Dodaj do ulubionych

DOLAR SLABNIE A DEFICYT HANDLOWY MALEJE W USA

10.11.04, 16:22
www.msnbc.msn.com/id/6450794/
Co bylo do udowodnienia.
Eksport wzrosl,a import zmalal przy slabnacym dolarze.
I to jest wlasnie sposob na wzrost zatrudnienia.
Nie ma nic zdrowszego na rynek pracy jak spadek wartosci waluty.
A co w Polsce robi sie na ten temat?
W stosunku do dolara,zlotowka sie umacnia a bezrobocie stoi w miejscu na
wysokosci 18,7%.
Jak sobie polska gospodarka bedzie dawala rade w walce z bezrobociem.
Zaloze sie,ze Bush juz niedlugo zaproponuje obnizke podatkow,a dolar bedzie
spokojnie spadal w stosunku do euro.
Edytor zaawansowany
  • 10.11.04, 18:22
    Po pierwsze, mam wrażenie, że nie wczytał się Pan w tekst, do którego Pan
    odsyła. Jeszcze raz zapewniam Pana, że osłabienie kursu nie jest lekiem na
    bezrobocie (czyżby zapomniał Pan o własnym porównaniu bezrobocia w Warszawie i
    Białymstoku?). Prawdziwym lekiem na bezrobocie jest tworzenie sprzyjających
    warunków do prowadzenia działalności gospodarczej (np. przez obniżkę podatków,
    w tym w szczególności podatków nakładanych na pracę; usuwanie biurokratycznych
    barier, w tym usztywnień prawa pracy; porawę skuteczności działania wymiaru
    sprawiedliwości). Dla poziomu bezrobocia bardzo ważne są także kwalifikacje
    ludzi. Tych jednak w odróżnieniu od warunków prowadzenia działalności
    gospodarczej nie da się poprawić w krótkim czasie.
    Po drugie, kurs dolara - piszę o tym po raz kolejny - nie jest obecnie
    nadzwyczajnie słaby; na podobnym poziomie względem euro (wówczas jeszcze ECU)
    kształtował się w połowie lat dziewięćdziesiątych.
    Po trzecie, to nie interwencje państwa, a rynek wycenia dolara. Jeżeli więc
    twierdzi Pan, że najlepszym lekarstwem na bezrobocie jest umożliwienie
    działania rynkowi, to w pełni się z Panem zgadzam.
    Po czwarte, jeżeli odwróci się wcześniejsza tendencja i deficyt handlowy Stanów
    Zjednoczonych zacznie się (w sposób ciągły) zmniejszać, to dolar przestanie
    tracić na wartości.
  • 10.11.04, 22:21
    andrzej.rzonca_nbp napisał:

    > Po pierwsze, mam wrażenie, że nie wczytał się Pan w tekst, do którego Pan
    > odsyła. Jeszcze raz zapewniam Pana, że osłabienie kursu nie jest lekiem na
    > bezrobocie (czyżby zapomniał Pan o własnym porównaniu bezrobocia w Warszawie
    i Białymstoku?). Prawdziwym lekiem na bezrobocie jest tworzenie sprzyjających
    > warunków do prowadzenia działalności gospodarczej (np. przez obniżkę
    podatków, w tym w szczególności podatków nakładanych na pracę; usuwanie
    biurokratycznych
    > barier, w tym usztywnień prawa pracy; porawę skuteczności działania wymiaru
    > sprawiedliwości). Dla poziomu bezrobocia bardzo ważne są także kwalifikacje
    > ludzi. Tych jednak w odróżnieniu od warunków prowadzenia działalności
    > gospodarczej nie da się poprawić w krótkim czasie.
    > Po drugie, kurs dolara - piszę o tym po raz kolejny - nie jest obecnie
    > nadzwyczajnie słaby; na podobnym poziomie względem euro (wówczas jeszcze ECU)
    > kształtował się w połowie lat dziewięćdziesiątych.
    > Po trzecie, to nie interwencje państwa, a rynek wycenia dolara. Jeżeli więc
    > twierdzi Pan, że najlepszym lekarstwem na bezrobocie jest umożliwienie
    > działania rynkowi, to w pełni się z Panem zgadzam.

    Rynek w tym wypadku jest wtorny do podazy pieniadza.

    > Po czwarte, jeżeli odwróci się wcześniejsza tendencja i deficyt handlowy
    Stanów Zjednoczonych zacznie się (w sposób ciągły) zmniejszać, to dolar
    >przestanie tracić na wartości.

    Teoretycznie tak,a praktycznie bedzie to zalezalo od bezrobocia w Stanach.
    My tu tworzymy ekonomie,a nie opieramy sie na tym co zostalo juz
    napisane.
  • 10.11.04, 22:23
    maksimum napisał:

    > andrzej.rzonca_nbp napisał:
    >
    > > Po pierwsze, mam wrażenie, że nie wczytał się Pan w tekst, do którego Pan
    >
    > > odsyła. Jeszcze raz zapewniam Pana, że osłabienie kursu nie jest lekiem na
    > > bezrobocie (czyżby zapomniał Pan o własnym porównaniu bezrobocia w Warsza
    > wie
    > i Białymstoku?). Prawdziwym lekiem na bezrobocie jest tworzenie sprzyjających
    > > warunków do prowadzenia działalności gospodarczej (np. przez obniżkę
    > podatków, w tym w szczególności podatków nakładanych na pracę; usuwanie
    > biurokratycznych
    > > barier, w tym usztywnień prawa pracy; porawę skuteczności działania wymia
    > ru sprawiedliwości). Dla poziomu bezrobocia bardzo ważne są także kwalifikac
    > je ludzi. Tych jednak w odróżnieniu od warunków prowadzenia działalności
    > > gospodarczej nie da się poprawić w krótkim czasie.
    > > Po drugie, kurs dolara - piszę o tym po raz kolejny - nie jest obecnie
    > > nadzwyczajnie słaby; na podobnym poziomie względem euro (wówczas jeszcze
    > ECU) kształtował się w połowie lat dziewięćdziesiątych.
    > > Po trzecie, to nie interwencje państwa, a rynek wycenia dolara. Jeżeli wi
    > ęc twierdzi Pan, że najlepszym lekarstwem na bezrobocie jest umożliwienie
    > > działania rynkowi, to w pełni się z Panem zgadzam.
    >
    > Rynek w tym wypadku jest wtorny do podazy pieniadza.
    >
    > > Po czwarte, jeżeli odwróci się wcześniejsza tendencja i deficyt handlowy
    > Stanów Zjednoczonych zacznie się (w sposób ciągły) zmniejszać, to dolar
    > >przestanie tracić na wartości.
    >
    > Teoretycznie tak,a praktycznie bedzie to zalezalo od bezrobocia w Stanach.
    > My tu tworzymy ekonomie,a nie opieramy sie na tym co zostalo juz
    > napisane.

    To jest najciekawsza czesc z tego art.:
    "Although the Bush administration publicly espouses a “strong dollar” policy,
    officials haven’t taken specific action to stem the dollar’s decline. Private
    economists believe that’s because the administration is privately OK with what
    so far has been a relatively orderly decline of the U.S. dollar."
  • 16.11.04, 11:04
    Wydaje mi się, że przecenia Pan rolę Chin.
    Po pierwsze, oczywiście, porównując produkcję różnych krajów należy brać pod
    uwagę siłę nabywczą, ale tworzone parytety nie stanowią miar doskonałych.
    Po drugie, sama absolutna wielkość gospodarki jeszcze o niczym nie przesądza.
    Nie sądzę, aby przy całym Pana sceptycyzmie w stosunku do Unii Europejskiej,
    wolał Pan mieszkać w Chinach niż nawet w najbiedniejszym z krajów UE.
  • 17.11.04, 06:48
    andrzej.rzonca_nbp napisał:

    > Wydaje mi się, że przecenia Pan rolę Chin.
    > Po pierwsze, oczywiście, porównując produkcję różnych krajów należy brać pod
    > uwagę siłę nabywczą, ale tworzone parytety nie stanowią miar doskonałych.
    > Po drugie, sama absolutna wielkość gospodarki jeszcze o niczym nie przesądza.
    > Nie sądzę, aby przy całym Pana sceptycyzmie w stosunku do Unii Europejskiej,
    > wolał Pan mieszkać w Chinach niż nawet w najbiedniejszym z krajów UE.

    Moje dzieci ucza sie w szkole z Chinczykami i okazuje sie,ze sa oni jednymi z
    najlepszych uczniow.Poza tym sa grzeczni,pracowici i uprzejmi.
    Przeciez ten szybki wzrost gospodarczy w Chinach nie bierze sie z tego,ze jest
    tam kupa rozwydrzonych matolow.
    Madrzy ludzie,dobrze zarzadzaja gospodarka i przyszlosc do nich nalezy,choc
    mialbym spore problemy jezykowe tam.
  • 18.11.04, 16:49
    Nie sądzę, aby wyniki gospodarcze Chin, czy jakiegokolwiek innego kraju, można
    było wyjaśniać czynnikami kulturowymi, czy cechami narodowymi. W każdym razie
    nie jest to najważniejsza determinanta wzrostu gospodarczego. Można się o tym
    przekonać patrząc chociażby na wyniki gospodarcze Chin w różnych okresach.
    Szybki wzrost gospodarczy wziął się w Chinach stąd, że przestano - przynajmniej
    w pewnych obszarach - blokować ludzką inicjatywę; pozwolono działać
    niewidzialnej ręce rynku.
  • 19.11.04, 01:52
    andrzej.rzonca_nbp napisał:

    > Nie sądzę, aby wyniki gospodarcze Chin, czy jakiegokolwiek innego kraju,
    >można było wyjaśniać czynnikami kulturowymi, czy cechami narodowymi.

    Tu trafil pan w 10 ! Gratuluje.
    Wlasnie pracowitosc i dyscyplina sa podstawa szybkiego wzrostu gospodarczego.
    A te wlasnie cechy bez problemu znajdziemy u Chinczykow.
    Kraje o wysokiej przestepczosci stoja nisko w GDP per capita.
    Zdecydowanie najwyzsza przestepczosc wsrod ludzi bialych jest w Rosji,no i
    rezultaty widac golym okiem.Wysokie ceny surowcow trzymaja ich przy zyciu.

    > W każdym razie
    > nie jest to najważniejsza determinanta wzrostu gospodarczego. Można się o tym
    > przekonać patrząc chociażby na wyniki gospodarcze Chin w różnych okresach.
    > Szybki wzrost gospodarczy wziął się w Chinach stąd, że przestano -
    przynajmniej w pewnych obszarach - blokować ludzką inicjatywę; pozwolono
    >działać niewidzialnej ręce rynku.

    Nigdzie na swiecie gospodarka nie jest tak sterowana odgornie jak w Chinach i
    mozliwe jest to dzieki jednopartyjnej dyktaturze.
    Jaki inny kraj utrzymuje tak niski kurs swojej waluty na swiecie??
    Co do tego,ze w Chinach jest gospodarka kapitalistyczna pod nadzorem WTO,tego
    chyba nikomu nie trzeba mowic.
  • 18.11.04, 04:10
    andrzej.rzonca_nbp napisał:

    > Wydaje mi się, że przecenia Pan rolę Chin.
    > Po pierwsze, oczywiście, porównując produkcję różnych krajów należy brać pod
    > uwagę siłę nabywczą, ale tworzone parytety nie stanowią miar doskonałych.
    > Po drugie, sama absolutna wielkość gospodarki jeszcze o niczym nie przesądza.
    > Nie sądzę, aby przy całym Pana sceptycyzmie w stosunku do Unii Europejskiej,
    > wolał Pan mieszkać w Chinach niż nawet w najbiedniejszym z krajów UE.
    Niedawno w TVN-24 wypowiadali sie analitycy podkreslajac,ze wartosc $ i wogole
    poziomu walut zalezy od tego co sie bedzie dzialo w Chinach..Osobiscie martwie
    sie spadkiem $, poniewaz mam ich troszke dzieki wyrzeczeniom i ciezkiej pracy.
  • 18.11.04, 16:58
    Gospodarki różnych krajów są ze sobą coraz mocniej powiązane. Znikają bariery
    dla przepływów dóbr i kapitału. W rezultacie, zmiana sytuacji gospodarczej w
    jednym kraju, nie jest bez znaczenia dla koniunktury u jego partnerów
    gospodarczych. Gospodarka Chin bardzo szybko rośnie, przyciąga coraz więcej
    kapitału zagranicznego, szybko podnosi się jej udział w handlu międzynarodowym,
    stąd znaczenie Chin w gospodarce światowej z każdym rokiem się zwiększa. Nie
    jest jednak tak, że wszystko na świecie zależy od stanu koniunktury w Chinach.
  • 16.11.04, 11:11
    Praw ekonomii nie da się zmienić. Jeżeli poziom dochodu w Stanach Zjednoczonych
    jest tak wysoki, jak jest, i nadal rośnie, to dlatego, że rząd mniej niż w
    innych krajach próbował ingerować w prawa ekonomii.
  • 17.11.04, 06:51
    andrzej.rzonca_nbp napisał:

    > Praw ekonomii nie da się zmienić. Jeżeli poziom dochodu w Stanach
    Zjednoczonych
    > jest tak wysoki, jak jest, i nadal rośnie, to dlatego, że rząd mniej niż w
    > innych krajach próbował ingerować w prawa ekonomii.

    A najprostsze rozwiazanie to niskie podatki,bo czym nizsze podatki,tym nizsza
    ingerencja.
  • 18.11.04, 17:07
    W 100 proc. się z Panem zgadzam, że - przy innych czynnikach nie zmienionych -
    niskie podatki sprzyjają wzrostowi gospodarki, a wysokie je hamują. Nawet
    jednak jeżeli ograniczyć analizę wzrostu gospodarczego do podatków, okazuje
    się, że wzrost gospodarki nie zależy tylko od ich wysokości, ale i od rodzajów
    podatku, które dominują w gospodarce, stabilności systemu (chyba że obciążenia
    podatkowe są redukowane; taki rodzaj "niestabilności" sprzyja rozwojowi),
    powszechności podatków, jednolitości reguł itp.
  • 18.11.04, 18:41
    O to wlasnie chodzi,zeby rzadzacym wytracic argument z reki na co przeznaczyc
    pieniadze,dajac im tych pieniedzy minimalna ilosc w postaci podatkow.
    Czym wiecej pieniedzy w budzecie,tym wiecej pomyslow na ich wydawanie,dlatego
    ja i republikanie jestesmy za tym,zeby najpierw obnizac podatki tworzac deficyt
    budzetowy a pozniej obcinac wydatki.
    Bo gdy zaistnieje nadwyzka budzetowa,to istnieje nieodparta chec wydania jej
    na rozne programy,zamiast obnizac podatki.
  • 23.11.04, 10:03
    Rzeczywiście deficyt, który pojawił się na skutek cięć w podatkach, jeżeli
    hamuje wzrost gospodarki, to w znacznie mniejszym stopniu niż deficyt powstały
    w wyniku wzrostu wydatków publicznych. Ten pierwszy rodzaj deficytu może
    stanowić barierę uniemożliwiającą rządzącym zwiększanie wydatków w przyszłości
    (a w efekcie gwarantować niższy poziom opodatkowania w długim okresie). Więcej
    na ten temat pisał np. G. S. Becker (laureat nagrody Nobla). Prosty tekst na
    ten temat można odnaleźć w "WSJ". Zgodzi się Pan chyba jednak, że najlepszą
    sytuacją jest jednoczesne obniżenie podatków i wydatków publicznych (choć może
    to okazać się zbyt trudne dla polityków do wprowadzenia w życie).
  • 06.12.04, 02:29
    andrzej.rzonca_nbp napisał:

    > Rzeczywiście deficyt, który pojawił się na skutek cięć w podatkach, jeżeli
    > hamuje wzrost gospodarki, to w znacznie mniejszym stopniu niż deficyt
    powstały
    > w wyniku wzrostu wydatków publicznych. Ten pierwszy rodzaj deficytu może
    > stanowić barierę uniemożliwiającą rządzącym zwiększanie wydatków w
    przyszłości
    > (a w efekcie gwarantować niższy poziom opodatkowania w długim okresie).
    Więcej
    > na ten temat pisał np. G. S. Becker (laureat nagrody Nobla). Prosty tekst na
    > ten temat można odnaleźć w "WSJ". Zgodzi się Pan chyba jednak, że najlepszą
    > sytuacją jest jednoczesne obniżenie podatków i wydatków publicznych (choć
    >może to okazać się zbyt trudne dla polityków do wprowadzenia w życie).

    To jest bardzo ciekawe zagadnienie,do ktorego w odmienny sposob podchodzi sie w
    USA i EU.
    W EU panuje poglad,ktory Pan przedstawil,ze najlepiej wprowadzac w zycie
    jednoczesne obnizanie podatkow i wyd publicznych.
    W Stanach praktyka jest calkiem inna.
    Wiadomo,ze ze wzgledow politycznych wprowadzenie jednoczesnej obnizki napotka
    na ogromne sprzeciwy politykow i spoleczenstwa,no bo skoro sa pieniadze,to
    naturalna rzecza jest je wydac,no wiec najpierw obniza sie podatki,tworzac tym
    samym deficyt budzetowy,a nastepnie stara sie walczyc z def budzetowym.
    Od 4 lat sytuacja stala sie o tyle niezreczna,ze niedosc ze dopadl nas kryzys w
    2001 ,to i al-Kaida dopadla nas w tym samym czasie.
    Gdyby nie atak al-Kaidy kryzys bylby dlugi i ciezki,bo spoleczenstwo bylo
    maksymalnie wyczerpane.
    Atak na WTC pobudzil ludzi do zycia i checi odwetu i dlatego kryzys minal
    szybciej niz ktokolwiek sie spodziewal.
    Zwiekszylo to def budzetowy i spowodowalo spadek dolara,ale patrzac na sprawy
    calkiem trzezwo,to bez obnizki dolara dalszy rozwoj godpodarczy stal pod
    znakiem zapytania.
  • 09.12.04, 08:46
    Recepta na trwałe przyspieszenie wzrostu gospodarki, polegająca na jednoczesnym
    obniżeniu wydatków publicznych i podatków, sprawdziła się np. w Irlandii.
    Niestety w krajach OECD (w tym głównie w krajach europejskich) wprowadza się
    odwrotne rozwiązanie, tzn. zwiększa się wydatki publiczne, a w ślad za tym
    podnosi podatki. Łatwo dostrzec, jakie są tego skutki, porównując dynamikę PKB
    na mieszkańca w tych krajach w kolejnych dekadach (odpowiednie dane już
    przedstawiałem na tym forum).
  • 15.12.04, 16:09
    biz.yahoo.com/ap/041214/economy_12.html
    Trade Deficit Swells to All-Time High of $55.5B in Oct. As Imports Hit Highest
    Levels on Record.

    <...>

    Imports of goods and services climbed to a record high of $153.5 billion in
    October, representing a 3.4 percent increase from September.

    <...>


    U.S. exports, meanwhile, rose by 0.6 percent in October from the previous month
    to a record $98.1 billion. Sales of U.S.-made industrial supplies to other
    countries totaled a record high of $18 billion. Exports of capital goods,
    including drilling equipment and airplanes, also gained ground.

    ----------

  • 15.12.04, 21:08
    Czyli przewidujesz dalszy spadek wart dolara?
  • 18.12.04, 05:58
    www.forexnews.com/AI/defaultnew.asp?f=A20041215A.mgn
    Robi sie niewesolo,bo naplyw pieniadza do USA nie pokrywa trade deficyt.
    Wyglada na to,ze dolar bedzie musial spadac,choc Bush zapowiedzial zamrozenie
    wydatkow budzetowych.
    Czy UCB interweniuje na rynku walutowym?
  • 19.12.04, 16:25
    A widzisz Macieju, miesiąc temu pytałem co zrobicie w USA, jak Azja odmówi
    dalszego finansowania US i nawet nie myślałem, że nastąpi to tak szybko. Wtedy
    mnie przekonywałeś, że rolą reszty świata jest utrzymywać USA finansowo - no
    cóż, najwyraźniej Ci, co mają pieniądze, mają odmienne zdanie na ten temat i
    coraz mniej cierpliwości dla Bushowego bezhołowia i wyrzucania ich pieniędzy w
    błoto (przepraszam, w Irak).
    Teraz to nie Azja, a producenci ropy Was finansują (Azjaci nawet lekko wychodzą
    z US TBonds!!!), bo coś muszą zrobić z tymi papierkami, które im za rope
    dajecie.
    Ale to już naprawdę ostatni sponsorzy - Ci są o wiele bardziej kapryśni od Bank
    of Japan, potrafią szybko zebrać swoje zabawki i przenieść się na inne podwórko.

    Pisałem też o tym, że już 83% światowych oszczędności idzie na pokrycie US
    trade deficit i że te pozostałe 17% będzie Wam trudno dostać - ale ten fragment
    był niewygodny dla Twoich teoryjek, więc go nie skomentowałeś.
    Cóż, niestety musicie powoli zacząć oszczędzać, czym rozpoczniecie poważną
    globalną recesję. Już dziś zacznij się bać wpływu tego oszczędzania na ceny
    nieruchomości w USA - pryśnie cały Wealth effect.
    Greenspan sporo się napracował, by pękającą Tech bubble zamienić w Real Estate
    bubble - udało się znakomicie tylko, że bańki mają to do siebie, że w końcu
    kiedyś pękają, a pękając wypuszczają uwięziony smród...

    Niejako przy okazji moja prognoza co do USD - nastrój tu jest tak fatalny, że
    aż się prosi o ZNACZNE KOREKCYJNE UMOCNIENIE tej waluty i myślę, że w II
    połowie 2005 r. będziemy świadkami tego zjawiska - powód jest prosty FED
    będzie dalej podnosić stopy procentowe - gdy FED zaczyna podnosić, nikt nie
    spodziewa się nawet do jak wysokiego poziomu IR mogą dojść - prawie zawsze FED
    kończy wyżej, niż najśmielszych prognozach - to taka stara zasada z rynku
    3MEurodollar. W końcu tym właśnie FED przyciągnie kapitał do USA.

Popularne wątki

Nie pamiętasz hasła lub ?

Zapamiętaj mnie

Nie masz jeszcze konta? Zarejestruj się

Nakarm Pajacyka
Agora S.A. - wydawca portalu Gazeta.pl nie ponosi odpowiedzialności za treść wypowiedzi zamieszczanych przez użytkowników Forum. Osoby zamieszczające wypowiedzi naruszające prawo lub prawem chronione dobra osób trzecich mogą ponieść z tego tytułu odpowiedzialność karną lub cywilną. Regulamin.