Dodaj do ulubionych

Troche dziwna propozycja kupna mieszkania

IP: *.play-internet.pl 16.04.12, 21:20
Witam serdecznie. Moja mama chce sprzedać mieszkanie ,co prawda do remontu. Znalazł się kupiec; po negocjacjach zgodził się na cenę, ale skoro mieszkanie jest do remontu ,a on bierze kredyt to chce ,żeby na umowie przedwstępnej, a pózniej umowie przyrzeczonej u notariusza podać wyższą cenę. Potem jak bank przeleje pieniądze na konto ,to żeby mama mu tę różnicę zwróciła to on wyremontuje sobie to mieszkanie, a żeby mieć pewność , że mama zwróci mu tę różnicę, to chce żeby podpisała mu umowę ,że pożycza od niego taką kwotę. Mam pytanie czy mama nie popełni jakiegoś głupstwa podpisując taką umowę? Dodam ,że mama i ja jestesmy zieloni w takich sprawach. Bardzo byłbym wdzięczny za jakąkolwiek podpowiedz w tej sprawie.
Obserwuj wątek
    • bezpocztyonline Niech spada na drzewo 17.04.12, 10:50
      1. Bank nie da mu kredytu na samo oświadczenie stron.
      Przed przyznaniem kredytu będzie musiał mieszkanie zobaczyć rzeczoznawca, który określi, ile jest warte mieszkanie w takim stanie, w jakim jest.

      Bank nie przyzna kredytu na "piękny, wyremontowany, luksusowy apartament" skoro rzeczoznawca zobaczy mieszkanko, które ostatni remont przechodziło ze trzydzieści-czterdzieści lat temu.

      2. Kiedy mama miałby to oświadczenie o wziętej pożyczce podpisać? Tuż po akcie notarialnym sprzedaży? A jak bank z jakichś przyczyn jednak nie wypłaci pieniędzy z kredytu (przy założeniu, że go w ogóle przyzna)? Przed aktem notarialnym? To jeszcze gorzej.

      3. Moim zdaniem to albo naiwniak, albo - co gorzej - naciągacz.
      Szukajcie innego kupca, bo prawdopodobnie chodzi wam o takiego, co zapłaci, a nie o takiego, który nie dając ani grosza jeszcze was z mieszkania wyruguje pod most.
    • jeepwdyzlu eeeeee 17.04.12, 12:42
      szanowni przedmówcy raczą przesadzać
      1.Mam nic nie ryzykuje - to ona miec bedzie pieniądze
      2.Wbrew pozorom - to częsta praktyka. Oczywiście nie można przesadzać, ale zawyżenie ceny o 3-5% zdarza się. I to często. I niech szanowni PROFESJONALIŚCI nie udają, że o tym nie wiedzą. Czemu się tak robi? Bo banki zaostrzyły procedury i nie kredytują, a nawet jeśli to na innych warunkach - celów remontowych.
      3.Umowę pożyczki pokaż prawnikowi, zażądaj ceny wyższej o - powedzmy tysiąc czy dwa złotych - choćby na cele prawnika.
      4.Sprawdź, czy mama sprzedając nie płaci podatku - gdyby tak było - wyzsza cena oznacza wyższy podatek - też trzeba to uwzględnić...

      ciao
      były (a zatem szczery) jeep
      • bezpocztyonline Re: eeeeee 17.04.12, 13:58
        jeepwdyzlu napisał:

        > szanowni przedmówcy raczą przesadzać
        > 1.Mam nic nie ryzykuje - to ona miec bedzie pieniądze

        www.gazetakrakowska.pl/artykul/462326,spor-o-dom-w-zabierzowie-nowy-wlasciciel-zajal-podworko,id,t.html
        > 2.Wbrew pozorom - to częsta praktyka. Oczywiście nie można przesadzać, ale zawy
        > żenie ceny o 3-5% zdarza się. I to często. I niech szanowni PROFESJONALIŚCI nie
        > udają, że o tym nie wiedzą. Czemu się tak robi? Bo banki zaostrzyły procedury
        > i nie kredytują, a nawet jeśli to na innych warunkach - celów remontowych.

        A cóż on sobie za te kilka procent nawyremontowuje?

        Co innego, gdy się umowy sporządza pod pełną kontrolą, by nikt nikogo nie wyrolował, a co innego, gdy z jednej strony mamy bezradną staruszkę, a z drugiej strony cwaniaka.

        > 3.Umowę pożyczki pokaż prawnikowi, zażądaj ceny wyższej o - powedzmy tysiąc czy
        > dwa złotych - choćby na cele prawnika.

        No, OK, własny prawnik to już brzmi lepiej.

        > 4.Sprawdź, czy mama sprzedając nie płaci podatku - gdyby tak było - wyzsza cena
        > oznacza wyższy podatek - też trzeba to uwzględnić...

        Oczywiście, że płaci PCC od umowy pożyczki. Już u notariusza przy spisywaniu tej umowy.
        Dwa procent bodajże. Plus koszty aktu notarialnego umowy pożyczki. Moim zdaniem same koszty wyniosą tyle, że opłacalność tej całej operacji jest dość niewielka.
        A ryzyko zostaje.

        Już takich speców od tego typu dziwnych propozycji kilku widziałam.
        • jeepwdyzlu Re: eeeeee 17.04.12, 14:34
          Plus koszty aktu notarialnego umowy pożyczki. Moim zdaniem same koszty wyniosą tyle, że opłacalność tej całej operacji jest dość niewielka.
          --------------
          a po co umowa w formie aktu?
          wystarczy zwykłą pisemna

          a cel?
          5% od 300 tys to 15 tys
          Na początek starczy.

          pcc od 15 tys daje 300 zł
          Za dużo?
          zależy dla kogo..
          bezpoczty nie udawaj....greka :-)
          ciao
          jeep
          • bezpocztyonline Re: eeeeee 17.04.12, 14:57
            jeepwdyzlu napisał:

            > Plus koszty aktu notarialnego umowy pożyczki. Moim zdaniem same koszty wyniosą
            > tyle, że opłacalność tej całej operacji jest dość niewielka.
            > --------------
            > a po co umowa w formie aktu?
            > wystarczy zwykłą pisemna
            >
            > a cel?
            > 5% od 300 tys to 15 tys
            > Na początek starczy.
            >
            > pcc od 15 tys daje 300 zł
            > Za dużo?
            > zależy dla kogo..
            > bezpoczty nie udawaj....greka :-)

            Aha, czyli bez notariusza.
            Takie umowy to ja z moimi bliższymi znajomymi podpisuję, ale z obcymi ludźmi?

            I jeszcze: prawnik to za stówkę umowę będzie analizował?

            Prawnik, jeśli ma się poważnie sprawą zająć, to też musi swoje sensowne wynagrodzenie uzyskać. Choćby takie, by mu się chciało uwagę sprawie poświęcić.

            Pamiętaj, że po jednej stronie masz niezamożną staruszkę, która sprzedaje swoje jedyne nieremontowane mieszkanie, a po drugiej stronie cwanego gościa.

            Pośrednika brak.
            Staruszce doradza jedynie syn, który nie ma lepszego pomysłu, niż pytać na gazetowym forum.

            Podejrzewam, że na prawnika nie wydadzą, bo to szkoda każdego grosza, a "pożyczkodawca" jak będzie miał prawnika im sfinansować, to go raczej sam bezpośrednio zatrudni, "by pani wytłumaczył, że to wszystko bezpieczne jest".
            • jeepwdyzlu Re: eeeeee 17.04.12, 16:07
              Aha, czyli bez notariusza.
              Takie umowy to ja z moimi bliższymi znajomymi podpisuję, ale z obcymi ludźmi?
              -----------------
              żartujesz sobie
              po co notariusz???
              poza tym
              nic nie ryzykujesz
              w końcu masz te 15 tys od banku, nie?

              nie umiesz się wycofać, to poważna wada...
              zamiast zamilczeć - brniesz dalej

              Piszesz np:
              a po drugiej stronie cwanego gościa.
              skąd wiesz, że jest cwany?
              Może potrzebuje 10 czy 15 tys na remont???
              a co ochrony "biednej staruszki" przeczytaj co napisałem w pierwszym swoim poście: trzeba pokazać umowę prawnikowi, żeby być pewnym, że nie ma haków.
              Ryzyka nie widzę żadnego. Po prostu żadnego. Więcej - wiem o setkach, może tysiącach takich umów. Od lat.
              jeep

              • bezpocztyonline Re: eeeeee 17.04.12, 18:45
                jeepwdyzlu napisał:


                > Ryzyka nie widzę żadnego. Po prostu żadnego. Więcej - wiem o setkach, może tysi
                > ącach takich umów. Od lat.

                Tak, super.
                Zauważ, że autor wątku nie pisze, że mama miałaby np. po akcie notarialnym takie oświadczenie napisać. A jeśli klient warunkuje zakup napisaniem przez mamę autora wątku takiego oświadczenia najpierw? Że pożyczyła pieniądze od niego? Na przykład te 15 tys.?
                Kobieta oświadczenie napisze, podpisze, bo przecież "ryzyka żadnego", a facet nawet nie zacznie żadnego starania o żaden kredyt w banku, tylko spokojnie pójdzie sobie windykować kartkę papieru z podpisem naiwnej kobiety. I skończy się egzekucją komorniczą na kwotę 15 tys. plus koszty sądowe plus koszty komornicze, mieszkanie komornik zlicytuje poniżej przecież wartości.
                Nadal twierdzisz, że żadnego ryzyka?

                Zadałam autorowi wątku pytanie, kiedy mama miałaby to oświadczenie napisać, ale nie odpisał. A jest to bardzo ważna sprawa.
                • Gość: Marek Re: IP: *.play-internet.pl 17.04.12, 20:23
                  Witam Niestety nie mogłem odpowiedzieć wcześniej na pytanie, gdyż nie miałem dostępu do internetu . Mama miałaby podpisać tą rzekomą umowę pożyczki przed podpisaniem aktu notarialnego ,a akt notarialny miałby być podpisywany w innym mieście bo taniej . Umowa zawyżona o 13% ceny. Zadatku przy podpisywaniu umowy przedwstępnej najlepiej nie chciałby dać wcale, ewentualnie tylko 2000 zł , a jeżeliby bank odmówił mu kredytu to ,żeby mama mu oddała te 2000, bo to nie byłaby jego wina.
                  • Gość: Kasia Re: IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 17.04.12, 21:32
                    Czyli: ten ktoś chce mieć mieszkanie, a nie ma na nie pieniędzy? Zadatek nie może z definicji podlegać zwrotowi :) I zwyczajowo stanowi 5-20% wartości mieszkania.
                    Ja bym nie poszła na taki układ, bo nie lubię takiego kręcenia pieniędzmi i dokumentami. Albo czysta sprzedaż, albo w ogóle.
                  • bezpocztyonline Powtórzę: niech spada na drzewo 18.04.12, 08:17
                    Gość portalu: Marek napisał(a):

                    > Mama miałaby podpisać tą rzekomą umowę pożyczki przed podpisaniem aktu
                    > notarialnego


                    Niech spada na drzewo.

                    > a akt notarialny miałby być podpisywany w innym mieście bo taniej.

                    To akurat nie samo w sobie jest nic podejrzanego.
                    A tak a propos: nie możecie się dowiedzieć, ile weźmie ten jego notariusz i popytać w swoim mieście notariuszy, za ile by zrobili taką umowę? Bo może się okazać, że jednak znajdzie się i w waszym mieście notariusz, który zrobi to w podobnej cenie.

                    > Umowa zawyżona o 13% ceny.


                    > Zadatku przy podpisywaniu umowy przedwstępnej najlepiej nie chciałby dać wcale,
                    > ewentualnie tylko 2000 zł , a jeżeliby bank odmówił mu kredytu to ,żeby mama mu
                    > oddała te 2000, bo to nie byłaby jego wina.

                    Świetny żart.

                    Gość nie jest w stanie zaryzykować swoich nawet tylko 2000 zł kupując mieszkanie i planując remont, ale od twojej mamy żąda, by mu podpisała zobowiązanie do zwrotu jakichś kilkudziesięciu tysięcy, których na oczy zresztą nie zobaczy? Czy mama ma kilkadziesiąt tysięcy w nadmiarze? Bo jeśli oświadczenie mu podpisze, ale do umowy nie dojdzie, albo bank kredytu jednak nie uruchomi, to mama będzie musiała z własnych środków facetowi te kilkadziesiąt tysięcy dać. Nawiasem mówiąc po kilku takich transakcjach się facetowi i bez kredytu na własne mieszkanie uzbiera.
                    • jeepwdyzlu może nie spada, ale próbuje coś załatwić 18.04.12, 09:43
                      umowa pożyczki po akcie?
                      popatrz z punktu widzenia KUPUJĄCEGO:
                      a jak szanowna pani dostanie więcej a nie odda? I nie podpisze umowy pożyczki???
                      oj bezpoczty nie widzisz niuansów. nieładnie - pośrednik powinien widzieć interesy obu stron.

                      Niemniej - zawyżanie o 13% to za dużo, a tak mały zadatek - w dodatku zwrotny - jest nie do przyjęcia.
                      Moja rada:
                      dajcie facetowi kwity nieruchomości, niech sobie kredyt załatwia, umowy przedwstępnej nie podpisujcie, szukajcie kupca dalej. Znajdzie się inny - fajnie. Nie - może ten zainteresowany przybliży sobie kredyt i będzie gotowy wpłacić zadatek a nie karykaturę zadatku...
                      Proces zbliżania stanowisk moze potrwać, "spadanie na drzewo" nie jest najlepszą taktyką negocjacyjną...
                      Podkreślę - zakładam, że facet nie ma złych intencji, tylko się boi...
                      Pozdro
                      jeep
                      • bezpocztyonline Re: może nie spada, ale próbuje coś załatwić 18.04.12, 12:30
                        jeepwdyzlu napisał:

                        > umowa pożyczki po akcie?
                        > popatrz z punktu widzenia KUPUJĄCEGO:
                        > a jak szanowna pani dostanie więcej a nie odda? I nie podpisze umowy pożyczki??
                        > ?
                        > oj bezpoczty nie widzisz niuansów. nieładnie - pośrednik powinien widzieć inter
                        > esy obu stron.

                        Po pierwsze: pytanie tu zadał syn sprzedającej, a nie kupujący, więc doradzamy tu synowi sprzedającej, a nie kupującemu. Ani obu naraz.

                        Po drugie: proponowałam umowę pożyczki spisywaną u notariusza zaraz po akcie notarialnym sprzedaży. Nawet "na kolanie" w czasie, gdy notariusz będzie szykował wypisy z już podpisanego przez strony aktu notarialnego sprzedaży. A najlepiej w formie aktu notarialnego bez wychodzenia notariusza z gabinetu. Jeden akt za drugim. Wtedy obie strony powinny się czuć maksymalnie bezpiecznie.

                        Zdaje się jednak, że sprzedająca ma już w międzyczasie nowszego kupca i to sensowniejszego, z zadatkiem i bez kombinacji.
                        • jeepwdyzlu Re: może nie spada, ale próbuje coś załatwić 18.04.12, 13:23
                          bezpoczty
                          jasne że umowa przeniesienia włąsności i pożyczki powinny byc podpisane równocześnie
                          Po co jednak banalną umowę pożyczki podpisywać w formie aktu?
                          Nie wiem.
                          Wbrew pozorom - nasza dyskusja nie dotyczy tej jednej sprawy.
                          Banki zaraz zaczna wymagać 20% udziału własnego i żadne ubezpieczenie braku wkładu nie przejdą. Nadzór szykuje twarde regulacje.
                          Wtedy opisywane przez nas rozwiązanie - stanie się dla tysięcy ludzi - bardzo interesujące.
                          jeep
                    • jeepwdyzlu Re: Powtórzę: niech spada na drzewo 18.04.12, 09:45
                      Czy mama ma kilkadziesiąt tysięcy w nadmiarze? Bo jeśli oświadczenie mu podpisze, ale do umowy nie dojdzie, albo bank kredytu jednak nie uruchomi, to mama będzie musiała z własnych środków facetowi te kilkadziesiąt tysięcy dać. Nawiasem mówiąc po kilku takich transakcjach się facetowi i bez kredytu na własne mieszkanie uzbiera.
                      ---------------
                      to niesamowite jak patrzysz na ludzi i świat
                      jeep
              • arfer Re: eeeeee 19.04.12, 14:44
                Nie tyle na remont, ile na np. koszty

                pożycza do aktu parę-paręnaście tys. zł na PCC, taksę, prowizję agencji czy opłaty dla banku - i musi zwrócić za parę-paręnaście dni

                a w przypadku RnS - jeśli limity i wartość pozwolą - lepiej mieć dopłatę w praktyce do remontu, niż jej nie mieć, prawda ?
    • Gość: Kasia Re: Troche dziwna propozycja kupna mieszkania IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 17.04.12, 21:28
      Nie wiem skąd mu taki pomysł do głowy wpadł, ale kupując mieszkanie do remontu, bez problemu otrzymałam taką kwotę, która obejmowała: zadatek (wcześniej wpłacony z własnego konta), resztę sumy oraz pieniądze na remont. Myślałam, że to jest normalna praktyka, bank wie jaki jest stan mieszkania (rzeczoznawca), wie też że remont podwyższy jego wartość w razie ew. niewypłacalności kredytobiorcy. A może chodzi o zdolność kredytową...? Albo niewiedzę kupującego?
        • Gość: Marek Re: Troche dziwna propozycja kupna mieszkania IP: *.play-internet.pl 18.04.12, 20:43
          Mama zadzwoniła do tego pierwszego klienta rzekomego ( cwaniaka) żeby poinformować go, że dostała lepszą ofertę, a on na to, że umowa ustna też jest wiążąca i że niby oni ją między sobą na takich warunkach jak wczesniej opisałem zawarli .Co bardzo mamę zaskoczyło bo się na to nie zgodziła ,miała to przemysleć. Rozmowa stała się z tego pana strony bardzo nieprzyjemna i ten pan domaga się wykonania rzekomej umowy. Mama nie wie teraz co ma robić .Odechciało jej się już sprzedawać mieszkania.
          • Gość: Kasia Re: Troche dziwna propozycja kupna mieszkania IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 18.04.12, 21:58
            Może mu powiedzieć, żeby spadał i to też jest wiążąca umowa, a on powinien ją wykonać ;) A najlepiej olać palanta, nawet nie bawić się w dzwonienie do niego i podpisać umowę z następną osobą, jeżeli ona nie robi takich problemów.
            A jak by koleś zaproponował, że oddacie mu wszystko za złotówkę, a wy obiecalibyście to przemyśleć, to on też by domagał się wykonania tej wiążącej ustnie umowy? Moze jemu trzeba było zaproponować parę takich "ustnych obowiązujących umówi" ;)

            Z doświadczenia: palantami, wariatami i cwaniakami nie należy się przejmować, a nawet nie próbować z nimi dyskutować, bo odechciewa się wtedy robić cokolwiek. Też trafiłam na takiego cwaniaka (akurat sprzedający) i po całym wariactwie z nim odechciało mi się kupować mieszkanie, a ostatecznie kupiłam je od bardzo sympatycznej osoby i bez problemów.
          • bezpocztyonline Re: Troche dziwna propozycja kupna mieszkania 18.04.12, 23:41
            Gość portalu: Marek napisał(a):

            > Mama zadzwoniła do tego pierwszego klienta rzekomego ( cwaniaka) żeby poinform
            > ować go, że dostała lepszą ofertę, a on na to, że umowa ustna też jest wiążąca
            > i że niby oni ją między sobą na takich warunkach jak wczesniej opisałem zawarl
            > i .

            Cwaniaczek jednak:DD

            A nie mówiłam?

            Owszem, kodeks cywilny mówi o zawieraniu umów poprzez:
            1. Oferowanie przez sprzedającego, a następnie
            2. Odpowiedź na ofertę przez kupującego.

            Czyli: sprzedawca ogłasza towar (na przykład w internecie lub wykładając na półce w sklepie wraz z ceną), a osoba zainteresowana kupnem odpowiada na ofertę i to jest moment zawarcia umowy sprzedaży.

            Przykład: "dwa kilo jabłek poproszę" (w sklepie). Wypowiedzenie tych słów przez kupującego to moment zawarcia umowy sprzedaży i sprzedający jeśli oferował jabłka nie może powiedzieć "nie sprzedam" albo "owszem, ale nie w tej cenie" (na przykład jeśli na półce jest wystawiona niższa cena, lecz przy kasie skaner odczytuje wyższą, to konsument ma prawo zakupić po tej niższej cenie z półki).

            Jednakże i oferta i odpowiedź na ofertę by były umową muszą być zawarte w formie wymaganej dla zawarcia danej umowy. Jeśli do umowy sprzedaży (jabłek na przykład) wystarczy forma ustna, to oferta i odpowiedź na ofertę może być w formie ustnej.

            Kodeks cywilny wymaga, by umowa sprzedaży nieruchomości była zawierana w formie aktu notarialnego. Żadna inna forma nie jest ważna.

            Wniosek: by oferta i odpowiedź na ofertę w przypadku oferowania nieruchomości do sprzedaży mogły być wiążącą umową, to i oferta sprzedaży nieruchomości musiałaby być być w formie aktu notarialnego, jak i odpowiedź na tę ofertę musiałaby być w formie aktu notarialnego. Myślę, że tu żaden z tych warunków nie został spełniony. Takie sytuacje się zdarzają, np. w przypadku prawa pierwokupu. Wtedy sprzedający zawiera z kupującym (jakimś, nie uprawnionym) warunkową umowę sprzedaży w formie aktu notarialnego, którą następnie wysyła notariusz do osoby lub instytucji uprawnionej do pierwokupu. Można by to uważać za ofertę (przez sprzedającego) złożoną osobie lub instytucji uprawnionej. "Oferta" taka jest w formie aktu notarialnego. Następnie jeśli osoba lub instytucja nie jest zainteresowana skorzystaniem ze swojego prawa pierwokupu to albo milczy przez ustawowo określony okres czasu lub odpowiada w formie zwykłej pisemnej, że dziękują, nie skorzystają. Jeśli jednak chce skorzystać z prawa pierwokupu, to po prostu odpowiada w formie aktu notarialnego i w ten sposób zakupuje to, do czego jej prawo pierwokupu przysługiwało. Można by to uważać za "odpowiedź na ofertę" złożoną w formie aktu notarialnego.

            Ogłoszenia pośredników w obrocie nieruchomościami zawierają często klauzulę, że "oferta niniejsza nie stanowi ofert w rozumieniu kodeku cywilnego". Nie stanowi choćby dlatego, że nie jest w wymaganej formie dla zawarcia umowy sprzedaży nieruchomości. Nie stanowi, nawet jeśli tej klauzuli nie ma. Taka klauzula ma tylko charakter informacyjny.

            Wszelkie pogaduchy, a nawet pisemne propozycje są tylko pogaduchami lub negocjacjami.

            Umowa przedwstępna może być zawarta w formie zwykłej pisemnej, ale jak rozumiem zawarta jeszcze nie została, a zadatku nie dano?
            To niech gość spada na drzewo tym bardziej.

            Mamę uspokój. Nie ma się czym przejmować.

Popularne wątki

Nie pamiętasz hasła

lub ?

 

Nie masz jeszcze konta? Zarejestruj się

Nakarm Pajacyka