Re: Komuna poprzewracała w łbach
Autor:
Gość: Karamija
IP: *.chello.pl
28.07.08, 10:05
Trochę kultury. W poprzedniej wypowiedzi jest wiele prawdy. Nic
tylko roszczeniówka i roszczeniówka. Rodziłam dwa razy, wprawdzie w
Warszawie, a nie w Płocku, ale się za to napatrzyłam na różne
sytuacje, to często rodzące robią dym i już na wejściu ustawiają
personel do pionu, a przynajmniej próbują, zakłócając innym spokój.
One są te biedne i chore, a inni oczywiście chcą je tylko
skrzywdzić, nie interesują się ich stanem, nie współczują, nie
pomagają. Najlepiej by było, jakby lekarz widział tylko tę jedną
jedyną biedną trusię i nic poza. Od takich rzeczy to są prywatne
placówki. Państwowy szpital to nie hotel, ciąża to nie choroba, a
poród to nie operacja. Nieraz lekarz lub położna muszą tupnąć nogą,
a przydałoby się niejednej rodzącej dać solidnego klapsa, bo to, co
się nieraz dzieje przerasta rozum i rozsądek normalnego człowieka.
Co to znaczy, że rodząca decyduje, czy ma mieć znieczulenie, czy
nie, czy ma urodzić przez cc, czy normalnie? Skoro już znalazła się
w szpitalu, powinna słuchać zaleceń, a nie histeryzować, a prasa
kolorowa jeszcze podsyca odgórną niechęć do personelu porodówek.
Jak ktoś chce decydować, niech rodzi w domu. Ja leżałam w szpitalu
dwa razy po cc, nie był to mój wybór, jedynie konieczność, choć te
rodzące, które 2 godziny po porodzie drepatały już po korytarzu,
zazdrościły mi, czego, kalectwa? Na 24 godziny pobytu na sali
pooperacyjnej nie wezwałam nikogo z personelu ani razu. Potem sama
zajmowałam się dzieckiem, ale widziałam, jak niektóre panie
traktowały pielęgniarki - jak służące - "przynieś, podaj
pozamiataj". Niektórym wydaje się, że jak są w ciąży, a potem
łaskawie urodzą, to mogą sobie rościć prawo do traktowania innych na
zasadzie podnóżka. I oczywiście każdy w tym kraju jest lekarzem, a
rodząca to już w ogóle położną, anestezjologiem, chirurgiem i
ginekologiem. Trochę pokory!