Dodaj do ulubionych

MONEY SUPPLY IN USA A POZIOM INFLACJI

28.11.04, 23:59
www.financialsense.com/resources/fed/moneysupply.htm
Jesli dolar tak slabnie w stosunku do innych walut,to musi byc jakis tego
powod.
Samym gadaniem za bardzo nie mozna waluty oslabic,a najprostszym wyjsciem jest
zwiekszenie money supply.
Edytor zaawansowany
  • maksimum 29.11.04, 00:09
    maksimum napisał:

    > www.financialsense.com/resources/fed/moneysupply.htm
    > Jesli dolar tak slabnie w stosunku do innych walut,to musi byc jakis tego
    > powod.
    > Samym gadaniem za bardzo nie mozna waluty oslabic,a najprostszym wyjsciem jest
    > zwiekszenie money supply.

    A tak wyglada money supply in EU:
    www.bday.co.za/bday/content/direct/1%2C3523%2C1468809-6078-0%2C00.html
    Pan Andrzej niedawno udowadnial,ze ostatnio rzekomo money supply w EU jest
    wiekszy niz w USA,no ale skad by sie bral spadek wartosci dolara do euro?

    Yen tez sie ostatnio niezle umacnia,a to ze wzgledu na jeszcze nizszy niz w EU
    money supply.
  • maksimum 29.11.04, 00:32
    maksimum napisał:

    > maksimum napisał:
    >
    > > www.financialsense.com/resources/fed/moneysupply.htm
    > > Jesli dolar tak slabnie w stosunku do innych walut,to musi byc jakis tego
    > > powod.
    > > Samym gadaniem za bardzo nie mozna waluty oslabic,a najprostszym wyjsciem
    > jest zwiekszenie money supply.

    Na wykresie FED widac,ze w okresie kryzysu w Stanach pod koniec 2001 money
    supply przekraczal 12% w stosunku rocznym.Pozniej zmalal by ksztaltowac sie na
    poziomie 4-7%.We wrzesniu byl stosunkowo niski ale w pazdzierniku mimo obnizki
    st% przez FED wzrosl.

    > A tak wyglada money supply in EU:
    > www.bday.co.za/bday/content/direct/1%2C3523%2C1468809-6078-0%2C00.html
    > Pan Andrzej niedawno udowadnial,ze ostatnio rzekomo money supply w EU jest
    > wiekszy niz w USA,no ale skad by sie bral spadek wartosci dolara do euro?

    Pan Andrzej mial racje,bo w lipcu 2004 money supply byl 8,4% wyzszy niz rok
    wczesniej ale od tamtego miesiaca stale spada.

    > Yen tez sie ostatnio niezle umacnia,a to ze wzgledu na jeszcze nizszy niz w
    >EU money supply.
  • bush_w_wodzie 29.11.04, 10:10
    ze wzrost rok do roku podazy pieniadza dlugiego m3 wynosi 4-5% dla usd i okolo
    7-8% dla euro. i jak wyglada twoj argument dotyczacy przyczyn slabniecia usd i
    rzekomego wolnego wzrostu podazy pieniadza w strefie euro?
  • pawel-l 29.11.04, 10:17
    O przyczynach spadku dolara piszą wszędzie: banki centralne Chin i Rosji
    przestają kupować dolara a przerzucają się na euro. A inwestorzy prywatni już
    od roku zmniejszają inwestycje w Stanach. Spadek kursu dolara jest skutkiem
    spadku napływu kapitałów do USA, co za jakkiś czas odbije się i na wzroście
    gosp. i na stopach%
    A stagnacja w podaży pieniądza ( przy niskich stopach% ) oznacza brak chętnych
    na pożyczanie.
    Czekam kiedy M3 będzie ujemny :(
  • maksimum 29.11.04, 19:05
    bush_w_wodzie napisał:

    > ze wzrost rok do roku podazy pieniadza dlugiego m3 wynosi 4-5% dla usd i okolo
    > 7-8% dla euro. i jak wyglada twoj argument dotyczacy przyczyn slabniecia usd i
    > rzekomego wolnego wzrostu podazy pieniadza w strefie euro?

    W okresie kryzysu w Stanach pod koniec 2001 WZROST podazy pieniadza przekraczal
    12% i gdy rok pozniej ten wzrost jest tylko 6% ,to jednak odbywa sie z bardzo
    wysokiej bazy.
    W euro nie jest podana wielkosc nominalna podazy i najwyzszy wzrost w stos
    rocznym byl 8,4% i to tylko w jednym miesiacu lipcu 2004.
  • maksimum 29.11.04, 19:18
    maksimum napisał:

    > bush_w_wodzie napisał:
    >
    > > ze wzrost rok do roku podazy pieniadza dlugiego m3 wynosi 4-5% dla usd i
    > okolo
    > > 7-8% dla euro. i jak wyglada twoj argument dotyczacy przyczyn slabniecia
    > usd i
    > > rzekomego wolnego wzrostu podazy pieniadza w strefie euro?
    >
    > W okresie kryzysu w Stanach pod koniec 2001 WZROST podazy pieniadza
    przekraczal
    > 12% i gdy rok pozniej ten wzrost jest tylko 6% ,to jednak odbywa sie z bardzo
    > wysokiej bazy.
    > W euro nie jest podana wielkosc nominalna podazy i najwyzszy wzrost w stos
    > rocznym byl 8,4% i to tylko w jednym miesiacu lipcu 2004.

    www.financialsense.com/resources/fed/moneysupply.htm
    Popatrz na M3 ktory w okresie 3 lat wzrosl o okolo 20%.
    Od Sept 01 do Sept 04 z wartosci 7,700 do 9,300.

    Teraz poszukaj danych dla euro za ten sam okres.
  • bush_w_wodzie 30.11.04, 10:18
    maksimum napisał:

    > > W okresie kryzysu w Stanach pod koniec 2001 WZROST podazy pieniadza
    > > przekraczal 12% i gdy rok pozniej ten wzrost jest tylko 6% ,
    > > to jednak odbywa sie z bardzo wysokiej bazy.

    to prawda w 2001 wzrosty m3 w usa byly niezwykle duze

    > > W euro nie jest podana wielkosc nominalna podazy i najwyzszy wzrost
    > > w stos rocznym byl 8,4% i to tylko w jednym miesiacu lipcu 2004.

    tylko ze wzrost podazy euro przewyzsza w ostatnim czasie wzrost podazy usd a
    mimo to usd slabnie


    www.financialsense.com/resources/fed/moneysupply.htm
    > Popatrz na M3 ktory w okresie 3 lat wzrosl o okolo 20%.
    > Od Sept 01 do Sept 04 z wartosci 7,700 do 9,300.
    >
    > Teraz poszukaj danych dla euro za ten sam okres.

    zobacz

    www.ecb.int/pub/pdf/stapobo/spb200410en.pdf
    na stronie 25 sa interesujace nas dane o wzroscie podazy pienaidza w strefie
    euro i jej wartosci

    rzeczywiscie w roku 2001 wzrost podazy usd (m3) byl niezwykle duzy (okolo 12%) i
    przekraczal znacznie (takze duzy) wzrost podazy euro (8%). jednak w latach 2002
    2003 i 2004 wzrosty podazy (m3) eu i usd sa bardzo podobne z lekka przewaga euro.

    wzrost podazy pieniadza m3 w strefie euro
    srednia 2001- 5.4 tys mld
    sierpien 2004- 6.4 tys mld

    to daje okolo 18% wobec okolo 21% w strefie usd

    w tym samym czasie usd spadl z ok 1.12 euro do ok 0.8 euro czyli o okolo 30%

    ta zmiana kursu nie jest wiec uzasadniona samymi zmianami podazy pieniadza


    warto tez zerknac na str 26 tab 8.6 gdzie podane sa skladniki wzrostu m3 w
    strefie euro. mozna sie przekonac ze decydujacy wklad we wzrost m3 maja kredyty
    dla rezydentow (i firm) z eu a nie pozyczki dla rzadu...
  • darr.darek 30.11.04, 17:32
    bush_w_wodzie napisał:
    >warto tez zerknac na str 26 tab 8.6 gdzie podane sa skladniki wzrostu m3 w
    >strefie euro. mozna sie przekonac ze decydujacy wklad we wzrost m3 maja kredyty
    >dla rezydentow (i firm) z eu a nie pozyczki dla rzadu...

    Po pierwsze, "counterparts" to wbrew temu co piszesz, NIE SĄ "components"
    (pol. : składniki). "Counterparts" to są "odpowiedniki" po stronie aktywów
    systemu finansowego. M3 to wartość pieniądza i agregatów peiniężnych ze strony
    pasywów systemu bankowego ; M3 ma składniki takie jak : gotówka w obiegu,
    lokaty na żądanie, lokaty długoterminowe.


    P.S. bush_w_wodzie, zreknąłeś już na to, co ekspert p.Rzońca napisał tu na
    temat krachu w Argentynie ? Nadal sądzisz, że rządy argentyńskie maiły małe
    zadłużenie, że zadłużenie zagraniczne rzadów argentyńskich wcale nie było duże
    i nie wynosiło 130mld USD i nadal sądzisz, że zadłuzenie zagraniczne Argentyny
    na 130mld USD to wskaźnik, który wziął się zadłuzenia przedsiebiorstw i innych
    podmiotów prywatnych i nie pochodzi z zadłużenia budzetu przez rozp...jące kasę
    rządy argentyńskie ???

  • andrzej.rzonca_nbp 04.12.04, 13:08
    Pan bush_w_wodzie wyraził się w sposób trochę nieprecyzyjny i dobrze, że
    zwrócił Pan na to uwagę uczestników forum. Ale jednocześnie poruszył on ważny
    problem czynników kreacji pieniądza. Nie jest bez znaczenia dla wzrostu
    gospodarki (przynajmniej w długim okresie) na co przeznaczane są środki
    ulokowane w bankach: czy finansują one głównie inwestycje przedsiębiorstw, czy
    deficyt budżetu.
  • andrzej.rzonca_nbp 04.12.04, 13:02
    Różnica w dynamice podaży pieniądza między Stanami Zjednoczonymi a strefą euro
    w okresie ostatnich trzech lat jest na tyle nieduża, że raczej nie wskazywałbym
    jej jako czynnika odpowiadającego za spadek kursu dolara w tym okresie. Poza
    tym, obecne osłabienie dolara, gdyby miało źródło monetarne, nie powinno mieć
    wpływu na cenową konkurencyjność amerykańskich dóbr; powinna mu towarzyszyć
    odpowiednio wyższa inflacja niż u partnerów handlowych.
    Po prostu rynek przywraca równowagę w bilansie płatniczym Stanów Zjednoczonych
    w sposób - w krótkim okresie - korzystny dla tego kraju i kosztowny dla jego
    partnerów handlowych.
  • darr.darek 30.11.04, 17:06
    maksimum napisał:
    > > www.financialsense.com/resources/fed/moneysupply.htm
    > > Jesli dolar tak slabnie w stosunku do innych walut,to musi byc jakis tego
    > > powod.
    > > Samym gadaniem za bardzo nie mozna waluty oslabic,a najprostszym wyjsciem
    > > jest zwiekszenie money supply.
    >A tak wyglada money supply in EU:
    >www.bday.co.za/bday/content/direct/1%2C3523%2C1468809-6078-0%2C00.html
    >Pan Andrzej niedawno udowadnial,ze ostatnio rzekomo money supply w EU jest
    >wiekszy niz w USA,no ale skad by sie bral spadek wartosci dolara do euro?

    Piszesz o zwiększaniu podaży pieniądza w US i EU i jedynym wskaźnikiem jaki
    przytaczasz dla EU to agregat pieniężny M3.

    Wiesz z czego składają się agregaty M1, M2, M3 ??? Wiesz czy nie ?
    Jeśli wiesz, że M1 tylko w ok. połowie składa się z emisji pieniądza
    papierowego (JEDYNA W PEŁNI STEROWALNA PRZEZ BANK CENTRALNY WIELKOŚĆ !!!) i
    jeśli wiesz, że M3 składa się głownie z długoteminowych lokat ludności i
    przedsiębiorstw a zaledwie w małych procencikach składa się z emisji pieniądza
    papierowego, to powinieneś też wiedzieć też, że postulat (do kogo?) o
    koniecznosci zwiększenia np. agergatu M3 jest ... głupi .

    To tak samo jakby Greenspan, Bush czy nawet Arnold Schwartzenegger powiedział
    do ludności USA : "zwiększajcie pulę lokat długoterminowych w bankach, to nam
    podwyższy M3 i ... będziemy szczęśliwi".
    Aby było "ciekawiej" Ty w kazdym poście podkreślasz, że należy ciągle kupować i
    wydawać dochody, a nawet kupować i wydawać na kredyt ...
    ZAMIAST ... "niepotrzebnie kisić lokaty w bankach". To jak to jest ? Z jednej
    strony popierasz ... oszczędzanie (zaskoczony?) i powiększanie lokat
    długoterminowych, które stanowią głowny składnik agregatu M3, a z drugiej
    strony nabijasz się z "niepotrzebnego kiszenia pieniędzy" na lokatach i
    nawołujesz wręcz do zwiększania wydatków, choćby na kredyt.

    Dlaczego tworzysz sprzeczne i/lub głupie postulaty ?
  • pawel-l 01.12.04, 08:27
    Właśnie dlaczego M3 rośnie ? Skąd rosną oszczędności obywateli i firm ?
    Przy pełnym standardzie złota niezależnie od pracowitości i oszczędności
    obywateli M3 równałoby się ZERO !
  • darr.darek 02.12.04, 14:48
    pawel-l napisał:
    > Właśnie dlaczego M3 rośnie ? Skąd rosną oszczędności obywateli i firm ?

    Jak to - skąd się biorą oszczędnosci ? Odpowiedź : z oszczędzania !
    Dokładniej, na wzrost M3 wpływ ma dodatkowa emisja pieniadza papierowego
    (wchodzi w M1), wzrosty lokat bieżących, na żądanie(wchodzi w M1) i lokat
    krótkoterminowych (wchodzi w M2) i dopiero suma M2 (zawierajacego M1) i lokat
    długoterminowych daje M3. Pominąłem mniej istotne składniki M3.

    > Przy pełnym standardzie złota niezależnie od pracowitości i oszczędności
    > obywateli M3 równałoby się ZERO !

    A to jest bzdura.
    Faktem jest, że złote pieniądze nie wchodziłyby do M1 (ani do M2 i M3).
    Jednak oszędności w formie lokat w systemie bankowym, z których to lokat banki
    udzielają kredytów, wchodziłyby jak najbardziej do M3. Mniejsza byłaby suma M3.
  • andrzej.rzonca_nbp 04.12.04, 13:20
    Pozwolę sobie na jedno sprostowanie. Złote pieniądze wchodziłyby do
    poszczególnych agregatów tak samo, jak obecnie wchodzi do nich papierowy
    pieniądz gotówkowy.
  • andrzej.rzonca_nbp 04.12.04, 13:17
    Rodzaj surowca, z którego jest wytwarzany pieniądz gotówkowy, nie ma znaczenia
    dla wielkości agregatów pieniężnych.
    Wydaje mi się, że Pan miał co innego na myśli (proszę mnie poprawić, jeśli się
    mylę). Gdyby wprowadzono pieniądz towarowy i zakazano bankom wystawiania not,
    które nie miałyby pokrycia w pieniądzu towarowym złożonym w ich własnych
    skarbcach (czyli gdyby zakzano kreacji tzw. środków fiducjarnych), wówczas nie
    byłoby różnicy między poszczególnymi agregatami pieniężnymi.
  • maksimum 01.12.04, 22:05
    christianidentity.members.easyspace.com/japansaving.htm
    Masz tu swoj ulubiony link na oszczednosci z ktorych biora sie kredyty.
    Jedna z najwyzszych st oszczednosci ma Japonia i jakos nie przeszkadza im to w
    stagnacji.
    Bo gdyby lokaty=kredyty bylo prawda ,to Japonia bylaby jednym z najszybciej
    rozwijajacych sie krajow.
  • pawel-l 02.12.04, 11:57
    A wyobrażasz sobie jak szybko rósłby PKB Japonii gdyby nie BC który bez sensu
    kupuje amerykańskie bondy ?
  • maksimum 02.12.04, 16:34
    pawel-l napisał:

    > A wyobrażasz sobie jak szybko rósłby PKB Japonii gdyby nie BC który bez sensu
    > kupuje amerykańskie bondy ?

    Nie jest to takie bez sensu.
    Bo po pierwsze cos trzeba z pieniedzmi robic.
    Gdyby obywatele i firmy mialy chec zaciagac kredyty,to BC mialby tych pieniedzy
    mniej.
    A wzmacniajac dolara BOJ wspomaga export japonski.
  • darr.darek 02.12.04, 16:43
    pawel-l napisał:
    > A wyobrażasz sobie jak szybko rósłby PKB Japonii gdyby nie BC który bez sensu
    > kupuje amerykańskie bondy ?

    Aby rósł PKB, należy wystawić całą gospodarkę na dobroczynny wpływ globalnej
    konkurencji. Z tego dopiero wynika podwyższanie wydajności pracy i wzrost
    gospodarczy.
    W Japonii jest 20% gospodarki wystawionej od dzsiesiecioleci na globalną
    konkurencję i te 20% gospodarki składającej się m.in. z firm Toyota , Sony,
    stanowi czołówkę światową w technologii i osiąganych efektach ekonomicznych.
    Problemem Japonii było zamnięcie przed konkurencją światową pozostałych 80%
    gospodarki, która teraz musi starać się dorównywać światowym standardom
    efektywności pracy.
    Sowją drogą zaniżanie przez japoński bank centr. kursu swej waluty wobec walut
    światowych daje profity wyłacznie tym, którzy są aż nadto silni i żadnego
    wsparcia nie potrzebują (Toyota, Sony itp.).
  • maksimum 02.12.04, 16:48
    Unikasz tematu.Japonczycy oszczedzaja ale nie inwestuja i ich pieniadze
    odplywaja do Ameryki.
  • andrzej.rzonca_nbp 04.12.04, 14:07
    Pozwolę sobie najpierw na jedno uściślenie. Relacja oszczędności do PKB w
    ostatnich latach w Japonii nie rosła, a raczej spadała. W szczególności
    zmniejszały się oszczędności gospodarstw domowych w relacji do ich dochodu do
    dyspozycji.
    Japończycy nie inwestują we własnym kraju tyle, ile mogliby zważywszy na ich
    oszczędności, bo za granicą mogą uzyskać wyższą stopę zwrotu ze swoich
    inwestycji. Zyskowność inwestycji (jeżeli nie są to inwestycje krótkookresowe)
    nie zależy zaś od czynników takich jak np. wahania kursu walutowego (te w
    dłuższej perspektywie łatwo mogą się odwrócić; żeby się o tym przekonać,
    wystarczy przyjrzeć się jak w ostatnich 5 latach kształtował się kurs USD i
    euro), a od cech strukturalnych gospodarki, na które największy wpływ ma zakres
    wolności gospodarczej. W przypadku Japonii niższy poziom inwestycji niż
    wynikałoby z możliwości ich krajowego finansowania jest też rakcją na to, co
    stało się w tym kraju pod koniec lat osiemdziesiątych. Doszło wówczas do
    eksplozji kredytów, z których duża część została przeznaczona na projekty o
    niskiej - w normalnych warunkach - stopie zwrotu. Wraz z pogorszeniem się
    koniunktury pojawiły się problemy z ich spłatą. Obecnie zarówno banki jak i
    przedsiębiorstwa stały się bardziej ostrożne niż w przeszłości.
  • andrzej.rzonca_nbp 04.12.04, 13:43
    Poruszył Pan bardzo ważny problem. Rzeczywiście gospodarka Japonii jest
    gospodarką dualną. Ciekawe spostrzeżenia na ten temat można znaleźć w książce
    W. Lewisa "The Power of Productivity: Wealth, Poverty, and the Threat to Global
    Stability".
  • andrzej.rzonca_nbp 04.12.04, 13:34
    Działanie banku centralnego Japonii nie musi być pozbawione sensu. Emituje
    papier, a w zamian kupuje prawo do przyszłych dochodów podatkowych Stanów
    Zjednoczonych. Oczywiście wszystko to pod warunkiem, że szybki wzrost bazy
    monetarnej od połowy lat dziewięćdziesiątych nie skończy się wysoką inflacją.
  • darr.darek 02.12.04, 16:33
    maksimum napisał:
    >Masz tu swoj ulubiony link na oszczednosci z ktorych biora sie kredyty.
    >Jedna z najwyzszych st oszczednosci ma Japonia i jakos nie przeszkadza im to w
    >stagnacji.

    Mam propozycję, zadaj ekspertowi panu Rzońcy pytanie o to, czy banki udzielają
    kredytów W RAMACH wartości depozytów przyjętych z lokat bankowych (plus, z
    ewentualnego kapitału własnego finansujacego w części aktywa "udzielonych
    kredytów").
    Ja poświęciłem na forum gospodarka długie miesiące na to, aby tłumaczyć, że
    KREDYTY = LOKATY rozumiane w szerokim sensie.
    Zadaj pytanie, a może udowodnisz to co poniektórzy do dziś tu plotą, że bank
    komercyjny z 1 miliarda przyjętych lokat "generuje" 8 miliardów udzielonych
    kredytów. Ja widzę, że jesteś wśród tych "plotących", bo strasznie nie pasuje
    Ci ta moja równość.
    No, czekam na Twoje otwarte pytanie do eksperta zamiast :

    >Bo gdyby lokaty=kredyty bylo prawda ,to Japonia bylaby jednym z najszybciej
    >rozwijajacych sie krajow.

    A co ma jeszcze piernik do wiatraka ? Wysokie oszczędności są konieczne aby
    istniały duże i tanie kredyty, a to jest konieczne aby finansować inwestycje,
    które są niezbędne dla osiągnięcia dużej wydajnosci pracy.
    Tu zgodzę się, że Japonia OSIĄGNĘŁA (już dawno) wysoką wyajność pracy m.in.
    dzieki dużym inwestycjom.

    Jednak nie ma automatycznego związku takiego, że tani dostępny kredyt na pewno
    zostanie przeznaczony na własciwe inwestycje i na pweno poprawi wydajność pracy
    i wzrost gospodarczy. Gdyby tak było, to polska era gierkowskich kredytów
    inwestycyjnych i konumpcyjnych, przez następne dzieisęciolecia procentowałby
    polepszaniem wydajnosci pracy i stałym wzrostem gospodarczym.

  • maksimum 02.12.04, 16:45
    www.financialsense.com/resources/fed/moneysupply.htm
    Ja mam dla Ciebie lepsza propozycje.
    Popatrz jeszcze raz na krzywa lamana po lewej stronie wykresow.
    Wytlumacz sobie,jak to sie dzieje,ze w okresie kryzysu czyli braku
    popytu,innymi slowy braku pieniedzy na rynku,wzrost PODAZY pieniadza w USA
    przekraczal 10% przez co najmniej 10 miesiecy?
    Z kont te pieniadze sie braly,jesli nie bylo ich wczesniej ,co doprowadzilo do
    kryzysu?
  • pawel-l 03.12.04, 14:21
    Darek cały czas ma rację że Kredyty = Lokaty tylko zapomina że największy wływ
    na wzrost "oszczędności" ma FED. Te pieniądze nie mają podstawy we
    wzroście "bazy produkcyjnej" są "papierowe". Tylko że zamiast inflacji dóbr
    konsumcyjnych jest inflacja cen surowców, akcji, obligacji i nieruchomości.

    Between 1969 and 1999 total international reserves, primarily consisting of
    deposits, currency, bonds, equities, and scarcely any gold, grew 20-fold,[ii]
    standing at roundabout $1.6 trillion. From January 2002 to July 2004 alone
    aggressive money creation by the Fed, coupled with insidious fractional reserve
    and central banking the world over, added a whopping $1.307 trillion to global
    currency reserves.

    The downside of this policy is that as Asian central banks purchase dollars and
    dollar-denominated debt instruments in exchange for won, renminbi, yen, etc.,
    it expands each country's domestic money supply, precipitating their own boom
    and bust sequences. Richard Duncan's book, The Dollar Crisis, best illustrates
    how asset price bubbles have burned Asian countries with sizable dollar inflows
    during the 1980s and 1990s and helps explain the boom in credit creation
    currently gripping China.
  • maksimum 03.12.04, 16:03
    pawel-l napisał:

    > Darek cały czas ma rację że Kredyty = Lokaty tylko zapomina że największy
    wływ na wzrost "oszczędności" ma FED. Te pieniądze nie mają podstawy we
    > wzroście "bazy produkcyjnej" są "papierowe". Tylko że zamiast inflacji dóbr
    > konsumcyjnych jest inflacja cen surowców, akcji, obligacji i nieruchomości.

    Darek z grubsza wie,ze dzwonia ale nie wie w ktorym kosciele.
    Gdyby kredyty=lokaty to w jaki sposob roslaby masa pieniedzy na rynku??
    FED zajmuje sie tym,zeby masa pieniadza na rynku rosla.
    Srednio to ECB ustala roczny wzrost money supply na wysosci okolo 4,5%.
    W USA jest to troche wyzej i widac to w okresach kryzysow,gdy money supply dla
    bankow komercyjnych wzrastal o ponad 10% w skali rocznej przez ok 10 miesiecy.

    > Between 1969 and 1999 total international reserves, primarily consisting of
    > deposits, currency, bonds, equities, and scarcely any gold, grew 20-fold,[ii]
    > standing at roundabout $1.6 trillion. From January 2002 to July 2004 alone
    > aggressive money creation by the Fed, coupled with insidious fractional
    reserve and central banking the world over, added a whopping $1.307 trillion to
    >global currency reserves.
    > The downside of this policy is that as Asian central banks purchase dollars
    and dollar-denominated debt instruments in exchange for won, renminbi, yen,
    etc.,
    > it expands each country's domestic money supply, precipitating their own boom
    > and bust sequences. Richard Duncan's book, The Dollar Crisis, best
    illustrates how asset price bubbles have burned Asian countries with sizable
    dollar inflows
    > during the 1980s and 1990s and helps explain the boom in credit creation
    > currently gripping China.
  • andrzej.rzonca_nbp 04.12.04, 14:33
    W długim okresie, oczywiście, to bank centralny ma decydujący wpływ na podaż
    pieniądza. Ma Pan całkowitą rację. Jednak, po pierwsze, w krótkim okresie
    trudno mu tę podaż kontrolować (dlatego banki centralne zrezygnowały z kontroli
    agregatów monetarnych jako celu pośredniego w polityce pieniężnej); zależy ona
    w dużym stopniu od zachowań prywatnych osób. Po drugie, bank centralny,
    wpływając na podaż pieniądza, oddziałuje jednocześnie na ceny. Jeżeli zwiększy
    podaż pieniądza dajmy na to dwukrotnie, to mniej więcej dwukrotnie wzrośnie
    także poziom cen. Oznacza to, że ludzie będą posiadać dwukrotnie wyższy zasób
    pieniądza (w gotówce i na lokatach w bankach) niż w przeszłości, ale nie będą
    mogli za te pieniądze nabyć więcej dóbr.
  • maksimum 05.12.04, 01:44
    andrzej.rzonca_nbp napisał:

    > W długim okresie, oczywiście, to bank centralny ma decydujący wpływ na podaż
    > pieniądza. Ma Pan całkowitą rację. Jednak, po pierwsze, w krótkim okresie
    > trudno mu tę podaż kontrolować (dlatego banki centralne zrezygnowały z
    kontroli
    > agregatów monetarnych jako celu pośredniego w polityce pieniężnej); zależy
    ona w dużym stopniu od zachowań prywatnych osób. Po drugie, bank centralny,
    > wpływając na podaż pieniądza, oddziałuje jednocześnie na ceny. Jeżeli
    zwiększy
    > podaż pieniądza dajmy na to dwukrotnie, to mniej więcej dwukrotnie wzrośnie
    > także poziom cen. Oznacza to, że ludzie będą posiadać dwukrotnie wyższy zasób
    > pieniądza (w gotówce i na lokatach w bankach) niż w przeszłości, ale nie będą
    > mogli za te pieniądze nabyć więcej dóbr.

    To jest model gospodarki zamknietej przy ograniczonej podazy towarow.
    Przy bezclowym imporcie inflacja bylaby niewielka i dotyczyla glownie real
    estate.
    Zapotrzebowanie Polski na towary w stosunku do produkcji swiatowej jest
    niewielkie.
  • darr.darek 07.12.04, 18:04
    maksimum napisał:
    > Zapotrzebowanie Polski na towary w stosunku do produkcji swiatowej jest
    > niewielkie.

    Jakie niewielkie ?
    Mam Ci zaprezentować obraz całych grup społecznych, które w Polsce domagają się
    przed wszystkim możliwości większych zakupów ?
    Mam Ci udowadniać, że praktycznie wszyscy Polacy chcieliby możliwości
    zwiększenia wydatków ?
    A może mam Ci udowadniać, że praktycznie wszyscy ludzie (z Jankesami włacznie)
    chcieliby jakiejś "cudownej" możliwości zwiększenia wolumenu zakupów ?
    Mam Ci to udowadniać, czy to ostatnie zdążyłes już zaobserwować na własnym
    podwórku ?


  • darr.darek 07.12.04, 17:58
    andrzej.rzonca_nbp napisał:
    >W długim okresie, oczywiście, to bank centralny ma decydujący wpływ na podaż
    >pieniądza. Ma Pan całkowitą rację. Jednak, po pierwsze, w krótkim okresie
    >trudno mu tę podaż kontrolować (dlatego banki centralne zrezygnowały z kontroli
    >agregatów monetarnych jako celu pośredniego w polityce pieniężnej); zależy ona
    >w dużym stopniu od zachowań prywatnych osób. Po drugie, bank centralny,
    >wpływając na podaż pieniądza, oddziałuje jednocześnie na ceny. Jeżeli zwiększy
    >podaż pieniądza dajmy na to dwukrotnie, to mniej więcej dwukrotnie wzrośnie
    >także poziom cen. Oznacza to, że ludzie będą posiadać dwukrotnie wyższy zasób
    >pieniądza (w gotówce i na lokatach w bankach) niż w przeszłości, ale nie będą
    >mogli za te pieniądze nabyć więcej dóbr.

    Pozwolę sobie na sprostowanie odnośnie "decydującego wpływu banku centralnego
    na podaż pieniądza w długim okresie". Jak pan zauważył, doprowadzenie przez
    bank centr. wysoką podażą pieniądza do np. 100% inflacji w jakimś dłuższym
    okresie, skutkuje PRZEDE WSZYSTKIM realnym przeszacowaniem wartości
    DOTYCHCZASOWYCH lokat. Czyli niezależnie od większego, nominalnego napływu
    lokat w czasie deprecjonowania waluty, to śmiem twierdzić, że SUMARYCZNA,
    REALNA (w relacji od "koszyka zakupowego") wartość agregatu M3 ... spadłaby
    wobec danych sprzed okresu dużej podaży pieniądza papierowego.
    Realna wartość M3 - nie zwiększyłaby się, a spadłaby na skutek wysokej podaży
    pieniądza przez bank centr..

  • andrzej.rzonca_nbp 04.12.04, 14:20
    Pozwolę sobie przytoczyć zwięzłą opinię jednego z krytyków polityki
    stabilizacyjnej - Josepha Schumpetera. Według niego poprawa koniunktury „jest
    zdrowa tylko wówczas, gdy przychodzi sama z siebie. Albowiem każde ożywienie,
    które zawdzięczamy jedynie sztucznemu bodźcowi, pozostawia pewną część dzieła
    depresji niewykonaną i do nieprzetrawionych pozostałości braku dosotosowań
    dodaje nowe, własne niedostosowanie, które z kolei musi zostać zlikwidowane,
    grożąc gospodarce nowym (gorszym) kryzysem w przyszłości”.
  • maksimum 04.12.04, 19:37
    andrzej.rzonca_nbp napisał:

    > Pozwolę sobie przytoczyć zwięzłą opinię jednego z krytyków polityki
    > stabilizacyjnej - Josepha Schumpetera. Według niego poprawa koniunktury „
    > jest
    > zdrowa tylko wówczas, gdy przychodzi sama z siebie. Albowiem każde ożywienie,
    > które zawdzięczamy jedynie sztucznemu bodźcowi, pozostawia pewną część dzieła
    > depresji niewykonaną i do nieprzetrawionych pozostałości braku dosotosowań
    > dodaje nowe, własne niedostosowanie, które z kolei musi zostać zlikwidowane,
    > grożąc gospodarce nowym (gorszym) kryzysem w przyszłości”.

    To jest bardzo ciekawe podejscie i iscie filozoficzne,bo zastosowac je mozna w
    kazdej dziedzinie zycia,gdy pominie sie slowo gospodarka.
    Kazda ingerencja jest bodzcem i chetnie stosowanym wtedy,gdy skutki uboczne sa
    znikome.
    Wniosek bylby z tego taki,ze samemu sie leczyc mozna tylko w prostych
    przypadkach,a w bardziej skomplikowanych trzeba isc do lekarza.
    1-Zwiekszenie podazy pieniadza w okresie kryzysu ma pobudzac popyt,a konsument
    zadecyduje o tym co jest dla niego lepsze.(popytowa-praktyka amerykanska)
    2-Druga teoria ,ktorej wyznawca sa EUropejczycy mowi ze kryzys jest spowodowany
    niedostosowaniem podazy do popytu i niech sie producent dostosowuje bez
    zwiekszania ilosci pieniadza na rynku.(podazowa-praktyka europejska)
    Zadac trzeba sobie pytanie:Co spowoduje zwiekszona podaz pieniadza?
    Odp:Zwieksza popyt na towary bardziej poszukiwane przez konsumenta szybciej niz
    w przypadku teorii podazowej.
    A skutki uboczne?
    Wieksza podaz pieniadza moze zwiekszyc inflacje i obnizyc wartosc waluty
    amerykanskiej.
    A o obnizenie wartosci dolara nam caly czas chodzi,by stac sie bardziej
    konkurencyjnym niz producenci europejscy.
  • andrzej.rzonca_nbp 09.12.04, 14:43
    Korzyści z polityki stabilizacyjnej, gdyby była ona skuteczna, tzn. pozwoliła
    na całkowite wyeliminowanie tej części wahań koniunktury, które wynikają z
    zaburzeń nominalnych (np. w masie pieniądza) są niewielkie. Robert Lucas,
    wybitny amerykański ekonomist, laureata nagrody Nobla, szacuje, że są one nawet
    dwudziestokrotnie mniejsze od korzyści z trwałego obniżenia inflacji z 10 proc.
    do zera.
  • maksimum 09.12.04, 16:11
    andrzej.rzonca_nbp napisał:

    > Korzyści z polityki stabilizacyjnej, gdyby była ona skuteczna, tzn. pozwoliła
    > na całkowite wyeliminowanie tej części wahań koniunktury, które wynikają z
    > zaburzeń nominalnych (np. w masie pieniądza) są niewielkie. Robert Lucas,
    > wybitny amerykański ekonomist, laureata nagrody Nobla, szacuje, że są one
    nawet
    > dwudziestokrotnie mniejsze od korzyści z trwałego obniżenia inflacji z 10
    >proc. do zera.
    --------------------------------------------------------------------------------
    -Moze zacznijmy od tego kiedy R.Lucas pisal Rational Expectations i do jakiej
    gospodarki sie one odnosily.
    en.wikipedia.org/wiki/Rational_Expectations
    Minimum logiki wykazuje,ze wieksza ilosc pieniadza na rynku powoduje wieksza
    inflacje TYLKO wtedy gdy producent ma mozliwosc podnosic ceny.
    Wszystko to sie zgadza wtedy gdy swiat ograniczony jest do krajow o podobnym
    koszcie wytwarzania produktow.I tak wlasnie bylo,gdy Lucas pisal te swoje
    expectations.Swiat to byly:USA,Europa i Japonia.
    Teraz produkcja odbywa sie w Chinach i Indiach i producenci w tzw "Swiecie"
    nie maja price power policy.
    Zechce pan zauwazyc,ze towary produkowane w fabrykach tanieja a ceny wzrastaja
    TYLKO na real estate.
    Podaz pieniadza w USA juz od polowy 2001 byla o ponad 10% wieksza niz w roku
    uprzednim i dalo to inflacje typu 2%.
    Grzebanie po smietniku historii nie ma za bardzo sensu,bo sytuacja zmienila sie
    na tyle,ze cytowanie slowa pisanego sprzed 5 lat mija sie z celem.
    Teraz sa inne podstawy ekonomii niz byly 30 lat temu.

  • andrzej.rzonca_nbp 11.12.04, 14:03
    O korzyściach z polityki stabilizacyjnej w porównaniu do korzyści np. z niskiej
    inflacji Lucas pisał w 2003 roku (Macroeconomic Priorities, “The American
    Economic Review”, Vol. 93, No. 1, March).
  • maksimum 14.12.04, 06:49
    www.msnbc.msn.com/id/6706187/
    Dla umilenia zycia,krotki art. na temat wplywu mocnego euro na turystyke z USA
    do EU oraz zakupu Amerykanow na Starym kontynencie.
    Wg menadzera sklepu paryskiego ilosc przyjezdzajacych Amerykanow do EUropy w
    porownaniu z rokiem poprzednim spadla o 50% a ci co przyjezdzaja,ogladaja
    glownie wystawy.
    Polska tez prowadzi polityke stabilizacyjna zlotego,ktory w ciagu ostatniego
    roku umocnil sie o okolo 25% do dolara i skutki dadza o sobie znac juz za kilka
    miesiecy.
    Polska gospodarka zwalnia a amerykanska przyspiesza.
  • pawel-l 14.12.04, 12:02
    No i się doczekaliśmy. Eurepejczycy w środku sklepu, a Amerykanie oglądają
    przez szybę. I na co to wam było ? Niedługo nie będzie cię stać na malinówki w
    polskim warzywniaku.
  • maksimum 14.12.04, 16:20
    Jesli bedzie mnie stac na takie same malinowki w USA,to po co mnie podrozowac
    do EUropy????
    Oczywiscie EU cel nie zniesie,bo rodzima produkcja by padla w jeden rok.
    Domyslasz sie juz dlaczego jest stagnacja w EU i bedzie tam na dlugie lata??
  • pawel-l 15.12.04, 09:20
    A widziałeś wiadukt w Millau ?
    www.w-a.pl/2004/millau_viaduct.htm
    Europa inwestuje, a wy przeżeracie swoją przeszłość i przyszłość
  • andrzej.rzonca_nbp 15.12.04, 17:27
    Nie zgadzam się z Panem, że marnowanie pieniędzy podatników na fanaberie jest
    inwestycją w rozwój. W tym przypadku dostrzega Pan tylko to, co bezpośrednio
    widoczne, a pomija skutki pośrednie.
  • maksimum 15.12.04, 22:22
    andrzej.rzonca_nbp napisał:

    > Nie zgadzam się z Panem, że marnowanie pieniędzy podatników na fanaberie jest
    > inwestycją w rozwój. W tym przypadku dostrzega Pan tylko to, co bezpośrednio
    > widoczne, a pomija skutki pośrednie.

    www.w-a.pl/2004/millau_viaduct.htm
    Japonczycy podobnymi inwestycjami probowali rozkrecac koniunkture w latach 1990-
    tych i nie dalo to pozadanego rezultatu.
    Zgadzam sie w zupelnosci,ze wydawanie pieniedzy publicznych powinno byc jak
    najbardziej efektywne i ten wysoki most,to chec zaimponowania rekordami ale
    bardzo niepraktyczne rozwiazanie.
    Wyswobodzenie Iraku spod dyktatu Saddama,da dostep do taniej ropy i to mialo
    zasadniczy cel w ustabilizowaniu bezpieczenstwa na swiecie i dostepu do taniej
    ropy.
  • andrzej.rzonca_nbp 16.12.04, 09:47
    Posłużył się Pan dobrym przykładem (mówię o Japonii). Pozwolę sobie tylko
    dodać, że o skłonności urzędników francuskich do niepraktycznych inwestycji
    infrastrukturalnych pisał już Adam Smith-).
    Dyskusja na temat zasadności (lub braku zasadności) wojny w Iraku nie mieści
    się w ramach tego forum.
  • maksimum 17.12.04, 22:36
    Quebec byl na tyle duza i znaczaca prowincja Kanady,ze zaczeli straszyc
    separacja od reszty panstwa i chcieli rzadzic cala Kanada,az wyszlo to bokiem
    ludnosci angielsko-jezycznej i teraz juz Quebec jest prowincja bez specjalnego
    znaczenia.
    Saddam swoja kryminalna polityka wew jak na zew Iraku przyczymil sie do
    znaczego zubozenia ludnosci swojego kraju.
    Trudno o lepsze polaczenie bodowy demokracji z bogactwem jaka sie teraz
    dokonuje w Iraku rekami Amerykanow.
    Dochody z ropy nie beda przeznaczane na zbrojenia i wojny ale na wzrost poziomu
    zycia ludnosci.
    Typowy przyklad pragmatycznosci Amerykanow co do wydatkow budzetowych.
  • andrzej.rzonca_nbp 15.12.04, 17:24
    Pozwolę sobie odesłać Pana do danych na temat ceł w UE, które prezentowałem
    wcześniej na tym forum.
  • andrzej.rzonca_nbp 15.12.04, 17:22
    Po pierwsze, polska gospodarka nie zwalnia.
    Po drugie, w Polsce nie prowadzi się interwencji walutowych. Rząd utrzymuje
    większy deficyt w relacji do PKB niż Stanów Zjednoczonych, a to według Pana
    powinno przynieść nam bogactwo. Jak Pan zauważył, nie przynosi.
  • andrzej.rzonca_nbp 04.12.04, 14:16
    Zwrócił Pan uwagę na ważny problem. Niskie stopy procentowe mogą doprowadzić do
    kierowania inwestycji na projekty o niskiej stopie zwrotu. Jeżeli koszt wynajmu
    kapitału jest niewielki, nie trzeba się zbyt mocno starać, aby zarobić na
    spłatę zaciągniętych zobowiązań. Ryzykuje się jednak dużymi kłopotami w
    przypadku wzrostu stóp procentowych. Inwestycje w dużej części nie są
    odwracalne, tzn. trudno się z nich wycofać. Jeżeli po ich zrealizowaniu dojdzie
    do wzrostu stóp procentowych, kraj może wpaść w pułapkę zadłużenia. Tak stało
    się m. in. z Polską pod koniec lat siedemdziesiątych.
  • andrzej.rzonca_nbp 04.12.04, 13:28
    Wysoka stopa oszczędności pozwoliła Japonii w przeszłości na bardzo szybki
    wzrost gospodarczy. Jest oczywiście prawdą, że Japonia jest eksporterem
    kapitału, tzn. oszczędności zgromadzone przez Japończyków służą finansowaniu
    inwestycji także w innych krajach. Jednak nawet gdyby w całości były one
    przeznaczane na inwestycje w Japonii, nie musiałoby to być równoznaczne z
    szybszym wzrostem gospodarki. Na rozwój oddziałuje bowiem nie tyle wielkość
    inwestycji, co ich efektywność. Gdyby było inaczej b. kraje socjalistyczne
    powinny należeć obecnie do najbogatszych na świecie. Stopa inwestycji była
    bowiem w tych krajach bardzo wysoka. Eksport kapitału przez Japonię oznacza, że
    japońscy inwestorzy dostrzegają możliwość osiągania większych zysków z
    inwestycji (czyli bardziej produktywnego wykorzystania kapitału) za granicą niż
    w kraju.
  • andrzej.rzonca_nbp 04.12.04, 12:17
    Kurs dolara słabnie, bo rynek stara się przywrócić równowagę w bilansie
    płatniczym Stanów Zjednoczonych. Z jednej strony deficyt obrotów bieżących,
    czyli głównie nadwyżka amerykańskiego importu nad eksportem, przekroczyła 5
    proc. PKB (i według większości prognoz przy obecnym kursie dolara pozostanie na
    poziomie przekraczającym 5 proc. PKB także w dwóch najbliższych latach), z
    drugiej strony zmniejsza się wiele ze strumienii kapitału finansujących ten
    deficyt.
  • maksimum 04.12.04, 19:48
    en.wikipedia.org/wiki/Joseph_Schumpeter

    Schumpeter sympatetyczny do Marxa i zapowiadajacy ze kapitalizm zostanie
    zastapiony forma socjalizmu rzeczywiscie idealnie oddaje obecna sytuacje
    stagnacji w EU.
  • andrzej.rzonca_nbp 09.12.04, 15:04
    Teorie Schumpetera nie doprowadziły do spowolnienia wzrostu gospodarki w
    Europie (większość polityków w ogóle nic o nim nie wie). W jakiejś części
    wyjaśniają natomiast, dlaczego do tego spowolnienia doszło.
  • pawel-l 07.12.04, 10:09
    Znalazłem w końcu money supply w Japonii. Fakt że 40% był tylko przez chwilę w
    2002r.(3 wykres od końca)
    www.investorsinsight.com/article.asp?id=jmotb120604
    Ciekawy jest money supply w latach 80-tych. Wynosił od 10 do 15%. W tym samym
    czasie był boom na rynku akcji i nieruchomości. Pytanie do pana Rządcy czy to
    miało związek :) ? I czy stagnacja od tamtej pory nie ma korzeni właśnie w
    latach 80-tych.
  • andrzej.rzonca_nbp 09.12.04, 14:58
    Ze zbyt luźną polityką pieniężną jest jak z alkoholem w nadmiernej ilości:
    można się dobrze bawić przez jakiś czac, ale później przychodzi kac.

Popularne wątki

Nie pamiętasz hasła lub ?

Zapamiętaj mnie

Nie masz jeszcze konta? Zarejestruj się

Nakarm Pajacyka
Agora S.A. - wydawca portalu Gazeta.pl nie ponosi odpowiedzialności za treść wypowiedzi zamieszczanych przez użytkowników Forum. Osoby zamieszczające wypowiedzi naruszające prawo lub prawem chronione dobra osób trzecich mogą ponieść z tego tytułu odpowiedzialność karną lub cywilną. Regulamin.