Dodaj do ulubionych

Czynniki socjokulturowe wzrostu gosp. w Polsce

14.12.04, 11:20
Które czynniki socjokulturowe w Polsce są czynnikami przyśpieszającymi tempo
wzrostu dochodu narodowego, a które są barierami (czyli, które ograniczają
możliwość zwiększania tempa wzrostu dochodu narodowego) ?
Edytor zaawansowany
  • 15.12.04, 07:22
    barierami sa na pewno KSENOFOBIA, KORUPCJA i ZLODZIEJSTWO

    katalizatorami moim zdaniemsa: CALY CZAS WYPELNIANA LUKA efektywnosciowa
    (potencjal jej eksploatacji) i nie wiem, chyba EMIGRACJA

    --
    rkp - Spotkajmy sie we Fromborku
  • 15.12.04, 17:17
    Ewentualna ksenofobia, korupcja, czy złodziejstwo nie tyle są cechami jakiegoś
    określonego narodu co raczej wynikiem polityki państwa.
    Jeżeli urzędas decyduje o wszystkim, to jest duża korupcja.
    Jeżeli państwo wszystko reguluje, to wiele ludzi łamie prawo. Jeżeli wymiar
    sprawiedliwości jest niesprawny, to ludzie nie boją się kraść.
    Jeżeli państwo wszystko reguluje zamiast rzetelnie wypełniać swoje podstawowe
    funkcje (takie jak egzekwowanie dobrego prawa), to nie ma rozwoju; jak nie ma
    rozwoju, to jest powszechna bieda; jak jest bieda, to szuka się winnego biedy;
    a najłatwiej zrzuca się winę na obcych.
  • 16.12.04, 22:45
    Wszystko co Pan napisal sie zgadza, poza jednym wyjatkiem. Kiedy urzednik
    zaczyna decydowac o wszystkim, wtedy korupcja traci juz racje bytu. Tak bylo np
    w dawnm Bloku Komunistycznym. Zjawisko to rowniez dotyczylo najwyzszych
    stanowisk w panstwie, o ktorych takze nie mozna bylo powiedziec, ze sa
    skorumpowane, jezeli wladza decydowala o wszystkim. Czy dla przykladu dzisiaj
    mozna powiedziec, ze przywodca Korei Polnocnej czy Bialorusi jest skorumpowany?
  • 15.12.04, 17:06
    Rozwój co najwyżej w bardzo niewielkim stopniu zależy od czynników
    socjokulturowych (odwrotna zależność jest dużo silniejsza).
  • 15.12.04, 19:37
    Cieszę się, że zabrał Pan głos w tej dyskusji. Z wypowiedzi Pana wynika, że wie
    Pan czym są te "czynniki socjokulturowe". Czy mógłbym prosić o sprecyzowanie?
    (ew. podanie przykładu kilku takich czynników).
    W szczególności - czy popularna w makroekonomii "rate of time preference"
    albo "intertemporal elasticity of substitution" są takimi czynnikami?
  • 16.12.04, 09:10
    Stopa dyskonta czasowego, czy współczynnik względnej awersji do ryzyka mogą
    odzwierciedlać jakieś cechy "socjokulturowe" społeczeństwa. Jednak, jak już
    wcześniej pisałem, te cechy nie są stałe w czasie. Ludzie w różnych krajach są
    dostatecznie podobni, żeby na takie same bodźce reagować w podobny sposób.
  • 16.12.04, 12:29
    No to co to są te "czynniki socjokulturowe"??? W końcu twierzi Pan, że rozwój
    zależy od nich co najwyżej w bardzo niewielkim stopniu, zakładam więc że może
    Pan wymienić kilka.

    I jeszcze jedno - pisze Pan, że "Stopa dyskonta czasowego, czy współczynnik
    względnej awersji do ryzyka mogą odzwierciedlać jakieś cechy "socjokulturowe"
    społeczeństwa. Jednak, jak już wcześniej pisałem, te cechy nie są stałe w
    czasie". Czy zmienność w czasie odnosi się do "stopy dyskonta czasowego" i
    współczynnika CRRA czy też do owych mitycznych cech "socjokulturowych"?
  • 16.12.04, 17:55
    Na forum eksperckim obowiazuje zasada:
    Ludzie dziela sie na takich którzy
    1. Chca komus przekazac WLASNA OPINIE.
    2. Chca podwazyc ODMIENNA OPINIE DRUGIEGO CZLOWIEKA.
    3. Chca sie czegos DOWIEDZIEC.

    Ekspert wydaje sie byc ex definitione predystynowany do znalezienia sie w tej
    drugiej pozycji ( tzw. syndrom bij mistrza zostaniesz mistrzem UWAGA: W BICIU!).
    Wydaje sie ze stopien socjokulturowych uwarunkowan kulturowych do zachowan
    odwrotnie proporcjonalnych do regresywnej stopy akceptacji zdania drugiej osoby
    w spoleczenstwie polskim sklania do ostroznej antycypacji ujemnego trendu
    rozwoju gospodarczego w sredniookresowej perspektywie czasowej opartej na
    dlugofalowych projekcjach wzrostu bazujacych na modelu fal Elliota. Tak wiec w
    ujeciu aspolecznym z równym prawdopodobienstwem mozna stwierdzic zmiennosc jak
    i niezmiennosc w czasie podstwowych mitycznych cech socjokulturowych. Opiera
    sie to na modelu spekulacji wertykalnej propagowanej przez YesMan Society.

    Bardzo panstwu dziekuje za uwage.
  • 16.12.04, 19:37
    vice_versa napisał:

    > Na forum eksperckim obowiazuje zasada:
    > Ludzie dziela sie na takich którzy
    > 1. Chca komus przekazac WLASNA OPINIE.
    > 2. Chca podwazyc ODMIENNA OPINIE DRUGIEGO CZLOWIEKA.
    > 3. Chca sie czegos DOWIEDZIEC.

    Do której kategorii się zaliczasz?
  • 17.12.04, 16:39
    Jeżeli czynniki socjokulturowe wpływają na stopę dyskonta czasowego, czy
    awersję do ryzyka, to zmiany tych pierwszych są równoznaczne ze zmianami tych
    drugich (constant w skrócie CRRA nie oznacza, że ten współczynnik nie może się
    zmienić w czasie). Jeżeli pisałem, że czynniki socjokulturowe nie mają
    znaczenia dla wzrostu gospodarki, to dlatego, że uważam, iż na takie same
    bodźce ludzie - przynajmniej w dłuższym okresie czasu - reagują podobnie.
    Jeżeli system gospodarczy dwóch krajów będzie miał dokładnie takie same cechy,
    to zachowania społeczeństw tych krajów się upodobnią. Ponieważ
    między "czynnikami socjokulturowymi" nie będzie dużych różnic, nie będą one
    miały większego wpływu na rozwój. A skoro tak, to może Pan podłożyć sobie
    pod "czynniki socjokulturowe" cokolwiek.
  • 17.12.04, 21:52
    > Jeżeli system gospodarczy dwóch krajów będzie miał dokładnie takie same
    cechy,
    > to zachowania społeczeństw tych krajów się upodobnią. Ponieważ
    > między "czynnikami socjokulturowymi" nie będzie dużych różnic, nie będą one
    > miały większego wpływu na rozwój

    Jest to jednak sytuacja bardzo hipotetyczna, gdyż rozwiązania systemowe
    tworzone są przez polityków, a ci wybierani są przez ludzi w wyborach
    (zakładajac demokrację). A więc nie tylko system wpływa na zachowania jednostek
    ale tez wartości kulturowe wyznawane przez te jednostki wpływają na kształt
    systemu. Różnice pomiędzy gospodarką USA i UE sa tego dobrym przykładem -
    bardziej liberalna gospodarka amerykańska jest przeciez pochodną wartości
    wyznawanych w tamtej kulturze - a więc prymatu wolnego rynku nad ideami państwa
    opiekuńczego, indywidalizmu nad kolektywizmem, wewnątrzsterowności (czyli
    postawy "każdy jest panem swojego losu") nad zewnątrzsterownością.

  • 18.12.04, 11:03
    Zwrócił Pan uwagę na ciekawy problem. Wydaje mi się, że to co Pan napisał może
    odzwierciedlać rzeczywistość w "normalnych" czasach. Narastająca interwencja
    państwa wcześniej czy później doprowadza jednak do kłopotów gospodarczych, a
    wówczas możliwa jest gwałtowna zmiana systemu gospodarczego. Dla przykładu, w
    latach siedemdziesiątych skala interwencjonizmu państwowego w Wielkiej
    Brytanii, czy Irlandii była większa niż w Europie kontynentalnej; dzisiaj jest
    dokładnie odwrotnie. Dlaczego tak się dzieje? Ludzie są racjonalni. Mogą
    błędnie oceniać sprawność różnych systemów gospodarczych, ale tylko tak długo,
    jak długo koszty tej błędnej oceny nie przewyższą kosztów pozyskania informacji
    o sprawniejszym systemie gospodarczym.
  • 17.12.04, 20:39
    Polecam badania tego pana -----> www.geert-hofstede.com
    Na temat wpływu czynników kulturowych na rozwój gosp. napisałem jakiś czas temu
    referat na studiach - wysłałem ci go na maila gazety.

Popularne wątki

Nie pamiętasz hasła lub ?

Zapamiętaj mnie

Nie masz jeszcze konta? Zarejestruj się

Nakarm Pajacyka
Agora S.A. - wydawca portalu Gazeta.pl nie ponosi odpowiedzialności za treść wypowiedzi zamieszczanych przez użytkowników Forum. Osoby zamieszczające wypowiedzi naruszające prawo lub prawem chronione dobra osób trzecich mogą ponieść z tego tytułu odpowiedzialność karną lub cywilną. Regulamin.