Dodaj do ulubionych

Grupa kiboli zaatakowała Adama Majewskiego...

    • Gość: rodzynaldo Grupa kiboli zaatakowała Adama Majewskiego... IP: 94.254.149.* 19.05.09, 14:11
      Czy ktoś tam Maje kopnął czy nie kopnął, czy go połaskotal czy może
      nie połaskotał nie zmienia faktu, ze Pan Adam powinien już sobie od
      Nas pójsc. Jak ja patrze co on wyczynia na boisku, zresztą nie tylko
      on to mnie sie chce płakać i śmiać zarazem. 90 minut stać na boisku,
      podać do najpliższego partnera stojącego 2 metry od niego to potrafi
      każdy na trybunach. A jak juz Pan Adam poda dalej niż na 2 metry to
      kończy sie to stratą. I tak oto Pan Adam ma w meczu 90% strat. Inny
      nadrabialby to walką ale On przebiega w meczu coś koło 800 metrów,
      więc........Ale to nie tylko on. Drugi delikwent: Pan Kowalski. Po
      15 minutach biegania oczy mu wychodza z orbit, chłopaczyna nie ma
      sił dośrodkować z rzutu rożnego a i tak je wykonuje więc wszystkie
      stałe fragmenty są stracone. Następny: Pan Wyczałkowski - wyróznia
      się na boisku, i to jeszcze jak. Lecz niestety tylko włosami. Żytko:
      jakiś czarnoskory Pan z Gorzowa wkręcał go w ziemie przez pełne 90
      minut jak dzieciaka. Jarczyk: cos tam chłopak nieraz pokaże, szkoda,
      że tak rzadko. Melon: ten jeszcze coś chłopak potrafi, zdarzają się
      mu nieraz pewne błedy ale według mnie ma chłopak talent i widziałbym
      go w nastepnym sezonie między słupkami Wisły. Według mnie pewny
      punkt zespołu. Robert Chwastek: jak narazie najlepszy piłkarz Wisly
      w tym sezonie. Ragaman: wyskok 20 cm ponad murawe mówi sam za
      siebie. Sielewski: Bardzo dobre mecze przeplata koszmarnymi, mogą
      być jeszcze z niego ludzie ale nie z takimi partnerami na boisku.
      Według mnie do zostawienia. Wyszogrodzki i Grudzień jak kiedyś za
      dawnych czasów Van i Peszko, jak znajdzie się wkońcu jakis mądry
      trener ktory ich przypilnuje chłopaki mogą być kims, tylko musza
      tego chciec. Szabat: człowiek zagadka, coś tam niby potrafi ale mnie
      nie przekonuje. Zostawiłbym go na nastepny sezon i dawał więcej
      szans gry, a może coś z niego bedzie. O Panu Karolu nie ma co pisać,
      2 lata obijania sie za kase, nic nierobienia do bólu, teraz mu się
      soś tam przypomniało ze jest napastnikiem ale według mnie za późno.
      Do widzenia Karolu. Bartek Wiśniewski: jak narazie duzo gada a malo
      robi, bezużyteczny dla drużyny, to że jest z Płocka to nie znaczy że
      jest lepszy, bo tak mu się chyba wydaje. O calej reszcie to wogule
      już nie ma co pisać bo to piłkarze na A-klasę, no może na okręgówkę.
    • Gość: Wuj Dobra Rada Propozycja nie do odrzucenia IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 19.05.09, 14:36
      Ja proponuję tak: wszystkim piłkarzom spuścić takie manto, żeby przez tydzień nie mogli usiąść. To raz. Następnie poinformować o całym zajściu tzw. szeroką opinię publiczną, ale tak, żeby wszyscy piłkarze w Polsce dowiedzieli się o tym. To dwa. I już. Koniec. Wtedy na pewno żaden piłkarz do Płocka nie będzie chciał przyjść grać i wtedy będziecie mieli to czego chcieliście, czyli: Ge, O z kreską, Wu, eN i na końcu O.
    • sulek_birm Grupa kiboli zaatakowała Adama Majewskiego... 19.05.09, 16:04
      to sie porobilo ale pie...ik..oczekuje odpowiedzi czy takie
      zachowanie kibica mialo na celu zwrocenie uwagi dzialaczy czy wogole
      kibicow z calej Polski na problem klubu jak tak to rzeczywiscie
      bardzo skutecznie ..idiotyzm jakich w tym sezonie bylo malo
      najwieksza glupota jaka mozna zrobic z pewnoscia do niczego
      wielkiego niedoszlo ale dziennikarze dopisza swoje i jest afera..
      czy nie ma juz wsrod kibicow Wisly ludzi normalnych no moze bez
      chorob nerwowych ludzi lojalnych takich ktorzy w sposob rozsadny i
      stanowczy wykonaliby czarna robote-chyba nie ma-bydlo i tyle w tym
      temacie
    • Gość: ArtB łodzki folwark..... IP: *.c152.petrotel.pl 19.05.09, 17:17
      To że dżaka chcą za wszelką cenę„pogonić” od klubu to jeszcze jestem
      w stanie zrozumieć bo jest w kwestiach wiślackich mądrzejszy od tych
      wszystkich podłódzkich karierowiczów razem wziętych. Ale że uderzyli
      też w Kaliego z którym chlali co 2 dni na umór, zarządowali i
      przyjaciołowali się????? No szok tak koleżkę od szklanki wystawić….


      Mam nadzieję że prawdą jest że sprawą Matusiaka i tego co robi z
      Wisłą zainteresował się szef Pol-Aqua -właściciela Vectry i Janusz M
      (ądry)może się z Płocka już pomału wyprowadzać……………
    • Gość: Marcin Jacy kibice, jaka piłka?? IP: *.dynamic.gprs.plus.pl 19.05.09, 22:16
      Już od wielu lat w Polsce wypaczone jest pojęcie kibiców piłki
      nożnej. Na nieszczęście dla tej dyscypliny sportowej stała się ona
      podstawą i oparciem dla gnojków, pospolitych chuliganów, czasem
      alfonsów i przestępców, ale głównie tych pierwszych. Z drugiej
      strony stoją stare pryki bez pomysłu na życie, za to przyzwyczajeni
      do życia z tzw. "działania" na rzecz sportu i piłki nożnej. Po
      środku piłkarze - zwykli sportowcy, którzy w ten sposób chcą zarobić
      na życie i robić karierę, czasem - rzadziej - realizować swoją
      życiową pasję.

      Generalnie to jedno wielkie nieporozumienie
    • Gość: Obiektywny Dobry wpis z forum Wisły IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 20.05.09, 01:01
      Według mnie, w Płocku zasiada obecnie najgłubszy zarząd klubu piłkarskiego w
      Polsce. Traktować własnych klientów jak idiotów, nie mając żadnych argumentów
      potwierdzających ich racje.

      Piłkarsko sklepali taki zespół, że dostają lanie od najbiedniejszych klubów w
      lidze. Wystawiają grających dyrektorów sportowych i trenerów, bo nie ma kto
      grać. Udało im, się w ostatnim sezonie:
      -dwa razy dostać lanie od beniaminka, w tym 1:4
      -dwa razy przegrać z biednym podwarszawskim klubem, mającym gorszy stadion niż
      nasz miejski
      -dwa razy przegrać z Wartą, stadion i finanse jak wyżej, do tego mają 15 kibiców
      -zremisować z ostatnią drużyną w tabeli (GKS Katowice)
      -męczyć się z obecnie ostatnią drużyną, która gra juniorami, byle dograć sezon
      -męczyć się ze z obecnie przedostatnią drużyną, tracąc 2 bramki i cały czas
      "goniąc" wynik
      -zremisować z obecnie trzecią od końca drużyną
      -przegrać z obecnie czwartą drużyną od końca
      -remis u siebie z 5 od końca drużyna
      W górę lepiej nie spoglądać.

      Marketingowo, dalej nie dzieje się po prostu nic. Co tu pisać. Starczyło tylko
      na dodatkową ochronę dla piłkarzy i dodatkowe kamery. Wcześniej jeszcze
      zainwestowano w szlaban, który jest za krótki i trzeba pachołkiem „blokować”
      wjazd na stadion

      Dodatkowo, zamiast próbować znaleźć porozumienie z lokalnymi mediami, zarząd
      obraża się jak małe dzieci. Zero profesjonalizmu, ale jak widać nie tylko z
      mediami tak postępują.

      Co boli najbardziej , marnuje się tu talenty. Młodzi chłopacy nie dostają szansy
      występów.

      Teraz klub wypowiada wojnę, osobom, dzięki którym w ogóle coś tu istnieje i
      którym faktycznie na klubie zależy.

      To kibice przyciągnęli m.i. na Motor 8200, Podbeskidzie 6000. To oni już zaczęli
      promocję meczu z Widzewem, z wszystkich stron nie wymagających wielkich
      nakładów, napływają informacje o ‘Wielkim Meczu”.

      To kibice za darmo sprzątają stadion i rozlepiają plakaty, pomagając klubowi. W
      zamian dostają pieniądze, ale z tego co wiem, w całości przeznaczane są na
      dofinansowanie wyjazdów, pomoc dla potrzebujących itp. Dodatkowo do 100
      klubowych plakatów, na najważniejsze mecze dochodzi nawet kilka tysięcy
      drukowanych w domach.

      To kibice, ciągle chcą wychowanków w składzie. Na każdym spotkaniu jakim byłem,
      poruszano ten temat z prezesami.

      To kibice, pomagają domom dziecka i zbierają krew dla potrzebujących. Widać, że
      mają moc i chcą wykorzystać ją jak najbardziej pożytecznie.

      To kibice, wierzą i wspierają, dopóki nie śmieje się im w twarz. Wystarczy
      iskierka nadziei i kibice na Ł34, stają na wysokości zadania.

      To kibice, potrafią powiedzieć, że „koniec tego badziewia”.

      Co do ostatnich wydarzeń, obecni na meczu zrobili to, czego oczekiwało od nich
      kilkanaście tysięcy sympatyków Wisły Płock, mających dość tej nędzy. Po
      okrzykach „antyklub”, na stadionie rozległy się gromkie brawa. Pomimo
      negatywnych artykułów, komentarze potwierdzają, kogo działania są popierane
      przez płocczan.

      Wszyscy, z którymi do tej pory rozmawiałem, nawet nie chodzący obecnie na mecze,
      mówią „nareszcie”, „dobrze”. Nawet starszej daty kibic, stwierdził że w końcu,
      ktoś ich chwycił, bo czuli się bezkarnie.

      I co dalej? Ciekawe za kim stawią się płocczanie, kibicami, za których
      charytatywnymi działaniami stoją głównie sukcesy, czy zarządem, który co miesiąc
      wypłaca sobie z kasy konkretną sumkę, a sukcesów w ostatnim roku nie widać.

      Czas pokaże ;D
    • Gość: Lis Grupa kiboli zaatakowała Adama Majewskiego... IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 20.05.09, 12:06
      Do Milewskiego największą pretensje można mieć,że jeszcze nie
      pogonił tzw.grupy Łódzkiej tj.Ózoga i Matusiaka oraz "rdzennego
      płoczczanina"Świątka.Obym się mylił ale to odbije mu się czkawką i
      nie pomoże nawet budowa hali.Człapacz Maja już dawno powinien dać
      sobie spokój z Klubem i nie róbmy z niego ikonu bo na to zasługują
      inni a on nie jest nawet obrazkiem.
      • Gość: kibic Wisły Moje prywatne oświadczenie IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 21.05.09, 03:44
        Ponieważ w ostatnich dniach nastała moda na wszelkiego rodzaju oświadczenia,
        pozwolę sobie przedstawić moje własne.
        Kibicem Wisły, Petrochemii, Petro, Orlenu i z powrotem Wisły jestem od 18 lat,
        nożnym kibicuję od 15. Nie jestem
        fanatykiem, nie stoję w młynie, jestem jak to pogardliwie przyjęli mówić
        "prawdziwi kibice" piknikiem, który karnie siedzi na swoim krzesełku, obserwuje
        mecz i od czasu do czasu coś krzyknie razem z całym stadionem. Jestem przy tym
        czytelnikiem "Gazety" i forum kibiców Wisły.
        Przez ostatnie lata z wielkim smutkiem i postępującą irytacją przyglądam się
        temu, co z moją Wisłą (tak, jako "piknik" mam prawo napisać, że Wisła jest tak
        samo moja jak SSKWP, fanatyków i innych grup "prawdziwych kibiców) robią władze
        miasta. Postępująca degrengolada w sekcji piłki nożnej, nietrafione transfery,
        żenujące decyzje personalne i roszady w zarządzie - Płock po kilku latach
        futbolowej prosperity znowu staje się pośmiewiskiem całej Polski, a znane kiedyś
        w środowisku piłkarskim hasło "Chcesz oduczyć się grać w piłkę, idź do Płocka"
        niestety po raz kolejny zyskało na aktualności.
        Trzeba coś zmienić...i z tego punktu widzenia popieram działania i podzielam
        irytację kibiców, widzących co dzieje się z ich klubem. Rozumiem, że czasem
        trzeba rzucić wiąchą albo porozmawiać po męsku, popieram trafne transparenty na
        meczu z GKP i inne działania mające skłonić władze miasta do zmiany polityki
        wyniszczającej klub. Niestety, jest zbyt wiele rzeczy, które nie pozwalają mi w
        pełni solidaryzować się z SSKWP i "prawdziwymi" kibicami....
        Zacznijmy od słynnego już, "cenzurowanego" oświadczenia SSKWP (swoją drogą,
        szkoda, że nie zostało przez nikogo podpisane, ale domniemuję, że podpisują się
        pod nim cały zarząd tej organizacji)
        To, co od razu rzuciło mi się w oczy to - oczywiście, Stowarzyszenie nie popiera
        agresji blablablabla - stwierdzenie, że sobotni incydent z Adamem Majewskim był
        "drobnym, choć oczywiście nagannym zajściem". Niestety, jest szczytem
        nieodpowiedzialności, aby w ten sposób kwitować sytuację, w której przekroczona
        została pewna granica. Kibic może i ma pełne prawo piłkarza rugać, kiedy ten nie
        przykłada się do swoich obowiązków, ale nachodzenie drużyny na treningu
        (rozumiem, że to efekt mody która przyszła z Zabrza i absolutnie karygodnego
        przyzwolenia na to prezesa klubu i trenera Kasperczaka, do którego straciłem w
        ostatnich dniach prawie cały szacunek) i zaatakowanie zawodnika to szczyt
        wszystkiego. I nie interesuje mnie, czy zawodnik został skatowany czy raz
        kopnięty w przypływie emocji (swoją drogą, genialne tłumaczenie. Ciekawe, czy
        jak wyjdę któregoś dnia na Tumską i zacznę kopać innych ludzi w przypływie
        emocji, sąd uzna to za okoliczność łagodzącą?)
        Incydent drobny, powiadacie? Super, tylko że od tej sytuacji tylko krok dzieli
        nas obecnie od linczu na piłkarzach, rzeczywistego skopania paru ludzi,
        rysowania samochodów i innego rodzaju szykan. I niech nikt nie pisze, że to
        nieprawda - po zajściach w Świnoujściu też wszyscy "prawdziwi" pisali, że to
        przypadek, w ogóle przesada, emocje poniosły, a tak generalnie to była
        prowokacja policji i należałoby zwrócić uwagę na zachowanie "psów" w czasie
        meczów (mimo tego, że całe zdarzenie zarejestrowały kamery, a film do dziś wisi
        w internecie) To też był incydent, którego rezultatem było zawinięcie ponad 30
        osób. I wszystkiemu był winny kto? Oczywiście "Gazeta", która robiła z igły
        widły, wyolbrzymiła problem, a w ogóle w mieście jest tyle problemów, a "Gazeta"
        zajmuje się takimi rzeczami?!? Tak pisaliście.
        Zaatakowanie Adama Majewskiego nie może zostać nazwane "incydentem" i powinno
        zostać z całą surowością potępione przez SSKWP. Swoją drogą, z przerażeniem
        czytałem wpisy na forum Wisły i Gazety, w których piłkarza po całej tej akcji
        wyzwano od judaszy, zdrajców i sprzedawczyków pisząc jak to odszedł do
        największego wroga (zabawne, myślałby kto, że Lech Poznań był kiedyś największym
        wrogiem kibiców Wisły/Petry?). Jasne, mogły to pisać zakompleksione 13-latki nie
        pamiętające tajemnicy poliszynela, o której huczało całe miasto, że "Maja" jako
        piłkarz techniczny i raczej delikatny był gnębiony przez ówczesnego trenera
        Petry Huberta Kostkę i gdyby nie odszedł, pogrążyłby się w przeciętności jak
        wielu ludzi, którzy tu zostali albo przedwcześnie zakończyłby karierę z powodu
        poważnej kontuzji jaką prędzej czy później odniósłby na treningu "Kata". A tak
        zrobił jakąś tam karierę...na stare lata wrócił do Płocka i...przynajmniej przez
        pewien czas wcale nie był osłabieniem, był niezłym wzmocnieniem tej drużyny. Czy
        teraz jest wzmocnieniem? Nie. Czy powinien zawiesić buty na kołku? Tak. Czy
        ponieważ tak nie zrobił należy go znieważać i atakować fizycznie? Wydaje mi się,
        że jest to pytanie retoryczne, ale nie jestem pewien czy dla wszystkich.
        A piszę tak, znów powołując się na forum Wisły, gdzie znalazło się kilka
        kwiatków (nie mam pewności, czy już nie skasowanych, nie chce mi się sprawdzać),
        spośród których najbardziej spodobał mi się niejaki "Diler SSKWP", który napisał
        coś w stylu "Już dawno uważałem, że należy im wszystkim spuścić wpie.... Wpis
        na pewno istniał w momencie, gdy Wisła zrywała współpracę ze stowarzyszeniem,
        dziś po czystce "emocjonalnych" wpisów nie wiem, czy jest tam dalej. Ale nikogo
        on jakoś specjalnie nie zbulwersował - a ja...nie wiem, czy pod tym nickiem
        kryje się zakompleksiony 13-latek czy może raczej osoba, która uniosła rękę na
        zawodnika i prawdopodobnie na tym nie poprzestanie?
        Ale dla Stowarzyszenie to incydent, Stowarzyszenie jest moralnie
        usprawiedliwione, bo nikt nie wiedział o całym incydencie i nie można karać
        zbiorowo za czyn jednej nieodpowiedzialnej osoby. Ale skoro SSKWP tak bardzo
        brzydzi się przemocą, to może niech któryś z jego przedstawicieli opowie co
        nieco o działalności tzw. "grup sportowych", czy "ekipy mocnych wrażeń", jak w
        kibicowskim narzeczu zwykło się nazywać ludzi kiedyś dumnie obnoszących się z
        bardziej oczywistą nazwą "Hooligans". Ekipy mocnych wrażeń, której członek jak
        mniemam zasiada we władzach SSKWP, skoro SSKWP samo podkreśla, że w jego skład
        wchodzą osoby pochodzące ze wszystkich grup kibicowskich zasiadających na
        stadionie - i ultrasów, i tych "normalnych", i jeżdżacych na wyjazdy. Czemu
        Stowarzyszenie toleruje takie rzeczy? Nie wiem, może dlatego, że obecność takiej
        "grupy" zapewnia względne bezpieczeństwo podczas meczów wyjazdowych, gdy hordy
        rozwydrzonych kiboli z innych klubów atakują fanów Nafciarzy? Jeśli chodzi o
        mnie, kibole z Płocka mogą sobie "grillować" z kim chcą i kiedy chcą, byle tylko
        nie cierpiały na tym osoby postronne. Tylko niech Stowarzyszenie przestanie być
        grupą hipokrytów udających, że nie wie o co chodzi... Jest w środowisku
        kibicowskim grupa chuliganów? Jest. Czy SSKWP jako reprezentant płockich kibiców
        ma w niej jakikolwiek autorytet i jakąkolwiek kontrolę? Absolutnie żadnej. A
        świadczyć mogą o tym nie tylko te zdarzenia, ale też już nieco starsze wpisy z
        forum kibiców Wisły, gdzie przedstawiciele SSKWP skarżą się na zdezelowane
        autokary po meczach wyjazdowych i na to, że prawie żadna firma przewozowa z
        Płocka i okolic nie chce już z nimi jeździć.
        Niech SSKWP przyzna, że taka grupa istnieje i albo odetnie się od niej
        całkowicie albo niech dalej trwa w tym dziwnym sojuszu dalej utrzymując, że nie
        popiera "agresji" :)
        ciąg dalszy w kolejnym poście...
        • Gość: kibic Wisły Re: Moje prywatne oświadczenie IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 21.05.09, 03:46
          Stowarzyszenie pisze wreszcie o zmobilizowaniu kibiców i zastanawianiu się,
          czemu przestali przychodzić na stadion. Oczywiście jest to wina beznadziejnej
          gry, fatalnej sytuacji i ogólnie rzecz biorąc beznadziejnej organizacji w
          klubie. Jednak zanim "prawdziwi" kibice Wisły wezwą do pospolitego ruszenia pół
          Płocka (a już to robią, "są nas tysiące" itp itd :) )może powinni zastanowić się
          nad swoim stosunkiem do tych, których teraz wzywają. Niejednokrotnie, tak na
          stadionie jak i w wirtualnym świecie (wiem, że często powołuję się na
          internetowe strony, ale przecież to też jest jakieś odzwierciedlenie stanu
          umysłów kibiców) spotykałem się z delikatnie mówiąc lekceważącym stosunkiem
          "fanatyków" do całej reszty. Pikniki, Janusze to takie podstawowe wyzwiska, "nie
          jeździsz na wyjazdy to nie jesteś prawdziwym fanem" - tak obecnie wygląda
          sytuacja w kibicowskim światku w Płocku. I może warto, aby "młyn" skoro już
          zwraca się do tych "pikników" zaczął ich na dobre traktować jako pełnoprawnych
          uczestników meczów, aby zrozumiał, że zwykły kibic kocha ten klub tak samo jak
          ten "niezwykły", ultras, czy fan będący na każdym wyjeździe.
          Na koniec jeszcze słówko o głównym, obok zarządu wrogu kibiców, czyli "Gazecie".
          "Propaganda silna jak za komuny"....nie pisze o problemach klubu, ktoś tu
          napisał, że nie widział żadnego artykułu na temat złej sytuacji w klubie...A o
          ile mnie pamięć nie myli, to "Gazeta" napisała o żenujących problemach z
          przyznaniem klubowi licencji i złożeniu do PZPN niepełnych dokumentów i wówczas
          prezesie p. Kuberze, który w newralgicznym momencie tuż przed rozpoczęciem
          sezonu bawił sobie towarzysko w USA, to "Gazeta" napisała o książce, która była
          za gruba, o filtrach na krany jako genialnym pomyśle na oszczędności i o tym, że
          są ponad miesięczne problemy z wypłatą pieniędzy dla piłkarzy ręcznych.
          Wyłączając ostatni przypadek, za każdym razem "prawdziwi kibice" pisali, że
          "Gazeta" szuka dziury w całym, próbuje zniszczyć klub i prowadzi niezrozumiałą
          politykę mającą na celu zaszkodzenie Wiśle. Gazeta pisała też o podwójnym etacie
          prezesa Matusiaka, którego kilka miesięcy temu niektórzy z "prawdziwych" kibiców
          gotowi byli nosić na rękach, i o "trenerze-słupie" Tylaku, a także o śmiesznej
          wymianie asystentów,a w praktyce pierwszych szkoleniowców w Wiśle, Gazeta
          krytykowała po ostatniej serii porażek styl gry futbolistów. Moim zdaniem,
          trochę się tej krytyki poczynań władz Wisły zebrało, ale dla niektórych Gazeta
          zawsze pozostanie żydowską gadzinówką kierowaną przez Michnika antypolską i
          antypłocką machiną. Zdejmijcie klapki z oczu, panowie....Po ostatnim tekście
          "Kibice skopali Majewskiego" też wybuchła fala ataków, że tak nie było, że nic
          się nie stało w sumie i że Gazeta sieje tanią komunistyczną propagandę. A skąd
          Ci obrońcy dobrego imienia kiboli mieli wiedzieć jak było, skoro nikt nie
          wiedział o całym zajściu i pewnie nikogo z wpisujących przy tym nie było...

          Reasumując. Popieram i będę popierał wszelkie akcje mające na celu poprawę
          sytuacji w klubie, ale na pewno nie odbywające się w taki sposób jak w zeszłą
          sobotę. I jeśli SSKWP i "prawdziwi" fani z młyna naprawdę mają na sercu dobro
          płockiej Wisły, powinni przy okazji jak najbardziej słusznych postulatów,
          oczyszczanie i poprawę sytuacji rozpocząć od siebie....

            • michal_wisla Re: Moje prywatne oświadczenie 21.05.09, 13:45
              Niekoniecznie rzeczowe są te argumenty, a autor w wielu momentach postu (choć
              ogólnie wydaje się sensowny) mija się z prawdą.

              Muszę lecieć na zajęcia, ale jak wrócę to bardzo chętnie podyskutuję na łamach
              tego forum z kolegą, który napisał "moje oświadczenie", bo widać że coś mu
              dzwoni, tylko nie bardzo wie, w którym kościele.

              Do później :)
          • Gość: Ultras Re: Moje prywatne oświadczenie IP: *.adsl.inetia.pl 21.05.09, 22:05
            Witaj "pikniku" ;)

            Jestem tzw. przez Ciebie "prawdziwym kibicem", stoję zawsze w
            młynie. Na mecze chodzę od 1995 roku.

            Po pierwsze, to nie jest tak, że akcja pobicia Majewskiego była
            zaplanowana. Incydent wynikł z nieodpowiedzialnego zachowania Adama.

            Też uważam że to niedopuszczalne. A właściwie powiem, że tak
            uważałem. Przedstaw inną w miarę skuteczną metodę na ogarnięcie tego
            dziadostwa. Od lat nie ma w Płocku klimatu, bo piłkarzą wszystkie
            akcje uchodzą płazem. Wiem, że w innych klubach przesiadywanie
            nachlanych piłkarzy na mieście, nie wchodzi w grę. U nas zawsze były
            tylko krzywe spojrzenia i tyle.

            Pewnie zejdziemy na temat, że to wina zarządu. Ale też, trudno sobie
            wyobrazić Ożoga latającego do późnych godzin nocnych po mieście, w
            celu spotkania jakiegoś pijanego grajka. To kibice powinni
            interweniować, jak widzą że drużyna idzie na dno, a na mieście
            zawodnicy siłę mają. Może fakt, przemoc to droga ostateczna, ale
            pomyśl sam, gdyby Majewski został tak okrutnie pobity, czy zagrałby
            następnego dnia w meczu?

            Nie jest to żadna moda która przyszła z Zabrza, bo pamiętam, że w
            latach już w latach 90-tych ganiano piłkarzy, którzy niekoniecznie
            przykładali się do swojej pracy. Tylko, że nie u nas w mieście.

            Podciąganie chuliganki pod działalność SSKWP to działanie
            zdecydowanie na wyrost. To tak jakbyś stwierdził "Stowarzyszenie
            Motocyklistów (jeśli takie istnieje) popiera jazdę 200km/h po
            mieście. Myślisz że ktoś może nakłonić wariatów motocyklowych, aby
            nie narażali życia innych? Ja uważam że nie. I nie powinno się np.
            zabierać motorów wszystkim w mieście, dlatego że kilku motocyklistów
            wariuje na Podolach. Tak samo, jak SSKWP nie należy łączyć i
            obwiniać za wszystkie akty łamania prawa na stadionie i wokół. Przez
            stadion podejrzewam że przewija się (przy frekwencji dla nas
            normalnej 6000 – 8000) ponad 10 tysięcy ludzi. Jak 4 osobowe władze
            miałyby zapanować nad wszystkimi? To niemożliwe.

            Co do stosunku "prawdziwych kibiców" do reszty, to nie sugeruj się w
            żadnym wypadku internetem. Np. te forum służy tylko i wyłącznie
            obrażaniu innych. Takiemu napisaniu posta, żeby wjechać komuś na
            wartości. Uświadomiłem sobie to dopiero, gdy pojawił się tutaj temat
            wartości religijnych. Kilku błaznów nawet w takim temacie, jechało
            po bandzie. I miałem wrażenie, że nawet wcale nie uważają tego co
            piszą. Piszą tak, tylko dlatego, żeby komuś podskoczyło ciśnienie po
            drugiej stronie.
            • Gość: Ultras Re: Moje prywatne oświadczenie IP: *.adsl.inetia.pl 21.05.09, 22:06
              C.D.

              Żeby moje słowa, nie pozostały bez pokrycia, kilka dowodów, że
              kibicom z młyna zależy na reszcie:


              Dowód 1:
              To ludzie z młyna, rozwieszają przed ważniejszymi meczami setki
              plakatów, siedzą godzinami na internecie, by zaprosić
              właśnie "zwykłych" kibiców na mecz. Po co ktoś miałby, poświęcać
              swój prywatny czas, jeśli faktycznie by nam na "Was" nie zależało?
              Jaka to jest radocha, latać po zimnie z kartką i taśmą, czy wysyłać
              do 2000 osób na n-k zaproszenie na mecz ;) ? Według mnie żadna,
              jeśli nie liczyć jak wszyscy z młyna są dumni, jeśli na meczu zjawi
              się NAS 6 czy 8 tysięcy.

              Dowód 2:
              Na meczu śpiewamy "wszyscy wstają i śpiewają" nie dlatego ,żeby
              przeszkodzić komuś w jedzieniu kiełbaski, ale dlatego, że czujemy
              wspólną więź i jako kibice aktywniejsi, uważamy, że to my powinniśmy
              wziąć trud integracji. Wspólny okrzyk ZKS, znaczy bardzo wiele.

              Dowód 3:
              To właśnie ludzie z młyna, gdy jakieś działania biją w „pikników”,
              pierwsi się o nich martwią. Tak było wielokrotnie. Zarządu nie
              interesuje, że ludzie nie zdążyli wejść na mecz, bo na 4000 ludzi
              były 3 wejścia, według nich powinieneś przyjść wcześniej. Według
              nas, zarząd powinien albo zmobilizować ochronę, żeby się nie
              ślimaczyła, albo zbudować 4, czy 5 bramkę. Taka jest różnica.


              Nie jestem członkiem SSKWP i tutaj zgodzę się że nie są to ludzie
              nieomylni, idealni. To są ślepo zapatrzeni w Wisłę ludzie i wszystko
              wynika tylko z tego. Ale czemu zamiast ich szykanować, nie
              pomożesz "nam". Weź np. pod uwagę, że są w Płocku chłopacy, którzy
              po meczach przychodzą za darmo sprzątać stadion i czują z tego
              satysfakcję. Owszem, SSKWP dostaje za to pieniądze, w ramach
              oficjalnej spisanej umowy, ale do ludzi sprzątających, nie dociera
              nawet złotówka, bo tego nie chcą. Władze SSKWP, też ani złotówki z
              tego nie mają. Wszystkie pieniądze są przeznaczone na wyjazdy, które
              nie kosztują 90zł, tylko 50.

              Kończąc, jak zobaczysz na mieście plakat wydrukowany na atramentowej
              drukarce z hasłem „Wszyscy na Widzew”, albo spotkasz w Internecie
              kolorową grafikę, zaproszenie na mecz, pomyśl, że to właśnie komuś z
              młyna zależy, żebyś przyszedł na następny mecz i razem z nami stanął
              na trybunie. Nie jesteś dla nas klientem Wisły, tylko jednym z Nas.

              Śpiewając „Wisła to My”, chodzi tak samo o mnie jak i Ciebie.
    • tomas7771 Re: Oświadczenie kibiców w sprawie decyzji zarząd 21.05.09, 16:37
      GKS Bełchatów żył ponad stan, teraz zbada to prokuratura
      region / GKSBełchatów / sport / piłkanożna
      Straty spółki Skarbu Państwa sięgające nawet 4 mln złotych! Wydatki
      niewspółmierne do możliwości sportowych i osiągniętego celu. Niegospodarność
      zarządu, która odbijać się będzie na codziennej działalności klubu co najmniej
      przez najbliższe dwa lata. Czy to już koniec marzeń o potędze PGE GKS Bełchatów?

      Zatrważające wieści wychodzą na światło dzienne z klubu ekstraklasy, który
      jeszcze dwa sezony temu miał ogromne ambicje podbicia piłkarskiej Polski i
      działał w myśl zasady, że cel uświęca środki. Bełchatów, walcząc o mistrzostwo z
      Zagłębiem Lubin w 2007 roku, nie liczył się z groszem.

      Ówczesny prezes klubu Jerzy Ożóg podpisywał z zawodnikami horrendalne, jak na
      warunki skromnego klubu z 60-tysięcznego miasta, kontrakty liczone w setkach
      tysięcy euro i należące do jednych z najwyższych w polskiej ekstraklasie.
      Klubowe gwiazdy (Radosław Matusiak, Łukasz Garguła czy Dawid Nowak) poza
      gwarantowanymi pieniędzmi z wysokich umów i premii meczowych otrzymywali
      dodatkowo specjalne bonusy w formie tak zwanych wyjściówek sięgających 10-12
      tys. zł za postawienie nogi na boisku, bez względu na rezultat, którym kończyło
      się spotkanie.

      Obwarowanie umowy różnymi aneksami z trenerem GKS Orestem Lenczykiem, na które
      przystał prezes Ożóg i późniejsze zerwanie tego kontraktu z winy klubu naraziło
      spółkę na stratę kilkuset tysięcy złotych. Szkoleniowiec z Krakowa ubiega się
      teraz w sądzie o wypłacenie astronomicznego odszkodowania. W PGE mają nadzieję,
      że uda się jednak podważyć argumenty trenera i zatrzymają w klubowej kasie
      blisko milion złotych.

      Prezes Ożóg w imieniu zarządu klubu zawierał umowy jednoosobowo bez
      jakiejkolwiek kontroli i dozoru. Mógł więc zatrudnić w klubie, kogo chciał i
      płacić za to, co tylko uznał za stosowne. Na jaw wyszło właśnie, że z PGE GKS
      umowę miał i na jej podstawie pobierał comiesięczne sowite wynagrodzenie w
      wysokości kilku tysięcy złotych, ale bez konieczności świadczenia pracy Janusz
      Matusiak, ojciec Radosława, obecny wiceprezes PZPN i pierwszoligowej Wisły
      Płock, gdzie prezesem niedawno został nie kto inny tylko były szef Bełchatowa -
      Jerzy Ożóg.

      Były prezes Bełchatowa tłumaczy, że zatrudnienie Janusza Matusiaka w PGE GKS
      wynikało z pewnych ustaleń na szczeblu holdingu.

      - Jednak kto był za to odpowiedzialny, nie potrafię powiedzieć - wyjaśnia Ożóg i
      dodaje: - Firmy dobierają sobie i korzystają z usług różnych konsultantów. Być
      może pan Matusiak spełniał w PGE właśnie taką rolę.

      Ożóg też nie ma sobie nic do zarzucenia w prowadzeniu rozrzutnej działalności w
      Bełchatowie.

      - Absolutnie nie mogę mieć innego zdania - twierdzi były prezes GKS. - Każde
      pieniądze wydane w sporcie można uznać za roztrwonione albo też pożytecznie
      zainwestowane. Wszystko zależy od celów, jakie postawi się przed drużyną i
      możliwości ich realizacji. Nigdy też nie ma gwarancji, że przy założonych
      nakładach osiągnie się spodziewany wynik.

      Co do umowy z Lenczykiem Ożóg ma proste wytłumaczenie: - Kontrakt zawierałem,
      ale nie ja go zrywałem.



      Pierwszy audyt w GKS, zlecony jeszcze w czasie prezesury Ożoga, nie wykazał
      żadnych uchybień w działalności spółki. Drugi, sporządzony na zlecenie obecnego
      zarządu klubu, zawierał całkiem inną ocenę - stwierdzono nieuzasadnione wydatki
      w kwocie kilkuset tysięcy złotych.

      Sprawę działania na szkodę spółki przekazano już ponoć prokuraturze rejonowej w
      Bełchatowie.

      - Nie potwierdzam i nie będę tego komentował. Wstrzymuję się z jakimikolwiek
      opiniami. Na chwilę obecną nie ma sprawy do dyskusji - oznajmia obecny prezes
      GKS Andrzej Zajewski.



      Jacek Kmiecik POLSKA Dziennik Łódzki
    • michal_wisla Odpowiedź na "Moje oświadczenie" cz.1 21.05.09, 18:11
      Na wstępie chciałbym przywitać Cię serdecznie drogi "kibicu Wisły", który to
      napisałeś swoje "oświadczenie" w sprawie ostatnich wydarzeń. Z zaciekawieniem
      przeczytałem Twój post (tak jak zawsze chętnie czytam wypowiedzi kibiców z takim
      dużym stażem, bo o takich w naszym mieście niezwykle ciężko) i postaram się
      naświetlić Ci, nieco inny sposób rozumowania i podejścia do pewnych spraw, niż
      ten który Ty przedstawiłeś, a także wyjaśnić kilka tematów, w których moim
      zdaniem minąłeś się z prawdą :) (Mam nadzieję, że post za chwilę nie zniknie)

      1. Sprawa "piknikowców" i rzekomego traktowania ich bez szacunku przez
      Stowarzyszenie.

      Zacznę od tego, że "prawdziwi kibice" jak to pięknie i trafnie określiłeś
      rozróżniają więcej grup kibiców, niż robią to media, które bardzo upraszczają
      ten podział. Ty - zgodnie z tym, co mogę przeczytać - z pewnością nie zaliczasz
      się do "piknikowców", za to jesteś po prostu "sympatykiem". Czym różni się
      sympatyk od piknika? Ano tym, że Ty po prostu jesteś kibicem, a piknik nie.
      Kibic to ktoś, kto interesuje się klubem (jak widać po Twoim wpisie interesujesz
      się i to bardzo), życzy mu dobrze, a swoje intencje wprowadza w życie
      konkretnymi czynami (tu za przykład może posłużyć to, że jak sam stwierdziłeś
      czasem - gry robi to cały stadion - dopingujesz). Taki kibic również potrafi
      poświecić coś dla klubu - np. przyjść na mecz kiedy pada deszcz, wydać 5zł
      więcej na bilet kiedy jest taka potrzeba, przekonywać znajomych, że warto
      chodzić na mecze i że WISŁA to nasze dobro wspólne (lub po prostu poświęcić parę
      minut na napisanie sensownego posta na forum, który ma wprowadzić jakieś
      pozytywne zmiany ;) ). I naprawdę sądzisz, że my - fanatycy - nie chcemy takich
      ludzie na stadionie? Otóż chcemy i to bardzo. Dlatego właśnie rozklejamy na
      mieście plakaty informujące o meczach (przecież nie dla fanatyków, bo oni wiedzą
      kiedy jest mecz), dlatego wymyśliliśmy i współorganizowaliśmy akcje z koszulkami
      "Mój Płock - Moja Wisła", czy też darmowymi szalami na pamiętnym meczu z Wartą
      Poznań. Dla nas frekwencja jest moim zdaniem istotniejsza, niż dla prezesów
      klubu, którzy - jak pokazują ich działania - mają ten element tam gdzie słońce
      nie dochodzi. A jak zwiększyć znacząco frekwencje? No przecież nie da się tego
      zrobić samymi ludźmi, którzy lubią na meczu śpiewać, krzyczeć, lub robić oprawy,
      a w weekend ruszyć w Polskę za swoim klubem. Nie wolno jednak zapominać, że
      większość z fanatyków "zrekrutowało" się właśnie z grupy sympatyków - to raz, a
      dwa - na stadionie jest miejsce dla każdego: i dla tego który lubi przyjść na
      mecz po to, żeby obejrzeć i przeanalizować grę piłkarzy i dla tego, który oprócz
      oglądania piłki lubi jeszcze rywalizacje na polu ultras, bądź wspieranie
      piłkarzy donośnymi śpiewami. Nie ma natomiast - w mniemaniu prawdziwych kibiców
      - na stadionie miejsca dla piknikowców, czyli ludzi, którzy: na meczu jedyne co
      robią, to krytykują wszystko dookoła (słynne już wypowiedzi takich smutnych
      panów po meczach, kiedy Petrochemia w swoich najlepszych latach wygrywała 3:0 -
      "uuu słaby wynik, mało bramek"), nie potrafią zaangażować się w NIC pozytywnego
      (psują kartoniki, które ktoś przygotował, nie chce im się pomóc piłkarzom
      odpowiedzią "Wisła" kiedy młyn pyta "kto wygra mecz"), a jakby tego było mało to
      jeszcze potem wejdą na internet (z reguły neostrada za 1zł) i krytykują bez
      podstaw wszystko (np. ceny biletów choćby wynosiła 5zł, grę piłkarzy) i
      wszystkich (najczęściej ofiarą padają np. osoby, które poświęciły wcześniej
      kilka dni i sporo pieniędzy, aby przygotować jakąś miłą dla oka oprawę). Takich
      ludzi na prawdę nam nie potrzeba i ja osobiście wierzę, że nasz stadion, przy
      dobrej działalności klubu udałoby się zapełnić w 90% sympatykami i fanatykami (a
      wtedy te 10% pikników zniknęłoby w tłumie) - było tak np. w meczu z Motorem
      Lublin, czy też Lechią Gdańsk.

      2. Cieszę się, że podzielasz zdanie kibiców, na temat działań zarządu i nie
      dałeś sobie wmówić, że obecna sytuacja w klubie to wina stowarzyszenia, a
      płocczanie nie chcą chodzić na stadion, dlatego, że boją się "Chuliganów" (czyli
      de facto ostatnich, które zostały 500 osób na stadionie, bo wszyscy krzyczeli,
      aby Matusiak i Ożóg wy...nosili się z klubu).

      3. Piszesz: "z tego punktu widzenia popieram działania i podzielam
      irytację kibiców, widzących co dzieje się z ich klubem. Rozumiem, że czasem
      trzeba rzucić wiąchą albo porozmawiać po męsku, popieram trafne transparenty na
      meczu z GKP i inne działania mające skłonić władze miasta do zmiany polityki
      wyniszczającej klub."


      A widzisz - zarząd klubu nie rozumie, że czasem trzeba rzucić wiąchą, lub
      porozmawiać po męsku. Wręcz wszystkich, którzy śmieją wyrazić się w inny, niż
      słownikowy sposób określił mianem chuliganów, a męską rozmowę z piłkarzami
      (podczas której wydarzył się niepotrzebny i przykry incydent, ale o tym za
      chwilę) opisał tak, jakby horda rozwydrzonych kiboli zaatakowała i skopała Adama
      Majewskiego.
      I tu chciałbym się wypowiedzieć na temat tego zdarzenia. Zacznę od tego, że
      prezes SSKWP we wtorek rozmawiał z Mają, który opowiedział jak to wyglądało z
      jego strony i sam zainteresowany był wkurzony na to, że gazeta tak rozdmuchała
      sprawę, a klub wykorzystał incydent z nim związany, do zerwania umowy ze
      Stowarzyszeniem. Sprawa wyglądała tak, że kilka osób z "grupy mocnych wrażeń"
      poszło porozmawiać (po prostu, na stadion, a nie do żadnej srebrnej jak opisuje
      gazeta, czym po raz kolejny się kompromituje) z piłkarzami. Tematyka była
      powszechnie znana - padło kilka ostrych słów na temat ich postawy w poprzednich
      meczach (chyba nie muszę Ci wymieniać z jakimi drużynami "galacticos" i przy
      jakim zaangażowaniu przegrywali) oraz postawienie sprawy spadku jasno - jest
      niedopuszczalny i nie wyobrażamy sobie, żebyśmy mieli grać od przyszłego sezonu
      w III lidze (jakoś nie pasuje mi to nowe nazewnictwo :P ). Rozmowa była bardzo
      emocjonalna i padły niepotrzebne słowa Z OBU STRON, co w efekcie doprowadziło do
      tego, co znamy już z łam gazet.
      Osobiście potępiam takie zachowania, tymbardziej w stosunku do Majewskiego,
      którego (mimo tego, że podobnie jak Ty uważam, że obecnie rozmienia się na
      drobne) bardzo lubię i szanuję. Zauważ proszę, jednak że jeśli chodzi o
      Stowarzyszenie, to ta organizacja PRZEPROSIŁA zawodnika (mimo, że nie zrobił
      tego żaden z jej członków, a zarząd nic nie wiedział o planowanej "wizycie").
      Podobnie jak nic nie wiedział na temat jakichś zajść na imprezie miejskiej - o
      czym zresztą można przeczytać w oświadczeniu na stronie SSKWP.

      4. Z jednej strony mówisz, że rozumiesz, że czasem musi dojść do "męskich
      rozmów" między kibicami, a piłkarzami a z drugiej przywołujesz - zupełnie moim
      zdaniem nietrafiony przykład Zabrza. Podejrzewam, że sprawę znasz tylko i
      wyłącznie z "Gazety Wyborczej", a ponieważ nie chcę się powtarzać odsyłam Cię do
      oświadczenia Stowarzyszenia Kibiców Górnika Zabrze:
      stowarzyszenie.net/news.php

      Dodam tylko, że po obu tych spotkaniach piłkarze zarówno Górnika, jak i Wisły
      wygrali swoje mecze. Być może tylko taki sposób mobilizacji ma na nich jakiś
      wpływ, a trenerzy w obecnych czasach mają znikomy autorytet wśród pseudogwiazd
      polskiego futbolu?
      • michal_wisla Re: Odpowiedź na "Moje oświadczenie" cz.2 21.05.09, 18:14
        5. Piszesz, że jest kilka rzeczy, które nie pozwalają Ci w pełni solidaryzować
        się ze Stowarzyszeniem i "prawdziwymi kibicami". Jak każda organizacja i każdy
        człowiek - SSKWP również popełnia różne błędy. Niestety, w Płocku większość
        takich kibiców jak Ty uaktywnia się tylko i wyłącznie wtedy, gdy dzieje się coś
        złego. Mogę się mylić, ale niech zgadnę - nigdy wcześniej nie próbowałeś w żaden
        sposób zmieniać tej organizacji (która przecież ma reprezentować nas wszystkich
        - kibiców Wisły), a nawet nie uczestniczyłeś i nie pomagałeś w żadnej z akcji
        charytatywnych organizowanych przez SSKWP (akcja Miś, zbieranie żywności dla
        ubogich, oddawanie krwi) ? Łatwo
        jest krytykować, trudniej coś fajnego zrobić - tym bardziej w
        tym mieście. Płock jest specyficzny - mało w nim ludzi, którzy
        chcą coś robić bezinteresownie, za to bardzo dużo ludzi, którzy
        tylko czekają, żeby wbić szpilkę, podstawić nogę i skrytykować na forum
        (najczęściej anonimowo). Co do tolerowania przez SSKWP grupy
        chuliganów, to mogę Ci to wyjaśnić, lub odpowiedzieć na to
        pytanie, ale na pewno nie na tym forum. Chcę tylko, żebyś
        zauważył, że tam gdzie te grupy chuligańskie są silne, mamy
        obecnie w Polsce najlepszą atmosferę na stadionach, żadnych
        burd, a kluby dzięki zastrzykom finansowym z biletów i od
        sponsorów są coraz wyżej w tabeli (przykładów chyba nie muszę
        Ci podawać). Kolejnym błędem rzeczowym jest fakt, że łączysz
        zdemolowane autobusy z chuliganami. Otóż autobusów nie niszczą
        chuligani, tylko zwykłe menele, których obecnie (m.in. dzięki
        tym wstrętnym chuliganom) udało nam się pozbyć z naszej
        społeczności.
        6. Na koniec krótkie wyjaśnienie skąd złość na Gazetę Wyborczą.
        Zacznę od tego, że polscy kibice przygotowują właśnie
        ogólnopolski protest i kampanię anty-gazetową. Dlaczego to
        robią? Nie ma chyba innej grupy społecznej w tym kraju, która w
        tak krótkim czasie byłaby tak często atakowana, jak kibice
        piłkarscy. Czemu tak jest ? Tego nie sposób dokładnie określić,
        ale wiele przesłanek wskazuje na to, że nie jest to tylko
        wymyślona przez kilku redaktorów "wojna ideologiczna o polskie
        stadiony". Jak kiedyś określił Janusz Korwinn Mikke (pomijając
        jego niektóre pomysły, to ten artykuł był akurat trafny) -
        każde społeczeństwo potrzebuje mieć swoich "żydów" - grupę
        społeczną, po której spałowaniu przez policjantów nikt nie
        zastanowi się, czemu tak się stało, tylko radośnie przyklaśnie,
        na której wymiar sprawiedliwości może poprawić sobe statystyki,
        a przeciętny kowalski humor i swoje ego wypisując anonimowo
        komentarze "anty-kibolskie". BTW. sformułowanie "kibol"
        wymyślone przez Gazetę też ma swoją funkcję - ("Jak powszechnie
        wiadomo by jakas grupe zaatakowac,trzeba zmienic jej nazwe.W
        marcu 1968 Wladzuchna nie atakowala Zydow"tylko
        "Syjonistow".Dzisi nie atakuje sie-bron
        Boze-kibicow.Atakowanymi sa "kibole"). Większość społeczeństwa
        przyklaskiwała takim działaniom gazety, bo niestety wiele
        klubów strzelało sobie samobója (Legia-Wilno, rzucanie racami
        na murawę itd). Niektórzy zaczęli się dopiero zastanawiać nad
        słusznością takiej linii gazety w stosunku do kibiców dopiero
        po atakach na Lecha Poznań. W głowach niektórych pojawiły się
        pytania: jak to "kibole rządzą Lechem"? Przecież to obecnie
        najlepszy pod wieloma względami, a na pewno najlepszy pod
        względem atmosfery I BEZPIECZEŃSTWA na stadionie klub w Polsce.
        Przykładów bezpodstawnych ataków na kibiców przez GW możnaby
        mnożyć - żeby daleko nie szukać ostatnia sprawa na Górniku,
        gdzie wszyscy kibice nie widzieli problemu, zarząd klubu,
        trener i zawodnicy również (co więcej pojawiały się pozytywne
        opinie na temat kibiców z ich strony), za to gazeta musiała
        tworzyć własną rzeczywistość i przy okazji obrażać Torcidę
        nazywając ich "bandytami" itd. (Z tego co wiem Stowarzyszenie
        Górnika, właśnie przygotowuje proces dziennikarzom GW)
        Wracając do naszego podwórka i kończąc już ten długi
        (przepraszam :P ) wywód: Gazeta, dodatek płocki w mojej opinii
        często trafnie pisał o problemach klubu za rządów Matusiaka,
        jednak wiele rzeczy o których pisali to były pierdoły (przykład
        filtrów z wodą, których to koszt z każdym dniem zmieniał się na
        stronach wyborczej częściej niż pogoda za oknem). Relacje z
        meczów pisane były w taki sposób, który z pewnością nie
        zachęcał do przychodzenia na mecze. My - jako kibice - daliśmy
        Matusiakowi i Ożógowi szanse ( GW nie dawała im jej od
        początku) wierząc, że coś zmieni się na lepsze - wydawało nam
        się, że po Gancu i Kuberze nic gorszego naszemu klubowi trafić
        się nie mogło. Czas pokazał, że racje mieli dziennikarze GW,
        tylko, że teraz kiedy jest na to czas i moment, zamiast
        potwierdzić, to że GW zależy na Wiśle i chcą wywalić z klubu
        łódzki folwark, wolą oni kopiować oświadczenie zarządu Wisły,
        bez szansy wypowiedzenia się na ten temat zarządowi SSKWP.
        Czemu skoro Gazeta była anty-zarząd, teraz - kiedy już wszyscy
        kibice przekonali się, że dla łódzkiego folwarku nasze barwy i
        klub nic nie znaczą i chcą się ich pozbyć - nie pomoże w tym?
        Czemu nie zamieści na swoich łamach sprostowania, które
        pojawiło się na stronie SSKWP? Czemu nie umożliwi wypowiedzenie
        się na ten temat Jacky-emu? Bo co? Prawda i dobro klubu już nie
        jest ważne? Pewnie ważniejsza jest ogólnopolska linia gazety...
    • Gość: degusta i zenua A przed meczem z Łęczną nasi "zawodowcy"... IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 21.05.09, 22:00
      Wklejam wpis z ForumSSKWP autorstwa Jack-ego:
      "Wracamy na razie na ziemię do naszej codzienności.


      Kilka godzin temu otrzymaliśmy informację, że w jednej z płockich
      pizzerii w centrum miasta bawi grupa piłkarzy Wisły.

      Od razu podjechaliśmy sprawdzić cynk i rzeczywiście - do meczu z
      Górnikiem w znakomitej atmosferze przy stole zastawionym piwem i
      pizzą „przygotowywali się” zawodowi piłkarze:

      - zawodowiec Ragaman
      - zawodowiec Dettlaff
      - zawodowiec Chwastek
      - zawodowiec Szabat
      - zawodowiec Wyszogrodzki
      - zawodowiec Kowalski
      - zawodowiec Gregorek
      - zawodowiec Wierzba

      Oczywiście mamy kilku świadków, którzy potwierdzą ów fakt.

      Gdy koledzy piłkarze dostrzegli naszego człowieka - browar, razem
      z „wysokokaloryczną i niezwykle zdrową zakąską sportową”
      błyskawicznie zniknął ze stołów, a w jego miejsce pojawiła się
      niewinna colka.

      Niestety na miejsce nie zdążył dojechać nikt z władz Wisły, a tam aż
      się prosiło o alkomat dla „zawodowców”!


      Mimo wszystko lekcja była wybitnie poglądowa.

      Przekonaliśmy się, że zatrudniono nam w klubie grajków nie tylko
      słabych piłkarsko, ale w dodatku prowadzących się jak zawodnicy, za
      przeproszeniem Bklasowych Bobrów Cierszewo, którzy w dupie mają tak
      swoich pracodawców jak i kibiców.


      Ciekawi jesteśmy reakcji na dzisiejsze wydarzenie tak radykalnego
      wobec nas zarządu Klubu. A może znowu usłyszymy, że to nasza wina i
      żebyśmy się nie wpieprzali.."

Popularne wątki

Nie pamiętasz hasła

lub ?

 

Nie masz jeszcze konta? Zarejestruj się

Nakarm Pajacyka