Forum Kobieta Moda
ZMIEŃ
    Dodaj do ulubionych

    czesto kupujecie buty i nowe ubrania?

    14.03.08, 15:59
    mam do dyspozycji co miesiac 3 srednie krajowe brutto i chodze czesto po
    sklepach, kupuje glownie na wyprzedazach dla siebie,męza i dziecka ale nie
    tylko. nigdy nie kupuje po lumpeksach, bazarach itp. co miesiac mamy nowe
    ubrania ale jak widze jakie sa szybkie zmiany wystaw i kolekcji w sklepach to
    sie zastanawiam- kto to wsztstko kupuje? bo mnie nie stac a jednak az tak malo
    pieniedzy nie mam
    Edytor zaawansowany
    • agiee1988 14.03.08, 18:16
      no to tylko pozazdroscic takich pieniedzy

      zagladam po sklepach ale nie zawsze cos kupie i nie chodze po jakis sieciowkach
      i markowych sklepach, bo nie mam zabardzo ich duzo u siebie, i czasem
      przesadzaja z cena. chodze wte i wewte i wybieram cos co w sumie duzo nie
      kosztuje. moj facet narzeka ze mam tego pelno i mam w czym chodzic. ja sie
      staram cos kupic co nie przeminie lada dzien. ost kupilam w pon buciki w ccc -
      prezent od chlopaka.nie wiem co zrobie z kieszonkowym, po 25 marca. chcialabym
      zakupic zolty pasek i t-shirt z nadrukiem

      moj chlopak raczej nie jest z takich, ktorzy kupuja gdy tylko zmieniaja wystroj
      sklepu, w sumie tak jak i ja. (mija 2,5 miesiaca odkad jestesmy razem) i dopiero
      teraz kupil cos uniwersalnego - jeansy(virus) i bluze- wielkie jol. duzo wydal
      bo 300 zl, ale raz na pol roku/kilka miesiecy mozna

      twoj post skojarzyl mi sie z odcinkiem sadu rodzinnego(dzisiaj obejrzalam),
      gdzie zona jest maniaczka od zakupow :)
      --
      img292.imageshack.us/img292/2957/4176437myszia8.jpg

      MYSZA wróoooc !!!
    • ensoleillement 14.03.08, 18:27
      aaaaaaaaaaaaaaaaaaaaaaaaaaaaa !!!!!!
      --
      Do you mind?
      I can't talk.
      I can either dance or die.
    • ansag 15.03.08, 11:05
      Odczuwam to samo :D

      --
      Legionowo na luzie
    • danuu 17.03.08, 10:56
      cieszmy sie, ze nas nie raczy opowiesciami o niezmienianiu bielizny
      codziennie i o ulubionych pozycjach seksualnych, jak na innych
      forach :>
    • monoxa 14.03.08, 20:43
      moze ja faktycznie jestem maniaczka zakupowa? dalas mi do myslenia... powaznie
    • gabrielafrancuz 14.03.08, 21:21
      Eeee tam, każdy kupuje według własnych możliwości.
      Jestem pewna, że gdyby Agie1988 dysponowała większą gotówką, kupowałaby automatycznie więcej.
      Tak to, przynajmniej wg mnie, działa.

      --
      www.streetfashionincracow.blogspot.com/
    • pianazludzen 14.03.08, 21:40
      moze tak, moze nie;) chyba zalezy od osoby.
      --
      Aus Sternenstaub und Teil des Meers, Ergebnis der Gezeiten
      So kreisen wir schon länger hier durch unbegrenzte Weiten
    • foamclene 14.03.08, 21:42
      o tak
      agiee koniecznie zmian chlopaka ;)
    • ensoleillement 14.03.08, 18:34
      > sie zastanawiam- kto to wsztstko kupuje?

      no jak to kto...ludzie. Ty kupisz w jednym sklepie, ktoś inny w drugim, a że
      troche nas po ziemi łazi to tak schodzi towar ze wszystkich sklepów:) I wystawy
      owszem, zmieniają się, ale kolekcje to już niekoniecznie- nowe rzeczy dochodzą,
      ale kolekcja jest ogólnie ta sama, stąd wyprzedaże, bo właśnie nie było komu
      tego kupić wcześniej.

      Jeśli chodzi o pytanie tematowe- kupuję cholernie często. Właściwie prawie
      codziennie przytargam jakiś ciuch, dodatek czy zamówie coś w necie. Np. dzisiaj
      body i krawat z sh za 2,67:) I tylko ze względu na to, że kupuję w sh i
      wyprzedażach mogę sobie na to pozwolić:)
      --
      Do you mind?
      I can't talk.
      I can either dance or die.
    • iluminacja256 14.03.08, 18:44
      W zasadzie wtedy , kiedy coś mi jest potrzebne, albo nieludzko mi
      się podoba. Luty/Marzec to czarna sukienka z H&M, czarna , zajebista
      szmizjerka z New Yorkera, gotycka bluzka i gorset Next z SH (nówki),
      czarna sztruksowa marynarka w jakimś markecie (niesamowicie
      fajna:) , no i pewnie ze dwie pary rajstop. Pzeciętnie tak to
      wygląda w rozłozeniu na 3 miesiące, chociaz latem własciwie nic nie
      kupuję :)

    • xtrin 14.03.08, 19:24
      Wyjątkowo nie lubię kupowania ubrań, dlatego też średnio raz na pół roku
      urządzam sobie tydzień wielkich zakupów i wtedy codziennie przynoszę do domu po
      kilka sztuk ubioru. Ostatnio dodatkowo zamawiam coś online.

      Kupowania butów nie lubię jeszcze bardziej i staram się ograniczyć do minimum.
      Jak już żywcem nie mam w czym chodzić to włóczę się po sklepach póki nie znajdę
      czegoś choć akceptowalnego - może trwać to kilka miesięcy i zwykle kończy się
      kolejną parą glanów :).
    • foamclene 14.03.08, 19:26
      niezbyt czesto
      i za niezbyt duzo
    • yavanna86 14.03.08, 20:31
      Części po prostu nikt nie kupuje.I tak im się to opłaca przy tych marżach...
      A ja - hmm buty rzadko - wiem że się powtarzam ale w Polsce nic dla mnie nie
      ma;) ale co miesiąc jakiś nowy ciuch/rajstopy(kolorowe)/dodatek zazwyczaj mam,
      niekoniecznie z pierwszej ręki;)
    • dakota77 14.03.08, 20:38
      Za kazdym razem, kiedy uznam, ze czegos potrzebuje, albo wtedy, kiedy cos mi sie podoba i kasa pozwala. Czasem bardzo czesto, czasem rzadziej, zalezy, co sie trafi.

      A post autorki watku odbieram troszke jako okazje do pochwalenia sie" trzema srednimi krajowymi" do wydania na ciuchy bardziej niz jako zachete do analizy naszych zwyczajow zakupowych, szczerze mowiac.
      --
      I may be bad...but I feel goood;-)
    • monoxa 14.03.08, 20:49
      pochwalenia? chyba żartujesz.. mam wrażenie ze inni to dopiero maja pieniadze.
      na wszystko ich stac, wiecej zarabiaja! no fakt- u mnie zarabia tylko maz bo ja
      jestem na 3- letnim wychowawczym i odczuwam to jako zaciskanie pasa. mieszkam w
      warszawie. tu naprawde widac roznice miedzy ludzmi( w kwestii zarobkow)
    • marlat 16.03.08, 16:05
      ja mam 4osobową rodzinę i moi rodzice zarabiają niespełna 2000 zł,
      po odliczeniu wszyskich wydatków, tzn rachunki, lakarstwa mojego
      taty, mój dojazd do szkoły itede itepe i z tego wynika, że na jakies
      ciuchy ja i moja siostra zbyt czesto nie możemy liczyc, rodzice
      kupuja nam kutrki, buty, reszte same, z zaoszczedzonych piniedzy i
      kieszonkowego, a już oni sami to naprawd bardzo rzadko kupuja cos
      dla siebie. więc onaxa, wcale nie masz tak najgorzej, bez użalania
      się nad sobą:]

      --
      miłość natrętna jak ćma przy żarówce namiętnie wdziera się w nasze
      życie zmieniając wszystko w coś co nawet trudno nazwać chaosem
    • maggi9 14.03.08, 20:47
      Jak mi coś wpadnie w oko,mam kase albo czegos potrzebuje to kupuje.Nie wymieniam całej szafy co miesiąc, sezon ani rok.Czasem kupuje coś prawie codziennie czasem nic przez 2 miesiące.Kto to liczy?:)
    • sankanda 14.03.08, 21:18
      zazwyczaj kupuje jak mi sie cos spodoba i nie rozwazam zakupu. a
      tzw. rozsadne zapasy klasycznych ciuchow i ubran dla dziecka robie
      na soldach. buty roznie : te naprawde bardzo drogie, to na soldach,
      a inne jak mi tylko wpadna w oko. nie mam bardzo wypchanej szafy, bo
      latwo mi sie rozstac z ubraniami, w ktorych chodze rzadko lub bez
      specjalnej przyjemnosci. mam natomiast swetry dziesiecioletnie, do
      ktorych jestem bardzo przywiazana :)
    • magdaksp 14.03.08, 21:22
      srednia krajowa,czyli ile?
      --
      elo, Elo. Nieświadomi sie śmieją. Z dnia na dzień ich szanse maleją. Z dnia na
      dzień ja powracam na rejon z nadzieją, ze moda nie ogłupi wszystkich.
    • foamclene 14.03.08, 21:38
      2 500 x 3 = 7500 brutto
      zostaje 6 000
      - 700 czynsz
      - 400 - 600 ekploatacja (woda elekt gaz itp)
      - 3000 zarcie
      - 300 - 500 pampersy i inne okolicznosciowe dla dziecka ;)
      - 600- 1000 pliwo
      jesoo jak tak policzyc to faktycznie niewiele zostaje na przyjemnosci



    • pianazludzen 14.03.08, 21:58
      W polsce z 7500 brutto zostaje ar 6000 netto Powaznie pytam.
      --
      Aus Sternenstaub und Teil des Meers, Ergebnis der Gezeiten
      So kreisen wir schon länger hier durch unbegrenzte Weiten
    • pianazludzen 14.03.08, 21:59
      mialo byc: "zostaje az 6000 netto?"
      --
      Aus Sternenstaub und Teil des Meers, Ergebnis der Gezeiten
      So kreisen wir schon länger hier durch unbegrenzte Weiten
    • littlefrog 14.03.08, 22:12
      pianazludzen napisała:

      > mialo byc: "zostaje az 6000 netto?"


      to by było zbyt piękne ;) zostaje około 5200 netto, foam się chyba pomyliła..
    • pianazludzen 14.03.08, 22:24
      no wlasnie cos za piekne mi sie to wydawalo i juz chcialam pakowac manatki. Choc
      i tak tu musze zostawiac troche wieksza czesc pensji :/
      --
      Aus Sternenstaub und Teil des Meers, Ergebnis der Gezeiten
      So kreisen wir schon länger hier durch unbegrenzte Weiten
    • foamclene 14.03.08, 22:41
      faktycznie optymistycznie wyszlo
      wsyztsko dlatego ze jestem zwykle o dizelo z przekazanim praw
      autorskich w wtedy jest mniej ;)
      juz zapomnialm jak to bylo miec stala pensje ;)
    • littlefrog 15.03.08, 14:29
      pianko ale mimo wszystko zarabiasz pewnie 3x tyle co zarabiałabyś w PL więc i
      tak wychodzisz na + ;)
    • dakota77 15.03.08, 14:46
      Wlasnie sobie zdalam sprawe, ze chyba blednie odczytalam post autorki watku:-). Nie wiem czemu wydawalo mi sie, ze napisala, ze ma trzy srednie krajowe do wydania na ciuchy, teraz widze, ze to calosc co miesiac:-). My bad:-)
      --
      I may be bad...but I feel goood;-)
    • littlefrog 14.03.08, 22:08
      przeczytałam że 600-1000 na piwo ;))
    • foamclene 14.03.08, 22:43
      no dla niektorych piwo to paliwo ;)
    • dakota77 14.03.08, 22:44
      Foam, 3000 na jedzenie? Dla ilu to osob?
      --
      I may be bad...but I feel goood;-)
    • foamclene 14.03.08, 22:51
      dla dwoch dziecka nie liczylam bo pewnie na cycku jest ;)
    • ansag 15.03.08, 11:09
      Przesadziłaś z tym jedzeniem! :)
      U mnie na 5 osób - wszyscy "dorośli" (16-43 lata), wydajemy 2000-2500 tys. :)

      --
      Legionowo na luzie
    • monoxa 15.03.08, 11:00
      w wawie srednia krajowa to ok 2800 brutto,
      czemu az tak duzo placisz za paliwo?
      my z mezem mamy dwa auta, ja jestem na wychowawczym to jezdze tylko dla
      przyjemnosci-zoo, park, zakupy, kolezanki wiec malo kosztuje. maz do pracy ale
      razem to nie wiecej niz 500.
      czynsz i eksploatacja razem ok 500-600. jak ty placisz za wode, energie i gaz
      400-600? fakt-jedzenie to samo ok 2500-3000. dziecko- ok 500-600.
    • foamclene 15.03.08, 15:34

      mnie mniej za eksploatacje mniej niz 400 miesiecznie nie chce
      wyjsc :) zeby nie wiem co 180 woda 252 dokladnie srednia za energie
      sprawdzilam :)
      do tego gaz nawet nie wiem ile bo palce raz w roku

      zaponialam doliczyc do buzdzetu telefonow i internetu ;) bo to
      kolejne 600 zl ;) i platnej telewizji

      ja pierdziele jak to wszytsko piliczyc to wychodzi jakas kosmiczna
      suma
      chyba lepiej zyc w nieswiadomosci
      :)

    • dakota77 15.03.08, 15:38
      Ja tez wciaz nie wiem, skad wychodzi te 3000 zl na jedzenie, nawet liczac z wyjsciami do restauracji. Rozumiem, ze odzywki dla dziecka sporo kosztuja, ale az tyle?
      --
      I may be bad...but I feel goood;-)
    • foamclene 15.03.08, 15:57
      100 zl dziennie x 30 :)

      pieczywo 7 zl
      wedlina 10 zl
      ser 10 zl
      piers albo inne miecho dla kota 10 zl
      salata 5
      3 gruszki 7 zl
      kilka jablek 5 zl
      banany 7zl -10 zl
      slodycze niech bedzie skromnie 10 zl ;)
      2 wody 4 zl

      jest 80 zl,
      a nawet jeszcze nie kuplam nic na obiad :)))))))
      czyli bedize trzeba zamowic pizze albo chinczyka

      nie wspomne juz o jakim winie do kolacji ;)
      czy dodatkowych skladnikach na salatke oliwki i inne ogory
      konserwowe... papryki
      extra owocach

      nawet w stowie sie nie zmieszcze :)




    • foamclene 15.03.08, 15:59
      zapomnialam o melku
      o paltach moze nie zawsze kup[uje ale co pare dni
      jogrurach
      sokach
    • dakota77 15.03.08, 16:00
      Hmm:-). Kawal sera za 10 zlotych jemy tydzien, a uwielbiamy ser zolty. Nasze koty jedza puszkowe jedzenie, a taka duza puszka kosztujaca 4 zlote starcza im na kilka dni:-). Wode mineralna kupujemy w zgrzewkach raz na tydzien, powiedzmy.
      --
      I may be bad...but I feel goood;-)
    • foamclene 15.03.08, 16:17
      ser za 10 zl to jest kilka plasterkow :)
      falkt ze sery kpujue w bomi irlandziego cheddara i goude holenderska
      ale nie tez nie sa to sery po 80 zl za kg tylko w hranicach rozsadku
      (tych naszych serow nie moge jesc niestety)
      wlasciwie kupuje tylko biale z piatnicy albo oscypki :)
      puszka sheby kosztuje 3,29 jedna czyli potzrbuje 3
      zwykle jednak kupuje piers albo wolowe bo finansowo wychodzi tak
      samo a dla kota zdrowiej 9 do tego dochodzi jeszcze suche ale nie
      wiem ile sr dziennie wyjdzie za suche :) opakowanie royala 15 zl na
      jakies dwa dni dla tzrtech smokow)
      woda czy w zgrzewce czy nie trzeba zaplacic 2 zl za butelke zywiec
      albo bonaqua
      zgrzewki nie ma mi kto dzwigac zakupy zwykle robie sama bo moj chlop
      ma alergie ;) i mdlosci po przekroczeniu sklepu
      no i sknera jest jezeli chodzi o zarcie to go wcale nie biore :) bo
      nic nie dal by mi kupic
    • alex_koz 15.03.08, 16:03
      hmmm, foam, rozwalil mnie zupelnie twoj post:))


      --
      Message of the day:
      Life is too short to waste your chance. Follow your soul and f***
      the rest.
    • dakota77 15.03.08, 16:06
      A, Foam, i naprawde zuzywacie dziennie butelke mleka, caly sok i tak dalej, ze codziennie takie rzeczy musisz nabywac?
      --
      I may be bad...but I feel goood;-)
    • foamclene 15.03.08, 16:19
      jak otwieram butelke mleka robiac chlopu platki reszte wlewam kocurom
      a ilez to jest litr mleka
    • foamclene 15.03.08, 16:22
      ale czym Cie rozwalil? :)
    • dakota77 15.03.08, 16:25
      Piszac o zgrzewce nie mialam na mysli ceny, choc i tak wychodzi chyba ciut taniej. Chodzilo mi o to, ze nie kupujemy mineralnej codziennie. I co to znacyz, ze chlop ma alergie na sklep?;-). Ja sama nie zamierzam dzwigac calosci zakupow:-)
      --
      I may be bad...but I feel goood;-)
    • foamclene 15.03.08, 16:29
      nudzi go to
      szkoda mu czasu na to stanie przy polce i wybieranie, a potem przy
      kasie :)
      a to ze go mdli to rozumiem mnie mdli jak w znkau czy komputroniku
      wybra obudowe do komputera ;) to chyba na tej samej zasadzie

      ja tez nie zamierzam dzwigac dlatego zakupy robie codziennie zeby
      bylo lekko ;)
    • dakota77 15.03.08, 16:39
      Pomyslalam sobie, ze warto tu zaznaczyc, ze moje dopytywanie ma na celu jedynie probe zrozumienia roznic w naszych zwyczajach, jesli o zakupy spozywcze chodzi:-). Uwazam, ze kazdy wydaje wlasne pieniadze zgodnie z mozliwosciami i upodobaniami. Zdziwilam sie tylko, ze 3000 pojawilo sie w tym watku kilka razy jako typowa kwota wydatkow na jedzenie:-)
      --
      I may be bad...but I feel goood;-)
    • foamclene 15.03.08, 16:44
      mnie sie wydaje, ze sa istotne roznice w cenach ze wzgledu na
      warunki dmeograficzne
      byc moze dalej od stolicy zwyczajnie zarcie jest tansze
      byc moze robiac duze zakupy raz na jakis czas dniowka jest
      nieuswiadomiona :)


    • dakota77 15.03.08, 16:49
      Jak pisalam, robie zakupyn w stolicy, w Piotrze i Pawle, ktory raczej nie odbiega cenowo od Bomi:-). Do tego wiem, ile wydajemy, bo z ciekawosci ewidencjonujemy wszystkie wydatki w specjalnym programie komputerowym w;asnie zeby wiedziec, ile na co miesiecznie wydajemy:-)
      --
      I may be bad...but I feel goood;-)
    • foamclene 15.03.08, 16:53
      mysle nawet ze piotr i pawel sa drozsze niz moje bomi na prowincji ;)

      po wino np jezdze wlasnie do piorta i pawla po segu bardzo lubie a u
      nas nie ma
    • alex_koz 15.03.08, 16:55
      no wlasnie rozwali mnie przede wszystkim iloscia jedzenia ktora
      kazdego dnia jesz i ty (i twoj partner) i twoj kot. przeliczajac
      wydawana kase na ilosc jedzenia (ceny z Piotra i Pawla) to mi
      wychodzi, ze:
      twoj kot je dziennie pol kilo piersi z kurczaka (czyli tyle ile mi
      wystarcza na dwa obiady)
      ty sama jesz dziennie:
      okolo kilograma bananow (czyli okolo 4-5 szt)
      4 jablka
      2 gruszki
      2 dobre czekolady (albo cale opakowanie ptasiego mleczka)
      ser np. 1 opakowania 200g sera camembert
      5-8 plasterkow przyzwoitej wedliny
      5 pelnoziarnistych bulek
      pijesz dodatkowo 3 litry wody
      no i jeszcze jesz obiad!!

      znam twoja figure z twoich fotek i moge tylko powiedziec, ze
      zazdroszcze az tak szybkiej przemiany materii:))
      --
      Message of the day:
      Life is too short to waste your chance. Follow your soul and f***
      the rest.
    • foamclene 15.03.08, 17:14
      mam trzy koty :)

      sama malo nie jem
      wlasciwie to chyba mniej niz chlop
      ale mniej kjalorycznych

      jezlei chodzi o slodycze nie ma ilosci, ktorej bym nie podolala
      ostatnio moja srednia to: dwie czekolady malaga (polecam pycha jaks
      swiateczna edycja chyba) 4 oponki, kawalek sernika ew makowaca, 4
      lizaki ew jakies zelki a na deser lody z ajerkoniakim :))))
    • foamclene 15.03.08, 17:15
    • alex_koz 15.03.08, 17:21
      ooo, dzieki za info co do kotow:) teraz juz wiem ze moja wrodzona
      niechec do zwierzat ma podloze ekonomiczne:)))))

      ech, zazdroszcze figury przy takiej konsumpcji, ja musze sie bardzo
      pilnowac zeby nie przytyc.


      --
      Message of the day:
      Life is too short to waste your chance. Follow your soul and f***
      the rest.
    • foamclene 15.03.08, 17:38

      moja naturalna waga przy takim jedzeniu to 64-67 kg byl okres ze
      nawet 72 kg
      dlatego musze miec okresy diety i wtedy naprawde nie jem nic
      kalorycznego (zapycham sie duzymi ilosciami owocow w roznej postaci
      salatki, miksy, soki itp. nie smaze i nie jem bialego pieczywa)
      no i jak jest cieplo intensywnie jezdze na rowerze
      podziwiam dziewczyny, ktore ciwicza na silownia i w klubach
      systematycznie a nie tylko sezonowo
      znam taka jedna co pedaluje codziennie na rowerku stacjonarnym!
      zawzieta bestia :)

    • gabi1234 15.03.08, 17:42
      foamclene napisała:
      > znam taka jedna co pedaluje codziennie na rowerku stacjonarnym!
      > zawzieta bestia :)

      :))) też taką znam ;)
      --
      Das Leben ist schön, obwohl praktisch alles dagegen spricht.
    • alex_koz 15.03.08, 17:42
      no wlasnie dlatego foam pisze ze zadroszcze:))
      z tego co mowisz spozywasz bowiem co najmniej dwa razy wiecej
      kalorii dobowo niz zalecane i dwa razy wiecej niz ja, nie uprawiasz
      regularnie sportu a mimo to cieszysz sie swietna figura. fajnie
      Ci;))


      --
      Message of the day:
      Life is too short to waste your chance. Follow your soul and f***
      the rest.
    • cioccolato_bianco 15.03.08, 22:18
      owoce i soki owocowe sa akurat prawie tak samo kaloryczne jak
      slodycze. ani to zdrowo sie tym zapychac, ani dietetycznie.
      --
      I like my money right where I can see it: hanging in my closet.
    • foamclene 15.03.08, 23:15
      byc moze jestem wyjatkiem
      ale zastepujac sldycze owocami schudlam 15 kg :)
      jak tylko zaczynam jesc czekoladki i paczuszki po 3 tyg wlazi na
      mnie 2-3 kg
    • ensoleillement 16.03.08, 15:34
      foam Ty teraz ważysz 64 kg? kurcze wydaje mi się to niemożliwe jak ważę mniej
      niż 60 przy 173cm a Ty chyba niższa jesteś...i chudziutka przecież!
      --
      Do you mind?
      I can't talk.
      I can either dance or die.
    • slotna 17.03.08, 02:05
      Temu to ja juz sie przestalam dziwic. Aktualnie waga mi wskazuje ok. 70 kg, co przy mojej karzelkowatosci jest juz wg tabelek i przelicznikow naprawde spora nadwaga. I wlasnie kupilam sobie dzinsy rozm. 38.
      Jak waze ok 60 kg, po lecie, gdy o wiele mniej jem i o tylez wiecej sie ruszam, to nierzadko slysze komentarze nt anoreksji - to akurat glupie, bo chuda to nigdy nie bylam.
      Mimo wszystko, ktokolwiek by nie strzelal z moja waga (niepytany) daje mi 8-10 kg mniej. Tak bywa:)
      Primo mam wielki biust, sekundo - niebywale miesnie. A to swoje wazy.

      --
      Rzeczy, które próbują wyglądać jak rzeczy, częściej wyglądają bardziej jak rzeczy, niż same rzeczy.
    • cioccolato_bianco 15.03.08, 22:22
      ja tak samo jak alex ;)
      az sie zastanowilam ile sama jem i ile to kosztuje...
      za 100 pln moglabym z powodzeniem zyc tydzien. a zaznaczam, ze zywie
      sie glownie serami, rybami, miesem z piersi kurczaka oraz warzywami.

      --
      I like my money right where I can see it: hanging in my closet.
    • foamclene 15.03.08, 23:20
      ja za 100 tygodniowo we wtorek musilabym zjesc pierwszego kota
      a w piatek zaczelabym dobierac sie do chlopa... ;)
    • black_magic_women 19.03.08, 15:44
      cioccolato_bianco napisała:

      > ja tak samo jak alex ;)
      > az sie zastanowilam ile sama jem i ile to kosztuje...
      > za 100 pln moglabym z powodzeniem zyc tydzien. a zaznaczam, ze zywie
      > sie glownie serami, rybami, miesem z piersi kurczaka oraz warzywami.
      >


      Aaa czyli
      1.odzywiasz sie zdrowo:)
      2zdrowe produkty zwykle sa drozsze niz niezdrowe:(
      3.jesz naprawde niewiele:)
      --
      Free as a bird
      www.youtube.com/watch?v=0D196-oXw2k
    • sankanda 16.03.08, 15:55
      a mnie nie !
      jedzenie dla kota jest bardzo wazne, zeby wszedzie nie rzygal. poza
      tym stwierdzono, ze koty ktore jedza zle jakosciowo puszki maja
      wiele innych problemow zdrowotnych, bo te puchy sa dopieszczane
      zbednym tluszczem, na ktory kazdy normalny kot rzuci sie bez
      hamulcow i zje kazda ilosc.
      ja swojemu kotu kupuje jedzenie u weterynarza : zarowno koci gulasz
      w konserwie jak i chrupki. I ani razu sie nie porzygal, ani razu nie
      zachorowal na pecherz i nie jedzie mu z pyska.
      to jest bardzo wazne, w koncu taki kot to jakby czlonek rodziny,
      nie ?
    • gabi1234 15.03.08, 16:10
      foamclene napisała:
      > pieczywo 7 zl

      ło matko, jakbym jadła codziennie pieczywo za 3,50 (podziliłam się z
      chłopem tym za 7 :)) to już nic więcej nie mogłabym zjeść, bo toż
      to cały bochen jest :)
      --
      Das Leben ist schön, obwohl praktisch alles dagegen spricht.
    • foamclene 15.03.08, 16:21
      no przeciez calego nie zjem :)
      ale nastepnego dnia kupuje swieze
    • ensoleillement 15.03.08, 17:37
      No:) i to jest dokładnie to, co ja kupuję 2 razy w tygodniu na pół ze
      współjadaczem. Plus codziennie obiad, w knajpie (niezbyt drogiej:) albo w domu,
      zależy jak mam czas- i wychodzi ok 100/120 zł tygodniowo na łebka.
      --
      Do you mind?
      I can't talk.
      I can either dance or die.
    • ensoleillement 15.03.08, 17:39
      z knajpą przesadziłam, jeśli w niej jem to nie płacę, a na codzień obiad na
      uczelnianej stołówce albo w domu.
      --
      Do you mind?
      I can't talk.
      I can either dance or die.
    • foamclene 15.03.08, 18:00
      strasznie lubie teks z czterdziestolatka:
      "nie płace, bo czuje sie zaproszona"
      :)
      jak koczyl znajomosc z bondynka pielegniarka z pogotowia od karola,
      ktorej wyprowadal biala pudlice :)

    • ensoleillement 15.03.08, 18:08
      ja studiuję on pracuje, no więc kto tu ma być zaproszony;)
      --
      Do you mind?
      I can't talk.
      I can either dance or die.
    • foamclene 15.03.08, 18:18
      ja to wrecz uwazam za nieprzyzwoite
      placenie rachunku w restauracji przez kobiete ;)
      jezlei spozywa ja z mazczyzna
    • pianazludzen 15.03.08, 18:20
      a ja nie widze w tym nic zdroznego, ja pracuje a on studiuje, wiec zdarza sie,
      ze go zaprosze z jakiejs okazji. Ale dziala to tez obopolnie, tzn bywam zapraszana.
      --
      Aus Sternenstaub und Teil des Meers, Ergebnis der Gezeiten
      So kreisen wir schon länger hier durch unbegrenzte Weiten
    • alex_koz 15.03.08, 18:29
      foamclene napisała:

      > ja to wrecz uwazam za nieprzyzwoite
      > placenie rachunku w restauracji przez kobiete ;)
      > jezlei spozywa ja z mazczyzna

      nieprzyzwoite to jest wymuszanie przez kobiety by mezczyzna placil:)


      --
      Message of the day:
      Life is too short to waste your chance. Follow your soul and f***
      the rest.
    • foamclene 15.03.08, 18:47
      a co to za mezczyna, na ktorym trzeba wymuszac ;)
      przeciez oni uwielbiaja rozpieszczac kobiety...
      :)))))))))
      nawet moja sknera :) (a uwierzcie mi, ze ma weza w kieszni) nigdy
      nie pozwolil mi zaplacic chcocby za bilet do kina
      a jak dostal pierwszy jego zdaniem zbyt drogi upominek czul sie
      wrecz niezrecznie :)
      z czystym sumieniem zaprzestalam :)))))))))))

      zadna nowoscia nie jest rozniez, ze mezczyzni maja to do siebie, ze
      najbardziej cenia rzeczy drogie
      niestety podbnie traktuja kobiety
      dlatego nigdy nie nalzy obnizac poprzeczki nie tylko jezli chodzi o
      sparwy materialne :))))))))
    • pianazludzen 15.03.08, 19:50
      A moj mezczyzna jest germanskiego chowu i bardziej od rzeczy drogich ceni rzeczy
      dobrej jakosci ;) moim zdaniem facet ktory sie zle czuje, bo nie moze
      manifestowac swojej wyzszej pozycji finansowej, nie ma jaj i tyle:)
      --
      Aus Sternenstaub und Teil des Meers, Ergebnis der Gezeiten
      So kreisen wir schon länger hier durch unbegrenzte Weiten
    • foamclene 15.03.08, 23:10
      w materlialnym badz niematerialnym znaczeniu

      a manifestacja wyzszej pozyzcji materialnej przy kobietach to nie
      brak jaj tylko brak klasy :)
      zeby zarabiac duze pieniadze jaja sa niezbedne klasa nie ;)

      wszyscy mamy kompleksy mezczyzni tez
      najrozniejsze o jakich nam sie nie snilo...
      jezlei panowie potzrebuja ferrari, 3 dyplomow
      albo 4 synow zeby czuc sie mezczyzna trzeba im to wybaczyc

      mnie pantofelki blahnika znacznie poprawilyby nastroj
      a dlaczego? boje sie nawet myslec :)








    • agiee1988 16.03.08, 13:03
      ja pierdykam. czytam na co foamclene wydaje i sie zalapalam za glowe.

      i to pieczywo za 7 zl. ja kupuje za 3 zl bochenek + kilka bulek = 1 zl i mamy
      na 2-3 dni na 3 osoby :O
      mam praktycznie pustki w lodowce. raz na jakis czas ser, wedlina.i pomyslec
      zebym psu czy kotu kupowala jakies reklamowane jedzenie to bym sie zlapala za
      glowe. jak mialam psa to my dawalismy mu troche chrupanek i jakis
      chlebek/makaron/ryz z sosem. moja przyjaciolka tak nie rozpieszcza 2 psow jak
      foamclene 3 koty. ona gotuje z mama jedzenie i maja na 2 dni psy co jesc.

      tata raz w tygodniou kupi kilka bananow,kilka kiwi i kilka pomaranczy. ja malo
      co jem owocow. jak zlem banana raz dziennie to jest dobrze

      no i zazdroszcze kolosalnych rachunkow. nie mieszkamy w centrum miasta. my
      wydajemy 330 mieszkanie+ srednio 60 zl woda + tpsa/net narazie = 80 + gaz 200 +
      swiatlo 150 + kablowka 30 zl (chyba swiatlo czy gaz jest co 2 miesiace, nie co
      miesiac) + ew inne to wychodzi 1000 zl/ miech.to moj dziadek oplaca. ja tylko
      mam karte telefoniczna do wykupienie, i wychodzi ok 60 zl za telefon moj. no ale
      u nas nie ma zarobkow po 4000 zl czy 6000 zl(nie znam osoby ktora by tyle u nas
      zarabiala czy powyzej 2500 zl)
      jak czlowiek zarabia 2000 zl to jest dobrze.

      no ale wawa jest droga i raczej sie dobrze zarabia.

      no i pomyslec ze tyle je foamclene.
      ja bylam najedzona po : 10:30- 1 kromka + miseczka warzyw
      pokrojonych(rzodkiewka, papryka i ogorek zielony)+ 2 jajka + herbatka, ok 12 -
      2 cheeseburgery + capuchino, o 16 kebab, o 18 - 3 oscypki (bylam w krakowie od
      12:30 do 20:40- o tej pociag wjechal do cz-wy - wyjazd niespodziewany) a o 23
      wsiamalam talerz domowych kopytek. nie musialam ale mialam ochote
      --
      img292.imageshack.us/img292/2957/4176437myszia8.jpg

      MYSZA wróoooc !!!
    • agiee1988 16.03.08, 13:11
      100 zl dziennie x 30 :)

      pieczywo 7 zl
      wedlina 10 zl
      ser 10 zl
      piers albo inne miecho dla kota 10 zl
      salata 5
      3 gruszki 7 zl
      kilka jablek 5 zl
      banany 7zl -10 zl
      slodycze niech bedzie skromnie 10 zl ;)
      2 wody 4 zl

      jest 80 zl,
      a nawet jeszcze nie kuplam nic na obiad :)))))))
      czyli bedize trzeba zamowic pizze albo chinczyka

      nie wspomne juz o jakim winie do kolacji ;)
      czy dodatkowych skladnikach na salatke oliwki i inne ogory
      konserwowe... papryki
      extra owocach

      nawet w stowie sie nie zmieszcze :)


      dziennie??!!!! ja nawet chyba tyle nie mam jedzenia na tydzien :P
      --
      img292.imageshack.us/img292/2957/4176437myszia8.jpg

      MYSZA wróoooc !!!
    • ensoleillement 15.03.08, 15:02
      ejjj no trzy koła na żarcie to chyba przesada:) karmię się sama (nie
      oszczędzajac) i wychodzi jakaś 100 tygodniowo, nawet jak sie doda restauracje i
      dzieci to 3 tys nie wyjdą..
      --
      Do you mind?
      I can't talk.
      I can either dance or die.
    • foamclene 15.03.08, 15:37
      nie wiem jak to robicie
      ale ja przy dwoch osobach i tzrech kotach ostatnio nie mieszcze sie
      w 100 zl dziennie
      co prawda dokarmiam tez bezdomne ;) kocury
      i jem sporo slodyczy
    • aniamorsa 14.03.08, 21:26
      Czy to przypadkiem nie jakaś powtórka z cyklu "ile wydajecie
      miesięcznie na ciuchy?"?
      Bez sensu takie pytania. Każdy kupuje tyle ile potrzebuje i na ile
      go stać
      --
      Nie mam pomysłu na nową sygnaturkę :)
    • weronka77 14.03.08, 22:36
      Co tydzień.Dla siebie i córeczki.Mąż ubiera się sam,raz na rok
      kupuje wszystko czego potrzebuje w ilościach hurtowych;-)Najwięcej
      kupuję dla córeczki ponieważ nie potrafię się opanować. Wiem że to
      głupota bo już dwa lata pod rząd mała miała kilkadziesiąt
      sukienek,spódniczek i przynajmniej o 4 pary butów za dużo.Wariactwo
      totalne, zwłaszcza że odsprzedając po niej rzeczy tracę 3/4 ceny(
      nie sprzedaję na allagro-może to błąd?).Niestety nie potrafię sobie
      niczego odmówić w kwestii ubranek dla małej, jeśli chodzi o mnie to
      już prędzej;-))OStatnio się zorientowałam ze jestem uzależniona od
      zakupów ubraniowych i...wysyłania sms(kilka tysięcy miesięcznie...)
      NIe liczę ile wydaję ponieważ chyba bym "zeszła na zawał";-)
      wystarczy comiesięczna "korespondencja" z Orange;-)))
      --
      So many men,so few can afford me;-((
    • trocineczka 14.03.08, 23:19
      Nie mam zielonego pojęcia. Po prostu nie przywiązuję do tego wagi... choć chyba
      powinnam... Generalnie kupuję, gdy:
      - czegoś mi brak
      - coś mi się szalenie podoba
      - stać mnie
      A najlepiej, kiedy wszystkie te punkty się zejdą :D
      --
      trocinka.pinger.pl/
    • dakota77 15.03.08, 00:14
      Foam, dla dwoch osob? My z malzonkiem naprawde niespecjalnie oszczedzamy na jedzeniu, wszystko kupujemy w drogich delikatesach, ale naprawde nie wydajemy miesiecznie na jedzenie 3000;-)
      --
      I may be bad...but I feel goood;-)
    • monoxa 15.03.08, 11:07
      ja tez tyle wydaje- dziecko 2 lata-pije mleko modyfikowne, desery , soki,zupy i
      obiady gerbera i bobovity, pieluchy pampers,jedzenie dla nas i chemia to
      wychodzi 3000. i to jest tylko jedzenie i chemia dodam. a jeszcze trzeba kupic
      zabawki, buty, ubrania( wiadomo ze markowe bo ubrania z bazaru po pierwszym
      praniu wygladaje byle jak, a zabawki sa trwalsze)
    • foamclene 15.03.08, 15:43
      jej mam nadzieje, ze moj chlop tego nie przeczyta ;)
      bo on ciagle mowi ze to niemozliwe ;) zeby mozna bylo wydawac 100 zl
      dziennie na zarcie ;) a ja mowie ze niemozliwe wyzywic sie za
      mniej :)
      nie wiem dlaczego mi tak wychodzi
      ale przeciez nie jestem osoamotniona czasem chodze po zakupy z
      kolezankami i palca takie same rachunki przy kasie jak ja
      albo i wieksze

    • dakota77 15.03.08, 15:45
      Mnie zakupy spozywcze, lacznie z winem do obiadu, oraz jedzeniem w restauracjach wychodza na jakies 2000 miesiecznie. A nie oszczedzamy specjalnie i robimy zakupy w Piotrze i Pawle, nie w Biedronce. No i tez jest nas dwoje plus dwa koty:-)
      --
      I may be bad...but I feel goood;-)
    • foamclene 15.03.08, 16:00
      oj moj chlop nosilby Cie na rekach :)
    • ensoleillement 15.03.08, 15:48
      kurcze Foam, no ale jak...? że np codziennie chodzisz na żarciowe zakupy i
      płacisz 100zł..?
      Do you mind?
      I can't talk.
      I can either dance or die.
    • foamclene 15.03.08, 16:08
      zakupy robie kazdego dnia
      pieczywo i wedliny musze miec siweze salate
      i miesa czy ryby dla kotow tez
      owoce
      zdarza sie ze nie ma nas w domu caly dzien ale wtedy zywienie na
      miescie wyhcodzi jeszcze drozej ;)
      no chyba, ze jemy u klientow
      wlasciwie poza pieczywem nic sie nie marnuje
      specjalnie nie wyrzucam jedzenia
      chleba dla ptaszysk faktycznie produkujemy sporo





    • ensoleillement 15.03.08, 17:43
      jak mam czas to robię właśnie takie "dzienne" zakupy na rynkach jakichś czy
      giełdach warzywnych
      wtedy wychodzi mi za warzywa i pieczywo (na 2 dni albo i więcej) ok. 20 zł. No
      nie da się więcej, przecież warzywa (byle zeby był sezon) grosze kosztują..Masz
      talet Foam:D
      --
      Do you mind?
      I can't talk.
      I can either dance or die.
    • ansag 15.03.08, 11:07
      Na zakupy chodzę (uwaga) 2 (słownie DWA) razy w ciągu tygodnia :)
      Ale kupuję tylko na wyprzedażach, więc wydaję jakieś 20-50 zł na jeden wypad.
      Mam 3 szafy ciuchów i już nie mam co z tym robić, ani gdzie zakładać, ale muszę :)
      Takie moje małe uzależnienie :P

      --
      Legionowo na luzie
    • bgoralska1972 15.03.08, 15:54
      tak czyt5am tego posta i pierwsza moja mysl - jaka ta kobieta byłaby
      nieszczesliwa jakby miała do dyspozycji tylko 1 średnio krajowa. Poniżej to
      chyba umarłaby z głodu.
      --
      Moj blog
    • pinkee 15.03.08, 17:56
      No ja nie wiem, skąd u was się biorą te astronomiczne sumy na
      jedzenie...ja zarabiam 3/4 średniej krajowej-pracuję na 3/4 etatu:)
      do wyżywienia mam siebie i mojego 3,5 letniego synka...wiecie ile
      wydaję? kolo 300 zł. Kupuję głównie w Lewiatanie i w Lidlu, bo te 2
      sklepy mam najbliżej domu.
      Pół chleba jemy przez 3 dni,pól kilo ziemniaków nawet przez tydzień
      czasem mi nie zejdzie:)Mi na obiad starcza jedna pyrka, synkowi też,
      ugotuję więcej, to wyrzucam. Zaznaczę, że zawsze mam w domu świeże
      warzywa, owoce,sok,jogurty, serki,mleko, żeby nie było,że dziecko
      głodzę:D Słodkie też dość często kupuję, bo mnie mały sęp zawsze
      naciągnie. Może te niskie wydatki to kwestia tego,że prawie nie jemy
      mięsa- ani ja, ani mały za nim nie przepadamy...
      Co do ubrań- w marcu kupiłam 2 bluzki, spodnie i buty. Reserved, New
      Yorker, Venezia - czyli nie jakoś super tanio. Rzadko kupuję na
      wyprzedażach, nie mam cierpliwości,żeby szukać:ppp Ogólnie to są
      miesiące, że kupuję po kilka rzeczy, a są też miesiące "przestoju
      zakupowego"...No, i to by było na tyle:)
    • weronka77 15.03.08, 18:07
      na jedzenie nie wiem ile "idzie" raz w tygodniu megazakupy robi mąż
      w Almie i Kredensie.Ja tylko piszę sesemesa ile czego potrzeba.Nie
      wiem ile co kosztuje.Nie umiem gotować: mężowi robię kanapki, obiady
      je w pracy a po 18stej nie je wcale więc mam go "z głowy" jak wraca
      do domu.Córeczce gotuje obiady niania i to ona głównie sporządza
      listę tygodniowych zakupów. Ja jem mało- dwa posiłki dziennie,
      zazwyczaj śniadanie, obiad w restauracji albo wcale no i wieczorem
      jak wracam do domu coś przekąszę.Mąż jest "hurtownikiem" -chemii i
      kosmetyków kupuje mnóstwo różonorakiej i nie ma szans na to żeby to
      wszystko zużyć..Kosmetyki pielęgnacyjne kupujemy głównie "apteczne"
      dlatego trochę to kosztuje.Nie wiem ile zarabia mąż-nie pytam o
      to.Reasumując: nie wiem ile Nas kosztuje miesięczne utrzymanie
      wliczając te wszystkie zakupy.I ..wolę nie wiedzieć;-))
      --
      So many men,so few can afford me;-((
    • nitulina 15.03.08, 23:23
      A może Foamclene Ty po prostu zakupów robić nie umiesz.
      wydac 100 zł na żarcie to w sumie żadna sztuka, ale z tego co
      czytam Ty robisz to wybitnie głupio.
      --
      "When you are young, you feel immortal.  There is nothing that can
      modify or destroy you.  Through our painful experience I learned
      that life is linked to death, that these are the only realities of
      our existence.  You are born and you will die someday… In between,
      nobody knows" - Nando Parrado

      Asia - 04.04.1973-09.12.2005[*]
    • foamclene 15.03.08, 23:31
      wydaje mi sie, ze robie najnormalniejsze w siwecie zakupy
      mam zwykle w koszyku to co inni :)

      wie wiem jak moglabym to robic inaczej?
      zmienic nawyki zywieniowe?
      wogole przestac jesc?
      czy robic to co wydaloby sie madre obserwatorom? ;)

      jak to jest madrze robic zkupy?
    • foamclene 15.03.08, 23:36
      fakt dwa razy zrobilam glupie zakupy ;)
      kupilam buty ktore nie nadaja sie do chodzenia

      ale nie przypominam sobie jedzenia, ktore by mi nie smakowalo ;)
    • nitulina 15.03.08, 23:54
      Wbrew pozorom można, tylko trzeba trochę planować albo wezwać
      pogotowie domowe w stylu Anthea Turner ;)
      Nie chodzi o oszczędzanie, ale o przemyślane zakupy, oczywiście to
      Twoje prywatna sprawa i jak masz ochotę to rób i większe te zakupy,
      ale jak 100 osób mówi żeś wariat to może warto iść do lekarza...

      --
      "When you are young, you feel immortal.  There is nothing that can
      modify or destroy you.  Through our painful experience I learned
      that life is linked to death, that these are the only realities of
      our existence.  You are born and you will die someday… In between,
      nobody knows" - Nando Parrado

      Asia - 04.04.1973-09.12.2005[*]
    • foamclene 16.03.08, 00:05
      ale moje zakupyn sa wyjatkowo przemyslane
      kupuje w pewnym miejscu
      tylko to co nam smakuje
      tylko to co jest swieze
      zwykle przygotowuje liste w zaleznosci od tego na co mamy ochote

      sprawdzam date przydatnosci kazdego produktu
      kotroluje przy kasie czy cena z polki nie rozni sie od tej nabijanej
      na kasie
      sparwdzam skald produktow i ilosc kalorii

      nie wiem czy mogalbym myslec o nich wiecej niz mysle



    • ensoleillement 16.03.08, 15:46
      o kurcze weronka zebys się nie przejechała na takim stylu życia.

      nie czepiam się bynajmniej i nie życzę źle, ale moja mama też nie widziała ile
      życie kosztuje, była totalnie od taty uzależniona, pieniądze same przepływały na
      konto po czym ojciec ją zostawił po 25 latach małżeństwa i musiała radzić sobie
      zupełnie sama

      ciężko się uczy życia po 50.
      --
      Do you mind?
      I can't talk.
      I can either dance or die.
    • puma-on-line 17.03.08, 09:56
      trzy srednie krajowe na zycie to dużo, tym bardziej ,że niektórzy
      muszą z jednej opłacić to wszystko co koleżanka za "3średnie".
    • weronka77 17.03.08, 21:10
      ależ ja nie napisałam,że jestem od kogokolwiek uzależniona;-)
      SPokojnie,swoją pracę też mam i się utrzymam;-)))A w najgorszym
      wypadku na dziecko będą niezłe alimenty-damy radę,nie przejedziemy
      się;-))dzięki za troskę;-))
      -
      www.youtube.com/watch?v=PZQEIXn-pko
    • sankanda 16.03.08, 18:30
      weronka77...zebys ty wiedziala ile tracisz na tych twoich skrzydlach
      piesni :(
    • pleble 16.03.08, 23:45
      weroniko naprawde niewiesz ile zarabia maz,jakos dziwne to dla
      mnie,nie ciekawi cie to.
    • weronka77 17.03.08, 00:01
      nie, nie ciekawi;-)On też nie wie do końca ile zarabiam ja;-)))I
      może nawet lepiej, bo wtedy byłaby "afera" o te moje ciuchowe zakupy
      a tak to zawsze jakoś się "wimigam" tłumacząc różnorako;-))Oboje
      wiemy jakie mamy pensje podstawowe, ale to tylko część dochodów
      każdego z Nas;-)Jeśli Cię to ciekawi może wyszukam jakiś jego stary
      PIT?;-)Mnie to nie interesuje specjalnie szczerze mówiąc.Ważne, że
      starcza na wszystko;-)
      --
      www.youtube.com/watch?v=PZQEIXn-pko
    • foamclene 17.03.08, 00:51
      ja tez nie wiem ile moj chlop zarabia
      on sam nie wie
      zarabiamy bardzo nieregularnie wlasciwie to dowiadujemy sie dopiero
      przy skaldaniu deklaracji podatkowej :)
    • weronka77 17.03.08, 00:54
      to nic;-)))gorzej, że ani ja nie wiem ile on wydaje ani on nie wie
      ile ja;-)))))
      --
      www.youtube.com/watch?v=PZQEIXn-pko
    • foamclene 17.03.08, 00:59
      uwazam, ze to bardzo zdrowy uklad :)
    • weronka77 17.03.08, 01:02
      też tak uważam;-))Dużo ma stresów w pracy więc lepiej żeby się nie
      denerwował zbytnio;-)Zresztą przypuszczam,że dyplomatycznie by to
      przemilczał i zamknął się w sobie;-))))
      --
      www.youtube.com/watch?v=PZQEIXn-pko
    • sankanda 17.03.08, 07:23
      pozorny luzik, bo w rzeczy samej cos by tu trzeba bylo uzdrowic...
    • sankanda 17.03.08, 07:28
      najzdrowszy uklad to taki, w ktorym masz prawo zrobic strojna parade
      przed chlopem bez obowiazku metnego tlumaczenia sie z
      czegokolwiek...
      Zejdz na ziemie, dziewczyno. Poki co jestem delikatna, uwazaj !
    • foamclene 15.03.08, 23:45
      zeby z tego watku zrobil sie watek o moim gospodarstwie domowym i
      przypadkowej lisice zakupow :)
      jezeli kogos rozdraznilam ta suma 3 000 miesiecznie na jedzenie i
      swoja naiwnoscia to wybaczcie
      naprawde nie przypuszczalam ze moze to wzbudzic takie emocje...

      ze tez sie jeszcze nie nauczylam zeby w kwestiach finansowych gebe
      trzymac na klodke :(

      glupia foam... glupia...





    • minio-appletree 15.03.08, 23:48
      a ja muszę przyznać że wyszedł z tego boski wątek, włąśnie dzięki tobie
      :)))))))) miło się czyta, wcale się nie przejmuj i nie żałuj sobie świeżej
      sałaty co dnia.
    • mary.nara 18.03.08, 12:10
      Słuchaj, ty mi spadłaś jak z nieba z tym wątkiem! Od dawna się
      gryzę, że nie mieszczę się w "limitach" pieniędzy, które sobie
      planuję wydać na jedzenie (a że walczę z waga to wyrzuty sumienia
      mają jeszcze drugie dno), ale ty tak racjonalnie i prostolinijnie
      wykazałaś, że poniżej pewnej kwoty nie da się zejść (przy pewnej
      jakości i takich, a nie innych potrzebach spożywczych, no i przy
      kotach),że od 3 dni czuję się znacznie lepiej w tym temacie, haha!
      I chyba w pracy zażyczę sobie podwyżkę;) Przy tych cenach jedzenia?;)
      Naprawdę ubrania cały czas tanieją, a jedzenie wręcz przeciwnie, a
      nie wierzyłam jak prorokowali to przed wejściem do UE.
      Pozdrawiam serdecznie i wszystkiego dobrego życzę;)
    • nitulina 15.03.08, 23:55
      O właśnie... to jest logika :) "podrazniłam moimi wydatkami" a
      reszta gryzie pazury bo tylko 800 zł i 6 kotów...
      --
      "When you are young, you feel immortal.  There is nothing that can
      modify or destroy you.  Through our painful experience I learned
      that life is linked to death, that these are the only realities of
      our existence.  You are born and you will die someday… In between,
      nobody knows" - Nando Parrado

      Asia - 04.04.1973-09.12.2005[*]
    • foamclene 16.03.08, 00:13
      to Twoja logika
      nie przypisuj jej mnie...



    • nitulina 16.03.08, 00:14
      O tak,masz rację, pomyliłam się to nie jest logika to jej brak.
      EOT.
      --
      "When you are young, you feel immortal.  There is nothing that can
      modify or destroy you.  Through our painful experience I learned
      that life is linked to death, that these are the only realities of
      our existence.  You are born and you will die someday… In between,
      nobody knows" - Nando Parrado

      Asia - 04.04.1973-09.12.2005[*]
    • foamclene 16.03.08, 00:18
      zgadzam sie z Toba
      logiczne myslenie nigdy nie bylo moja mocna strona
      zwykle kieruje sie emocjami :)
      jak czlowiek pierwotny wyposazony
      tylko w przedewolucyjna czesc mozgu :)
    • ensoleillement 16.03.08, 16:00
      Foam ja uważam że po pierwsze nic nam do tego ile wydajesz więc nikt nie ma
      prawa się obruszać
      a po drugie to jeśli tylko stać Cie na te 3 tys za żarcie to pozostało nam się z
      tego cieszyc i nic więcej. każdy wydaje tyle ile może, z nieba Ci pieniądze nie
      spadają i masz prawo je wydac nawet kawior dla swoich kotów jeśli tylko masz na
      to ochote:)
      --
      Do you mind?
      I can't talk.
      I can either dance or die.
    • bella1978 16.03.08, 18:06
      Jest tak, ze im wiecej sie zarabia, tym wiecej sie wydaje, nawet
      jesli styl zycia sie drastycznie nie zmienia... Jestem sama z mezem
      i pies, i to z rodzaju tych 'delikatnych' ale jak mu kupie paczke
      suchej karmy to starcza na miesiac. nie dostaje puszek. Raz- nie
      powinien ze wzgledow dietetycznych, dwa- bym zbankrutowala...
      Jedzenie kupujemy z reguly hurtowo, raz na tydzien, duzo wkladamy do
      zamrazalnika, sporo grillujemy jak jest cieplo. Mimo tego czesto
      wieczorem wyskakujemy na obiad wieczorem do tanszej knajpy, jak sie
      nie chce gotowac :). Jestem w stanie troche co miesiac odkladac na
      konto oszczednosciowe, czasem planuje zakupy -ubrania- 'po nastepnej
      wyplacie', ale wtedy staram sie kupic kilka ubran, zeby mnie pozniej
      nie ciagnelo za kilka dni po nastepna 'glupote'. Zarabiam teraz
      mniej - o 1/4 niz rok temu, ale udalo mi sie jakos przestawic i
      nawet tak bardzo straty nie odczulam. Ale mysle - na co wtedy
      wydawalam te 1/4 wiecej? Ach, i maz ma dzieci z pierwszego
      malzenstwa, wiec w ten sposob troche pieiedzy 'ginie' ze wspolnego
      budzetu...
    • myszencja6 16.03.08, 18:25
      nie kupowanie chleba za 7zł, skoro wiadomo, że następnego dnia będzie się chciało świeży. Bo za 7zł to są ze trzy bochenki zwykłego, ewentulanie 2 jakiegoś 'extra' i nie wierzę, że dwie osoby to zjedzą w ciągu dnia. A jak nie zjedzą a następnego dnia kupią nowy tzn że 'stary' chleb wyrzucą, a to jest skutek 'głupich' zakupów. O to mniej więcej chodzi, a nie o pieniądze;-)
      Dla mnie 100zl dziennie to też abstrakcja, bo nawet jakbym chciała to nie mam na co;-) dwie osoby dorosłe plus trzylatek wydaje na jedzenie ok 300zl/tyg a i tak niestety zdarza się jedzenie wyrzucić....
      Trudno powiedzieć ile wydaję na ciuchy, myślę że z 1000-1500zł (ja, mąż, dziecko). Jak jest początek sezonu np listopad, to więcej bo buty dla wszystkich, kurtki etc.
      Aha, dochód netto 6500 (jak to piszę, to wydaje mi się dużo ale jakoś tego nie czuję w portfelu...). 2000 opłat, 500 benzyna i reszta się 'rozchodzi'....
    • agni71 17.03.08, 00:01
      z ciekawościa przeczytalam watek i przyznam, ze mnie tez
      zaintrygowała wielkośc twoich wydatków na jedzenie. wydaje mi się,
      że za duzo kupujesz codziennie, a to co nie jest idealnie świeże -
      wyrzucasz. Chleb, walkowany już na forum :-) kupujesz za 7 zl
      codziennie - czy codziennie wyrzucasz też chleb/ Może powinnaś
      kupować o 1/2 mniej? czy zdarza się wam zjeść tyle tego chleba? czy
      codziennie zjadacie 5 jabłek, kilka bananow i kilka gruszek? Pewnie
      nie, a skoro lubisz miec zawsze świeże, to te co sie przeleżały
      kilka dni - wyrzucasz. no, marnotrawisz po prostu :-)
      ja przyznam, że kiedy robie zakupy spozywcze razem z mężem, to
      zawsze wydajemy wiecej niz kiedy on sam kupuje (99,9% razy to on
      robi duże cotygodniowe zakupy w hipermarkecie - fakt, nie z tych
      najdroższych bo w auchan), więc moze skonczyłabym jak ty - 3000
      zl/mies. na samo jedzenie dla 2 osób...
      Mamy trójkę dzieci i na jedzenie idzie chyba z 2000 zl/mies. w
      Auchan + nie wiem ile w sklepie ekologicznym (jaja i sok malinowy),
      w lokalnych sklepikach (pieczywo na bieżąco, czasem warzywa, mięso,
      czy jak czegos zabraknie co normalnie kupujemy whipermarkecie), ale
      raczej nie kolejny 1000 zł.
      Podsumowujac - piszesz, ze nie wiesz, jak to sie dzieje, że tyle
      wydajesz. Ja podsuwam pomysł, by zastanowić się, czy za duzo nie
      wyrzucasz? bez zlośliwości - ale moze wolałabys te pieniadze wydac
      na cos innego?
    • foamclene 17.03.08, 00:42
      nigdy nie wyrzucam jedzenia (poza majonezem musztrda i ketchupem ew
      powidlami ktore zyt dlugo poniewaz nie jem bialego pieczywa, moj pan
      przeciwnie nie je razowego (nigdy nie wyrzucam chleba na moim
      osiedlu sa kamniki dla patszysk i tam mieszkancy zostawiaj stary
      chleb, niestety chleba ktory kupuje nie kroja na pol w sklpeie, bo
      to chleb dziwienie zawijany i dosc nieregularny, moj razowy to dos
      charakterystyczna polowka krojonegoi i ofioliowanego tez nie podlega
      dzieleniu na mniejsze porcje)

      niestety moja dieta jest jaka jest
      kiedys byla inna i mialam dupe jak szafa trzydrzwiowa dlatego ja
      zminilam :)
      jem duzo owocow i warzyw bardzo duzo (czasami wiecej niz 5 jalbek,
      kilka gruszek, babnanow gejpfrutow i kiwi dziennie)

      i dokladnie wiem jak to sie dzieje ze tyle wydaje :) zwyczajnie
      takie sa ceny :) w miejscu w ktorym mieszkam

      nigdy nie pomysllabym ze moje "zaopatrzenie" to cos nadzwycajnego
      wydaje mi sie, ze prowadze calkiem przecietne gospodarwto domowe
      niczym sie nie wyroznia wsrod znajomych u ktorych bywam
      a juz na pewno nie tym ze "prowadze wystawny dom" :)
      i to ze napisalm 3 000 miesiecznie nie dotyczylo mnie
      wydaje duzo wiecej na prowadzenie, a 3 tysiace wydalo mi sie minimum
      po szybkiej kalkulacji... lista zakowpow wyglada bardzo roznie
      poniewaz jem bardzo rozne rzeczy
      mam wybrednego chlopa, ktory wybrzydza jak dziecko :) co takze
      stanowi problem

      nigdy nie napisalam, ze budzet na wydatki domowe stanowi dla mnie
      jakikolwik problem szczerze mowiac nigdy sie nim tyle nie zajmowlam
      jak od czasu tego watku :)

      nauczona doswiadczeniem jezlei chodzi o sprawy wazne ;) jak zdrowie
      i zaspokajanie podstwawowych potrzeb nie oszczedzam (nie odmawiam
      sobie przyjemnosci bo smiem podejrzewac ;) ze moje zycie bedzie
      trwalo zbyt krotko zeby zadowalac sie namiastkami), ale tez nie
      wyrzucam pieniedzy w bloto...

      zle zwerbalizowalam moje mysli
      kolezanka ktora zalozyla watek zastanawial sie dlazcego majac trzy
      srednie krajowe nie jest w stanie spelnic wsyztskich swoich
      zachcianek
      chiclam tylko odpowiedziec, ze nie powienna sie martwic, ze jest
      niegospodarna, poniewaz ta suma wystarczy dokladnie na utzrymanie
      domu i niewiele albo nic nie zostaje na zbytki (ujelam to niezbyt
      doslownie dlatego wyszo jak wyszlo)

      pomylilam sie kalkulujac minimum na utzrymanie w warszawie
      przekonalyscie mnie, ze mozna wydawac mniej
      brzmi to optymistycznie

      nie chce takze aby ktokolwiek myslal, ze jestem jakas hrabinia,
      ktora spi na pieniadzach (stanowimy z chlopem calkiem pzecietna
      pare, ktora musi dokonywac wyborow finansowych, owszem sa one czasmi
      zaskakujace i nietypowe :) ale nasze wlasne i tylko my ponosimy ich
      konsekwencje) jezlei chdzi jendak o prowadznie domu naprawde nie
      widze zadnych roznic mniedzy domem, ktory prowadze ja, a domami
      ktore prowadza moi sasiedzi i przyjaciolki







    • weronka77 17.03.08, 00:48
      no coś Ty, nie bierz tak tego do siebie;-) Wątek, jak wątek-
      dostarczy chwilowych emocji o których i tak szybko się zapomni;-)
      Mnie się też "oberwie" bo nie wiem ile mój mąż zarabia w sumie;-) Bo
      połowicznie to wiem;-)))
      --
      www.youtube.com/watch?v=PZQEIXn-pko
    • foamclene 17.03.08, 00:57
      :)
      bywaly czasy, ze moj wrecz dokladal staran zebym nie dowiedzila sie
      ile zarabia :) bal sie i slusznie, ze pieniazki beda w
      niebezpieczenstwie :)
      i wcale nie mam do niego pretensji :)
      prawdopodobnie uchronilo nas to przed bankructwem :)
      z pieniedzmi tak jak z innymi rzeczami do jeden ma do nich reke inny
      nie :)
      i chyba lepiej zeby piecze trzymal ten ktory te reke ma :)
    • weronka77 17.03.08, 01:01
      u Nas pieczę trzyma ten starszy i mądrzejszy;-)odkąd jestem mamą-
      nie umiem oszczędzać;-))))
      --
      www.youtube.com/watch?v=PZQEIXn-pko
    • koala1212 19.03.08, 00:35
      Wiecie co Dziewczyny?? Wasze wpisy mnie podbudowaly. Od kilku lat
      jestem przekonana, ze w ogole nie radze sobie z finansami. Co
      miesiac spisuje ile potrzeba i na co, a potem i tak sie nie udaje
      zrealizowac planu to pograzam sie w wyrzutah sumienia.
      Na jedzenie wydaje jakies 450zl miesiecznie i wydawalo mi sie ze to
      za duzo. Chyba jednak nie ma co narzucac sobie jakis dziwnyh
      ograniczen.
    • gabi1234 17.03.08, 08:03
      hmmmm szczerze powiedziawszy tez nie wiem dokładnie ile mój zarabia
      a i on nie wie ile ja DOKŁADNIE zarabiam (bo i moje zarobki nie są
      równe każdego miesiąca, więc i mnie trudno określić ile z
      dokładnością co do złotowki zarabiam) Ważne że nam starcza na to i
      owo :)
      tak więc nie jesteś jedna :)))
      --
      Das Leben ist schön, obwohl praktisch alles dagegen spricht.
    • danuu 17.03.08, 12:27
      Ja tez nie wiem dokladnie ile zarabia moj facet, ani on nie wie ile
      ja :> W sumie mniej wiecej orientujemy się, jakie to sa przedzialy,
      ale tak jak sporo osob tu - nasze zarobki sa zroznicowane.
      Ja nie moge sie wypoiwadac o prowadzeniu domu, bo mieszkam z
      rodzicami, wiec nie wiem ile wydajemy na zarcie. Ja jezdze z mama do
      marketu raz w tygodniu, gdzie zostawiamy srednio 200-250 zl, ale to
      dlatego, ze raczej nie oszczedzamy na jedzeniu - szynka parmenska,
      losos, wina... W zasadzie co weekend wpadaja do mnie lub do rodzicow
      znajomi, wiec jedzenia nie wyrzucamy. Ponadto moja mama z reguly
      codziennie kupuje pieczywo - nie dziwie sie 7 zl za pieczywo
      dziennie - np. polowa chleba orkiszowego + bagietka toskanska to juz
      jest 7 zl. Aha, mieszkamy w trojke + na dochodzaco moj chlopak
      (jakies 4 dni w tygodniu). Nie wiem ile mamina wydaje na zakupy "w
      tygodniu".
      Ja z kolei na jakies przegryzki w ciagu dnia - czasem tania knajpa,
      czasem jogurt - wydaje ok. 50-70 zl tygodniowo.
      0-150 zl - na cele zdrowotne (lekarz, recepty, takie tam), ale to
      wiadomo, nie co miesiac.
      100 zl na telefon
      150 zl na dodatkowe wydatki - np. mandat :(, kwiatki dla kolezanki,
      zrzuta na prezent dla kogos z pracy, KSERO do szkoly :(
      450 zl - na paliwo (male auto, ale odleglosci duze - ponad 1000 km
      miesiecznie)
      no comiesieczne wydatki - ciuchy, ksiazki, kosmetyki --> tego nie
      licze, bo po co mam sie denerwowac.

    • agni71 17.03.08, 10:52
      Dzieki za odpowiedż - naprawde nie miałam nic złego na mysli,
      pomyslałam sobie, że może chciałabys wydawać na jedzenie mniej :-)
      Juz sie nie wtrącam :-)
    • weronka77 17.03.08, 00:24
      Ile to właściwie jest? Już się pogubiłam, ponieważ słyszałam jeszcze
      o tzw. średniej warszawskiej, która jest dwukrotnością średniej
      krajowej;-)Cała ta dyskusja skłoni mnie chyba do refleksji nad
      swoimi zarobkami i wydatkami;-)) NIe mówiąc już o zarobkach
      pozostałych domowników, którymi się niewątpliwie zainteresuję;-))
      --
      www.youtube.com/watch?v=PZQEIXn-pko
    • puma-on-line 17.03.08, 09:59
      trzy średnie na zycie to sporo kaski, tym bardziej,że niektórzy za
      jedną krajową muszą wszystko opłacić i dotrwać do nastepnego
      miesiąca. dlatego mozna sie pochamować ze skrupulatnym okreslaniem
      ile to sie wydaje na ciuchy. Jeśli wydaje sie wam ze wydajecie za
      duzo to sie ogranicznie,a jesli nie to miłych zakupów:)
    • agiee1988 19.03.08, 17:43
      bym sie zgodzila z puma. ale ludzie niektorzy maja swojego zarobku mniej niz
      srednia krajowa. malo tego ale pozwole sobie przytoczyc historie mojej
      "tesciowej" gdzie bylam swiadkiem jak narzekala ze moj chlopak zamiast na paste
      do zebow wydac 2 zl, wydal 4 zl z promocji :) a koszule ktore kupil za 5 zl w
      auchanie , mogl kupic 1 zl w lumpeksie :)
      wybaczcie, ale sama bylam swiadkiem takiego narzekania na oszczednosc. nawet w
      tesco nie kupi przyprawy "kamis" za 1,40 , tylko kupi tesco za 60 gr. i nie kupi
      innej jak kamis, prymat, poki nie znajdzie tesco :P

      nie narzekajcie tak bardzo ludzie :)
      --
      img292.imageshack.us/img292/2957/4176437myszia8.jpg

      MYSZA wróoooc !!!
    • ni_mha 18.03.08, 11:22
      Buty - w przeciągu ostatnich 2 miesięcy co tydzień. Po prostu były to miłości od
      pierwszego spojrzenia i nie mogłam się oprzeć :P A ciuchy - to raz w miesiącu
      czasem nawet co 2 miesiące.

    Popularne wątki

    Nie pamiętasz hasła lub ?

     

    Nie masz jeszcze konta? Zarejestruj się

    Nakarm Pajacyka
    Agora S.A. - wydawca portalu Gazeta.pl nie ponosi odpowiedzialności za treść wypowiedzi zamieszczanych przez użytkowników Forum. Osoby zamieszczające wypowiedzi naruszające prawo lub prawem chronione dobra osób trzecich mogą ponieść z tego tytułu odpowiedzialność karną lub cywilną. Regulamin.