Poprzedni wątek pt. "macie swoje ulubione ciuszki" przypomniał mi o mojej
głupocie, czyli zakupoholizmie. Otóż ja naprawdę na to choruję, mam pełne
szafy ubrań. wcześniej nie było dnia, żebym nie kupiła sobie czegoś nowego.
niektóre rzeczy nie ujrzały nawet światła dziennego.
ale się leczę. od maja nie kupiłam żadnego ciuszka. żadnej torebki i żadnych
butów. nie wstąpiłam do żadnej galerii podczas ostatnich wyprzedaży.
czy wy też kupujecie coś ze względu na samo kupowanie? na chilową przyjemność?
później przychodzicie do domu, mówicie w sumie mogłabym się bez tego obejść,
ale i tak nie oddajecie zakupionej rzeczy, bo aż żal. W końcu jest taka ładna,
tak dobrze w niej wyglądasz, na pewno będziesz miała z nią często do czynienia.
A pieniądze przepadają. :(
--
natazilkapl.blogspot.com/