Dodaj do ulubionych

bezpiecznie sprzedać bez pośrednika

12.07.11, 11:44
zamierzam sprzedać swoje całkiem atrakcyjne mieszkanie w Warszawie. Czy wogóle, i do czego tak naprawdę potrzebuję pośrednika? Mam czas, mogę sama odbierać telefony i pokazywać lokal, na podpisanie umowy i tak udamy się do notariusza. Za parę groszy mogę wstawić własne ogłoszenie na gratce, trovicie czy otodom. Banner też mogę powiesić osobiście. Nie jestem kutwą, ale sorry, ŻADNA z tych czynności nie jest warta 30 000 zł które chciał ode mnie wziąć pośrednik. czy waszym zdaniem mogę BEZPIECZNIE zająć sie sama sprzedażą swojego lokalu? Oczekuję opinii osób które taką drogę odbyły, albo na czymś się w trakcie nacięły i mogą dać przestogę.
Edytor zaawansowany
  • emilly_davisson 12.07.11, 13:34
    Jeśli masz czas i chęci, żeby dawać ogłoszenia, odbierać telefony, jesteś w stanie ustalić realną cenę ze mieszkanie itp., a nie do końca znasz się na prawie, to za góra 1/30 tej ceny możesz sobie wynająć prawnika z ubezpieczeniem OC, który dopilnuje, żeby nikt ciebie nie oszukał, i doradzi, jak wszystko załatwić. A na końcu i tak trafisz do notariusza, który dopilnuje, żeby transakcja odbyła się zgodnie z prawem (ale pamiętaj, że "zgodnie z prawem" to niekoniecznie znaczy : "korzystnie dla obu stron transakcji", dlatego porada prawna przydaje się PRZED dokonaniem transakcji).
  • Gość: larysa IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 12.07.11, 14:01
    wpuszczać do domu obce osoby aby przeglądały mi kąty i pilnować aby w czasie oglądania coś mi nie zginęło
    nie wyobrażam sobie abym każdego legitymowała, co innego sprzedaż z pośrednikiem, on ma dane osób które oglądały moje mieszkanie
  • Gość: pierwszymilion. IP: *.net-serwis.pl 12.07.11, 17:35
    To ja spiszę te dane oglądających, za jedynie 1/2 stawki pośrednika, OK?
    Jestem na tyle bezczelnym chamem, że dla pieniędzy umiem poprosić ludzi o dowód, kasa misu kasa.
  • pani_rosomak 12.07.11, 19:04
    ukraść nie mają co bo mieszkanie jest już puste, a spisać z dowodu też mogę jakby już była taka konieczność. Tylko co to spisanie własciwie daje? Przecież ktoś się może posługiwać skradzionym dowodem, na zdjęciu wszyscy wyglądaja dość podobnie.
  • Gość: Cwok IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 12.07.11, 23:42
    Jesli nie wiesz czy mozesz bezpiecznie sprzedac mieszkanie bez posrednika tzn, ze nie poradzisz sobie bez posrednika.
  • decort 13.07.11, 01:10
    decort - pośrednik: spokojnie możesz sprzedawać sama. Skoro czujesz się na siłach. Z zastrzeżeniami jak wyżej. Nie widzę przeszkód.
  • pani_rosomak 13.07.11, 22:31
    A myślisz że z netu się tego nie dowiem? Lista potrzebnych dokumentów, kolejność czynności przy sprzedaży,na co ewentualnie zwrócić uwagę- no naprawdę to nie neurochirurgia! Sami oglądaliśmy n mieszkań które znaleźliśmy sobie sami w necie i kompletnie nie rozumiem jaka jest różnica czy przyjdziemy je oglądać z pośrednikiem, czy też będziemy rozmawiać od razu z włascicielem. Słowo daję, nie pojmuję co tam ma kosztować 30 kawałków. Ja bym się nawet zastanowiła czy tysiąc złotych to nie za dużo :-)
  • decort 14.07.11, 00:04
    Ależ oczywiście, że z netu się wszystkiego dowiesz (prawie - bo każda sprawa jest inna wbrew pozorom; ale byś nie musiała tego doświadczyć; oby wszystko odbyło się wg "wzoru"). Pisałem: "o ile sie czyjesz na siłach" w różnych kontekstach: czasu, chęci, kompetencji. Te kompetencje przy pozytywnym założeniu pozostałych danych sa najistotniejsze: jeżeli je masz lub czujesz że je masz, lub masz szczęście to - nie widzę przeszkód. Sprzedawaj i kupuj sama. Niczego więcej nie napisałem. Nie zakładam, że tych kompetencji nie masz lub tego szczęścia przy ewentualnym braku powyższych. Wielu osobom udają się transakcje bez udziału specjalistów i to tak karkołomne, że specjalista zablokowałby je na wstępie; wielu też dla odmiany z udziałem specjalistów ma problemy (wtedy jednak jest na kogo zrzucić odpowiedzialność). I tyle. Powodzenia
    Decort
  • jeepwdyzlu 14.07.11, 11:53
    Lista potrzebnych dokumentów, kolejność czynności przy sprzedaży,na co ewentualnie zwrócić uwagę- no naprawdę to nie neurochirurgia!
    ------------
    nie
    z netu nic się nie dowiesz
    w necie są info trzecirzędne, za które nikt nie bierze odpowiedzialności, z reguły całkiem anonimowe. W 90% amatorskie.

    1000 zł to za dużo?
    no cóż..
    działaj sama - to wolny kraj
    w końcu obrót nieruchomościami to nie neurochirurgia, jak powiadasz..
    setki tysięcy złotych nie wymagają ochrony?
    1000 zł to za dużo..
    Kończmy, bo Ty nie zadajesz pytań. Już znasz odpowiedzi..
    powodzenia mimo wszystko, nie życzę Ci wpadnięcia na minę.
    ciao
    były jeep
  • jeepwdyzlu 13.07.11, 08:18
    jasne możesz..
    przy okazji przekonasz się, za co pośrednik bierze pieniądze:
    za KONTAKTY i za sprzedaż informacji
    to do niego przychodzą potencjalni kupujący
    nie do Ciebie

    co nie oznacza, że Ci się nie uda
    pazeronść środowiska i pobieranie prowizji od obu stron spowodowała, że znaczna cześć Klientów się odwróciła i szuka samemu..
    były jeep
  • zazou1980 13.07.11, 15:23
    na pewno ci się uda. my niedawno kupowaliśmy mieszkanie bez pomocy pośrednika i transakcja się udała. laska od której kupowaliśmy, to był wyjątkowy młot, z opóźnieniem i perturbacjami, ale dostarczała wszystkie potrzebne dokumenty. jak sobie sprawnie zorganizujesz wszystko, co będzie potrzebne, to nie widzę problemu, bo to jednak kupujący musi więcej sprawdzić zanim wyłoży kasę...
  • decort 13.07.11, 20:27
    właśnie dziś dzwoniła właścicielka mieszkania, które sprzedaję (osoba dorosła; architekt wnętrz - na prawie się co nieco zna; w necie siedzi non stop), a chce też kupić przeze mnie: na moją sugestię, że może sama dać ogłoszenie: "tak, mogę dać sama ogłoszenie, ale wolę przez Ciebie - fachowca; jak jest problem opłacę ogłoszenia mojego mieszkania w necie, na portalach, które wskażę" - wskazała. To tyle w sprawie sprzedaży. W sprawie kupna mieszkania dla niej: poza tym, że szukam czegoś dla niej; sama śledzi ogłoszenia - gdy coś Ją interesuje, czy to u innego pośrednika czy bezpośrednio - linki przesyła mnie. I powiem, że tak jest OK. To Ona mnie wynagradza, to Ona wymaga, ja mam swobodę ruchu i poczucie bezpieczeństwa ze strony tej klientki (chociaż trudna jest do niemożliwości) - tak powinna wyglądać współpraca klient-pośrednik. Z grubsza, Bo moja ww klientka jest ideałem, ale rabat też ma odpowiedni :-))))
  • nonus85 14.07.11, 15:06
    kupowałam bezpośrednio i tak naprawdę to proszę pamiętać żeby podpisać umowę przedwstępną, niech kupujący wpłaci zadatek i tyle. Wzory umów są dostępne w internecie.
    Ja osobićie uważam, że nie ma potrzeby płacić takiej kwoty pośrednikowi.
    W drugą stronę to może inaczej wygląda ;)



    --
    nigdy więcej prowizji!

    www.mieszkanie.pl darmowy serwis z ogłoszeniami bezpośrednio od właścicieli
  • jeepwdyzlu 15.07.11, 09:16
    nic nie kupowałeś ani nie sprzedawałeś
    linkujesz w stopce do swojego małego biznesiku, który opiera się na NIECHĘCI skorzystania z usług pośrednika..
    występowanie tu jako obiektywna strona jest po prostu żałosne
    nie wracaj tu a jeśli już - usuń link niezgodny z Regulaminem forum.
    były jeep
  • pani_rosomak 16.07.11, 01:28
    No dobra, to wobec tego Twoim zdaniem na jakie niebezpieczeństwa się narażam wystawiając mieszkanie bezpośrednio (pomijam że może to trwać trochę dłużej, ale też niekoniecznie). Ale prosze o konkrety :-) Przyznaję że dotychczas jedyną nieruchomością jaką kupiłam (oczywiście bezpośrednio) była działka, ale tu sprawa była banalna: umówiliśmy się u notariusza, podpisałam umowę, wręczyłam właścielowi kopertę z pieniędzmi i koniec pieśni. Czemu w przypadku mieszkania ma być trudniej? W końcu kupujacy CHCE kupić, inaczej nie zawracałby mi głowy- więc w czym trudność????
  • bezpocztyonline 16.07.11, 11:45
    pani_rosomak napisała:

    > W końcu kupujacy CHCE kupić, inaczej nie zawracałby mi głowy- więc w
    > czym trudność????

    w457.wrzuta.pl/audio/5Wl6uLa9K9Z/jan_kaczmarek_-_oj_naiwny
    O polujących na zwrot podwójnego zadatku zapewne nigdy nie słyszałaś?
    Ani o kupujących bez zapłaty?
    Notariusz zapisze to, co sobie chcą strony (o ile nie jest to niezgodne z prawem), nie jest od pilnowania interesu żadnej ze stron.

    Pośrednik jest od tego, by przypilnować, by transakcja odbyła się w sposób dla jego klienta bezpieczny.
    Jeśli zaś obsługuje obie strony jednocześnie, to musi umieć podejść do sprawy z punktu widzenia interesu każdej ze stron i tak poprowadzić sprawę, by interes obu stron (każdej z osobna) był w pełni zabezpieczony.
  • Gość: AniaSK IP: 195.248.254.* 16.07.11, 21:23
    Ja powiem tak: jeśli czujesz się na siłach i masz blade pojęcie z zakresu prawa: sprzedawaj sama. Ja bym próbowała w każdym razie. Sama niedawno kupowałam i wynajmowałam i... przepraszam jeśli tu kogoś obrażę, ale łapy mi czasem opadały, bo wiedziałam więcej z zakresu prawno-podatkowego niż pośrednik!!! :( No może miałam pecha... Dodam, że prowizję ZAWSZE negocjowałam i ZAWSZE była niższa, niż tzw. standard - ale nie wiem, jak jest w Twoim mieście.

    PS
    Jedna z pań pośredniczek wyceniła mi mój dom NIGDY go nie widząc na oczy, nie znając metrażu, działki itp itd :D

    Powodzenia


  • decort 25.07.11, 23:40
    tia, przedmówczyni miała pecha. Mam do czynienia z włascielami; oraz posrednikami. Zarówno jedni jak i drudzy, (właściciele częściej) - nie mają bladego pojęcia o wynajmie. Ale coś tam wiedzą, coś im dzwoni ....
  • j666 26.07.11, 15:34
    To znaczy?
    Możesz rozwinąć tę myśl?

    -----
    > Pośrednik jest od tego, by przypilnować, by transakcja odbyła się w sposób dla jego klienta bezpieczny.
  • bezpocztyonline 27.07.11, 09:08
    j666 napisał:

    > To znaczy?
    > Możesz rozwinąć tę myśl?
    >
    > -----
    > > Pośrednik jest od tego, by przypilnować, by transakcja odbyła się w sposó
    > b dla jego klienta bezpieczny.

    Nie, nie mam zamiaru rozwijać tutaj tej myśli. Musiałabym przytoczyć masę różnych przypadków, obciążeń nieruchomości (najem, służebność osobista mieszkania, dożywocie, dzierżawa nieruchomości rolnej - umowa zawarta na co najmniej dziesięć lat i trwająca co najmniej 3 lata z datą pewną itp.) , o których człowiek dowiaduje się od sprzedającego mimochodem, bo dla sprzedającego to są rzeczy "bez znaczenia" a dla kupującego to mogą być pominięte przez sprzedającego w umowie przedwstępnej wady prawne nieruchomości, które mogą skutkować żądaniem zwrotu zadatku w podwójnej wysokości. tak samo zresztą, jak "drobne niezgodności" w dokumentach.

    A propos "kupującego bez zapłaty" - pośrednik jest od tego, by do "sprzedaży bez zapłaty" nie dopuścić (no chyba, że sprzedający - świadomy wszelkiego ryzyka - się uprze), a w przypadku "zapłaty z kredytu" pośrednik z reguły wcześniej tak często kontaktuje się z bankiem kupującego, by wiedzieć, czy kupujący naprawdę dostaje kredyt i żeby też wiedzieć, jakie będą warunki jego uruchomienia, a także które z nich są już spełnione przez umową przenoszącą własność, a które do spełniania pozostały. I by zmobilizować i strony, i notariusza do odpowiednich zapisów w umowie. Sprzedający z reguły nie widzą żadnych problemów w transakcji, wprawdzie dom jest na ciocię, która zmarła 10 lat temu, która wprawdzie miała bliższych krewnych, ale sporządziła testament, więc "to przecież jest moje i ja płacę podatki" (decyzja nadal na ciocię), obciążony jest służebnością osobistą mieszkania na babcię, która też już ze dwadzieścia lat nie żyje, obciążony jest służebnością gruntową na rzecz sąsiada ("ale on już nie korzysta"), w tej chwili jest wynajmowany i lokator tam mieszka i jest zameldowany, i jest w KW wpisana hipoteka z lat 60-tych XX wieku (po denominacji na kilka złotych - to fakt, ale bank już nie istnieje i trzeba szukać następcy prawnego), ale sprzedający chętnie by podpisał oświadczenie, że jest właścicielem domu i że dom jest "wolny od wszelkich obciążeń i praw osób trzecich". No bo przecież jest wolny, czyż nie?! A na notariusza, który by miał sporządzać przedwstępną, to aż szkoda pieniędzy wydawać, w internecie znajdzie się jakiś formularz umowy, wpisze się dane osobowe stron i już.
    I po co komu pośrednik? Tylko, jak potem kupujący nie dostanie kredytu i będzie żądał zwrotu zadatku w podwójnej wysokości, to przecież na forach się będzie grzmieć o nieuczciwym kupującym, i - ratunku, poradźcie coś!
  • Gość: gosc IP: *.dynamic.chello.pl 27.07.11, 00:01
    Hmm, posrednik zabezpiecza jedynie swoj interes a nie stron. A tak serio nie ma nic trudnego w sprzedazy czy zakupie bezposrednio, robilem to sam i to wiecej niz raz. INie przecenialbym tez wiedzy posrednikow i nie liczylbym na to, ze ich udzial wplywa na bezpieczenstwo transakcji. O to nalezy zadbac samemu.
  • agulha 27.07.11, 02:31
    W jaki sposób pośrednik zabezpiecza przed kupującymi bez zapłaty? Czy ma na tyle ogromne ubezpieczenie zawodowe, że pokrywa straty z własnej kieszeni?
  • bezpocztyonline 27.07.11, 08:37
    agulha napisała:

    > W jaki sposób pośrednik zabezpiecza przed kupującymi bez zapłaty?

    Bez zapłaty to darowizna, a nie kupno.
  • agulha 27.07.11, 22:10
    "Nie rób z tata wariata". Chodzi o sytuację, gdy zawarta zostaje umowa kupna-sprzedaży, ale kupujący uchyla się od przekazania pieniędzy. Zgodnie z wykładnią prawa, umowa jest ważna, a sprzedający może sobie kupującego pozwać do sądu (założyć mu sprawę cywilną) i czekać do (***) śmierci. W tym czasie "kupujący" może opylić mieszkanie, ukryć pieniądze, powiedzieć, że przepuścił i śmiać się "sprzedającemu" prosto w nos.
  • bezpocztyonline 27.07.11, 23:05
    agulha napisała:

    > "Nie rób z tata wariata". Chodzi o sytuację, gdy zawarta zostaje umowa kupna-sp
    > rzedaży, ale kupujący uchyla się od przekazania pieniędzy
    . Zgodnie z wykładnią
    > prawa, umowa jest ważna, a sprzedający może sobie kupującego pozwać do sądu (za
    > łożyć mu sprawę cywilną)
    i czekać do (***) śmierci. W tym czasie "kupujący" moż
    > e opylić mieszkanie, ukryć pieniądze, powiedzieć, że przepuścił i śmiać się "sp
    > rzedającemu" prosto w nos
    .


    Przy Twojej wiedzy prawnej, bardzo proszę, nigdy w życiu żadnej nieruchomości nie sprzedawaj i nie kupuj bez solidnego licencjonowanego pośrednika. To najlepsza rada, jaką Ci mogę dać.

    Wprawdzie teoretycznie masz rację - można i tak, tylko po co działać dookoła, jak można prosto, szybciej i skuteczniej?
  • j666 28.07.11, 10:34
    Godzina pracy renomowanej kancelarii prawniczej, która przygotuje umowę, to 400 zł.
    Są równie dobre kancelarie po 250 zł.
    Ceny warszawskie.

    A jakie są kwalifikacje licencjonowanego pośrednika ze średnim wykształceniem?

    -----
    > Przy Twojej wiedzy prawnej, bardzo proszę, nigdy w życiu żadnej nieruchomości nie sprzedawaj i nie kupuj bez solidnego licencjonowanego pośrednika.
  • j666 28.07.11, 10:43
    Po pierwsze: skorzystać z art. 777 Kodeksu postępowania cywilnego (KPC).

    Po drugie: można się umówić na inną datę wydania lokalu.

    O tym wszystkim wie notariusz.
    I dowolny prawnik cywilista za 250-400 zł/godz.
  • bezpocztyonline 28.07.11, 17:11
    j666 napisał:

    > Po drugie: można się umówić na inną datę wydania lokalu.

    No i co ci ta "inna data wydania lokalu" da?

    Art. 777 kpc to już leczenie, a nie zapobieganie.

    Pośrednik wie, jak zapobiegać, nie tylko, jak leczyć.
  • pani_rosomak 27.07.11, 19:39
    ano właśnie! cały czas lobby pośredników przekonuje że pośrednik dba o bezpieczeństwo transakcji- ale właściwie w jaki sposób dba i co mu grozi jeśli nie zadba wyatarczajaco dokładnie? bo tak sobie myślę że całe to pośredniczenie to jednak pic na wodę, a w każdym razie napewno niewart 30 000 zł. przecież po sformuowanie prawidłowej umowy mogę się zgłosić do prawnika i wątpię zeby wziął za to dużo więcej niż 1000 (pewnie ma na to gotowa formulaże).
    Jeszcze raz zadam pytanie: jakie niebezpieczeństwa mogą spotkać MNIE? bo oczywiście kupujący może mieć te wszystkie wątpliwości o których pisali poprzednicy, tyle że w moim przypadku sprawa jest czysta jak łza: mieszkanie kupione do dewelopera kilkanaście lat temu, jestem pierwszym i jedynym właścicielem, nie ma na nim zadnych obciążeń. tylko brać i kupować :-)
    ktoś straszył mnie tu problemem umowy przedwstępnej- jaki problem? można jej nie zawierać: jak goście sie rozmyśla to ich strata, mnie się nie spieszy. A co do "kupna bez zapłaty" to jak na Boga miałoby do tego dojść???? Przecież umowa jest ważna dopiero od momentu kiedy pieniądze pojawią się na moim koncie, czyz nie?
  • decort 27.07.11, 22:33
    odpowiem zbiorczo: agulha i pani_rosomak: w ostatnich postach obie zadałyście istotne pytania. Od tego by zabezpieczyć prawa, o których piszecie jest właśnie pośrednik. On wie jak to zrobić byście czuły się bezpiecznie oraz co ważniejsze - były bezpieczne. Wy nie wiecie - tak wynika z tego co piszecie. Prawnik? Tak doradzi. Czy dobrze? Wątpię. Oni, poza znikomą ich ilością (oczywiście pomijając notariuszy, którzy wiedzą, ale nie zawsze czują chęć do doradzania) - pojęcia o obrocie nieruchomościami nie mają.
    A więc na dwoje babka wróżyła: jednym się uda innym nie. Jedni zaoszczędzą te "30tys" inni stracą wiele więcej oszczędzając te 30 tys. Tak to jest - loteria. Ale, jak to się mówi: "bez ryzyka ...... "
  • j666 28.07.11, 10:32
    G... prawda, od tego jest notariusz.
    A pośrednik siedzi cicho na stołeczku u notariusza, z jęzorem wywalonym po swoją prowizję "za danie adresu".

    -----
    > Od tego by zabezpieczyć prawa, o których piszecie jest właśnie pośrednik.
  • bezpocztyonline 28.07.11, 17:30
    j666 napisał:

    > G... prawda, od tego jest notariusz.


    "G... prawda", notariusz zapisze wszystko, czego strony sobie życzą a co nie jest sprzeczne z prawem.

    Na zadane pytania owszem odpowie, tylko że strony najczęściej nie wiedzą, o co pytać.

    > A pośrednik siedzi cicho na stołeczku u notariusza

    I wsłuchuje się, czy notariusz czyta to, co on wcześniej z notariuszem ustalił.

    Bo pośrednik nie bierze "tylko za podanie adresu", bierze za masę innych czynności również, w tym za zgranie interesów stron, spisanie ich ustaleń, przeanalizowanie ich pod kątem przepisów i dokumentów - również razem z notariuszem.

    Gdy strony przychodzą do kancelarii, umowa jest gotowa do odczytania stronom, wystarczy, by strony okazały dowody osobiste, bo poza tym wszystkie dokumenty już u notariusza dawno są i w pięknym porządeczku, także wiadomo dokładnie, co strony zamierzają, ale przecież, by tak było, to jest to ogromna praca pośrednika - wykonana wcześniej.

    Najczęściej strony nie słuchają aktów notarialnych, jest im wszystko jedno, co jest czytane.
    Kto, co, komu i kiedy, nawet swoich własnych danych osobowych nie słuchają, ani tego, co samej nieruchomości dotyczy. Ale słucha tego i pilnuje pośrednik.

    Strony - bywa czasem ciągle jeszcze - umawiają się "za plecami" notariusza (i pośrednika zresztą też) na całkiem inne warunki i terminy, niż jest było ustalone przy pośredniku i niż jest zapisane w umowie, a potem - krzyk na forum - winny pośrednik, winny notariusz, winne prawo, bo sprzedający obiecał wydać dwa dni wcześniej, a wyda dopiero w terminie zapisanym w umowie i jak go tu wyrzucić - przecież ustana umowa ważniejsza, nie?!
  • Gość: gość IP: *.aster.pl 29.07.11, 12:56
    "Oni, poza znikomą ich ilością (oczywiście pomijaj
    > ąc notariuszy, którzy wiedzą, ale nie zawsze czują chęć do doradzania) - pojęci
    > a o obrocie nieruchomościami nie mają. "

    Jasne, to pośrednicy są wszechwiedzący :)))) . I przecudownie etyczni, bo działają w interesie obu stron transakcji jednocześnie :))))) . I dlatego w pełni uzasadnione jest ich wynagrodzenie w wysokości wielu tyś. od każdej ze stron transakcji. I tylko nie wiadomo dlaczego ludzie pośredników wcale nie cenią (to nie to, że ja nie cenię - ja cenię wszystkich fachowców).
    P.S. Lektura porad wielu pośredników na tym forum dostarcza prawnikowi regularnej dawki rozrywki. Bo znacie się na wycinku prawa, a kiedy usiłujecie doradzać w szerszym zakresie (np. kiedy dotyczy to spraw spadkowych czy rodzinnych czy administracyjnych czy sądowych czy związanych z dochodzeniem wierzytelności lub egzekucją ) to wychodzi wam to niczym wróżenie z fusów. A w wielu wypadkach trzeba na problem spojrzeć całościowo. Więc odrobinę obiektywizmu.

    Pani założycielce wątku, po przeczytaniu jej kolejnych wypowiedzi życzę powodzenia i dużo szczęścia w samodzielnej sprzedaży mieszkania. Szczególnie szczęścia. I wytrwałości w zgłębianiu podstaw wiedzy prawnej dostępnej w internecie. Dużo pracy przed nią. Mnie postawa takich ludzi bynajmniej nie martwi. Gdyby nie tacy ludzie, to nie byłoby spraw sądowych, które są znacznie bardziej dochodowe dla prawnika, jak wszyscy wiedzą. I generalni ciekawsze, bo każda jest nieco inna. A cóż ciekawego jest w tłumaczeniu od podstaw co to jest KW, co to jest umowa sprzedaży nieruchomości itd. Rutyna. Im więcej spraw sądowych, tym więcej nowych orzeczeń Sądu Najwyższego, i tym więcej pomysłów na kolejne zmiany w prawie, co przekłada się na większą liczbę osób, które zupełnie nic z tego nie rozumieją, ale sądzą, że poradzą sobie same. I bardzo dobrze. Ja uważam, w przeciwieństwie do wielu, że wzrost świadomości prawnej w społeczeństwie bezpośrednio przekłada się na jego rozwój.
  • Gość: AniaSK IP: *.agora.pl 28.07.11, 08:04
    pani_rosomak napisała:
    Przecież umowa
    > jest ważna dopiero od momentu kiedy pieniądze pojawią się na moim koncie, czyz
    > nie?

    Wyobraź sobie, że NIE! Akt notarialny przenosi własność mieszkania z Ciebie na kupującego, a w tym akcie może być np. że w ciągu 7 dni nowy właściciel wpłaci Ci kasę (bo np. bierze kredyt). I... on staje się właścicielem w momencie podpisania aktu, a nie dopiero za tydzień...
  • j666 28.07.11, 10:36
    No zobacz, a ja amator myślałem, że dopiero z chwilą dokonania wpisu w Księdze wieczystej.
    Jesteś pośrednikiem, prawda??

    -----
    > I... on staje się właścicielem w momencie podpisania aktu
  • agulha 28.07.11, 11:37
    A czy może oszukany sprzedający zablokować możliwość wpisu w księdze wieczystej? Ciekawe. Ciekawe, czy jest chociaż w stanie _szybko_ wpisać się do tej hipoteki, jako ten, który nie otrzymał pieniędzy. Mam dziwne podejrzenie, że dopiero po zakończeniu sprawy cywilnej.
    Co do twierdzenia, że nie powinnam kupować/sprzedawać mieszkania bez pośrednika, bo mam małą wiedzę prawniczą - oczywiście, że mam małą wiedzę prawniczą, bo nie jestem prawnikiem. Ale przynajmniej na ogół wiem, czego nie wiem. Jak będę sprzedawać, to się dopytam i dokształcę. Jak brałam kredyt hipoteczny, to w krótkim czasie dowiedziałam się tyle, że byłam w stanie zaszczuć swoimi pytaniami "doradcę od kredytów hipotecznych" w mBanku [wtedy był taki oddział]. Gdy natomiast we wstępnie wytypowanym przeze mnie banku z odpowiadającymi mi warunkami trafiłam na rzetelnego i wykwalifikowanego doradcę, to dużo się od niego dowiedziałam i kredyt wzięłam właśnie tam.
  • Gość: AniaSK IP: *.agora.pl 28.07.11, 14:17
    j666 napisał:

    > No zobacz, a ja amator myślałem, że dopiero z chwilą dokonania wpisu w Księdze
    > wieczystej.

    Naprawdę? Czyli dziś kupiłam mieszkanie, wpis będzie dopiero za 3 miesiące, to znaczy, że kto jest przez te 3 miesiące właścicielem???

    > Jesteś pośrednikiem, prawda??
    Ups, no popatrz, taki pech, pudło! ;)
  • Gość: _JaC IP: *.net-serwis.pl 28.07.11, 15:26
    A uważasz, że jesteś?
    To idź jutro sprzedać to dziś kupione mieszkanie.

    -----
    > Czyli dziś kupiłam mieszkanie, wpis będzie dopiero za 3 miesiące, to znaczy, że kto jest przez te 3 miesiące właścicielem?
  • Gość: AniaSK IP: *.trans.net.pl 28.07.11, 16:59
    cytuję:
    Wpis prawa własności w księdze wieczystej ma charakter deklaratoryjny, co oznacza, że przeniesienie własności następuje z mocy samej umowy stron i wpis w księdze na to rozporządzenie nie ma żadnego wpływu. Wpis ujawnia bowiem tylko skutek dokonanego rozporządzenia.
    Wyjątek stanowią przepisy, na mocy których wpis ma charakter konstytutywny. Dotyczy to m.in. ustanowienia odrębnej własności lokali, która nie powstanie, jeśli nie zostanie dokonany wpis w księdze wieczystej. Następna jednak umowa sprzedaży takiego lokalu podlega już wpisowi na zasadach ogólnych, tzn. wpis nowego właściciela ma charakter deklaratoryjny.


    czyli teoretycznie, gdyby wpisy do ksiąg wieczystych miały miejsce od ręki to następnego dnia mółbyś sprzedać mieszkanie - ale to też tylko teoria ;) - nie kupujesz, by je następnego dnia sprzedać, więc nie wiem, po co ta dywagacja

    zatem nadal twierdzę, że akt notarialny przenosi własność, a nie wpis do księgi
  • bezpocztyonline 28.07.11, 17:33
    j666 napisał:

    > No zobacz, a ja amator myślałem, że dopiero z chwilą dokonania wpisu w Księdze
    > wieczystej.

    A mówimy o ustanowieniu odrębnej własności lokalu?
    Czy o sprzedaży już wcześniej wyodrębnionego lokalu?
  • pani_rosomak 29.07.11, 09:09
    zaraz zaraz, to nie da się tego ująć w umowie, napisać czegoś takiego że umowa wchodzi w życie z chwilą przelania pieniędzy na moje konto? przecież to jawna bzdura. to w takim razie jakim cudem mogę zaufać KOMUKOLWIEK że faktycznie pieniądze dostanę??? Myślisz że pośrednik mi to zagwarantuje? A jak jest w zmowie z nieuczciwym klientem? Jak tak to niech k...wa przyniesie pieniądze w walizce. no sorry ale w takim świecie nie można zyć! to tak jakby człowiek bał sie wyjść z domu bo na ulicy mogą go okraść i zamordować.
  • bezpocztyonline 29.07.11, 09:32
    pani_rosomak napisała:

    > zaraz zaraz, to nie da się tego ująć w umowie, napisać czegoś takiego że umowa
    > wchodzi w życie z chwilą przelania pieniędzy na moje konto?

    Dokładnie tak.

    > przecież to jawna bzdura.

    Możesz zgłosić obywatelski projekt Ustawy o zmianie ustawy Kodeks cywilny.
    Z podpisami 100.000 osób.

    > to w takim razie jakim cudem mogę zaufać KOMUKOLWIEK że faktycznie pieni
    > ądze dostanę??? Myślisz że pośrednik mi to zagwarantuje?

    Jak się go posłuchasz, to tak.

    > A jak jest w zmowie z nieuczciwym klientem?

    I co ma mu to dać? Przecież dostanie prowizję, jak Ty dostaniesz zapłatę.
    Od nieuczciwego klienta przecież nic nie dostanie, bo nieuczciwość to cecha charakteru.
    Nie płaci się nikomu, nigdy i za nic. Jak długo się tylko da.

    > Jak tak to niech k...wa przyniesie pieniądze w walizce.

    A jak będą fałszywe? Notariusze nie mają urządzeń do sprawdzania pieniędzy.
  • Gość: AniaSK IP: *.agora.pl 29.07.11, 10:48
    pani_rosomak napisała:

    > zaraz zaraz, to nie da się tego ująć w umowie, napisać czegoś takiego że umowa
    > wchodzi w życie z chwilą przelania pieniędzy na moje konto?

    hm... wiesz co... to jest dość podstawowa informacja przy sprzedaży mieszkania... trochę się dziwię, że tego nie wiesz...;)
    Może Ci się trafić klient, który ma gotówkę i wawala ja na stół (szybciej na Twoje konto), ale większość osób kupuje jednak na kredyt - a bank uruchomi kredyt dopiero jak zobaczy akt notarialny.
    Możesz oczywiście umówić się na wydanie mieszkania PO wpłacie na Twoje konto, nie mniej jednak to nie zmieni faktu, że mieszkanie zmieni już właściciela...

    A tak z mojego doświadczenia: zanim zabierzesz się sama do sprzedaży wyciągnij sobie aktualny odpis z ksiąg wieczystych (30zł) i zaświadczenie od administratora, że nie zalegasz z opłatami - to są dwa dość istotne kwity, które chcą zobaczyć potencjalni nabywcy.
    Co do umowy przedwstępnej - oczywiscie, że nie musi jej być, ale... po pierwsze taki potencjalny kupujący może przeciągać sprawę i po 2 tyg np zrezygnować z zakupu (a Ty już kolejnym chętnym odmawiałaś), albo sam chce być pewnym, że Ty nikomu nie sprzedasz w międzyczasie jak on będzie kredyt załatwiał - to jest kwestia dogadania się po prostu...

  • Gość: realistka IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 29.07.11, 15:48
    Czytam sobie ten wątek i czytam i oczom nie wierzę!
    Wszyscy się na wszystkim znają a w szczególności na obrocie nieruchomościami. Cokolwiek napisze pośrednik jest to od razu kwestionowane przez internautów bo wiedzą lepiej. Dopiero w dalszej pisaninie wychodzi na jaw ,że nie znają podstawowych przepisów/ zasad dot. sprzedaży nieruchomości.
    Czyli założycielka wątku jednak powinna udać się do pośrednika i sprzedawać z jego pomocą. Celowo piszę "udać" się do pośrednika , aby z nim uzgodnić warunki współpracy , przeczytać umowę, wyjaśnić wątpliwości np.kiedy sprzedaż, kiedy pieniądze, kiedy wydanie itp. ustalić wynagrodzenie , posłuchać rady jak przygotować mieszkanie do sprzedaży, że o ustaleniu ceny wywoławczej nie wspomnę.
    Dać mu klucze i czedkać .
    Po miesiącu poprosić o sprawozdanie z podjętych czynności .
  • Gość: rozwazna IP: *.181.48.255.nat.umts.dynamic.t-mobile.pl 27.08.11, 08:46
    Nauczona przykrym doswiadczeniem wspolpracy z nierzetelnym posrednikiem/taka czarna mamba naszego miasteczka-posredniczka/ktora swoim dzialaniami doprowadzila do niekorzystnej dla mnie sytuacji,wrecz tragicznej...powiem nie korzystaj z uslug posrednictwa...lecz z opresji uratowala mnie profesjonalna obsluga innego biura.Fakt,ze wiazalo sie to z dodatkowymi kosztami juz dla mnie nie mial znaczenia.Wiec...nie kazdego jedna miarka.Takie opluwanie sie wzajemne na forum nie ma zadnego uzasadnienia.Kazdy bedzie ciagnal na swoja szale.Po Twoich wypowiedziach wnioskuje,ze jestej konkretna,realistyczna osoba...wiec dzialaj sama.Warto...chociazby dla tej kasy.Nie jest to trudne,wierz mi.Masz czas,wiedze/do tego nie jest potrzebna doglebna znajomosc prawa/.Dasz rade ,probuj.Powodzenia.
  • Gość: rozwazna IP: *.146.160.143.nat.umts.dynamic.t-mobile.pl 27.08.11, 08:59
    Mam pytanie...czy mam prawo pociagnac do odpowiedzialnosci posrednika,ktory swoimi dzialaniami,takimi jak przeciaganie terminu sprzedazy/mamienie podpisaniem umowy przedwstepnej do 2 miesiecy,stwarzanie pozoru dzialan posrednictwa itp/doprowadzial mnie do strat finansowych/odmowa sprzedazy wielu osobom/Posrednik ten nie wykonal wiele,wszystkie dokumenty praktycznie zalatwialam sama/spoldzielna,kw itp/ Jestem bardzo ciekawa opinii w tej sprawie.
  • bezpocztyonline 27.08.11, 11:33
    Gość portalu: rozwazna napisał(a):

    > przeciaganie terminu sprzedazy/mamienie podpisaniem
    > umowy przedwstepnej do 2 miesiecy
    ,stwarzanie pozoru dzialan posrednictwa itp/do
    > prowadzial mnie do strat finansowych/odmowa sprzedazy wielu osobom

    ???

    Pośrednik obiecał, że jakiś klient w terminie do dwóch miesięcy podpisze umowę przedwstępną (a czemu nie już?), a Pani mając w tym czasie wiele zdecydowanych osób odmawiała im sprzedaży?

    Dobrze zrozumiałam?
  • mariusz_za 27.08.11, 23:24
    Witam,

    Jeśli chodzi o zabezpieczenie zapłaty pieniędzy przez nabywcę to niezłym rozwiązaniem jest rachunek powierniczy lub depozyt notarialny. Kupujący wpłaca środki na rachunek, strony podpisują umowę, a notariusz lub bank po otrzymaniu odpisu aktu zwalnia pieniądze. Sposób bezpieczny, prosty i stosunkowo niedrogi. Trzeba tylko o tym pamiętać i uregulować tą kwestie w umowie przedwstępnej.

    Nawiązując zaś do nurtu dyskusji, "czy potrzebuje pośrednika albo prawnika", odpowiedzieć można jedynie to zależy. Jeśli ktoś uważa, że orientuje się w realiach rynku, czuje się na siłach zająć się wyszukiwaniem nabywców, oprowadzaniem po mieszkaniu negocjacjami i jest gotów dłużej (niekiedy sporo dłużej) poczekać to oczywiście pomoc pośrednika nie będzie mu potrzebna.
    W przypadku prawnika, jeżeli ktoś uważa, że orientuje się w przepisach, potrafi zająć się organizacją transakcji i jest gotów zaakceptować większe ryzyko prawne, to pewnie poradzi sobie bez pomocy prawnej. Nie należy jednak się oszukiwać, że pośrednik zastąpi prawnika, a prawnik pośrednika, to inne profesje i inne kompetencje.

    Prawo nieruchomości blog
  • jeepwdyzlu 29.08.11, 14:53
    Trochę masz racji
    trochę nie
    3/4 Kupujących korzysta z pośrednika z powodu strachu i nieznajomości procedur
    notariusze nie gwarantują bezpieczeństwa, nawet przestali już chodzić do ksiąg...
    adwokaci i radcy są za drodzy
    więc pośrednicy próbowali zająć zwolnione miejsce
    nieskutecznie - co dziś widać
    więc dalej jest miejsce na rzetelne porady prawne za rozsądne pieniądze - ale to robota dla ludzi spoza korporacji...
    Zawód pośrednika już się spsił, notariusze są na najlepszej drodze, a adwokaci i radcy też nie mają wesołej przyszłości - dostęp do zawodu jest utrudniany, ceny za wysokie, arogancja wyższa niz gdzie indziej...
    Oczywiście skończy się to tragicznie - za 10 lat będzie pewnie ze 200 tys "adwokatów"
    pozdrawiam
    jeep - były pośrednik :-)
    ciao
  • Gość: realistka IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 30.08.11, 11:36
    Nie zgodzę sie z tezą,że pośrednicy próbowali zająć "zwolnione" miejsca przez notariuszy czy prawników.
    To była konieczność a nawet jest dalej. Ilu klientów ma prawnika? Kto ma przygotować nieruchomość do sprzedaży?
    np. jest ostrzeżenie o zajęciu komorniczym, postępowanie umorzone i co mam odesłać klienta do prawnika aby załatwił sprawę.? Ilu jest sprzedających, którzy dopiero od pośrednika dowiadują się ,że musza zapłacić podatek dochodowy? Są pośrednicy ,którzy uważają ,że to nie ich sprawa i transakcja rozlatuje się gdy notariusz poucza.
    A czego wymaga się od kandydatów na pośredników? Znajomości prawa właśnie.
    To są wymagania stawiane pośrednikom , ale w wielu biurach pracują osoby z łapanki bez żadnego nadzoru sprawowanego przez pośrednika i mamy upadek zawodu.
    Prawników/ adwokatów czy radców prawnych / znających się na prawie rzeczowym jest jak na lekarstwo.Każdy notariusz potwierdzi ,że strona umowy w postaci prawnika to horror. Wiem to równiez z mojego doświadczenia .
    Dlatego pośrednicy zajmują sie obsługą prawną chociaż nie powinni.
  • jeepwdyzlu 30.08.11, 14:31
    ale ja - realistko - całkowicie się z Tobą zgadzam.
    Tak - pośrednicy zostali niejako zmuszeni do takich działań - quasi prawnych nazwijmy je.
    Podtrzymuję jednak, że wejście w ten segment zakończyło się porażką...
    Pozdrawiam
    były jeep
  • mariusz_za 01.09.11, 21:25
    Realistko,
    Nie zgodzę się z Tobą, że mało jest prawników znających się na prawie rzeczowym (zresztą obrót nieruchomościami to nie tylko rzeczówka, ale i planowanie przestrzenne, ochrona środowiska, prawo budowlane etc.). Choć na pewno jak w każdej profesji wśród prawników zajmujących się nieruchomościami także są prawdziwi specjaliści i tacy, co tylko specjalistów udają i próbują brak wiedzy nadrabiać miną.
    Problemem dla klienta jest oczywiście odnalezienie właściwego prawnika. Myślę, że tu jest właśnie rola dla odpowiedzialnego i dbającego o interesy swoich klientów pośrednika, czyli osoby spinającej cały proces nabywania nieruchomości, który powinien skierować klienta do fachowego prawnika, który skutecznie i odpowiedzialnie zajmie się jego problemem. Tak to wygląda przy dużych transakcjach i pewnie tak też powinno być przy zakupie zwykłego (i aż zwykłego mieszkania).
    Piszesz, ze od pośrednika wymaga się znajomości prawa. Zgoda, pytanie tylko czy jest to znajomość na poziomie pozwalającym na stwierdzenie, że w toku transakcji może wystąpić problem prawny, czy też na jego rozwiązane. Ciężko jest jednak porównywać kilkanaście czy kilkadziesiąt godzin zajęć na studiach podyplomowych z Pomijam w tym miejscu całkowicie fakt, iż polisa OC pośrednika nie pokrywa w żadnym stopniu roszczeń z udzielanymi przez niego poradami prawnymi.
    Lekarz pierwszego kontaktu też powinien zdiagnozować niewydolność serca, ale nikt nie oczekuje od niego znajomości kardiochirurgi...

    "Każdy notariusz potwierdzi ,że strona umowy w postaci prawnika to horror. Wiem to również z mojego doświadczenia." - no cuż, to chyba kwestia osób na które trafiłaś. Moje doświadczenia są zgoła inne, prawnicy dwóch stron, weryfikują stan nieruchomości, wypracowują wcześniej treść umów zawieranych w toku sprzedaży i gotowy projekt trafia do notariusza, który go dodatkowo sprawdza. Dzięki temu umowa w 100% odpowiada woli stron (w zakresie w jakim ją wynegocjowały) i przy podpisywaniu aktu nie ma żadnych niespodzianek.

    Jeep,
    Napisałeś, że usługi prawników są nazbyt drogie. To jednak trochę miejska legenda, najbardziej rozpowszechniona pośród osób nie korzystających z porad prawników. Skala cen, jak i umiejętności jest ogromna, a jedno i drugie nie zawsze idzie ze sobą w parze. Oczywiście możesz znaleźć prawnika, który weźmie kilkaset euro za godzinę, jak i takiego który sprawdzi nieruchomość i sporządzi projekt umowy za pare set złotych. W tym drugim przypadku to i tak niewiele przy prowizji pośrednika ;-)

    Pozdr
    M.Z



  • jeepwdyzlu 02.09.11, 03:42
    Nie nie
    Fachowiec bierze dużo i dobrze.
    Pytanie: pochyli się nad zakupem mieszkanka?
    No właśnie...
    Po Tobie widać, że Ci się chce. Więc w życiu sobie poradzisz. Klany nierobów np wśród noatriuszy, zwłaszcza w małych miastach albo niedouczeni komornicy ńie irytują Cię? Irytują, ale sam kończysz aplikację, w dodatku nie jesteś anonimowy, więc nie możesz być szczery...
    Pozdrawiam serdeecznie
    Jeep
  • decort 02.09.11, 17:17
    ja za jeep'em - też tak myślę. Dobry prawnik dla szarego obywatela, za niewielką opłatą, a chętny do pracy i z doświadczeniem - to bajka. Znam mnóstwo radców prawnych i adwokatów (z 50-ciu co najmniej). W sprawach dotyczących obrotu nieruchomościami tylko 2-ch z nich ma kompleksową wiedzę i praktykę, z czego jeden to wciąż robi (pewnie nie długo przestanie, bo powoli przestawia się na inne, lepsze kąski) i jest jeszcze 2-ch: jeden z nich czuje się w temacie średnio, a drugi jest na emeryturze i wszystko ma w nosie. Reszta jak już nieruchomości - to fabryka, mnóstwo hektarów itp. Większość naturalnie czytać przepisy umie ze zrozumieniem, ale nie wiąże faktów. Większość umie sporządzić umowę przedwstępną sprzedaży lub umowę najmu na 7-8 stron A-4, z których wynika głównie prawniczy bełkot, a nie to kto ma zapłacić za prąd. Nie pochylają się nad zasadniczą kwestią, czyli że ludzie chcą dokonać transakcji, a wyszukują, wręcz generują problemy (już nie troszcząc się o ich rozwiązanie; bo rozwiązanie to jest inna kwestia, inne zlecenie). Każdy chce się wykazać przed swoim klientem zaangażowaniem (pozornym w mojej ocenie), stąd ogromna liczba paragrafów; bez zrozumienia, że tu chodzi o dopięcie transakcji a nie o udowodnienie kontrahentowi klienta, że jest potencjalnym oszustem i że trzeba się przed nim zabezpieczyć przed wszystkim. W/g mnie prawnik jest potrzebny klientom tylko w wypadku konfliktu między nimi lub właścicielowi gdy trzeba jakąś kwestię wyprostować. po nic innego. Pośrednik spokojnie wystarczy. Chyba, że coś się wreszcie zmieni i prawnicy zaczną myśleć.
    Z prawnikami wszelkiej maści (adwokaci; radcy prawni; sędziowie; nawet notariusze) jako klientami miałem do czynienia wielokrotnie. Zasadniczo bardzo dobrze to wspominam. Kiedy jeszcze sam robiłem umowy przedwstępne nie mieli zastrzeżeń, całkowicie zdawali się na biuro, swoją profesję często zdradzali już po transakcji. Raz jeden radca prawny "fikał", że nie równo traktuję strony. To był sprzedający. Sprzedawał spółdzielcze własnościowe prawo. I miał pretensje, że w umowie zapisałem, że sprzedaje je wraz z wkładem budowlanym (sic!). Akurat, gdy zadzwonił z awanturą, miałem przed sobą Ustawę i to (traf chciał) otwartą na odpowiednim paragrafie. Bo paragraf musiałem przytoczyć. Bywało, że przy trudnych transakcjach stroną lub stronami byli prawnicy, sami rozwiązali problemy prawne. Tak więc uwielbiam klientów prawników. W razie czego możemy podyskutować :-)
  • jeepwdyzlu 03.09.11, 14:32
    moja teza jest w skrócie taka:
    pośrednicy mieli szansę - jaką był UoGN z 1997
    Niestety - zepsuliśmy wszystko co się dało.
    Dlatego znikniemy.
    Oczywiście pomoc w transakcjach nieruchomościowych wielu ludziom będzie potrzebna.
    Rynek przejmą pośrednicy finansowi, prawnicy (Ci słabsi), księgowi (Ci silniejsi) i niedobitki po dzisiejszej korporacji pośredników w obrocie nieruchomościami.
    To co było atutem - informacja, kontakty, umiejętności sprzedażowe - nie jest już w naszym posiadaniu.
    Ergo - koniec z dużymi pieniędzmi.
    Każdy boom się kiedyś kończy, co wspomną jeszcze notariusze i korporacje adwokatów i radców. nad nimi też gromadzą się chmury i pies z kulawą nogą nie będzie ich bronił.
    były jeep
  • decort 05.09.11, 21:36
    hmm.... pośrednicy finansowi - do luftu. Prawnicy - ci słabsi - do luftu. Księgowi vel doradcy finansowi - jeżeli dobrzy - mają szanse. Poza tym nie zgadzam się z jeep'em. Korporacje nie mają tu nic do rzeczy. Ludziom potrzebny jest ktoś kto to wszystko rozumie. Prawnie, podatkowo i ludzko po prostu. A taki ktoś - to dobry po prostu pośrednik w obrocie ..... . O takich (dobrych) też trudno, ale łatwiej i wciąż taniej niż o innych (suma summarum). A i dostępność łatwiejsza, co ma znaczenie. Jak się zsumieje "prowizje" dla tamtych specjalności żeby osiągnąć finalny efekt - to prowizja za pośrednictwo wcale nie wygląda na tak wysoką :-)
  • jeepwdyzlu 07.09.11, 11:36
    decort - z całym szacunkiem - ale brakuje Ci wyobraźni :-)
    słabsi prawnicy za kilka lat przestaną być słabi, a prawa rzeczowego, budowlanego itp - uczyć od nowa się nie muszą..
    co do wynagrodzeń - raczysz żartować.
    Nawet trudna transakcja i trudna ekspertyza prawna to koszt MAX 1000 zł
    Doradca podatkowy - 300 zł za godzinę, a tyle starczy aż nadto.
    Notariusz jak go kopniesz - wszystko wyjaśni w ramach taksy, a i tę spuści o 50%

    2, 3 czy 5 % od transakcji jest SKAZANE na odejście w niepamięć.
    To se ne vrati.
    Ludzie tyle nie zapłacą i koniec.
    Za 2 lata będzie inaczej, a za 5 nikt nie będzie pamiętał o instytucji pośrednika.
    Zacznij się oswajać z tą myślą a nie myśleć życzeniowo.
    Człowiek inteligentny jest odważny i szczery - przynajmniej sam wobec siebie.
    były jeep
  • decort 08.09.11, 23:39
    nie, nie brakuje mi wyobraźni. Wręcz przeciwnie. Np. : "słabsi prawnicy za kilka lat przestaną być słabi, a prawa rzeczowego, budowlanego itp - uczyć od nowa się nie muszą..". Owszem, ale wówczas zajmą się czymś innym, a prawa .... (rzeczowego może nie), ale budowlanego będą musieli się nauczyć od początku i jeszcze je powiązać z innymi ustawami. Do tego trzeba praktyki. Chociaż: oby było tak, że w wyniku kurczącego się rynku i konkurencji było coraz więcej prawników, którzy będą zmuszeni do takiej kompleksowości, zdobycia doświadczenia i pozostania przy tym temacie. Jestem za. Widzę to jako pomoc dla nas. A nawet jeśli, jako ewentualną konkurencję - to tylko lepiej, sami się podciągniemy. Nie sądzę jednak żeby prawnik chciał zostać pośrednikiem, więc to raczej będzie ich uboczna działalność., jak dotąd Poza wyjątkami rzecz jasna. W ogóle nie widzę problemu. Nie boję się nowych technologii ani innych specjalności. Jest to jakiś margines konkurencji dla nas, ale przede wszystkim to są narzędzia i/lub branże wspomagające (oni nas a my ich). Jeżeli ktoś jest autentycznie dobry w swojej dziedzinie to się w niej doskonali i rozrasta w tej dziedzinie, a nie wchodzi w buty innych branż (poza monopolistami - co stanowi i dalej tak będzie, margines). Teraz mamy kryzys, inaczej rzeczy wyglądają, ale to minie i rzeczy przybiorą inne oblicze. A rynek, prowizje, relacje klient-pośrednik w końcu się dotrą. I nie jest wcale powiedziane, że nasze prowizje spadną; mogą wręcz wzrosnąć. Wierz mi jeep - nie jestem idiotą. Kiedyś byłem wizjonerem, choć niekoniecznie optymistą, wszystkie moje przeczucia się spełniły (oprócz 1-nego: w połowie lat 90-tych sądziłem, że zabudowa z wielkiej płyty, niektórzy twierdzą, że z ramy-H, w W-wie, tzw. osiedle za Żelazną Bramą, znikną w ciągu 10-lat - nie sprawdziło się; istnieją i mają się dobrze) i to też się spełni. Ale nie wszyscy przetrwają. To jasne. W każdym razie niektórzy przetrwają, niektórzy znikną, pojawią się nowi.
  • jeepwdyzlu 20.09.11, 10:03
    z przyjemnością się z Tobą dyskutuje
    nawet jak nie masz racji :-))
    Jasne - zawód całkowicie nie zniknie.
    Zawsze będą ludzie potrzebujący pomocy.
    Niemniej - nie za 3-6 PROCENT od CENY nieruchomości.
    Nie widzisz absurdalności sposobu budowania wynagrodzenia (niby czemu jest różne w przypadku mieszkania za 100 tys i mieszkania za 1.100.000?) i nieadekwatnej wysokości?
    Klienci nie chcą płacić tyle i nie płacą.
    Weryfikuje to rynek.
    3/4 znajomych pośredników pracuje za 1, 1.5% (choć się nie przyznaje)
    -rzadkością jest pobieranie wynagrodzenia z obu stron.
    Lawinowo narasta problem egzekucji podpisanych już umów.
    Sam wynajmuję własne nieruchomości i z racji sympatii do zawodu i szerokich ciągle znajomości - z przyjemnością współpracuję z biurami.
    Co z tego, jeśli klienci omijają biura szerokim łukiem. Od miesięcy, roku - ludzie trafiają do mnie sami. POMIMO faktu, że tylko ja rozliczam się z pośrednikiem. czemu?
    raz - nie lubią nas
    dwa - nawet jak nie płacisz - druga strona, nie obciążona obowiązkiem rozliczenia się z biurem - pewnie będzie bardziej skłonna do negocjacji.

    To jedna strona medalu. Druga - ciągle ją podkreślam - ze klient biura nie ma do czynienia z jego wspaniale wykształconym, miłym i eleganckim pośrednikiem, tylko z zatrudnionym przez niego na śmieciowej umowie "maklerem". Czyli drugorzędnym, sfrustrowanym, niedouczonym sprzedawcą. Podpisuje umowę na pokrywie od kibla na rogu ulicy, dostaje na skrzynkę mailową chłam i dane nieruchomości, których wcale nie potrzebuje, jak zapyta o szczegóły to w najlepszym razie dowie się, że to "kolega" zna nieruchomość.
    Jak chcesz iść dalej w przyszłość z tym bagażem, decort?
    Co z tego, że kiedyś ja, teraz Ty i pewnie setki innych pośredników naprawdę się starają?
    WIĘKSZOŚĆ pracuje skandalicznie. Juz nie piszę nawet o braku umów, dublujących się bazach, rzadko spotykanych wyłącznościach, słabych MLS'ach, żałosnych stowarzyszeniach, farsach ze szkoleniami, zawstydzających orzeczeniach KOZ.
    Chcesz iść do przodu z tą żałosną bandą?
    Nie uda Ci się.
    Serdeczności
    były jeep
  • decort 06.10.11, 00:32
    dzięki :-))
    - "(niby czemu jest różne w przypadku mieszkania za 100 tys i mieszkania za 1.100.000?) - bo tak jest, po prostu - stawka procentowa. I tyle. I tak, często najbardziej trzeba się nachodzić i naużerać przy tych najtańszych nieruchomościach. Ale, nie ma obowiązku procentowego rozliczania się - można się umówić z klientem na kwotę. Przy umowach z zagranicznymi kontrahentami i przy wysokich kwotach mam także umowy "motywujące" - im szybciej i im drożej sprzedam tym większą procentowo prowizję uzyskam (często większą niż 6%). Czasem jest to uszczegółowione co do miesiąca i co do ceny sprzedaży. Dlaczego niby nie podpisywać takich umów z właścicielami mniejszych nieruchomości (mieszkań, domów)? Nie widzę problemu.
    Polska to dziwny kraj, ale rynkowy jednak się robi. 5 lat temu to kupujący chętnie i na każdy prawie procent się godzili. Teraz to sprzedający chętnie podejmują współpracę z pośrednikami. I, Ty Jesteś wynajmującym, który współpracuje z biurami i zainteresowani trafiają do Ciebie bezpośrednio - mam takich klientów jak Ty, zainteresowani trafiają zarówno do mnie jak i do właścicieli - w ogłoszeniach jest informacja, że prowizję płaci wyłącznie właściciel. A i tak wolą dzwonić do właściciela (który przekierowuje interesanta do mnie) - to daje do myślenia, fakt. Świadczy o jakiejś organicznej wręcz niechęci do nas, ale naiwnie być może wierzę, że to się zmieni. Najem to moja uboczna działalność, nie skupiam się na tym, ale zauważam, że może być dobrym wskaźnikiem nastrojów.
    >"Druga - ciągle ją podkreślam - ze klient biura nie ma do czynienia z jego wspaniale wykształconym, miłym i eleganckim pośrednikiem, tylko z zatrudnionym przez niego na śmieciowej umowie "maklerem". Czyli drugorzędnym, sfrustrowanym, niedouczonym sprzedawcą. Podpisuje umowę na pokrywie od kibla na rogu ulicy, dostaje na skrzynkę mailową chłam i dane nieruchomości, których wcale nie potrzebuje, jak zapyta o szczegóły to w najlepszym razie dowie się, że to "kolega" zna nieruchomość.
    Jak chcesz iść dalej w przyszłość z tym bagażem, decort? " - Fakt. To okropne. I szczerze przyznam - nie wiem co z tym zrobić. W moim biurze to się nie zdarza, każda oferta, nawet gdy nie mamy wyłączności jest przypisana do konkretnej osoby, która nieruchomość widziała (przyjęła), ale sam osobiście zderzam się z tym problemem. I jedyne co - to, że klienci przestaną korzystać z usług takich "śmieciowych" biur, ale w to nie wierzę, dla klienta liczy się kupno tego czego chce, i najwyżej później żali się na forum, że co prawda kupił/sprzedał, ale niezadowolony jest bo o i tamto.
    Ale to jest relacja dwustronna - dopóki nasi klienci godzą się na korzystanie z usług biur niekompetentnych, i ich pracowników idiotów - dopóty to będzie trwać - gdy zaczną wybierać (a jest w czym) sytuacja się zmieni. Większość ofert, przynajmniej w Warszawie, nie jest na wyłączność - więc poszukujący mogą wybierać, mogą więc wybrać to biuro, w którym agent wie o czym mówi przyjmując ich nieruchomość do sprzedaży czy też opisując im nieruchomość, której zakupem są zainteresowani - prowizje są porównywalne. A niestety klienci najczęściej poprzestają na pierwszym kontakcie, nawet gdy od razu brzmi ten kontakt niekompetentnie.
  • Gość: pani_puchatkowa IP: *.zdnet.com.pl 07.09.11, 15:45
    Mariusz_z,

    Ja mam pytanie o ten rachunek powierniczy. W przypadku korzystania z kredytu jak to niby wygląda? Bank przelewa te pieniądze przed podpisaniem aktu na rachunek powierniczy, a po podpisaniu co? Przelewa na konto klienta? To czym się różni ta procedura od zaniesienia do banku aktu notarialnego i przelania kasy z kredytu na konto sprzedającego.
    Rozumiem depozyt notarialny czy rachunek powierniczy w przypadku gotówkowego rozliczania transakcji (nie z kredytu).
    Jestem na etapie rozmów z bankami nt. kredytu i doradcy twierdzą, że bank na coś takiego nie pójdzie. Czy ktoś miał takowe doświadczenia i jaki bank zgadza się na taką procedurę?
  • jeepwdyzlu 08.09.11, 09:43
    To czym się różni ta procedura od zaniesienia do banku aktu notarialnego i przelania kasy z kredytu na konto sprzedającego.
    -----------
    tym, że sprzedający po podpisaniu aktu nie jest właścicielem i nie ma forsy

    Rozumiem depozyt notarialny czy rachunek powierniczy w przypadku gotówkowego rozliczania transakcji (nie z kredytu).
    ---------
    to ma sens w KAŻDYM przypadku

    Jestem na etapie rozmów z bankami nt. kredytu i doradcy twierdzą, że bank na coś takiego nie pójdzie.
    -------
    trochę racji mają
    niemniej - bank można do tego przekonać - nic nie ryzykuje

    Minus całej operacji to koszt. Notariusz za operację przez swój rachunek weźmie ok 1000 zł (mógłby nawet 2000 wg taksy)
    Niemniej - dla sprzedającego to jedyne sensowne zabezpieczenie.
    ciao
    jeep
  • mariusz_za 08.09.11, 22:06
    Zabezpieczenie transakcji należy oczywiście dostosować do warunków transakcji i związanego z tym ryzyka.
    Najważniejszą zaletą rachunku powierniczego czy depozytu dla sprzedawcy jest pewność, że nabywca ma środki i zostaną one na pewno przekazane po zawarciu umowy.
    Jeśli chodzi o transakcje finansowane z kredytu, to gdy bank nabywcy nie chce się zgodzić na escrow, a sprzedawca jest gotów zaakceptować takie nieduże, ale zawsze ryzyko, to warto rozważyć inne sposoby zabezpieczenia transakcji. Można np. zobowiązać kupującego do przedstawienia ostatecznej decyzji kredytowej i zabezpieczyć to prawem do odstąpienia.
    W każdym wypadku należy o tym myśleć już na etapie umowy przedwstępnej.

    Powodzenia.
    Kilka podstawowych sposobów zabezpieczenia zapłaty ceny w nowym artykule na moim blogu Prawo Nieruchomości.
  • rixonss 19.09.11, 15:28
    z biur raczej korzystaja osoby ktore nie maja czasu odbierac telefonow i wozic klientow w te i spowrotem, dodatkowo tez biura wiedza gdzie i jak dawac ogloszenia zeby to bylo skuteczne.
    --
    Nieruchomości Rzeszów
    Mieszkania Rzeszów
    Nieruchomości Podkarpackie
  • decort 27.09.11, 01:57
    Otóż mój obecny klient kupił mieszkanie w centrum W-wy. Ładne, ale grubo przepłacił ze względu na stan budynku. Nie patrzył na to, fakt - od razu się na oczy nie rzuca. Pewnie jakiś pośrednik mu to g... wcisnął. Na tzw."górce", gdy wszystko szło na pniu. A facet jest Aglikiem i nie sprawdza na bierząco. A ja teraz, jako pośrednik sprzedający mam się z tym męczyć, w dodatku być pełmonocnikiem sprzedającego. Tak, że uważajcie - niech Wasz pośrednik sprawdza stan techniczyny budynku, plany remontowe, strukturę właścicielską. Nie wolno kupować czegoś niedsprzedawalnego!
  • bezpocztyonline 27.09.11, 05:08
    decort napisał:

    > i nie sprawdza na bierząco.

    Tylko późna pora cię tłumaczy, Decort.

    > A ja teraz, jako pośrednik sprzedający mam się z tym męczyć, w dodatku być pełmonocnikie
    > m sprzedającego. Tak, że uważajcie

    OK, uważamy. Intensywnie. Na szczęście moi klienci w Warszawie niczego teraz nie kupują.

    > niech Wasz pośrednik sprawdza stan techniczny budynku, plany remontowe, strukturę właścicielską.

    O ile "strukturę właścicielską" - bym się zgodziła i "plany remontowe" również, to jeżeli chodzi o "stan techniczny budynku" - to owszem , o ile pośrednik jest inżynierem budownictwa lądowego. Z uprawnieniami i doświadczeniem najlepiej. Chyba, że mówimy o stanie technicznym według oświadczenia zarządcy.

    > Nie wolno kupować czegoś niedsprzedawalnego!

    Aaa tam - sprzedasz, nie martw się.
  • decort 30.09.11, 22:02
    faktycznie, przepraszam za to "bierząco" - z godzinami (i wiekiem) niedbały się robię. Co do reszty bezpoczty - masz rację, dam radę, ale wiele czasu poświęciłem na przekonanie właściciela, że budynek się sypie, więc i cena musi być odpowiednia. I oczywiście, jest chwilowo i tak zbyt wysoka, bo trudno się pogodzić właścicielowi, że kupił coś bezsensu za wysoką cenę a po paru latach ma sprzedać poniżej ceny zakupu.
    Stan techniczny - oczywiście przede wszystkim w.g oświadczenia zarządcy (zresztą oni mają całą dokumentację, więc to jest najlepsze źródło i sam kupujący też ma do tego dostęp, nie musi polegać na pośredniku).
  • Gość: Pośrednik IP: *.wtvk.pl 28.01.14, 14:49
    Jestem pośrednikiem. Padłam. Umowa jest ważna dopiero kiedy pieniądze znajdą się na Towim koncie???!!! HAHAHAHAHAHAHAHAHA. A to dobre... :)
  • jeepwdyzlu 29.01.14, 12:43
    Jestem pośrednikiem. Padłam. Umowa jest ważna dopiero kiedy pieniądze znajdą się na Towim koncie???!!!
    --------
    a kto tak napisał?

    jeep
    --
    YCDSOYA
  • decort 31.01.14, 22:17
    znaczy klient Ci tak powiedział, czy co?
    =================
    p.s.
    przy okazji pozdrawiam jeep; wróciłem
  • jeepwdyzlu 03.02.14, 14:28
    widzę i się bardzo cieszę
    pozdrawiam serdecznie
    :-))

    jeep
    --
    YCDSOYA

Popularne wątki

Nie pamiętasz hasła

lub ?

 

Nie masz jeszcze konta? Zarejestruj się

Nakarm Pajacyka