Dodaj do ulubionych

CZY EKONOMISCI EU POWINNI ZARZADZAC GOSP SWIATOWA?

08.11.04, 17:20
wiadomosci.gazeta.pl/wiadomosci/1,53600,2381447.html
Bo jak gospodarka swiatowa rozwija sie 5% rocznie,a EU nie wydusi 2% ,to czy
ekonomisci EU powinni miec cokolwiek do powiedzenia na temat wzrostu
gospodarczego na swiecie i nauczac tych ,ktorzy sie szybciej rozwijaja?
Edytor zaawansowany
  • pawel-l 09.11.04, 07:51
    Europejscy ekonomiści są zajęci ważniejszymi sprawami:

    Francja jest zdeterminowana doprowadzić do tego, by Komisja Europejska zgodziła
    się na wprowadzenie systemu zarządzania kryzysowego rynkiem kalafiorów -
    oświadczył minister rolnictwa po spotkaniu w Paryżu z hodowcami bretońskimi.
  • andrzej.rzonca_nbp 09.11.04, 18:48
    Nie w pełni się z Panem zgadzam. Ekonomiści europejscy rzeczywiście są zajęci
    ważniejszymi sprawami niż zarządzanie gospodarką. Nie są to jednak sprawy, o
    których Pan pisze. Tymi zajmują się (niektórzy) politycy. Pozdrawiam
  • maksimum 09.11.04, 22:36
    Ty chyba pawel-l zartujesz z tymi kalafiorami,ale usmialem sie niezle.
  • andrzej.rzonca_nbp 09.11.04, 18:44
    Po pierwsze, jeżeli gospodarka jakiegokolwiek kraju byłaby odgórnie zarządzana,
    szkodziłoby to rozwojowi tego kraju - niezależnie od wykształcenia (a tym
    bardziej miejsca jego zdobycia) osoby zarządzającej.
    Po drugie, nie dzieliłbym ekonomistów w zależności od kontynentu, na którym
    dany ekonomista się urodził. Ekonomiści są albo znający się na rzeczy, albo nie
    znający się (w tym drugim przypadku trudno jednak mówić, że są ekonomistami).
    Po trzecie, gdyby we wszystkich krajach EU wprowadzano zmiany, które ekonomia
    wskazuje jako sprzyjające rozwojowi, tempo wzrostu gospodarki w tych krajach
    byłoby wyższe.
  • maksimum 09.11.04, 22:42
    andrzej.rzonca_nbp napisał:

    > Po pierwsze, jeżeli gospodarka jakiegokolwiek kraju byłaby odgórnie
    zarządzana,
    > szkodziłoby to rozwojowi tego kraju - niezależnie od wykształcenia (a tym
    > bardziej miejsca jego zdobycia) osoby zarządzającej.

    Chiny sa w ten sposob zarzadzane.
    Prosze spojrzec na wybory w USA.
    Kilka dni po wyborach,DOW zyskal ponad 400 pkt i cena ropy spadla z 55 doll na
    47,30 doll. a Kerry zapowiedzial,ze "wycofalby naszych chlopcow z Iraku".

    > Po drugie, nie dzieliłbym ekonomistów w zależności od kontynentu, na którym
    > dany ekonomista się urodził. Ekonomiści są albo znający się na rzeczy, albo
    nie
    > znający się (w tym drugim przypadku trudno jednak mówić, że są ekonomistami).
    > Po trzecie, gdyby we wszystkich krajach EU wprowadzano zmiany, które ekonomia
    > wskazuje jako sprzyjające rozwojowi, tempo wzrostu gospodarki w tych krajach
    > byłoby wyższe.
  • andrzej.rzonca_nbp 10.11.04, 13:01
    Po pierwsze, Chiny były w ten sposób zarządzane - z opłakanym skutkiem. Od
    końca lat siedemdziesiątych zmniejsza się zakres odgórnego zarządzanie
    gospodarką tego kraju. Jeżeli są w nim nadal elementy centralnego planowania,
    to nie przyspieszają one wzrostu, a hamują go. Zachęcam do zapoznania się z
    pracą Wing Thye Woo na ten temat, która jest dostępna pod następującym adresem:
    www.nbp.pl/konferencje/radisson/Mowcy/woo/Woo_paper.pdf
    lub przynajmniej z prezentacją dostępną pod adresem:
    www.nbp.pl/konferencje/radisson/Mowcy/woo/Woo_presentation.pdf
    Po drugie, to, że wydarzeniom politycznym towarzyszą zmiany w gospodarce, nie
    oznacza jeszcze, że jest ona odgórnie zarządzana.
  • maksimum 10.11.04, 16:14
    andrzej.rzonca_nbp napisał:

    > Po pierwsze, Chiny były w ten sposób zarządzane - z opłakanym skutkiem.

    Mowimy calkiem o czym innym.
    Ja mowie o sprawnym zarzadzaniu gospodarka rynkowa,ktorej najlepszym przykladem
    sa wlasnie w tej chwili Chiny,a pan mowi o centralnym zarzadzaniu gospodarka
    socjalistyczna jaka przed 30 lat byly Chiny,czy przed 15 laty kraje Europy
    Wschodniej.
    Sprawne zarzadzanie gospodarka,to nie znaczy zarzadzanie nakazowe.

    > Od końca lat siedemdziesiątych zmniejsza się zakres odgórnego zarządzanie
    > gospodarką tego kraju. Jeżeli są w nim nadal elementy centralnego planowania,
    > to nie przyspieszają one wzrostu, a hamują go. Zachęcam do zapoznania się z
    > pracą Wing Thye Woo na ten temat, która jest dostępna pod następującym
    adresem:
    > www.nbp.pl/konferencje/radisson/Mowcy/woo/Woo_paper.pdf
    > lub przynajmniej z prezentacją dostępną pod adresem:
    > www.nbp.pl/konferencje/radisson/Mowcy/woo/Woo_presentation.pdfa
    > Po drugie, to, że wydarzeniom politycznym towarzyszą zmiany w gospodarce, nie
    > oznacza jeszcze, że jest ona odgórnie zarządzana.

    Mam nadzieje,ze znowu nie ma pan na mysli zarzadzania nakazowego.
    Przy sprawnym administratorze jak Bush ,gospodarka reaguje pozytywnie,bo wie np
    ze rzad nie bedzie sadzil sie Billem Gates przez dlugie lata bez sensu,jak to
    mialo miejsce za Clintona.
  • andrzej.rzonca_nbp 10.11.04, 18:27
    Jeszcze raz powtórzę: jeżeli chińska gospodarka szybko się rozwija, to nie
    dzięki nadzwyczajnym umiejętnościom osób odpowiedzialnych za prowadzenie
    polityki gospodarczej, a dzięki działaniu wolnego rynku.
  • maksimum 10.11.04, 23:10
    andrzej.rzonca_nbp napisał:

    > Jeszcze raz powtórzę: jeżeli chińska gospodarka szybko się rozwija, to nie
    > dzięki nadzwyczajnym umiejętnościom osób odpowiedzialnych za prowadzenie
    > polityki gospodarczej, a dzięki działaniu wolnego rynku.

    A ja jeszcze raz sie z panem nie zgodze.
    To wlasnie osoby zarzadzajace krajem dopuszczaja ten wolny rynek do kraju albo
    nie.To Kerry obiecal podwyzke podatkow,a Bush jest za kolejna obnizka.
    Bez ludzi moze sie rozwijac dosc dobrze Amazon Forest,ale nie gospodarka.
    Nie widzial pan na tej samej ulicy dwoch warsztatow samochodowych,z ktorych
    jeden byl dobry a drugi slaby.Jesli tak,to roznica jest w zarzadzaniu.
    Z ekonomistami jest tak samo jak z sila robocza w Warszawie i Bialymstoku i z
    zarzadzaniem gospodarka jest identycznie.
    TYLKO i wylacznie od umiejetnosci zarzadzania gospodarka zaleza sukcesy tej
    gospodarki.
    W Indiach jest wieksza demokracja niz w Chinach a rezultaty gospodarcze gorsze.
  • pawel-l 11.11.04, 18:02
    maksimum napisał:
    TYLKO i wylacznie od umiejetnosci zarzadzania gospodarka zaleza sukcesy tej
    > gospodarki.

    Tu niestety całkowicie się mylisz.
    USA są najbogatszym krajem na świecie bo obywatele samodzielnie decydowali o
    swoim losie. Wartość pieniądza była stabilna (parytet złota), oszczędności
    rosły, rząd był mały (4% podatki !)

    Czym więcej rządu tym gorzej rozwija się gospodarka niezależnie czy jest to
    HongKong czy USA.
    Zachwycasz się 3% wzrostem PKB, przy ogromnym wzroście długu zagranicznego,
    załamaniu wartości waluty, stagnacji płac, zwiększaniem bezrobocia.
    Wychodzi z ciebie socjalista który ciągnie swoją nową ojczyznę na dno.
    Powodzenia....
  • maksimum 11.11.04, 22:11
    pawel-l napisał:

    > maksimum napisał:
    > TYLKO i wylacznie od umiejetnosci zarzadzania gospodarka zaleza sukcesy tej
    > > gospodarki.
    >
    > Tu niestety całkowicie się mylisz.

    Widze,ze Ty tez masz gen nauczyciela w sobie.

    > USA są najbogatszym krajem na świecie bo obywatele samodzielnie decydowali o
    > swoim losie. Wartość pieniądza była stabilna (parytet złota), oszczędności
    > rosły, rząd był mały (4% podatki !)

    I te wlasnie wartosci przywiezli Amerykanie z Europy.

    > Czym więcej rządu tym gorzej rozwija się gospodarka niezależnie czy jest to
    > HongKong czy USA.

    Ja ten nadmiernie rozbudowany rzad widze w EU i tu sie chyba roznimy.

    > Zachwycasz się 3% wzrostem PKB, przy ogromnym wzroście długu zagranicznego,
    > załamaniu wartości waluty, stagnacji płac, zwiększaniem bezrobocia.

    Tylko bez paniki prosze.
    Dlug owszem jest dosc duzy,ale wyjscie z kryzysu i wojna w Iraku i Afganistanie
    kosztuje i to drogo.
    Wartosc dolara spada,bo tak sobie tego zyczymy,bezrobocie spada-wiec nie klam,a
    o place tez sie nie przejmuj,bo sa wyzsze niz w EU.

    > Wychodzi z ciebie socjalista który ciągnie swoją nową ojczyznę na dno.

    Socjalizm,to ja widze w EU i rzeczywiscie euro ciagnie cale EU na dno.

    > Powodzenia....

  • andrzej.rzonca_nbp 16.11.04, 16:02
    Jeżeli euro jest tak szkodliwe dla gospodarki krajów, które je wprowadziły, to
    dlaczego poszczególne stany nie mają swojej waluty? Dlaczego nie wprowadzić
    osobnych walut dla poszczególnych miast (a może dla każdego osiedla, czy w
    ogóle każdej rodziny?
  • maksimum 17.11.04, 06:29
    andrzej.rzonca_nbp napisał:

    > Jeżeli euro jest tak szkodliwe dla gospodarki krajów, które je wprowadziły,
    to dlaczego poszczególne stany nie mają swojej waluty? Dlaczego nie wprowadzić
    > osobnych walut dla poszczególnych miast (a może dla każdego osiedla, czy w
    > ogóle każdej rodziny?

    Waluta wtedy jest problemem,kiedy polityka monetarna jest beznadziejna.
    Jakos Chinczycy sa na tyle madrzy,ze nie podpieli sie pod euro lecz pod dolara.
    Gdyby Niemcy,Francja,Wlochy mialy rozne waluty,to prowadzilyby rozna polityke i
    wtedy droga prob i bledow moznaby porownac ,ktora polity jest lepsza.
    Jak na razie nie udaje sie EU zmusic UK do przyjecia euro i bezrobocie jest tam
    niskie i rozwoj gospodarczy dosc dobry.
    A inna waluta na kazdym osiedlu,to nawet ciekawy pomysl.
  • andrzej.rzonca_nbp 18.11.04, 19:26
    Lepsze wyniki gospodarcze Wielkiej Brytanii niż np. Niemiec, to nie wynik
    zachowania funta w pierwszym z tych krajów i wprowadzenia euro w drugim, tylko
    rynkowych reform, które w Wielkiej Brytanii wprowadziła Margaret Thatcher, a
    które w mniejszym lub większym stopniu kontynuował Tony Blair. Gdy w Niemczech
    wprowadzono szeroki zakres wolności gospodarczej w latach pięćdziesiątych, kraj
    ten należał do najszybciej rozwijających się na świecie. Gdy w Wielkiej
    Brytanii rozszerzano zakres interwencji państwa, kraj ten tracił dystans do
    innych państw rozwiniętych.
  • maksimum 18.11.04, 23:21
    andrzej.rzonca_nbp napisał:

    > Lepsze wyniki gospodarcze Wielkiej Brytanii niż np. Niemiec, to nie wynik
    > zachowania funta w pierwszym z tych krajów i wprowadzenia euro w drugim,
    tylko
    > rynkowych reform, które w Wielkiej Brytanii wprowadziła Margaret Thatcher,

    A moze pan przytoczy wypowiedzi M.Thatcher na temat euro i EU.
    Goraca przeciwniczka jednego i drugiego.U.K. nie dala sie tez wciagnac w ten
    poroniony "spisek rolny" na ktory idzie polowa budzetu EU.
    No i Norwedzy tez stronia od EU jak od zarazy.

    > a które w mniejszym lub większym stopniu kontynuował Tony Blair. Gdy w
    Niemczech
    > wprowadzono szeroki zakres wolności gospodarczej w latach pięćdziesiątych,
    kraj ten należał do najszybciej rozwijających się na świecie. Gdy w Wielkiej
    > Brytanii rozszerzano zakres interwencji państwa, kraj ten tracił dystans do
    > innych państw rozwiniętych.

    Mamy teraz 2004r. i nikt nie broni Niemcom nasladowac lepszych.
    Przeciez euro,to nic innego jak kontunuacja mocnej marki niemieckiej.
  • andrzej.rzonca_nbp 23.11.04, 11:28
    Bardzo dobry argument z tą marką niemiecką. Skoro euro jest - jak Pan pisze -
    kontynuacją silnej marki niemieckiej, a w przeszłości Niemcy należały do
    najszybciej rozwijających się krajów na świecie, to oznacza, że nie kurs
    walutowy, ale inne - opisane wcześniej przeze mnie czynniki - są odpowiedzialne
    za obecny wolniejszy wzrost gospodarki niemieckiej niż w przeszłości.
  • maksimum 01.12.04, 23:34
    andrzej.rzonca_nbp napisał:

    > Bardzo dobry argument z tą marką niemiecką. Skoro euro jest - jak Pan pisze -
    > kontynuacją silnej marki niemieckiej, a w przeszłości Niemcy należały do
    > najszybciej rozwijających się krajów na świecie, to oznacza, że nie kurs
    > walutowy, ale inne - opisane wcześniej przeze mnie czynniki - są
    odpowiedzialne
    > za obecny wolniejszy wzrost gospodarki niemieckiej niż w przeszłości.

    Niemcy nigdy nie rozwujaly sie rewelacyjnie szybko,a szybki wzrost zawdzieczaly
    cechom narodowym.
    Pozniej nastapil najazd Turkow i innych imigrantow i korzystanie z pomocy
    spolecznej stalo sie modne.
    A zamilowanie do:
    1-Mocnej waluty
    2-Wysokich socjali
    to kombinacja zabojcza.
  • andrzej.rzonca_nbp 03.12.04, 16:19
    Nie zgadzam się z Pana opinią, że Niemcy nigdy nie rozwijały się nadzwyczajnie
    szybko. W latach pięćdziesiątych przeciętne roczne tempo wzrostu gospodarki
    niemieckiej wyniosło 7,1 proc. i tylko trzy kraje rozwijały się w owym czasie
    szybciej.
    Zgadzam się natomiast ze stwierdzeniem, że wraz z rozbudową państwa socjalnego
    tempo wzrostu gospodarki tego kraju obniżało się.
  • maksimum 03.12.04, 16:54
    andrzej.rzonca_nbp napisał:

    > Nie zgadzam się z Pana opinią, że Niemcy nigdy nie rozwijały się
    nadzwyczajnie
    > szybko. W latach pięćdziesiątych przeciętne roczne tempo wzrostu gospodarki
    > niemieckiej wyniosło 7,1 proc. i tylko trzy kraje rozwijały się w owym czasie
    > szybciej.

    To prawda,bo ja mialem na mysli Japonie,ktora przez dekade rozwijala sie ok 10%
    rocznie.

    > Zgadzam się natomiast ze stwierdzeniem, że wraz z rozbudową państwa
    >socjalnego tempo wzrostu gospodarki tego kraju obniżało się.

    Socjale rozlozyly tez Szwecje i powoli zaczely rozkladac USA,ale Reagan zaczal
    odwracac New Deal Roosevelta i sytuacja zaczela wracac do normy.

Popularne wątki

Nie pamiętasz hasła lub ?

Zapamiętaj mnie

Nie masz jeszcze konta? Zarejestruj się

Nakarm Pajacyka
Agora S.A. - wydawca portalu Gazeta.pl nie ponosi odpowiedzialności za treść wypowiedzi zamieszczanych przez użytkowników Forum. Osoby zamieszczające wypowiedzi naruszające prawo lub prawem chronione dobra osób trzecich mogą ponieść z tego tytułu odpowiedzialność karną lub cywilną. Regulamin.