Forum Kobieta Moda
ZMIEŃ
    Dodaj do ulubionych

    stonowanie czy ekstrawagancja?

    18.12.04, 15:29
    co wolicie? czy lubicie swoim wyglądem wyróżniać się w tłumie? czy też raczej
    wybieracie stonowanie w ubiorze, klasykę?
    ciekawa jestem, jeżeli pozwalacie sobie na szaleństwa w wyglądzie, jakiego
    rodzaju są to szaleństwa. ekstrawagancja w zestawieniach kolorystycznych? w
    kroju? dodatkach? a może coś zupełnie innego...?
    a jeżeli wolicie stonowany ubiór, to napiszcie, proszę, jak postrzegacie
    osoby, które ubierają się nietuzinkowo.

    jeżeli chodzi o mnie, to są dni, kiedy chciałabym, żeby nikt mnie nie
    zauważył - wtedy wybieram "barwy ochronne" ;))) ale najczęściej tak nie jest,
    myślę, że jestem widoczna w tłumie. lubię intensywne kolory (chociaż bez
    kłujących w oczy połączeń), oryginalną biżuterię.
    Obserwuj wątek
        • Gość: lulka77 Re: fajny watek :) IP: *.localnetwork.pl / 217.153.174.* 20.12.04, 13:29
          ja nie mam albo/albo... (ale mi sie zaczęło, heh)
          czasami jak mam jakieś szatńskie dni to wolę przemykac po ulicy w barwach
          maskujących, szaro-jakośtam.
          ale jak mam dobry humor, wiecej czasu żeby sie wybrać-to wtedy wybieram coś
          extra.
          i w ogóle lubię kolorowe rzeczy, jakieś niekonwencjonalne mieszanie kolorów.
          czasami lubie sie pobawić i zakładam coś w kolorach, co na pierwszy rzut oka
          nie pasuje, ale w całości jest ok.
          niestety ostatnio moje ekstrawagancje to tylko "oczojebne" (sorry) skarpety
          (tylko te były tak tanie)- a reszta jakaś pomieszana. Nie mam czasu przed
          Świetami, ale pewnie w Wigilię ubiore sie jakos fajnie.
          Pozdrawiam.
          L.
      • lunalovelight Re: stonowanie czy ekstrawagancja? 18.12.04, 15:39
        wybieram stonowanie z dodatkiem ekstrawagancji. tzn. bluzka koszulowa czarna,
        ale o fantazyjnym, nietuzinkowym kroju, szpilki czarne, ale z przykuwajaca wzrok
        kokardka z przodu etc. etc.

        osoby, ktore odziewaja sie zupelnie nietuzinkowo podziwiam - ja nie zawsze mam
        odwage, zeby zaprezentowac sie w polaczeniach, jakie zazdrosnie obserwuje u
        kobiet widzianych gdzies tam, w sklepie, na ulicy czy uczelni. i nie mam tu na
        mysli sztampowo ubranych barbi, ktore uwazaja czesto, ze one wlasnie do tych
        'odwaznych' naleza ;)...
        --
        Though lovers be lost love shall not,
        And death shall have no dominion.
        Luna na plfoto
        • hiii Re: stonowanie czy ekstrawagancja? 18.12.04, 21:32
          lunalovelight napisała:

          > wybieram stonowanie z dodatkiem ekstrawagancji. tzn. bluzka koszulowa czarna,
          > ale o fantazyjnym, nietuzinkowym kroju, szpilki czarne, ale z przykuwajaca
          wzro
          > k
          > kokardka z przodu etc. etc.
          >

          diabeł tkwi w szczegółach:) też lubię takie zestawienia: z pozoru "grzeczne", a
          przy bliższym przyjrzeniu się odkrywamy jakiś oryginalny drobiazg. Czasem jest
          to krój, czasem faktura materiału, a czasem dodatki - torebka, biżuteria,
          szal...

          > osoby, ktore odziewaja sie zupelnie nietuzinkowo podziwiam - ja nie zawsze mam
          > odwage, zeby zaprezentowac sie w polaczeniach, jakie zazdrosnie obserwuje u
          > kobiet widzianych gdzies tam, w sklepie, na ulicy czy uczelni. i nie mam tu na
          > mysli sztampowo ubranych barbi, ktore uwazaja czesto, ze one wlasnie do tych
          > 'odwaznych' naleza ;)...

          hihi, to właśnie jest bardzo zastanawiające - że dziewczyny "w różowym stylu",
          wszystkie jednakowe, uważają, że są bardzo odkrywcze i odważne w stroju.
        • zettrzy Re: stonowanie czy ekstrawagancja? 19.12.04, 20:33
          lunalovelight napisała:

          > wybieram stonowanie z dodatkiem ekstrawagancji. tzn.
          > szpilki czarne, ale z przykuwajaca wzrok
          > kokardka z przodu etc. etc.
          >
          ciekawe ze taki model szpilek uwazasz za ekstrawagancki - dla mnie czarne
          szpilki z kokardka to jest kwintesencja konserwatywnej elegancji

          --
          reszty nie trzeba
            • zettrzy Re: stonowanie czy ekstrawagancja? 21.12.04, 05:29
              lunalovelight napisała:

              > hmm, jesli kokardka jest np. zielona i tylko na jednym bucie [celowo, rzecz
              > jasna], to tez jest to konserwatywna elegancja? :)

              o, tych szczegolow nie bylo w pierwszym poscie!!! teraz to co innego, zaczyna
              byc ciekawie!
              bo same czarne szpilki z kokardkami wywoluja przed oczami duszy mojej wizje damy
              w takich szpilkach, malej czarnej, zakieciku-bolerku i perelkach na szyi, na
              imprezie charytatywnej w Metropolitan Muzem of Art
              --
              reszty nie trzeba
            • sorbet Re: stonowanie czy ekstrawagancja? 21.12.04, 10:57
              lunalovelight napisała:

              > hmm, jesli kokardka jest np. zielona i tylko na jednym bucie [celowo, rzecz
              > jasna], to tez jest to konserwatywna elegancja? :)

              kokarda (nie zielona, nie tylko na jednym bucie, bo tylko wybitni i idioci mogą
              wszystko, o tym już raz pisałem:-) od kilku sezonów już jest nawet
              elementem "obowiązującym", hehe.
        • Gość: jag Re: stonowanie czy ekstrawagancja? IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 31.12.04, 11:37
          Ja ubieram sie tak jak mam w danym momencie na to ochote:)Zdarza sie ,że
          jednego dnia włożę coś na co innego dnia nie mogę patrzeć! Ważne abym się w tym
          dobrze czuła! Niestety mam jeden problem-nie wszystko co mi sie podoba na
          innych nadaje sie do noszenia przeze mnie:( Mimo,że nieźle w tym wyglądam,ale
          czuję się nie tak.Jest tak np. z falbankami.Są bardzo kobiece,ale nie do
          noszenia przeze mnie!!
      • Gość: dobry humorek Re: stonowanie czy ekstrawagancja? IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 18.12.04, 18:26
        A wg mnie ekstrawagancja ma wiele twarzy...bo to co dla Jednego jest ponad
        przeciętność..dla drugiego może być "chlebem powszednim"..Jeżeli chodzi o mnie
        to ja uwielbiam mieć coś takiego na sobie co przykuwa uwagę,,Nie lubię w żadnej
        dziedzinie szablonów..ale "zbytniego" wariactwa też ...a więc reasumując w moim
        przypadku to wygląda następująco: jakaś jedna rzecz,która jest "inna" może nie
        koniecznie ekstrawagancja ..ale coś innego niż inni mają...Podziwiam też
        kobiety , które potrafią być ubrane zawsze stonowanie i mają przy tym
        klasę..ale nie próbuję ich naśladować bo wiem,że jestem z innej bajki i ten
        styl nie pasuje do mnie...
        P.S. Podobnie jak trala....gratulucje za super temat na forum
        • hiii Re: stonowanie czy ekstrawagancja? 18.12.04, 21:41
          Gość portalu: dobry humorek napisał(a):

          > A wg mnie ekstrawagancja ma wiele twarzy...bo to co dla Jednego jest ponad
          > przeciętność..dla drugiego może być "chlebem powszednim"

          no tak, to prawda. dociera to do mnie za każdym razem, kiedy np. widzę na
          uczelni dziewczyny z dużymi dekoltami albo bluzkami na ramiączkach. nie
          przeszkadza mi to, często uważam, że wyglądają fajnie.i chociaż ich widok
          dziewczyn mnie nie razi,sama czuję jednak duży opór przed ubraniem się w ten
          sposób na uczelnię.

          ps: dzięki;)
          nie przesadzajcie z tymi gratulacjami, bo uwierzę i przebiję nosem sufit :DDD
          pozdrawiam;)
          • tralalumpek Re: stonowanie czy ekstrawagancja? 19.12.04, 20:09
            hiii napisała:

            > Gość portalu: dobry humorek napisał(a):
            >
            > > A wg mnie ekstrawagancja ma wiele twarzy...bo to co dla Jednego jest pona
            > d
            > > przeciętność..dla drugiego może być "chlebem powszednim"
            >
            > no tak, to prawda. dociera to do mnie za każdym razem, kiedy np. widzę na
            > uczelni dziewczyny z dużymi dekoltami albo bluzkami na ramiączkach. nie
            > przeszkadza mi to, często uważam, że wyglądają fajnie.i chociaż ich widok
            > dziewczyn mnie nie razi,sama czuję jednak duży opór przed ubraniem się w ten
            > sposób na uczelnię.
            >
            > ps: dzięki;)
            > nie przesadzajcie z tymi gratulacjami, bo uwierzę i przebiję nosem sufit :DDD
            > pozdrawiam;)



            bluzka z dużym dekoltem i na ramiączkach na uczelni to nie ekstrawagancja, to
            bezguście, brak smaku i najczęściej brak myślenia


            --
            spieszmy sie zyc
            tak szybko odchodzimy
            • hiii Re: stonowanie czy ekstrawagancja? 19.12.04, 20:57
              tralalumpek napisała:

              >
              > bluzka z dużym dekoltem i na ramiączkach na uczelni to nie ekstrawagancja, to
              > bezguście, brak smaku i najczęściej brak myślenia
              >

              racja, racja. ale zauważam na uczelni tak wielką dowolność w stroju (przy
              jednoczesnym braku krytyki ze strony wykładowców), że jeżeli dziewczyna
              ma "jedynie" bluzkę z dekoltem (niestety kobieca fantazja w pokazywaniu
              nagiego ciała, też na uczelni, bywa nieograniczona), to specjalnie mnie to nie
              razi.




              • r.richelieu hiii 20.12.04, 13:40
                Nie chodzi o brak krytyki, tylko właśnie na odwrót. Kazda krytyka spotyka się z oporem studentów, ze
                1. wchodzi się na teren ich wolności osobistej
                2. co ma ubiór do oleju w głowie, jeśli tak zwraca nauczyciel uwagę na strój to zapewne podczas egzaminu tez nie jest obiektywny
                3. przekonanie, ze jesli krytykującym jest facet to zaewne ślini się wieczorami na myśl o dekoltach, jeśli krytykuje baba to na bank zazdrości, rapszla jedna

                ze studentem niestety jak z jajkiem, jednak to i tak pikuś w porównaniu do tego, jak mają się obchodzić z uczniami nauczyciele w gimnazjach.
            • Gość: dobry humorek Re: stonowanie czy ekstrawagancja? IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 19.12.04, 20:57
              Zgadza się można być ubraną ekstrawagancko ale stosownie do okoliczności...W
              ekstrawagancji trzeba mieć wielkie wyczucie ...żeby nie przekroczyć granicy
              jaka jest między nią a wariactwem...Dlatego ja osobiście, czy na codzień czy na
              święta stosuję jeden podkreślam wg.mnie ekstrawagancki szczegół..dzięki temu
              nie czuję się banalnie i szaro ale też jest mi dobrze w swojej skórze...złoty
              środek : wilk syty i owca cała
            • Gość: Klara Re: stonowanie czy ekstrawagancja? IP: *.4web.pl 20.12.04, 10:00
              >
              > bluzka z dużym dekoltem i na ramiączkach na uczelni to nie ekstrawagancja, to
              > bezguście, brak smaku i najczęściej brak myślenia

              No, to już trochę za dużo...Znów ta żałosna kwestia: dlaczego na uniwerku
              zarośnięty brodacz z popsutymi zębami ma pełne prawo uchodzić
              za "intelektualistę", natomiast ktoś w bluzce na ramiączkach-nie? Przepraszam,
              czy nawet w maju(obecnie w maju bywa w Polsce i 30 stopni, o zgrozo!)
              dziewczyna ma się męczyć w pseudogarniturze? Jakoś nie dostrzegam połączenia
              między brakiem myslenia a ramiączkami:P Może zbyt wielu doktorantów nosi
              ramiączka:))))))))
              • tralalumpek Re: stonowanie czy ekstrawagancja? 20.12.04, 11:30
                Gość portalu: Klara napisał(a):

                > >
                > > bluzka z dużym dekoltem i na ramiączkach na uczelni to nie ekstrawagancja
                > , to
                > > bezguście, brak smaku i najczęściej brak myślenia
                >
                > No, to już trochę za dużo...Znów ta żałosna kwestia: dlaczego na uniwerku
                > zarośnięty brodacz z popsutymi zębami ma pełne prawo uchodzić
                > za "intelektualistę", natomiast ktoś w bluzce na ramiączkach-nie?


                *** nie wiedzialam ze bluzka na ramiaczkach = intelektualistka!



                Przepraszam,
                >
                > czy nawet w maju(obecnie w maju bywa w Polsce i 30 stopni, o zgrozo!)
                > dziewczyna ma się męczyć w pseudogarniturze? Jakoś nie dostrzegam połączenia
                > między brakiem myslenia a ramiączkami:P Może zbyt wielu doktorantów nosi
                > ramiączka:))))))))


                *** w upalne dni najlepsze sa nie bluzki na ramiaczkach ale tak naprawde
                koszule bawelniane, mozna sie nawet w najbardziej upalne dni odpowiednio ubrac,
                odpowiednio do miejsca i do temperatuty ale nie koniecznie musi to byc bluzka
                na ramiaczkach
                co powiedza panowie zobowiazani do noszenia garniturow? otoz, biale koszule z
                dlugim rekawem sa naparwde dobre na najbardziej gorace dni
                ale po co ja ci to tlumacze ....


                --
                spieszmy sie zyc
                tak szybko odchodzimy
                • Gość: Klara Re: stonowanie czy ekstrawagancja? IP: *.4web.pl 20.12.04, 12:06
                  > ale po co ja ci to tlumacze ....

                  hmmmm...Tak nisko mnie cenisz??? Po prostu uniwersytet nie jest bankiem----->
                  nie ma obowiązku noszenia ciuchów służbowych typu: garsonka lub garnitur. I
                  większośc wykładowców preferuje swobodny, sportowy styl (co nie znaczy, że to
                  hawajskie koszule i bermudy:))))))))))))).Także jak ktoś chce chodzić w
                  bawełnianej sukience w kwiatki, niech chodzi:))) Nie ważne jest to, co pozorne,
                  ważne to, co ktoś ma w głowie.
                  Choćby kulturoznawstwo. 1/2 roku biega w skórzanych kurtkach, z irokezami na
                  głowie, szaloną ilością kolczyków w dziwnych miejscach itp--------> ale
                  wystarczy, że otworzą usta i już człowiek wie, że spotkał kogoś, dla kogo
                  studia to nie przepustka do mgr ,ale pasja. Ja po prostu nie lubię tego
                  kryteruim poprawności, stosowanego w nadmiarze....:))))))
                    • Gość: Klara Re: stonowanie czy ekstrawagancja? IP: *.4web.pl 20.12.04, 12:23
                      Jak mówi pewne powiedzenie: Zasady są po to, aby je łamać.
                      Choćby w Anglii: zasadą było posyłanie homoseksualistów do więzienia, oraz to,
                      że w wypadku rozwodu mąż zawsze zatrzymywał dzieci. Ale ktoś kiedyś te zasady
                      zmienił, prawda?
                      Uniformizacja nie jest dobrą rzeczą. Wolę jednak inteligentnego człowieka w
                      rozciągniętym bawełnianym podkoszulku, niż "ćwierćgłówka" w garniturze i pod
                      krawatem. Bo jesli przyjmiemy, że nmaszym życiem rządzą tylko i wyłącznie
                      zasady, nie bedzie już w ogóle miejsca na ekstrawagancję, o której pisze
                      autorka wątklu. A zasady są tak nudne:)))))))))))))))))))))))
                      Pozdrawiam, proszę nie brać tego postu do siebie:))))
                      • tralalumpek Re: stonowanie czy ekstrawagancja? 20.12.04, 12:29
                        Gość portalu: Klara napisał(a):

                        > Jak mówi pewne powiedzenie: Zasady są po to, aby je łamać.
                        > Choćby w Anglii: zasadą było posyłanie homoseksualistów do więzienia, oraz
                        to,
                        > że w wypadku rozwodu mąż zawsze zatrzymywał dzieci. Ale ktoś kiedyś te zasady
                        > zmienił, prawda?
                        > Uniformizacja nie jest dobrą rzeczą. Wolę jednak inteligentnego człowieka w
                        > rozciągniętym bawełnianym podkoszulku, niż "ćwierćgłówka" w garniturze i pod
                        > krawatem. Bo jesli przyjmiemy, że nmaszym życiem rządzą tylko i wyłącznie
                        > zasady, nie bedzie już w ogóle miejsca na ekstrawagancję, o której pisze
                        > autorka wątklu. A zasady są tak nudne:)))))))))))))))))))))))
                        > Pozdrawiam, proszę nie brać tego postu do siebie:))))




                        powiedzialabym ze pleciesz bez sensu ale nie bierz tego do siebie....


                        --
                        spieszmy sie zyc
                        tak szybko odchodzimy
                        • Gość: Klara Re: stonowanie czy ekstrawagancja? IP: *.4web.pl 20.12.04, 12:33
                          Hmmm...A mnie się jednak wydaje, że nie plotę bez sensu-----> sugeruję jedynie,
                          aby nie sądzić ludzi po pozorach. Nie lubię zresztą kłótni, zarówno w
                          internecie, jak i w życiu codziennym, dlatego pozwolę sobie zakończyć tę
                          rozmowę. Czasami to, co napiszemy ot tak, może sprawić drugiej stronie
                          przykrość...
                          • tralalumpek Re: stonowanie czy ekstrawagancja? 20.12.04, 12:49
                            Gość portalu: Klara napisał(a):

                            > Hmmm...A mnie się jednak wydaje, że nie plotę bez sensu-----> sugeruję jedy
                            > nie,
                            > aby nie sądzić ludzi po pozorach. Nie lubię zresztą kłótni, zarówno w
                            > internecie, jak i w życiu codziennym, dlatego pozwolę sobie zakończyć tę
                            > rozmowę. Czasami to, co napiszemy ot tak, może sprawić drugiej stronie
                            > przykrość...

                            o jakiej klotni mowisz?
                            wyobraz sobie ze mam spotkanie z moja pania profesor ktora byla moja
                            wychowawczynia w klasie maturalnej, pani jest starsza pania , juz daaaaawno
                            emerytka, jest lato, upal 30°, umowilysmy sie u niej w domu na kawe. ja ubieram
                            bluzeczke na ramiaczkach i szorty albo spodnice mini do tego i japonki....
                            jak myslisz jest to wlasciwe ubranie do sytuacji?

                            --
                            spieszmy sie zyc
                            tak szybko odchodzimy
                            • sorbet Re: stonowanie czy ekstrawagancja? 20.12.04, 13:45
                              Nie wiem czy nie plecię głupoty, ale nie rozumiem czemu studentki noszące
                              bluzki czy sukienki na ramiączkach na uczelni wg niektórych to "proste chamki
                              bezmózgowce". Owszem, na seminaria czy egzaminy, na spotkania .... nie wypada,
                              ale na wykłady, do biblioteki?

                              Pamiętam że na forum nienoszenie rajstop wciąż świadczy o niskim pochodzeniu,
                              itp, itd. Jestem oczywiście za ciekawe ubranie niż nie-ubranie. Ale strach
                              pomyśleć jak elegancko ubrane kobiety z determinacją rzucają się na
                              ubrane "rozwiąźle". Brrr.
                      • eirenne Re: stonowanie czy ekstrawagancja? 20.12.04, 12:52
                        Nie wiem, co ma wspólnego łamanie praw homoseksualistów i ekstrawagancja. Według
                        mnie polega to na tym, że wśród dwustu osób na egzaminie wszyscy są ubrani w
                        białe góry i czarne doły, a wśród nich jest jedna, która założyła białą bluzkę z
                        mankietami wiązanymi na kokardkę, albo o innym wymyślnym, niespotykanym kroju i
                        wyróżnia się na tle innych... Ale jesli wszyscy zakładają białe koszule, a ta
                        jedna rubinowy gorset, to to juz jest zwykła nieumiejętność dostosowania ubioru
                        do sytuacji, a nie ekstrawagancja- no, może jest to "ekstrawagancja", ale
                        budząca uśmiech politowania zamiast zaciekawienia, podziwu...
                        Bawi mnie, ze mnóstwo dziewcząt uważa, że ekstrawagancja polega na odsłonieniu
                        jak najwiekszej powierzchni ciała, albo bezkrytyczne podążanie za trendami
                        żywcem wyjętymi z Glamoura. Podejrzewam, że usilne szukanie ciuchów
                        koniecznie_innych_niż_wszystkie też nie da w efekcie ekstrawaganckiego wyglądu.
                        Po prostu- albo ktoś ma inne spojrzenie na świat (i co za tym idzie na ciuchy) i
                        dostosywanie ubioru do okazji nie traktuje jako nagięcie stylu do "zasad" (bo i
                        tak strój wybierze według własnego niepowtarzalnego klucza), albo jest podróbką
                        (choc podróbki bywają bardzo udane, nie powiem).
                      • hiii Re: stonowanie czy ekstrawagancja? 20.12.04, 14:08
                        Gość portalu: Klara napisał(a):

                        > Jak mówi pewne powiedzenie: Zasady są po to, aby je łamać.
                        > Choćby w Anglii: zasadą było posyłanie homoseksualistów do więzienia, oraz
                        to,
                        > że w wypadku rozwodu mąż zawsze zatrzymywał dzieci. Ale ktoś kiedyś te zasady
                        > zmienił, prawda?
                        > Uniformizacja nie jest dobrą rzeczą. Wolę jednak inteligentnego człowieka w
                        > rozciągniętym bawełnianym podkoszulku, niż "ćwierćgłówka" w garniturze i pod
                        > krawatem. Bo jesli przyjmiemy, że nmaszym życiem rządzą tylko i wyłącznie
                        > zasady, nie bedzie już w ogóle miejsca na ekstrawagancję, o której pisze
                        > autorka wątklu. A zasady są tak nudne:)))))))))))))))))))))))
                        > Pozdrawiam, proszę nie brać tego postu do siebie:))))

                        nie mogę się z Tobą zgodzić, nie chodzi przecież o to, żeby łamać zasady bez
                        względu na wszystko. strój jest oczywiście jednym ze sposobów wyrażania swojej
                        osobowości, i wspaniale, jeżeli dobrze się w nim czujemy. ale bardzo ważny jest
                        też przecież kod kulturowy w nim zawarty. strój to wyraz szacunku (albo - np. w
                        przypadku bluzki na ramiączkach na uczelni - jego braku) do drugiego czowieka.
                        piszesz tak:
                        Bo jesli przyjmiemy, że nmaszym życiem rządzą tylko i wyłącznie
                        > zasady, nie bedzie już w ogóle miejsca na ekstrawagancję, o której pisze
                        > autorka wątklu. A zasady są tak nudne:)))))))))))))))))))))))

                        ale przecież ekstrawagancja nie musi się wiązać z okazywaniem komuś
                        lekceważenia. oczywiście może tak być, ale nie powinno. czy rzeczywiście
                        uważasz, że nie ma innej alternatywy niż uniformizacja/łamanie wszelkich reguł?
                          • Gość: Klara Re: stonowanie czy ekstrawagancja? IP: *.4web.pl 20.12.04, 14:41
                            Naprawdę nie rozumiem Waszego podejścia...Kod kulturowy --na Boga, gdzie ja
                            napisałam, że ktoś wybiera się na egzamin w kaberetkach i miniówce oraz w
                            kapeluszu do tropików? Tak się jakoś składa, że sesja trwa na uniwersytecie
                            bardzo krótko ---> wtedy wszyscy posłusznie wbijają się w strój "obowiązkowy" i
                            idą na egzamin. Jednak większośc czasu zajmuje tzw. roboczy rok akademicki i
                            chyba nie chcecie wymagać od 19-sto/20-sto latków biegania w garniturach, aby
                            nie okazywać lekceważenia kadrze???
                            Co do kodu kulturowego, to bardzo wiele rzeczy można podeń podpiąc;)i wiele
                            rzeczy znajduje się w punktach granicznych( kategoria transgresji robi
                            swoje:)) Choćby noszenie przez dziewczęta butów typu "glany", chocby noszenie
                            przez chłopców kolczyków, chocby golenie przez dziewczęta głowy na łyso, choćby
                            zapuszczanie przez młodych mężczyzn włosów do pasa...I wszystkie te rzeczy
                            niegdyś nie były (a jak widzę , gdzieniegdzie nie są wciąż) wpisane w kod
                            kulturowy danej grupy...Tylko należy przyjąć do wiadomości, że kod kulturowy w
                            obrębie danej społeczności, tworzą przedstawiciele tej społeczności-------> w
                            związku z tym radzę przejść sie na kilka kierunków studiów i porównać :prawo/
                            filmoznawstwo/ etnologię...Nikt, łacznie z profesorem, nie przyjdzie na
                            egzamin z filmoznawstwa w garniturze:))))))I to tez kod kulturowy tej
                            konkretnej społeczności.
                              • sorbet Re: stonowanie czy ekstrawagancja? 20.12.04, 14:52
                                tralalumpek napisała:

                                > tak, dokladnie a wszystko w zyciu jest albo czarne albo biale!
                                > na zajecia sie chodzi albo w garniturze albo z cyckami na wierzchu, nic
                                > posredniego przeciez nie ma
                                >
                                >
                                Sorry Tralalumpek, ale tutaj pokazałaś ów "kod kulturowy".
                                • tralalumpek Re: stonowanie czy ekstrawagancja? 20.12.04, 14:56
                                  sorbet napisał:

                                  > tralalumpek napisała:
                                  >
                                  > > tak, dokladnie a wszystko w zyciu jest albo czarne albo biale!
                                  > > na zajecia sie chodzi albo w garniturze albo z cyckami na wierzchu, nic
                                  > > posredniego przeciez nie ma
                                  > >
                                  > >
                                  > Sorry Tralalumpek, ale tutaj pokazałaś ów "kod kulturowy".


                                  sorry ale albo ja terza albo ty w moim wpisie, ktoras z nas czegos nie zalapala


                                  --
                                  spieszmy sie zyc
                                  tak szybko odchodzimy
                                  • sorbet Re: stonowanie czy ekstrawagancja? 20.12.04, 15:02
                                    Ja jestem "który":-)

                                    Rozmawiając o poszanowaniu innych, wolno Ci "pokazać cycki" słownie, a
                                    odmawiasz innym w wyglądzie. Druga sprawa, że bluzki na ramiączkach wcale nie
                                    muszą odsłanać "cycków na wierzchu".
                                    • tralalumpek Re: stonowanie czy ekstrawagancja? 20.12.04, 15:05
                                      sorbet napisał:

                                      > Ja jestem "który":-)
                                      >
                                      > Rozmawiając o poszanowaniu innych, wolno Ci "pokazać cycki" słownie, a
                                      > odmawiasz innym w wyglądzie. Druga sprawa, że bluzki na ramiączkach wcale nie
                                      > muszą odsłanać "cycków na wierzchu".


                                      wiesz co, ty sie po prostu czepiasz, ot i tyle
                                      jakiegos glebszego sensu w twojej wypowiedzi nie widze

                                      --
                                      spieszmy sie zyc
                                      tak szybko odchodzimy
                                    • Gość: dobry humorek Re: stonowanie czy ekstrawagancja? IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 20.12.04, 15:11
                                      to nie chodzi o to,że takie bluzki coś odsłaniają ..istotne jest wg mnie żeby
                                      wraz z estawagancją nie zagubić dobrego smaku i pamiętać,że mimo wolności jaką
                                      mamy-nie wszędzie i nie zawsze wszystko pasuje...Ile jest okazji do założenia
                                      bluzki na ramiączkach ...czy koniecznie musi być to uczelnia..przecież tam
                                      można się wyróżnić oczywiśćie oprócz wiedzy także ubiorem...ale takim na
                                      miejscu..Jak już pisałam,że od ekstrawancji do wariactwa jest jeden mały
                                      krok....i grunt żeby go nie przekroczyć...
                                      • sorbet Re: stonowanie czy ekstrawagancja? 20.12.04, 15:30
                                        Nie jestem pewien czy chodzi wyłącznie o tzw. dobry smak. Czy sweter
                                        z "dziurami" jest dobrego smaku? Oczywiście, że nie. Czy wolno studentom/kom w
                                        nich chodzić? Czy kogoś to obraża:-)? Czy biały tshirt jest ok? A taki o dwa nr
                                        za mały?

                                        Chodzi oczywiście o odsłonięcie ciała. A moim zdaniem bluzki na ramiaczkach
                                        nadają się do chodzenia na uczelni:-) Oczywiście nie zawsze i nie wszędzie:-)
                            • hiii Re: stonowanie czy ekstrawagancja? 20.12.04, 15:33
                              Gość portalu: Klara napisał(a):

                              > Naprawdę nie rozumiem Waszego podejścia...Kod kulturowy --na Boga, gdzie ja
                              > napisałam, że ktoś wybiera się na egzamin w kaberetkach i miniówce oraz w
                              > kapeluszu do tropików?

                              kod kulturowy nie dotyczy wyłącznie strojów przerysowanych. komunikat nadajesz
                              każdym strojem, każdym zachowaniem

                              Tak się jakoś składa, że sesja trwa na uniwersytecie
                              > bardzo krótko ---> wtedy wszyscy posłusznie wbijają się w strój "obowiązkow
                              > y" i
                              > idą na egzamin. Jednak większośc czasu zajmuje tzw. roboczy rok akademicki i
                              > chyba nie chcecie wymagać od 19-sto/20-sto latków biegania w garniturach, aby
                              > nie okazywać lekceważenia kadrze???

                              odpowiadam dokładnie tak jak w jednym z postów napisała tralalumpek: czy
                              wszystko jest wyłącznie czarne i białe?

                              > Co do kodu kulturowego, to bardzo wiele rzeczy można podeń podpiąc;)i wiele
                              > rzeczy znajduje się w punktach granicznych( kategoria transgresji robi
                              > swoje:)) Choćby noszenie przez dziewczęta butów typu "glany", chocby noszenie
                              >
                              > przez chłopców kolczyków, chocby golenie przez dziewczęta głowy na łyso,
                              choćby
                              >
                              > zapuszczanie przez młodych mężczyzn włosów do pasa...

                              to jasne, kultura jest dynamiczna, ewoluują zatem wzory kulturowe i kulturowe
                              konwencje. też te odnoszące się do stroju. chociaż przykłady przez Ciebie
                              podane dotyczą raczej kwestii definiowania płciowości poprzez ubiór - i
                              ewolucji tegoż. zatem, hmmm... troszkę nie na temat (albo nie rozumiem o co Ci
                              chodziło)

                              I wszystkie te rzeczy
                              > niegdyś nie były (a jak widzę , gdzieniegdzie nie są wciąż) wpisane w kod
                              > kulturowy danej grupy...Tylko należy przyjąć do wiadomości, że kod kulturowy
                              w
                              > obrębie danej społeczności, tworzą przedstawiciele tej społeczności------->

                              tak, tylko, że mamy tu do czynienia (w przypadku uczelni) z dwiema
                              społecznościami, bardzo się różniącymi (np wykształcenie, należenie do innego
                              pokolenia, a z tym z kolei wiąże się cała sfera wyznawanych wartości, stosunku
                              do tradycji etc.)

                              > w
                              > związku z tym radzę przejść sie na kilka kierunków studiów i porównać :prawo/
                              > filmoznawstwo/ etnologię...Nikt, łacznie z profesorem, nie przyjdzie na
                              > egzamin z filmoznawstwa w garniturze:))))))

                              nieprawda ;)
                              to stereotypy, studiuję dwa kierunki, o każdym z nich mogłabyś powiedzieć, że
                              pewnie nikt tam nie chodzi w garniturach. a tu niespodzianka: wykładowcy
                              eleganccy (co odbieram jako okazanie szacunku studentom i współpracownikom).
                              studenci różnie, ale nie ma raczej samych brodaczy z zepsutymi zębami ani
                              wyłącznie gości w skórach i z irokezami:)))

                              I to tez kod kulturowy tej
                              > konkretnej społeczności.

                              no więc niestety moje obserwacje obalają Twe tezy :)
                              • Gość: Klara Re: stonowanie czy ekstrawagancja? IP: *.4web.pl 20.12.04, 16:13
                                Hmmmm...
                                > no więc niestety moje obserwacje obalają Twe tezy :)
                                Aby Twoje obserwacje obaliły moje tezy:)musiałabys obalić najpierw moje
                                przesłanki (czego nie uczyniłaś), a w tym celu skonkretyzować obszar badawczy
                                (czyli konkretną grupę wyodrębnioną do badań).Ponieważ nasze obszary
                                porównawcze nie pokrywają się, gdyż każdy z nas mówi o innej grupie(miasto,
                                miejsce badań, obserwacje, grupa,status: student czy wykładowca:) nie możesz
                                obalić tezy , której przesłanki sa spójne,ani nawet w jakikolwiek sposób
                                skorelowane. Logiczne.

                                kod kulturowy nie dotyczy wyłącznie strojów przerysowanych. komunikat nadajesz
                                > każdym strojem, każdym zachowaniem
                                Co juz napisałam powyżej, więc mnie cytujesz----> można być "ćwierćgłówkiem" w
                                garniturze , jak również inteligentnym człowiekiem w koszuli z
                                dziurami.Człowiek w garniturze może przeklinać, jak również człowiek w koszuli
                                w dziurami może mieć tytuł dr. To o czym piszesz dotyczy stereotypu, nie kodu
                                kulturowego.
                                > tak, tylko, że mamy tu do czynienia (w przypadku uczelni) z dwiema
                                > społecznościami, bardzo się różniącymi (np wykształcenie, należenie do innego
                                > pokolenia, a z tym z kolei wiąże się cała sfera wyznawanych wartości,
                                stosunku
                                > do tradycji etc.)
                                >
                                > > w
                                > > związku z tym radzę przejść sie na kilka kierunków studiów i porównać :pr
                                > awo/
                                > > filmoznawstwo/ etnologię...Nikt, łacznie z profesorem, nie przyjdzie na
                                > > egzamin z filmoznawstwa w garniturze:))))))
                                >
                                > nieprawda ;)
                                > to stereotypy, studiuję dwa kierunki, o każdym z nich mogłabyś powiedzieć, że
                                > pewnie nikt tam nie chodzi w garniturach. a tu niespodzianka: wykładowcy
                                > eleganccy (

                                Jak już napisałam wcześniej nie możesz posługiwać sie sformułowaniami
                                wartościujacymi kategorycznie typu: prawda/nieprawda. Sformułowania te miałyby
                                rację bytu po wyodrębnieniu konkretnej grupy reprezentantów danej specjalności
                                i porównaniu ą z inna grupą wyodrębnioną w innym osrodku badawczym, mieście,
                                oczywiście wśród tej samej społecznosci akademickiej. Obecnie Twoja teza brzmi
                                następująco:
                                Ponieważ w moim ośrodku badawczym na dwóch nie wymienionych kierunkach studiów
                                pewna grupa profesorów , studentów ubiera się w garnitury, zadaje to kłam
                                twierdzeniu,iż w Twoim ośrodku badawczym jakakolwiek grupa na wymienionych
                                kierunkach może ubierać się naczej.
                                Widzisz nonsens dowodzenia pozbawionego bazy, prawda?

                                tak, tylko, że mamy tu do czynienia (w przypadku uczelni) z dwiema
                                > społecznościami, bardzo się różniącymi (np wykształcenie, należenie do innego
                                > pokolenia,
                                To zalezy juz od specjalizacji studiów,przepaść międzypokoleniowa jest o wiele
                                mniejsza na kierunkach artystycznych, większa na filologicznych, choćby. Wynika
                                to drogi awansu zawodowego w szkolnictwie wyższym.Inaczej mówiąc, istnieją
                                kierunki, na których doktor czy nawet profesor idzie ze studentami na piwo, co
                                wcale nie oznacza, iż strony te nie mają dla siebie szacunku.Zresztą jest już
                                rzeczą oczywistą, że dość dawno zgodzilismy się, iż w sytuacjach konwencjonie
                                uwarunkowanych w danej grupie, istnieje pewien wzorzec zachowań ------> to
                                przede wszystkim jednak język i kultura osobista, jak również szacunek do
                                drugiej osoby, strój natomiast potraktowałabym jako "konwencjonalnie zmienny".I
                                nie wiem, dlaczego przeszkadzają Wam tak piekielnie bluzki na ramiączkach---
                                >doprawdy, nie każdy przedstawiciel kadry uniwerysteckiej ma od razu 60 lat,
                                doktoranci mają zazwyczaj 26:)))))
                                • Gość: hiii Re: stonowanie czy ekstrawagancja? IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 20.12.04, 16:43
                                  hehehe... ale się porobiło :DDDD

                                  Aby Twoje obserwacje obaliły moje tezy:)musiałabys obalić najpierw moje
                                  > przesłanki (czego nie uczyniłaś), a w tym celu skonkretyzować obszar badawczy
                                  > (czyli konkretną grupę wyodrębnioną do badań).Ponieważ nasze obszary
                                  > porównawcze nie pokrywają się, gdyż każdy z nas mówi o innej grupie(miasto,
                                  > miejsce badań, obserwacje, grupa,status: student czy wykładowca:) nie możesz
                                  > obalić tezy , której przesłanki sa spójne,ani nawet w jakikolwiek sposób
                                  > skorelowane. Logiczne.


                                  nie spodziewałam się takich wymagań po lekturze Twoich wcześniejszych postów.
                                  trzeba było tak od początku pisać, wtedy z całą pewnością przedstawiłabym całe
                                  podłoże metodologiczne. ale, cóż zrobić, spróbuję odnieść się przynajmniej do
                                  niektórych Twoich zarzutów.

                                  Ponieważ nasze obszary
                                  > porównawcze nie pokrywają się, gdyż każdy z nas mówi o innej grupie(miasto,
                                  > miejsce badań, obserwacje, grupa,status: student czy wykładowca:)

                                  ponieważ Ty też nie precyzujesz swojego obszaru badawczego - hehe - śmiem
                                  przyjąć, że bardzo mocno uogólniasz, albo nawet, że kierujesz się stereotypami,
                                  (co dla naukowca jest chyba najmocniejszym zarzutem - czy może się mylę?). np.
                                  pisząc o filmoznawstwie, piszesz o filmoznawstwie-w-ogóle, a nie o
                                  filmoznawstwie na, dajmy na to, uniwers. jagiellońskim. cytat: "w
                                  związku z tym radzę przejść sie na kilka kierunków studiów i porównać :prawo/
                                  filmoznawstwo/ etnologię...Nikt, łacznie z profesorem, nie przyjdzie na
                                  egzamin z filmoznawstwa w garniturze" - gdzie tu doprecyzowanie jakiekolwiek?
                                  zresztą takich ogólnych stwierdzeń jest w Twoich postach więcej. Dlatego
                                  stwierdzenie, że gdzieś-tam-na-filoznawstwie jest inaczej, podważa (conajmniej)
                                  Twoją (ogólną i upraszczającą całą kwestię)tezę.

                                  kod kulturowy nie dotyczy wyłącznie strojów przerysowanych. komunikat nadajesz
                                  > > każdym strojem, każdym zachowaniem
                                  > Co juz napisałam powyżej, więc mnie cytujesz----> można być "ćwierćgłówkie
                                  > m" w
                                  > garniturze , jak również inteligentnym człowiekiem w koszuli z
                                  > dziurami.Człowiek w garniturze może przeklinać, jak również człowiek w
                                  koszuli
                                  > w dziurami może mieć tytuł dr. To o czym piszesz dotyczy stereotypu, nie kodu
                                  > kulturowego.

                                  ale można też być np. inteligentnym człowiekiem w garniturze. nie chodzi o to,
                                  co się okazuje po poznaniu danaj osoby. oczywiście też uważam, że nie należy
                                  sądzić ludzi po pozorach. ale rozmowa dotyczy czegoś zupełnie innego.
                                  mianowicie: jakie sygnały wysyłamy do innych naszym strojem (a nie: co się może
                                  kryć pod danym strojem i czemu ubiór może być mylący).

                                  > Jak już napisałam wcześniej nie możesz posługiwać sie sformułowaniami
                                  > wartościujacymi kategorycznie typu: prawda/nieprawda. Sformułowania te
                                  miałyby
                                  > rację bytu po wyodrębnieniu konkretnej grupy reprezentantów danej
                                  specjalności
                                  > i porównaniu ą z inna grupą wyodrębnioną w innym osrodku badawczym, mieście,
                                  > oczywiście wśród tej samej społecznosci akademickiej.

                                  dostosowałam się do wcześniej ustalonego przez Ciebie stopnia ogólności. w
                                  Twoich postach częste są stwierdzenia wartościujące. a nie odnoszą się do
                                  niczego konkretnego (poza stereotypami - o ile można tu mówić o konkrecie)

                                  Obecnie Twoja teza brzmi
                                  > następująco:
                                  > Ponieważ w moim ośrodku badawczym na dwóch nie wymienionych kierunkach studiów
                                  >
                                  > pewna grupa profesorów , studentów ubiera się w garnitury, zadaje to kłam
                                  > twierdzeniu,iż w Twoim ośrodku badawczym jakakolwiek grupa na wymienionych
                                  > kierunkach może ubierać się naczej.

                                  nie. moja teza brzmi: ponieważ na konkretnym filmoznawstwie w polsce pewna
                                  grupa profesorów i studentów ubiera się w garnitury, to zadaje kłam
                                  stwierdzeniu, że nigdzie w polsce (a może i na świecie, bo nie napisałaś, czy
                                  nie chodzi Ci przypadkiem o filmoznawcze kierunki na uniwersytetach całego
                                  świata), żaden student ani żaden wykładowca na filmoznawstwie nie wkłada (nawet
                                  na egzamin) garnituru.

                                  > Widzisz nonsens dowodzenia pozbawionego bazy, prawda?

                                  hihihi- dobre!

                                  > to drogi awansu zawodowego w szkolnictwie wyższym.Inaczej mówiąc, istnieją
                                  > kierunki, na których doktor czy nawet profesor idzie ze studentami na piwo,
                                  co
                                  > wcale nie oznacza, iż strony te nie mają dla siebie szacunku.

                                  eeeech... znowu to robisz... czemu nie wyodrębniłaś grupy badawczej?! cóż to za
                                  formułowanie tez bez podparcia konkretem?


                                  nie wiem, dlaczego przeszkadzają Wam tak piekielnie bluzki na ramiączkach---
                                  > >doprawdy, nie każdy przedstawiciel kadry uniwerysteckiej ma od razu 60 lat
                                  > ,
                                  > doktoranci mają zazwyczaj 26:)))))

                                  ale nie każdy przedstawiciel kadry uniwersyteckiej to doktorant - czyż nie?
                                • Gość: Richelieu* Jezu Chryste i Wszyscy Święci IP: 195.117.90.* 20.12.04, 16:59
                                  gdyby na pogawędkę przy piwie czy kawie przyszło dziewcze i nawijało językiem z
                                  terminologią naukawą, pomyślałabym, że jest nienormalne.
                                  Nikt nie używa języka formalnego w mowie potocznej. Nikt. Tylko pretensjonalne
                                  dziewuszki i zachłyśnięte chłopięta, co to zdało gdzieś i se wszystkie rozumy
                                  pozjadało.

                                  zazwyczaj doktoranci mają 26? i tak Cię to cieszy? Patrz, małe a cieszy
                                  Oczywiście wiem, po co Cię tak to cieszy, ale to potwierdza tylko tezę
                                  postawioną blablabla

                                  do partnera też mówisz w ten sposób? Czy tylko na forum
                                  Jak już powiedziałam w innym miejscu wczoraj, nie ma już dobrych ludzi, są
                                  fafkulcety

                                  HOWK
                                  • Gość: Klara Re: Jezu Chryste i Wszyscy Święci IP: *.4web.pl 20.12.04, 17:18
                                    Nie, nie o to chodzi.Matko Boska, ludzie, przecież można pozbijać sobie każdy
                                    argument metodologicznym jezykiem akademickem:P Tylko po co? Ja już jestem na
                                    tyle stara(nie jestem niestety pretensjonalnym dziewczątkiem, które jakimś
                                    cudem gdzieś zdało), że równie dobrze mogę z moimi studentami śmiac sie , jak
                                    i
                                    "bełkotać" Jacobsonem. Tu chodzi o jedną bzdurę, bo dla mnie to bzdura------>
                                    cóż komukolwiek przeszkadza, to , że studentka chodzi w bluzce na ramiączkach?
                                    Napisałam , że przychodzi w niej na egzamin? Nie. Ktoś od razu utożsamił , że
                                    owa dziewczynka w bluzce na ramiączkach ma być kretynką.I to jest w porządku?
                                    To jest własnie ocenianie po pozorach :P Daję
                                    Wam święty spokój na tym forum. Amen.
                                    -
                                      • Gość: Klara Re: Jezu Chryste i Wszyscy Święci IP: *.4web.pl 21.12.04, 11:02
                                        Nie mam 26 lat i wcale nie załuję,że już nie mam:P. Tym razem to już
                                        zdecydowanie "koniec odbioru".
                                        Tamto zdanie brzmiało następująco(jesli już mówić o cytatach):
                                        >doprawdy, nie każdy przedstawiciel kadry uniwerysteckiej ma od razu 60 lat,
                                        >doktoranci mają zazwyczaj 26:)))))
                                        Nigdzie nie wspomniałam o własanym wieku.
                                        Nie mówiąc już o tym, że zrówno student powinien mieć szacunek do wykładowcy,
                                        jak i wykładowca do studenta, niezależnie od wieku i pozycji w hierarchii.
                                        Studenci niejednoktrotnie mają już własne rodziny i dzieci,pracują i
                                        jednoczesnie studiują dziennie(takie mamy niestety czasy), zatem zwracanie
                                        komuś uwagi na strój i traktowanie go niczym gimnazjalisty w wieku lat
                                        dwudziestukilku, świadczy nie najlepiej o wykładowcy.
                                        Podobnie jak rzucenie indeksem przez pół sali itp. "kwiatki" ---->traktuj
                                        innych tak, jakbyś chciał, aby ciebie traktowano.I dwie strony powinny o tym
                                        pamiętać.
                                        • tralalumpek Re: Jezu Chryste i Wszyscy Święci 21.12.04, 11:09
                                          Gość portalu: Klara napisał(a):

                                          > Nie mam 26 lat i wcale nie załuję,że już nie mam:P. Tym razem to już
                                          > zdecydowanie "koniec odbioru".
                                          > Tamto zdanie brzmiało następująco(jesli już mówić o cytatach):
                                          > >doprawdy, nie każdy przedstawiciel kadry uniwerysteckiej ma od razu 60 lat
                                          > ,
                                          > >doktoranci mają zazwyczaj 26:)))))
                                          > Nigdzie nie wspomniałam o własanym wieku.
                                          > Nie mówiąc już o tym, że zrówno student powinien mieć szacunek do wykładowcy,
                                          > jak i wykładowca do studenta, niezależnie od wieku i pozycji w hierarchii.
                                          > Studenci niejednoktrotnie mają już własne rodziny i dzieci,pracują i
                                          > jednoczesnie studiują dziennie(takie mamy niestety czasy), zatem zwracanie
                                          > komuś uwagi na strój i traktowanie go niczym gimnazjalisty w wieku lat
                                          > dwudziestukilku, świadczy nie najlepiej o wykładowcy.
                                          > Podobnie jak rzucenie indeksem przez pół sali itp. "kwiatki" ---->traktuj
                                          > innych tak, jakbyś chciał, aby ciebie traktowano.I dwie strony powinny o tym
                                          > pamiętać.


                                          masz selektywny sluch i interperacje wedlug wlasnej upartej, troche osleplej
                                          logiki



                                          --
                                          spieszmy sie zyc
                                          tak szybko odchodzimy
                                            • tralalumpek Re: Jezu Chryste i Wszyscy Święci 21.12.04, 11:16
                                              Gość portalu: Klara napisał(a):

                                              > A moze po prostu mam cechę, której wielu na tym forum brak - jestem bardzo
                                              > tolerancyjna.:)



                                              sadzac po tym co piszesz twierze ze masz dosc "betonowe" spojrzenie na swiat i
                                              z tolerancja ma ono niewiele...
                                              finezi i fantazji brak! a bez tego nie mozna mowic o tolreancji

                                              --
                                              spieszmy sie zyc
                                              tak szybko odchodzimy
                                            • sorbet Re: Jezu Chryste i Wszyscy Święci 21.12.04, 11:26
                                              Gość portalu: Klara napisał(a):

                                              > A moze po prostu mam cechę, której wielu na tym forum brak - jestem bardzo
                                              > tolerancyjna.:)

                                              Klaro, nie zawracaj sobie głowy :-) Na tym forum działy się gorsze rzeczy:-)

                                              Nadziwić się można, jaki jest poziom dyskusji. Najpierw długoletnia
                                              forumowiczka pozwala sobie na lekceważenie innej "nie będę Ci tego
                                              wytłumaczyć". Nazywa inne kobiety prostaczkami z powodu bluzek na ramiączkach
                                              na uczelni.

                                              Inna zarzuca oponentce, że jest nienorlmana, skoro używa bardziej precycyjnego
                                              języka. A kiedy oponentka się nie daje zamiatać, to wtrąca się do jej życia
                                              osobistego i komentuje jej osobę.

                                              Przypominam, że w rozmowie cały zas obecny argument szacunku dla ludzi poprzez
                                              ubiory.
                                              • zettrzy Klaro nie odchodz 22.12.04, 00:50
                                                Dziwne ile dyskusji na tym forum ma taki sam przebieg. I te sama forumowiczke
                                                wsrod dyskutantow.
                                                Klaro, masz racje, tylko racje i cala racje. Dekolty nie sa ani niegustowne ani
                                                ekstrawagnackie, moga byc najwyzej niestowne z przyczyn np. klimatycznych.
                                                Bluzki na ramiaczkach - styl bielizniany usadowil sie dobrze w naszej
                                                garderobie, i jest na najlepszej drodze do pozycji klasyki. Pamietajmy ze wiele
                                                dzis nobliwych elementow zaczynalo jako ubior wrecz niestosowny i w zlym guscie.
                                                Mala czarna, ta wspolczesna definicja dyskretnej elegancji, wyrosla z mundurka
                                                panien sluzacych. Jak latwo wyobrazic sobie jak jakas traladama z epoki poznej
                                                secesji, z piana na ustach, wrzeszczy na krawcowa ze takiego bezguscia ona nie
                                                wlozy (a moze powinno byc "nie ubierze"), temu brak fantazji i finezji, to jest
                                                dobre dla pokojowek i innych wiesniar a prawdziwa dame (tu dodalabym pluja w
                                                strone pluszowej kanapy pod sztuczna palma) stac na cos lepszego bo ona ma
                                                pieniadze bo ona zawsze moze wydac wiecej niz ... etc. Dzis oczywiscie prawdziwa
                                                dama nosi glownie male czarne, po prostu czasy i pojecie bezguscia oraz guscia
                                                sie zmienily.
                                                Klaro, nie daj sie zepchnac z forum przez takie dyskusje. Co do wartosci opinii
                                                pewnych forumowiczek - jedna bardzo lubi dokumentowac swoj gust linkami do
                                                tandetnych bluzek i niezdarnych buciorow. Do tego nie potrafi pisac po polsku
                                                ("ubralam bluzke i szorty" - jak ona to zrobila? wepchnela rekawy bluzki w
                                                nogawki szortow?) Byloby szkoda gdybys sobie poszla z tak glupiego powodu.
                                                --
                                                reszty nie trzeba
                                                  • zettrzy Re: Klaro nie odchodz 22.12.04, 01:53
                                                    Gość portalu: hiii napisał(a):

                                                    > tak właśnie, Klaro, proszę - nie pozbawiaj nas swych przenikliwych wskazówek
                                                    > metodologicznych
                                                    > nie odchodź
                                                    > ...
                                                    >
                                                    > ps: czy to Ty jesteś może tą Klarą, która kiedyś na forum "Uroda" polecała
                                                    > lekturę Wittgensteina jako najlepsze lekarstwo na kompleksy?

                                                    no no, ilez tu tresci... przenikliwe wskazowki metodologiczne, forum Uroda,
                                                    lektura Wittgensteina, lekarstwo na kompleksy ... czyzby autorka watku
                                                    zapomniala ze temat ma byc o ciuchach, ubiorach, stylach, modach, preferencjach
                                                    ubraniowych? Moze jakies konkrety z wlasnego doswiadczenia, poza ogolnikowym
                                                    "lubie barwy ochronne", i duza iloscia pustoslowia wokol "kodow kulturowych",
                                                    "lektur", "metodologii" i innych terminow wykutych z podrecznikow szkolnych?
                                                    --
                                                    reszty nie trzeba
                                                • eirenne Re: Klaro nie odchodz 22.12.04, 01:51
                                                  > Dziwne ile dyskusji na tym forum ma taki sam przebieg. I te sama forumowiczke
                                                  > wsrod dyskutantow.

                                                  Co wnosi do dyskusji ta uwaga? W sensie merytorycznym?

                                                  Co do wartosci opinii
                                                  > pewnych forumowiczek - jedna bardzo lubi dokumentowac swoj gust linkami do
                                                  > tandetnych bluzek i niezdarnych buciorow. Do tego nie potrafi pisac po polsku
                                                  > ("ubralam bluzke i szorty" - jak ona to zrobila? wepchnela rekawy bluzki w
                                                  > nogawki szortow?) Byloby szkoda gdybys sobie poszla z tak glupiego powodu.

                                                  A to?

                                                  Bluzki na ramiaczkach są ok i chyba nikt tutaj nie mówi, ze jest inaczej? Chodzi
                                                  o to, że na uczelnie można założyc masę bardziej odpowiednich rzeczy i już.
                                                  • zettrzy Re: Klaro nie odchodz 22.12.04, 01:56
                                                    eirenne napisała:

                                                    > > Dziwne ile dyskusji na tym forum ma taki sam przebieg. I te sama forumowi
                                                    > czke
                                                    > > wsrod dyskutantow.
                                                    >
                                                    > Co wnosi do dyskusji ta uwaga? W sensie merytorycznym?
                                                    >

                                                    w sensie merytorycznym, ta dyskusja, jak wiele innych, wymorfowala w pyskowke.

                                                    --
                                                    reszty nie trzeba
                • Gość: aggus79 Re: stonowanie czy ekstrawagancja? IP: *.bmj.net.pl / *.bmj.net.pl 24.12.04, 01:19
                  Nie widzę niczego niestosownego w przyjściu na zajęcia w bluzce na ramiączkach.
                  Sama tak chodziłam, jak było ciepło - jeszcze jak studiowałam. Nie wzbudzało to
                  niczyjej sensacji, nikogo nie szokowałam swym wyglądem. W sukienkach na
                  ramiączkach też chodziłam i było ok. Uważam, że na uczelnię nie wypada ubierać
                  się wyzywająco - a pokazanie ramion wcale wyzywające nie jest. Bądź co bądź -
                  studia to jeszcze nie praca, można sobie pozwolić na jako taką swobodę. Później
                  już jest się skazanym na większe ograniczenia :( niestety ...
                  Wiele poza tym zależy od typu sylwetki - być może panna z większym biustem
                  wyglądałaby w rzeczach, które ja nosiłam bez zbytnich problemów - właśnie
                  wyzywająco. Ja wyglądałam po prostu normalnie.
      • zettrzy Re: stonowanie czy ekstrawagancja? 18.12.04, 20:22
        do mnie podobno pasuje najlepiej styl vintage, czyli stonowana ekstrawagancja z
        uklonem w strone retro. Do tego umiem szyc, wiec nie ma problema - jak mi
        wpadnie do glowy uszyc kopie tej sukni w ktorej Audrey Hepburn odwiedzala
        swojego mafistra w "Sniadaniu u Tiffaniego" puszczam sobie film, zatrzymuje na
        scenach z ta suknia, robie szkic, potem wykroj, i presto - w ciagu popoludnia -
        dwoch mam nowy ciuch (sam czlowiek nie czuje jak mu sie rymuje).
        Teraz pytanie czy koncowy wynik wyglada jak stonowana klasyka, czy raczej
        ekstrawagancki pomysl - i okazuje sie, przynajmniej tak slyszalam, ze na mnie
        szary biurowy mundurek wyglada jak maszynka do przyciagania spojrzen, natomiast
        potrafie zaginac w tlumie ubrana w jasnozieloniutki deszczowiec i zolte
        kaloszki. Jak postrzegam nietuzinkowosc? To zalezy ktory rodzaj. Czy jest to
        kostium starannie zaprojektowany, choc w stylu dzikiego wariactwa, czy raczej
        totalne bezguscie oparte na zasadzie "duzo za to zaplacilam wiec musi ladnie
        wygladac".
        --
        reszty nie trzeba
        • sorbet Re: stonowanie czy ekstrawagancja? 20.12.04, 13:19
          zettrzy napisała:

          i okazuje sie, przynajmniej tak slyszalam, ze na mnie
          > szary biurowy mundurek wyglada jak maszynka do przyciagania spojrzen,
          natomiast
          > potrafie zaginac w tlumie ubrana w jasnozieloniutki deszczowiec i zolte
          > kaloszki.

          Widać panowie w twojej pracy lubi power women:-)))

          • zettrzy Re: stonowanie czy ekstrawagancja? 21.12.04, 05:25
            sorbet napisał:

            >
            > Widać panowie w twojej pracy lubi power women:-)))
            >

            to jest oczywiste, power to jedyny gatunek women ktory domaga sie PRAWA do
            placenia za siebie, zwlaszcza w sklepach z ciuchami ;))

            wracajac do tematu - omsknelam nieco, ale przeciez szary mundurek moze byc
            zrobiony z tkaniny o nawierzchni pelnej wadolow, lub w rowki takie jak na starej
            plycie gramofonowej, albo nitki moga sie ukladac w rozne sploty i wezelki
            no i model tez nie musi isc po linii prosta spodnica + blezerek, mozemy zrobic
            marynare o gabarytach malego plaszcza albo cos a la szlafrok, wiazane paskiem w
            talii, albo imitacje wiktorianskiego tuzurka, albo nieomalze bolerko
            a wariacji spodnicy to nawet nie warto wymieniac, zreszta nie musi to byc
            spodnica, moze byc suknia i zakiet z tego samego materialu - to tez biurowy
            mundurek
            nawet klasyczny garnitur, ze spodniami, mozna wymyslic tak zeby wygladal jak cos
            czego jeszcze nie bylo - moze nie szczyt ekstrawagancji, ale tez nie szara plama
            ktorej nikt nie zauwazy
            --
            reszty nie trzeba
            • Gość: lola Re: stonowanie czy ekstrawagancja? IP: 148.81.192.* 22.12.04, 09:00
              Jak Ty to robisz droga Z-3, że w ciągu popołudnia szyjesz sukienkę?????? Czy
              nie jest ona aby tandetnie (szybko, czyli bez precyzji) uszyta? Jak zdążysz w
              tak krótkim czasie uszyć, wykończyć, uprasować itp.? Czy po przyjrzeniu się tej
              sukience nie stwierdzamy, że jest "odwalona" i kiepsko wykończona?
              Widziałam kiedyś z okna autobusu (w W-wie) dziewczynę w fajnej żółtej kurtce
              (czy żakiecie - coś w tym rodzaju). Podbiegła ona (ta dziewczyna) do tegoż
              autobusu i usiadła naprzeciw mnie. No i cały urok tego wdzianka prysł, gdy
              spojrzało się na nie z bliska - krzywo, brzydko, badziewnie...
              Mam nadzieję, że tak nie jest w przypadku twoich ubranek, bo piszesz czasem, że
              szyjesz i super wyglądasz. Ja również trochę szyję, więc wiem jakie to jest
              praco- i czasochłonne, niestety...
              A wracając do tematu - zdecydowanie wolę stonowane ubrania (ale takie, które
              mają to "coś" - jakiś szczegół wykończenia, kroju, czy faktury), nie cierpię
              tandeciarstwa i to zarówno w stonowanych jak i w ekstrawaganckich kreacjach,
              czyli krótko: jakość przede wszystkim - wolę czegoś nie mieć niż mieć coś, co
              nie spełnia moich (ostrych) wymagań estetycznych. Pozdrawiam serdecznie :)
              • Gość: dobry humorek Re: stonowanie czy ekstrawagancja? IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 22.12.04, 09:20
                Jak ma się do czegoś tzw. wenę to nie ma problemu uszyć coś szybko i
                wzorowo...gorzej jak człowiekowi poprostu chęci brakuje to nawet jeśli będzie
                robił coś i będzie się guzdrał to wtedy jest wielka możliwość
                spartaczenia..tego dzieła... Jeżeli chodzi o szycie wiem to z przykładu mojej
                mamy ...Ona szyje zawodowo..i uwierz ma mnóstwo rzeczy latami już
                zalegających...niedokończonych i roztrzepanych..Równocześnie jest zdolna uszyć
                coś znakomitego podczas jednego popołudnia czy wieczora...Bo nie raz już tak
                było,że przyleciałam do Niej ze swoją wizją ...i za kilka godzin wizja stała
                się rzeczywistością.. a dlaczego ? bo miała w tym czasie tzw dryk...Tak jest ze
                wszystkim ,,,chociażby ze sprzątaniem....jak nam się chce - zrobimy to dobrze i
                szybko ...a jak ociągamy się bo nie mamy chęci i polotu to możemy się grzebać z
                miernym skutkiem...do wszystkiego potrzebne są jednym słowem chęci...
                Również zwracam uwagę na jakoś wykonania,,,jest to bardzo istotne w ostatecznym
                wizerunku...zwróć jednak uwagę,że czasem jakość całkiem dobrych firm odbiega
                znacznie od naszych oczekiwań... a ile tam ludzi główkowało nad ostatecznym
                wizerunkiem danej rzeczy ,,,ile osób brało udział w wykonaniu,,,no i mają
                brakaży.. i mimo wszystko wypuszczają buble...każdemu się może zdarzyć , nawet
                tym najlepszym ;-)
                • Gość: lola Re: stonowanie czy ekstrawagancja? IP: 148.81.192.* 22.12.04, 10:26
                  No to gratukuję szybkości - w moim przypadku pospiech zupełnie nie wchodzi w
                  grę, po prostu nie udaje mi sie jak się spieszę :(
                  Jeśli chodzi o jakość wykończeń dobrych firm (tych naprawqdę dobrych, na które
                  mnie z reguły nie stać) - to nie mam zastrzeżeń - tam robią to maszyny (które
                  pięknie obrzucają i stebnują) i jakość tych wykończeń jest nie do osiągnięcia
                  domowym sposobem...
                  U mnie jest to drobny bzik (tzn. te wykończenia), nie narzucam nikomu takiego
                  postrzegania ciuchów, bo jest to uciążliwe (ciągle cos mi sie nie podoba),
                  kupuję rzeczy firm popularnych, ale tylko te dobrze "zrobione". Szycie domowe
                  jest tylko szyciem domowym i nikt mi nie wmówi, że można coś szybko uszyć
                  (nawet z sercem czy drygiem), bo te czynności (krojenie, mierzenie, zszywanie,
                  wykańczanie, prasowanie) zajmują mnóstwo czasu!!!!!!!!
                  • Gość: dobry humorek Re: stonowanie czy ekstrawagancja? IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 22.12.04, 10:57
                    to słuszna prawda ,że czynności typu prasowanie etc zajmują wile czasu..ale to
                    kwestia wprawy..oraz organizacji pracy.Jeżeli chodzi o maszyny to też bardzo
                    istotna kwestia..wspominana moja mama ma wszystkie specjalistyczne i
                    profesjonalne ...i rzeczywiście w tym przypadku jest o wiele łatwiejsza
                    sprawa...i jakość lepsza. W kwestii jakości firm ( ja piszę o tych raczej ze
                    średniej półki) to czasami bubel nie jest kwestią uszycia ,,tylko np złego
                    skrojenia materiału..co na 1-szy rzut oka jest niewidoczne...a okazuje się przy
                    noszeniu..praniu..prasowaniu...
                    • sorbet Re: stonowanie czy ekstrawagancja? 22.12.04, 12:49
                      Jak przerobiłem (tj. oddałem do krawcy:-) stare jeansy Levi'sa to okazało się
                      że mają trochę "skręcone nogawki". Krawcowa wyjaśniła, że jak kroją blok
                      materiału to mogłyby powstać drobne różnice między egzemplarzami na wierzchu i
                      tymi na samym dole. Nie powinni szyć tych górnych z dolnymi, ale czasmi to
                      robią:-)
                      • zettrzy Re: stonowanie czy ekstrawagancja? 22.12.04, 22:59
                        sorbet napisał:

                        > Jak przerobiłem (tj. oddałem do krawcy:-) stare jeansy Levi'sa to okazało się
                        > że mają trochę "skręcone nogawki". Krawcowa wyjaśniła, że jak kroją blok
                        > materiału to mogłyby powstać drobne różnice między egzemplarzami na wierzchu i
                        > tymi na samym dole. Nie powinni szyć tych górnych z dolnymi, ale czasmi to
                        > robią:-)

                        hehe, zdarzylo mi sie kiedys wpasc na sale krojenia w fabryce odziezowej...
                        glowne zmartwienie fabrykanta to jak uszyc 12 par spodni z materialu na 10, wiec
                        jasne ze kroja z przyblizeniem do najdluzszej prostej, ze sie tak wyraze, czasem
                        pomijaja jakis klopotliwy szczegol, wyprostuja jakas krzywizne... cud po prostu
                        ze potem to wyglada jakos na wieszaku sklepowym
                        --
                        reszty nie trzeba
              • tralalumpek Re: stonowanie czy ekstrawagancja? 22.12.04, 10:53
                Gość portalu: lola napisał(a):

                > Jak Ty to robisz droga Z-3, że w ciągu popołudnia szyjesz sukienkę?????? Czy
                > nie jest ona aby tandetnie (szybko, czyli bez precyzji) uszyta? Jak zdążysz
                w
                > tak krótkim czasie uszyć, wykończyć, uprasować itp.? Czy po przyjrzeniu się
                tej
                >
                > sukience nie stwierdzamy, że jest "odwalona" i kiepsko wykończona?
                > Widziałam kiedyś z okna autobusu (w W-wie) dziewczynę w fajnej żółtej kurtce
                > (czy żakiecie - coś w tym rodzaju). Podbiegła ona (ta dziewczyna) do tegoż
                > autobusu i usiadła naprzeciw mnie. No i cały urok tego wdzianka prysł, gdy
                > spojrzało się na nie z bliska - krzywo, brzydko, badziewnie...
                > Mam nadzieję, że tak nie jest w przypadku twoich ubranek, bo piszesz czasem,
                że
                >
                > szyjesz i super wyglądasz. Ja również trochę szyję, więc wiem jakie to jest
                > praco- i czasochłonne, niestety...
                > A wracając do tematu - zdecydowanie wolę stonowane ubrania (ale takie, które
                > mają to "coś" - jakiś szczegół wykończenia, kroju, czy faktury), nie cierpię
                > tandeciarstwa i to zarówno w stonowanych jak i w ekstrawaganckich kreacjach,
                > czyli krótko: jakość przede wszystkim - wolę czegoś nie mieć niż mieć coś, co
                > nie spełnia moich (ostrych) wymagań estetycznych. Pozdrawiam serdecznie :)



                lola moglabym powiedziec kocham cie za ten wpis! (ale mimo wszystko wole
                mezczyzn i tylko mezczyzn ;)
                ja szylam cale lata jako hobby, od sukienek flanelowych po slubne i
                sprzedawalam, badz szylam po kolezensku za friko
                to byly czasy liceum, studiow.....
                to co napisalas moglabym obiema rekami podpisac i jeszcze w dodatku tlustym
                drukiem
                nie znosze niechlujstwa w wykonczeniu, pierwsze lekcje szycia bralam u starszej
                pani, przedwojennej krawcowej, niesamowita byla to kobieta
                tak jakby ja ktos wlasnie z salonu na chwile poprosil .....to, jak pila
                herbate, jak rozmawiala ... a kiedy rozlozyla material na stole i zaczela snuc
                wizje na temat modelu, wystarczylo mocno sie wpatrzec w powietrze a mozna bylo
                dostrzec gotowe kreacje, ktore na glos jej slow tanczyly
                ...

                moze dlatego tak ida mi na system nerwowy dziadoskie wykonczenia,
                moze dlatego to dziadostwo w wykonaniu, bo szybko, bo taniej w produkcji czyli
                wiecej zarobie, tak na sile wciskane reklama, sprzedawane jako hit i nowa ,
                wlasciwa mode tak biore pod lupe




                --
                spieszmy sie zyc
                tak szybko odchodzimy
                • eirenne Re: stonowanie czy ekstrawagancja? 22.12.04, 13:25
                  Moja kuzynka, mistrzyni w dziedzinie szycia, zazwyczaj się nie spieszy,
                  rozkłada szycie na parę dni i wypuszcza spod ręki prawdziwe arcydzieła, jeśli
                  chodzi o wykonanie i jakość wykończenia.
                  Ja szyję rzadko, więc może nie mam wprawy, bo w jedno popołudnie mogę co nawyżej
                  podwinąć obrus, ewentualnie uszyć spódnicę z gumką w pasie. Ale robię za to
                  swetry na drutach i już dawno się nauczyłam, że dzierganie wszystkiego w jednym
                  ciągu kończy się szeregiem błędów. W rękodziele trzeba dzielić robotę na etapy,
                  bo widać od razu, w którym miejscu zabrakło autorowi koncentracji i jasności umysłu.


                  • zettrzy Re: stonowanie czy ekstrawagancja? 22.12.04, 22:53
                    Aha, jakosc szybkiego szycia...
                    Widze tutaj dwie szkoly:
                    1) MNIE szycie nie wychodzi, mam z tym klopoty, guzdram sie godzinami z byle
                    podszyciem dolu a i tak wyglada krzywo - to znaczy nie sposob uszyc cos szybko i
                    dobrze
                    2) istnieje cos takiego jak kompetentna krawcowa.

                    Jakbym miala rozumowac wg szkoly nr 1, to musialabym zadeklarowac ze Otylka nie
                    mogla wygrac swoich medali bo JA nie potrafie tak dobrze plywac.
                    Przedstawicielkom tej linii rozumowania gratuluje dobrego samopoczucia, bo mnie
                    nawet do glowy by nie przyszlo aby kwestionowac cudza kompetencje w jakiejs
                    dziedzinie tylko dlatego ze moja jest marna.

                    Szkola nr 2 przedstawia znacznie lepsza znajomosc rzeczy. Wysoka jakosc
                    wykonania bynajmniej nie wynika z opieszalosci wykonawcy. W rzeczy samej, mozna
                    spedzic miesiace nad ciuchem, a i tak wyjdzie koslawy bubel. Powiedzialabym
                    nawet ze wykonanie trwa dlugo wtedy kiedy nieudolna krawcowa nie bardzo wie co
                    robi i jak to zrobic i bez przerwy musi poprawiac rozmaite bledy.

                    Czas wykonania zalezy tez od modelu i materialu. Suknia "Holly Golightly", ktora
                    sie posluzylam jako przykladem, ma bardzo prosta linie bez wzgledu na detale
                    kroju (tak, mozna ja uszyc w paru wariantach, koncowy efekt bedzie prawie taki
                    sam) i jest wyjatkowo latwa do uszycia, bez wzgledu na wariant. Na przeciwnym
                    biegunie mamy marynare typu smoking - wlasnie taka robie i na same kieszenie,
                    ktore jeszcze nie sa skonczone, musialam spedzic 6 godzin. Moze 7, nie mierzylam
                    czasu az tak dokladnie. Podobnie tzw. suknie warstwowe, samo ukladanie tych
                    warstw moze potrwac dwa dni. Ale podstawowe spodnie, podstawowa suknia, zakiet,
                    bluzka? No drogie panie, tego sie nie robi miesiacami, chyba ze brak nam
                    umiejetnosci/narzedzi/wprawy.
                    (skoro juz takie kawalki wzmiankowalam, to powinnam zapytac ile wlasnej roboty
                    marynarek maja na koncie forumowiczki zatroskane o jakosc wykonania, ale
                    hipotetycznie przyjmuje ze zadna z nich nawet nie probowala zabrac sie za
                    podobny model)

                    Poza tym te naprawde szyjace forumowiczki powinny sie ujawnic na forum Szycie
                    dla Profesjonalistow. Na tamtym forum jakos nikt sie nie kwestionuje szybkosci
                    wykonania, no ale to moze dlatego ze tam pisza osoby z doswiadczeniem w szyciu.
                    Aha, i my dyskutujemy projekty nieco bardziej skomplikowane technicznie niz
                    spodnica na gumke.

                    Szycie jest fantastyczne i ja zawsze jak moge zachecam wszystkich dookola aby
                    sie tez nim bawili. Sprobujcie wiecej szyc, na pewno przyjdzie ten moment kiedy
                    zrobicie suknie w ciagu popoludnia i zrobicie ja DOBRZE.

                    --
                    reszty nie trzeba
          • Gość: Natasha Re: nie spuścić z tonu będąc stonowanym IP: *.toya.net.pl 22.12.04, 15:35
            Wracając do tematu-uwielbiam ekstrawagancję...Zazwyczaj stosuję ja na luzne,
            niezobowiazujace wyjscia. I tu mam pole do popisu... Ekstrawagancja to
            szczegół,całość,charakter. I tu na przykład- moja ostatnia kreacja: koronkowy
            top robiony na halke- z podkreslonymi miseczkami...i pod to nic- niby zakryte
            ale nie do konca... Diabeł twki w szczegolach-czyli dodatki typu rozowe boa,
            rekawiczki, dlugi rozporek w spodnicy- to tez dla mnie ekstrawagancja.Lubie ja
            • kingakunowska Re: nie spuścić z tonu będąc stonowanym 22.12.04, 23:47
              Hm, ja nie cierpię kupować ubrań i zazwyczaj na co dzień chodzę ubrana jak
              ofiara powodzi, ale jak się już odstawię, to ho ho :-) Mam kilka garniturów, do
              tego kłująca w oczy czerwona apaszka i rękawiczki.
              Na ślubie brata miałam biały garnitur, białe rękawiczki, czerwoną bluzkę i
              czerwone buty. Chciałam czerwony goździk mieć w klapie i kapelusz, ale się nie
              udało z braku jednego i drugiego. Lubię styl Diane Keaton, to taka ofiara
              powodzi w nieco lepszej wersji, cóż, hehe.
              Poza tym uwielbiam wszystko, co czerwone.
              Osobiście lubię ludzi ubranych ekstrawagancko, o ile to ekstrawagacja
              autentyczna, a nie stylizowana, udawana. Zresztą nie przywiązuję wielkiej wagi
              do ubioru i lubię ludzi, ktorzy ubierają się w powiewające szmaty :-) Byle było
              wygodnie :-)

    Popularne wątki

    Nie pamiętasz hasła

    lub ?

     

    Nie masz jeszcze konta? Zarejestruj się

    Nakarm Pajacyka