700 zł to nie wynagrodzenie anestezjologa, lecz opłata za całość
propwadzonego porodu.Może i te 180 euro u was pokrywa kasa,ale jest
odpowiednia wysokość ubezpieczenia.Sama suma jet niezbyt
wogórowana,w końcu zdrowie i życie to najwyższy biznes. Jeśli pod
marketami nie ma gdzie zaparkować to ta opłata nie jest znów
astronomiczna. istnieje inny problem,gdy zabieg dokonuje się tylko
od święta to brak wprawy i zagrożenie powikłaniami.
W USA całość porodu kosztuje 18 tysięcy dolarów, oczywiście
niepowikłanego i wyjście do 48 godzin.Cięcie cesarskie tylko wg
istotnych medycznych wskazań (jest póltora raza droższe) Normalny
poród jest prowadzony w znieczuleniu podoponowym i ze srodkami
naskurczowymi.Pacjentka dostaje do domu rachunek za pobyt i wszyskie
zabiegi łącznie z pielęgniarskimi. Gdy jest ubazpieczona (oczywiście
rozsądna stawka ubezpieczenia) to rachunek jest zwracany.
Te osoby,które znam wracały do pracy po 6 tygodniach łącznie ze
swoim urlopem.
Agora S.A. - wydawca portalu Gazeta.pl nie ponosi odpowiedzialności za treść wypowiedzi zamieszczanych przez użytkowników Forum. Osoby zamieszczające wypowiedzi naruszające prawo lub prawem chronione dobra osób trzecich mogą ponieść z tego tytułu odpowiedzialność karną lub cywilną. Regulamin.