Dodaj do ulubionych

Tato: "Śpię u chłopaka"

02.06.07, 14:20
Mam 24 lata, ale dalej głupio mi powiedzieć rodzicom, że wychodzę na noc do chłopaka. Zawsze mówię, że idę na imprezę, ale źle się z tym czuję. Czy Wy też tak macie?
Edytor zaawansowany
  • euridice 02.06.07, 15:55
    To zacznij mówić tak: "Wychodzę dziś wieczorem i raczej wrócę jutro". To jest
    całkiem naturalne a i tak wszyscy wiedzą, że nie będziesz nocować na dworcu ;)
  • tygrysek2006 02.06.07, 16:10
    Chyba masz rację. Bo źle mi z tym oszukiwaniem rodziców :( A tak prosto z mostu też dziwnie mi powiedzieć, że zostaję NA NOC u faceta.
  • euridice 02.06.07, 18:09
    mi też na początku głupio było mówić, że nocuję u Z. Nie to, żeby moi rodzice
    byli jacyś konserwatywni,wręcz przeciwnie! Ale po prostu jakoś to była nowa
    sytuacja i przez gardło mi nie chciało przejść prosto z mostu, że nocuję u
    faceta. Dlatego najpierw też mówiłam, że idziemy na imprezę i po co mam wracać w
    środku nocy, to już wrócę rano. Ale w pewnym momencie sobie pomyślałam, że to
    strasznie dziecinne i, że też mam wyrzuty sumienia. Dlatego po prostu mówię
    teraz : "Słuchajcie, wychodzę dziś wieczorem. Ale wrócę jutro, także nie
    czekajcie na mnie:)". I wszystko jest w porządku moim zdanie. Rodzice przecież i
    tak wiedzą, że na imprezie nie zostaje się do 11 rano dnia następnego:D Moim
    zdaniem jednak takie powiedzenie jakie ja stosuję jest najbardziej neutralne,
    nie stwarza niezręcznych sytuacji samym swoim brzmieniem a i tak wszyscy
    doskonale wiedzą u kogo będę tej nocy spać ;) Ja nie mam z tym problemu a mam
    nieco ponad 20 lat. Ty masz 24, więc już na pewno nie powinnaś mieć z tym
    problemu. Przygotuj się, że jak ktoś się tu jeszcze odezwie, to może zacząć się
    śmiać z naszych problemów,bo zarzuci Ci, że jesteś całkowicie dorosła a
    rozkminiasz jak jakaś nastolatka, że masz prawo robić co chcesz itd . Ale nie
    przejmuj się tym - ja Cię doskonale rozumiem:*
  • inzynierolech 22.09.07, 15:45
    > Rodzice przecież i
    > tak wiedzą, że na imprezie nie zostaje się do 11 rano dnia następnego:D
    Jak to nie?
  • kaszunia 02.06.07, 23:52
    Jak pierwszy raz miałam nocować u chłopaka i miałam to powiedzieć ojcu to też się krępowałam, ale dałam radę. Tyle, że potem mama za mną chodziła i dręczyła: i nie wstydzisz się tak ojcu mówić?!
    Mam 22 lata, z chłopakiem jestem od trzech :)
  • tygrysek2006 03.06.07, 14:03
    Dzięki. Podtrzymałyście mnie na duchu! Widzę, że nie jestem sama. Teraz będę mówić, że wychodzę i po prostu wrócę rano. Pozdrawiam Was wszystkie.
  • frezja07 03.06.07, 15:44
    Właściwie co byś nie powiedziała to i tak wiadomo o co chodzi. I właściwie
    wszyscy wolą nieco się oszukiwać nie mówiąc wprost
    --
    #####
    SEXI BUTY, TOREBKI...
  • tyszka07 07.06.07, 12:40
    ja mam 24 lata i też nocuje u swojego chłopaka. moja mama wie o tym, ale tato nic.
    mama na początku dużo gadała, że nie powinnam nocować, że to dziewczynie nie
    przystoi, ale sie przyzwyczaiła :) a tato to myśli chyba, że ja po ślubie do
    chłopaka pójdę. a od nowego miesiąca mam z nim zamieszkać :D i bardzo się z tego
    cieszę :)
  • polskiprl 07.06.07, 14:36
    A co ma tatus do tego? Spie i koniec. U mnie to z moja mama moze byc:)
    --
    Za czasow PRL-u to sie zylo.....;)
  • kasiazawada 22.09.07, 18:33
    ja tez nic nie mowie, bo sie wstydze
  • 2kotunia1 23.09.07, 23:34
    a bzykać sie nie wstydzisz?Ot i cała polska pruderia przez Was wyłazi.Może
    jeszcze robicie to przez prześcieradło z dziurka w środku jak muzułmanie?
  • sandrunia87 14.09.07, 21:20
    Ja miałam 19 lat, gdy pierwszy raz o to zapytałam:/ Byłam wtedy u
    mojego chłopaka, który mieszka w innym mieście i chciałam zostać, bo
    spóźniłam się na ostatni autobus, a wolałam nie pytać, czy rodzice
    po mnie przyjadą, bo myślałam, że to ich bardziej wkurzy... No i się
    pomyliłam... Mój ojciec przyjechał,popchnął i prawie pobił mojego
    chłopaka, zwyzywał go, do tego mu groził a mnie uderzył tak, że
    prawie spadłam ze schodów. Myślałam, że kogoś zabije, a wracał jadąc
    150km/h...po wąskich, krętych drogach. Oboje z mamą wyzywali mnie od
    dziwek i szmat. Pytali, czy chciał mi za to zapłacić:| To
    chore..Nigdy nie czułam się tak upokożona. To było po prostu
    straszne...więc teraz nie uważam, by kłamanie było dziecinne. Po
    prostu kłamię.
  • sloneczko216 15.09.07, 12:48
    ojej to dziwne, żeby rodzice tak się zachowywali i wyzywali swoją
    córkę od dziwek i szmat. Nawet nie próbuje wyobrazić sobie jak się
    mogłas czuć wtedy. A Twój facet - lipa. Pewnie też zabronili Wam się
    spotyać...
  • macondowo 21.09.07, 15:30
    No cóż... Twoi rodzice potraktowali Cię koszmarnie, niezgodnie z jakimikolwiek
    zasadami i prawem. Właściwie na podstawie tego, co piszesz możnaby im postawić
    ze trzy zarzuty przynajmniej. Gdyby rzecz rozpatrywać na gruncie prawa wyłącznie.

    Powinnaś koniecznie zwrócić się do jakiejś poradni rodzinnej na Twoim terenie,
    porozmawiać z fachowcem. Takie traktowanie Cię jest niedopuszczalne!!! Jesteś
    człowiekiem, dorosłym człowiekiem nie pozwalaj się tak traktować. Rodzicielstwo
    i utrzymanie nie oznacza wykupienia abonamentu na przemoc, upokorzenia. Nie
    jesteś ich własnością. Jeśli Cię kochają, na pewno jest droga dotarcia do nich...

    To ważne dla Ciebie - takie postępowanie rodziców nie zostaje bez śladu. Możesz
    kiedyś mieć poważne kłopoty z poczuciem własnej wartości, z układaniem relacji z
    ludźmi...

    Oczywiście, piszę na podstawie bardzo skąpych danych, ale same fakty, które
    opisałaś, są po prostu szokujące!
    --
    macondo.blox.pl/html
    nigdzie jest wszędzie, czyli także tutaj
  • indianski 21.09.07, 16:53
    To chore . Troche samodzielnosci ! Moze mezow tez wam starzy powinni wybierac ?
  • pawel1940 22.09.07, 11:43
    To chore. Nie pozwol na to. Nie pisz:

    > straszne...więc teraz nie uważam, by kłamanie było dziecinne. Po
    > prostu kłamię.

    Bylem kiedys z dziewczyna, ktorej rodzina tez byla bardzo konserwatywna. Klamala
    by kryc nasze spotkania, szczegolnie te calonocne. Jej ojciec tez byl dosyc
    porywczy, choc nie moge powiedziec, zeby ja bil czy cos w tym stylu.

    Mozesz mi wierzyc, ze takie zycie w zaklamaniu, w strachu, w braku elementarnej
    szczerosci i oparcia w rodzinie bardzo wyniszczylo te dziewczyne (choc genezy
    tego nalezy szukac pewnie jeszcze wczesniej, sadze jednak, ze u tych samych zrodel).

    To uczy relatywizmu. Przenosi sie na inne zachowania. Nie chce wchodzic w
    szczegoly, ale osoba o ktorej pisze ma zaburzone relacje spoleczne, nie mowiac o
    zwiazkach.
  • vanessa14 23.09.07, 10:59
    Jeśli Twój ojciec Cię bije i agresją załatwia wszelkie problemy to
    powinien siedzieć w więzieniu, bo jest niebezpieczny dla otoczenia.
    Postaraj sie jak najszybciej usamodzielnić, bo inaczej możesz mieć
    problemy w przyszłości m.in. z zaufaniem bliskiej osobie. Bijąc
    Ciebie i Twojego chłopaka na pewno nie myślał o Twoim
    bezpieczeństwie, ale swojej urażonej dumie. Ja na pewno nie
    wytrzymałabym z kimś takim pod jednym dachem!
  • sandrunia87 16.09.07, 17:49
    Mój chłopak zawsze gadał, że jestem panikarą, kiedy bałam się
    zapytać o coś moich rodziców...teraz chociaż mnie rozumie:| Nie
    zabronili nam się spotykać, ale i tak nie zjawiał się u mnie w domu
    przez jakieś 2 miechy po tym zdarzeniu...Moi rodzice są po prostu
    zbyt zaborczy:( i nie przyznają się do tego nigdy tylko
    racjonalizują swoje zachowanie na różne prymitywne i obraźliwe
    sposoby:/
  • elenn 23.09.07, 12:59
    Strasznie mi przykro, że Cię to spotkało!
    Trzymaj się i powodzenia.

    el.
  • sierzant_nowak 25.09.07, 11:36
    > zbyt zaborczy:( i nie przyznają się do tego nigdy tylko
    > racjonalizują swoje zachowanie na różne prymitywne i obraźliwe
    > sposoby:/

    a potem tacy starzy zastanawiaja sie, dlaczego nie maja kontaktu z dziecmi. To twoj ojciec zachowal sie jak szmata, nie ty.
    --
    1,5x wedle Jarusia, prymuska
    Już teraz widać duże zmiany na lepsze, ale jesteśmy tylko o PÓŁTORA raza bogatsi niż w 1989 roku. To jest TYLKO O 50 proc., ale jednak już widać wyraźną różnicę.
  • april_12 16.09.07, 19:38
    Nigdy nie miałam problemów tego typu, bo domek rodzinny opusciłam
    dość wcześni - majac lat 15 (chodziłam do ogólniaka w innym mieście
    i tam się przeprowadziłam) i od tamtego czasu raczej nie
    informowałam rodziców, gdzie bedę nocować:)
  • sempra 17.09.07, 11:05
    Ja też na początku miałam problem z oznajmieniem rodzicom prawdy (do tego jestem
    jedynaczką). Jednak jak po maturze wyjechaliśmy na wakacje z chłopakiem, to
    potem już wszystko było ok.

    Dziwi mnie jednak, że rodzice krzywo patrzą na 24-latkę, co na noc zostaje u
    chłopaka. Ja mam 25 lat i od trzech lat mieszkam z moim.
  • quandt 21.09.07, 08:45
    ja mam 26 lat i dopiero jakis miesiac temu odwazylam sie powiedziec to wprost
    rodzicom, wczesniej zwyczajnie sciemniałam, rano dowiedzialam sie ze sie szmace,
    ale teraz mi jakos latwiej i w zasadzie mam juz to gdzies

    najwyzszy czas na wyprowadzke...
    pozdrawiam
    --
    "Some men see things as they are and say why.
    I dream things that never were and say why not."
    RFK
  • fikus28 21.09.07, 15:43
    Witam. Baardzo Wam współczuję takich relacji z rodzicami, a
    konkretnie takich rodziców. Ja z moimi nie miałam takich problemów,
    za to mase innych. Natomiast moja siostra, mając lat 36 wciąż się
    wstydzi powiedzieć rodzicowm że zostaje u faceta lub że facet nocuje
    u niej. Ma własne mieszkanie!! MNie za to mamusia zabronila odwołać
    ślub co zakończylo się tym że po 5 latach się rozwiodlam. Tak więc
    moje drogie, reasumując, macie prawo do własnego życia, rodzice to
    zwykli ludzie ktorzy się mylą jak każdy i nie zawsze mają rację. Tak
    więc więcej odwagi. To wasze życie i nieważne co rodzice powiedzą. A
    jak nie, to czego oczy nie widzą tego sercu nie żal. Ja miałam
    odwagę walczyć o siebie i swoje szczęście, z rodzicami też. Myślicie
    że byli szczęśliwi że się rozwodzę? Ale jak to rodzice, pogadali
    pokwękali powiedzieli kilka bardzo przykrych rzeczy ale w końcu
    dzięki mojemu uporowi zrozumieli że jestem dorosła. Czego i Wam
    życzę:))
  • kgsz 24.09.07, 11:52
    Mamusia Ci zabroniła?!

    Niewiarygodne...
  • guyritchie 21.09.07, 15:43
    bo problem ktory opisałas jest infantylny.

    rozumiem, ze z jakis przyczyn mieszkasz z rodzicami w tym wieku,
    ale nie rozumiem jak majac 24 lata masz problem z poinformowaniem
    rodzicow, ze masz własne, osobiste zycie!?
    nie chodzi mi tu o toporne powiadamianie taty i mamy,
    iz masz "prawo do orgazmu" majac 24 lata.
    mysle raczej o zbudowaniu pewnej atmosfery w domu,
    na załozeniu ze masz prawo do własnego zycia osobistego juz poza kontrola a
    nawet poza wiedza rodziców.

    cos mi sie zdaje ze twoi rodzice i ty zachowujecie
    sie jak w serialu "wojna domowa",
    w którym mamusia (irena kwiatkowska) mówi do synka-pawełka:
    "ty zyjesz własnym życiem! to musi sie zle skończyć!"
    tyle tylko ze pawełek miał 16lat!!!

    zdaje mi sie, ze masz spory problem...najwyzszy czas na usamodzielnienie!

    --
    szczęście trzeba rwać jak świeże wiśnie,
    bo potem przyjdzie mróz i szczęście pryśnie... /w.jastrzębiec/
  • pomidorekk 21.09.07, 15:54
    ja na poczatku tez móiłam że idę na imprezę i wrócę rano, ale potem
    stopmniowo ich przyzwyczajałam. kolejnym etapem było to, że po
    prostu szłam nocowac do chłopaka i im to mówiłam wprost. a potem to
    nawet przeprowadzałam sie do niego na tydzień, na dwa (jak u niego
    nie było rodziców) i wracałam. Rodzice sie przyzwyczaili. To
    wszystko się działo jak miałam 21-22 lata. od 24 roku życia nie
    mieszkam z rodzicami. po pół roku znajości z moim obecnym już mężem
    wyprowadziłam się z domu i zamieszkałam z nim. trzeba odcinać
    pępowinę, bo potem jest co raz trudniej.
    --
    a tu cię ugryzę
  • nienienie999 21.09.07, 19:03
    W wieku 26 lat (mieszkałam sama, pracowałam już i sama się
    utrzymywałam) poprosiłam mamę lekarkę o receptę na postinor, bo
    pękła nam prezerwatywa, a ona na to oburzona "Co? No to sobie
    pogadamy."

    Ale jak juz przyszłam, to chyba przemyślała sprawę, bo stwierdziła
    tylko z nostalgią, że moje pokolenie to ma dobrze, ona nie miała w
    młodości takich sposobów na skuteczną antykoncepcję :)
  • naprawdetrzezwy 21.09.07, 15:53
    MOże dlatego, że oni całkiem normalni są...?


    --
    Trzeźwy
    Naprawdę trzeźwy...
  • wujekmik 24.09.07, 10:07
    może wiedza że sex jest fajny
    --
    Internet Explorer służy do przeglądania zawartości internetu z Twojego komputera
    i vice-versa
    KŁAMCA
  • petrolot44 21.09.07, 16:23
    Dla zrównoważenie ja usłyszałem coś dokładnie odwrotnego mając 20 lat. Mój tata
    też bał mi się pierwszy raz powiedzieć, że wychodzi z domu na noc. "wiesz,
    eee... wrócę późno, eee... to znaczy rano."
    I co ja miałem powiedzieć? Ledwo się powstrzymałem, żeby nie parsknąć śmiechem.
    Tak więc takie sytuacje dopadają nie tylko dorosłe dzieci.
  • bubio2006 21.09.07, 17:36
    jak ktoś tu powiedział, wszystko przez rodziców - i prawie miał rację. Przede
    wszystkim nie wychowali swoich dzieci. Biorą się zwykle za to jak już jest za
    późno. Poza tym to nie jest takie hop-siup "spać" z chłopakiem, czy dziewczyną.
    Może to z jednej strony autentyczne uczucie, ale może tylko głupota, której
    będzie się długo żałować.
  • k2i 21.09.07, 17:55
    ... do tej pory wyjazd na wakacje, przecież wiadomo co się dzieje na
    wspólnych wakacjach;)?? A jak jechałaś na wakacje to mówiłaś
    rodzicom że będą osobne pokoje?
    Najlepsi pod tym względem są rodzice mojej dziewczyny gdy zabieram
    ją na noc;) i uwaga teraz cytat

    monika -"mamo jadę z markiem, rano wrócę"
    przyszła teściowa;) - "tylko spokój mi tam i bez takich;)"
    m - "tak, tak wiem bedę uważała"
    p.t - "powiedz markowi żeby 'bezpiecznie' prowadził SIĘ";)
    m - "będzie bezpiecznie, nie truj" z uśmiechem na ustach
    p.t - "a niech wam tam będzie, ja wiem swoje"


  • jednorazowy3 22.09.07, 10:36
    jwt
  • katidzia 21.09.07, 18:02
    Ja tez mam 24 lata i nie mam z tym zadnego problemu (mieszkam z
    facetem od 2 lat). Nawet mi przez mysl nie przeszlo, ze rodzice sie
    moga wtracac, w koncu pracuje i mieszkam w innym miescie niz moja
    rodzina, co tez jest jakims udogodnieniem. Co innego jakbym np byla
    jeszcze od rodzicow uzalezniona. Znajdz prace, wyprowadz sie i z
    glowy. W koncu chyba nie myslisz, ze Twoi rodzice to idioci i sie
    nie domyslaja :)) Mnie kiedys moj tata uswiadomil, ze moze i dla
    mnie to sa wapniaki, ale mlodzi tez byli przeciez.
  • klubkik 21.09.07, 19:12
    To ty nie wiesz, ze sex jest dla dorosłych??

    :-P
  • mamut2000 21.09.07, 19:46
    ...mieszkasz z rodzicami?
  • obs2 21.09.07, 20:52
    Np. na tej zasadzie, że przeciętna pensja miesięczna wystarcza na
    zakup jednej czwartej metra kwadratowego mieszkania?

    Np. my z żoną mieszkamy w mieszkaniu otrzymanym od teściów, wśród
    moich znajomych mieszkanie była w stanie kupić tylko jedna para:
    doktor biologii i niedokończony magister filozofii, dlatego że od
    kilkunastu lat tyrają w biznesie bieliźnianym, i obecnie z ich firmy
    pomału są jakies pieniądze. Ja jako lekarz po 10 latach pracy pomału
    dochodzę do przekonania, że ewentualnie mógłbym mieć kredyt (typu
    spłata w ciągu 30 lat mikroskopijnej kawalerki na obrzeżach miasta).

    Jak najbardziej jestem za oddzieleniem od rodziców, tyle że to
    często kosztuje ponad 100 % w ogóle dostępnego budżetu. Taki kraj,
    takie realia.
  • gabriel 21.09.07, 21:55
    To że spisz u chłopaka to jeszcze nie problem.
    Problem zaczyna się w momencie kiedy zaczynasz sypiać z chłopakiem ;)
    A tak na poważnie. Usiądź do poważnej rozmowy z rodzicami. Bo to jest poważny
    temat i powiedz prawdę.
    --
    Był tylko jeden kruczek... Paragraf 22
  • tygrysek2006 01.10.07, 13:19
    Witam po długiej przerwie. Sęk w tym, że właśnie mieszkam z
    rodzicami, ale mam nadzieję, że już niedługo. Pracuję od lipca, więc
    mam już swoje pieniądze i w przyszłym roku zamierzamy wynająć z
    chłopakiem małe mieszkanko. Tyle, że ja po prostu nie potrafię
    powiedzieć rodzicom, że będę spać u chłopaka. Po pierwsze z tego
    względu, że mieszka w bloku obok, po drugie - wstydzę się. A kłamać
    nie chcę, ale dalej to robię. NIESTETY!
  • aniolek_md 16.10.07, 00:48
    Robilam tak samo, az do slubu. Rodzice mysle, ze wiedzieli i tak, ze nie nocuje
    u siebie. Lepiej jednak im bylo jak nie mówilam calej prawdy. Raz powiedzialam i
    pozniej mi truli przez miesiac, chociaz juz bylizmy zareczeni...

    Niedawno sie dowiedzialam, ze moja mama rowniez nocowala u mojego taty przed
    slubem... wydala ich siostra mamy... Ale mama sie wtedy zarumienila :). No coz
    "zapomnial wół jak cielenciem byl". Chyba to stwierdzenie pasuje najlepiej...

    Jeszcze jedno: a ja to niby bylam 4kilowym wczesniakiem 7miesiecznym :)
  • mamakropeczki 19.10.07, 18:21
    a
  • the.gypsy 21.09.07, 19:56
    dorosla dziewczyna o to sie pyta? powiedz tyliko kiedy przyjdziesz.
  • jolawi 21.09.07, 22:50
    no wałsnie ja mam 20 lat, pracuej na siebie, ja mam problem z ojcem
    chociaz mu mowie ze chce wyjsc na noc to on sie nie zgadza na to.
    Moze to smieszne ale nie byłam na dyskotece nigdy, zeby pojsc na noc
    do chłopka musiałam skłamac rodzicow ze ide na panienskie. ojciec
    tweirdzi ze to jest jego dom i on ustala zasadzy i to nie jest hotel
    zebym ja mogła sobie chodzic jak ja sobie hcce do domu. i ze ja
    jestm dziewczyna i on sie o mnie martwi. Juz wiee razy z nim o tym
    rozmawiałam i tłumaczyłam mu a on tego nie uznaje.
  • nowepokolenie 21.09.07, 23:49
    Twøj ojciec jest chciwy na władzę. Kontrolowanie innych (Ciebie) ma dla niego
    najwyższy priorytet, to go aż zaślepia, a Ty jako taka się nie liczysz. Ale w
    swoim mniemaniu, gdy chodzi o Ciebie, to tylko Ty się powinnaś liczyć.
  • gacek07 22.09.07, 11:40
    Jakbym słyszał ojca mojej dziewczyny. Mamy po 21 lat, a jej ojciec co chwilę
    staje nam na drodze. Zawsze jest problem z wyjściem na impreze, bo to
    skandaliczne by 21 letnia dziewczyna wracała z imprezy (imprezy, nie ode mnie) o
    6-7 rano, bo to jest JEGO DOM, nie HOTEL i to ON ustala ZASADY. Spróbujcie sobie
    wyobrazić jego reakcję kiedy się dowiedział,że moja dziewczyna była u mnie na
    noc....:" Póki mieszkasz ze mną pod jednym dachem to się więcej nie powtórzy,
    już ja to ukrócę". I jak tu z takim człowiekiem rozmawiać? Typowy tyran.
  • tata.borata 22.09.07, 02:49
    Jeżeli masz 24 lata i nadal mieszkasz z rodzicami, to rzeczywiście możesz czuć
    się z tym źle.
  • hotaru85 22.09.07, 09:37
    u mojego chlopaka, okazjonalnie, raz na pare miesiecy. po skonczeniu 18 mowilam
    po prostu, ze zostaje u niego na noc. w wieku 19 lat praktycznie mialam u niego
    swoja szczoteczke do zebow :) przed 20 urodzinami wprowadzilismy sie razem do
    wspolnego mieszkania. teraz mam 22, ale rodzice nigdy (ani teraz ani te 4 lata
    temu) nie robili mi z tego powodu problemow. ale fakt faktem ze od razu bardzo
    polubili mojego chlopaka i chyba mu zaufali.
  • przejrzysty 22.09.07, 10:10
    Bo jeżeli tak, to rzeczywiście rodzicom może być głupio, że śpisz z
    chłopakiem.
  • jednorazowy3 22.09.07, 10:40
    tronie, ze facet się krepuje powiedziec, ze idzie spac z innym facetem :D
  • incoguttor 22.09.07, 12:53
    Tak sobie czytam posty i nie mogę się oprzeć wrażeniu, że część z nich jest trochę niepoważna.
    Oczywiście kwestia otwartości ("w tych sprawach") dorosłych, SAMODZIELNYCH kobiet w relacjach z rodzicami to interesujący temat. Kwestia tabu i takie tam...
    Szokujące są też opowieści bicia i wyzywania od kurew, ale istotą dużej części wpisów są pretensje świeżo upieczonych maturzystek, które wkurza nietolerancja i ograniczanie ich wolności przez rodziców.

    Fakt posiadania ID nie jest równoznaczny z dorosłością (banalny truizm, ale czasem trzeba mówić i takie).
    Zostajecie u facetów nie po to, żeby układać puzzla, tylko po to, żeby się kochać.
    Dzieci, są trwałą i nierozerwalną konsekwencją takich zabaw.
    Oczywiście, jest antykoncepcja, ale znając pojęcie i praktykowanie antykoncepcji nie tylko wśród nastolatków, ale całego naszego katolickiego społeczeństwa, sam fakt istnienia skutecznych środków antykoncepcyjnych mnie nie uspokaja.
    Zresztą co ja wam będę opowiadał - ("najpierw się pobawimy bez gumki, a jak już będzie podbramkowo to wtedy założę") - każdy to zna.
    Jaki procent dziewczyn rozpoczynających życie płciowe zaliczyło wizytę u ginekologa? 20..? 25..? Jaki protent z nich dostał w czasie tej wizyty wskazówki i receptę na środki antykoncepcyjne? 5-10?
    Wszystko jest w tym kraju popieprzone, bo dziewczyny nie mają oporów przed pójściem do łóżka, ale wstydzą się iść do ginekologa.
    A dzieci spłodzone w wieku 18-20 lat są de facto dziećmi swoich dziadków.
    Potrafię zrozumieć obawy rodziców, którzy z trudem i zaangażowaniem wychowywali i kształcili dziecko, którzy boją się, żeby jego jej edukacja została przerwana przez ciążę.
    Układ proponujecie taki, że dla was frajda, a dla rodziców konsekwecje. To tyle w kwestii ograniczeń rodzicielskich...
    I na koniec sprawa najważniejsza:
    Tato (który jest facetem) wie, że nie zawsze idzie się do łóżka z dziwczyną z miłości. Zna swoją córkę i wie, że ona takiego np. kocha...
    No więc ojciec wie co stanie się z jego ukochaną księżniczką, jeżeli na samym początku zostanie ona wykorzystana. Wykorzystana naiwność-brak doświadczenia. Dla ojca jest każdy facet, który kręci się koło jego córeczki to quasipedofil (przecież ona jeszcze 4 lata temu bawiła się swoimi lalkami). I choćby nawet zdawał sobie sprawę z upływu czasu (dla ludzi po 40 cztery lata to moment)i wiedział, że jego uczucia są nieracjonalne, to ciężko mu być cywilizowanym w kontaktach z dobiegaczem.
    Różnie ludzie patrzą na seks, dla części to bardzo przyjemna rozrywka, bez emocjonalnego kontekstu. Dla innych porzucenie przez kochaną osobę, z którą było się dodatkowo zwiącanym najciaśnieszą możliwą intymnością, to rana na całe życie.
    Taki uraz może zniszczyć w dziewczynie(i nie tylko) wiarę w możliwość stworzenia szczęśliwegop związku.
    Ojciec mając więcej przykrego, nieromantycznego doświdczenia stara się chronić swoją królewnę, jak długo się da.
    Tu jest oczywiście wielkie ryzyko nadopiekuńczości zaborczości itd. Jest to proces dynamiczny z koniecznym sprzężeniem zwrotnym...
    Dla tego trzeba rodzicom mówić, że idzie się na noc do chłopaka...
    Pozdrawiam Tata
  • pistacja29 22.09.07, 13:35
    Ogólnie piszesz z sensem, ale nie można zapominać, że w ciążę też można zajść w
    dzień ;-) Tak wiec zakaz nocowania u chłopaka nie zabezpieczy księżniczki przed
    ciążą. Lepiej po prostu porozmawiać z nią o antykoncepcji.
    Ja nigdy nie spałam u swojego chłopaka w czasach studenckich, ani on u mnie.
    Mieszkaliśmy oboje z rodzicami w niewielkich mieszkaniach w bloku. Bardzo
    krepowałoby mnie uprawianie seksu ze świadomością, że za ścianą śpią (albo nie)
    rodzice. Nie oznacza to, że nie uprawialiśmy seksu w ogóle- zawsze można było
    zerwać się z jakiegoś wykładu i skorzystać z tzw. wolnej chaty.
    Jeśli dziewczyna może spokojnie spędzić noc ze swoim chłopakiem w jego
    mieszkaniu to dużo lepiej niż gdyby miała zaczynać życie seksualne od szybkich
    numerków na imprezach czy klatkach schodowych. Oczywiście zakładam, że jest to
    w miare stały chłopak, znany przez rodzićów.
    Szczerze mówiąc nie rozumiem ojców którzy reagują histerią na myśl, że ich 24
    letnia córka uprawia sex. Trudno, żeby pozostała dziewicą do np. 30 roku życia
    kiedy będzie mogla sobie pozwolić na swoje mieszkanie.
  • incoguttor 22.09.07, 14:54
    Z tym zachodzeniem w dzień racja.
    Jeżeli idzie o edukację seksualną moich dzieci - nie ma problemu.
    Boję się raczej nadmiaru ufności i rozczarowań.
    Swoim dzieciom chciałbym przedewszystkim zapewnić zabezpieczone wejście w emocjonalną dorosłość. Trochę ochronić, czasem zasłonić, czasem podkierować, do czasu, kiedy złapią w co się gra (to jak z nauką jazdy).
    Kwestie dramatycznego poziomu wykształcenia w dziedzinie znam z autopsji.
    Nie chcę niszczyć magii, ale trochę podejścia praktycznego - zrozumienia, że pod warstwą pianki, jest jeszcze cały kufel piwa, które potem trzeba pić - to nigdy nie zaszkodzi.
    Rozmawianie z dziećmi o antykoncepcji to dobry początek, ale chcę wyraźnie zaznaczyć, że naprawdę skuteczna antykoncepcja (hormonalna) to nie jest pole dla laika. Po takie porady chodzi się DO LEKARZA. Dobrze to połączyć z I wizytą u ginekologa.
  • brrr10 22.09.07, 21:11
    Chciałabym mieć takiego tatę...
  • leonie26 22.09.07, 22:22
    Ja spalam u chlopaka jak mialam 18lat i to powiedzialismy razem
    mojim rodzicom, on jego znal i nie widzial w tym nic zlego! Nasi
    rodzice moze sa z innych rocznikow i czasow ale wiedza jak to dzis
    wyglada w rzyciu mlodych ludzi!!!

    Takze nic jak szczerze masz wkoncu 24lata!!

    pozdrawiam
  • opt 22.09.07, 22:55
    Nie rozumię skąd te obawy przed spędzeniem nocy, przecież w dzień
    też można robić różne rzeczy.Dobrze jak wiem ,gdzie jest córka i z
    kim,bo upilnować niczego nie upilnuję.To ona musi być odpowiedzialna
    w wyniku dotychczasowego wychowania,gdyby było inaczej ,to to nasza
    rodziców porażka.
  • wrobelek0403 23.09.07, 00:26
    ech, tak czytam te posty i jakbym widziała swoje studenckie czasy. Co prawda
    kontrolowanie moich seksualnych ekscesow nie wchodzilo w gre, studiowała 400 km
    od domu, ale ojciec wychodził z założenia, ze dopoki on mi płaci na utrzymanie,
    ja wykonuje jego polecenia, nawet jesli wczesniej ustalał cos zupelnie innego.
    Kiedys o mało nie wyjechałam w wielkanoc z domu, bo... ojciec przełączył kanal w
    TV, poniewaz film, ktory wczesniej zgodził sie ogladac z nami znudził mu sie. Na
    moje stwierdzenie, ze to złamanie umowy, stwierdził, ze jak mi sie nie podba
    moge sie wynosic, urocze, nieprawdaz??

    A teraz nagle okazuje, sie ze jestem pelnoprawna partneka do rozmow z nim, nawet
    mi tabletki anty zapisuje.

    Z kolei mama zyła w błogiej nieswiadomosci mojego zycia seksulanego, umarłam ze
    smiechu, gdy na 5 roku bedac u mnie z wizytą, zapytała sie, ktorą posciel oblec
    mojemu chłopakowi, ktory na drugi dzien miał przyjechac z innego miasta;)
    Niewinnie stwierdziłam, ze "ta w groszki", jako że mama tego samego dnia
    wyjezdzała i nie chciałam jej pozbawiac złudzen. Dodam, ze na moim łozku nie
    miescił sie drugi komplet poscieli ;)

    Teraz chce mi sie z tego smiac, ale kiedys to byly niezl podchody :)

    --
    A czas sobie płynie wolno panta rei...

    kobieta nie umiejąca haftować nie może w pełni spełnić się życiowo...
  • woyniak 23.09.07, 01:59
    zabrzmi to dziwnie ale w moim przypadku-nie pytalem sie o
    nic...poprostu dziewczyna zostala na noc i tyle. z rana nawet nie
    pamietam czy ktos cos sie mnie pytal czy nie-ale jezeli tak to
    zapewne odpowiedzialem -bylo pozno, nie chcialo mi sie odprowadzac
    czy bylo za zimno czy nawet poczula sie zle i zostala na
    noc....troszke sie dziwie dlaczego jest tutaj taka afera, takie
    wielkie halo aby bliska osoba zostala na noc...przeciez nie oznacza
    to ze bedziecie uprawiac sex czy cos takiego.
  • and_nowak 23.09.07, 03:42
    Myślę, że ma to podstawowe znaczenie do dalszych rozważań.
    A może ja jakiś zacofany jestem, albo co gorsza homofob ? ;-)))
  • oscarb 23.09.07, 04:20

    to jest całkiem naturalne jeżeli chodzi o konfiguracje on ona -to
    wynika zapotrzebowania ludzkich doznań (ale daleko odjechałem) na
    to co jest w pewnym okresie nieuniknone ,()tylko miłość nic
    mocniejszego nie
    znam!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!
    !!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!
    !!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!
    ja ciągle wierze
  • decidido 23.09.07, 09:30
    Witam!
    Jestem tatą szalonej 5-latki. Może to za wcześnie, ale szczerze
    mówiąc czasem pod wpływem takich czy innych sygnałów zastanawiam się
    jak to będzie. I martwię się tak jak ojcowie większości z Was jak to
    będzie. Myślę, że naturalna jest obawa o to żeby córka nie została
    skrzywdzona. Niepoważna jest wiara, że da się ją zamknąć i nie
    dopuścić do tego "nieszczęścia". Dlatego próbuję budować z nią
    szczere stosunki tak żeby nie musiała martwić się o ewentualny brak
    akceptacji we własnym domu. Mam nadzieję, że wtedy za nim do tego
    dojdzie przedstawi nam swojego chłopaka i przynajmniej będę
    wiedział ..... kogo mam ścigać. A tak poważnie to najważniejsze jest
    chyba to żeby nauczyć dziecko odpowiedzialnej samodzielności -
    trudna rzecz. Napiszę za 10-15 lat. Mam nadzieję, że bardziej za 15.
  • rocco.sifredi 23.09.07, 10:22
    to mówię że idę się brombrać do koleżanki i nigdy nie było problemów

    --
    przelicznik walut
    teksty piosenek

Popularne wątki

Nie pamiętasz hasła

lub ?

 

Nie masz jeszcze konta? Zarejestruj się

Nakarm Pajacyka
Agora S.A. - wydawca portalu Gazeta.pl nie ponosi odpowiedzialności za treść wypowiedzi zamieszczanych przez użytkowników Forum. Osoby zamieszczające wypowiedzi naruszające prawo lub prawem chronione dobra osób trzecich mogą ponieść z tego tytułu odpowiedzialność karną lub cywilną. Regulamin.