Ja też dwa razy rodziłam. Pierwszy raz z zzo, drugi bez. Bez dlatego, że nie udało się w porę ściągnąć anestezjologa, bo ja oczywiście upierałam się przy znieczuleniu. Bo święcie wierzyłam, że jest mi niezbędne. I wiecie, co powiem: nie odczułam większej różnicy. Mimo oksytocyny i pękniętego krocza. Stres przy porodzie jest tak duży, że paradoksalnie ból nie jest na pierwszym miejscu. A znieczulenie ma też wady.
Każda osoba ma inną tolerancję na ból i znieczulenie na zamówienie powinno być dostępne, ale nie reklamowane. Wciskanie kobietom kitu, że nie urodzą bez zzo, jest mocno nie fair. A tak jednym głosem robi cała tzw. kolorowa prasa kobieca.
Agora S.A. - wydawca portalu Gazeta.pl nie ponosi odpowiedzialności za treść wypowiedzi zamieszczanych przez użytkowników Forum. Osoby zamieszczające wypowiedzi naruszające prawo lub prawem chronione dobra osób trzecich mogą ponieść z tego tytułu odpowiedzialność karną lub cywilną. Regulamin.