Dodaj do ulubionych

WYDAJNOSC MIERZY SIE W DOLARACH !!!

09.12.04, 20:25
darr.darek napisał:

> Po pierwsze, Chińczycy nie są bardziej wydajni od Polaków lecz są średnio
>ok. 5 razy mniej wydajni.

Zaloze sie ,ze wykladasz ekonomie na jakiejs prestizowej uczelni polskiej.
Wiec prosty przyklad dla Ciebie.
Fabryka produkuje 100,000 samochodow rocznie zatrudniajac 10,000 pracownikow
i te samochody sa po 20,000 kazdy, wiec wychodzi 2,000,000,000 wartosc
produkcji.
Produktywnosc,to wg Ciebie jest:wartosc wytworzonych samochodow na 1 robola.
A czy jest wydajnosc?
Wydajnosc jest tym samym,TYLKO wyrazonym w sztukach!
Ale jakiego kapitaliste obchodzi wydajnosc wyrazona w sztukach,kiedy on ma
zysk i podatki placi w dolarach.
No wiec przenosi ten kapitalista te fabryczke z USA do Chin i placi robolom
1/10 tego co w USA.
Wydajnosc niby jest taka sama,ale produktywnosc jest 10X wieksza!!!
Wydajnosc w sztukach,to sie liczylo wtedy,gdy dwojki murarskie budowaly Nowa
Hute.
Dlaczego inwestycje motoryzacyjne omijaja Polske??
Dlatego,ze wydajnosc Polaka w stosunku do tego co mu sie placi jest
beznadziejna.
Nikt nie liczy wydajnosci w sztukach poza Toba,bo komu i doczego jest
wydajnosc w sztukach potrzebna???

> Po drugie, odpowiedz sobie sam, jak to chiński import miałby wyprzeć
całkowicie
> polską żywność i polskie produkty przemysłowe (a może i polskie usługi ?) i
> jednocześnie sprawić, że Polacy zaczęliby umierać z głdu z braku produktów
na rynku. Chłopie, przestań pić w takich ilościach, bo tworzysz horrory
>logiczne.

Jak nie umiesz czegos zalapac,to namawiasz mnie do picia,ale ja nie pije z
takimi,ktorzy mnie nie rozumieja.

> > > Przykład efektu systemu lewicowych durni typu sowieckiego, aż nadto
> wymowny

> >Widac,ze od poczatku do konca NICZEGO nie zrozumieles.
> >Na czym wiec polega proces GLOBALIZACJI ?????
> >POLEGA NA TYM,ZE CENY I PLACE SIE WYROWNUJA NA CALYM SWIECIE,A CLA ZANIKAJ
> A.
>
> A to od kiedy się wyrównują płace, wg Ciebie ?
> Bo widzisz, realia są takie, że przez ostatnie pół wieku triumfu globalizmu,

Widze,ze Ty nie wiesz co to jest globalizm.Globalizm nie zaczal sie
wtedy,kiedy zaczeto mowic o nim,lecz wtedy gdy wymiana handlowa z biednymi
krajami jak Chiny i Indie nastapila na szeroka skale,czyli zaledwie kilka lat
temu.

> to
> różnice w dochodzie per capita raczej powiększały się między np. Francuzem
>a Algierczykiem, a tym bardziej w porównaniu np. z Wietnamczykiem.

Przygotuj sie lepiej z podanego przeze mnie GDP per capita w PPP i wez przede
wszystkim pod uwage,ze wyrownywanie nastepuje duzo szybciej tam gdzie nie ma
barier celnych,barier przeplywu kapitalu i sily roboczej.Czyli wew EU oraz
miedzy USA i reszta swiata.

> Zgodzę się tylko, jako z czymś oczywistym, że kraje, które włączają się do
> grona państw liberalnego kapitalizmu dorównują do czołówki bogaczy.
>
> >Moze rozumiesz cos Ci blizszego jak "EU" ?
> >No wiec w EU ceny tez sie usredniaja i place rowniez.
> >Gdyby EU nie mialo cel zewnetrznych,to zauwazylbys generalna obnizke plac
> i cen w EU do poziomu swiatowego,ale do tego trzeba miec wyobraznie.
>
> Widzisz, z tą obniżką cen to nie zawsze jest tak prosto jakbys sobie
wyobrażał,
> bo w Polsce i chleb i wołowina i wędliny i hamburgery i jabłka i ziemniaki
i kina i teatry i fryzjerzy i mechanicy i... tak dalej ... mają ceny niższe
niż w USA.
> Pewnie żachniesz się, że Ty bardziej o produktywności chciałeś pisać i
>łapię Cię za słówka o cenach. No cóż, to nie ja piszę bzdury.

Niezle mnie zlapales za slowko i ciekawe dlaczego pominales "zupelnie przez
przypadek" ceny art trwalych jak:samochody,TV,komputery,lodowki itd,ktore sa
drozsze w Polsce niz w USA???
Edytor zaawansowany
  • 11.12.04, 14:59
    Po pierwsze, wydajność pracy to wielkość produkcji na zatrudnionego. W pełni
    jednak się z Panem zgadzam, że wydajność nie dostarcza informacji, czy w danym
    kraju opłaca się tworzyć miejsca pracy. O tym - jak słusznie Pan zauważył -
    decyduje zestawienie wydajności i kosztów pracy na zatrudnionego.
    Po drugie, globalizacja wcale nie jest czymś nowym. Mam jednak nadzieję, że tym
    razem okaże się czymś trwałym (polecam książkę Kevina H. O’Rourke i Jeffreya G.
    Williamsona "Globalization and History – The Evolution of a Nineteenth-Century
    Atlantic Economy").
  • 11.12.04, 18:20
    andrzej.rzonca_nbp napisał:

    > Po pierwsze, wydajność pracy to wielkość produkcji na zatrudnionego. W pełni
    > jednak się z Panem zgadzam, że wydajność nie dostarcza informacji, czy w
    danym
    > kraju opłaca się tworzyć miejsca pracy. O tym - jak słusznie Pan zauważył -
    > decyduje zestawienie wydajności i kosztów pracy na zatrudnionego.

    Wydajnosc w starym zrozumieniu mozna stosowac do scharakteryzowania linii
    produkcjyjnej,ze na tej tasmie prod da sie wytworzyc tyle a tyle produktow w
    okreslonym czasie,ale wydajnosc pracy musi odzwierciedlac koszt tej pracy,czyli
    place.
    Jesli linie produkcyjna przeniesiemy z USA do Chin,to jej wydajnosc sie nie
    zmieni,natomiast koszt robocizny zmieni sie diametralnie,a co za tym idzie
    wydajnosc(produktywnosc) na 1 pracownika w doll.

    > Po drugie, globalizacja wcale nie jest czymś nowym. Mam jednak nadzieję, że
    tym razem okaże się czymś trwałym (polecam książkę Kevina H. O’Rourke i Jeffr
    > eya G.
    > Williamsona "Globalization and History – The Evolution of a Nineteenth-Ce
    > ntury Atlantic Economy").

    To sie zgadza,ale fakty sa takie,ze jeszcze 30 lat temu ponad polowe swiatowego
    GDP bylo wytwarzane w USA i Europie Zach zamieszkalych przez ok 600 mln ludzi
    z 6 mld na swiecie.Dopiero w ostatnich latach Chiny i Indie zwiekszyly znacznie
    swoj udzial w handlu swiatowym.Globalizacje musi poprzedzac znoszenie cel.
  • 15.12.04, 12:07
    Powtórzę, wydajność i koszty pracy na zatrudnionego są dwoma odrębnymi
    pojęciami.
    Globalizacja nie jest czymś co się dekretuje. Zadekretować można co najwyżej
    odwrót od globalizacji (tzn. wprowadzić regulacje ograniczające swobodę
    przepływu dóbr, kapitałów, ludzi, czy informacji).
  • 15.12.04, 20:35
    andrzej.rzonca_nbp napisał:

    > Powtórzę, wydajność i koszty pracy na zatrudnionego są dwoma odrębnymi
    > pojęciami.

    Zgadza sie,a mnie chodzilo o porownanie kosztow pracy zatrudnionego z wartoscia
    towarow rzez niego wyprodukowanych.
    Bo zatrudnianie Niemca w fabryce i placenie mu np 20 euro na godzine nie ma
    zadnego sensu jak ta sama prace moze wykonac Chinczyk za 1 doll na godzine.
    Wydajnoac Niemca w sztukach moze byc wieksza o np 30% od wydajnoaci Chinczyka
    ale placa Chinczyka jest o tyle nizsza,ze wydajnosc Niemca jest bez
    znaczenia,gdy chodzi o lokowanie nowej fabryki.

    > Globalizacja nie jest czymś co się dekretuje. Zadekretować można co najwyżej
    > odwrót od globalizacji (tzn. wprowadzić regulacje ograniczające swobodę
    > przepływu dóbr, kapitałów, ludzi, czy informacji).

    Niestety odwrotu od globalizacji nie bedzie,bo juz niemal wszyscy sie
    przekonali,ze handel bezclowy lepiej utylizuje kapital.
  • 16.12.04, 09:20
    Po pierwsze, w pełni się z Panem zgadzam, że aby móc stwierdzić, gdzie należy
    przenieść kapitał, nie wystarczy patrzeć na wydajność, trzeba analizować
    również koszty na zatrudnionego; i odwrotnie, nie wystarczy brać pod uwagę
    kosztów na zatrudnionego, trzeba także uwzględniać wydajność.
    Po drugie, mam nadzieję, że się Pan nie myli co do trwałości globalizacji.
    Niestety, jak uczy historia, protekcjonizm może rozlać się po świecie bardzo
    szybko.

Popularne wątki

Nie pamiętasz hasła lub ?

Zapamiętaj mnie

Nie masz jeszcze konta? Zarejestruj się

Nakarm Pajacyka
Agora S.A. - wydawca portalu Gazeta.pl nie ponosi odpowiedzialności za treść wypowiedzi zamieszczanych przez użytkowników Forum. Osoby zamieszczające wypowiedzi naruszające prawo lub prawem chronione dobra osób trzecich mogą ponieść z tego tytułu odpowiedzialność karną lub cywilną. Regulamin.