Dodaj do ulubionych

Emerytowanego fizyka trzy godziny dziennie z su...

13.04.11, 07:35
Gratuluję zdrowia i pasji.
Pamiętam Pana z czasów harcerskich wypadów nad Białe - nic się Pan nie zmienił.

Edytor zaawansowany
  • Gość: Osiecki Bogusław IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 13.04.11, 10:22
    Roman Gołębiowski to nie tylko fizyk na emeryturze zajmujący się sudoku. Jeśli jednak o współczesności mowa, to dodam, że nad jezioro Białe to jeździ od ponad 30 lat. Już nie nurkuje, sam nie przepływa jeziora wpław, pływa łódką ale za to wspina się na drzewa. Używa specjalnych kijków do przerzucania liny asekuracyjnej przez gałęzie, stosuje alpinistyczne zabezpieczenia jak alpiniści. Sam. Ma na te wspinaczki zezwolenie od nadleśniczego!
    Poznałem Go, na początku lat siedemdziesiątych, na studiach w Płocku, uczył mnie fizyki. Należał do kadry naukowej nowo utworzonej Politechniki w Płocku sprowadzonej z Warszawy. Zorganizował Harcerski Krąg Instruktorski przy Politechnice. Jeździliśmy w tereny górskie na obozy wędrowne.
    Później była intensywna działalność w harcerstwie, w turystyce, na szczeblu Chorągwi Płockiej ZHP. Roman jest harcmistrzem. Inicjował i organizował piesze rajdy turystyczne. Najpierw były to rajdy wiosenne, jesienne. Później przekształciły się w rajdy "Wisła", które są organizowane do dzisiaj. Roman od początku był ich komendantem. Wymyślał trasy, przygotowywał je. Myśmy Mu w tym trochę pomagali.
    Oprócz rajdów było tez pływanie. Roman zebrał wokół siebie grupę młodych ludzi, chetnych do pływania. ZHP wynajmowało basen i myśmy sporo pływali, latem przenosiliśmy się nad jeziora Białe i Sendeń. Mieliśmy stałe bazy noclegowe, na niedziele, w szkole w Sendeniu i w szkole w Białym.
    W pewnym momencie pojawił się Michał Andrusiewicz, matematyk, instruktor nurkowania, speleolog. Roman go "kupił". Zaczęliśmy nurkować (jez. Białe) i jeździć w skałki a właściwie do jaskiń jurajskich. Skończyliśmy kursy w Speleoklubie Warszawskim. Był kurs nurkowy. To co w Płocku obecnie dzieje się we wspinaczce, pracach wysokościowych, nurkowaniu to w jakimś stopniu robota Romana Gołębiowskiego.
    Szlaki turystyczne piesze wokół Płocka, w tworzeniu których miałem zaszczyt brać udział, to też pośrednio dzieło Romana. Dzięki Niemu poznałem teren wokół Płocka, pod kątem turystycznym, na tyle dobrze, że mogłem tę wiedzę wykorzystać przy projektowaniu i wytyczaniu tras szlaków.
    Co do sudoku. Z Romanem Gołębiowskim na tych wspólnych rajdach, biwakach, zimowiskach spędziłem mnóstwo czasu. On nie potrafił nic nie robić. Telewizja była ostatecznością. Zawsze miał coś do czytania. W dawnych czasach była to często "Polityka". Zawsze miał zajęcie, szukał ambitnych zajęć. A to trudna jaskinia, a to rozpalenie ogniska w czasie deszczu.
  • Gość: Osiecki Bogusław IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 13.04.11, 17:36
    Pozwolę sobie dodać jeszcze więcej o wątku rowerowym w życiu Romana. Do Warszawy, do córki w odwiedziny, jeździł z Płocka na rowerze. Opowiadał mi jak dobierał trasę ze względu na mniejszy ruch samochodowy. Raz trafił na pogodę deszczową. Ot tak normalnie, do Warszawy na rowerze.
    Organizował i prowadził obozy wędrowne na rowerach.
    Raz próbowałem się z Nim ścigać. On kręcił pedałami w równym tempie, ja starałem się jechać szybko. Po kilku kilometrach, kondycyjnie, okazał się lepszy.
    Rowery "zajeżdżał", po wielu naprawach, dokumentnie.
    Do pracy w OBR jeżdził oczywiście rowerem, okrągły rok. Kilka lat temu, w czasie takiej rutynowej jazdy, najechał na przyczepę samochodową stojącą na poboczu. Cudem przeżył.

Popularne wątki

Nie pamiętasz hasła

lub ?

 

Nie masz jeszcze konta? Zarejestruj się

Nakarm Pajacyka