Dodaj do ulubionych

anulowanie umowy sprzedaży nieruchomości

17.02.10, 21:35
Jestem ofiarą oszusta! W miesiącu sierpniu sprzedałam nieruchomośc
aktem notarialnym z adnotacją iż należność za w/w nieruchomośc
zostanie zapłacona przelewem na moje konto w ciągu kilku
dni/wyznaczono termin/.Czas ten był rzekomo potrzebny do uzyskania
kredytu przez kupujacego.Do dnia dzisiejszego nabywca nie zapłacił
nawet złotówki a nieruchomość sprzedał/styczeń 2010/ osobie
trzeciej, ta z kolei wystawiła nieruchomośc do ponowej
sprzedaży.\Oczywiście sprawę skierowałam do sądu/grudzień 2009r./ o
anulowanie umowy sprzedaży.Jednakże czas działa na niekorzyść i nie
wiem jak można powstrzymać ten oszukańczy preceder bo jak ktoś może
handlować czymś co nie jest jego.Obawiam się ,że zanim sąd wyda
wyrok będą już nowi właściciele. I co wtedy?Czuję się bezsilna!
Obserwuj wątek
    • Gość: Ewa Re: anulowanie umowy sprzedaży nieruchomości IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 18.02.10, 01:20
      Niestety, nie jest to takie proste i nie wygląda wcale tak jak oczekuje tego
      autorka wątku.
      Umowa sprzedaży zawarta w formie aktu notarialnego przenosi własność
      bezwarunkowo. Gdyby notariusz wpisał (co korzystne dla autorki), że własność
      przejdzie po dokonaniu zapłaty - umowa byłaby nieważna zgodnie z polskim
      kodeksem cywilnym.
      Wychodząc od notariusza nabywca wyszedł jako właściciel nieruchomości a
      sprzedająca jako ta, która ma roszczenie o zapłatę ceny.
      Nie oszukujmy się, że mogło być inaczej - nie mogło, bo żadne notariusz nie chce
      sporządzić umowy nieważnej a to tak oczywiste kwestie, że na drugim roku prawa
      już o tym uczą.

      Ja przepraszam, że mówię Ci o tym tak zupełnie wprost ale nie zamierzam "mydlić
      oczu" albo stwarzać pozory, że jest inaczej.

      Skoro nabywca wyszedł od notariusza jako właściciel jak napisałam wyżej - mógł
      od razu sprzedać nieruchomość: to prawo sprzedaży (szerzej: rozporządzania)
      wynika z bycia właścicielem.

      Pozostały roszczenia o zapłatę ceny - i teraz pytanie jak masz dochodzić tej
      ceny: wg procedury uproszczonej o ile nabywca został poddany w akcie egzekucji z
      art. 777 kpc co do zapłaty, czy tez z powodztwa cywilengo (tu jecscze bardziej
      wspólczuję bo to pewnie kilkuletni proces).
      Poddanie się egzekucji z art 777 kpc nie gwarantowało Ci zapłaty ceny -
      stworzyło jedynie możliwość dochodzenia w sposób uproszczony należnej Ci ceny
      (klauzula wykonalności i do komornika), bez długotrwałego procesu przed sądem.
      Dalsze pytanie: nawet jeśli było poddanie się egzekucji czy komornik będzie miał
      z czego egzekwować? Mamy w kraju wydanych wiele wyroków zasądzających, których
      nie można wykonać bo zwyczajnie nie ma jak.

      Reasumując: szybko dobry adwokat, który oceni czy np istnieje możliwość
      uderzania w skargę pauliańską. Tu, skoro rzecz działa się w krótkim czasie,
      pewnie nie było wpisu własności do księgi wieczystej a tym samym kolejnego
      nabywcy nie chroniła wiara publiczna ksiąg wieczystych. Szkoda oczywiście tych
      kolejnych nabywców ale gdyby można było wystąpić ze skargą pauliańską i
      zabezpieczyć powództwo o zapłatę na tej nieruchomości - może to miałoby sens,
      ale nie wiem czy to w ogóle możliwe: ja nie jestem adwokatem i nie mnie oceniać
      przesłanki a poza tym szczegółów zbyt mało do takiej oceny.

      Pozdrawiam,
      współczując niesamowicie.

      • Gość: Maja Re: anulowanie umowy sprzedaży nieruchomości IP: 217.153.157.* 19.02.10, 12:59
        Ewa, przeraziłaś mnie. Tzn., że jak sprzedaję mieszkanie i nabywca płaci z
        kredytu, to do czasu wpływu pieniędzy na konto śpię niespokojnie.
        Wychodząc od notariusza nabywca, a właściwie już właściciel nieruchomości musi
        iść do banku i złożyć dyspozycję wypłaty środków z kredytu. A może wcale nie
        dotrzeć do banku i sprzedajacy (były właściciel) może go cmoknąć :(
        • Gość: Maja Re: anulowanie umowy sprzedaży nieruchomości IP: 217.153.157.* 19.02.10, 13:02
          PS. I jak moze tu pomóc pośrednik? Za fraki nabywcę i do banku? Przecież nijak
          go nie zmusi do uruchomienia kredytu.

          Moje mieszkanie kupowałam na kredyt w kwietniu 2009. Korzystałam z usług
          pośrednika. Wg mnie pośrednik nie interesował się moim kredytem - nawet nie
          wiedział w jakim banku (sprzedający też nie) o kredyt walczę. Potem po akcie
          notarialnym nikt nie naciskał, że mam lecieć od razu do banku.
          • bezpocztyonline Re: anulowanie umowy sprzedaży nieruchomości 19.02.10, 14:58
            Gość portalu: Maja napisał(a):

            > PS. I jak moze tu pomóc pośrednik? Za fraki nabywcę i do banku? Przecież nijak
            > go nie zmusi do uruchomienia kredytu.

            Autorka wątku sprzedała mieszkanie, nabywca przed sprzedażą jeszcze nie zaczął
            się starać o kredyt.

            Ona sądziła, że umowa sprzedaży jest mu konieczna do rozpoczęcia starań o
            kredyt, a własność przeniesie się pod warunkiem, że on kiedyś zapłaci.


            > Wg mnie pośrednik nie interesował się moim kredytem - nawet nie
            > wiedział w jakim banku (sprzedający też nie) o kredyt walczę.

            Może była Pani klientką doradztwa kredytowego współpracującego z tym
            pośrednikiem? Miał wtedy informacje "z pierwszej ręki", wcześniej nawet niż Pani.

            > Potem po akcie
            > notarialnym nikt nie naciskał, że mam lecieć od razu do banku.

            To akurat dziwne, ale pewnie jakoś pośrednik sprawę monitorował telefonicznie.
            Normalnie idzie się z klientami razem do banku zaraz po wyjściu od notariusza.
            Zwłaszcza, że gdyby bank nagle jeszcze coś zapotrzebował z dokumentów
            nieruchomości (nie zdarza się, ale zawsze kiedyś może się zdarzyć), to pośrednik
            - czary-mary- sięga do teczki i wyciąga.
    • bezpocztyonline A podobno pośrednicy nie są do niczego nie potrzeb 18.02.10, 12:56
      allea09 napisała:

      > Jestem ofiarą oszusta! W miesiącu sierpniu sprzedałam nieruchomośc
      > aktem notarialnym z adnotacją iż należność za w/w nieruchomośc
      > zostanie zapłacona przelewem na moje konto w ciągu kilku
      > dni/wyznaczono termin/.Czas ten był rzekomo potrzebny do uzyskania
      > kredytu przez kupujacego.

      A kto tak robi???

      Bez podpisanej już umowy kredytowej z bankiem na finansowanie zakupu tej
      konkretnej nieruchomości kupujący nie powinien był się nawet pokazywać u
      notariusza, bo nie miał po co!


      > Do dnia dzisiejszego nabywca nie zapłacił
      > nawet złotówki

      Nic mnie to nie dziwi. Jak trafił na "jelenia"...

      > a nieruchomość sprzedał/styczeń 2010/ osobie
      > trzeciej, ta z kolei wystawiła nieruchomośc do ponowej
      > sprzedaży.

      Czyli "szajka"


      > \Oczywiście sprawę skierowałam do sądu/grudzień 2009r./ o
      > anulowanie umowy sprzedaży.

      Anulowanie? A na jakiej podstawie?

      > Jednakże czas działa na niekorzyść i nie
      > wiem jak można powstrzymać ten oszukańczy preceder bo jak ktoś może
      > handlować czymś co nie jest jego.

      Może handlować, bo mieszkanie JEST jego. Tzn. jeśli sprzedał, to mieszkanie
      rzeczywiście już nie jest jego, bo jest własnością nabywcy.

      > Obawiam się ,że zanim sąd wyda
      > wyrok będą już nowi właściciele. I co wtedy?Czuję się bezsilna!

      Idź do prokuratora. I do sądu o nadanie klauzuli wykonalności twojemu aktowi
      notarialnemu w zakresie dobrowolnego poddania się egzekucji przez kupującego co
      do obowiązku zapłaty. I z tym do komornika.

      Pytanie, czy komornik ma co i z czego ściągać?

      Gdybyś miała pośrednika, to do tego wszystkiego by nie doszło.
        • bezpocztyonline Re: A podobno pośrednicy nie są do niczego nie po 18.02.10, 14:15
          allea09 napisała:

          > z adnotacją iż należność za w/w nieruchomośc
          > zostanie zapłacona przelewem na moje konto w ciągu kilku
          > dni/wyznaczono termin/.Czas ten był rzekomo potrzebny do uzyskania
          > kredytu przez kupujacego.

          > W miesiącu sierpniu sprzedałam nieruchomośc
          > aktem notarialnym Do dnia dzisiejszego nabywca nie zapłacił
          > nawet złotówki a nieruchomość sprzedał/styczeń 2010/ osobie
          > trzeciej, ta z kolei wystawiła nieruchomośc do ponowej
          > sprzedaży.

          Gość portalu: ala napisał(a):

          > > Gdybyś miała pośrednika, to do tego wszystkiego by nie doszło.
          >
          > bezpocztyonline - Co masz na myśli?

          1. Pośrednik wie, jak działają banki i wie, jaka jest procedura. Banki najpierw
          domagają się umowy przedwstępnej (ale ona nie przenosi przecież własności),
          następnie zawierają (albo nie) umowę kredytową i z umową kredytową i z
          oświadczeniem z banku klient kupujący się udaje do notariusza, by zawrzeć ze
          sprzedającym umowę przenoszącą własność.

          Pośrednik bardzo często kontaktuje się w międzyczasie z bankowcami w tej
          sprawie, bo analitycy mają mnóstwo pytań o dokumenty dotyczące nieruchomości, a
          pośrednik te dokumenty ma przecież w swojej teczce/szufladzie lub jest w stanie
          szybciuteńko zdobyć i przesłać do banku/analityka/rzeczoznawcy. Stąd pośrednik
          wie, czy kredyt jest naprawdę udzielany, czy nie.

          Żaden pośrednik nie dopuściłby do tego, by kupujący bez przedstawienia już
          podpisanej umowy kredytowej z bankiem zjawiał się u notariusza, by zawrzeć umowę
          przenoszącą własność, po to, by dopiero zacząć się starać o kredyt.

          2. Jeśliby bank z jakichś przyczyn jednak nie uruchomił kredytu, to jeśli umowa
          była w sierpniu, a termin płatności "za kilka dni", to po upływie tych kilku dni
          autorka wątku już ścigałaby swojego pośrednika z informacją, że płatności nie
          ma i nie wyobrażam sobie, by - mając pośrednika - czekała do lutego 2010 by
          pytać na forum, co ma zrobić.

          Już w sierpniu 2009 pośrednik zacząłby wyjaśniać sprawę z kupującym i bankiem, a
          w braku dobrej woli tamtej strony jeszcze w sierpniu 2009 posłałby ją do sądu,
          komornika i prokuratury.
            • allea09 Re: A podobno pośrednicy nie są do niczego nie po 18.02.10, 22:34
              pośrednika nie było. Zawierzyłam notariuszowi i jego kompetencji.
              Teraz wiem, że akt notarialny sporządzony został w sposób
              małostaranny i nie zabezpieczał należycie mojej strony. Sprawa jest
              w sądzie. Czy notariusz ponosi odpowiedziałnośc cywilną za
              nieprawidłowo sporządzony akt notarialny?
                  • bezpocztyonline Re: A podobno pośrednicy nie są do niczego nie po 19.02.10, 11:44
                    allea09 napisała:

                    > cały czas mam takie pytanie- jeżeli wyrok sądu byłby pomyślny dla
                    > mnie i nabywca będzie musiał zwrócić nieruchomość

                    Na to nie licz. Sprzedać sprzedałaś, masz jedynie roszczenie o pieniądze.

                    > to czy póżniejsze
                    > umowy sprzedaży zostaną anulowane automatycznie w tym samym czasie
                    > czy każda sprawa będzie rozpatrywana oddzielnie?


                    Nie sądzę, by sąd unieważnił te umowy sprzedaży, chociaż gołym okiem widać, że i
                    kupujący i sprzedający to jedna szajka. Ale trudniej to udowodnić.

                    Ale może to ich nie pierwszy "skok" na czyjeś mieszkanie i już jakaś prokuratura
                    w ich sprawie śledztwo prowadzi?

                    Raz kiedyś widziałam, jak ludziom z takim "nabywcą" (tym pierwszym) udało się
                    doprowadzić do notarialnego "Rozwiązania umowy sprzedaży i przeniesienia
                    własności" z powrotem na nich.

                    Nie wiem, w jaki sposób udało im się skłonić "nabywcę", by dobrowolnie (?)
                    pojawił się notariusza i oddał im nieruchomość, którą wyłudził. Też miał
                    zapłacić z kredytu, ale kredytu nie dostał (chyba się nawet o niego nie starał),
                    notariusz to ładnie opisał.
                  • Gość: suonco Re: A podobno pośrednicy nie są do niczego nie po IP: *.internetdsl.tpnet.pl 22.02.10, 10:20
                    Nie wiem jak to się ma do nieruchomości ale: jakiś czas temu moi znajomi kupili
                    samochód, który okazał się skradzionym. Byli chyba już trzecimi nabywcami od
                    chwili kradzieży (czyli podobnie jak u Ciebie szybka odsprzedaż).Przyjechała
                    policja, samochód zabrała. Nie znam końca sprawy, wiem, że założyli sprawę w
                    sądzie, ale czy udało się odzyskać pieniądze...?
                    Chodziło mi tylko o fakt, że samochód został im odebrany (początkowo) mimo
                    właściwej umowy i transakcji.
                    • bezpocztyonline Re: A podobno pośrednicy nie są do niczego nie po 22.02.10, 11:05
                      Gość portalu: suonco napisał(a):

                      > Nie wiem jak to się ma do nieruchomości ale: jakiś czas temu moi znajomi kupili
                      > samochód, który okazał się skradzionym. B

                      Bo nie można sprzedać czegoś, czego nie jest się właścicielem.

                      Jeżeli ktoś nie kupił samochodu, to nie może go sprzedać.

                      Natomiast kupujący nieruchomość nabył ją na własność w momencie złożenia podpisu
                      na akcie notarialnym przez obie strony. Mógł ją zatem sprzedać legalnie nawet
                      pół godziny później. Nabywca jest legalnym nabywcą. I może dalej odsprzedać.
                      Zapłata nie ma tu nic do rzeczy.
                      • fleshless Re: A podobno pośrednicy nie są do niczego nie po 23.02.10, 22:26
                        > Bo nie można sprzedać czegoś, czego nie jest się właścicielem.

                        Ależ oczywiście, że można,
                        - np. komisant sprzedaje rzeczy, które sprzedać zlecił mu komitent, choć nie są to rzeczy objęte jego (komisanta) prawem własności;
                        - do istotnych elementów umowy sprzedaży nie należy pozostawanie własności sprzedawanej rzeczy po stronie sprzedającego;
                        - inną sprawą jest kwestia czy sprzedaży dokonuje uprawniony czy nieuprawniony oraz kwestia dobrej lub złej wiary kupującego;
                        - wspomniani znajomi utracili samochód prawdopodbnie dlatego, że nie dochowali którejś z przesłanek, o których mowa w art 169 KC

                        >
                        > Jeżeli ktoś nie kupił samochodu, to nie może go sprzedać.

                        To nie jest zdanie prawdziwe.
                        A co w przypadku gdy ktoś rzecz wytworzył? albo odziedziczył?
                        albo powstała ona poprzez wydzielenie z innej rzeczy?



                        --
                        sapere aude
                        • bezpocztyonline Re: A podobno pośrednicy nie są do niczego nie po 24.02.10, 15:53
                          fleshless napisał:

                          > > Bo nie można sprzedać czegoś, czego nie jest się właścicielem.
                          >
                          > 'które sprzedać zlecił mu komitent'
                          > > Jeżeli ktoś nie kupił samochodu, to nie może go sprzedać.
                          >
                          > To nie jest zdanie prawdziwe.
                          > A co w przypadku gdy ktoś rzecz wytworzył? albo odziedziczył?
                          > albo powstała ona poprzez wydzielenie z innej rzeczy?

                          Samochód powstał w wyniku wydzielenia z innej rzeczy?

                          Jeżeli samochód został ukradziony, to złodziej nie staje się poprzez fakt
                          posiadania samochodu jego właścicielem, zatem nie może go zgodnie z prawem
                          sprzedać. Oczywiście można sprzedać samochód, jeśli się go nabyło umową kupna,
                          darowizną czy w spadku. Może właściciel zlecić sprzedaż w komisie.

                          Ale nie można nabyć samochodu od złodzieja (nawet w dobrej wierze) i być jego
                          pełnoprawnym właścicielem.

                          Jeśli policja, prokuratura i sąd nie uwierzy w "dobrą wiarę" nabywcy, jeszcze
                          można odpowiedzieć za paserstwo.
                          • fleshless Re: A podobno pośrednicy nie są do niczego nie po 24.02.10, 21:26
                            > Samochód powstał w wyniku wydzielenia z innej rzeczy?

                            oj, no to niech będzie, że powstał z połączenia wielu rzeczy.


                            > Jeżeli samochód został ukradziony, to złodziej nie staje się poprzez fakt
                            posiadania samochodu jego właścicielem

                            - to prawda, choć - to tak na marginesie - chroni go, jako posiadacza samoistnego, domniemanie zgodności posiadania z prawem ;]

                            > zatem nie może go zgodnie z prawem sprzedać

                            - w zasadzie tak, ale może fakt swojego złodziejstwa ukryć w taki sposób, że kupujacemu nie można postawić zarzutu nawet takiego, że powinien i mógł, na podstawie towarzyszących okoliczności, przypuszczać, że rzecz została nabyta przy pomocy czynu zabronionego. I wtedy zgodnie z art. 169 Kodeksu Cywilnego kupujący (będący w dobrej wierze) nabywa własność tej rzeczy, chyba, że nie minęło 3 lata od skradzenia jej, bo wtedy nabywa tę własność z upływem tego trzyletniego terminu (pozostając przez cały ten okres w dobrej wierze).

                            - Samochód to może nie jest najlepszy przykład do zilustrowania tej konstrukcji, ponieważ praktyka (właśnie w reakcji na fakt, że samochody, jako przedmioty o znacznej wartości, łatwe do przemieszczania, "utrzymujące" wartość nawet po rozmontowaniu, itp., stanowią łakomy kąsek dla różnego rodzaju złodziejstwa, oraz fakt, że takie kradzieże są powszechne i dotkliwe majątkowo) wytworzyła szereg mechanizmów - głównie w postaci rozwinięcia i rozpowszechnienia wzorca starannego działania przy zakupie samochodu (sprawdzanie VIN, dokumentów, ich znajomość, pilnowanie formy pisemnej, itp), systemów identyfikacji pojazdów, wymogów administracyjnych - które powodują, że dość łatwo jest określić sposób postępowania kupującego, którego ten musi dochować aby pozostać w "dobrej wierze".
                            Aczkolwiek jak widać nie zawsze to wystarcza i dochodzi do sytuacji jak u znajomych piszącego powyżej.
                            Nie zmienia to reguł, na jakich dochodzi do nabycia własności od uprawnionego.

                            > Może właściciel zlecić sprzedaż w komisie

                            - Może. Ale wtedy sprzedającym jest komisant, a nie właściciel samochodu.


                            >Ale nie można nabyć samochodu od złodzieja (nawet w dobrej wierze) i być jego
                            pełnoprawnym właścicielem.

                            - Jest to możliwe - patrz powyżej (i przy okazji do art 169 KC), ale w przypadku kupna kradzionego samochodu, trudno pozostać w dobrej wierze, a nawet jeśli, to dopóki nie minie trzy lata od kradzieży do zbycia, to kupujący nie nabywa tej własności.


                            >Jeśli policja, prokuratura i sąd nie uwierzy w "dobrą wiarę" nabywcy, jeszcze
                            można odpowiedzieć za paserstwo.

                            owszem, przy spełnieniu znamion ze stosownych przepisów KK, tak. Ale to nie zawsze jest takie oczywiste.


                            --
                            sapere aude
      • Gość: mmena Re: A podobno pośrednicy nie są do niczego nie po IP: *.89.67.170.static.crowley.pl 24.02.10, 14:11
        bezpocztyonline napisała:

        > Gdybyś miała pośrednika, to do tego wszystkiego by nie doszło.


        :-)))))))))))
        Bardzo zabawne. Kilkakrotnie sprzedawalam/kupowalam nieruchomosci.
        Posrednicy ograniczali sie do podsuwania umowy i zgarniecia
        prowizji. Ale - nawet gdyby nie, nawet gdyby posrednik angazowal sie
        maksymalnie, nie jest w stanie zmusic kupujacego by zaplacil. Nie
        moze NIC zrobic.
        Podobno posrednicy sa do niczego nie potrzebni? Zadne "podobno". Oni
        sa niepotrzebni.
        • bezpocztyonline Re: A podobno pośrednicy nie są do niczego nie po 24.02.10, 15:57
          Gość portalu: mmena napisał(a):


          > Podobno posrednicy sa do niczego nie potrzebni? Zadne "podobno". Oni
          > sa niepotrzebni.
          > Kilkakrotnie sprzedawalam/kupowalam nieruchomosci.
          > Posrednicy ograniczali sie do podsuwania umowy i zgarniecia
          > prowizji.

          Bardzo zabawne.

          Po co kupowałaś/sprzedawałaś "kilkakrotnie" i zawsze za pośrednictwem
          niepotrzebnego pośrednika?

          • echo1978 Re: A podobno pośrednicy nie są do niczego nie po 26.02.10, 09:49
            Bezpocztyonline - za pośrednictwem niepotrzebnego pośrednika kupuje się tylko
            dlatego, że ktoś nie jest na tyle cwany/bystry/zorganizowany itp itd., by
            namierzyć mieszkania wystawione np. na gratka.pl, domiporta.pl itd sam. I nie
            mówię tutaj o podsyłaniu do biura kolegi, który wyciąga adres i telefon do
            zbywcy, tylko odszukanie po danych z ogłoszenia, zdjęciach, gdzie często jest
            fotografowany blok z zewnątrz, albo widok z okna. Nawet jak mieszkanie w stanie
            deweloperskim (niezamieszkałe), to można skontaktować się z administratorem,
            który w naszym imieniu zadzwoni do właściciela i poda nasze dane kontaktowe. w
            99% przypadków właściciel też woli sprzedać nie przez biuro, bo mu żal na
            prowizję i oddzwoni. Co więcej, ludzie idą do biura, biorą adres i potem
            kombinują jak im się mieszkanie spodoba, żeby nie zapłacić. Tego nie pochwalam.
            Dobrowolnie podpisali umowę, zgodzili się na 1,5 - 3% i płacić trzeba.
            Mieszkam w Łodzi. Nie wiem, czy u nas są same "cfaniaki", ale w przypadku
            mieszkań (nie działek, domów, lokali usługowych) ludzie niechętnie sprzedają z
            biurem, choć wszyscy kuszą się na podpisanie umów. Moje mieszkanie też jest
            wystawione w Internecie na sprzedaż. Prywatnych nabywców dzwoniło oglądało około
            7. Jedni się zdecydowali i stargowali obniżenie ceny o 2.9%. Nabywcy znaleźli
            się szybciej, niż nam udało się znaleźć nowe mieszkanie w interesującej nas
            cenie. Biur dzwoniło dużo więcej i każdy nakłaniał na podpisanie umowy, bo już
            ma klienta. Nie miałam "noża na gardle" i nie współpracuję z biurem, ale może
            kiedyś się skuszę.
            Przykro mi to mówić, ale wg mnie w Łodzi biura wcale nie pomagają. Chciałabym,
            aby działały tak, jak opisujesz, czy inni pośrednicy z prawdziwego zdarzenia
            opisują. By to oni za prowizję załatwiali odpis z KW, zaświadczenia ze
            spółdzielni, monitorowali sprawę w banku, byli przy przekazaniu lokalu,
            wcześniej sporządzali umowę przedwstępna - i nie podsuwali sztampę z netu, tylko
            dopracowywali szczegóły, tak by było korzystnie dla strony, którą reprezentują
            (np. może to niektórych śmieszy, ale jak nabywam mieszkanie po remoncie, to
            jestem zdania, że bardzo dokładnie należy opisać co zostaje i w jakim stanie. I
            co jeśli coś ulegnie zniszczeniu, zepsuciu w czasie do przekazania lokalu -
            który moze wynosić 2-4 miesiace od momentu umowy przedwstępnej).
            To przykre, ale nasze biura tak działają (w przypadku mieszkań). Wydaje mi się,
            że traktują to jako dodatek, łatwiejszy pieniądz.
            Natomiast sprawiedliwie dodam, że gdy w firmie nadzorowałam sprzedaż jednego
            budynku magazynowego, to biuro pośrednictwa się angażowało (tyle, że tu
            transakcja była na 1,5 mln). Znalazło też nabywcę, ale akurat sami sprzedaliśmy.

            Pozdr.
            --
            Inteligentny wszystko zauważa. Głupi wszystko komentuje.
            Heinrich Heine
    • Gość: Ewa Re: anulowanie umowy sprzedaży nieruchomości IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 18.02.10, 23:04
      Mnie się wydaje, że zapędzacie się nieco w ocenach w temacie kto ponosi i za co
      odpowiedzialność.
      Nie można nic notariuszowi zarzucić, kiedy w umowie sprzedaży strony
      postanowiły, że płatność nastąpi za czas jakiś. Ewentualnie jeśli nie ma
      poddania egzekucji z art. 777 no, tu jedynie może, ale co do samej płatności po
      umowie sprzedaży?
      A czy wyobrażacie sobie, że notariusz mógłby odmówić sporządzenia takiej umowy
      jeśli strony tak postanowiły, tak się umówiły?

      Nie bronię notariusza, nie mnie oceniać, ale wg mnie tak jak wolno wydać
      nieruchomość za czas jakiś po umowie sprzedaży tak samo można za nieruchomość za
      czas jakiś zapłacić - to przecież ustalenia stron a nie notariusza. Nie plączcie
      dziewczynie w głowie bo wg mnie obranie drogi do unieważnienia takiego aktu to
      droga błędna, choć każdą trzeba wykorzystać aby dojść do należnych pieniędzy (na
      pewno jednak nie tę jako jedyną).
        • Gość: realistka Re: anulowanie umowy sprzedaży nieruchomości IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 19.02.10, 13:56
          Dlaczego czekałaś tak długo?.Nawet jak nie miałaś zapisu o poddaniu
          się egzekucji z art.777kpc to w chwili wniesienia pozwu do sądu o
          zapłatę ceny należało złożyć wniosek o zabezpieczenie roszczenia o
          zapłatę na tej sprzedanej nieruchomości.W księdze wieczystej
          znalazłaby się wzmianka o roszczeniu ,zostałaby wyłączona rękojmia
          dobrej wiary księgi wieczystej ,oszust nie mógłby jej sprzedać a
          jeśli nawet ktoś by ją kupił to po wygranej przez ciebie sprawie
          byłyby podstawy do unieważnienia tej umowy .
            • bezpocztyonline Re: anulowanie umowy sprzedaży nieruchomości 20.02.10, 22:34
              allea09 napisała:

              > W miesiącu sierpniu sprzedałam nieruchomośc
              > aktem notarialnym z adnotacją iż należność za w/w nieruchomośc
              > zostanie zapłacona przelewem na moje konto w ciągu kilku
              > dni/wyznaczono termin/.Czas ten był rzekomo potrzebny do uzyskania
              > kredytu przez kupujacego.


              Gość portalu: allea09 napisał(a):

              > Obiecywał, że załatwia kredyt a ja staraam sie zrozumieć jego
              > problemy

              Tak z czystej ciekawości: jak mieliście w akcie notarialnym opisaną kwestię
              płatności?
                • Gość: Ewa Re: anulowanie umowy sprzedaży nieruchomości IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 21.02.10, 02:25
                  Nie zrozumiałaś, a i mnie to bardzo interesuje:
                  jak dokładnie brzmi postanowienie co do zapłaty reszty ceny.

                  To może być tak (przykłady tylko):
                  - strony postanowiły, że reszta ceny zostanie wypłacona przez bank, który
                  udzieli nabywcy kredytu na r-k sprzedającej w terminie do dnia ...
                  albo:
                  - Pan Jan Nowak oświadczył, że zobowiązuje się resztę ceny zapłacić sprzedającej
                  na jej r-k numer... w terminie do dnia..

                  albo jeszcze inaczej plus jak z egzekucją z art 777 Kpc - o to chodzi.
                  Możesz po prostu przepisać odpowiedni paragraf z aktu nie pisząc nazwisk i kwot
                  oczywiście. Nawet nie wiesz jak w prawie istotne potrafi być każde słowo.

                  Prawdę powiedziawszy aż zaskakujące, że osoba tak niezorientowana w temacie
                  potrafi sprzedawać mieszkanie nie wspierając się adwokatem albo prawnikiem z
                  praktyką w obrocie nieruchomościami- niesamowite.
                    • Gość: Ewa Re: anulowanie umowy sprzedaży nieruchomości IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 23.02.10, 21:42
                      ewa1 napisała:

                      >a ty chodzisz do natariusza z adwokatem? Idiotyzm!

                      Możliwe, że idiotyzm - i z pewnością stąd ten wątek;-)

                      Ja do notariusza nie chodzę z adwokatem, bo tak się złożyło, że nie muszę (a
                      domyśl się dlaczego), ale kiedy budowałam dom i walczyłam z procedurami
                      administracyjnymi, w których biegła się absolutnie nie czuję - a i owszem:
                      miałam stosownego pełnomocnika.
                      To wolny wybór, naprawdę, choć ja osobiście wolę zasięgać porad przed
                      czynnością, której dokonuję a nie po, ale podkreślam: wolny wybór, obowiązku nie
                      ma.
                      • Gość: ewa1 Re: anulowanie umowy sprzedaży nieruchomości IP: 85.222.87.* 24.02.10, 20:56
                        Oczywiscie nalezy zasiegac rad (po to jest i to forum?) ale po to
                        spisujemy notarialna umowe by byla tranzakcja bezpieczna dla obu
                        stron. Jaki ma sens zawod notariusza jezeli musimy go sporawdzac
                        wynajmujac adwokata, a adowkata .....Moim zdaniem w opisanym
                        przypdaku notariusz nie zabezpieczajac umowy egzekucja komornicza
                        (czy wogole informowal strony o takiej mozliwoaci?) niedopelnil
                        swych obowiazkow.
                        • bezpocztyonline Re: anulowanie umowy sprzedaży nieruchomości 24.02.10, 21:11
                          Gość portalu: ewa1 napisał(a):

                          > Moim zdaniem w opisanym
                          > przypdaku notariusz nie zabezpieczajac umowy egzekucja komornicza
                          > (czy wogole informowal strony o takiej mozliwoaci?) niedopelnil
                          > swych obowiazkow.

                          Po pierwsze: wcale nie wiemy, czy tej klauzuli nie było w umowie.

                          Po drugie: obie strony (i oszust kupujący i oszukana sprzedająca) zamierzenie i
                          świadomie ukryły przed notariuszem informację, że kupujący nie posiada środków
                          własnych i zamierza starać się dopiero o kredyt.

                          Gdyby ktokolwiek z nich choćby pisnął przy notariuszu o kredycie, notariusz
                          odmówiłby sporządzenia umowy sprzedaży bez dokumentów kupującego z banku (umowy
                          kredytowej). Pretensje sprzedająca może mieć zatem tylko do siebie.

                          Notariusz nie jest duchem świętym, by wiedzieć to, co strony po cichu miedzy
                          sobą uzgadniają. Jak mu nie powiedzą, to są sobie sami winni.

                          A strony nieraz bywa, że uzgadniają po cichu rzeczy takie, że włos się jeży na
                          głowie. Ale przed notariuszem - sza!
                          A potem - jak się dowiadują, że się zadali z oszustami, to rzucają oskarżeniami,
                          że notariusz był w zmowie. Notariusz? To oni sami byli w zmowie! Brutalne - ale
                          prawdziwe.

                          Głupich - jak widać - nie sieją - na kamieniu się rodzą. XXI wiek, ale natura
                          ludzka jest niezmienna...
                          • fleshless Re: anulowanie umowy sprzedaży nieruchomości 24.02.10, 21:37
                            - o ile w kilku punktach się z kolegą nie zgadzam, to w tym się zgadzam praktycznie w całości.

                            - notariusz to nie jest niania, żeby brał na siebie całkowitą odpowiedzialność za dorosłych, jakby nie było, ludzi - jeśli oni czegoś chcą, to jeśli nie jest to niezgodne z prawem, to notariusz sporządza czynność
                            - a to, że ludzie czasami nie wiedzą co czynią, to już jest inna sprawa,

                            - ale tak to jest jak się nie krozysta z fachowców... (btw, kaloryfery też sobie naprawiacie sami? ;P)

                            --
                            sapere aude
                            • Gość: ewa1 Re: anulowanie umowy sprzedaży nieruchomości IP: *.chem.uw.edu.pl 25.02.10, 18:10
                              By budowac dom nie musisz konczyc studiow inzynierskich, ale chcac
                              nie chcac musisz przynajmniej do pewnego stopnia zaufac fachowacom
                              ktorzy to robia. Tak samo z notriuszem on ma obowiazek poinformowac
                              cie o mozliwosciach zabezpieczenia umowy, podwpowiedziec pewne
                              rozwiazania prawne. Jezeli tego nie zrobil (najwyraniej autorka
                              postu nie wiedziala nawet co to egzekucja z 777, wiec chyba nikt
                              wczesniej jej tego nie wytlumaczyl), to notariusz niedopelnich swych
                              obowiazkow i nazlezy poinformowac o tym Izbe Notarialna.
                              • Gość: Ewa Re: anulowanie umowy sprzedaży nieruchomości IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 25.02.10, 19:18
                                A mnie się wydaje, że my nieco od jakiegoś już czasu mylimy notariusza z
                                adwokatem czy choćby radcą prawnym: notariusz nie jest przecież od udzielania
                                porad, nie kształtuje stosunków pomiędzy stronami, nie bierze udziału w
                                negocjacjach, nie jest niczyim doradcą. Ktoś kiedyś powiedział (nie pamiętam
                                gdzie to słyszałam), że notariusz to pisarz w granicach prawa i z pewnością coś
                                w tym jest.
                                Jak obserwuję rynek ... niestety: wygląda to fatalnie choć zaczyna drgać ku
                                lepszemu. Wolimy zapytać o coś notariusza (bo nie wolno notariuszowi pobrać
                                opłaty za konsultację), niż pójść po poradę do adwokata - tam trzeba zapłacić.
                                Taki jest dziś rynek: tu podpytam (notariusza), tam podpytam (znajomą -
                                sprzedawała, z pewnością wie), prawnik doradził w gazecie, którą właśnie
                                przeczytałam - i już: sprzedaję mieszkanie. Sama! Sprzedaję sama a potem szukam
                                winnego wszędzie tylko nie w sobie - przecież to żenujące.

                                Zapewniam Was, że szokująco wysoki procent ludzi uważa, że póki nie zapłacone -
                                własność nieruchomości nie przeszła, kolejny wysoki procent uważa, że egzekucja
                                z art 777 kpc jest gwarancja otrzymania zapłaty - a to przecież bzdura, wysoki
                                procent w ogóle nie zna skutku formy jaką jest akt notarialny choćby dla umowy
                                przedwstępnej sprzedaży a i dla umowy sprzedaży też (vide: autorka - anulować
                                umowę).
                                Wierzcie mi: my to wiemy (skąd? nie wiem!) i nie wszystkim do głowy przychodzi
                                konsultacja u specjalisty, konsultacja, za którą trzeba zapłacić - dodam.
                                Ponoć w Polsce najwięcej mamy prawników właśnie, lekarzy i jeszcze kogoś -
                                pamięta ktoś?
                                • fleshless Re: anulowanie umowy sprzedaży nieruchomości 25.02.10, 22:11
                                  > A mnie się wydaje, że my nieco od jakiegoś już czasu mylimy notariusza z
                                  > adwokatem czy choćby radcą prawnym: notariusz nie jest przecież od udzielania
                                  > porad,

                                  otóż to.

                                  goła umowa sprzedaży nieruchomości, choćby i z odroczonym terminem płatności nie jest przecież niezgodna z prawem,

                                  przyszli ludzie i tak chcą? przyszli
                                  zdrowi na umyśle? zdrowi
                                  nie ubezwłasnowolnieni? nie

                                  to do czego ma się tutaj notariusz wtrącać?

                                  > Zapewniam Was, że szokująco wysoki procent ludzi uważa

                                  ja aukrat wierzę...

                                  > Ponoć w Polsce najwięcej mamy prawników właśnie, lekarzy i jeszcze kogoś -
                                  > pamięta ktoś?

                                  ekspertów od Formuły 1

                                  --
                                  sapere aude
                • bezpocztyonline Re: anulowanie umowy sprzedaży nieruchomości 21.02.10, 11:50
                  Gość portalu: alea09 napisał(a):

                  > już przecież napisałam... płatność przelewem na konto ,,, czy o coś
                  > konkretnego pytasz?

                  Jeżeli w akcie było napisane, że cena sprzedaży zostanie zapłacona przelewem na
                  konto wskazane w akcie notarialnym do iluś-tam dni od podpisania aktu
                  notarialnego I ANI SŁOWA O TYM, ŻE ŚRODKI NA ZAKUP BĘDĄ POCHODZIŁY Z KREDYTU, to
                  nie można mieć żadnych pretensji do notariusza.

                  Chyba, że była wyraźnie przy nim mowa o kredycie i można to udowodnić, że on o
                  kredycie wiedział.

                  Jeżeli nie wiedział, to nie miał podstaw by żądać okazania umowy kredytowej czy
                  oświadczenia z banku, że bank udziela kredytu na zakup tej nieruchomości.

                  Notariusz działał w przekonaniu, że kupujący posiada środki własne i przeleje je
                  po akcie notarialnym - do iluś tam dni od aktu - na konto sprzedającego.

                  Pretensje możesz wtedy mieć tylko do siebie, że nie powiedziałaś notariuszowi o
                  waszych ustaleniach, ale oczywiście nie zmienia to faktu, że nadal masz prawo
                  roszczenia do ówczesnego kupującego o zapłatę.

                  Czy w akcie notarialnym był zapis, że co do obowiązku zapłaty kupujący poddaje
                  się dobrowolnie egzekucji zgodnie z art. 777 kodeksu postępowania cywilnego?

                  Jeśli taki zapis był to masz ułatwioną sprawę - ruszaj do sądu o nadanie aktowi
                  notarialnemu klauzuli wykonalności i do komornika - jak gość sprzedał mieszkanie
                  to zapewne ma czym ci zapłacić, a skoro jest taki sprytny to pewnie ma i inny
                  majątek, z którego komornik twoją należność ściągnie.

                  Jeśli takiego zapisu nie ma, to trzeba wystąpić z powództwem cywilnym o zapłatę,
                  trochę dłuższa droga do odzyskania twoich pieniędzy, ale przecież nie niemożliwa
                  do przejścia.

                  Inna wersja, to do prokuratora i na policję, ale jak gościa wsadzą, to z
                  odzyskaniem twojej należności może być już trudniejsza i dłuższa procedura. Za
                  to jest wtedy gwarancja, że nie ulotni się nagle "w siną dal".
    • fleshless a co z nieważnością umowy? 22.02.10, 10:11
      Witam,

      Mam takie pytanie:
      - nie siedzę w temacie zbyt szczegółowo, ale czy przypadkiem nie jest tak, że
      umowa zawarta w związku z dokonaniem oszustwa (oczywiście jeżeli mamy tu do
      czynienia z oszustwem) nie jest, jako sprzeczna z prawem, nieważna?
      Tym bardziej, gdyby ten kupujący od kupującego działał w porozumieniu (byłby
      jego wspólnikiem) z tym oszukującym?

      nawet jeśli nie był, to jeżeli nie był chroniony przez rękojmię wiary
      publicznej ksiąg wieczystych (bo np. nie zostały wpisane nowe dane do KW), nie
      jest tak, że nie jest to kwestia wyłącznie odzyskania zapłaty, ale również
      odzyskania mieszkania?

      --
      sapere aude
      • bezpocztyonline Re: a co z nieważnością umowy? 22.02.10, 11:16
        fleshless napisał:

        > Witam,
        >
        > Mam takie pytanie:
        > - nie siedzę w temacie zbyt szczegółowo, ale czy przypadkiem nie jest tak, że
        > umowa zawarta w związku z dokonaniem oszustwa (oczywiście jeżeli mamy tu do
        > czynienia z oszustwem) nie jest, jako sprzeczna z prawem, nieważna?

        Byłaby nieważna, gdyby była uczyniona dla pozoru, czyli obie strony wiedzą, że
        tylko udają, że sprzedają. Np. na planie filmowym. U tutaj nagły problem - bo
        notariusz okazuje się być prawdziwym notariuszem, a nie aktorem.

        Ale tutaj mamy do czynienia z legalną umową - sprzedająca chciała sprzedać,
        kupujący chciał kupić (tylko zapłacić nie chciał).

        Nie da się tego ad hoc unieważnić tak samo, jak nie udało się unieważnić umowy
        CBA na zakup willi w Kazimierzu Dolnym i to pomimo, że sprzedający nie dostał
        pieniędzy, a kupujący posługiwał się ponoć sfałszowanym dowodem osobistym i jego
        prawdziwa tożsamość jest nieznana.

        > Tym bardziej, gdyby ten kupujący od kupującego działał w porozumieniu (byłby
        > jego wspólnikiem) z tym oszukującym?

        Tę umowę można by unieważnić sądownie, ale trzeba by najpierw udowodnić zmowę i
        pozorność umowy.

        > nawet jeśli nie był, to jeżeli nie był chroniony przez rękojmię wiary
        > publicznej ksiąg wieczystych (bo np. nie zostały wpisane nowe dane do KW),

        Dlaczego miąłyby nie zostać wpisane? Zostały, a przynajmniej na pewno była
        wzmianka o wniosku oczekującym na wpis.

        nie
        > jest tak, że nie jest to kwestia wyłącznie odzyskania zapłaty, ale również
        > odzyskania mieszkania?
        >

        Nie
        • fleshless Re: a co z nieważnością umowy? 23.02.10, 22:34
          no dobrze, ale z pozornością to mamy do czynienia chyba wtedy, gdy obie strony majataki zmiar aby pod pozorem jednej czynnosci ukryć jakąś inną,
          w przypadku gdy jedna oszukuje drugą to chyba nie mamy do czynienia z pozornością tylko ze sprzecznoscią z ustawą.

          inna sprawa, że ten zły zamiar trzeba wykazać.


          > Dlaczego miąłyby nie zostać wpisane? Zostały, a przynajmniej na pewno była
          > wzmianka o wniosku oczekującym na wpis.

          a jak tak to tak.

          > > jest tak, że nie jest to kwestia wyłącznie odzyskania zapłaty, ale równie
          > ż
          > > odzyskania mieszkania?
          > >
          >
          > Nie

          a ja jednak myślę, że jest to możliwe w przypadku gdybyśmy mieli do czynienia z oszustwem (oczywiście stwierdzonym), no chyba, że rzeczywiście obracanoby dalej tą nieruchomością, a kupujący działałby pod ochroną rękojmi wiary publicznej ksiąg wieczystych i nie byłby w zmowie z tym wyłudzającym...


          --
          sapere aude
    • jkrystyna_p Bardzo bulwersujący przypadek 25.02.10, 23:40
      Żeby móc odpowiedzieć na pytania autorki wątku... powinnismy poznać dokładne
      zapisy z aktu notarialnego dotyczące sposobu zapłaty za nieruchomość oczywiście
      z pominięciem informacji identyfikujących takich jak nr konta.

      Ważny tez jest zapis o wydanie nieruchomości nabywcy.

      No i oczywiście czy był zapis o poddaniu się nabywcy egzekucji z art 777 kpc.

      Z postu allea09 mozna wnioskować, ze kupujący nie przedstawił do aktu umowy
      kredytowej... ale wolałaby i w tej kwestii bardziej precyzyjne wyjasnienie.
      Była umowa kredytowa czy nie było?

      O to pytała osoba o nicku Ewa i inni komentatorzy... ale nie dostali precyzyjnej
      odpowiedzi.

      Sprawa jest na tyle bulwersująca, że trzeba zaapelować do autorki wątku o to,
      zeby odpowiedziała na wyżej postawione pytania. Najlepiej jeśli spojrzy w akt i
      przepisze zapisy o które pytamy.

      Dalsza dyskusja nad tą sprawą może pomóc jej samej w uporaniu się z problemem...
      a i byc przestrogą dla innych.

        • Gość: Ewa Re: anulowanie umowy sprzedaży nieruchomości IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 12.03.10, 20:12
          W przypadku kredytu i rynku wtórnego - nie ma takiej (twierdzę) pewności w 100%,
          bo zawsze nawet przy zawartej umowie kredytowej) istnieje gram ryzyka, że z
          jakichś przyczyn bank może wstrzymać wypłatę kredytu bo np w ostatniej chwili,
          już przed wypłatą, dopatrzy się nieprawidłowości jakichś. Jako prawnik - nigdy
          nie wykluczałabym takiego przypadku choć zdarzyć się może sporadycznie.
          Myślę, że istnieje możliwość w przypadkach kredytu zawarcia odrębnego
          porozumienia przed adwokatem na przykład, który przyjmie do depozytu całą cenę
          jako gwarancję tak kształtując w umowie depozytowej treść, a zwróci ją po
          wypłacie przez bank kredytu - to można spokojnie ukształtować, problem tylko w
          tym, czy nabywcy mają takie dodatkowe własne i wolne środki.

          W przypadku własnych środków (patrząc ze strony sprzedającego): albo wpłata na
          rachunek przed aktem (ale często nabywcy się nie godzą bo jak potem przymusić do
          zawarcia umowy?) albo depozyt notarialny (to uważam za absolutnie bezpieczne),
          gdzie nabywca wpłaca wcześniej na specjalne konto notariusza a ten wypłaca
          sprzedającemu po zawarciu umowy sprzedaży.
          Niestety, depozyty nie są jednak wcale popularne bo kosztują dodatkowe
          pieniądze (taksa liczona od wysokości wpłaty), a my jakoś nie lubimy płacić
          dodatkowego tysiąca czy półtora tysiąca notariuszowi (jeśli koszt po połowie to
          umówmy się naprawdę niewielka kwota w porównaniu z ewentualnym ryzykiem). Zawsze
          powtarzam: wolny wybór.
            • Gość: e Re: anulowanie umowy sprzedaży nieruchomości IP: 85.222.87.* 13.03.10, 16:48
              depozyt ok pod warunkiem ze nie trafimy na notariusza, ktory tylko
              po to zalozyl kancelarie by nas okrasc (pamietne Zadlo z
              Retfordem), jak juz rozwaza sie wszystkie mozliwosci to ta tez
              istnieje ;-). Mysle ze przelew bezposrednio przy notariuszu
              korzystajac z jego komputera lub bezposrednio po podpisaniu aktu
              wizyta w banku tez jest tez bezpiecznia. Trzeba sie zabezpieczyc
              jednak nie popadajac w paranoje, wiekszosc ludzi jest uczciwa.
              Ps Rada 'tylko gotowka' i dla kupujacego i sprzedajacego jest dosc
              ryzkowna, po drodze z/do banku tez sie moze cos stac?
                • Gość: e Re: anulowanie umowy sprzedaży nieruchomości IP: 85.222.87.* 13.03.10, 21:54
                  nie ma bezpiecznych 100% trazakcji jak ktos bardzo chce oszukac to
                  to zrobi, zdolny oszyst wymysli tez cos na depozyt, nie mam co do
                  tego watpliwosci.
                  Taki sposob zalatwiania trazakcji - notariusz a pozniej prosto do
                  banku, jest nadal bardzo czesty tym bardziej ze nie u kazdego
                  notariusza jest mozliwosc zrobienia depozytu a i przelew u
                  notariusza nie zawsze wykonalny (nadal nawet za akt trzeba placic
                  najczesciej w gotowce) no i wymaga w banku 'otwarcia' na pewien
                  czas mozliwosci robienia przelewow na baaaardzo duze sumy a to tez
                  bywa niebezpieczne.
                  No i ile razy Ci sie zdarzylo ze strony umwawiaja sie ze pojada do
                  banku prosto od natariusza i tego nie zrobily?
                  Zawsze jest jeszcze egekucja z 777, klopotliwa ale jest.
                    • ferdel Re: anulowanie umowy sprzedaży nieruchomości 15.03.10, 13:44
                      Jako sprzedający mieszkanie przecież sam mogę znaleźć notariusza.
                      Przecież wiedząc, że będę sprzedawał mieszkanie najlepiej już mieć
                      nagranego notariusza, aby kiedy znajdzie się kupiec szybko zawrzeć
                      transakcję. A jeżeli chodzi o kredyt bankowy, to czy bank bez
                      problemu przeleje pieniądze na depozyt notariusza przez podpisaniem
                      aktu?
                      Bez depozytu też można to chyba zrobić bezpiecznie tzn. przed
                      podpisaniem aktu pójść razem z kupującym do banku w celu złożenia
                      dyspozycji wypłaty z zastrzeżeniem że akt notarialny doniesiemy np.
                      za dwie godziny. Po podpisaniu aktu udajemy się znowu do banku z
                      kupującym lub bez już tylko w celu doniesienia aktu.
                      • jeepwdyzlu ferdel myśli dobrze, ale... 15.03.10, 16:06
                        Jako sprzedający mieszkanie przecież sam mogę znaleźć notariusza.
                        Przecież wiedząc, że będę sprzedawał mieszkanie najlepiej już mieć
                        nagranego notariusza, aby kiedy znajdzie się kupiec szybko zawrzeć
                        transakcję. A jeżeli chodzi o kredyt bankowy, to czy bank bez
                        problemu przeleje pieniądze na depozyt notariusza przez podpisaniem
                        aktu?
                        Bez depozytu też można to chyba zrobić bezpiecznie tzn. przed
                        podpisaniem aktu pójść razem z kupującym do banku w celu złożenia
                        dyspozycji wypłaty z zastrzeżeniem że akt notarialny doniesiemy np.
                        za dwie godziny. Po podpisaniu aktu udajemy się znowu do banku z
                        kupującym lub bez już tylko w celu doniesienia aktu
                        ------------
                        nie sprzedający wskazuje notariusza tylko kupujący
                        nic dziwnego - to kupujący płaci - a więc wybiera kancelarię i
                        negocjuje...

                        co do przelewu warunkowego - taka instytuacja w polskiej bankowości
                        nie istnieje...
                        a szkoda

                        pozdrawiam
                        jeep
                        • ferdel Re: ferdel myśli dobrze, ale... 15.03.10, 20:18
                          Nie jest regułą kto wybiera notariusza, spotkałem się z sytuacją
                          kiedy to kupujący prosił sprzedającego o wskazanie notariusza.

                          Natomiast nie pisałem tu nic o instytucji przelewu warunkowego.
                          Przecież bank nie wykona przelewu dopóki nie przedstawisz aktu
                          notarialnego i to de facto jest warunkiem wykonania przelewu, można
                          zatem jednak mówić tutaj rzeczywiście o przelewie warunkowym bo
                          rzeczywiście to jest faktem, nie przedstawisz aktu bank nie wykona
                          przelewu. A dyspozycję wypłaty możesz przecież zanieść wcześciej,
                          wykonania przelewu i tak to nie spowoduje dopóki nie doniesiesz
                          aktu, zatem żadna dodatkowa instytucja nie jest tu potrzebna. Po
                          prostu dyspozycja będzie sobie leżała w banku i czekała na
                          doniesienie aktu.
                          A w przypadku depozytu u notariusza może bank będzie mógł przelać
                          pieniądze przed aktem. Załatwiałoby to również sprawę.
                            • ferdel Re: ferdel myśli dobrze, ale... 16.03.10, 08:58
                              No to pozostaje tylko ta metoda donoszenia dokumentów na raty.
                              Najważniejsze jest więc to, że bez kompletu dokumentów bank nie
                              przeleje pieniędzy, tzn. dopóki nie dostarczę ostatniego wymaganego
                              dokumentu jakim jest akt notarialny przelew nie zostaje
                              zrealizowany. W sumie załatwiałoby to sprawę dla dwóch stron.
                              • bezpocztyonline Re: ferdel myśli dobrze, ale... 16.03.10, 10:07
                                ferdel napisał:

                                > No to pozostaje tylko ta metoda donoszenia dokumentów na raty.
                                > Najważniejsze jest więc to, że bez kompletu dokumentów bank nie
                                > przeleje pieniędzy, tzn. dopóki nie dostarczę ostatniego wymaganego
                                > dokumentu jakim jest akt notarialny przelew nie zostaje
                                > zrealizowany. W sumie załatwiałoby to sprawę dla dwóch stron.


                                Bank do uruchomienia środków z kredytu potrzebuje:

                                1. wypisu z aktu notarialnego sprzedaży nieruchomości (przed aktem dostarczyć
                                nie można z przyczyn oczywistych)

                                2. potwierdzenia złożenia wniosku w sądzie wieczystoksięgowym o wpisanie
                                hipoteki na rzecz banku w księdze wieczystej prowadzonej dla danej nieruchomości
                                (można ten wniosek zawrzeć w samym akcie notarialnym sprzedaży, ale jest to
                                połączone ze sporą opłatą u notariusza za taki wniosek (rzędu nawet kilku
                                tysięcy złotych - zależy od rodzaju i wielkości hipoteki. Jeżeli w akcie
                                notarialnym sprzedaży, to złożyć takiego wniosku w sądzie zanim notariusz nie
                                dostarczy do sądu wypisu z aktu notarialnego sprzedaży nie ma sensu - sąd
                                wniosek odrzuci, bo wnioskodawca nie będzie figurował ani w księdze ani w już
                                złożonych wnioskach jako właściciel nieruchomości)
                                3. Dyspozycji wypłaty złożonej przez kredytobiorcę
                                4. Do tego często banki mają swoje dodatkowe warunki typu:
                                - ubezpieczenie na życie (można zawrzeć przed aktem notarialnym)
                                - ubezpieczenie nieruchomości i cesja odszkodowania na bank (praktycznie nie
                                można ubezpieczyć, jeśli się nie jest właścicielem, chyba, że jako najemca)
                                - ubezpieczenie kredytu (można przed aktem notarialnym)

                                Takie "donoszenie" dokumentów na raty jest o tyle bez sensu, że jeżeli ktoś nie
                                chce, to i tak ostatniego dokumentu nie doniesie.

                                A wtedy zostaje licytacja komornicza...
                      • jeepwdyzlu nie ma w Polsce banku, który 16.03.10, 11:07

                        zrealizowłby przedstawiona niżej procedurę:


                        Bez depozytu też można to chyba zrobić bezpiecznie tzn. przed
                        podpisaniem aktu pójść razem z kupującym do banku w celu złożenia
                        dyspozycji wypłaty z zastrzeżeniem że akt notarialny doniesiemy np.
                        za dwie godziny. Po podpisaniu aktu udajemy się znowu do banku z
                        kupującym lub bez już tylko w celu doniesienia aktu.
                        ----------------------
                        pomysł przedni ale takiej procedury nie ma
                        Chyba że bank przelewający cene jest równocześnie kredytodawcą a
                        kupujacy styrona kredytu hipotecznego...
                        Ale jesli nie - to nie ma banku który zrealizowałby przelew pod
                        JAKIMKOLWIEK warunkiem..
                        Pozdrawiam
                        jeep
                        • ferdel Re: nie ma w Polsce banku, który 16.03.10, 13:28
                          Nie chodziło mi o to, żeby bank realizował przelew pod jakimkolwiek
                          moim warunkiem. Bank sam sobie stawia warunek, mianowicie zrealizuje
                          przelew pod warunkiem dostarczenia aktu notarialnego i o
                          wykorzystanie tego warunku banku jedynie mi chodziło.

Popularne wątki

Nie pamiętasz hasła

lub ?

 

Nie masz jeszcze konta? Zarejestruj się

Nakarm Pajacyka