IP: *.internetdsl.tpnet.pl 21.08.06, 14:46
Zamieszczam link do wstrząsającego wątku na dogomanii - uważajmy komu
oddajemy zwierzęta...
www.dogomania.pl/forum/showthread.php?t=29280
Edytor zaawansowany
  • m_orsetti 21.08.06, 15:39
    Wklejam streszczenie Lavinii. UWAżAJCIE KOMU PRZEKAZUJECIE PSY.

    "zakładam ten wątek ku przestrodze i dla informacji - jesli jest tu ktoś z
    mediów, lub z doświadczeniem prawniczym, to wszelka pomoc będzie przydatna.

    Golden Ozzy, znaleziony przez dziewczynę z dogomanii, trafił do domu
    tymczasowego. Był zabiedzony, brudny, okazało się także, że najprawdopodobniej
    miał raką jąder, miał jednak wielką wolę życia i wszystko wskazywało na to, ze
    pod dobrą opieką dojdzie do siebie....

    w wyniku ogłoszenia do GW zgłosiła się osoba, która chciała Ozziego przygarnąć
    na stałe, dla rodziców, którzy ponoć stracili takiego samego psa w wypadku. Ozzy
    więc pojechał do nowego, wydawało się, wspaniałego domu.......

    ponieważ nowa właścicielka psa nie przekazywała o nim zadnych informacji,
    dziewczyny zaczęły się niepokoić - potrzebne były konsultacje weterynaryjne i
    dalsza specjalistyczna opieka. Po wielu telefonach i rozmowach, niedomówieniach
    i kłamstwach, okazało się , że pies nie żyje - nowa właścicielka stwierdziła, że
    "zdechł, bo nie dostał antybiotyku"...

    opsoby zaangażowane w sprawę psa nie przyjęły tych wyjaśnień do wiadomości -
    zmusiły tę dziewczynę, po brawurowo przeprowadzonej, utajnionej akcji, do
    wskazania miejsca pochówku psa. Po odkopaniu zwłok, zawieziono Ozziego na AR we
    Wrocławiu, na sekcję.

    dziś nadeszły wyniki - pies został bestialsko zakatowany tępym narzędziem, miał
    rozległe obrażenia wewnętrzne, mnóstwo złamań. Po skatowaniu żył jeszcze kilka
    godzin, nie wiadomo, czy nie został pochowany żywcem. Tyle suche fakty.

    cała historia rozegrała się w przeciągu jednego tygodnia. Osoba, która psa
    zaadoptowała, nie wykazała cienia skruchy, odrobiny jakichkolwiek ludzkich
    uczuć, oczywiście twierdząc cały czas, że pies nie przeżył, bo nie podano mu
    leków. W tej chwili trwa akcja nagłaśniania tej sprawy w mediach, zawiadomiono
    również Prokuraturę i policję,oraz TOZ. Jeśli możecie pomóc - pomóżcie. Cała
    historia opisana jest na dogomanii, na psach w potrzebie. Nie wklejam linku, ale
    kto będzie chciał, to znajdzie ten temat. Są tam też zamieszczone bardzo
    drastyczne zdjęcia psa po śmierci, oraz dokładny opis wyników sekcji zwłok.

    mimo to, ze wiele osób na tym forum ma złe skojarzenia z dogomanią, uważam, że
    wszyscy miłośnicy zwierząt powinni się zjednoczyć w takiej sprawie. Dlatego też
    ponawiam apel o pomoc - osoby zaangażowane bezpośrednio w sprawę Ozziego, są
    widoczne na dogomanii, można się z nimi skontaktować poprzez pw."

    Monika
  • Gość: alicja_warsaw IP: *.chello.pl 21.08.06, 22:50
    O mój Boże!!! Czytam i oczom nie wierzę... Zaraz mam przed oczami te wszystkie
    koty i psy, którym pomogłam znaleźć dom...
    Musisz - KONIECZNIE - informowac nas forumowiczów na bieżąco jak się sprawa
    toczy. Moim zdaniem dziewczyna powinna mieć sprawę karną, sądzę, że powie kto
    tego psa zakatował - bo nie sądzę, żeby zrobiła to własnoręcznie, chociaż
    choleera ją tam wie...
    Powiedz nam czy sprawie został nadany bieg, czy sprawa trafiła na policję i jak
    się obecnie toczy.
    Moim zdaniem należałoby tego typu przypadki nagłośnić w mediach, żeby ludzie nie
    czuli się bezkarni.
    No po prostu nie mam słów - powinna dostać wpierdy aż miło.
    Włos się jeży na głowie:(
  • m_orsetti 21.08.06, 23:50
    Witaj Alicjo

    Zajrzyj tu:

    www.dogomania.pl/forum/showthread.php?t=29280

    Pod podanym linkiem jest wątek Ozziego- i wszystkie działania podjęte przez
    społeczność.

    Serdeczności

    Monika
  • m_orsetti 21.08.06, 15:43
    Cytat z postu Krzysia pilotującego sprawę:

    "Po pierwsze bo musze o tym napisać- sekcja zwłok nie wyklucza, iż udział w
    śmierci mają środki gryzobójcze, jest na to według lekarza 1-2% szansy. Dla
    pewności zleciłem od razu badania farmakologiczne, wyniki będą z około 3 dni. Po
    tych badanich lekarz ma wykluczyc taka wersje.

    Przyczyną śmierci były generalnie obrażenia wewnętrzne, orientacyjny moment
    zgonu: sroda

    Pies został skatowany tępym narzędziem, być może była to łopata, być może inne
    narzędzia,.

    Wylewy widoczne na zdjęciach to nie sprawa rozkładu ciała, tylko skutek wylewów
    wewnętrznych, Ulv zwracała uwagę, iż Ozziemu leciała krew z mordki w czasie jego
    przyjmowania w prosektorium. Nie wymieniając zapewne wszystkiego pies ma
    największe obrażenia oraz złamania: mostku, grzbietu, miednicy, podudzia
    kończyn, przedramię kości lewej, nie wiem czy to wszystko bo wiecie jaka
    człowiek ma świadomość jak słucha czegoś takiego.

    Przy tak rozległych obrażeniach zapytałem o możliwość wypadku, lekarz raczej
    wyklucza taką ewentualność, powtarzając, iż pies został skatowany celowo tępym
    narzędziem.

    Wszystkie obrażenia wyglądają na zadane tym samym czasie, czyli typowa egzekucja
    a nie powolne wykańczanie.

    Teraz chyba najgorsze!

    Ozzy przeżył tę egzekucję, według lekarza żył jeszcze kilka godzin. Chyba
    zdajemy sobie sprawę jak cierpiał przy takich obrażeniach (fuuuuckkkk). Widac ze
    psiak chciał dalej żyć nawet po takiej katordze, umarl kilka godzin później
    najprawdopodobniej na wskutek wylewów, być może został dobity, a być może poddał
    się jak zobaczył worek i kopany grob, albo co jeszcze gorsze umarł dopiero po
    zakopaniu. "

    Monika
  • m_orsetti 21.08.06, 16:01
    W związku z charakterem tego forum uważam, że przestroga powinna wisieć na samej
    górze. Podbijam wątek- i jeśli jest taka możliwość- proszę Szanownych
    Administratorów o przyszpilenie go- żeby każdy oddający psa do adopcji dostrzegł
    niebezpieczeństwo płynące z przekazania psa w kolejne ręce- i dobrze sprawdził
    "referencje" adoptującego.

    Z szacunkiem
    Monika
  • misia007 21.08.06, 17:21
    Nie potrafie tego zrozumiec,DLACZEGO?DZiewczyna zakatowała własnoręcznie, to sie
    nie mieści w glowie.Mam nadzieje, ze nie ujdzie jej to bezkarnie.
    --
    Ludzie dzielą się na tych, którzy lubią koty
    i na pokrzywdzonych przez los.
  • m_orsetti 21.08.06, 18:40
    A dlaczego 14 - latek zgwałcił i zabił swoją o rok młodszą koleżankę.... ? Nie
    umiem tego zrozumieć- tak samo, jak nie umiem zrozumieć okrucieństwa wobec
    zwierząt... Jest wiele bezsensownych działań. A przyczyna najgorszych jest
    bezduszność lub głupota.

    Dlatego trzeba strasznie uważać. I być wobec adoptujących bardzo podejrzliwym.
    Ci uczciwi- którzy chcą dać miłość i dobro- zapewne zrozumieją trudności.

    Nie każdy kandydat do przygarnięcia to pełen serca dla zwierząt dobroczyńca.
    Niektórzy to sataniści, którzy dokonują na zwierzętach egzekucji rytualnych-
    zwłaszcza na tych chorych i słabszych niż inne, inni zaś- dzieci wychowane
    "bezstresowo", następni to bezmózgowia, które wymieniają sobie psy i koty na
    nowe, gdy poprzednie dorosną. Potem się wstydzą oddać kolejnego psa- lepiej
    zarąbać siekierą i jeszcze żyjącego zakopać. Prawda?

    Sa też cudowni, wpsaniali ludzie, którzy kochają zwierzęta i mają nadmiar
    miłości i czułości do zaofiarowania komuś bezbronnemu i zależnemu od nich
    samych... Tacy zrozumieją, że osoba, która przekazuje im zwierzę chce się
    przekonać w jakie ręce je oddaje.

    Monika
  • Gość: deodyma IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 21.08.06, 19:44
    mnie sie to prostu w glowie nie miesci! czy ta dziewucha jest tak w ogole
    normalna? na to wyglada, ze nie. i zdaje sie, ze jej rodzice swietnie zdaja
    sobie z tego sprawe.
  • Gość: alicja_warsaw IP: *.chello.pl 21.08.06, 22:52
    No normalnie nie moge tego przeżyć! Sama chętnie bym jej napluła w twarz...
  • Gość: m IP: 81.219.156.* 21.08.06, 23:08
    Ozzy .. okrutna tragedia.. :(
    SPRAWIEDLIWOSCI!!!!!!!!
  • umfana 21.08.06, 23:22
    <*>
  • Gość: alicja_warsaw IP: *.chello.pl 22.08.06, 00:13
    JESTEM TAKA BEZSILNA - SZLAG TO TRAFI NO...
  • kiczulka 22.08.06, 22:48
    Czytam ten watek na dogomanii.... brak slow...
  • rudzia20 23.08.06, 05:42
    rozsyłajcie linki gdzie się da!!!!! To nie może ujść bezkarnie!!!!!!!!!
    --
    Goldenowo:)
    Wpadlam!!
  • Gość: m IP: 81.219.156.* 23.08.06, 20:22
    ..sprawiedliwości..!!!
  • Gość: gość IP: *.internetdsl.tpnet.pl 31.08.06, 07:52
    Ten, kto to zrobił nie jest człowiekiem.
  • deodyma 31.08.06, 08:20
    no i wiadomo cos wiecej na temat tej sprawy? co z wynikami? z tego co sie
    orientuje to w piatek lub w poniedzialek mialy byc wyniki sekcji z Wroclawia?
  • pixie65 31.08.06, 09:23
    Wczoraj Krzysztof na dogomanii poinformował, że są już oficjalne wyniki sekcji.
    Zostały przekazane tam gdzie trzeba. Oprócz tego co było wiadomo nieoficjalnie
    już wcześniej o przyczynach śmierci Ozzy'ego, stwierdzono, że pies NIE ZOSTAŁ
    UŚPIONY.....TOZ miał wystąpić z wnioskiem o aresztowanie Agnieszki W. na czas
    prowadzenia śledztwa. Krzysztof apelował do lubińskiego weta, żeby jeszcze raz
    przemyślał to co powiedział o uśpieniu Ozzy'ego...
  • Gość: Gość IP: *.internetdsl.tpnet.pl 31.08.06, 14:43
    Prawidłowo areszt, a po udowodnieniu winy kara wiezięnia!!! i to nie w
    zawieszeniu!!! Może byłoby to przestrogą dla innych bestii w ludzkiej skórze.
  • deodyma 31.08.06, 22:41
    ze pies nie zostal uspiony, to widac na pierwszy rzut oka. bo i niby skad tyle
    krwi? zdjecia nie klamia.
  • m_orsetti 31.08.06, 22:48
    KATEDRA ANATOMII PATOLOGICZNEJ, PATOFIZJOLOGII
    MIKROBIOLOGII I WETERYNARII SĄDOWEJ
    WYDZIAŁU MEDYCYNY WETERYNARYJNEJ
    AKADEMII ROLNICZEJ WE WROCŁAWIU
    50-375 WROCŁAW, ul. C.K. NORWIDA 31
    tel. 3205-256
    Protokół badania


    Numer 436/06
    Data: 2006-08-28
    Właściciel: Ob. Krzysztof Ł., ul.................... Kraków
    Wywiad: pies został zakopany i po ekshumacji dostarczony do sekcji
    Badajacy: Prof. dr hab. Janusz A. Madej

    Rozpoznanie:
    Badanie sekcyjne wykonano po odkopaniu zwłok z gleby piaszczystej, a więc łączny
    czas od momentu śmierci wynosił ok. 5-6 dób. Badaniem sekcyjnym stwierdzono:
    liczne, duże wylewy krwi w obrębie podskórza oraz mięśni szkieletowych z
    towarzyszącym im galaretowatym obrzękiem tkanki łącznej na grzbiecie w okolic
    łopatek i kości krzyżowej, mostku, obu kończyn tylnych oraz kończyny przedniej
    lewej. Rozstrzeń serca oraz zwyrodnienie miąższowe mięśnia sercowego,
    autolityczny rozkład płuc, wątroby oraz przewodu pokarmowego, guz nowotworowy
    jądra/nasieniak-seminoma/ z pojedynczym przerzutem do głowy śledziony. Zmian
    morfologicznych podania "morbitalu" nie stwierdzono.

    Badanie toksykologiczne nr. bad. 75/06 wykonano w Katedrze Biochemii
    Farmakologii i Toksykologii AR we Wrocławiu, w kierunku pochodnych kumaryny dało
    wynik ujemny.

    Orzeczenie: u sekcjonowanego psa stwierdzono bardzo liczne i rozległe wylewy
    krwi tła urazowego, następowy wstrząs potraumatyczny oraz ostrą niewydolność serca.


    Kierownik
    Katedry Anatomii Patologicznej,
    Patofizjologii, Mikrobiologii
    i Weterynarii Sądowej
    Prof. dr hab Janusz A. Madej


    ***********************************************************************************

    www.lubin.naszemiasto.pl Wydarzenia • 1 września 2006

    Tajemnica Ozzy`ego

    To było jak egzekucja: ktoś bił psa tak długo, aż jego serce nie wytrzymało bólu
    i strachu

    Małgorzata Saganowicz wiozła Ozzy’ego do Lubina pewna, że u Agnieszki będzie mu
    dobrze. Zabiedzony, przeraźliwie chudy i poważnie chory golden retriever,
    którego znalazła na ulicy, miał mieć tu raj: dobrą panią i dom z ogrodem.
    Wróciła do domu bez zwierzaka. Tęskniła. „Całą noc nie spałam, myślałam o Was” –
    napisała do Agnieszki z samego rana.
    „Hej, Gosia, ja też nie spałam, bo z pieskiem było nie najlepiej, nie mógł spać
    i się męczył” – odpisała Agnieszka. Był czwartek, godzina 7.20.
    Ozzy już wtedy był martwy. Tak ustalił prof. Janusz Madej z Akademii Rolniczej
    we Wrocławiu, który wykonał sekcję zwłok. Agnieszka zaprzecza. – Wrabiają mnie –
    powtarza.
    Sympatyczna, ciepła, wrażliwa
    Ta historia zaczęła się w niedzielę 13 sierpnia. Bezdomny Ozzy błąkał się po
    Lubaniu. Małgosia znalazła go i zabrała do domu, bo wiedziała, że bez ludzkiej
    pomocy nie przeżyje. Miał raka jąder, zapalenie skóry, chore płuca. Przez
    dogomanię. pl – internetowy portal dla miłośników psów – dotarła do Ani Woźniak
    z Zabrza, która zaoferowała kąt dla znajdy i pomoc w poszukiwaniu nowego domu.
    Razem dały ogłoszenie do prasy. Zgłosiła się 20-letnia Agnieszka W. z Lubina.
    Sympatyczna, ciepła, wrażliwa – tak o niej myślały.
    Bardzo chciała psa. Była gotowa wyleczyć go z nowotworu. Opowiadała, że jej
    rodzice mieli takiego samego goldena, ale wpadł pod samochód. W Kraśniku, gdzie
    mieszkali, Ozzy miałby idealne warunki do rekonwalescencji: spokój i przestrzeń.
    To przekonało dziewczyny z dogomanii.
    Gosia przywiozła Ozzy`ego do Lubina w środę 16 sierpnia około godziny 18.
    Agnieszka była zachwycona. Po drodze wstąpiła z psiakiem do weterynarza. Lekarz
    zapamiętał tę wizytę: wyszedł na zewnątrz, zobaczył chorą skórę i powiedział, że
    póki zapalanie nie minie, nie usunie nowotworu.
    – Taksówką wróciłam do domu – opowiada Agnieszka. – Ozzy zachowywał się cicho,
    nie szczekał. Na przemian tylko jadł i spał.
    Za cholerę nie oddam
    Dziewczyny z dogomanii zaczęły niepokoić się o Ozzy`ego już w czwartek, gdy
    okazało się, że zamiast do wiejskiego domu z podwórkiem trafił na II piętro w
    bloku. Nabrały podejrzeń, że Agnieszka coś kręci. Że zwleka z leczeniem. Słały
    esemes za esemesem: „Gdyby lekarz proponował Ci uśpienie, nie zgadzaj się”.
    Potem pełne złych przeczuć błagały, by zwróciła im psa. Miały drugiego goldena,
    który szukał domu, zdrowego i mniej kłopotliwego. Proponowały wymianę. Próbowały
    gróźb. „Za cholerę nie oddam wam Ozzy`eego” – odpisała wieczorem Agnieszka.
    Esemes o śmierci
    Gdy w piątek przysłała esemesa, że podczas spaceru Ozzy przestał oddychać, nikt
    nie uwierzył.
    – Pomyśleliśmy, że to wykręt, byśmy dali jej spokój – mówi Ania Woźniak.
    To wtedy zapadła błyskawiczna decyzja, by jechać do Agnieszki i zabrać jej
    zwierzaka. Dziewczyny poprosiły o pomoc Krzysztofa Łucjana z Krakowa. Pojechali
    razem jego samochodem. Było po dziesiątej wieczorem, gdy zadzwonili domofonem do
    mieszkania państwa W. Agnieszki nie było, ojciec nie chciał wpuścić gości do
    środka. Przeczekali do rana, a gdy wzeszło słońce, rozpoczęli poszukiwania
    dziewczyny. Po wielu telefonach znaleźli ją w Kraśniku pod Bolesławcem. Zgodziła
    się przyjechać do Lubina i pokazać miejsce pochówku.
    Zwłoki w worku
    – Cały czas sądziliśmy, że blefuje a Ozzy żyje – opowiada Krzysztof. – W Tesco
    kupiliśmy łopatę, rękawice i worki. Ładowaliśmy ten sprzęt do bagażnika i
    czekaliśmy, kiedy powie nam prawdę. A ona nic.
    Wskazała im drogę na działki. I miejsce wśród chaszczy, za ogrodzeniem
    zapuszczonego ogródka.
    – Ja już chyba sobie pójdę – powiedziała beznamiętnie, gdy zaczęli kopać.
    Pies leżał płytko, w różowym worku. Cyknęli trzy zdjęcia, nie wyjmując zwłok ze
    środka.
    – Szok – mówi Krzysztof Łucjan. – Zrobiłem dziurkę, by zobaczyć sierść i upewnić
    się, że to Ozzy. Nie miałem ochoty więcej oglądać.
    Z trupem w bagażniku pojechali do Wrocławia.
    Egzekucja
    Chcieli wiedzieć od kiedy nie żyje. Po drodze wstąpili do Akademii Rolniczej we
    Wrocławiu, by zlecić sekcję zwłok.
    Profesor Janusz Madej, który ją wykonał, z racji swej profesji musiał oglądać
    niejedną makabrę. Przyznaje jednak, że obrażenia Ozzy`ego zrobiły na nim wrażenie.
    – Jak żyję, czegoś takiego nie widziałem – mówi.
    Ozzy zdechł z powodu szoku potraumatycznego. Przed śmiercią był dotkliwie bity
    po całym ciele. Stąd obrzęki na łapach, karku, miednicy. Stare i chore psie
    serce tego nie wytrzymało.
    – Ciosy były zadawane w jednym czasie – relacjonuje Krzysztof. – Wyglądało to
    jak egzekucja. Pies przeżył ją. Zmarł kilka godzin później.
    Agnieszka zaprzecza. Szuka działkowców, którzy widzieli, że kiedy go grzebała,
    nie był zakrwawiony.
    Prosiła o morbital
    – Nie biłam go – płacze. – On został uśpiony. Mam świadków. To kolega i
    koleżanka, którzy pomagali mi pochować Ozzy’ego.
    Lekarz weterynarii pamięta, że w czwartek około godziny siedemnastej przyszła do
    niego młoda blondynka z wychudzonym, cierpiącym na raka jąder goldenem. Chciała,
    by go uśpił. Przekonująco opowiedziała, jak znalazła nieszczęśnika w
    podlubińskiej wsi Gola, przywiązanego sznurkiem do drzewa.
    – To był piękny pies, rasowy – mówi doktor. – Chciałem go leczyć. Pół godziny
    przekonywałem, że warto mu dać szansę. Płakała. Więc w końcu wykonałem zastrzyk
    z ksylazyny i morbitalu.
    Sekcja zwłok nie wykazała w ciele Ozzy`ego śladów morbitalu.
    – Nie jestem toksykologiem i nie wiem jak to wytłumaczyć – mówi weterynarz. –
    Być może tak się ten środek rozkłada w organiźmie. Nie spotkałem się z podobnym
    badaniem. Nie mam powodów by kłamać, lub kogoś kryć.
    Ofiara czy kat?
    Policja i prokuratura prowadzą postępowanie wyjaśniające. Organizacje broniące
    praw zwierząt ślą do Lubina zawiadomienia o przestępstwie. Fundacja Emir,
    ratująca bezpańskie psy, ufundowała 2 tysiące złotych nagrody dla świadka, który
    dostarczy istotnych dowodów w sprawie. Spontanicznie powstają strony poświęcone
    h
  • angiebe 11.09.06, 09:07
    ....
  • Gość: gość IP: *.internetdsl.tpnet.pl 12.09.06, 08:15
    Czy coś dzieje się dalej w sprawie Ozziego???

Popularne wątki

Nie pamiętasz hasła

lub ?

 

Nie masz jeszcze konta? Zarejestruj się

Nakarm Pajacyka