Forum Kobieta Moda
ZMIEŃ
    Dodaj do ulubionych

    co sądzicie o stylu ubierania się dziewczyn w SH?

    17.01.09, 11:51
    Przegladalam ostatnio sporo blogow o modzie, glownie polskich,troche
    zagranicznych, i chcialam sie podzielic swoja obserwacja i
    jednoczesnie zapytac was o zdanie. Sporo tych dziewczyn podziwiam za
    umiejetnosc laczenia ciuchow z Second Hand-ow, tylko wydaje mi sie
    ze i tak wygladaja one jak ubrane za 4 zl.Co to jest za trend aby
    zalozyc sukienke w paski czy kwiatuszki (lub cokolwiek innego co sie
    znajdzie w SH) i uwazac sie za modnie ubranym. Oczywiscie sa
    wyjatki, czasem mozna znalesc perelke w SH,jakis dodatek. Tylko ze
    calosc stroju z SH wyglada po prostu zle i od razu rzuca sie w oczy.
    Z drugiej strony nie jestem fanka ubioru "na bogato" i epatowania
    metkami. Minimalizm i dobra jakosc to jest to!

    A co wy sadzicie drogie forumowiczki?
    Edytor zaawansowany
    • foamclene 17.01.09, 11:58
      zwykle interesuje sie tylko tym co mi sie pdoba
      faktycznie czesto jak czytam opisy fajnie ubranych dziewczyn czy
      opisy w sesjach magazynowych to co mi sie podoba pochodzi z sh
      lubie niepowtarzalnsc/innosc tych rzeczy
      Harel pisala o tym ostatnio
      harel.blox.pl/html
      pewnie, ze kupowanie czysciwa na wage to nie to samo co styl vintage
      jednak czesciej zdarza mi sie zachwycic sie osoba (jak pzniej sie
      okazuje)ubrana w lumpeksie niz innymi
      moze to kwestia tego ze po lumpeksach lataj dziewczyny
      zainteresowane moda
      wiedza co w trawie piszczy
      kombinuja
      i potrafia sie ubrac
    • magdal-ena2 17.01.09, 13:00
      Nie lubię rzeczy znoszonych, więc takie łupy z sh zdecydowanie nie będą budzić
      we mnie zachwytów. w przypadku innych łupów - ok. sama biegania po lumpach nie
      praktykuję - próbowałam kiedyś raz, ale wyszłam z pustymi rekoma i z
      przekonaniem, że to nie mój świat i styl. Lumpeksowe łupy na blogach polskich
      szafiarek naprawdę rzadko mi się podobają, na zagranicznych częściej, ale też
      bez przesady.
    • madelon1 17.01.09, 15:37
      W SH mozna sie natknac na niesamowite ubrania i akcesoria, i ma sie pewnosc ze
      to jedyny egemplarz tej rzeczy. Nie bedzie wpadki jak np z sukienka z Topshopu
      gdzie jest oczywiste z kad pochodzi, szczegolnie jak material ma wzor. Nie jest
      to przyjemne kiedy wpada sie na osobe w tej samej kiecce na imprezie ;-)

      Duza zaleta SH, ebay, dress agencies, sklepow charytatywnych itp. jest cena,
      mozna kupic rzeczy znanych projektantow czesto w idealnym stanie za grosze.

      Mi udalo sie zlowic idealna nowa pare szpilek z lat 80-tych z pieknym
      migdalkowym czubkiem w zoltym kolorze - na te buty kazdy zwraca uwage.
      Kosztowaly mnie mniej niz trampki z Primarku.

      Idealnym przykladem tego ze rzeczy z SH moga wygladac niesamowicie jest Remi z
      Fashion Toast, Susie Bubble z Stylebubble, Agathe z Style Bytes, Sztywniara i
      wiele wiele innych.

    • ensoleillement 17.01.09, 16:10
      mnie się nie wydaje, że wyglądam jak ubrana za 4 zł:) a przynajmniej taką
      informację dostaję zazwyczaj od otoczenia, po prostu dziewczyny podchodzą i
      chwalą lub pytają o daną rzecz- chyba by tego nie zrobiły jakby twierdziły, że
      wygląda tanio i zużycie:) W sh kupuje rzeczy, które wyglądają na zupełnie nowe i
      nie noszone. Ale inna sprawa, że mnie vintage za bardzo nie jara.
      --
      onemoredress.blogspot.com
    • cioccolato_bianco 17.01.09, 18:30
      na swoj sposob zazdroszcze im odwagi ;)
      --
      I like my money right where I can see it: hanging in my closet.
    • lili-pop 17.01.09, 18:40
      Wiadomość została usunięta ze względu na złamanie prawa lub regulaminu.
    • tralalumpek 17.01.09, 18:45
      zaraz sie poplacze ....ludzie kupuja rzeczy i zaraz biegna do
      skrzynk na ulicy zeby je tam wrzucic i zeby jedna z druga panna w
      polsce sobie mogla je w sh kupic (z metka oczywiscie)



      --
      forum.gazeta.pl/forum/71,1.html?f=53201
    • madelon1 17.01.09, 19:40
      tralalumpek napisała:

      > zaraz sie poplacze ....ludzie kupuja rzeczy i zaraz biegna do
      > skrzynk na ulicy zeby je tam wrzucic i zeby jedna z druga panna w
      > polsce sobie mogla je w sh kupic (z metka oczywiscie)

      ;-)

      nie wiem odnosnie czyjego postu to jest napisane ale z mojego wlasnego
      doswiadczenia wiem ze czasami zdarza mi sie kupic cos z zamiarem noszenia ale
      pozniej zdanie zmieniam i nic z tego nie wychodzi. Wtedy albo sprzedaje na ebay
      albo oddaje do sklepow charytatywnych czy dressing agencies.

      Zdarzylo mi sie ze poszlam do sklepu Oxfam i tam bylo mnostwo sukienek z
      Whistles, sklep ktory jest na przeciwko po prostu oddal te rzeczy z poprzedniego
      sezonu w celach charytatywnych i mozna bylo kupic sukienki z metka bardzo tanio.
    • croyance 19.01.09, 12:43
      Ja tez tak robie. Czasem zbyt impulsywnie cos kupie, czasem maz kupi
      mi ciuchy, ktore nie do konca mi pasuja ... raz matka przywiozla mi
      5 par nowiutkich spodni, ktore okazaly sie za male. Wszystko -
      doslownie, z metkami - oddalam do charity shop'u. Nie chce mi sie
      spedzac czasu sprzedajac na e-bayu, lepiej niech ktos skorzysta.
      --
      'People worry about kids playing with guns, and teenagers watching
      violent videos (...). Nobody worries about kids listening to
      thousands - literally thousands - of songs about broken hearts and
      rejection and pain and misery and loss'
    • jagoda_pl 17.01.09, 19:06
      Ciekawie sformułowane zdanie. Myślałam, że to jakiś skrót od nazwy serialu;). A już o co chodzi z tą sukienką w paski/kwiatki to już całkiem nie jarzę - a jakby była z H&M to już by się było modnie ubranym czy jak?

      Mnie nie razi strój od stóp do głów z SH, bo można tam znaleźć zarówno łachmany jak i nowe ciuchy z metką i nie mam takiego czytnika w oczach, aby rozpoznać skąd co pochodzi. Zauważyłam zgoła odwrotną tendencję: jak sobie coś kupię w "normalnym sklepie" to nikt nie zwraca na to uwagi, a jak wykopię coś na przysłowiowych szmatach lub na strychu to sypią się pytania skąd to cudo mam:).
    • allija 20.01.09, 02:45
      pytania pewnie się sypią, tylko czy na pewno jest tam słowo "cudo",
      nie przesłyszałaś się?
    • hotally 17.01.09, 19:43
      W SH jest duzo nowych ciuchow z metkami :) sama bylam zaskoczona...
      Jesli ktos ma smykalke do szukania moze wygladac olsniewająco w
      ubraniu od stop do glowy w SH ;]

      --
      because I've got only one life to live!
      aluh.fotolog.pl
      piesczajnik.fotolog.pl
    • dvt 17.01.09, 19:53
      Jesli chodzi o blogi, dziewczyny wygladaja oryginalnie kazda z osobna, natomiast
      zestawione razem robia sie wszystkie takie samne: kiecki w kwiatki, swetrzyska,
      botki do kostki, chusty, te straszne okulary a la Woody Allen, rajstopy
      biale...Na jedno kopyto.
    • pinacolade 17.01.09, 22:22
      Orginalność też oparta jest na jakiejś bazie.
      Z resztą na ulicy wiele takich dziewczyn nie zobaczysz.

    • nessie-jp 18.01.09, 00:51
      > Tylko ze calosc stroju z SH wyglada po prostu
      > zle i od razu rzuca sie w oczy.

      Jeśli rzuca się w oczy, że wygląda źle, to przecież nie ma znaczenia, że z SH --
      jakby to była taka sama całość, tylko z H&M albo innej sieciówki, to przecież
      wygądałaby tak samo źle!

      Pewnie, że ubieranie się w lumpeksie wymaga większego zaangażowania, wyczucia i
      wysiłku, niż wejście do sklepu i ubranie się tak, jak manekin na wystawie :) No
      i potrzeba na to mnóstwo czasu -- ja np. nie byłabym w stanie poświęcić tyle
      czasu i energii na wyszukanie kilku perełek, bo zwyczajnie nie mam kiedy.
      Lubiłam to, gdy byłam młodsza, nie pracowałam tyle.

      Teraz idę na łatwiznę -- kupuję w sklepie, o którym wiem, że na pewno znajdę tam
      swój rozmiar czy ulubiony krój albo kolor. Ale to przecież nie znaczy, że nagle
      zrobiła się ze mnie modnisia, a kiedyś byłam lumpeksiarą. Wręcz przeciwnie:
      uważam, że teraz wyglądam dużo nudniej i przeciętniej :(

      --
      Every procedure for getting a cat to take a pill works fine -- once. Like the
      Borg, they learn... -- Terry Pratchett
    • cortijo_blanco 18.01.09, 12:10
      Ja jestem na nie. Ubrania te moze i wygladaja orginalnie ale nie maja klasy.
      Szafiarki ubierajace sie w SH to dla mnie glownie studentki, ktore:
      a) maja duuuzo wolnego czasu na grzebanie w SH
      b) maja ograniczone zasoby finansowe
      Uwazam tez ze vintage SH to jedno a polskie sklepy sprzedajace odziez na wage to
      drugie.
    • ensoleillement 18.01.09, 12:19
      > Szafiarki ubierajace sie w SH to dla mnie glownie studentki, ktore:
      > a) maja duuuzo wolnego czasu na grzebanie w SH
      > b) maja ograniczone zasoby finansowe

      a to jakieś wielkie przestępstwo?

      > Uwazam tez ze vintage SH to jedno a polskie sklepy sprzedajace odziez na wage t
      > o
      > drugie.

      zgadzam się, dlatego ja znajduję mnóstwo rzeczy w sh a daleko mi do vintage.
      --
      onemoredress.blogspot.com
    • cortijo_blanco 18.01.09, 12:31
      > > Szafiarki ubierajace sie w SH to dla mnie glownie studentki, ktore:
      > > a) maja duuuzo wolnego czasu na grzebanie w SH
      > > b) maja ograniczone zasoby finansowe
      >
      > a to jakieś wielkie przestępstwo?

      Oczywiscie, ze nie. Pozwol mie jednak rozwinac maja mysl.
      Otoz po studiach zwykle idzie sie do pracy, gdzie obowiazujacy styl ubierania
      jest zupelnie inny. Ceni sie ludzi dobrze wygladajacych, eleganckich, z klasa, a
      tego nie osiagniesz ubierajac sie w SH.
      Poza tym zwykle dochody sie zwiekszaja i SH przestaja byc mekka. Ja raczej nie
      wyobrazam sobie, ze rzucam haslo 'idziemy do SH na zakupy' dziewczynom z pracy.
      Nie ten czas i miejsce.
    • nihania 18.01.09, 12:44
      tu sie z toba nie zgodze,
      jestem studentka a nie mam czasu poswiecac calych dni na szperanie w sh, nie
      wiem o jakich studiach mowisz, ale ja mam zajecia codziennie po 6-10 godzi, a
      gdy wracam do domu to moja praca dopeiro sie zaczyna- kolokwia, zaliczenia,
      opracowania.... ciezko wygospodarowac mi w tygodniu wieczor na wyjscie z facetem
      do kina...
      mam za to sporo pracujcych znajomych, ktore ubieraja sie z checia w sh, sa to
      prawniczki, ekonomistki i wcale sie tego nie wstydza...

      --
      mytinylittlecloset.blogspot.com/
    • dakota77 18.01.09, 12:46
      Owszem, faktem jest, ze dziewczyny w przywolanych w pierwszym poscie tematu
      babcinych sukienkach w kwiatki z SH to sa studentki, ktore nie musza martwic sie
      o dress code. Ale po pierwsze, praca pracy nierowna i sa zawody, w ktorych do
      pracy nie trzeba przychodzic w kostiumie i bialej bluzce, PO drugie, w SH
      rowniez da sie znalezc zakiety, klasyczne bluzki itp., tylko kazdy poluje na to,
      co lubi i co mu pasuje.
      Inna rzecz- nie zawsze na takie zakupy idzie sie dlatego, ze czlowiek nmie ma
      pieniedzy na inne sklepy. Tam przeciez mozna- nie mwoie ze zawsze-upolowac cos
      ciekawszego niz w sieciowkach.
      --
      dakotascatsandclothes.blogspot.com
    • ensoleillement 18.01.09, 12:52
      No cóż, mnie po sh nauczyła chodzić mama, więc pozwolisz, że się nie zgodzę. I
      to nie dlatego, że byłyśmy biedne, a dlatego, że można tam znaleźć perełki. Mama
      jest nauczycielką i uwierz mi, że zawsze wygląda na kobietę z klasą, bo ją po
      prostu ma. Oczywiste jest, że rzeczy z sh miesza z innymi, z "normalnych
      sklepów", ja robię tak samo. Po prostu nie raz i nie dwa można w takich
      miejscach znaleźć rzeczy nowe, z metkami, lub prawie nowe dobrych firm i
      genialne jakościowo. Myślę, że jak ktoś tego nie lubi robić czy nie potrafi, nie
      stanowi jeszcze powodu aby pochopnie i niesprawiedliwie oceniać innych, jako
      "źle wyglądających, nieeleganckich i bez klasy". Wybacz, ale nie poczuwam się.

      Co do zmiany stylu po studiach- też zależy od miejsca pracy. Dla niektórych moda
      jest na tyle ważna, że nie dadzą się wcisnąć w mundurki z popularnych lub mniej
      popularnych sieciówek, i będą wyglądać inaczej niż inni. Także dzięki temu, że
      będą umiejętnie łączyły ciuchy z sh z normalnymi. Kończę studia całkiem niedługo
      i nie wyobrażam sobie, żebym nagle była zbyt "z klasą", "elegancka" i bym miała
      zbyt dużo pieniędzy, aby zrezygnować z działalności, która daje mi tyle
      satysfakcji. I podejrzewam, że z upływem czasu również to sie nie zmieni. Pozdrawiam


      --
      onemoredress.blogspot.com
    • nihania 18.01.09, 13:04
      przyznaje ze widzialam czesto w sh kobiety przynoszace do kasy cale kosze takich
      najgorszych szmat, nie sztuka jest kupic duzo a byle co, po takich ludziach
      widac niestety ze 1) nie maja gustu 2) nie maja pojecia o dobrej jakosci ubran,
      przyznaje ze czesto zwracam uwage na tak ubrane kobiety,
      ale tutaj rozmawiamy o wyszukiwaniu perelek w sh, ktore umiejetnie polaczone
      dadza super zestaw, nie mozna uogolniac i mowic ze wsyztskie ubrania w sh to
      szmaty do podlogi a wszystkie kobiety ubierajace sie tam wygladaja jak bezdomne
      bo tak nie jest
      bardzo mnie razi na forum uogolnianie, wypowiadanie sie z wielkim przekonaniem i
      pewnoscia na tematy niekonieczne oczywiste,
      skoro autorka krytycznej wypowiedzi nie chadza do sh skad moze wiedziec co tam
      tak wlasciwie jest? jesli zwraca uwage na kobiety ubrane w zniszczone i brzydkie
      stroje to dlaczego nie zwraca uwagi na kobiety ubrane oryginalnie i stylowo
      ktore takze maja na sobie ciuchy z sh?
      --
      mytinylittlecloset.blogspot.com/
    • ensoleillement 18.01.09, 13:12
      > bardzo mnie razi na forum uogolnianie, wypowiadanie sie z wielkim przekonaniem
      > i
      > pewnoscia na tematy niekonieczne oczywiste,
      > skoro autorka krytycznej wypowiedzi nie chadza do sh skad moze wiedziec co tam
      > tak wlasciwie jest? jesli zwraca uwage na kobiety ubrane w zniszczone i brzydki
      > e
      > stroje to dlaczego nie zwraca uwagi na kobiety ubrane oryginalnie i stylowo
      > ktore takze maja na sobie ciuchy z sh?

      otóż to nihania, trafiłaś w sedno.

      Ja chcę tylko zaznaczyć, że każdy z nas jest inny, ma inne doswiadczenia i
      przywyczajenia, i tak jak ja jestem w stanie zrozumieć ludzi, którzy z zasady w
      sh nic nie kupią- i nie wyzywam ich od snobów i nie- kreatywnych, no tak po
      prostu nie uważam;)- tak i tych kupujących nie należy oceniać i piętnować. I
      powtórzę to, co ciągle się tu przewija- sh to nie tylko te sukienki w kwiatki i
      styl, o którym pisała autorka wątku- jest jeszcze cały wachlarz innych możliwości.
      --
      onemoredress.blogspot.com
    • magdaksp 18.01.09, 13:37
      nie ma sensu dyskutowac bo i tak inni wiedza lepiej.nie lubisz sh to do nich nie
      chodź-lubisz-ok.od dawna w Polsce w ciucholandach ubieraja sie ludzie,ktorych
      stac na ubieranie sie w normalnych sklepach,ale to uwadze nieotrych pań
      umknelo.a poz atym wrzucanie do jednego wora wszystkich szafiarek jest smieszne,
      bo np zadna z piszących w tym watku nie reprezentuje stylu sukienka w kwiatki i
      nerdy.
      a tekst o studentkach mnie rozwalil-ja studiaskonczylam ,w sh kupuje, wybralam
      sobie z własnej nieprzymuszonej woli taka prace, ze moge miec na glowie irokeza
      i nosic dwa rozne buty .nigdy nie chcialam pracowac w zawodzie gdzie konieczny
      jest dress code,ale widac tylko tacy ludzie sa traktowani powaznie.
      --
      bagladyshop.blogspot.com
      mój suwaczek
    • cortijo_blanco 18.01.09, 14:06
      Otoz mozna dyskutowac, bo przeciez po to jest forum dyskusyjne.
      Nie napisalam, ze wszystkie szafiarki sa studentkami, tylko, ze kojarza mi sie
      ze studentkami.
      I zapewniam Cie, ze z irokezem i dwoma roznymi butami nie potraktowalabym nikogo
      powaznie nawet gdyby byl artysta. Nie chodzi tez o ubieranie sie wg dress code,
      po prostu na wszystko jest odpowiednie miejsce i czas.
    • diabel.lancucki 18.01.09, 17:23
      cortijo_blanco napisała:

      > I zapewniam Cie, ze z irokezem i dwoma roznymi butami nie potraktowalabym nikog
      > o
      > powaznie nawet gdyby byl artysta. Nie chodzi tez o ubieranie sie wg dress code,
      > po prostu na wszystko jest odpowiednie miejsce i czas.

      To świadczy o ograniczonych horyzontach. Nie ma się czym chwalić.
    • magdaksp 18.01.09, 22:49
      diabel.lancucki-trafiles(trafilas)w sedno
      --
      bagladyshop.blogspot.com
      mój suwaczek
    • croyance 19.01.09, 12:46
      To jest ograniczone myslenie. Ubranie nie ma nic wspolnego z tym,
      kim jest czlowiek. Moj maz - profesor - tez czasami potrafi zalozyc
      dwa rozne buty. Dziekuje Bogu, ze nie patrze na powierzchowne rzeczy
      i nie oceniam ludzi po szmatach, ktore maja na sobie.
      --
      'People worry about kids playing with guns, and teenagers watching
      violent videos (...). Nobody worries about kids listening to
      thousands - literally thousands - of songs about broken hearts and
      rejection and pain and misery and loss'
    • black_magic_women 19.01.09, 13:19
      croyance napisał:

      > To jest ograniczone myslenie. Ubranie nie ma nic wspolnego z tym,
      > kim jest czlowiek. Moj maz - profesor - tez czasami potrafi zalozyc
      > dwa rozne buty. Dziekuje Bogu, ze nie patrze na powierzchowne rzeczy
      > i nie oceniam ludzi po szmatach, ktore maja na sobie.


      Trzeba by zobaczyc mojego św.p Pape-też profesora.Jego ubrania niejednokrotnie
      wołały o pomste do nieba,a wszelkie próby reformy były zbywanbe śmiechem;)
    • cortijo_blanco 18.01.09, 13:44
      Tak, tak, ja rozumiem, ze sh to nie tylko sukienki w kwiatki, ale skoro nie, to
      dlaczego wlasnie taki styl powtarza sie ciagle na szafiarkich blogach? Sukienki
      w kwiatki, przerabiane stare zaslony, brazowe buty po babci - nie podoba mi sie to.
      A gdzie sa te perelki, o ktorych tak piszecie? Dlaczego ich nie widze na
      blogach? I tez rozumiem, ze dla kogos perelka mog byc wlasnie znoszone buty z
      lat 70, ale w dalszym ciagu to do mnie nie przemawia.
      Poza tym jaka atrakcja jest robienie zakupow w sh? Dla mnie o wiele przyjemniej
      jest wejsc do pieknie urzadzonego sklepu w galerii handlowej, wypic kawe i
      spedzic milo czas.
      Ale oczywiscie kazdy z nas jest inny...
    • kadfael 18.01.09, 14:25
      Gdzie Ty tak nagminie widzisz te sukienki w kwiatki i stare buty? Ja
      często zaglądam na blogi szafiarskie i jakiejś epidemii nie widzę. A
      starych zasłon (co one właściwie z tymi zasłonami robią?) to nie
      widziałam chyba nigdy. Dwa jedyne przykłady przeróbki starych zasłon
      na ciuch kojarza mi się z literaturą :)
      --
      VIDE
    • ensoleillement 18.01.09, 14:36
      cortijo_blanco- ten temat był już wiele razy wałkowany na forum. I streszczę Ci
      to, co ustaliłyśmy po wielu godzinach dyskusji: są szafiarki, które nie mają w
      swojej szafie ani jednej pary oksfordów, ani nerdów, ani nawet sukienek w
      kwiatki. Może warto się rozejrzeć? Bo ja wtym wątku widzę co najmniej kilka
      takich szafiarek:) Oczywiście nie twierdzę, że od razu ten inny styl musi
      zachwycać, bo to już rzecz gustu- ale zaznaczam, że takowy nurt istnieje. To
      samo się tyczy perełek, bo ja np. uważam, że na moim blogu kilka rzeczy by się
      znalazło, które NIE są znoszonymi butami z lat 70., bo powtarzam, że NIE NOSZĘ
      się w stylu vintage. Co nie znaczy, że te które się noszą można atakować.

      do tych "wyjątków potwierdzających regułę" dodam jeszcze:
      www.flickr.com/photos/piksi_/1385234185/
      www.flickr.com/photos/piksi_/1615024382/
      www.flickr.com/photos/piksi_/1587043591/
      i446.photobucket.com/albums/qq186/mireia76/cold2-2.jpg
      www.leblogdebetty.com/wp-content/uploads/2009/01/neige-24.jpg
      i446.photobucket.com/albums/qq186/mireia76/DSC08396-.jpg
      i446.photobucket.com/albums/qq186/mireia76/19.jpg
      i tak dalej i tak dalej... być może po prostu nie odpowiada Ci styl żadnej z
      szafiarek i tyle, ale nie ma co dorabiać do tego ideologii na szersze tematy.
      --
      onemoredress.blogspot.com
    • dziewczynahiszpana 18.01.09, 17:15
      Chcialam dodac tak na marginesie, ze nie przekonuja mnie te posty ze
      wszystkie dziewczyny ubierajace sie w sh to wyrocznie w sprawach
      mody i trendsetterki, one szukaja odpowiednikow tego co jest akurat
      modne w sieciowkach. jestem za sh jezeli ktos nie ma pieniedzy i ma
      duzo czasu,i raczej nie przekonam sie ze w sh znajde markowe ubrania
      w moim rozmiarze z aktualnej kolekcji. chialam po prostu zauwazyc ze
      dziewczyny ktorych szafa w glownej mierze sklada sie z lupow z sh od
      razu rzucaja mi sie w oczy, to jest po ptostu widac,nie wiem moze
      mam rentgen w oczach a moze za bardzo orientuje sie jakie firmy te
      mniej i bardziej ekskluzywne maja akurat w ofercie.
      Nie wiem tez czemu ciagle za wzor mody stawiana jest ta blondynka z
      ww.blogu.
    • ensoleillement 18.01.09, 18:03
      dziewczynahiszpana napisała:

      > Chcialam dodac tak na marginesie, ze nie przekonuja mnie te posty ze
      > wszystkie dziewczyny ubierajace sie w sh to wyrocznie w sprawach
      > mody i trendsetterki,

      ożesz, a w którym poście coś takiego przeczytałaś??
      --
      onemoredress.blogspot.com
    • dziewczynahiszpana 19.01.09, 10:44
      Napisalam pod Twoim postem gdyz chcialam odniesc sie do zdjec tej
      wspomnianej bloggerki w Twoich linkach.
      Tamto bylo na marginesie;)
    • ensoleillement 19.01.09, 19:52
      ale ja też nie mówię o swoich postach, tylko ogólnie: gdzie ktoś coś takiego
      napisał?
      --
      onemoredress.blogspot.com
    • nihania 18.01.09, 13:54
    • cortijo_blanco 18.01.09, 14:00
      Dzieki Nihania, bardzo podobaja mi sie stylizacje na zdjeciach 3, 4 i 5. Ale to
      raczej wyjatek potwierdzajacy regule. Kazdy z tych ciuchow udaloby sie znalezc
      rowniez w zwyczajnym sklepie.
    • nihania 18.01.09, 14:05
      wlasnie o to chodzi, zeby umiec znalezc cos ekstra i w zwyczajnym sklepie i na
      wage, rownie dobrze w ladnym czystym i swiecacym centrum handlowym mozna ubrac
      sie bez gustu, tandetnie i smiesznie
      --
      mytinylittlecloset.blogspot.com/
    • miang 18.01.09, 14:44
      klasy tym bardziej nie kupisz za pieniadze
      --
      That which does not kill us, makes us stranger.
    • croyance 19.01.09, 12:49
      Wlasnie - klasa to cos zreszta zupelnie innego, niz ubranie, ktore
      ma sie na sobie.
      --
      'People worry about kids playing with guns, and teenagers watching
      violent videos (...). Nobody worries about kids listening to
      thousands - literally thousands - of songs about broken hearts and
      rejection and pain and misery and loss'
    • foamclene 18.01.09, 13:57
      zgadzam sie
      klasy nie mozna kupic w lumpeksie na wage
      niestety w butiku chanel rowniez ;)
    • tralalumpek 18.01.09, 14:04
      ani skonczonymi studiuami (zwlaszcza tymi platnymi w polsce ktore
      nawet szympans moze ukonczyc)



      --
      forum.gazeta.pl/forum/71,1.html?f=53201
    • foamclene 18.01.09, 14:14
      :))
      podobno swinie sa inteligentniejsze niz malpy
      i gdyby nie to, ze brak im przeciwstawnego/kciuka kto wie...
    • ensoleillement 18.01.09, 14:18
      a te szympansy to dalej o szafiarkach- studentkach bo nie kumam?
      --
      onemoredress.blogspot.com
    • ensoleillement 18.01.09, 15:17
      aha, dzięki tral
      --
      onemoredress.blogspot.com
    • vintazystka 18.01.09, 14:25
      vintage to moja pasja, ale...nie ubieram sie w sh od stop do glow. jak juz cos
      vintage to jedna rzecz i moze jakis dodatek, a reszta nowe i wspaniale. no i
      niekoniecznie z metka zara, bo w pobliskich butikach mozna znalezc super cacka
      (czesto nawet z polska marka, albo i nie metka bo z firmy odziezowej o nieznanej
      nazwie)i to dobrej jakosci.
      zeby miec styl, to trzeba wylacznie wyczucia w doborze ubran.
    • klymenystra 18.01.09, 14:43
      Ja jestem studentka, ktora ubiera sie w sh. Mam dwa motywy: nie widze sensu w
      wydawaniu kasy na durne sieciowki, gdzie ciuchy sa fatalnej jakosci - 50 zl za
      bluzke? 100 za spodnie? Moge miec rzeczy z tej samej sieciowki, lepsze
      jakosciowo, bo szyte pod normy brytyjskie, za pare zlotych. Zwykly rozsadek. A
      po drugie - nawet ubierajac sie w ubrania sh z sieciowek, mam poczucie, ze nie
      wygladam jak klon. Stare kolekcje polaczane z ciuchami z malych angielskich czy
      niemieckich firm daja mi niepowtarzalne ubrania. I owszem - patrzac na mnie,
      mozna powiedziec "Taka spodnice mozna znalezc w sklepie, taka bluzke tez",
      tylko... w ktorym sklepie? :)
      I jeszcze jedna sprawa - wiekszosc brytjskich sklepow szyje na dziewczyny, ktore
      maja biust - bluzki maja zaszewki, sa wezsze w talii, ale dobrze leza w ramionach.
      Czesto jestem chwalona za ubrania - i wygladam lepiej niz niejedna moja
      kolezanka, ktora ubiera sie od stop do glow w H&M. I na pewno nie nosze bialych
      rajstop i kiecek w kwiatki :/
      --
      72/95= 30FF

      75B nie istnieje. 80D teznie.
    • lejdi35 18.01.09, 15:02
      W lumpeksach można wyszukac wiele ciekawych
      rzeczy.Niezniszczonych,dobrej jakosci,firmowych.Trzeba tylko umiec
      szukać.Nie jestem zwolenniczka ubieraia sie od stóp do głow w rzeczy
      z drugiej reki,trzeba umiejetnie łączyć,miec wyczucie.Ja sobie nie
      wyobrazam życia bez lumpeksów,mam stamtąd wiele rzeczy.Większość
      naszych polskich szafiarek,ma styl ciekawy,umieja łaczyć ze soba
      różne rzeczy,jednak to że sa to rzeczy byle jakie i niestety tanie-
      to widac.
    • gabrielafrancuz 18.01.09, 15:20
      Nie wiem co mam sądzić o stylu ubierania się dziewczyn chodzących do sh bo tych
      stylów, jak już poprzedniczki wyżej zdążyły udowodnić, jest wiele. Sama w
      lumpeksach nie kupuję zużytych, zmechaconych szmat, tylko rzeczy wyglądające na
      nowe. Jako studentka mam satysfakcję, kiedy znajduję coś, co mi się podoba w
      ciucholandzie za 5-10, a nie 100-150 złotych w sklepie. Uważam że ciuchy H&M,
      Bershki czy Zary są niewarte swojej ceny. Wyszukuję ubrania z dobrej jakości
      materiału - lepszej, niż H&M-owa. Szczerze mówiąc, nie trzeba zresztą wiele się
      trudzić, by znaleźć ubrania lepszej jakości :P I jakoś nikt mi jeszcze nic
      przykrego nie powiedział na temat moich ubrań. I nie zarzucał braku klasy.
      Ale może autorka tematu ma rentgena w oczach i automatycznie rozpoznaje, jaki
      ciuch ile ma lat, jakiej jest marki i gdzie został kupiony.
      --
      www.streetfashionincracow.blogspot.com/
    • nessie-jp 18.01.09, 16:14
      > Uważam że ciuchy H&M,
      > Bershki czy Zary są niewarte swojej ceny. Wyszukuję ubrania z dobrej jakości
      > materiału - lepszej, niż H&M-owa. Szczerze mówiąc, nie trzeba zresztą wiele się
      > trudzić, by znaleźć ubrania lepszej jakości :P I

      Ano właśnie, ja czasem wchodząc do H&M, Vero Mody czy Zary mam wrażenie, że
      trafiłam do jakiegoś wyjątkowo marnego lumpeksu. Rzeczy niby nowe, ale
      przeciągnięte już przez 1000 głów, przymierzone przez 1000 spoconych
      zakupowiczek (BŁE), zmechacone i pozagniatane, z plamami, niektóre wręcz
      dziurawe i brudne!

      W lumpku przynajmniej ma się pewność, że wszystko jest wyprane i
      zdezynfekowane... A jak często sieciówki dezynfekują swoją kolekcję?

      --
      ADMIN - Antypatyczny Dreczyciel Masowo Indoktrynowanych Niewiniatek (furtive_kitten)
    • b3ata 20.01.09, 00:22
      Dokładnie, szczególnie w czasie wyprzedaży asortyment "ekskluzywnych
      sieciówek" (oksymoron) przypomina najtańszy SH...I ta atmosfera
      oblężenia, przepychanie, kolejki, ogólny chaos- zupełnie nie widzę,
      w czym hmy czy inne zary są lepsze. Ja kupuję to co mi się podoba,
      czy to w Venezi/Wittchenie/Simple czy w SH i nie mam z tego powodu
      żadnych kompleksów.
      --
      b.
    • cioccolato_bianco 18.01.09, 15:34
      ja nie wiem, niby w tych sh sa takie perelki i niepowtarzalne
      ciuchy ;)) ale jak dla mnie to wiekszosc (podkreslam: _wiekszosc_)
      szafiarek wyglada jak klony. nie mniej niz osoby ubierajace sie w
      tzw sieciowkach.

      i mozna tu dorabiac rozne ideologie o tym jaka wazna jest moda i
      wlasny tzw styl, ale nie uwierze, nie ze wzgledow ekonomicznych
      ludzie regularnie kupuja ubrania w sh.

      --
      I like my money right where I can see it: hanging in my closet.
    • elejna 18.01.09, 15:59
      Ekhm ja np.docieniam prostote i minimalizm w modzie a tu widze
      tendencje do ubierania sie warstwowo ( moze to ze wzgledu na te
      niska cene ?)łączenie rożnych faktur kolorów deseni, biegunka
      pomysłow. Pozatym mam awersje do uzywanej odziezy tzn wszystko mnie
      swedzi gdy patrze na grzebalce ;-)
    • gabrielafrancuz 18.01.09, 16:02
      Widzisz TU, tzn. gdzie?
      Czy wszystkie osoby kupujące w sh łączy styl ubierania się?
      --
      www.streetfashionincracow.blogspot.com/
    • cioccolato_bianco 18.01.09, 16:09
      pytanie wprawdzie nie do mnie, ale pozwole sobie na wypowiedz ;) nie
      znam osob, poza dziewczynami z forum/szafiarskich blogow, ktore
      ubieraja sie w sh. te z forum z cala pewnoscia laczy styl, wygladaja
      podobnie.
      --
      I like my money right where I can see it: hanging in my closet.
    • gabrielafrancuz 18.01.09, 16:17
      Ani obecna na tym forum magdaksp, ani BGóralska nie ubierają się we wspominane
      wyżej spódniczki w kwiatki, nie podążają ślepo za trendami, nie kopiują
      dziewczyn ze Skandynawii czy z Francji. :-) Nie zauważyłam tego.
      --
      www.streetfashionincracow.blogspot.com/
    • tralalumpek 18.01.09, 19:09
      gabrielafrancuz napisała:

      > Ani obecna na tym forum magdaksp, ani BGóralska nie ubierają się
      we wspominane
      > wyżej spódniczki w kwiatki, nie podążają ślepo za trendami, nie
      kopiują
      > dziewczyn ze Skandynawii czy z Francji. :-) Nie zauważyłam tego.


      ale wykladniki mody!
      jedna kiczowato/tandetnie/nudno ale z iwlkimi checiami i mniemaniem
      a druga no coz, nie jestem fanem smietnikow



      --
      forum.gazeta.pl/forum/71,1.html?f=53201
    • gabrielafrancuz 18.01.09, 19:11
      Chciałam tylko pokazać, że nie cała "społeczność szafiarska" ubiera się tak samo.
      --
      www.streetfashionincracow.blogspot.com/
    • croyance 19.01.09, 12:52
      Dla mnie kupowanie ciuchow - od czasu do czasu - w charity shop to
      kwestia pewnej ideologii; tak, jak wplacanie pieniedzy na konto
      Oxfam.
      Udalo mi sie w nich kupic kilka swietnych, starych broszek :-)
      --
      'People worry about kids playing with guns, and teenagers watching
      violent videos (...). Nobody worries about kids listening to
      thousands - literally thousands - of songs about broken hearts and
      rejection and pain and misery and loss'
    • pensyonarka 18.01.09, 17:20
      muszę się wypowiedzieć, bo po prostu już nie mogę. Rozumiem, że wszystkie osoby,
      które znasz mówią ci co i gdzie kupiły... Ja ubieram się bardzo klasycznie, nie
      mogę narzekać na brak pieniędzy, ale czasami zaglądam do sh. I zapewniam cię, że
      nigdy nie zgadłabyś, które moje ubrania są kupione w "normalnym" sklepie, a
      które w sh. Np. ostatnio kupiłam piękną, klasyczną marynarkę, z metką ze sklepu
      (zresztą Bennetona) za 3zł. I tak mogę wspomnieć jeszcze kilka rzeczy, które
      noszę regularnie, często też słyszę: "gdzie ty takie rzeczy kupujesz?"...
      To tyle jeśli chodzi o kwiatki i beznadziejne ubrania z sh. Natomiast mogę
      zrozumieć osoby, które w sh nie kupują (ale nie mogę zrozumieć tych co
      krytykują), moja mama niecierpi chodzić do takich sklepów, twierdzi, że po
      prostu nie ma cierpliwości, chociaż zawsze zazdrości moich zdobyczy:)
    • ensoleillement 18.01.09, 18:09
      > często też słyszę: "gdzie ty takie rzeczy kupujesz?"...

      ja naprawdę nie chcę się chwalić i uważam, ze wszystko jest kwestią gustu i to,
      co podoba się mnie i jakiejś grupie ludzi nie musi być obiektywnie cudownym
      ciuchem, ale- kurcze no!- słyszę to pytanie naprawdę bardzo często i to od
      różnych ludzi, a to ktoś na uczelni, a to w kinie, a na to na imprezie, znajomi
      i nieznajomi... i najczęściej właśnie chodzi o jakąs rzecz z sh, po czym po
      mojej odpowiedzi najczęściej jest głębokie westchnięcie i "ja to nigdy nie mogę
      tam nic znaleźć..!" Często zdarza mi się np pytanie, kiedy kupiłam, czy może
      jeszcze być w sklepie i czy były inne kolory... no ale to pewnie dlatego, ze
      ciuch wygląda na śmierdziucha z lumpa:)
      --
      onemoredress.blogspot.com
    • klymenystra 19.01.09, 09:27
      O to to! Mam to samo :)
      I jeszcze "O, znow masz nowa bluzke... Bardzo ladna, gdzie kupilas?" "Na
      ciuchach, jak zwykle. Cale 2 zlote kosztowala :D" "Zazdroszcze Ci, ja nie mam
      cierpliwosci/Nie moge nic znalezc nigdy/To tam mozna kupic takie rzeczy??? Daj
      mi adres!".
      Nawet mojego faceta - nie Polaka (czyli kogos, komu takie sklepy nie musza sie
      kojarzyc pozytywnie)- zarazilam lumpami i juz sobie kupil pare rzeczy - a na
      poczatku dziwnie patrzyl, jak przylazilam z siatami. Dopoki nie zobaczyl zawartosci.
      --
      72/95= 30FF

      75B nie istnieje. 80D teznie.
    • magdaksp 18.01.09, 22:56
      tu jest lista pewnie większości szafiarskich blogów ,nie wierze,ze po jej
      przejrzeniu całości można stwierdzić,ze wszystkie szafiarki ubierające sie w sh
      wyglądają tak samo.
      polskie-szafy.blogspot.com/
      --
      bagladyshop.blogspot.com
      mój suwaczek
    • lejdi35 18.01.09, 16:10
      najbardziej podoba mi sie blog takiej dziewczyny,co ma fryzurę "a la
      enerdowski piłkarz",blondyna z gługimi włosami z tyłu,a
      krótką,wyciepieloną górą Fryc fatalny,ale dziewczyna zgrabna i super
      sie ubiera.
    • nihania 18.01.09, 17:07
      rozumiem ze dziewczyny ktore krytykuja szafiarki i wkladaja wsyztskie do jednego
      worka, a jednoczesnie znaja i kojarza wiekszosc blogow wchodza na nie po to zeby
      potegowac swoja niechec i rozkoszowac sie swoja wyzszoscia gustow? ciekawe
      podejscie i fajny sposob na spedzanie wolnego czasu, ze tez nigdy nie probowalam
      tylko glupia jak mis ie sie jakas strona nie spodobala to wiecej na nia nie
      wchodzilam
      a moglam wchodzin na glupie strony i sie ekscytowac tym jak glupie one sa...
      --
      mytinylittlecloset.blogspot.com/
    • ladyjm 19.01.09, 22:36
      z opisu wnioskuję, że chodzi o aśkę z "w.p.u.s." też ją lubię:)
    • ensoleillement 19.01.09, 22:40
      ja również:)
      --
      onemoredress.blogspot.com
    • boska.marlena 18.01.09, 19:31
      ja mam czasami wrażenie, że współczesna moda idzie w kierunku jak największego
      oszpecania sie i tylko prawdziwe piękno znajduje w niej rację bytu . prawdziwa
      piękność wygląda piękinie nawet w sukience szmacie z sh
    • beautician 19.01.09, 09:05
      a ja chodze do angielskich butików i jest tam swietna odziez, jak nowa, a
      zreszta czesto z metka i mam niedrgogo sh ale first hand!
    • beesok 19.01.09, 20:52
      No to dodam swoje trz grosze :)
      Jest tu poruszanych kilka kwestii i moim zdaniem, mieszaja sie
      troche - dla mnie np. istnieje roznica pomiedzy SH i "vinatge" - nie
      mozna porownac np. koszuli Next kupionej w SH do prawdziwego vintage
      np.kolczyki Chanel z kolekcji (tu wpisz date)...O ile w SH nie chce
      mi sie grzebac bo nie musze - nie ukrywam, stac mnie na to zeby
      kupic to co chce w danym sklepie i nie musze tych "marek" szukac
      gdzie indziej, zreszta ciezko je znalezc w SH to do sklepow z dobrym
      asortymentem zgladam owszem :) jest kilka swietnych adresow w
      Lonynie gdzie faktycznie mozna trafic na prawdziwe lupy - czesto
      kolekcje z poprzednich sezonow nie do dostania nigdzie

      Co do stylu i pytania autorki watku - nie oceniam kogos po tym czy
      ma ciuchy od Chanel czy z SH (bardzo czesto nie widac co jest skad
      zreszta) dla mnie liczy sie jakosc i caloksztlat zestawionych ubran
      i czy sa dopasowane do figury/osoby/sytuacji. Uwazam, ze wiele
      "szafiarek" ubiera sie swietnie i inne sa po prostu tandetne - tyle,
      nie ma to nic wspolnego z tym GDZIE te ubrania kupily

      Nigdy nie kupilabym butow uzywanych i to jest jedyna rzec ktora mnie
      dziwi jak widze te blogi....ciuchy mozna wyprac, oddac do
      czyszczenia ale buty? bleee chocby nie wiem jakie i za ile :)

      Wkurzylam sie lekko jak kolezanka zapytana o to gdzie kupila swoj
      piekny idealny szary plaszczyk oznajmia ze to vintage, marki simpson
      of piccadily , ktora juz nie istnieje :((((((((((((((((

    • miriam_fashion 20.01.09, 11:13
      SH to skarbnica fajnych ubrań, w Polsce minęły już czasu "wstydu" korzystania z lumpów, teraz jest to bardzo trendy i nic w tym złego. Sama mam sporo rzeczy z lumpa, i dziwnie często znajomi pytają "gdzie kupiłaś takie świetn (tu nazwa danej rzeczy)..."
      to chyba dobry znak, że w lumpie można dorwać naprawdę fajne ciuszki i to za śmieszne pieniądze...


      --
      musthavefashion.blogspot.com/ - Blog Must Have Fashion
    • beesok 20.01.09, 18:53
      Poza Polska juz baaaardzo dawno tak jest, sklepy typu Oxfam itp sa na
      kazdej high street i raczej malo kto sie obecnie wstydzi tam
      zagladac..
      ja nie mam cierpliowsci do SH a jak pare razy przy okazji wizyty w
      Polsce przejrzalam te krakowskie (zreszta polecone na forum)to jakos
      malo zachwycajac byla zarowno jakosc jak i asortyment ciuchow ;)
    • zettrzy 20.01.09, 17:38
      nic nie sadze, bo spotykajac pania dyrektor w burej znoszonej
      marynarze i apaszce Hermesa nie jestem w stanie zgadnac czy i ktora
      z tych rzeczy pochodzi z lumpeksu (w warunkach amerykanskich,
      marynara jest fabrycznie nowa z Saksa, w stylu distressed look, a
      apaszka z lumpa, bo kto psychicznie zdrowy wywali $320 za chustke)

      do tego cala masa rzeczy lumpowych to autentyki sprzed 40, 30 lub 20
      lat, pieknie zrobione i w swietnym stanie, z materialow i o fasonach
      dzisiaj nie do zdobycia nawet u Hermesa, nawet za $6000 per suknie -
      jak np. te geometrycznie krojone sukienki z lat 1960

      oczywiscie sa rowniez rzeczy sh typu "zuzylo sie, ale ktos to moze
      jeszcze ponosic", do nabycia glownie w Armii Zbawienia, no i to sa
      faktycznie cudze smiecie, nadal cokolwiek uzywalne i wyjatkowo tanie

      zdarzylo mi sie pare razy zrobic podrobke ciucha z sh, bo autentyk
      nie byl w moim rozmiarze a po prostu musialam cos takiego miec

      wydaje mi sie ze opisujesz dziewczyny ubrane w styl hippie-boho,
      ktory istotnie najlatwiej sklecic z numerow z sh; natomiast czegos
      takiego jak "styl sh" nie ma, z przyczyn wymienionych przeze mnie i
      rozliczne poprzedniczki
      --
      reszty nie trzeba

      MAKE STYLE NOT WAR
    • sandy_brown 21.01.09, 13:12
      Ja nie mam ani nic przeciwko vintage ani SH. Przyznaje ze nie umiem
      szperac w secondhandach, nie lubie uzywanych rzeczy i w stylu
      vintage od stop do glow nie wygladam dobrze.
      Moze nie stac mnei na najwyzesze polki ale wydaje duzo na rzeczy,
      zazwyczaj klasyczne i dobrej jakosci.
      Czasem czuje sie jednak dyskryminowana- bo na pochwaly zasluguje
      wlasnie te dziewczyny, ktory wynalazly sukienki w kwiatki za 2 zl-
      bo przeciez dobrze wygladac za 500 zl to nietrudno a za 5 to juz
      wielki wyczyn.
      Mam nadzieje ze rozumiecie o co mi chodzi. Wg mnie doszlo ( tu na
      forum i nie tylko) do jakiegos paradoksu.
      --
      Do not read beauty magazines.
      They will only make you feel ugly.
    • tralalumpek 21.01.09, 13:47
      tak, to jakas mania starych szmat panujaca w polsce
      ale to taka specyfika srodowiska
      podobnie jak 'gwiazdy' polskiej sceny ubierajace sie na smietnikach
      europy lub w zarze albo innej ekskluzywnej sieci typu h&m czy promod


      --
      forum.gazeta.pl/forum/71,1.html?f=53201
    • bye-bye 21.01.09, 16:20
    • vintazystka 22.01.09, 11:05
      zupełnie się nie znasz, jeśli myślisz że tylko w Polsce, bo na całym świecie te
      "stare szmaty" są droższe od nowych. przykład:
      www.vintage70sclothing.com/Accessories/purses.htm
      właśnie w Polsce się nie znają, bo sprzedają suknie 40 letnie za 30zł.
    • tralalumpek 22.01.09, 16:57
      niesamowicie sie ciesze ze sie nie znam, dzieki temu omijam takie
      bazary jak ten pokazany
      strona ktora pokazalas sie koszmarem straszacym po nocach ludzi
      grafika (i nie tylko)



      --
      forum.gazeta.pl/forum/71,1.html?f=53201
    • ensoleillement 21.01.09, 14:35
      jak dla mnie na pochwały zasługuje każdy, kto ładnie wygląda:) ale nie rozumiem
      też, dlaczego nie rozumiesz tego

      > bo przeciez dobrze wygladac za 500 zl to nietrudno a za 5 to juz
      > wielki wyczyn.

      uważasz, że ja mając 1000 zł na życie mogę ubrać się tak, jak kobieta która
      zarabia kilka razy tyle? Oczywiście, ze nie bo nie stac mnie NAWET na Top Shop,
      zwykłą Zare czy Nine West, o innych sklepach nie wspominając:/ oooch, jak ja bym
      wyglądała jakby mogła sobie kupić chociaż połowę z tych rzeczy, co bym
      chciała!:) Oczywiście nie mam pretensji do losu, każdy ma tyle ile sobie zarobił
      i nie o tym tu mowa, bo to gdzieś tam mój wybór że nie pracuję po nocach i mam
      tego tysiaka a nie dwa. No ale fakt pozostaje faktem.

      Aha, ale tego paradoksu tak czy siak nie widzę, gdzie tak jest, na forum? Nie
      rozumiem, pokazywałas cos i zostałaś wyśmiana? Myślę, że absolutnie kazda z nas,
      nawet ta co biega w tych nieszczęsnych sukienkach w kwiatki (dalibyscie już
      spokój z tymi stereotypami!) szczerze zachwyci się piękną rzeczą, cudownej
      jakości, z drogiego lub mniej butiku, na który ją na razie nie stać:) Bo
      wszystkie kochamy modę, ot co. A że na codzień trzeba sobie radzić inaczej, no
      cóż, życie:)
      --
      onemoredress.blogspot.com
    • sandy_brown 21.01.09, 14:57
      > uważasz, że ja mając 1000 zł na życie mogę ubrać się tak, jak
      kobieta która
      > zarabia kilka razy tyle? Oczywiście, ze nie bo nie stac mnie NAWET
      na Top Shop,
      > zwykłą Zare czy Nine West, o innych sklepach nie wspominając:/
      oooch, jak ja by
      > m
      > wyglądała jakby mogła sobie kupić chociaż połowę z tych rzeczy, co
      bym
      > chciała!:) Oczywiście nie mam pretensji do losu, każdy ma tyle ile
      sobie zarobi
      > ł
      > i nie o tym tu mowa, bo to gdzieś tam mój wybór że nie pracuję po
      nocach i mam
      > tego tysiaka a nie dwa. No ale fakt pozostaje faktem.

      Nie i nie chce o tym dyskutowac.Nie moim celem bylo ocenianie czy
      wytykanie komukolwiek zycia za 50, 500 czy 5000 zl.

      I moze masz racje- paradoks to zle slowo- Moze lepiej trend. Musisz
      przyznac ze polskie blogi szafiarkowe (czesto uczestniczek forum,
      stad to forum w moim poscie) obfituja w rzeczy znalezione w SH. W
      sumie nie znam ani jednego polskiego bloga na ktorym nie byloby
      rzeczy z SH.
    • beesok 21.01.09, 15:38
      zgadzam sie z Sandy - na forum moda czesto (powtarzam CZESTO nie
      zawsze!) przy "drozszych" ciuchach jakos zawsze jest nawiazenie do
      ceny i tego ile ktos wydal i ze to nie warte i ze w SH to mozna tak
      pieknie itp.....a z drugiej strony tanie ciuchy z SH sa czesto
      zbytnio "gloryfikowane" :) Od razu czuje, ze bede atakowana za ten
      post ale tak wlasnie jest moim zdaniem :)

      Na marginesie dodam, ze to ile ktos wydaje na ciuchy malo ma
      wspolnego z "dobrym" wygladam, klasa, stylem itp - wlakowane to juz
      bylo tysiac razy i chyba nikt tu nie jest na tyle naiwny zeby
      sadzic, ze ciuch bedzie dobrze wygladal tylko dlatego ze jest drogi
      i czesto kobiety maja na sobie ciuchy za duze sumy a efekt marny
      niestety
    • ensoleillement 21.01.09, 16:00
      > Musisz
      > przyznac ze polskie blogi szafiarkowe (czesto uczestniczek forum,
      > stad to forum w moim poscie) obfituja w rzeczy znalezione w SH. W
      > sumie nie znam ani jednego polskiego bloga na ktorym nie byloby
      > rzeczy z SH.

      Sandy, ale powiedz mi proszę, z czego Twoim zdaniem to wynika? Z tego, że
      terroryzujemy szafiarki, które nie mają nic z sh i każemy im zamykać blogi?
      Wydaje mi się, że jednak nie o to chodzi i naprawde warto się nad tym zastanowić.

      Ja naprawdę nie rozumiem tej nagonki, człowiek się tu uzewnętrznia ze swoją
      pasją i jeszcze go opieprzą że złe trendy "lansuje":( Sandy, nie chcesz to nie
      oglądaj naszych blogów- załóż swój własny, bez ciuchów z sh i tak jak Tobie
      pasuje... jeśli będzie dobry to gwarantuję Ci, że będę jego stałą czytelniczką
      bo nie obchodzi mnie cena, którą ktoś wydał na ubrania, a to, czy wygląda
      ciekawie czy nie.

      --
      onemoredress.blogspot.com
    • sandy_brown 21.01.09, 16:03
      Enso- ale nie obrazaj sie. Ja naprawe podziwiam dziewczyny, ktore
      ubieraja sie dobrze w SH. Zauwazylam ze coraz mniej dziewczat
      pokazuje rzeczy hmm co tu duzo mowic- drogich/ nie z SH. I to mnie
      dziwi- chcialam raczej w te strone skierowac dyskusje- Czy nie mozna
      sie ubrac fajnie w "nie-secodnhandach"?
      Mam nadzieje ze rozumiesz :)
      --
      Do not read beauty magazines.
      They will only make you feel ugly.
    • ensoleillement 21.01.09, 16:55
      ojj no przecież się nie obrażam:) a to oczym mówisz to jak dla mnie jakieś
      ciekawe zjawisko socjologiczne, i o ile nie jest spowodowane po prostu tym, że
      tych biedniejszych kobiet jest wśród okołomodowej społecznosci internetowej
      więcej/ albo ta populacja jest po prostu młodsza niż przecietna, stąd mniej
      kasy- to jest to coś ciekawego:) Nie wiem, może bardziej szukamy aprobaty?
      Częściej chcemy się pokazać, pochwalić? Możliwości moze być mnóstwo:)

      Ale zmierzam do tego, że winić należy te kobiety, co się ubierają w normalnych
      sklepach i nie zakładają blogów, a nie te które założyły a ubierają się w sh:)

      > Czy nie mozna
      > sie ubrac fajnie w "nie-secodnhandach"?

      oczywiście, że można :) Np. moim zdaniem ja się czasem fajnie ubieram;) (zgadzać
      się co do tego nie musimy;) i uświadczysz na moim blogu, wbrew pozorom, wiele
      zestawów złozonych tylko i wyłącznie z "normalnych" rzeczy. Podobnie jak u
      innych, wspomnianych juz wcześniej (lub nie) szafiarek.

      natomiast powtórzę, że- ubierając Wasze tezy w trochę inne słowa- nie ma wśród
      społecznosci szafiarskiej kobiety, która powiedzmy ma ok trzydziestki, pracuje w
      dużej korporacji, ma bardziej lub mniej sztywny dress code, zarabia dość dobrze
      i ubiera się klasycznie, acz ciekawie w droższych/lepszych sieciówkach i
      nie-sieciówkach. No ale co my na to biedne poradzimy?:)

      --
      onemoredress.blogspot.com
    • sandy_brown 21.01.09, 17:05
      no widzisz- zgadzam sie z Toba, to jest jakies ciekawe zjawisko i
      wydaje mi sie godne przedyskutowania na tym forum :)
      Po przeczytaniu Twojej odpowiedzi rzucil mi sie w oczy na podzial
      "my" i "wy" - chyba wlasnie o to mi chodzi- nie zostane czescia tej
      spolecznosci forumowej, ktora lubie, ktorej opinie szanuje, ktora
      mnie czesto inspiruje bo nie kupuje w SH?

      Teraz czysto teoretycznie- myslisz e blog takiej wlasnie kobiety
      ubierajacej sie klasycznie bylby dobrze przyjety? w watku " co mamy
      dzisiaj na sobie" takie stroje czesto nie wzbudzaly entuzjazmu ( nie
      wzbudzaly chbya w ogole zadnych uczuc :) ) o ile dobrze pamietam

      Ciesze sie ze sie nie obrazasz- fajna dyskusja jest ok- agresja nie
      :)

      --
      Do not read beauty magazines.
      They will only make you feel ugly.
    • sandy_brown 21.01.09, 17:35
      o! dziekuje- nie znalam- fajne ciuchy i fajne ksiazki :)
      --
      Do not read beauty magazines.
      They will only make you feel ugly.
    • sandy_brown 21.01.09, 20:41
      a te znam :) ale przyznaje nie przez wszystkie te blogi przebrnelam
      dokladnie
      --
      Do not read beauty magazines.
      They will only make you feel ugly.
    • foamclene 21.01.09, 17:35
      no bo nudne biurowe kreacje nie wzbudzaja emocji
      takie jest zalozenie, ze maja byc "przezroczyste"
    • ensoleillement 21.01.09, 17:43
      > Po przeczytaniu Twojej odpowiedzi rzucil mi sie w oczy na podzial
      > "my" i "wy" - chyba wlasnie o to mi chodzi- nie zostane czescia tej
      > spolecznosci forumowej, ktora lubie, ktorej opinie szanuje, ktora
      > mnie czesto inspiruje bo nie kupuje w SH?
      >

      Heh, zaraz stracę cierpliwość serio:) Sandy, uwierz mi że do głowy by mi nie
      przyszło, żeby kogokolwiek różnicowac- kupuje w sh/nie kupuje, bo to dla mnie
      kompletnie nie ma znaczenia! Bardziej ma dla Ciebie niż dla mnie, naprawdę, w
      mojej głowie ten temat wypłynął po raz pierwszy przy okazji tego wątku. My-
      szafiarki, które prowadzą blogi i nie oceniają nikogo wg tego, gdzie kupuje
      ubrania, Wy- kilka osób w tym wątku, które uparcie twierdzą, że wszystkie
      szafiarki noszą szmaty w kwiaty za 2 zł i uważają to za haute couture. Źle, że
      użyłam takiego sformułowania, bo po pierwsze- powinnam mówić tylko za siebie, a
      nie za bliżej nieokreślone "szafiarki" (sama sie na to oburzam, więc sorry);
      poza tym wytworzyło to wrażenie, ze ja zuważam jakiś podział, podczas gdy
      wlaśnie ciągle tłumaczę, że z mojej strony czegoś takiego nie ma:)

      > Teraz czysto teoretycznie- myslisz e blog takiej wlasnie kobiety
      > ubierajacej sie klasycznie bylby dobrze przyjety? w watku " co mamy
      > dzisiaj na sobie" takie stroje czesto nie wzbudzaly entuzjazmu ( nie
      > wzbudzaly chbya w ogole zadnych uczuc :) ) o ile dobrze pamietam

      i znowu pytanie- z czego to wynika? Z tego, że wypowiedzi osób, którym takie
      outfity się podobały, były usuwane? Nie. A może z tego, że odbiorcy są w takim
      wieku/o takim stasusie materialnym/takiej a nie innej sytuacji zyciowej? To
      trochę tak, jakbyś miała do szafiarek pretensje, że prowadzą blogi o modzie,
      które na dodatek są popularne!, zamiast pisać o składaniu origami, które Ty
      przecież uwielbiasz:) Nie wiem czy jasna jest ta metafora...
      --
      onemoredress.blogspot.com
    • sandy_brown 21.01.09, 17:49
      hihi nie trac- juz koncze :)
      chcialam tylko sporsotwac- nigdy nie powiedzialac ze szafiarki
      kupuja szmaty etc

      i chyba podsumowanie- uslyszalam to co chcilama- wybierajac klasyke-
      jestem po prostu nudna :)

      Pozdrawiam!
      --
      Do not read beauty magazines.
      They will only make you feel ugly.
    • ensoleillement 21.01.09, 17:52
      > i chyba podsumowanie- uslyszalam to co chcilama- wybierajac klasyke-
      > jestem po prostu nudna :)

      ja tego nie powiedziałam i wcale tak nie uważam. Pozdrawiam:)
      --
      onemoredress.blogspot.com
    • foamclene 21.01.09, 18:49
      takie jest przeznaczenie odziezy biurowej :)
      pracownicy maja ciezko pracowac z nie emocjonowac sie strojami
      wspolparcownikow
      gdybym zatrudniala 3 ksiegowe nie chcialabym zeby wygladaly jak
      gwiazdy estrady
      podobnie ztrudniajac dziewczyne majaca przyciagnac uwage do serow
      ktore promuje nie ubralabym jej w czarne rurki i marynarke albo
      klasyczna sukienke
    • tequilkuk 21.01.09, 19:18
      Chyba malo wiesz o zyciu biurowym :PPP
    • foamclene 21.01.09, 21:19
      teraz faktycznie niewiele, bo juz mnie to nie dotyczy (miedzy inymi
      pewnie przez sztywne reguly, ktore towarzysza pracy "etatowej"),
      ale kiedys mialam powazne klopoty w pracy przez swoja fantazje :))))
      nie tylko ja moje "fantazyjne" kolezanki z biura rowniez :)
      najsztywniejsze reguly panwaly w US i chyba najgorzej wpominam
      wlasnie ten okres
      potem juz koroporacja, ale i tam bywalo niewesolo jesli chodzi o
      wyglad
    • karmelek4 21.01.09, 19:46
      foamclene napisała:


      > podobnie ztrudniajac dziewczyne majaca przyciagnac uwage do serow
      > ktore promuje nie ubralabym jej w czarne rurki i marynarke albo
      > klasyczna sukienke

      A szkoda..bo ja na pewno skusiłabym się na te sery tyko po to żeby pooglądać
      kreację:)
      Uwielbiam taką "nudną" klasykę :)
    • beesok 21.01.09, 20:15
      Foam wybacz ale nie wszystkie biura promuja "nudny" dress code!
      Poza tym czy tylko taki podzial istnieje?? :) Przeciez po pracy tez
      sie w czyms chodzi, he he he a niektorzy interesuja sie i nie pracuja
      i nie maja w szafie ani jednej "biurowj" koszuli/spodnicy/garnituru ;)
    • foamclene 21.01.09, 21:13
      podobnie jak nie wszytskie dziewczyny zaopatrujace sie w sh nosza
      sukienki w kwiatki warstowo nalozone na siebie i wygladaja jak
      ubrane za 4 zl :)
    • beesok 21.01.09, 21:34
      zgadza sie - ja tak nie uwazam i nie pisalam tego nigdzie ;)
    • foamclene 21.01.09, 21:50
      no ja wiem ze Ty nie :)
      ale na tym forum okreslenie wszyscy jest bardzo lubiane :)
    • tralalumpek 21.01.09, 20:43
      foamclene napisała:

      ...
      > podobnie ztrudniajac dziewczyne majaca przyciagnac uwage do serow
      > ktore promuje nie ubralabym jej w czarne rurki i marynarke albo
      > klasyczna sukienke


      bzdura, popatrz na reklamy i sposoby 'zachecania' do produktow
      seks, seks i tylko seks zwraca uwage , przyciaga oko, czesto trzeba
      sie domyslac co tak naprawde jest reklamowane seks czy piwo [jako
      przyklad jednej z rzeczywistych reklam]



      --
      forum.gazeta.pl/forum/71,1.html?f=53201
    • nessie-jp 21.01.09, 15:54
      > Czasem czuje sie jednak dyskryminowana- bo na pochwaly zasluguje
      > wlasnie te dziewczyny, ktory wynalazly sukienki w kwiatki za 2 zl-

      Ale co w tym jest dyskryminującego? Sama piszesz -- "wynalazły". Wychodziły,
      wyszperały, dobrały, zestawiły, dokupiły inne elementy -- słowem, utworzyły
      własny, autorski styl. Oczywiście, że to budzi większy podziw, niż zdjęcie
      ciucha z wieszaka w Zarze (ciucha który, notabene, połowa forum już 10 razy
      widziała).

      Rzeczy z SH bywają po prostu ciekawe, niebanalne. Rzeczy sieciówek -- cóż, są
      rzeczami z sieciówek, powtarzalnymi mundurkami.

      Jeśli już szukasz metafory, to taka różnica, jak między osobistym
      sfotografowaniem rzadkiego ptaka czy motyla, a zapisaniem sobie zdjęcia z
      Wikipedii. Pewnie, że i tu motylek, i tam motylek. Ale jednak radość z udanych
      łowów jest niewspółmiernie większa w pierwszym przypadku. I większy też podziw
      dla autora zdjęcia.

      --
      ADMIN - Antypatyczny Dreczyciel Masowo Indoktrynowanych Niewiniatek (furtive_kitten)
    • sandy_brown 21.01.09, 16:01
      nessie-jp napisała:

      > > Czasem czuje sie jednak dyskryminowana- bo na pochwaly zasluguje
      > > wlasnie te dziewczyny, ktory wynalazly sukienki w kwiatki za 2
      zl-
      >
      > Ale co w tym jest dyskryminującego? Sama piszesz -- "wynalazły".
      Wychodziły,
      > wyszperały, dobrały, zestawiły, dokupiły inne elementy -- słowem,
      utworzyły
      > własny, autorski styl. Oczywiście, że to budzi większy podziw, niż
      zdjęcie
      > ciucha z wieszaka w Zarze
      >
      No wlasnie nie rozumiem dlaczego...
      Ok, zgadzam sie ze sieciowkowe klony sa nudne ( tak samo jak
      vintage- sh-klony z zreszta) ale sa dziewczyny ktore w innych
      sklepach- ni tylko HM, Zara, Mango- potrafia wyszukac ciekawe rzeczy
      albo ulozyc super zestawy. nie powinno byc roznicy czy to SH, czy
      Mango czy Gucci- a jednak na tym forum jest.
    • madziusiuss 21.01.09, 23:04
      nessie-jp napisała:
      > Rzeczy z SH bywają po prostu ciekawe, niebanalne. Rzeczy
      sieciówek -- cóż, są rzeczami z sieciówek, powtarzalnymi mundurkami.
      > Jeśli już szukasz metafory, to taka różnica, jak między osobistym
      > sfotografowaniem rzadkiego ptaka czy motyla, a zapisaniem sobie


      Szczerze mowiac nie rozumiem porownania.Rzeczy w szmatexach to są
      ciuchy,ktore ktos zagranica kupil w zwykłym sklepie,potem sie nimi
      znudzil i wyrzucił.Nie dorabiajmy ideologii do prostej zasady sklepu
      z uzywaną odzieżą.


    • magdaksp 22.01.09, 00:31
      nie do końca tak jest, ja np zwykle w ciucholandach szukam ciuchów których nie
      dostane w żadnym innym sklepie w Polsce-czyli np sari,indyjskie
      spódnice(prawdziwe czyli lenghy !),jakieś egipskie tuniki itp.to nie są ciuchy z
      metkami sieciowkowymi.czesto tez mozna trafić na ciuchy z lat 80.
      ,90.,niedostepne w zadnym normalnym skepie.
      --
      bagladyshop.blogspot.com
      mój suwaczek
    • madziusiuss 22.01.09, 10:13
      Nowe sari,nowe ciuchy indyjskie,nowe tuniki egipskie kupisz w Polsce
      bez problemu w cenach regularnych po kilkaset zł sztuka.W szmatexie
      jest po prostu tanio i tyle,do zakupów nie trzeba dokładać ideologii
      Sama mam kilka rzeczy ze szmatexu,wiec nie jestem przeciwniczką.

      Wydaje mi się -i nie chcę tu nikomu sprawić przykrości,zrozumcie
      mnie dobrze- chwalenie się rzeczami ze szmatexu jest dobre jako
      awangarda,ktos ma porządne buty dobrej jakości,porządny płaszcz,do
      tego bluzka szmatex-to jest pewien styl.
      Ktoś,kto oficjalnie ubiera się tylko w szmatexie powinien być raczej
      Billem Gatsem.

      Szmatexy ostatnio się pogorszyly,w moim miescie to śmierdzące składy
      zuzytych szmat,chyba wiekszosc wlascicieli handluje też na allegro i
      tam wystawia co ciekawsze rzeczy? Dawniej było inaczej

      Do tego ceny u nas wcale nie sa po kilka zł,tylko od 30 w gore do
      200 zl i wiecej za sztuke.





    • ensoleillement 22.01.09, 10:26
      > Nowe sari,nowe ciuchy indyjskie,nowe tuniki egipskie kupisz w Polsce
      > bez problemu w cenach regularnych po kilkaset zł sztuka.W szmatexie
      > jest po prostu tanio i tyle

      Hm, a powiedz mi, gdzie mam w Polsce kupić nową spódnicę z metką Nexta, albo
      sukienkę Asosa? Nie chodzi mi o to, ze to niby jakieś wielkie firmy, ale po
      prostu niedostępne w Polsce. I jeszcze, gdzie mogę znaleźć nową spódnicę Deni
      Cler z początków istnienia tej firmy, jak jeszcze była naprawdę świetna
      jakościowo? W końcu, gdzie mogę kupić te mnóstwo innych ciuchów i dodatków,
      ktore nie wiem skąd pochodzą i z kiedy, ale no cóz, są po prostu jedyne i nie
      sposób znaleźć drugich takich? Widziałaś gdzieś moze w sklepach taką torebke,
      którą ostatnio znalazłam, albo taki szal, albo taką sukienke (tu wstaw opis..)?
      Albo chociaż podobną? Ja nie widziałam.

      > Do tego ceny u nas wcale nie sa po kilka zł,tylko od 30 w gore do
      > 200 zl i wiecej za sztuke.

      Mówisz dalej o lumpeksach?
      --
      onemoredress.blogspot.com
    • madziusiuss 22.01.09, 10:39
      Tak,mowie o szmatexach.Ubrania w okolicznych szmatexach maja ceny
      jednostkowe i wcale nie są tanie.Za grosze to są totalne szmaty do
      uszczelniania okien w piwnicy.

      Jeszcze raz podkreślam moje prywatne zdanie -ubranie szmatex
      jako "kaprys,szpan,dodatek" tak.Jako konieczność-lepiej milczeć.



    • black_magic_women 22.01.09, 10:46
      madziusiuss napisała:
      Jako konieczność-lepiej milczeć.
      >
      >
      >
      hańbi?!
    • madziusiuss 22.01.09, 10:56
      black_magic_women napisała:

      > hańbi?!

      Nie udawaj,ze nie rozumiesz.W kazdej kulturze istnieje odpowiednik
      przyslowia "Jak cię widza,tak cię piszą"

    • black_magic_women 22.01.09, 11:03
      madziusiuss napisała:

      > black_magic_women napisała:
      >
      > > hańbi?!
      >
      > Nie udawaj,ze nie rozumiesz.W kazdej kulturze istnieje odpowiednik
      > przyslowia "Jak cię widza,tak cię piszą"
      >



      Mnie na szczęscie widzą pięknie:)
    • ensoleillement 22.01.09, 18:14
      ja nie chodzę do tych, gdzie są wyceniane ciuchy, bo tam własnie jest więszkosc
      swetereków z primarka po 10 zł za sztukę. Jedyny sh z wycenionymi ciuchami, do
      którego chodzę, to nasze poznanskie portobello- komis, do którego przynoszą
      swoje ciuchy normalne kobiety, a panie właścicielki dbają o to, aby przyjmowac
      tylko te najlepsze. Sama oddaję tam ciuchy, a generalnie to prawdziwa kopalnia
      skarbów.

      natomiast zwykłe sh, o których mówię, mają ceny poniżej 50 zł za kg i z każdym
      dniem spadające do ok 15.
      --
      onemoredress.blogspot.com
    • madziusiuss 22.01.09, 23:22
      ensoleillement napisała:

      > tylko te najlepsze. Sama oddaję tam ciuchy, a generalnie to
      prawdziwa kopalnia
      > skarbów.

      Az sie boję bać,co za skarby tam są
    • magdaksp 22.01.09, 15:06
      bzdura-sari sprzedaje jeden sklep i ma dosłownie na stanie jedna sztukę.ja w
      ciucholandzie kupilam ok 30egzemplarzy.a jak sie spytasz o sari, choli,lenghe w
      india shopie to panie albo zrobią wielkie oczy albo pokażą ci jedna sztuke z
      poliestru za 300zl
      wiec nie wmawiaj mi głupot,egipskiej galabii,albo prawdziwej lenghi nie
      widziałam nigdzie poza allegro ,oczyiwiscie pochodziła z lumpeksu.
      --
      bagladyshop.blogspot.com
      mój suwaczek
    • magdaksp 22.01.09, 15:08
      a poza tym ja pisalam tez o ciuchach z lat wczesniejszch,ktore mialy nietypowe
      kroje i materiały-tych nie dostaniesz w żadnym sklepie.
      --
      bagladyshop.blogspot.com
      mój suwaczek
    • black_magic_women 22.01.09, 10:44
      magdaksp napisała:

      > nie do końca tak jest, ja np zwykle w ciucholandach szukam ciuchów których nie
      > dostane w żadnym innym sklepie w Polsce-
      .czesto tez mozna trafić na ciuchy z lat 80.
      > ,90.,niedostepne w zadnym normalnym skepie.


      Mam podobnie.Nie wiem w ilu sieciówkach wisza jedwabne
      ubrania(sukienki,bluzki)na moja kieszeń?Dzinsy 7 For All Mankind?A nawet jeśli
      trafiaja sie rzeczy z sieciówek to często i tak z różnych względó niedostępne w Pl.
      Jjeśli masz gust ubierzesz się ładnie/dobrze/mądrze i w "sklepie" i w
      lumpeksie.Jesśli nie masz tej iskry-patrz Ivana Trump,K.Skrzynecka,czy z
      wysokiekj półki Donatella V.
    • madziusiuss 22.01.09, 10:54
      Nigdy nie uwierze,że ktoś kupi dzinsy 7 For All Mankind za kilkaset
      dolarów i po kilku miesiacach wywali je na śmieci.Podróbkę z Chin
      tak,albo już totalnie zniszczoną szmatę
    • black_magic_women 22.01.09, 11:02
      madziusiuss napisała:

      > Nigdy nie uwierze,że ktoś kupi dzinsy 7 For All Mankind za kilkaset
      > dolarów i po kilku miesiacach wywali je na śmieci.Podróbkę z Chin
      > tak,albo już totalnie zniszczoną szmatę


      szmate...a,będę miła:)

      Teraz nie mam karty w aparacie,ale jeśli pani sobie życzy obfotografuję
      spodnie,i wszystkie wewnętrzne metki.Fakt,że to troche większy romziar,chyba
      31,więc nie taki chodliwy dla dziewczyn,ale jako luzniejsze dzinsy są ok.I
      wszyscy mnie onie pytaja ,bo tak świetnie leżą(mimo niedopasowanego
      rozmiaru!).Mam tez dzinsy Hilfiger
      a,ale te maja delikatne przetarcia i nie leżą aż tak ładnie.Też z kompletem metek



    • madziusiuss 22.01.09, 11:20
      Podróbki też maja metki.Czy sądzisz,ze ktos wyrzuci na smieci
      torebke Chanel,za ktora dał 1500 euro?Bo mu się znudziła?Złudzenia
      są piekne.

      Tommy Hilfiger-zwykła firemka,nowe dzinsy kupisz za 160 zł i
      pochodzisz w nich długo

      Deni Cler wspomniana we wczesniejszym poscie przez e. - firma z
      designem dla starych bab



    • karmelek4 22.01.09, 14:09
      madziusiuss napisała:

      >
      > Tommy Hilfiger-zwykła firemka,nowe dzinsy kupisz za 160 zł i
      > pochodzisz w nich długo


      Zwykła.. niezwykła...ale poproszę o dżinsy TH za 160 zł, bo u mnie chodzą po
      około 500 zł. A kurtka z kolekcji zimowej (taka do połowy tyłka) po 1.800,00 zł.
      PS. Na spodnie się piszę, jakbyś mogła to chętnie kupie za Twoim pośrednictwem.
      >
      >
    • madziusiuss 22.01.09, 14:38
      karmelek4 napisała:

      > PS. Na spodnie się piszę, jakbyś mogła to chętnie kupie za Twoim
      pośrednictwem.

      Spodnie za 160 -180 kupowalam normalnie w sklepie firmowym,w ciągu
      roku były kilka razy obnizki.W Factory outlet były niedawno duze
      ilosci dzinsów TH po 50-60 zł.
    • magdalena.ko 22.01.09, 22:12
      również z chęcią zarezerwuję miejsce w kolejce po spodnie ;-)
    • beesok 22.01.09, 14:32
      A'propos Chanel - odwiedz Resurrection w NY (Nolita) to zobaczysz
      ile jest takich znudzonych ;)

      Na Lex Ave. byl (niestety, juz nie istnieje!) sklep vintage
      specjalizujacy sie WYLACZNIE w torebkach Chanel - paniusie z Park
      Avenue podrzucaly tam swoje torebki zeby zrobic miejsce w szafie na
      nowe kolekcje :) Od razu mowie - bylo to sklep pzrepiekny, elegancki
      z pieknymi antycznym komodami w ktorych te torebki byly
      wystawione....ok w Polsce do tego etapu nie doszlismy (Chanel chyba
      wogole nie ma tam butiku?) ale umowmy sie ze ludzie pozbywaja sie
      drogich i bardzo drogich rezczy z wielu powodow ...
    • ensoleillement 22.01.09, 18:16
      > Deni Cler wspomniana we wczesniejszym poscie przez e. - firma z
      > designem dla starych bab
      >

      No wiesz, jakoś nie czuję się na tyle ograniczona, zeby nie założyć świetnej
      wełnianej ołówkowej spódnicy, tylko dlatego, ze normalnie się w danej firmie nie
      ubieram i w ogóle jest "dla starych bab". Podoba mi się i juz, serio uważasz że
      w ciągu tych wielu lat działalnosci nie zrobili ani jednej sensownej rzeczy?
      --
      onemoredress.blogspot.com
    • magdalena.ko 22.01.09, 22:24
      Kiedyś czytałam wywiad z panem Krukiem (Deni Cler, Vistula, W.Kruk to jeden
      wór). Dowiedziałam się z tego tekstu m.in. o tym, że w którymś momencie DC
      zmieniło target i swoje kolekcje zaczęło kierować do 20,30latek. Jednak nie
      sprawdził się ten pomysł i wrócono do wersji pierwotnej. Jak to pan Kruk
      podsumował: większość młodych Polek woli Zarę i nie ma sensu liczyć na to, że
      nagle zaczną wydawać tysiące na DC. To taka mała dygresja odnośnie DC sklepu dla
      dojrzałych kobiet. Młodzieńczy epizodzik jednak był;).

      Poza tym zgadzam się z enso: są rzeczy klasyczne, bądź na tyle uniwersalne, że
      nie istnieje coś takiego jak cenzura wieku.
    • ensoleillement 22.01.09, 22:40
      Też czytałam ten wywiad, w ogóle osoba pana Kruka i jego sposób prowadzenia
      interesów jest wart zainteresowania:)
      --
      onemoredress.blogspot.com
    • magdalena.ko 22.01.09, 22:48
      Zgadzam się. Zaimponował mi :)
    • bye-bye 23.01.09, 08:23
    • magdalena.ko 23.01.09, 11:57
      zgadza się - widziałam ;-) zresztą tak samo jak Deni a nie Deci ;-)) dzięki za
      poprawienie.
    • tralalumpek 22.01.09, 14:04
      madziusiuss napisała:

      > Nigdy nie uwierze,że ktoś kupi dzinsy 7 For All Mankind za
      kilkaset
      > dolarów i po kilku miesiacach wywali je na śmieci.Podróbkę z Chin
      > tak,albo już totalnie zniszczoną szmatę


      podpisuje sie pod tym


      --
      forum.gazeta.pl/forum/71,1.html?f=53201
    • beesok 22.01.09, 14:24
      Tralalumpek i Madziusiuss tu sie z Wami niezgodze....zdarza sie i to
      czesto :) Moj przyklad - kupilam sukienke Diane von Furstenberg
      (cena ok £250-300) na przecenie w NY za £70 i po powrocie do domu w
      Londynie uznalam ze jednak jest za ciasna i nie wyglada dobrze.
      Oddalam do dress agency i tam zostala sprzedana za £90 z czego ja
      dostalam na reke polowe ...sukienka byla z metkami i nie noszona
      wogole.
      Nie komentuje polskich SH bo po nich nie chodze ale to ze zdarzaja
      sie nowe ciuchami z metkami mnie nie dziwi - fajne ciuchy na pewno
      zdarzaja sie dosyc rzadko no ale domniemam ze to te "perelki" :)

      Jezeli juz mam cierpliwosc to czasem przejde sie po sklepach vintage
      w Londynie i czesto zdarzaja sie tam ciuchy z metkami - one sa
      zwykle przez to troche drozsze tez. Czestym zjawiskiem np. w
      Londynie sa ciuchy/buty z metkami nie noszone kupione na przecenach
      w NY (amerykanskie metki).

      Oczywiscie mowa tu o zupelnie innych sklepach niz typowy SH ale
      jednak zdarzaja sie drogie "wpadki" :) jakei ma znaczenie ze cos
      kosztowalo 500zl skoro nie lezy dobzre i bedzie sie kurzylo w
      szafie? Juz lepiej sprzedac za pol ceny a nie kazdy ma ochote i czas
      bawic sie w ebay jezeli ma 1-2 rzeczy do sprzedania ....
    • madziusiuss 22.01.09, 14:49
      beesok napisała:
      > Oddalam do dress agency i tam zostala sprzedana za £90 z czego ja
      > dostalam na reke polowe ...

      90 funtów to 412 złotych,to komis, a nie szmatex.
      Polska rzeczywistość szmatexów to smierdzące sklepy,zaopatrujące się
      w najtanszych hurtowniach szmat zagranica,stosy zniszczonych
      butów,używane biustonosze,brudne zabawki pluszowe,śmierdzące
      torebki,brudne krawaty itd.Cytat z internetu :

      HURT-MIX Outlet i Angielska Odzież Używana
      Zapraszamy do współpracy detalistów i hurtowników
      Oferujemy Państwu bardzo dobrej jakości towar pochodzący ze zbiórek
      szkolnych, charytatywnych oraz "door to door" a także EXTRA CREAM!


      Nie mówię o prawdziwych sklepach second hand,gdzie ceny są wysokie.

    • madziusiuss 22.01.09, 15:09
      To jest normalny cennik odzieży uzywanej

      www.tania-odziez.pl/door-to-door,178,0,1.html
      około 6 zł za kilogram,z czego część szmat z wora jest od razu do
      wyrzucenia.Z tego wynika,ze wiekszość wlascicieli szmatexów dopłaca
      do interesu,skoro "wszystkie forumowiczki" kupują ciuchy po 2-3 zł.
    • black_magic_women 22.01.09, 16:39
      madziusiuss napisała:

      > "wszystkie forumowiczki" kupują ciuchy po 2-3 zł.


      Tu sie z Toba zgodzę.Nie wiem jak w K-owie,czy W-wie,ale w Lublinie ubrania są
      wyceniane.Tam gdzie ja chodze od 6-8 zl za jakąś szmatke,po kilkaset np za
      kozuch .Nie wiem,może sa takie na wage,czy po 2,3 zl,,ale ja do takich
      grzebalni,ani śmierdziuchów nie chodzę;)
    • klymenystra 22.01.09, 17:55
      W Krakowie sa i takie i takie. Ja wole te na wage, bo wyceniane ubrania maja
      czasem ceny sieciowkowe - chociaz z drugiej strony kupilam ostatnio zz 18zl
      idealna, nowiutenka tunike, stworzona dla mojego half cupa M&S. Czesto jest tak,
      ze w jednym lumpeksie jest czesc na wage i czesc z wycena. Przewaznie w czesci
      na wage sa gorsze rzeczy, ja jednak lubie buszowac i znajduje bluzeczki czy
      spodnice po 2-3 zl. Miewaja przewaznie wady, np mala dziurke (ale to mozna latwo
      zaszyc).
      Aha - i nie kazda grzebalnia to smierdziuch, zapewniam :))) Jest takich kilka
      (na Kalwaryjskiej i na Filipa np), ale juz te ze smokiem maja bardzo przyzwoite
      rzezy, chociaz trzeba miec duzo cierpliwosci. Ale sie oplaca - spodnica na
      podszewce, z welny, za kolana, rozkloszowana, idealna na zime - na wage, za 2,5 :))
      Zaznaczam - nie kupuje tego, co nosi widoczne slady uzytkowania, czy sfilcowane
      i zmechacone szmaty :) To mi sie przytrafilo poraz ostatni, kiedy mialam 14 lat
      i zaczynalam przygode z lumpeksami:)
      --
      72/95= 30FF

      75B nie istnieje. 80D teznie.
    • magdaksp 22.01.09, 18:00
      ja nie kupuje tak tanio.takie ceny to chyba tylko na ubranka dziecięce i to tez
      raczej rzadko sie zdarza.
      najbardziej mnie śmieszy jak sh ma wycenę i np ciuchy atmosphere sa wycenione
      drozej niż w nowe w primarku.
      zauważyłam tez, ze takie perełki ciucholandowe u mnie wiszą wszafie od dawna i
      sa noszone regularnie, a takie sieciowkowe ciuchy kupione w sh pod wplywem
      chwili czesto po krotkim czasie oddaje.
      --
      bagladyshop.blogspot.com
      mój suwaczek
    • ensoleillement 22.01.09, 18:18
      madziusiuss napisała:

      > To jest normalny cennik odzieży uzywanej
      >
      > www.tania-odziez.pl/door-to-door,178,0,1.html
      > około 6 zł za kilogram,z czego część szmat z wora jest od razu do
      > wyrzucenia.Z tego wynika,ze wiekszość wlascicieli szmatexów dopłaca
      > do interesu,skoro "wszystkie forumowiczki" kupują ciuchy po 2-3 zł.

      czytam piąty raz i nie rozumiem:) jaka jest pointa? że są za drogie czy za tanie
      te szmateksy w końcu?:) no i rachunek przez Ciebie przedstawiony mi się nei
      zgadza, czemu dopłacają?
      --
      onemoredress.blogspot.com
    • madziusiuss 22.01.09, 19:07
      ensoleillement napisała:
      > te szmateksy w końcu?:) no i rachunek przez Ciebie przedstawiony
      mi się nei
      > zgadza, czemu dopłacają?

      O matko,na jakim Ty etapie edukacyjnym jestes,to jest zadanie na
      egzamin sprawdzajacy w klasie szóstej podstawowki.

      1 kg szmat w worku kosztuje w hurtowni między 5-6 zł.Wory trzeba
      dowieźć do sklepu.Zapłacić czynsz za lokal,swiatło,ZUS
      wlasciciela,ZUS pracowników.Towar wyprasowac,bo na wieszakach jest
      wyprasowany.Cześć szmat z wora wyrzucić od razu na makulaturę,bo są
      splesniałe,zapaskudzone przez myszy itd.
      Dżinsy ważą chyba 0,8kg,płaszcz chyba 1,5 kg itd.

      Cena 6 zł + koszty uboczne,sprzedaż 2 zł za ciuch? Urodzaj Świętych
      Mikołajów w polskich szmatexach? Może Wy kłamiecie,co? Aby
      usprawiedliwić maniackie kupowanie w SH?Niby za 2 zł,w
      rzeczywistości za 40,żaden ajwaj.

      Mam pytanie do forumowiczek z Wielkiej Brytanii,czy ludzie oddający
      ubrania dla biednych wiedzą,ze sa one odsprzedawane do n.p.Polski
      jako odziez uzywana,czy są jakies artykuły na ten temat?

      Tu jakaś okazja,niesort duński za 4,50 :)))
      www.aneta.com.pl/


    • klymenystra 22.01.09, 19:27
      Nie wiem, jak jest w Wielkiej Brytanii, ale we Francji doskonale wiedza, ze
      ciuchy jada na wschod. Maja tam cos takiego jak Emmaüs (wielkie lumpeksy,
      przewaznie na obrzezach, ale w Bx jest praktycznie w centrum), gdzie mozna kupic
      wszystko - od ciuchow poczawszy na meblach skonczywszy. Jezdza tam zarowne
      biedne imigrantki z Portugalii jak i bogate paniuncie. Ciuchy i inne rzeczy maja
      z roznych zrodel. Slyszalam np historie o jednej piekielnie bogatej pani, ktora
      swoje futra, meble, ciuchy i inne przeznaczyla wlasnie dla Emmaüs. Co tydzien
      wielka ciezarowka (nie wiem, ile tych ciezarowek jest na region, czy moze jedna
      na caly E.) jedzie do Polski, gdzies pod Poznan - o ile wiem, tam jest centrum
      uzywanej odziezy, nie tylko francuskiej. Ludzie o tym doskonale wiedza.
      Co do ubran dla biednych - wiekszosc firm (np PCK, za czasow koszy) nie
      przeznaczalo dla biednych ubran z kontenerow, a dochod z ich sprzedazy. Czemu
      niby biedni maja lazic w czyms uzywanym? Moze nie kazdy lubi? Moj tata prowadzi
      akcje pomocy i czesto dostaje takie ubrania "dla biednych" - az wstyd je wozic,
      bo sa zniszczone. Raz jakis sklep z jeansami (markowymi, zeby nie bylo)
      przekazal 100 par spodni - ludzie wzieli moze jedna lub dwie pary - przeciez nie
      beda chodzic w czyms, co im nie pasuje, albo jest zwyczajnie brzydkie!
      --
      72/95= 30FF

      75B nie istnieje. 80D teznie.
    • black_magic_women 22.01.09, 22:28
      klymenystra napisała:

      we Francji doskonale wiedza, ze
      > ciuchy jada na wschod. Maja tam cos takiego jak Emmaüs

      W Lublinie też jest,wiem,bo pomagaja w ten sposób bezdomnym
    • ensoleillement 22.01.09, 19:43
      no jestem na etapie podstawówki najwidoczniej:(
      --
      onemoredress.blogspot.com
    • black_magic_women 22.01.09, 16:34
      beesok napisała:

      > fajne ciuchy na pewno
      > zdarzaja sie dosyc rzadko no ale domniemam ze to te "perelki" :)
      >


      Dokładnie-perełki.Na takie trafiam niezmiernie rzadko,w szafie mam ich dosłownie
      kilka,min torbe Bottegi,o której już tu wielokrotnie pisałam.
      Piszecie,że chińskie podróbki-jezeli tak to naprawde niezwykłe.Skóra z której
      wykonana jest moja torba(tzn szmata jak piszecie)jest tak miękka i delikatna,tak
      wykonczona,że chcociaż na pewno ma juz pare lat wyglada niesamowicie.
      Powtórze,jeśli Chińczycy robia takie wspaniale podróbki,z metkami jak mała
      książka telefoniczna,to chapeau bas!
    • beesok 22.01.09, 20:40
      woah! ja nazwalam Twojej torecki szmata i nie wypowiem sie na temat
      czy jest oryginalna czy nie bo jej nie widzialam ale nie zdziwilabym
      sie gdyby byla oryginalna :)

      zreszta bottega to jedna z tych marek ktore BARDZO ciezko znalezc w
      komisach - chyba ze jakis naprawde stary model niechodliwy. Jesto to
      jedna z moich ulubionych ale z bole place ceny "rynkowe" - no
      przynajmnej na przecenie bo w komisach te modele ktore mnie sie
      akurat podobaja nie pojawia sie chyba nigdy :)
    • tequilkuk 23.01.09, 14:59
      ja mysle ze ten kto ja sprzedal (w sh, nie orginalny wlasciciel) nie
      wiedzial co ma. BV to nie Chanel czy inna Prada ktora znaja wszyscy.
      BV jest troche dla "znajacych sie". U nas pisali w gazecie o mlodym
      chopaku ktory wygrzebal w sklepie z rzeczami uzywanymi unikat
      longplay. Kupil za 25 koron a znawcy wycenili wartosc na 150.tys :)
    • foamclene 21.01.09, 16:20
      wrzuc linki do swoich zdjec
      ja ostatnio malo bywam i mi umknely
      fakt ze glownie podniecam sie lumpeksowymi zdobyczami, moze dlatego
      ze sa nieosiagalne?
      w kazdym razie buty prady siog bardzo mi sie podbaja
      miu miu dakoty rowniez :)
    • sandy_brown 21.01.09, 16:53
      czuje sie niezrozumiana- nie napisalam tego posta kierowana
      frustracja bo ktos nie pochwalil moich butow czy spodni kupionych
      gdzie indziej i drozej niz w SH.

      Chcialam bronic stanowiska tych ktore uwazaja ze mozna ubrac sie
      ciekawie, dobrze, ladnie, oryginalnie nie kupujac rzeczy w SH.
      A moze juz sie nie da?? ( i to wlasnie bylby ten paradoks)
      --
      Do not read beauty magazines.
      They will only make you feel ugly.
    • ensoleillement 21.01.09, 17:00
      > Chcialam bronic stanowiska tych ktore uwazaja ze mozna ubrac sie
      > ciekawie, dobrze, ladnie, oryginalnie nie kupujac rzeczy w SH.
      > A moze juz sie nie da?? ( i to wlasnie bylby ten paradoks)

      ojej no ale to naprawdę jest problem z sufitu:( może mówisz o kims konkretnie
      kogo ja nie kojarzę, albo o jakieś dyskusji która mi umknęła? no bo za nic nie
      powiedziałabym, że tylko lumpy sa gwarancja dobrego ubioru, przecież to jakaś
      bzdura totalna jest:)
      --
      onemoredress.blogspot.com
    • foamclene 21.01.09, 17:31
      a kto moiwl ze sie nie da
      chyba latwiej sie ubrac dobze u prady niz na targowisku miejskim
      no chyba ze sie nie umie to swiety boze nie pomoze :)))))))
      no ja osobiscie wolalabym u prady jak carrie zeby mi szampana na
      powitanie podawali
      :)))))))
    • beesok 21.01.09, 20:26
      sorry, ze sie wtracam w dyskusje ale tez zauwazylam, ze blogi
      polskich szafiarek sa zdominowane przez ciuchy z SH albo sieciowe
      marki typu H&M, Zara itp - (zreszta duzo ciuchow z SH to sa wlasnie
      te same marki typu next, benetton itp tylko taniej bo SH) nic nie
      mam przeciwko tym markom ale sa to ciuchy popularne - w wiekszosci
      krajow poza polska uznawane za tania niska polke (zeby ladnie
      sformulowac) ale przeciez miedzy np. Prada a Topshopem jest cala
      galaktyka marek niszowych, nie-masowych z sredniej polki, niestety w
      wiekszosci nie sa dostepne na polskim rynku i ich ceny w relacji do
      przecietnych zarobkow polakow sa wysokie - ja lubie czytac
      zagraniczne blogi modowe wlasnie ze wzgledu na takie niszowe marki,
      ciekawe ciuchy ciekawe strony www itp...

      A z drugiej strony bardzo mi sie podoba tez jak ktos fajnie
      skompletuje stroj w oryginalny sposob a potem okazuje sie ze ta
      wystrzalowa sukienka to zwykla..Zara he he he ;)

      Chyba sie troche poplatalam :) ale mam wrazenie, ze na polskich
      blogach dominuja zara i h&m, nine west i temu podobne i jakos te
      zestawienia (choc nie sa zle) sa lekko nudne :)
    • dakota77 21.01.09, 20:37
      Ale sama sobie odpowiedzialas, czemu akurat te tansze marki sa popularne,
      piszac, ze niemasowe, srednipolkowe marki sa trudnodostepne w Polsce i jak na
      polskie zarobki drogie. Jak bedzie sie u nas zarabiac lepiej, pojawia sie pewnie
      i one. No i pamietak, ze wiekszosc szafiarek to studentki czy dziewczyny na
      poczatku drogi zawodowej, czesto nie dysponujace sporym budzetem.
      --
      dakotascatsandclothes.blogspot.com
    • beesok 21.01.09, 21:38
      ha ha no tak wyszlo - ja nie zadawalam pytania :) komentowalam ogolnie
      po prostu
    • dakota77 21.01.09, 21:42
      Wszystko jedno, czy pytalas czy nie:-). Faktem jest, ze wskazalas przyczyny
      zjawiska prawidlowo, a jednak wciaz sie dziwisz, ze w Polsce nosi sie takie a
      nie inne marki:-)
      --
      dakotascatsandclothes.blogspot.com
    • beesok 21.01.09, 21:50
      he he he nie dziwie sie ze tak jest ale mimo wszystko dziwi mnie
      czasem nastawienie do tych marek szczegolnie na blogach, ktore sa
      jednak o modzie, trenadch itp...:)
    • foamclene 21.01.09, 21:10
      ja mam wrazenie ze "szafiarki" to specyficzna gruba
      buszujacych w sh

    • zettrzy 21.01.09, 18:48
      > bo przeciez dobrze wygladac za 500 zl to nietrudno a za 5 to juz
      > wielki wyczyn.

      sama trafnie znalazlas zrodlo tej "dyskryminacji" - kazdy ze sie tak
      wyraze glupi potrafi kupic gotowa elegancje, natomiast stworzenie
      tejze elegancji z elementow wygrzebanych ze "smietnikow europy"
      wymaga i talentu i wysilku
      --
      reszty nie trzeba

      MAKE STYLE NOT WAR
    • batutka 22.01.09, 01:06
      sandy_brown napisała:

      > Czasem czuje sie jednak dyskryminowana- bo na pochwaly zasluguje
      > wlasnie te dziewczyny, ktory wynalazly sukienki w kwiatki za 2 zl-
      > bo przeciez dobrze wygladac za 500 zl to nietrudno a za 5 to juz
      > wielki wyczyn.

      w jednym zdaniu sama sobie opowiedzialas na pytanie: na pochwale zasluguja
      wlasnie dlatego, ze potrafia wygladac super za 5 zl. :-)
      --
      Ania 08.10.2007
      Maja 16.11.2008
    • tequilkuk 23.01.09, 14:30
      Nie wierze ze mozna skompletowac caly stroj za 5 zl. Jedna bluzke to
      i pewnie ze sie da wygrzebac ale do tego trzeba dobrac reszte.
    • masha_qrella 21.01.09, 15:43
      A wlasciwie to rozumiem punkt widzenia autorki, t jej przekonanie ze
      ma racje. Owszem, wnioski ktore wyciaga sa niejako prawidlowe. Bo
      rzeczywiscie, szmatek w kwiatki sie nigdzie indziej, poza lumpeksem
      nie kupi, wiec od razu sie rzuca w oczy.

      Ale spojrzalam dzisiaj do mojej szafy, I jakby nastaly szczesliwe
      czasy ze znow bede miala czas na pstrykanie, to naocznie pozwole
      autorce doswiadczyc ze kupowanie w SH/charity shop nie oznacza
      przynaleznosci do pewnego stylu.
      I tu lezy pies pogrzebany.. bo po jednych ciuchach widac ze sa z SH
      ( i wtedy mozna sobie wyglaszac pogladY0 a po innych nie - i poglady
      padaja.

      Mam wiele rzeczy – glownie spodnic czy swetropodobnych ,( ubran
      ktorych , swoja droga, sie bezposrednio na skore nie nosi;) I sa to
      po prostu rzeczy ciekawe, nieprzesadnie oryginalnie (zadne tam
      vintage, nie mam mozliwosci nosic vintage na co dzien), ale tak
      samo, mam duzo takich rzeczy ze zwyklych sklepow – po prostu nie
      lubie sieciowek, I sukienek dajacych ryzyko ze ktor na imprezie
      bedzie mial podobna;)

      --
      Pozazdrosciła (nie)Pannie, i też wyjdzie.
      Good weather for ducks.. ,
      Do Anglii bez języka?
    • cortijo_blanco 23.01.09, 07:26
      Powyzej padlo pytanie czy ludzie oddajacy uzywane ubrania wiedza, ze beda one
      odsprzedawane w lumpeksach.
      Ja mieszkam w UK. Mniej wiecej co trzy miesiace w mojej skrzynce pojawia sie
      ulotka mnieje wiecej takiej tresci:
      "Czy wiecie, ze wiele rodzin z Europy Wschodniej nie moze sobie pozwolic na
      modne ubrania, nowa posciel, buty i ubrania dla dzieci? Prosimy o przygotowanie
      juz przez panstwa nie uzywanej odziezy i wystawienie jej na chodnik w dniu..."
      Niestety w ulotce nie ma ani slowa o tym co sie z ta odzieza stanie. Mysle
      jednak, ze dla brytyjczykow nie ma to znaczenia, bo i tak maja poczucie
      spelnionego obowiazku.

      Co jakis czas dostaje tez ulotki od renomowanych organizacji charytatywnych, ale
      tam jest juz informacja, ze odziez pojedzie do ktoregos z krajow afrykanskich.

    Popularne wątki

    Nie pamiętasz hasła

    lub ?

     

    Nie masz jeszcze konta? Zarejestruj się

    Nakarm Pajacyka