładnie i szczegółowo, by każdy mógł na tej podstawie wyrobić sobie własne zdanie. Ale ja także mam prawo do własnego zdania i jego publicznej prezentacji.

                          Zwracam też uwagę, że ocen, o które się tu spieramy, nie prezentowałem w tekście mojego opracowania. Przedstawiam je dopiero teraz, w wolnej dyskusji na forum internetowym. Jestem w tym momencie takim samym dyskutantem jak inni, przysługują mi takie same prawa jak innym forumowiczom, a w szczególności prawo prezentowania własnych, subiektywnych ocen. Gdybym oceny te umieszczał na siłę w tekście opracowania, byłoby to faktycznie pewne nadużycie, ale tak nie robię. Elementy wartościowania w opracowaniu jako takim są zredukowane do minimum. Dyskusja na forum rządzi się nieco innymi prawami.

                          Zbigniew Bereszyński



                          • z.bereszynski Re: trochę konkretów 13.08.09, 14:59
                            Nie zapominajmy też, że to nie są publikacje o ptaszkach czy rybkach, o gwiazdach czy kometach, ale o ludziach. Jestem świadom faktu, że samo tylko podanie do wiadomości publicznej, że ktoś był zarejestrowany jako TW, jest dla danej osoby, a także dla jej bliskich, doświadczeniem w najwyższym stopniu traumatycznym. Choćby z tego powodu uważam, że jest moim moralnym obowiązkiem maksymalne wyeksponowanie wszystkiego, co przemawia na korzyść danej osoby (jeżeli występują takie „okoliczności łagodzące”). Nie mogę działać w tych sprawach w sposób mechaniczny: wywalić wszystkiego na stół jak leci, bez uporządkowania i wnikliwej analizy materiału, i udawać, że to nie moja sprawa, jak taki chłam zostanie odebrany. Byłoby to postępowanie skrajnie nieodpowiedzialne, a także niehumanitarne.

                            Czytelnicy bywają niestety rozmaici. Jedni inteligentni i nastawieni życzliwie do bliźnich, inni - wręcz przeciwnie. Znam ludzi, którzy na podstawie jakiejś jednostkowej, wyrwanej z kontekstu informacji, bez zapoznania się z dokumentami, potrafią moralnie linczować taką czy inną osobę jako "agenta", "kapusia" itp., choć brak jest faktycznych dowodów współpracy z SB. Brzydzę się takim postępowaniem i nie chcę działać w podobny sposób. Nie chcę też, by ujawniane przeze mnie informacje były w taki sposób wykorzystywane. Nie chcę dostarczać pożywki osobom, które tylko czekają na okazję, by kogoś skopać i publicznie sponiewierać (a znam takich niestety). Dlatego muszę pamiętać o wszystkich aspektach sprawy i odpowiednio je uwzględniać, by pole do ewentualnego nadużywania informacji było jak najmniejsze.

                            W tego typu sprawach nie wolno zapominać o ludzkim aspekcie zagadnienia. Dlatego nic nie może zwolnić mnie z moralnego obowiązku wartościowania, choćby w minimalnym zakresie. Gdybym machnął ręką na ten obowiązek, czułbym się bardzo podle. Z dwojga złego wolę narazić się na zarzut pewnego subiektywizmu.

                            Z.B.

                        • Gość: tao szatanski bo sze bojaa IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 13.08.09, 16:12
                          nigdy nie bylem fanem p.Z.B., jego
                          dziejowanie,tworzenie mitow doprowadzaly mnie do
                          rozpoku,byly infantylniejsze od bolszewickich
                          propagandowek.nazwalem go stworca, po 20 latach,
                          opolskiego podziemia. no. kilka razy przeczytalem jego
                          tekst o TW na opolskich uczelniach i zostalem mile
                          zaskoczony. uporzadkowal papiery, opublikowal - to
                          wszystko. pytanie. zadawane przeze mnie
                          wielokrotnie.gdzie sa opolscy historycy? dalej jest
                          pytaniem. gdzie? odpowiem jak synajski goral: oni sze
                          bojaa. czego? koryta! po upadku bolszewizmu,przy pomocy
                          ludzi nowej solidarnosci, zakotwiczyli sie na
                          wszystkich waznych stanowiskach w naszym regione, maja
                          realna wladze, kase, rozdaja karty. trzeba byc
                          czlowiekiem wolnym, niezaleznym finansowo lub idiota
                          zeby powiedziec im kim byli, co i za ile robili. taka
                          jest rzeczywistosc. nawiedzeni sa wszedzie. z.b. dal
                          sie w to wrobic do zatracenia, poszedl dalej i zle
                          skonczy, kiedys rzeklem ze ostanie sie kraweznikiem,
                          wscieklym kraweznikiem, na ktory beda sie odlewaly
                          wszystkie,lewicowe,prawicowe,katolickie, psy. smutne to
                          ale niestety ku temu to zmierza.tak zaczyna sie dziac.
                          ludzie z dawnej opozycji nie chca miec z nim nic do
                          czynienia,nowym przyjaciolom zaczyna dopierac sie do
                          "dupy".
                          nie mozna traktowac ubeckich papierow jak bibli.tu
                          trzeba zawodowcow, wolnych historykow ale ich albo nie
                          ma albo sze bojaa a wiec ich nie ma. zlikwidowac
                          instytut slaski, wydzial historii na UO.przestanmy sie
                          bac, rzucmy papiery na stol albo spalmy. nie moze byc
                          tak, ze w wolnym kraju sa rowni i rowniejsi. dlaczego X
                          moze grzebac w moich papierach a mi nie wolno w jego.
                          qooorwa! gdzie my jestesmy?
                          1981 roku przyszla do mnie przyjaciolka i rzekla:
                          gooorwa, szatanski, co mam robic? jak nie bede na
                          ciebie donosic to wylece z uczelni.donosc - rzeklem.
                          podobnie bylo z moim przyjacielem. przegladajac swoje
                          papiery w IPN czytalem jeden z owych donosow. czy moi
                          przyjaciele sa kapusiami? dla mnie nie. ale - no tak, i
                          tu jest pies pogrzebany.
                          kilka lat temu znajomy ubek mi rzekl:kapus to
                          mentalnosc, kapus za kase to mentalna meda.

                          tao szatanski
                          • z.bereszynski Re: bo sze bojaa 13.08.09, 16:32
                            Tao szatanski, jak zwykle, próbuje szerzyć oszczerstwa na mój temat. On i jego koledzy z kółka wzajemnej adoracji pod nazwą OSPN nie reprezentują całego dawnego środowiska opozycyjnego. Próbują uzurpować sobie taką rolę, ale nie ma to nic wspólnego z rzeczywistością. Liczba dawnych opozycjonistów, z którymi utrzymuję przyjazne stosunki, jest większa niż całe OSPN z przyległościami. Nigdy nie miałem żadnych konfliktów z takimi poważnymi działaczami jak np. Roman Kirstein, Ryszard Siwacki, Tadeusz Ryśnik, Mariusz Sokołowski, Waldemar Matlachowski, Tadeusz Lakwa, Zdzisław Bernacki, Zbigniew Hryciuk i wielu, wielu innych. Ludzie ujawnieni przeze mnie jako TW nigdy nie należeli do moich przyjaciół. To nie ja robiłem sobie fotki z Andrzejem Kąckim. A kto? Można jeszcze sprawdzić na Naszej Klasie... Kłamstwo ma z reguły krótkie nogi...

                            Zbigniew Bereszyński
                            • Gość: tao szatanski palant IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 13.08.09, 17:50
                              mam fotke z Antonim Joholkowskim z Teatru Laboratorium Jerzego
                              Grotowskiego a nie z A.K., tak jak A.K. ma z A.J. a nie ze mna albo
                              mamy razem fotke z wielkim aktorem, ktorego znalem osobiscie, bardzo
                              cenilem z ktorym przed jego smiercia siedzialem caly dzien na
                              drzewie w czasie przedsiewziecia "Teatr Zrodel" w osrodku Teatru
                              Labolatorium w Brzezince.
                              palant!
                              Andrzeja Kackiego mozna nie lubic, teraz gardzic ale nie zmieni to
                              faktu, ze w czasie jego dzialalnosci teatralnej (Scena Ujec
                              Naturalnych, z tego okresu pochodzi owa fotka) stworzyl ciekawy
                              teatr, srodowisko, ktorego byl niekwestionowanym liderem.Co bylo
                              dalej nie wiem.

                              tao szatanski
                              • mieszaniec-zopola Facet mi się coraz bardziej podoba 13.08.09, 20:27
                                Co prawda ongiś dał się wrobić i dał się napuścić na Bereszyńskiego, rozpętując zadymę, za którą warto by mu jaja urwać.
                                Dostał ci i on ode mnie po orzechach, a i redakcja przyłożyła mu swoje. Ale widzę, że facet nietuzinkowy i ma właściwy dystans do przeszłości i teraźniejszości. Wygląda mi na to, że może wtedy dał się napuścić komuś z kręgów Bereszyńskiemu nieprzychylnych. Ale to co pisuje później nijak do nawiedzeńców nie pasuje. Kolega Kajtek ramię w ramię z przykruchtowymi faryzeuszami? W życiu Warszawy! Miał facet jaja, żeby pyskować przez świętym sądem Najjaśniejszej!
                                Może i ze mnie psycholog do dooopy, ale moim zdaniem pan Zbigniew strzela kulami w płot sadzając przy piwie Kajetana razem z kolegami spod świętego obrazu i monumentu Dunikowskiego.
                                Wydaje mi się, że brak znajomości ludzkiej natury zwiódł też pana Zbigniewa przy ocenie Pawła I. i Andrzeja K.
                                Oczywiście można relacjonować zawartość esbeckich papierów, ale weryfikacja ich zawartości po tylu latach jest praktycznie niemożliwa. Podawanie do publicznej wiadomości, że ktoś był TW to pół biedy. Nawet jeśli to goovno prawda. Ale odkrywanie zawartości teczek i podawanie do publicznej wiadomości, że ktoś 30 lat temu "walił kompot w kanał" to zwykłe świństwo. Nawet jeśli to akurat jest najprawdziwsza prawda.
                                Apeluję do Bereszyńskiego, żeby się opamiętał.
                                Kajetanowi duży plus ode mnie.
                                --
                                MIeszaniec
                                :-)
                                W szczególności zaś - badania na psach!
                                • z.bereszynski faktycznie psycholog z Pana do duszy 13.08.09, 21:15
                                  Rzeczywiście psycholog z Pana do duszy. Wydaje się Panu, że ludzi
                                  musi łączyć jakaś wspólnota poglądów i oficjalnie deklarowanych
                                  wartości. Ale tak nie jest. Bywają również takie kręgi osób, dla
                                  których jedynym spoiwem jest negacja, wrogość do tych samych osób
                                  itp. Łączy ich tylko to, że mają wspólnych wrogów. I jest to bardzo
                                  silne spoiwo, zwłaszcza gdy chodzi o ludzi niezdolnych do pozytywnego
                                  działania. Wiele ich dzieli w sferze oficjalnych deklaracji, ale
                                  zwrócona w tym samym kierunku wrogość niweluje tego typu odmienności.
                                  Niech Pan zobaczy, kogo, co i z jakim uzasadnieniem atakują
                                  permanentnie pewne osoby, a zrozumie Pan, co ich łączy.

                                  Niestety ma Pan skrajnie zideologizowany stosunek do ludzi i
                                  rzeczywistości społecznej. Każdy, kto zadeklaruje negatywny stosunek
                                  do lustracji i "grzebania" w archiwach IPN, staje się automatycznie
                                  dla Pana postacią pozytywną. Przy takim stosunku do rzeczywistości
                                  nie potrafi Pan trafnie rozpoznawać ludzi i faktycznych motywów ich
                                  działania. Łatwo daje się Pan zwieść pozorom. To Pana największa
                                  słabość.

                                  Jeżeli chce Pan zachować minimum obiektywizmu w ocenie ludzi, to nie
                                  może Pan wydawać ocen wyłącznie na podstawie tego, jakie poglądy ktoś
                                  oficjalnie deklaruje. Czy uważa Pan, że głoszenie "jedynie słusznych
                                  poglądów" (a mianowicie antylustracyjnych) jest dostatecznym
                                  usprawiedliwieniem dla demonstrowanego publicznie chamstwa? Czym cham
                                  głoszący "jedynie słuszne" (Pana zdaniem) poglądy przestaje być
                                  chamem?

                                  Ja nie twierdzę, że każda osoba deklarująca oficjalnie poparcie dla
                                  lustracji jest automatycznie porządnym człowiekiem. Życie nauczyło
                                  mnie, że świnie zdarzają się po obu stronach politycznej barykady i
                                  po obu stronach można spotkać ludzi przyzwoitych, choć czasem bardzo
                                  naiwnych i krótkowzrocznych. Nie oceniam ludzi tylko na tej
                                  podstawie, jakie poglądy głoszą na ten czy inny temat.

                                  To, że ktoś nadużywał alkoholu, sięgał po prochy czy np. nałogowo
                                  palił papierosy (ja też paliłem), to dla mnie mały pikuś w porównaniu
                                  z tym, że ktoś za pieniądze wysługiwał się bezpiece. Grudka błota
                                  jest niczym przy całej kupie cuchnącego nawozu. Nikogo nie potępiam z
                                  powodu tego typu słabości, a tym bardziej nie uważam, by tego typu
                                  słabości miały istotniejsze znaczenie dla moralnej oceny kogoś, kto
                                  posunął się do donoszenia za pieniądze.

                                  Informacje na temat sięgania po prochy przez "Długiego" ograniczyłem
                                  do minimum, ale nie dało się ich całkowicie uniknąć przy
                                  przedstawieniu powodów i okoliczności ustania jego współpracy z SB.
                                  Nie mogłem napisać, że ot tak sobie przestał współpracować, bo byłoby
                                  to kłamstwem. Ludzie mogliby myśleć, że w końcu ruszyło go sumienie
                                  lub coś w tym guście, ale niestety nic na to nie wskazuje. Ustanie
                                  współpracy miało konkretne podłoże i jest to fakt o podstawowym
                                  znaczeniu dla ogólnej oceny przypadku TW ps. "Długi".

                                  Zbigniew Bereszyński
                                  • Gość: mieszaniec-zopola Re: faktycznie psycholog z Pana do duszy IP: *.pl 13.08.09, 22:18
                                    Hola, hola panie Zbigniewie!
                                    Tao sam deklaruje, że nie ma nic wspólnego z wiadomym towarzystwem i wyjaśnia
                                    jak się sprawy miały. Wziąwszy pod uwagę jego pokręconość, brzmi to dość
                                    wiarygodnie.
                                    W moim przekonaniu to wszystko do siebie dobrze pasuje niczym pucel z Kaczorem
                                    Donaldem.
                                    Jeśli zaś chodzi o bliskość moich poglądów i poglądów szatańskiego powinien Pan
                                    był zauważyć, że nie dotyczy ona wyłącznie stosunku do lustracji. Zresztą
                                    Szatański to raz Pana chwali, to raz krytukuje w tym względzie. Uważam, że
                                    Szatański to trochę wariat, ale myśli bardzo racjonalnie i przede wszystkim ma
                                    dystans do "narodowych świętości", co mnie do niego zbliża.
                                    Przypominam Panu, że nie kto inny jak ja byłem Pańskim obrońcą po
                                    bezprecedensowym ataku Szatańskiego na Pana. Jestem głęboko przekonany, że moje
                                    wpisy ad Redakcyja zaważyły na tym, że niechlubny wącior Szatańskiego został
                                    przez "GWO" przywrócony, wraz z komentarzami od Redakcji jako świadectwo jego
                                    hańby.
                                    Nie jest zatem ani tak, że z Szatańskim po drodze tylko dlatego, że
                                    antylustrator. Dlaczego mi facet pasuje, już wyjaśniłem, a jak będzie znowu
                                    chamił, to i ode mnie dostanie słowem.

                                    Co do opisu okoliczności zerwania współpracy SB z "Długim" to z Pańskiego opisu
                                    bynajmniej nie wynika mi żadną miarą, że przyczyną zerwania było uzależnienie.
                                    Ja to widzę tak. P.I. wpadł w kontakty z esbecją i w miarę jak to trwało długo
                                    doszedł do wniosku, że się tym pogrąża. Początkowo zesrawszy się w spodnie
                                    przed starszym szeregowym, po latach posyła ich na drzewo i nie daje się nawet
                                    szantażować w ewentualności odpowiedzialności karnej. Gdyby dawanie w kanał było
                                    prawdziwą przyczyną, oznaczałoby to stoczenie się "Długiego" w tym okresie poza
                                    margines normalnego funkcjonowania. Mnie co prawda w tym czasie w Opolu nie
                                    było poza wakacjami, ale z moich informacji wynika, że w życiorysie P.I. nie
                                    było białych plam, odwyków i przerw w normalnej aktywności. Ponadto każdy
                                    pracującymi z narkomanami powie Panu, że własną matkę sprzeda, aby przyćpać. Pan
                                    przyjmuje nieprawdopodobną wręcz diagnozę głupawego bezpiecznika, jako
                                    prawdziwą. Widziałem ci ja alkoholików, co robią i jestem pewien, że żaden
                                    alkoholik mający w perspektywie odcięcie od gorzały, nie zrobiłby tego czy
                                    owego. Uzależniony prędzej będzie informatorem niż nie uzależniony. Mogę się
                                    oczywiście i ja mylić, ale jeśli Pański opis jest prawdziwy, to moja
                                    interpretacja jest najbardziej prawdopodobna.
                                    Oczywiście może mi Pan zarzucać moją wrodzoną naiwną wiarę w ludzkie dobro, ale
                                    ja ze swojej strony mogę mówić o Pańskiej czriezwyczajnoj podozritielnosti. Może
                                    i jedno i drugie jest prawdą.
                                    To jednak nie zmieni sytuacji , w której miara niepewności istnieje.
                                    Czasami się zastanawiam, co byłoby, gdyby mi tak ktoś mignął legitymacją MO i
                                    poprosił o jakieś informacje o kolegach. Pewnie zesrałbym się wtedy w portki,
                                    jak pewnie narżnął niejeden z moim rówieśników. I myślę sobie, że dobrze, że
                                    mnie te "przyjemności" ominęły.
                                    Pozdr.
                                    MIeszaniec
                                    --
                                    W szczególności zaś - badania na psach!
                                    • z.bereszynski Re: faktycznie psycholog z Pana do duszy 13.08.09, 22:53
                                      Mało nie umarłem na wylew ze śmiechu, gdy przeczytałem te słowa: "Tao sam deklaruje, że nie ma nic wspólnego z wiadomym towarzystwem [...] brzmi to dość wiarygodnie". Może być Pan naiwny jak dziecko, jeżeli Panu z tym dobrze, ale niech Pan więcej nie rozśmiesza mnie w podobny sposób, bo chciałbym jeszcze trochę pożyć na tym świecie. Niech Pan skorzysta z linku, jaki dałem nieco niżej. Powinno to odświeżyć Pańską pamięć i sporo Panu wyjaśnić.

                                      Ma Pan prawo do własnych hipotez na temat "Długiego", ale są to wyłącznie Pańskie hipotezy, których niestety nie da się nijak zweryfikować. Ja w tych sprawach nie mogę pozwolić sobie na fantazjowanie.

                                      Pozdrawiam

                                      Zbigniew Bereszyński
                                      • z.bereszynski Wart Pac pałaca... 14.08.09, 16:47
                                        Panie Mieszańcu,

                                        Jest Pan zacnym człowiekiem, choć niekiedy bardzo łatwowiernym i krótkowzrocznym. Aby nie mylił Pan pozorów z rzeczywistością, wyjaśnię Panu dokładniej, na czym polega różnica między tao szatanskim a jego kolegami z "wiadomego towarzystwa".

                                        „Wiadome towarzystwo” jest za lustracją, a nawet przeciw. Za – w werbalnych deklaracjach, ale przeciw, gdy przychodzi do konkretów w ich najbliższym otoczeniu. Właśnie oni zaatakowali mnie najostrzej, gdy ujawniłem TW ps. „Krzysztof” w Zarządzie Regionu NSZZ „Solidarność”:
                                        porozumienie.mojeforum.net/temat-vt266.html?postdays=0&postorder=asc&start=0

                                        Tao szatanski jest przeciwko lustracji, a nawet za nią. Jest przeciwny lustracji w werbalnych deklaracjach, ale sam występuje w roli „dzikiego lustratora”, gdy ma ochotę komuś dokopać. Należy on do osób, które po dziś dzień, z uporem maniaka, wbrew temu, co mówią dokumenty, próbują szkalować Jana Całkę, jednego z historycznych liderów opolskiej „Solidarności”, jako rzekomego agenta SB. To właśnie tao szatanski wypisywał takie oszczerstwa na tym forum:
                                        forum.gazeta.pl/forum/w,65,73252854,73323445,Re_Pierwsza_wypowiedz_na_tym_forum_zawsze_jest_z.html
                                        Osobiście nie widzę większej różnicy między postawą „za a nawet przeciw” oraz postawą „przeciw a nawet za”. W praktyce wychodzi na to samo. W jednym i drugim przypadku chodzi o instrumentalne traktowanie pewnych spraw. Obie postawy nawzajem się dopełniają. Między innymi z tego powodu (choć nie tylko) „wiadome towarzystwo” i tao szatanski, wbrew pozorom, tworzą jeden krąg osób, jedno i to samo kółko wzajemnej adoracji. To dwie strony tego samego medalu. Naprawdę wart Pac pałaca i pałac Paca.

                                        Tao szatanski, z racji jego ogólnie znanej bezkarności, spełnia w tym kręgu rolę wściekłego harcownika, wykorzystywanego do obrzucania ludzi błotem. Inni członkowie „wiadomego towarzystwa” kibicują mu z ukrycia, choć niekiedy dołączają się do jego działań, występując przeważnie w sposób anonimowy. Wielokrotnie doświadczyłem tego na własnej skórze i naprawdę wiem, co piszę. Oto dwa przykłady, pierwsze z brzegu:
                                        forum.gazeta.pl/forum/w,65,67263542,67516921,Re_do_mieszanca_zopola.html
                                        forum.gazeta.pl/forum/w,65,71870880,72013697,Teraz_Ameryka_Kajtek_dowal_cos_.html
                                        forum.gazeta.pl/forum/w,65,71870880,72020293,Re_Teraz_Ameryka_Kajtek_dowal_cos_.html
                                        Wyjaśniam, że "Kajtek" to jedna z ksyw tao szatanskiego w kręgu "wiadomego towarzystwa".

                                        Pozdrawiam

                                        Zbigniew Bereszyński



                                • Gość: tao szatanski wrobic - JA IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 13.08.09, 21:31
                                  wrobic JA - wolny czlek.jestem za inteligentny na cos
                                  takiego. ot, czytajac kilka lat temu teksty Z.B.
                                  "zaniemoglem". co jest grane? - zapytalem jego dawnych
                                  przyjaciol i..., szczeka mi opadla. pogadalem ludzmi i
                                  napisalem tekst o osobowosci Z.B. pt." Z.B - popiol czy
                                  diament?" a zem dyletant komputerowy, dalem
                                  ciala,obublikowalem jego czesc. opolska GW wrobila mnie
                                  w rzekoma interwencje w centrali, itd. do rzeczy. od
                                  tego czasu Z.B. utozsamia mnie z OSPN, ktore mi zwisa
                                  tak samo jak on. po prostu - czepilo sie gowno statku i
                                  mowi plyniemy. no coz? i..., nie chce sie odkleic.
                                  z owym zdjeciem zaproponowalem mu trzy opcje a on
                                  swoje. rece opadaja ale i tez jest zabawa, cieka ale co
                                  zrobic. dla mnie Z.B. to zaden "przeciwnik". ot zabawka
                                  w wolnych chwilach. facet jest za prymitywny.
                                  pozdrawiam

                                  tao szatanski
                                  • z.bereszynski Re: wrobic - JA 13.08.09, 22:09
                                    "Wolny człek" jak zwykle kłamie. Oczywiście, że był podpuszczany przeciwko mnie, i wszystko wskazuje na to, że jest tak nadal, bo nadal aktywnie funkcjonuje on w tym samym kręgu osób. Niemal równo dwa lata temu, 15 sierpnia 2007 r., "wolny człek" tak pisał o tym, jak inspirowano go do walki ze mną: "kilka miesiecy temu proszono mnie,z racji tej, ze z wlasnego wyboru jestem nikim, zebym mu merytorycznie dolozyl a przy okazji wypunktowal jego nielojalnosc, chamstwo, manipulacje, klamstwa i intelektualna nieuczciwosc.
                                    podobny telefon mialem wczoraj [...] jutro mialem miec spotkanie w celu zebrania materialow". Koniec cytatu. Te szczere wyznania "wolnego człeka" były adresowane do Pana, Panie Mieszańcu, ale widocznie już Pan tego nie pamięta. Podaję odnośny link dla odświeżenia pamięci:
                                    forum.gazeta.pl/forum/w,65,67263542,67516921,Re_do_mieszanca_zopola.html
                                    Słaby z Pana psycholog, Panie Mieszańcu, a na dodatek ma Pan krótką pamięć, bo "wolny człek" już dawno temu sam odsłonił przed Panem źródła inspiracji jego działań.

                                    Zbigniew Bereszyński

                                    • mieszaniec-zopola Panie Zbigniewie, 13.08.09, 22:43
                                      Z taką przenikliwością i z taką pamięcią do szczegółów powinien Pan pracować w Intelligence Service!
                                      Podziwiam, że Pan tak szybko odnajduje właściwe wpisy na forum.
                                      To już n-ty raz wyciąga Pan właściwego królika z kapelusza.
                                      Ja nie pamiętam takiego wpisu!

                                      Anyway, tao przyznał się do podpuchy wtedy. Nie znaczy to, że dalej jest podpuszczany. To inteligentny facet. Każdy z nas jest podatny na podpuchy, jeden mniej drugi bardziej. Ale przecież nie wszystko co mówimy jest z czyjejś inspiracji!
                                      Chyba mi Pan nie chce wmówić, że każdy wpis "Tao" jest wcześniej konsultowany z "Kubą" ?
                                      Przytoczony prze Pana wpis autorstwa Tao daje świadectwo jego wielkiej przekory i wręcz czerpania masochistycznej satysfakcji z pyskowatych sporów z "Kubą", w których częstynm argumentem są stwierdzenia w rodzaju "jesteś głupi i masz wszy".
                                      Wygląda mi na to, że obydwaj panowie mają jakieś skłonności masochistyczne i im bardziej między nimi iskrzy, tym bardziej ciągnie ich ku sobie.
                                      Takie związki są powszechnie znane. Wielu polityków o skraj nie odmiennych poglądach i przynależnościach partyjnych chodzi razem na piwo i na tym piwie dalej się wadzą.
                                      Ktoś kiedyś też powie, że MIeszaniec ma mózg przez Bereszyńskiego wyprany, zobaczy Pan sam taki wpis ...

                                      --
                                      MIeszaniec
                                      :-)
                                      W szczególności zaś - badania na psach!
                            • Gość: szara-nowicz szaaaaarrrrroooo to widzę IP: *.mobile.playmobile.pl 13.08.09, 18:10
                              smutne...
                              bojownicy przeszłości
                              partyzanci historii
                              mądrzy i durni
                              dumni i chmurni
                              słuszni - niesłuszni
                              romantycy i pragmatycy
                              kapowani i kapusie
                              prawi i lewi
                              biali i czarni
                              czerwoni i anty
                              (czyli jacy?)
                              odważni, rozważni
                              poważni i wręcz przeciwnie
                              ciule i króle
                              abstynenci i żule
                              życia ofiary i życia króle
                              oraz ci szarzy
                              czyli w ogóle
                              wciągnięci wszyscy
                              w wir hitorycznej Frani
                              ciągle zapiekli
                              ale dawno wyprani...
                              Co jest ideą?
                              smutne
                              ***
                              resztki papierów
                              inwektywy hakerów
                              walka na IP
                              i IP -enu teczki
                              żenujące utarczki
                              osobiste wycieczki
                              smutne
                              ***
                              obrzydliwe donosy
                              słowa jak kosy
                              tną jak kiedyś
                              bo
                              jak kij
                              każdy ma dwa końce
                              a oba trzyma...
                              smutne
                              ***
                              nikt nie przekona,że białe
                              jest białe
                              na tym resortu działanie
                              całe
                              od lat szarości - poszerzać paletę
                              Czarne nie czarne
                              wnioski?
                              dość marne
                              smutne
                              ***
                              służby nie po to tworzą akta
                              aby z nich nie korzystać
                              ustrój i przekonania
                              nie mają nic do rzeczy
                              białe jest czarne?
                              a kto zaprzeczy?
                              smutne
                              ***
                              ciekawe za ile lat
                              zaczną być publikowane
                              donosy
                              dzisiejszych "patriotów"
                              donosy
                              dzisiejszych "kapusiów"
                              kto dziś dobry, a kto zły
                              służyć państwu?
                              dobrze - źle?
                              smutne
                              ***
                              A historyczna Frania cierpliwie miele...


                        • Gość: przypadkowy gość Re: trochę konkretów IP: *.chello.pl 14.08.09, 21:11
                          Patrz człowieku co napisałeś cyt. : "ale Ibroma już nie, bo przez
                          (prawdopodobnie) niego z Ukleją siedzieliśmy na dołku." Czy nie
                          widzisz że właśnie rzuciłeś kamieniem bez niepodważalnego dowodu ? A
                          to twierdzenie, że "Oczekiwania społeczeństwa w tej dziedzinie są
                          duże" ( rozumiem że w zakresie lustracji) na czym są oparte, czy nie
                          na zapiekłych głosach garstki byłych opozycjonistów ? Uważasz, że
                          pisanie o tzw. odkryciach na podstawie nie zweryfikowanych
                          dokumentów o innych ludziach jest głoszeniem prawdy ? Równie dobrze
                          można napisać, że Pan X ma raka, bo Pan B widział go osobiście w
                          szpitalu onkologicznym. Teoretycznie byłaby to część prawdy ale jego
                          pracodawca na podstawietej informacji mógłby sie chcieć go szybko
                          pozbyć ( z tzw. ostrożności). Nie widzisz tu krzywdy ludzkiej ?
                      • Gość: pierre Re: trochę konkretów IP: *.internetdsl.tpnet.pl 14.08.09, 23:59
                        Niestety, to, z pozoru pobożne i wątpię czy naiwne życzenie ma się nijak do
                        rzeczywistości - dwudziestu lat nieformalnych "przyjacielskich" kontaktów w
                        czasach transformacji nie odmieni w żaden sposób ujawnienie. Nie sadzę, aby
                        byli(?)agenci przeszli na właściwą stronę albo zerwali z hańbiącą ich
                        przeszłością w rezultacie ich zdemaskowania Przykładem może być "prawie
                        nieszkodliwy" TW ps."Marek" (Tadeusz Pabisiak)zaobserwowany następnego dnia po
                        ujawnieniu rewelacji na jego temat z innym "luminarzem" (a jest ich wielu)
                        opolskiej czerwonej "Sorbony" kpt. SB Krasnodębskim, do którego Pabisiak zwrócił
                        się o pomoc i poradę. Uważam, że posiadamy zbyt mało danych, by rozgrzeszać na
                        wyrost agentów bezpieki,na podstawie szczątkowych informacji wydawać arbitralne
                        wyroki co do ich mniejszej czy większej nieszkodliwości albo niewinności.
                        Dlatego polecałbym, przy całym uznaniu konieczności ujawnienia wszystkich
                        dostępnych informacji, większą wstrzemięźliwość w ogłaszaniu sądów
                        uogólniających i opinii wartościujących bez uwzględniania faktu zniszczenia
                        znacznej części dokumentacji oraz konfrontacji innych źródeł i okoliczności
                        obciążających.
                        • mieszaniec-zopola Ciekawe podejście 15.08.09, 00:12
                          W prawie karnym wszystkich państw stoi, że wątpliwości rozstrzyga się na korzyść
                          oskarżonego. Wywodzi się to z biblijnej jeszcze tradycji przypowieści o Sodomie
                          i Gomorze.
                          Tymczasem jakiś pierre-dziel proponuje zasadę każdy Madziar winien, że Madziar,
                          a jak ma być niewinien, to niech blin to udowodni.
                          To już nie rozstrzygamy o winie, tylko o niewinności!
                          Co to za troglodyta chowa się za tym nickiem? Z jakiej to nory wypełzło?
                          --
                          MIeszaniec
                          :-)
                          W szczególności zaś - badania na psach!
                          • Gość: pierre Re: Ciekawe podejście IP: *.internetdsl.tpnet.pl 15.08.09, 01:17
                            Jak ci to sprawia ulgę, to pobluzgaj sobie. Nie zmieni to faktu, który chciałbyś
                            zamazać, biorąc w obronę te "prawniczo" nieskazitelne niewiniątka, że SB, w tym
                            jej funkcjonariusze i współpracownicy, była z pozycji państwa polskiego
                            instytucją przestępczą, wręcz zbrodniczą. Udział w jej działaniach, a nawet
                            przynależność, jest wystarczającym powodem do okrycia się hańbą, nie mówiąc o
                            zdradzie narodu polskiego. Kiedyś, o czym pewnie chciałbyś nie wiedzieć karano
                            za to wyrokami sądów podziemnych. Jak lubisz bluzgi, to posłuchaj popaprańcu -
                            nikt na tym forum ignorancie i antypolski troglodyto nie pełni funkcji sędziego
                            ani adwokata.
                            • schuruburu Re: Ciekawe podejście 15.08.09, 07:48
                              Gość portalu: pierre napisał(a):

                              > Jak ci to sprawia ulgę, to pobluzgaj sobie. Nie zmieni to faktu, który chciałby
                              > ś
                              > zamazać, biorąc w obronę te "prawniczo" nieskazitelne niewiniątka, że SB, w tym
                              > jej funkcjonariusze i współpracownicy, była z pozycji państwa polskiego
                              > instytucją przestępczą, wręcz zbrodniczą. Udział w jej działaniach, a nawet
                              > przynależność, jest wystarczającym powodem do okrycia się hańbą, nie mówiąc o
                              > zdradzie narodu polskiego. Kiedyś, o czym pewnie chciałbyś nie wiedzieć karano
                              > za to wyrokami sądów podziemnych. Jak lubisz bluzgi, to posłuchaj popaprańcu -
                              > nikt na tym forum ignorancie i antypolski troglodyto nie pełni funkcji sędziego
                              > ani adwokata.

                              To musi Jondrus napisał(Przepisał)
                              • Gość: pierre Re: Ciekawe podejście IP: *.internetdsl.tpnet.pl 15.08.09, 09:25
                                Ty G. TW ps "R" to musisz być strasznie głupi! Jak Jondruś miałby widzieć
                                Pabisiaka z Krasnodębskim z odległości 1000 km. Chciałbyś, żeby to był on i żeby
                                wreszcie zamilkł na twój temat. Masz pecha, bo dowody nie przemawiają na twoją
                                korzyść, nawet jeśli uczony X, nie znając nawet połowy, zastosował osąd
                                wartościujący (sąd uniewinniający, jak wolałby Behemot). Zapewniam cię, że
                                jeszcze pogadamy i zdziwisz się bardzo, gdy dowiesz się kim jestem.
                          • Gość: behemot a kto tu oskarża? IP: *.punkt.pl 15.08.09, 02:08
                            W zasobach akt dawnej SB badacz X znalazł następujace dokumenty:
                            1. imienne zobowiązanie do współpracy
                            2. pseudonim
                            3. meldunki
                            4. pokwitowania gratyfikacji pieniężnych
                            5. date zwerbowania
                            6. date rozwiazania wspolpracy
                            I to co znalazł to opublikował, jako plon kwerendy akt. Bez
                            oceniania, wartosciowania, sądzenia, piętnowania. Bo co owe akta
                            zawierają obywatele wolnego państwa maja prawo wiedzieć, bo wszak
                            tych obywateli dotyczą.
                            W zasobach akt Gestapo i SS badacz X znalazł nastepujące dokumenty:
                            punkty 1 do 6 jak wyżej i to co znalazł opublikował, jako plon
                            kwerendy akt. Bez oceniania, wartosciowania, sądzenia, piętnowania.
                            Bo co owe akta zawierają obywatele wolnego państwa maja prawo
                            wiedzieć, bo wszak tych obywateli dotyczą.
                            Sądzenie (ewentualne) i odpowiedzialność karną, zostawmy sądom.
                            Oceny moralne, etyczne, zostawmy specjalistom i zwykłym ludziom,
                            którzy zechcą sie z publikacja zapoznać.
                            Pozostali niech sobie łby urywają co do wartosci zasobów archiwów,
                            sposobów ich tworzenia, sposobów werbowania itd.
                            • z.bereszynski Re: a kto tu oskarża? 15.08.09, 09:37
                              Są to postulaty pozornie słuszne, ale niestety kompletnie oderwane od rzeczywistości. Czysta demagogia. Coś takiego mógł napisać tylko ktoś, kto sam nigdy nie prowadził żadnych badań historycznych na materiałach źródłowych.

                              Przeciętna teczka pracy TW (zbiór doniesień) liczy kilkadziesiąt kart i jeszcze więcej stron. Drugie tyle liczy przeciętna teczka personalna TW. Ale są też takie teczki, gdzie liczba kart dochodzi do kilkuset. Mam to wszystko in extenso przepisywać i drukować lub wsadzać do internetu? Kto mi to wszystko wydrukuje i za czyje pienądze? Behemot wyłoży kasę? Jak na razie sam pokrywam całość kosztów swojej działalności i nie są to bynajmniej koszty małe (nie dalej jak wczoraj z własnej kieszeni zapłaciłem 1090 zł za kopie z Archiwum Państwowego). Ile lat trzeba byłoby czekać na wydanie tego typu publikacji?. Przypuszczam, że do tego czasu zdążyliby powymierać wszyscy TW i ewentualna publikacja po jej wydaniu miałaby już tylko wartość papieru, na jakim ją wydrukowano. Kto to kupi i kto to będzie czytał?

                              Gdybym działał zgodnie z dyrektywami Behemota, to do tej pory ludzie nie wiedzieliby nic o "Kazimierzu", "Stasi", "Witoldzie", "Beacie", "Marku", "Krzysztofie", "Alter-Ego" itd., bo dalej ślęczałbym nad przepisywaniem tysięcy stron akt, a ewentualna publikacja ujrzałaby światło dzienne może za 20-30 lat, o ile bym w ogóle tego doczekał. Moje opracowanie na temat SB i ruchu studenckiego musiałoby liczyć nie około 20 stron, lecz może około 500. Byłoby gotowe może za kilka lat, a ja i tak nie miałbym środków na jego publikację.

                              Poza tym nie ma praktycznej możliwości kopiowania całych zespołów akt. IPN ustala limity ilości kopii wykonywanych z poszczególnych teczek. Przeważnie limit wynosi 20 kart na teczkę, tylko w drodze wyjątku możliwe jest zwiększenie tej liczby. Na dodatek ostatnio wprowadzono także barierę finansową. Od sierpnia obowiązują takie stawki jak w archiwach państwowych, np. 2 zł za jedną stronę kserokopii. W tych warunkach badacz musi sam robić odpisy z dokumentów, wybierając arbitralnie to, co sam uważa za najważniejsze, bo wszystkiego nie jest w stanie przepisać. Tak wyglądają realia pracy badawczej w tej dziedzinie.

                              Oczywiście mógłbym publikować tylko wybrane fragmenty dokumentów, to co uda mi się przepisać lub (za ciężką kasę) skserować, bez wstępów i komentarzy. Tylko zaraz podniósłby się krzyk, że manipuluję dokumentami, publikuję tylko to, co mi pasuje, resztę celowo pomijam itp. I założę się o każdą sumę, że w tym chórze potępiających mnie głosów jako jeden z pierwszych zabrzmiałby również głos Behemota.

                              Postulaty Behemota wydają się słuszne, ale ich praktyczną konsekwencją byłoby faktyczne storpedowanie badań historyczno-lustracyjnych. Rozumiem, że intencje są inne, ale skutek byłby właśnie taki.

                              Niestety badania historyczne nie mogą ograniczać się do samego tylko wydawania źródeł. Każdy wybór źródeł spotkałby się z krytyką, że jest arbitralny i subiektywny, a wszystkiego przepisać i wydrukować się nie da. Autor, chce czy nie chce, musi pisać także od siebie, prezentując informacje przetworzone.

                              Pozostaje jeszcze sprawa wiarygodności i krytyki źródeł. Nie można drukować wszystkiego jak leci, bez uwag i komentarzy, bo oprócz informacji prawdziwych, trafiają się także błędy i nieścisłości, do których wypada się odnieść, żeby nie powielać nieprawdy. Nie wszystko wynika z samych tylko akt. Trzeba posiłkować się również innymi źródłami informacji, bo inaczej obraz mógłby być zafałszowany.


                              Zbigniew Bereszyński






                              • z.bereszynski p.s. 15.08.09, 10:29
                                Nie można publikować wszystkiego "jak leci" również z tego powodu, że w doniesieniach" TW nie brakuje informacji dotyczących życia prywatnego różnych osób, nierzadko o charakterze bardzo drastycznym. Taki czy inny TW donosi np. że osoba X nadużywa alkoholu, ma kochankę lub kiedyś dopuściła się kradzieży itp. I co? Mam to wszystko drukować lub pakować do internetu? Wykropkuję odnośny fragment tekstu, zaraz znajdzie się jakiś mędrek, który zarzuci mi, że celowo coś pominąłem, manipulując źródłami. Zastosuję omówienie, napiszą to samo, tylko nieco inaczej. A prawda jest taka, że nie wszystko nadaje się do publikacji, bo trzeba chronić dobra osobiste osób będących kiedyś obiektem zainteresowania. Nie mogę także ujawniać wszystkich znanych mi informacji na temat poszczególnych TW. Nie mogę wywlekać publicznie wszystkich spraw z zakresu ich życia osobistego, zawodowego itp. Selekcja materiału i stosowanie omówień są nie do uniknięcia. Nie wszystko nadaje się do rozklejania na płotach.

                                Z.B.
                                • z.bereszynski p.s. II 15.08.09, 11:23
                                  Warto dla porównania zobaczyć, jak do tego typu spraw podchodzą inni autorzy. Polecam w szczególności klasyczną już książkę ks. Isakowicza-Zaleskiego „Księża wobec bezpieki”. Badacz ten nie stroni od ocen i wartościowania. Różnicuje badane przypadki, co widać już nawet w samym spisie treści. Cytuję fragmenty:

                                  „V. Pozorna współpraca.

                                  VI. Zerwali współpracę.

                                  Zwycięstwo „Kosa” i „Szarotki” […]
                                  Drogi do wolności „Kazka” i „Białego” […]

                                  VIII. Problemy.

                                  Oporna współpraca”.

                                  Przytaczam także początkowy fragment rozdziału „Zerwali współpracę”: „Niektórym osobom, które zgodziły się na współpracę z bezpieką, udało się zerwać te więzy. Takie pozytywne przykłady znajdujemy m. in. w aktach informatora o pseudonimie »Kos« […] oraz informatora o pseudonimie »Szarotka« i TW ps. o pseudonimie »X-58«”. Koniec cytatu.

                                  I końcowy fragment podrozdziału, odnoszący się do jednego z wymienionych przypadków (TW ps. „Szarotka”): „dziś, po dziesiątkach lat, ujawniana jest jego tajemnica – tajemnica zmagania się ze Służbą Bezpieczeństwa zakończonego duchowym zwycięstwem”. Koniec cytatu.

                                  Czy ks. Isakowicz-Zaleski relatywizuje różne przypadki współpracy, bawi się w sędziego, „traktuje czytelnika jak jełopa”? Nie wierzę, by tak było. Widzę w jego postawie jedynie badawczą uczciwość, o jakiej trudno byłoby mówić w przypadku uchylania się od pewnych ocen i interpretacji. Uważam, że książka ks. Isakowicza-Zaleskiego reprezentuje pewne standardy, do których powinni stosować się także inni autorzy zajmujący się problematyką agentury służb specjalnych PRL.

                                  Nie muszę dodawać, że ks. Isakowicz-Zaleski nie ograniczył się do mechanicznego zestawienia przejrzanych akt.

                                  Z.B.

                                  • z.bereszynski p.s. III 15.08.09, 11:37
                                    Jeszcze jeden fragment z przywołanej książki ks. Isakowicza-Zaleskiego. Początek podrozdziału „Bohaterowie z lat pięćdziesiątych” (Rozdział VI. Zerwali współpracę): „W dwóch poprzednich [pod]rozdziałach opisane zostały przypadki duchownych, którzy w czasach stalinowskich zostali szantażem, groźbami lub przemocą fizyczną przymuszeni do współpracy z Urzędem Bezpieczeństwa, a następnie ją zerwali. Podobnych przykładów z lat pięćdziesiątych jest więcej. Wszystkie one budzą podziw ze względu na odwagę, jakiej decyzja o zerwaniu wymagała od osób uprzednio złamanych przez UB”. Koniec cytatu.

                                    Z.B.
                              • Gość: behemot Re: a kto tu oskarża? IP: *.punkt.pl 15.08.09, 11:36
                                Przeciez podałem ci schemat jak za przeproszeniem noty biograficznej:
                                1. imienne zobowiązanie do współpracy
                                2. pseudonim
                                3. meldunki
                                4. pokwitowania gratyfikacji pieniężnych
                                5. date zwerbowania
                                6. date rozwiazania wspolpracy
                                A to wszystko opatrzone klauzulą : na podstawie dostępnych
                                dokumentów na dzień i tu data.
                                Nikt nie każe ci przepisywać dokumentów. Oczywiście każdy lustrator
                                posługuje się własną metodą. Obecnie najpowszechniejszą jest "na
                                rodzynkę". Wybiera się osobę o jakimś znaczeniu w życiu społecznym i
                                dokonuje prześwietlenia bardzo skrupulatnego. Też dobra metoda bo o
                                tych, którzy mają wpływ na nasze życie powinniśmy wiedzieć jak
                                najwięcej. No ale to takie łapanie ryb na wędkę.Łapiesz jedną a
                                setka przepływa i w spokojności dochodzi dni swoich bo rybak pastwi
                                się nad jedną. A tu trzeba sieć zarzucić i wyciagnąć ławicę własnie
                                po to by nie poumierali w "spokoju". No i oczywiscie niebagatelne ma
                                tez znaczenie splendoru lustratora. Oczywiscie jak w coś włożymy
                                kasę to liczymy, ze nam się zwróci, najlepiej z nadwyżką i za
                                naszego życia. Przeświadczenie, że za parę lat nikt tego nie kupi na
                                skale gwarantujaca zysk jest słuszne.
                                Gdybyś działał jak piszesz z dyrektywami behemota to miałbyś
                                znacznie wiecej ujawnionych TW niż podajesz. Moze mniej by tam było
                                publicystyki i ciekawostek istotnych dla czytelnika przyszłej
                                ksiązki ale wiecej zidentyfikowanych z imienia i pseudonimu TW.
                                Oczywiscie to niewdzieczna i pionierska praca taki spis agentów
                                regionu, jak niemal ksiązka telefoniczna, dodatkowo wskazujaca innym
                                badaczom gotowe postaci do sekcji.
                                • z.bereszynski Re: a kto tu oskarża? 15.08.09, 12:06
                                  Oczywiście działam z niskich pobudek. Kosztem wielu innych potrzeb, wydaję co miesiąc grubą kasę na swoje badania, bo chcę na tym zarobić.... Zawsze wszystko robiłem tylko z myślą o kasie. Niech Panu będzie (wypraszam sobie tykanie, zwłaszcza w takim tonie i z małych liter). Tak to już widać jest, że ludzie sądzą innych według siebie, i trudno z tym dyskutować, bo i tak nie uwierzą, że ktoś może podchodzić do sprawy inaczej. Jak na razie nikt mi nie płaci za teksty o charakterze lustracyjnym i nic nie wskazuje na to, bym miał kiedykolwiek na tym zarobić. Ponoszę tylko koszty i nic więcej. Na dodatek narażam się osobiście, bo niektórzy ludzie potrafią być bardzo mściwi. To jedyne moje „profity”.

                                  Wydawało mi się, że postępując tak, robię coś pożytecznego społecznie. Ale chyba byłem w błędzie. Po takich komentarzach jak powyższy człowiek zaczyna dochodzić do wniosku, że nie warto się trudzić i narażać, bo nie ma dla kogo. Na koniec i tak przypiszą człowiekowi najniższe pobudki, oplują i zeszmacą. Napiszą, że wszystko robił dla kasy, splendoru itp. Dosłownie ręce opadają... Taka opolska specyfika czy może jakaś ogólniejsza prawidłowość?

                                  Niech Pan sobie sam układa katalogi agentów, jeżeli jest Pan takim specem w tej dziedzinie. Ja traktuję sprawę poważniej i mam w tym zakresie dobre wzorce przed oczami. Nie chodzi mi o statystykę w sensie jak największej liczby nacięć na kolbie, ale o możliwie rzetelne poznanie i opisanie przeszłości, by ludzie coś z tego rozumieli. Przywołałem powyżej przykład pracy ks. Isakowicza-Zaleskiego i dalej uważam, że reprezentuje ona właściwe standardy badawcze.

                                  Zbigniew Bereszyński
                                  • z.bereszynski korekta 15.08.09, 12:13
                                    Oczywiście działam z niskich pobudek. Kosztem wielu innych potrzeb,
                                    wydaję co miesiąc grubą kasę na swoje badania, bo chcę na tym
                                    zarobić.... Zawsze wszystko robiłem tylko z myślą o kasie. Niech Panu
                                    będzie (wypraszam sobie tykanie, zwłaszcza w takim tonie i z małych
                                    liter). Tak to już widać jest, że ludzie sądzą innych według siebie,
                                    i trudno z tym dyskutować, bo i tak nie uwierzą, że ktoś może
                                    podchodzić do sprawy inaczej. Jak na razie nikt mi nie płaci za
                                    teksty o charakterze lustracyjnym i nic nie wskazuje na to, bym miał
                                    kiedykolwiek na tym zarobić. Ponoszę tylko koszty i nic więcej. Na
                                    dodatek narażam się osobiście, bo niektórzy ludzie potrafią być
                                    bardzo mściwi, a ja nie skrywam się bezpiecznie za internetowym
                                    nickiem. To jedyne moje „profity”.

                                    Wydawało mi się, że postępując tak, robię coś pożytecznego
                                    społecznie. Ale chyba byłem w błędzie. Po takich komentarzach jak
                                    powyższy, człowiek zaczyna dochodzić do wniosku, że nie warto się
                                    trudzić i narażać, bo nie ma dla kogo. Na koniec i tak przypiszą
                                    człowiekowi najniższe pobudki, oplują i zeszmacą. Napiszą, że
                                    wszystko robił dla kasy, splendoru itp. Dosłownie ręce opadają...
                                    Taka opolska specyfika czy może jakaś ogólniejsza prawidłowość?

                                    Niech Pan sobie sam układa katalogi agentów, jeżeli jest Pan takim
                                    specem w tej dziedzinie. Ja traktuję sprawę poważniej i mam w tym
                                    zakresie dobre wzorce przed oczami. Nie chodzi mi o statystykę w
                                    sensie jak największej liczby nacięć na kolbie, ale o możliwie
                                    rzetelne poznanie i opisanie przeszłości, by ludzie coś z tego
                                    rozumieli. Przywołałem powyżej przykład pracy ks. Isakowicza-
                                    Zaleskiego i dalej uważam, że reprezentuje ona właściwe standardy
                                    badawcze.

                                    Zbigniew Bereszyński
                                    • z.bereszynski ad rem 15.08.09, 13:29
                                      Powyżej chyba za bardzo się uniosłem, ale bardzo ubodły mnie te uwagi o kasie i przyszłych zyskach. Teraz bardziej na chłodno odniosę się do sprawy łowienia ryb siecią.

                                      Idea dobra niestety tylko z pozoru, bo co zrobić np. z wielką liczbą osób, które zostały formalnie zwerbowane przez SB, ale faktycznie nie współpracowały? Widziałem np. akta różnych opolskich naukowców, którzy podpisali zobowiązania do współpracy, by uzyskać paszport, ale potem kpili sobie w żywe oczy z bezpieki, odmawiając przekazywania informacji. Co zrobić w podobnych przypadkach? Wrzucić wszystkich do jednego worka z faktycznymi kapusiami? Przecież to nie była żadna agentura we właściwym tego słowa znaczeniu. Widziałem też akta osoby z tego samego środowiska, która została zarejestrowana jako TW. Są szczegółowe notatki ze spotkań z esbekiem, ale cała treść notatek sprowadza się do opisywania, jak to esbek „maglował” tę osobę, chcąc wyciągnąć od niej jakieś informacje, a ona ciągle się opierała, płakała nie wytrzymując całej tej sytuacji, a esbek dalej ją nękał i dopiero po iluś razach dał sobie spokój, widząc, że nic z tego nie będzie. Czy inny podobny przypadek – kierownik zakładowej drukarni w prudnickim „Frotexie”, który podpisał pod presją zobowiązanie do współpracy, ale potem odmówił donoszenia i nawet trzymiesięczne internowanie nie złamało jego oporu. Wciągnąć takie osoby do katalogu agentury czy nie?

                                      Wciągnę, to ciężko skrzywdzę uczciwego człowieka, który miał może chwile słabości, ale nie można powiedzieć, by się ześwinił. Pominę taki przypadek, to znajdzie się ktoś, kto zarzuci mi manipulacje, relatywizm, stosowanie osobistych preferencji itp. Pominę bez komentarza – napiszą, że coś przemilczałem, bo może miałem w tym jakiś interes. Pominę z odpowiednim uzasadnieniem, napiszą, że chcę narzucać innym swoją opinię.

                                      Jedynym rozsądnym i uczciwym rozwiązaniem jest dokładne opisywanie poszczególnych przypadków z uwzględnieniem całej ich specyfiki. To praca mozolna i czasochłonna, ale w tych sprawach nie można chodzić „na skróty”.

                                      Nie wystarczą suche informacje według podanego przez Behemota schematu. Bywali tacy TW, którzy nie brali pieniędzy i nie pisali własnoręcznie donosów, ale szkodliwość ich działań była bardzo wysoka. Przykładem tego może być TW ps. „Jan” (Jan Karol Tkocz) z Instytutu Śląskiego. Nie wziął od esbeków ani grosza, sam niczego nie pisał, przez długi czas nie chciał nawet podpisać formalnego zobowiązania, ale niewątpliwie współpracował. Na podstawie przekazanych przez niego informacji (w formie ustnej) można by napisać całą książkę o Instytucie. Żeby obiektywnie przedstawić jego działalność, trzeba napisać całe opracowanie z licznymi cytatami. Inaczej mogłoby powstać złudzenie, że to dość niewinna postać na tle innych współpracowników SB (nie brał pieniędzy, sam nie pisał donosów itp.).

                                      Pozycja „meldunki” to zupełne nieporozumienie. Przeważnie było tak, że esbek sam pisał notatki ze słów TW. Bez przedstawienia treści tych notatek nie będziemy mieć żadnego wyobrażenia na temat realiów współpracy w danym przypadku. Jeżeli napiszemy, że zachowały się notatki służbowe ze spotkań z TW, to wartość informacyjna takiej wzmianki będzie zbliżona do zera. Nic konkretnego z tego nie wynika, bo przebieg spotkań mógł być rozmaity.

                                      Są to sprawy, w których nie można ślizgać się po powierzchni z myślą o „zaliczeniu” jak największej liczby przypadków. Każdy przypadek jest inny i nie wolno o ty zapominać. Statystykę lepiej zostawić na boku, tutaj liczy się przede wszystkim człowiek.

                                      Zestawienia byłych TW zresztą istnieją w formie bazy komputerowej w IPN (choć pomieszane z niektórymi innymi kategoriami). W przypadku materiałów opolskich chodzi tu głównie o jednostki archiwalne o sygnaturach zaczynających się 0010 (akta papierowe) lub 0064 (mikrofilmy). Zestawień tych jednak się nie publikuje, a IPN bardzo pilnuje, by nie wyciekały na zewnątrz. Powody owej ostrożności są, jak sądzę, zbliżone do przedstawionych powyżej przeze mnie. Chodzi głównie o to, by przypadkowe osoby nie wyciągały pochopnych wniosków na podstawie samych tylko spisów.

                                      Nie muszę w tej sytuacji torować drogi dla innych badaczy w formie robienia zestawień dawnej agentury. Byłoby to wyważanie otwartych drzwi. Każdy badacz może spokojnie korzystać z baz komputerowych IPN i na ich podstawie opisywać jeden przypadek współpracy za drugim. Problem polega na tym, że ludzie zainteresowani karierą naukową, robieniem doktoratów, habilitacji itp. wolą nie pakować się w ten kanał, bo wiedzą, że można za to ciężko oberwać. Nie zarobi się na tym, a można wiele stracić i zyskać wielu wrogów, zaś większość ludzi chce żyć i dorabiać się w spokoju.

                                      Zbigniew Bereszyński

                                      • z.bereszynski p.s. 15.08.09, 14:01
                                        Inny ciekawy przypadek, który trudno zmieścić w schematycznych zestawieniach. Pan X od lat rozpowszechniał informacje, że ta czy inna osoba współpracowała z SB, podawał nawet pseudonimy. Doprowadził do ostrego konfliktu między ludźmi. Sam występował w roli radykała i wiecznie nieprzejednanego opozycjonisty. A co okazało się na koniec? Otóż wyszło na jaw, że sam był zarejestrowany jako TW. Co zrobić z takim przypadkiem? Podać tylko imię, nazwisko, pseudonim, datę rejestracji, numer ewidencyjny itp. i na tym poprzestać. A co z tą całą, trwającą latami wojną, do której się przyczynił? Pominąć sprawę milczeniem, bo mamy tylko inwentaryzować akta?

                                        Moim zdaniem nie wystarczy inwentaryzowanie świadectw przeszłości. Trzeba także przeszłość opisywać i objaśniać.

                                        Z.B.
                                    • Gość: behemot Szanowny Panie Zbigniewie IP: *.punkt.pl 15.08.09, 14:48
                                      Zechce Pan przyjąć przeprosiny za nieumyślne wprowadzenie Pana w
                                      stan wzburzenia i irytacji skutkujacej watpliwościami w sens Pana
                                      pracy na niwie odkrywania prawdy o esbeckiej agenturze. Nie to było
                                      moją intencją. Pragnę Pana wyprowadzić z błędu. Robi Pan dobrą,
                                      pożyteczną robotę, której jestem gorącym zwolennikiem, czego nie raz
                                      dawałem wyrazy i tu i gdzie indziej. Oczywiście niewiele to znaczy
                                      ale ma Pan moje poparcie. Przedstawiane przezemnie opinie nie maja
                                      na celu zdyskwalifikować, zdyskredytować i pomniejszyć Pana jako
                                      Osoby i owoców Pańskich badań. Powiem tak: patrzymy w jednym
                                      kierunku, widzimy ten sam przedmiot, jednakowo go określamy, róznimy
                                      się w sposobie jego opisu, czy tez metody dochodzenia do prawdy o
                                      przedmiocie.
                                      Co się zaś tyczy pieniędzy, to jest powiedziane, że za dobra pracę
                                      należy się zapłata. Wykonuje Pan pracę, jej owoc publikuje, jest
                                      Pana intelektualną własnością, więc nie widzę powodu dla którego nie
                                      powinien być Pan wynagrodzony, jak inni autorzy (wspomniany tu
                                      Isakowicz-Zaleski). To sprawa oczywista. Z piszącymi jest tak, że
                                      oprócz wynagrodzenia ciesza sie sławą, są dodatkowo honorowani
                                      prestizowymi nagrodami, ogolnie się o nich mówi, pisze,pokazuje w TV
                                      zyskują popularność. I to jest miłe. I każdy piszacy chciałby, by
                                      oprócz zapłaty za pracę ten splendor był jego udziałem. I to też
                                      jest normalne. Czyż wynagrodzenie i splendor należny autorowi z
                                      zakresu nauki i sztuki to sa najnizsze pobudki. Jezeli sa motorem do
                                      jego pracy to dobrze. Pan jako opozycjonista wlczacy ze
                                      znienawidonym systemem nie robił tego dla pieniedzy, co najwyzej
                                      jako ofiara represji bez srodków do życia mógl Pan liczyc na
                                      wsparcie z pomocowego funduszu zwiazkowego. Dziś prowadząc nadal
                                      niedokończoną walkę z minionym systemem zamkniętym w teczkach nie
                                      moze sie Pan obruszać gdy mowa o pieniadzach na tę walkę i Pańska
                                      egzystencję na normalnym poziomie. Wtedy to byla amatorszczyzna a
                                      dziś potrzebne jest skuteczne zawodowstwo w którym pieniadz nie moze
                                      być elementem wstydliwym czy trzecioplanowym, bo nam Pan padniesz a
                                      archiwa mole zeżrą, ku radości agentów.
                                      Nie wiem czy dobre wzorce Pan tu przywołuje ale to jak powiadam
                                      kwestia metody i zakładanych celów jakie chce się osiagnąć przy jej
                                      stosowaniu. Pierwszą i fundamentalną rzeczą jest ujawnienie agentów
                                      i okreslenie według jakich kryteriów obywatel stawał sie TW, OzI,
                                      figurantem, to elementarz. Obiektywne okreslenie przedmiotu - agent.
                                      to wiele wyjasnia i oczyszcza pole badań z różnych nieistotnych
                                      śmieci. W poszczególnych oddziałach IPN nikt tego podjąc sie nie
                                      chce, nie wiem z jakiego powodu, a to przecież
                                      uporzadkowanie "ksiegozbioru" nalezace do obowiazkow jego posiadacza.
                                      Gdy już dostepny jest ten katalog agentów, owe nacięcia na kolbie,
                                      wcale nie statystyczne, do akcji mogą wejść badacze opisywacze ze
                                      zrozumieniem, interpretatorzy ze zrozumieniem lub bez, przeszłości.
                                      Wówczas mogą pisać o agencie czy był aktywny, czy nie podjął
                                      wspólpracy, bohatersko z niej zrezygnował, czy nawet został zabity
                                      przez swoich prowadzących ale cały czas mówimy o agencie. I to moze
                                      trwać dziesiatkami lat, przez kolejne pokolenia historyków. Na
                                      skutek tych prac, wnikliwie drązących archiwa moze sie okazać, że
                                      agent Y mimo iż formalnie nim był, to jego działalność nie
                                      przyniosła szkód.Sam agent, a gdy juz nie żyje rodzina, organizacja
                                      społeczna, może wówczas złożyć do Prezydenta RP wniosek o
                                      rehabilitację takiej osoby.

                                      Jeszcze raz zwracam uwagę Panu na początek mojej wypowiedzi i
                                      zachecam do dalszej pracy
                                      behemot

                                • Gość: Piotr Badura Rozum Panu odjęło, Panie Behemocie?! IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 15.08.09, 12:58
                                  Zaproponował Pan, by Bereszyński ograniczył się do ujawniania następujących danych:
                                  1. imienne zobowiązanie do współpracy
                                  2. pseudonim
                                  3. meldunki
                                  4. pokwitowania gratyfikacji pieniężnych
                                  5. data zwerbowania
                                  6. data rozwiązania współpracy
                                  Chce Pan sparaliżować działalność Bereszyńskiego? Przecież w moim przypadku nie
                                  ma on imiennego zobowiązania do współpracy, nie ma pseudonimu, nie ma meldunków,
                                  nie ma pokwitowań gratyfikacji pieniężnych, nie ma daty zwerbowania i nie ma
                                  daty rozwiązania współpracy! To niby co? Bereszyński miałby nie zajmować się
                                  moją osobą?! Rozum Panu odjęło Panie Behemocie?!
                                  Co gorsza, gdyby przyjąć Pana kryteria to niektórzy pozytywni bohaterowie
                                  Bereszyńskiego staliby się nagle negatywnymi, bo zachowały się w ich przypadku
                                  zobowiązania do współpracy, pseudonimy, meldunki etc. Tak być nie może.
                                  Wyjątkowe "uzdolnienie" Bereszyńskiego, które on sam opisał w mailu do Andrzeja
                                  Szuberta (dawałem już tu na forum adres do tego maila i nie chce mi się kolejny
                                  raz go szukać) polegają na tym, że tę samą osobę Bereszyński potrafi opisać jako
                                  bohatera, bądź jako kanalię, w zależności od tego, co mu akurat pasuje.
                                  Już tak na marginesie zauważam, że w opluwaniu mnie na tym forum nieraz dzielnie
                                  Pan wspierał Bereszyńskiego, więc ścisłe kryteria, które Pan teraz nagle
                                  proponuje, wydają się co najmniej dziwne. Ponieważ wyznał Pan na tym forum
                                  parokrotnie, że pracuje dla ABW, to pozwolę sobie zapytać, czy dostał Pan może
                                  jakieś nowe instrukcje od swych pryncypałów? Czy ktoś poczuł się zagrożony?
                                  Pozdrawiam serdecznie
                                  Piotr Badura
                                    • Gość: Piotr Badura Stanowczo nie tęsknię IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 15.08.09, 14:39
                                      Szanowny Panie Andrzeju
                                      Stanowczo za Panem nie tęsknię. Zrobił Pan tu kiedyś na forum przedziwną woltę.
                                      Ja mam przekonanie, że ludzie zdrowi na umyśle działają w sposób logiczny. Gdy
                                      uznam Pana za zdrowego na umyśle, to muszę konsekwentnie przyjąć, że istnieją
                                      jakieś powody Pańskiej wolty, które są mi nieznane. W tym układzie nie tęsknię
                                      za Panem, bo nie lubię ludzi takich jakby fałszywych. Jeśli zaś Pańska wolta ma
                                      podłoże psychiczne, to też nie tęsknię, bo nie jestem kompetentny w takich
                                      przypadkach.
                                      Niemniej pozdrawiam bardzo serdecznie, skoro już był Pan łaskaw coś do mnie napisać.
                                      Piotr Badura
                                      PS. Mail, który Bereszyński do Pana wysłał, umieścił Pan w sieci absolutnie
                                      słusznie, gdyż trzeba ukazywać prawdziwe oblicze osób pokroju Bereszyńskiego.
                                      To, że korzystam z tego maila, nie może być jednak traktowane jako moja chęć
                                      wchodzenia z Panem w jakiś kontakt.
                                      • Gość: koń trojański Re: ja też nie IP: *.pools.arcor-ip.net 15.08.09, 15:26
                                        Szanowny Panie Piotrze,
                                        Na podstawie kilku wpisów popełnionych przeze mnie w
                                        stanie "nieważkości" wyciąga Pan wnioski z repertuaru szuruburu.
                                        Brawo.
                                        znalazłem ciekawostkę:
                                        www.encyklopedia-solidarnosci.pl/wiki/index.php?
                                        title=Wojciech_Jerzy_Gilewicz
                                        Niech Pan zgadnie, kto kapusiowi napisał pięknie podretuszowany
                                        życiorys i umieścił kapusia w encyklopedii "S"?
                                        Serdecznie pozdrawiam.
                                        Andrzej
                                        • z.bereszynski Re: ja też nie 15.08.09, 16:24
                                          Oto kolejny przyczynek do charakterystyki Andrzeja Sz., występującego tutaj jako "koń trojański" (faktycznie trafna ksywa!). Uważa się za nieprzejednanego wroga agentury SB, ale tak naprawdę chodzi mu wyłącznie o walkę z jego osobistymi wrogami. Mnie wciągnął na listę swoich wrogów, choć nigdy nie wyrządziłem mu żadnej krzywdy (wręcz przeciwnie), tylko dlatego, że ośmieliłem się mieć własne zdanie na temat jego osobistych wrogów. Nie chciałem powielać jego mitów, oparłem się na dokumentach i relacjach świadków, i w związku z tym sam zostałem uznany za wroga.

                                          Byłem nawet przez niego szantażowany i w takich właśnie okolicznościach doszło do napisania mailu, na który powołuje się tutaj Badura. Szantaże to zresztą poniekąd specjalność Andrzeja Sz. W 1983 r. posunął się on nawet do szantażowania Ryszarda Gleich groźbą osobistego zadenuncjowania go na SB. Sam przyznał się do tego niedawno na kluczborskim forum GW:
                                          forum.gazeta.pl/forum/w,26289,93529439,93552706,Re_O_tym_jak_Rysio_Wojtka_zrehabilil_.html forum.gazeta.pl/forum/w,26289,93529439,93575762,szokujace_wyznania_szantazysty.html

                                          Dla Andrzeja Sz. liczy się tylko prywata. W imię prywaty nie waha się przychodzić w sukurs prawdziwym agentom SB, o których jest mowa w bieżącym wątku (tylko oni mogą cieszyć się z powyższego wpisu z jego strony). Wcześniej wściekle atakował mnie w związku z ujawnieniem TW ps. "Krzysztof" w Zarządzie Regionu Opolskiej "Solidarności":
                                          porozumienie.mojeforum.net/temat-vt266.html?postdays=0&postorder=asc&start=0

                                          Badura jest specjalistą od wypisywania bzdur i bredni. Ale powyżej zestawił całkiem trafną charakterystykę pokrętnej osobowości Andrzeja Sz. Nic dodać nic ująć.

                                          Przypadek TW ps. "Piast" opisałem zgodnie ze znanymi mi faktami, poświadczonymi w zachowanych dokumentach. Nie będę fałszować faktów czy dokumentów, żeby komuś dogodzić.

                                          Zbigniew Bereszyński
                                        • Gość: Piotr Badura Trzeba było tak od razu IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 15.08.09, 16:30
                                          Szanowny Panie Andrzeju
                                          Dlaczego od razu nie napisał Pan o tym "stanie nieważkości"? Mnie się zdarzało
                                          gorzej. Parę razy napisałem na forum w "stanie nieważkości" coś, czego po
                                          powrocie do formy wstydziłem się. W takiej sytuacji natychmiast przeprosiłem.
                                          Było nawet i tak, że wystąpiłem do administratora o usunięcie mojego wpisu (nie
                                          usunął).
                                          O ile dobrze pamiętam, to Pan przecież nie pisał niczego, czego trzeba się
                                          wstydzić. Spychał mi Pan tylko wątek na manowce. To mnie zaskoczyło, bo nie
                                          umiałem znaleźć powodu, dla którego Pan to robił. Dziś Pan przyznaje, że był
                                          wtedy w "stanie nieważkości". No i sprawa jest dla mnie jasna. Z dwóch
                                          możliwości: 1) ukryte motywy, 2) zaburzenia umysłowe miała miejsce ta druga. Z
                                          powodu "stanu nieważkości" miał Pan krótkotrwałe zaburzenie umysłowe. To się
                                          przydarza wielu z nas i nie robię z tego problemu. Wspomniany dawny incydent
                                          uważam za wyjaśniony i niewart dalszej uwagi.
                                          Jeśli chodzi o Pana ocenę takich forumowych dyskusji ("Szkoda mi jednak czasu na
                                          takie pierdoły"), to całkowicie podzielam Pana pogląd. Nie mam zwyczaju
                                          uczestniczyć w takich wątkach. Wolę jakąś merytoryczną dyskusję. Problem w tym,
                                          że zostałem przez Bereszyńskiego i jego wspomożycieli wciągnięty w tę sprawę i
                                          teraz muszę to jakoś sensownie zakończyć.
                                          Pozdrawiam ponownie
                                          Piotr Badura
                                          • z.bereszynski Re: Trzeba było tak od razu 15.08.09, 17:39
                                            Nikt nie wciągał go do tego wątku. Nie o nim tutaj dyskutowano. Sam się tu wkręcił, działając, jak zwykle, w interesie dawnej agentury SB. To także ma swoją wymowę.

                                            Andrzej Sz. dokonał właśnie kolejnej wolty, ale tym razem w interesie Badury, w więc wszystko jest OK i Badura wspaniałomyślnie wybaczył mu jego dotychczasowe przeniewierstwa. Ludzkie panisko... Wart Pac pałaca i pałac Paca.

                                            Swoją drogą Badura to dobry psycholog i mistrz manipulacji, potrafiący sprytnie posterować kimś o takiej osobowości jak Andrzej Sz. Dobrze wie, jaki guzik przycisnąć w danym momencie, by "koń trojański" zatańczył jak mu zagrają. Dobra, stara szkoła?

                                            "... muszę to jakoś sensownie zakończyć..." Na razie robi co może, by cyrk z jego osobą w roli głównej trwał bez końca.

                                            Zbigniew Bereszyński
                                            • Gość: zwykła baba Re: Trzeba było tak od razu IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 15.08.09, 18:01
                                              Czy wy chłopy nie możecie się spotkać przy piwie, dać sobie po pysku, a potem
                                              ręce uścisnąć na zgodę? Zachowujecie się śmiesznie, przekrzykujecie, wyciągacie
                                              jakieś sprawy sprzed lat, okładacie się wyzwiskami. Popatrzcie na siebie z
                                              dystansu - jak dzieci w piaskownicy! To ja wam mówię, zwykła baba, która
                                              nadziwić się nie może waszej głupocie i zacietrzewieniu.
                                              • Gość: Piotr Badura Babąś jednak niezwykłą ;-) IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 15.08.09, 18:34
                                                Tzw. baby są z zasady dużo pojętniejsze od mężczyzn. Gdy mówimy o kobiecej
                                                intuicji, a przecież mówimy, to chodzi nam o to, że kobiety często o czymś
                                                wiedzą, a my nie rozumiemy skąd one o tym wiedzą. One też nie rozumieją, skąd
                                                wiedzą, ale wiedzą.
                                                Kobiety mają inny mózg, trochę taki jak artyści. Taki malarz maluje obraz i
                                                pytają go, co on chciał przez ten obraz powiedzieć (tak pytają wychowani np. na
                                                "Pejzażu semiotycznym" Umberto Eco). Tymczasem malarz nie ma pojęcia, co chciał
                                                powiedzieć, bo jak by miał pojęcie, to by powiedział, a nie zawracał sobie głowy
                                                malowaniem obrazu. Malarz, poeta etc. ma po prostu taką kobiecą intuicję. Wie,
                                                co ma namalować, czy napisać, ale nie ma pojęcia, skąd to wie. Dopiero krytycy
                                                wyjaśnią, co on chciał przez to powiedzieć.
                                                Ty "Zwykła Babo" jesteś dziwnie mało spostrzegawcza. Z tego wniosek, żeś pewnie
                                                chłopem. Być może chłopem uwięzionym w ciele baby. Przecież już dawno temu
                                                niejaki pan MIeszaniec zaproponował na tym forum, że zorganizuje spotkanie w
                                                trójkącie: on, Bereszyński i ja, byśmy na tym spotkaniu powyjaśniali sobie o co
                                                chodzi. Ja pomysł pana MIeszańca zaakceptowałem. Więcej, zadeklarowałem nawet,
                                                że "Beczka" pokryje koszty spotkania (w rozsądnym zakresie), bo pan MIeszaniec
                                                wyznał, że "groszem nie śmierdzi". I co? I nic. Nie było reakcji ze strony
                                                Bereszyńskiego. No to dlaczego "Zwykła Babo" zwracasz się do mnie i
                                                Bereszyńskiego? Zwracaj się do samego Bereszyńskiego, bo moja zgoda na takie
                                                rozwiązanie dawno wisi na tym forum.
                                                Miej się dobrze Babochłopie
                                                Piotr Badura
                                                • Gość: zwykła baba Re: Babąś jednak niezwykłą ;-) IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 15.08.09, 18:59
                                                  No proszę, jednak jakiś chłop zareagował na babskie gadanie (bom ci babą jak
                                                  najbardziej i chłopem bym nie chciała być za żadne skarby świata, zwłaszcza
                                                  mieniać się na mózgi!). A więc babą jestem, a gdybyś panie Piotrze wiedział,
                                                  czym się zajmuję i za co mi płacą, to byś spadł z krzesła z wrażenia (i respektu
                                                  - mówię to bardzo poważnie). Do rzeczy. Nie zawracałam się do żadnego z Was, i
                                                  nie śledzę wszystkich wpisów, więc nie muszę wiedzieć, co kto komu proponował i
                                                  co ten ktoś na to odpowiedział i czym śmierdział albo pachniał. Zdziwiłam się
                                                  tylko, że wątek, który powinien był się skończyć na kilku wpisach (bo o czym tu
                                                  rozprawiać, ktoś kiedyś był donosicielem, czyli się ze...winił i tyle, fakt jest
                                                  faktem i już). no więc ten wątek skręcił, jak zwykle na esbeckie okładanie się
                                                  pałami i w zasadzie stał się prywatną dyskusją 3 czy 4 panów, co wiedzą o sobie
                                                  to i owo i wciąż na tym forum odgrzewają stare kotlety. Może jednak dojdzie do
                                                  spotkania i "konsensusu"? Jako baba bardzo spostrzegawcza proponuję, by Pan
                                                  sobie ponownie przeczytał "Pejzaż semiotyczny", bo albo zna go Pan z drugiej
                                                  ręki, albo Pan nie zrozumiał, o co tam chodzi.Pozdrawiam.
                                                  • z.bereszynski Re: Babąś jednak niezwykłą ;-) 15.08.09, 21:49
                                                    Szanowna Pani,

                                                    Sama Pani przekonała się, jak wyglądają sprawy z Badurą. Wystąpiła Pani z „inicjatywą pokojową”, a sama Pani stała się obiektem werbalnej napaści z jego strony. Taki właśnie jest Badura. Nie warto liczyć na dobrą wolę z jego strony.

                                                    Jeżeli o mnie chodzi, to już kilkakrotnie chciałem zakończyć boje z tym panem. Ujawniłem treść zachowanych dokumentów na jego temat i nie zamierzałem wracać do tematu. Za każdym razem, po dłuższym lub krótszym czasie, zrywał on jednak nieformalne „zawieszenie broni”, powracając do obsesyjnego atakowania mojej osoby pod sztucznie wymyślanymi pretekstami. Trudno już zliczyć kolejne wątki, zakładane przez niego od kilku miesięcy na tym forum w jedynym celu szkalowania mojej osoby. Także tutaj, w tym wątku, pojawił się on wyłącznie z własnej inicjatywy. Nikt go tutaj nie prowokował, nie wzywał ani nie zapraszał. Sam się tutaj władował na siłę z myślą o wszczęciu kolejnej burdy.

                                                    Osobiście uważam temat Badury za wyczerpany. Ujawniłem, co było do ujawnienia, i nie mam żadnego powodu, by dłużej zajmować się tym tematem. Przynajmniej do czasu ewentualnego odkrycia dalszych dokumentów, których treść zmusiłaby mnie do rewizji dotychczasowych opinii na temat Badury (w sensie pozytywnym lub negatywnym, czego oczywiście nie jestem w stanie przewidzieć).

                                                    Jeżeli nadal zajmuję się tematem Badury, to tylko dlatego, że zmuszają mnie do tego kolejne ataki z jego strony. Pan ten umyślił sobie, że wypisując kolejne insynuacje na mój temat, zmusi mnie do publicznego zdezawuowania tego, co napisałem na podstawie przebadanych przeze mnie dokumentów. Kilka tygodni temu próbował nawet publicznie szantażować mnie w takim duchu:
                                                    forum.gazeta.pl/forum/w,65,95572683,97743211,Do_domniemanych_mocodawcow.html
                                                    Jeżeli chcę mieć spokój, to mam publicznie stwierdzić, że kłamałem na temat przeszłości tego pana. Oczywiście są to warunki nie do spełnienia, bo nie napisałem niczego, co nie miałoby pokrycia w zachowanych dokumentach.

                                                    Nic nie stoi na przeszkodzie, by Badura sam wystąpił do IPN o udostępnienie dotyczących go dokumentów. Mógłby wtedy osobiście sprawdzić, czy coś przekręciłem lub zmanipulowałem. Ale on dobrze wie, że nie dopuściłem się żadnych manipulacji, i dlatego takie rozwiązanie go nie interesuje. Badura liczy na to, że swoimi oszczerczymi atakami zmusi mnie do kapitulacji. Są to jednak marzenia ściętej głowy.

                                                    W tej sytuacji ewentualne „rozmowy pokojowe” poza forum nie miałyby żadnego sensu. Wiadomo, o co chodzi Badurze, i wiadomo, że ja na to nie pójdę.

                                                    Do zakończenia „wojny” nie potrzeba żadnych specjalnych negocjacji. Wystarczyłoby minimum dobrej woli z obu stron. Ze swej strony mogę w każdej chwili zadeklarować, że nie zaatakuję Badury, jeżeli sam nie będę z jego strony atakowany. Napisałem już wszystko, co miałem do napisania na jego temat, i nie muszę się powtarzać. Mogę zamknąć temat i do widzenia. Jeżeli natomiast będę nadal atakowany, to oczywiście nie mogę zrzec się przysługującego mi prawa do obrony. To wszystko. Nie trzeba żadnych dalszych „warunków pokoju”.

                                                    Problem polega jednak na tym, że Badura nie zaakceptuje takiego rozwiązania. Będzie dalej bredzić, że musi doprowadzić sprawę „do końca”, to znaczy kontynuować opluwanie mojej osoby w nadziei, że w końcu „pęknę” i dla świętego spokoju wywieszę białą flagę. Taki jest Badura i nie ma na to rady.

                                                    Łączę ukłony

                                                    Zbigniew Bereszyński

                                                  • Gość: Piotr Badura No to na poważnie Pani Zwykła Babo IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 15.08.09, 22:46
                                                    Szanowna Pani Zwykła Babo
                                                    1. W swym poście z godz. 18.01, który został przez Panią umieszczony jako
                                                    odpowiedź na wcześniejszy post Bereszyńskiego, z zachowaniem tytułu mojego
                                                    poprzedniego postu, była Pani łaskawa stwierdzić, że nie może się nadziwić
                                                    naszej głupocie i zacietrzewieniu, że zachowujemy się śmiesznie etc. Nie było to
                                                    eleganckie.
                                                    2. Uznała się Pani za upoważnioną do pouczenia nas, że powinniśmy zakończyć
                                                    dyskusję w tym wątku. Tymczasem na forum jest wolność wypowiedzi a Pani nie ma
                                                    obowiązku wchodzić do wątków, które się Pani nie podobają. Niczym nieuzasadnione
                                                    jest zatem Pani domaganie się, byśmy przerwali dyskusję w tym wątku.
                                                    3. Odpowiedziałem Pani na zasadzie żartu, co wyraźnie zaznaczyłem już w tytule
                                                    postu. Pani tymczasem reaguje na ten żart poważnie. Twierdzi Pani, że nie śledzi
                                                    wszystkich wpisów i nie musi wiedzieć, co kto komu proponował i co ten ktoś
                                                    odpowiedział. Twierdzi też Pani, że albo znam "Pejzaż semiotyczny" z drugiej
                                                    ręki, albo go nie zrozumiałem.
                                                    4. Oczywiście nie musi Pani znać wszystkich wpisów i nie musi Pani wiedzieć, co
                                                    kto komu proponował i jaką dostał odpowiedź, ale nie mając tej wiedzy nie
                                                    powinna Pani pisać tak kategorycznie. Kategoryczny ton w ogóle jest niepożądany,
                                                    ale można go jeszcze zrozumieć u osoby dobrze zorientowanej w temacie. Pani
                                                    deklaruje nieznajomość tematu i nie widzi Pani nic niestosownego w niegrzecznej
                                                    kategoryczności wypowiedzi.
                                                    5. Ja nie napisałem ani słowa o "Pejzażu semiotycznym". Pisałem o ludziach
                                                    wychowanych na "Pejzażu". Aby pisać o ludziach wychowanych na "Pejzażu" w
                                                    zasadzie nie muszę nawet wiedzieć, czy "Pejzaż" to opera czy film. Wystarczy, że
                                                    w odpowiednio dużej liczbie przypadków zauważę, iż ludzie, o których wiem, że
                                                    wychowali się na "Pejzażu" postępują w określony sposób, który jest z kolei obcy
                                                    tym, którzy na "Pejzażu" się nie wychowali.
                                                    6. Skoro ma Pani problem z odróżnieniem pisania o "Pejzażu semiotycznym" od
                                                    pisania o ludziach wychowanych na "Pejzażu semiotycznym" to myślę, że nasza
                                                    ewentualna wymiana zdań na temat "Pejzażu" byłaby niefortunna, bo dyskusja o
                                                    "Pejzażu" wymaga wyjątkowo dużej precyzji języka.
                                                    7. Mimo wszystko przywołam jednak "Pejzaż". Czytamy w nim: "Komunikat o funkcji
                                                    estetycznej jest przede wszystkim zbudowany w sposób niejasny w świetle systemu
                                                    oczekiwań, jakim jest kod." Dalej zaś czytamy: "Niejasnością płodną jest taka,
                                                    która pobudza naszą uwagę i zmusza nas do wysiłku interpretacyjnego, ale
                                                    następnie pozwala nam odnaleźć wskazówki dotyczące dekodowania; odnaleźć właśnie
                                                    w owym pozornym nieładzie (nieoczywistości) porządek o wiele doskonalszy niż
                                                    ten, który cechuje komunikaty o elementach redundantnych".
                                                    Szanowna Pan Zwykła Babo, przed ponad trzydziestu laty nieraz zdarzało mi się
                                                    obserwować takie sytuacje: Gość pracowni malarskiej, wychowany na "Pejzażu", ma
                                                    przed sobą malarza i jego obraz (komunikat estetyczny). Obraz pozostaje dla
                                                    gościa niejasny w świetle jego systemu oczekiwań, pomimo dokonania przez gościa
                                                    sporego wysiłku interpretacyjnego. Gość pyta zatem malarza na czym polega
                                                    doskonalszy porządek w jego obrazie i gdzie są wskazówki dotyczące dekodowania.
                                                    Na to malarz mówi, że nic nie wie o doskonalszym porządku i jakichś wskazówkach
                                                    dekodowania. Gość stwierdza zatem, że to nie jest komunikat estetyczny, ale
                                                    szum. Jeszcze dziś bez trudu znajdzie Pani w mediach taki schemat rozumowania:
                                                    Artysta nie wie dlaczego tak właśnie namalował, czy napisał? W takim razie to
                                                    tylko bezwartościowy szum.
                                                    Tymczasem od wydania "La Struttura assente" minęło trochę czasu, badania nad
                                                    funkcjonowaniem mózgu człowieka poszły daleko i dziś wiemy, że artysta może nie
                                                    mieć zielonego pojęcia, dlaczego maluje, rzeźbi, komponuje czy pisze właśnie
                                                    tak, a nie inaczej. Powiem więcej, w zasadzie regułą jest, że artysta nie ma o
                                                    tym pojęcia.
                                                    7. Wszystko, co powyżej, mało ma związku z tematem wątku. W jakiś sposób
                                                    nawiązała jednak Pani do tematu. Napisała Pani: "o czym tu rozprawiać, ktoś
                                                    kiedyś był donosicielem, czyli się ześwinił i tyle, fakt jest faktem i już".
                                                    To nie jest tak proste, jak Pani się wydaje. Czy ktoś, kto dziś donosi ABW, też
                                                    się świni? A może nawet ktoś kto donosi policji świni się? Gdyby np. ktoś
                                                    zgwałcił małoletnią córkę sąsiada, a ja przypadkiem dowiedziałbym się, kto to
                                                    zrobił, to mam nie donieść policji, bo się ześwinię? Tak to Pani rozumie?
                                                    A gdybym przypadkowo dowiedział się, że jakaś organizacja afgańska planuje
                                                    wysadzenie w powietrze koszar w Polsce, w ramach odwetu za to, co Polacy robią w
                                                    Afganistanie, to mam nie zgłosić tego władzom, bo się ześwinię?
                                                    Jeśli każdy donos uzna Pani za ześwinienie się to popadnie Pani w absurd. Jeśli
                                                    nie każdy donos jest ześwinieniem się, to powstaje problem, gdzie jest granica
                                                    między donosami które są i nie są ześwinieniem. To jest dość głęboki problem
                                                    moralny, o którym dyskutuje się m.in. w tym wątku. Pani zdaje się w ogóle nie
                                                    widzieć tego problemu.
                                                    8. Nie spadłbym z krzesła na wiadomość czym się Pani zajmuje i za co Pani płacą.
                                                    Nie zrobiłoby to na mnie żadnego wrażenia. Wrażenie zrobiłoby na mnie, gdyby
                                                    napisała Pani tu coś mądrego. Proszę spróbować.
                                                    Pozdrawiam serdecznie
                                                    Piotr Badura
                                                  • Gość: zwykła baba Re: No to na poważnie Pani Zwykła Babo IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 16.08.09, 11:36
                                                    1. mnie śmieszy Wasze głupie i zacietrzewione zachowane i nikt mi nie zabroni
                                                    tej opinii wyrażać, bo sami się wystawiacie na widok publiczny, czyli wadzicie
                                                    się na forum.
                                                    2. nikogo nie pouczałam, tylko zadałam retoryczne pytanie,kiedy ta głupota się
                                                    skończy. Do pisania na forum nikt nikogo nie upoważnia. Chyba że wyszło jakieś
                                                    zarządzenie i Pan takie upoważnienie zdobył.
                                                    3. Gdyby mój post był naprawdę poważny, to ton mojego wpisu byłby zupełnie inny.
                                                    Tylko konwencja żartu pozwoliła mi użyć "kłonicy" i "pyska", a zwłaszcza
                                                    "konsensusu".
                                                    4.Kategorycznie może się wypowiadać tylko Pan? Bo Pan jest zorientowany "w
                                                    temacie"? Temat wątku jest taki, że rozliczacie przeszłość, macie jakieś sobie
                                                    tylko znane "zaszłości", więc poco pierzecie te brudy publicznie" Czy spotkanie
                                                    i rozmowa bezpośrednia nie byłaby bardziej owocna, niż strzelanie do siebie zza
                                                    klawiatury?
                                                    Tchórzostwo, zapiekła nienawiść, ot co. Na nic Pańskie pouczenia, co grzeczne, a
                                                    co niegrzeczne. Waszych wszystkich wpisów czytać nie warto,szkoda czasu, bo po
                                                    2-3 można się zorientować, o co chodzi "w temacie".
                                                    5. A to ci numer! Są dwa rodzaje ludzi: wychowani na "Pejzażu semiotycznym" i
                                                    niewychowani na "Pejzażu semiotycznym". Można ich rozpoznać po "sposobie
                                                    zachowania". Kuriozalna typologia! Dziękuję Panu za ten "greps", jak go opowiem
                                                    wśród znajomych, to się setnie ubawią. Rozumiem, że nie splamił się Pan
                                                    czytaniem "Pejzażu". To trudna i specjalistyczna lektura, rozumieją ją wybrani.
                                                    Ale radzę "napocząć" Eco od "Imienia róży". Jest tam ciekawy watek na temat
                                                    przyczyn, dla których zaginęła księga Arystotelesa "O komedii". Przeciwko
                                                    Arystotelesowi chyba Pan nic nie ma?
                                                    6. Dobrze Pan wie, o jakie donosy mi chodziło, więc celowanie do mnie "z grubej
                                                    rury" Afganistanu, czy zgwałconej córki to dopiero absurd nad absurdy!
                                                    7. Bardzo się cieszę, że Pana nie interesuje, co robię i za co mi płacą. Bardzo.
                                                    8. Czy mądrze piszę, czy głupio? Tylko Pan to rozstrzygnął "kategorycznie". Ja
                                                    mam na ten temat inne zdanie. I każde z nas ma prawo pozostać przy swojej opinii.
                                                  • Gość: Piotr Badura Proszę spróbować z serem ;-) IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 16.08.09, 13:34
                                                    Wielce Szanowna Pani Zwykła Babo
                                                    Nie tylko fakt bycia wychowanym na "Pejzażu semiotycznym", ale też każde inne
                                                    kryterium rozdziela grupę ludzi na dwie podgrupy. Ludzie dzielą się na takich,
                                                    którzy jedli zupę z płetwy rekina i takich, którzy nie jedli tej zupy. Dzielą
                                                    się na takich, którzy byli w Suwałkach i takich, którzy tam nie byli. Dzielą się
                                                    na takich, którzy wierzą w pechowość 13 i takich, którzy w to nie wierzą. Jeśli
                                                    Pani znajomych tak strasznie bawi zauważanie, że dowolne kryterium dzieli ludzi
                                                    na dwie grupy: spełniających i niespełniających kryterium, to ja proponuję test.
                                                    Niech Pani kupi ser i pokazuje go znajomym. Ciekawe, czy będą się śmiali do tego
                                                    sera. W każdym razie gratuluję oryginalnego kręgu znajomych.
                                                    Jeśli chodzi o ześwinienie się donoszeniem, to logiczne było podanie przeze mnie
                                                    przykładów skrajnych (zgwałcona dziewczynka, terroryści afgańscy). Skoro
                                                    twierdzę, że potępienie absolutnie wszystkich donosów prowadzi do absurdu, to
                                                    muszę podawać przykłady skrajne. W przypadku podanych przeze mnie przykładów już
                                                    tylko bardzo nieliczne osoby uważają, że takie donosy to ześwinienie się. Gdybym
                                                    podał przykład donosu na sąsiada, który zrobił obejście licznika i kradnie prąd,
                                                    to wielu forumowiczów uznałoby, że donos na tego sąsiada jest ześwinieniem się.
                                                    Wydawało mi się, że to, co tu wyjaśniam, jest oczywiste. Okazuje się, że nie dla
                                                    każdego.
                                                    Pozostałe kwestie z Pani postu zostawię bez odpowiedzi, bo jakoś nie widzę sensu
                                                    w dalszym odpowiadaniu. Myślę, że skoro Pani stwierdza: "Waszych wszystkich
                                                    wpisów czytać nie warto, szkoda czasu", to najlepiej byłoby, by zaczęła Pani
                                                    oszczędniej gospodarować swym cennym czasem.
                                                    Pozdrawiam nieodmiennie serdecznie
                                                    Piotr Badura
                                                    PS. Absolutnie słusznie podejrzewa Pani, że nie splamiłem się czytaniem "Pejzażu".
                                          • Gość: koń trojański Re: Trzeba było tak od razu IP: *.pools.arcor-ip.net 15.08.09, 22:32
                                            Szanowny Panie Piotrze
                                            Sensownie zakończyć bezsensowną przepychankę się nie da.
                                            Podważył Pan nieomylność Bereszyńskiego i za to świętokractwo
                                            musi zostać Pan przez niego zniszczony. W tej przepychance nie ma
                                            Pan szans. Z jednego jedynego powodu. Są pewne granice, których
                                            Pan nie przekroczy. A o Bereszyńskim tego powiedzieć nie można.

                                            W obronie „dobrego imienia” użyje on każdego matactwa, insynuacji,
                                            oszczerstw i kłamstw.
                                            Wszedł Pan w to gó... zbyt ambicjonalnie.
                                            Uczciwy, roztropny i obiektywny człowiek Pana nie potępi. A co myślą
                                            inteligentni inaczej kibice Bereszyńskiego, powinno być Panu
                                            obojętne. Chyba, że zamierza Pan marnować życie i czas na
                                            przypodobanie się głupcom...
                                            Pańska sprawa.
                                            Zostaw Pan to pisanie na tym forum...
                                            A tamci niech Bereszyńskiemu kibicują, niech go podziwiają i wielbią.
                                            Przecież on bez tych pochwał nie potrafi żyć. To jego eliksir
                                            życia.

                                            Oddzielną parą kaloszy jest to, że nudno będzie na tym forum, gdy
                                            pójdzie Pan po rozum do głowy i po prostu przestanie kontynuować to
                                            lanie się z Bereszyńskim po pyskach.
                                            Ale są inne, ciekawsze fora. I bardziej sympatyczne towarzystwo.
                                            Serdecznie pozdrawiam.
                                            Andrzej
                                            • z.bereszynski Re: Trzeba było tak od razu 15.08.09, 23:12
                                              Andrzej Szubert, kłamca, intrygant i szantażysta, nie wzdragający się, z niskich pobudek natury prywatnej, nawet przed pośrednim wspomaganiem demaskowanych agentów SB (czego przykład mamy również w tym wątku), nie jest dla mnie partnerem do dyskusji. Wszystko, co napisał kłamliwie powyżej na temat mojej osoby, to wypisz, wymaluj wierna charakterystka jego własnej persony. Zapewne pisał to wszystko zapatrzony we własną gębę w lustrze... Na temat motywów jego działania wypowiedziałem się już powyżej i wystarczy.
                                              forum.gazeta.pl/forum/w,65,98849155,99034853,Re_ja_tez_nie.html
                                              Z.B.
                                              • Gość: koń trojański Re: Trzeba było tak od razu IP: *.pools.arcor-ip.net 16.08.09, 00:24
                                                Bereszyński powtarza w kółko, do znudzenia, tę wyuczoną na pamięć
                                                mantrę.
                                                A mnie pozostaje dzika satysfakcja, że jestem jedyną osobą, przed
                                                którą ten "Wielki Historyk" po prostu stchórzył
                                                . Rzuciłem mu w
                                                twarz, że jest manipulatorem i fałszerzem historii, co
                                                zresztą cytatami udokumentowałem. A "niezłomny" Bereszyński ze
                                                strachu wciągnął ogon pod siebie
                                                . Nie podjął rzuconej mu w gębę
                                                rękawicy. Nie stanął oko w oko na udeptanej ziemi. Zdawala się
                                                odszczekiwaniem dla dodania sobie animuszu.
                                                Żałosna błazenada, na kontynuowanie której po prostu nie mam
                                                ochoty...
                                                Śmierdzący tchórz...

                                                Andrzej Szubert
                                                • schuruburu Re: Trzeba było tak od razu 16.08.09, 00:31
                                                  Gość portalu: koń trojański napisał(a):

                                                  > Bereszyński powtarza w kółko, do znudzenia, tę wyuczoną na pamięć
                                                  > mantrę.
                                                  > A mnie pozostaje dzika satysfakcja, że jestem jedyną osobą, przed
                                                  > którą ten "Wielki Historyk" po prostu stchórzył
                                                  . Rzuciłem mu w
                                                  > twarz, że jest manipulatorem i fałszerzem historii, co
                                                  > zresztą cytatami udokumentowałem. A "niezłomny" Bereszyński ze
                                                  > strachu wciągnął ogon pod siebie
                                                  . Nie podjął rzuconej mu w gębę
                                                  > rękawicy. Nie stanął oko w oko na udeptanej ziemi. Zdawala się
                                                  > odszczekiwaniem dla dodania sobie animuszu.
                                                  > Żałosna błazenada, na kontynuowanie której po prostu nie mam
                                                  > ochoty...
                                                  > Śmierdzący tchórz...
                                                  >
                                                  > Andrzej Szubert

                                                  Hi Hi

                                                  forum.gazeta.pl/forum/w,26289,93529439,93669208,Re_Przestraszony_Jondrus.html


                                                • z.bereszynski Re: Trzeba było tak od razu 16.08.09, 00:55
                                                  Andrzej Szubert, jak zwykle, kłamie. Wykazałem to już dawno temu i nie muszę się powtarzać:
                                                  forum.gazeta.pl/forum/w,904,89936723,90494738,Andrzej_Szubert_jak_zwykle_klamie.html
                                                  Fakt, że Andrzej Szubert jest notorycznym kłamcą, to jednak pikuś w porównaniu z jego nową rolą sprzymierzeńca TW ps. "Alter-Ego", TW ps. "Długi", TW ps. "Teresa" itd. Łatwo zauważyć, że jest on aktualnie ich najgorliwszym adwokatem w tym wątku. Tylko pogratulować takiej roli! Jak nisko może jeszcze upaść Andrzej Szubert? Do jakiego upodlenia zaprowadzi go jeszcze jego prywatne zaślepienie i zacietrzewienie?

                                                  Ciekawe, czy Andrzej Szubert zauważył, że treść tej "dyskusji" wyświetla się również na jego ulubionym forum PON, na którym kreuje się on na wielkiego antykomunistę i lustracyjnego radykała? Dzięki temu wiele osób w Polsce, mających jeszcze jakieś złudzenia co do jego osoby, pozna prawdę na temat roli odgrywanej faktycznie przez Andrzeja Sz. A może Andrzej Szubert znowu załatwi sobie ocenzurowanie forum PON, żeby ludzie nie poznali prawdy na jego temat?

                                                  Zwracam też uwagę na "reklamę", jaką swoimi występami w tym wątku Andrzej Szubert robi swoim kolegom z OSPN. Każdy widzi, po jakiej stronie barykady ich ustawia... A oto dowody jego związków z tym towarzystwem: www.ospn.opole.pl/?p=art&id=240
                                                  www.ospn.opole.pl/?p=art&id=239
                                                  To także wyświetla się na forum PON...

                                                  Zbigniew Bereszyński
                                                  • Gość: koń trojański Re: Trzeba było tak od razu IP: *.pools.arcor-ip.net 16.08.09, 11:00
                                                    "Reklamę" robię i innym portalom.

                                                    Czyżby "bibuła"
                                                    http://www.bibula.com/?p=9670
                                                    www.bibula.com/?p=10170
                                                    "Prawica.net"
                                                    http://prawica.net/node/18055
                                                    prawica.net/node/17799
                                                    prawica.net/node/17485
                                                    "Fronda"
                                                    http://www.fronda.pl/andrzej_szubert/blog/

                                                    a także Niezależny Serwis Informacyjny, Aspekt Polski, Pro Polonia,
                                                    i porę innych stron i forów naszczuło mnie na Bereszyńskiego?
                                                    No bo i tam, a nie tylko na OSPN, wiszą moje teksty.
                                                  • z.bereszynski Re: Trzeba było tak od razu 16.08.09, 11:19
                                                    Wiszą bo wiszą. Przyczepiło się coś do okrętu i woła "płyniemy"... Widać jeszcze nie poznali się tam na Andrzeju Szubercie... Ja też miałem kiedyś lepsze zdanie na jego temat, nie znałem jego prawdziwego oblicza, nie wiedziałem, do jakich "wolt" jest zdolny, ile w nim jadu, fałszu i przewrotności, ale w końcu otwarły mi się oczy. Również Badura trafnie ocenił go w jednym z powyższych wpisów i tylko chwilowe względy taktyczne sprawiły, że się z tego wycofał, by zyskać w Szubercie doraźnego sprzymierzeńca:
                                                    forum.gazeta.pl/forum/w,65,98849155,99032619,Stanowczo_nie_tesknie.html
                                                    Innym ludziom też stopniowo otworzą się oczy, to tylko kwestia czasu. Andrzej Szubert robi co może, by czas ten nie był zbyt długi. Jego "występy" w tym wątku i podobne wyskoki w innych miejscach niejednemu otworzą oczy.

                                                    Zbigniew Bereszyński
                                                  • Gość: Woltan Re: Trzeba było tak od razu IP: *.internetdsl.tpnet.pl 16.08.09, 11:28
                                                    Podzielam pogląd Behemota, że niezdrowa jest sytuacja, gdy wyłącznie jedna osoba
                                                    posiada monopol na prowadzenie "badań" w dziedzinie lustracji (to oczywiście nie
                                                    tej osoby wina, ale też nie zasługa). Istnieje poważne niebezpieczeństwo, a
                                                    widać to wyraźnie po tonie i sposobie prowadzenia dyskusji, że osoba taka,
                                                    angażując się emocjonalnie w konflikty ze swoimi przeciwnikami, staje się
                                                    zapalczywa i może pozbawić się sama obiektywizmu. Zarzuty współpracy z agenturą
                                                    pod adresem Pana A. Szuberta są tego wymownym świadectwem. Tego rodzaju
                                                    "polemika" prowadzona przez Z.Bereszyńskiego i występowanie w roli
                                                    oskarżyciela-oszczercy stawia w wątpliwym świetle jego rzeczywiste dokonania w
                                                    dziedzinie lustracji. Pozwala podejrzewać o instrumentalne traktowanie wiedzy
                                                    zdobytej przez niego w archiwach IPN .
                                                  • z.bereszynski Re: Trzeba było tak od razu 16.08.09, 11:55
                                                    To nie ja występuję w roli oskarżyciela-oszczercy, ale Andrzej
                                                    Szubert . To on z uporem maniaka atakuje mnie gdzie tylko może i jak
                                                    tylko może, w najbardziej obelżywy sposób. Na różnych forach
                                                    internetowych pozakładała oszczercze wątki, których same tytuły jasno
                                                    świadczą o tym, że nie chodzi mu o dyskusję lecz wyłącznie o
                                                    szkalowanie mojej osoby.

                                                    To nie zaatakowałem tutaj Andrzeja Szuberta, ale on mnie. To samo
                                                    dzieje się na innych forach. Oto niektóre przykłady.

                                                    Nie napisałem tutaj, że Szubert współpracuje z agenturą SB. Wskazałem
                                                    tylko na to, że jego napaści na mnie przynoszą obiektywnie korzyść
                                                    demaskowanej agenturze. Taki jest obiektywny sens jego działań,
                                                    niezależnie od jego subiektywnych intencji. Woltan wypacza prawdziwy
                                                    sens mojej wypiowiedzi
                                                  • z.bereszynski Re: Trzeba było tak od razu 16.08.09, 12:41
                                                    Jest różnica między krytyką a złośliwym szkalowaniem. Ktoś, kto zakłada na różnych forach wątki pod tytułem "Z... manipulatorem historii" nie uprawia krytyki, lecz szkaluje. Jeżeli coś podobnego robi się nawet przy okazji demaskowania dawnej agentury SB, to działanie takie przynosi obiektywną korzyść owej agenturze, niezależnie od subiektywnych (tak czy owak niskich) intencji oszczercy.

                                                    Zbigniew Bereszyński
                                                  • z.bereszynski Re: Trzeba było tak od razu 16.08.09, 12:32
                                                    To nie ja występuję w roli oskarżyciela-oszczercy, ale Andrzej Szubert. To on z uporem maniaka atakuje mnie gdzie tylko może i jak tylko może, w najbardziej obelżywy sposób. Na różnych forach internetowych pozakładał oszczercze wątki, których same tytuły jasno świadczą o tym, że nie chodzi mu o dyskusję lecz wyłącznie o szkalowanie mojej osoby:
                                                    www.google.pl/search?hl=pl&rlz=1C1CHNG_plPL324PL324&q=zbigniew+bereszy%C5%84ski+manipulatorem+historii&btnG=Szukaj&lr=
                                                    To nie ja zaatakowałem tutaj Andrzeja Szuberta, ale on mnie. To samo dzieje się na innych forach:
                                                    porozumienie.mojeforum.net/temat-vt266.html?postdays=0&postorder=asc&start=0
                                                    porozumienie.mojeforum.net/temat-vt267.html?postdays=0&postorder=asc&start=0
                                                    Osobie atakowanej przysługuje prawo do obrony. Pisanie, że jestem stronniczy, bo odpowiadam na ataki, to przykład szczególnej przewrotności.

                                                    Nie pisałem, że Szubert współpracuje z agenturą SB. Wskazałem tylko na to, że jego napaści na mnie przynoszą obiektywnie korzyść demaskowanej agenturze. Taki jest obiektywny sens jego działań, niezależnie od jego subiektywnych intencji (motyw jest prosty czy raczej prymitywny - walka z osobistymi wrogami, do których Szubert zaliczył również mnie, bo nie chciałem pisać historii pod jego dyktando). Woltan wypacza prawdziwy sens mojej wypowiedzi i sądzę, że robi to celowo, z całym wyrachowaniem, bo także jego zamiarem jest atakowanie mojej osoby, a nie dochodzenie prawdy. Sądzę, że Andrzej Szubert i Woltan reprezentują ten sam krąg osób. Różnica jest tylko taka, że Szubert, przy wszystkich jego wadach, ma odwagę występować pod własnym imieniem i nazwiskiem, a Woltan woli atakować z ukrycia, za osłoną internetowego nicku (typowe zachowanie dla pewnego kręgu osób). Obaj, niezależnie od deklarowanych oficjalnie poglądów i subiektywnych intencji, swoimi działaniami w tym wątku oddają obiektywnie przysługę demaskowanej agenturze SB. Tak wygląda obiektywny sens ich poczynań. Takie bywają konsekwencje podszytego prywatą zaślepienia.

                                                    Woltan ubolewa nad tym, że tylko ja na gruncie opolskim prowadzę badania historyczno-lustracyjne. Ja także ubolewam nad tym, że tak jest, i wolałbym, by podobną działalność prowadziła większa liczba osób. Jest jednak między nami znamienna różnica. Ja robię sam coś konkretnego w tym kierunku i bardzo cieszyłbym się, gdyby inni podjęli działalność w podobnym zakresie. Woltana stać tylko na próby złośliwego dyskredytowania mojej działalności. Niby to jest za lustracją, ale robi co może, by zdyskredytować jedyne jak na razie wysiłki w tym kierunku. Kolejny przykład postawy "za a nawet przeciw"...

                                                    Zbigniew Bereszyński

                                                  • Gość: koń trojański Re: Trzeba było tak od razu IP: *.pools.arcor-ip.net 16.08.09, 14:02
                                                    O zamiarze utworzenia wątku pt „Zbigniew Bereszyński manipulatorem
                                                    historii” poinformowałem wcześniej prywatnym mailem samego
                                                    zainteresowanego. Wysłałem jemu nawet tekst, który parę dni później
                                                    opublikowałem na forum.pl.
                                                    W tekście tym, na podstawie cytatów z GW, cytatów z tekstów
                                                    Bereszyńskiego, a także cytatów z tekstów „kluczborskich
                                                    internowanych” wykazałem, że Bereszyński dorobił kilku osobom
                                                    konspiracyjne życiorysy. Wobec czego nazwałem go manipulatorem
                                                    historii
                                                    .
                                                    forum.gazeta.pl/forum/w,65,85910031,0,Zbigniew_Bereszynski_man
                                                    ipulatorem_historii.html

                                                    Jeśli bym skłamał, dla Bereszyński, który w mistrzowski sposób
                                                    uprawia polemikę, byłoby dziecinnie łatwe wykazać, że napisałem
                                                    nieprawdę
                                                    .
                                                    Miał przecież możliwość, zdanie po zdaniu, akapit po akapicie,
                                                    cytując i wyłapując moje „kłamstwa” udowodnić, że kłamię.

                                                    Wyszedłbym na oszusta, intryganta i kłamcę.

                                                    A co zrobił Bereszyński?
                                                    Napisał, że rzekomo nim manipulowałem, i wprowadzałem go w błąd –
                                                    choć nie podał żadnego konkretnego i udokumentowanego dowodu na to.
                                                    Pomówił mnie, że napuszczony zostałem przez OSPN i oświadczył, że
                                                    nie zamierza ze mną dyskutować.
                                                    Ale występując anonimowo jako „antars” ciągle mnie w tamtym
                                                    wątku atakował, oczerniał i ośmieszał.

                                                    Na stronie PON w odpowiedzi na moje uzasadnione, udowodnione wręcz
                                                    zarzuty pod jego adresem wkleił Bereszyński tasiemcowy tekst
                                                    zawierający ponad 40 linków – odsyłaczy.
                                                    Ale ani jednym słowem nie odniósł się do postawionych przeze mnie
                                                    przeciwko niemu uzasadnionym zarzutom.
                                                    porozumienie.mojeforum.net/temat-vt168.html?
                                                    postdays=0&postorder=asc&start=0

                                                    Tę taktyką pomówień, oszczerstw, insynuacji, odwracania uwagi i
                                                    mataczenia stosuje Bereszyński wobec mnie do dnia dzisiejszego. A
                                                    jednocześnie czuje się obrażony, że nazywam go tchórzem.

                                                    as
                                                  • Gość: Woltan Re: Trzeba było tak od razu IP: *.internetdsl.tpnet.pl 16.08.09, 17:18
                                                    Chciałem wyrazić obawę w sprawie braku konkurencji czy, jak kto woli,
                                                    niebezpiecznego "obiektywnie" monopolu, niezależnie od stosunku do sprawy autora
                                                    lub jego czytelników. I oto, co mnie spotyka - zarzuty kolaboracji z agentami i
                                                    jakąś bliżej niezidentyfikowaną grupą wrogów autora. Ja rozumiem, ze działając
                                                    samotnie można cierpieć na syndrom oblężonej twierdzy, ale "obiektywnie" to
                                                    wygląda na rzeczywiście niebezpieczne i, co tu dużo mówić, chore. Wymaganie, by
                                                    każdy, kto się w tej sprawie wypowiada, lepiej zajął się również badaniami, bo
                                                    inaczej tylko szkodzi, też budzi moją trwogę o stan autora i jego lekceważąco
                                                    niebezpieczne podejście do ludzi. Wyraziłem ubolewanie, ze nie ma ludzi, którzy
                                                    równolegle prowadziliby w tej dziedzinie jakieś badania, ale postulat, by robili
                                                    to wszyscy, stawia kwalifikacje moralne, emocjonalne, no i naukowe autora tej
                                                    wypowiedzi pod znakiem zapytania. Ja raczej dziękuję za taką dyskusję.To wygląda
                                                    bardziej na pieniactwo i chęć zniszczenia moralnego tych, którzy mają inne
                                                    zdanie. Zaczynam rozumieć pana A. Szuberta i Behemota.
                                                  • z.bereszynski Re: Trzeba było tak od razu 16.08.09, 22:48
                                                    Andrzej Szubert napisał: „O zamiarze utworzenia wątku pt „Zbigniew Bereszyński manipulatorem historii” poinformowałem wcześniej prywatnym mailem samego zainteresowanego”. Koniec cytatu. Szubert „zapomniał” dodać, że towarzyszyło temu żądanie wprowadzenia oczekiwanych przez niego zmian w treści moich opracowań historycznych. Postawiono mi ultimatum: albo dokonam określonych zmian w tekście, albo zostanę publicznie oszkalowany jako rzekomy manipulator historii. To był po prostu szantaż.

                                                    Oczywiście nikomu nie pozwolę się szantażować. Odrzuciłem te bezczelne żądania i od tego czasu Andrzej Szubert próbuje mścić się na mnie, opluwając mnie gdzie tylko może i jak tylko może.

                                                    Mam swoje zasady. Nie dyskutuję z szantażystami i nie podejmuję z nimi negocjacji. Dlatego Andrzej Szubert nie jest dla mnie partnerem do dyskusji. Nie jest jednak prawdą, że nie odniosłem się do jego twierdzeń. Odniosłem się do nich wielokrotnie w różnych miejscach, na dowód czego podaję odnośny link:
                                                    forum.gazeta.pl/forum/w,904,89936723,90494738,Andrzej_Szubert_jak_zwykle_klamie.html
                                                    Andrzej Szubert jak zwykle kłamie.

                                                    Woltan po raz kolejny przekręca moje wypowiedzi, co daje mu asumpt do kolejnych zarzutów pod moim adresem. To bardzo brzydka metoda polemiczna. Albo nie stara się on czytać ze zrozumieniem tego, co napisałem, albo też świadomie przekręca on moje wypowiedzi, by mieć pretekst do występowania z kolejnymi zarzutami. Myślę, że raczej to drugie, bo nie mam wrażenia, by czytanie ze zrozumieniem przerastało jego możliwości.

                                                    Nie pisałem, że Woltan kolaboruje z agentami SB. Wskazałem tylko na obiektywny sens jego działań w tym wątku, zaznaczając, że subiektywna motywacja Woltana może być inna. To wielka różnica.

                                                    Nie pisałem, że Woltan ma sam podejmować badania historyczne. Napisałem tylko, że jego działania w tym wątku służą dezawuowaniu jedynych, jak na razie, badań historyczno-lustracyjnych w województwie opolskim, bo faktycznie tak przedstawia się obiektywny sens jego poczynań (niezależnie od subiektywnej motywacji). To także wielka różnica.

                                                    To nieprawda, że Woltan ograniczył się do wyrażenia „obawy w sprawie braku konkurencji czy, jak kto woli, niebezpiecznego "obiektywnie" monopolu, niezależnie od stosunku do sprawy autora lub jego czytelników”. To nie były tylko uwagi natury ogólnej. Woltan posunął się do insynuacji pod moim adresem, sugerując, że są podstawy do podejrzewania mnie o „instrumentalne traktowanie wiedzy zdobytej […] w archiwach IPN”. To było najzwyklejsze oszczerstwo. Woltan zarzucił mi też „występowanie w roli oskarżyciela-oszczercy”. Kolejne oszczerstwo pod moim adresem. Postępując w ten sposób, Woltan przekroczył granice zwykłej krytyki. Teraz posuwa się on do kolejnych oszczerstw, sugerując nawet jakąś „chorobę” itp. Co to ma wspólnego z merytoryczną dyskusją, choćby i najbardziej krytyczną? To zwykłe opluwanie, nic więcej.

                                                    Woltan jest oburzony, że ośmieliłem się odpowiedzieć na jego insynuacje pod moim adresem. On może, działając anonimowo, formułować rozmaite podejrzenia i insynuacje pod moim adresem, ale ja nie mam prawa z tym polemizować. Mam położyć po sobie uszy i łykać to wszystko w pokorze. Ciekawe pojęcie swobody dyskusji! Coś się Panu pomyliło, drogi Anonimie (inna sprawa, że domyślam się, kim Pan jest, ale mniejsza o to).

                                                    Woltan może rozmaicie widzieć swoją rolę w tym wątku. Ale obiektywny sens owej roli jest taki, jak napisałem już wcześniej.

                                                    Tematem tego wątku jest dawna agentura SB w opolskim środowisku studenckim. Po raz pierwszy ktoś ujawnia nieznane fakty w tym zakresie. Jest o czym dyskutować, bo przecież to zaledwie przysłowiowy wierzchołek góry lodowej. Jest jeszcze ogrom pracy do wykonania i choćby o tym warto byłoby pomówić. Ale dla Szuberta i Woltana najważniejsze jest coś innego. Obaj próbują sprowadzić wątek na manowce, odchodząc od właściwego tematu, bo rzekome „grzechy” autora są dla nich ważniejsze od świństw, jakie robiła dawna agentura. Najważniejsze, to dokopać autorowi, bo nie należy do naszej paczki.

                                                    Dawna agentura może tylko się cieszyć się z takiego obrotu sprawy. Tak wygląda obiektywny sens tego, co robią Szubert i Woltan.

                                                    Ktoś boleje nad tym, że tylko ja param się badaniami historyczno-lustracyjnymi w odniesieniu do Opolszczyzny. Zjawisko to jest jednak niestety całkiem zrozumiałe. Ludzie nie chcą zajmować się tą tematyka, bo wiedzą, jak wiele może ich to kosztować. Ktoś, kto bierze się za takie tematy, musi być przygotowany na to, że będzie atakowany z rozmaitych stron, z lewa i z prawa, obrzucany błotem, opluwany, posądzany o najgorsze, pomawiany o niskie pobudki działania, rzekome manipulacje, stronniczość itd. itp. Wymownym tego przykładem jest rozwój sytuacji w tym wątku. To, co tu się dzieje, może niejedną osobę skutecznie zniechęcić do podejmowana podobnej tematyki. Wygodniej i bezpiecznej jest zajmować się historią średniowiecza lub okresem międzywojennym, a dawni esbecy i ich agentura mogą dalej spać spokojnie...

                                                    Zbigniew Bereszyński
                                                  • Gość: koń trojański Re: Trzeba było tak od razu IP: *.pools.arcor-ip.net 17.08.09, 00:04
                                                    Wykręty, pomówienia, insynuacje...
                                                    A odwagi, aby podnieść rzuconą mu w twarz rękawicę, nadal brakuje.
                                                    Tak pewnie już zostanie.
                                                    Jeszcze jedna uwaga ogólna.
                                                    Jaka jest pewność, że Bereszyński, przyłapany już raz na gorącym
                                                    uczynku pisania nieprawdy (o czym Bereszyński doskonale wie – i
                                                    dlatego wykręca się sianem) we wszystkich innych opisywanych przez
                                                    niego historiach jest kryształowo uczciwy?

                                                    as
                                                  • Gość: koń trojański Re: Trzeba było tak od razu IP: *.pools.arcor-ip.net 17.08.09, 09:46
                                                    Zastanawiałem się nad tym krokiem, ale „Rubikon” ujawniania
                                                    prywatnych maili w mojej publicznej debacie z Bereszyńskim został
                                                    już w przeszłości przekroczony.
                                                    Najpierw opublikował mojego prywatnego maila R. Gleich. Krótko
                                                    później zrobił to Bereszyński. Chodziło o domniemane szantażowanie
                                                    go ujawnieniem jego manipulacji na forum PON, jeśli kłamstw z jego
                                                    tekstu nie usunie. Nie był to jednak szantaż, a ostrzeżenie. Dopiero
                                                    wtedy i ja ujawniłem maile Bereszyńskiego do mnie. Teraz ujawniam
                                                    kolejne.


                                                    Bereszyński wymigując się od rzeczowej dyskusji ze mną napisał,
                                                    cytuję:
                                                    „Mam swoje zasady. Nie dyskutuję z szantażystami i nie podejmuję
                                                    z nimi negocjacji.”


                                                    Pozwolę sobie na wklejenie dwóch maili Bereszyńskiego, będących jego
                                                    odpowiedzią na mój inkryminowany mi przez niego szantaż.
                                                    Oto jego pierwszy mail z 11 pańdziernika 08 :

                                                    [i]„Witam,

                                                    W ostatnim czasie bardzo ciężko pracuję i po prostu nie mam czasu na
                                                    wypisywanie takich listów jak Ty. Mam pilniejsze i ważniejsze sprawy
                                                    na
                                                    głowie. Napiszę więc bardzo krótko, odnosząc się tylko do spraw
                                                    najistotniejszych.

                                                    Po pierwsze - nie jestem żadnym najemnikiem Wyborczej. Założyłem
                                                    ostatnio własną stronę internetową, gdzie umieściłem trochę swoich
                                                    tekstów. Jest to strona absolutnie prywatna i Wyborcza nic do tego
                                                    nie
                                                    ma. Piszę to, co sam uważam za właściwe, i nikt mi tego nie
                                                    cenzuruje.
                                                    Nie piszę pod niczyje dyktando - ani Gilewicza, ani Wyborczej ani
                                                    Twoje.
                                                    Sam decyduję o tym, co piszę i co idzie na moją prywatną stronę.

                                                    Nie pisuję tylko do Wyborczej. Wyborcza wielu rzeczy nie chce mi
                                                    drukować, zwłaszcza jeżeli chodzi o demaskowanie esbeków i agentury.
                                                    To

                                                    czego Wyborcza mi nie puszcza, staram się drukować gdzie indziej. I
                                                    czasem mi się tu udaje. Wiele tego typu materiałów udało mi się
                                                    wydrukować w takich pismach jak "Nasza Polska". "Tygodnik Prudnicki"
                                                    czy
                                                    "Kurier Brzeski", a także uniwersytecki "Indeks". Właśnie
                                                    w "Indeksie"
                                                    zdemskowałem publicznie bardzo niebezpiecznego agenta, jakim był tw
                                                    ps.
                                                    "Jan" - Jan Karol Tkocz, obecny profesor Uniwersytetu Śląskiego w
                                                    Katowicach. Wyborcza nie chciała mi tego wydrukować, ale "Indeks"
                                                    wydrukował i sprawa poszła w świat. Podaję trochę linków, żebyś
                                                    mógł to

                                                    sprawdzić.
                                                    www.tygodnikprudnicki.pl/index.php?tpid=1&k=3440
                                                    www.kurierbrzeski.com.pl/modules.php?module_name=articles&action=show_article&a_id=388
                                                    www.medianet.pl/~naszapol/0813/0813smoi.php
                                                    www.kurierbrzeski.com.pl/modules.php?module_name=articles&action=show_article&a_id=273
                                                    indeks.uni.opole.pl/
                                                    Hasło "Nad Stobrawą" na mojej stronie internetowej to tylko krótki
                                                    wyciąg typu encyklopedycznego, a nie jakaś monografia. Są tam tylko
                                                    informacje podstawowe i czepianie się, że o tym czy tamtym w tym
                                                    haśle
                                                    nie piszę, jest niepoważne. Jak ktoś chce wiedzieć więcej na ten
                                                    temat,

                                                    to może poczytać "Opór społeczny..." w wydaniu książkowym i w
                                                    internecie. To. co macie na Waszej własnej stronie internetowej, to
                                                    zresztą też tylko wielki skrót i wielu informacji tam nie ma.

                                                    O tym, że Gilewicz i tw "Piast" to jedna osoba, pisałem już
                                                    publicznie w

                                                    różnych miejscach i dzięki temu jest to sprawa ogólnie znana. Nie
                                                    muszę

                                                    tego przypominać przy każdej okazji. Do sprawy tw "Piast" jeszcze
                                                    wrócę,

                                                    tylko muszę dostać całość materiałów, na które ciągle czekam.
                                                    Napiszę
                                                    wtedy także o Gleichu, Sokołowskim itd. Muszę mieć jednak w ręku
                                                    wszystkie dokumenty.

                                                    Na razie jestem zajęty innymi sprawami. Ostatnio zacząłem publikować
                                                    materiały ujawniające byłych esbeków w środowisku wyższych uczelni. W

                                                    kolejce do publikacji czekają teksty o ważnych agentach SB w życiu
                                                    publicznym Opola - prawdziwych, naprawdę groźnych agentach, a nie
                                                    takich
                                                    złapanych na szantaż płotkach jak Gilewicz. To są sprawy sto razy
                                                    ważniejsze od tej Waszej wojny z Gilewiczem. Wasze działania
                                                    przeciwko
                                                    mnie tylko utrudniają mi działanie. Przeszkadzacie mi w tym, co
                                                    naprawdę

                                                    ważne. Mam nadzieję, że niedługo to zrozumiesz, gdy tylko pokażą się

                                                    publikacje, o których tu piszę.

                                                    Dam ci jeden przykład. We wrześniu br. złożyłem w Zarządzie Regionu
                                                    "Solidarności" wniosek o wydanie napisanej przeze mnie w ostatnich
                                                    miesiącach książki o wydarzeniach z 1968 r. W książce tej ujawniam
                                                    m.
                                                    in. wieloletniego agenta SB, który obecnie jest profesorem
                                                    Uniwersytetu
                                                    Opolskiego. Ujawniam tam także innego agenta SB, który obecnie
                                                    należy do

                                                    opolskiej elity i udaje wielkiego opozycjonistę. Chodzi o dwóch
                                                    agentów,

                                                    którzy całe lata brali ciężkie pieniądze za donoszenie. Za
                                                    prawdziwe,
                                                    szkodzące ludziom donosy, a nie za takie fiu-bździu jak w przypadku
                                                    Gilewicza. I co? Guzik! Zarząd Regionu na czele z panią Gonet
                                                    odmówił mi

                                                    wydania książki, opierając się w szczególności na opinii, jaką w
                                                    sierpniu wystawiła mi Twoja żona. Takie są skutki Waszych działań, a
                                                    także działań podejmowanych przez takich ludzi jak Klusik i Ukleja.
                                                    Teraz łamię sobie głowę, jak zorganizować wydanie książki bez pomocy

                                                    "Solidarności", zaś agenci, których chcę ujawnić, dalej chodzą sobie
                                                    spokojnie po Opolu.

                                                    Z tego co piszesz wnioskuję, że daliście się wciągnąć do gry przez
                                                    ludzi, którzy od wielu miesięcy złośliwie usiłują torpedować moją
                                                    działalność. Mam tu na myśli zwłaszcza Klusika i jego kolegów z tzw.

                                                    OSPN. Ludzie ci od dawna starają się szkalować mnie gdzie tylko
                                                    mogą,
                                                    opowiadając niestworzone historie na mój temat. Kierują nimi chore
                                                    ambicje osobiste, ale nie tylko... Oni sami nie wiedzą jeszcze, że

                                                    sprytnie podpuszczani przez gościa, który był umoczony we współpracę
                                                    z

                                                    SB. Ten gość ma interes w tym, by odebrać mi możliwość publikacji i
                                                    podkopać moją wiarygodność. Ja też tego do niedawna nie wiedziałem ,
                                                    ale
                                                    teraz już wiem i przyjdzie czas, gdy to ujawnię. Wszystko we
                                                    właściwym
                                                    czasie.

                                                    Klusik bezczelnie kłamie mówiąc, że "gumkuję" Ukleję. Wejdź na moją

                                                    prywatną stronę internetową, przejrzyj umieszczone tam teksty, a sam
                                                    zobaczysz, ile razy pojawia się tam nazwisko Uklei. Oto parę linków
                                                    dla
                                                    zilustrowania wiarygodności tego, co plecie Klusik:
                                                    www.bereszynski.cba.pl/rewolucja_historia_6.htm
                                                    www.bereszynski.cba.pl/rewolucja_historia_17.htm
                                                    www.bereszynski.cba.pl/rewolucja_historia_26.htm
                                                    O Uklei wspominam także w moim opracowaniu na temat "Solidarności"
                                                    prudnickiej, jakie ostatnio drukował "Tygodnik Prudnicki".
                                                    Opracowanie
                                                    dotyczy Prudnika i okolic, ale wspomniałem tam również o Uklei, choć
                                                    wcale nie musiałem. Podaję link, żebyś mógł to sam sprawdzić.
                                                    www.tygodnikprudnicki.pl/index.php?tpid=1&k=3042
                                                    Wierząc w to co opowiada Klusik, dajesz się podpuszczać notorycznemu
                                                    kłamcy, który jest po prostu chory z nienawiści. Ten człowiek nie ma
                                                    żadnego wglądu w to, nad czym obecnie pracuję. Nie wie, bo nie może
                                                    wiedzieć, co dopisuję, a co ewentualnie zmieniam lub wykreślam. Po
                                                    prostu zmyśla, żeby mnie szkalować. Bezczelny kłamca, który
                                                    na dodatek uważa się za reprezentanta... wartości chrześcijańskich w
                                                    życiu społecznym. Co za fałsz i zakłamanie!

                                                    Żebyś lepiej uprzytomnił sobie, kim jest obecnie Klusik i jak
                                                    naprawdę
                                                    on postępuje,
                                                  • Gość: koń trojański Re: Trzeba było tak od razu IP: *.pools.arcor-ip.net 17.08.09, 09:49

                                                    Żebyś lepiej uprzytomnił sobie, kim jest obecnie Klusik i jak
                                                    naprawdę
                                                    on postępuje, dam Ci jeden przykład. Kilka lat temu dostał on z IPN
                                                    notę

                                                    z danymi agenta tw ps. "Jan" - Jana Karola Tkocza, późniejszego
                                                    profesora UŚ. Nigdy nie odważył się tych danych publicznie ujawnić.
                                                    Umieszczając w internecie fragmenty swojej "teczki", podał tylko
                                                    pseudonim tego agenta i jego miejsce pracy (Instytut Śląski).
                                                    Nazwiska
                                                    nie ujawnił. Ujawnił tylko tych agentów, o których już wcześniej
                                                    pisała
                                                    opolska prasa (Forystek, Głowiński). Taki z niego bohater! Dopiero
                                                    ja
                                                    zdemaskowałem publicznie Tkocza na łamach "Indeksu", już po
                                                    rozejściu
                                                    się przeze mnie z Klusikiem i resztą OSPN. I taki "bohater" jak
                                                    Klusik
                                                    ma czelność mnie opluwać?! Znów podaję linki dla sprawdzenia tego co
                                                    piszę:
                                                    www.stopkorupcji.org/aktualnosci/antoniklusik.html
                                                    indeks.uni.opole.pl/
                                                    Sądami mnie nie strasz, bo ja się sądów nie boję. Chętnie spotkam się
                                                    w
                                                    sądzie z ludźmi, którzy od dawna próbują mnie publicznie zniesławiać.

                                                    Mam tu na myśli takich ludzi jak Klusik, Szatyński czy Ukleja.
                                                    Zebrałem
                                                    wiele dowodów ich oszczerczej działalności przeciwko mnie i może
                                                    przyjść
                                                    czas, gdy to wykorzystam na drodze prawnej. Mam nadzieję, że nie
                                                    chcesz
                                                    dołączyć do tego towarzystwa.

                                                    W najbliższym czasie dowiesz się więcej na temat mojej obecnej
                                                    działalności i wtedy sam zrozumiesz, jak bardzo mylisz się w swoich
                                                    ocenach i jak bardzo utrudniacie mi działalność swoimi poczynaniami.

                                                    Mimo wszystko pozdrawiam

                                                    Z.B.“

                                                    Koniec maila

                                                    A więc Bereszyński i dyskutuje i negocjuje z „szantażystą“. A
                                                    nawet „mimo wszystko” pozdrawia. Pewnie liczył jeszcze, że
                                                    zrezygnuję z ujawnienia jego manipulacji na forum pl.
                                                    Dzień później, 12 października 08 Bereszyński wysłał mi kolejnego
                                                    maila:

                                                    „Jeszcze jedna uwaga do tego co już napisałem. Masz mi za złe, że w
                                                    krótkim tekście o biuletynie "Nad Stobrawą", jaki umieściłem na
                                                    swojej

                                                    prywatnej stronie internetowej, nie piszę, że Gilewicz to tw ps.
                                                    "Piast". A czy Wy (Twoja żona i Ty) napisaliście o tym na swojej
                                                    stronie
                                                    internetowej? Przed chwilą zajrzałem na stronę www.nadstobrawą i po
                                                    raz

                                                    kolejny przekonałem się, że niczego takiego tam nie ma. Wyliczacie
                                                    tam
                                                    różne pseudonimy agentów, ale nie podajecie, że np. "Piast" to
                                                    Gilewicz

                                                    a "Kozak" to Teodorowski. Dlaczego nie oburza Cię ten brak
                                                    informacji na
                                                    Waszej własnej stronie internetowej? Dlaczego czepiasz się tylko
                                                    mojej
                                                    strony?

                                                    Jeżeli o mnie chodzi, to już wielokrotnie pisałem, że Gilewicz
                                                    i "Piast"

                                                    to jedna osoba. Dzięki mnie zaczęto pisać o tym oficjalnie w
                                                    gazetach (a

                                                    nie tylko na forach internetowych). Zrobiłem co do mnie należało i
                                                    nie
                                                    muszę ciągle się powtarzać. To nie mnie brakuje odwagi, ale komuś
                                                    innemu.

                                                    To, że nie zgadzam się z Twoimi ocenami, to wyłącznie moja sprawa.
                                                    Mam
                                                    prawo do własnych ocen. Oczywiście możesz ze mną polemizować. Masz
                                                    prawo
                                                    spierać się z moimi opiniami. Ale niestety Ty nie ograniczasz się
                                                    tylko
                                                    do dyskusji z moimi ocenami. Ty także atakujesz moją osobę,
                                                    posądzając

                                                    mnie prywatnie i publicznie (w internecie) o najgorsze rzeczy, np. o
                                                    rzekome zaprzedanie się Wyborczej, co jest kompletną bzdurą (to nie
                                                    ja
                                                    jestem pupilkiem Wyborczej w środowisku opolskich weteranów
                                                    "Solidarności", ale zupełnie ktoś inny - kto, tego sam się domyśl na
                                                    podstawie łatwo dostępnych publikacji prasowych). Ja piszę otwarcie,
                                                    że

                                                    nie zgadzam się z Twoimi ocenami, ale nigdy nie pisałem źle o Tobie
                                                    jako

                                                    o człowieku. Ty jednak dołączyłeś do tego chórku, który od długiego

                                                    czasu atakuje mnie wściekle jako człowieka. To nie jest w porządku,
                                                    drogi Kolego. Przyjdzie czas, że sam zrozumiesz, do jakiej gry dałeś
                                                    się

                                                    wciągnąć i komu ta gra naprawdę służy.

                                                    To wszystko, co mam Ci do powiedzenia w tej chwili. Resztę dopowie
                                                    samo
                                                    życie, gdy mimo piętrzonych z różnych stron przeszkód (niestety także

                                                    przy Waszym udziale), uda mi się choćby częściowo zrealizować moje
                                                    obecne plany.

                                                    Z.B.

                                                    p.s.

                                                    Jeżeli chcesz do mnie pisać, to tylko na ten adres. Na poprzedni
                                                    adres
                                                    nie pisz, bo korzystałem z niego tylko gościnnie. Nie chcę wciągać
                                                    osób
                                                    trzecich w sprawy, o których tu mowa. Z góry oświadczam jednak, że w
                                                    najbliższym czasie nie będę odpisywać na kolejne ataki i pretensje,
                                                    bo
                                                    po prostu nie mam na to czasu.”

                                                    A więc wciąż dyskutuje i negocjuje z szantażystą, choć – jak pisze
                                                    obecnie - takich rzeczy nie robi, bo niezgodne są one z
                                                    jego „zasadami”

                                                    14 października 08 wkleiłem na forum wątek o nim jako o
                                                    manipulatorze historii.
                                                    Chwilę potem otrzymałem od Bereszyńskiego kolejnego maila:

                                                    „Szanowny Panie Szubert,

                                                    Traktowałem Pana jak kolegę, pisałem o Panu i Pańskiej małżonce
                                                    najlepiej jak umiałem, stanąłem publicznie w Pańskiej obronie, gdy
                                                    został Pan nazwany przez Gilewicza człowiekiem znikąd. Dzisiaj tego,
                                                    żałuję. Okazałeś się Pan moralnym zerem. Faktycznie jesteś Pan
                                                    człowiekiem znikąd i podążającym donikąd.

                                                    To, co zaczął Pan ostatnio robić, to złośliwie torpedowanie mojej
                                                    działalności, mającej na celu ujawnianie faktycznych agentów SB w
                                                    naszym

                                                    życiu publicznym. Stałeś się Pan faktycznym sprzymierzeńcem
                                                    prawdziwych

                                                    agentów. Nie ja ale Pan. Niedługo sam Pan to zrozumiesz, ale będzie
                                                    już

                                                    za późno.

                                                    Ja nikomu się nie wysługuję. To Pan stałeś się narzędziem
                                                    intrygantów,
                                                    takich jak Klusik i jemu podobni. Przyjdzie czas, że sam Pan
                                                    zrozumiesz,
                                                    kto i z jakich pobudek inspiruje poczynania tych ludzi i pośrednio
                                                    także
                                                    Pańskie działania, ale dla Pana będzie już za późno. Już jest za
                                                    późno.
                                                    Nasze drogi się rozchodzą, Panie Nikt Znikąd.

                                                    Żegnam

                                                    Zbigniew Bereszyński“

                                                    Ujawniam te maile niechętnie. Ale to Bereszyński jako pierwszy
                                                    ujawnił mojego prywatnego maila do „jego osoby”. Wobec czego czuję
                                                    się zwolniony z zasady nieujawniania prywatnej korenspondencji. Tym
                                                    bardziej, że nie mam innej możliwości wykazania, jak to z
                                                    tymi „zasadami“ Bereszyńskiego jest naprawdę.
                                                  • z.bereszynski Re: Trzeba było tak od razu 17.08.09, 11:24
                                                    Andrzej Szubert pisze, że mnie tylko "ostrzegał", ale nie szantażował. "Ostrzegał", co zrobi, jeżeli nie spełnię jego bezczelnych żądań dotyczących pisania historii pod jego dyktando. To się właśnie nazywa szantaż!

                                                    Przejawiłem w stosunku do tego osobnika maksimum dobrej woli. Dyskutowałem z nim dopóki się dało, tłumaczyłem i wyjaśniałem, jak wyglądają pewne sprawy. Posunąłem się nawet do jego publicznej obrony, gdy na łamach prasy został napiętnowany przez innych weteranów "Solidarności" (dziś uważam, że to tamci ludzie mieli rację, a nie ja, biorąc go w obronę). Gdy jednak zaczął mnie szantażować, skończyło się miejsce na dyskusję. Szantażyści nie są partnerami do dyskusji.

                                                    Fakt szantażowania mnie przez Andrzeja Szuberta ujawniłem już dawno temu na kluczborskim forum GW:
                                                    forum.gazeta.pl/forum/w,26289,80924642,87604892,jeszcze_jedna_proba_szantazu.html
                                                    Tam też ujawniony został inny przypadek szantażu z jego strony:
                                                    forum.gazeta.pl/forum/w,26289,80924642,87549081,Re_Grozby.html
                                                    Nieco później na tymże kluczborskim forum GW Andrzej Szubert sam przyznał się do tego, że w 1983 r. szantażował Ryszarda Gleich, grożąc mu zadenuncjowaniem na SB:
                                                    forum.gazeta.pl/forum/w,26289,93529439,93552706,Re_O_tym_jak_Rysio_Wojtka_zrehabilil_.html
                                                    Takim właśnie człowiekiem jest Andrzej Szubert. Nie znałem go kiedyś z tej strony. Miałem lepsze zdanie na jego temat, wydawał mi się postacią pozytywną i tak też o nim pisałem. Dziś jednak widzę sprawy inaczej. On sam odsłonił przede mną (i nie tylko) swoje prawdziwe oblicze.

                                                    Szantażyści są ludźmi bez zdolności honorowych. Takim ludziom nie podaje się ręki. Nie zasługują oni na to, by z nimi dyskutować.

                                                    Szubert i Woltan robią co mogą, bo rozwalić ten wątek. To ewidentne rozrabiactwo, wynikające z bardzo niskich pobudek natury osobistej. Nie podejrzewam ich o współpracę z demaskowaną agenturą SB, ale obiektywnie rzecz biorąc, działają tutaj w jej interesie. Robią to świadomie, z całym wyrachowaniem, bo po wszystkim, co napisałem powyżej, nie mogą nie zdawać sobie sprawy z obiektywnego sensu swoich poczynań.

                                                    Pewien krąg wzajemnej adoracji chełpi się publicznie, że działa na rzecz przezwyciężenia "zmowy Okrągłego Stołu". Oto mamy kolejny przykład tego, jak wygląda to w praktyce.

                                                    Zbigniew Bereszyński
                                                  • z.bereszynski Re: Trzeba było tak od razu 17.08.09, 13:41
                                                    Święte słowa. Muszę jednak poinformować forumowiczów o kolejnym wyczynie Szuberta i jego kolegów.

                                                    W dniu dzisiejszym "nieznani sprawcy" usunęli z forum Porozumienia Organizacji Niepodległościowych założony tam kilka dni temu wątek poświęcony działaniom SB na opolskich uczelniach.
                                                    porozumienie.mojeforum.net/forum-vf3.html
                                                    W wątku tym były podane linki do opracowania na mojej stronie internetowej, a także do dyskusji na opolskim forum GW. Widocznie Andrzej Szubert i jego kumple z OSPN bali się, że tą drogą wiele osób w Polsce może dowiedzieć, co Szubert wyprawia na tym forum i komu oddaje przysługę swoimi działaniami. W związku z tym zastosowali wypróbowane za komuny praktyki cenzorskie. Przy okazji oddali przysługę TW ps. "Alter-Ego" i innym ujawnionym przeze mnie agentom SB, utrudniając rozpowszechnianie informacji na ich temat.

                                                    Usunięcie wątku na forum PON jest najpewniej dziełem Jacka Bezega z OSPN, który występuje tam w roli moderatora. Wszystko wskazuje na to, że to właśnie Jacek Bezeg wspierał w tym wątku Szuberta, występując pod pseudonimem "Woltan".

                                                    Tak wygląda wolność słowa, swoboda dyskusji i swoboda badań naukowych w rozumieniu Andrzeja Szuberta i jego kolegów OSPN. Z całą odpowiedzialnością za słowa oświadczam, że to co robią Szubert i jego koledzy z OSPN, jest działaniem w interesie dawnej agentury SB. Osoby te działają z całym wyrachowaniem, z pełną świadomością czynionego zła. Rozpowszechniają oszczerstwa na mój temat, a jednocześnie robią co mogą, by uniemożliwić ludziom poznanie prawdy na temat ich własnych osób. Wstydzą się własnych działań na tym forum i dlatego tak szybko zatroszczyli się, by informacja o tych działaniach nie przedostała się na szersze forum ogólnopolskie, gdzie próbują kreować się na wielkich antykomunistów i zwolenników lustracji. Człowiek uczciwy nie ma nic nic do ukrycia i nie wstydzi się swoich czynów. Jasny stąd wniosek, że Szubert i jego koledzy nie mają czystego sumienia.

                                                    Zbigniew Bereszyński
                                                  • Gość: Wotan Re: Trzeba było tak od razu IP: *.102.211.91.static.bait.pl 17.08.09, 22:12
                                                    Niestety, muszę rozczarować Z.Bereszyńskiego. Zapewniam, że nie jestem J.Bezeg
                                                    i, jak wcześniej powiedziałem, posądzony o to przez Z.Bereszyńskiego, nie należę
                                                    do wymienianego tu, i jak się okazuje w wielu innych wątkach negatywnie
                                                    stygmatyzowanego przez Z.Bereszyńskiego, OSPN. Przy okazji przebrnąłem, przez
                                                    kilka wątków internetowych i skorzystałem z biblioteki. No cóż, muszę
                                                    powiedzieć, że moje wątpliwości nie zmalały. Wręcz przeciwnie. Chcę z góry
                                                    uprzedzić kolejne ataki i jasno powiedzieć, że ujawnianie agentów przez
                                                    Z.Bereszyńskiego jest działaniem pożądanym, ale nie o tego rodzaju, jak mi się
                                                    wydawało, oczywistości tu chodzi. Doczytałem się np., że zanim nastąpiło
                                                    ujawnianie współpracowników SB na Uniwersytecie Opolskim, miały miejsce pochwały
                                                    pod adresem jego wcześniejszych władz (Nicieja, Kochman) za heroiczną postawę w
                                                    obronie rzekomo relegowanych do tej palcówki naukowej uczonych z innych
                                                    uniwersytetów, podczas, gdy rzeczywiście byli bodaj skazywani na banicję, albo
                                                    szukali tutaj tylko pracy. natknąłem się również na artykuł Z.Bereszyńskiego o
                                                    1968 roku na opolskiej WSP, w którym wymienia ówczesnego sekretarza partyjnego
                                                    Suchońskiego, jako obrońcę studentów dlatego, że napisał do centralnego komitetu
                                                    o spokoju panującym na opolskiej uczelni, co miało złagodzić represje wobec
                                                    przywódców studenckich. Nie potwierdziły tej oceny żadne fakty. Jak wiemy,
                                                    najaktywniejsi i relegowani z WSP nie byli brani w obronę przez Suchońskiego.
                                                    Ten OSPN, do którego przypisuje mnie Z.Bereszyński, z tego co przeczytałem na
                                                    przywoływanej stronie PON, usunął go stamtąd, podając całkiem inne powody niż
                                                    Z.Bereszyński - m.in. pochwały na łamach Gazery Wyborczej dla wspomnianego
                                                    przeze mnie Niciei oraz Adama Michnika, jak piszą - dawnych wrogów
                                                    Z.Bereszyńskiego. No, nie wiem - dla mnie Z.Bereszyński, pomijając wcześniej
                                                    wypowiedziane wątpliwości, po przeczytaniu kilku tekstów, może niekoniecznie
                                                    jest niebezpiecznym maniakiem, ale dzięki paru "ukłonom" w kierunku przeciwnika,
                                                    coś "ugrał" - za cenę kompromisu, którego nie zaakceptowali koledzy, pisze,
                                                    gdzie chce. Przepraszam, nie tam, gdzie rządzą, jak rozumiem, dawni koledzy.
                                                  • z.bereszynski Re: Trzeba było tak od razu 17.08.09, 23:58
                                                    To, co zaprezentował tu Wotan czy Woltan, to kolejna porcja insynuacji w stylu OSPN, co traktuję jako kolejne potwierdzenie jego ścisłych związków z tym kręgiem osób.

                                                    Nigdzie nie pisałem o "heroicznej postawie" Nicieji czy Kochmana. Pisałem tylko, że wpływ SB na politykę personalną na opolskiej WSP był mniejszy niż życzyłaby sobie ta służba. Zdarzało się, że na uczelni pracowały również takie osoby, które SB uważała za niepożądane w tym środowisku. Są na to dokumenty, a jeżeli ktoś się z tym nie zgadza, niech udowodni na podstawie dokumentów, że nie miałem racji, a nie uprawia demagogii.
                                                    www.bereszynski.cba.pl/rewolucja_historia_43.htm
                                                    Zwracam uwagę, że to ja - jako pierwsza i na razie jedyna osoba zajmująca się historią - ujawniłem przypadki współpracy z SB w środowisku opolskiej WSP. Opisałem także w różnych publikacjach niechlubną przeszłość byłych funkcjonariuszy SB i MO, pracujących dziś na Uniwersytecie Opolskim (Kłosiński, Bednarski, Cielecki). Stawianie mi w tym kontekście zarzutu, że wychwalam czy wychwalałem postkomunistyczne układy na WSP/UO, to nie tylko skrajna niesprawiedliwość. To zwyczajna potwarz i podłość.

                                                    Postawa Suchońskiego w 1968 r. ma pełne odzwierciedlenie w zachowanych dokumentach, a ja nie wykroczyłem poza to, co mówią źródła. Poza tym sami uczestnicy wydarzeń z 1968 r., Jan Czech i inni, obecni na uroczystościach z okazji 40-lecia Marca'68, wypowiadali się pozytywnie o ówczesnej postawie Suchońskiego. Nie mam żadnych podstaw, by im nie wierzyć, tym bardziej, że ich wypowiedzi były zbieżne z wymową dokumentów. Wcześniejsza i późniejsza postawa polityczna Suchońskiego nie ma tutaj nic do rzeczy. Żaden człowiek nie jest moralnym monolitem. Każdy miewa w życiu jaśniejsze i ciemniejsze momenty.

                                                    Do insynuacji na temat rzekomego wychwalania Michnika czy Nicieji odniosłem się już dawno temu na forum PON. Dziwne, że dostrzegł Pan to, co pisali na ten temat ludzie z OSPN, a przeoczył Pan moją odpowiedź na ich insynuacje. Nie będę się powtarzać, podaję odnośny link:
                                                    porozumienie.mojeforum.net/temat-vt171.html?postdays=0&postorder=asc&start=0
                                                    Nigdy nie zostałem usunięty z OSPN. Sam wystąpiłem z tej organizacji w listopadzie 2006 r., nie akceptując tego, co zaczęło wówczas dziać się w jej szeregach. Dostęp na forum PON zamknięto mi tylko z tego powodu, że podałem informację o tym, jak jestem na opolskim forum GW atakowany przez Andrzeja Szuberta i jego kolegów z OSPN.
                                                    forum.gazeta.pl/forum/w,26289,80924642,93289428,co_wycieto_z_forum_PON.html
                                                    Z nikim nie wchodziłem w żadne polityczne kompromisy. Jako jedyny podejmuję niebezpieczne tematy historyczne, świadomie narażając się wpływowym osobom ze środowisk postkomunistycznych. Z prof. Nicieją nie miałem żadnej styczności już od roku, a przedtem rozmawialiśmy tylko kilkakrotnie. Nigdy nie zaciągałem żadnych zobowiązań w stosunku do niego ani wobec nikogo innego z jego środowiska politycznego. Nigdy nie wykorzystywałem możliwości publikowania w "Indeksie" do jakichkolwiek rozgrywek politycznych czy personalnych. Przeciwnie - to ludzie z OSPN rok temu opublikowali tam obszerny paszkwil na mój temat (autorstwa Tadeusza Kasprowicza), a ja tylko odniosłem się do ich zarzutów.

                                                    Albo został Pan przez kogoś źle poinformowany albo świadomie próbuje Pan uprawiać dezinformację. W jednym i drugim przypadku niech Pan pamięta, że kłamstwo ma krótkie nogi i prędzej czy później wszystko można zweryfikować.

                                                    Zbigniew Bereszyński
                                                  • z.bereszynski p.s. 18.08.09, 00:55
                                                    Jeszcze jeden przykład dla zilustrowania dwulicowości ludzi spod znaku OSPN, których zarzuty pod moim adresem powtarza tutaj Woltan/Wotan.

                                                    Naczelne zarzuty tych osób w stosunku do mnie to: publikowanie na łamach GW, publikowanie na łamach „Indeksu”, nawiązanie pozytywnych relacji z prof. Nicieją (dawno już nieaktualne, co najmniej od czasu ujawnienia Bartłomieja Kozery jako TW ps. „Kazimierz” i Haliny Żyły jako KO ps. „Stasia”). Dziwne, że analogiczne zarzuty nie są podnoszone przez ten sam krąg osób w stosunku do innej osoby: dr Mariusza Patelskiego, pracownika naukowego UO. Tak się składa, że dr Patelski jest wychowankiem prof. Nicieji, zrobił u niego doktorat, pracuje pod jego bokiem w tej samej Katedrze Biografistyki, a także publikuje na łamach „Indeksu” i GW. Nigdy jednak nie spotkałem się z jakimikolwiek krytycznymi uwagami ze strony OSPN w stosunku do dr Patelskiego. Przeciwnie, jest on w tym kręgu bardzo mile widzianą postacią. Ja także nie stawiam dr Patelskiemu żadnych zarzutów. Mam bardzo pozytywną opinię na jego temat. Dziwić może jednak rażąca niekonsekwencja w postawie OSPN w stosunku do mnie i w stosunku do niego. Dlaczego pewne fakty nie rażą panów z OSPN, gdy chodzi o osobę dr Patelskiego, natomiast są wytykane mojej osobie i traktowane jako podstawa do nieustannego publicznego atakowania?

                                                    Mogę tę dziwną niekonsekwencję interpretować tylko w jeden sposób. Oficjalnie formułowane zarzuty i pretensje pod moim adresem są tylko pretekstem do permanentnego zwalczania mojej osoby, a tak naprawdę chodzi o coś zupełnie innego. O co, tego moi byli koledzy z OSPN nigdy otwarcie nie powiedzą. Oczywiście mam swoje zdanie na ten temat i wypowiadałem je już kilkakrotnie na tym forum. Ten wątek dotyczy jednak innych spraw i nie chciałbym dłużej zajmować się tutaj tą kwestią.

                                                    Z.B.
                                                  • Gość: Tramp Re: p.s. IP: *.internetdsl.tpnet.pl 24.08.09, 18:50
                                                    M.Patelski nie bierze udziału w dyskusjach na tym forum. Nie jest
                                                    dla nikogo tajemnicą, że M.Patelski nigdy nie wyrażał sie krytycznie
                                                    na temat swojego pryncypała, a nawet brał go publicznie w obronę.
                                                    Nie jest to zapewne powód do dumy, ale zapewne M.Patelski nie jest
                                                    hipokrytą i w przeciwieństwie do Z.Bereszyńskiego nie kreuje się na
                                                    opozycyjnego radykała. To nieelegancko odwracać w innym kierunku
                                                    uwagę od "SWOJEJ OSOBY".
                                                  • z.bereszynski Re: p.s. 24.08.09, 19:21
                                                    Nie próbuję od niczego odwracać uwagi. Podałem konkretny przykład daleko posuniętej hipokryzji pewnych osób i to wszystko. To ktoś inny, zmieniając nicki i udając kogoś innego niż jest w rzeczywistości, robi co może, by rozwalić ten wątek, sprowadzając go na manowce i ODWRACAJĄC UWAGĘ OD WŁAŚCIWEGO TEMATU. Typowe dla pewnego kręgu osób, personalnie podszyte, rozrabiactwo. Ktoś ujawnia byłych współpracowników SB w życiu publicznym Opola. Ktoś inny robi co może, by mu w tym przeszkadzać. Takie są fakty i nie zmieni tego żadne pieniactwo Woltana/Wotana/Trampa/Pierre'a itd., o jego koledze A.Sz. nie wspominając.

                                                    Nie jestem malowanym radykałem. Mam odwagę publicznie ujawniać mroczną przeszłość ludzi wpływowych i niebezpiecznych. Czynię to występując pod własnym imieniem i nazwiskiem, z całą świadomością wiążącego się z tym ryzyka. Wiem, na co się narażam. Ty, żałosny anonimie, nie masz nawet tyle odwagi, by podpisać się własnym imieniem i nazwiskiem pod tym, co tu piszesz, choć absolutnie niczym nie ryzykujesz. Tyle na temat "elegancji" postępowania w tym wątku.

                                                    Zbigniew Bereszyński



                                                • z.bereszynski Re: Trzeba było tak od razu 17.08.09, 13:55
                                                  Skomentowałem to już w innym miejscu i nie muszę się powtarzać.
                                                  forum.gazeta.pl/forum/w,904,89936723,90494738,Andrzej_Szubert_jak_zwykle_klamie.html
                                                  To Andrzej Szubert jest śmierdzącym tchórzem. Boi się nawet tego, że inne osoby w Polsce mogą dowiedzieć się o jego wyczynach na tym forum. Dlatego jego kumple z OSPN po raz kolejny ocenzurowali forum PON:
                                                  forum.gazeta.pl/forum/w,65,98849155,99087588,Re_Trzeba_bylo_tak_od_razu.html
                                                  Praktyki cenzorskie w iście bolszewickim stylu! Ale tak to bywa, gdy ktoś ma dwie twarze, jedną na opolskim forum GW, drugą na ogólnopolskim forum PON. Hipokryta i śmierdzący tchórz, pomagający demaskowanym agentom SB!

                                                  Zbigniew Bereszyński
                                            • Gość: Piotr Badura Ależ Bereszyński to fajne chłopisko! IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 15.08.09, 23:21
                                              Szanowny Panie Andrzeju
                                              Wyczuwam z Pana postu, że podejrzewa mnie Pan, iż mam Bereszyńskiego za jakiegoś
                                              swego osobistego wroga. Jeśli Pan tak myśli, to jest Pan w błędzie. Piszę to
                                              absolutnie szczerze. Bereszyńskiego lubię. To fajne chłopisko i mam wobec niego
                                              spory dług wdzięczności. Ja nie tylko, że nie mam nic do ukrycia, ale wprost
                                              przeciwnie, jestem ze swego politycznego życiorysu bardzo zadowolony i każdy kto
                                              go upowszechnia ma zagwarantowaną moją wdzięczność. Ja nawet chętnie pokryłbym
                                              Bereszyńskiemu koszty, które poniósł on w związku z badaniem mego życiorysu.
                                              Boję się jednak, że Bereszyński odmówi przyjęcia ode mnie pieniędzy (przecież
                                              nawet tą wódką i zakąską w towarzystwie pana MIeszańca wzgardził).
                                              Przesadza Pan z tym, że Bereszyński musi mnie zniszczyć, a ja nie mam szans, bo
                                              jak na niego nie jestem dostatecznie zdemoralizowany. Moja z Bereszyńskim
                                              przepychanka nie ma emocjonalnego charakteru (przynajmniej z mojej strony). To
                                              raczej taka zabawa ku uciesze forumowiczów. Sam Pan stwierdza, że gdy ją
                                              zakończę to będzie nudniej na tym forum.
                                              Przepychankę z Bereszyńskim niebawem jednak zakończę. Zostało mi jeszcze tylko
                                              kilka zagadek. Nudniej jednak nie będzie, bo został mi zaległy pan Behemot no i
                                              domniemani mocodawcy Bereszyńskiego. Zostało też ponadto wiele innych ciekawych
                                              i merytorycznych tematów. Proszę się zatem nie obawiać.
                                              Pozdrawiam serdecznie
                                              Piotr Badura