"Nie bez znaczenia jest też oksytocyna, hormon, który ma przyśpieszyć poród. - W
Polsce wlewa się ją w kobiety hektolitrami - mówi Anna Otffinowska. - Podaje się
ją co drugiej kobiecie. Skurcze są wtedy tak silne, że niepodanie znieczulenia
jest wtedy po prostu nieetyczne. I wtedy trzeba brnąc dalej w medykamenty. Jeśli
nie dajemy znieczulenia, nie dawajmy też przyspieszaczy."
No wlasnie ja przezylam taki indukowany porod w Polsce, bez znieczulenia,
wspominam to jako koszmarny bol, ktory wreszcie skonczyl sie po 8 godzinach. Nie
pomoze wtedy ani oddychanie, ani zmiana pozycji, ani pilka, ani joga - bol jest
nie do opanowania. Oczywiscie ordynatorem byl mezczyzna wiec co go to
obchodzi... Teraz bede rodzic drugie dziecko, w Irlandii - tu znieczulenie jest
bezplatne i ogolnodostepne. Nie wiem, czy z niego skorzystam, ale dobrze miec
swiadomosc, ze moge - no i prawdopodobnie nie wywoluje sie porodow na taka skale
jak u nas wiec moze bedzie latwiej przez to przejsc i bez znieczulenia. Czas
pokaze:)
Agora S.A. - wydawca portalu Gazeta.pl nie ponosi odpowiedzialności za treść wypowiedzi zamieszczanych przez użytkowników Forum. Osoby zamieszczające wypowiedzi naruszające prawo lub prawem chronione dobra osób trzecich mogą ponieść z tego tytułu odpowiedzialność karną lub cywilną. Regulamin.