14.02.07, 13:12
Lubię koty. Szczególnie męską populację. Poszukuję młodego 3-6 miesięcznego
kotka. Najpierw musiałbym obejrzeć i się zapoznać, bo może się sobie nie
spodobamy... Usiłowałem znaleźć z ogłoszeń na "miau" i "allegro", ale ponieważ
nie chciałem obiecać,że kot nie będzie wychodził z domu, więc mi odmówiono.
Mogę obiecać, że zostanie wysterylizowany (TRUDNO).
Mieszkam w Otwocku, więc transport z Warszawy nie stanowi problemu.
Prosiłbym ewentuanych kandydatów zgłaszać na pocztę gazety.
Obserwuj wątek
    • Gość: miki Re: Kocurek IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 14.02.07, 13:29
      A odmawiając Ci wytłumaczyli dlaczego nie chcą dać kota do domu "wychodzącego"?
      Może jednak warto rozważyć opcję by kocurek był w domu?
      Pamiętaj, że kot wychodzący
      1. ma ogromną "szansę" zginąć pod kołami samochodu a to naprawdę okropna
      śmierć, często w męczarniach
      2. może zostać otruty lub pobity (osobiście pomagałam kociakowi, którego ktoś
      tak skopał, że mu oczko prawie na wierzch wyszło, niestety złych ludzi nie
      brakuje)
      3. może wdać się w walkę z innym kotem który jest nosicielem białaczki lub FIV
      a przez podrapanie są ogromne szanse na zarażenie (obecnie koleżanka ratuje
      kota który był na ulicy i w taki właśnie sposób nabawił się FIV)
      4. może się zarazić masą wirusówek od innych kotów na które niestety nie ma
      szczepionek

      Pamiętaj, że kota wychodzącego musisz regularnie szczepić i dość często
      odrobaczać. Koty wychodzące bardzo często nie dożywają nawet połowy
      przeciętnego kociego życia.
      • Gość: piootr3 Re: Kocurek IP: *.adsl.inetia.pl 14.02.07, 15:44
        Wytłumaczyli, wytłumaczyli... Tyle, że ja troszkę inaczej to widzę.
        Zyć dla kota, czy z kotem?
        Ja wolę żyć krócej, ale ciekawiej. Myślę,że kot również. To co proponujecie, to
        jest wegetacja, a nie życie. No ale każdy ma prawo do swojego zdania.
        Jeżeli chodzi o tłumaczenie, to mi już całkiem nieźle wytłumaczyłaś, bo
        rozmawialiśmy.
        Szukam kotka, a nie pouczeń. Za stary już jestem na to.
        • lena_zet Re: Kocurek 14.02.07, 15:57
          > Ja wolę żyć krócej, ale ciekawiej. Myślę,że kot również. To co proponujecie,
          to
          > jest wegetacja, a nie życie. No ale każdy ma prawo do swojego zdania.

          zapytaj swojego kota o zdanie a nie wpisuj swoje.Moje kociska są
          wysterylizowane, żyją w mieszkaniu, nie wychodzą.Nie widzę różnicy w ich
          zachowaniu porównując je do kotów mojej mamy, które są wychodzące
          (wykastrowane).Mało z tego-kocur mojej mamy został pogryziony przez psa i ma
          ciągłe alergie z powodu pogryzień przez pchły.Ot, taka różnica.
          • Gość: piootr3 Re: Kocurek IP: *.adsl.inetia.pl 14.02.07, 18:24
            Więc popouczaj swoją mamę, a nie mnie.
            Ja również widziałem koty, które były trzymane w domu. Kot jest myśliwym i
            potrzebuje terenu, a zresztą co ja będę pisał, przecież tylko Ty masz rację!
            Jedynie słuszny pogląd! Były różne jedynie słuszne racje. Czarna, czerwona,
            znowu czarna, a teraz jeszcze kocia!
            • lena_zet Re: Kocurek 14.02.07, 20:42
              oczywiscie, ze mam racje, moje koty moga potwierdzic :) jesli mieszkasz w domu
              z ogrodem, ok, rozumiem wychodzacego kota, jesli natomiast w mieszkaniu to ja
              bym ci kota nie dala, naprawde.

              >Kot jest myśliwym i
              > potrzebuje terenu

              moja mama miala 4 koty.Dwa zostaly zjedzone przez psa, o trzecim pisalam we
              wczesniejszym poscie, czwarty natomiast nie korzysta z wychodzenia na
              zewnatrz...no gdzie ten jego instynkt mysliwczy?
              Sa koty i koty i ja nie jestem za uszczesliwianiem na sile, jesli kot wychowany
              na dworze to jestem jak najbardziej za tym, byl mial mozliwosc wychodzenia cale
              zycie.Wiec jak sam widzisz, nie jestem fanatyczka, ale argumenty "zyj krocej a
              dosadniej" do mnie nie trafiaja.Udomowilismy psy i koty, wiec badzmy w jakims
              stopniu za nie odpowiedzialni.
              • Gość: piootr3 Re: Kocurek IP: *.adsl.inetia.pl 14.02.07, 21:22
                Wiem, że byś nie dała. Macie hyzia na punkcie kotów i traktujecie je, jak ludzi.
                Ale, to Wasz problem. Każdy kot był ze mną szczęśliwy, zresztą to nie o to
                chodzi. Szukam kota, jak tu nie znajdę, to znajdę gdzie indziej... Chyba jasno
                się wyraziłem i dalszych tego typu wypowiedzi prosiłbym nie zamieszczać.
                • lena_zet Re: Kocurek 14.02.07, 21:58
                  nie mam bzika, tylko pomagam bezdomnym, niechcianym kotom.... i uwierz, ze nie
                  po to je ratuje zeby mialy za moment zginac pod kolami auta lub zagryzione
                  przez psy.Potrafisz to zrozumiec?Napisz czy mieszkasz w domku czy w mieszkaniu.
                    • lena_zet Re: Kocurek 14.02.07, 22:49
                      piotrze.Nie dziw sie ludziom... Jutro zabieram kotke, ktorej brat zostal
                      rozjechany przez auto.Moja kotke znalazlam przy matce rozjechanej na drodze,
                      miala tylko 3 tygodnie... mieszkam w sosnowcu, gdzie kazdego dnia mijam zwloki
                      jakiegos kota, sporo tego, uwierz.Mam dwa kotki, nie zglupialy w domu, sa
                      przekochanymi kociskami.Ja wiem, ze to nie sa dla ciebie zadne argumenty, ale
                      nie jestem pewna, czy ktos wyda kotka z mysla, ze wielce prawdopodobnym jest
                      krotki zywot kota i smierc w bolu.Proponuje zabrac kota ze schroniska, tam
                      umieraja nagminnie, chore, glodne.Moze akurat mu sie uda i nie zostanie
                      rozjechany czy nie zginie w inny sposob.Ja zadnego ze swoich nie dam.Nie do
                      wychodzacego mieszkania.
        • Gość: miki Re: Kocurek IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 14.02.07, 21:24
          > Jeżeli chodzi o tłumaczenie, to mi już całkiem nieźle wytłumaczyłaś, bo
          > rozmawialiśmy.

          Nie rozmawialiśmy :) pomyliłeś mnie z kimś innym ale to dobrze, że ktoś Ci
          wytłumaczył

          > Ja wolę żyć krócej, ale ciekawiej

          pytanie czy wolisz też umierać poturbowany przez samochód, z potrzaskaną
          czaszką bez środków przeciwbólowych lub pobity do nieprzytomności lub otruty

          Poza tym, nie zakładaj, że kot chce tego co Ty i że Twoja koncepcja szczęścia
          jest jego koncepcją, kot kotu nierówny, każdy jest inny tak jak różni są
          ludzie, są koty które cenią sobie wycieczki i takie, które nienawidzą opuszczać
          swoich domów.

          Pisząc powyższego posta nie pouczałam Cię tylko próbowałam Ci pokazać jak
          wygląda życie kota wychodzącego, decyzja należy do Ciebie.
          • Gość: piootr3 Re: Kocurek IP: *.adsl.inetia.pl 14.02.07, 22:06
            I właśnie o to chodzi! Są różne charaktery i różne koty. Zanim wezmę, to muszę
            GO zobaczyć i trochę z NIM pogadać, jak powiedział Staudynger - i w tym cały
            jest ambaras, aby dwoje chciało naraz. Nie mam zamiaru wypuszczać kota na noc,
            bo on tak chce, miałem kota, z którym podróżowałem, ale był niewysterylizowany i
            to był mój błąd. Teraz tak nie będzie.
            Jeżeli chodzi o życie w zamknięciu, to nie wiem czy Ci wiadomo, że człowiek po
            kilku latach w anclu ma zwichrowaną psychikę. Myślę, że ze zwierzętami jest
            podobnie. Każde z nas ma inne spojrzenie, na to co właściwe i myślę, że żadne
            nie przekona drugiego. Poza tym czuję, że jeszcze trochę, a zostanę ukazany jako
            człowiek nie dość, że durny, to jeszcze bez serca. Po co ja w ogóle tutaj
            właziłem!!! No, ale człowiek uczy się całe życie. Teraz się nauczyłem, że w
            niektórych przypadkach metody trdycyjne są najlepsze.
            • Gość: miki Re: Kocurek IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 14.02.07, 22:57
              > Jeżeli chodzi o życie w zamknięciu, to nie wiem czy Ci wiadomo, że człowiek po
              > kilku latach w anclu ma zwichrowaną psychikę.

              no tak się składa, że sporo psychologii miałam na studiach ;) a i tu nie masz
              do końca racji, są ludzie, którzy wybierają życie w zamknięciu świadomie i
              dobrowolnie i są szczęśliwi (i bynajmniej nie zwichrowani)

              > Myślę, że ze zwierzętami jest
              > podobnie.

              no właśnie.. MYŚLISZ - TY MYŚLISZ - jesteś pewny, że wszystkie koty myślą tak
              jak Ty ;) ? a ja Ci powtarzam są koty, które za nic na świecie nie wybrałyby
              życia wychodzącego i nie oznacza to, że są zwichrowane, po prostu mają taką
              naturę i tak się składa, że jeden z moich kotów właśnie taki jest, gdybyś
              chciał moją kotkę na siłę uszczęśliwiać wychodzeniem to byłoby to dla niej
              prawdziwe piekło
              znam bardzo wiele kotów, które są naprawdę szczęśliwe choć nie wychodzą i
              ostatnią rzeczą jaką możnaby o nich powiedzieć to to, że są zwichrowane

              > Poza tym czuję, że jeszcze trochę, a zostanę ukazany jak o
              > człowiek nie dość, że durny, to jeszcze bez serca. Po co ja w ogóle tutaj
              > właziłem!!!

              Nie, po prostu każde z nas przedstawia swój punkt widzenia, to się chyba nazywa
              dyskusja ;)
              Ja rozumiem Twoje argumenty, są koty, które bardzo cenią sobie niezależność i
              potrzebują przestrzeni i domyślam się, że takiego kota szukasz ale popatrz też
              z drugiej strony medalu - niewychodzący nie znaczy nieszczęśliwy i zwichrowany,
              nie uogólniaj ;)

              Moja rada - jeśli szukasz kota wychodzącego po prostu przejdź się po działkach,
              osiedlach, przygarnij jakiegoś ulicznika. Dzięki temu nie ograniczysz kota a
              jednocześnie zapewnisz mu to czego ulicznikom bardzo brakuje - normalnego
              jedzenia, poczucia bezpieczeństwa i własnego, ciepłego kąta szczególnie na
              mroźne dni. Kot na pewno to doceni. Po prostu poszukaj jakiegoś młodego
              ulicznika i daj mu szanse na szczęśliwe, nie zaszczute życie.
    • Gość: Ania Re: Kocurek IP: *.chello.pl 14.02.07, 13:31
      czy w grę wchodzi życiowy rozbitek-znajda? Znalazłam niedawno kocurka, ale nie mogę go zatrzymać (mam psa). Dzisiaj wybieram się do schroniska - zmuszona jestem oddać kota. Zwierzę jest młode, ale potrzebuje opieki weterynaryjnej. Szczegóły - 0605612663

Popularne wątki

Nie pamiętasz hasła

lub ?

 

Nie masz jeszcze konta? Zarejestruj się

Nakarm Pajacyka