Dodaj do ulubionych

Mieszkanie zdewastowane tuż przed eksmisją

IP: *.elblag.dialog.net.pl 04.03.08, 21:49
Jakiś czas temu kupiliśmy na licytacji komorniczej mieszkanie.
Po długich bataliach lokatorzy się w końcu wynieśli.

Problem w tym, że "na pamiątkę", złośliwie dość znacznie je zdewastowali! :(

Np. w wielu miejscach (tam gdzie był dywan lub meble) jest zerwany i porysowany parkiet, we wsześniej zasłoniętych miejscach obdrapane ściany, spore dziury w tynku itp.
Klamki od okien były chyba wyłamane i prowizorycznie przyklejone bo przy próbie otworzenia okna zupełnie odpadły!
Jako że mieszkanie jest dwupoziomowe, ma schody drewniane, obudowane - tylko że tam gdzie obudowa była zasłonięte kanapą jest w nich conajmniej półmetrowa dziura, poręcz chwieje się jakby była wyłamana i na luz włożona.
Boję się że mogli nam coś tam jeszcze "podpiłować" :/

Według nich oddali nam lokal w stanie, jaki był podczas wyceny (robionej jak nam powiedzieli "zaocznie")
W wycenie nie ma wzmianki np. o szafach-zabudowach więc byli lokatorzy je zdemontowali, ładne drzwi wewnętrzne wymienili na jakieś ochlapane farbą starocie, zerwali kafelki z podłóg w kuchni, oderwali i obtłukli kafelki w łazience, akurat w takim miejscu gdzie była np. pralka więc mogą się zasłaniać że zniszczenia były już tam od lat, odcięli kabel od telefonu itd, itd :/

Czy jest szansa uzyskać od sądu jakieś odszkodowanie?
W zasadzie nie mamy dowodu że to, nie my to zrobiliśmy i że nie chcemy od "biedaczków" wyciągnąć pieniędzy na remont :/

Również czy byli właściciele mają obowiązek oddać mieszkanie w stanie jak w wycenie czy w stanie jaki był przed eksmisją? - np. czy mogli sobie od tak zdemontować zabudowę (szafy) albo zbić z kuchni płytki na podłodze i położyć gumową wykładzinę (stwierdzili, że w wycienie nie ma nigdzie mowy o kafelkach w kuchni)

Nie wiem co robić - remont będzie nasz kosztował spore pieniądze..... :(
Obserwuj wątek
      • Gość: Julia Re: Mieszkanie zdewastowane tuż przed eksmisją IP: *.elblag.dialog.net.pl 06.03.08, 04:27
        > W operacie szacunkowym sporządzonym przez rzeczoznawcę majątkowego
        > zawsze są zdjęcia!!!

        A no właśnie zdjęć ze środka nie ma - rzeczoznawca robił wycenę "z ulicy" (jak nam powiedzieli)

        Nie ma dowodu na to jak mieszkanie wyglądało w czasie około licytacji (trzy lata temu), dopiero niedawno oblecieliśmy wszystko kamerką, tylko że wtedy meble jeszcze stały i można się upierać że wszystkie zniszczenia już tam są (pod dywanem, za kanapą itp).
        Za to na nagraniu widać np. te szafy-zabudowy, nowe drzwi itd. Oczywiście mogą powiedzieć że tego tam przed licytacją nie było...

        Eh... Nie wiemy czy jest sens zawracania sobie tym głowy, juz dość czasu na wszystko straciliśmy. Prawnik, sądzenie się to kolejne koszta i przede wszystkim kolejne stracone nerwy. A jak szansa na wygranie nieduża to wolimy dać sobie spokój i zapomnieć.

        W sumie to i tak mieliśmy zrobić tam remont tylko to totalnie dziecinne i wredne zachowanie strasznie nas wkurzyło...
    • mynia_pynia Re: Mieszkanie zdewastowane tuż przed eksmisją 05.03.08, 18:27
      I nie przejmować się :)
      Moi znajomi kupując mieszkanie od innych znajomych, nie spisali
      umowy w której byłoby wymienione co zostawiają, na słowo to miało
      zostać wszystko oprócz mebli - w końcu to znajomi a jeśli nie to
      nawet do głowy im nie przyszło to co zobaczyli wchodząc do swojego
      nowozakupionego mieszkania:
      - nie zastali kompletnie niczego w środku oprócz ścian i podłóg:
      - nie było kontaktów i pstryczków elektryczków
      - były zabrane zlewy z kuchni i wc, baterie!
      - nie było kibelka i prysznica (całej kabiny)!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!
      - nawet żarówki nie dyndały
      - drzwi wewnętrznych nie było!!! - później cieszyli się że choiciaż
      futryny im zostawili :)

      Nie było to miłe zwłaszcza że spłukali się z całej kasy - bo
      kupowali za gotówkę z myślą że pomieszkają pół roku i kupią nowe
      rzeczy z oszczędności - co mieli zrobić, pozyczyli kasę od rodziców
      bo bez kibla żyć się nie da!!!
        • Gość: Julia Re: Mieszkanie zdewastowane tuż przed eksmisją IP: *.elblag.dialog.net.pl 07.03.08, 00:31
          "§ 1. Skarb Państwa ponosi odpowiedzialność za szkodę wyrządzoną przez funkcjonariusza państwowego przy wykonywaniu powierzonej mu czynności.
          § 2. Funkcjonariuszami państwowymi w rozumieniu niniejszego tytułu są pracownicy organów władzy, administracji lub gospodarki państwowej. Za funkcjonariuszy państwowych uważa się również osoby działające na zlecenie tych organów, osoby powołane z wyboru, sędziów i prokuratorów oraz żołnierzy sił zbrojnych."
          ?

          Ale jak to sie ma do szkod wyrzadzonych przed starych wlascicieli??
              • Gość: Julia Re: Mieszkanie zdewastowane tuż przed eksmisją IP: *.elblag.dialog.net.pl 08.03.08, 01:06
                czc - przy wejściu na tę stronę dostaję "500 - Internal Server Error"

                > to jeszcze esmitowani mieszkali 3 lata po licytacji , trochę to
                > dziwne

                Najpierw ileś czasu odwoływali się do sądu, potem zabawy z komornikiem, słali stargi na jego czynności itp. itd

                Szczerze mówiąc mam już dosyć tych przepychanek, postanowiliśmy dać sobie spokój.
                Nawet gdyby dało się coś wywalczyć to były właściciel jest na rencie, żona nie pracuje, nie ma nawet z czego ściągać.
                A ze skarbu państwa to nawet naprawde potrzebujący ludzie często złamanego grosza nie dostają, prawdopodobieństwo że nam coś wypłacą jest coś mi sie zdaje bliskie zeru.

                Pal licho, najważnejsze że udało się nam załatwić prawie 100 metrowe, przepiekne mieszkanie (za 1/3 ceny rynkowej :)) Naprawę warte jest każdych problemów :D
                    • Gość: CV* Re: Mieszkanie zdewastowane tuż przed eksmisją IP: *.chorzow.n4a.pl 09.03.08, 18:43
                      Nie zarobił tylko zarobiła (OK, szczegół).
                      Otóż pani nie pisze, że kupiła, a pisze że sobie *załatwiła*.
                      Za 1/3 ceny rynkowej. Słowo *załatwić* po kilkudziesięciu latach
                      życia w Polsce powoduje u mnie bardzo przykry, choć fizjologiczny w
                      gruncie rzeczy odruch. Pani 3 lata wyrzucała z mieszkania ludzi,
                      którzy jak domniemuję przeżyli w nim życie, ludzi słabych, chorych
                      (skoro na rencie), ubogich (skoro popadli w długi).
                      Pani odebrała im własność płacąc 1/3 wartości. Z tej 1/3 jeszcze
                      potężny procent zgarnie komornik, więc biedacy uzyskają za swoje
                      mieszkanie ułamek jego wartości (1/5?) - co zapewne nie pozwoli im
                      nawet wydobyć się z długów. Zastanów się chwilę, gdzie tu moralność,
                      gdzie zasady współżycia społecznego? O miłości bliźniego nie
                      wspomnę, bo wiem, że na tym portalu raczej nie wypada.
                      Ja takie działanie uważam za wyjątkowo podłe. A już niezależnie od
                      rzeczywistych okoliczności, za ostatnią rzecz jaką należy się
                      publicznie chwalić.
                      Ale cóż, niektórzy wierzą że gojów można dowolnie deprywować i
                      poniżać. We mnie budzi to jednak obrzydzenie i pozwoliłem sobie dać
                      temu wyraz, w ramach jeszcze obowiązującej wolności słowa mam prawo.
                      I tylko tyle.
                      • Gość: frogman CV wytłumacz mi?? IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 21.03.08, 16:42
                        jeśli uważasz że złem jest kupno mieszkania na licytacji to
                        wytłumacz mi dlaczegp nie jest złem narobić długów??
                        czy dobrem jest żyć na koszt innnych??
                        skąd wiesz czy wierzyciel nei miał większych problemów niż oni??

                        czy tak trudno sprzedać 100 m mieszkanie za 100 % ceny i przenieś
                        się do mniejszego??
                        gdzie tu moralność wyłudzać od innych pieniądze, gdzie tu zasady
                        współżycia społecznego??
                        Łatwo się tak mówi jelśi nigdy nie byłaś wierzycielem, nie musiałaś
                        zapłacić pensji, Zusów itp.

                        Prawo powinno byc egzekwowane i jełśi nie płacisz za siebie ściąga z
                        Ciebie komornik. I powinnien to robić skutecznie a nie trzy lata.

                        Z drugiej strony jeśli kupuję mieszkanie na licytacji za pół
                        wartości to po co liczyć na luksusy...

                        • Gość: Gosia Re: CV wytłumacz mi?? IP: 80.51.92.* 21.03.08, 17:37
                          Zrobienie długów jest złe, bo koszty ich ponosza zazwyczaj inni (
                          podatnicy, inni członkowie spółdzielni- np. rosnące czynsze.
                          Złe jest zycie kosztem innych.

                          W moim mieście była rodzina niepłacąca czynszu - dług 25 tys.
                          Społdzielnia mieszkaniowa wystawiła mieszkanie na licytację - poszło
                          za 75 tys ( ja podobnej wielkości mieszkanie na wolnym rynku
                          sprzedałam mniej wiecej w tym samym czasie za 160 tys.).Rodzina
                          dostała eksmisję i 50 tys reszty z tej tranzakcji.Bez prawa do
                          lokalu zastepczego, bo mając 50 tys nie spełniała warunków do lokalu
                          socjalnego.Zaznaczam ,że nie wiem dlaczego spółdzielnia załatwiła
                          tak tą sprawę. A może do licytacji stanęła jedna osoba............

                          Moje pytanie brzmi - gdzie tu sprawiedliwość, czy nie można było
                          tego inaczej załatwić, dlaczego nikt nie pomógł tej rodzinie ? Mogli
                          te mieszkanie sprzedać na wolnym rynku. Mieli tylko 25 tys długu.
                          Jak widac licytaja nie równa licytacji.
                          Nie można do wszystkich przykładać jednej miarki.

                          Czy moralne jest kupowanie takich mieszkań za półdarmo? I jeszcze
                          mieć pretensje ,że nie spełnia oczekiwań co do podłogi, szafy w
                          przedpokoju itp. Pozostawię to pytanie jako pytanie retoryczne.
                        • Gość: CV* Re: CV wytłumacz mi?? IP: *.chorzow.n4a.pl 22.03.08, 10:33
                          > jeśli uważasz że złem jest kupno mieszkania na licytacji to

                          Uważam, że wyjątkowo złe, więcej: haniebne i podłe, jest kupowanie
                          mieszkania na ustawionej licytacji komorniczej, o której mało kto
                          wie, za ułamek ceny rynkowej. Przy okazji: jaki procent komorników
                          ma uczciwie prowadzone tablice ogłoszeniowe czy strony internetowe,
                          rzetelnie informujące o licytacjach? Osobiście wiem o jednym... a i
                          to pewności nie ma, czy o wszystkich licytacjach ogłasza.
                          To jest krzywdzenie dłużników, deprywowanie ich, deptanie i
                          poniżanie. Przykład masz poniżej: 25 tys. długu, 110 tys. straty na
                          przymusowej sprzedaży mieszkania. Zniszczone życie. To jest w Polsce
                          codzienność, nie jakiś precedens.

                          > wytłumacz mi dlaczegp nie jest złem narobić długów??
                          > czy dobrem jest żyć na koszt innnych??

                          Kto tak napisał? Oczywiście że co do zasady jest złem.
                          Ale wszystko ma swoje granice! Czy w Oświęcimiu złem była kradzież
                          bądź "organizowanie" sobie żywności z obozowej kuchni?

                          > czy tak trudno sprzedać 100 m mieszkanie za 100 % ceny i przenieś
                          > się do mniejszego??

                          Nie wiemy, jak było w przypadku mieszkania przejętego przez panią z
                          tego wątku. Nie wiemy, czy na pewno mieli taką szansę, więc nie
                          oceniajmy.
    • irma223 A moralne jest narobić długów i nie płacić ich, bo 21.03.08, 18:33
      A moralne jest narobić długów i nie płacić ich, bo "jakoś to będzie"?

      Zanim doszło do licytacji, na pewno długo wcześniej wiedzieli o tym,
      że mają długi (i ile) i że trzeba będzie je spłacić.

      Sama obsługiwałam sprzedających, którym zależało na szybkiej
      sprzedaży, bo mieli komornika na karku i trzeba było szybko oddać
      wiierzycielom, co im się należało.

      Mieszanka się ładnie sprzedawały za ok. 90% ceny rynkowej, długi się
      popłaciło i nawet się znajdowały przyzwoite mieszkanka, może w
      gorszym standardzie czy nie aż tak aktrakcyjnej lokalizacji -
      i na nie też starczało.

      Nie lądowali ludzie pod mostem, tylko na nowym swoim.

      Trzeba tylko chcieć.
      • Gość: Gosia Re: A moralne jest narobić długów i nie płacić ic IP: 80.51.92.* 21.03.08, 20:05
        Na wstępie zaznaczyłam ,że to jest złe. Więc nie jest moralne
        narobienie długów. Kwota nie była duża ( 25 tys zł). Pisano o tym w
        prasie lokalnej - dlaczego nikt nie pomogł tej rodzinie? Nie każdy
        jest operatywny i potrafi .Być może była to rodzina niezbyt wydolna
        ( jest wiele takich rodzin- jakaś choroba, niepełnosprawność
        rodziców itp. ). Prawo, które pozwoliło spółdzielni ot tak sprzedać
        to mieszkanie to wg mnie bandyckie prawo.
        • irma223 Re: A moralne jest narobić długów i nie płacić ic 21.03.08, 22:48
          Gość portalu: Gosia napisał(a):

          > Prawo, które pozwoliło spółdzielni ot tak sprzedać
          > to mieszkanie to wg mnie bandyckie prawo.


          A ile trwało od zasądzenia należności do sprzedaży?

          Miałam klientów, za którymi chodzono przez kilka lat i proszono, by
          się wreszcie raczyli spotkać i spokojnie pogadać o nalezności - a
          oni unikali jak mogli spotkania i rozmowy. Po pół roku (sic!) od
          zasądzenia należności wreszcie dorwał ich komornik i wytłumaczył im
          ich sytuację.

          Faktycznie myśmy z tej przyczyny już nie mieli za dużo czasu na
          załatwienie skuteczne sprawy, bo i komornika już wtedy czas gonił -
          jego też terminy obowiązują - ale się szczęśliwie udało, choć
          dokładnie na ostatnią chwilę.

          Gdyby nie unikali wcześniej spotkania i rozmowy z wierzycielami czy
          komornikiem, mieliby więcej czasu na załatwienie sprawy.

          Chowanie głowy w piasek nie jest dobrym sposobem na życie.
              • Gość: Gosia Re: A moralne jest narobić długów i nie płacić ic IP: 80.51.92.* 22.03.08, 10:08
                Zoyka wielka empatia bije z twojego postu, widać naród ogarnęła
                przedświąteczna euforia. Od pomagania są odpowiednie instytucje -
                gmina, mopsy...........Nikt widocznie nic nie zdziałał, na
                początku , kiedy dług był mniejszy.
                Życzę , abyś nigdy nie znalazła się w podobnej sytuacji. W myśl
                przysłowia ,,dziś na wozie a jutro pod wozem" .Nikt nie wie ,co go
                jutro spotka - choroba, utrata pracy , niepełnosprawność itp.
                No - ale grunt to dobre sampopoczucie.
              • Gość: Gosia Re: A moralne jest narobić długów i nie płacić ic IP: 80.51.92.* 26.03.08, 09:13
                Przecież nie napisałam,że nie żal, niech frajerzy płacą. Pewnie ich
                długi były płacone przeze mnie, bo ja też mieszkałam w tym czasie w
                bloku i być może na tym samym osiedlu. A ja czynsz płaciłam
                regularnie.

                Czy tak trudno jest zrozumieć ,że to prawo jest chore pozwalając za
                bezcen wystawiać na licytację mieszkania. Często dorobek całego
                życia.

                Moje mieszkanie sprzedałam za 160 tys., a komornik tamto opchnął za
                75. To nawet nie połowa wartości.Do tego dochodzi jeszcze
                problem ,że często takie licytacje bywają ustawione.Zgłasza się na
                nie krewny lub znajomy królika.

                Dłużnika należy zlicytować, niech spłaca długi.Tylko nie w taki
                sposób,że ktoś półdarmo nabywa to mieszkanie.
                • Gość: frogman Re: A moralne jest narobić długów i nie płacić ic IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 26.03.08, 09:34
                  gdyby mieszkanie było sprzedawane bez lokatorów pewnie też by się
                  sprzedało za podobną cenę, i wszyscy byliby zadowoleni, wierzyciel
                  odzyskałby kasę lub jej część, dłużnik by nie narzekał bo jeszcze by
                  mu ksay zostało i nabywca też nie bo miałby lokal.

                  a w dzisiejszym systemie prawnym, jeśli masz się "bujać" z lokatorem
                  i zapłacić jeszcze 100% ceny, nikt tego nie chce.
                  zobacz jakie ceny uzyskują obecnie na licytacjach działki
                  niezbudowane bądź stany surowe, niejednokrotnie dwukrotność ceny
                  wywoławczej.
                  Tak samo byłoby z mieszkaniami

      • Gość: CV* Re: A moralne jest narobić długów i nie płacić ic IP: *.chorzow.n4a.pl 22.03.08, 11:10
        > Zanim doszło do licytacji, na pewno długo wcześniej
        > wiedzieli o tym,
        > że mają długi (i ile) i że trzeba będzie je spłacić.

        Bardzo się mylisz z tym "na pewno".
        Otóż żyjemy w Polsce - w kraju, w którym można sądzić człowieka i
        wydać tytuł egzekucyjny i klauzulę wykonalności, nawet go o tym nie
        informując. Nawet nie próbując go o tym poinformować. A to byli
        starsi, chorzy ludzie. O długach zapewne wiedzieli, ale mogli sobie
        zupełnie nie zdawać sprawy, że grozi im odebranie mieszkania i
        eksmisja. Nie byli prawnikami... jak ktoś słusznie powiedział, w
        Polsce żeby żyć trzeba być prawnikiem.
        Zresztą podejrzewam, że dobrze to wiesz.
        • Gość: jml13060 Etyka eksmisji IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 22.03.08, 12:14

          Stosując tę logikę biednym, starym i chorym lokatorom wolno wszystko
          i bez konsekwencji. Czy dobrze zrozumiałem ?

          Bo ja stoję po stronie wierzycieli - mam na kartce papieru wyrok
          sądowy eksmisji lokatorów z mojego domu uzyskany po 15 latach (!!!)
          procesów sądowych. Sąd wreszcie zasądził eksmisję "moich" lokatorów-
          gnebicieli i od gminy lokal socjalny dla nich. Gmina po ponad roku
          przepychanki wskazała taki lokal, sąd wydał tytuł wykonawczy, a
          komornik ... wziął ode mnie sporą kasę (ok. 6000 złotych) i ...
          odmówił wykonania eksmisji, ... no bo stwierdził, że lokatorka ma
          aldsheimera i chyba sraczko-kaszel. Pozostaje mi wziać siekierę i
          samemu wykonać eksmisję !!! Jak widzicie, emocje są takie same po
          obu stronach.

          Ochronę lokatorów (moim zdaniem ponad zdrowy rozsądek) zapewnia
          ustawa "o ochronie praw lokatorów ...", która daje właścicielowi
          (prywatnemu, spółdzielczemu, państwowemu) jedynie dwie (TYLKO
          DWIE !!!) możliwości pozbycia się lokatorów (za zaległości czynszowe
          >3 miesiące i tzw. 3-latka). Wystarczy drobny błąd proceduralny po
          stronie powoda żeby sąd stanął po stronie lokatorów i odrzucił pozew
          o eksmisję. To swoista, dodatkowa ponad ustawę ochrona lokatorów,
          dlatego najlepiej zatrudnić zaufanego adwokata.

          Sporo piszecie o stronie etycznej eksmisji jednoznacznie stając po
          stronie biednych, starych i schorowanych lokatorów. Tylko
          lokatorów !!! Jakoś nikt nie bada wieku, zdrowia i stanu majątkowego
          właściciela nieruchomości, którego kamienica była przez >60 lat
          nakazowej gospodarki lokalowej odbierana spod władztwa właściciela i
          przydzielona do zamieszkania lokatorom wskazanym przez władzę
          ludową, rabunkowo eksploatowana i teraz bywa zwracana w stanie
          kompletnej ruiny. Jakoś nikt nie dostrzega krzywd wyrządzonych
          właścicielom !? Naprawdę uważacie, że wszystko jest OK ? Nie należy
          się nam odszkodowanie za dewastację i utracone korzyści ? Pewnie
          popieracie politykę PiS odrzucenia Art.17 Karty Praw Podstawowych ?
          Wreszcie, jakoś nie dostrzegacie, że owi biedni, starzy i schorowani
          lokatorzy okazali się dość silni, zdrowi i mściwi, żeby zdewastować
          lokal (odnoszę się tu do wypowiedzi początkującej tę dyskusję).
          Wyrwać drzwi z futryn, gniazdka z tynku, powykręcać baterie, ... A
          przecież po zakończeniu najmu lokator jest zobowiązany wymienić
          zaużywane sanitariaty na nowe, naprawić uszkodzenia i odnowić lokal
          do stanu pierwotnego - tak stanowi ustawa "o ochronie praw
          lokatorów ...".

          Wydając wyrok i klauzulę wykonalności sąd z pewnością zbadał
          wszystkie okoliczności sprawy - w szczególności prawo lokatorów do
          lokalu socjalnego od gminy (to wręcz nakazuje ustawa). Nawet, jeśli
          sąd go nie przyznał, to osobom eksmitowanym przysługuje prawo do
          pomieszczeń zastępczych, też od gminy. Nie ma eksmisji na bruk (moim
          zdaniem niestety, bo jakiś straszak w prawie lokalowym być musi).
          Jeśli wyrok zapadł przed >3 laty, to strona występująca bez adwokata
          (owi biedni, starzy i chorzy lokatorzy) mogła liczyć na bezpośrednie
          rady i pomoc sędziego, a także starać się o bezpłatną pomoc adwokata
          z urzędu. Nie jest tak, że przed sądem niezdarny życiowo obywatel
          jest kompletnie bezbronny, pozbawiony wszelkich szans.

          A może ja, jako właściciel domu nie mam praw obywatelskich, należy
          zabrać moją własność i rozdać ją biednym, starym i chorym, no bo
          przecież siedzą pod moim dachem ponad pół wieku i się niebożęta były
          przyzwyczaiły.

          Na koniec zwracam dyskutantom uwagę na istotną różnicę między prawem
          najemcy mieszkającego w cudzym mieszkaniu, a mieszkańca mieszkania
          będącego jego własnością. Ten pierwszy MUSI (!!!) się liczyć z tym,
          że kiedyś - wcześniej, czy później - będzie musiał się wyprowadzić z
          najmowanego lokalu, no bo taka będzie wola i kaprys właściciela.

          Co do dewastacji lokalu po eksmisji - to jest duży problem
          praktyczny i bardzo się boję tego widoku, co zastanę w moim domu po
          wykonaniu eksmisji ?
          • Gość: CV* Re: Etyka eksmisji IP: *.chorzow.n4a.pl 22.03.08, 12:41
            jml dobrze i mądrze piszesz, ale zupełnie nie na temat!
            Pewnie przez ten przedświąteczny pośpiech ;)
            My tu o pokrzywdzonych *właścicielach* mieszkania, a nie o najemcach.
            Oczywiście że jestem po stronie właścieli - zawsze. No, niech będzie
            że prawie zawsze. Wolność, własność, sprawiedliwość!
            Życzę ci skutecznej i sprawiedliwej walki o swoje. Pozdrowienia.
            • Gość: jml13060 Re: Etyka eksmisji IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 22.03.08, 14:26
              CV* napisal m.in.: "Na pewno dało ci to satysfakcję, uczestniczyć w
              wyrzuceniu z mieszkania chorego, ubogiego człowieka", więc chyba
              rzeczywiście nie rozumiem późniejszego toku dyskusji. Ot ...
              przedświąteczny pośpiech ;)

              Ten chory, ubogi czlowiek miał na tyle siły, premedytacji i złej
              woli, że był zdemolowal lokal przed wydaniem go prawowitemu
              włascicielowi. W polskich realiach (bez-)prawa taki czyn jest
              niestety bezkarny. Jakos mi nie żal owego "chorego, ubogiego
              człowieka".
              • Gość: CV* Re: Etyka eksmisji IP: *.chorzow.n4a.pl 22.03.08, 15:16
                Nadal nic nie rozumiesz. Lub nie chcesz zrozumieć.
                P r a w o w i t y m właścicielom odebrano mieszkanie, dając w
                zamian ochłap rzędu 1/5 jego wartości. Łupem podzielili się autorka
                tego wątku i komornik. Właściciele, którym zabrano dom i którym nic
                już nie pozostało do stracenia, w bezsilnej złości mieszkanie
                zdemolowali.
                Tak, nawet chorzy i niedołężni ludzie sporo mogą, gdy idzie o życie,
                gdy walczą o przetrwanie. Armia, która broni swojego kraju i która
                cofając się przed agresorem niszczy za sobą infrastrukturę, wysadza
                budynki, mosty, też ma do tego prawo - choćby to terytorium było już
                np. Generalną Gubernią, a nie Polską (trochę za mocne to porównanie,
                ale mam nadzieję że złapiesz o co mi chodzi).
                Z mojej strony to już EOT. Dziękuję za dyskusję. Wesołych Świąt.
                • Gość: jml13060 Re: Etyka eksmisji IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 22.03.08, 16:09

                  Szkoda, że odpuszczasz :-(

                  ... no bo w żadnej z wypowiedzi Julii - twórczyni tego wątku - nie
                  znalazłem informacji o tym, że :

                  " P r a w o w i t y m właścicielom odebrano mieszkanie ...".

                  Stracili mieszkanie za długi. To normalna procedura, skoro nie było
                  innych składników majatkowych.

                  Bye.

                  • Gość: niro Re: Etyka eksmisji IP: *.adsl.inetia.pl 23.03.08, 13:57
                    Wlaściwą opinie mozna by wdać gdybyśmy znali relacje 2-giej strony.
                    A tak to mozemy jedynie (nie)słusznie kogos pomawiać. Jednak
                    zachowanie typu "w bezsilnej złosci" absolutnie nikogo nie tłumaczy,
                    a wrecz świadczy o niedorozwoju umysłowym. Porównanie z armią
                    wysadzajacą mosty za soba jest absurdem (taka dzialalność ma na celu
                    utrudnienie i opóżnienie natarcia przeciwnika!!).

Popularne wątki

Nie pamiętasz hasła

lub ?

 

Nie masz jeszcze konta? Zarejestruj się

Nakarm Pajacyka