Dodaj do ulubionych

Chiny - co z tym fantem zrobić?

14.12.04, 14:42
Czy ktoś się kiedyś zastanawiał, jaki wpływ na gospodarkę Polski ma import z
Chin?
Będąc ostatnio w supermarkecie zwróciłem uwagę, że większa część
towarów "nieżywnościowych" ma podpis Made in China, wyprodukowano dla ... w
CRL (nie ChRL), itp.
Czy moje obawy, że zaleje nas chinszczyzna i w konsekwencji upadną polscy
producenci jest obawą na wyrost, czy mam w tym zakresie rację.
Staram się nie kupować chińskich produktów, ale to czasem nie jest możliwe.
MMM
Edytor zaawansowany
  • pawel-l 15.12.04, 07:52
    Pamiętaj o tym że za ten import trzeba zapłacić dolarami. A dolary można mieć
    tylko z eksportu lub pożyczek.
    Gdyby nie zadłużanie rządu za granicą nasz bilans handlowy byłby w przybliżeniu
    w równowadze (wpływ mają jeszcze inwestycje bezpośrednie).
    Musimy po prostu produkować rzeczy na wyższym poziomie technicznym które
    znajdują nabywców. I na tym polega postęp.

    P.S. NIE kupowanie importowanych rzeczy jest bez sensu. Bo jedynym efektem może
    być zmniejszenie wymiany handlowej i spadek wzrostu PKB
  • m.matkowski 15.12.04, 16:41
    Po pierwsze nie namawiam do niekupowania towarów z importu bo to jest
    rzeczywiście bez sensu. Nie neguję nawet mniekupowania chińskich produktów, ale
    zatrważa mnie fakt, że tak dużo rzeczy z owych Chin się sprowadza i to
    najczęściej tandety, która jest tania.
    Weźmy np. młotek firmy TOYA (firma niby polska, ale młotek jest chiński)
    sprzedawany w Castoramie.
    Wyprodukowanie takiego młotka kosztuje w Chinach niewiele, bo nie opłaciłoby
    się tego shitu do Polski sprowadzać. Zarabia na tym importer i sprzedawca.
    Nawet jeśli zatrudnia ludzi. Wyeliminowanie importera na korzyść producenta -
    tenże producent mógłby zatrudnić więcej pracowników niż importer. Doszłyby
    zyski dla budżetu: podatki, zusy, itp. Konieczna byłaby budowa fabryki młotków -
    zarabia cały łańcuszek firm. Czy nastąpiłby spadek PKB? Raczej nie.
    Poza tym mamy większy imoprt niż eksport - czy nie byłoby korzystniej mieć
    większy eksport (wyższe dochody, zwiększa się rezerwa walutowa, umacnia waluta,
    tańsza będzie obsługa naszego długu zagraniczego) niż import.
    Teraz trochę populizmu. Kupowanie chińskich tekstyliów powoduje zamykanie
    polskich zakładów z branży odzieżowej. Generalnie większa część chińszczyzny
    jest tandetna (ale tania i dlatego się dobrze sprzedaje), ale czy nie lepiej
    kupić coś droższego i lepszej jakości.
    Porcelana na wagę z Chin za 4,50 za kg eliminuje z tego rynku dobre jekościowo
    fabryki np. z Wałbrzycha.
    Jestem patriotą i chciałbym aby polski przemysł się rozwijał albo naiwniakiem
    który tylko przedłuża agonię tego przemysłu. Ciekawe która z tych dwóch opcji
    jest prawdziwa.
  • andrzej.rzonca_nbp 15.12.04, 17:42
    Po pierwsze, jak trafnie zauważył, Pan Paweł-I między eksportem a importem w
    długim okresie musi zachodzić równowaga. Nawet jeżeli za import nie
    musielibyśmy płacić w dewizach tylko w złotych, to po co Chińczykom by one
    były. Jedyne co z nimi mogliby zrobić, to wydać je na coś w Polsce. Gdyby nie
    byli do tego skłonni, tym lepiej dla nas: za papier dostawalibyśmy towary.
    Po drugie, produkcja przemysłowa w Polsce nie spada, a bardzo szybko rośnie (co
    nie oznacza, że rośnie produkcja we wszystkich firmach).
  • andrzej.rzonca_nbp 15.12.04, 17:34
    Po pierwsze, nie kupując tańszych produktów, jeżeli mają one te same cechy co
    polskie, spowalnia Pan jedynie konieczne dostosowania w polskiej gospodarce:
    opóźnia pan przepływ czynników wytwórczych do bardziej efektywnych zastosowań.
    Po drugie, niemożliwe jest, aby w Polsce wszystko upadło, bo czym płacilibyśmy
    za chińskie produkty?
    Po trzecie, Chiny nie mieszczą się nawet w dzisiątce największych partnerów
    handlowych Polski.
  • maksimum 19.12.04, 05:11
    "Jestem patriotą i chciałbym aby polski przemysł się rozwijał albo naiwniakiem
    który tylko przedłuża agonię tego przemysłu. Ciekawe która z tych dwóch opcji
    jest prawdziwa."

    Faktem jest,ze gdy nie mozesz troszczyc sie o wszystkich,zatroszcz sie o siebie.
    Towary tej samej jakosci kupuj tansze i pozwol producentowi troszczyc sie o
    jego wydajnosc i cene.
    Kupujac drozej obnizasz sile nabywcza swojej pensji.
    Zalozmy ,ze zaczniesz kupowac drozsze krajowe,a nie tansze chinskie i okaze
    sie,ze ci nie starcza od 1-szego do 1-szego. I co wtedy zrobisz?
    Pojdziesz do bosa o podwyzke albo zastrajkujesz i wytworza sie kominy cenowo-
    placowe,ktore juz w tej chwili maja miejsce w EU.
    Place w EU i ceny w EU sa wyzsze od amerykanskich i jak otworzysz granice na
    tani import,to produkcja lokalna pada w mgnieniu oka.
    Jak bysnie wiedzial,to Cie informuje,ze wszystkie towary trwalego uzytku sa w
    Polsce drozsze niz w USA.Samochody,TV,komputery,pralki,lodowki,kamery,aparaty
    fotograficzne itd.
    Oczywiscie w EU sa limity importowe na tekstylia,bo wszystkie fabryki by juz
    dawno padly.

Popularne wątki

Nie pamiętasz hasła lub ?

Zapamiętaj mnie

Nie masz jeszcze konta? Zarejestruj się

Nakarm Pajacyka
Agora S.A. - wydawca portalu Gazeta.pl nie ponosi odpowiedzialności za treść wypowiedzi zamieszczanych przez użytkowników Forum. Osoby zamieszczające wypowiedzi naruszające prawo lub prawem chronione dobra osób trzecich mogą ponieść z tego tytułu odpowiedzialność karną lub cywilną. Regulamin.