Dodaj do ulubionych

padlewski cd

IP: *.plock.mm.pl 08.07.06, 11:12
ANNA PADLEWSKA - ur. 1842r. wyszła za mąż, za AUGUSTA RAKOWSKIEGO.

Herbu Trzywiar, dziedzica Rąbanego Mostu w humańskim powiecie.
Anna miała z nim jedno dziecko, córkę Marię.
Maria, z męża Rakowska, była elegancka, dużego wzrostu, pięknej figury. Była
bardzo wykształcona. Znała kilka języków, interesowała się literaturą.
Odsunęła się od życia towarzyskiego i poświęciła się całkowicie córce.
Zamieszkała w Dreźnie a później na stałe, przeniosła się do Paryża. Odsunęła
się od rodziny i kraju, zapadła w bigoterię.
Mąż z Ukrainy, przyjeżdżał do niej dwa razy w roku. Córka Maniusia, wyrosła
na Francuzkę. Była elegancka, żywa, lecz poważnego usposobienia, wychowana po
klasztorach i u Jezuitów. Została wydana za męża ze środowiska jezuickiego. W
1889r, wyszła za oficera dragonów armii francuskiej, le comte Fransois de la
Brugieze de Lavancoupet, najstarszego syna generała z czasów 2 drugiego
cesarstwa i hrabiny Louisede Sallemard. Ojciec August Rakowski, bolał nad
losem córki. Kochał ją bezmiernie i pozwalał na wszystko. Maria, miała
kilkoro dzieci. Mąż okazał się zacnym człowiekiem, oddanym rodzinie i armii.
– arch. J.Łazowski
LUDWIKA PODHORSKA – ur. w 1840. zm., w 1920r. z PADLEWSKICH, żona OKTAWIANA,
Jana Udalryka z kniaziów Podhorskich. Ur. w 1817. – zm. w 1890r.
Ludwika z Oktawianem, pobrali się w 1858r. Mieli syna Konstantego, ur.w
1859r. i córkę Zofię ur. w 1861r.
18 letnia Ludwika, pobrała się z Oktawianem, w parafialnym kościele w
Białopolu. Ślubu udzielił im ksiądz Leon Potocki.

LEON POTOCKI, był rodzonym bratem matki Judyty, sekretarzem arcybiskupa
warszawskiego ks.Zygmunta Feliksa Felińskiego, z którym podzielił wygnanie na
Syberię. Zmarł w 1886r. jako prałat. Do ślubu prowadził ją Kazimierz
Podhorski, stryj Michała Podhorskiego z Bereźny i Zygmunt Padlewski.

Ludwika, starsza siostra Zygmunta i Romana, była rycerska i bosko pokorna. Po
tragedii 1863r., otoczyła opieką matkę i brata. Mądra w patrzeniu, mocna w
działaniu. Siwe oczy z powagą, dobrocią. Mając 60 lat, miała rysy surowe, jak
Roman, z lekkim cierpieniem. Miała wysokie czoło, prosty nos. Stanowczość
ust, dawała jej wygląd królowej matki. Miała wysoki wzrost. Chodziła lekko
pochylona. Ubierała się staroświecko. Czarne koronki przy kaftanie. Chodziła
często w koronkowej czapce na srebrnych włosach. Głos miała niski. Paliła jak
brat dużo papierosów. Mówiła powściągliwie. Gesty miała spokojne.. Chodziła
bez klejnotów. Żyła tylko sercem dla innych. Gotowa w potrzebie do
największych poświęceń. Postanowiła wychować młodsze rodzeństwo i swoje
dzieci, wpajając im miłość dla kraju, wyrobić w nich szlachetność i gotowość
do ofiary chociażby życia, jeżeli kraj, honor i wyższa idea tego
zapotrzebują. Nie miała ani cienia egoizmu. Całkowite zapomnienie o swoich
potrzebach i przyjemnościach. A wszystko z imieniem Boga. Ziemianka z serca
Ukrainy. Wyrzucona z Czerniawki przez Moskali, owdowiała wcześnie.
Mikołajówkę po mężu oddała jedynemu synowi, Konstantemu.

OKTAWIAN PODHORSKI, MĄŻ LUDWIKI. – syn Baltazara i Jozefy Konstancji
Prawdzicowny Zaleskiej ur. 17 lutego 1817R., Z LINII LEMIESZCZAŃSKIEJ. Był
dużo starszy od żony. Mia brata Michaa i Kazimierza. Zmarł 27 czerwca
1890r., pochowany jest na cmentarzu Rakowickim.
Tak pisał o tym syn Konstanty w Pamiętniku. Arch. Tadeusz Epsztein.

„... Znalazłszy się w wagonie, opanował mnie straszny smutek; czułem
jakiś prześladujący mnie niesmak oraz jakąś bezdenną niewytłómaczoną próżnię.
Myśli moje skupić nie mogłem, rozchodziły sie one jak tłumy przed żałobnym
orszakiem, byłem moralnie zmęczony i zniechęcony do wszystkiego. Chwilami
patrząc w przestrzeń zapominałem zupełnie o nieszczęściu pod wrażeniem
którego jechałem, znowu, na przemian uczucie zgrozy, prawie bojaźni mnie
opanowywało, czułem jak gdyby ból fizyczny; wreszcie, brutalna i okropna
rzeczywistość rozjaśniała moje zbłąkane myśli i straszny, śrubujący, że tak
powiem smutek, jak niepomierny ciężar przygniatał moją głowę.
Dojechawszy do Krakowa, dowiedziałem się od panny Ksawery
Chlebowskiej, przyjaciółki i krewnej mojej matki, że Ojciec nie żyje. W
Dołędze zaś, ta straszna, ta okropna trumna, - a mateczka moja wyglądająca
jak obraz boleści, połykająca łzy i starająca się memu nieszczęściu ulżyć,
pomimo własnych cierpień, zmęczenia i bólu.
Moja siostra z synkiem były na Podolu, robiąc najrozmaitsze wycieczki,
okropna wieść więc o śmierci ojca rozminęła się z nią i nic o zgonie jego nie
wiedziała. Katastrofy tej, nikt się też nie spodziewał, nikt nie
przypuszczał; staruszek stosunkowo miał się dobrze, w dzień śmierci jak
zwykle zjadł objad i do czarnej kawy nie wstając od stołu kazał podać sobie
fajkę, którą palił na długim cybuchu. Matka wyszła czy wyjechała na spacer, a
służba nie wołana do pokoju w którym ojciec siedział nie wchodziła. Po
godzinie Matka wraca i zastaje ojca wciąż siedzącego na miejscu na którym go
zostawiła, zbliża się, patrzy, a tu fajka na ziemi, a biedny ojciec patrzy na
Nią bez wyrazu, jak gdyby cały zesztywniały, lub skamieniały. Okazało się że
był tknięty paraliżem. Wtedy to Matka posłała telegram wzywający mnie; nim
zdążyłem przyjechać paraliż doszedł do serca i było po nim, po tym
najlepszym, najzacniejszym, najszlachetniejszym człowieku.
Ojciec mój, Oktawian Jan Udalryk Podhorski, urodzony 17go lutego
1817go roku, zasnął w Panu dnia 15/27 czerwca 1890 roku. Wieczny odpoczynek
racz mu dać Panie.”

Ciało przenieśliśmy do Krakowa, gdzie złożonem zostało na cmentarzu po lewej
stronie od kaplicy, prawie naprzeciwko grobu ś.p. babki Skorupczyny -
Podlewskiej. Nagrobek stanowi duży biały krzyż marmurowy na podstawie z
czarnego marmuru, na której wyryto odpowiedni napis. W parafii
Mikołajowieckiej w Bohusławskim kościele, została umieszczona pamiątkowa
tablica i złożony fundusz na urządzenie przybocznej kaplicy.
Rodzina pochodziła z kniaziów ruskich, którzy uciekli do Polski w XVI wieku.
arch. J.Łazowski

KONSTANTY MATEUSZ PODHORSKI – SYN LUDWIKI, ur. 21.09. 1859r. Zmarł
21.03.1904r.
Ożeniony z Klementyną Dunin - Karwicką z Płonne (Hamerni) na Wołyniu.

„ Nadszedł sierpień: - na tydzień przed ślubem pojechałem do
Harmenii; towarzyszyli mnie starszy lokaj czy kamerdyner jak się szumnie
tytułował, nazywający się Paweł Bromirski i mój nieodstępny kozak Mekoła
Pobereźnyczenko. Rodzice moi mieli wigilią ślubu przyjechać, siostra zaś na
ślubie moim niestety być nie mogła. Z powodu żałoby, chorób, bytności u wód,
dużo osób, co obiecało swój przyjazd nie mogło się zjawić w dniu oznaczonym.
Ślub nasz zresztą, któren się odbył w kościele Połońskim i któren dawał
ksiądz Władysław Sierakowski, z powodu mojej żałoby po babce odbył się bez
zabaw i tańców i tego samego dnia Hamernię opuściliśmy. Obecnymi byli
naturalnie nasi rodzice, następnie państwo Józefowie Karwiccy z córkami i
synami, Piotrowie Podhorscy, Alfredowie Wodziccy, Ernestowie Rohozińscy,
Antoniowie Wodziccy, Józefowie Rulikowscy, Tadeuszowie Dzierzbiccy, panny
Maria i Anna Chodkiewiczanki, panna Józefa Skórzewska, panowie sędzia
Konstanty Frankowski i syn jego Jan, Zygmunt Chylewski, Jan Miączyński,
Stanisław Czapski, Fryderyk Rzyszczewski, Ksawery Zamoyski, Jerzy
Cieszkowski, Antoni Ślaski, Przemysław Pruszyński, i młodsze rodzeństwo mojej
żony, Staś, Jaś i Hanka Karwiccy.
Ślub był ze Mszą, trwał więc bez końca, do ołtarza prowadzili moją
panią z jej strony brat Staś, z mojej Jan Miączyński, mnie zaś panny Jadwiga
Karwicka i Maria Chodkiewiczanka, która następnie wyszła za Józefa hr.
Kossakowskiego syna Stanisława z Wojtkuszek. Odprowadzili nas od ołtarza,
żonę moją Józef Dunin-Karwicki i Ernest Rohoziński, mnie Anna Wodzicka i
Klementyna Piotrowa Podhorska.
Oprócz moich rodziców, siostry mo
Edytor zaawansowany

Popularne wątki

Nie pamiętasz hasła

lub ?

 

Nie masz jeszcze konta? Zarejestruj się

Nakarm Pajacyka