Dodaj do ulubionych

Mąz mnie nie pociaga-co robic????

24.09.08, 17:33
Jestem mężatką od parunastu lat..Mam problem bo mój mąz nie pociąga
mnie seksualnie.Nie chodzi o to,ze jest zaniedbany czy mało
przystojny.Nie,wręcz przeciwnie zwraca uwage wielu kobiet w kazdym
wieku.Problem w tym ,ze nigdy nie czulam przy nim ekscytacjii
seksualnej ale kocham go bardzo mocno.Dziwne to moje uczucie bo przy
nim moglabym calkowicie zapomniec o sexie gdyby nie inni
mezczyzni...Moj maz moglby byc rownoczesnie moim synem...Mam na
mysli uczucie milosci jakie do niego zywie.Jestem atrakcyjna i
zwracam uwage , nie raz zdradzalam...Dostawalam to czego nie mam
przy mezu.

Czasem mysle,ze najlepiej było by mi sie wykastrowac i zyc bez
namietnosci..Potem nasuwa sie pomysl,o kochanku na boku..Sama nie
wiem co ma robic.Pomozcie mi..
Edytor zaawansowany
  • swinka_finka 24.09.08, 19:04
    hmmm smutne to co piszesz
    ale ja osobiście nie znam na to rady ostatnio odnoszę wrażenie ,że ja wogóle nie dzaiałam na swojego faceta :/ nie wiem o co biega (?)
    Nie ma ochoty nawet nie próbuje mnie przytulić.
    nie wiem jak to dłużej zniose obawiam się najgorszego
    Na razie staram się o tym nie myślećmam nadzieje ,że to tylko przejściowy kryzys - oby
  • zielonejabluszko.2 24.09.08, 19:52
    Swinko to u Ciebie odwrotnie.Ja lubie sie przytulac i czesto sie
    przytulamy ale co z tego..Ech trace juz nadzieje na cokolwiek...
  • beauty-witch 27.09.08, 18:51
    Bylam w zwiazku lat. Bylam mocno zakochana wczesniej, pozniej cos
    odeszlo prawda taka ,ze ekscytacji w nie czulam w zadnym!!!
    zwiazku!Bylam w czesniej w 2,5 letnim..pozniej jakies krótkie
    zwiazki, nigdy nie czulam zeby facet mnie pociagal. Praktycznie
    libido bliskie zeru. Zaczelam nawet myslec, zo cos ze mna nie tak.
    Oczywiscie sex uprawialam, ale nawet na moje prosby spróbojmy tak,
    czy siak, a moze tak nic nie spreawialo mi przyjemnosci....

    Az do czasu.... spotkalam tego jedynego... z lózka nie wychodzimy
    czasem caly dzien... czasem 5 razy w ciagu dnia ( nie licze ile w
    nocy) czasem mamy kilkudniowe przerwy(oboje ciezko pracujemy po
    dlugie godziny) ale potem nie mozemy sie nasycic. Pociaga mnie
    niesamowicie...

    Wiec, po prostu wydaje mi sie tak juz bedzie zielonejabluszko, tak
    jak moi wczesniejsi mezczyzni... nigdy mnie nie pociagali i nie
    wierze,ze byliby w stanie, dopóki nie spotkach tego jedynego-czasem,
    chemia poprostu nie dziala miedzy dwojgiem ludzi i juz.
    mOZE WARTO sie zastanowic nad tym malzenstwem jesli nie macie dzieci,
    i nie laczy was wiele moze poprostu darowac sobie...??? a jesli
    kochasz i szkoda lat to moze warto kupic kamasutre, pogadac z mezem,
    kupic sobie na poczatek jakies wspomagacze na libido- rozwiazac
    problem ???
    Pamietaj najbardziej w życiu żalujemy rzeczy których Nie
    zrobiliśmy...!!!
  • ewa.w.a 28.09.08, 17:05
    U mnie jest podobnie...myślę ze po kilkunastu latach bycia razem namiętność po
    prostu wygasa :-). Gdybym nie była związana z innym facetem to już dawno
    zapomniałabym jak wygląda orgazm...
  • kretynofil 25.05.09, 08:07
    Jak bys zareagowala, gdybys sie dowiedziala ze facet tez Cie zdradza? Co wiecej
    - znalazl sobie mlodsza od Ciebie i postanowil sie rozwiesc?

    Musze przyznac ze jestem zszokowany tym watkiem. Serio.

    Cale to gadanie o wielkiej milosci, przytulaniu do meza - i ostrym seksie w
    hotelu z kochankiem... Na czym polega ta Wasza milosc? Na tym ze wygodnie Wam,
    bo maz duzo zarabia, zapewnia Wam bezpieczenstwo, wychowuje Wasze (bo
    niekoniecznie przeciez jego!) dzieci?

    No do ch*ja pana.

    Czy Wam, glupie kwoki, nigdy nie przyszlo do glowy ze go krzywdzicie? I to nie w
    ten sposob ze doprawiacie mu rogi - pal szesc te rogi - ale, do ku*wy nedzy,
    moze on tez ma swoje potrzeby i jest na tyle poczciwy, ze Was nie zdradza. Dusi
    sie w zwiazku bez satysfakcjonujacego seksu?

    Nie mowie zebyscie rezygnowaly z kochankow - wrecz przeciwnie. Po prostu
    zostawcie faceta jesli nie potraficie go pozadac, odejdzcie od niego, dajcie mu
    szanse znalezienia kogos, kto bedzie kochal go calego - nie tylko jego
    charakter, pieniadze, "przytulanie", ale kogos kto bedzie kochal tego
    mezczyzne ktorym on jest. Bedzie szalal za jego ramionami, jego
    (przepraszam) ku*asa, jego zarost, jego nogi i ramiona. Pozwolcie swoim facetom
    poczuc to, co same dostajecie od swoich kochankow...

    A same sie przekonacie czy jak bedzie trzeba prac gacie swojego dzisiejszego
    kochanka, czy bedzie tak "romantycznie-erotycznie" :)

    Smiem watpic...

    A co do uwag facetow ponizej, ktorzy pisza ze jakby to napisal facet, to by go
    baby zakrzyczaly - swieta racja. Mnie ostatnio obrzucaly blotem glupie ci*y na
    e-mamie, jak napisalem ze faceci chcieliby miec seks nie tylko przed ale czasem
    i po urodzeniu dziecka - i ze moze zamiast wykrecac sie bolami glowy, warto
    wyslac faceta z dzieciakiem na spacer, odpoczac, zrobic sie na bostwo i
    przypomniec mezowi ze pobieral sie z kobieta, a nie maciora...

    --
    Wiesniacki lans
  • torunczyk2 25.05.09, 08:51
    Niestety każda rada faceta, nawet ta sensowna zostanie skwitowana, "palant,
    dupek, co on wie,jak on śmie mi radzić" w najlepszym razie zignorowana.
    Egoistyczne damulki.
  • effkaka 25.05.09, 09:13
    zgadzam się w 100% z przedmówcą! całe to gadanie o wielkiej miłości
    ale bez seksu bo mnie nie pociąga. Pierdu pierdu - jest to mega
    nieuczciwe, robienie w konia, najgorszego rodzaju oszukiwanie kogoś
    kto trwa przy Twoim boku, zapewnia Ci spokój, bezpieczeństwo, to
    żadne kochanie a czysty egoizm, skoncentrowanie wyłacznie na sobie
    bo jest mi tak wygodnie. A może Ty jego też nie pociągasz a trwa
    przy Tobie bo jest zwyczajnie uczciwy? To właśnie w zwyczajnej,
    codziennej egzystencji najlepiej widać czy go kochasz i czy jesteś
    zdolna do poświęceń. Ale Tobie się nie chce bo i po co. I to czy
    Ciię pociąga czy nie to siedzi w Twojej głowie. Znalazłaś sobie
    wymówkę bo tak najłatwiej ojojoj jaka biedna i nieszczęściwa kobieta
    bo jej mąż nie pociąga. A zrobiłaś coś by Cię pociągał? zastanowiłaś
    się dlaczego cię nie pociąga? zrobiłaś się choć raz na bóstwo,
    zaproponowałaś kino spacer seks w nietypowej scenerii? eee po co to
    przecież to tylko mąż. aż mnie skręca jak czytam takie pierdoły
    umacniam się wtedy w przekonaniu że to że nas faceci zdradzają to w
    99% nasza wyłaczna wina i życzę Ci by Ciebie też mąż zaczął
    porządnie a regularnie zdradzać. Wtedy docenisz i może zrozumiesz
    jakaś głupia
  • kretynofil 25.05.09, 09:24
    Tak jak ta kretynka nizej, ktora pisze ze te kobiety sa "zmuszane do zdrady"
    (sic!), przez to ze maja sie dla meza... poswiecac :)

    A tak serio - przeciez nie chodzi o to, zeby tkwily w zwiazku, ktory nie jest
    dla nich satysfakcjonujacy, ale badzmy szczerzy: latwiej jest puscic sie z
    kochankiem, latwiej jest lezec jak kloda i wyplakiwac sie na forum; to co jest
    naprawde trudne, to obnazyc swoj "miekki brzuszek" i powiedziec facetowi to co
    naprawde je podnieca, opowiedziec o swoich naintymniejszych fantazjach czy
    wreszcie przelamac rutyne (i nie chodzi mi o figury czy gadzety!), tylko
    naprawde zainicjowac "romantyczno-erotyczny" wieczor...

    To jest to poswiecenie, ktore jest konieczne w zwiazku - zapomniec o swoich
    kompleksach, lekach, uprzedzeniach, a otworzyc sie przed druga osoba i ofiarowac
    jej to co najtrudniejsze - swoje najbardziej intymne potrzeby. To jest to
    poswiecenie, ktore wiele zwiazkow ratuje...

    --
    Dla inteligentnych inaczej, czyli dla wiekszosci piszacych na forach
    internetowych: KRETYNOFIL to nie rodzaj kretyna, tylko osoba czerpiaca
    perwersyjna, niemal ekstatyczna przyjemnosc z obcowania z kretynami. Milej
    lektury :)
  • antheax 25.05.09, 09:41
    A jak tu odejść skoro faceci za mało mieszkań pobudowali i gdyby
    każda, co chce zdradzić miała najpierw odejść to mieszkań by po
    prostu nie starczyło. Specjalnie męski świat tak mało buduje, bo
    faceci boją się, że żony by im pouciekały, gdyby miały dokąd.

    A rozwód w przypadku nieoczekiwanej namiętności do innego powinien
    być szybki i prosty, najlepiej on-line. I dopiero wtedy, panie
    Kretynofilu, można oczekiwać, że najpierw się rozejdziemy a dopiero
    potem zdradzimy
  • swojski_fr_1 25.05.09, 10:23
    bzdury piszesz!

    WY boicie sie jak ognia 'zostac same'... bo z jednej strony 'stary
    dobry zwiazek nie daje orgazmow', ale latka juz nie te i byc
    moze 'specjalista od orgazmow' wcale Walmi nie jest tak zauroczony,
    jak pisze w sms-kach ;-)) a juz na pewno nie chcialoby mu sie z Toba
    zaczynac zycia od nowa ;-))

    Bzykam mezatke, ktora ma dwa mieszkania, zadnych dzieci ani
    zwierzat, cisnie mnie okrutnie, zebym zostawil swoja zone i 3
    dzieci, ale sama tego swojego 'kiepskiego' nie szurnie, mimo ze jak
    mnie zapewnie seks z nim jest do niczego. Wiec posuwam ja okazyjnie,
    a i pewnie pol firmy/podworka to robi... ;-)



    antheax napisała:

    > A jak tu odejść skoro faceci za mało mieszkań pobudowali i gdyby
    > każda, co chce zdradzić miała najpierw odejść to mieszkań by po
    > prostu nie starczyło. Specjalnie męski świat tak mało buduje, bo
    > faceci boją się, że żony by im pouciekały, gdyby miały dokąd.
    >
    > A rozwód w przypadku nieoczekiwanej namiętności do innego powinien
    > być szybki i prosty, najlepiej on-line. I dopiero wtedy, panie
    > Kretynofilu, można oczekiwać, że najpierw się rozejdziemy a
    dopiero
    > potem zdradzimy

  • antheax 25.05.09, 10:37
    Przeczytałam Twój post i wnioskuję z niego, że to Ty boisz się jak
    ognia zostać sam, widocznie Twoje latka już nie te itp.

    Nie krytykuję, tylko napisałam co myślę
  • swojski_fr_1 25.05.09, 10:59
    buchachacha! :)

    33 mam.

    Odnosnie brakow w nieruchomosciach - we wschodnich niemczech kupa
    pustostanow stoi, wiec jakis kat sie znajdzie, a i kochanek tez
    niech oprocz fiutka postara sie szczycic posiadaniem jaj.

    antheax napisała:

    > Przeczytałam Twój post i wnioskuję z niego, że to Ty boisz się jak
    > ognia zostać sam, widocznie Twoje latka już nie te itp.
    >
    > Nie krytykuję, tylko napisałam co myślę
  • antheax 25.05.09, 20:49
    swojski_fr_1 napisał:

    > buchachacha! :)
    >
    > 33 mam.
    >
    > Odnosnie brakow w nieruchomosciach - we wschodnich niemczech kupa
    > pustostanow stoi, wiec jakis kat sie znajdzie,

    Dziękuję za podpowiedź, aż tak mobilna nie jestem a poza tym trudno
    byłoby mi zabrać ze sobą ulubione kafelki z kuchni.

    > a i kochanek tez
    > niech oprocz fiutka postara sie szczycic posiadaniem jaj.

    A wiesz, sam "fiutek" to mnie akurat nigdy nie interesował. Może
    faceci sobie wyobrażają, że tak postrzegają ich kobiety ale to tylko
    męskie mity
  • haldeman79 25.05.09, 22:26
    antheax napisała:

    > A wiesz, sam "fiutek" to mnie akurat nigdy nie interesował. Może
    > faceci sobie wyobrażają, że tak postrzegają ich kobiety ale to
    tylko
    > męskie mity

    To jak rozumiem oficjalna opinia reprezentatywnej grupy kobiet,
    którą dalej możemy nazywać...?
  • swojski_fr_1 26.05.09, 11:42
    tejk it izi
    odnioslem sie glownie do Twojej teorii nt. problemow lokalowych.
    Wiem, ze nie jest najwazniejszy... w normalnych warunkach pana
    fiutka poznajecie dopiero na koncu, jak juz wlasciciel wydal sie Wam
    wystarczajaco elektryzujacy.

    Czasami lubie grac slowami, ot co.


    antheax napisała:

    > swojski_fr_1 napisał:
    >
    > > buchachacha! :)
    > >
    > > 33 mam.
    > >
    > > Odnosnie brakow w nieruchomosciach - we wschodnich niemczech
    kupa
    > > pustostanow stoi, wiec jakis kat sie znajdzie,
    >
    > Dziękuję za podpowiedź, aż tak mobilna nie jestem a poza tym
    trudno
    > byłoby mi zabrać ze sobą ulubione kafelki z kuchni.
    >
    > > a i kochanek tez
    > > niech oprocz fiutka postara sie szczycic posiadaniem jaj.
    >
    > A wiesz, sam "fiutek" to mnie akurat nigdy nie interesował. Może
    > faceci sobie wyobrażają, że tak postrzegają ich kobiety ale to
    tylko
    > męskie mity
  • e.i.t.h.e.l 25.05.09, 10:51
    Trafił swój na swego.
    Tylko badaj się regularnie, żebyś żony czymś nie zaraził, skoro kochanka taka popularna.
  • kretynofil 25.05.09, 10:46
    > A jak tu odejść skoro faceci za mało mieszkań pobudowali

    A kobiety to pies, i zbudowac sobie nie moga? Patrzcie panstwo, puszczac sie
    moga, ale budowac juz same nie dadza rady...

    > gdyby każda, co chce zdradzić miała najpierw odejść to mieszkań by po prostu
    nie starczyło.

    Teraz juz rozumiem czemu jelenie sie nabieraly na "niedobor mieszkan" i "na
    nieruchomosciach sie nie traci" :P

    A na powaznie - kochanek nie ma wlasnego kwadratu, tak? I to dlatego od meza nie
    odejdziesz?

    > Specjalnie męski świat tak mało buduje, bo faceci boją się, że żony by im
    pouciekały, gdyby miały dokąd.

    No, a tym wszystkim steruje zydokomuchomasoneria na trojkolowych rowerkach :)

    Chyba na glowe upadlas :)))))

    > A rozwód w przypadku nieoczekiwanej namiętności do innego powinien być szybki
    i prosty, najlepiej on-line.

    Podpisz, ze zwiazek rozpadl sie z Twojej winy. Taki rozwod to dwie rozprawy -
    ok, zajmie to z pol roku, takie juz sa sady, ale to najprostsza mozliwa procedura...

    Jest tylko jeden haczyk: zapomnij o alimentach, czy innych obowiazkach meza.
    Jesli nie pracujesz, to mozesz zapomniec rowniez o znaczacym udziale w majatku.

    Juz nie jest tak rozowo, co?

    Glupia ci....

    > I dopiero wtedy, panie Kretynofilu, można oczekiwać, że najpierw się
    rozejdziemy a dopiero potem zdradzimy

    Ale mi nawet o to nie chodzi. Zdradzajcie sobie najpierw jak Wam wygodnie, tylko
    raz - nie oczekujcie od swoich facetow wiernosci, dwa - jesli juz znajdziecie
    takiego, ktory Wam pasuje i sypiacie z nim wiecej niz (na przyklad) trzy razy,
    to wtedy sie rozwiedzcie.

    Ogolnie Twoj post mi sie podoba: facet jest od tego, zeby kobiete utrzymal,
    zaplacil za solarke i tipsy, wychowal bachory a panienka niech sie bawi - a jak
    mu sie nie podoba ze ma rogi, to niech wypie*dala, tylko niech zostawi kobiecie
    wszystko i jeszcze rozwod jej ulatwi.

    Glupia, rozpieszczona ci.... Nie potrafie wymyslic lepszego okreslenia na to kim
    jestes...

    --
    Wiesniacki lans
  • twojabogini 25.05.09, 12:08
    kretynofil napisał:

    > Podpisz, ze zwiazek rozpadl sie z Twojej winy. Taki rozwod to dwie
    >rozprawy - ok, zajmie to z pol roku, takie juz sa sady, ale to
    >najprostsza mozliwa procedura... Jest tylko jeden haczyk: zapomnij
    >o alimentach, czy innych obowiazkach meza.

    W takim przypadku alimenty na dziecko jak najbardziej przysługują.
    Podobnie jesli chodzi o obowiązek opieki nad dzieckiem. Nie pisz
    głupot.

    > Jesli nie pracujesz, to mozesz zapomniec rowniez o znaczacym
    udziale w majatku.

    Bzdura. Jeśli jest wspólnota majątkowa, co do zasady majatek przy
    rozwodzie dzieli się na równe części - zwłaszcza tzw. dorobek, w
    tym dochody z pracy. Argument, ze kobieta nie pracowała - to zaden
    argument. Zajmowała się domem. To też praca.

    > Glupia ci....

    Lepiej ci, jak kobiety powyzywasz?

    > Ale mi nawet o to nie chodzi. Zdradzajcie sobie najpierw jak Wam
    >wygodnie, tylko raz - nie oczekujcie od swoich facetow wiernosci,
    >dwa - jesli juz znajdziecie takiego, ktory Wam pasuje i sypiacie z
    >nim wiecej niz (na przyklad) trzy razy, to wtedy sie rozwiedzcie.

    Skrytykowałeś postawę autorki, która własnie tak robi. Ma
    kochanków, czasem nie ma, ale nie żyje z nikim w stałym związku.
    Bzyka się. To za co ją potępiasz w takim razie? Skąd wiesz, że
    oczekuje wierności od męża? Nic nie pisała o tym...

    Twoja postawa moralna, tez mnie powala na kolana. Wszystko sprowadza
    się do bzykania? Jak żona nie chce być wierna to ok, bylebyś i ty
    miał swobodę? Brawo. Powiedziałeś o tym żonie przed rozwodem?

    > Glupia, rozpieszczona ci.... Nie potrafie wymyslic lepszego
    okreslenia

    Zauważyłam :(( Moze jednak się troche postaraj.
  • kretynofil 25.05.09, 12:20
    > W takim przypadku alimenty na dziecko jak najbardziej przysługują.

    Oczywiscie. Ale nie na zone.

    > Bzdura. Jeśli jest wspólnota majątkowa, co do zasady majatek przy rozwodzie
    dzieli się na równe części

    Przetestuj swoja teorie w sadzie :)

    > Lepiej ci, jak kobiety powyzywasz?

    Nie. Z zasady wyzywam wszystkich. Lepiej mi sie od tego nie robi, ale jest
    zabawnie...

    > Skrytykowałeś postawę autorki, która własnie tak robi.

    Nie. Skrytykowalem ja za to, ze znalazla swojego ogiera (czyli spelnila jeden z
    warunkow), ale do niego nie odeszla.

    Ja nie mowie zeby odchodzic, kiedy sie ma ochote na seks na boku - to by bylo
    zadanie zbyt wiele, te ci*y nie sa zdolne do moralnosci.

    Dlatego apeluje o konsekwencje - jesli udalo jej sie znalezc ogiera to niech
    zrobi jedna z dwoch rzeczy: rozwod (jesli nie ma ochoty sie przyznac) ze
    zrzeczeniem sie wszelkich roszczen wobec meza, lub przyznanie sie do tego co
    robi i pozostawienie decyzji mezowi.

    > Jak żona nie chce być wierna to ok, bylebyś i ty miał swobodę? Brawo.
    Powiedziałeś o tym żonie przed rozwodem?

    Poki co sie nie rozwodzilem :)

    Niemniej jednak tak, rozmawialem z o takich rzeczach z zona jeszcze przed slubem
    i zgodzilismy sie byc wobec siebie uczciwi; cokolwiek sie stanie mamy tego nie
    ukrywac - tak jak mamy byc wobec siebie szczerzy w samym zwiazku. Poki co to
    dziala - przynajmniej na mnie, bo ja jestem wierny i wierze ze moja zona tez.

    I tak, uwazam ze normy powinny byc rowne dla partnerow - jesli jedna strona
    zdradza i zabrania tego drugiej to jest to asymetria, ktora, jesli nie jest
    rownowazona niczym innym, jest nie w porzadku.

    Tu nie chodzi o bzykanie, bo bzykanie to tylko bzykanie - to chodzi o brak
    uczciwosci i wykorzystywanie partnera.

    --
    Do dupy z takimi komentarzami.
  • miczum 27.05.09, 16:10
    Brawo, brawo, brawo :) Zakłamanie takich bab jest wprost niesamowite. Niby
    faceci to świnie, ale jak czytam ten wątek to normalnie szczęka mi opada... Może
    ja jakiś nienormalny jestem, bo sypie truskawki cukrem czy jakoś tak, ale nie
    wyobrażam sobie żebym w takim zakłamaniu mógł żyć a tu proszę. Niesamowite.
  • mosq-uito 27.05.09, 22:08
    Chyba Ty sam w ten sposób postrzegasz ludzi...
    Nie mógłbyś żyć w zakłamaniu? Skąd pewność, że nie żyjesz? Tacy jak Ty
    robieni są w konia najczęściej.
  • miczum 28.05.09, 11:32
    > Chyba Ty sam w ten sposób postrzegasz ludzi...

    A nie jest tak, że jak facetowi zdarzy się taka "chwila słabości" to
    automatycznie jest dla kobiet świnią? Ale w drugą stronę to proszę zaraz
    nawiązało się kółeczko adoracji i pocieszycielek. Ja sam nie postrzegam
    wszystkich facetów jako świnie bo sam nim jestem więc wiem co mówię ;) Zobacz
    sobie na inne opinie w tym wątku - ja sam tak twierdzę?

    > Nie mógłbyś żyć w zakłamaniu? Skąd pewność, że nie żyjesz? Tacy jak Ty

    Nie, nie mógłbym żyć w takim zakłamaniu jak autorka tego wątku. Widzisz w tym
    coś dziwnego? Czy może tobie chodzi o to czy mnie żona zdradza? Ja jej w pełni
    ufam i wierzę, że nie zrobiłaby tego, an tym polega partnerstwo.

    > robieni są w konia najczęściej.

    Masz jakieś dane statystyczne o tym że potencjalnie tacy jak ja są zdradzani
    najczęściej?
  • mosq-uito 29.05.09, 13:27
    Dane statystyczne? w tej kwestii?
    Uważam, że taka "ufność" jest naiwna. Z obserwacji, znajomości
    kobiet a także z otwartych rozmów z kumplami, którzy nie mają życia
    erotycznego w domu na zadawalającym ich poziomie wynika taki
    wniosek. Te które nie zdradzają są albo zakompleksione albo nie
    lubią sexu i z regóły są kiepskie w łóżku z tych właśnie powodów,
    siłą rzeczy ich faceci rozglądają się za bardziej "kobiecymi"
    kobietami. Ja takie nazywam "ciposzkami" z ideałami wyniesionymi z
    bajek, zapatrzonymi tylko w swoje dzieci lub ograniczone religią. Te
    które lubią... eksperymentują i niekoniecznie są sexbombami na
    pierwszy rzut oka. Jeśli partner nie należy do typu osób otwartych,
    często robią to za plecami :)
    Jest wiele związków, w których partnerzy nie mają zielonego pojęcia
    o tym co robi ich partner na boku .

    Zresztą, ja nie mówię o tych 2-5 letnich związkach. Patrzę także z
    perspektywy 18-letniego związku który bardzo ewoluował w tym
    czasie.

  • miczum 29.05.09, 14:57
    > Uważam, że taka "ufność" jest naiwna.

    Zaufanie jest naiwne? Ciekawa teoria :) Mówisz, że jesteś w 18-letnim związku...
    Jak rozumiem zawsze się kontrolujecie, nawet do kibla na imprezie chodziliście
    razem? Żadne z was nie wychodziło nigdy nigdzie same? W pracy dzwonicie pewnie
    do siebie non stop na wszelki wypadek :) Żal mi was.

    > wniosek. Te które nie zdradzają są albo zakompleksione albo nie
    > lubią sexu i z regóły są kiepskie w łóżku z tych właśnie powodów

    ROTFL. Najwyraźniej znacząca większość kobiet w naszym społeczeństwie to
    zakompleksione kłody, a jakby było inaczej to po prostu Sodoma i Gomora :)
    Ciekawa teoria ale niczym nie podparta. Ty mówisz, że znasz kobiety? Chyba z
    filmów :)
  • mosq-uito 30.05.09, 17:22
    Ja, od z a w s z e byłam realistką.

    Nigdy nie miałam ochoty kontrolować mojego męża bo od początku
    naszego związku miałam pewność, że któreś z nas prędzej czy później
    będzie miało ochotę na sex z kimś innym. Bynajmiej nie dlatego, że
    się nie kochamy. To czego nie potrafiłam wyartykuować... wyszło w
    życiu samo i dzięki temu jesteśmy obydwoje najszczęśliwszymi ludźmi
    jakich znam. Reszta ludzi... albo się rozwiodła i z powodu "urazów"
    nie potrafi stworzyć związku, albo łyka prozak, albo ma depresję i
    zajmuje się tylko obowiązkami, które przytłaczają.

    Kwestia zaufania... ufasz sam sobie do końca? Wiesz napewno jak
    zachowałbyś się gdybyś wpadł nazwijmy to w bardzo "hot" sytuację?

    Zakłamanie i hipokryzja to cechy wielu ludzi. Wynikają ze strachu
    przed rzeczywistością. A autorka wątku jest chyba na drodze do
    wniosku do którego ja już dawno - w latach wręcz szczenięcych -
    doszłam. I gratuluję Jej "na nowej drodze życia" :)
  • mosq-uito 30.05.09, 17:29
    A na imprezy NIE "wychodziliśmy" tylko wychodzimy wciąż - nie tylko
    razem. Bo założyłeś chyba, że już nam się pewnie nie chce? Ha ha

    Przeczytaj co napisałam poniżej. Pewnie włos Ci się zjeży ze
    zgorszenia :)))
  • next.monia 29.05.09, 15:26
    mysle podobnie jak ty
  • twojabogini 01.06.09, 14:52
    miczum napisał:

    > A nie jest tak, że jak facetowi zdarzy się taka "chwila słabości"
    to automatycznie jest dla kobiet świnią? Ale w drugą stronę to
    proszę zaraz nawiązało się kółeczko adoracji i pocieszycielek.

    Bzdura. Podobnie jak pan robiący skok w bok zyskuje aprobatę,
    zrozumienie i podziw części kolegów, tak i pani postepująca wbrew
    tresci złożonej onegdaj przysięgi znajduje zrozumienie u części
    kobiet.
    Nie jest to podstawa do wyciagania żadnych wniosków ogólnych poza
    jednym - część kobiet wierzy w takie wartości jak dochowanie danego
    słowa, wierność, panowanie nad instynktem, część w nie nie wierzy, a
    część uważa je za zabobon. Całkiem jak u mężczyzn...
  • twojabogini 25.05.09, 11:43
    kretynofil napisał:

    > Musze przyznac ze jestem zszokowany tym watkiem. Serio.

    Ja również.

    > Cale to gadanie o wielkiej milosci, przytulaniu do meza - i ostrym
    >seksie w hotelu z kochankiem... Na czym polega ta Wasza milosc?

    Tez się tak zastanawiam...

    > No do ch*ja pana.

    Po co wulgaryzmy?

    > A co do uwag facetow ponizej, ktorzy pisza ze jakby to napisal
    >facet, to by go baby zakrzyczaly - swieta racja. Mnie ostatnio
    >obrzucaly blotem glupie ci*y na e-mamie, jak napisalem ze faceci
    >chcieliby miec seks nie tylko przed ale czasem i po urodzeniu
    >dziecka - i ze moze zamiast wykrecac sie bolami glowy, warto
    > wyslac faceta z dzieciakiem na spacer, odpoczac, zrobic sie na
    >bostwo i przypomniec mezowi ze pobieral sie z kobieta, a nie
    >maciora...

    Skończ z tymi swoimi uprzedzeniami i uogólnieniami. Zgadzam się z
    tobą, że postawa autorki posta jest szokująca. Za to twoje
    wulgaryzmy i epitety uważam za mało kulturalne. Czujesz się bardziej
    męski, gdy ich używasz?
    Co do seksu po urodzeniu dziecka, sprawa jest bardziej złożona.
    Hormony, brak snu, lęk o dziecko, trudność w odnalezieniu się w
    nowym poziomie relacji z partnerem. Do tego zmienione - na gorsze
    ciało - parę kilo więcej, rozstępy, rozciągnieta skóra brzucha, lęk
    o to na ile poród wpłynął na deformację pochwy, blizna po szwie...-
    strach, czy partner to zaakceptuje. Lęk, że odejdzie z powodu tego
    gorszego wyglądu - a przeciez jest teraz potrzebny, bardziej niz
    wcześniej. Do tego lęk przed kolejna ciążą (porodem) - z czasem
    zanika, ale na świeżo - rok, dwa lata, wiele kobiet woli nie mieć
    seksu, niz ryzykowac powtórzenie porodu....
    Tu naprawdę dużo zależy od partnera. W twoim wydaniu - kobieta ma
    zrobić się na bóstwo i dać, bo facet potrzebuje, jest po prostu
    wulgarna.

    To, że jakaś kobieta postępuje podle nie świadczy o wszystkich
    kobietach. To, że jeden kretynofil uważa, ze kobieta powinna "dać"
    nie oznacza (na całe szczęście), ze wszyscy mężczyźni tak uważają...

    Pozdrawiam.


  • kretynofil 25.05.09, 11:58
    > Po co wulgaryzmy?

    Bo tak mi sie, ku*wa, podoba.

    > Co do seksu po urodzeniu dziecka, sprawa jest bardziej złożona.

    Oooo, to lubie. "Sprawa jest bardziej zlozona", czyli w jezyku polskim: zaraz
    bede pie*dolic od rzeczy, ale chce zeby to tak nie wygladalo...

    > Hormony, brak snu, lęk o dziecko, trudność w odnalezieniu się w nowym poziomie
    relacji z partnerem.

    Oczywiscie sa to leki i problemy, do ktorych prawo ma tylko kobieta. Bo, jak
    widac i w tym i w tamtym watku, laczy Was kobiety, wychowane na telenowelach i
    bredniach Waszych matek jedno: przekonanie ze facet ma byc supermenem. Ma
    pracowac po 16 godzin, zebyscie Wy mogly sie skupic na "trudnej pracy w domu";
    ma byc zlota raczka, zebyscie Wy mogly polerowac tipsy; ma byc zaradny, zeby nic
    Wam nie grozilo; ma byc romantyczny i szalony, ale splacac hipoteke w terminie;
    nigdy nie moze okazywac swoich kompleksow ani slabosci - bo on nie ma do nich
    prawa; nie ma prawa miec potrzeb, bo jego potrzeby sa niskie; ma odgadywac Wasze
    zyczenia, ale jednoczesnie nie moze sie Wami znudzic; do tego ma tanczyc jak sam
    diabel, ruchac jak stado demonow, plakac nad Waszym (ale nigdy swoim) losem jak
    zastepy anielskie, byc jak Wasz ojciec, ale zachowac urok chlopca, dbac o
    siebie, ale nie za bardzo, byc meski i kobiecy, opiekowac sie dzieckiem,
    tesciowa, kotem, Wami, zapie*dalac w tym teatrzyku Waszych zludzen przez 48/24...

    JA PIE*DOLE.

    Wez rozbieg, tak z 20 metrow, i pie*dolnij w sciane "na baranka". Moze Ci pomoze :)

    > Do tego zmienione - na gorsze ciało - parę kilo więcej, rozstępy, rozciągnieta
    skóra brzucha, lęk o to na ile poród wpłynął na deformację pochwy, blizna po
    szwie...- strach, czy partner to zaakceptuje. Lęk, że odejdzie z powodu tego
    gorszego wyglądu

    Sorry, ale jesli kobieta nie potrafi o swoich lekach opowiedziec partnerowi to
    znaczy ze powinna sie leczyc na glowe. Albo na nogi, bo to juz za pozno...

    A tak na powaznie: bluznie, bo mnie sprowokowalas.

    I pytanie na koniec: kim jest dla Ciebie mezczyzna w zwiazku?

    --
    Wiesniacki lans
  • haldeman79 25.05.09, 12:15
    Mocne ale prawdziwe.

    Interesujące, że kobietom najbardziej w Twoich postach przeszkadzają tzw.
    przecinki...
  • tor-tilla 29.05.09, 00:10
    A co chyba najbardziej interesujące - Kretynofil i ma swoje zwolenniczki wśród
    kobiet. Facet opisuje większość faktów, zachowań i powszechnych działań celniej,
    niż niejeden piep.iety psycholog i reszta razem wzięta.
  • twojabogini 25.05.09, 12:47
    kretynofil napisał:

    Nie mam zwyczaju odpowiadać na wulgarne posty, ale zrobię wyjątek.
    Wolalabym jednak dyskusję na poziomie, a nie wulgarne epitety.

    > Oczywiscie sa to leki i problemy, do ktorych prawo ma tylko
    >kobieta.

    Hahahaha. Dobre :))))Prawo? Chcesz mieć prawo do lęku przed
    załatwieniem potrzeb fizjologicznych po porodzie? Proszę bardzo.
    Wyobrażasz sobie faceta, który boi się ponownie urodzić? Pokaż mi
    mężczyznę, któremu poluzowała się pochwa po porodzie, albo dostał
    roztępów? Moze ma hustawkę hormonów? Oczywiscie, że ten rodzaj lęków
    maja tylko kobiety - tu nie działa równouprawnienie.
    Mężczyzna ma inne lęki. Jeśli związek jest związkiem dwojga
    odpowiedzialnych za siebie ludzi - to się wesprą nawzajem i odnajdą
    w nowej i trudnej sytuacji...

    >Bo, jak widac i w tym i w tamtym watku, laczy Was kobiety,
    >wychowane na telenowelach i bredniach Waszych matek jedno:
    >przekonanie ze facet ma byc supermenem.

    Mylisz adres. Nie miałam w domu telewizora. Nie mam do dziś - nie
    trawię głupoty. Z mamą nie miałam czasu dużo gadac, paracowała po 12
    na dobę. Pracuję zawodowo i to lubię. Nie oczekuję od mężczyzny,
    tego co napisałeś...

    >Wez rozbieg, tak z 20 metrow, i pie*dolnij w sciane "na baranka".
    >Moze Ci pomoze :)

    Moze i zastosowałbym sie do twojej serdecznej porady, ale z
    aktywnosci fizycznej preferuję seks. Tobie tez polecam, bo wyraźnie
    jesteś...no brakuje ci...

    > Sorry, ale jesli kobieta nie potrafi o swoich lekach opowiedziec
    partnerowi to znaczy ze powinna sie leczyc na glowe.

    Jestes psychiatrą? Pozornie te same sytuacje mogą mieć rózne
    przyczyny - np. wcześniejsze odrzucenie przez partnera w podobnej
    sytuacji w przeszłości, kąśliwe uwagi i brak akceptacji ciała
    partnerki w okresie ciąży, zakompleksienie lub niedojrzałość
    kobiety...mozna tak w nieskończoność...

    > A tak na powaznie: bluznie, bo mnie sprowokowalas.

    To świetny powód. A czym dokładnie?

    > I pytanie na koniec: kim jest dla Ciebie mezczyzna w zwiazku?

    W związku? To zależy od charakteru związku. W małżeństwie -
    partnerem, kimś z kim zdecydowałam się spędzić życie, stworzyć
    rodzinę. Osobą za którą wzięłam odpowiedzialność. Kimś z kim muszę
    uzgadniać decyzje, co nie zawsze jest wygodne. Osobą której nie mam
    prawa skrzywdzić, której jestem winna lojalność, wierność,
    szczerość, zrozumienie. Kimś kto mnie kocha i kto działa razem ze
    mną dla dobra naszego i naszych dzieci. Osoba, którą muszę
    codziennie odnajdywać w natłoku spraw, zmęczenia, kłopotów z
    dziećmi, kotami i sąsiadami i która póki co szuka mnie w tym
    wszystkim.
    Zarobki?Kasa? Są potrzebne. Ręce i mózgi mamy oboje. Pracujemy
    oboje. Gdy zdecydujemy się na nowe dziecko, oczekuję jednak, że nie
    zostanę wygoniona po macierzyńskim do pracy, bo pan musi kupic nową
    wędkę i z jego pensji nie starczy (autentyk). Uzgodnilismy to oboje -
    nie chcemy przywoływać na swiat małego człowieka, tylko po to, zeby
    po trzech miesiącach oddać go do żłobka na 10 godzin dziennie, albo
    obcej kobiecie...tak, będę z dzieckiem w domu. Aż podrośnie -
    najmniej trzy lata. Będzie trudno nam obojgu. Ale kto powiedział, ze
    wychowanie dzieci jest łatwe i ze nie wymaga poświęceń? Jest
    piekielnie trudne - zajmuję się tym już 10 rok. Lubię to.
  • swojski_fr_1 25.05.09, 13:16
    no wiesz... my tez mamy uczucia, hormony ( testosteron ) i
    pragnienia.

    znosimy mniej lub bardziej dzielnie wasze rozchwiania, takze te po
    porodzie. Tylko do jasnej cholery, jak wracacie ze swiata spioszkow
    i piaskownic do obszarow koronkowej rabanki - dajcie znac o tym
    swoim mezom. Tak pieknie to pokazujecie swoim kochankom :)))

    odnosnie komfortu urlopu wychowawczego - POLECAM. Tylko pamietaj, ze
    przez te trzy lata grozi ci wlasnie najbardziej - telewizor, mamusia
    i ... rozleniwienie upierdliwa powtarzalnoscia tych samych rytualow.
    Pamietaj byc partnerka rowniez dla problemow w pracy Twojego meza.
    Pierwsze pchac bedzie do zdrady Ciebie, drugie moze zapobiec
    poszukiwania przez Twojego meza zrozumienia u innej.




    twojabogini napisała:

    > kretynofil napisał:
    >
    > Nie mam zwyczaju odpowiadać na wulgarne posty, ale zrobię wyjątek.
    > Wolalabym jednak dyskusję na poziomie, a nie wulgarne epitety.
    >
    > > Oczywiscie sa to leki i problemy, do ktorych prawo ma tylko
    > >kobieta.
    >
    > Hahahaha. Dobre :))))Prawo? Chcesz mieć prawo do lęku przed
    > załatwieniem potrzeb fizjologicznych po porodzie? Proszę bardzo.
    > Wyobrażasz sobie faceta, który boi się ponownie urodzić? Pokaż mi
    > mężczyznę, któremu poluzowała się pochwa po porodzie, albo dostał
    > roztępów? Moze ma hustawkę hormonów? Oczywiscie, że ten rodzaj
    lęków
    > maja tylko kobiety - tu nie działa równouprawnienie.
    > Mężczyzna ma inne lęki. Jeśli związek jest związkiem dwojga
    > odpowiedzialnych za siebie ludzi - to się wesprą nawzajem i
    odnajdą
    > w nowej i trudnej sytuacji...
    >
    > >Bo, jak widac i w tym i w tamtym watku, laczy Was kobiety,
    > >wychowane na telenowelach i bredniach Waszych matek jedno:
    > >przekonanie ze facet ma byc supermenem.
    >
    > Mylisz adres. Nie miałam w domu telewizora. Nie mam do dziś - nie
    > trawię głupoty. Z mamą nie miałam czasu dużo gadac, paracowała po
    12
    > na dobę. Pracuję zawodowo i to lubię. Nie oczekuję od mężczyzny,
    > tego co napisałeś...
    >
    > >Wez rozbieg, tak z 20 metrow, i pie*dolnij w sciane "na baranka".
    > >Moze Ci pomoze :)
    >
    > Moze i zastosowałbym sie do twojej serdecznej porady, ale z
    > aktywnosci fizycznej preferuję seks. Tobie tez polecam, bo
    wyraźnie
    > jesteś...no brakuje ci...
    >
    > > Sorry, ale jesli kobieta nie potrafi o swoich lekach opowiedziec
    > partnerowi to znaczy ze powinna sie leczyc na glowe.
    >
    > Jestes psychiatrą? Pozornie te same sytuacje mogą mieć rózne
    > przyczyny - np. wcześniejsze odrzucenie przez partnera w podobnej
    > sytuacji w przeszłości, kąśliwe uwagi i brak akceptacji ciała
    > partnerki w okresie ciąży, zakompleksienie lub niedojrzałość
    > kobiety...mozna tak w nieskończoność...
    >
    > > A tak na powaznie: bluznie, bo mnie sprowokowalas.
    >
    > To świetny powód. A czym dokładnie?
    >
    > > I pytanie na koniec: kim jest dla Ciebie mezczyzna w zwiazku?
    >
    > W związku? To zależy od charakteru związku. W małżeństwie -
    > partnerem, kimś z kim zdecydowałam się spędzić życie, stworzyć
    > rodzinę. Osobą za którą wzięłam odpowiedzialność. Kimś z kim muszę
    > uzgadniać decyzje, co nie zawsze jest wygodne. Osobą której nie
    mam
    > prawa skrzywdzić, której jestem winna lojalność, wierność,
    > szczerość, zrozumienie. Kimś kto mnie kocha i kto działa razem ze
    > mną dla dobra naszego i naszych dzieci. Osoba, którą muszę
    > codziennie odnajdywać w natłoku spraw, zmęczenia, kłopotów z
    > dziećmi, kotami i sąsiadami i która póki co szuka mnie w tym
    > wszystkim.
    > Zarobki?Kasa? Są potrzebne. Ręce i mózgi mamy oboje. Pracujemy
    > oboje. Gdy zdecydujemy się na nowe dziecko, oczekuję jednak, że
    nie
    > zostanę wygoniona po macierzyńskim do pracy, bo pan musi kupic
    nową
    > wędkę i z jego pensji nie starczy (autentyk). Uzgodnilismy to
    oboje -
    > nie chcemy przywoływać na swiat małego człowieka, tylko po to,
    zeby
    > po trzech miesiącach oddać go do żłobka na 10 godzin dziennie,
    albo
    > obcej kobiecie...tak, będę z dzieckiem w domu. Aż podrośnie -
    > najmniej trzy lata. Będzie trudno nam obojgu. Ale kto powiedział,
    ze
    > wychowanie dzieci jest łatwe i ze nie wymaga poświęceń? Jest
    > piekielnie trudne - zajmuję się tym już 10 rok. Lubię to.
  • kretynofil 25.05.09, 13:53
    > Nie mam zwyczaju odpowiadać na wulgarne posty, ale zrobię wyjątek. Wolalabym
    jednak dyskusję na poziomie, a nie wulgarne epitety.

    Dobrze.

    > Hahahaha. Dobre :))))Prawo? Chcesz mieć prawo do lęku przed załatwieniem
    potrzeb fizjologicznych po porodzie?

    Szczerze sobie odpowiedz - czy bardziej balas sie siusiania po porodzie czy tego
    jak zmieni sie Twoje zycie, czy podolasz nowym obowiazkom, czy Twoje dziecko
    bedzie zdrowe, czy Twojemu mezowi nic sie nie stanie itd.?

    Sorry, ale sprowadzajac macierzynstwo do fizjologii i przenoszac wyciagniete w
    ten sposob wnioski na caloksztalt relacji popelniasz bardzo powazny blad...

    > Mylisz adres. Nie miałam w domu telewizora.

    Nie trzeba miec telewizora, zeby gadac jak telewizor :)

    Ale mozliwe ze myle adres - tyle ze Ty bierzesz do siebie to, co ja pisze do
    pewnego rodzaju kobiet nadreprezentowanego w tym watku.

    > Tobie tez polecam, bo wyraźnie jesteś...no brakuje ci...

    Istotnie. Brakuje mi haremu :) Staram sie nad tym panowac, bo za bardzo zalezy
    mi na Najlepszej z Zon :)

    > Jestes psychiatrą? Pozornie te same sytuacje mogą mieć rózne przyczyny - np.
    wcześniejsze odrzucenie przez partnera w podobnej sytuacji w przeszłości,

    Sorry, ale to ze jej poprzedni partner byl chamem to nie wina obecnego partnera,
    chyba ze...

    > kąśliwe uwagi i brak akceptacji ciała partnerki w okresie ciąży

    ...sam jest chamem, ale to troche inna sytuacja. Chamow nie bronie.

    Generalnie zasada w zwiazku powinna byc: nie przynos czyjegos gowna do mojego
    salonu. Jesli nie potrafisz sobie poradzic z poprzednim zwiazkiem to wyjedz w
    gory i wroc, jak sie uporasz ze swoim gownem...

    > zakompleksienie lub niedojrzałość kobiety...mozna tak w nieskończoność...

    Oczywiscie - pod warunkiem ze dotyczy to kobiet. Wtedy usprawiedliwien sa tysiace.

    Czy Ty naprawde nie potrafisz zrozumiec ze ja wlasnie o tym pisze? Ze kobiety
    panicznie boja sie tego, ze ktos zastosuje do nich normy, ktore one narzucaja
    calemu swiatu? Myslisz ze skad ta agresja wobec mnie na obu forach?

    Dalyscie sobie napie*dolic w glowach, wydaje sie Wam ze ci*a to jakies
    niestworzone cudo, zbudowaliscie swiatynie wlasnych siebie z gowna i dykty - i
    teraz na kazda uwage reagujecie paniczna agresja...

    > W związku? To zależy od charakteru związku. (...)

    A tu bardzo slusznie prawisz - i pod kazdym Twoim slowem sie moge podpisac :)

    --
    Dla inteligentnych inaczej, czyli dla wiekszosci piszacych na forach
    internetowych: KRETYNOFIL to nie rodzaj kretyna, tylko osoba czerpiaca
    perwersyjna, niemal ekstatyczna przyjemnosc z obcowania z kretynami. Milej
    lektury :)
  • twojabogini 25.05.09, 15:30
    > Szczerze sobie odpowiedz - czy bardziej balas sie siusiania po
    >porodzie czy tego jak zmieni sie Twoje zycie, czy podolasz nowym
    >obowiazkom, czy Twoje dziecko bedzie zdrowe, czy Twojemu mezowi nic
    >sie nie stanie itd.?

    Lęki o których piszesz są typowe - dla mężczyzn i kobiet. Przed
    porodem nikt mi nie mówił, ze będę się bała siusiu zrobić. Jak już
    musiałam, to martwiłam sie tylko o to.

    >Sorry, ale sprowadzając macierzynstwo do fizjologii i przenoszac
    >wyciagniete w ten sposob wnioski na caloksztalt relacji popelniasz
    >bardzo powazny blad...

    Macierzyństwo jest dla kobiety w okresie ciąży, porodu i połogu oraz
    częściowo karmienia piersią doświadczeniem bardzo fizycznym. Sporo z
    tych doświadczeń nie jest miłe(to tak delikatnie mówiąc). Psychika
    kobiety podlega wtedy presji zmian hormonalnych - kobieta nie jest w
    stanie regulować ich poziomu świadomie. Jakby nie patrzec - tak
    pczatek macierzyństwa to raczej fizjologia.
    Co do relacji z partnerem - o ile uwzględni on "odmienność" stanu
    swojej kobiety i udzieli jej wsparcia, o tyle będzie dobrze w
    związku. To trudne zadanie dla mężczyzny. Kiedys takie wsparcie
    dawały inne kobiety z rodziny. Ale i mężczyzna miał wsparcie od
    mężczyzn z rodziny. Teraz mamy całą tą cholerna rodzinę nuklearną i
    błądzimy po omacku.

    >Ale mozliwe że myle adres - tyle ze Ty bierzesz do siebie to, co ja
    >pisze do pewnego rodzaju kobiet nadreprezentowanego w tym watku.

    Nie biore do siebie, mam gdzieś opinie innych. Tyle tylko, ze nie
    zgadzam się z tym, że tak bardzo uogólniasz no i nie zgadzam się z
    twoja postawą co do seksu po porodzie. Jesli mężczyzna nie ma seksu
    z zoną po urodzeniu dziecka, to zazwyczaj nie pomógł jej odnaleźć
    się z powrotem w roli kobiety, zaakceptować zmienionego ciała itp.
    No chyba, ze trafił na panią, której od poczatku nie pociągał, ale
    to raczej wyjątki.

    >Istotnie. Brakuje mi haremu :) Staram sie nad tym panowac, bo za
    >bardzo zalezy mi na Najlepszej z Zon :)

    :))

    >Czy Ty naprawde nie potrafisz zrozumiec ze ja wlasnie o tym pisze?
    >Ze kobiety panicznie boja sie tego, ze ktos zastosuje do nich
    >normy, ktore one narzucaja calemu swiatu?

    Nie słyszałam o normach narzucanych całemu swiatu przez kobiety. Nie
    ma rożnych norm. Małżeństwo jest m.in. związkiem w którym zakłada
    się wiernośc partnerów. Jak komus nie odpowiada - nie musi się
    pakowac przed oltarz i jeszcze kogoś przy tym krzywdzić. Jesli
    oczekuję wiernosci od partnera to i od siebie.
    Nie zawsze jest demokratycznie. Oczekuję, że jak zdecydujemy się na
    dziecko to on będzie uwzględniał mój fizjologiczny stan i pomoze mi
    przetrwać to co w nim trudne. Oraz, ze utrzyma rodzinę, do czasu az
    dziecko pójdzie do przedszkola a ja do pracy. Powiedziałam mu o tym.

    >Myslisz ze skad ta agresja wobec mnie na obu forach?

    Stąd:

    >Dalyscie sobie napie*dolic w glowach, wydaje sie Wam ze ci*a to
    >jakies niestworzone cudo, zbudowaliscie swiatynie wlasnych siebie z
    >gowna i dykty - i teraz na kazda uwage reagujecie paniczna
    >agresja...

    Lubisz czytac Łysiaka? A twój ulubiony tytuł to "Statek"?
    Mi tez się podobał, ale poglądy autora potraktowałam z przymruzeniem
    oka.

    Pozdrawiam :)

  • kretynofil 25.05.09, 16:58
    > Lęki o których piszesz są typowe - dla mężczyzn i kobiet.

    Wlasnie, i o to chodzi. A z reguly jest tak, ze jak facet sie boi ze po porodzie
    kobieta nie bedzie miala ochoty, to potem ciagle mu sie wydaje ze tak jest.

    Zawsze potwory w szafie sa wieksze niz w rzeczywistosci.

    > Macierzyństwo jest dla kobiety w okresie ciąży, porodu i połogu oraz częściowo
    karmienia piersią doświadczeniem bardzo fizycznym.

    Wiesz co, tak szczerze? Ja bym kazdej babie, ktora o tym gada, zainstalowal
    siusiaka i jajka. Na tydzien. Zeby sie, cholera, przekonaly...

    Ja naprawde nie wiem ile razy mam powtorzyc: nie twierdze ze Wam jest lekko, ja
    nie twierdze ze fizjologia nie gra roli. Ale twierdze tez, ze nie macie pojecia
    co przezywa niedopchniety facet. Nawet dopchniety, ale poddany bodzcom, ktore
    kloca sie z jego systemem wartosci (w sensie ladny tylek rytmicznie kolyszacy
    sie przed nim na ulicy) - to nie jest tak jak u Was, ze po prostu jest chcica,
    ale moze sobie ot tak zniknac (na przyklad - kobiety w niektorych afrykanskich
    plemionach owuluja raz do roku!). To jest straszna sila, ktora moge porownac
    tylko z rzucaniem palenia.

    W odroznieniu jednak od rzucania palenia, to nie przechodzi, wywoluje wyrzuty
    sumienia, ciagla walke ze soba. Byc wiernym wcale nie jest tak latwo - a byc
    wiernym i niedopchnietym to naprawde trudna rzecz.

    Popytaj o to bliskich facetow, niech Ci opisza co czuja, kiedy cos sie kopie z
    partnerka i ta nieswiadomie sie do nich przytula pachnac nowymi perfumami...

    I my tak mamy CALY czas. Nie tylko przez rok-dwa-trzy.

    > Co do relacji z partnerem - o ile uwzględni on "odmienność" stanu swojej
    kobiety i udzieli jej wsparcia (...)

    Ok, ja to rozumiem, serio. A moze czasem warto tez dostrzec "odmiennosc" stanu
    faceta, co? Permanentna odmiennosc, fakt, ale jednak odmiennosc.

    > Ale i mężczyzna miał wsparcie od mężczyzn z rodziny.

    Tak, i oni by go zabrali do burdelu. Stare, dobre czasy :P

    > Tyle tylko, ze nie zgadzam się z tym, że tak bardzo uogólniasz no i nie
    zgadzam się z twoja postawą co do seksu po porodzie.

    Masz do tego prawo. Z jakiegos wzgledu jednak rowniez kobiety sie tam ze mna
    zgadzaly - i nie sadze ze byla to przekora.

    Moim zdaniem po prostu zle to odczytalas. Poczytaj sobie to drugie forum (brak
    seksu...), to moze latwiej Ci bedzie zrozumiec o co mi chodzi. A, i zeby Cie
    zachecic - tam nie tylko faceci pisza, i nie skarza sie permanentnie na baby. Mi
    najbardziej zapadla w pamiec opowiesc jakiejs dziewczyny, ktora ma za zle
    facetowi ze ten woli sam sobie zrobic dobrze niz zazadac zeby przed nim kleknela :)

    > No chyba, ze trafił na panią, której od poczatku nie pociągał, ale to raczej
    wyjątki.

    Wyjatki? Zartujesz?

    Statystyka mowi ze 10% dzieci pochodzi ze zdrady. Dla mnie to nie jest wyjatek -
    zwlaszcza ze to mowi ze 10% kobiet wpadlo w trakcie zdrady (czyli zdradza sporo
    wiecej)...

    > Nie słyszałam o normach narzucanych całemu swiatu przez kobiety.

    Och, doprawdy? To zle sluchasz :)

    > Małżeństwo jest m.in. związkiem w którym zakłada się wiernośc partnerów.

    A jednak dobrze sluchasz, patrz jakie dziwy :) Wiernosc? A kto, biologicznie
    potrzebuje wiernosci? Facet? Bez zartow :) Nawet (ostatnio sie o tym
    dowiedzialem) ksztalt penisa jest taki, zeby sobie poradzil z niewiernoscia
    partnerki :)

    > Nie zawsze jest demokratycznie.

    Nigdy nie jest. Pytanie jak daleko siega nierownowaga: do poziomu klotni, do
    poziomu wyplakiwania sie kolegom/kolezankom, do poziomu wyplakiwania sie na
    forum, do poziomu zaprzestania wyplakiwania i pojscia do burdelu :)

    > Lubisz czytac Łysiaka? A twój ulubiony tytuł to "Statek"?

    W zyciu nic nie czytalem, przykro mi :)

    --
    Do dupy z takimi komentarzami.
  • hankawoslo 27.05.09, 18:03
    w pewnym sensie i twojabogini i kretofil dobrze mowia. Kobieta powinna trosze
    sie postarac ale tez mezczyzna musi naprawde stanac na wysokosci zadania, po
    porodzie. Kiedy facet pomoze z dzieckiem i naprawde kocha, wspiera, rozumie i
    jest delikatny, pozwoli to kobiecie uwierzyc ze te troszke gorsze cialo nie ma
    znaczenia bo sie kochacie a cialo wkrotce bedzie lepsze. Zrozumienie, zaufanie i
    rozmowa.
  • mesaana 25.05.09, 20:00
    Oczywiscie sa to leki i problemy, do ktorych prawo ma tylko kobieta. Bo, jak
    > widac i w tym i w tamtym watku, laczy Was kobiety, wychowane na telenowelach i
    > bredniach Waszych matek jedno: przekonanie ze facet ma byc supermenem.

    eh, dałabym wiele za (nie)supermana, ale faceta, który normalnie radzi sobie z
    rzeczywistością i nie uważa tego za szczytowe osiągnięcie...


    Ma
    > pracowac po 16 godzin, zebyscie Wy mogly sie skupic na "trudnej pracy w domu";

    nie, wolałabym, żeby pracował tyle ile trzeba na zapewnienie swojej rodzinie
    bytu na znośnym poziomie, tak samo jak ja - żebyśmy się nie mijali wpół drogi
    do wyra, na które padamy wyłącznie w celu zapadnięcia w kamienny sen;

    > ma byc zlota raczka, zebyscie Wy mogly polerowac tipsy;
    - niechby był złotą rączką, miałam faceta, co jak półkę powiesił, to cały dzień
    pęczniał z dumy; tipsów nie noszę, więc chętnie mu ten młotek potrzymam;

    > ma byc zaradny, zeby nic Wam nie grozilo;

    - żeby nic NAM nie groziło, i ja np chętnie się do tej zaradności dołączę osobiście;

    >ma byc romantyczny i szalony, ale splacac hipoteke w terminie;

    - a jedno wyklucza drugie? ja jestem czasem szajbnięta jak skuter śnieżny, a
    romantyczna jak siostry Bronte wzięte razem, a jakoś nie sprawia mi kłopotu
    pamiętanie o spłacie kredytów

    > nigdy nie moze okazywac swoich kompleksow ani slabosci - bo on nie ma do nich
    prawa;
    - bullshit, nie byłby człowiekiem, gdyby nie okazywał w/wym cech, a nie
    chciałabym terminatora - ani w łóżku, ani poza nim;


    >nie ma prawa miec potrzeb, bo jego potrzeby sa niskie;

    fajne są męskie potrzeby, mnie akurat sprawiało frajdę zaspokajanie ich ;>

    >ma odgadywac Wasze
    zyczenia, ale jednoczesnie nie moze sie Wami znudzic;

    - pfff...facet jest jak komputer, jak chcesz, żeby się zamknął, to kliknij
    odpowiednią ikonę, a nie wzdychaj wznosząc oczy do nieba, sam się nie domyśli,
    albo niezwykle rzadko, a niespodzianka podpowiedziana jest tak samo przyjemna;






    >do tego ma tanczyc jak sam diabel,

    - jak dla mnie nie musi, ale mógłby mnie na ryby zabierać, bo lubię łowić;

    >ruchac jak stado demonow,
    - tu się zgodzę ;>, ale z kolei nie leżę jak kłoda, więc też jakby wypadam ze
    statystyki. Aha, no i kręci mnie fellatio ;>

    >plakac nad Waszym (ale nigdy swoim) losem jak
    zastepy anielskie,

    - gdyby mój los z nim miał być tak marny, żeby facet miał nad nim płakać, to
    wolałabym być samotna

    > byc jak Wasz ojciec, ale zachowac urok chlopca,

    - ani ojciec, ani chłopiec - CHŁOP z jajami jak dzwon.


    > dbac o
    siebie, ale nie za bardzo,

    a co to jest za bardzo? czy jak się myje 2x dziennie, to już?


    >byc meski i kobiecy,


    być MĘSKI!!! LI I JEDYNIE, NIE POTRZEBA MI METROSEXUALNEGO GIEJA!!


    > opiekowac sie dzieckiem,

    - znam takiego/takich, którzy tego nie uważają za dyshonor

    > tesciowa,

    - mamusie obojga - byle dalej, to ma być małżeństwo, nie wojna domowa!

    >kotem,
    - mam 3, świetnie się nimi umiem zająć. Ale byłoby super, gdyby potencjalny on
    tez kochał Koty;

    > Wami,
    - a "my, Kobieta" - nim, nie wiem, czy wiesz, ale na tym związek - fajny, udany
    - polega, on zajmuje się i troszczy o mnie, ja o niego, miłe i przyjemne dla
    obojga - może spróbuj?...

    > zapie*dalac w tym teatrzyku Waszych zludzen przez 48/24

    - jeśli ma inne złudzenia, to może niech je zwerbalizuje?...


    ale może ja jestem jakaś dziwna.....
  • haldeman79 25.05.09, 22:23
    > - mam 3, świetnie się nimi umiem zająć. Ale byłoby super, gdyby
    potencjalny on
    > tez kochał Koty;

    Jezu...znowu baba z kotami. Mam tylko nadzieje, że jak się w końcu
    jakiś gość pojawi, nie będzie musiał być pokolei akceptowany przez
    każdego z osobna i wymieniać się z nimi miejscem w Twoim lóżku.
  • mesaana 26.05.09, 15:52
    > Jezu...znowu baba z kotami. Mam tylko nadzieje, że jak się w końcu
    > jakiś gość pojawi, nie będzie musiał być pokolei akceptowany przez
    > każdego z osobna i wymieniać się z nimi miejscem w Twoim lóżku.


    no fakt, zamiast baby z Kotami przydałby się wreszcie facet z JAJAMI..
    co za durne insynuacje "że jak się w końcu
    jakiś gość pojawi" - troszku się rozpędziłeś w osądach, nie znając sytuacji -
    akurat do mojego łóżka stoi niewielka kolejka, a że na nieszczęście tych Panów
    nie rozdzielam sexu od Miłości, to i nie mają szans nie ze względu na Koty moje,
    ale na moje poglądy..
    poza tym - ja nie współżyję z moimi Futrami, a współegzystuję. Poczuj różnicę ;>
  • haldeman79 26.05.09, 16:32
    mesaana napisał:

    > no fakt, zamiast baby z Kotami przydałby się wreszcie facet z JAJAMI..

    Każdy facet ma jaja(wykastrowanych nie liczę).

    > co za durne insynuacje "że jak się w końcu
    > jakiś gość pojawi" - troszku się rozpędziłeś w osądach, nie znając sytuacji -
    > akurat do mojego łóżka stoi niewielka kolejka, a że na nieszczęście tych Panów
    > nie rozdzielam sexu od Miłości, to i nie mają szans nie ze względu na Koty moje
    > ,
    > ale na moje poglądy..

    Wybacz mnie prostakowi..skoro jednak z żadnym nie sypiasz to statystycznie
    wychodzi, że jesteś solo(kotów nie liczne żeby nie było).

    > poza tym - ja nie współżyję z moimi Futrami, a współegzystuję. Poczuj różnicę ;
    > >

    Ulżyło mi.
  • mesaana 26.05.09, 17:51
    ...nie napisałam, że nie sypiam ;P
  • kachax 29.05.09, 15:52
    No wiesz co?
    Wypraszam sobie. Poczułam sie urażona Twoim postem.
    Dlaczego zakładasz że kobietą są jakmś rodzajem darmozjada który
    żyruje na biednych, zniewolonych meżczyznach, którzy zgłupieli że
    sie ozenili?
    Z Twego postu wynika ze każdy facet to debil, skoro sie ożenił, a
    każda kobieta to wredna ku***a, która tylko czyha jak tu złapać
    jelenia, ubezwłasnowolnić dziećmi i doić jak to w pd amerykańskich
    telenowelach uczyli.

    Ani mój mąż taki idiota, ani ja taka durna, a razem z nami pewnie
    parę milionów ludzi w tym kraju. Ty zakładasz że jak jedna osoba
    powie szczerze co myśli drugiej i włoży cała pasję w wyjasnienie
    drugiej o co jej chodzi, to juz sukces gwarantowany, zrozumienie
    osiągnięte i hajda do realizacji. Tymczasem to dopiero początek i
    sporo pracy z obu stron jeszcze trzeba włożyć żeby ten sukces był.
    Podkreślam - Z OBU STRON.

    I zeby było jasne - post główny też mnie zaskoczy i pomyślałam sobie
    że to przerażajace jak ludzie potrafią siebie traktować. Życzę sobie
    nigdy nie mieć takich myśli ani nie być obiektem w ten sposób
    potraktowanym. I co tu radzić, nic moim zdaniem. Po prostu brak
    szacunku do partnera.
  • miczum 27.05.09, 16:26
    > Co do seksu po urodzeniu dziecka, sprawa jest bardziej złożona.
    > Hormony, brak snu, lęk o dziecko, trudność w odnalezieniu się w
    > nowym poziomie relacji z partnerem.

    Ale z innym partnerem problem znika jak ręką odjął. Biedactwa.

    Lęk, że odejdzie z powodu tego
    > gorszego wyglądu - a przeciez jest teraz potrzebny, bardziej niz
    > wcześniej. Do tego lęk przed kolejna ciążą (porodem) - z czasem
    > zanika, ale na świeżo - rok, dwa lata, wiele kobiet woli nie mieć
    > seksu, niz ryzykowac powtórzenie porodu....

    Rok, dwa? Ja bym nie ryzykował, może od razu dziesięć? Wy się boicie a my
    odzwyczajamy :) A potem płacz - on mnie już nie kocha, nie chce się ze mną kochać.

    > Tu naprawdę dużo zależy od partnera. W twoim wydaniu - kobieta ma
    > zrobić się na bóstwo i dać, bo facet potrzebuje, jest po prostu
    > wulgarna.

    Ale swoje potrzeby to kobieta może zaspokoić, jeśli tego potrzebuje?

    > To, że jakaś kobieta postępuje podle nie świadczy o wszystkich
    > kobietach. To, że jeden kretynofil uważa, ze kobieta powinna "dać"
    > nie oznacza (na całe szczęście), ze wszyscy mężczyźni tak uważają...

    Ja też tak uważam. No to jest nas dwóch ;) A serio - wy kobiety uwielbiacie
    uogólniać - jak facet przyjaciółki waszej przyjaciółki robi skok w bok to
    piszecie - wszyscy faceci to świnie, najlepiej żeby ich wcale nie było, świat
    byłby lepszy. I jeszcze tupiecie nóżką z oburzenia że faceci próbują się bronić.
    Ale w drugą stronę to nagle zachodzi magiczna przemiana - jak wam nie wstyd
    uogólniać!
  • peperoni12345 25.05.09, 13:03
    odbiegajac calkowicie od watku -staja sie nudne twoje wypowiedzi na
    wszelakich forach: wciaz to samo: glupie kwoki, k*tasy, biedny
    fracet, a sprobuj napisac sytuacje odwrotna..., dajcie mu swobode...
    i tak w kolko macieju to samo, mam wrazenie, ze masz jakas misje do
    spelnienia. wiem, ze solidarnie stoisz murem za facetem, ale moze
    jak napiszesz cos nowego to z checia przeczytam, na razie kolejna
    twoja odpowiedz na kolejnym forum i piszesz doslownie to samo... nie
    ze moze malo prawdziwie (to juz do dyskusji), ale NUUUUUDNO!!!
    monotematycznie!


  • swojski_fr_1 25.05.09, 13:18
    a co, wqrza Cie, ze kretynofil nie zmienia tak czesto nick'a jak TY ?
    ;-))

    duza buzka peperoni ;-)

    peperoni12345 napisała:

    > odbiegajac calkowicie od watku -staja sie nudne twoje wypowiedzi
    na
    > wszelakich forach: wciaz to samo: glupie kwoki, k*tasy, biedny
    > fracet, a sprobuj napisac sytuacje odwrotna..., dajcie mu
    swobode...
    > i tak w kolko macieju to samo, mam wrazenie, ze masz jakas misje
    do
    > spelnienia. wiem, ze solidarnie stoisz murem za facetem, ale moze
    > jak napiszesz cos nowego to z checia przeczytam, na razie kolejna
    > twoja odpowiedz na kolejnym forum i piszesz doslownie to samo...
    nie
    > ze moze malo prawdziwie (to juz do dyskusji), ale NUUUUUDNO!!!
    > monotematycznie!
    >
    >
  • benek_z_watykanu 25.05.09, 13:33
    Was wszystkich powinno sie usuwac zaraz po zaplodnieniu.Chlop to
    najbardziej kiepski wybryk Matki Natury:)wymyslony tylko po to zeby
    kobiety mialy na kim odreagowywac swoj PMS...Do niczego wiecej sie
    nie nadajecie...
  • swojski_fr_1 25.05.09, 13:48
    qrka, spieszmy sie kochac nick'i, tak czesto sie zmieniaja ;-))

    tia czytalem ten art. na lamach tej szmatlawej gazety... czekam az
    ten lewacki pseudofilozof od siedmiu bolesci wyluszczy nam jeszcze
    swe inne prawdy na temat zbednosci precikow w kwiatach, paznokci u
    stop i owlosienia pod pachami. ( istniejacych pewnie jedynie za
    sprawa spisku antycywilizacyjnego samcow i osob posiadajacych
    przekonania religijne ).

    Nie smiejmy sie z Machulskiego, ani jego komedii... to nie sa
    komedie ;-)) Samiec - Twoj wrog !

    pozdrowionka serdeczne



    benek_z_watykanu napisał:

    > Was wszystkich powinno sie usuwac zaraz po zaplodnieniu.Chlop to
    > najbardziej kiepski wybryk Matki Natury:)wymyslony tylko po to
    zeby
    > kobiety mialy na kim odreagowywac swoj PMS...Do niczego wiecej sie
    > nie nadajecie...

  • benek_z_watykanu 25.05.09, 14:10
    Ku Twojemu wielkiemu zaskoczeniu i zdziwieniu (nie wiem czemu)
    donosze,ze jestem facetem jak Ty i rzygac sie chce jak sie czyta
    Wasze wypociny ta temat kobiet.Chcecie to zyjcie sobie z nimi,nie
    chcecie to nie zyjcie.One maja bledy ale my faceci lepsi nie
    jestesmy.Wszyscy sie rzniemy na potege przed plecami,za plecami i
    pod plecami partnerek,zon itd i moze nalezy przestac z tego robic
    halo.Jak sie jakas nie podoba i macie odmienne zdanie to zostawcie w
    cholere taka.Po co zaraz epitety,jakies glupie ci.py,kwoki i inne
    indywidua...Jeszcze Wam zylka peknie i po co.Pzdr
  • swojski_fr_1 25.05.09, 14:28
    *wno mnie obchodzi twoja plec i orientacja.
    To nie ma znaczenia w dyskusji, chyba ze dla ciebie.

    *wno mnie takze obchodzi wojna babsko-chlopska.
    Lubie nawet glupote, bo dzieki niej swiat nie jest przewidywalny,
    ciagle sie cos dzieje, a i zdarzy mi sie zalapac na to i owo ;-))



    > Ku Twojemu wielkiemu zaskoczeniu i zdziwieniu (nie wiem czemu)
    > donosze,ze jestem facetem jak Ty i rzygac sie chce jak sie czyta
    > Wasze wypociny ta temat kobiet.Chcecie to zyjcie sobie z nimi,nie
    > chcecie to nie zyjcie.One maja bledy ale my faceci lepsi nie
    > jestesmy.Wszyscy sie rzniemy na potege przed plecami,za plecami i
    > pod plecami partnerek,zon itd i moze nalezy przestac z tego robic
    > halo.Jak sie jakas nie podoba i macie odmienne zdanie to zostawcie
    w
    > cholere taka.Po co zaraz epitety,jakies glupie ci.py,kwoki i inne
    > indywidua...Jeszcze Wam zylka peknie i po co.Pzdr
  • haldeman79 25.05.09, 13:53
    Czy będzie to nadmiernym wysiłkiem dla Pani, jeżeli poproszę o rzeczowe
    argumenty na poparcie Pani wynurzeń?
  • kretynofil 25.05.09, 14:07
    Wiesz, ja na forum pisze od jakichs trzech lat, w tym czasie splodzilem okolo
    3000 watkow na rozne tematy - wiec co jak co, ale monotematycznosci nie mozesz
    mi zarzucic.

    To ze pojawilem sie w tych dwoch watkach, to zasluga gazeta.pl, ktora wrzucila
    te watki na glowna - to zawsze sciaga niepismiennych...

    Ciekawe jest natomiast to, ze wyszukiwarka forum zwraca cale dwa posty stworzone
    z Twojego loginu :) Nowa? To niech siedzi cicho i nie przeszkadza doroslym w
    dyskusji :))))

    --
    Jaki ja jestem madry i nieomylny.
    Moge stanac na ulicy i potarzac: ja madry, ja madry.
    (by Kretynofiil)
  • peperoni12345 30.05.09, 18:28
    kretynofil napisał:

    > Wiesz, ja na forum pisze od jakichs trzech lat, w tym czasie splodzilem okolo
    > 3000 watkow na rozne tematy - wiec co jak co, ale monotematycznosci nie mozesz
    > mi zarzucic.

    NO FAKT, MOZE MASZ RACJE. CHOC TE KWOKI I RESZTE PRZYMIOTNIKOW SA NUDNE
    NAPRAWDE. UWIERZ! :)
    >
    > To ze pojawilem sie w tych dwoch watkach, to zasluga gazeta.pl, ktora wrzucila
    > te watki na glowna - to zawsze sciaga niepismiennych...
    >
    > Ciekawe jest natomiast to, ze wyszukiwarka forum zwraca cale dwa posty stworzon
    > e
    > z Twojego loginu :) Nowa? To niech siedzi cicho i nie przeszkadza doroslym w
    > dyskusji :))))

    NO COZ, NIE KAZDY SIEDZI DNIAMI I NOCAMI NA FORUM.... ZYCIE POZA KOMPUTEREM TEZ
    BYWA FAJNE.

    >
  • hankawoslo 27.05.09, 17:55
    calkowicie sie zgadzam
  • age.kruger 25.05.09, 07:48
    Czesc,
    Mam podobny do Was problem. Moja zona nie pociaga mnie seksualnie. Dobrze jest
    nam razem. Na pewno kocham ja - to wiem. Ale nie czerpie przyjemnosci z seksu.
    Mamy cudowne dzieci, a ona jest taka szczesliwa. Mimo wszystko postanowilem, ze
    ja zdradze. Co Wy na to?

    A.
  • e.i.t.h.e.l 25.05.09, 09:19
    Powiedz jej o tym i do dzieła :)
  • qte_r 28.05.09, 20:48
    Śmiało - kiedyś trzeba spróbować .............
  • mosq-uito 29.05.09, 13:40
    Pewnie i tak to zrobisz jeśli inne Cię pociągają, bo taka jest
    natura ludzka - nie tylko męska, jak niesłusznie niektórzy twierdzą.
    Dziwne jest tylko to, że kobieta z którą żyjesz nie robi już na
    Tobie wrażenia. A poza tym, to trochę nietypowe jak na faceta ;)
    Jesteś pewien, że wszystko ok z "hydrauliką"?
  • issey_miyake 01.10.08, 14:12
    w takich smutnych kwestiach, seksuolog czasami moze zdzialac cuda.
  • ewa0405 04.10.08, 23:44
    mnie też nie pociąga.Nigdzie razem nie wyjezdzamy, nie wychodzimy z domu (nie
    mamy za bardzo z kim dzieci zostawić). Wszystko mnie denerwuje. Boje sie, ze
    moge zdradzić i nawet chcialabym w koncu poczuc sie kobieta - jak kiedys.........
  • zielonejabluszko.2 05.10.08, 00:18
    Dziewczyny,smutne co piszecie..Pocieszjące w tej całej sytuacji jest
    to ze nie jestem odosobniona ze swoim problemem.Kochane,pozdrawiam Was
    wszystkie bardzo gorąco.

    Czy zdrada w takim przypadku to straszna rzecz..?
  • rachela25 05.10.08, 21:10
    Poprostu jego feromony nie działają na Ciebie , czyli genetycznie
    jesteście niedobrani. Natura wiedziała co robi. Chcecie mieć zdrowe
    dzieci ? szukajcie partnerów których zapach będzie dla was
    podniecający. Do takiego faceta nigdy nie stracisz pożądania
  • zielonejabluszko.2 06.10.08, 01:34
    Rachela,co mialas na mysliszac "chcecie miec zdrowe dzieci"? Nie
    przerazaj mnie,ja chce miec z nim dzieci -nie chce od niego odchodzic-
    nigdy !
  • iwonesik 06.10.08, 09:46
    Chyba większość kobiet jest w podobnej sytuacji. Nasi partnerzy niby
    są ok i nie chciałybyśmy od nich odejść, ale nie czujemy już tego co
    na początku związku. Po prostu rutyna, monotonność, itp. Czy zdrada
    coś zaradzi? Poczujesz się suuuuper, a co do sumienia-każdy ma
    swoje:)
  • zagubionaaa 06.10.08, 16:33
    Popieram wypowiedzi... każda z nas ma podobnie. Zdrada niewiele zmieni ja wręcz
    brzydzę sie takich ludzi. Albo sie z tym pogodzisz, albo będziesz zdradzać i
    rozwalisz swój związek do końca bo pamiętaj kłamstwo ma krótkie nogi. Pozostaje
    też duszenie się w związku. Jest tez inne wyjście, że porozmawiasz z mężem i
    zaproponujesz urozmaicenie waszego życia seksualnego... tylko czy to coś
    zmieni?? sama już znasz na to pytanie odpowiedź. Ja niestety mam podobnie i
    dałam sobie na luz.. nic na siłę. Czekam na cud choć sama w to nie
    wierzę.................. Co ma być to będzie ale nie mam zamiaru zdradzać bo to
    nieuczciwe mimo, że mi bardzo czasem żle.... to tyle.
  • rachela25 07.10.08, 13:28
    kiedy twoja frustacja osiągnie zenit, nie wiadomo co Ci może
    strzelić do głowy. Albo go zdradzisz albo zostawisz z wielkim
    hukiem.A jak będą dzieci to już nie będzie tak łatwo. Może seksuolog
    da Ci jakies rady. Nie wiem,może kup mu jakieś perfumy z
    feromonami.Próbuj a jak nie zadziała nie masz wyjścia,poszukaj
    innego.
  • mariciadwa 10.10.08, 14:59
    ojej to straszne jak Cię mąz nie pociaga. strasznie musisz się męczyć. jeżeli
    nie przyjdzie to z zcasem to nie wiem. trzeba zadbac o siebie i moze podsunąc
    ten pomysł męzowi
  • jotkach1 22.10.08, 11:11
    Piszesz, że mąż jest przystojny, podoba się kobietom... mnie osobiście bardzo
    rozpalałaby ta sytuacja... ,nie myślałaś nigdy, że mógłby Cię zdradzić, a może
    to robi?
  • andrew95 24.05.09, 19:02
    A może zaproś do łóżka atrakcyjną koleżankę? Mąż na pewno nie miałby
    nic przeciwko temu.
  • lesnik5 24.05.09, 20:49
    Najlepsze jest to że jakby napisał to facet to by go kobiety zadziobały. A
    napisała to kobieta i mamy zaraz kółko wsparcia i samopomocy oraz znajdywania
    1000 powodów dlaczego to co robi nie jest podłe.

    Prawda, Panie hipokrytki?
  • jamesonwhiskey 25.05.09, 13:16
    > napisała to kobieta i mamy zaraz kółko wsparcia i samopomocy oraz znajdywania
    > 1000 powodów dlaczego to co robi nie jest podłe.
    >
    > Prawda, Panie hipokrytki?


    czego oczekujesz od bandy idiotek na poziomie 3latka
  • ekza 16.10.08, 15:06
    Dziewczyny co wy wygadujecie? Każda z nas ma podobnie? Większej bzdury dawno nie
    słyszałam. Trzeba wyjść za odpowiedniego faceta a wtedy namiętność nie wygasa nigdy!
  • maniura777 21.10.08, 11:50
    ekza napisała:

    > Dziewczyny co wy wygadujecie? Każda z nas ma podobnie? Większej bzdury dawno ni
    > e
    > słyszałam. Trzeba wyjść za odpowiedniego faceta a wtedy namiętność nie wygasa n
    > igdy!

    Ekza, mówisz tak jakby w związku liczyła się tylko namiętność. Niektóre kobiety
    najpierw się zakochują, a później sprawdzają jaki Ich wybranek jest w łóżku. A
    jeszcze inne tak bardzo kochają, że nie przeszkadza im fakt, iż nie czują
    pociągu do swojego mężczyzny. Myślą, że to się zmieni i po prostu nie
    przywiązują do tego wagi. Niestety za późno zdają sobie sprawę z tego, że to
    mimo wszystko jest jednak ważne w związku (choć nie najważniejsze!!!) i dopiero
    po czasie zaczynają się tym martwić. Są również takie kobiety, które na początku
    związku czuły się spełnione, ale później ta namiętność po prostu wygasa. Nie
    mogą i nie chcą się rozstać ze swoim facetem, ponieważ za dużo razem przeszli
    razem i za bardzo się nawzajem kochają. Wtedy kobieta często zdradza, bo łatwiej
    jest uciec w ramiona innego niż spróbować rozwiązać problem... Ja sama mam
    podobnie i też nie wiem co z tym zrobić. Może rzeczywiście iść do seksuologa,
    albo spróbować kupić perfumy z feromonami. Pozdrawiam :)
  • kachax 29.05.09, 16:18
    Oj kobieto, skąd przekonanie że Twój facet bedzie na Ciebie działał
    porażajaco zawsze i poczujesz ogień? Było siedzieć na tyłku jak Cię
    ogień zżerał do innego, przeszło by Ci i były spokój, a tak, to
    teraz masz kłopot.
    Z autopsji - było przynajmniej z 10 facetów którzy działali na mnie
    jak jasny piorun, okazuje sie że to przemijające, czuli to szelmy,
    chętni byli ale ja mówiłam pas. Czasem taka fascynacja była
    jednostronna i złośliwie trwała długo - jedna parę lat. Ostatnio
    minęło. Seks seksem, ale życie na dupie nie stoi, choc wielu sie tak
    wydaje.
    Miłość i szacunek pozwalaja wspólnie wypracować coś co da
    satysfakcję, choc ognisty seks to to nie bedzie chyba nigdy - mimo
    to warto próbować... (Tu Ci ktoś pisał o feromonach, zajmij się
    tematem, duzo pomagają!!) Uważam że na ognisty sex i eksperymenta
    jest czas krótszej i dłuższej młodości - ustala sie wtedy co Ci do
    szczęscia potrzebne.
    Bywa że sie uda super związek z super seksem i małżeństwo z tego też
    wyjdzie. Ale to super nie trwa w nieskończoność. Jaki z tego
    wniosek? Ano taki, że co będziesz co kilka lat/miesięcy latała na
    nowym obiektem podniet? Kto to wytrzyma (jeśi się domyśla)... albo
    kiedy sie wyda?

    ale - najwieksze ale - zdrada bardzo boli tego który się jej oparł a
    został zdradzony.

    Postaw sie w odwrotnej sytuacji jeśli empatia Ci znana i wyobraź
    sobie co czujesz. Potrafisz to zaakceptować?

    Ja jestem wierna i na myśl że ktoś miałby mnie tak oszukac zbiera mi
    się na wymioty, a poziom furii jaki by mnie wtedy ogarnął
    przeszedłby chyba wszystko co potrafię sobie wyobrazić. Miłość
    zmieniłaby się w przeogromną nienawiść, przeogromną. I żal, jak stąd
    na drugi kontynent. Nie umiałaybym już nikomu zaufać, zbudawać
    trwałej relacji. To jest zniszczenie psychiczne człowieka,
    podłamanie najważniejszych relacji międzyludzkich, zdolności dawania
    siebie komuś - wiary w to że w ogóle zasługuje sie na szacunek i
    bycie kochanym. Czy Ty w ogóle wiesz co robisz???!
  • pioraf66 10.10.08, 15:45
    najlepiej zastanów sie nad sobą i jak wymyślisz że jesteś w porządku
    to zastanów się jeszcze raz nad sobą - jeśli i tym razem rezultat
    będzie taki sam to się rozwiedź
  • zala.mka 16.10.08, 14:16
    mam ten sam problem,cały czas myslalam ze to ze mną jest cos nie tak ,ze jestem
    ozębła na samą mysl o sexie ogarnia mnie strach.Podczas zblizen z męzem odczuwam
    okropny ból,i wtedy cała przyjemnosc znika On sie wkurza.Spróbowalam z kims
    innym i bylo cudownie,żadnego bólu,czułam sie prawdziwą kobietą.Kocham
    męza,lubie sie przytulac do niego,całowac ale tylko tyle.Mąż zawsze mysli tylko
    o zaspokojeniu swoich potrzeb,moja potrzeba delikatnosci go nie obchodzila i
    moze dlatego wszystko wygaslo.Róniez nie wiem co robic dalej....
  • kachax 29.05.09, 16:23

    Jak to co? Marszem do seksuologa, w parze z mężem. Niedopasowanie
    seksualne to fakt, brak porozumienia w potrzebach to fakt, ale czy
    Wy w ogóle o tym rozmawialiście? Tak że drugie słuchało i słyszało,
    dopytywało sie czy dobrze rozumie?

    Na razie jestem na prostej do rozwodu, o to Ci chodzi?
  • bakejfii 30.05.09, 14:21
    Czasem zdrada jest proba zwrocenia uwagi na siebie gdy czujemy sie malo
    kochani.Proba wywolania zazdrosci u partnera.I jeszcze jedno mozna kogos bardzo
    kochac a jednoczesnie nie odczuwac satysfakcji z seksu z dana osoba.I nikt tu
    nie jest winny.Poprostu kochamy inaczej tzn. sercem i nie chcemy sie rozstac a
    to ze nie dobralismy sie temperamentem to juz nie nasza wina.Takie malzenstwa
    bywaja nieszczesliwe nie ze swojej winy.Kochaja sie chca byc razem,podobaja sie
    sobie,lecz sprawy seksu ich rozdzielaja.Taki los niestety.
  • aba05 30.03.09, 22:26
    WITAM ! DZIWNE TO TROCHĘ ? MOŻE TROCHĘ FANTAZJI CZEBA np inne pozycje pozdrawiam
  • czerwonyprzyplyw 26.04.09, 23:52
    własnie, moze jakies urozmaicenie?? nowe pozycje?
    Poradnik
    seksualny


    wiesz, wydaje mi sie, ze problemem jest to,ze jest to twoj maz, gdyby tyl to
    iksinski z ulicy to lecialabys na niego jak pies na suke... przykre lecz
    parwdziwe, i wybacz,ale zdrady nic nie tlumaczy. piszesz- kocham- a masz mysli
    aby zdradzic, milosc nie polega na tym, na oklamywaniu, oszukiwaniu.
    Lepiej porozmawiaj z mezem, ew. z psycholoiem lub odrazu składaj papiery o rozwod.
  • desnuda 29.04.09, 18:56
    Moim zdaniem glupie sa takie porady, zeby sie najlepiej rozwiesc.
    Tak jest na pewno najprosciej tylko pytanie - co dalej? U mnie jest
    tak, ze na poczatku milam super seks z mezem ale stopniowo z latami
    przestalo tak byc i nie chodzi o jakies nowe pozycje, gadziety etc.
    tylko po prostu o to, ze przestal mnie seksualnie pociagac (mimo ze
    jest aktrakcyjnym facetem) ale laczy nas bardzo wiele rzeczy i nie
    mam zamiaru sie od razu rozwodzic z tego powodu. Beznadziejne sa,
    uwazam, opinie zeby sie od razu rozwiesc i po sprawie. Najwidoczniej
    osoby, ktore tak pisza, nigdy nie byly w takiej sytuazji i nie maja
    o tym zielonego pojecia no i sa najwyrazniej w ogole malo zyciowo
    doswiadczone i maja mentalnosc 15-latki. Ja nie mam zadnej zlotej
    rady, wszystko zalezy od konkretnej osoby i jej stosunku do zdrady.
    Ja sama tak wlasnie rozladowuje swoje napiecie seksulane, no ale
    niekoniecznie polecam, ja nie mam z tego powodu wyrzutow sumienia,
    ale wiekszosc kobiet bedzie miala...
    Na pocieszenie - jest nas bardzo duzo w takiej sytuacji ;)
    Pozdrawiam!
  • anka.2009 13.05.09, 23:04
    Witajcie.Nie wiedziałam że znajde tutaj taką strone i że tyle kobiet
    ma ten sam problem co ja.Pierwsze co napisze to to że najlepiej
    będzie jak kobiety które nie mają pojecia o tym problemie najlepiej
    się nie wypowiadały.Nie macie pojęcia to nie doradzajcie.Cały czas
    myslałam że to ze mna jest coś nie tak.A jednak to nie tylko ja mam
    taki problem.Wiecie...sądze że to sprawa psychiki.Mój mąż też mnie
    nie pociąga.To co musze przeżywać idąc z nim do łóżka to koszmar.Po
    prostu uprawiam z nim ten bez nadziejny sex bo tak trzeba.Zero
    przyjemnosci,podniecenia.W ogóle mało tego sexu w tym moim życiu
    jest.Zawsze jakos uda mi się wykręcić.Tak zdradziłam i to nie
    raz.Nie ma poruwnania....Było tak pieknie że brak słów.Prawdziwa
    rozkosz,pożądanie,spełnienie.Nie oceniajcie mnie źle.mam tutaj
    okazje napisać co czuje i czego pragne.Rozumie Was doskonale
    dziewczyny.Pierwsza zdrada była najgorsza a póxniej poszło jak z
    płatka.Romans za romansem w ciągu pare lat.Wiem to okrutne,,,to że
    tak się szmace.Ale tego mi w zyciu brak...prawdziwej
    przyjemności,rozkoszy.Pomimo tego że jestem mężatką to też mi się od
    tego życia coś należy.Nie rozwiode się bo mam dobrego męża.Kochane
    dziecko i życie o jakim marzyłam.Wiem że kiedyś mogę przez to je
    sobie zniszczyć.Lecz myśl o tym...prawdziwym wspaniałym sexie nie
    daje mi spokoju.Juz rok mam abstynencje od skoku w bok i musze
    przyznać że szaleje z tego powodu.Marze o tym by kochać się z tak
    wielką rozkoszą.By byc tak podniecona jakbym robiła to pierwszy
    raz....
  • mujer82 24.05.09, 23:02
    Jak to wszystko czytam to robi mi się słabo. I pomyśleć,że z taką pompą
    organizujecie wesela i że faceci tak ochoczo żenią się z takimi lafiryndami jak
    Wy. Jestem z moim facetem 7 lat, nie jesteśmy po ślubie i w życiu coś tak
    głupiego nie przyszło by mi do głowy.
    To normalne draństwo.Zdrada to nie oszukiwanie kogoś z wyrachowania dla rozrywki
    seksualnej.Zdrada się czasem zdarza i zawsze jest straszna ale zdrada to
    np.wynik upojenia alkoholowego, wynik zadurzenia czy zakochania w kimś a nie
    puszczanie się mi się nudzi.
    A jak się wam w łóżku nudzi to same jesteście sobie winne.Trzeba nie leżeć jak
    kłoda i rozmawiać szczerze z partnerem a nie tłumić w sobie pretensje i
    zachcianki i czekać na cud.
    Zakłamane dewotki. Mam nadzieję,że mężowie sprawdzą sobie jakoś wasze adresy IP
    i poszukają szczęścia z kimś innym.
  • kretynofil 25.05.09, 08:19
    > Nie rozwiode się bo mam dobrego męża.Kochane dziecko i życie o jakim marzyłam.

    A Twoj maz ma zycie o jakim marzyl? Ma fantastyczny, satysfakcjonujacy seks?

    A moze jednak nie?

    To jak go kochasz, to wypie*dalaj - a sama sobie znajdz faceta, ktory da Ci
    wszystko - bajkowe zycie, bajkowy seks, bajkowe dzieci i bajkowa fure do lansu.

    Ciekawe czy jestes dosc atrakcyjna zeby znalezc sobie takiego "krolewicza"?
    Szczerze nie sadze :)

    --
    Myslisz ze fotka.pl jest kwintesencja wiesniactwa? To nie widziales tego :)
  • twojabogini 25.05.09, 11:53
    kretynofil napisał:

    > > Nie rozwiode się bo mam dobrego męża.Kochane dziecko i życie o
    jakim marzyłam.
    >
    > A Twoj maz ma zycie o jakim marzyl? Ma fantastyczny,
    satysfakcjonujacy seks?

    Z tym się zgodzę, postawa jest egoistyczna, mąz traktowany jest
    przedmiotowo.

    > To jak go kochasz, to wypie*dalaj - a sama sobie znajdz faceta,
    >ktory da Ci wszystko - bajkowe zycie, bajkowy seks, bajkowe dzieci
    >i bajkowa fure do lansu.

    I znów. Co znośna treść - to wulgaryzmy. A może jej mąz, gdy dowie
    się prawdą, będzie chciał z nią zostać?

    > Ciekawe czy jestes dosc atrakcyjna zeby znalezc sobie
    takiego "krolewicza"? Szczerze nie sadze :)

    I tak jak się spodziewałam, na koniec garść stereotypów - żeby mieć
    fajnego męża - musi być bardzo atrakcyjna.
    Jak ktoś się żeni z lalą, która jest skupiona na wyglądzie i
    dobrobycie, to niech nie ma potem pretensji, że ta lala nie stosuje
    takich pojęć jak lojalność, szczerość, wierność...ona ich nie
    ogarnia...(Nie mam nic do kobiet, które dbają o wygląd i nie
    generalizuję, chodzi mi tylko o klasyczne pustaki).
    Podobnie jak panie, co hajtają się z silnymi burasami, bo je tacy
    pociagają fizycznie - a potem płacz, że brutalny i prymitywny...
    (panowie z siłowni też niech się nie obrażają, chodzi mi o klasyków
    gatunku bycze karki).
  • kretynofil 25.05.09, 12:02
    > I tak jak się spodziewałam, na koniec garść stereotypów - żeby mieć fajnego
    męża - musi być bardzo atrakcyjna.

    Oczywiscie. Co oznacza, miedzy innymi, ze musi umiec gotowac prawdziwy tapas,
    skakac ze spadochronem, polykac i sluchac.

    I gdzie tu masz stereotypy?

    Atrakcyjnosc to nie tylko wyglad. A nawet nie przede wszystkim.

    --
    Znajomi sie Ciebie wstydza? Nadal nie umiesz jesc nozem i widelcem? Jestes dumny
    z firmowego auta i laptopa? Jestes prowincjuszem z pretensjami do klasy wyzszej?
    Zarejestruj sie tutaj a
    staniesz sie KIMS :)
  • twojabogini 25.05.09, 15:39
    kretynofil napisał:

    > Oczywiscie. Co oznacza, miedzy innymi, ze musi umiec gotowac
    >prawdziwy tapas, skakac ze spadochronem, polykac i sluchac. I gdzie
    >tu masz stereotypy?
    > Atrakcyjnosc to nie tylko wyglad. A nawet nie przede wszystkim.

    Stereotyp polega na tym, że sadzisz, że tylko atrakcyjna kobieta
    (cokolwiek przez to rozumiesz) moze zdobyc atrakcyjnego mężczyznę. A
    co jesli ten atrakcyjny i bajkowy facet, chce za zonę głupia,
    brzydka i bez zainteresowań, bo lubi górowac nad kobietą ;)
  • kretynofil 25.05.09, 15:50
    > Stereotyp polega na tym, że sadzisz, że tylko atrakcyjna kobieta (cokolwiek
    przez to rozumiesz) moze zdobyc atrakcyjnego mężczyznę.

    O nie, wcale tak nie sadze. Ludzie, ktorzy maja duzo do zaoferowania z reguly
    maja tez wieksze wymagania. Odnoszac sie do Twojego przykladu...

    > A co jesli ten atrakcyjny i bajkowy facet, chce za zonę głupia, brzydka i bez
    zainteresowań, bo lubi górowac nad kobietą ;)

    ...to nie wezmie sobie taki ksiaze zwyklej glupiej baby, tylko babe
    wybitnie, encyklopedycznie wrecz glupia, taka ktora widelec myli z
    mlotkiem, suszy wlosy w pralce a telewizje oglada tylem do telewizora bo tak jej
    ustawili fotele w salonie.

    Nie sadze zeby autorka watku byla az tak glupia :)

    A na powaznie: gdyby mnie cos takiego krecilo (w sensie dominacji na kazdej
    plaszczyznie) to bym sobie w zyciu nie zawracal dupy Polkami, tylko bym sobie
    zone sciagnal z dalekiej Azji albo Bliskiego Wschodu. I wtedy mialbym pole do
    dominacji :))))

    Tak czy siak, wyszlo na moje. Patrz sygnaturka :)

    --
    Jaki ja jestem madry i nieomylny.
    Moge stanac na ulicy i potarzac: ja madry, ja madry.
    (by Kretynofiil)
  • kretynofil 25.05.09, 08:22
    > Moim zdaniem glupie sa takie porady, zeby sie najlepiej rozwiesc.

    Bo co? Bo musialabys sobie sama radzic? Bo tak by Ci bylo trudniej?

    To jest najlepsza rada, serio. I dla Ciebie i dla Twojego meza - bo on pewnie
    sie meczy w zwiazku z glupia kwoka, moze jest Ci wierny a moze i nie - ale tak
    czy siak dobrze mu pewnie nie jest...

    Lepiej Wam bedzie osobno...

    --
    Znajomi sie Ciebie wstydza? Nadal nie umiesz jesc nozem i widelcem? Jestes dumny
    z firmowego auta i laptopa? Jestes prowincjuszem z pretensjami do klasy wyzszej?
    Zarejestruj sie tutaj a
    staniesz sie KIMS :)
  • mosq-uito 26.05.09, 14:48
    Ciekawa rada... żeby się rozwieść . Ha ha ha!

    Jestem właściwie w identycznej sytuacji jak autorka postu. I co
    najlepsze... mój 18-letni związek rozkwitł w chwili gdy mąż
    dowiedział się o tym, że zdradziłam go z 23-letnim ślicznym chłopcem
    i mam ochotę na więcej :)

    Po tych latach razem + 2 naszych dzieci - chcieliśmy czy nie -
    patrzyliśmy na siebie jak brat i siostra.
    Wystarczyło niewiele... parę drinków w klubie ze znajomymi, kilku
    napalonych chłopaków, którzy patrzyli na mnie jak na jakąś "boginię"
    i puściły mi hamulce. Co wcześniej kończyło się na flircie, tym
    razem skończyło się w hotelu.
    Niczego nie żałuje, nie mam wyrzutów sumienia. Jedyny problem jaki
    miałam to, którego wybrać... Wszyscy byli śliczni i mieli to "coś" w
    oczach i inteligencję - oczywiście ;) Mój mąż gdy się dowiedział
    powiedział mi, że mnie rozumie i tak jest zdziwiony że nie zrobiłam
    tego wcześniej. Przez ostatnie kilka lat naszego życia kochaliśmy
    się 5-6 razy w roku po 5 minut. Nikt nie miał satysfakcji. On nie
    czuł się facetem, ja nie miałam przyjemności.

    Ale teraz potrafimy kochać się jak szaleni kilka razy w ciągu doby i
    duuuużo dłużej. Obydwoje jesteśmy napaleni na siebie jak dawno dawno
    temu :) Wyjechaliśmy na jedną noc pobawić się razem i było
    piekielnie gorąco. Przestał być tak zaborczy jak kiedyś.

    Nie mam ochoty rozstawać się z mężem, On też tego nie chce. Wiem, że
    nie pokocham już nikogo tak mocno jak Jego. TO dwa razy w życiu się
    nie zdarza... On dopuszcza do swojej świadomości mój sex z kimś
    innym ale bez relacji emocjonalnej. Obydwoje doszliśmy do tego, że
    nie boli fizyczny kontakt tylko zdrada emocjonalna. Nie mam też nic
    przeciwko temu, żeby On też to zrobił jeśli będzie miał na to ochotę.

    Ufam mu bezgranicznie. On też, po tych latach razem powinien. Nie
    chciałabym nikogo zranić i nie będę utrzymywać kontaktu z kimś z kim
    poprostu się bzyknę. Dodaje mi to poprostu uroku ;)

    Pozdrawiam wszystkich i tych "rozumiejących" problem i
    tych "anty"!


  • ten.inny 26.05.09, 15:19
    > Ciekawa rada... żeby się rozwieść . Ha ha ha!
    >
    > Jestem właściwie w identycznej sytuacji jak autorka postu. I co
    > najlepsze... mój 18-letni związek rozkwitł w chwili gdy mąż
    > dowiedział się o tym, że zdradziłam go z 23-letnim ślicznym chłopcem
    > i mam ochotę na więcej :)

    Ha, ale sie zdziwilem :) Bo tak, to prawda. Chwila pojednania byla burzliwa.
    Takich dni sie nie zapomina. Dokladnie wiem, o czym piszesz ;)) Odrzucenie
    skorupy i spojrzenie prawdzie w oczy. Nie wychodzilimy z lozka z tydzien.

    > Ale teraz potrafimy kochać się jak szaleni kilka razy w ciągu doby i
    > duuuużo dłużej. Obydwoje jesteśmy napaleni na siebie jak dawno dawno
    > temu :) Wyjechaliśmy na jedną noc pobawić się razem i było
    > piekielnie gorąco. Przestał być tak zaborczy jak kiedyś.

    Tu jest sedno sprawy. Czym tak naprawde sa dla siebie osoby. To jest wielki
    test, czy potrafia o tym rozmawiac, czy potrafia ze soba rozmawiac.

    > Nie mam ochoty rozstawać się z mężem, On też tego nie chce. Wiem, że
    > nie pokocham już nikogo tak mocno jak Jego. TO dwa razy w życiu się
    > nie zdarza... On dopuszcza do swojej świadomości mój sex z kimś
    > innym ale bez relacji emocjonalnej. Obydwoje doszliśmy do tego, że
    > nie boli fizyczny kontakt tylko zdrada emocjonalna. Nie mam też nic
    > przeciwko temu, żeby On też to zrobił jeśli będzie miał na to ochotę.

    U mnie jest jednak troche inaczej. Ja bardzo lubie osoby, ktore znam. Intersuje
    mnie jak sobie radza, mam z nimi kontakt. Kiedys rzeczywiscie myslalem, ze
    bedzie chodzilo mi tylko o sex. Mylilem sie ;))

  • mosq-uito 27.05.09, 09:10
    > U mnie jest jednak troche inaczej. Ja bardzo lubie osoby, ktore
    znam. Intersuje
    > mnie jak sobie radza, mam z nimi kontakt. Kiedys rzeczywiscie
    myslalem, ze
    > bedzie chodzilo mi tylko o sex. Mylilem sie ;))
    >

    Zawsze można wpaść w "pułapkę" :) ... jesteśmy tylko ludźmi.
    Ale moim zdaniem na "lubieniu" i jakiejś chemii sprawa się kończy. Z
    kim może wytworzyć się większa więź? Z człowiekiem z którym jestem
    tyle czasu, potrafimy się śmiać i pogadać o trudnych sprawach, mamy
    cudowne dzieci czy z przypadkowym facetem o miłej powierzchowności
    z którym fajny jest sex ale nie ma nic więcej?

    Ja sama postawiłam sobie granicę, której nie pozwolę sobie
    przekroczyć i nie pozwolę też nikomu we mnie się zakochać. Kobiety
    są w tej kwestii uprzywilejowane. Z reguły to my "dopuszczamy" lub
    nie i możemy sobie pozwolić na bycie "sukami" bo jednak Wy jesteście
    silniejsi ;)
  • naprawdetrzezwy 29.04.09, 22:13
    Czy nagle przyszło?


    --
    Trzeźwy
    Naprawdę trzeźwy...
  • kretynofil 25.05.09, 08:13
    Te glupie ci*y rozumuja wedle zasady "wspolczucie albo GTFO" :)

    Ratunku :)

    --
    Znajomi sie Ciebie wstydza? Nadal nie umiesz jesc nozem i widelcem? Jestes dumny
    z firmowego auta i laptopa? Jestes prowincjuszem z pretensjami do klasy wyzszej?
    Zarejestruj sie tutaj a
    staniesz sie KIMS :)
  • hanulka32 15.05.09, 16:44
    Niestety u mnie jest podobnie. Od kilku miesiecy jest wrecz dramatycznie i niestety nie widze szans na zmiane... Pogorszylo sie jeszcze po tym jak go zdradzilam i okazalo sie, ze z kims innym jestem w stanie osiagnac orgazm podczas stosunku- z moim mezem zawsze stanowilo to dla mnie problem, teraz po kazdym zblizeniu jest mi smutno, wczesniej blokowalam te uczucia, staralismy sie abym osiagnela satysfakcje w inny sposob i pogodzilam sie z tym, ze tak ma byc. Az do czasu kiedy poszlam do lozka z kims innym - przez 3 miesiace czulam sie jakbym byla pod wplywm jakiego narkotyku, euforia siegala zenitu, bylam podniecona niemal 24 godziny na dobe- nigdy tego nie zapomne mimo, ze spotkalam sie z tym innym mezczyzna tylko kilka razy zawsze bede go pamietac.
    Do tamtej pory maz byl moim jedynym mezczyzna, idac do lozka z tamtym mialam rozterki, ale pozadanie i ciekawosc zwyciezylo. przezylam cos czego nigdy juz nie zapomne, mimo, ze w tej chwili tego juz nie ma- moze jeszcze sie powtorzy, bo raz na jakis czas sie kontakujemu.
    Seks z mezem mnie teraz glownie zasmuca...

    Maz kupil nowe ubrania, zmienil fryzure, stara mi sie zaimponowac, (bo prawie przez to wszystko od niego odeszlam chcialam miec swobode i moc sie spotkac z kochankiem kiedy chce i w koncu poznac kogos z kim bedzie mi dobrze rowniez w lozku) ale to nie pomaga i ciagle mysle o zdradzie. Zdradzilam ponownie i tez bylo lepiej niz z mezem. Niestety mam duzy temperament wiec pewnie znowu do tego dojdzie.
    W tej chwili znowu jestem wierna, ale strasznie duzo mnie to kosztuje.
    Udany seks jest jednak bardzo waznym elementem zwiazku! Niestety.
  • kretynofil 25.05.09, 08:16
    > Udany seks jest jednak bardzo waznym elementem zwiazku! Niestety.

    No patrz, co za dziwy :)

    A jak mowi to facet, to mu sie wyzywa od niedojrzalych chlopcow, co?

    Pokaz ze masz jaja i odejdz od meza. Potrafilas byc silna jak trzeba bylo
    skoczyc w bok, to teraz poradz sobie sama - i nie zapomnij wspomniec w sadzie o
    tej zdradzie; skoro taka jestes samodzielna, to i bez alimentow sobie poradzisz :)

    Heh, ale jestem glupi i naiwny :)

    --
    Myslisz ze fotka.pl jest kwintesencja wiesniactwa? To nie widziales tego :)
  • miczum 27.05.09, 17:13
    kretynofil napisał:

    > Pokaz ze masz jaja i odejdz od meza. Potrafilas byc silna jak trzeba > bylo
    skoczyc w bok, to teraz poradz sobie sama - i nie

    Skok w bok to raczej objaw słabości, a nie siły więc raczej trudno oczekiwać
    potem odwagi od kogoś takiego.
  • yanux 31.05.09, 13:03
    Moja sytuacja jest odwrotna oczekuje zdrad od swej małżonki, ale ona buntuje sie
    przeciwko takim układom. Mnie pociąga sex., moja żona kiedy flirtuje z innym
    facetem. Niestety muszę ją namawiac aby coś takiego zrobiła. Oznajmiła, że nie
    jest "suką" aby sie puszczała. Co mam robic szukac nowej parnerki np. "dziwki"??
  • empeczy 24.05.09, 19:10
    jeśli nie pomoże, to zawsze możesz wrócić do poprzedniego trybu życia.
  • yanux 31.05.09, 13:07
    empeczy napisał:

    > jeśli nie pomoże, to zawsze możesz wrócić do poprzedniego trybu życia.
    Tak dokonałem sterylizacji ale to nie zmienia faktu ciagle marzy mi sie kobieta
    która lubi uprawiac sex nawet z wieloma meżczyznami
  • yanux 31.05.09, 13:11
    Czy takiej kobiecie kastracja pomoże, która ma to w genach jest nimfomanką??
  • 4v 24.05.09, 19:34
    wychowywane od dziecka, że seks jest czymś złym.
    dające sobie wpajać, że bez seksu można żyć, że to coś złego, a w najlepszym
    razie, nawet jak chcą, to debilni frajerzy z czasów nastoletnich im ten seks
    wystarczająco obrzydzą!

    i potem pojawia się taka Dama i pisze taki obrzydliwy post, co się nie wiem czy
    śmiać, czy płakać. jak w ogóle można ożenić się z kimś, kto nie pociągał seksualnie?

    jest fajny, ale niepociągający? idealny na przyjaciela. i na tym trza było
    pozostać. no ale, pewnie poszłaś drogą wielu kobiet, co to ich przyjaciel
    zakochuje się i nie wiedzą co zrobić, a że go cenią, a nawet kochają (bez
    podtekstów) często ulegają i potem jest taki dramat...

    pomiędzy partnerami powinien być każdy rodzaj więzi, z czego więź seksualna jest
    drugą, może trzecią najważniejszą. bez niej po prostu nie ma udanego związku!

    ludziom się nie chce czekać na odpowiedniego partnera, nie chce się być
    asertywnym w odganianiu od siebie różnych debili, nie chce się szukać... i potem
    jest jak jest, zużywają się z jakimś barachłem, tracą złudzenia, żyją
    nieszczęśliwie na własne życzenie.

    co mogę Ci poradzić? hm... cofnąć czas? przegonić fajansów, poszukać
    odpowiedniego faceta co by Ci pokazał, że można, i miłość gadzią, i ssaczą, i
    "naczelną" i ludzką, zawrzeć w jednym uczuciu i trwać w tym przez lata.

    kobiety... nie wierzące, że może być facet, który da Wam 50 orgazmów jednego
    dnia, albo który zwyczajnie w ubraniu przytuli, powie "masz orgazm" i faktycznie
    będziesz mieć. i na dodatek nie będziecie chciały mieć innych, bo inni będą
    aseksualnymi istotami, kolegami, jakimś innym gatunkiem faceta.

    można tak, można. tylko... trzeba umieć się odpowiednio dobrać. najlepiej po
    zapachu, bo to podstawa. nie trzeba się zużywać, idąc do łóżka z byle kim.
    wystarczy powąchać. chemia. feromony. no i umieć żałosnego lesera odróżnić od
    samca α. szakala od lwa.









    --
    PokolenieJP
  • marianinho 24.05.09, 19:47
    Byc madrym czlowiekiem - kosztuje duzo
    Sprowadzic cale zycie tylko do seksu - bezcenne w swej glupocie.

    Jak Ci tylko jedno w glowie to nigdy go nie kochalas, zostaw i nie marnuj mu
    zycia!!!

    Ludzi rozni to od zwierzat ze kieruja sie tez rozsadkiem, najwyrazniej nie
    wszyscy :-)
    --
    kazdy ma swoj zestaw pytan :-P
  • ona3010 24.05.09, 19:54
    A ja myśle że sex jest mocno przereklamowany i trafić na takiego
    faceta że nie chce się wyjśc z łózka to... wyczyn:)
    --
    Coraz cześciej sobie uświadamiam że z każdym dniem, mam coraz więcej
    ludzi w dupie.
  • takikushi 24.05.09, 20:57
    ciekawe, co można z takim ogierem robić już po, czy tylko łóżko i bye bye bo mąż
    wraca, btw biedny ten mąż, moim zdaniem wypadałoby poinformować takiego rogacza,
    że nie staje na wysokości zadania, oczywiście przy założeniu, że nie obrabia
    czegoś na boku, tak byłoby uczciwie, jeśli to ma znaczenie
  • mujer82 24.05.09, 23:09
    ona3010 napisała:

    > A ja myśle że sex jest mocno przereklamowany i trafić na takiego
    > faceta że nie chce się wyjśc z łózka to... wyczyn:)
    Bo trzeba mieć odwagę szukać kogoś dopasowanego seksualnie a nie przed ślubem
    grać cnotkę a potem mieć pretensje ,że ze mnie wulkan seksu a z niego żaden Don
    Juan.Ale Polki nie rozumieją,że ślub ma być związkiem dwojga dojrzałych (także
    seksualnie) ludzi i odpowiedzialną decyzją a nie kaprysem "bo ja chcę
    poszpanować białą sukienką i pobawić się w księżniczkę".
  • ona3010 26.05.09, 11:30
    Hym a skad takie wnioski o jakiejs cnotce???
    To jest moja opinia gdzie jestem wolna i swobodna, mało tego nie
    szukam męza i mieć nie będę. Mam porównanie panów z czego się cieszę
    bo przynajmiej wiem co chcę.
    Po prostu prawda jest taka że przez niektórymi panami szkoda ściagać
    majtki, ot to.

    --
    Coraz cześciej sobie uświadamiam że z każdym dniem, mam coraz więcej
    ludzi w dupie.
  • swojski_fr_1 26.05.09, 11:39
    hmmmm, ale przed innymi same je niemal przez glowe sciagacie ;-))

    nie, nie jest przereklamowany, czasem jest niedoszacowany i przez to
    kreci sie biznes odplatnej regulacji seksualnej frustracji.



    ona3010 napisała:

    > Hym a skad takie wnioski o jakiejs cnotce???
    > To jest moja opinia gdzie jestem wolna i swobodna, mało tego nie
    > szukam męza i mieć nie będę. Mam porównanie panów z czego się
    cieszę
    > bo przynajmiej wiem co chcę.
    > Po prostu prawda jest taka że przez niektórymi panami szkoda
    ściagać
    > majtki, ot to.
    >
  • cartman71 24.05.09, 20:50
    Zeszmacić się potrafiłaś. Zwykła ścierka. Współczuję mężowi. Lepiej się
    rozwiedź. Powiedziałaś A więc czas na B.
  • ludwigvanbeethoven 24.05.09, 22:18
    cartman71 napisał:

    > Zeszmacić się potrafiłaś. Zwykła ścierka. Współczuję mężowi.
    Lepiej się
    > rozwiedź. Powiedziałaś A więc czas na B.
    Wynosze z postu,ze to MESZCZYZNA 100% pisal - wg twojej
    inteligencji to kobieta powinna zamknac ryj i lezec jak decha.Kit
    czy ma orgazm,najwazniejsze ze pan i wladca tzw maz dupczy.To dzieki
    takim jak ty cartman, kobiety sa zmuszone do zdrady.Skoro
    zalozycielka forum to scierka to co ty jestes?Kubel pomyj i totalne
    zero!
  • e.i.t.h.e.l 24.05.09, 23:24
    Zmuszane do zdrady? Dobre sobie. Nie ma to jak znaleźć dla siebie usprawiedliwienie.

    Założycielka wątku nigdzie nie napisała, że mąż jest panem i władcą, kóry dba tylko o swoją przyjemność. On po prostu jej nie kręci. Być może choćby sie wysilał nie wiem jak to i tak nie zdoła jej zadowolić. I to niczyja wina. Natomiast ona zdradziła i nie ma co szukać sztucznych usprawiedliwień i tłumaczeń "wszyscy zdradzają". Jeśli chce się być uczciwym to trzeba partnerowi powiedzieć, jaka jest sytuacja i niech on zadecyduje, jeśli ona nie ma odwagi. Nie każdy w życiu moze mieć wszystko. A na pewno nie kosztem drugiej osoby i jeszcze mówiąc, że się ją kocha.

    Pisała kobieta.
  • empeczy 25.05.09, 00:13
    moze powinieneś wspolpracowac z policja,jako medium.Sporo szczegolowych wnioskow
    potrafisz wyciagnac z jednego postu.
  • kretynofil 25.05.09, 08:28
    > wg twojej inteligencji to kobieta powinna zamknac ryj i lezec jak decha.Kit
    czy ma orgazm,najwazniejsze ze pan i wladca tzw maz dupczy.

    A kto tak napisal?

    Przeciez jemu chodzi o cos zupelnie innego - jak Wam w lozku zle, to powiedzcie
    o tym wprost i odejdzcie od meza. Nauczony doswiadczeniem znajdzie kogos z kim
    mu bedzie dobrze. Wy natomiast sie przekonacie czy mozna miec cudowny seks, bez
    pracy nad nim, po nastu latach zwiazku - przekonacie ze czy kochanek nadal
    bedzie taki podniecajacy, kiedy trzeba bedzie prac mu gacie :)

    Problem w tym, ze Wy zbyt wygodne jestescie zeby cos takiego zrobic. Chcecie
    miec to wszystko co Wam obecny mezczyzna daje (utrzymanie, status materialny,
    bezpieczenstwo, milosc), a na dobry seks wolicie sie wybrac do hotelu - bo tak
    latwiej...

    A te "kobiety zmuszane do zdrady" to po prostu poezja, kretynko :)

    --
    Jaki ja jestem madry i nieomylny.
    Moge stanac na ulicy i potarzac: ja madry, ja madry.
    (by Kretynofiil)
  • haldeman79 25.05.09, 10:44
    Odnoszę wrażenie, że nie których boli i to bardzo
  • miczum 27.05.09, 16:39
    > czy ma orgazm,najwazniejsze ze pan i wladca tzw maz dupczy.To dzieki
    > takim jak ty cartman, kobiety sa zmuszone do zdrady.Skoro
    > zalozycielka forum to scierka to co ty jestes?Kubel pomyj i totalne
    > zero!

    Ale naprawdę jesteś taka głupia czy tylko udajesz?
  • magda-magda25 24.05.09, 21:01
    autorko jstem w praktycznie identycznej sytuacji i nie wiem co robic, moj
    zwiazek trwa 5 lat, kocham meza i z nim chce spedzic zycie ale erotyzm u nas
    kuleje i to bardzo, za to czulosci mnostwo, mi tez to nie przeszkadza bo i tak
    tego nie zmienie( w zwiazku) ale mam potrzeby i to duze, nie mam jeszcze 30 lat
    i nie chce spedzic zycia w abstynencji!!:( z zmiana partnera nie wchodzi w gre
    bo moj zwiazek jest udany poza tym zwiazek to duzo wiecej niz dobry seks. Ale
    jak tu zyc? wyrzekać sie erotyzmu ?dlaczego mam zyc frustrując sie przez lata?:(
    przypuszczam z ei tak wszyscy zdradzaja:(
  • magda-magda25 24.05.09, 21:12
    mysle ze wszytsko rozbija sie o kulturowe mity jakimi sie nas karmi od malego,
    mity pt; kazdy znajdzie swoja wielka milosc i bedzie mial udany zwiazek w ktorym
    WSZYSTKO JEST OK( SEKS, ZROZUMIENIE I RESZTA) O ILE SIE postara. A to NIEPRAWDA!
    POMINE Z EWIELE OOSB NIGDY NIE STWOZRY DOBREGO ZWIAZKU, U WIELU INNYCH JAKIES
    ELEMENTY będą działały LEPIEJ, JAKIES GORZEJ, TO OCZYWISCE I NORMALNE BO NIE MA
    rzeczy IDEALNYCH, ale wmawia sie nam , z etakie rzeczy sa I POWINNISMY stanac na
    glowie aby je zdobyc( stad durne rady typu; rzuć meza i poszukaj kogos kto da ci
    100% zadowolenia) brednie.

    zycie jest niedoskonale,zwiazki sa niedoskonale, chodzi o ustalenie priorytetow,
    dla mnie uklad w ktorym jest zrozumienie, czulosc, wspolne cele i milosc to
    uklad w jakim chce zyc, to zwiazek w ktorym chce miec dzieci i sie zestarzec ale
    mam sie oszukiwac ze seks nie jest potrzebny? dobry? owszem jest, ale wiem ze
    nie moge miec wszytskiego i juz. Nasza kultura kaze nam jednak szukac
    idealności( co malo realne) albo zyc wyrzekajac sie czegos( czy to seks czy cos
    innego) i tu tkwi problem chyba, w błędnych zalozeniach, jednak trudno walczyc z
    kultura, co pozostaje? zycie w ukladach z brakami i konsekwencjami tego lub np.
    romans, potepiany przez spoleczenstwo. Tak zle i tak niedobrze, niech kazdy
    wybierze . Wkuzra mnie tylko to, ze naciska sie na szukanie rozwiazan idelanych
    a takich czesto nie ma( nie neguje istnienia par , w ktorych wszysko sie
    dobrze uklada, super, ale niech ludzie zauwaza ze to nie norma ale raczej godne
    pozazdroszczenia wyjatki i niech zaczna patrzec troche bardziej realnie na zycie
    , zamiast osadzac innych).
  • antheax 24.05.09, 23:17
    Czy my się przypadkiem nie katujemy? Kultura zmusza ludzi do
    wierności w związku a czy rzeczywiście wszyscy tej wierności chcą?
    Geje i lesbijki walczą o akceptację swoich odmienności a
    heteroseksualne kobiety wciskają się w jedyny słuszny wzorzec życia
    seksualnego, często okaleczając się przy tym jak siostry Kopciuszka
    przymierzające bucik księcia. W Afryce kobiety wycinają sobie
    łechtaczkę bo im się zdaje, że facet będzie "happy". W naszej
    kulturze amputuje się pragnienia, fantazje erotyczne, fascynacje i
    spontaniczność. Wmusza się poczucie winy i ograniczenia.

    Związek rodziców ma zapewnić dzieciom rozwój. Po co na siłę trzymać
    się dodatkowych ograniczeń?
  • lesnik5 24.05.09, 23:26
    Po to, że jak taki mąż rogacz (teraz już oficjalnie) popatrzy na tą gromadę
    dzieci na które musi zarobić a które jego żona urodziła w wyniku współżycia z
    nim a może i nie z nim, to dojdzie do wniosku że ma to w d...e i idzie sobie
    poszukać nowej wierniejszej żony z którą dzieci będą jego (powiedzmy z rozsądnym
    prawdopodobieństwem).

    To tak w skrócie. A wynika to nie z kultury a z ewolucji.
  • anusia_magda 25.05.09, 11:28
    Nic dodać nic ująć. 100%prawdy..
  • anusia_magda 25.05.09, 11:32
    magda-magda25 napisała:

    Wkuzra mnie tylko to, ze naciska sie na szukanie rozwiazan idelanych
    > a takich czesto nie ma( nie neguje istnienia par , w ktorych
    wszysko sie
    > dobrze uklada, super, ale niech ludzie zauwaza ze to nie norma ale
    raczej godne
    > pozazdroszczenia wyjatki i niech zaczna patrzec troche bardziej
    realnie na zyci
    > e
    > , zamiast osadzac innych).


    Prawda.całkowicie się z Tobą zgadzam..
  • swojski_fr_1 25.05.09, 11:51
    dobry zwiazek, to jak ludzie sa dla siebie wiecej niz dobrymi
    kumplami.
    (dowolnej plci i konfiguracji )

    Zgadzam sie z tym co piszesz, ale z mojego punktu widzenia udanego
    kompromisu nie osiaga sie budujac nibylandie: rzekomo milosc w
    stalym zwiazku z udawanymi orgazmami i rzekomo bezuczuciowy seks z
    innymi. Oklamujac tych wlasnie najblizszych dookola. To chyba nie
    jest zwiazek.

    Jak dla mnie, to co piszesz - jest poszukiwaniem ... siebie i
    najlepszego dla siebie zwiazku.

    Pozdrowionka,
    swojski









    Zwlaszcza wsrod ludzi bez zobowiazan

    magda-magda25 napisała:

    > mysle ze wszytsko rozbija sie o kulturowe mity jakimi sie nas
    karmi od malego,
    > mity pt; kazdy znajdzie swoja wielka milosc i bedzie mial udany
    zwiazek w ktory
    > m
    > WSZYSTKO JEST OK( SEKS, ZROZUMIENIE I RESZTA) O ILE SIE postara. A
    to NIEPRAWDA
    > !
    > POMINE Z EWIELE OOSB NIGDY NIE STWOZRY DOBREGO ZWIAZKU, U WIELU
    INNYCH JAKIES
    > ELEMENTY będą działały LEPIEJ, JAKIES GORZEJ, TO OCZYWISCE I
    NORMALNE BO NIE MA
    > rzeczy IDEALNYCH, ale wmawia sie nam , z etakie rzeczy sa I
    POWINNISMY stanac n
    > a
    > glowie aby je zdobyc( stad durne rady typu; rzuć meza i poszukaj
    kogos kto da c
    > i
    > 100% zadowolenia) brednie.
    >
    > zycie jest niedoskonale,zwiazki sa niedoskonale, chodzi o
    ustalenie priorytetow
    > ,
    > dla mnie uklad w ktorym jest zrozumienie, czulosc, wspolne cele i
    milosc to
    > uklad w jakim chce zyc, to zwiazek w ktorym chce miec dzieci i sie
    zestarzec al
    > e
    > mam sie oszukiwac ze seks nie jest potrzebny? dobry? owszem jest,
    ale wiem ze
    > nie moge miec wszytskiego i juz. Nasza kultura kaze nam jednak
    szukac
    > idealności( co malo realne) albo zyc wyrzekajac sie czegos( czy to
    seks czy co
    > s
    > innego) i tu tkwi problem chyba, w błędnych zalozeniach, jednak
    trudno walczyc
    > z
    > kultura, co pozostaje? zycie w ukladach z brakami i konsekwencjami
    tego lub np.
    > romans, potepiany przez spoleczenstwo. Tak zle i tak niedobrze,
    niech kazdy
    > wybierze . Wkuzra mnie tylko to, ze naciska sie na szukanie
    rozwiazan idelanych
    > a takich czesto nie ma( nie neguje istnienia par , w ktorych
    wszysko sie
    > dobrze uklada, super, ale niech ludzie zauwaza ze to nie norma ale
    raczej godne
    > pozazdroszczenia wyjatki i niech zaczna patrzec troche bardziej
    realnie na zyci
    > e
    > , zamiast osadzac innych).
  • borys996 24.05.09, 21:36
    Tak samo kocha mąż, który bije swoją żonę.
  • borys996 24.05.09, 22:15
    I pamiętaj: Wina zawsze leży po obu stronach. Aż dziwne, że żadna idiotka
    jeszcze tego nie napisała.
  • magda-magda25 24.05.09, 22:44
    borys996 napisał:

    > I pamiętaj: Wina zawsze leży po obu stronach. Aż dziwne, że żadna idiotka
    > jeszcze tego nie napisała.
    sam jestes idiota....
    moim zdnaiem to nie ma zadnej winy po zadnej z estron, po prostu tak bywa i to
    normalne! ale opresyjna kultura zawsze musi znalezc winnego prawda? bo nie ma
    bajki..ludzie, bajek nie ma i nie bedzie i nie szukajcie winnych zniszczenia
    idealow, ktorych nie ma, bedziecie zdrowsi:)
  • lesnik5 24.05.09, 22:54
    Źle zrozumiałaś.

    Wina nie polega na tym, że nie są dopasowani w łóżku. Wina polega na tym, że ona zamiast się rozwieść i uczciwie poszukać innego, swojego męża oszukuje. Bo tak jej wygodniej, a dorabia do tego mniej lub bardziej udane bajko-powody.

    Reasumując. Gdyby to był artykuł o mężczyźnie który zdradza, to wszystkie Panie odsądziły by go od czci i honoru. Jak trafiła się jedna taka która zachowuje się jak k...a, to zaraz znajduje się łańcuszek pocieszycielek w niedoli które wiedzą jak to jest i rozumieją jakie to wielkie zmartwienie.
  • e.i.t.h.e.l 24.05.09, 23:29
    Dobrze prawisz.
  • kretynofil 25.05.09, 08:30
    Szkoda ze z takimi postami te "pocieszycielki" nie maja odwagi sie zmierzyc...

    --
    Wiesniacki lans
  • doodka019 26.05.09, 18:19
    jestem kobieta ale ta babska solidarnosc w tym watku zaczyna mnie draznic. jakby
    autorem byl mezczyzna to zadna pani nie napisalaby mu zeby "dla odreagowania
    stresu pociupcial sobie czasem na boku" litosci!!autorka ma problem ze soba a
    nie z mezem czy pociagiem do niego. a jej stwierdzenie ze kocha meza jak syna
    jest dla niego obraźliwe moim zdaniem
  • twojabogini 25.05.09, 15:44
    magda-magda25 napisała:

    > moim zdnaiem to nie ma zadnej winy po zadnej z estron, po prostu
    >tak bywa i to normalne!

    Nie to nie jest normalne. Zdrada nie jest normą.
  • panama69 24.05.09, 22:27
    Cześć dziewczyny

    Chciałbym żebyśmy dobrze zrozumieli się na samym początku. Jestem
    facetem i nie potępiam żadnej z Was bo niby dlaczego. Tak czasami
    układa się w naszych związkach. U mnie jest podobnie. Kocham się z
    żoną średnio raz w tygodniu/czsami częściej/. I to nie jest to. Mam
    bliską znajomą z którą spotykam się od jakiegoś czasu i jest
    super !!!Jest "chemia" i namiętność. O co w tym wszystkim chodzi bo
    ja już k.... nie rozumiem.
  • ari-sek 24.05.09, 23:16
    witam wszyskich,przykro mi czytac o tych waszych zdradach,chemi itd,nie potrafie was zrozumiec,sypiac z jednyma kochac drugiego,albo jest sie z kims albo i nie,jak mozna sypiac z facetem i wracac do domu do meza i jakby nigdy nic grac przykladna zone,sory ale to chore,oklamujecie siebie i jego.Ja jestem mezatka od 15 lat,owszem nigdzie nie jest rozowo i w naszym zwiazku nastapil kryzys ale od czego sa rozmowy?uwierzcie mi,musicie rozmawiac o wszystkich waszych pragnieniach,rozterkach i niepokojach i marzeniach,rozmowa jest najwazniejsza,gdy przestajecie ze soba szczerze rozmawiac robi sie mur,coraz wiekszy i wiekszy az przychodzi czas ze jest juz tak duzy ze nie mozna przeskoczyc ale przeciez zawsze mozna znalezc furtke nie?powiem wam ze ja po znalezieniu takiej furtki jestem najszczesliwsza kobieta pod sloncem,kocham mojego meza jak nigdy w zyciu a seks z nim to bajka.radze wam moje kobietki porozmawiajcie szczerze i o wszystkim lecz jesli to nie pomoze to najlepiej sie rozstac,skoro nie jestescie szczesliwe to po co to ciagnac?oklamywac siebie i meza to nie wiedzie daleko,naprawde,zycze wam wytrwalosci i szczescia choc w polowie tak wielkiego jak moje
  • szudrun 25.05.09, 00:30
    Boże chroń mnie od takich kobiet. Stawiając się w sytuacji tego mężczyzny zdecydowanie, bez względu na sytuację chciałbym usłyszeć, że ona ode mnie odchodzi - zanim mnie zdradzi. Mniej by mnie to bolało.
    A gadanie typu: "kocham go, ale go zdradzam" - to paradoks, g...o warty. Glupie usprawiedliwianie.
    Nigdy nie uderzylem kobiety i nie chciałbym tego robic, ale mysle, ze po uslyszeniu takiego tekstu bylbym w stanie do tego czynu. Nawet nie zdajesz sobie sprawy z tego, jak bardzo go upokazasz.

    P.S I prosze - nie rob z siebie ofiary, bo to on nia jest. Ja nie mowie, ze Twoja sytuacja jest latwa. Ale zdecyduj sie. Albo go kochasz i poswiecasz sie dla niego, albo nie mozesz zyc bez pociagu seksualnego i rozstajecie sie.
    Nie wyobrazam sobie jakiegokolwiek kompromisu w tej sytuacji!
  • maxam 25.05.09, 00:54
    Ty go nie kochasz, tylko boisz się samotności, potrzebujesz kogoś
    bliskiego i jednocześnie jesteś z mężem z litości. Gdyby to była
    miłość to nie zdradzałabyś go. Działasz bardzo egoistycznie, dbasz
    tylko o swoją wygodę i zadowolenie. I niech mi nikt nie mówi o
    rozdzielaniu uczuć od sexu. Nie można szczerze kochać kogoś i
    jednocześnie puszczać się z innymi. To obrzydliwe. Jesteś niedojrzała
    emocjonalnie. Zostaw go, daj mu szansę na znalezienie prawdziwej
    miłości. A ty będziesz mogła radośnie puszczać się bez wyrzutów
    sumienia. Chyba, że oboje działacie podobnie - wtedy można żyć w takim
    chorym układzie. Takie jest moje zdanie.
  • naj_naj_najlepszy 25.05.09, 00:59
    Witam drogie panie,

    Musze powiedziec ze i ja mam ten problem. Niby jest mi super z moja aprtnerka
    jest urocza, kochana, pogodna. Ale jednak sex to nie jest to w czym jest
    najlepsza. Dlatego rozgladam sie dookola za innymi kobietami ktore mnie
    podniecaja. Juz naparwde niewiele brakuje ale jeszcze mam pewne hamulce. Ale
    moze to po prostu jakby znowu "pierwszy raz" i potem juz nie bedzie problemow.
    Co mi doradzicie?

    pozdrawiam:)
  • maxam 25.05.09, 04:48
    Co prawda nie jestem "drogą panią" ale odpowiem: porozmawiaj z nią,
    opowiedz o swoich pragnieniach, co jest nie tak i jak w/g ciebie być
    powinno. Jeżeli nie uda wam się porozumieć w łóżku, to ją zostaw bo
    zdradzając zrobisz jej dużą i nieodwracalną krzywdę. Ty znajdziesz
    taką która cię zadowoli, a jej dasz szansę na znalezienie partnera
    który będzie ją kochał nie patrząc na świat wyłącznie przez pryzmat
    rozporka.
  • kretynofil 25.05.09, 08:41
    > który będzie ją kochał nie patrząc na świat wyłącznie przez pryzmat rozporka.

    No do ku*wy nedzy :) Jak kobieta sie puszcza z jakims gogusiem w hotelu to jest
    "zmuszana do zdrady" (opinia innej forumowiczki), a jak facet potrzebuje
    satysfakcjonujacego seksu, to "patrzy na swiat przez pryzmat rozporka"...

    Smiac sie? Plakac? Sam nie wiem :)

    Ach, jakie biedne te kobiety, takie represjonowane - nie dosc ze ich faceci
    ciagle mysla tylko o jednym, to przeszkadza im ze baba im rogi doprawia. Tyrani
    wredni!

    Od tego mamusino-sfeminizowanego wychowania w dupach Wam sie poprzewracalo :)

    Rozbawila mnie wlasnie taka mysl: z natury jestem feminista, ale przy lekturze
    takich "wzruszajacych historii" zastanawiam sie czasem czy nie postawilem na
    zlego konia :D

    --
    Znajomi sie Ciebie wstydza? Nadal nie umiesz jesc nozem i widelcem? Jestes dumny
    z firmowego auta i laptopa? Jestes prowincjuszem z pretensjami do klasy wyzszej?
    Zarejestruj sie tutaj a
    staniesz sie KIMS :)
  • ginusia 25.05.09, 09:00
    kretynofil napisał:

    > > Rozbawila mnie wlasnie taka mysl: z natury jestem feminista, ale
    przy lekturze
    > takich "wzruszajacych historii" zastanawiam sie czasem czy nie
    postawilem na
    > zlego konia :D

    No, jako feminista powinienes zrozumiec taka kobiete, wspolczuc jej,
    doradzic... a Ty krytykujesz wiec wcale nie jestes takim znowu
    feminista jak Ci sie wydaje :)). Powiem Ci, ze lepsze takie kobietki
    niz te wszystkie forumowe swietoszki piszace o dozgonnej milosci,
    wiernosci itp. One jak pojda w tany to dopiero jest zabawa.
  • e.i.t.h.e.l 25.05.09, 09:07
    Wydaje mi się, że wiele z kobiet szukających teraz usprawiedliwienia dla swojego postępowania mogło być takimi "świętoszkami", które myślały, że miłość wszystko załatwi, a teraz nagle okazuje się, że trzeba im czegoś więcej niż czułego przytulenia.
  • kretynofil 25.05.09, 09:31
    > No, jako feminista powinienes zrozumiec taka kobiete, wspolczuc jej,
    doradzic... a Ty krytykujesz wiec wcale nie jestes takim znowu feminista jak Ci
    sie wydaje :))

    Moze masz racje. Wiesz, generalnie chodzi o to, ze ja raczej jestem sklonny
    (moze nieslusznie) w wojnie plci objac strone kobiet. Nie zmienia to faktu, ze
    feminizm w postaci "facet z genitaliami - swinia; kobieta z genitaliami - biedna
    istota, zmuszana do zdrady" to zwykly fanatyzm, od ktorego bede sie odzegnywal
    nawet kosztem uznania mnie za MCP.

    > Powiem Ci, ze lepsze takie kobietki niz te wszystkie forumowe swietoszki
    piszace o dozgonnej milosci, wiernosci itp. One jak pojda w tany to dopiero jest
    zabawa.

    Rzecz w tym, ze to sa te same kobietki, serio.

    Najpierw sa stlamszone przez matki. Potem sie pobieraja "na hurra", bo
    kolezanki, bo sukienka, bo wypada. W zwiazku nie radza sobie z wlasna stlamszona
    seksualnoscia, wiec wymyslaja te teoryjki o facetach swiniach i o "wyzszosci
    milosci nad seksem". Po kilku latach frustracja osiaga punkt krytyczny i ida w
    tany - a swoje wlasne dzieci, poczete w podrzednym hotelu z przygodnym
    kochankiem, wychowuja na kolejne pokolenie niepewnych siebie, zakompleksionych,
    sfrustrowanych seksualnie istot.

    I dopisujac ciag dalszy - na starosc sluchaja radia maryja :)

    --
    Jaki ja jestem madry i nieomylny.
    Moge stanac na ulicy i potarzac: ja madry, ja madry.
    (by Kretynofiil)
  • ave.duce 10.06.09, 11:03
    Ginusiu, podejdźże do płota! ;)

    ps. wiem, dlaczego się boisz > co z moją szklanką do piwa Palm?! Stłukłaś? ;)

    :p
    --
    @ nie chce mi się @ tiny.pl/bvp9 @
    „Prawdziwa dama pije tylko czysty spirytus i nigdy w małej ilości”
    > Michaił Bułhakow
  • maxam 25.05.09, 22:36
    kretynofil napisał:

    > Smiac sie? Plakac? Sam nie wiem :)

    Na początek czytać ze zrozumieniem i nie wyrywać pojedyńczych zdań z
    kontekstu bo zniekształcasz sens mojej wypowiedzi mądralo.
    Zasugerowałem, żeby dogadał się z partnerką w sprawach seksu. Jak nic
    z tego nie wyjdzie to lepiej będzie dla obojga jak się rozejdą. Takie
    jest moje zdanie.
  • ten.inny 26.05.09, 09:45
    Nie bardzo Ciebie rozumiem Kretynofilu. Chocby podanie tego linka. Skad tyle
    jadu? To co przewaznie piszesz mozna podciagnac do miana dyskusji. W Twoich
    slowach jest jednak tyle zlosci. Dlaczego? Twierdzisz, ze piszesz od wielu lat
    na forach. Pewnie i na rozne tematy. Zawsze takim tonem? Przeczytaj jeszcze raz
    w jaki sposob jest napisany ten blog i zadaj sobie pytanie, czy sie z tym
    identyfikujesz. Byc moze jest to cos, co utwierdza Ciebie, ze masz sluszne
    przekonanie. Troche wiecej pokory ;> Nie twierdze, ze czasem nie przyznaje Tobie
    racji. Te momenty sa niestety przytloczone niepotrzenbymi i wrogimi
    komentarzami. Czasem i emotka nie pomoze.
    Obniz troche ton, bardzo chetnie z Toba podyskutuje ;)) Przynajmniej jestes
    osoba barwna.

    Milego dzionka zycze
  • kretynofil 27.05.09, 11:09
    > Nie bardzo Ciebie rozumiem Kretynofilu.

    To jest nas dwoje :)

    > Chocby podanie tego linka. Skad tyle jadu?

    Jadu? W tym linku? Bez zartow...

    > W Twoich slowach jest jednak tyle zlosci. Dlaczego?

    Bo tak sobie wykreowalem Kretynofila. To rodzaj eksperymentu marketingowego - co
    dziwne, eksperyment pozytywnie przerosl pierwotne oczekiwania...

    > Twierdzisz, ze piszesz od wielu lat na forach. Pewnie i na rozne tematy.
    Zawsze takim tonem?

    Tylko i wylacznie.

    > Przeczytaj jeszcze raz w jaki sposob jest napisany ten blog i zadaj sobie
    pytanie, czy sie z tym identyfikujesz.

    Ale ja sie z tym nie identyfikuje, po prostu rozbawil mnie punkt widzenia autora
    bloga (uwazam ze jest odkrywczy), a ze byl tam komentarz na temat tego watku, to
    wkleilem linka.

    > Byc moze jest to cos, co utwierdza Ciebie, ze masz sluszne przekonanie.

    Zwolnij. Ja mam racje zawsze - i nie potrzebuje zadnych blogow zeby sie o tym
    przekonac :)

    > Troche wiecej pokory ;>

    A po co? Czemu osoba wybitna, genialna, najmadrzejsza mialaby okazywac pokore? ;)

    > Te momenty sa niestety przytloczone niepotrzenbymi i wrogimi komentarzami.

    Anger is a gift - i to pisze na powaznie :)

    > Obniz troche ton, bardzo chetnie z Toba podyskutuje ;)

    Moze lepiej Ty popracuj nad otwartoscia? To nic zlosliwego, po prostu uwazam ze
    madra rzecz mozna powiedziec na tysiac sposobow, rowniez bluzniac jak menel. O
    to chodzi z Kretynofilem - jego posty nie sa adresowane do ludzi, ktorzy uwazaja
    ze wartosciowe jest tylko to co brzmi "ladnie". Kretynofil nie chce rozmawiac z
    ludzmi, ktorzy chowaja swoja mialkosc za kraglymi zwrotami - i dlatego sam tego
    nie robi...

    > Przynajmniej jestes osoba barwna.

    Oooo, i zaczynasz lapac o co cho :)

    --
    Do dupy z takimi komentarzami.
  • swiety_76 25.05.09, 01:25
    Ja mam pytanie do wszystkich Pań, które uraczyły nas tutaj swoimi przejmującymi
    historiami ze swojego życia, bo czegoś tutaj nie rozumiem.

    1) Czy mąż "od zawsze" was nie pociągał seksualnie.
    2) Czy mąż was kiedyś pociągał ale teraz już nie.

    Przypadek pierwszy - kilka poprzednich postów doskonale to obrazuje - chore
    małżeństwo bez seksu
    Przypadek drugi - Między bajki można włożyć teorie jakoby tylko samce były
    istotami anty monogamicznymi.

    Kiedy facet zdradza kobietę to jest drań i kawał ch.ja, jak robi to kobieta to
    znajdzie się tysiąc różnych usprawiedliwień i dołączy do niej kółko wzajemnej
    adoracji, popierające ją w rzuceniu losera.

    Z czasów dyskryminacji kobiet niedługo przejdziemy do czasów dyskryminacji mężczyzn.
  • jenis3 25.05.09, 03:41
    Żal sie robi, jak się to czyta. Faktycznie, moralność Kalego tu występuje. Gdyby facet tak robił zjadły by go. Generalnie polecam wszystkim grupe wsparcie Anonimowych Erotomanów, bo to są głównie deficyty osobowości. Całą winą faceta jest to, że jest mężem, dlatego jest nudny, brakuje adrenaliny. Wiem coś o tym, bo mam "podobną" żonę. Funduje dlatego jakieś atrakcje, np. hotel itp. żeby czuła sie jakby właśnie z innym. Niedługo w locie ją chyba zerżne albo na bungee. Lepiej by było, gdyby chciała raczej zrobić jakąś terapie, ale tego to nie, a to by było najlepsze. Pozdrawiam rogaczy
  • aazz91060 25.05.09, 05:10
    skoro nigdy nie czulas ekscytacji to po jaka cholere zawracalas mu d. amoze to ty jestes problemem.mysle ze jestes z nim dla kasy
  • rozboj-nick 25.05.09, 08:33
    aazz91060 napisał:
    > skoro nigdy nie czulas ekscytacji to po jaka cholere zawracalas mu d. amoze to
    > ty jestes problemem.mysle ze jestes z nim dla kasy

    kochający mąż, zawsze będzie na posterunku; problemy finansowe, zdrowotne itd, a
    z kochankiem może być różnie. zabezpieczyła się z dwóch stron, a to zawsze
    skuteczniejsze niż tylko z jednej.
  • swiety_76 25.05.09, 08:48
    Przecież wiadomo że nie ma człowieka wybitnie uzdolnionego we wszystkich
    dziedzinach dlatego trzeba mieć kilka mężów (żon).
    Jednego od sexu, drugiego od zarabiania, trzeciego od rozmawiania itd.
  • paularens 25.05.09, 08:52
    Drogie Panie. Ja jestem ze swoja zona 25+ lat, mamy dzieci, kocham
    ja i pociaga mnie fizycznie. i mimo to mam przyjaciolke, z ktora
    nie spalem i spac nie zamierzam, tak jak nie spalem z zadna kobieta
    od slubu. nie wyobrazam sobie abym mogl zostawic zona dla innej
    kobiety, co zreszta moja przyujaciolka wie doskonale bo stawiam
    sprawy jasno. Laczy nas, mnie i moja przyjaciolke, uczucie
    platoniczne i takim pozostanie. Uwiera mnie, ze nie jestem wierny
    zonie na 100% i mam lekkiego pietra coby sie stalo gdyby moja zona
    sie dowiedziala. A co wy byscie zrobily gdybyscie sie dowiedzialy ze
    wasi mezowie maja takie, jak moja, przyjaciolki?
  • e.i.t.h.e.l 25.05.09, 09:14
    To na czym ta wasza "przyjaźń" polega?
  • samanta32 25.05.09, 09:05
    Mi sie sni, ze Go zdradzam. Mam ostatnio takie chore sny erotyczne, jakich
    jeszcze nigdy nie mialam, a wszystko zaczelo sie od czasu jak sobie
    uswiadomilam, ze mnie nie pociaga. I jak zaczeli pociagac mnie inni faceci.
    Zamiast go zdradzac na zywo to mam takie pelne namietnosci sny w innymi
    facetami, boje sie, ze kiedys moge sie dziko zakochac w kims innym i ze mu tym
    zlamie serce. No ale co robic?
  • marlena_mill 25.05.09, 09:15
    Podoba mi sie ten wątek :), bo jest raz odwrotnie... to "ona" pisze
    że mąż to asexualne truchło, a Drodzy Panowie nie mogą tego przyjąć
    z rezerwą i chłodem i bronią rogacza , i wylewają pomyje na Nią, i
    piszą, że to draństwo, chamswo i w ogóle jak można ??? Są
    zbulwersowani, bo jak kobieta napisała szczerze co myśli, co czuje i
    co robi, aby poczuć się lepiej !!!!

    Co prawda ja osobiście uważam, że tak się nie postępuje i należąłoby
    odejść od takiej osoby, dać szansę na lepsze życie i sobie i jemu
  • kretynofil 25.05.09, 10:53
    ..."truchlo"?

    Przeczytalem jej post jeszcze raz i widze w nim atrakcyjnego, pociagajacego dla
    innych kobiet faceta do ktorego ona nie czuje zadnego pociagu seksualnego...
    Pobrala sie z nim z wyrachowania - i to jest wredne.

    Zanim zaczniesz porownywac to do watkow facetow (ktore raczej odnosza sie do
    czegos innego), to poczytaj dokladnie...

    No i wybacz, ale jesli znajdziesz wpisy facetow pojawiajacych sie w tym watku,
    ktore dowodza ich niewiernosci, to moze przyznam Ci racje :)

    A co do meritum (ze powinna odejsc), to sie zgadzamy.

    --
    Wiesniacki lans

Popularne wątki

Nie pamiętasz hasła

lub ?

 

Nie masz jeszcze konta? Zarejestruj się

Nakarm Pajacyka