Jak to często bywa - pomysł niezły, a realizacja fatalna.
Ja szafiarskie blogi odkryłam półtora roku temu, znam większość
polskich blogów, a kilkanaście stron odwiedzam regularnie. Myślę
więc, że mam wiedzę, która pozwala mi na krytykę :) Sama inicjatywa
na początku wzbudziła mój zachwyt, a przeglądanie blogów przyczyniło
się do tego, że zmieniłam nieco swój styl i patrzenie na modę.
Niemniej jednak słowem klucz zawsze pozostawała dla mnie w modzie
elegancja. I nie mam tu na myśli paradowania codziennie na szpilkach
i w ołówkowej spódnicy, ale elegancję widoczną w każdym stroju -
sportowym, weekendowym, wyjściowym. Tego na szafiarskich blogach jak
na lekarstwo. Niewiele z nich umie dobrać strój do okazji, to znaczy
zestawy pokazywane jako wyjściowe, rzadko są w mojej opinii
wyjściowe, ale to już moje bardzo subiektywne odczucie wiec mniejsza
z tym. Drażni przede wszystkim ich jednostronność - jeden trend od
razu pokazany jest na kilku blogach. Były dżinsy marmurkowe, był
naszyjnik z H&M, były fatalne botki deichmanna i parę innych rzeczy.
Dziwi mnie też ukazywanie szafiarek w mediach jako znawczyń mody.
Wiele z nich podkreśla, że się za takie nie uważa, a jednak
zaproszenia do programów w których rozmawia się o stylizacjach,
modzie, trendach (modzie ogólnie, a nie blogowaniu jako hobby)
chętnie przyjmuje. Potrafię zrozumieć, dlaczego, ale nie musi mi się
to podoba, podobnie jak angażowanie się szafiarek w różne akcje
promocyjne. Rozumiem, ze fajnie jest dostać nowy aparat czy dżinsy,
ale wszechobecny nachalny marketing robi się nieco nużący. Niedługo
pojawi się jeszcze bardziej absurdalny product placement, np zdjęcia
z olejem kujawskim w dłoni.
Podziwiam natomiast szafiarki za to, że mają odwagę pokazać swoje
twarze i narazić się na mniej lub bardziej konstruktywną krytykę.
Portal sromoda tego nie robi i chociaż w pełni rozumiem autora i jego
widzenie niektórych stylizacji, to forma krytyki jest beznadziejna.