Forum Kobieta Moda
ZMIEŃ
    Dodaj do ulubionych

    czyżby ta moda dotarła do Polski:)?

    25.06.07, 23:33
    byłam dzis w arkadii w zarze i nie moglam uwierzyc wlasnym oczom a wlasciwie
    glupocie ludzi gdy zobaczylam kobiete z malutkim pieskiem(pewnie chi cos
    tam)na rekach ,ogladająca ciuchy.moj mąz nie mógl sie przestac śmiać
    ,stwierdzilismy ze sprobuje wylansowac nowy trend i bede chodzic na zakupy do
    ch z moim srednim kotem-chelsea.tylko nie weim co na to chelsea:)
    potem pieska przejal facet tej panny iwygladalo to jesz ze komiczniej...
    czy moze mi ktos wytlumaczyc po co zabierac ze soba psa na zakupy?
    --
    img524.imageshack.us/img524/2944/warkoczykipk0.jpg
    "Szkoda moich słów gdy nie słuchasz już .choćby cały świat myślał właśnie tak
    jak ja.słowa maja sens tylko gdy go chcesz,wiec od dziś już nic,nic nie powiem
    ci,a nic."
    Edytor zaawansowany
    • lilivampire 25.06.07, 23:43
      żeby mógł doradzić?:)
      jedno szczeknięcie - nie
      dwa szczeknięcia - tak, tak!

      --
      Lilivampire - Mistrzyni Polski w Zakupach :D
    • magdaksp 25.06.07, 23:57
      a wniosek z tej opowieści jest taki ze jest to żywy dowód na wyższość kotów nad
      psami:)no bo czy widział kto kota pozwalającego nosić sie po sklepie albo
      pozwalającego sie ubierać w ubranka?
      --
      img524.imageshack.us/img524/2944/warkoczykipk0.jpg
      "Szkoda moich słów gdy nie słuchasz już .choćby cały świat myślał właśnie tak
      jak ja.słowa maja sens tylko gdy go chcesz,wiec od dziś już nic,nic nie powiem
      ci,a nic."
    • confused.girl 26.06.07, 00:09
      To wolno do sklepów z ciuchami wprowadzać psy???? U mnie w osiedlowym spożywczym
      nawet nie wolno:P
      Jestem w szoku:D
    • pianazludzen 26.06.07, 00:32
      a mnie wlasnie wkurza to, ze w Polsce nigdzie nie da sie wejsc z psem...
      --
      thou shalt think for yourselves
    • confused.girl 26.06.07, 00:42
      pianazludzen napisała:

      > a mnie wlasnie wkurza to, ze w Polsce nigdzie nie da sie wejsc z psem...

      Nie wszyscy są miłośnikami psów. Niektórzy mają alergię na ich sierść, inni po
      prostu ich nie lubią. Nie rozumiem czemu wszyscy mają się dostosowywać do
      wielbicieli psów.
    • pianazludzen 26.06.07, 00:46
      naprawde gdy ktos chodzi po sklepie z psem badz siedzi z nim w knajpie nie jest
      to uciazliwe nawet dla alergikow. oczywiscie pies powinien byc na smyczy i w
      kagancu, jesli wokol jest duzo obcych mu osob. na szczescie zyje w kraju, gdzie
      na psy w miejscach publicznych jest spoleczne przyzwoleni, a ty w takim, w
      ktorym nie ma, wiec kazda z nas jest zadowolona i dobrze:)
      --
      thou shalt think for yourselves
    • cioccolato_bianco 26.06.07, 08:29
      piana, zalezy od psa. ja bym bardzo szybko wyszla ze sklepu/knajpy etc gdzie
      byl by pies wiekszy od foxteriera, bo sie takich psow zwyczajnie boje i nie
      lubie. swoja droga znam pare knajp w wwie gdzie mozna isc z psem (np. cafe
      karma, cafe blikle, szpilka)

      --
      I like my money right where I can see it: hanging in my closet.
    • pianazludzen 26.06.07, 10:54
      we wroclawiu tez sa takie knajpy, i dobrze :)
      oczywiscie taki pies powinien w miejscu publicznym miec kaganiec, i chodzic na
      smyczy, wtedy nic sie nikomu nie stanie.
      --
      thou shalt think for yourselves
    • cioccolato_bianco 26.06.07, 12:58
      ale pies dyszy, szczeka, zostawia siersc, wydziala zapachy etc... na to smycz
      i kaganiec nie pomagaja.

      --
      I like my money right where I can see it: hanging in my closet.
    • meduzaa1 26.06.07, 13:05
      Niektóre "panny" również wydzielają zapachy, o wiele gorsze niż pies oraz
      porozumiewają się językiem "rynsztokowym". Nie życzyłabym sobie siedzieć obok
      takiej:/ A jednak jestem niejako zmuszona.
    • cioccolato_bianco 26.06.07, 13:12
      zasada jest taka sama: jak ci nie pasuje towarzystwo osob przebywajacych w
      danym lokalu mozesz go zmienic. tak jak jak prawdopodobnie zmienilabym lokal, w
      ktorym sa psy.

      zreszta nie wiem jak niektorzy to sobie wyobrazaja. co by bylo gdyby kazdy
      przychodzil z psem lub kotem do knajpy? to sa w koncu tylko zwierzeta, czasem
      trudno przewidziec ich zachowanie i trudno nad nim zapanowac.

      --
      I like my money right where I can see it: hanging in my closet.
    • pinkpanther 26.06.07, 13:22
      zgadzam się z ciocco. Sklep to nie miejsce dla psow.l Zdarzyło mi się nieraz, że
      obcy pies radośnie skoczył mi na nogi zostawiając brudne slady. Ślina kapiaca z
      pyska to też niezbyt miła sprawa.
      Ake to jedna sprawa - druga to komfort zwierzęcia - pies raczej wolałby biegać
      po łące niż chodzić w hałaśliwym, pełnym ludzi miejscu. Często tłum albo hałąs
      moga takiego psiaka przestraszyć i zachowa się nieobliczalnie, choć na codzień
      jest ułozony i łagodny.
      --
      Rudy
      Bury
      Biały
    • cioccolato_bianco 26.06.07, 14:23
      dokladnie, to samo chocialam dopisac ;) ze dla pasa taki zatloczony, glosny
      sklep lub lokal to zadna przyjemnosc.
      --
      I like my money right where I can see it: hanging in my closet.
    • meduzaa1 26.06.07, 13:42
      Oj to musiałabym zmieniać lokale przez całą noc, nie mogłabym też robić zakupów
      w sklepach.
    • cioccolato_bianco 26.06.07, 14:22
      to juz swiadczy, ze albo ty masz jakis problem z relacjami z ludzmi, albo ze
      wybierasz wyjatkowo malociekawe sklepy/lokale
      --
      I like my money right where I can see it: hanging in my closet.
    • meduzaa1 26.06.07, 14:34
      cioccolato_bianco napisała:

      > to juz swiadczy, ze albo ty masz jakis problem z relacjami z ludzmi, albo ze
      > wybierasz wyjatkowo malociekawe sklepy/lokale

      Chyba nie ciocco, wybieram takie same sklepy jak większość forumowiczek, z tego
      co zdążyłam zauważyć. Problemów z relacjami raczej też nie mam, ja po prostu
      nie lubię panienek ubranych w złoto, klapkach na szpilce i woniejących tanią
      wodą toaletową lub też - co gorsza- potem. Nie lubię też w.w języka i nie
      chciałabym też aby moje dziecko takiego języka się uczyło. Niestety sklepy są
      ogólnodostępne i każdy może tam sobie wchodzić. Szczęście jednak że psy tam nie
      są wpuszczane, prawda?
    • cioccolato_bianco 26.06.07, 14:37
      nie wiem o jakich sklepach mowisz ;)

      a chcialabys zeby twoje dziecko mialo kontakt z obcym psem? pomijam kwestie
      higieniczne, brak mozliwosci umycia rak etc, ale to moze byc dla malucha
      zwyczajnie niebezpieczne - nawet najbardziej przyjacielskie zwierze to tylko
      zwierze.

      --
      I like my money right where I can see it: hanging in my closet.
    • meduzaa1 26.06.07, 14:47
      cioccolato_bianco napisała:

      > nie wiem o jakich sklepach mowisz ;)

      Mówię o sklepach ciuchowych w jakich forumowiczki się zaopatrują;)
      >
      > a chcialabys zeby twoje dziecko mialo kontakt z obcym psem? pomijam kwestie
      > higieniczne, brak mozliwosci umycia rak etc, ale to moze byc dla malucha
      > zwyczajnie niebezpieczne - nawet najbardziej przyjacielskie zwierze to tylko
      > zwierze.

      Oczywiście że nie, nie pozwalam swojemu dziecku zbliżać się do obcych psów ale
      my tutaj mówimy o malutkich pieskach, które siedzą sobie spokojnie w torbach
      lub pod pachą właściciela, nie łażą po sklepie i nie podlewają wieszaków;)
      Ja rozumiem że ktoś nie lubi psów czy się ich boi i sama nie chciałabym żeby
      zwierzaki "latały" po sklepach i się obwąchiwały, no przecież to jakiś absurd;)
      >
    • cioccolato_bianco 26.06.07, 15:00
      na malego pieska trzymanego na kolanach moge przymknac oko ;) jednak jestem
      pewna, ze zaraz podniesie sie dyskusja, ze wieksze psy sa dyskryminowane i
      wlasciwie co to oznacza maly? jamnik jest maly czy duzy? etc ;)
      --
      I like my money right where I can see it: hanging in my closet.
    • tequilkuk 26.06.07, 20:05
      meduzaa1 napisała:
      > Oczywiście że nie, nie pozwalam swojemu dziecku zbliżać się do obcych psów ale
      > my tutaj mówimy o malutkich pieskach, które siedzą sobie spokojnie w torbach
      > lub pod pachą właściciela, nie łażą po sklepie i nie podlewają wieszaków;)

      Pod warunkiem ze w tych torbach grzecznie siedza bo z moich doswiadczen wynika
      ze male psy czesciej gryza niz duze. Wlasciciel duzego psa jest najczesciej
      swiadomy ze musi go umiec kontrolowac (z wylaczeniem psow chlopcow z wygolonymi
      glowami) podczas gdy male psy czesto biegaja samopas bo "przeciez krzywdy nie
      zrobi".... czasem dochodzi do absurdalnych sutuacji...
    • confused.girl 26.06.07, 15:26
      meduzaa1 napisała:

      > Niektóre "panny" również wydzielają zapachy, o wiele gorsze niż pies oraz
      > porozumiewają się językiem "rynsztokowym". Nie życzyłabym sobie siedzieć obok
      > takiej:/ A jednak jestem niejako zmuszona.



      No ale róznica jest taka, że te "panny" to ludzie, a psy to zwierzęta.
    • meduzaa1 26.06.07, 15:35
      confused.girl napisała:

      > meduzaa1 napisała:
      >
      > > Niektóre "panny" również wydzielają zapachy, o wiele gorsze niż pies oraz
      >
      > > porozumiewają się językiem "rynsztokowym". Nie życzyłabym sobie siedzieć
      > obok
      > > takiej:/ A jednak jestem niejako zmuszona.
      >
      >
      >
      > No ale róznica jest taka, że te "panny" to ludzie, a psy to zwierzęta.

      No i?
    • confused.girl 26.06.07, 15:43
      meduzaa1 napisała:


      > No i?

      No tak, dla niektórych zwierzęta są ważniejsze niż ludzie:|

    • alex_koz 26.06.07, 12:08
      pianazludzen napisała:

      > naprawde gdy ktos chodzi po sklepie z psem badz siedzi z nim w knajpie nie
      jest
      > to uciazliwe nawet dla alergikow. oczywiscie pies powinien byc na smyczy i w
      > kagancu, jesli wokol jest duzo obcych mu osob. na szczescie zyje w kraju,
      gdzie
      > na psy w miejscach publicznych jest spoleczne przyzwoleni, a ty w takim, w
      > ktorym nie ma, wiec kazda z nas jest zadowolona i dobrze:)

      oj piana, nie zgadzam sie z Toba. ja sie panicznie boje psow ( i nawet to ze
      pies ma kaganiec mi nie pomaga), pomijam fakt ze jestem uczulona i w zyciu bym
      nie poszla do knajpy gdzie dozwolone byloby wpuszczanie psow.

      na szczescie zyje w kraju, gdzie mimo ze na psy jes publiczne przyzwolenie ale
      nie musze znosci widoku i zapachu psa w restauracji czy innej knajpie.
      --
      Message of the day:
      Life is too short to waste your chance. Follow your soul and fuck the rest.
    • eary 26.06.07, 12:16
      kwestią dobrego tonu i wyczucia smaku jest gdzie psa zabierzesz a gdzie nie.
      Ocena jest zawsze indywidualna więc są na ten temat różne opinie.

      Najważniejsze zeby nie przejść na porządku dziennym do przedmiotowego
      traktowania psa.

      Przed wyjsciem z domu sprawdzam co zabrałam: komórka- jest, torebeczka- jest,
      kluczyki do mini- są, osz.. pieska zapomniałam.

      Nie potępiam zabierania ze soba psów- natomiast trzeba szanować innych i jeśli
      wie się, ze komuś może on przeszkadzać- no cóż kocham psy- ale to psy i ani
      ubieranie ich w ciuszki ani zabieranie do restauracji nie powinno odbierać im
      prawa do podlania hydrantu czy obgryzienia butów. :)
    • pianazludzen 26.06.07, 12:29
      jasne alex, kazda przesada jest szkodliwa, i jak napisala eary, kewstia dobrego
      tomu jest to, gdzie tego psa zabierzemy, wiadomo ze nie wszyscy musza kochac
      mojego psa i to tez trzeba wziac pod uwage. nie chodzi mi o zabieranie psa
      wszedzie (chodz tez nie mam nic przeciwko, ostatnio robilam praktyke w biurze,
      gdzie pies przychodzil ze swoja pania codziennie do pracy). sa jednak stytuacje,
      jak np ta magdy z jej kotem, gdy jestes zmuszona miec ze soba zwierze, a nie
      mozesz na chwile gdzies z nim wejsc bo nie, i to jest wkurzajace.
      --
      thou shalt think for yourselves
    • alex_koz 26.06.07, 12:35
      pianazludzen napisała:

      > jasne alex, kazda przesada jest szkodliwa, i jak napisala eary, kewstia
      dobrego
      > tomu jest to, gdzie tego psa zabierzemy, wiadomo ze nie wszyscy musza kochac
      > mojego psa i to tez trzeba wziac pod uwage. nie chodzi mi o zabieranie psa
      > wszedzie (chodz tez nie mam nic przeciwko, ostatnio robilam praktyke w biurze,
      > gdzie pies przychodzil ze swoja pania codziennie do pracy). sa jednak
      stytuacje
      > ,
      > jak np ta magdy z jej kotem, gdy jestes zmuszona miec ze soba zwierze, a nie
      > mozesz na chwile gdzies z nim wejsc bo nie, i to jest wkurzajace.

      piana, nie bede z Toba na ten temat na FM polemizowac, bo uwazam ze nie jest to
      potrzebne, ale za cholere nie rozumiem dlaczego uwazasz ze fakt czy mozesz
      zabrac psa do knajpy jest wyznacznikiem ucywilizowania kraju.

      widzisz, gdyby w biurze w ktorm ja pracuje przylazilby pies do musialabym
      rzucic prace, bo tego to bym nie zniosla.


      --
      Message of the day:
      Life is too short to waste your chance. Follow your soul and fuck the rest.
    • pianazludzen 26.06.07, 12:39
      ok :) ale ja tez nie pisalam, ze dla mnie to jest wyznacznik ucywilizowania, bo
      dla mnie nie jest. ktos inny pode mna pisal o krajch ucywilizowanych. odpowiada
      mi natomiast ze w kraju w ktorym mieszkam nie jest to problemem, i zaluje, ze w
      polsce jest (choc oczywiscie nie wszedzie) bo czesto tu jestem, ale zeby mi to
      jakos tak przeszkadzalo, zebym chciala jakas rewolucje w tym temacie wszczynac,
      to nie :)
      --
      thou shalt think for yourselves
    • frrancuzeczka 26.06.07, 15:12
      Zapewniam cię, że jest to uciążliwe dla alergika.
      --
      " Iskry ten szuka w wodzie i rosy w płomieniu, kto wiarę daje kobiecemu
      przyrzeczeniu. " ;)
    • confused.girl 26.06.07, 15:34
      pianazludzen napisała:

      > naprawde gdy ktos chodzi po sklepie z psem badz siedzi z nim w knajpie nie jest
      > to uciazliwe nawet dla alergikow. oczywiscie pies powinien byc na smyczy i w
      > kagancu, jesli wokol jest duzo obcych mu osob. na szczescie zyje w kraju, gdzie
      > na psy w miejscach publicznych jest spoleczne przyzwoleni, a ty w takim, w
      > ktorym nie ma, wiec kazda z nas jest zadowolona i dobrze:)

      Jesteś uczulona na sierś psów? Raczej nie, bow iedziałabyś, że jest to uciążliwe;)
      Problemem nie są psy tylko ich właściciele uważający, że ich pupilom wszystko
      można. Nienawidze jak obcy pies się o mnie ociera, obwąchuje mnie czy pląta się
      między moimi nogami. Dlatega jak w knajpie jest pies - mnie tam nie ma. A jak
      ktoś chce iść na "shopping" to nic się chyba psu nie stanie, jeśli zostanie w
      domu;) Dla mnie to jest po prostu nieestetyczne i cieszę się, że w Polsce jest
      jest to sporadycznie spotykane. Niestety obawiam się, że do czasu:P
    • tequilkuk 26.06.07, 20:12
      Dobrze wychowany pies nie bedzie sie platal pod cudzymi nogami tylko polozy sie
      grzecznie kolo wlasciciela :) IMHO najlepiej jak satestauracje gdzie mozna wejsc
      z psem i takie gdzie psa nie wpuszcza. Wtedy kazdy sobie wybiera co chce :)
    • confused.girl 26.06.07, 23:49
      tequilkuk napisała:

      > Dobrze wychowany pies nie bedzie sie platal pod cudzymi nogami tylko polozy sie
      > grzecznie kolo wlasciciela :) IMHO najlepiej jak satestauracje gdzie mozna wejs
      > c
      > z psem i takie gdzie psa nie wpuszcza. Wtedy kazdy sobie wybiera co chce :)


      No właśnie o to mi chodziło, że głównym problemem są właściciele uważający, że
      psom (zwłaszcza małym) wszystko wolno. Niestety nie raz się już o tym
      przekonałam na własnej skórze. Zresztą jak juz ktoś słusznie zauważył, czego
      można wymagać od właścicieli psów w Polsce, jeśli idąc ulicami w centrum dużych
      miast trzeba patrzec pod nogi, żeby uniknąć przykrej niespodzianki pod
      podeszwą:P Co do restauracji - zgoda :) Szkoda tylko, że nie ma takiego podziału
      na restauracje dla ludzi palących i niepalących - przynajmniej we Wrocławiu nie
      ma ;((
      Ale restauracja restauracją i taki podział jest realny do przeprowadzenia, ale
      sklepy odzieżowe to już inna bajka:P
    • rikol 27.06.07, 14:49
      Trudno przejsc chodnikiem gdziekolwiek, zeby nie zobaczyc jakichs smieci
      pozostawionych przez LUDZI. Na centralnym w Warszawie i przy wnekach trzeba
      wstrzymywac oddech i to nie z powodu psow, tak sie sklada.

      Jesli ktos jest uczulony na perfumy, to znaczy, ze trzeba zakazac perfum?
    • confused.girl 27.06.07, 14:57
      rikol napisała:

      > Trudno przejsc chodnikiem gdziekolwiek, zeby nie zobaczyc jakichs smieci
      > pozostawionych przez LUDZI.

      No tak, dlatego, że ludzie śmiecą to pozwólmy psą sr... tam gdzie tylko im się
      zachce:/ I śmiecenie przez ludzi i zanieczyszczanie chodników przez psy jest złe
      i głupotą jest przeciwstawianie sobie tych dwóch problemów, bo tak naprawdę to
      jest jeden i ten sam problem. Psy mają właścicieli, prawda?

    • koala1212 26.06.07, 00:51
      czemu wszyscy mają się dostosowywać do
      > wielbicieli psów.
      bo tak sie robi w krajach cywilizowanych:)
      a tak serio, to ludziom sie wydaje psy roznosza baketrie itd, a tak naprawde
      psy sa czystsze i "bezpieczniejsze" niz ludzie. Oczywiscie nie mowie o chorych
      psach albo o takich, ktore na skutek nieodpowiedniego traktowania sa agresywne))
    • confused.girl 26.06.07, 01:50
      koala1212 napisała:

      > czemu wszyscy mają się dostosowywać do
      > > wielbicieli psów.
      > bo tak sie robi w krajach cywilizowanych:)

      No to pierwszy raz się cieszę, że żyję w kraju niecywilizowanym;)
    • nadinka_nadinka 26.06.07, 08:23
      confused.girl napisała:

      > koala1212 napisała:
      >
      > > czemu wszyscy mają się dostosowywać do
      > > > wielbicieli psów.
      > > bo tak sie robi w krajach cywilizowanych:)
      >
      > No to pierwszy raz się cieszę, że żyję w kraju niecywilizowanym;)

      ja tez :-)

      btw to w krajach cywilizowanych sprzata sie po psie. moze od tego warto zaczac,
      a nie od wprowadzania psa do knajpy?



      --
      ***
      "Women need to be twice as good as men to be considered equal; fortunately, it's
      not that difficult."
    • tequilkuk 26.06.07, 20:14
      Mieszkam w cywilizowanym kraju i ludzie sprzataju tu sie po psach tylko jesli
      narobia na chodniku. A dobrze wychowany pies tego nie robi, pdoobnie jak nei
      zaltwia sie w domu :)
    • ryfka81 26.06.07, 22:30
      No właśnie. Kraków (a zwłaszcza moje Podgórze) to chyba jedno z najbardziej
      "upstrzonych" miast, jakie znam (do tego jeszcze te przeklęte gołębie). Często
      muszę chodzić slalomem i szlag mnie trafia, jak widzę kogoś na spacerze, kto
      czeka cierpliwie, aż jego piesek zrobi kupkę na środku chodnika albo alejki, po
      czym spokojnie idzie sobie dalej. Najwyżej ktoś w to wdepnie, przecież to nie
      koniec świata. Zawsze przypomina mi się wtedy "Dzień świra". Wrrr...

      --
      Kraków nigdy nie śpi... w niewywietrzonej pościeli
    • meduzaa1 26.06.07, 10:01
      Ja nie jestem miłośniczką tipsiarstwa a widzę to wszędzie i mam na to
      alergię...Co mam zrobić w takim wypadku, nie rozumiem czemu jestem zmuszona je
      oglądać w każdym miejscu do którego pójdę?
    • rikol 27.06.07, 14:44
      W google mozna przychodzic z psem do pracy:)
    • magdaksp 26.06.07, 12:03
      z jednje strony napewno moze cie to wkurzac ale zdrugiej jak by tak kazdy z psem
      wchodzil np do ch to nie byloby fajnie.bo nie kazdy ma psa ktorego mozna wziac
      na rece.
      inna sprawa ze kiedys wracajac od weta z moim kotem chcialma wejsc do leclerca
      kupic mrozonke noi mnie nie wpuszczono.pan ochroniarz powiedzila zebym zostawila
      go wdepozycie,na co popukalam sie wczolo.i wyszlma.mrozonke kupilam w osiedlowym
      sklepiku gdzie panie zachwycily sie brawurka:)raz mi ja nawet przechowaly na 1o
      minut:)prawda jest taka ze bardziej moze spozywczym produktom zaszkodzic
      kichajacy jegomosc niz kot zamkniety w transporterze
      u mojej mamy w osiedlowym sklepie spozywczym jestesmy bardzo tolerancyjnie dla
      wszelkich zwierzta i nie ma problmeu z wchodzeniem do srodka z nimi:)
      --
      img524.imageshack.us/img524/2944/warkoczykipk0.jpg
      "Szkoda moich słów gdy nie słuchasz już .choćby cały świat myślał właśnie tak
      jak ja.słowa maja sens tylko gdy go chcesz,wiec od dziś już nic,nic nie powiem
      ci,a nic."
    • meduzaa1 26.06.07, 12:11
      No i gratuluję takiej zacnej postawy;) A co do zwierząt w sklepach to zgadzam
      się oczywiście że wprowadzanie do nich bernardynów lub dogów niemieckich to
      gruba przesada ale przecież taki mikrusik w torebce czy pod pachą chyba nikomu
      nie szkodzi?
    • cz_mamba 26.06.07, 23:24
      a psy pewnie wkurza to, że się je prowadzi po sklepach i knajpach... nie lepiej
      wyjść na łąke?:))
    • tequilkuk 26.06.07, 23:52
      pewnie ze lepiej ale w tym wypadku najczesciej wybor oznacza pojsc do sklepu czy
      zostac samemu w domu :)
    • koala1212 26.06.07, 00:17
      Moze nie miala go z kim zostawic albo akurat wracala od weterynarza i na chwile
      weszla do Zary skuszona przecenami. Moze maz nie przepada za pieskiem albo ma
      alergie i dlatego kobieta musiala go nosic po calym sklepie i jest cala masa
      powodow ktore moga to wytlumaczyc.
      Nie rozumiem skad pomysl,ze kobieta miala pieska, bo taka jest moda. Patrzysz
      na sprawe powierzchownie.
    • bromba_bez_glusia 26.06.07, 00:27
      "Skusic przecenami" to mozna sie w osiedlowym sklepie. Do Arkadii, duzego
      centrum handlowego, trzeba wejsc i przeleciec z kilometr nim sie znajdzie Zare,
      a cen z Zary na parkingu nie pokazuja...

      Ani chybi byla to jedna z "panć" zafascynowanych hajlajfem w wykonaniu Paris
      Hilton i tym podobnych. Psow tylko szkoda dla takich idiotek...
    • magdaksp 26.06.07, 11:49
      oczywiscie ze byla to panna zapatrzona w paris i inne tego typu panienki.jej
      wyglad amoiwl sam za siebie
      --
      img524.imageshack.us/img524/2944/warkoczykipk0.jpg
      "Szkoda moich słów gdy nie słuchasz już .choćby cały świat myślał właśnie tak
      jak ja.słowa maja sens tylko gdy go chcesz,wiec od dziś już nic,nic nie powiem
      ci,a nic."
    • pinkpanther 26.06.07, 13:28
      koala1212 napisała:

      > Moze nie miala go z kim zostawic albo akurat wracala od weterynarza i na chwile
      >
      > weszla do Zary skuszona przecenami.

      Jeżeli to była prawda, to takiej kobiecie ToZ powinien zabrać zwierzę. Wizyta u
      weterynarza to dla każdego zwierzęcia niemiłe przeżycie i jeżeli jego pańcia
      byłaby tak podła, że "skuszona przecenami" naraziłaby go na kolejny stres, to
      byłoby to prawdziwe barbarzyństwo.
      --
      Rudy
      Bury
      Biały
    • zettrzy 26.06.07, 02:21
      jedna przypadkowa kobieta z pieskiem to juz moda?
      --
      reszty nie trzeba

      MAKE STYLE NOT WAR
    • grosellina 26.06.07, 08:33
      Potwierdzam!!!! Widziałam już kilka kobiet z psem „pod pachą”! Właśnie w
      sklepach z ubraniami widziałam i za pierwszym razem to mnie nawet
      zaciekawiło „ooo paris hilton” ;-))))) te psy to takie mikrusy;-)
      Jakoś podskórnie czuję, że te wizyty w sklepie to nie była przerwa w spacerze z
      psiakiem.

    • daggy4 26.06.07, 08:37
      poszlas do zary na zakupy czy zeby obgadywac innych. ona miala ze soba psa ty
      meza na jedno wychodzi
    • matmam 26.06.07, 09:15
      No i niestety kolejne przykłady:(W Polsce jak mieć psa.....to tylko przy budzie
      na łańcuchu:///ewentualnie trzymać w bloku i wyjść z nim tylko na załatwienie
      potrzeb fizjologicznych.Smutne ale prawdziwe.Uwierz mi,że my mamy psa który z
      nami jest w miare możliwości zawsze i mało mnie obchodzi,że jakaś gwiazdeczka
      zaczeła sie lansować trzymajac zwierzaka na rękach(chyba za duzo powiedziane bo
      pojawiła się pewnie na paru zdjęciach).Jasne zgadzam się,że ludzie z pierwszych
      stron gazet,filmy,teledyski itd...maja wpływ na społeczeństwo,które pózniej
      kupuje zwierzaka danej rasy.Przykładów jest mnóstwo np.po filmie"Beethoven
      "ludzie zaczeli kupować bernardyny,po "101 dalmatyńczyków"-dalmatyńczyki,w
      reklamach co drugi to labrador,teraz jest szał na yorki itd........tylko mało
      kto wie jak dużo jest pózniej tych zwierzaków w schroniskach.
      Nie mam chopla na punkcie zwierząt,nie jestem ich obrońcą no ale niestety takie
      są realia.
    • magdaksp 26.06.07, 11:53
      zastanow sie co za glupoty wypisujesz...fajnie ze porownujesz psa do mojego
      męża,w tym momencie poprostu mnie obrazasz.
      wiesz dla mnie jest smieszne to co robia gwiazdki typu paris czy inna nicole,bo
      pies to nie jest zabaweczka ktora sie mozna popisac na pokazach mody czy innych
      imprezach.dla mnie to jest zywe stworzenie ktore niekoniecznie lubi jak je ktos
      traktuje jak przedmiot.albo namiastke dziecka.bo ubieranie psow ,malowanie im
      paznokci predzej podchodzi pod znecanie sie nad zwierzetami niz troskliwa
      opieke.poza tym ludzie nie robia tego dla dobra zwierzecia bo nie wierze ze pies
      czuje potrzebe pojscia do fryzjera,zrobienia masazu czy pediciuru,tylko dla
      wlasnej próżności i z poprostu dla jakiejs dziwnej mody.
      --
      img524.imageshack.us/img524/2944/warkoczykipk0.jpg
      "Szkoda moich słów gdy nie słuchasz już .choćby cały świat myślał właśnie tak
      jak ja.słowa maja sens tylko gdy go chcesz,wiec od dziś już nic,nic nie powiem
      ci,a nic."
    • mef8 26.06.07, 11:59
      zgadzam sie z Magdą - nie rozumiem świętego oburzenia z cyklu "pani z pieskiem
      na rekach w centrum handlowym imo wyglada komicznie = w Polsce wszystko co
      odstaje od normy jest fe, a ja sama jestem ograniczona umyslowo bo nie ciągam
      mojego kota po sklepach z ubraniami, zeby ocenil w czym mi dobrze". dla mnie tez
      takie zabieranie ze soba zwierzecia wszedzie tam, gdzie nie jest jego miejsce,
      jest znęcaniem się nad zwierzętami. i nie dam sobie wmówić, że piesek w sklepie
      z ciuchami czuje się równie świetnie jak na spacerze...
    • daggy4 26.06.07, 13:47
      oczywiscie jestem przeciwna znecaniu sie nad zwierzetami, ale nie sadze, ze
      zawsze i wszystkie zabiegi ktore wspominasz sluza meczeniu zwierzakow, wiele
      tych czynnosci wykonywanych jest z miloscia i zwierzeta to doceniaja i
      rozumieja. lepiej na pewno zabierac ze soba psa niz trzymac go samego
      zamnkietego godzinami w mieszkaniu.

      porownalam twojego meza do pieska w ramach ludzkiego traktowania zwierzat, nie
      rozmumiem dlaczego sie oburzasz
    • sabriel 26.06.07, 09:52
      Ja nie widzę w tym nic dziwnego.Jak to malutki piesek do towarzystwa to czemu
      nie można go zabrać ze sobą do sklepu.Zwłaszcza, że niektóre lubią jak się je
      nosi w koszyku czy na rękach.Oczywiście nie powinno to zastępować normalnych
      spacerów.
      Dodam jeszcze, że zostawianiu psów pod sklepem jestem zdecydowanie przeciwna.
    • mef8 26.06.07, 10:00
      ha! ja też w weekend widziałam w moim tzw. osiedlowym centrum handlowym
      (carrefour bemowo) laskę biegającą z pieskiem pod pachą. takim malusim.
      wyglądała przekomicznie :DDDD
    • meduzaa1 26.06.07, 10:03
      Rzeczywiście przekomiczny musiał być to widok, w Polsce ludzie podobnie reagują
      kiedy zobaczą murzyna na mieście:/
    • calineczka92 26.06.07, 13:25
      mef8-mieszkasz przy Osmańczyka? moja siostra u której bywam śednio raz w
      miesiącu też. tzn niby przy Obrońców Tobruku ale to to samo osiedle:)))
    • mef8 26.06.07, 16:04
      si :) na osmańczyka. ja jestem sąsiednie osiedle - taki biały blok z neonem
      apteka. ale z adresem już na osmańczyka a nie obrońców tobruku :)

      i nie chodzę z kotem do sklepu :) biedak dostałby ataku. boi się hałasu i złych
      ludzi (źli = wszyscy inni poza domownikami).
    • disa 26.06.07, 10:06
      a co w tym dziwnego??

      Pies ma byc przy budzie na lancuchu? albo siedziec sam w domu??
      Ja swojego wszedzie zabieram, nie ma problemu ani w sklepach, ani w
      kawiarniach, ani resturacjach.
      Jesli spotykam sie z przyjaciolmi biore go, jesli pozniej idziemy cos jesc, na
      zakupy BIORE GO i naprawde nie ma w tym ic dziwnego...


      ale rozumiem,ze ludzi moze to razic bo dla nich zwierze to zwierze ma byc w
      domu/budzie i obciachem jet zabierac to zwierze gdziekolwiek, a jak przychodza
      wakacje to najlepiej wyrzucic do lasu bo to problem....
      --
      Esencja Narcyzmu :D
      www.disa.fotolog.pl
    • love_mode 26.06.07, 10:24
      ja mojego dobermana, jak byl maly zabieralam na uczelnie, zeby nie siedzial sam w domu. Oczywiscie nie
      na wyklady:)) Mial takie sliczne rozowe poduszeczki pod lapkami i tez nosilismy go w koszyku
    • magdusi21 26.06.07, 10:49
      Tylko u nas w Polsce wszystko wygląda przekomicznie co wychodzi poza "polskie
      normy". Ludzie, otworzcie sie troche!!!
    • mef8 26.06.07, 10:51
      wyjaśnijcie mi proszę, jaki jest sens targania biednego zwierzaka ze sobą do
      knajpy, na zakupy do centrum handlowego etc? wydaje mi sie, ze zwierzę się
      męczy, bo co to za frajda być noszonym po głośnym pomieszczeniu, w tłumie ludzi,
      w dodatku nie na powietrzu???? ja rozumiem, że wy nie chcecie pupila zostawiać
      samego, ale dla mnie to bez sensu ciągać go ze sobą wszędzie.
    • meduzaa1 26.06.07, 10:57
      Taki że np. pies nie potrafi siedzieć sam w domu bo tęskni, boi się zostać sam
      itp., taki że pies lepiej czuje się przy właścicielu niż sam w domu, choćby to
      była knajpa czy Zara, dla wielu psów to jest właśnie frajda-być przy
      właścicielu zamiast siedzieć w pustym domu.
    • love_mode 26.06.07, 11:08
      zwlaszcza jak jest szczeniakiem
    • yavanna86 26.06.07, 11:18
      wiecie...mam psa,którego kocham szczerze,nie zostawiam samego w domu zbyt
      długo,dopieszczam,wyprowadzam itd:) ale nie wzięłabym go do sklepu.
      bo pies się nie myje.bo pies linieje.bo pies lubi czasem wylizywać obsikany
      chodnik i nie zawsze tego przypilnujesz.i nie wszyscy muszą lubić jego kłaki na
      swojej odzieży i nie zawsze świeży oddech;)

      pomijając to,że są na świecie alergicy i gdybym np.ja nabyła ubranie z H&M o
      które wcześniej namiętnie ocierał się jakiś miły,czysty kocurek,to bym miała
      gratis kichanie,smarki i łzawienie z oczu przez tydzień!! wystarczy wolność
      palenia wszędzie/jak dla mnie to już za dużo,bo miejsca dla niepalących są
      zazwyczaj nieoddzielone i to czysta fikcja/ a rozsiewanie sierści pupilków po
      sklepach to już jednak przesada!...
    • tequilkuk 26.06.07, 20:19
      Moj pies jest spukiwany woda i suszony recznikiem prawie codziennie. Wlosow nie
      gubi, chodnikow nie lize a oddech ma swiezy bo dostaje preparat plag-off...
      Na zakupy nie zabieram jej z wlasnego lenistwa bo jak mam kupowac to lubie miec
      wolne rece, choc znajac zycie z checia by poszla bo nawet sklep jest lepszy od
      siedzenia samemu w domu :)
    • nessie-jp 26.06.07, 20:43
      tequilkuk napisała:

      > Moj pies jest spukiwany woda i suszony recznikiem prawie codziennie. Wlosow nie
      > gubi,

      Hej, jeśli to odnośnie alergii, to niestety większość ludzi uczulona jest na
      naskórek i białka zawarte w ślinie -- więc wystarczy, że pies się poliże i już
      "alergizuje".

      Ale codzienne spłukiwanie powinno ograniczyć alergię na naskórek. Tyle, że nie
      każdy właściciel psa kąpie go codziennie...

      --
      "Czym się różni fanatyk? Oczywiście tym, że ma jedną nóżkę bardziej, a
      szczególnie prawą." - Kinga Dunin.
    • tequilkuk 27.06.07, 01:47
      Nie kapie psa bo ktos moze miec alergi na niego. Kapie bo lubie miec czyste
      zwierze w domu, nie musze potem tak czesto sprzatac i duzo milej sie do takiego
      czysciocha przytulic :) Myje tez rece duzo czesciej niz kiedy nie mialam psa,
      na pewno za kazdym razem zanim zabiram sie za jedzenie. Ot kwestia hgieny,
      podobnie jak mycie rak po wyjsciu z toalety. Jedni to robia, inni nie ...

      Genralnie psy ktore nie gubia siersci sa mniej sklonne do wywolywania alergii.
      Lista ras jest dosc spora (Airedale Terrier, Basenji´, Bedlington Terrier,
      Bichon Frise, Border Terrier, Cairn Terrier, Chinese Crested (hairless),
      Havanese, Kerry Blue Terrier, Maltese, Miniature Schnauzer, Portuguese Water
      Dog, Puli, Shih-Tzu, Soft Coated Wheaten Terrier, Spanish Water Dog, Standard
      Poodle, Standard Schnauzer, Tibetan Terrier, Toy Poodle, West Highland White
      Terrier, Wirehaired Fox Terrier, Yorkshire Terrier) i z tego co wiem nawet osoby
      z alergia na psia siersc moga posrod tych psow znalezc psa dla siebie. Osoby z
      uczuleniem na naskorek maja gorzej ale nawet one moga miec psa przy zachwoaniu
      pewych warunkow :)
      www.allergybegone.com/aboutpetdander.html
    • stasia82 26.06.07, 11:19
      a ja ostatnio widziałam w CH dziewczyne, która nosiła swojego malutkiego pieska
      w specjalnej torbie :) moj kolega od razu wyszeptał, ze "Paris Hilton
      idzie"...ale chciałabym zaznaczyc, ze mnie to nie bulwersuje, bo niech kazdy
      robi co chce, byle by nikogo swoim zachowaniem nie krzywdził.
    • magdaksp 26.06.07, 11:59
      mnie tez to nie bulwersuje tylko smieszy...jak kazde slepe zapatrzenie sie na
      mode...
      --
      img524.imageshack.us/img524/2944/warkoczykipk0.jpg
      "Szkoda moich słów gdy nie słuchasz już .choćby cały świat myślał właśnie tak
      jak ja.słowa maja sens tylko gdy go chcesz,wiec od dziś już nic,nic nie powiem
      ci,a nic."
    • kum-nye 26.06.07, 12:25
      Ale skąd Ty wiesz czym kierowała się ta kobieta?
      --
      Górniczo-hutnicza orkiestra dęta
      Robi nam pa pa rara, robi nam pa pa rara
    • krabe 26.06.07, 12:37
      dokładnie tak.ten kto piszę , że takie targanie ze sobą psa jest dla niego
      męczące na pewno nie mpsa i nie zna psiej natury.pies coćby padał ze zmęczenia
      zawsze pójdzie za swoim panem a karą jest dla niego pozostawienie go w domu.ja
      mam bardzo dużego psa dogue de bordeaux i nie mogę sobie pozwolić nawet na
      takie wspólne wypady bo ludzie bardzo różnie reagują na jego widok ale wiem,że
      byłby bardzo szczęśliwy gdyby mógł wszędzie chodzić ze mną i z moim mężem.teraz
      podczas upałów szczególnie go oszczędzamy zostawiając go w domu ale on i tak
      wolałby smażyć się w samochodzie a nawet na plaży bylebyśmy go ze sobą
      wzieli.pozdrawiam wszystkich właścicieli czworonogów.
    • disa 26.06.07, 12:12
      a jaki jest sens zabierania malych dzieci na zakupy? moze je tez zamykajmy w
      domu bo wszedzie jest dla nich zle i za glosno...

      jmasz jakies ograniczone myslenie
      --
      Esencja Narcyzmu :D
      www.disa.fotolog.pl
    • eary 26.06.07, 12:23
      Disa nie chodzi o to..
      Dziecko (podobnie jak szczeniak w pierwszej fazie swojego zycia) nie powinno
      być za często rozdzielane z matka.
      Tu zasada jest taka sama przy wszystkich stworzeniach.
      Dziecko 5 letnie niby można zostawić- ale przecież nie porzucisz go samego w
      domu :)
      Co innego zwierze domowe, które poradzi sobie przez 3h w domu. może nie będzie
      super happy ale nie podpali ci mieszkania zostawiajac włączoną kuchenkę, nie
      wypali ci zapalkami dziury w firanach itp.

      Zwierze to zwierze- nie uczłowieczajmy go na siłę :) fajnie jak pies może
      pozostać psem i iść nasikać sąsiadce na wycieraczkę czy sąsiadowi obsikać nowe
      felaski w samochodzie ;)
    • meduzaa1 26.06.07, 12:37
      eary napisał(a):

      >> Co innego zwierze domowe, które poradzi sobie przez 3h w domu. może nie
      będzie
      > super happy ale nie podpali ci mieszkania zostawiajac włączoną kuchenkę, nie
      > wypali ci zapalkami dziury w firanach itp.

      O ho ho, nawet nie wiesz jak bardzo możesz być w błędzie eary. Miałam takiego
      psa że nie mogłam go zostawić samego ani na chwilę bo :
      -firany wisiały, tyle że nie w oknach a na różnych innych przedmiotach
      domowych, i nie w całości a w drobnych kawałeczkach
      -dywany były mokre, bynajmniej nie od wody, parkiet po pewnym czasie zrobił się
      czarny, bynajmniej nie z brudu
      -Wszystko co było w zasięgu jego pyska zostawało wchłonięte bądź też
      poszatkowane
      -sąsiedzi dostawali szału, zgłaszali skargi do administratora budynku że pies
      wyje i nie przestaje.
      Tak to mniej więcej u mnie wyglądało, a pies nie należał do tych najmniejszych,
      więc miałam nie lada problem jeśli chciałam gdziekolwiek wyjść:(
      >
      > Zwierze to zwierze- nie uczłowieczajmy go na siłę :) fajnie jak pies może
      > pozostać psem i iść nasikać sąsiadce na wycieraczkę czy sąsiadowi obsikać
      nowe
      > felaski w samochodzie ;)

      A z tym się zgadzam:DDD
    • eary 26.06.07, 12:41
      noooo.. to wiesz jak to jest mieć dziecko - ja się na to szykuję teraz:D
      ale znam takie przypadki- o znam :>
    • meduzaa1 26.06.07, 12:46
      Dziecko posiadam;) i mimo że czasem bywa upierdliwe to nie przebije tamtego
      psa:)
    • magdaksp 26.06.07, 12:26
      lepiej juz nic nie pisz bo z kazdym postem pokazujesz ze kompletnie nie
      rozumiesz o co chodzi...
      --
      img524.imageshack.us/img524/2944/warkoczykipk0.jpg
      "Szkoda moich słów gdy nie słuchasz już .choćby cały świat myślał właśnie tak
      jak ja.słowa maja sens tylko gdy go chcesz,wiec od dziś już nic,nic nie powiem
      ci,a nic."
    • eary 26.06.07, 11:33
      podejrzewam , że nie chodzi o samo targanie ze sobą zwierzaka tylko o motywy.
      Kupujesz psa bo potrzebne ci towarzystwo, bądź masz wewnętrzną potrzebę zajęcia
      się żywą istotką. Nie dlatego, że taka jest moda. rasy też nie wybierasz w
      stosunku do mody.
      A wiele osób tak robi- może nie powinno się oceniać po pozorach ale często
      widząc dziewczynę z LV (a raczej podrobka LV) na różowej szpili i z pieskiem
      upchanym do torby mam wrażenie, ze piesek to dodatek do stroju a nie żywe
      stworzenie zabrane z troski serca.

      To jest problem- intencje.
    • magdaksp 26.06.07, 11:58
      jedna z niewielu osob ktora mnie zrozumiala...dziki ci eary:)

      --
      img524.imageshack.us/img524/2944/warkoczykipk0.jpg
      "Szkoda moich słów gdy nie słuchasz już .choćby cały świat myślał właśnie tak
      jak ja.słowa maja sens tylko gdy go chcesz,wiec od dziś już nic,nic nie powiem
      ci,a nic."
    • eary 26.06.07, 12:12
      za dziki dziękuję :D mam kota i psa i męża i dziecko w drodze więc już zwięrząt
      wystarczy ;D

      Ale tak, rozumiem i nie ma co okazywać świętego oburzenia z tego, że w polsce
      brak akceptacji dla takiego procederu. Chcemy być "zachodni" i z klasą nosić
      pieski jako dodatki - ok ale:
      1. ciekawe czy ktos sie zastanowił co się stało z poprzednimi zwierzakami
      paris? fredka? kotkiem? pieskiem?
      2. sprzątajmy po psach. Ja mam duze bydle więc na rękach nosić go nie będę ale
      sprzątać po nim sprzątam- bo tak przystoi.
      Nauczymy się tego to i pupilki na rękach w sklepie może przejdą.

      Jeśli natomist ktoś nosi pieska bo ten cierpi bez swojego właściciela ok, łatwo
      to wtedy poznać po zainteresowaniu jakie się psiakowi okazuje i po tym czy
      chocby wode właścicel psiakowi poda jak już sam siedzi z nim w knajpie.
    • magdaksp 26.06.07, 11:57
      tak disa ,tak sobie tlumacz.akurat moje podejscie do zwierzat nie ogranicza sie
      do milosci do moich kotow tylko rowniez do szacunku do wszelkich innych zwierzta
      np krow i swin.dla tego ich nie zjadam i nie nosze ich skory.wiec daruj sobie
      prosze komkentarze w stylu ze niektorzy psa widza tylko przy budzie bo
      kompletnie nie rozumiesz o co mi chodzi.
      --
      img524.imageshack.us/img524/2944/warkoczykipk0.jpg
      "Szkoda moich słów gdy nie słuchasz już .choćby cały świat myślał właśnie tak
      jak ja.słowa maja sens tylko gdy go chcesz,wiec od dziś już nic,nic nie powiem
      ci,a nic."
    • disa 26.06.07, 12:26
      widzisz, dla mnie Cez jest czyms wiecej niz PSEM
      jest czescia mojego zycia
      mimo iz czasami nie cch mi sie rano wstawac, albo musze rezygnowac dla niego z
      roznych przyjemnosci i wypadow... nie wyobrazam sobie zycia bez niego ;]

      Chodzi ze man do kawiarni, gdzie go uwielbiaja, pieszcza i dopieszczaja...
      Cez sie lubi Lansowac i jak slyszy OOOO od razu siada, lapki daje, brzuch
      itd ;] nie wyobrazam sobie trzymac go w domu odbierac mu radosci z ludzi ;]
      --
      Esencja Narcyzmu :D
      www.disa.fotolog.pl
    • magdaksp 26.06.07, 21:03
      disa lae ja nie pije do ciebie bo nie wiem gdzie chodzisz ze sowim psem:)
      niewazne zreszta.nie czuuj sie wywolana do tablicy...szczerze mowiac nie
      myslalam ze moj post wywola taka burze.
      wjednym sie zgadzamy:ja moje koty kocham straszliwie...dla nich zrobilabym
      naprawde baardzo duzo,kazde pieniadze bym wydala na ich zdrowie itd.wiec wtym
      sie zgadzamy:)
      --
      img524.imageshack.us/img524/2944/warkoczykipk0.jpg
      "Szkoda moich słów gdy nie słuchasz już .choćby cały świat myślał właśnie tak
      jak ja.słowa maja sens tylko gdy go chcesz,wiec od dziś już nic,nic nie powiem
      ci,a nic."
    • confused.girl 26.06.07, 15:53
      disa napisała:

      > a co w tym dziwnego??
      >
      > Pies ma byc przy budzie na lancuchu? albo siedziec sam w domu??
      > Ja swojego wszedzie zabieram, nie ma problemu ani w sklepach, ani w
      > kawiarniach, ani resturacjach.
      > Jesli spotykam sie z przyjaciolmi biore go, jesli pozniej idziemy cos jesc, na
      > zakupy BIORE GO i naprawde nie ma w tym ic dziwnego...
      >
      >
      > ale rozumiem,ze ludzi moze to razic bo dla nich zwierze to zwierze ma byc w
      > domu/budzie i obciachem jet zabierac to zwierze gdziekolwiek, a jak przychodza
      > wakacje to najlepiej wyrzucic do lasu bo to problem....


      No pewnie. Jak ktoś nie kocha psów i nie zabiera ich wszedzie ze sobą nie licząc
      sie z innymi to od razu musi uważać, że miejsce psa jest w budzie a na wakacje -
      sio do lasu. Szkoda, że nie w worek plastikowy i do rzeki:/
      Szkoda gadać:(
    • kum-nye 26.06.07, 11:19
      No to żeś się uczepiła...
      --
      Górniczo-hutnicza orkiestra dęta
      Robi nam pa pa rara, robi nam pa pa rara
    • kum-nye 26.06.07, 11:22
      A swoją drogą- mój kot w życiu nie dałby się tak nosić, ale już i takiego kota w centrum widziałam...
      --
      Górniczo-hutnicza orkiestra dęta
      Robi nam pa pa rara, robi nam pa pa rara
    • yavanna86 26.06.07, 11:28
      ciekawe kiedy przyjdzie do "galerii" handlowej pierwsza pani ze swoim ukochanym
      kucem na przykład,może też mu smutno w stajni było :P sklepy uważam za
      przestrzeń typowo ludzką.
      restauracje,puby,kluby,zwłaszcza ogródki - niekoniecznie, tam przynajmniej
      zwierzak może coś zjeść;)

      pomijam w ogóle problem ludzi,którzy zwyczajnie boją się psów..
    • kum-nye 26.06.07, 11:29
      Ale przecież my tu mówimy głownie o pieskach wielkości myszy:)
      --
      Górniczo-hutnicza orkiestra dęta
      Robi nam pa pa rara, robi nam pa pa rara
    • grosellina 26.06.07, 11:30
    • kum-nye 26.06.07, 11:34
      A nie byl:) I co najlepsze sam obejmował swoją panią, przytulając się do jej szyi:)
      --
      Górniczo-hutnicza orkiestra dęta
      Robi nam pa pa rara, robi nam pa pa rara
    • foamclene 26.06.07, 11:29
      dla mnie sam chlop stojacy u boku szperajacej w damskim dziele kobiety jest
      egzotyka ;)
    • kc_mc 26.06.07, 14:41
      foam moj tak kiedys ze mna bielizne wybieral speszony biedny kilka lat temu,
      mlodzieniec jeszcze :) - wszystko mu z rak lecialo :P
    • epiphany 26.06.07, 11:30
      Hehe - onegdaj widziałam lepszą scenę, zresztą również w Arkadii. Pewien
      "aktor", znany głównie z serwisów plotkarskich, dostojnym krokiem spacerował po
      drogerii, a pod pachą miał yorka [z kokardką na głowie]. Przepyszne to było...
      --
      "Prawdziwy liberał różni się od anarchisty wyłącznie temperamentem"
      (M. Friedman)
    • paulinaa 26.06.07, 11:52
      jak ja bym zobaczyła taki obrazek to bym od razu z tego sklepu wyszła
      --
      chyba pora na zmiane sygnaturki :)
    • sol_18 26.06.07, 12:22
      Ja się zgadzam z Magdą i myslę,że większość źle zrozumiała jej wypowiedź.
    • magdusi21 26.06.07, 12:31
      A pytalas sie jej po co jej ten pies? To ze dziewczyna ubrana na rozowo i
      chodzi z psem pod pacha to nie znaczy ze ten pies jest tylko do ozdoby! z tego
      wynika ze jak ktos lubi blond wlosy, solarium, rozowe ubrania i szpilki to nie
      moze nosic psa bo zaraz zostanie posadzony o to ze piesek tylko dla ozdoby i
      znecanie sie nad nim. to sa psy pokojowe! Mysle ze biedne psy to te ktore
      trzymane sa 24 na dobe na metrowym lancuchu.
    • disa 26.06.07, 12:22
      Mam dla niego 4 torby.
      Bo podrozujemy, bo tak wygodniej, praktyczniej.
      w tym jest podzial na torby letnie i zimowe (ocieplane i nie)
      mam dla niego ubrania zamawiane z USA i GB -bo w PL nie ma asortymentu,
      dodatkowo 2polskie Projektantki projektuja dla niego ubranka -koszulki polo
      plaszczyki przeciwdeszczowe, buciki
      dlaczego? bo pies jest maly i bez ubran zima od razu jest chory, bez bucikow
      sol rani mu poduszki...
      ale dla wiekszosci ludzi bede "Paris Hilton" bo nie chce zeby moj pies
      chorowal, no tak wiekszosc pomysli, ze moglam wziac WIEKSZEGO ...i co? trzymac
      go w moim minimalnym mieszkaniu....

      Ja sie nie mam zamiaru przejmowac ograniczonymi umyslami i ludzmi ktorzy
      swojego psa zabieraja tylko na spacery...

      Cez na swieta byl aniolkiem :D
      ku radosci wszystkich i swojej ;]
      i137.photobucket.com/albums/q201/marqo_photos/ceza.jpg
      --
      Esencja Narcyzmu :D
      www.disa.fotolog.pl
    • paulinaa 26.06.07, 12:27
      lol
      --
      chyba pora na zmiane sygnaturki :)
    • eary 26.06.07, 12:28
      dbasz o niego.
      Dla mnie wazniejsze jest czy pamietasz o tym zeby dawać mu pić w trakcie
      wypadów zakupowych niż ile ma toreb.
      Zwierzęta przegrzewają się 4 razy szybciej niż ludzie. Temp 30 stopni bez
      obiegu powietrza jest dla nich śmiertelna. Ważne jest stałe nawadnianie.
      Jeśli o tym pamiętasz to mi rybka w ilu sklepach go ubierasz :) znaczy ze pies
      ma z tobą dobrze.
      Rozumiesz?
      Ale często są ludzie ktorzy pamiętają o zakupkach ale zapominają ze pies musi
      sie wybiegac, ze musi sie napic ze musi tez być psem troche.
      Tacy ludzie kupują psa bo to modne a nie myslac logicznie: mieszkam w bloku,
      wiekszy nie potrzebny.
      Myślę ze z Magdą mówicie to samo tylko innymi głosami i jedna drugiej nie
      słucha.
    • magdaksp 26.06.07, 12:33
      disa zle mnie zrozumialasa.
      mnie chodzi o dziwna mode ktora wiele kobiet kseruje bo widzialo cos takiego w
      tv albo wkolorowej gazecie.nie chodzi otoze akurat ty jestes takim czlowiekiem.i
      nie oburzaj sie tak bo naprawde mnie chodzi jedynie o takie kopiowanie czegos z
      zachodu zeby sie podlansowac.jesli twoj pies nosi ubranka bo musi to ok.ale dla
      mnie malowanie psu pazurkow i ciaganie go na wszelkie wielkie gale jak to maja w
      zwyczaju "gwiazdki"hoolywodzkie jest smieszne.i naprawde zakrawa na znecanie sie
      nad zwierzetami.
      jesli masz malego psa dlatego bo na duzego nie pozwalają ci warunki mieszkaniowe
      to tym wiekszy szacunek mam dla ciebie.
      ja nie mam psa bo wole koty ,tez mam nieduze mieszkanie ale mojej trojce to nie
      przeszkadza.jak bede miala duzy dom to zamierzma zrobic oddzielny pokoj tylko
      dla kotow ale nigdy nie bede malowac moim kotom pazurkow czy prowadzic je do spa
      (na ursynowie juz cos takiego jest)bo wiem ze nie bylyby szczesliwe ztego
      powodu,wrecz przeciwnie.moglyby byc ofiary wludziach:)
      --
      img524.imageshack.us/img524/2944/warkoczykipk0.jpg
      "Szkoda moich słów gdy nie słuchasz już .choćby cały świat myślał właśnie tak
      jak ja.słowa maja sens tylko gdy go chcesz,wiec od dziś już nic,nic nie powiem
      ci,a nic."
    • matmam 26.06.07, 13:33
      Ale nie wszyscy,którzy nie rozstaja się ze swoimi pupilami przesadzają:)Moja
      psina nie ma ciuchów,nie maluje jej paznokci(to mnie rozbroiło:))naprawde takie
      rzeczy ktoś robi;D)nie mam dla niej torby aczkolwiek chodzi do fryzjera ale
      taka rasa,musi.

      Disa świetnego masz psa:)
    • nessie-jp 26.06.07, 13:47
      Zgadzam się z Magdą.

      Co innego dbać o pieska czy nawet od czasu do czasu ubrać go do zdjęcia --
      jeżeli psisko nie protestuje, to krzywda mu się nie dzieje. Ale kupowanie psa
      takiej a nie innej rasy, "bo modny" jest już dziwaczne.

      U mnie na osiedlu (Ursynów) jest pełno yorków. Rozmaite pańcie noszą te yorki
      pod pachą, stawiają w wózku supermarketowym i wożą po sklepie, zabierają ze sobą
      do fryzjera, do banku, do cukierni... Po co, na litość boską? Jeśli psa trzeba
      nieść, to znaczy, że jest zbyt zmęczony, żeby iść samodzielne. Po co go męczyć?
      Po co w ogóle zabierać ze sobą psa w miejsca, w których jest głośno, śmierdzi
      (fryzjer), duszno?

      Pomijam już milczeniem wprowadzanie psów do supermarketu, a zwłaszcza wożenie
      ich w wózkach. Ale ja mam takie same, negateywne podejście do dzieci w
      supermarkecie, więc niech się miłośnicy psów nie czują urażeni.


      --
      "Czym się różni fanatyk? Oczywiście tym, że ma jedną nóżkę bardziej, a
      szczególnie prawą." - Kinga Dunin.
    • meduzaa1 26.06.07, 13:55
      nessie-jp napisała:

      >> Ale ja mam takie same, negateywne podejście do dzieci w
      > supermarkecie, więc niech się miłośnicy psów nie czują urażeni.

      Chyba trochę przesadziłaś:/
      >
      >
    • nessie-jp 26.06.07, 14:32
      > Chyba trochę przesadziłaś:/

      Ani trochę. Jak widzę rodzinkę z dzieckiem, które stoi w supermarketowym wózku
      ubłoconymi bucikami, to mnie szlag trafia. Czy naprawdę nie może zakupów zrobić
      tata, a mama w tym czasie przespacerować się z dzieckiem? :( Ale dziecko to
      święta krowa, uwagi zwrócić nie można.

      --
      "Czym się różni fanatyk? Oczywiście tym, że ma jedną nóżkę bardziej, a
      szczególnie prawą." - Kinga Dunin.
    • eary 26.06.07, 14:35
      stanie w koszyku mi nie przeszkadza- uwazam wrecz ze dzieki temu ma sie zywiol
      w miarę opanowany.
      Cholera mnie trafia jak widzę dziecko rzucające wszystkim co napotka pod
      rączkami czy robiace histerię ze natychmiast chce zjesc tego batona.

      Oczywiscie moze mi sie zmienic- w koncu czekam na swoja pierwsza dzidzie :)
    • meduzaa1 26.06.07, 14:38
      nessie-jp napisała:

      > > Chyba trochę przesadziłaś:/
      >
      > Ani trochę. Jak widzę rodzinkę z dzieckiem, które stoi w supermarketowym wózku
      > ubłoconymi bucikami, to mnie szlag trafia. Czy naprawdę nie może zakupów
      zrobić
      > tata, a mama w tym czasie przespacerować się z dzieckiem? :( Ale dziecko to
      > święta krowa, uwagi zwrócić nie można.

      Zlituj się dziewczyno, czytać tego nie mogę. Wypowiedz się jak już dorośniesz
      na tyle żeby założyć własną "rodzinkę" i wtedy pisz głupoty o swoim dzieciaku z
      ubłoconymi bucikami.
      >
    • olesia301 26.06.07, 16:28
      Mnie też rozbraja w negatywnym sensie oburzenie innych na dzieci w
      supermarkecie.
      Ja Piotrusia zabieram. Nie mam z kim zostawić. Siedzi w wózku. Czasem ma brudne
      buty. Zauważ jednak, że worek kartofli też jest brudny a włożysz go do wózka.
      Tak samo brudny czasem karton itd.
      Idiotyzmem jest dla mnie izolowanie dzieci od społeczeństwa.
    • nessie-jp 26.06.07, 17:17
      > Zlituj się dziewczyno, czytać tego nie mogę. Wypowiedz się jak już dorośniesz
      > na tyle żeby założyć własną "rodzinkę" i wtedy pisz głupoty

      Meduzo, jestem zapewne starsza od ciebie. Nie traktuję też dzieci jako jakiegoś
      odmiennego gatunku o wyższych prawach niż reszta ludzi. Ludzie to ludzie. Jeśli
      nie ma z kim zostawić dziecka - trudno, trzeba je zabrać. Ale wsadzanie z
      buciorami do wózków, w których wozi się żywność, domaganie się, żeby
      supermarkety dbały o bezpieczeństwo dzieci, np. nie ustawiając nic na półkach w
      zasięgu rączek dziecka (a były takie wnioski i pisma!), i ogólnie zatruwanie
      życia innym - to się wydaje czarujące tylko świeżo upieczonym mamusiom...

      Nie przesadzaj w swoim świętym oburzeniu - tak jak napisałam, dla mnie pies to
      nie zabawka, którą targa się ze sobą na długie zakupy dla zabawy. I tak samo
      dziecko. Nie wiem, co cię w tym tak bulwersuje? Może jeszcze domagasz się wstępu
      z dzieckiem do nocnego klubu?

      --
      "Czym się różni fanatyk? Oczywiście tym, że ma jedną nóżkę bardziej, a
      szczególnie prawą." - Kinga Dunin.
    • meduzaa1 26.06.07, 17:58
      nessie-jp napisała:

      > Meduzo, jestem zapewne starsza od ciebie. Nie traktuję też dzieci jako
      jakiegoś
      > odmiennego gatunku o wyższych prawach niż reszta ludzi. Ludzie to ludzie.
      Jeśli
      > nie ma z kim zostawić dziecka - trudno, trzeba je zabrać. Ale wsadzanie z
      > buciorami do wózków, w których wozi się żywność, domaganie się, żeby
      > supermarkety dbały o bezpieczeństwo dzieci, np. nie ustawiając nic na półkach
      w
      > zasięgu rączek dziecka (a były takie wnioski i pisma!), i ogólnie zatruwanie
      > życia innym - to się wydaje czarujące tylko świeżo upieczonym mamusiom...
      >
      > Nie przesadzaj w swoim świętym oburzeniu - tak jak napisałam, dla mnie pies to
      > nie zabawka, którą targa się ze sobą na długie zakupy dla zabawy. I tak samo
      > dziecko. Nie wiem, co cię w tym tak bulwersuje? Może jeszcze domagasz się
      wstęp
      > u
      > z dzieckiem do nocnego klubu?

      Daj już spokój z tymi buciorami, ludzie "dorośli" częściej zachowują się gorzej
      od tych dzieci których tak się czepiasz, przykładów jest mnóstwo i można je
      mnożyć. Jak np. podoba Ci się pomysł żeby zrobić kupę na klatce schodowej? Tak,
      tak to wcale nie pies ani nie dziecko zostawiło taką cudną niespodziankę na
      klatce schodowej w bloku którym kiedyś mieszkałam:/ I sto razy bardziej brzydzi
      mnie i wkurza widok jakiejś dziwnej substancji rozlanej w tym koszu którą
      przewozisz żywność, oraz macanie tej żywności przez rozmiate babska.
      Nie jestem ani matką polką ani świeżo upieczoną mamusią ale szlag mnie trafia
      jak czytam teksty o tym że dziecko nie powinno mieć wstępu do sklepu!
      Do klubu nocnego nie zabrałabym dziecka choćby z takiej prostej przyczyny że
      jest tam hałas oraz dym papierosowy.
      >
    • nessie-jp 26.06.07, 19:07
      > Nie jestem ani matką polką ani świeżo upieczoną mamusią ale szlag mnie trafia
      > jak czytam teksty o tym że dziecko nie powinno mieć wstępu do sklepu!

      Na litość boską, a gdzie to wyczytałaś w mojej wypowiedzi?!

      Kobieto, co ty mi zarzucasz? :)

      Napisałam, że wkurza mnie zabieranie ze sobą dzieci na długie, nudne (dla nich)
      zakupy, wybieranie się na zakupy całą pięcioosobową rodziną (zamiast wysłać na
      zakupy tatusia, a matka z dziećmi niech idzie na spacer, do parku, do kina -
      gdziekolwiek, byle nie do supermarketu!).

      Doskonale wiem, że CZASEM trzeba dziecko ze sobą do sklepu zabrać. Ale na litość
      boską, nie trzeba do tego sklepu chodzić całą rodziną z trójką wrzeszczących,
      znudzonych, rozkapryszonych maluchów!

      Tak samo ma się rzecz z psami: CZASEM trzeba wejść z psem do sklepu (np.
      inwalidzi), do restauracji, itepe. Ale nie róbmy z tego zabawy, bo dla psa to
      nie jest ani zabawne, ani przyjemne.

      --
      "Czym się różni fanatyk? Oczywiście tym, że ma jedną nóżkę bardziej, a
      szczególnie prawą." - Kinga Dunin.
    • cioccolato_bianco 26.06.07, 19:16
      problem polega na tym, ze dla niektorych rodzin wspolne wyjscie do hipermarketu
      to ulubiona forma spedzania niedzieli ;)

      ja osobiscie nie robie zakupow w hipermarketach, wiec nie mam tego problemu. za
      to dzieci placzace, krzyczace i skaczace dzieci w knajpach zdecydowanie mi
      przeszkadzaja. restauracja to nie jest plac zabaw!

      --
      I like my money right where I can see it: hanging in my closet.
    • krabe 26.06.07, 19:47
      owszem restauracja to nie plac zabaw ale czy to się Tobie czy nie rodziny z
      dzieckiem też mają prawo chodzić do restauracji i tam właśnie spędzać czas a
      nie w tylko w mcdonaldzie.
    • cioccolato_bianco 26.06.07, 19:50
      nie bronie im. za to z cala pewnoscia ja jestem klientka innych restauracji
      --
      I like my money right where I can see it: hanging in my closet.
    • foamclene 27.06.07, 20:45
      o wlasnie sie dopatrzylam ze zamiast puscic oko do Ciebie poszlo gdzies wyzej ;)
    • krabe 28.06.07, 08:56
      żle mnie zrozumialaś ja także wybieram inne restauracje niz fastfoodowe ale
      poprzez nietolerancję co niektórych osób rodziny z dzieciakmi są niestety
      skazane na mcdonaldy.....












    • foamclene 26.06.07, 22:38
      ;)
    • zettrzy 26.06.07, 23:43
      > owszem restauracja to nie plac zabaw ale czy to się Tobie czy nie rodziny z
      > dzieckiem też mają prawo chodzić do restauracji i tam właśnie spędzać czas a
      > nie w tylko w mcdonaldzie.

      misiu, zadne miejsce w ktorym sie konsumuje publicznie alkohol to NIE jest
      miejsce dla dziecka
      zrozumiesz to byc moze jesli kiedys pijany gowniarz za kierownica zabije kogos
      Ci bliskiego
      rodziny z dzieckiem powinny spedzac wspolny czas w sposob stosowny dla dziecka,
      pobyt w restauracji do takich sposobow nie nalezy, ale wymyslenie czegos innego
      jest z reguly poza mozliwosciami rodzicow - tak im latwiej, wiec co sie maja
      wysilac, niech wszyscy wokol nich sie mecza, z tymi dziecmi wlacznie, bo dzieci
      nie znosza pobytu w restauracjach, byle rodzice mogli odbyc "kolacje serwowana
      przez kelnera"
      nb., w Stanach jest coraz wiecej restauracji do ktorych wstep dzieciom jest
      zabroniony, wlasnie z uwagi na kontakt z alkoholem
      --
      reszty nie trzeba

      MAKE STYLE NOT WAR
    • krabe 27.06.07, 08:21
      i to jest właśnie mentalność Polaków....Bardziej toleruje się ludzi pod wpływem
      alkoholu niz dzieci.A poza tym nie widzę żadne sprzeczności między dzieciakami
      a restaurację, w której można spozywać alkohol.Oczywiście wszystko zalezy od
      kultury picia i wybranego lokalu.Czy według Was w towarzystwie dziecka nie
      wolno wypić lampki wina?Przecież to absurd.
    • confused.girl 27.06.07, 00:01
      krabe napisała:

      > owszem restauracja to nie plac zabaw ale czy to się Tobie czy nie rodziny z
      > dzieckiem też mają prawo chodzić do restauracji i tam właśnie spędzać czas a
      > nie w tylko w mcdonaldzie.


      No a ja mam prawo zjeść w restauracji w spokoju. Jeśli chce się zabrać dziecko w
      tego typu miejsce to wypadałoby, żeby potrafiło się zachować. I proszę mi nie
      mówić, że to dziecko ma prawo latać, wrzeszczeć, zaczepiać ludzi dookoła, bo nie
      wszystkim dzieciom się na takie cyrki pozwala.
      Kilka mięsiecy temu obchodziłam rocznicę związku i wybraliśmy się do tej samej
      restauracji, w której bylismy na pierwszej randce. Uciekliśmy tak szybko jak
      tylko się dało, bo jakiś niewychowany parolatek latał po całej restauracji, darł
      się ile sił w płucach i robił mały teatrzyk przed innymi klientami. Myślałam, że
      padne. Godzina była późna, po 21, a rodzice tego malucha mieli głęboko gdzieś
      czy zachowanie ich dziecka komukolwiek przeszkadza i dawali mu przyzwolenie na
      wszystko. I taki obrazek ostatnimi czasy jest bardzo częsty:| Nie mam nic
      przeciwko dzieciom w restauracjach czy sklepach pod warunkiem, że rodzice
      potrafią nad nimi zapanować.
    • zettrzy 27.06.07, 00:17
      > Kilka mięsiecy temu obchodziłam rocznicę związku i wybraliśmy się do tej samej
      > restauracji, w której bylismy na pierwszej randce. Uciekliśmy tak szybko jak
      > tylko się dało, bo jakiś niewychowany parolatek latał po całej restauracji,

      jakbym czytala recenzje jednej z restauracji w NYT - to samo: chamstwo
      rodzicow, ktorym sie wydaje ze im wszystko wolno, przekazywane w lancuchu
      pokolen na dzieci
      nikt mnie nie przekona ze dzieci wychowane w ten sposob beda kiedykolwiek
      umialy zachowac sie z szacunkiem dla innych ludzi - bo niestety wleczenie
      nadpobudliwego smarkacza do miejsca dla doroslych wynika z braku szacunku dla
      innych gosci; regula "mnie wolno" zastepuje dawne (czy mam dodac "biale"?)
      zasady dobrego wychowania
      biale - jak pamietam, wrzask o wpuszczanie bachorow do restauracji, kin i
      teatrow rozpoczal sie w ramach walki o "rownouprawnienie ras", gdzies tak do
      polowy lat 80 bylo nie do pomyslenia aby zjawic sie z malolatem w jednym z tych
      miejsc, a na drzwiach butikow wisialy kartki "no baby carriages in store"

      Lesiu Kolakowski popelnil ladny kawalek w materii liberalnego wychowania
      dzieci, polecam
      --
      reszty nie trzeba

      MAKE STYLE NOT WAR
    • magdaksp 27.06.07, 00:28
      niestety kobietom (szczególnie)z małymi dziećmi wydaje sie ze powinny być
      specjalnie traktowane skoro przyczyniły sie do wzrostu ludności w naszym pięknym
      kraju.to jest naprawdę irytujące gdy np w supermarkecie dzieciak lata sobie
      gdzie popadnie wpadając na ludzi ,bo oczywiście mamusia jest zajęta wybieraniem
      pomidorków.
      pamiętam ze na forum ursynow jedna taka mama założyła watek w ktorym strasznie
      objechała rowerzystów jeżdżących po ścieżce rowerowej ze nie uwazaja na jej
      dziecko.no przepraszam bardzo ale to chyba matka powinna uważać na swoje dziecko
      żeby nie właziło na ścieżek rowerowa czy np na jezdnie.inna matka napisała ze
      ona ma specjalne szeleczki i taka niby smyczkę zeby jej dziecko nie wybiegło
      gdzie nie trzeba.ta pierwsza tak sie oburzyła ze jej dziecko to nie pies i ona
      go na smyczy prowadzać nie będzie.
      --
      img524.imageshack.us/img524/2944/warkoczykipk0.jpg
      "Szkoda moich słów gdy nie słuchasz już .choćby cały świat myślał właśnie tak
      jak ja.słowa maja sens tylko gdy go chcesz,wiec od dziś już nic,nic nie powiem
      ci,a nic."
    • agava00 27.06.07, 08:07
      Ja bym chciała taką smycz dla mojego Pawła...

      Na "zadupiu świata" dzieci nie rozrabiają w supermarketach ani w restauracjach,
      wiec nie wiem o czym piszecie

      Nie uswiadczysz tez dziewczyny z psem w torebce na ulicy czy sklepie...
      -----------
      Zuzia i Paweł
    • magdaksp 26.06.07, 21:07
      nessie podpsiuje sie pod tym co piszesz obiema rekami:)
      --
      img524.imageshack.us/img524/2944/warkoczykipk0.jpg
      "Szkoda moich słów gdy nie słuchasz już .choćby cały świat myślał właśnie tak
      jak ja.słowa maja sens tylko gdy go chcesz,wiec od dziś już nic,nic nie powiem
      ci,a nic."
    • foamclene 26.06.07, 17:48
      albo wyrosniesz ;)
      nie kazdy marzy o zalozeniu rodziny...
    • krabe 26.06.07, 15:05
      ale prawdopodobnie zycie i dzieci zweryfikują twoje poglądy.
    • paulinaa 26.06.07, 14:09
      a czy ludzie, ktorzy zabierają ze soba pieski do sklepu/restauracji.kawiarni i
      nnych miejsc nie powinni najpierw pomyslec czy ich piesek nie bedzie komus
      przeszkadzał?
      ja od razu bym wyszła ze sklepu czy kawiarni, w ktorych ktos sobie siedzi z
      pieskiem
      --
      chyba pora na zmiane sygnaturki :)
    • kum-nye 26.06.07, 17:35
      A w czym by ci przeszkadzał mały piesek na rękach swojej pani?
      --
      Górniczo-hutnicza orkiestra dęta
      Robi nam pa pa rara, robi nam pa pa rara
    • paulinaa 26.06.07, 17:56
      nie wierze, ze przez całą wizyte w akwiarni pani trzymalaby swojego pieska na
      rekach, to dla niego chyba jeszcze gorsze niz siedzenie w domu...
      poza tym ja nie lubie psow i juz

      nie podoba mi sie ta moda i tyle
      --
      chyba pora na zmiane sygnaturki :)
    • kum-nye 26.06.07, 18:15
      Ale to, że nie lubisz psów to jeszcze nic nie znaczy:)

      Z obserwacji wynika jednak, że psy w lokalach publicznych trzymane są krótko albo właśnie cały czas na rękach.

      A to nie moda, raczej zachodnie wpływy.
      --
      Górniczo-hutnicza orkiestra dęta
      Robi nam pa pa rara, robi nam pa pa rara
    • paulinaa 26.06.07, 18:32
      znaczy, ze nie lubie przebywac tam gdzie są psy
      do kawiarni czy na zakupy idzie sie, zeby odpocząc, zrelaksowac sie, spedzic
      milo czas-a obecnosc czegos, czego sie nie lubi uniemozliwia to

      chwilowa moda moim zdaniem
      --
      chyba pora na zmiane sygnaturki :)
    • kum-nye 26.06.07, 18:34
      Ale to coś nie wskakuje ci na kolana ani na stół, siedzi sobie w innym miejscu. Jak nie lubisz koloru zielonego to nie wchodzisz do lokalu o ścianach w takim kolorze?
      --
      Górniczo-hutnicza orkiestra dęta
      Robi nam pa pa rara, robi nam pa pa rara
    • frrancuzeczka 26.06.07, 18:49
      Ale dla alergika to jest problem, nawet jeśli pies jest na rękach u swojej pani.
      Jeśli w kawiarni, sklepie etc. stoją lilie to wychodzę z takiego miejsca. Nie
      muszę się o nie ocierac, wąchac, ani ich dotykac żeby wywołały u mnie reakcję
      alergiczną. Podobnie jest z psem.
      --
      " Iskry ten szuka w wodzie i rosy w płomieniu, kto wiarę daje kobiecemu
      przyrzeczeniu. " ;)
    • kum-nye 26.06.07, 18:51
      No ale ten problem to ja rozumiem. ale takie- psy sa fe i juz, to dla mnie lekka przesada.
      --
      Górniczo-hutnicza orkiestra dęta
      Robi nam pa pa rara, robi nam pa pa rara
    • paulinaa 26.06.07, 19:45
      dlaczego przesada?
      poza tym mam traume z dziecinstwa:) kiedy to ugryzł mnie mały, niegroźny i
      przyejmny piesek:]
      i odkąd pamiętam od psow trzymam sie z daleka
      --
      chyba pora na zmiane sygnaturki :)
    • paulinaa 26.06.07, 19:46
      i jeszcze chciałam dodac przy oakzji, ze pies to tylko zwierze i na nic
      tłumaczenia, ze nie gryzie, ze jest łagodny itd
      nigdy nie mozesz wiedziec jak sie pies zachowa a tym bardziej w sklepie czy
      innym miejscu gdzie jest pelno ludzi-psa to moze przeciez stresowac
      --
      chyba pora na zmiane sygnaturki :)
    • koala1212 26.06.07, 21:06
      Jasne, rzuci sie na Ciebie i odgryzie Ci noge, a potem bedzie biegal z ta noga
      po calym sklepie.
      W ogole jestes jakas malo tolerancyjna. Widzisz malego psa na drugim koncu
      sklepu i juz jest be, ja nie lubie solarkowych blondynek i jak milo spedzam
      czas i widze taka solarke to mi normalnie psuje caly wieczor.
    • paulinaa 26.06.07, 21:11
      tobie blondynka, mnie piesek!
      --
      chyba pora na zmiane sygnaturki :)
    • koala1212 26.06.07, 21:11
      > Ale dla alergika to jest problem, nawet jeśli pies jest na rękach u swojej
      pani
      > .
      > Jeśli w kawiarni, sklepie etc. stoją lilie to wychodzę z takiego miejsca. Nie
      > muszę się o nie ocierac, wąchac, ani ich dotykac żeby wywołały u mnie reakcję
      > alergiczną. Podobnie jest z psem.
      Zyjemy w gormadzie i przez nasze niedociegniecia (alergie) nie powinnismy
      terroryzowac innych. Zwlaszcza, ze alergia na psy zdarza sie raz na ruski rok.
      Masz po prostu pecha.
      Ja mam alergie na pylki lipy, bede wymagala od rady miasta, zeby wycieli lipy w
      okolicy mojego domy i w ogole wszedzie, gdzie chodze.
    • confused.girl 27.06.07, 00:07
      koala1212 napisała:


      > Zyjemy w gormadzie i przez nasze niedociegniecia (alergie) nie powinnismy
      > terroryzowac innych. Zwlaszcza, ze alergia na psy zdarza sie raz na ruski rok.
      > Masz po prostu pecha.
      > Ja mam alergie na pylki lipy, bede wymagala od rady miasta, zeby wycieli lipy w
      >
      > okolicy mojego domy i w ogole wszedzie, gdzie chodze.

      Terroryzowaniem jest zakaz wprowadzania psów do sklepów i restauracji????Jest
      pewna hierarchia w gormadzie, w której,jak napisałaś, żyjemy - najpierw ludzie,
      potem zwierzęta. Więc to raczej "terroryzowane" i dyskryminowane są osoby z
      alergią czy bojące się psów.
    • kinky5 27.06.07, 00:10
      a mam alergie na pylki lipy, bede wymagala od rady miasta, zeby wycieli lipy w okolicy mojego domy i w
      ogole wszedzie, gdzie chodze.

      ;-D

      --
      claps is for those who disagree.
      blog wlasny
    • confused.girl 27.06.07, 00:14
      kinky5 napisała:

      > a mam alergie na pylki lipy, bede wymagala od rady miasta, zeby wycieli lipy w
      > okolicy mojego domy i w
      > ogole wszedzie, gdzie chodze.
      >
      > ;-D
      >


      No świetne porównanie. Akurat tez jestem alergikiem i lipa nie pyli przez cały
      rok tylko przez pewien okres. Nie jest problemem brac tabletki na alergie przez
      3 miesiące z powodu uczulenia na dane pyłki, ale już łykanie tabsów non stop,
      żeby "nie terroryzować" właścicieli psów byłoby czystym absurdem.
    • tequilkuk 27.06.07, 00:32
      a co maja powiedzie cktorzy uczuleni sa na kurz?
    • confused.girl 27.06.07, 00:37
      tequilkuk napisała:

      > a co maja powiedzie cktorzy uczuleni sa na kurz?

      Po pierwsze nie ma czegoś takiego jak uczulenie na kurz. Mozna być co najwyżej
      uczulonym na roztocze. I wtedy eliminuje się z miejsca, w którym się żyje
      dywany, firanki, zasłony, czyli największe zbiorowiska roztoczy.
      Poza tym nie rozumiem do czego bijesz z tym kurzem? Że niby jeśli osoby z
      alergia na roztocze mogą przeżyć to ci, ktorzy sa uczuleni na psy tym bardziej?
    • tequilkuk 27.06.07, 01:09
      Po pierwsze do niczego nie BIJE. Co to za okreslenie tak w ogole?
      Sorry za skrot myslowy kurz = roztocza.
      Jak ktos ma alergie to ma pecha po prostu i sam musi sie starac unikac tego co
      wywoluje alergie a nie na odwrot.
    • confused.girl 27.06.07, 11:01
      tequilkuk napisała:

      > Po pierwsze do niczego nie BIJE. Co to za okreslenie tak w ogole?
      > Sorry za skrot myslowy kurz = roztocza.
      > Jak ktos ma alergie to ma pecha po prostu i sam musi sie starac unikac tego co
      > wywoluje alergie a nie na odwrot.

      Po pierwsze temat psów w sklepie i restauracji to nie tylko problem alergii.
      Po drugie - pewnie, niech alergicy wychodzą w trakcie posiłku z restauracji, bo
      właśnie ktoś musiał przyjść z psem na obiad. Tak tragizujecie, że jak pies
      zostanie sam w domu na kilka godzin to cierpi, ale już cierpienie ludzi, dla
      których niechciane towarzystwo psów jest problemem (alergia, lęk przed psami)
      Was kompletnie nie obchodzi.
    • tequilkuk 27.06.07, 15:11
      Dlatego pisalm wczesniej. Idealnie byloby gdyby byly restauracje do korych psy
      wpuszczaja i takie do kotrych jest zakaz. Wtedy kazdy ma wybor.
      Co do alergii to uzywanie ich jako argumentu jest IMHO bzdurne. Bo zeby
      zadzialalo musialby byc zakaz dla wlascicieli psow bo przeciez oni swoje psy
      "roznosza" nawet jesli ich nie maja ze soba. Nie tragizuje ze moj pies zostanie
      sam w domu, nie mam z tym problemu. Normalnie nie ciagam swojego psa po
      restaracjach ani sklepach (do glowy by mi nie przyszlo wprowadzenie psa do
      sklepu spozywczego) ale zdarzylo mi sie wejsc do restauracji i do sklpeu z
      ubraniami. Z tym ze przylozylam sie do wychowywania swojego psa, wiem ze nie
      narobi mi kloptu. Problemem nie jest pies w miejscu publicznym, problemem jest
      pies ktorgo wlasciel nie kontroluje.
      Co so leku przed psami jesli jest to naprawde powazna fobia to kwalifikuje sie
      do leczenia, dla dobra takiej osoby. Jesli jest to zwykly dyskomfort to sorry,
      takie jets zycie. Ja tez sie wielu rzeczy boje i jakos nie oczekuje ze nagle w
      cudowny sposob znikna...

    • confused.girl 27.06.07, 23:15
      Co do alergii, to żeby nie powtarzać w kółko tego samego pozwolę sobie zamieść
      link do wypowiedzi Francuzeczki na ten temat:
      forum.gazeta.pl/forum/72,2.html?f=650&w=64846041&a=64961212
      To miło, że tak bardzo dbasz o swojego psa i że potrafisz go kontrolować. Tylko
      właśnie problem polega na tym, że jest bardzo dużo właścicieli psów, którzy nie
      zadają sobie tego trudu, bo maja to po prostu gdzieś.

      > narobi mi kloptu. Problemem nie jest pies w miejscu publicznym, problemem jest
      > pies ktorgo wlasciel nie kontroluje.

      Zgadzam się w 100% i już wcześniej o tym napisałam.

      A co do wypowiedzi o fobiach, leczeniu i że takie jest życie, to wolę to
      przemilczeć.
      Pozdrawiam
    • kinky5 27.06.07, 17:54
      sorry...to co robisz jak przechodzi kolo ciebie pies- a zdarza sie tak w normalnym zyciu.
      Czujesz sie sterroryzowana?
      Ja mam np. uczulenie na osy/pszczoly. To znaczy ze caly sezon letni mam nie wychodzic z domu, nie
      wyjezdzac na camping bo mnie moze uzadlic ?
      Ludzie majacy alergie pokarmowe maja nic nie jesc, nie jesc w restauracjach bo moze akurat w ich
      posilku znajdzie sie domieszka szkodliwego skladnika???



      --
      claps is for those who disagree.
      blog wlasny
    • khaki3 27.06.07, 18:04
      Ja akurat mam uczulenie na niektore pokarmy, zawsze przed zlozeniem zamowienia
      pytam kelnera czy jest akurat ten skladnik w danej potrawie. i zawsze kelner
      podaje mi jedzenie bez skladnikow,ktore mnie uczulaja. wiec uzulenie na jakis
      skladnik w potrawach mozna szybko i bezbolesnie wyeliminowac, poprzez
      poinformowanie kelnera,ze akurat dany produkt nas uczula. jesli jednak chodzi o
      psy czy koty to jestem w stanie zrozumiec osoby z alergia na siersc zwierzecia.
      badzmy empatyczni, nie piszmy, ze ten kto ma uczulenie to przesadza, bo
      doskonale wiem jak przechodzi sie takie ataki alergii. i nie jest to wcale mile
      uczucie i mile wrazenie. nie mam nic przeciwko jesli pies jest przy stoliku obok
      pod warunkiem,ze jestna smyczy i ma kaganiec. to, ze pies nie reaguje agresywnie
      na wlsciciela i znajomych wlasiciciela nie znaczy, ze nie zareaguje agresywnie
      na przyslowiowego kowalskiego.wiele osob boi sie psow, wiele osob ma alergie,
      czesc osob psow po prostu nie lubi. wiec dlaczego taki kowalski ma
      kichac,prychac i lzawic bo iksinski siedzi ze swoim ulubiencem obok?ale z
      drugiej strony dlaczego iksinski ma zamnkac swojego psa w 4 scianach bo kowalski
      kicha i prycha? zlotego srodka nie ma w tym problemie. ale luuuuuuudzie
      tolerujmy to,ze ktos sie boi psow, ktos ma alergie na siersc psa, i tolerujmy
      to,ze kos tego psa zabiera ze soba do miejsc uztecznosci publicznej.
      --
      Najważniejsze jest to, żeby to co najważniejsze zostało najważniejsze.
    • frrancuzeczka 27.06.07, 19:22
      Dokładnie tak jak napisała Khaki. Jeśli ktoś jest alergikiem powinien unikac
      kontaktu z alergenem. Jeśli jestem uczulona na pyłki to wakacje na wsi nie są
      najlepszym pomysłem, jeśli na roztocza to nie pcham się do pracy w bibliotece
      czy antykwariacie, ani nie jestem pierwszą osobą, która przy porządkach trzepie
      dywany. Jeśli mam alergie pokarmowe to dokładnie sprawdzam czy w zamawianym
      przeze mnie daniu nie ma składnika, który mnie uczula. Nie jest miło spuchnąc w
      restauracji. I analogicznie jeśli jestem uczulona na sierśc kota czy psa, to
      żebym nie wiem jak kochała te zwierzęta przebywając z nimi w zamkniętym
      pomieszczeniu przez dłuższy czas, wystąpi reakcja alergiczna. Nie popadajcie w
      skrajności pisząc, że alergik ma nie wychodzic z domu, bo może spotkac na ulicy
      psa czy przejsc się aleją lipową i już będzie tragedia. Spacerując po parku też
      można nawąchac sie pyłków i spotkac bardzo dużo psów, ale to nie to samo co
      zamknięte pomieszczenie. Alergia naprawdę utrudnia życie.
      --
      " Iskry ten szuka w wodzie i rosy w płomieniu, kto wiarę daje kobiecemu
      przyrzeczeniu. " ;)
    • kinky5 28.06.07, 01:16
      Wielu z nas cierpi na jakas alergie ale wielu z nas nie robi az takich problemow. Powiem szczerze ze ja
      wolalabym miec alergie na siersc psa. Jak to juz moja poprzedniczka napisala wezme tabletke, wapno i
      po klopocie( to w teorii ) Ja po uzadleniu pszczoly zazwyczaj laduje na pogodowiu, na zastrzykach.
      Oszczedze moze opisu jak wygladalam po ostatnim razie. Powinnam caly czas nosic przy sobie Epipen.
      Zreszta chyba nie musze sie rozpisywac na ten temat- wystarczy przywolac przyklad Ewy Saleckiej.
      Ale i osy/pszczoly tak jak i psy sa czyms zupelnie normalnym. Tak jak i osa moze spokojnie wleciec do
      pokoju, sklepu, tak samo moze zdarzyc sie ze akurat pies bedzie w pomieszczeniu. I jesli np. widze w
      cukierni tone os to ja spokojnie moge wyjsc. Bez robienia problemu stosujac sie do zasady ktora sama
      wpomnialas "Jeśli ktoś jest alergikiem powinien unikac kontaktu z alergenem"
      Zreszta juz widze siebie krzyczaca : "prosze wyprowadzic te ose ze sklepu";-)

      Podany przyklad ktory wywolal cala te dyskusje traktowal chyba o galerii centrum, raczej rzadko zdarza
      sie aby sklepy w galeriach mialy zamkniete drzwi (osobiscie nigdy nie widzialam) + w nowoczesnym
      budownictwie juz raczej projektuje sie systemy wentylacyjne, a juz z pewnoscia w tak ogromnej
      kubaturze....
      Zreszta wprowadzanie psow do sklepow jeszcze tak powrzechne nie jest. Ewentualnie mozna chwile
      zaczekac, pojsc do innego sklepu, tak na zdrowy rozum kierujac sie zasada ktora przytoczylas.I osoba
      ktora faktycznie ma alergie zapewne tak zrobi, tak samo jak osoba ktora ma alergie na pewne skladniki
      zywieniowe sprawdzi sklad pokarmu, poinformuje kelnera o swoich alergiach. Tak samo jak ja nie
      pojade na tour de pasieki ;-)

      Co do twojego przykladu o pomieszczeniach zamknietych to moim skromnym zdaniem chyba latwiej
      sie odizolowac od srodowiska zewnetrznego zamykajac okna, drzwi...wiec twoj przyklad o spacerze
      pod alejka parkowa z lipami vs. zamkniete pomieszczenie jakos do mnie nie przemawia, co widze
      najlepiej po swoim mezu, ktoremu gdy jest w domu nie dzieje sie nic, choc wychodzac na zewnatrz,
      gdy nie wezmie tabletki...coz, ma typowe objawy alergii.
      Inaczej tez sprawa wyglada gdy w mieszkaniu jest pies, wiadomo ze jego siersc jest wszedzie a inaczej
      w sklepie gdzie pies przebywa tylko chwilowo.

      I tak mozna w zasadzie ciagnac te dyskusje. Bardziej mi sie jednak wydaje ze jest to spor milosnikow
      psow vs. osob ktore palaja mala sympatia do tych zwierzat.
      A alergia jest tylko kolejnym argumentem jednej ze stron.
      pozdrawiam



      --
      claps is for those who disagree.
      blog wlasny
    • kinky5 28.06.07, 01:21
      naprawde nie wiem czemu mi tak moj post rozstrzelilo....
      przepraszam, byl napisany zupelnie normalnie....pewnie komputer ma na mnie alergie;-)
      --
      claps is for those who disagree.
      blog wlasny
    • frrancuzeczka 28.06.07, 09:30
      Zgadzam się, nie ma sensu w kółko debatowac na ten temat. Zresztą dyskusja już
      dawno rozminęła się z postem Magdy i przerodziła się w dumanie czy pozwolic
      zwierzętom (psom) na wstęp do restauracji, sklepów itp. Chciałam tylko
      zaznaczyc, że bardzo lubię psy :)
      --
      " Iskry ten szuka w wodzie i rosy w płomieniu, kto wiarę daje kobiecemu
      przyrzeczeniu. " ;)
    • frrancuzeczka 27.06.07, 11:59
      Alergia na psy zdarza się raz na ruski rok? Chyba nie wiesz co mówisz.
      --
      " Iskry ten szuka w wodzie i rosy w płomieniu, kto wiarę daje kobiecemu
      przyrzeczeniu. " ;)
    • magdaksp 26.06.07, 21:06
      to swinie!wpuszczaja yorki do supermarketu a mojej brawurki nie
      chcieli:)?powiedz mi jaki to supermarket bo tez jestem ursynowianka to wiecej
      tam moja noga nie postanie:):)
      --
      img524.imageshack.us/img524/2944/warkoczykipk0.jpg
      "Szkoda moich słów gdy nie słuchasz już .choćby cały świat myślał właśnie tak
      jak ja.słowa maja sens tylko gdy go chcesz,wiec od dziś już nic,nic nie powiem
      ci,a nic."
    • nessie-jp 26.06.07, 21:59
      W dawnym Geancie, którego już nie ma :) Jak jest teraz w Realu, to nie wiem, bo
      rzadziej tam bywam i jeszcze nie widziałam pań z pieskami.

      W ogóle wstrętne jest takie kupowanie pieska określonej rasy, "bo modne" :(
      Kiedyś były modne jamniczki szorstkowłose. Potem były ratlerki. Teraz w klasie
      średniej przyszła moda na yorki. No i oczywiście jak się już ten modny gadżet
      kupiło, to trzeba go ze sobą targać pod pachą wszędzie, gdzie można spotkać
      koleżanki... :(

      --
      "Czym się różni fanatyk? Oczywiście tym, że ma jedną nóżkę bardziej, a
      szczególnie prawą." - Kinga Dunin.
    • kc_mc 26.06.07, 14:48
      disa stamtad skad pochodze moja sasiadka miala dwa pieski takie jak Twoj Cezar,
      male, drobniutkie, ale krzykaczki na nie mowilam, bo zawsze byly odwazne i
      glosne :) Ta Pani im robila na drutach, badz na szydelku ( teraz nie jestem
      pewna ) ubranka, bo one tak sie zawsze telepaly z zimna, mimo tego ze za oknem
      wcale Zima nie byla ...
    • kc_mc 26.06.07, 14:35
      Mnie to nie dziwi i nie razi, pod warunkiem ze pies jest maly i mozna go wziasc
      na rece i nikomu krzywdy nie zrobi.
      Zreszta w prawie kazdej knajpie u mnie w miescie sa miski z woda dla psow, w
      sklepie jakby ktos poprosil o wode tez by dali bez problemu, bo taki widok to
      normalka.

      P.s. Mojej kolezance ukradli psa spod sklepu, miala szczeniaczka, przywiazala go
      na smyczy i ktos sie skusil ...
      Wiec nie dziwi mnie to, jak ktos psa chce miec przy sobie.
    • hazel_dobkins 26.06.07, 15:25
      magdaksp napisała:
      > czy moze mi ktos wytlumaczyc po co zabierac ze soba psa na zakupy?

      Niestety - ja nie będę tym kimś bo sama tego zjawiska nie rozumiem.

      Natomiast jestem zwolenniczką poglądu, że dla określonych środowisk pewne rasy
      psów są czymś w rodzaju emblematu/etykietki czy też gadźetu (oczywiście, że
      jest to generalizacja i zdaję sobie sprawę z jej ułomności, ale jednak nie mogę
      się temu oprzeć).
      Malutkie pieski spotykam głównie w towarzystwie określonych Pań, dla których
      wzorem stylu jest np Paris Hilton, czy J.Simpson.
      Podobnie rzecz ma się z Panami z (nazwę to umownie) "osiedla" - przypakowanymi
      bucami, posiadającymi BMW - najczęściej towarzyszami takowych są rasy wpisane
      na listę niebezpiecznych np.pitbulle, amstafy etc. (to akurat środowisko
      penetrowałam swego czasu i bacznie mu się przygladałam).Trend ten nasilił się
      po wyemitowaniu teledysku Slums Attack.

      Podkreślam, że to generalizacja i występują tu odstępstwa, moim zdaniem
      potwierdzające regułę.
      --
      Believing the strangest things, loving the alien..
    • magdaksp 26.06.07, 21:11
      oj tak ja juz jakies kilka postow temu mialam wspomniec otej modzie wsrod panow
      na pitbulle i bulteriery.atak na przekro modzie mój mąż jeszcze mieszkajac z
      mama mial(i ma)dwa jamniki,i przyszedl do niego ktoregos dnia kolega i wyszli na
      spacerek z jamnikami:dwoch kolesi po 190 wzrostu-widok byl przekomiczny:)

      ja jestem zdania ze zywa istota nie moze byc obiektem mody.dla mnie
      niezrozumiela i nie do zaakceptowania jest moda na pitbulle i kupowanie ich dla
      lansu to samo jest z tymi maluchami wiecznie szczekajacymi
      --
      img524.imageshack.us/img524/2944/warkoczykipk0.jpg
      "Szkoda moich słów gdy nie słuchasz już .choćby cały świat myślał właśnie tak
      jak ja.słowa maja sens tylko gdy go chcesz,wiec od dziś już nic,nic nie powiem
      ci,a nic."
    • kate-gun 26.06.07, 15:31
      a jak ktos ma dwumetrowego pytona to tez ma go zabierac na zakupy zeby nie czul
      sie samotny? :))) dla mnie panienka z pieskiem na zakupach wyglada groteskowo,
      tez widzialam kiedys takie zjawisko


      --
      I love the 90's
    • stworzenje 26.06.07, 17:23
      taa szczegolnie te Yorki wkurzaja mnie na maksa te psy,wylansowane takie male
      gowna w ciuszkach,obciach na potege.
    • kinky5 26.06.07, 17:53
      Coz...w Calgary widzialam psy koty i weze na spacerach/zakupach. Nikomu to nie przeszkadza, nikt nie
      krzyczy oburzony: prosze zabrac tego weza bo mi dziecko polknie czy inne takie wymysly.
      To wlasciciel zwierzecia ponosi za niego odpowiedzialnosc i gdy cos sie stanie, on bedzie ponosil
      odpowiedzialnosc.
      Co do restauracji, sklepow, pubow. Jest to najczesciej sprecyzowane przez wlascicieli.
      Jesli pies nie moze wejsc do srodka, zawsze sa ogrodki w ktorym mozna spokojnie usiasc nawet z
      bernardynem. (np. Starbucks)
      Jesli pies nie moze wejsc do sklepu- przed sklepem przynajmniej jest ustawiona miska z woda.
      Oczywiscie do sklepow spozywczych psy wchodzic nie moga.

      Osobiscie uwazam ze wole psy niz dym papierosowy. Bo przyjezdzajac z kraju w ktorym palenie
      papierosow zabronine jest w wielu miejscach (nawet w pubie !!!) razi mnie polska rzeczywistosc gdzie
      sale dla palacych i niepalacych to jakas mistyka, a moj "sasiad" zupelnie legalnie smrodzi mi do talerza.
      (juz nie wspomne o tym zapachu ktory zostaje po kilku godzinach w pubie na moich ubraniach).
      A co zlego robi mi pies?

      --
      claps is for those who disagree.
      blog wlasny
    • nessie-jp 26.06.07, 19:10
      Hej, ja też wolę psy niż papierosy :) Ale naprawdę nie wyobrażam sobie wizyty w
      kawiarni, w której przy każdym stoliku siedzi pies! :) Przecież psy to
      terytorialiści -- albo musiałyby być wytresowane na maksa (a to męczenie psa i
      tłumienie jego naturalnych odruchów), albo szczekałyby, warczały na siebie -
      słowem -- męczyłyby się.

      No, a puby? Dym, ścisk, bilard, rzutki, o rany, właśnie przebiegły cztery psy w
      szalonym pościgu i wywróciły kelnera z piwem... ? :)))

      Co rzekłszy, bezwzględnie wstęp z psem zawsze i wszędzie powinni mieć inwalidzi
      (niewidomi, sparaliżowani, itepe).

      --
      "Czym się różni fanatyk? Oczywiście tym, że ma jedną nóżkę bardziej, a
      szczególnie prawą." - Kinga Dunin.
    • kinky5 26.06.07, 19:37
      a ja piszac z empiryzmu, a nie z wyobrazen jak to kelner wywrocil sie bo 4 psy przebiegly w szalonym
      poscigu (bardzo obrazowy opis;-) wiem ze jedno z drugim da sie polaczyc.
      Psy sa tylko i wylacznie w ogrodkach, na smyczy. Zreszta zazwyczaj sa na smyczy, tutaj tylko w
      specjalnych miescach mozna puscic psa luzem.
      Moze dlatego ze w Kanadzie szczeniaki zazwyczaj oddaje sie na tresure (co moim zdaniem wcale nie
      jest zle dla psa) nie ma szczekania, warczenia.
      Psy po prostu spokojnie czekaja kolo wlasciciela. I tez nie przy kazdym stoliku bo nie kazdy jest
      posiadaczem psa!
      Dziwi mnie bardzo ze to dyskusja dotyczca psow, ktore moga zaszkodzic jedynie alergikom, a nie
      dyskusja o szkodliwosci papierosow, ktore absolutnie dla wszystkich sa zle.
      Chcialabym napisac ze nie wyobrazam sobie wizyty w kawiarni, gdzie przy kazdym stoliku siedzi osoba
      z zapalonym papierosem (bardziej pradopodobne niz scenariusz z psami) powietrze ciezkie i szare od
      dymu, brak odpowieniej wentylacji i ja w tym srodowisku mam zjesc ciastko i wypic kawe.....niestety,
      tego tez empirycznie doswiadczylam (w Kanadzie nawet w ogrodkach palenie jest zabronione!)
      ale ja to ja....
      ;-)


      --
      claps is for those who disagree.
      blog wlasny
    • kate-gun 26.06.07, 20:13
      ja nie mam nic przeciwko psom, bo sama odkad tylko pamietam zawsze jakiegos
      mialam (wilki, kundle, ratlerki), ale nigdy mi nie przyszlo do glowy zabierac
      ich na zakupy. bo niby jak mialabym przymierzac ubrania, z psem na glowie? :)
      wyobrazcie sobie panne wchodzaca do takiej Zary z wielkim jak niedzwiedz
      wilkiem, jedno machniecie ogonem i po stojakach, jedno machniecie pazurem i po
      delikatnych jedwabnych szaliczkach :D
      obronczynie wolnosci psow pewnie zaraz powiedza, ze temat dotyczy wylacznie
      malych niewinnych szczeniaczkow, ale pamietajcie, ze duze pieski tez moga sie
      czuc samotne


      --
      I love the 90's
    • magdaksp 26.06.07, 21:12
      ja uwazam ze jesli byloby dozowloen wchodzenie z malymi psami do sklepow itd to
      zaraz bylyby awantury ze z duzymi nie mozna itd.sama jakbym zobaczyla ze ktos
      łazi z yorkiem po supermarkecie amnie nie chca zkotem wpuscic to bym afere
      zrobila:)toz to dyskryminacja:)
      --
      img524.imageshack.us/img524/2944/warkoczykipk0.jpg
      "Szkoda moich słów gdy nie słuchasz już .choćby cały świat myślał właśnie tak
      jak ja.słowa maja sens tylko gdy go chcesz,wiec od dziś już nic,nic nie powiem
      ci,a nic."
    • nessie-jp 26.06.07, 20:45
      > Psy sa tylko i wylacznie w ogrodkach, na smyczy.

      No, ale to zupełnie inna historia, niż pies w kawiarni/restauracji (tzn. w
      środku)! Nie wyobrażam sobie, żeby nawet w tej szalenie dzikiej i
      nieucywilizowanej Polsce :) ktoś miał pretensje o psa siedzącego obok
      właściciela w ogródku piwnym/kawiarnianym. A nawet gdyby, to można usiąść przy
      stoliku z brzegu, a pieska przywiązać po drugiej stronie ogrodzenia ogródka i
      mieć z nim kontakt przez tę kratkę :) Albo po prostu znaleźć sobie na dłuższe
      spotkania taki ogródek, który się psów nie czepia...

      --
      "Czym się różni fanatyk? Oczywiście tym, że ma jedną nóżkę bardziej, a
      szczególnie prawą." - Kinga Dunin.
    • miss_milkie 26.06.07, 19:10
      a ta kobieta miala blond wlosy? bo jesli tak, to jest pewnie wielka fanka paris
      hilton:P
    • karolina0308 26.06.07, 19:46
      tez juz kilka razy widzialam panienki z pieskami w centrach handlowych. nie
      przeszkadza mi to, ale swojego na pewno na zakupy nie zabiore, chyba ze do
      spozywczego kolo domu ;)
    • magdaksp 26.06.07, 21:13
      oczywiscie ze miala:)
      --
      img524.imageshack.us/img524/2944/warkoczykipk0.jpg
      "Szkoda moich słów gdy nie słuchasz już .choćby cały świat myślał właśnie tak
      jak ja.słowa maja sens tylko gdy go chcesz,wiec od dziś już nic,nic nie powiem
      ci,a nic."
    • miss_milkie 26.06.07, 21:56
      no to nie podlega watpliwosciom;)
      chciala byc paris hilton, na pewno tez jezdzi po pijanemu;P
    • kate-gun 26.06.07, 22:53
      a propos najswiezszych plotek, to wlasnie wyszla z pierdla :)


      --
      I love the 90's
    • kamila29091 27.06.07, 08:34
      ja jakos nie mialam do tej pory z wprowadzaniem mojego bernardyna do sklepow
      czy knajp. Ale ja z nim praktycznie tak nei laze, bo on duzo klopotow robi. jak
      ja ide ogladac buty to jemu zachciewa sie isc na kwiatki. I tak zawsze na
      odwrot. A do tego wszyscy chca go glaskac, a ze on taki pieszczoch, to bedzie
      stal w miejsciu jak osiol i bedzie czekal czy juz na pewno wszyscy.
      O tu moj dzekus :)

      img208.imageshack.us/my.php?image=obraz003sn1.jpg
      --
      Poniewaz jestem tego WARTA....
    • karolina0308 27.06.07, 08:49
      Dzekus jest boski :)
    • kinky5 27.06.07, 18:00
      popieram, jest boski!!!
      --
      claps is for those who disagree.
      blog wlasny
    • bmw85 27.06.07, 10:12
      Czesc! anie przyszło Ci do glowy, ze dziewczyna nie miala co zrobic z pieskiem(
      ja mam taka sytuacje, ze musze swojemu psu bardzo wiele czasu poswiecac)?A
      druga mozliwa sytuacja jest taka, ze po prostu ta para wracala z jakiegos
      spacerku ze swoim pieskiem i przy okazji wstapili jescze do sklepu....
    • bgoralska1972 27.06.07, 15:46
      Nigdy bym nie chciała takiego psa nawet za darmo. fuj
      Wydaje mi sie to takie infantylne.
      Panna musi chodzic z pieskiem, pytanie tylko dlaczego w takich sklepach jak Zara
      jest tylke brudnych ubrań od przymierzania. szczególnie przy szyi... No ale
      piesek musi byc. Od razu zostane zaatakowana za obgadywanie, podobnie jak
      została zaatakowana autorka tego postu. Trudno to niezauwazyc choc nie nosze
      okularów.

      --
      Mój blog
    • sigrun 28.06.07, 13:12
      Chihuahua to nie pies, to gadget niczym brelok do komórki ;-PPP
      Swoją droga uważam, iż wielkie miasto to nie jest najlepsze środowisko dla psa.
      Co innego gdy mieszka się w Konstancinie, co innego na zatłoczonym Ursynowie.
      Owszem, w bardziej "cywilizowanych krajach" nie ma dla psów tyle restrykcji,
      jednak: primo, właściciele respektują ogólnie przyjęte zasady życia we
      wspólnocie (smycz, sprzątanie), secundo, co w ogóle przesądza o całej sprawie,
      właściciele psów stanowią naprawdę nieduży odsetek mieszkańców (znaczna część
      ludzi nie stroni od kotów, ryb, ptaków, gadów i owadów). Nie wiedzieć czemu w
      naszym kraju utarł się niczym nieuzasadniony przesąd, że jedynie pies jest godny
      miana zwierzęcia domowego tudzież przyjaciela człowieka. I jazda, wszyscy
      kupujemy pieski, nieważne czy mamy warunki i wymaganą dozę odpowiedzialności do
      posiadania tak uzależnionego od człowieka czworonoga. Niemal co mieszkanie, to
      pies ;-) Z Mężem jesteśmy chyba ewenementem w naszym osiedlu - mamy akwarium :-)
      Dookoła same łyski z pitbullami, rottweilerami oraz plastiki z yorkami ;-) Tu w
      pełni zgadzam się z Nessie - ostatnio na Ursynowie obserwuję istny wysyp yorków
      (yorki w Tesco, yorki u fryzjera, yorki w moim ulubionym sklepiku osiedlowym,
      yorki w ulubionej kafejce, paniusie wystylizowane na yorka, yorki gdziekolwiek
      sie nie ruszę) :-)
      Swoją drogą nie wiem ile z tych właścicieli tak naprawdę ma słabość do tej
      konkretnej rasy, bo mnie to wygląda raczej na ostatni krzyk mody.
      Tak na marginesie, zniesmaczyła mnie Kelly Osbourne bez przerwy paradująca z
      ratlerkiem w dekolcie, wciśniętym w przedziałek między piersiami. Ot, kolejny
      gadget w jej kolekcji.

    Popularne wątki

    Nie pamiętasz hasła lub ?

     

    Nie masz jeszcze konta? Zarejestruj się

    Nakarm Pajacyka
    Agora S.A. - wydawca portalu Gazeta.pl nie ponosi odpowiedzialności za treść wypowiedzi zamieszczanych przez użytkowników Forum. Osoby zamieszczające wypowiedzi naruszające prawo lub prawem chronione dobra osób trzecich mogą ponieść z tego tytułu odpowiedzialność karną lub cywilną. Regulamin.