Piękny wywód. Ma tylko jedną słabą stronę. Firma może wziąć więcej pieniędzy i
odwalić taką samą fuszerkę, jak za mniejsze. W sklepie kupujesz gotowy produkt i
możesz go sobie przynajmniej obejrzeć, w przetargu na roboty budowlane kupujesz
coś, co dopiero powstanie. I to zwykle za zupełnie inne pieniądze niż kwota
uzyskana z przetargu, bo już kosztorysy inwestorskie są brane z sufitu, a potem
obcinane w Ratuszu, żeby zapłacić jak najmniej. Nie wierz w to, że jak ktoś
weźmie 2 mln więcej, to zrobi lepiej. Raczej odbije sobie straty na innych
inwestycjach, gdzie nie dało się nadrobić deficytu robotami dodatkowymi. :-))
--
"Nad wszystkim czuwa gospodarz domu. Nie da on krzywdy zrobić nikomu"