śmierć na wesoło Dodaj do ulubionych

  • drzewko
  • od najstarszego
  • od najnowszego
  • drzewko odwrotne
  • moi drodzy, czy można znaleźć jakiś humor w tym wszystkkim stojąc w obliczu śmierci , na razie pytam cudzej, bo w obliczu swojej to nikt z was pewnie jeszcze nie próbował.
    Tak się składa, że moja mama wybiera się na tamten świat, a ja mam jakieś żale o to ,że za szybko, że dlaczego akurat teraz i w ten sposób, że to żadne wesołe wydarzenie.
    Ale dlaczego tak myślę? Przecież nigdy nie byłam fanką tego tutaj ziemskiego naszego pobywania.Ciekawe, czy ona , tak wierząca kobieta, ma teraz zagwozdkę, może wolałaby nie pchać się do tego raju na górze.

    Pewnie to prawda, że każdy umiera sam. Reszta chodzi wkoło niego na palcach, poszeptuje po kątach i ma przerażone miny. Nie chciałabym tego dla siebie, wolałabym stypę jeszcze za życia.
    Moża to za dużo na forum otwarte, ale jest mi ciężko ze swoimi niewesołymi myślami i się zastanawiam, jak się odgiąć.
    • wiesz co wydaje mi sie najwazniejsze w takiej sytuacji?
      głebokie przeswiadczenie,ze nic nie zaniedbalas wobec Mamy
      niepowetowane poczucie winy wzbudza fakt,ze moglas cos zrobic a nie zrobiłas;
      ze moglas sie pozegnać ,byc z Nią -a nie zrobilas tego.jest to pewnie irracjonalne-bo przeciez potem nadal będziesz teskniła i załowała jeszcze innych chwil ,ktore zmarnowałas.
      Mój syn po smierci swojej matki załował,ze wielokrotnie bywal w miejscowosci gdzie ona mieszkala a nie odwiedził Jej.a potem zmarla i koniec.
      • to akurat, Krytyku, jest przeświadczenie bardzo subiektywne i indywidualne. Jak ktoś się uprze to w zasadzie nie osiągnie takiego przeświadczenia nigdy. Bo gdzie jest limit: oddanie nerki, oddanie dwóche nerek? zostawienie swojego życia, pracy , domu w opiekowaniu się starym niemowlakiem?
        Możliwości jest wiele.
        Ja mówię o tym ,że dlaczego ktoś żałuje czyjegoś gównianego życia? Czy nie należy radować się, ze zmierza ono ku końcowi i po drugiej stronie nie będzie tego, co było?
        Czy też tak mała wiara w człowieku na temat rzekomego boga ktory trzyma nareszcie w zanadrzu same cukierki, że wszystkim rzedną miny, kiedy zbliża się nareszcie okazja spotkania z Dobrym Wujkiem?

        Czy zdarzyło ci się Krytyku np. żałować kogoś, że nie był jakoś szczególnie w swoim życiu kochany, ani chołubiony, ale sam też nie potrafiłbyś go kochać i chołubić?
        Chyba stąd się bierze mój, nie bójmy się tego słowa, ból. Żal za czyimś życiem, że nie było dostatecznie fajne w moim rozumieniu fajności.

        Ale też z drugiej strony, co to znaczy mieć fajne życie? Móc kupić sobie za pieniądze więcej wakacji, w których starasz się naczerpać życia, takiego jakie chciałbyś wieść, żeby ci starczyło na rok życia jakie musisz wieść :-))) Dobre to wszystko!
        Ech, dzięki Krytyku, chyba sama już doszłam do konkluzji odpowiednich.
        • w kazdym drugim czlowieku jest czastka nas samych.przeciez wiemy,ze nasz placz jest opłakiwaniem nas samych w tej małej cząstce,w tej oddalajacej sie do nicosci identycznosci.w przypadku matki czy ojca nie chodzi o innego przypadkowego człowieka,ten smutek wyplywa z bólu niezaistnialych róznych fajnych sytuacji.im gorsze te relacje wychowacze byly tym wiekszy ból okradzenia mnie z tych wszystkich wspanialosci.smutek wtedy jest podwojny-niefajnosci i okrojonosci innego zycia,kiedyś najbliższego przecież ,a zdrugiej strony- zalu ,ze ja z tych wspanialosci mozliwych i rozwijajacych nie wynioslem tego co inni w tej fazie zycia wynieśc mogli i zdołali..

          Czy zdarzyło ci się Krytyku np. żałować kogoś, że nie był jakoś szczególnie w s
          > woim życiu kochany, ani chołubiony, ale sam też nie potrafiłbyś go kochać i cho
          > łubić?
          Tak,zdarzyło mi sie.To ludzkie wspólczucie przebijało sie przez złośc i resentyment,za to ,ze zostalem pozbawiony tylu fajnych rzeczy juz na starcie.
    • moze nie wszystko musi byc wesole, przynajmniej nie od razu

      pozdrawiam, jak mskaik prawie ;), serdecznie
      • Imszczysław!!! Tak się cieszę, że żyjesz, dobrze ,że jesteś.
        • dziekuje Malgosiu ... zyje, bo nie mam wyjscia. Smierc tez nie jest koncem zycia, zycie nie ma drugiego bieguna w postaci smierci ... istnieje tylko zycie a smierc jest najwieksza iluzja jakiej doswiadczamy ... I AM powiedzial mi to kiedys we snie ...
    • -Kamienie moga gadac ? - Pytam Ediij Dore, legendarna jakucka uzdrowicielke i nauczycielke, ktora nie lubi nazywac siebie szamanka, zreszta na nia nie wyglada, bo ubiera sie jak wszyscy.
      - Tak. Sa kamienie,ktore maja potezna sile, moc.Mam ich duzo, ale nie sa do ozdoby.To kamienie robocze. Zostaly przyslane z nieba. Z kazdym przychodzi do mnie nowa sila,moc, doswiadczenie. Niosa w sobie ogromna ilosc informacji zbieranych przez wieki, tysiace, miliony lat. Kamienie sa jak ksiazki, tylko nie kazdy moze je czytac.
      - Powinienm sie was bac ? - pytam niby zartem. - Bo wszystko o mnie wiecie.
      - Wiem. Ja wszystko widze. Widze dwa drzewa przed twoim domem. Z jednej strony brzoza, z drugiej choinka. Widze mateczke rzeke, ktora przekraczasz, jadac do pracy. ALe rzadko tam bywasz. Widze twoj zolty rower, nowa ksiazke w zielonej okladce ze zlotymi literami. I widze, kim byles, zanim sie urodziles, oraz jak i kiedy umrzesz. Ale tego nikomu nie mowie. Nawet tym, ktorym zostalo bardzo niewiele zycia.
      - Wiecie, jak bedzie z kazdym ?
      - Tak. Ja to widze, ale to bardzo niestosowne pytania. Nie wolno pytac o smierc. To grzech. O tym nawet nie wolno myslec. Szczegolnie tobie, bo przed toba nadzwyczajnie duzo roboty, morze pomyslow, zadan..Potem dopiero dusza kazdego z nas na jakis czas wraca na swoje miejsce. Czlowiek nie umiera. Umiera tylko jego cialo. Potwierdze ci cos, o czym wiesz...
      - Ostroznie, Ediij. To moga byc ostatnie slowa w moje ksiazce o strasznej Kolymie.
      - Smierci nie ma....
    • gdzieś tam w tym wszystki jest jakiś humor, paradox wyłazi na wierzch. na stypie po moim ojcu zaczęli sobie żartować, że groby powinnybyć z multimedialnym ekranem na zdjęcia i filmy o zmarłym. faktycznie więcej boli przed niż po. pozdrawiam. to nie jest forum otwarte. nie znam nikogo oprócz siebie i kryśki, kto by tu zaglądał i wiedział , że tu są tacy a tacy i że ci to ci. no wiesz.
      • a kogo do Lomianek odwoziles lachmyto ?????
        • no tak ale ty to jesteś z kręgu znajomych stąd. ja mówie o takich, których wiesz...... no jak to wytłumaczyć ?? ja stąd spotkałem wliczając kryśke 4 osoby - to one wiadomo, że się nie liczą, chodzi o panią z lodziarni, parkingowego, sąsiada z góry. rozumiesz wiesz. i bardzo prosze nie łachmyto. łachudro to juz jakoś bardziej ....
          • buahahahahahahaha, sorry pacunku, wiesz ze cie kocham i twoja kryske tez ... ja juz tak musze troszke pomyjami w twarz, zeby sie nie znudzilo ...
    • Skoro mama jest wierząca, to smierć pewnie nie jest dla niej taka straszna, jest przejsciem do zycia wiecznego. Pewnie ma nadzieję na spotkanie z Bogiem, na koniec cierpienia, na wieczne szczęście.
      A czy rozmawiasz na ten temat z mamą? Czy są przy niej bliscy, czy nie jest osamotniona w swoim umieraniu? Czy ktoś modli sie za jej ostatnie chwile, czy miała okazje do ostatniej spowiedzi i namaszczenie chorych?
      --
      inspiracjemoje.blogspot.com/

Wysyłaj powiadomienia o nowych wpisach na forum na e-mail:

Aby uprościć zarządzanie powiadomieniami zaloguj się lub zarejestruj się.

lub anuluj

Zaloguj się

Nie pamiętasz hasła lub loginu ?

Nie masz jeszcze konta? Zarejestruj się

Bestsellery

Agora S.A. - wydawca portalu Gazeta.pl nie ponosi odpowiedzialności za treść wypowiedzi zamieszczanych przez użytkowników Forum. Osoby zamieszczające wypowiedzi naruszające prawo lub prawem chronione dobra osób trzecich mogą ponieść z tego tytułu odpowiedzialność karną lub cywilną. Regulamin.