Dodaj do ulubionych

Ominąć pośrednika nieruchomości

IP: *.dynamic.gprs.plus.pl 04.03.10, 19:15
Wczoraj podpisałem umowe z pośrednikiem nieruchomości na kupno
mieszkania. Czy moge ominąć posrednika kupujac mieszkanie przez moja
narzeczona od właściciela ktora nic nie podpisywała (i nie widnieje
na umowie pośrednictwa ) a pozniej po ślubie np po roku dopisac mnie
do własności ??
Z góry dziekuje za odpowiedzi
Edytor zaawansowany
  • Gość: CV* IP: 96.31.65.* 04.03.10, 19:54
    Nie prowokuj forumowych pośredników, bo i tak już mają ciężko
    zszargane nerwy po 2 latach zastoju na rynku. Zresztą i tak zaraz
    się tu ich zleci cała sfora i będą cię przeklinać po siódme
    pokolenie, że im ostatnią kromkę chleba z gardła wyrywasz, bo
    przecież te 15 tysięcy złotych za pokazanie klity w bloku im się
    słusznie należy bo tak ciężko pracują i zus płacą i nawet podatki.
    A co do meritum: przeczytaj dokładnie umowę którą masz z
    pośrednikiem, jak również tę, którą ma z nim właściciel. Tam jest
    wszystko napisane.
    Jeśli zajdzie sytuacja, w której jesteś zobowiązany do zapłacenia
    prowizji, a jej nie zapłacisz, to pośrednik może cię pozwać do sądu
    i wygrać. Czy taka sytuacja zachodzi w momencie, gdy mieszkanie kupi
    twoja narzeczona, nie wiem - czytaj w umowie.
    PS. Zamierzasz dać narzeczonej swoje pieniądze, żeby ona kupiła
    mieszkanie tylko na siebie? Hmm... no coż. Mało wiesz jeszcze o
    życiu, zdaje się.
  • Gość: zorientowany IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 04.03.10, 20:41
    "> PS. Zamierzasz dać narzeczonej swoje pieniądze, żeby ona kupiła
    > mieszkanie tylko na siebie? Hmm... no coż. Mało wiesz jeszcze o
    > życiu, zdaje się."
    No w coś (kogoś) trzeba wierzyć! A perspektywa niezapłacenia
    darmozjadowi kilkunastu tys. prowizji kusi!
    Czasem dla takiej satysfakcji warto zaryzykować! Nawet przyszłością
    związku! ;-))
  • Gość: Jan IP: *.dynamic.gprs.plus.pl 04.03.10, 21:17
    U mnie jest jak we włoskiej rodzinie Soprano - jak juz sie w nią
    wejdzie to nie ma odwrotu ;)A zalezy mi na tym poniewaz wlasciciel
    sam mi to zaproponowal. po co dawac komus zarobic tym bardziej ze na
    mieszkanie wydaje sie wszystkie miedziaki...a i perspektywa splaty
    kredytu tez robi swoje
  • decort 04.03.10, 22:18
    hmm... zapamiętam sobie Twój nick, na wypadek gdybyś pytał o poradę
    merytoryczną; ale oczywiście możesz go zmienić :-(
  • bezpocztyonline 04.03.10, 22:25
    Gość portalu: Jan napisał(a):

    > poniewaz wlasciciel
    > sam mi to zaproponowal.

    Źle to wróży takiej transakcji: jeśli obie strony są nieuczciwe dla kilku- czy
    kilkunastu tysięcy, to jak będzie z ich uczciwością na kilkaset tysięcy?

    Częściej takie rzeczy proponuje właścicielowi kupujący (bo sobie myśli, że tak
    jest taniej, a potem rozpacza na forum), ale jeśli to właściciel proponuje
    obejść pośrednika, to może znaczyć, że ma coś do ukrycia, czego przed
    pośrednikiem pracującym również na twoją rzecz by ukryć nie mógł.
  • jkrystyna_p 04.03.10, 22:39
    bezpocztyonline napisała:


    > Źle to wróży takiej transakcji: jeśli obie strony są nieuczciwe dla kilku- czy
    > kilkunastu tysięcy, to jak będzie z ich uczciwością na kilkaset tysięcy?

    Też tak myslę. Oszustwo jest zawsze oszustwem. I oszuści prędzej czy później źle
    kończą. Taka karma.

    Czasem jak czytam te wszystkie epitety o pośrednikach darmozjadach to myslę, że
    wypisują je tacy jak Jan dla zagłuszenia sumienia. Wewnętrznego
    usprawiedliwienia się przed samym sobą. Takie: - Oszukuję... bo wszyscy
    pośrednicy są do nieczego... Nie, ja nie jestem oszustem... skądże...

  • Gość: fajny gość IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 04.03.10, 22:51
    Krycha! Zieeeew!!!!
  • jkrystyna_p 04.03.10, 23:06
    Gość portalu: fajny gość napisał(a):

    > Krycha! Zieeeew!!!!

    Kooochany... "pieniądze szczęścia nie dają" szczególnie te z oszustw.
  • Gość: Jan IP: *.ssp.dialog.net.pl 29.12.10, 16:50
    Pieniądze szczęścia nie dają, tylko tym co ich NIE mają..:)
  • Gość: kena IP: *.szczecin.mm.pl 24.06.11, 10:36
    To po cholerę idziesz do pośrednika, posiedź trochę w internecie i się pomęcz wyszukując dla siebie mieszkania, bo inaczej Ty wyjdziesz na darmozjada :)
  • Gość: Pośrednik IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 12.07.13, 12:13
    Jak można pisać by pośrednik pokazał umowę pośrednictwa zawartą z właścicielem nieruchomości. A gdzie ochrona danych, ochrona informacji. Nie można ot tak sobie pokazywać postronnej osobie umów, które jej nie dotyczą, a które się zawiera z innymi osobami.

    A poza tym pośrednik nie zmusza do podpisywania umów pośrednictwa. Można szukać nieruchomości na własną rękę, bez udziału pośrednika. Wtedy nie podpisuje się umowy, nie zobowiązuje się do zapłaty wynagrodzenia i trzeba samemu trochę popracować przy organizacji transakcji, sprawdzeniu stanu prawnego itp.......
  • bezpocztyonline 05.03.10, 09:35
    Nawiasem mówiąc narzeczona też jest osobą bliską, zwłaszcza w rozumieniu
    odnośnej ustawy.

    Nawet narzeczony byłby dla Jana osobą bliską, co niedawno potwierdził Trybunał w
    Strasburgu.
  • zegmarek 05.03.10, 10:31
    Jak już jesteś taki biedny , że musisz oszukiwać to zaproponuj pośrednikowi noc
    poślubną z narzeczoną. Jeden kant więcej nie robi różnicy. A i tak przed ślubem
    pewnie pójdziesz do spowiedzi a jak dasz więcej na tackę to i pokuta będzie nie
    duża.
    Pośrednikowi zostanie pewnie tylko satysfakcja , że kanciarz zawsze trafi na
    kanciarza i przyszła ,żona w podzięce przyprawi ci rogi.

    A tak na poważnie.
    Czasami chytry dwa razy traci. Jeżeli Pośrednik udowodni , przekazanie oferty a
    tym przypadku nie będzie to trudne to narzeczona nic nie zapłaci ale ty
    zapłacisz pośrednikowi odszkodowanie za utracony zarobek. Odszkodowanie może być
    wyższe niż prowizja.

    Marek Obtułowicz
  • bezpocztyonline 05.03.10, 11:38
    zegmarek napisała:

    > A i tak przed ślubem
    > pewnie pójdziesz do spowiedzi a jak dasz więcej na tackę to i pokuta będzie ni
    > e
    > duża.

    A warunkiem odpuszczenia nie jest zadośćuczynienie?

    www.opoka.org.pl/biblioteka/H/HX/pasyjne_sp_06.html
    "Zadośćuczynienie jest czynnością religijną, która ma doprowadzić do naprawienia
    zła, które się wyrządziło. Z jednej strony ma ono wymiar naprawczy, z drugiej
    pokutny i edukacyjno-wychowawczy.
    (...)
    Nasze zadośćuczynienie domaga się także uwzględnienia osoby lub instytucji,
    która została przeze mnie skrzywdzona. Stąd musi ono przybrać konkretną
    czynność, działanie. Nie można poprzestać tylko na obietnicy, czy chęciach.
    Tutaj jest konkretne zadanie do spełnienia. Jeśli ukradłem, muszę oddać (...)
    Zasada sprawiedliwości — Oddaj każdemu, co mu się słusznie należy - domaga się
    tego zadośćuczynienia."

    Fakt, że te rozważania to już by należały do innego forum...
  • Gość: tMarek IP: *.146.97.23.nat.umts.dynamic.eranet.pl 05.03.10, 14:17
    > Jeżeli Pośrednik udowodni , przekazanie oferty a
    > tym przypadku nie będzie to trudne to narzeczona nic nie zapłaci ale ty
    > zapłacisz pośrednikowi odszkodowanie za utracony zarobek.

    Chyba się mocno zagalopowałeś, panie pośrednik.
    Co znaczy ", przekazanie oferty(?)" i dlaczego jest ono zabronione pod groźbą
    zapłaty odszkodowania?? Nie wolno mi nikomu powiedzieć, że widziałem
    rzecz (choćby i mieszkanie, albo samolot) na sprzedaż? Czytałeś umowę, jaką
    podpisał Jan, żeś taki pewien? Chyba faktycznie macie nerwy w strzępach,
    pośrednicy ;) Bez urazy
    tyż Marek.
  • Gość: gosc IP: *.toya.net.pl 05.03.10, 14:34
    trzeba bylo kolege wyslac by umowe z biurem podpisal
    bardzo duzo ludzi tak robi
    podpisuje ktos kto zupelnie nie ma nic wspolnego z genami przyszlego kupujacego
    i nie zamierza kupowac owego mieszkania

    taki delikwent idzie oglada mieszkanie, ma adres, przekazuje tobie a ty sobie
    juz bezposrenio pukasz do wlasciciela

    koniec
  • Gość: ehe IP: *.internetdsl.tpnet.pl 05.03.10, 17:44
    luzik, spoko możesz wysłać narzeczoną "na figuranta"

    potem tylko spowiedź, rozgrzeszenie, komunia święta i wio. chociaż,
    w sumie, dy.mać pośredników to chyba nie grzech. chyba. tak mi się
    zdaje.
    ja tam zawsze wieczorem robię sobie taki mały rachunek zysków i
    strat (czyt. sumienia) i im więcej rodaków wydy.mam tym szczęśliwszy
    się rano budzę. my, polacy, mamy to po prostu w genach. co się
    dziwić, ponac 90% to katolicy (ze zdjęciem jp2 na głównej ścianie w
    chacie).



  • zegmarek 05.03.10, 18:17
    Moje nerwy są ok. Dwa razy wygrałem w Sądzie sprawę podobnego typu.
    Czyli jak to napisał któryś poprzednik nie dałem się wydymać.


    Marek Obtułowicz
  • Gość: nerwowy IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 05.03.10, 21:05
    tyżMarek napisał:
    "Chyba się mocno zagalopowałeś, panie pośrednik.
    Co znaczy ", przekazanie oferty(?)" i dlaczego jest ono zabronione
    pod groźbą
    zapłaty odszkodowania?? Nie wolno mi nikomu powiedzieć, że widziałem
    rzecz (choćby i mieszkanie, albo samolot) na sprzedaż? Czytałeś
    umowę, jaką
    podpisał Jan, żeś taki pewien? Chyba faktycznie macie nerwy w
    strzępach,
    pośrednicy ;) Bez urazy
    tyż Marek."

    "Dwa razy wygrałem w Sądzie sprawę podobnego typu..."

    Może, ewentualnie, przed Sądem Ostatecznym!
    Szanowny Zegarku! Jeśli kupujący podstawi Ci kolegę, znajomego,
    dalekieeeego krewnego, to ani Ty, ani Sond nie zrobicie NIC!
    Z tą "narzeczoną" może faktycznie można by jeszcze dyskutować...
    ... Nie próbuj straszyć ludzi "po forach"!
  • Gość: ~hiena IP: *.192.109.111.psi.de 23.03.10, 14:53
    haha... zapominacie o jednym - jak zareaguje Urzad Skarbowy na darowizne duzej
    kasy dla "obcej" osoby (narzeczonej). Tez wezmie swoja prowizje ;)
  • bezpocztyonline 05.03.10, 22:31
    Gość portalu: tMarek napisał(a):

    > Co znaczy ", przekazanie oferty(?)"

    W tym wypadku: podanie adresu oferty osobie trzeciej.

    > i dlaczego jest ono zabronione pod groźbą
    > zapłaty odszkodowania??

    Bo adres oferty stanowi tajemnicę handlową.

    > Nie wolno mi nikomu powiedzieć, że widziałem
    > rzecz (choćby i mieszkanie) na sprzedaż?

    Wolno, ale nie wolno nikomu podać adresu tej oferty. A jeżeli się poda ten
    adres, a tamta osoba zechce kupić, to prowizję pośrednikowi zapłaci ten, kto ma
    zawartą umowę pośrednictwa i podał adres oferty osobie trzeciej.


    > Czytałeś umowę, jaką podpisał Jan, żeś taki pewien?

    W zasadzie wszyscy pośrednicy mają podobnie sformułowane umowy w tym zakresie.
    Skoro nieuczciwi klienci są do siebie podobni, to podobne stosuje się
    zabezpieczenia.

  • jeepwdyzlu 06.03.10, 14:23
    Chcą kraść?
    Ich życie, ich moralność, ich lustra w których oglądają swoje
    katloickie twarze...
    Chcą "dymać" pośredników?
    I tak będą próbować..
    Taka mentalność pewnego typu ludzi..
    Dymają swoje żony zamiast je kochać
    Dymają skarb państwa,kolegów, kontrahentów...
    I samych siebie - oszukując się, że DYMANIE to częste zjawisko..
    Otóż nie. Większość ludzi jest uczciwych.
    Na szczęście...
    jeep
  • Gość: też pośrednik IP: 89.167.38.* 06.03.10, 15:49
    jeepwdyzlu mogłeś sobie to darować, a tak zniżasz się do poziomu g...na. Skąd
    wiesz, że to katolik!
  • Gość: ewa1 IP: 85.222.87.* 06.03.10, 18:48
    no coz, ludzie byliby bardziej sklonni wspolpracowac z agencjami
    gdyby w tym widzieli sens.
    Rola agencji sprowadza sie czesto do skromnego zakresu uslug jakim
    jest podanie adresu nieruchomosci za bardzo duze pieniedze, bo
    nawet gdy agent oferuje pomoc, wolimy sami sprawdzic i zalatwic
    formalnosci. Jak tu zaufac profesjonalizmowi kogos kto 'sprzedaje'
    mieszkanie, o ktorych nic nie, oszukuje (metoda na 'mam bardzo
    zaiteresowana osabe ktora chce kupic/sprzedac') etc.
  • decort 06.03.10, 19:57
    ewa1, żeby ci podać adres (lub kilka adresów) nieruchomości pośrednik musi:
    1) najpierw go mieć/ stopień zdobycia adresu bywa od łatwego po b. trudny:
    a) telefon - koszt
    b) internet, prasa - jakiś-tam koszt, ale głównie czas,
    c) osobiste przemierzanie terenu w poszukiwaniu - koszt, czas, zdrowie,
    umiejętność przekonywania
    2) obejrzeć nieruchomość, wiedzieć jak wygląda, ale także zweryfikować jej
    atrakcyjność i cenę
    a) w tym, do nieruchomości dojechać na własny koszt i poświęcając na czas;
    3) zweryfikować jej dokumenty
    4) sfotografować obiekt
    5) obejść dookoła
    6) często udzielić porady prawnej właścicielowi (oczywiście bezpłatnie!) - ty
    nawet nie wiesz ile się dzieje w tej kwestii zanim nieruchomość będzie w ogóle
    sprzedawalna, zanim będziesz ją mogła kupić bezproblemowo i w miarę szybko; bo
    ty przychodzisz już "na gotowe" lub w trakcie załatwiania.
    7) ustalić z właścicielem realną cenę
    8) opisać ofertę w bazie danych w odpowiedni sposób
    9) zareklamować ją (internet, prasa, baner, ulotki itp), często wielokrotnie -
    wszystko kosztuje.
    Na końcu tego procesu zjawiasz się ty, i załóżmy, że dowiedziałaś się o
    nieruchomości z ogłoszenia pośrednika (a gdyby jej nie reklamował?) i od razu
    się nią zainteresowałaś, umówiłaś na spotkanie, obejrzałaś tylko tę jedną
    nieruchomość i kupiłaś (sytuacja idealna, rzadko spotykana): i co? On ci TYLKO
    przekazał adres (no, w skrócie; bo przecież tam z tobą pojechał - znów koszt i
    czas, niepewnie przez niego zainwestowany, bo przecież nie wie jak ta
    przejażdżka się skończy). Przekazał ci adres, ale żeby w ogóle mogło do tego
    dojść musiał te min. 9 pkt wypełnić. Zrób to wszystko sama i od razu traf na to
    czego chcesz (zobaczysz ile to czasu zajmuje). I weź pod uwagę, że pośrednik
    żeby mieć 1 dobrą ofertę musi te czynności wykonać przynajmniej dla kilku ofert,
    by to przesiać. Ja osobiście spędzam dziennie 2-3 godziny tylko na wstępne
    wyszukiwanie, kontakty z potencjalnymi klientami/ sprzedającymi (i innymi
    pośrednikami), z którymi potem może podejmę współpracę.
    Tak jest do momentu "podania" ci adresu. A jak już się zdecydujesz na zakup to
    dopiero się zaczyna.
    To, że chcesz sama weryfikować dokumenty, ależ proszę bardzo! I tak ostatecznie
    zrobi to notariusz. Ale notariuszom też pewnie nie ufasz. Tak więc rzeczywiście
    powinnaś zrobić to sama.
    Co do metod "sprzedażowych", no, nie żartuj! Jest ich wiele, m.in. ta, o której
    wspomniasz. Tę akurat należy bardzo umiejętnie stosować, i najlepiej żeby to
    była prawda :-) Natomiast w procesie handlowania (zresztą nie tylko), każdy
    stosuje jakieś strategie, i jest to jak najbardziej normalne, byłoby podejrzane
    gdyby tak się nie działo. Dotyczy to również naszych klientów, stosują strategie
    wobec nas i wobec siebie wzajemnie, i nie ma w tym niczego dziwnego.
    Pozdrawiam
  • Gość: ewa IP: 85.222.87.* 06.03.10, 22:11
    Wiekszosc dzialan ktore opisales to fikcja lub dzialania nie warte
    tak duzych pieniedzy. A rzeczywistos wyglada jeszcze gorzej.
    Sprzedajacy zwykle dostaje propozycje
    1. nie bede ogladac mieszkania
    2. skorzystam z pani zdjec ('ladne - po co robic nowe')
    3. zjawie sie z 'kupujacym' jak sie trafi,
    4. wezme prowizje 3% a wlasciwie 6% bo biore od obu stron ktore
    bede 'reprezentowac' ale nie ma co sie martwic dopisze te 6% a
    nawet wiecej do pani ceny (to ta weryfikacja ceny zapewne?),
    5 dokumenty? - prosze przygowac (dokladnie jak piszesz, agent nic
    nie weryfikuje liczac na notariusza).
    6 Niektorzy jeszcze obiecuja 'bezpieczna tranzakcje przez
    weryfikacje kupujach' (dobrze sie usmialam),
    7 inni maja problem z czytaniem dokumentow ('niech Pani lepiej
    sama powie co to jest bo sie jakos nie moge zorientowac').
    etc
    Tylko jedna agentka powiedziala szczerze 'no wie Pani co ja moge
    zrobic - dam ogloszenie w gazecie, wyeksponuje zdjecia na naszej
    wystawie moze ktos zadzwoni?'

    Sprzedawalam/kupuwalam i to kilka razy, troche sie na rynku
    poprawilo bo kilka lat bylo jeszcze gorzej (nawet nie dzwonili
    tylko korzystali z oferty sprzedajacego) ale ciagle ....
    Nasluchajac sie tych glupot przy sprzedazy (zwykle jednak
    bezposrednio) moich kolejnych mieszkan nigdy bym nie zaufala
    agentowi ze ma dosteczna wiedze a przede wszystkim chec by mnie
    rzetelnie reprezentowac. No i sprzedaz/kupno mieszkania, w ktorym
    nie ma jakies skomplikowanej sytuacji prawnej jest na tyle prosta
    ze spokojnie mozna samemu z pomoca dobrego notariusza ja
    przeprowadzic, jak jest skomplikowana to i tak lepiej udac sie do
    dobrego prawnika i darowac sobie stopien posredni z agentem.

  • bezpocztyonline 07.03.10, 09:16
    Gość portalu: ewa napisał(a):

    > Wiekszosc dzialan ktore opisales to fikcja lub dzialania nie warte
    > tak duzych pieniedzy. A rzeczywistos wyglada jeszcze gorzej.
    > Sprzedajacy zwykle dostaje propozycje
    > 1. nie bede ogladac mieszkania
    > 2. skorzystam z pani zdjec ('ladne - po co robic nowe')
    > 3. zjawie sie z 'kupujacym' jak sie trafi,
    > 4. wezme prowizje 3% a wlasciwie 6% bo biore od obu stron ktore
    > bede 'reprezentowac' ale nie ma co sie martwic dopisze te 6% a
    > nawet wiecej do pani ceny (to ta weryfikacja ceny zapewne?),
    > 5 dokumenty? - prosze przygowac (dokladnie jak piszesz, agent nic
    > nie weryfikuje liczac na notariusza).
    > 6 Niektorzy jeszcze obiecuja 'bezpieczna tranzakcje przez
    > weryfikacje kupujach' (dobrze sie usmialam),
    > 7 inni maja problem z czytaniem dokumentow ('niech Pani lepiej
    > sama powie co to jest bo sie jakos nie moge zorientowac').

    Biedactwo, naczytałaś się bzdurnych artykulików opartych głównie na fantazji
    pseudodziennikarzy i pisanych dla wierszówki.

    Pośrednicy mają standardy i się do nich stosują, nie tylko dlatego, że tak
    przepisy wymagają, ale też dlatego, że orientacja w stanie prawnym i faktycznym
    oferty jest niezbędna do ocenienia jej atrakcyjności dla potencjalnego klienta.
    A także dla możliwości jej sprzedaży.

    Do tych standardów stosują się wszystkie biura, z którymi miałam okazję
    współpracować i jestem przekonana, że wszystkie bądź prawie wszystkie biura na
    naszym terenie. Tylko o warszawskich biurach chodzą różne słuchy, ale to
    przypuszczalnie wina pseudpośredników - firm "handlu nieruchomościami", które
    tam nielegalnie działają udając pośredników i psując pośrednikom opinię.


    > Nasluchajac sie tych glupot przy sprzedazy (zwykle jednak
    > bezposrednio) moich kolejnych mieszkan nigdy bym nie zaufala
    > agentowi ze ma dosteczna wiedze a przede wszystkim chec by mnie
    > rzetelnie reprezentowac.

    No to dalej słuchaj sobie głupot bezpośrednich.
  • Gość: ewa IP: 85.222.87.* 07.03.10, 09:38
    biedactwo,... standarty? Ile razy oferty sprzedarzy tej samej
    nieruchomosc wystepuja z tymi samymi zdjeciami, jak rozumiem kazdy
    z psrednikow robil dokladnie to samo ujecie? Ilu agentow potrafi
    cos powiedziec wiecej o mieszkaniu niz to co sam wlasciel napisal
    w ogloszeniu (jedyne modyfikacje to 'ladna okolica' i 'dobry
    dojazd') etc... Weryfikacja ceny -wystarczy porownac oferty -
    najnizsza jest zawsze w ogloszeniu bezposrednim agencje zawsze ja
    podwyzszaja o prowizje... etc
  • bezpocztyonline 07.03.10, 09:51
    Gość portalu: ewa napisał(a):

    > Ile razy oferty sprzedarzy tej samej
    > nieruchomosc wystepuja z tymi samymi zdjeciami, jak rozumiem kazdy
    > z psrednikow robil dokladnie to samo ujecie?

    Fakt, kradzież zdjęć pomiędzy "agentami" się zdarza. Wystarczy jednak wykonać
    telefon do odpowiedzialnego za prace agenta pośrednika i ukradzione zdjęcia znikają.

    > Ilu agentow potrafi
    > cos powiedziec wiecej o mieszkaniu niz to co sam wlasciel napisal
    > w ogloszeniu

    Każdy, do którego dzwonię.

    > Weryfikacja ceny -wystarczy porownac oferty -
    > najnizsza jest zawsze w ogloszeniu bezposrednim agencje zawsze ja
    > podwyzszaja o prowizje... etc

    To nie "agencje" podwyższają - nie maja przecież takich uprawnień - tylko
    właściciel zgłaszając biuru nieruchomość od razu podwyższa cenę o prowizję, jaką
    będzie przecież musiał biuru zapłacić.

    Ale bywa też, że po rozmowie z pośrednikiem właściciel schodzi z obłoków na
    ziemię i proponuje realniejszą cenę.
  • jeepwdyzlu 08.03.10, 10:11
    że skandaliczne sopsoby pracy w Warszawie - sa nieznane w innych
    miastach
    Fakt - Warszawa to 30% całego rynku..
    Tym bardziej naklezy kolegom z Warszawy podziękować za psucie (a
    właściwie zepsucie) zawodu i wyniakjącą stąd likwidacje licencji...
    Poza Warszawą - kradziez zdjęć, umieszczanie ofert bez umowy - jest
    incydentalne..
    jeep
  • Gość: mmena IP: *.geberit.de 24.03.10, 14:20
    Standardy? Chyba nie w przypadku posrednikow.
    Rowniez kilkakrotnie sprzedawalam/kupowalam nieruchomosci.

    Kradziez zdjec zdarza sie nie tylko miedzy posrednikami. Posrednicy
    kradna takze zdjecia wlascicielowi. I nie "wystarczy jednak wykonac
    telefon". Posrednicy maja gdzies takie telefony. I nic im nie
    zrobisz.

    Nie spotkalam zadnego, ktory potrafilby powiedziec cos wiecej o
    nieruchomosci niz wlasciciel. Gdy pytalam jako kupujacy mylili sie
    przy prostych pytaniach o rozklad mieszkania, a przy pytaniu o
    ksiege wieczysta wpadali w istna panike. Gdy przyprowadzali
    kupujacych mnie, jako sprzedawcy odgrywali role wielkich znawcow
    mimo, ze nigdy nieruchomosci nie ogladali inaczej niz na zdjeciach w
    internecie. Wchodzi taka pancia do salonu - "o tak, tu mamy salon" -
    mowi glosem znawcy. Alez duzo wie o nieruchomosci!

    Nigdy nie proponowalam agencji podwyzszenie ceny. W 95% to agenci
    wychodzili z ta propozycja, 3% z nich nie pytala tylko sama
    podwyzszala. I nie mialo znaczenia to, ze sie nie zgadzam. Szczytem
    bezczelnosci byla kobieta, ktora za plecami kupujacej pokazala mi
    kartke z napisem o ile cene podniesc.

    Weryfikacja dokumentow??? Zaden nawet nie spytal mnie o numer ksiegi
    wieczystej. Zaden nie oczekiwal przedstawienia dok. potwierdzajacych
    niezaleganie z oplatami.

    Porada prawna udzielana wlascicielowi?? Zart. Nikt nigdy zadnych
    porad prawnych nie udzielal.

    Reklama?? Ogloszenia internetowe kosztuja grosze. To zadne koszty.
    Kosztami nie sa tez "dojazd do nieruchomosci by ja obejrzec i
    obfotografowac" - bo takie rzeczy sie nie dzieja. Posrednik korzysta
    ze zdjec wykonanych przez wlasciciela, a nieruchomosc oglada po raz
    pierwszy przyprowadzajac do niej kupujacego.
    Zdarzylo mi sie ze posrednik prosil by po niego przyjechac, zawiesc
    go do nieruchomosci i potem odstawic do biura :-) To sie nazywa
    redukcja kosztow.

    Nie spotkalam posrednika, ktorego standardy pracy odpowiadalyby moim
    standardom. Ostatnie transakcje dot. nieruchomosci robilam
    bezposrednio. Nie uznaje za stosowne wnoszenie oplaty za nic.
    Co nie zmienia jednego bardzo istotnego faktu - oszuscie janie. Jak
    sie podpisuje umowy to trzeba sie z nich wywiazac.
    Nie roznisz sie niczym od oszustow, ktorzy za ciezkie pieniadze z
    naszych kieszeni ustawiaja publiczne przetargi, od lekarzy,
    ktorzy "pomagaja" za drobna oplata przeskoczyc kolejke do zabiegu.
    Odrazajacy typ.
  • Gość: sprzedajacy. IP: *.net-serwis.pl 24.06.11, 11:54
    Dobre, bo w 100% potwierdza telefony pośredników do mnie ;-)


  • Gość: homebroker IP: *.icpnet.pl 21.07.11, 23:29
    słabo mi się robi jak to czytam, pracuje w profesjonalnej firmie doradczej i życzę aby choć kilku z was trafiło do takiej, u nas każda transakcja jest godzinami studiowana i przygotowywana, żaden klient nie jest pchany na minę, każdą umowę sprawdza dział prawny, doradca finansowy oraz licencjonowany pośrednik. To my siedzimy do póznego wieczora w pracy aby klient mógł spać spokojnie i nie stracił ani złotówki.
    tak wiec jeśli ktoś jest na tyle oszukańczą i pazerną jednostką niech nie przychodzi do nas aby nas pózniej omijać, jeśli ktoś twierdzi że jesteśmy darmozjadami, zapraszam na jeden dzień do pracy z takim darmozjadem, gwarantuje że nie spalibyście w nocy po takiej dawce stresu, takim klientom też dziękujemy!!!
    jeśli ktoś potrafi doceniać cieżką prace innych oraz długo zdobywaną wiedzę ZAPRASZAM!!!

    PS> DO OMIJAJĄCYCH POŚREDNIKÓW-ŻYCZĘ ABY PO 2 MIESIĄCACH PRACY WASZ PRACODAWCA WAS OMINOŁ, CIEKAWE JAK SIE POCZUJECIE

    POZDRAWIAM UCZCIWYCH LUDZI!!!
  • cynicznie_ironiczny 06.03.10, 22:13
    decort napisał:

    > ewa1, żeby ci podać adres (lub kilka adresów) nieruchomości
    pośrednik musi:
    > 1) najpierw go mieć/ stopień zdobycia adresu bywa od łatwego po b.
    trudny:
    > a) telefon - koszt
    > b) internet, prasa - jakiś-tam koszt, ale głównie czas,
    > c) osobiste przemierzanie terenu w poszukiwaniu - koszt, czas,
    zdrowie,
    > umiejętność przekonywania
    > 2) obejrzeć nieruchomość, wiedzieć jak wygląda, ale także
    zweryfikować jej
    > atrakcyjność i cenę
    > a) w tym, do nieruchomości dojechać na własny koszt i poświęcając
    na czas;
    > 3) zweryfikować jej dokumenty
    > 4) sfotografować obiekt
    > 5) obejść dookoła
    > 6) często udzielić porady prawnej właścicielowi (oczywiście
    bezpłatnie!) - ty
    > nawet nie wiesz ile się dzieje w tej kwestii zanim nieruchomość
    będzie w ogóle
    > sprzedawalna, zanim będziesz ją mogła kupić bezproblemowo i w
    miarę szybko; bo
    > ty przychodzisz już "na gotowe" lub w trakcie załatwiania.
    > 7) ustalić z właścicielem realną cenę
    > 8) opisać ofertę w bazie danych w odpowiedni sposób
    > 9) zareklamować ją (internet, prasa, baner, ulotki itp), często
    wielokrotnie -
    > wszystko kosztuje.
    > Na końcu tego procesu zjawiasz się ty, i załóżmy, że dowiedziałaś
    się o
    > nieruchomości z ogłoszenia pośrednika (a gdyby jej nie
    reklamował?) i od razu
    > się nią zainteresowałaś, umówiłaś na spotkanie, obejrzałaś tylko
    tę jedną
    > nieruchomość i kupiłaś (sytuacja idealna, rzadko spotykana): i co?
    On ci TYLKO
    > przekazał adres (no, w skrócie; bo przecież tam z tobą pojechał -
    znów koszt i
    > czas, niepewnie przez niego zainwestowany, bo przecież nie wie jak
    ta
    > przejażdżka się skończy). Przekazał ci adres, ale żeby w ogóle
    mogło do tego
    > dojść musiał te min. 9 pkt wypełnić. Zrób to wszystko sama i od
    razu traf na to
    > czego chcesz (zobaczysz ile to czasu zajmuje). I weź pod uwagę, że
    pośrednik
    > żeby mieć 1 dobrą ofertę musi te czynności wykonać przynajmniej
    dla kilku ofert
    > ,
    > by to przesiać. Ja osobiście spędzam dziennie 2-3 godziny tylko na
    wstępne
    > wyszukiwanie, kontakty z potencjalnymi klientami/ sprzedającymi (i
    innymi
    > pośrednikami), z którymi potem może podejmę współpracę.
    > Tak jest do momentu "podania" ci adresu. A jak już się zdecydujesz
    na zakup to
    > dopiero się zaczyna.
    > To, że chcesz sama weryfikować dokumenty, ależ proszę bardzo! I
    tak ostatecznie
    > zrobi to notariusz. Ale notariuszom też pewnie nie ufasz. Tak więc
    rzeczywiście
    > powinnaś zrobić to sama.
    > Co do metod "sprzedażowych", no, nie żartuj! Jest ich wiele, m.in.
    ta, o której
    > wspomniasz. Tę akurat należy bardzo umiejętnie stosować, i
    najlepiej żeby to
    > była prawda :-) Natomiast w procesie handlowania (zresztą nie
    tylko), każdy
    > stosuje jakieś strategie, i jest to jak najbardziej normalne,
    byłoby podejrzane
    > gdyby tak się nie działo. Dotyczy to również naszych klientów,
    stosują strategi
    > e
    > wobec nas i wobec siebie wzajemnie, i nie ma w tym niczego
    dziwnego.
    > Pozdrawiam

    Decort! Odnośnie do Twoich pkt. 1-9 . Ty chyba jesteś pośrednikiem
    nieruchomości na Księżycu, albo na Marsie! Bo np pewnonie w
    Warszawce! A jeśli w Warszawce i wypełniasz pkt'y 1-9 , to należy Ci
    się Złoty Medal Polskiej Przedsiębiorczości!
  • Gość: gość IP: 89.167.38.* 07.03.10, 07:24
    > Decort! Odnośnie do Twoich pkt. 1-9 . Ty chyba jesteś pośrednikiem
    > nieruchomości na Księżycu, albo na Marsie! Bo np pewnonie w
    > Warszawce! A jeśli w Warszawce i wypełniasz pkt'y 1-9 , to należy Ci
    > się Złoty Medal Polskiej Przedsiębiorczości!

    Decort się pomylił, że to robi, powinno być "powinien robić" ha ha!!
  • decort 08.03.10, 22:32
    nie, no sorry; jestem pośrednikiem; jestem z Warszawy (być może z księżyca też,
    ale nie sądzę). Robię wszystko o czym napisałem, moi pracownicy (licencjonowali
    i nie) także. Wiem o kolegach (tzw. konkurencji), którzy tak samo postępują,
    wiem o innych (pewnie jest ich większość lub znacząca część, niestety), którzy
    stosują półśrodki, lub nawet nie krygują się. Ale wiem też, że większość z tych,
    którzy stosują półśrodki są odpowiedzialni (i tych najczęściej oraz tych w pełni
    profesjonalnych klienci atakują najczęściej), szara strefa - pozostaje poza
    jakąkolwiek weryfikacją (bez licencji, zero profesjonalizmu - jest to
    przypisywane nam, bo tamci występują pod hasłem "pośrednik").
  • bezpocztyonline 09.03.10, 09:05
    decort napisał:

    > nie, no sorry; jestem pośrednikiem; jestem z Warszawy (być może z księżyca też,
    > ale nie sądzę).

    Poza tym: na Warszawie świat się nie kończy.

    A - jak słusznie zauważył jeep - poza Warszawą takie dziwne praktyki prawie w
    ogóle nie występują.

    Te biura z Warszawy, z którymi miałam okazję współpracować, też jakoś nie różnią
    się specjalnie w faktycznych standardach działania od tego, co znam z naszych
    okolic, czyli działają zgodnie z zapisami w ustawie i ze standardami zawodowymi.

    Faktem jest, że współpracuję tylko z licencjonowanymi pośrednikami, a nie z
    "firmami handlowo-usługowymi", które biorą 200 zł za numer telefonu do właściciela.
  • jeepwdyzlu 09.03.10, 09:30
    wystarczy poczytać Twoje posty, żeby wiedzieć, że moje uwagi Ciebie
    nie dotyczą...
    Niemniej - my pośrednicy - mieliśmy - jak te chamy 100 lat temu -
    złoty róg...
    ale nawet sznur nam sie nie ostał....

    jeep
  • decort 09.03.10, 21:34
    tyż fakt
  • Gość: przesmiewca. IP: *.net-serwis.pl 24.06.11, 11:58
    I oczywiście sprawdzasz księgę budynkową przy transakcji zbycia?

    -----
    > Robię wszystko o czym napisałem, moi pracownicy także.
  • decort 26.06.11, 01:09
    zazwyczaj nie, tylko gdy coś mnie tknie (ponieważ sprawdzam inne rzeczy; a drugie z pierwszego wynika). A co, powinienem? Zasadniczo - to należy do Inspektora Nadzoru Budowlanego. Beż akceptacji tego ostatniego: tejże Książki oraz innych rzeczy, inwestycja nie powinna w ogóle zostać dopuszczona do eksploatacji. Sorry, Pośrednik jest od sprzedawania a nie od pozwoleń budowlanych, od tych spraw są inni. My mamy tylko umieć stwierdzić, czy ich certyfikaty mają jakiś sens i są zgodne z prawem, a sprawdzanie ich pracy do nas nie należy.
  • Gość: nabijacz. IP: *.net-serwis.pl 24.06.11, 12:04
    A to już łamanie prawa, podobnie jak np. udzielanie porad podatkowych czy porad inwestycyjnych.

    -----
    > 6) często udzielić porady prawnej właścicielowi
  • j666 13.07.13, 18:53
    I dlatego nalezy stosować stawkę godzinową od każdego klienta, albo napierać na wyłączność, a nie stawkę kilkunastu-kilkudziesięciu tysięcy złotych od tego jednego na sześćdziesięciu, któremu sprzedamy lokal, a on z tego powodu na końcu zacznie być nieszczęśliwy.

    -----
    > 1) najpierw go mieć/ stopień zdobycia adresu bywa od łatwego po b. trudny:
    > a) telefon - koszt
    > b) internet, prasa - jakiś-tam koszt, ale głównie czas,
    > c) osobiste przemierzanie terenu w poszukiwaniu - koszt, czas, zdrowie, umiejętność przekonywania
    > 2) obejrzeć nieruchomość, wiedzieć jak wygląda, ale także zweryfikować jej atrakcyjność i cenę
    > a) w tym, do nieruchomości dojechać na własny koszt i poświęcając na czas;
    > 3) zweryfikować jej dokumenty
    > 4) sfotografować obiekt
    > 5) obejść dookoła
    > 6) często udzielić porady prawnej właścicielowi - ty nawet nie wiesz ile się dzieje w tej kwestii zanim nieruchomość będzie w ogóle sprzedawalna, zanim będziesz ją mogła kupić bezproblemowo i w miarę szybko; bo ty przychodzisz już "na gotowe" lub w trakcie załatwiania.
    > 7) ustalić z właścicielem realną cenę
    > 8) opisać ofertę w bazie danych w odpowiedni sposób
    > 9) zareklamować ją, często wielokrotnie - wszystko kosztuje.
  • Gość: maja IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 15.03.10, 18:47
    chyba o to pytasz ?
  • Gość: Snookie IP: *.shr.phx3.secureserver.net 15.03.10, 21:26
    Udała ci się Kolego prowokacja :) Kilkadziesiąt postów skamlących pośredników,
    którym uświadomiłeś że można ich szajkę bez większego trudu ominąć. Oczywiście
    procedurę należy wdrożyć odwrotną: narzeczona idzie oglądać, ty (osoba która
    ostatecznie chce kupić) dogaduje się z właścicielem po zdobyciu jego nr telefonu.
    Widać wyraźnie, że "usługi" tych tzw. pośredników w nieruchomościach są warte
    dokładnie tyle, co usługi firmy Wołomin w ochronie mienia... każdy marzy o tym,
    żeby z nich nie korzystać :) Szacunek za udaną prowokację, bezsilne wycie
    hien - bezcenne.
  • decort 15.03.10, 22:11
    tak, tak "wycie hien". Gratuluję. A sumienia to brak zupełny? Wbrew pozorom to
    się mści. Zła karma wraca, zawsze. Tak czy siak oraz prędzej czy później, z tej
    lub owej strony.
  • Gość: HOP IP: 82.177.244.* 20.10.10, 12:05
    Tak sobie myślę. Prawie na każdym forum i to niekoniecznie o tytule "jak wy...pośrednika" jest oko za oko, ząb za ząb, na każdą odpowiedź potencjalnego nabywcy, który ma wątpliwości co do zasadności wynagrodzenia dla pośrednika, od razu z impetem odpowida ktoś z owych pośredników, wieć albo są mocno sfrustrowani, że ktoś wymyśli plan obejścia, albo sami do konca nie mają czystych sumień.

    Sam jestem tuż przed transakcją i mam zamiasr nie tyle omijanie zapłaty pośrednikowi, co ostre negocjacje, ponieważ:
    sam znalazłem ofertę nieruchomości, która mnie interesuje,
    pośrednik tylko umożliwił mi jej obejrzenie
    nie bęzie brał udziało w żadnych dalszych czynnościach
    oglądałem wspólnie z nim tylko jedą nieruchomość miesiąc temu i właśnie na nią się zdecydowałem.

    W związku z powyższym zapłacenie 3 % za oględziny mieszkania, to chyba jest znacznie wygórowana stawka. Honoraria w takich przypadkach powinny się plasować w granicach kilkustet złotych, a a nie kilku lub kilkunastu tysięcy.
  • decort 20.10.10, 21:08
    hmm... to ja - nie dość, że pośrednik to jeszcze ofiara losu :-( Dzis właśnie oglądałem mieszkanie z posrednikiem, kupcem będzie moja narzeczona, która umowy posrednictwa nie podpisała, bo zapomniała dokumentu tożsamości. Ja podpisałem w jej imieniu. Co ciekawe, mieszkanie jest w budynku, w którym mieszkam, + jestem w Zarządzie Wspólnoty Mieszkaniowej (mała wspólnota, mocno nieliczny zarząd). Wiem o tym mieszkaniu wszystko, więcej niż pośrednik na wstępnym etapie ujawnia. Mam tez oczywiście bezpośredni kontakt do właściciela. Znam Nr KW. W dodatku jako pośrednik, nie potrzebuje porad innego pośrednika. Ale ... choć wiedziałem, że to mieszkanie wcześniej czy później wypłynie na rynek, ze będzie do sprzedania (miałem nadzieję, że w moim biurze) - wypłynęło w innym. Jesteśmy nim poważnie zainteresowani i przy pomyślnych wiatrach je kupimy. I ZAPŁACIMY PROWIZJĘ, nieco wynegocjowaną, rzecz jasna. Dlaczego? Proste - dlatego, że tamto biuro ma tę ofertę. Ja nie mam. Właściciele sami sie nie ogłaszają. Mógłbym to załatwić w ramach współpracy biur, ale byłoby to mocno nie fair, skoro jestem osobiście zainteresowany.
  • decort 20.10.10, 21:38
    aha ... i chcę dodać, ze gdybym miał intencję ominąć pośrednika przy powyższej ofercie / transakcji - zrobiłbym to z łatwością, wczesniej, a nawet teraz, po podpisaniu przeze mnie umowy w imieniu obcej mi w sumie osoby; a kupić może jeszcze ktoś inny, mamy takie możliwości. Tylko, nie mamy takich intencji. I to nie dlatego, ze mamy tendencje do szastania pieniędzmi. Wręcz przeciwnie. Uznajemy układ. Ktoś - w tej sytuacji pośrednik, ma coś dla nas. My tego chcemy. Przy transakcji, nie będę ujawniał swojego statusu, bo po co? Sam sobie i tak wszystko sprawdzę, bo mogę i umiem, i chce mi się, a pośrednik - niech robi co do niego należy. We własnych sprawach, zwłaszcza jesli się na czymś znamy, lepiej żeby ktoś z boku też oceniał i sprawdzał - emocje przy takich wydatkach nie jednego znawcę mogą zaślepić. Mam wśród swoich klientów radców prawnych, sędziów, adwokatów i notariuszy (!), skoro korzystają z naszych usług i ujawniają się dopiero przy umowach przedwstępnych lub końcowych - to jest to dla mnie lekcja. Coś w tym jest. Nie tylko brak czasu. Oczywiście tzw. szary Polak zna się na wszystkim, wie lepiej.
    pozdrawiam
  • binkaa 21.10.10, 06:31


    Mam tez oczywiście bezpośredni kontakt do właściciela.



    i tak sobie z powodu nadmiaru gotówki poszedłeś do pośrednika ?????


  • binkaa 21.10.10, 08:26
    sąsiad musi Cie bardzo nie lubic ;) skoro
    a. nie wystawił w twoim biurze
    b. żeby Cie wpuścił do mieszkania musiałeś przez pośrednika sie umówić ;)
  • bezpocztyonline 21.10.10, 11:16
    decort napisał:

    > mieszkanie jest w budynku, w którym mieszkam, + jestem w Zarządzie Wspólnoty
    > Mieszkaniowej
    (mała wspólnota, mocno nieliczny zarząd)
    > . Wiem o tym mieszkaniu wszystko, więcej niż pośrednik na wstępnym etapie ujaw
    > nia. Mam tez oczywiście bezpośredni kontakt do właściciela. Znam Nr KW.
    > choć wiedziałem, że to mieszkanie wcześniej czy później wypłynie na rynek, ze będzie
    > do sprzedania
    (miałem nadzieję, że w moim biurze) - wypłynęło w innym. ny.


    binkaa napisała:

    > sąsiad musi Cie bardzo nie lubic ;) skoro
    > a. nie wystawił w twoim biurze
    > b. żeby Cie wpuścił do mieszkania musiałeś przez pośrednika sie umówić ;)

    A ja tekst Decorta zrozumiałam tak: Mieszkanie było przedmiotem spadku, właściciel w nim nie mieszka, prawdopodobnie wynajmuje, sam zapewne mieszka na drugim końcu kraju lub za granicą.

    Decort - jako sąsiad, w dodatku członek Zarządu Wspólnoty Mieszkaniowej - oczywiście świetnie o tym wiedział, ma kontakt do właściciela i liczył na to, że gdy właściciel w końcu zdecyduje się na sprzedaż, zdecyduje się na biuro Decorta (o ile w ogóle wiedział, że Decort zajmuje się pośrednictwem).

    Ludzie często trafiają do pośrednika z polecenia, bo sami go znają lub bo ktoś znajomy zna pośrednika i poleca.

    Wystarczyło, że ten drugi pośrednik jest np. synem kuzynki żony sprzedającego - i mieszkanie zamiast do Decorta (jako sąsiada) trafia do całkiem innego biura.

    A mieszkanie pokazuje ten, kto ma klucze. Niekoniecznie sam właściciel.
  • decort 21.10.10, 22:38
    bezpoczty... - nie powiem, że Jesteś genialna, ale blisko :-))) i Jesteś świetnym interpretatorem. Właściwie w 99,9% jest tak jak piszesz. A poprzedni post binki (?) to czysta i niepotrzebna złośliwość. Obecny właściciel, oczywiście wie o moim istnieniu, ale mnie nie zna, i przede wszystkim nie wie, że jestem pośrednikiem, ani tym bardziej, że poluję na mieszkanie w tej samej kamienicy. A ponieważ, jest konflikt w rodzinie sprzedającego i jeszcze parę kwiatków, wolałem poczekać, lecz skoro wypuścili to na rynek w obecnym stanie prawnym i u kogoś innego, w nie najgorszej cenie, to nie będę czekał. I nie będę też omijał i okradał pośrednika. Chociaż mógłbym. Napisałem swój post właściwie po to by powiedzieć: mogę okraść, ale nie chcę; chociaż będzie mnie to kosztowało kilkadziesiąt tysięcy. Ale nigdy nikt mi tego nie wyciągnie. I dalej z czystym sumieniem będę mógł mówić i pisać o pewnych sprawach, a dzieciom mówić jak należy postępować : że oszukiwanie na egzaminach; podbieranie kasy rodzicom; kłamanie; bicie słabszego; dokuczanie "oddmiennym", np. kalekom, gejom, katolikom itp jest be; a tatuś to chodzący ideał :-))), mimo, ze czasem sie urżnie na imprezie, ale to też zasadniczo jest be i lepiej tatusia nie naśladować w tej sprawie.
  • roxy361 21.10.10, 23:03
    jesteś bossssski!!!!!
  • decort 21.10.10, 23:11
    dziękuję :-) wiem, uwielbiam siebie :-D Ale jeszcze sie nie on....ję, ale jak mnie niektórzy sprowokują to nie wiem czy się nie posunę ..... Usunom mi ten post? Licze na poczucie humoru moderatora (o ile taki tu istnieje) oraz całej reszty.
    Pozdrawiam
  • jeepwdyzlu 22.10.10, 10:40
    decort to wszystko pięknie
    ale....
    we Wrocławiu, Szczecinie, Poznaniu, Koszalinie - jeśli pośrednik kupuje coś dla siebie - nie płaci prowizji. Biuro bierze prowizję od kupującego - to jasne, ale Ty wskazujesz kupującego i tym kupującym jesteś sam. Osobiście. Niby czemu masz płacić???
    W ogóle nie powinieneś podpisywać umowy pośrednictwa. Dzwonisz, jestem pośrednikiem takim i takim, chcę obejrzeć to i to. Nazwisko Klienta? Sam się tym interesuję... Bez podpisania umowy nie jedziemy? To żegnam...
    Osobiście kupiłem w ciągu ostatnich 10 lat ze 20 nieruchomości, 3/4 z innymi biurami i NIGDY nie płaciłem prowizji.. Za co? Nie jestem klientem z ulicy.. Jestem współpracującym kolegą..
    I to nie jest dziwne. Notariusze płacą 1 zł taksy, lekarze nie płacą za wizyty u kolegów, właściciel sklepu kupuje mięso do domu w hurtowni...
    Mylę się?
    jeep
  • bezpocztyonline 22.10.10, 11:59
    jeepwdyzlu napisał:

    > Biuro bierze prowizję od kupującego - to jasne, a
    > le Ty wskazujesz kupującego i tym kupującym jesteś sam. Osobiście. Niby czemu m
    > asz płacić???
    > W ogóle nie powinieneś podpisywać umowy pośrednictwa. Dzwonisz, jestem pośredni
    > kiem takim i takim, chcę obejrzeć to i to. Nazwisko Klienta? Sam się tym intere
    > suję...

    Nie do końca tak to jest:

    isap.sejm.gov.pl/DetailsServlet?id=WDU19971150741
    "Art. 180.
    1. Pośrednictwo w obrocie nieruchomościami polega na zawodowym wykonywaniu
    przez pośrednika w obrocie nieruchomościami czynności zmierzających do
    zawarcia przez inne osoby umów:
    1) nabycia lub zbycia praw do nieruchomości;
    2) nabycia lub zbycia własnościowego spółdzielczego prawa do lokalu mieszkalnego,
    spółdzielczego prawa do lokalu użytkowego lub prawa do domu
    jednorodzinnego w spółdzielni mieszkaniowej;
    3) najmu lub dzierżawy nieruchomości albo ich części;
    4) innych niż określone w pkt 1–3, mających za przedmiot prawa do nieruchomości
    lub ich części."

    Decort mógłby jako pośrednik zadziałać na rzecz innej osoby (narzeczonej), ale nie na swoją własną rzecz. Ale uważał, że i tak raczej nie byłoby to do końca fair. Ponadto - jak zauważył - przy nabywaniu dla siebie warto, by ktoś zorientowany jednak przypilnował wszystkiego patrząc dodatkowo na transakcję chłodnym okiem z boku, bo przy własnych transakcjach emocje jednak zawsze mogą trochę zaślepić.

    Ja sama w przypadku obrotu moimi własnymi nieruchomościami nigdy nie działam jako pośrednik - także nie w przypadku nieruchomości należących do mojej bliskiej rodziny.

    Ogłaszam się wtedy jako osoba prywatna i zawieram transakcje bezpośrednio. Druga strona transakcji nawet się przy tym nie dowiaduje wcale, że prowadzę biuro pośrednictwa (nie ma przecież potrzeby, ani okoliczności).

    Ale gdybym miała potrzebę zawrzeć transakcję z klientem jakiegoś innego biura pośrednictwa, to może bym pewnie podpisała z drugim biurem umowę pośrednictwa - jako zamawiająca.
  • jeepwdyzlu 22.10.10, 14:36
    bezpoczty ja nie piszę regulacjach
    ja piszę o zwyczajach
    były jeep
  • decort 22.10.10, 21:46
    jeep... wyjątkowo jestem przeciw Twojej postawie. Owszem, często się to tak odbywa jak piszesz, takze w W-wie, i choć jako pośrednik, z klientem pośrednikiem - bywało, że szedłem na taki układ, o którym piszesz (nie ze wszystkimi, i nie wszyscy tego chcieli) - to nie akceptuję tego. Klient to klient, i w sumie nie bardzo mnie interesuje jaki on zawód wykonuje. Ja robotę robię taką samą. Że notariusze za 1 zł robią kolegom transakcje? Możliwe. Dla mnie osobiście też wykonują różne tzw. czynności za 1 zł. Ale to sa koledzy lub ci którym stale przyprowadzam klientów. To samo dotyczy lekarzy, moja matka jest lekarką - ale stoi w kolejkach jak inni pacjenci, za wizyty prywatne płaci jak wszyscy; chyba, ze bywa u swoich kolegów (autentycznych a nie "po fachu") lub uczniów (ale wówczas też nie jest to za 0 zł). Swój status wykorzystuje b. rzadko i tylko wówczas gdy sprawa jest poważna i nie dotyczy jej samej. Moi koledzy, rodzina, klienci z polecenia płacą mi prowizję, często mniejszą, OK - ale płacą. Czym Ci znani mi ludzie różnią się od nieznanego mi pośrednika, który jest tzw. kolega po fachu, ale którego na oczy nie widziałem, i który w/g Twojego systemu ma być zwolniony z prowizji? Sorry, ale wolę jakby co, przyjacielowi odpuścić kasę niż nieznanemu mi "koledze" po fachu. I odwrotnie, siebie traktuje tak samo. Nie ma mowy o żadnej współpracy pomiędzy biurami jeżeli dotyczy to własnej sprawy. Ja nie jestem klientem swojego biura, a właściwie swoim samym. Zresztą, musiałbym sam sobie zapłacić prowizję. No, sorry!
  • decort 22.10.10, 22:05
    i .... wśród moich znajomych, pracujących w różnych segmentach rynku - postawa jest taka sama. Kurcze! należymy do wymierającego gatunku? Mam nadzieję, że nie. Garstka frajerów i naiwniaków. Obym zdążył zejść z tego świata, zanim wszyscy znikniemy.
  • jeepwdyzlu 23.10.10, 10:06
    ale ja w pełni szanuję Twoje zdanie
    mam inne, co nie oznacza, że mam abonament na rację
    :-)
    ciao
    jeep
  • decort 25.10.10, 21:09
    OK, OK. :-))) Ale, wiesz .... naprawiać świata nie zamierzam. Zresztą nie mam na to czasu. Też prezentuję tylko swoje stanowisko. I nie jestem ideałem, ale coś Ci, Wam opowiem - niby z innej bajki, ale wiele mnie to nauczyło w sprawie profitów.
    Byłem ostatnio poważnie chory, zagrożenie zycia i takie tam, długotrwała terapia, b. długa kolejka do tej terapii, opieka w trakcie terapii (obawy); obcy - nie wiadomo jak reagujący lekarze (jak bardzo empatyczni lub nie, itp), bezduszne procedury. Do tego: matka i szwagier lekarze, przyjaciele lekarze - wszystkim w pierwszym odruchu przerażenia zadałem temat; oczywiście - pomogą; mieli nawet możliwości. Poprosiłem o chwilę spokoju. Szedłem normalną drogą, wszystkich pacjentów. Niczego nie wykorzystałem. I co się okazało? "Normalną" drogą też się da. Udało mi się dostać to wszystko co otrzymałbym "po znajomości" i to bez wysiłku. Po znajomości pewnie otrzymałbym to "milej", może 1 m-c szybciej (choć wątpię), ale miałbym poczucie wyjątkowości i zaopiekowania. Reasumując: po znajomości nie zawsze jest lepiej i szybciej - i nie zawsze też trzeba się na to zdawać.
  • roxy361 25.10.10, 22:13
    Pocieszyłes mnie bo myslalam, ze z takim podejsciem to ja jedna na swiecie się ostałam.
  • decort 26.10.10, 22:18
    pozdrawiam roxy :-)))
  • roxy361 27.10.10, 00:40
    Ja tez Cię pozdrawiam!
    Pamietasz takie hasło:robmy swoje? Ja sie nim kieruje od dawna, może to czasem naiwne ale dlatego, że ktos jest złodziejem i oszustem to ja mam byc taka sama?
    Uczciwe układy powoduja to, ze mam przyjaciół, znajomych i oczywiscie wrogów ale kto by sie tymi ostatnimi przejmował.
  • decort 27.10.10, 21:42
    "uczciwe układy" - to ładne i trafne. Ale, dajmy już innym odetchnąć :-) Cześć.
  • agulha 26.06.11, 22:39
    >>lekarze nie płacą za wizyty u kolegów,
    Mylisz się. W 90% przypadków to czysta teoria.
  • Gość: załamana uczciwa IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 12.07.13, 13:20
    Snookie, ale Ty jesteś beznadziejny!

    Po co podpisywać umowę pośrednictwa, a później próbować omijać pośrednika ???
    Lepiej omijać go zanim podpiszę się umowę i zobowiąże do zapłaty wynagrodzenia.
    Skoro nie chce się płacić za czyjąś pracę, to lepiej nie korzystać z jego usług i samemu znaleźć sobie nieruchomość.

    Podpisanie umowy, a później kombinowanie, to ewidentne o oszustwo!
    To takie osoby są oszustami i złodziejami nie pośrednicy.

    Na szacun zasługują osoby:
    1. same znajdujące sobie nieruchomość/ same sprzedające własną nieruchomość, tym samym nie korzystające z usług pośrednika i nie muszące płacić wynagrodzenia za tę usługę.
    2. korzystające z pomocy pośrednika i po sfinalizowaniu transakcji rozliczające się z nim zgodnie z umową i ustaleniami.
  • decort 26.06.11, 01:14
    A wiecie, co? omijcie sobie. Na szczęście. Wielu się uda. I dobrze.
  • Gość: dobra rada IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 12.07.13, 12:17
    Nie polecam.

    Po ślubie małżonka może nie zechcieć rozszerzyć umowy majątkowej małżeńskiej i dopisać małżonka jako współwłaściciela. Może po kilku miesiącach małżeństwa podjąć decyzję o rozwodzie, albo spotka nową miłość i nie zechce się dzielić majątkiem.

    Ponadto takie rozszerzenie umowy majątkowej robi się u notariusza i płaci za sporządzenie tego aktu notarialnego. Może się okazać, że wynagrodzenie dla pośrednika jest porównywalne z kosztem kolejnej umowy u notariusza i po co to wszystko?

Popularne wątki

Nie pamiętasz hasła

lub ?

 

Nie masz jeszcze konta? Zarejestruj się

Nakarm Pajacyka