Dodaj do ulubionych

WPLYW CEL NA POZIOM INFLACJI !

04.11.04, 04:21
------------------------------------------------------------------------------
--
andrzej.rzonca_nbp napisał:

> Proponuję Panu zajrzeć do odpowiedzi na pytanie dotyczące krzywej Philipsa
i kosztów inflacji. Gdyby to co Pan pisze było prawdziwe, wówczas kraje,
które
> nie dbały o stabilność cen, a starały się utrzymywać stopy procentowe na
niskim poziomie (czyli np. kraje afrykańskie), byłyby krainą mlekiem i miodem
>płynącą.

A moze wezmy za przyklad USA,gdzie st% sa niskie oraz inflacja tez.
No i to trzecie sie zgadza,ze jest kraina mlekiem i miodem plynaca.

Poza clami w EU chcialbym rowniez zwrocic uwage na roznego rodzaju zakazy na
import np zywnosci zmienianej genetycznie.
Edytor zaawansowany
  • andrzej.rzonca_nbp 04.11.04, 13:34
    Powtórzę: proponuję, aby przyjrzał się Pan stopom procentowym w Stanach
    Zjednoczonych w przeszłości (dla kontrastu może Pan przyjrzeć się stopom
    procentowym i inflacji w Argentynie, w której na początku XX wieku poziom
    dochodu na mieszkańca był zbliżony do amerykańskiego).
  • maksimum 04.11.04, 15:30
    andrzej.rzonca_nbp napisał:

    > Powtórzę: proponuję, aby przyjrzał się Pan stopom procentowym w Stanach
    > Zjednoczonych w przeszłości

    No wlasnie ja probuje jak najdalej zdystansowac sie od przeszlosci,bo zyjemy w
    terazniejszosci i nauka ekonomii zmienia sie z kazdym rokiem.
    Pamieta pan kryzys gieldowy w Stanach,bylo to chyba w 1987,kiedy to Greenspan
    popelnil fatalny blad?
    Teraz on takich bledow juz nie robi.
    Jesli w ciagu kilkunastu lat ekonomia poczynila az takie postepy,to wzorowanie
    sie na tym co bylo wczesniej jest bledem.

    > (dla kontrastu może Pan przyjrzeć się stopom
    > procentowym i inflacji w Argentynie, w której na początku XX wieku poziom
    > dochodu na mieszkańca był zbliżony do amerykańskiego).
  • andrzej.rzonca_nbp 05.11.04, 20:32
    Greenspan został gubernatorem FED w sierpniu 1987 roku, a krach giełdowy
    wystąpił 19 października tego samego roku. Jeżeli sądzi Pan, że wrześniowa
    podwyżka stóp procentowych o 0,5 pkt proc. przyczyniła się do tego krachu, to
    przecenia Pan siłę oddziaływania polityki pieniężnej na gospodarkę. Poza tym,
    dlaczego w 1988 roku tempo wzrostu PKB wzrosło z 3,4 proc. 1987 roku do 4,2
    proc. No i wreszcie, dlaczego Greenspan dalej podnosił stopy (do niemal 10
    proc. na początku 1989 roku)?
    Cieszy mnie Pana wiara w postęp w ekonomii. Muszę Pana jednak rozczarować, że
    ekonomia rozwija się w zupełnie innym kierunku niż się Panu wydaje.
  • maksimum 06.11.04, 23:34
    andrzej.rzonca_nbp napisał:

    > Greenspan został gubernatorem FED w sierpniu 1987 roku, a krach giełdowy
    > wystąpił 19 października tego samego roku. Jeżeli sądzi Pan, że wrześniowa
    > podwyżka stóp procentowych o 0,5 pkt proc. przyczyniła się do tego krachu, to
    > przecenia Pan siłę oddziaływania polityki pieniężnej na gospodarkę. Poza tym,
    > dlaczego w 1988 roku tempo wzrostu PKB wzrosło z 3,4 proc. 1987 roku do 4,2
    > proc.

    To juz jest pytanie i odpowiedz dla uczniow szkol srednich w USA.
    O szybkosci rozwoju gospodarczego decyduje ilosc pieniedzy na rynku,a przy
    zalamaniu gieldy pieniadze znalazly ujscie w inwestycjach i zakupach.

    > No i wreszcie, dlaczego Greenspan dalej podnosił stopy (do niemal 10
    > proc. na początku 1989 roku)?

    Rzeczywiscie slabo wciagal sie do nowej pracy i spowodowal zatrzymanie
    gospodarki na koniec kadencji Busha Ojca ,mimo drastycznych obnizek w koncowym
    okresie kadencji Busha.
    Bush przegral wybory przez nieudolnosc Greenspana.

    > Cieszy mnie Pana wiara w postęp w ekonomii.

    Z ekonomia jest podobnie jak z medycyna panie Andrzeju.Niby wszystko juz dawno
    temu wymyslono,a jednak wszyscy powazni ludzie przyjezdzaja sie leczyc w
    Stanach.Chyba nie chcialby Pan znalezc sie na stole operacyjnym sprzed 50 lat i
    byc operowanym przez lekarzy z umiejetnosciami sprzed 20 lat.

    > Muszę Pana jednak rozczarować, że
    > ekonomia rozwija się w zupełnie innym kierunku niż się Panu wydaje.

    Niestety nie moze Pan mnie niczym rozczarowac,bo ja nie zamierzam wracac z USA
    do Polski by doswiadczac na swojej skorze ekonomii tam stosowanej.


  • maksimum 06.11.04, 23:55
    Panie Andrzeju,moze uda mnie sie wreszcie naklonic pana do odpowiedzi na pytanie
    o wplywie cel i zakazow importu niektorych towarow na poziom inflacji w EU i
    Polsce?
    Nowa ekonomia o ktorej ja mowilem,to ekonomia bezclowa czyli amerykanska i EU
    do tego bardzo daleko.
    Regulowanie inflacji przy pomocy st%,to jest starocie ksiazkowe modne jeszcze w
    EU.
    Ceny towarow,ktore moga byc transportowane miedzy krajami od dluzszego czasu
    spadaja w USA.
  • maksimum 08.11.04, 21:58
    "czyli jak mialaby wygladac alternatywa dla anachronicznej stopy
    procentowej?chyba nie bardzo rozumiem caly mechanizm; zabawa st% jest dla
    mnie powiedzmy zrozumiala, chociaz najbardziej przemawia do mnie regulacja
    podazy pieniadza w rozumieniu friedmana;"
    --------------------------------------------------------------------------------
    Niemal do konca XX wieku regulacja inflacji przy pomocy st% sie lepiej lub
    gorzej sprawdzala,bo niemal cala produkcja swiatowa pochodzila z krajow wysoko
    uprzemyslowionych(Ameryka pln,Europa,Japonia).
    Problem sie zaczal gdy Chiny i Indie wyrosly na sporych producentow i dostawcow
    uslug.
    Producenci w krajach wysoko rozwinietych stracili mozliwosc wplywania na ceny
    towarow,bo produkcja zostala przeniesiona do Chin.
    No wiec te towary,ktore mozna transportowac z Chin sa duzo tansze niz te
    produkowane w krajach wysoko uprzemyslowionych.
    Co sie dzieje wiec z nadwyzka pieniadza,oszczedzonego na towarach importowanych?
    Poczatkowo atakowal gielde,ale po kilku krachach przestal i teraz znajduje
    ujscie w zwyzkujacej wartosci ziemi i real estate(tego co na tej ziemi
    zbudowane).

  • andrzej.rzonca_nbp 10.11.04, 14:34
    maksimum napisał:

    > To juz jest pytanie i odpowiedz dla uczniow szkol srednich w USA.
    > O szybkosci rozwoju gospodarczego decyduje ilosc pieniedzy na rynku,a przy
    > zalamaniu gieldy pieniadze znalazly ujscie w inwestycjach i zakupach.

    Przyznam się szczerze, że nie spotkałem się wcześniej z prezentowaną przez Pana
    teorią, która nakazuje upatrywałać bodźca dla poprawy koniunktury w krachu
    giełdowym. Przypuszczam, że jest to Pana autorska teoria. Gdyby była prawdziwa,
    mógłby Pan pewnie otrzymać Nobla z ekonomii, ale niestety nie jest.
  • andrzej.rzonca_nbp 10.11.04, 14:41
    maksimum napisał:


    > Rzeczywiscie slabo wciagal sie do nowej pracy i spowodowal zatrzymanie
    > gospodarki na koniec kadencji Busha Ojca ,mimo drastycznych obnizek w
    koncowym
    > okresie kadencji Busha.
    > Bush przegral wybory przez nieudolnosc Greenspana.

    Do tej pory sądziłem (i - wydaje mi się - nie byłem w tym sądzie odosobniony),
    że Greenspan ułatwił amerykańskiej gospodarce miękkie lądowanie po 7 latach
    bardzo szybkiego wzrostu. Zachęcam do porównania skali spowolnienia dynamiki
    PKB w latach 1990-91 z wcześniejszymi okresami recesji.
  • andrzej.rzonca_nbp 10.11.04, 14:44
    maksimum napisał:

    >> Niestety nie moze Pan mnie niczym rozczarowac,bo ja nie zamierzam wracac z
    USA
    > do Polski by doswiadczac na swojej skorze ekonomii tam stosowanej.

    Tego, co politycy wprowadzają w życie w Polsce, nie znajdzie Pan w żadnej
    porządnej pracy z zakresu ekonomii. To jest anty-ekonomia. Niestety.
  • maksimum 10.11.04, 15:23
    andrzej.rzonca_nbp napisał:

    > maksimum napisał:
    >
    > >> Niestety nie moze Pan mnie niczym rozczarowac,bo ja nie zamierzam wr
    > acac z USA do Polski by doswiadczac na swojej skorze ekonomii tam stosowanej.
    >
    > Tego, co politycy wprowadzają w życie w Polsce, nie znajdzie Pan w żadnej
    > porządnej pracy z zakresu ekonomii. To jest anty-ekonomia. Niestety.

    Niewatpliwie ma pan racje,ale niech sie pan przyjrzy roznicy miedzy demokratami
    a republikanami w Stanach oraz zarzadzania gospodarka USA a EU.
    Kilka dni po wybraniu Busha,DOW poszedl w gore ponad 400 pkt a cena ropy spadla
    z 55 doll na 47,30 doll.
    Wiara w to ,ze republikanie maja duzo lepszych ekonomistow niz demokraci czyni
    cuda.
    Wyraznie tez widac,ze nawet demokraci amerykanscy lepiej zarzadzaja gospodarka
    niz EUropejczycy.
    Moze jest to po prostu swiadomosc przecietnego czlowieka w USA i jego znajomosc
    ekonomii,ktore decyduja o szybszym wzroscie USA niz EU.
  • andrzej.rzonca_nbp 10.11.04, 18:37
    Zgadzam się, że gospodarka amerykańska osiąga lepsze wyniki gospodarcze.
    Pisałem na tym forum, gdzie upatruję źródeł przewagi Stanów Zjednoczonych nad
    UE. Najkrócej mówiąc jest to więcej wolnego rynku niż przeciętnie w krajach UE.
    Jednocześnie jednak wydaje mi się, że Pan przywiązuje zbyt dużą wagę do takich
    wskaźników, które z natury są bardzo zmienne i łatwo mogą ulec odwróceniu.
  • maksimum 12.11.04, 15:46
    andrzej.rzonca_nbp napisał:

    > Powtórzę: proponuję, aby przyjrzał się Pan stopom procentowym w Stanach
    > Zjednoczonych w przeszłości (dla kontrastu może Pan przyjrzeć się stopom
    > procentowym i inflacji w Argentynie, w której na początku XX wieku poziom
    > dochodu na mieszkańca był zbliżony do amerykańskiego).

    To jest powszechna miskoncepcja ze poziom GDP na mieszkanca w Argentynie na
    poczatku XX wieku byl zblizony do amerykanskiego.

    www.nationmaster.com/graph-T/eco_gdp_per_cap_in_190
    Argentynczycy najzwyczajniej nie umieli zarzadzac swoja gospodarka tak jak
    Amerykanie,stad wysoka inflacja i krach waluty.
  • andrzej.rzonca_nbp 16.11.04, 11:21
    Życzyłbym Argentynie, żeby nadal poziom dochodu na mieszkańca był w tym kraju
    jedynie o jedną czwartą niższy niż w Stanach Zjednoczonych i wyższy niż np. w
    Szwecji.
    Pozwolę sobie przytoczyć fragment encyklopedii z 1909 roku, poświęcony
    Argentynie:
    Argentina: (geog) Country in the southern end of the American continent...
    Given its vast natural resources and highly qualified manpower, it is widely
    believed that by the middle of the current century, it could rival the United
    States for economic and political leadership in the continent.
    W pełni zgadzam się natomiast z Panem, że problemy Argentyny są wynikiem
    interwencji państwa.
  • maksimum 28.11.04, 01:54
    www.msnbc.msn.com/id/6567271/
    Gdyby mieli takich doradcow jak Milton Friedman czy S.Friedman,ktory wlasnie
    odchodzi ze stajni prezydenta Busha do biznesu prywatnego w NYC,to by sie
    Argentynie lepiej powodzilo.
  • andrzej.rzonca_nbp 01.12.04, 11:50
    Zgadza się - o ile wprowadziliby te rady w życie. Bo Milton Friedman doradziłby
    im zniesienie ograniczeń dla wolności gospodarczej, dbanie o stabilność
    pieniądza, niskie i proste podatki, zrównoważone finanse publiczne (czyli
    niskie wydatki publiczne).
  • maksimum 01.12.04, 22:47
    w niedlugim czasie.Na Busha mozna liczyc.
  • andrzej.rzonca_nbp 03.12.04, 15:50
    Życzę tego tak Panu, jak i sobie. Bo im szybciej będzie rosła gospodarka Stanów
    Zjednoczonych, tym szybciej będą mogły rozwijać się i inne kraje. Niestety,
    niepokoi mnie wzrost wydatków socjalnych za poprzedniej kadencji Busha (wydatki
    na zbrojenia dużo łatwiej zredukować; ich wzrostem nie trzeba więc tak bardzo
    się przejmować). Co oczywiście nie oznacza, że gdyby rządził jego konkurent,
    cięcia w wydatkach publicznych byłyby bardziej prawdopodobne.
  • maksimum 03.12.04, 16:39
    andrzej.rzonca_nbp napisał:

    > Życzę tego tak Panu, jak i sobie. Bo im szybciej będzie rosła gospodarka
    Stanów
    > Zjednoczonych, tym szybciej będą mogły rozwijać się i inne kraje. Niestety,
    > niepokoi mnie wzrost wydatków socjalnych za poprzedniej kadencji Busha
    (wydatki
    > na zbrojenia dużo łatwiej zredukować; ich wzrostem nie trzeba więc tak bardzo
    > się przejmować).

    To prawda,bo ostatnia ofensywa w Iraku wskazuje na to,ze porzadek ma tam byc
    zaprowadzony do konca stycznia czyli wyborow,a juz po wyborach prawdopodobnie
    wojska z Iraku beda wycofywane.
    Bush sie obawial,ze wysokie bezrobocie moze pozbawic go wygranej w wyborach.
    USA przyzwyczaily sie do bezrobocia ponizej 5% i obecne 5,5% wydaje sie troche
    za wysokie.
    Zalozmy przez chwile ze wolnosc ekonomiczna jest taka sama na calym swiecie,to
    co mozna zrobic by poprawic swoja sytuacje w stos. do innych krajow?
    1-Obnizka podatkow
    2-Obnizka wartosci wlasnej waluty

    > Co oczywiście nie oznacza, że gdyby rządził jego konkurent,
    > cięcia w wydatkach publicznych byłyby bardziej prawdopodobne.

    Kerry zapowiadal wzrost podatkow i mimo ,ze jest duzo lepszym mowca od Busha
    przegral.
  • maksimum 06.12.04, 02:13
    Zalozmy przez chwile ze wolnosc ekonomiczna jest taka sama na calym swiecie,to
    co mozna zrobic by poprawic swoja sytuacje w stos. do innych krajow?
    1-Obnizka podatkow
    2-Obnizka wartosci wlasnej waluty
  • pawel-l 06.12.04, 13:45
    A w jaki sposób obniżyć wartość własnej waluty ?

    1. Obrzydzić inwestorom zagr. inwestycje bezpośrednie ? - skutek - spadek
    wzrostu PKB
    2. Psuć walutę drukując banknoty ? skutek długoterminowy - inflacja i
    zmniejszenie inwestycji zarówno krajowych jak i zagr.
    3. Utrzymywać wysoki deficyt handlowy ? skutek - utrata zaufania do gospodarki
    i waluty patrz p.2
  • maksimum 06.12.04, 18:21
    pawel-l napisał:

    > A w jaki sposób obniżyć wartość własnej waluty ?
    >
    > 1. Obrzydzić inwestorom zagr. inwestycje bezpośrednie ? - skutek - spadek
    > wzrostu PKB
    ________________________________________________________________________________
    Zalozmy przez chwile ze wolnosc ekonomiczna jest taka sama na calym swiecie,to
    co mozna zrobic by poprawic swoja sytuacje w stos. do innych krajow?
    1-Obnizka podatkow
    2-Obnizka wartosci wlasnej waluty
    ________________________________________________________________________________

    Zalozenie bylo,ze wolnosc ekonomiczna jest taka sama,wiec nikt nikomu nic nie
    obrzydza.
    Poza tym obnizka dolara w stos do euro powoduje ze inwestor z EU kupuje
    fabryczki w USA taniej niz w EU,ze o turystyce nie wspomne.

    > 2. Psuć walutę drukując banknoty ? skutek długoterminowy - inflacja i
    > zmniejszenie inwestycji zarówno krajowych jak i zagr.

    Dlaczego zwiekszenie podazy pieniadza kojarzy Ci sie z inflacja?
    Jesli masz do czynienia z rynkiem bezclowym jak USA,to towary kupowane w
    sklepach nie zdrozeja,tylko wzrosnie import.
    A gdzie inwestorzy beda sie wyprowadzac?
    Do krajow gdzie sila robocza jest drozsza?

    > 3. Utrzymywać wysoki deficyt handlowy ? skutek - utrata zaufania do
    >gospodarki i waluty patrz p.2

    Bo o spadek wartosci waluty wlasnie chodzi.
  • andrzej.rzonca_nbp 09.12.04, 09:45
    Po pierwsze, brak ceł nie oznacza, że wzrost podaży pieniądza nie doprowadzi do
    wzrostu inflacji. Oznacza jedynie, że inflacji będzie towarzyszyło osłabienie
    nominalnego kursu waluty krajowej. Wzrost importu, o czym Pan wspomina,oznacza
    wylanie się części popytu krajowego za granicę. Pojawia się nierównowaga w
    obrotach bieżących. Wzrost popytu na walutę zagraniczną (wynikający z
    konieczności dokonania zwiększonych płatności za import) prowadzi do osłabienia
    waluty krajowej. Osłabienie waluty krajowej zmniejsza presję konkurencyjną ze
    strony firm zagranicznych na krajowe przedsiębiorstwa, a to pozwala tym
    ostatnim podnieść ceny.
    Po drugie, mechanizm zasugerowany przez Pana, wyjaśnia dlaczego korzyść z
    niedowartościowanej waluty można odnieść tylko w krótkim okresie.
    Jeżeli spada kurs waluty krajowej, maleje presja konkurencyjna na krajowe
    przedsiębiorstwa ze strony firm zagranicznych. Krajowe firmy częściowo
    zwiększają produkcję, a częściowo - ceny. Zagraniczne firmy, na które presja
    konkurencyjna wzrosła obniżają koszty, aby odbudować swoją pozycję na rynku.
    Zmiany cen na rynku krajowym i zagranicznym powodują, że realny kurs waluty
    krajowej przestaje być niedowartościowany.
  • andrzej.rzonca_nbp 09.12.04, 09:14
    Gdyby wolność gospodarcza była na całym świecie taka sama, to najlepszym
    sposobem na przyspieszenie wzrostu gospodarki własnego kraju byłoby poszerzenie
    zakresu wolności gospodarczej. Przykładem takiego działania jest obniżka
    podatków. Usztywnienie kursu waluty krajowej na poziomie niższym od kursu
    równowagi mogłoby przyspieszyć wzrost gospodarki jedynie w krótkim okresie.
  • pawel-l 09.12.04, 14:04
    Deficyt budżetowy (a za nim handlowy ) jest inną formą podniesienia podatków.
    Jest o tyle lepszy że nikt nie protestuje, a o tyle gorszy że obywatele są
    oszukiwani i kiedy skutki objawią się w całej okazałości to mamy kryzys
  • andrzej.rzonca_nbp 11.12.04, 13:50
    W pełni zgadzam się z Panem co do tego, czym naprawdę jest deficyt budżetu (na
    marginesie, deficytowi budżetu nie musi towarzyszyć deficyt handlowy; ciekawe
    opracowanie na ten temat napisał np. Martin Feldstein). W swojej poprzedniej
    wypowiedzi chodziło mi jednak o coś innego: tzn. o wpływ deficytu na decyzje
    polityków. Jeżeli deficyt jest wysoki, to nie można go już zwiększać. W
    efekcie, politycy tracą możliwość "niezauważalnego" podnoszenia podatków. Przy
    danym poziomie wydatków może się więc okazać, że obniżka podatków skutkująca
    deficytem spowolni wzrost wydatków publicznych (i podatków), i w tym sensie
    będzie korzystna dla gospodarki.
  • maksimum 14.12.04, 07:03
    andrzej.rzonca_nbp napisał:

    > Gdyby wolność gospodarcza była na całym świecie taka sama, to najlepszym
    > sposobem na przyspieszenie wzrostu gospodarki własnego kraju byłoby
    poszerzenie
    > zakresu wolności gospodarczej. Przykładem takiego działania jest obniżka
    > podatków. Usztywnienie kursu waluty krajowej na poziomie niższym od kursu
    > równowagi mogłoby przyspieszyć wzrost gospodarki jedynie w krótkim okresie.

    Obnizenie podatkow prawdopodobnie spowoduje wystapienie lub powiekszenie sie
    deficytu budzetowego,a ten z kolei spowoduje oslabienie waluty.itd.
  • andrzej.rzonca_nbp 15.12.04, 16:37
    Jeżeli za obniżką podatków nie nastąpi ograniczenie wydatków publicznych,
    państwo będzie musiało ponownie podnieść podatki na spłatę zaciągniętych długów.
  • maksimum 15.12.04, 21:18
    Podnoszenie podatkow w USA jest bardzo niepopularne,wiec czeka sie na okres
    kiedy bezrobocie spada i wtedy zwalnia sie czesc pracownikow panstwowych.
    W chwili obecnej przy bezrobociu 5,5% to jeszcze jest ryzykowne,ale gdy spadnie
    ponizej 5%,to jest raczej pewne.
    Poza tym,przy tak niskich kosztach sily roboczej w Chinach NIKT normalny nie
    odwazy sie na podnoszenie podatkow.
  • andrzej.rzonca_nbp 16.12.04, 09:28
    A więc trzeba ograniczyć wydatki publiczne. Innej drogi nie ma. Państwo,
    podobnie jak rodzina, nie może w nieskończoność wydawać więcej niż uzyskuje
    dochodów.

Popularne wątki

Nie pamiętasz hasła lub ?

Zapamiętaj mnie

Nie masz jeszcze konta? Zarejestruj się

Nakarm Pajacyka
Agora S.A. - wydawca portalu Gazeta.pl nie ponosi odpowiedzialności za treść wypowiedzi zamieszczanych przez użytkowników Forum. Osoby zamieszczające wypowiedzi naruszające prawo lub prawem chronione dobra osób trzecich mogą ponieść z tego tytułu odpowiedzialność karną lub cywilną. Regulamin.