"Ataku" komarów doświadczyłem tylko jeden raz, jakoś po 20.00 na spacerze.
Zresztą miejscowi zapowiadali nam, że to komary bardzo wybredne i nie biorą się
za byle kogo;). Osy, bo to pewnie też interesuje, w dość skromnej, rzekłbym
śladowej ilości ;)zlatywały się czasem przy basenach gdy jakiś Anglik (!) wylał
Colę lub zostawił resztki słodkości przy leżaku. Ale i one powąchały,
popatrzyły, coś pewnie skubnęły i zwykle nie robiły wokół siebie tyle szumu, co
nasze krajowe panienki ;)
Agora S.A. - wydawca portalu Gazeta.pl nie ponosi odpowiedzialności za treść wypowiedzi zamieszczanych przez użytkowników Forum. Osoby zamieszczające wypowiedzi naruszające prawo lub prawem chronione dobra osób trzecich mogą ponieść z tego tytułu odpowiedzialność karną lub cywilną. Regulamin.