Forum Kobieta Moda
ZMIEŃ
    27.08.08, 00:09
    Firma bardzo nieprzyjazna dla klientek. Zanim coś u nich kupicie - dwa razy
    się zastanówcie. Są duże problemy z uznawaniem reklamacji, a właściwie w ogóle
    ich nie uznają. Od kilku miesięcy nie mogę uzyskać załatwienia sprawy. Nie ma
    z kim rozmawiać. Nie można się dodzwonić do działu reklamacji, nie chcą łączyć
    z dyrektorem /już i tego próbowałam/, a do Łodzi z Warszawy kawałek drogi.
    Nie chcą mi nawet przedstawić opinii rzeczoznawcy / przypuszczam, że go nie
    mają/. Spotkałam już niejedną osobę, która też miała z nimi podobne problemy.
    Zgadałam się ostatnio / przypadkiem / w sklepie z ekspedientkami, które
    pracowały poprzednio w Monnari, że to normalne , że tam zawsze tak to się
    odbywa. Sprawa skończy się wreszcie w sądzie, bo ja im nie odpuszczę.
    Personel wraz z kierownictwem w Klifie, gdzie zrobiłam ten zakup jest bardzo
    niemiły. Omijajcie ten sklep i najlepiej tę firmę, jak nie chcecie takich
    samych kłopotów. Jest tyle innych firm z dobrym podejściem do klienta i gdzie
    nie ma żadnych kłopotów. Np. Marks&Spencer /cudowna firma i bardzo przyjazna
    dla klientów/, Zara, Esprit, Benetton, Tatum, Orsay. Są tam ciuchy naprawdę
    wysokiej jakości i żadnych problemów ze zwrotami lub reklamacją. Pozdrawiam.
    Edytor zaawansowany
    • maminka5 12.11.08, 22:41
      znalazłam ten watek, uff
      ja lubie monnari, na przełomie chyba pół roku odwiedziłam ich sklepy w kilku
      miastach Polski , tak sie złożyło ze czesto biegłam do nich , szukałam bluzki z
      lnu fasonu z krzyzowym dekoltem b. mi sie podobał.ostatnio kupiłam u nich
      dzianinowa sukienke, za 249 zł. jak zapytałam czy jak zmierze w domu do kozaków
      i potwierdzi sie mój wyglad bedzie ok, druga wersja wcale nie musiałam tak
      wygladac jak mi sie wydawało, i czy bede mogła ja oddac usłyszałam absolutnie..
      ani nawet wymienic...

      pisze o tym bo naprawde przez ok pół roku, mysle ze zostawiałam tam ok 2 tysiecy
      .. jestem zbulwersowana podejsciem do klienta, za kazdym razem musze wychodzic z
      przymiezalni zeby zapytac o inny rozmiar lub kolor i za kazdym razem kazda Pani
      ekspiedentka cofa sie idzie zapytac kolezanki lub wychodzi na zaplecze,ze
      stwredzeniem "zobacze" jest to b. irytujace - ekspiedentki nieznaja swojego
      towaru, niemaja zadnego podejscia do klienta, burcza , szczerze młówiac zaczynam
      miec tego dosc. potem jak juz wybiore dana rzecz ide do kasy, jak najszybciej
      wychodze..

      za to camaieu i promod maja fantastyczna obsługe , Panie m iłe usmiechniete az
      sie chce tam kupowac. :-))
      --
      "Chodż będziemy jak dzieci: śmiać sie , płakać, śpiewać do snu kołysać sie
      nawzajem, jak dzieci śnić"
    • jeriomina 12.11.08, 23:23
      A ja nie narzekam, z tym, że kupuję w outlecie monnari i pabii w galerii solvay
      w Krakowie:)
      --
      Ja bym tu dawał od razu gis!
    • magdal-ena2 13.11.08, 00:12
      mnie Monnari jeszcze krzywdy nie zrobiło -wręcz przeciwnie, mam bardzo pozytywne
      wspomnienia z każdej wizyty w ich sklepie. jeszcze nie zdarzyło mi się nic
      reklamować (jakość widać na poziomie), a to, ze nie przyjmują zwrotów jak dla
      mnie jest plusem (przynajmniej nie ma takich historii jak w słynnym h&m:).
      jedyne to, czego mogę się uczepić to wielka rozmiarówka, którą z resztą
      wytłumaczyć można grupą docelową.
    • mloda.81 13.11.08, 12:01
      W Monnari w Warszawie ekspedientki są bardzo niemiłe...
      Natomiast w Monnari, w Białymstoku lubię kupować, panie są tam
      przemiłe i bardzo pomocne, pełna rozmiarówka i modele, których nie
      ma w Warszawie.
      Jeszcze nie musiałam nic reklamować i mam nadzieję, że szybko to nie
      nastąpi.
    • gosikc 13.11.08, 13:55
      "a to, ze nie przyjmują zwrotów jak dla
      > mnie jest plusem (przynajmniej nie ma takich historii jak w
      słynnym h&m:)."

      To, że nie ma zwrotów jest niezgodne z polskim prawem handlowym.
      Ciesz się, że nie musiałaś nic zwracać. Jak kiedyś będziesz chciała,
      a towaru Ci nie przyjmą, inaczej będziesz śpiewać.
    • bezia80 13.11.08, 23:11
      Niestety jest to zgodne z prawem, wymiany i zwroty towaru to tylko i wyłacznie
      dobra wola sklepu. jedynie kupujac cos w sklepie internetowym masz prawo rzecz
      oddac i uzyskać zwrot pieniedzy.
    • jeriomina 13.11.08, 20:09
      Tak, rozmiarówka -sporo rzeczy jest za dużych:(
      --
      Ja bym tu dawał od razu gis!
    • aplle_2006 14.11.08, 04:59
      Ja też miałam problemy z reklamacją, w odpowiedzi dostałam stek bzdur już nic
      tam nie kupię.
    • annaagata 01.01.09, 15:01
      Jesteś zadowolona do czasu pierwszego zakupu, który po przyjściu do domu
      zaczniesz uważać za nietrafiony...przyzwyczajona do pewnych standardów
      postanowisz zamienić to na coś "fajnego" i tu zonk. Nic z tego, bo ta firma to
      nieporozumienie z pretensjami do bycia firmą "światową". Zwykła masówka i to dla
      tych co nie potrzebują indywidualnego podejścia. Ale czego sie spodziewać.....
    • bgoralska1972 01.01.09, 20:49
      Dokładnie. Choć trzeba towar dokładnie oglądać, zresztą tka jak wszędzie. Jedno
      co mnie denerwuje. to to, że nie maja wszystkiego wystawionego a ja naprawde nie
      mam cierpliuwości z każdą szmatą biegać do pani przy kompie aby mi sprawdziła
      czy znajdzie się może 36 czy 38.
      --
      Moj blog
    • simona202 15.01.09, 23:24
      ale bzdury wygadujecie skoro macie siłe biegać po mieście to i powinnyście mieć
      siłe podejść do pani przy kompie i zapytać sie o rozmiar one biegają codzień
      więc jak wy podejdziecie raz na jakiś czas do ekspedientki to wam korona z głowy
      nie spadnie tylko narzekać potraficie nic wiecej....
    • bgoralska1972 29.11.09, 18:01
      No widzisz ale ja jestem tak strasznie bezczelna ze nie bede :)
      --
      Moj blog
    • simona202 15.01.09, 23:17
      każda tak mówi,że zostawia 2tys a to jest totalna bzdura
      jeśli komuś sie nie podoba to wcale nie musi wchodzi i kupować nikt go do tego
      nie zmusza...
      a ekspedientki jak by miały wiedzieć co maja a czego nie na zapleczu to były by
      genialne każdego dnia sprzedaje się mnóstwo ciuchów więc nie są w stanie
      spamietać towaru na zapleczu..
      skoro w innych sklepach jest taka fantastyczna obsługa to po co na siłe
      kupujecie w Monnari??? a takiego burczenia pod nosem to uczą klienci nikt inny..

    • kluska0 01.01.09, 15:16
      Trzeba przyznać, że kolekcje mają naprawdę udane.
      Do tej pory również lubiłam kupować w tym sklepie i kupowałam dużo
      rzeczy, a trzeba przyznać, że ceny szczególnie przed przecenami są
      dość wysokie to kategoria Simple, Hexeline.
      Ostatnio jednak po długim i mozolnym dniu w pracy na poprawę humoru
      zrobiłam szybki zakup, który równie szybko w domu okazał się nie
      trafiony no i niestety oddać się nie da, ani wymienić towaru z
      metkami nieużywanego i nieprzecenionego.
      Dobry sklep to taki, gdzie i obsługa jest miła i stały klient ma
      komfort, że jak pomylił się raz na 20 w zakupie to może bez problemu
      to wymienić. Teraz zdecydowanie rzadziej tam kupuję.
    • miska_malcova 01.01.09, 19:59
      nie bardzo mi ta firma podchodzi...

      Stylistyka ciotki klotki ;-/
    • pieczyste 01.01.09, 21:18
      Skargi na Monnari często się słyszy. W sumie to trochę dziwne mają podejście do
      klienta, jak na sklep z tej półki cenowej. Ja tam rzadko cos kupuję, więc nie
      miałam problemu.
      --
      63/89,5
    • fashionisfun 01.01.09, 21:45
      Drogie Panie,
      postanowiłam przyłączyć się do dyskusji bo boli mnie, że tak wiele z nas
      zapomina o najzwyklejszym ludzkim odruchu-empatii. Fakt, że większość sklepów
      tejże firmy nie jest przyjazna klientkom, nie jest winą sprzedawczyń tam
      pracujących, ale najzwyczajniej w świecie-winą samej firmy i jej ideologii.

      Niestety, firmy, które zostały tu wymienione jako miejsca pełne uśmiechniętych i
      życzliwych ekspedientek nie cieszą się dobrą renomą wśród byłych pracujących.
      Bardzo często zwykły uśmiech i pomoc nie są wynikiem czyjegoś dobrego
      wychowania, ale zimnej ponurej kalkulacji, dzięki czemu zadowolona klientka
      kupuje daną rzecz, a ekspedientka cieszy się z premii...Pamiętajmy o tym robiąc
      zakupy!
      Nie dajmy się zwieść lukrowanym młodym panienkom, ani też nie traktujmy z góry
      nabzdyczonych pań w sklepach. Wszyscy jesteśmy ludźmi, każdemu zdarza się gorszy
      dzień-dlatego idąc do sklepu nie czujmy się jak królowe świata z grubym
      portfelem, ale jako jedne z trybików w skomplikowanej gospodarczej maszynie,
      gdzie nie jest ważna jakość, ale najczęściej zysk. Nie oczekujmy, że ktoś
      rozłoży przed nami czerwony dywan i powachluje w twarz. Na zakupy chodzi się na
      ZAKUPY, a nie oczekuje od pracujących za 800zł Bóg wie czego... Owszem, istnieją
      skrajne przypadki i wtedy w dobrym tonie wydaje mi się zwrócenie uwagi takiej
      młodej panience wkraczającej w świat "kariery"zawodowej na to, że jest
      niemiła/niekulturalna. W końcu jest to sektor usług dlatego nam, na wygranej
      pozycji łatwo jest egzekwować warunki, wymagać.

      Pomyślcie czasem o tym, że praca w takich sklepach, gdzie najczęściej nie można
      usiąść przez 12h, gdzie pracuje się jak w obozie pracy do najmilszych nie
      należy. A fakt, że poniektóre się tam znalazły nie wynika z ich nieuctwa, ale
      często z przypadkowego niefartu.

      Oczywiście mówię tak bo sama miałam okazję pracować w takim molochu. Zawsze
      byłam miła i uśmiechnięta, ale wynikało to z mojego dobrego wychowania. Zdarzały
      się sytuacje kiedy sklep odwiedzała bezmyślna kobieta nieszanująca mojej i
      koleżanek pracy itp. Dla takich ludzi byłam po prostu oficjalna, zdystansowana.
      Jednak zawsze ich obsługiwałam bo tego wymagała ode mnie sama firma, przełożony
      itd. Jednak sklep, w którym przyszło mi pracować słynął ze znakomitej obsługi.
      Gorzej było z opinią samych tam pracujących. Ogromna rotacja, śmieszne warunki,
      straszne zarobki...
      Z kolei w Monnari akurat pracujące są najczęściej bardziej zadowolone bo nie
      istnieje przymus obsługi. Mogą przy braku klientów stać koło siebie, rozmawiać.
      Ale same widzicie jak to wpływa na opinię co do obsługi.

      Dlatego też apeluję- kapelusz z głowy nie spadnie jeśli na wstępie idąc do
      jakiegokolwiek sklepu uśmiechniemy się, powiemy "dzień dobry". Człowiek
      wychowany, na poziomie odda nam tym samym. Ja idąc aktualnie na zakupy zawsze o
      tym pamiętam i nie spotkałam się nigdy z negatywnym odbiorem. Staram się
      szanować pracę innych, bo nigdy nie zdawałam sobie sprawy,że jest to tak
      nieprzyjemna praca. Poznałam to "od kuchni", stąd też również WYMAGAM w
      granicach zdrowego rozsądku odpowiedniego potraktowania bo wiem od A do Z jak
      ono winno wyglądać.
      Pozdrawiam Was wszystkie!
    • ding_yun 29.11.09, 12:17
      Każda absolutnie praca wymagająca kontaktu z klientem, wymaga również
      określonych zachowań. Dotyczy to nie tylko ekspedientek w sklepach, ale również
      pielęgniarek, lekarzy, stewardess i obsługi lotnisk, kelnerów i wielu innych
      zawodów. Rzadko kiedy "określone zachowanie wobec klienta" jest równoznaczne po
      prostu z dobrym wychowaniem. Znacznie częściej firmy (zwłaszcza wielkie
      korporacje) narzucają pracownikom określone standardy zachowań w konkretnych
      przypadkach. Do czego zmierzam - uśmiech ekspedientki i jej "w czym mogę pomóc"
      nie wynikają z jej dobrej woli. Są elementem jej pracy, integralną częścią, a
      nie fanaberią. Ekspedientka jest nie po to, żeby ewentualnie pomóc, jak klient
      jest półidiotą i nie umie sobie znaleźć sam rozmiaru, ale właśnie po to, żeby
      chodzić, uśmiechać się, proponować pomoc, doradzać i ogólnie stworzyć atmosferę,
      w której klient będzie się czuł komfortowo. Zgadzam się, że jest to trudne i
      męczące, zwłaszcza jeśli warunki pracy w sklepie są złe. Zgadzam się, że
      klientów także obowiązują zasady dobrego wychowania. Zgadzam się, że mozna mieć
      gorszy dzień i warczeć na wszystkich. Ale nie przedstawiajmy relacji
      klientka-ekspedientka jako relacji wredna nadęta baba z portfelem kontra
      uciśniony kopciuszek, który musi pracować. Jak ja jestem w pracy to nie mam
      pretensji, że ktoś ode mnie oczekuje rzeczy, które są w zakresie moich
      podstawowych obowiązków. A taka emocjonalna praca, czyli uśmiech, nawet przez
      zaciśnięte zęby, to jest jeden z obowiązków sprzedawczyni. Jeśli komuś taki
      rodzaj pracy nie odpowiada - a nie odpowiada bardzo wielu, bo jest trudny i mało
      doceniany - to niech szuka innej, która nie skupia się na takim aspekcie.
    • danro51 29.11.09, 11:34
      W kwietniu 2009 zakupiłam bluzkę bawełnianą,która po pierwszym praniu(zgodnie
      z instrukcją)stała się szmatą.Porozciągała się i z tyłu wyskoczyła
      dziurka.Reklamacja została rozpatrzona negatywnie bo podobno żle prałam!Na
      pytanie skąd się wzięła dziurka nie otrzymałam odpowiedzi.Potraktowano mnie
      jak oszustkę!! Na następne pismo otrzymałam odpowiedż,że "zafarbowanie jest
      wynikiem przekroczenia dopuszczalnej temperatury",tylko,że bluzka nie
      zafarbowała(takiej reklamacji nie składałam).Postanowiłam oddac sprawę do sądu
      konsumenckiego,ale otrzymałam od nich odpowiedz,że na sąd nie wyrażają zgody(a
      zgodę muszą wyrazic,takie są przepisy)czyli przyznają się do bubla a ja mogę
      założyc tylko sprawę cywilną,która toczyc się będzie latami.Bluzka nadaje się
      na szmatę do podłogi!!!! Jak długo mogą takie firmy działac bezkarnie???
      wygląda na to,ze nie długo i mam nadzieję,że padną i nie powstaną!!!! Ja ze
      swej strony będę wszystkich ostrzegac przed zakupem ich towarów,byłam stałą
      klientką i zostałam OSZUKANA !!!!!!!!!!!!!!!!!!!!
    • bgoralska1972 29.11.09, 18:09
      Współczuję. Sama mam od nich 1 spódnicę. reszta to dodatki.

      Tak sobie poczytałam komentarze do tego postu. Dziwią mnie niektóre wypowiedzi
      chyba, że to spam. Mnie jako klientce nie obchodzi czy ktoś sie do mnie uśmiecha
      ale to czy moge oddac rzecz, czy ktoś nie sprada mi coś w I gatunku a zaraz sie
      nie zmechaci, czy coś dobrze na mnie leży, ma dobrą długość, jak rozpatrzy
      potencjalna reklamacje etc, a z tym ta firma ma poważny problem.

      --
      Moj blog
    • gwadelupa 30.11.09, 16:44
      w dodatku ta firma jako chyba JEDYNA w Polsce ma ubranka przywiązane
      łańcuchem do wieszaków. Dla mnie to jednoznaćzne z decyzja, że
      kupować tam nie bede. Ja rozumiem, że w sklepach kradną, ale
      traktowac KAZDEGO klienta jak potencjalnego złodzieja - to chyba
      przesada...
    • gaga25 13.12.09, 22:11
      Witam, No proszę myślałam, że ja miałam takie przejścia w monnari. Mojej
      reklamacji także nie uznano, zlali mnie stwierdzeniem że nieprawidłowo prane.
      Kolory puściły, sukienka została szmatą, tylko kasy szkoda bo mało nie
      kosztowała a jak na jeden raz to się nawet nie zamortyzowała:). Trzeba się
      zastanowić przed wejściem do tego sklepu, jakości nie trzymają, reklamacji nie
      uznają, ja tam nawet już nie wchodzę, raz wystarczy. Pozdrawiam gaga
    • nemeth 15.12.09, 12:26

      Mam widocznie jakiegoś farta gdyż sporo kupuje w Monnari. Może nie wszystkie ich
      ubrania mi się podobają ale zawsze coś ciekawego znajdę tam dla siebie. Nic
      jeszcze nie reklamowałam gdyż nic się nie rozpadło. Na ekspedientki jakoś nie
      zwracam uwagi gdyż wchodzę i widzę czy coś mi się podoba czy nie. Gdy pytam się
      o mój rozmiar przynoszą lub informują, że nie ma.
      Na prośbę o sprawdzenie czy dana rzecz w moim rozmiarze jest w innym sklepie,
      sprawdzą i w sumie nie zwracałam uwagi czy się uśmiechają, czy są miłe i
      nadskakujące.
      Ja osobiście nie mam żadnych obiekcji do tej firmy, może dlatego, że jeszcze nic
      nie reklamowałam.
    • what-agency 19.11.10, 14:02
      Nie wiem czy zauważyłyście, ale Monnari ma ostatnio wszystkie ubrania "made in CHRL" czyli chińskie badziewie!!! Kupiłam tam sukienkę za 469zł na wesele mojej siostry... o godzinie 22 miałam już po weselu bo w sukience puściły szwy... z przodu i z tyłu... co zabawne- od momentu kiedy ją kupiłam do momentu ślubu udało mi się zrzucić nieco ciałka i nie była ona na mnie opięta... a w dodatku nie zdążyłam zatańczyć w niej ani jednego tańca... Ewidentna wina producenta!!! Na szczęście uznano mi reklamacje, bo inaczej sytuacja z pewnością zakończyła by się w sądzie... Niestety straconych chwil na weselu i tak mi nikt nie zwróci...
      A w Monnari nie kupię już nigdy nic!!!!!
      Przestrzegam Was drogie czytelniczki przed tymi oszustami!!!
    • makaroniara2 19.11.10, 17:21
      a jaką jakość ma mieć firma, która jest w upadłości???
    • eirenne 19.11.10, 17:31
      A co ma piernik do wiatraka?


      --
      "Ludzie przypominają skarbonkę. Im mniej jest napełniona, tym większy robi hałas"
    • makaroniara2 19.11.10, 21:48
      a to że jak piekarz nie ma kasy na dobrej jakości mąkę to mu zakalec albo suchary wyjdą a nie piernik....
    • eirenne 19.11.10, 23:11
      Żeby wszystko w biznesie można było tak prosto wyjaśnić.... ;)


      --
      "Ludzie przypominają skarbonkę. Im mniej jest napełniona, tym większy robi hałas"
    • zebra51 23.11.10, 08:48
      Beton, beton, jeszcze raz beton. Kupiłam tam sukienkę, niestety okazało sie już w domu, że jednak rozmiar nie ten i powinnam wziąć mniejszy.
      Niestety odmówiono mi wymiany sukienki!! Argumentacja: bo im się stany w magazynie nie będą zgadzać. Ręce opadają :( Czy naprawdę mają do tego prawo??
      --
      *D.A.T.
      http://lb5f.lilypie.com/l77Mp2.png
    • valkyria-fran-norden 08.12.10, 17:04
      Niestety też zostałam oszukana przez tą firmę. Sprzedają chińskie badziewie, tylko po cenach, jak za odzież markową.
      Ostatnio kupiłam sobie w Monnari futerkową torebkę na zimę, niestety już w domu okazało się, że futerko jest łączone papierowym sznurkiem, który może ulec rozpadowi na skutek wilgoci, czyli podsumowując torebka nie nadaje się na deszcz i śnieg... Musiałam ją reklamować, bo zwrotów, ani wymiany firma nie uznaje, po miesiącu uznano mi reklamację i wymieniono feralną torebkę na dwa inne badziewne ciuchy.
      Moim zdaniem firma doskonale zdaje sobie sprawę, że sprzedaje towar niepełnowartościowy. W odpowiedzi na moją reklamację firma potwierdziła, że torebka nie nadaje się do użytku, ponieważ wykonana jest po części z papieru, jednak nadal jest ona w sprzedaży. Nie otrzymam także zwrotu pieniędzy tylko inny towar w zamian.
      Moim zdaniem jest to jawne naciąganie klienta, nic innego jak wyłudzenie.
      NIGDY WIĘCEJ NIE KUPIĘ NIC W MONNARI i innym też odradzam.
    • jop 10.12.10, 13:50
      A możesz wyjaśnić, po co Ci te "badziewne ciuchy" zamiast zwrotu gotówki, skoro reklamację uznano, a przepisy są w tej sprawie dość jednoznaczne?
    • lg26 21.06.12, 23:08
      W Galerii Piast w Legnicy - sklep firmy MONARI - niby reklamują swoją markę , ale obsługa ograniczona i niekompetetna. Moja krytyka i ocena negatywna wynika z osobiście spotkaną sytuacją. Będąc w sklepie z moją dziewięcioletnią wnuczką, oglądałam sukienki, w międzyczasie Gabi podeszła do miejsca gdzie była zawieszona biżuteria . W tym momencie wisior drewniany na metalowym łańcuchu spadł na podłogę . Ja zdarzenia nie widziałam. Ekspedientka ostro zareagowała, że wnuczka zerwała łańcuch i ja muszę za ten wisior zapłacić. Zszokowała mnie ta reakcjia i zaskoczyła, na moją uwagę ,że wisior był chyba urwany bo tak szybko spadł, ekspedientka zareagowała , że nie , że to wina wnuczki. Poczułam się niekomfortowo i chciałam jak najszybciej wyjść z tego sklepu. zapłaciłam za ten wisior aż 34 zł. Dopiero jak ochłonęłam doszło do mnie że nie powinnam tego zrobić. żal mi mojej wnuczki ,że przeżyła taki stres w sklepie, przestraszyła się mocno. Teraz będę omijać szeroko ten sklep, a firma Monari nie kojarzy mi się z dobrą jakością i dobrą obsługą.
    • aza24 30.08.12, 14:22
      I ja ostrzegam przed Monnari! Drogie klientki sprawdzajcie dwukrotnie - mnie przysłano ometkowany na nowo używany produkt, a reklamację odrzucono. Co gorsza, po pierwszym praniu (ręcznym) puszcza farba - rzeczy są w zasadzie jednorazowego użytku. Szkoda, bo fasony interesujące. Podwójna uwaga! :(
    • laura988 30.08.12, 18:30
      Wyrobiłam taką kartę i nieopatrznie podałam swój mail, jak również nr telefonu (bo taki był wymóg). Od jakiegoś czasu zaczęły przychodzić materiały reklamowe w ogromnej ilości, sms-y prawie codziennie, irytujące newslettery. Z newslettera nie ma opcji wypisania się (jak w przypadku innych firm), nie mówiąc już o sms-ach. Wysłałam maila na ich adres, że cofam zgodę na przetwarzanie danych osobowych - zero rezultatu. W związku z tym poszłam do sklepu i poprosiłam panie, by w mojej obecności wysłały maila do odpowiedniej osoby, że nie życzę sobie otrzymywania materiałów reklamowych. Dostałam na potwierdzenie wydruk maila z pieczątką sklepu. Oczywiście nadal nie chcieli się odczepić. Napisałam na adres mailowy pana, jaki widniał na wydruku, że jeśli nie przestaną, skieruję na niego osobiście skargę do GIODO. Następnego dnia facet zadzwonił do mnie z awanturą, że poda mnie do sądu, jeśli ujawnię jego dane w takiej skardze, usiłował mi też wmówić, że nie składałam żadnego oświadczenia o wycofaniu zgody na przetwarzanie danych. Podobnie twierdziła jego szefowa, zdanie zmieniła dopiero wtedy, kiedy się dowiedziała, że nadal mam wydruk maila z pieczatką sklepu. Natychmiast zmieniła ton i zapewniła mnie, że moje dane zostaną usunięte.
      Skandal, chamstwo i bezczelność. Przestrzegam wszystkich przed wyrabianiem sobie u nich karty stałego klienta i podawaniem waszych danych, bo firma Monnari nie uznaje prawa klienta do wycofania zgody na nich przetwarzanie i będzie was bez końca zamęczać swoimi sms-ami, a jak zaprotestujecie, to jeszcze was opieprzą!
    • kol.3 01.09.12, 19:53
      Mam od nich nienajgorsze dżinsy, dobrze skrojone i wygodne. Poza tym nic stamtąd nie mogę dla siebie wybrać.
    • domi544 22.01.13, 20:43
      Byłam w monnari pierwszy raz i nie mam najmniejszego zamiaru wracać do tego beznadziejnego sklepu!!! Specjalnie jechałam 20 kilometrów, by wymienić płaszcz i NA MIEJSCU dostałam informację, że nie są przyjmowane zwroty ani wymiany!!!!!!! Chcę podkreślić, że gdy kupowałam płaszcz, przymierzałam oba modele, przy kasie NIE ZOSTAŁAM POINFORMOWANA o braku możliwości wymiany, bądź zwrotu zakupionego towaru. Kiedy przyjechałam tam specjalnie, po raz drugi, 20 kilometrów, po śliskiej jezdni, z intencją wymiany, bezczelna pracownica sklepu powiedziała, że jedynie, jeżeli ktoś nie przymierzy ubrania, jest informowany!!!!! Następnie kazała mi iść na galerię i wrócić po 20 minutach. W tym czasie rzekomo rozmawiała z kierowniczką, jednak jestem prawie pewna, że gdy mnie nie było, zostały rozwieszone informacje o zwrotach i wymianach, gdyż wcześniej ich tam NIE WIDZIAŁAM i dopiero po tych 20 minutach zostałam poinformowana, że tam są!!!!!!!! Ponadto tabliczka na ladzie została zasłonięta stertą ubrań. Obie kobiety były bezczelne i nie wykazywały żadnego szacunku, wobec mnie, jako klientki. Więcej informacji uzyskam od pań z Biedronki, które zawsze udzielają ich przy kasie i są nauczone mówić Dzień Dobry i Do widzenie, oraz z szacunkiem traktować klientów. Panie z tak drogiego sklepu powinny być lepiej wyszkolone, niech im załatwią szkolenie u sprzedawczyń z Biedronki!!!!! Zostałam oszukana i jestem wściekła, więcej nawet nie zajrzę do tego sklepu, a zaraz dzwonię ze skargą!!!!!!!!!
    • mechantloup 23.01.13, 14:24
      Ale w jaki sposób zostałaś oszukana? Że nie przyjmują zwrotów, czy jak? Jest takie powiedzenie, że nieznajomość prawa szkodzi. To, że H&M czy inna Zara przyjmuje każdy ciuch (w H&M to nawet noszone, przepocone, po imprezie) nie znaczy, że każdy sklep tak ma. Nie to, że Monnari bronię, też tam nie kupuję, ale zwrot i wymiana to tylko dobra wola firmy, a nie obowiązek. Ja się zawsze pytam w sklepie, zanim zapłacę, czy dana rzecz mogę oddać. To nic nie kosztuje.
      Poza tym, co to za argument, że jezdnia oblodzona. Borze, lesie. Oblodzona zimą. Łał. Jakiś dywan czerwony mieli rozwinąć na powitanie. Że wyprawę podjęłaś, jak Hillary na Everest? Bo nie kumam.


      --
      "Twój pies - Twoje gó..."
    • domi544 25.01.13, 09:28
      Jeśli pracujesz w zawodzie usługowym, zdobywanie klientów to podstawa twojego sukcesu. Konkurencja nie śpi, a współczesny klient jest bardzo wymagający, doskonale zorientowany w ofertach konkurentów i wcale niełatwy do zdobycia. Poza tym, jak wynika z badań ekonomistów, utrzymanie starego klienta jest o 80% tańsze niż dobycie nowego. Proponując klientowi usługi swojej firmy, oferujesz mu także siebie, swój czas, dyspozycyjność, profesjonalizm, WIARYGODNOŚĆ, także swoją osobowość.
      Nie zostałam poinformowana przez sprzedawczynię o tym, że nie mogę wymienić ani oddać towaru. Masz rację wszystko zależy od DOBREJ WOLI - informacje nie powinny być napisane i ukryte pod towarem na ladzie, nic trudnego grzecznie poinformować klienta o jego prawach.
      MONNARI MA ZŁĄ WOLĘ !!!!!
      Faktycznie, nie jesteś zbyt kumata.
    • deleine 25.01.13, 11:32

      To wiedz, że w Polsce domyślnie obowiązuje brak zwrotów i wymian. I to ich możliwość jest odstępstwem o którym można informować. Okazałaś się ignorancją zakładając, że wszędzie są zwroty/wymiany. Wywód na temat utrzymania klienta ma się do tego nijak. I oczywiście info na ladzie SPECJALNIE zarzucili ubraniami... Niektórzy mają nadęte ego.
    • domi544 25.01.13, 16:32
      No cóż, nie wiedziałam, że pracownicy też się tu wypowiadają...
      Wzruszające...
    • deleine 25.01.13, 16:57
      Nie wiem i kim piszesz, bo ja nie mam przyjemności współpracować z tą firmą. Ale po tej odpowiedzi widać, że twój poziom jest żenujący i jakiejkolwiek firmie można życzyć takich klientów jedynie jako największych wrogów. Utrzymywanie typów jak ty w gronie stałych klientów sprowadza się zapewne jedynie do płaszczenia się na czym nikomu nie zależy. Siedź w domu i oszczędź światu swoich pretensji. I przyznawaj się czasem do własnej niewiedzy czy błędów (jak w tej sytuacji) - świat stanie się przyjaźniejszy.
    • deleine 25.01.13, 16:58
      deleine napisała:

      > Nie wiem i kim piszesz,

      oczywiście "o kim piszesz"
    • jop 07.02.13, 22:49
      Jak jesteś taka oblatana w zasadach robienia biznesu jak pies po śmietnikach, to sama załóż firmę i pochwal się sukcesem, a nie ucz innych jak mają prowadzić własną firmę.

      Brak zwrotów to sytuacja domyślna w Polsce i nikt nie ma obowiązku Cię o tym informować. Jak o tym nie wiesz - Twój problem. Chyba Cię nie odhibernowali po 10 latach w zamrażarce?

      Widocznie tak im z modelu biznesowego wyszło. Osobiście doskonale ich rozumiem - kultura kupujących jest w tym kraju dość niska i zanim weszły obecne przepisy, oddawanie przybrudzonych i przepoconych ubrań w poniedziałek, po weekendowych szaleństwach, było istną plagą.

      Jako klient możesz zagłosować portfelem i więcej nie kupować, ale użalanie się na forum publicznym, i to jeszcze w taki sposób (20 kilometrów po śliskim, pewnie jeszcze śniegi po pas i białe niedźwiedzie) na skutki własnej niewiedzy to obciach za piątkę.
    • pinkdot 28.01.13, 08:16
      Również nie przepadam za jakością obsługi w Monnari. Głównie dlatego, że nie mam zwyczaju stroić się na zakupy i strzelać sobie makijażu, sugerującego że jestem nobliwą panią w okolicach 40tki tylko po to by paniusie z Monnari raczyły zwrócić uwagę w sklepie na moją obecność i mnie obsłużyć. Dlatego wolę poważniejszą kasę zostawić w Solarze - jakoś tam nigdy nie zostałam lekceważąco potraktowana.
      --
      “It seems that for success in science or art, a dash of autism is essential.” Hans Asperger
    • pink_shortbread 01.03.13, 20:41
      Szału oczywiście nie ma ale ja tę markę dosyć lubię - ja i moja Mama mamy od nich sporo rzeczy. Ceny adekwatne do polskiej smutnej zarobkowej rzeczywistości, częste obniżki cen. Jakość w miarę ok, w każdym razie lepsza niż ubrań z Zary. Co do zwrotów - nie mogę się wypowiedzieć, bo jeszcze niczego ani nie zwracałam ani nie reklamowałam - w ciagu tych paru ładnych lat kupowania nigdy taka potrzeba nie zaistniała.
      Ekspedientki - kupuję w Warszawie w różnych sklepach - normalne babki. Za to dużo naburmuszonych, niesympatycznych klientek z twarzami osób, które albo straciły całą bliską rodzinę w ataku tsunami albo właśnie zamierzają kogos zamordować. Jako ze ja jestem zwykle uśmiechnieta i zyczliwa z natury to też sama jestem traktowana życzliwie i kulturalnie. Czasami trzeba spojrzeć na siebie krytycznym okiem.
    • blondynka.online 25.08.13, 09:47
      Może ktoś wie - czy z kartą należy się dodatkowy rabat na towar z wyprzedaży?
      sklep nr 1 - sweterek przeceniony na 69, płacę 56
      sklep nr 2 - sweterek przeceniony na 79, płacę 79
      Twierdzą, ze rabaty się nie sumują
      W regulaminie karty nic nie ma na ten temat.
    • deleine 25.08.13, 23:57
      nie znam sklepu, w którym karta stałego klienta daje dodatkowy rabat na wyprzedaży
      nie ma zapisu o nie sumujących się promocjach?
    • slim.girl 05.07.18, 15:40
      Po odrzuceniu przez sklep Monnari oczywistej według mnie reklamacji zaczełam szukać w sieci informacji o tej firmie. I jak widać od lat nic sie nie zmieniło poza tym ze sprzedają coraz większy szajs a reklamacje nadal to tylko teoria

    Popularne wątki

    Nie pamiętasz hasła lub ?

     

    Nie masz jeszcze konta? Zarejestruj się

    Nakarm Pajacyka
    Agora S.A. - wydawca portalu Gazeta.pl nie ponosi odpowiedzialności za treść wypowiedzi zamieszczanych przez użytkowników Forum. Osoby zamieszczające wypowiedzi naruszające prawo lub prawem chronione dobra osób trzecich mogą ponieść z tego tytułu odpowiedzialność karną lub cywilną. Regulamin.