Dodaj do ulubionych

Płock mniej pobożny

28.04.09, 22:27
Komuna upadła, urok papieża-Polaka zastąpił koszmar Ojca Dyrektora, więc i
ludzie zaczęli nieco trzeźwiej patrzeć na rolę Kościoła w swoim życiu
dochodząc do wniosku, że da się bez tego żyć. :-))

--
"Po odejściu od urny reklamacji nie uwzględnia się."
Obserwuj wątek
    • kwisniewski Re: Płock mniej pobożny 28.04.09, 23:04
      roman_j napisał:

      > Komuna upadła,

      na pewno?

      urok papieża-Polaka zastąpił koszmar Ojca Dyrektora, więc i
      > ludzie zaczęli nieco trzeźwiej patrzeć na rolę Kościoła w swoim
      życiu dochodząc do wniosku, że da się bez tego żyć. :-))
      >
      Bez czego? bez wiary?
      bez wiary w Boga?
      bez wiary w drugiego człowieka?
      --------------
      z netu
      W życiu każdego człowieka bardzo ważne jest posiadanie kogoś, kogo
      można nazwac autorytetem. Autorytetem jest osoba budząca zaufanie,
      mająca wpływ na zachowanie i myślenie innych ludzi. Człowiekiem,
      który z pewnoscią charakteryzuje się tymi cechami był jan Paweł II.
      Papież był osobą, która swym zachowaniem, słowami i wiara dawała
      przykład do naśladowania. Myślę, że każdy z nas nie ma co do tego
      żadnych wątpliwosci.Jan Paweł II był papieżem który miłością
      nawracał serca, darował pokój ludzości, żarliwie miłował Boga,
      utwierdzał wiar i szczerze kochał wszystkich ludzi. Przykładem,
      który potwierdz moje argumenty były Jego liczne pielgrzymki, które
      odbywał nasz paiez w celu spotakania się ze wszystkimi ludźmi.
      poprzez te wizyty w różnych krajach, nie tylko chrześcijańskich, Jan
      Paweł II docierał do src i umysłów ludzkich. W ten spsób jednoczył
      wszystkich ludzi, a swoimi słowami wpływał na nasze myślenie i
      nawracał na właściwą drogę.
      Kolejnym argumentem, który potwierdza wyżej postawioną tezę, jest
      fakt iż paiez był bardzo wykształocny. Świadczy o tym, Jego
      umiejętnośc posługiwania sie wieloma językami, co umożliwiało mu
      bliższy kontakt z wiernymi.
      -----------------------
      Idee dzisiejsze zastąpją inne. Wiara pozostanie zawsze. Pozostanie
      zawsze u ludzi wierzących. Autorytet Jana Pawła II pozostanie.

      --
      marcin.wisniewski.salon24.pl

      www.plock24.pl
      • ciffan Re: Płock mniej pobożny 29.04.09, 08:14
        kwisniewski napisał:
        > Autorytetem jest osoba budząca zaufanie,
        > mająca wpływ na zachowanie i myślenie innych ludzi.

        Zgadza się, to definicja.

        > Człowiekiem,
        > który z pewnoscią charakteryzuje się tymi cechami był jan Paweł II.
        > Papież był osobą, która swym zachowaniem, słowami i wiara dawała
        > przykład do naśladowania.

        Bzdura piramidalna, powielana przez media i głosicieli chwali byłego
        papieża. Dlaczego - bo nikt, kto trzeźwo patrzy na codzienne
        zachowanie Polaków nie ma wątpliwości, że nie ma w nim niczego, o
        czym mówił papież w swoich homiliach i kazaniach.

        Jak można być autorytetem, którego słów mało kto przestrzega? A już
        na pewno nie w takiej skali, w jakiej głosiciele tezy o pokoleniu jp2
        chcieliby to widzieć.
        Mit pokolenia jp2 umarł po kilku dniach od pogrzebu i tylko co jakiś
        czas, co rok, w okolicy początku kwietnia niektórzy komentatorzy
        bąkają coś o takim zjawisku, natomiast nie widać tego jakoś na
        codzień...

        --
        moja ciffka - kary rumak mknący po asfaltowej prerii

        marność nad marnościami i wszystko marność...
      • roman_j Re: Płock mniej pobożny 29.04.09, 19:41
        kwisniewski napisał:

        > roman_j napisał:
        >
        > > Komuna upadła,
        >
        > na pewno?

        Przepraszam, pomyliłem się. Przecież prezydent nazywa się Jaruzelski, a szefem
        MSW jest Kiszczak. Poza tym mamy cenzurę, więzienia pełne więźniów politycznych,
        a zagranicy przysyłają nam paczki, które rozdziela się na plebaniach. Nie wiem,
        jak mogłem to przeoczyć. :-))

        > Bez czego? bez wiary?
        > bez wiary w Boga?
        > bez wiary w drugiego człowieka?

        Bez religii, Krzysiu, bez religii. :-))

        > Idee dzisiejsze zastąpją inne. Wiara pozostanie zawsze. Pozostanie
        > zawsze u ludzi wierzących.

        Niewykluczone, że zawsze gdzieś znajdzie się jakaś garstka wierzących w jakiegoś
        boga, tak jak dziś są ludzie wierzący w UFO.

        > Autorytet Jana Pawła II pozostanie.

        Oczywiście. Jeszcze przez jedno, góra dwa pokolenia. Potem stanie się tylko
        papierową postacią z książek o historii katolicyzmu. :-))

        --
        "Po odejściu od urny reklamacji nie uwzględnia się."
        • reumat Re: Płock mniej pobożny 30.04.09, 18:55
          > > Autorytet Jana Pawła II pozostanie.
          >
          > Oczywiście. Jeszcze przez jedno, góra dwa pokolenia. Potem stanie się tylko
          > papierową postacią z książek o historii katolicyzmu. :-))
          >
          Obecnie ten autorytet najwyraźniej jest widoczny w zapalanych zniczach na
          ulicach i pozostawieniu ich .
          • roman_j Re: Płock mniej pobożny 05.05.09, 23:13
            reumat napisał:

            > Obecnie ten autorytet najwyraźniej jest widoczny w zapalanych
            > zniczach na ulicach i pozostawieniu ich .

            Właściwie to wyraziłem zbyt optymistyczną wizję. Jan Paweł II nie będzie
            autorytetem, ale obiektem kultu. Kultu, który już trwa. Autorytetem może być dla
            wąskiego grona katolików, którzy zadadzą sobie trud zapoznania się z tym, co
            mówił i pisał oraz, co najważniejsze, zrozumienia tego. Nie sądzę, żeby takich
            ludzi znalazło się wielu. :-))

            --
            Wóda czynicuda
    • popik9 Płock mniej pobożny 28.04.09, 23:10
      Świat się zmienia
      Kościół nie.
      Na ostatnich rekolekcjach w Stanisławówce rekolekcjonista wykorzystywał nowiki
      techniki - rzutnik, prezentacje i inne bajery ale samą nauką to uśpił by i
      człowieka po 5 redbulach.
      Typowe teologiczne paplanie z którego ja i wielu moich znajomych nic nie rozumieli.
      W kościele coraz mniej młodzieży i dzieci bo msza dla nich niczym się nie różni
      od mszy dla dorosłych. Taki młody człowiek nic nie wyniesie z kościoła bo go nie
      zrozumie.
      Kiedyś msza to była msza a teraz przed mszą czytane jest wypracowanie, po mszy
      15 min reklamy a mnie najbardziej brak radości i śpiewu tylko umartwianie się i
      smutek a przecież Jezus zmartwychwstał Alleluja !!!


    • Gość: bat Re: Płock mniej pobożny IP: 194.177.100.* 29.04.09, 07:39
      Jestem ciekawy, jakby te liczby i procenty wyglądały, gdyby księża
      już miesiąc wcześniej na każdej mszy nie nawoływali do uczestnictwa
      w mszach w tym szczególnym dniu, w którym są liczeni wierni.
      Ciekawe jakby wypadli wierni, gdyby takie liczenie zrobić
      niespodziewanie, przypakowo, bez wcześniejszych nawoływań i zachęcań?
      Co ma za sens liczenie, kiedy trąbi się przez kilka(naście) dni
      wcześniej: przyjdzie, uczestniczcie, bo będziemy się liczyć...
    • Gość: darek Płock mniej pobożny IP: 213.76.179.* 29.04.09, 08:00
      Ktoś mądry powiedział, że "człowiek bez religii jest jak ryba bez roweru". Moim
      zdaniem tylko i wyłącznie człowiek ograniczony umysłowo, który nie potrafi
      samodzielnie myśleć potrzebuje autorytetu. Prosze nie zapominać, że JPII był
      wyśmiewany za granicą za swoje średniowieczne poglądy. Tylko u nas był
      traktowany jak towarzysz Stalin, bo w Polsce wciąż panuje komuna i kult
      jednostki. Religia jest jednym z największych nieszczęść tego świata, bo niesie
      ze sobą mordowanie i nieszczęścia. Człowiek wymyślił Boga na własne potrzeby i
      tak już zostało... Powodzenia prostaczkowie...
      • Gość: Jajacek Re: Płock mniej pobożny IP: *.c152.petrotel.pl 29.04.09, 09:54
        Bardzo wygodny punkt widzenia prezentujesz. Ciekawe czy tak samo byś myślał
        gdybyś urodził się w społeczeństwie pozbawionym fundamentalnych norm moralnych?
        Urodziłeś się i wychowałeś w kulawym bo katolickim, ale postchrześcijańskim
        społeczeństwie, gdzie nie zabijaj, nie kradnij .... są jednak przestrzeganymi
        normami. Oczywiście chrześcijaństwo w wydaniu ortodosyjno-katolickim jest
        ciężkie do zrozumienia i zaakceptowania, ale to jednak cywilizowany świat.
        Chociaż prymitywne wspólnoty plemienne też wykształciły jakieś zbiory norm, to
        życie nie jest dla nich jakąś szczególnie istotną wartością.
    • Gość: z Płocka nawoływacze IP: 80.55.10.* 29.04.09, 08:01
      Forum tej gazetki nie jest odpowiednim miejscem na wypowiadanie się w sprawach
      wiary a nawet patriotyzmu. Prosze spojrzeć na chocby dzisiejsze wydanie główne:
      jedzie się cały czas na Polaków, że złodzieje, niewierzący, kłótliwi itp. Za to
      jak napiszą o kimś dobrze to okazuje się, że ktoś ma korzenie izraelskie. Nie
      chodzi o antysemityzm ale pokazuję chociażby obiektywizm tej gazetki. Nie
      zapomne artykułu jak jakiś blumsztajn wywodził, ze patriotyzm to przeżytek,
      ludzie gonią za kasą itp. Im każdy katolik będzie stał w gardle.
        • Gość: krir Pytanie dlaczego mniej pobożny? IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 29.04.09, 08:13
          Tylko dlaczego Kościół Płocki co chwila karmiony jest jakąś
          sensacyjną decyzją biskupa Libery?
          - odwołaniem z fary ks. Cegłowskiego
          - odwołaniem z Podolszyc ks. Zembrzuskiego
          - rewolucjami kadrowymi w kurii co 5 minut
          - zamianą "Niedzieli" na "Gościa Niedzielnego"
          - zamianą składki na KUL składką na seminarium

          Kościół powinien być trwałym fundamentem bez zbędnych zawirowań.
          Niestety - i mówię to naprawdę ze smutkiem - od ostatnich dwóch lat
          nasza diecezja przypomina bardziej pole szachowe: tego przenieśmy tu
          tego tam. A ludzie to widzą i się zniechęcają. Gdzie duszpasterstwo?
        • Gość: ewela Podole Północne IP: 193.59.95.* 29.04.09, 08:17
          Zauważyłam, że w kościele na Podolach Północnych jest mniej ludzi,
          mniej dają na tacę. Ostatni apel proboszcza o dawanie kasy na budowę
          kościoła i szafowanie liczbami wydatków wywołał u mnie zażenowanie.
          Skrzywdzono człowieka, byłego proboszcza i nikt nie wie dlaczego,
          nikt nie raczył choćby w minimalnym stopniu wyjaśnić sytacji, co
          przecież wspólnocie się należy.
          Nadużyto zaufania parafian, przemilczano prawdę, o której tak się
          duzo móiw w kościele. Więc nie nalezy się dziwić, że jest jak jest.
      • roman_j Re: nawoływacze 29.04.09, 19:43
        Gość portalu: z Płocka napisał(a):

        > Forum tej gazetki nie jest odpowiednim miejscem na wypowiadanie
        > się w sprawach wiary a nawet patriotyzmu.

        Sam sobie zadałeś kłam pisząc ten wpis na forum. :-))

        --
        Wóda czynicuda
    • Gość: mloda mama Płock mniej pobożny IP: 195.117.55.* 29.04.09, 08:27
      plock mniej pobozny...a bedzie jeszcze mniej...i wcale mnie to nie
      dziwi. Pochodze z normalnego domu, wychowana w naszej wierze,
      chodzaca do kosciola.Ale od kiedy mam swoje zdanie i widze co sie
      dzieje, do kosciola chodze okazjonalnie.ksieza z powolania odeszli,
      Ci ktorzy zostali smia pouczac o zyciu w rodzinie (szczegolnie przed
      slubme)-kiedy sami nei maja o tym pojecia-no moze czesciowo oprocz
      tych, ktorzy mimo celibatu maja dziec...idac dalej a bywaja nawet
      tacy, ktorzy "panienki" sobie na plebanie zamawiaja...a do tego przy
      jakiejkolwiej urzoczystosci najwazniejsze jest ile
      dasz...bo "rodzinke" trzeba utrzymac-ale mnie nikt nie pyta czy
      swoja rodzine moge utrzymac, bo to oczywiscte podobno.A dzieci-z
      jednej strony tylko rodzic i je miec, ale o drugiej cisza-czy bede
      miala za co zyc i utrzymac dziecko, a do tego "in vitro" to
      diabelskie wynalazki dla tych ktorzy dzieci chcieli by miec a nie
      moga...takich przykladow mozna wyliczac i wyliczac, wiec jesli mam
      sie denerwowac i wysluchiwac "kazan" z ambony wole sobie w spokoju
      odpoczac ze swoja rodzina.A donosci do konfesjonalu nie mam
      zwyczaju, nikogo nie zabilam i nie okradlam, wiec coniedzielne
      spotkania z polityka z ambony moge sobie darowac.To tylko moje
      przemyslenia, z ktorymi nie wszyscy musza sie zgodzic...
      • miki_z_afryki Ludzie inteligentni patrzą na wiarę... 29.04.09, 08:52
        Ludzie inteligentni patrzą na wiarę przez pryzmat tego czy bóg w ogóle może
        istnieć lub nie. A jeśli może to jak, w jakiej formie, itd
        Ludzie inteligentni różnie do tego podchodzą. Mogą wierzyć, mogą nie wierzyć,
        mogą być pełni rozterek. Jednak za ich rozważaniami kryje się jakaś głębsza
        myśl, wiedza i refleksja.
        I to dotyczy ludzi inteligentnych.

        A tacy jak Ty patrzą jedynie na księży. To im przeszkadza, tamto im przeszkadza.
        Zbiórki na tace im przeszkadzają, pouczenia im przeszkadzają, spowiedź im
        przeszkadza, itd.

        Więc ja się pytam - Twoja wiara lub jej brak dotyczy Boga, czy księży? Ty w
        księży chcesz wierzyć?
        Gdyby byli inni, lepsi, to Bóg by dla Ciebie był, a tak to go nie ma?


        --
        iloveplock.blox.pl -
        Przeżeramy nasz dobrobyt
        • Gość: bat Re: Ludzie inteligentni patrzą na wiarę... IP: 194.177.100.* 29.04.09, 12:30
          miki_z_afryki napisał:
          > Ludzie inteligentni patrzą na wiarę przez pryzmat tego czy bóg w
          ogóle może istnieć lub nie.

          >Twoja wiara lub jej brak dotyczy Boga, czy księży?

          Uważam się za człowieka wykształconego, inteligentnego, chociaż
          pochodzę z rodziny robotniczej, wierzącej i praktykującej od pokoleń.
          Wierzę w Boga (boga), jako stwórcę wszystkiego co nas otacza,
          tajemniczą wielką siłę, która to wszystko powołała do życia i kiedyś
          to odwoła - zakończy.
          Nie wierzę jednak w Boga takiego, jakim przedstawia Go kościół
          (kościół w postaci księży). Nie wierzę tym bardziej w księży - jako
          nieomylnych, wykształconych i pasterzy (duszpasterzy), którzy wiodą
          swoje owieczki do Boga. Uważam, że kościół katolicki to najstarsza i
          najprężniej działająca organizacja, sekta, stworzona do
          kontrolowania i sterowania ludźmi w celu osiągania własnych korzyści.
          Latami gromadzone majątki, wpływy na politykę od małej lokalnej,
          społecznej, przez państwową na światowej kończąc od zawsze
          powodowały, że świat był podporządkowywany celom wąskiej grupy
          społecznej, jaką była organizacja kościoła.
          Wierzę w Boga, stwórcę, przyczynek wszystkiego. Boga, który jest
          wszędzie, wszystko widzi, dla którego nie muszę się spowiadać, ze
          swoich grzechów, złych uczynków i błędów, obżartuchowi przebranemu w
          czarną sukienkę, który ma często dużo więcej na sumieniu niż ja, a
          próbuje mnie on pouczać i umoralniać. Panu, który wstąpił do
          organizacji, która nauczyła go jak omamiać mniej myślących,
          podatnych na sterowanie i kontrolowanie, a teraz wykorzystuje swoją
          pozycję społeczną do różnych celów, niekoniecznie tych, do których
          był powołany. Często łamiąc wszelkie normy i zasady, które rządzą
          tym światem, molestując dzieci, gwałcąc bezbronnych, nie dochowując
          ślubów, które złożył, często mając dzieci, baby na boku, itd. Do
          tego wyciąga swoje łapska po moje pieniądze - bezpośrednio lub
          pośrednio (z budżetu państwa). O ile tych pierwszych ode mnie nie
          dostanie, bo mu nie dam, o tyle na te drugie już nie mam wpływu i
          państwo daje.
          A Bóg to wszystko widzi i nas (i ich) rozliczy.
          Ciekawe czyj bilans życia będzie gorszy?

          Według mnie najważniejsze w życiu jest, aby być dobrym człowiekiem -
          dla wszystkich. Nie kłóci się to z żadną religią i z żadnym z bogów -
          jakkolwiek by nie mieli na imię w różnych religiach.
          Przeżywając swoje życie dobrze, będąc dobrym dla innych, czy jest
          Bóg, czy Go nie ma, czy ma tak, czy inaczej na imię - zapracujemy
          sobie na pamięć o nas, po naszej śmierci, a jeśli coś więcej po niej
          jest, to na pewno nasze doczesne, dobre życie da nam dobry koniec.
          Bez księży i kościoła.
          • miki_z_afryki Socjalizm tak, wypaczenia nie... 29.04.09, 13:39
            Socjalizm tak, wypaczenia nie. Mniej więcej do tego sprowadza się Twoja wypowiedź.
            Niewątpliwie jesteś osobą inteligentną, bo potwierdza to Twój wpis, który jest
            bardzo rozsądny i wart zapamiętania.

            Mimo tego zauważam w nim wiele niekonsekwencji. Niekonsekwencja ta wynika
            zapewne z tzw. "macdonaldyzacji" życia religijnego. Ludzie biorą z niego tylko
            to co im pasuje i jest wygodne. To co im nie odpowiada, albo jest uciążliwe
            odrzucają. Odrzucają, a nawet układają teorie, które odrzucanie tych
            uciążliwości usprawiedliwiają.

            Kościół to instytucja jak każda inna. Są w niej ludzie super, oddani powołaniu,
            działający na rzecz biednych, słabszych, pokrzywdzonych. Są ludzie mądrzy, pełni
            wyrozumiałości, zrozumienia, itd.
            Są też niestety i ludzi podli, interesowni, zatruci nienawiścią, itp.

            Gadanie o tym jaka to "czarna mafia" jest zła jest moim zdaniem nieporozumieniem
            jeśli ta sama osoba twierdzi jednocześnie, że wierzy w boga.
            Gdyby nie ta mafia, to nie byłoby tego boga w którego niektórzy wierzą. Nie
            byłoby, bo o jego istnieniu nie byłoby wiadomo.
            Kościół to instytucja, która istnieje setki lat. W tak długim czasie można
            zebrać na koncie wiele zła. Pytanie tylko czy ktoś o tym źle pamięta, żeby dziś
            i jutro było lepsze, czy pamięta tylko dlatego, że tak mu łatwiej jest
            usprawiedliwić własne lenistwo i wygodnictwo.



            --
            iloveplock.blox.pl -
            Przeżeramy nasz dobrobyt
    • Gość: majka Płock mniej pobożny IP: 193.59.95.* 29.04.09, 10:11

      Będąc małym dzieckiem spotkałam na swojej drodze duszpasterza który
      potrafił nauczyć nas kochać Boga - kochać ludzi przyrodę.
      Teraz księża nie potrafią już tak rozmawiać z dziećmi, młodzieżą nie
      potrafią nauczyć jak kochać Boga poprostu . Modlitwy wyuczone na
      pamięć ,przykazania wykute bez zrozumienia .
      Kochani duszpasterze nauczcie się rozmawać słuchać nie tyko wymagać
      karteczek w zeszytach pieczątek za obecność na mszy nie oto w tym
      wyszkim chodzi. Jeżeli młodzy człowiek będzie wiedział że
      duszpasterz to także przyjaciel z którym można porozmaiać zagrać w
      piłkę wyjechać na piknik ,inaczej poprzez patrzenie na księży będzie
      mógł spojrzeć wiarę. Modlić się można wszędzie i w różny sposób.
      Ja już jestem dorosłym człowiekiem i nie zawsze podoba mi się to co
      mówi się na kazaniach są nudne i nie zrozumiałe, uczestnictwo w mszy
      świętej to dla mnie coś więcej niż obecność na niej. Szczerze mówiąć
      najbardziej lubię kiedy kościół jest pusty i sama mogę porozmaiać z
      Bogiem. Tylko jest problem kościoły są zamknięte dla wiernych ,
      jedynie Katedra otwarta jest dla wszyskich.
    • Gość: bippi Płock mniej pobożny IP: *.enterpol.pl 29.04.09, 11:42
      Skończył się czas pozornej wiary i opierania się tylko na tradycji. Ludzie,
      którzy tylko szukają pretekstu do tego, że coś im nie pasuje w kościele odpadną
      jako pierwsi. I dobrze! Zostaną najbardziej wyrwali i ci, którzy świadomie
      przeżywają swoją wiarę.

      Mi też wiele rzeczy nie odpowiada w Kościele, nie pochwalam kilku decyzji
      wydawanych przez księży czy biskupa, mam do tego krytyczny stosunek, ale nic nie
      przesłoni mi istoty, nie dla nich chodzę na mszę.

      Ludzie jednocześnie chcą być w kościele, żyją np na kocią łapę,mają głęboko w
      poważaniu normy moralne, ale o chrzest dla dziecka potrafią się wykłócać i
      oczerniać księdza. Podobnie z bierzmowaniem i in.
      Skończył się czas tłumów w kościele i polskiego szumnego katolicyzmu Wiara
      realizuje sie i sprawdza w życiu, nie w deklaracjach czy zachowaniach na pokaz,
      kiedy raz lub dwa razy na rok pojde na msze. Wiara to relacja z Bogiem, ale w
      obrębie koscioła (jaki on by nie był)bo to właśnie kościół dysponuje
      sakramenami, bez ktorych jak dla mnie wiara okazuje sie tylko pustą deklaracją
    • miki_z_afryki Ludzie żyjący bez boga to jednak hołota... 29.04.09, 12:13
      Ludzie żyjący bez boga to jednak hołota.

      To powyższe zdanie to taka jakby prowokacja.
      Nieskromnie napiszę, że nie jestem takim idiotą, żeby tak uważać.
      Jednak nie trzeba być ponadprzeciętnie złośliwym i głupim, żeby móc właśnie do
      takiego wniosku dojść czytając wpisy w tym wątku.

      Chamstwo, chamstwo, chamstwo, pomówienia, kretyńskie uproszczenia, agresja,
      niegodziwość. Tak można określić w zasadzie każdą internetową dyskusję na temat
      wiary.

      A wystarczy wykazać się zrozumieniem drugiego człowieka.
      Jeśli nie lubicie "czarnej mafii", to może okazalibyście chociaż minimum
      zrozumienia dla Waszych dziadków, rodziców, znajomych, sąsiadów, którzy jednak w
      boga wierzą i poświęcili temu jakąś część swojego życia działając przecież w
      dobrej wierze.

      Religia to sprawa bardzo delikatna. Warto byłoby czasem okazać się cywilizowanym
      człowiekiem i wypowiadać się o tych tematach z umiarem.

      --
      iloveplock.blox.pl -
      Przeżeramy nasz dobrobyt
      • ciffan Re: Ludzie żyjący bez boga to jednak hołota... 29.04.09, 13:06
        miki_z_afryki napisał:
        > Religia to sprawa bardzo delikatna. Warto byłoby czasem okazać się
        cywilizowany
        > m
        > człowiekiem i wypowiadać się o tych tematach z umiarem.

        Miki, ale jak z umiarem wypowiadać się o niektórych sprawach (masz
        namyśli zapewne wiarę, a nie religię), skoro człowiek kościoła,
        kapłan, mówi (tu przykład pierwszy z brzegu), żeby "polewać kwasem
        feministyczny beton". Wypowiada te słowa nawet nie na kazaniu, ale w
        ogólnopolskiej stacji, kiedy może go słuchać parę milionów ludzi a on
        ma tego pełną świadomość. Drugi przykład - nawoływanie Rydzyka do
        golenia głów posłom głosującym za prawnym dopuszczaniem aborcji.
        Odpowiesz może, że Rydzyk to ekstrema, że nie ma po co zwracać na
        niego uwagi. Otóż uważam, że skoro za taką wypowiedź i całe mnóstwo
        innych, równie brutalnych, nie spadł mu jeden włos z głowy, żaden
        zwierzchnik nie kiwnął palcem aby ukrócić tego typu wypowiedzi. Mało
        tego, wielu biskupów otwarcie go popiera, a wielu popiera po cichu.
        Nikt nic nie robi, a więc Rydzyk ma poparcie i przyzwolenie kościoła.

        A nie-katolik ma tego słuchać ze zwieszoną głową?
        To nie w porządku.
        To przecież Jezus mówił (cytat niedokładny): gdy on w ciebie
        kamieniem, ty w niego chlebem.

        Twój wpis dotyczy tego, że nie-katolik ma stosować katolickie metody
        - nie widzisz tu małej sprzeczności? :]

        --
        moja ciffka - kary rumak mknący po asfaltowej prerii

        marność nad marnościami i wszystko marność...
        • miki_z_afryki Re: Ludzie żyjący bez boga to jednak hołota... 29.04.09, 13:56
          Ciffan - Różni Rydzycy ;) i jemu podobni indywidua to jest kwintesencja zła w
          kościele.
          Kwintesencja zła, która wynika z głupoty, chamstwa, nieprzyzwoitości,
          nienawiści, arogancji, nietolerancji, niezrozumienia, pychy... długo by wymieniać.

          Ale świat kościoła na szczęście na tym się nie kończy i warto o tym pamiętać. Ja
          po prostu nie godzę się z takim generalizowaniem, że kościół to Rydzyk i jemu
          podobni. Znam wielu duchownych i nie tylko w Polsce, którzy są po prostu klasą
          samą dla siebie. Są ludźmi od których można czerpać garściami, żeby samemu stać
          się lepszym człowiekiem.

          Żeby nie było wątpliwości (wcześniej o tym nie pisałem) - ja nie jestem osobą
          wierzącą. Prawdopodobnie z powodu wychowania i kultury w której wyrosłem nie mam
          też wewnętrznego przekonania żeby jednoznacznie zakwestionować istnienie Boga
          (tym razem specjalnie napisze z wielkiej litery), ale jestem niepraktykujący.
          Czasem coś tam robię, ale wynika to bardziej z szacunku dla mojej rodziny niż z
          poczucia obowiązku wobec samej religii.

          Tyle tylko, że dla własnej postawy nie szukam usprawiedliwienia w pedofilii,
          wojnach krzyżowych, chciwości i innych patologiach dotyczącej w sporej mierze
          kościoła.
          Dlatego piszę też w ten sposób. A katolickie metody, o których wspomniałeś, że
          wymagam od nie-katolików są raczej dość uniwersalne.
          ech... religia i wiara to ciężki i dłuuuuuuuuuuuuugi temat... :)

          Pozdro

          --
          iloveplock.blox.pl -
          Przeżeramy nasz dobrobyt
                • miki_z_afryki Re: Nie można zjeść ciastko i mieć ciastko 30.04.09, 13:18
                  > Zrozumiałem. Prezentujesz wygodnicką postawę - nie naraże się rodzince, bo byłb
                  > y wrzask. Godne ubolewania.

                  Niestety nie zrozumiałeś. Więc nie upieraj się, ze zrozumiałeś, bo ja Ci mówię,
                  że nie zrozumiałeś. A mówię Ci, że nie zrozumiałeś, bo to ja jestem autorem
                  słów, które interpretujesz i wiem co miałem na myśli. Dlatego właśnie wiem, że
                  nie zrozumiałeś.

                  I nawet bym Ci może wytłumaczył łopatologicznie, gdybym nie wiedział, że Twoje
                  nierozumienie wynika jedynie z Twojej złej woli. Więc nie zamierzam Ci
                  tłumaczyć, bo jak nie zrozumiałeś do tej pory to i nie zrozumiesz nawet jak będę
                  Ci tłumaczył. Nie zrozumiesz, bo zależy Ci, żeby nie zrozumieć. A nie zależy Ci,
                  żeby rozumieć, bo robisz to na użytek forumowej pyskówki.

                  Żebym chciał Ci wytłumaczyć, to musiałbyś mnie teraz bardzo grzecznie poprosić.
                  Czego nie zrobisz. Więc i nie zrozumiesz.


                  "PS": Ilość powtórzeń w tekście jest zamierzona i spowodowana tym, żeby Fabian
                  zrozumiał moją wypowiedź.

                  --
                  iloveplock.blox.pl -
                  Przeżeramy nasz dobrobyt
          • ciffan Re: Ludzie żyjący bez boga to jednak hołota... 29.04.09, 15:12
            miki_z_afryki napisał:

            > Ciffan - Różni Rydzycy ;) i jemu podobni indywidua to jest
            kwintesencja zła w kościele.
            > Ale świat kościoła na szczęście na tym się nie kończy i warto o tym
            pamiętać. Ja
            > po prostu nie godzę się z takim generalizowaniem, że kościół to
            Rydzyk i jemu
            > podobni.

            Ale wiesz, do czego zmierzam? Że instytucja, która głosi, że czyni
            dobro, dopuszcza w swoich szeregach mnóstwo osobników, którzy czynią
            prawie wyłącznie zło swoimi uczynkami i mową. I że to nie jest jakiś
            mały margines (afera pedofilska w Irlandii i USA wykosiła znakomitą
            większość biskupów i proboszczów). A przyzwolenie na taki stan rzeczy
            daje sama góra. Czy wiesz, że niedawno wypłynęły dokumenty - listy
            jednego z księży, który w latach '50-tych badał problem m.in.
            pedofilii kleru (taki, nazwijmy go, wewnętrzny audytor), w których to
            listach ksiądz ów słał do Watykanu mrożące krew w żyłach ostrzeżenia
            o gwałcicielach, nawoływał, błagał i prosił o rychłe wyrzucenie lub
            laicyzację tych księży z szeregów kościoła a po kilku latach takiego
            uprzykrzania się, sam został odsunięty? Podobny los spotkał kilku
            jego następców, którzy prócz pedofilii mieli przyglądać się różnym
            "złym" zachowaniom kleru (alkohol, hazard, narkotyki). Także mówimy o
            wieloletnim zamiataniu strasznego problemu pod dywan. I gdyby nie
            wybuchła afera, kościół nadal by to krył. I nie wierzę, że najwyższe
            głowy Watykanu nie wiedziały o problemie. Głowa tej ryby popsuła się
            już dawno. I sądzę, że biznes kręci się nadal głównie dzięki
            rewelacyjnej socjotechnice ale w gruncie rzeczy dzięki ciężkiej pracy
            u podstaw tych księży, którzy realizują swoje prawdziwe powołanie a
            nie są nimi jedynie z chęci wyboru dobrego zawodu.

            --
            moja ciffka - kary rumak mknący po asfaltowej prerii

            marność nad marnościami i wszystko marność...
            • miki_z_afryki Re: Ludzie żyjący bez boga to jednak hołota... 29.04.09, 17:08
              Ciężko jest polemizować z tym co piszesz. Patologia, która dotyka kościół jest
              straszna, ale gorsze jest to, że nikt się z tym nie rozprawia.

              Myślę jednak, ze bardziej nie wynika to ze zlej woli, tylko specyfiki, która
              działa w tego typu "monarchistycznych" instytucjach.
              To taki mechanizm obronny oparty na źle pojętej lojalności wobec własnego
              środowiska, itd.
              Rzeczywiście jednak jest to godne największego ubolewania i napiętnowania.
              Kościół zresztą sam sobie robi największą krzywdę tym zamiataniem pod dywan.

              Trzeba jednak pamiętać, że to jest patologia, a nie reguła. Podam przykłada - w
              USA jest w tej chwili kilkadziesiąt osób chorych na "świńską grypę". Można
              jednak łatwo ulec złudzeniu, że w stanach jest już jakaś olbrzymia epidemia i
              panika.

              To samo dotyczy patologii w kościele. To oczywiście nadal niczego nie tłumaczy i
              nie usprawiedliwia, ale nie powinno jednak popadać w przesadę.

              Wracając do meritum, mi po prostu chodzi o pewien umiar w ocenach i osądach.
              Niestety często ludzie plują i lżą kościół i jego przedstawicieli, żeby
              usprawiedliwić sami przed sobą swoją życiową, wygodnicką postawę.

              --
              iloveplock.blox.pl -
              Przeżeramy nasz dobrobyt
    • ainipoajom Płock mniej pobożny 30.04.09, 09:34
      spada liczba powołań bo okazuje się że mamy coraz więcej uczciwych
      ludzi, jak można będąc uczciwym i dobrym człowiekiem zostać
      księdzem ? żyć z kłamstwa i obłudy patrząc drugiemu człowiekowi
      prosto w oczy ? tak mogą postępować tylko ludzie leniwi,
      obłudni, "nawiedzeni" czy o innych skłonnościach seksualnych
      a wierni to widza i albo pomaga im to przejrzeć na oczy albo
      przestają korzystać z tych żałosnych pośredników

      --
      postrafiam was pachołki watykanu
      pedofilskie czarne ścierwo
      jp2 - nie tylko wzrostem nikczemny
    • Gość: płocczanin jakiś religia nie zanika IP: *.internetdsl.tpnet.pl 30.04.09, 14:18
      poprostu jedna religia zmienia drugą. Człowiek zawsze szukał sobie
      jakiegoś sensu swego istnienia. Tylko religia katolicka jest
      zastępowana przez religię socjalistyczną lub komunistyczną jak
      epidemia świńskiej grypy. Twarze Merkel, Sarkozy'ego, Obamy,
      Barozzo, Michnika, Geremka, Palikota, Putina, Jaruzelskiego,
      Kiszczaka zastępują apostołów i świętych itd. Religia nie znosi
      próżni
    • Gość: menel Płock mniej pobożny IP: *.adsl.inetia.pl 02.05.09, 11:34
      W Europie od dawna można obserwować trend, że wraz ze wrostem
      poziomu cywilizacyjnego i życia mieszkańców oraz ich wykształcenia
      rośnie również stopień laicyzacji społeczeństw i tym samym spada
      procent wiernych, załaszcza praktykujących katalików.
      Doskonale widać to w kiedyś ultra katolickiej Hiszpanii - od upadku
      reżmu Franco 33 lata temu a zwłaszcza po wejściu UE 20 lat temu
      liczba wiernych KK spadła tam o ponad 50%; dzisiaj waha się w
      przedziale 15-30% w zależności od regionu. Najniższy odsetek
      wiernych jest w Catalonii, Kraju Basków, Aragonii i Asturii na
      pólnocy kraju.
      Podobnie sprawy mają się w bardzo katolickich jeszcze nie tak dawno
      temu Włoszech oraz Portugalii.
      Francja, Niemcy, Holandia, Belgia, Czechy to dzisiaj kraje bardzo
      laickie.
      Widać zależność: im kraj bogatszy tym odsetek wiernych niższy.
      W Polsce tę prawidłowość również widać, process laicyzacji
      postępuje, zwłaszcza w miastach (im większe tym szybciej). Należy
      liczyć się z jego przyśpieszeniem po wejściu Polski do UE i
      związanym z wzrostem tempa przemian cywilizacyjnych, tempa rozwoju
      gospdarki, rozwojen cywilizacyjnym i wrzrostem poziomu życia.
      I TO SE NE VRATI.
      • Gość: menel Re: Płock mniej pobożny IP: *.adsl.inetia.pl 02.05.09, 19:08
        Gość portalu: xXx napisał(a):

        > Ja widzę proste rozwiązanie na skontrolowanie ilości wiernych.
        > Ocięcie KK od Państwa i wprowadzenie tzw. podatku od osób
        > należących do KK, jak to się dzieje m.in. w Niemczech.

        Ja dodam, że również w Austrii.
        Rozwiązanie bardzo mi się podoba, jest tylko jeden drobny problem -
        konkordat z Watytkanem.
        Żeby ten nieszczęsny traktat wymówić lub zmienić, trzebaby sprawić
        by najbliższe wybory do Sejmu w cóglach wygrało SLD, czyli
        gremialnie zagłosować na SLD właśnie, trochę trudna sprawa, ale czy
        niemożliwa.
Inne wątki na temat:

Popularne wątki

Nie pamiętasz hasła

lub ?

 

Nie masz jeszcze konta? Zarejestruj się

Nakarm Pajacyka