Potrzebuje kogos kto mi powie"sa gorsze od ciebie"
Zaczynam sie zakochiwać. I tu kończy sie wszystko co normalne dla przeciętnego człowieka, juz mi ciężko zaczac od czegokolwiek. Moze lepiej z grubej rury.. On jest 30 lat starszy, żonaty i dzieciaty. Znam go, a raczej poznałam jak miałam jakieś 9 lat, kiedy ciotka przedstawiła mi nowego wujka. Teraz jestem za granica juz jakiś czas, pracuje z nim, mieszkam z nim, on uczy mnie wszystkiego, łącznie z językiem bo po polsku nie mówi nic. Tak sie złożyło ze mu zostaliśmy sami, a ciotka z dzieciakami jest za jeszcze inna granica(ona jest troche tu troche tam)... Z początku mu nie ufałam, jego zarty wydawały mi sie nie na miejscu i sama myśl ze mam z nim zostać sama w świecie, którego nie znam, pod jednym dachem z dużo starszym facetem, ba, z wujkiem, ktory chce mnie poderwac... Bylam przerażona. Pierwsze, co musicie wiedzieć, to ze ja naprawdę staram sie trzeźwo myśleć, no a jak mi to wychodzi, hmm... Nie wiem jakim cudem on mnie do siebie przekonał, nie, nie poleciałam na kasę. Nie jest przystojny. Przeciętnie wykształcony. Człowiek, który duzo w zyciu przeszedl, bardzo duzo. Dwa dni temu(chociaż czułam to duzo wcześniej) powiedzial ze mnie kocha.. Ja oczywiscie jestem "obrażona", bo ciotka bo dzieci, bo jakby tego było mało mam chłopaka od trzech lat. Ale nie wiem jak dlugo jeszcze bede mogla sie opierać, a co najbardziej mnie dziwi zaczynam bardzo nie chciec sie upierac. Mam ochote dać sie ponieść, zaczynam tego potrzebować. Jestem bardzo zla?