Przejechałem mostem i nie da się ukryć, że jest do d..py.
Mój teść brał udział przy projektowaniu i budowie wielu mostów i
dróg, przy nowootwartym na etapie projektów - również.
Jak mówi się o złej jakośc polskich dróg to wspomina budowy dróg w
Iraku i przyczynę czemu tam budowaliśmy dobrze.
Opowiada jak to tam był inspektor nadzoru, który sprawdzał jakość
wykonania, jak stwierdzał jakąkolwiek odchyłkę nakazywał budowę od
nowa oczywiście na koszt firmy która budowę spaprała. Ale inspektor,
Arab, nie było mowy by wziął łapówkę, chociaż dla wykonawcy danie
jej byłoby dużo tańsze od ponownej budowy. Nie było żadnej dyskusji,
Arab wiedział, że jak nie dopilnuje jakości budowy i narazi swoje
Państwo na straty to zapłaci głową.
Wracając do nawierzchni mostu, to jest ona po prostu gorsza od złej,
każdy może to sprawdzić. Most stał bezużytecznie dwa lata, znaczy że
był czas na zmuszenie wykonawcy do wykonania należycie nawierzchni,
za co przecież wziął pieniądze.
Co jest przyczyną, że przez dwa lata Urząd Miasta nie zrobił nic w
celu prawidłowego wykonania nawierzchni mostu?
--
Bojkot Wyborczy - dla czystego sumienia
rzeczpospolita.com/