Dodaj do ulubionych

Moj mąż jest głupi:(

05.08.07, 01:28
Nie wiem sama, czemu to piszę, ale nie mogę się tym podzielic z nikim ze
znajomych.
Własnie wrocilismy z imprezy, na której sie wstydziłam za to co mówił i jak
sie zachowywał i musiałam sobie ulzyc piszac to.
Kocham mojego męza, jest człowiekiem o złotym sercu i bardzo dobrym męzem.
Niestety nigdy nie odnajdziemy się na płaszczyźnie intelektualnej.
Beznadziejna sprawa. Nie będę mu nawet po raz kolejny zwracać uwagi, bo to i
tak nic nie pomoze, ale czasem jest mi z tym bardzo cięzko.
Edytor zaawansowany
  • 05.08.07, 10:20
    A co mianowicie mówi i robi Twój mąż, że tak się go wstydzisz??
  • 05.08.07, 13:38
    mandy20 napisała:

    > A co mianowicie mówi i robi Twój mąż, że tak się go wstydzisz??

    i zapytam jeszcze: a na jakiej płaszczyźnie porozumieliście się na początku znajomości?
    --
    tender is the night...
  • 05.08.07, 17:43
    Choc wykształcenie nie świadzy wg mnie o poziomie i inteligencji czlowieka, to moj maz ma wykształcenie zawodowe. Ja tam jakims "wielki mózgiem" nie jestem ale studia skonczyłam i powiedzmy, ze zawsze jakis tam ciąg do wiedzy miałam. Moj mąz przewyzsza mnie pod wieloma względami. Jest bardzo zaradny życiowo, cięzko pracuje i zarabia znacznie więcej ode mnie. Daje mi duze poczucie bezpieczeństwa i wiem, ze z nim nigdy nie zginę.
    Problem powstaje gdy spotykamy się (bardzo rzadko) z moimi znajomymi ze studiów, pracy itp. Wtedy moj mąz (chyba wynika to z jego kompleksów)szczególnie po alkoholu zaczyna sie popisywać swoją wiedzą. Wczoraj normalnie myslałam, ze się pod ziemię zapadnę. Co on wygadywał. Wypowiadał się na tematy, o których nie ma pojęcia. Przy czym wszyscy przy stole wiedzieli, ze głupoty gada i nawet nie wchodzili z nim w dyskusje.
    Często tak jest nawet w domu, ale ja swojego meza kocham, znam go i do wielu rzeczy się przyzwycziłam, ale najgorzej jak poznają go bliżej osoby z mojego otoczenia.
    Wiecie moje kochane, ja nie oczekuję jakiejs rady, bo uwazam, ze sytuacja jest bez wyjscia. Tak chciałam sie tylko komuś pozalic.
  • 05.08.07, 18:09
    luleko napisała:

    > Często tak jest nawet w domu, ale ja swojego meza kocham, znam go i do wielu
    r
    > zeczy się przyzwycziłam, ale najgorzej jak poznają go bliżej osoby z mojego
    oto
    > czenia.

    Może Twoje przyzwyczajenie to błąd? Może właśnie to Ty powinnaś mu na tego typu
    rzeczy zwracać uwagę? (bo kto jak nie Ty skoro jesteście ze sobą na dobre i na
    złe...) Skoro nie mówisz mu o tym co Ci przeszkadza, to Twój mąż sam się tego
    nie domyśli (faceci niestety tak mają;) ).

    > Tak chciałam sie tylko komuś pozalic.

    Porozmawiaj z nim o tym żebyś nie musiała się więcej tego robić.
  • 17.12.07, 02:31
    luleko napisała:
    Często tak jest nawet w domu, ale ja swojego meza kocham, znam go i do wielu r>
    zeczy się przyzwycziłam, ale najgorzej jak poznają go bliżej osoby z mojego oto>
    czenia. Wiecie moje kochane, ja nie oczekuję jakiejs rady, bo uwazam, ze
    sytuacja jest> bez wyjscia. Tak chciałam sie tylko komuś pozalic.
    Widziały gały co brały, czy du.ą myślały?
  • 28.12.07, 00:00
    > Widziały gały co brały, czy du.ą myślały?

    Nie d..., a portfelem. Lepszy zaradny gosc po zawodowce, zarabiajacy kilka lub
    kilknascie tysiecy miesiecznie niz magisterek lub doktorek z pensja 1500 brutto.
    Po drugie, po co ten facet ma sie doksztalcac? Zeby pasowac do grona
    intelektualistow-nieudacznikow. On tu zarabia i on jest kims. Takie jest zycie.
    Zona raz na miesiac powstydzi sie troche, a przez pozostaly czas ma faceta
    potrafiacego ja utrzymac i dac poczucie bezpiecznstwa. To lepsze niz
    maz-inteligencik nie potrafiacy zapewnic zonie (wy)godnego zycia. Mowie to bez
    ironii jako doktor inzynier, ktory moze nie zarabia malo, ale na pewno mniej od
    np. zaradnego handlarza po zawodowce, ktory nie schodzi z dochodami ponizej 10
    000 netto.
  • 28.12.07, 01:50
    glosybaltyku napisał:

    > On tu zarabia i on jest kims. Takie jest zycie.

    Tragedia! I to dr inż. pisze takie coś!
    A skąd wiesz kolego ile zarabiają ludzie, którym tak za wszelką cenę
    nasz bohater w żałosny sposób usiłował dorównać w dyskusji?

    --
    Tak zwana złośliwość rzeczy martwych, to zwykle po prostu
    nieudolność istot żywych...

    fotoforum.gazeta.pl/3,0,597179,2,1.html
  • 06.08.07, 09:10
    Ważne,że Ty go akceptujesz takim jakim jest.Może zasugerujesz mu aby
    kontynuował naukę zaocznie lub wieczorowo,mogłabyś mu pomagać przy pisaniu prac
    semestralnych
  • 23.11.07, 11:06
    No wlasnie nie akceptuje go i tu sie zgina dziob pingwina.

    Nie mozna miec wszystkiego. Autorka watku wybrala zabezpieczenie finansowe na
    koszt inteligencji i musi sie z tym pogodzic, zamiast wyzalac na forum. Jak to
    ktos napisal, widzialy galy co braly... tylko pewnie wtedy niezbyt dorosle byly. ;)

    Ja rozumiem, ze zaradnosc faceta to bardzo wazna cecha, nie przecze, jednak, dla
    mnie to, co facet ma do powiedzenia, jest kluczowe.
    Najwazniejsza jest rownowaga w zwiazku, zarowno intelektualna, emocjonalna (z
    tym chyba jest najtrudniej), jak i finansowa. Z tego wynika tez wzajemna
    akceptacja, bo znacznie latwiej przychodzi. Gdy nie ma rownowagi, o taka
    akceptacje bardzo ciezko i nie konczy sie to dobrze.
  • 06.08.07, 16:40
    To trochę skomplikowane. No nawet jeżeli usiądą i ona mu na spokojnie
    wytłumaczy, żeby nie robił takich rzeczy, bo się za niego wstydzi, a on to
    przyjmie do wiadomości, to po alkoholu i tak może mu "palma do głowy strzelić" i
    język mu się rozwiąże i znowu będzie gadał banialuki.
    Może lepiej, żeby nie pił :)
  • 08.08.07, 03:49
    Oj jak ja to znam. Moj ojciec jest taki sam, udaje alfe i omege,
    plecie takie bzdury ze ziemia sie trzesie. A jesli zwrocisz mu
    uwage, obraza sie i wyzywa od "yntelygentow'. Wiec po prostu
    przestalam. To juz sie nie zmieni...
  • 07.12.07, 01:31
    Czemu ma się wstydzić dorosłego ale jak się okazuje przeciętnego
    męża.Wsyd to powinno być jej, ze za kogoś takiego wyszła i to ją boli
  • 21.11.07, 22:49
    hm,,, widzialy gały co brały, chyba wyszłaś za niego z
    rozsądku ,,tylko albo dla kasy i jego zaradności są plusy, są minusy
    nie ma zwiazkow idealnych . Dla mnie facet musi zaimponować, musi
    być ode mnie madrzejszy albo cos innego . Jeśli jesteś szcześliwa a
    chyba tak to nie rob z igły widły pozdrawiam
  • 06.12.07, 22:44
    A dlaczego facet musi być mądrzejszy? Dlaczego nie można być na tym
    samym poziomie? Jeśli facet mądrzejszy - to potem napisze taki sam
    wątek jak tu tylko o dziewczynie! Nie zgadzam się z tym.
    Facet ma zaimponować, błysnąć, ale my dziewczyny tezż możemy
  • 22.11.07, 11:19
    jedno wyjście razem nie chodzić na imprezy albo wcale a może nie zwracać na to
    uwagi
    --
    Spa w Polsce
    Wellness&SPA
  • 22.11.07, 19:11
    przegrana sprawa....
  • 22.11.07, 23:29
    jak mozna myslec ,pisac tak o swoim męzu -wlasnorecznie wybranym ?
    widzialy galy co braly i czy wziely bo pokochaly czy braly bo wiedzialy ze on
    bedzie ciezko zapier.. na twoja dupe?

    a jak sie pic nie potrafi to sie nie pije i juz.
    p.
  • 01.12.07, 09:45
    eeee tam, ja znam przypadek glupiego i niezaradnego meza!!!
  • 07.12.07, 01:36
    Takich nie zaradnych i głupich znam więcej niż tych wspaniałych.Nie
    ma idealnych facetów ale są za to wspaniałe kobiety, kóre im to
    wybaczają, puszczają w niepamięć i nasi panowie nie musza się starać
  • 07.12.07, 01:42
    tych niezaradnych i głupich znam dużo wiecej niż tych wspaniałych i
    cudownych, zawsze Ci inni są lepsi od naszego faceta, to ma lepsza
    pracę, więcej znajomości , więcej pieniędzy, itp
  • 08.12.07, 19:51
    To znaczy - jego głupota?

    Gdy się poznaliście?
    Wiązaliście się na całe życie?
    Czy tylko po wódce?


    --
    Trzeźwy
    Naprawdę trzeźwy...
  • 09.12.07, 18:05
    Doskonale Cie rozumiem, mam podobnego kolege, dopuki zartuje i bawi
    towarzystwo jest ok. ale jak zaczyna sie wypowiadac na powazne
    tematy to spuscmy zaslone milosierdzia :) wiadomosci z tv lub gazet
    nie w pelni zapamietane, przekrecone i wykorzystane w sytuacji
    zupelnie nie pasujacej do tematu.Zawsze opowiada o b. waznych i
    znakomitych swoich przyjaciolach i kto im reke podawal. Wszyscy sie
    usmiechaja ze zrozumieniem bo co innego maja zrobic, tylko zona
    reaguje oj Zbyszek, ale ty piep..ysz. A ja i tak go lubie :)
    --
    fotoforum.gazeta.pl/u/hania261.html
  • 11.12.07, 19:13
    to że ktoś nie posiada wiedzy eurydycznej nie czyni z niego jeszcze głupka,
    facet jest zaradny to głowe na karku ma, nie musi przecież wiedzieć gdzie laży
    Timbuktu i kim był Tesla żeby być inteligentmym. Inteligencja a wiedza nabyta to
    dwie różne sprawy, wiedze może zdobyć każdy a inteligencji już nie;)) A co do
    absolwentów wyższych uczelni to dajcie spokój, tuki też kończą studia.
    --
    ...hmmm...nie do wiary;))
  • 30.12.07, 23:20
    Brak podstawowej wiedzy oznacza braki w inteligencji. A czym jest inteligencja?
    Wiedzą, umiejętnością logicznego myślenia i kojarzenia faktów.
  • 28.12.07, 21:48
    witaj luleko,
    a co powiesz na to: nie mogłabyś na spotkania znajomych ze studiów chodzić sama?
    To przecież Twoi znajomi. Jeśli rozmawiacie na tematy związane z waszymi
    studiami, to nie dziwne, że Twój mąż czuje się głupio. Nie chce siedzieć całe
    jak milczek (zwłaszcza po alkoholu człowiek bardzo nie chce:) i jakoś próbuje
    się włączyć do rozmowy.
    Wydaje mi się, że podział przebiega tu na lini ludzie z dziedziny x( tej którą
    studiowaliście/ludzie z poza a nie po studiach/ nie p studiach. Tak samo głupio
    czułby się Twój mąż, gdyby skończył studia, ale na zupełnie innym kierunku.

    Druga rzecz to alkohol. Czy te niemądre wypowiedzi nie zdarzają mu się na
    trzeźwo? Jeśli tak, spróbuj porozmawiać z nim o graniczeniu picia.


    A co do "widziały gały co brały" powtarzające się w iluś postach. To nie oto
    chodzi - przecież luleko pisze, że generalnie jest zadowolona, że go kocha.
    Problem jest tylko w tej jednej sferze.
  • 28.12.07, 22:25
    DO
    Luleko !
    Sluchaj moze sprobowalabys troche rozwinac wasze wspolne
    zainteresowania.Tak na poczatek wybrac sie do teatru, albo na jakis
    koncert muzyki klasycznej, albo nawet do kina. Napewno twoi znajomi
    i maz maja jakies wspolne tematy . Ostatni film jaki lecial w
    kinach albo nowinki samochodowe ? . Porozmawiaj z nim i powiedz mu
    tak delikatnie , ze twoi znajomi lubia np luzne rozmowy o filmie
    muzyce nowinkach samochodowych itp. Jestem pewna , ze sie dogadaja.
    Rozwin moze jego zainteresowania kup jakas fajna ksiazke , albo
    zapisz meza moze na jakis kurs ? Komputerowy albo jezykowy? W ten
    sposob napewno rozwiniesz jego ped do wiedzy:). Urozmac wasze
    zycie , pojdzcie np na wystawe obrazow , do muzeum. Znajdziesz czas
    na to np w weekend? Twoj maz ma pewnie wiele plusow i wiele
    zainteresowac mzoe ktorych nie odkrylas? Zycze powodzenia i nie
    traktuj meza jak " glupka" , wazne ze Cie kocha i dba o Ciebie
    pozdrawiam
  • 30.12.07, 22:42
    Dziewczyno
    Jeśli ma to co potrzeba, to wystarczy! Na dysputy udaj się do kółka
    zainteresowań. Widziały gały co brały!
  • 04.01.08, 13:25
    a ja powiem tak...
    Najważniejsza jest miołość. Jeśli go kochasz to kochaj go naprawdę
    takiego jakim jest. To czy po zawodówce czy po studiach nie ma
    znaczenia. Najcenniejszy skarb jaki mają ludzie to ten w sercu.
    Jesli się wstydzisz swojego męża to źle to świadczy o Tobie. Masz
    zaniżone poczucie własnej wartości? Bo tak to można odczytać skoro
    chciałabyś przyprawić mu jakąś maskę podczas
    spotkań "intelektualistów".. Twój mąż z pewnością ma poczucie
    niższości skoro nadrobić chce "braki" (braki mało istotne w
    rzeczywistości) głupimi gadkami. Powinien wyluzować i być sobą, nie
    wstydzić się swojej niewiedzy, nie wstydzić się siebie..i to Ty
    powinnaś-tak uważam- przekonać go do tego, że jest najlepszy bez
    swoich (zbędnych) wypowiedzi..
    Powodzenia w kształtowaniu Waszej Miłości! Ona potrzebuje pracy..
  • 06.01.08, 14:06
    Witam...

    Uważam, że nawet nawiększa miłość nie jest w stanie pokonać tego typu trudności-
    "podobieństwo" intelektualne jest b. ważne. Dla mnie jest to gwarancją dobrego
    samopoczucia podczas bycia z facetem. Wiem, co mówię, bo sama znajduję się teraz
    w takim związku i nie wiem, co robić- zostać z tym dobrym, uczciwym człowiekiem,
    czy uciekać, gdzie pieprz rośnie, póki jeszcze nie jest za późno.
    Pozdrawiam

    ania
  • 10.01.08, 08:20
    Wietrzna-panno, pisałaś pochwałę miłości, a wyszła Ci apoteoza głupoty;)

Popularne wątki

Nie pamiętasz hasła lub ?

Zapamiętaj mnie

Nie masz jeszcze konta? Zarejestruj się

Nakarm Pajacyka
Agora S.A. - wydawca portalu Gazeta.pl nie ponosi odpowiedzialności za treść wypowiedzi zamieszczanych przez użytkowników Forum. Osoby zamieszczające wypowiedzi naruszające prawo lub prawem chronione dobra osób trzecich mogą ponieść z tego tytułu odpowiedzialność karną lub cywilną. Regulamin.