czy to prawda ? co mówią ?
Usłyszałem dziś "na mieście" , że kolejny wynik tzw. konkursu mającego odbyć sie w um jest już "znany" . Tym razem chodzi o etat niższego szczebla.
Odbył się juz pierwszy etap, ale tamci kandydaci nie "spełniali oczekiwań" , a ta osoba która ma wygrać nie mogła do niego przystąpić z pewnych względów ( które znam , ale nie chcę być posądzonym o "plotkarstwo" albo załapać sie na jaki par. :) dlatego na razie go nie powtórzę) więc ogłoszono kolejny nabór. Słyszałem nazwisko tej osoby i teraz czekam na finał tego "konkursu", jeżeli sie potwierdzi to co słyszałem , to chyba mnie krew zaleje i tej sprawy tak bez echa nie pozostawię.
Jeżeli jest to prawda , to będzie to dowodzić jedynie tego że nepotyzm praktykowany za rządów AN często opisywany na forum gw sięgnął juz zenitu. Wychodzic może bowiem na to , że juz nawet na niższych szczeblach aby dostać się do roboty w tym um trzeba by mieć albo kogoś dobrze znajomego albo mieć powiązania - nazwijmy to - inne.
Powtórzę , nie twierdzę że tak jest, bowiem słyszałem tą informacje ( choc podobno to tzw. "osoba zbliżona do" ) z trzeciej ręki, więc nie mogę twierdzić że jest na 100 % pewna.
Czekam więc cierpliwie na finał.
Aha, żeby nie było. Ani ja ani nikt z mojej rodziny nie przystepował do żadnego konkursu , nie jest ofiarą działań kadrowych tzw. prezydenta .
A przy okazji, ostatnio w tv wspominali o kontrolach Niku w tych sprawach , stwierdzono , że w 3/4 skontrolowanych urzędów samorządowych "konkursy" byłu ustawiane, stosowano tez podobna jak u nas praktyke obchodzenia prawa pt. "powierzenie obowiązków". Kontrole te są jeszcze realizowane i to własnie przez NIK , który jak wiemy jest chyba jedną instytucją jeszcze nie "opanowaną" prze Peło, co czyni ją dla mnie wiarygodną.
Tak więc jeżeli potwierdzą się te informacje "szeptane na mieście" , to chyba po raz pierwszy w zyciu stanę się "donosicielem", może włącza nasz um do grafiku kontroli?
Zresztą taka kontrola , jeżeli to wszytsko co do tej pory "gadana' nt, tych konkursów jest nieprawda powinna być na ręke też władcom w um. rozwiało by to wszelkie spekulacje.
I już na koniec. Nie wiem jak ja bym sie zachował gdyby to mnie w taki sposób wykolegowali, ale chyba bym nie milczał, zorganizował bym chyba jakieś pospolite ruszenie "poszkodowanych przez AN&company" i dziwię się że do tej pory cos takiego nie powstało, bo nawet tu na forum czytałem wypowiedzi tych "odrzuconych". Czytałem że coś takiego już gdzieś w Polsce funkcjonuje.