Dodaj do ulubionych

jak nie szukac obsesyjnie meza?

22.08.09, 10:45
wiele z was pewni powie ze to glupie i ze powinnam sie zajac soba,
praca, hobby i tp, albo inne zajecie, ale mimo to napisze chociaz z
gory wiem ze spotkam sie krytycznymi uwagami,
jestem 34 - letnia singielka, i niestety szukam meza, oczywiscei mam
zasinteresowania, hobby, skonczylam studia mam dobra prace robie
kariere, ale co mi z tego jak nie mam z kim dzielic swoje smutki i
radosci, wiem ze juz pewnie bylo pelno takich watkow i jest wiele
takich kobiet, ale ja chcialabym po prostu przestac o tym myslec,
jak to zrobic ?
Obserwuj wątek
        • senseiek Wiesz jak sprawic bys czula sie na luzie..? Sex.. 26.08.09, 08:33

          > nie no wlasnie szukam z nadzieja ze w koncu znajde, chociaz kogos z
          > kim moglabym sie spotykac, na razie tyle, ale takiego kogos tez nie
          > moge znalezc, i wlasnei chce zmienic swoje nastawienie, ale to nie
          > jest takie proste

          Wiesz jak sprawic bys czula sie na luzie..? Uprawiaj sex.. regularnie, i udany..
          Jesli nie jestes dziewica, to umow sie ze swoim bylym, na sex-randki-only.
          Osoba spelniona w seksie, jest 100 razy bardziej atrakcyjna, i nie sprawia wrazenia desperatki..
          • tapatik Re: Wiesz jak sprawic bys czula sie na luzie..? S 27.08.09, 10:53
            senseiek napisał:

            >
            >
            > Wiesz jak sprawic bys czula sie na luzie..? Uprawiaj sex..
            > regularnie, i udany..

            I co, wtedy się będzie czuła na luzie?????

            > Jesli nie jestes dziewica, to umow sie ze swoim bylym,
            > na sex-randki-only.

            Wyobraź sobie, że istnieją osoby, które nie lubią seksu "bez zobowiązań".

            > Osoba spelniona w seksie, jest 100 razy bardziej atrakcyjna,
            > i nie sprawia wrazenia desperatki..

            Skąd wiesz? Prowadziłeś jakieś badania na ten temat?
            • senseiek Re: Wiesz jak sprawic bys czula sie na luzie..? S 28.08.09, 11:29

              > > Wiesz jak sprawic bys czula sie na luzie..? Uprawiaj sex..
              > > regularnie, i udany..
              >
              > I co, wtedy się będzie czuła na luzie?????

              Zachowujesz sie jak maloletni dzieciak ktory jest dziewica/prawiczkiem.. albo nigdy nie miales/mialas orgazmu z partnerem/partnerka..

              > > Jesli nie jestes dziewica, to umow sie ze swoim bylym,
              > > na sex-randki-only.
              >
              > Wyobraź sobie, że istnieją osoby, które nie lubią seksu "bez zobowiązań".

              Znam pare takich osob - wiekszosc z nich ma depresje.
          • pinup Re: Wiesz jak sprawic bys czula sie na luzie..? S 31.08.09, 15:29
            trudno uprawiac regularnie udany seks bez stalego wyprobowanego
            partnera. uprzedze twoja odpowiedz dodajac, ze wiekszosc facetow jest
            tak naprawde kiepska w lozku i to raczej przywiazanie partnerki
            (radosc z faktu posiadania portek u boku itp) skutkuje orgazmem a nie
            wyjatkowe umiejetnosci lozkowe jej lubego. owszem jednorazowy seks
            jest najczesciej udany, ale to nie to samo co satysfakcjonujacy.
            a co radzisz myslicielu jezeli jedyny osiagalny byly jest bylym z
            powodu nieudnego seksu?:D
            --
            tell it like it is
      • olala_29 Re: jak nie szukac obsesyjnie meza? 25.08.09, 13:30
        Pusty śmiech mnie ogaranął na tę radę (proszę, że by osoba, która jej udzieliła
        nie poczuła się urażona bo pewnie intencje dobre były).
        Podobnej z wrzuceniem na luz i zdystansowaniem się do problemu (mobbing w
        pracy)udzielali mi znajomi, nie powiedzieli tylko JAK TO ZROBIĆ?

        Odnosząc się już bezpośrednio do pytania osoby zakładającej wątek powiem tak:
        Opcja dla logicznych i uporządkowanych:
        1. określ swoje mocne i słabe strony, szanse i przeszkody w otoczeniu, które są
        związane ze znalezieniem partenra
        2. określ kogo szukasz, jakich cech oczekujesz i spróbuj wskazać obszar gdzie
        możesz szukać takiej osoby
        3. zastanów się dlaczego tak bardzo chcesz kogoś mieć (ja to rozumiem ale chodzi
        o Twoje subiektywne motywacje)
        4. zrób sobie plan działań
        Poza tym
        - warto przejść się do psychologa by pomógł przebudować swoje nastawienie i
        myślenie (jeśli ono jest problemem)
        - korzystaj z pomocy znajomych (a nuż się uda poznać Cię z kimś)
        - rób dużo ciekawych rzeczy (będziesz jeszcze bardziej interesującą osobą;
        miejsca w których będziesz mogą okazać się tymi, gdzie kogoś znajdziesz;
        będziesz miała mniej czasu na myślenie, że nie masz faceta)
        - pamiętaj, że związek to nie lekarstwo na problemy i samotność, najpierw naucz
        się być sama i szczęśliwa - wtedy łatwiej kogoś znajdziesz (małżeństwo stwarza
        nowe problemy, bywa, że nasila stare, też można się czuć samotnym)

        Ogólnie życzę powodzenia i ... głowa do góry!
        • markiza_eduardina_ufff Re:i muszę się tłumaczyć z dobrych intencji? echh. 25.08.09, 22:06
          Owszem intencje miałam dobre. Myśli rozwinąć nie zdążyłam - zwyczajnie zabrakło
          czasu i miałam obawy (musiałam tekst przemyśleć), że natychmiast wszyscy na mnie
          skocza, bo Polacy używający afirmacji czy wizji to rzecz niesłychana. A poza
          tematem... tez miałam mobbing w pracy i też koleżanki radziły mi wrzucić na luz
          (stąd wiem, że trudne, nie tylko przy pracy ale i przy innych rzeczach - nie
          denerwować się, ale potrzebne, by patrzeć optymistycznie), ale nie otoczyli
          cichym wsparciem tylko wręcz przeciwnie, patrzyli jakby tu "ukąsić" niby w
          serdecznym tonie. I dlatego odeszłam :(

          Kiedyś jak jeszcze byłam baardzo młoda, skusiłam sie i wypisałam (nie wierząc w
          to)wraz z koleżanka (każda dla siebie, acz wspólnie) na kartce papieru w pkt
          cechy charakteru, pracę jaką miałby wykonywać, zarobki no i wygląd wymarzonego
          męża. Patrząc z perspektywy czasu wtedy odbierałam to jaką zabawę, dziś wierząc
          w siłę afirmacji, wizji, ustalania celów, poleciłabym to każdemu z czystym
          sumieniem.
      • 123jaro123 Re: jak nie szukac obsesyjnie meza? 25.08.09, 18:02
        pO CO CI MĄZ POSZUKAJ DOBREGO KUMPLA ,KOGOŚ Z KIM DOBRZE POGADAĆ I DOBRZE
        POMILCZEĆ, KTO BĘDZIE MIAŁ DLA CIEBIE CZAS I DLA KOGO TY MIEĆ GO BĘDZIESZ
        CHCIAŁA. ŚLUB ,BO Z TĄD SIĘ BIORĄ MĘŻOWIE I ŻONY, TO TYLKO POTWIERDZENIE CHĘCI
        BYCIA RAZEM A DLA NIEKTÓRYCH POCZUCIE BEZPIECZEŃSTWA - MAM KOGOŚ KTO SIĘ MNĄ ZAJMIE.
    • nothing.at.all Re: jak nie szukac obsesyjnie meza? 25.08.09, 08:26
      Kolejny obsesyjny wątek o szukaniu męża.
      Inteligenta, po studiach, robiąca kariere, pewnie z własnym M i
      autem, tak?
      A co robiłaś w czasie kiedy większość osób szuka drugiej połowy -
      karierę, zgadza się? I teraz dziwisz sie, że mają 34 lata jesteś
      sama.
      Zwyczajnie nie rozumiem:|. I nie odbieraj tego jako atak, ale
      zwyczajnie takich jak Ty jest cała masa. Kariera, klapki na oczach
      bo gonimy za czymś, a drugi człowiek potem...
      Powodzenia!
      • antekcwaniak Re: jak nie szukac obsesyjnie meza? 25.08.09, 10:02
        A mnie się podoba, że w pierwszej kolejności zajęła się sobą.
        Skończyła studia, jest samodzielna i niezależna. Na znalezienie
        partnera zawsze jest czas. Wyrazy uznania, że w pierszej kolejności
        inwestowała w siebie a nie w brzuch i szukanie partnera bo tak
        wypada. Dużo bardziej imponuje mi stara panna z wykształceniem i
        niezaleznością, niż głupiutka paniusia z gromadą dzieci, mężem bez
        najmniejszych sukcesów zawodowych
        --
        יהודי
          • senseiek Czyli desperatce, zyczysz znalezienia innego despe 26.08.09, 07:58

            > Święte słowa!
            > Na pewno znajdzie się facet, który jest w podobnej sytuacji (bez ironii, jest
            > wielu takich ludzi). Tego życzę autorce wątku :)

            Czyli desperatce, zyczysz znalezienia innego desperata.. 30 paro letniego prawiczka, bez zadnych kontaktow z kobietami, i majacemu jedyne doswiadczenie seksualne- prawa reke... :/

            Wyobrazasz jakie pozniej dzieci z tego beda??
            • tapatik Re: Czyli desperatce, zyczysz znalezienia innego 27.08.09, 10:43
              senseiek napisał:

              > Czyli desperatce, zyczysz znalezienia innego desperata..
              > 30 paro letniego prawiczka, bez zadnych kontaktow z kobietami,

              A ten prawiczek to skąd się wziął?
              Uważasz, że wszyscy ludzie, którzy nie są żonaci/mężaci nie mieli wcześniej
              żadnych kontaktów seksualnych?
              Jeśli tak, to jeszcze mało wiesz o świecie.

              > i majacemu jedyne doswiadczenie seksualne- prawa reke... :/

              O, a jaki Ty jesteś doświadczony w masturbacji... ho ho ho :D

              > Wyobrazasz jakie pozniej dzieci z tego beda??

              A jakie mają być?
              • senseiek Re: Czyli desperatce, zyczysz znalezienia innego 28.08.09, 11:46
                > A ten prawiczek to skąd się wziął?

                Jakbys zamiast wycinac tekst do ktorego sie odnosilem, to bys nie zgubil watku.. ;)

                > Uważasz, że wszyscy ludzie, którzy nie są żonaci/mężaci nie mieli wcześniej
                > żadnych kontaktów seksualnych?

                Odnosilem sie do jej sytuacji, a nie ogolnie.
                Kobieta wyraznie zaznaczyla w tym poscie
                forum.gazeta.pl/forum/w,669,99295805,99359669,Re_jak_nie_szukac_obsesyjnie_meza_.html
                " nie no wlasnie szukam z nadzieja ze w koncu znajde, chociaz kogos z
                kim moglabym sie spotykac, na razie tyle, ale takiego kogos tez nie
                moge znalezc, i wlasnei chce zmienic swoje nastawienie, ale to nie
                jest takie proste "

                > Jeśli tak, to jeszcze mało wiesz o świecie.

                A ty widze pozjadales wszystkie rozumy..

                > > i majacemu jedyne doswiadczenie seksualne- prawa reke... :/
                > O, a jaki Ty jesteś doświadczony w masturbacji... ho ho ho :D

                Moge ci dac pare darmowych lekcji, na pewno ci sie przydadza.. ;)

                > > Wyobrazasz jakie pozniej dzieci z tego beda??
                >
                > A jakie mają być?

                Dzieci wychowywane w pelnej rodzinie, powielaja nie tylko geny, ale takze schematy zachowan. np. jesli rodzic jest fleja i balaganiarz, jest bardzo duza szansa, ze dziecko tez takie bedzie. Podobnie jest z osobowoscia - ojciec niesmialy do kobiet, z matka despotyczka, wychowa zakompleksionego i niesmialego chlopaka, itd. 30 paro letnia kobieta i 30 paro letni "mezczyzna" ktorzy nie potrafia nawet pojsc na niezobowiazujaca randke z kimkolwiek, raczej nie wroza nic dobrego w zdrowym wychowaniu potomstwa. Z racji jej wysokiego wyksztalcenia, o ile bedzie mu poswiecac czas, a nie tylko robic kase i kariere, dziecko pewnie nie bedzie mialo problemow z nauka i szkola, ale bedzie mialo inne problemy spoleczne i kompleksy w kontaktach z plcia przeciwna.
        • madame_charmante a jesli glupiutka paniusia jest teraz szczesliwa? 26.08.09, 09:20
          bo z gory postawila na wlasciwego konia...a nasza superbohaterka
          jakos nie bardzo :/ ..
          uruchom czasem mozg czlowieku :)
          do zalozycielki wątku : nic takc męzczyzn nie odstręcza, jak
          aktywnie polująca na męza :)
          moze rada byloby zmienic srodowisko ? albo .. przestac się tak
          krytycznie przyglądać każdemu panu ( nie, bo łysy, bo ma krzywe
          zeby, bo tylko matura i zarabia mniej niz ja)

          --
          Nie chce mi się pisać dużych liter.. a co, leniwa jestem :))
          • liisa.valo Re: a jesli glupiutka paniusia jest teraz szczesl 28.08.09, 09:50
            madame_charmante napisała:
            > moze rada byloby zmienic srodowisko ? albo .. przestac się tak
            > krytycznie przyglądać każdemu panu ( nie, bo łysy, bo ma krzywe
            > zeby, bo tylko matura i zarabia mniej niz ja)

            W myśl zasady "chłop żywemu nie przepuści"? Czyli "jeśli facet - biorę"? To
            dopiero jest desperacja, rzucać się na pierwszego lepszego.
            --
            Oczywistą jest rzeczą, że utratę jednego mężczyzny zrekompensować może wyłącznie
            drugi mężczyzna. Tak mi się przynajmniej w owym czasie wydawało, nie wiedziałam
            bowiem, że do tych celów nada się każda namiętność. Chmielewska
        • nothing.at.all Re: jak nie szukac obsesyjnie meza? 28.08.09, 09:02
          I co jej z tego przyszlo? Piszę na forum, że nie ma kogoś przy boku,
          że czuje się źle, jest samotna. Uważasz, że tak powinno być?
          Nie mówie, że trzeba w młodym wieku szukac męża i od razu ciąża,
          dzieci. Tylko napisałam, że nalezy znaleźć złoty środek pomiędzy
          zdobywaniem doświadczenia na płaszczyźnie zawodowej, robic karierę,
          ale bez klapek na oczach i również bywac tu i tam, poznawać ludzie,
          spotykać się ze znajomymi i może właśnie znaleźc dla siebie drugą
          połowe.
          • pinup Re: jak nie szukac obsesyjnie meza? 31.08.09, 15:52
            a skad ci przyszlo do glowy, ze robila kariere w klapkach na oczach i
            niczego wiecej w zyciu nie chciala? moze poprostu nie spotkala do tej
            pory nikogo, z kim chcialaby sie zwiazac na stale? myslisz, ze to
            takie proste? moje kolezanki polapaly mezow na studiach i teraz BEZ
            WYJATKU placza w poduszki, bo ksiaze stracil zainteresowanie,
            macierzynstwo nie takie piekne jak sie wydawalo i zadnych perspektyw
            na horyzoncie. kilka lat u boku 'drugiej polowy' i nie wiedza teraz
            co zrobic ze swoim zyciem. powiem wiecej, nie moga nic zrobic, bo
            jakos tez nie udalo im sie znalezc zlotego srodka i uzaleznienie
            finasowe uniemozliwia jakiekolwiek ruchy.
            znalezienie tzw. drugiej polowy to najtrudniejsza rzecz w zyciu.
            uswiadamiam to sobie szczegolnie kiedy patrze na wysilek tych, ktorzy
            oszukuja sie, ze znalezli.
            --
            tell it like it is
        • nothing.at.all Re: jak nie szukac obsesyjnie meza? 12.03.10, 10:41
          Ale ja nie napisałam, że miała od razu wychodzić za mąż i rodzić
          dzieci? Tylko, że są czasy kiedy się poznaje dużo nowych osób, np
          okres studencki. Wtedy można poznać gro ludzi i może akurat trafi
          się ten kandydat na męża.
          Czy uważasz, że bedąc w związku nie mogłaby robić kariery i
          kształcić się? Ja uważam, że wszystko jest kwestią złotego środka i
          nie przeholowania w jedną bądź drugą stronę.
      • milka1st Re: jak nie szukac obsesyjnie meza? 25.08.09, 10:30
        no serio, kto wcześniej " szuka męża "??? jak się ma dwadzieścia lat
        to "jakoś samo wychodzi", potem ląduje się z przypadkową osobą przed
        ołtarzem . Ile z tych decyzji podejmowanych wcześniej jest zupełnie
        oderwanych od rzeczywistości i ilu z nich potem żałujemy? a do
        zainteresowanej : męża się nie szuka , sam się znajdzie :) czasami
        wystarczy wyjść z domu w miejsca do których się nie chodziło
        wcześniej: basen, siłownia, kurs językowy albo grill u niezbyt
        lubianej koleżanki :)
        • zenia78 Re: jak nie szukac obsesyjnie meza? 25.08.09, 12:48
          Ktos juz napisal...wyluzowac, wyluzowac i jeszcze raz wyluzowac!!!
          Po pierwsze, nie mozesz miec cisnienia, ze niby wszyscy wkolo juz zaobraczkowani
          to Ty tez musisz...nic nie musisz...jedynie chcesz.
          Po drugie...im intensywniej szukamy tym mniej znajdujemy...wiec oczywiscie
          rozgladac sie .poznawac nowych ludzi ale nie podchodzic do kazdego poznanego
          faceta jak do ojca swoich dzieci...nikt nie lubi czuc presji.
          Nie robic nic wbrew sobie...nie umiesz podrywac to raczej nie probowac na sile
          zaczepiac kolesi w pubie...mozna sie tylko zblaznic...Nie chodzisz do lozka na 1
          randce...to tez sie nie zmuszac...bo to nie twoje zasady.Jesli chodzisz do lozka
          na 1 randce...to tez nie zmieniac.Chodzi o to, zeby trzymac sie wlasnych
          zasad...to Tobie ma byc dobrze!!!
          Gorzej jak ktos jest niesmialy bo wtedy trzeba sie troche przemoc i otworzyc na
          swiat.
          Pamietaj jedno:jesli Ci ktos mowi/pisze, ze sie nie dziwi zes sama bo wczesniej
          to sie krztalcilas i kariere robilas...to robi to z zazdrosci!!I bardzo
          dobrze...przynajmniej sama o siebie zadbalas a nie siedzisz z gromada bachorow
          na garnuszku meza...i kochajaca matke i zone udajesz.Nic nikomu do Twojego zycia
          osobistego...Moim zdaniem super wiek na zakladanie rodziny.
          Uda sie...jak nie jutro to za rok...ale sie uda.
          Powodzenia
          • senseiek ona jest chyba dziewica.. 26.08.09, 08:06

            > Ktos juz napisal...wyluzowac, wyluzowac i jeszcze raz wyluzowac!!!
            > Po pierwsze, nie mozesz miec cisnienia, ze niby wszyscy wkolo juz zaobraczkowan
            > i
            > to Ty tez musisz...nic nie musisz...jedynie chcesz.
            > Po drugie...im intensywniej szukamy tym mniej znajdujemy...wiec oczywiscie
            > rozgladac sie .poznawac nowych ludzi ale nie podchodzic do kazdego poznanego
            > faceta jak do ojca swoich dzieci...nikt nie lubi czuc presji.

            Swieta racja.

            > Nie robic nic wbrew sobie...nie umiesz podrywac to raczej nie probowac na sile
            > zaczepiac kolesi w pubie...mozna sie tylko zblaznic...Nie chodzisz do lozka na
            > 1
            > randce...to tez sie nie zmuszac...bo to nie twoje zasady.Jesli chodzisz do lozk
            > a
            > na 1 randce...to tez nie zmieniac.Chodzi o to, zeby trzymac sie wlasnych
            > zasad...to Tobie ma byc dobrze!!!

            Na mnie ona zrobila wrazenie dziewicy.. Wiec co bedziesz mowila o seksie na pierwszej randce, jak ona pewnie nigdy tego nie robila..

            " nie no wlasnie szukam z nadzieja ze w koncu znajde, chociaz kogos z
            kim moglabym sie spotykac, na razie tyle, ale takiego kogos tez nie
            moge znalezc, i wlasnei chce zmienic swoje nastawienie, ale to nie
            jest takie proste "
      • kellss Re: jak nie szukac obsesyjnie meza? 25.08.09, 10:32
        ehhh...vaniliowa,nie przejmuj sie - pisza Ci babki, ze : co robilas, zajmowalas
        sie kariera, tak? ....i tym podobne bzdety. Moja mama mawiala: jakby czlowiek
        wiedzial, ze sie przewroci, to by sobie usiadl.

        A tak serio: nic na sile. Nie wierze, ze robienie kariery wyklucza faceta. Po
        prostu trafia sie na 'swojego' albo nie. Ja zawsze przez wielbicieli/kandydatow
        do reki bylam postrzegana jako wladcza, zarabiajaca kupe kasy, z samochodem itp
        itd. Roznie bylo - ale generalnie bali sie mnie. No i bylam pyskata, oj i to
        jak. Co zreszta calkowicie klocilo sie z moim autopostrzeganiem - bo bylam
        zakompleksiona - fasada zewnetrzna byla na pokaz. No i kij im w dziob, jak sie
        bali, to spadali.

        Mojego meza poznalam po 30tce. Jakos sie nie bal. To znaczy,potem sie przyznal,
        ze bal sie, ale barzdiej kochal niz sie bal, no i przy blizszym poznaniu okazalo
        sie ze ja nie smok, a owieczka. Wzielismy slub po 3 latach znajomosci. Dwa lata
        pozniej urodzilam corke - w wieku 35 lat. Jestesmy bardzo szczesliwi. Oboje
        pracujemy, ja zarabiam wiecej niz moj maz, jemu to jakos humoru nie psuje,
        wspiera mnie w tym, co robie. Ja bede robic doktorat, maz jeszcze studiuje. I
        jakos zyjemy - nie ma problemu z usypianiem malej,nie bylo z przewijaniem,
        opieka itd.

        To nie kariera i inne bzdety. Po prostu trzeba trafic na swojego. I nic na sile:)))

        Pozdrawiam i zycze, bys Go znalazla:)I nie sluchaj niespelnionych w 'karierze'.
        Tfu.....jakiej karierze.....


        --
        A man is known by the company he avoids.
        • 4aaa Re: jak nie szukac obsesyjnie meza? 25.08.09, 11:08
          Zgadzam się też z powyzszym co napisala kellss :-)))))))))

          Ja w chwili obecnej mam 28 lat, w przyszlym roku wychodze za maz. Do 27 roku
          zycia tez sobie tak zylam bez zadnego partnera o boku, bo to praca, bo to studia
          i nie bylo czasu szukanie tej wielkiej milosci. Wszyscy w rodzinie mi naokolo
          ciagle mawiali ze juz dawno powinnam miec 3 dzieci na karku, ustabilizowane
          zycie malzenskie itd.ble ble ble.


          I tez nie szukalam, sam sie znalazl w nieoczekiwanym dla mnie momencie. Jestesmy
          z soba od calkiem niedawna ( nawet rok nie minal jeszcze) i zareczylismy sie juz
          bo kazde z nas wie na tym etapie znajomosci ze wreszcie "trafil swoj na swego"
          :-))))). Jesli by mi ktos w tamtym roku jeszcze powiedzial ze ja w tym roku sie
          zarecze to bym wysmiala i pogonila taka osobe ze jakies glupoty opowiada ;-))).


          Takze glowa do gory, wiem co mowie :-). Nie jestes byle kim, z tego co napisalas
          to mozna odczuc ze jestes osoba wartosciowa co ma, ze tak to napisze, w glowie
          poukladane. A wyksztalcenie jest wazne i kariera tez. Zobaczysz, przyjdzie
          moment kiedy plec przeciwna doceni to ze jestes niezalezna sama dla siebie , a
          nie jakas panienka ktora tylko czeka i patrzy zeby jej wszystko kupowac i stawiac.


          Tylko pamietaj - moze to stac sie w calkiem nieoczekiwanym momencie dla Ciebie :-)))
          • vaniliowa3 Re: jak nie szukac obsesyjnie meza? 25.08.09, 20:27
            kurcze wiecie co, jak zakladalm ten watek to myslalam ze spotlkam
            sie ze zlosliwymi uwagami ze jestem glupia i pusta i zawracam glowe
            glupotami i powinnam najpierw zajac sie soba i ze to takie
            malostkowe,ale chcialam wam wszystkim podziekowac bo pozwolilyscie
            mi drogie babki spojrzec na to z upelnie innej do tej pory nie
            dostrzeganej przeze mnnie strony, jasne ze nei chcialabym sie teraz
            znalz\ezc z gromadka dzieci bez pracy i perspektyw, czyli kura
            domowa, i terz moga docenic to ze mam studia ( na ktorych skonczeniu
            zalezalo mi najbardziej na swiecie) i dobra prace, i wszystko to co
            osiagnelam ,i dzieki ze mi to uswiadomilyscie, ale czy zdaze jeszcze
            cieszyc sie macierzynstwem np ?
            • maminka-2 Re: jak nie szukac obsesyjnie meza? 26.08.09, 10:31
              vaniliowa3 napisała:

              > kurcze wiecie co, jak zakladalm ten watek to myslalam ze spotlkam
              > sie ze zlosliwymi uwagami ze jestem glupia i pusta i zawracam glowe
              > glupotami i powinnam najpierw zajac sie soba i ze to takie
              > malostkowe,ale chcialam wam wszystkim podziekowac bo pozwolilyscie
              > mi drogie babki spojrzec na to z upelnie innej do tej pory nie
              > dostrzeganej przeze mnnie strony, jasne ze nei chcialabym sie teraz
              > znalz\ezc z gromadka dzieci bez pracy i perspektyw, czyli kura
              > domowa, i terz moga docenic to ze mam studia ( na ktorych skonczeniu
              > zalezalo mi najbardziej na swiecie) i dobra prace, i wszystko to co
              > osiagnelam ,i dzieki ze mi to uswiadomilyscie, ale czy zdaze jeszcze
              > cieszyc sie macierzynstwem np ?

              lata bez chłopa radzę poswięcić na uzupełnienie braków w edukacji, bo nikt
              sensowny nie będzie cię chciał kijem dotknąć ani ręką "terz".
              • senseiek Kolejna zalosna osoba w klubie.. Witamy! 26.08.09, 10:52

                > lata bez chłopa radzę poswięcić na uzupełnienie braków w edukacji, bo nikt
                > sensowny nie będzie cię chciał kijem dotknąć ani ręką "terz".

                Czyzbys znala z autopsji?? ;)
                Tylko przemadrzali idioci, ktorzy nie maja nic ciekawego do powiedzenia w temacie, czepiaja sie ortografi, gramatyki, albo nawet literowek i braku uzywania polskich liter.. Kolejna zalosna osoba w klubie.. Witamy!
        • praptak2 Re: jak nie szukac obsesyjnie meza? 25.08.09, 11:10
          kellss napisała:


          > A tak serio: nic na sile. Nie wierze, ze robienie kariery wyklucza faceta. Po
          > prostu trafia sie na 'swojego' albo nie. Ja zawsze przez wielbicieli/kandydatow
          > do reki bylam postrzegana jako wladcza, zarabiajaca kupe kasy, z samochodem it
          > p
          > itd. Roznie bylo - ale generalnie bali sie mnie.

          To, że nie miałaś powodzenia, nie znaczy, że faceci bali się Ciebie. Nie
          rozumiem, jak się można kobiety BAĆ?

          > wspiera mnie w tym, co robie. Ja bede robic doktorat, maz jeszcze studiuje. I
          > jakos zyjemy - nie ma problemu z usypianiem malej,nie bylo z przewijaniem,
          > opieka itd.

          I tak trzymać, ale i tak 90% kobiet podobnych do Ciebie nie związało by się z
          facetem nie posiadającym wyższego wykształcenia.

          --
          Hau, hau, hau, wow, wow, wow - no to se poszczekałem na forum teraz idę się
          kimnąc. - leon.1
      • frajdka Re: jak nie szukac obsesyjnie meza? 25.08.09, 23:47
        Nie no trzymajcie mnie.

        Uwielbiam takie uogólnienia. Że jak sama, po trzydziestce i bez męża
        to napewno karierowiczka, która dopiero teraz obudziła się z ręką w
        nocniku. No i nie daj Bóg jak ma dobrą pracę, mieszkanie i o zgrozo
        samochód. Bo to naprawdę takie nietypowe w tych czasach.

        To ja Ci powiem, gdzie ja byłam wtedy kiedy część moich znajomych
        (choć wcale nie tak duża część) znalazła swoich życiowych partnerów.
        Mam 33 lata, świetną pracę, dobre stanowisko, mieszkanie i cztery
        kółka czyli idealnie pasuję do stereotypu.
        A gdzie wtedy byłam? Otórz w naprawdę udanym ośmioletnim związku.
        Zaraz się okaże, że musiałam mieć kupę wad i być zbyt zajęta pracą,
        skoro ten związek się rozpadł. Nie. Byłam zajęta normalnym życiem i
        facetem, którego kochałam na zabój. Praca, mieszkanie i samochod
        przyszły przy okazji. Bo to, ze ma się chłopa nie znaczy, że nie
        można już niczego osiągnąć.
        Jemu miłość do mnie się wypaliła. Poznał kogoś, odszedł. Bez
        znaczenia jest to, ze ani ten ani kolejne związki mu nie wyszły.
        Ja 3 lata wychodziłam z dołka po tym rozstaniu. I bynajmniej nie
        dlatego, że straciłam potencjalnego męża tylko dlatego, że straciłam
        faceta, który był miłością mojego życia.
        Od dwóch lat, bo dopiero wtedy poczułam się gotowa na budowanie
        nowych relacji z facetami, szukam. Ale nie męża tylko miłości.
        Faceta, z którym nie musi mnie wiązać obrączka ale poczucie
        porozumienia, zaufania no i tej cholernej miłości.
        I jak słyszę insynuacje, że sama jestem sobie winna, tym bardziej,
        że nie mieszkam z rodzicami i nie jeżdżę komuniakcją miejską to mi
        gul rośnie i zastanawiam się co tacy ludzie wiedzą o życiu i o
        innych ludziach.

        Ehhhh musialam to z siebie zrzucić.



        --
        “Two people can be perfect for each other but if the timing’s wrong
        it’s never going to work out. Bad timing is the reason that most
        normal people end up single. Weirdos and creeps are single cause
        they are weird and creepy but people like us are single because of
        bad timing.”
        • lilian02 Re: jak nie szukac obsesyjnie meza? 26.08.09, 14:49
          Zgadzam się z koleżanką-idioci tylko myślą, że się jest 30-latką bez
          zakończonych znajomości,związków , bez porażek i zranionych
          uczuć.Jak z jednym facetem się nie udało to trzeba szukać dalej,aż
          się trafi na swoją połówkę.Proste prawda!!!Ale nic na siłę.Lepiej
          być szczęśliwą singielką/starą panną, niż nieszczęśliwą mamuśką i
          żonką dla jakiegoś pajaca, którym sie zafascynowało w wieku 15 lat.A
          po kilku stwierdza się, że się przegrało życie wychodząc za mąż za
          byle kogo-byleby tylko facet był.I życie jest byle jakie po prostu.
      • tapatik Re: jak nie szukac obsesyjnie meza? 27.08.09, 10:46
        nothing.at.all napisała:

        > A co robiłaś w czasie kiedy większość osób szuka drugiej połowy -
        > karierę, zgadza się? I teraz dziwisz sie, że mają 34 lata jesteś
        > sama.

        Skąd wiesz, że karierę? Może kogoś miała, ale nie wyszło.
        Moja kumpela po 7 latach chodzenia musiała się rozstać z chłopakiem.

        > Zwyczajnie nie rozumiem:|. I nie odbieraj tego jako atak, ale
        > zwyczajnie takich jak Ty jest cała masa. Kariera, klapki na oczach
        > bo gonimy za czymś, a drugi człowiek potem...

        Następna, która życia nie zna....

        > Powodzenia!
    • hedonia to bardzo proste: 25.08.09, 10:30
      wystarczy dać się znaleźć.
      Przedtem polecam lektury o małżeństwach udanych i tych nie,
      zrobienie sobie osobistego zestawienia, bo masa osób narzeka na
      samotność w... związku...
    • aardwolf hmm 25.08.09, 10:58
      Zupełnie nie rozumiem jak kobiecie która nie jest otyła (podkreślam: otyła a nie
      z nadwagą) lub wyjątkowo mało urodziwa (np. typ cygańskiej żebraczki)
      znalezienie mężczyzny może zając więcej niż 20 minut.
      • praptak2 Re: hmm 25.08.09, 11:12
        Tu nie chodzi o znelzienie mężczyzny, ale męża.

        --
        Hau, hau, hau, wow, wow, wow - no to se poszczekałem na forum teraz idę się
        kimnąc. - leon.1
        • olala_29 Re: hmm 25.08.09, 13:39
          Wybacz, ale znalezienie w naszych realiach mężczyzny, a nie jego mizernego
          erzacu w spodniach też zajmie więcej (o wiele) niż 20 min.
          • aardwolf Re: hmm 25.08.09, 15:45
            Znalezienie jednego mężczyzny - 20 min.
            Powiedzmy, że 1% się nadaje, więc trzeba przetestować koło setki.
            Jeśli poznajesz 3 mężczyzn dziennie to po miesiącu już masz wybranego tego z 1%
            przedziału.
            • tapatik Re: hmm 27.08.09, 10:40
              aardwolf napisał:

              > Znalezienie jednego mężczyzny - 20 min.
              > Powiedzmy, że 1% się nadaje, więc trzeba przetestować koło setki.
              > Jeśli poznajesz 3 mężczyzn dziennie to po miesiącu już masz
              > wybranego tego z 1% przedziału.

              Robiłeś jakieś badania, że wiesz ile czasu zajmuje poznanie jednego mężczyzny?
              Myślisz, że wystarczy 20 minut, aby odróżnić mężczyznę od palanta?
              • senseiek Re: hmm 28.08.09, 11:51
                > Robiłeś jakieś badania, że wiesz ile czasu zajmuje poznanie jednego mężczyzny?

                W takim sensie poznania jaki masz na mysli, to i cale zycie mozna z kims mieszkac i go nie poznac..

                > Myślisz, że wystarczy 20 minut, aby odróżnić mężczyznę od palanta?

                W twoim wypadku mi to zajelo 1 minute, zeby rozpoznac w tobie palanta.. ;)
      • zenia78 Re: hmm 25.08.09, 12:54
        aardwolf napisał:

        > Zupełnie nie rozumiem jak kobiecie która nie jest otyła (podkreślam: otyła a ni
        > e
        > z nadwagą) lub wyjątkowo mało urodziwa (np. typ cygańskiej żebraczki)
        > znalezienie mężczyzny może zając więcej niż 20 minut.

        Zupelnie nie rozumiem jak mozna byc ta prymitywnym.
        a to niby jak otyla to juz meza nie znajdzie...To ciekawe czemu tyle suchych
        lasek jest singielkami???Pewnie z wyboru???Dobre sobie...Rozumiem, ze
        zakochujesz sie tylko w tych pieknych zewnetrznie...moze i lepiej bo piekni
        niech z pieknymi a ja wole jednak miec przyjaciol wsrod przyzwoitych ludzi.
        • aardwolf Re: hmm 25.08.09, 15:38
          Dla otyłej prawdopodobieństwo że zostanie zaakceptowana jest znacznie mniejsze.
          Dochodzą tu efekty takie jak żal po odrzuceniu itd.
          W sumie 20 minut nie wystarczy.
          • facet_normalny Re: hmm 26.08.09, 10:58
            chłopie spadaj, bo co najmniej kompromitujesz facetów.
            twój punkt widzenia wg mnie jest żenujacy, ale to może wynikać z twojego wieku
            (poziom dorastania, ideałów itp bzdety).
            nie sądzę żeby jakakolwiek kobieta chciała słuchać że "tu za gruba, tam za
            brzydka". zasłuz sobie na tę najgorsza (w twoim mniemaniu) a może uda ci się
            dorosnąć
            • senseiek Re: hmm 26.08.09, 11:37

              > chłopie spadaj, bo co najmniej kompromitujesz facetów.
              > twój punkt widzenia wg mnie jest żenujacy, ale to może wynikać z twojego wieku
              > (poziom dorastania, ideałów itp bzdety).
              > nie sądzę żeby jakakolwiek kobieta chciała słuchać że "tu za gruba, tam za
              > brzydka". zasłuz sobie na tę najgorsza (w twoim mniemaniu) a może uda ci się
              > dorosnąć

              chlopie, czytaj z uwaga, zebys zrozumial co on pisze, i dopiero wtedy komentuj:
              gosc powiedzial "kolo atrakcyjnej kobiety kreci sie tyle adoratorow, ze w ciagu
              20 minut, jakiegos sobie z nich moze wybrac"..
              a kolo brzydkiej i grubej, nie kreca sie i nie zaczepiaja.. (przynajmniej dopoki
              sa trzezwi ;)
              Idz do jakiegokolwiek klubu, dyskoteki, pubu, kawiarni itd itp to zobaczysz na
              wlasne oczy..
              • facet_normalny Re: hmm 26.08.09, 14:04
                a co mnie obchodzą dyskoteki?
                jak ktoś szuka "jednorazówek" to bez problemu tam znajdzie i tu masz rację, a
                chyba nie o to załozycielce wątku chodzi.

                btw, ja mu wyłącznie odpowiedziałem w równie niesmacznym tonie jak on napisał. a
                kwestia gustu czy wolisz czegos więcej czy mniej to wyłacznie twoja prywatna
                sprawa (obojętnie, czy myslisz o ciele, tapecie, długosci włosów czy czymkolwiek
                innym)
      • olala_29 Re: hmm 25.08.09, 13:37
        Do seksu tak ale już do spotykania się (nie mówiąc o małżeństwie) 20 minut nie
        wystarczy. Generalnie albo ma się szczęście albo trzeba przekopać całą masę
        miernych egzemplarzy homo (ledwo)sapiens (czyli humanum XYrekum), żeby trafić na
        perełkę (ja miałam szczęście).
        • maxweber3 Re: hmm 25.08.09, 14:41
          Nie wiem skąd biorą się tego typu przykre wypowiedzi jak twoja. Prawie wszyscy są "mierni" w stosunku do ciebie? Ta perełka to rozumiem jedyna osoba która dostaje do ciebie poziomem? Ludzie czasem, a nawet zazwyczaj po prostu do siebie nie pasują. Nie trzeba tego sobie tłumaczyć sprowadzając od razu drugą osobę do poziomu g...
          • lia.13 Re: hmm 25.08.09, 16:50
            mówiąc o miernotach przedmówczyni miała prawdopodobnie na myśli całe rzesze
            kawalerów, rozwodników, a nawet jeszcze żonatych, którzy tylko na sex liczą. I
            fakt, jakoś tak dziwnie mam, że kawalera latającego od kwiatka do kwiatka
            prędzej zaakceptuję niż żonatego, który dla mnie jest miernotą, skoro nie
            potrafi znaleźć kobiety dla siebie, żeni się z pierwszą lepszą która się
            zgodziła i później ją zdradza na potęgę z każdą, która mu nie odmówi.
            • senseiek Re: hmm 26.08.09, 08:24

              > mówiąc o miernotach przedmówczyni miała prawdopodobnie na myśli całe rzesze
              > kawalerów, rozwodników, a nawet jeszcze żonatych, którzy tylko na sex liczą.

              KAZDY facet liczy na sex! My nie jestesmy tacy jak autorka watku "a teraz sobie
              znajde meza/zone".. I teraz bezskutecznie szuka..

              Jesli po seksie okaze sie, ze bylo super, do tego jest chemia, i mozna o czyms
              pogadac, zaprzyjaznic, to znajomosc bardzo szybko moze przerodzic sie w cos wiecej..

              A teraz wyobraz sobie ze przyjaznisz sie miesiacami z facetem, zakochujesz sie,
              i wreszcie idziecie ze soba do lozka, a tu kompletna klapa.. Nie bedzie to
              bardziej przykre i traumatyczne anizeli pojscie z kims na 1 randce?
    • yulek_cezar Re: jak nie szukac obsesyjnie meza? 25.08.09, 11:37
      > jestem 34 - letnia singielka, i niestety szukam meza
      Jak szukasz męża to nie jesteś żadna singielka tylko stara panna. W Polsce zjawisko singielstwa nie występuje, są tylko i wyłącznie "singielki", czy ktoś zna jakiegoś faceta, który się określa mianem "singla"? Singielka w Polsce to inne określenie starej panny.
      --
      Singlizm - definicja
      • tapatik Co Ty wiesz o singlach... 27.08.09, 11:09
        yulek_cezar napisał:

        > > jestem 34 - letnia singielka, i niestety szukam meza
        > Jak szukasz męża to nie jesteś żadna singielka tylko
        > stara panna.

        A dlaczego nie singielka? Poza tym stara panna to charakter niezależny od wieku.

        > W Polsce zjawisko singielstwa nie występuje,

        Poproszę o uzasadnienie.

        > są tylko i wyłącznie "singielki",

        Przeczysz sam sobie. Jeśli w Polsce nie występuje zjawisko singli, to skąd
        singielki?

        > czy ktoś zna jakiegoś faceta, który się określa mianem "singla"?

        Tak, ja znam. I to wielu.

        > Singielka w Polsce to inne określenie starej panny.

        Pozwolę się nie zgodzić z Twoją opinią. Singielka to osoba samotna.
        Niekoniecznie panna. Może to być też rozwódka lub wdowa.
        Stara panna natomiast to kobieta, która nigdy nie była zamężna i która ma
        charakter osoby sfrustrowanej życiem w samotności, przez co jeszcze bardziej
        odstrasza mężczyzn.
        • senseiek Wypisz wymaluj- singielka.. ;) 28.08.09, 11:55

          > Stara panna natomiast to kobieta, która nigdy nie była zamężna i która ma
          > charakter osoby sfrustrowanej życiem w samotności, przez co jeszcze bardziej
          > odstrasza mężczyzn.

          Wypisz wymaluj- singielka.. ;)

    • 444a Re: jak nie szukac obsesyjnie meza? 25.08.09, 11:39
      > wiele z was pewni powie ze to glupie i ze powinnam sie zajac soba,

      Ale właśnie to robisz;)

      > i niestety szukam meza,

      To jeszcze w miarę w normie, wystarczą tabletki ziołowe...

      ale ja chcialabym po prostu przestac o tym myslec,
      > jak to zrobic ?

      Nie ma się co specjalnie zapierać przzed takimi myślami, one są naturalne. Co
      najwyżej naucz się radzić sobie z samotnością.

      A co do szukania, to czy jest ono aktywne? Profil na portalu randkowym nie
      wystarczy. To co dobre, z reguły jest rozchwytywane, trudno dostępne lub ukryte.
    • daniel.sebastian Re: jak nie szukac obsesyjnie meza? 25.08.09, 11:50
      dobre, dobre
      ciekawe tylko ile juz adoratorów odrzuciłaś, bo miał za marną pracę,
      albo wykształcenie nie te, albo mieszkał u mamusi, albo krzywy nos
      miał.
      Z pewnoscia jest sporo chłopaków o dobrym sercu, ale Ty takich nie
      chcesz. Ma być taki jaki sobie wymarzyłaś (?)
      No to sobie szukaj obsesyjnie dalej z klapkami na oczach.
      • zepzoso Re: jak nie szukac obsesyjnie meza? 25.08.09, 12:30
        > ciekawe tylko ile juz adoratorów odrzuciłaś, bo miał za marną pracę,
        > albo wykształcenie nie te, albo mieszkał u mamusi, albo krzywy nos
        > miał.
        > Z pewnoscia jest sporo chłopaków o dobrym sercu, ale Ty takich nie
        > chcesz. Ma być taki jaki sobie wymarzyłaś (?)

        daniel.sebastian to mądry człowiek - powiedział krótko, zwięźle i na temat - to
        samo miałem napisać...

        --
        pozdrawiam,
        ZepZoSo
      • zenia78 Re: jak nie szukac obsesyjnie meza? 25.08.09, 13:12
        daniel.sebastian napisał:

        > dobre, dobre
        > ciekawe tylko ile juz adoratorów odrzuciłaś, bo miał za marną pracę,
        > albo wykształcenie nie te, albo mieszkał u mamusi, albo krzywy nos
        > miał.
        > Z pewnoscia jest sporo chłopaków o dobrym sercu, ale Ty takich nie
        > chcesz. Ma być taki jaki sobie wymarzyłaś (?)

        O przepraszam...a jak facet w wieku 35 lat mieszka u mamusi albo jest bezrobotny
        to co on soba reprezentuje???Dobre serce przede wszystkim...ale poza tym jeszcze
        cos...Sorry dla mnie jesli 30 kilku letni facet siedzi bezrobotny u rodzicow to
        wstydu nie ma, jest len, niezaradny i darmozjad bez ambicji.Nie trzeba milionow
        zarabiec(choc pewnie to mile jest) ale jak widzisz wspolna przyszlosc z takim
        osobnikiem???Tu nie chodzi o fury i domy z basenem tylko o
        poziom...czlowiek(facet /kobieta) w pewnym wieku i na pewnym poziomie nie
        pozwoli sobie na bycie na garnuszku mamusi.Jesli chce zyc na jakims poziomie to
        robi wszystko by na to zarobic...moze zarabiac mniej niz ja ale nie lezec i tv
        ogladac calymi dniami.
        Odnosnie wyksztalcenia:ile znasz par"jedno po zawodowce drugie po
        studiach"???Jesli znasz, to jak im sie zyje???
        Denerwujace sa sugestie, ze autorka jest wybredna.Nawet jesli jest to co
        zlego.Ja bylam 30 lat wybredna.Szukalam meza, ojca moich dzieci, czlowieka z
        ktorym spedze reszte zycia...to mialam brac pierwszego ktory mnie chcial w
        obawie o staropanienstwo???A jak auto kupujemy to tez pierwsze lepsze...byle
        jezdzilo???Jak placimy to przebieramy marudzimy...i nikt sie nie dziwi.Jak
        inwestujemy uczucia, dajemy siebie to juz marudzic nie wypada???Dziwne rozumowanie.

        • pyrlandczyk55 Re: jak nie szukac obsesyjnie meza? 25.08.09, 14:50
          <Odnosnie wyksztalcenia:ile znasz par"jedno po zawodowce drugie po
          studiach"???Jesli znasz, to jak im sie zyje???<
          Odpowiem na ten wątek....jestem i żyję w takiej parze.Poznaliśmy sie
          prawie dziesiec lat temu ( różnica wieku 10 lat)- oboje byliśmy "po
          przejsciach" ( zaliczyliśmy ileś tam nieudanych małżeństw każde z
          nas ma dzieci)..Ona 30+..ja 40+...Znależliśmy sie w banalny
          sposób...warto było czekać aby teraz było wspaniale.A róznica w
          wykształceniu nie ma nic do rzeczy...przynajmniej w naszym
          przypadku. Może to przychodzi dopiero z wiekiem.? Opowiem historie
          która obserwuje od kilkunastu lat - podobny watek był podnoszony na
          tym forum:
          Małe kilku-tysieczne miasteczko.Bardzo ambitna dziewczyna...w szkole
          prymuska...na maturze kilka 6...dostaje sie na 2 z trzech kierunków
          studiów ( ale nie na ten wymarzony)-zaczyna studiowac w dużym
          mieście.Po roku zdaje ponownie ..i dostaje sie na kierunek o którym
          marzyła.Studiuje...lata mijają.jest ambitna...stypendium
          naukowe..mnóstwo nauki..."zalicza" tytuł 2 lub 3 "studentki Roku" (
          nagroda od Prezydenta RP)...siedzi w ksiażkach i na życie prywatne
          nie ma czasu.Wszystkie Koleżanki powychodziły za mąż...maja
          dzieci...koledzy też żonaci.nie ma o czym z nimi rozmawiać..Czas
          biegnie nieułaganie i lata mijają.Jako ,że jestem jej znacznie
          starszym Przyjacielem i Mentorem..czesto rozmawialiśmy...spieraliśmy
          sie.i niejednokrotnie będac na zakręcie życiowym wypłakiwała mi sie
          w mankiet..Usłyszałem kiedyś od niej ( była już po studiach)...cyt "
          w nszej małej mieścinie lepiej być rozwódka nawet z dziećmi niż
          mieć status "starej panny" ( singielki)" Poraziło mnie gdy to
          usłyszałem.Jak myślała tak zrobiła.probowała nadgonić "stracone lata
          i czas". szukała i znalazła na siłe ( nie słuchała trzeżwych sadów
          tych którzy obserwowali ją z boku i mają duże doświadczenie
          życiowe).Jest obecnie mężatka po 30-tce ...matką i bardzo cierpiaca
          samotna młoda Kobietą.Zarabia bardzo dobrze...kariera ( doktorat)
          rozwija sie poprawnie....tylko jest pozbawiona codziennego wsparcia
          ( wybór partnera okazał sie totalnie nietrafiony - żyja obok siebie
          i poza dziećmi nic ich nie łaczy )Myśle że rozwód wisi w powietrzu -
          to tylko kwestia czasu...Czy miała racje - mówiąc ,że jak wróci do
          naszego miasteczka jej status wykształconej rozwódki z dziećmi
          bedzie "wyższy" i lepszy niż singielki ( starej panny )Czy "złe
          języki" nie beda sie jej czepaic aż tak mocno?......Ciekawe
          • zenia78 Re: jak nie szukac obsesyjnie meza? 25.08.09, 15:27
            Do pyrlandczyk55 Super, ze wam sie udalo ale...jak wiele jest takich par???I
            zgadzam sie z Toba...to zalezy od wieku i tego co przeszlismy...ale to juz
            oprocz wykrztalcenia madrosc zyciowa.
            Ja znam inny przypadek:dziewczyna na wysokim stanowisku spotykala sie z
            ochroniarzem...i mowila wszystkim, ze on jest po psychologii tylko pracy nie
            moze znalezc.Potem wyszlo, ze tej pracy juz ponad 10 lat szuka;)zenujace.
            Ta sama sptyka sie teraz z kolesiem bezrobotnym i wmawia wszystkim, ze tak
            trudno jest znalezc prace...Koles ma profil na goldenie i tam jak wol sobie
            wpisal swoj dorobek zawodowy...nigdzie nie pracowal dluzej niz kilka
            miesiecy...poza tasma w fabryce...tam zagrzal miejsce pare lat.a ona klemie bo
            sie wstydzi a jednoczesnie sie byc stara panna i bierze jak leci...a potem
            placz, ze musi ich utrzymywac.Przykre
          • titta Re: jak nie szukac obsesyjnie meza? 25.08.09, 15:55
            Widzisz to zalezy...Mam kolezanke po doktoracie na dobrej
            zagranicznej uczelni(biochemik), a jej partnerem jest mechanik.
            Dobry, mily facet. No i super. Sa szczesliwi.
            Mechanik wcale nie musi miec waskich choryzontow, ani dr szerokich.
            Wszystko cecha indywidualna. Jednak sa ludzie, ktorzy preferuja
            inteligentne, blyskotliwe towarzystwo. A te cechy zwykle ida w parze
            z wykrztalceniem. Przynajmniej w krajach gdzie edukacja jest
            darmowa. (Choc powtorze, sama edukacja ich nie gwarantuje).
        • daniel.sebastian Re: jak nie szukac obsesyjnie meza? 25.08.09, 21:14
          Łatwo argumentować. Powiedz o swojej zaradnosci lepiej i co
          osiagnełaś sama, bez pomocy rodziców. Kiedy sie wyprowadziłaś z
          domu, czy studiowąłś dzienie czy zaocznie, kto CI płacił za studia
          jezeli to były dzienne dlaczego mieszkalas wtedy na garnuszku
          rodziców, nie było Ci wstyd? A wtedy odpowiem, teraz, brak mi słów.
          Spotykam czasem takie jak Ty i omijam z daleka.
        • plisowanka Re: jak nie szukac obsesyjnie meza? 30.08.09, 16:14
          zenia78 napisała:
          > O przepraszam...a jak facet w wieku 35 lat mieszka u mamusi albo jest bezrobotn
          > y
          > to co on soba reprezentuje???

          Może mieszka z matką, by się nią opiekować, jeśli ona jest schorowana. Nie przyszło ci to do głowy? Ma ją oddać do domu starców czy pomocy społecznej? Dla mnie właśnie taki człowiek, który nie potrafi się zdobyć na opiekę nad własnymi rodzicami, jest nikim. Jak się wam urodzi chore dziecko, to pewnie też je zostawi na pastwę losu.
      • markiza_eduardina_ufff Re: jak nie szukac obsesyjnie meza? 25.08.09, 22:23
        Jakbyś się kapkę zastanowił byś głupot nie pisał...
        Pierwszy lepszy z brzegu... jak nieporadny życiowo - to nie utrzyma
        rodziny, co to kobieta ma harować a facio wylegiwać się na kanapie, to po co
        kobiecie duże dziecko do opieki? Ona faceta szuka! Jeśli miałby mieć krzywy
        nos
        to też lepiej nie, bo geny się dziedziczy i po co dzieci swe na
        niedogodności takie skazywać? Ten co u mamusi mieszka? Boże, to niech on
        dalej mieszka, z całą pewnością mamusi dzieckiem jest i żadna rozumna kobieta
        wtrącania się obcej baby do własnego ogniska domowego nie wytrzyma!
        Wykształcenie nie te? Nie powinna wymagać, a dlaczego? Przecież towarzysza życia
        szuka. Winna wymagać i basta!
    • cirilla28 Re: jak nie szukac obsesyjnie meza? 25.08.09, 11:51
      Wiesz, po rozwodzie bardzo chciałam nie być sama, a kobieta po przejściach z 2
      dzieci to umówmy się III liga :)
      Doszłam powoli do tego, że radość można czerpać z wielu rzeczy, rodziny,
      przyjaciół, że posiadanie faceta nie jest wyznacznikiem wartości kobiety!!!
      Na siłę to możesz się tylko unieszczęśliwić...
    • elegia Re: jak nie szukac obsesyjnie meza? 25.08.09, 12:04
      dobrze cie rozumiem, przychodzi moment, w ktorym CZLOWIEK pragnie dzielic zycie z innym czlowiekiem!
      znam kobiety, ktore mialy "problemy" w odnalezieniu drugiej polowki, wiec zajely sie "kariera"( cos w zyciu fajnie miec), zaczelo sie dorabianie ideologii-praca jest super, wolnosc jest super etc.
      ale....to wszystko do czasu, kiedy odkrywa sie, ze praca po wielu latach wcale nie jest juz super, samotnosc doskwiera...
      do czego zmierzam...my ksztaltujemy rzeczywistosc, myslisz i masz, wmawiasz sobie, ze nie znajdziesz faceta i go nie znajdziesz!
      wizualizuj sobie codziennie swojego ksiecia z bajki, fantazjuj o milosci, ktora zdarza sie tylko raz....przestan byc taka racjonalna, zycie jest magiczne!!!!! ty jestes magiczna:)
    • mary_an Re: jak nie szukac obsesyjnie meza? 25.08.09, 12:05
      Chyba nie szukasz obsesyjnie. Moja kolezanka za to tak - 25 lat, skonczone
      studia, juz bardzo dobra praca, mieszkanie, ale pochodzi z malej miejscowosci i
      jest tam "stara panna" i koniec. Nikt jej nie szanuje za to, co osiagnela bardzo
      ciezka praca, wszyscy skupiaja sie na tym, ze juz ma az 25 lat i ciagle brak
      meza i dzieci - masakra.

      Wiec ona naprawde obsesyjnie szuka meza, znajduje gosci na portalach randkowych
      i po dwoch tygodniach znajomosci traktuje ich, jakby byli razem od wielu lat,
      juz gada o slubie. Faceci szybko uciekaja, teraz ma takiego jednego ciamajde od
      3 tygodni, ktory za nia lazi i wpatruje sie z zachwytem (bo ona jest ladna,
      przebojowa, atrakcyjna, a on to taki typowy fajtlapa), przy czym ona juz
      wszystkim opowiedziala, ze planuja slub - przedstawila go calej rodzinie po
      kilku dniach znajomosci. To jest dla mnie desperacja. Ty moim zdaniem jestes po
      prostu samotna, ale jeszcze tak bardzo zle z toba nie jest :)

      Jak o tym nie myslec? Sama wiesz - zajmij sie czyms, otocz sie ludzmi, zapisz
      sie do jakiegos klubu, znajdz fajnych przyjaciol i wtedy moze juz nie bedziesz
      az taka samotna i zdesperowana. Przynajmniej ja tak mam :)
    • nasturcja3838 Re: jak nie szukac obsesyjnie meza? 25.08.09, 12:49
      A ja Wam powiem,że to zależy od tego co kto lubi.Ja bardzo źle
      znoszę samotność.Jestem po przejściach.Mam wrażenie,że nie potrafię
      być w związku-skoro się rozpadają ,to nie potrafię.Mimo to,bardzo
      chciałabym być z kimś.Jak jestem sama,wszystko przestaje mieć
      większe znaczenie...Ja po prostu do życia potrzebuję drugiej
      osoby,bo samotność mi szkodzi.Nie jest to kwestia staropanieństwa
      itp.Mam pracę ,hobby,wykształcenie,ale jest po prostu smutno.
      • obstgarten Re: jak nie szukac obsesyjnie meza? 25.08.09, 14:28
        wykreśl to słowo ze słownika. W ten sposób sie nakręcasz,
        wyluzuj... po prostu żyj.
        Kiedyś ktoś mi powiedział, że nie ma ludzi szczęsliwych na świecie.
        Po prostu nie ma i jest bez znaczenia czy ma się pieniądze, dobrego
        męża, żony... Należysz do większości. Chętnie bym Cię przekonał do
        swoich racji ale pewnie się nigdy nie spotkamy .
        Powodzenia :-)
      • olamariola Re: jak nie szukac obsesyjnie meza? 25.08.09, 14:29
        Och Nasturcja, jak ja Cie rozumiem. Tez moglabym sie pod tym podpisac. Z
        wyjatkiem tego o tym, ze skoro zwiazek sie rozpada, to znaczy ze 'nie potrafie'.
        Zwiazek sie rozpada, bo to nie byla odpowiednia osoba.

        Moja rada jest taka dla Vanilki jest taka, zeby sie zajac intensywnie soba -
        organizacja swojego czasu wolnego. i jesli sie ma duzo znajomych, zrobic troche
        miejsca kolo siebie. Czyli: wychodzisz na kawe, ale sama i z ksiazka, a nie z
        wianuszkiem kolezanek. Na basen - sama, a nie z kumplem. Zebys mogla poznac
        nowych ludzi. Nie tego jedynego, ale kogos nowego, przez kogo byc moze poznasz
        jedynego. Dobrym pomyslem jest tez samotne podrozowanie - u celu mozna byc z
        kims umowionym, ale po drodze lotniska, pociagi, itp. sprzyjaja znajomosciom.
        Trzeba sie zmuszac do wychodzenia z domu, czasem wlasnie na grilla do
        nielubianej kolezanki. Pare razy bedzie okropnie ale moze tez pojawia sie nowe
        znajomosci i niespodziewane rezultaty.

        Moze napisz wiecej o sobie, to bedzie Ci mozna lepiej poradzic... pozdrawiam i
        zycze powodzenia (a sama tez nie jestem w latwej sytuacji).

        Aha i jeszcze jedno, mam inne zdanie od pozostalych. Otwarcie mowie o tym, ze
        interesuje mnie powazny zwiazek. Ale mowie to czlowiekowi tak: 'zgodzilabym sie
        na malzenstwo z jakims swietnym facetem' - zeby wiedzial, o co mi chodzi, po co
        udawac. Ale nie mowie patrzac na niego maslanymi oczami: marze o slubie...

        Bo nie marze o slubie, weselu, itp., tylko o tym, ze fajnie bedzie spotkac
        kompatybilnego towarzysza zycia i miec jedna rzecz wiecej w zyciu zalatwiona :)


        • obstgarten Re: jak nie szukac obsesyjnie meza? 25.08.09, 15:00
          czytam to i dochodzę do wniosku, że to może mnie szukacie :-)
          Może nie pasuję w 100 % do Waszego opisu ale w 99 %.
          Nie wiem skąd jesteście (vanilki, olamariola) ale napił bym się z
          Wami kawy.
          pozdr.
          obstgarten@gazeta.pl
          a i jeszcze jedno bo mogą być wątpliwości. Jestem facetem :-)
    • zly_czarodziej Re: jak nie szukac obsesyjnie meza? 25.08.09, 14:55
      Nie oszukuj się. W wieku 34, 35 lat przytłaczająca większość wartościowych
      facetów została już "usidlona", mają żonę dzieci i cieplutkie gniazdko. Jeżdżą
      fajnym rodzinnym kombi, mają przyzwoitą pracę, dbają o dom męską ręką, co roku
      zabierają rodzinę na wakacje, są odpowiedzialni i opiekuńczy. Tacy bardzo szybko
      zostają "wypatrzeni i upolowani" przez płeć piękną. Tobie został co najwyżej
      trzeci sort. Faceci, których z takich czy innych (najczęściej trudnych do
      przeskoczenia) względów żadna niewiasta nie chciała. Ewentualnie samotnicy,
      którzy nie chcą nikogo w swoim życiu tzw. single, bo będą musieli się z tym kimś
      liczyć i zdobyć się na kompromisy w wielu sprawach, tacy mają w sobie wiele z
      dziecka, a dzieci - wiadomo są egoistyczne i nieodpowiedzialne. Jak będziesz
      miała wiele szczęścia, może spotkasz na swojej drodze jakiegoś przyzwoitego
      rozwodnika. Na wszystko w życiu jest czas, niektórzy po prostu swój przegapiają.
      Mimo wszystko życzę powodzenia.
      • pinup Re: jak nie szukac obsesyjnie meza? 31.08.09, 16:12
        > Nie oszukuj się. W wieku 34, 35 lat przytłaczająca większość
        wartościowych
        > facetów została już "usidlona", mają żonę dzieci i cieplutkie
        gniazdko. Jeżdżą
        > fajnym rodzinnym kombi, mają przyzwoitą pracę, dbają o dom męską
        ręką, co roku
        > zabierają rodzinę na wakacje, są odpowiedzialni i opiekuńczy.

        buhahaha! zapomniales dodac, ze wlasnie zaczyna do nich docierac jak
        sie dali wmanewrowac i ile lat zabawy i wolnosci im ucieklo i wlasnie
        rozgladaja sie za jakims 'urozmaiceniem'. rzeczywiscie wiekszosc
        mezczyzn (szczegolnie w polsce) jezdzi kombi, ma przyzwoita prace i
        jest bardzo odpowiedzialna. buhaha. gimme more!
        --
        tell it like it is
        • vaniliowa3 Re: do facetow 31.08.09, 18:54
          czego szukaja faceci po 30, czemu nie chca sie wiazac? czy nie
          potrzebuja bliskosci, milosci, itp? i czego jeszcze brakuje kobiecie
          atrakcyjnej, wyksztalconej, niezalezenej finansowo, i wiadomo ze ni
          eleci na kase,nieglupiej, ktora ma poukladane w glowie, panowie
          czego jeszcze brakuje takiej kobiecie ?aha to pytanie skierowane do
          facetow na poziomie,
          • blondyn34 Pasuje idealnie 01.09.09, 19:15
            Witam!
            Jestem stary, z lekką nadwagą, dość leniwy w pracach domowych, łysiejący, lubie piwo.
            Za to jestem czyścioszkiem, mam ciekawe hobby, jestem na stanowisku, no i jestem obrzydliwie bogaty. :)
            --
            Homo sum et nihil humanum a me alienum esse puto.
        • e.mama.s Re: jak nie szukac obsesyjnie meza? 01.09.09, 18:13
          ja długo nie moglam znależć drugiej połówki, nie męża wiadomo od
          razu ale towarzysza, stukneło mi 28 lat i znalazlam, zakochałam się
          on też, po dwoch latach zastanawiam się co mi tak oczy zmydliło jaka
          byłam glupia że się tak spieszyłam szczególnie z dzieckiem, teraz
          mamy dwuletnie dziecko, to co między nami jest nie można nazwać
          małżeństwem. Gdybym mogła cofnąć się w czasie do naszego pierwszego
          spotkania to powiedzialabym mu..spadaj. ps dziewczyny trzeba
          naprawdę dobrze sprawdzić z kim stajecie przed ołtarzem
    • tomus78 Mam ten sam problem, tyle, że z szukaniem żony? 25.08.09, 15:11
      Witam. Uważam, że większość ludzi potrzebuje tego aby, z kimś być. Mamy
      zainteresowania, pasje, ale istnieje też potrzeba kontaktu z drugim człowiekiem.
      Przychodzi wolny czas człowiek chciałby wyjść z domu, odetchnąć świeżym
      powietrzem, pójść na piwo itp, a zwyczajnie nie ma z kim bo dotychczasowi
      znajomi poświęcają swój czas swoim połówkom. Mój krąg znajomych np mocno się
      przerzedził, jeśli zaś chodzi o szukanie owej drugiej połowy to jest coraz
      gorzej. Dla faceta po trzydziestce pracującego na państwowym etacie, który nie
      dorobił się własnego mieszkania żadna nie spojrzy. Kilka lat temu było inaczej,
      teraz nawet dawanie ogłoszeń na sympatii czy innych portalach nic nie daje, po
      prostu wolnych kobiet w adekwatnym wieku prawie nie ma:(
      • a_scottie Re: Mam ten sam problem, tyle, że z szukaniem żon 25.08.09, 15:36
        U mnie to samo, w tym roku stuknie 31 lat i jestem sama... I wcale
        nie jest to wina tego, że wcześniej poświęciłam się karierze. To nie
        prawda. Pracowałam i pracuję jak każdy, staram się jakoś zapełniać
        swój czas. Między 20 a 30 rokiem życia studiowałam, 3 razy
        zmieniałam pracę, wyjeżdżałam na wakacje, chodziłam do pubów, na
        różnego rodzaju imprezy i po prostu nikogo na swojej drodze nie
        spotkałam. Oczywiście, że zdarzały się tzw. randki, tylko co z tego
        jak po 2, 3 nie czakałam już na kolejną. Prawie dwa lata temu
        poznałam kogoś na punkcie kogo oszalałam i... parę miesięcy temu
        dostałam porządnie po pupie... Nie mam pojęcia co zrobić żeby
        spotkać na swojej drodze właściwą osobę. A tego zwykłego przytulenia
        co raz bardziej brak...
      • jan_dreptak Re: Mam ten sam problem, tyle, że z szukaniem żon 25.08.09, 15:41
        polecam męskie hobby, znam dziwczyny które "jeżdżą" motocyklami,
        jeżdżą w cudzysłowie bo ich jazda ogranicza się do lansu po mieście,
        jakoś w trasie ich nie widziałem, może jakiś inny temat
        motoryzacyjny, np 1/4 mili, oczywiście jako uczestnik nie kibic-
        blachara, zlot klubu jakiejś marki, niekoniecznie porche, mialem
        koleżankę, która udzielała się wśród krótkofalowców, być może nawet
        są takie co wędkują, generalnie należy prowadzić rozpoznanie bojem i
        pokazać się tam gdzie dużo mężczyzn a konkurencja prawie żadna
      • fo.xy Re: Mam ten sam problem, tyle, że z szukaniem żon 26.08.09, 09:08
        moglabym napisac to samo o wolnych mezczyznach... wolnych w
        odpowiednim wieku prawie nie ma - ot, gatunek na wymarciu.
        Mam 28 lat, a trafiam jedynie zonatych lub rozwodnikow ok. 40-42
        lat. No coz, pocieszam sie, ze za dziesiec lat bedzie jak znalazl :D
        a poki co, rozgladam sie, czy moze ktos w wieku zblizonym do mojego
        sie nie ostal ;)



        tomus78 napisał:

        > po prostu wolnych kobiet w adekwatnym wieku prawie nie ma:(
        • senseiek Re: Mam ten sam problem, tyle, że z szukaniem żon 26.08.09, 09:35

          > moglabym napisac to samo o wolnych mezczyznach... wolnych w
          > odpowiednim wieku prawie nie ma - ot, gatunek na wymarciu.

          Nie, oni celuja na mlodsze.. 30-latek nie bedzie chcial innej 30-latki, chyba ze to milosc od pierwszego wejrzenia, albo znali sie duzo wczesniej, albo jest sie niezle pijanym.. W pubie lub dyskotece atrakcyjny 30-latek bedzie celowal w przedzial 20-25. Przynajmniej ja tak mam. Zadnej 30+ latki nie traktuje jako nawet jednorazowego podboju. Czysta kolezenskosc, bez jakichkolwiek podtekstow seksualnych..

          > Mam 28 lat, a trafiam jedynie zonatych lub rozwodnikow ok. 40-42
          > lat. No coz, pocieszam sie, ze za dziesiec lat bedzie jak znalazl :D
          > a poki co, rozgladam sie, czy moze ktos w wieku zblizonym do mojego
          > sie nie ostal ;)
          >

          Kiedy Ty bedziesz miala 40-tke, to bedziesz musiala celowac w facetow z przedzialu 50-60..
          • pinup Re: Mam ten sam problem, tyle, że z szukaniem żon 31.08.09, 16:29
            > Nie, oni celuja na mlodsze.. 30-latek nie bedzie chcial innej 30-
            latki, chyba z
            > e to milosc od pierwszego wejrzenia, albo znali sie duzo wczesniej,
            albo jest s
            > ie niezle pijanym.. W pubie lub dyskotece atrakcyjny 30-latek
            bedzie celowal w
            > przedzial 20-25. Przynajmniej ja tak mam. Zadnej 30+ latki nie
            traktuje jako na
            > wet jednorazowego podboju. Czysta kolezenskosc, bez jakichkolwiek
            podtekstow se
            > ksualnych..

            miales kiedys do czynienia z 30latka? najwyrazniej nie chlopaczku.
            30-35latka rozni sie od 20 latki tylko tym ze jest madrzejsza, ma
            lepszy gust i jest bardziej doswiadczona. wiekszosc singielek po
            30tce nich nie rozni sie niczym od 20latek, bo maja czas i pieniadze
            zeby o siebie dbac. zadnych bachorow, sterczenia przy garach i prania
            cudzych gaci. osoby, ktore nie wiedza ile mam lat daja mi o 10 mniej.
            faceci mysla ze - jak to ladnie nazywasz - 'celuja' w 20+, a ja
            przeciez nie bede sobie ani im psuc zabawy:)
            --
            tell it like it is
            • senseiek Re: Mam ten sam problem, tyle, że z szukaniem żon 02.09.09, 15:12
              > ale ja mam namysli facetow na poziomie, a nie dresiarzy

              Pociag do mlodszych kobiet, jest niezalezny od tego jaki ubior sie nosi, czy to dres czy garnitur. 90% klientow prostytutek to sa ludzie na poziomie, po ktorych bys sie tego nigdy nie spodziewala, prezesi, managerowie, kierownicy, informatycy itp. ludzie z wysokimi kwalifikacjami, wyzszym wyksztalceniem, i wysokimi zarobkami..
    • pompompom Re: jak nie szukac obsesyjnie meza? 25.08.09, 15:33
      Przestać szukać i dać się znaleźć. :)
      Też się rozglądałam, po cichu szukałam i nic. Pewnego dnia dałam się
      odnaleźć i jest pięknie. To facet ma polować, a my możemy dać się
      upolować, i żadne równouprawnienia, parytety, srety tego nie
      zmienią. Jak nie jesteś w jego typie (a to on określa czy tak jest
      czy nie), to nawet jak mu się cała podłożysz, nic z tego nie będzie.
      Może skorzysta z okazji, ale przy byle okazji, jak spotka swój
      ideał, to w najlepszym razie będzię cię zdradzał, a w najgorszym
      pójdzie sobie.
      Nie polować dziewczyny, a bywać. Pokazywać się. Jak widzisz
      zainteresowanie swoją osobą , a facet ci się podoba - uśmiech,
      dyskretny sygnał, że może podejść, porozmawiać (nic konkretnego,
      raczej postawa, że jestem chętna na nawiązanie kontaktu, ale nie
      musi nic z tego wyjść). Reszta wyjdzie w praniu. Nie namawiam na
      uporczywe wptrywanie się w przystojniaka po drugiej stronie baru i
      słanie mu uśmiechów, bo się może okazać, że staniesz się ofiarą na
      jedną noc - facet skorzysta z okazji i pójdzie dalej. A takiego to
      my nie chcemy!
      I chyba unikać wypadów z innymi samotnymi koleżankami. Lepsze są te,
      które już mają mężów, bo ci mężowie mają kolegów, albo znajomi się
      właśnie rozstali, są po rozwodzie i wiadomo, ze pan szuka (pani też)
      drugiej połówki. Słowem: lepsze grupy mieszane, albo koledzy. Grupa
      znajomych, przyjaciół, a nie przyjaciółek. Kolega, nie będzie ci
      podstawiał nogi, jak się okaże, że podoba ci się pan x, bo akurat
      koleżance też się spodobał.
      Powodzenia.
      34 - to żaden wiek. Młoda jesteś. Będzie dobrze!
    • clian69 Re: jak nie szukac obsesyjnie meza? 25.08.09, 16:12
      Mam 42 lata i jestem po rozwodzie (place alimenty na 4 dzieci- sa bardzo
      slodkie) poza tym mam male problemy l alkoholem i narkotykami. Hazard jest po za
      mna bo spotykam sie z psychiatra. Nie bede ukrywal ze w chwili obecnej mam spore
      dlugi zwiazane z hazardem - aczkolwiek systematycznie je splacam.Mam wyrok w
      zawieszeniu za handel prochami ale obecnie jestem czysty. Tez szukam drugiej
      połówki(pierwsza wypilem z rana hehehe - jak widzisz mam tez poczucie humoru
      )wiec moze sie odezwiesz i razem przejdziemy przez zycie??
    • wlodzimierz.ilicz Ależ trzeba szukać. Najwyższy czas. 25.08.09, 17:34
      Tylko może wymagania są za wysokie?
      "Musi byc w tym samym wieku albo młodszy, szczupły brunet 180 cm,
      bez zobowiązań. No i 34 letni kawaler. Czysty i pachnący. Musi lubić
      fundować kobiecie podróże, mieć gosposię i ogrodnika. Ma być
      posłuszny i pokorny."
      Cha, cha...
    • maragaretab5 Re: jak nie szukac obsesyjnie meza? 25.08.09, 19:25
      Jestem w podobnej sytuacji, z tym że trochę starsza, mam 36 lat.
      Trudno mi się zgodzić z osobami, które tutaj "wytykają", że robiłaś
      karierę.Po prostu czasami w życiu tak bywa, że trudno trafić na
      swoją połówke...
      Mnie jedynie martwi cos innego, że nie zdążę zostać matką:(.
      Mogłabym oczywiście miec dziecko, bo jak do tej pory trafiali mi sie
      mężowie z tym,że...cudzy:(.Jednak nie umiem tak egoistycznie...chcę
      żeby dziecko miało naormalna, pełna rodzinę a ja kogos bliskiego, na
      kim można polegać.
      Jednak wierzę, rozglądam się ale nie szukam...obsesyjnie:)
      Pozdrawiam
    • samentu Re: Przestać myśleć zerojedynkowo 25.08.09, 20:41
      i stawiać świat na głowie
      albo nic albo mąż
      świat nie składa się z samych skrajnych relacji
      szczerze sobie odpowiedzieć czego brak i jak mozna temu zaradzic
      do dzielenia smutków i radości - nie jest konieczny od razu mąż;)
      z reguły najtrwalsze związki to związki kumpelskie - ludzi o podobnych
      zainteresowaniach (także zawodowych)
      bo gdy stań zakochania minie (a mija po 2 -3 latach) to coś musi budowac tą relacje
      więc zamiast męża polecałbym szukać przyjaciela
      z niejednej takiej więzi powstało dobre i trwałe małżeństwo
      poza tym
      facet od razu rozpozna desperatkę poszukująca na gwałt meża i zapewniam
      ucieknie od takiej w popłochu
      bo nikt nie chce by zwykłe wyjście na kawę czy do kina kończyło się
      podejmowaniem trwałych decyzji tylko że druga strona w desperacji;)
      desperacja w niczym nie pomaga
      --
      Money making is a wonderful thing:)
      • samentu Re: Apropos desperacji historia autentyczna;) 25.08.09, 20:51
        kilka lat temu
        znajomy singiel późna dwudziestka, w ramach spędzania wolnego czasu umawia się z
        poznaną na jakims portalu randkowym trzydziestką
        nic niestosownego
        kino w sobotnie popołudnie (wczesne) i jakaś kawa z deserem po
        no i siadają do tej kawy
        i po jakimś czasie panna, która wyznała już swe plany matrymonialne
        wyciąga swoją prawą dłoń na wysokość oczu kolegi
        pokazuje 5 palców pozbawionych biżuterii
        i przesuwając w wymownym geście palcami drugiej ręki po palcu na którym nosi się
        wiadomo co powiedziała
        - Jurek, wiesz na jakie Twoje słowa teraz czekam

        i mimo, że było to upalne sobotnie popołudnie
        zimny pot spłynął znajomemu po plecach, nogi zrobiły sie jak z waty
        i tylko wzrok wołał wokół
        Ratunku!!!! :P

        --
        Money making is a wonderful thing:)
    • melila Re: jak nie szukac obsesyjnie meza? 25.08.09, 20:52
      Tak czytam sobie te wypowiedzi , bo też jestem samotna po 30 i tylko jedno mnie
      zastanawia - gdzie Waszym zdaniem można poznać sensownych samotnych facetów w
      moim wieku ?
      Bo gdzie się nie zwrócę i nie zobaczę kogoś fajnego, to w drugim zdaniu okazuje
      się, że on już ma żonę i dzieci.
      W tych miejscach spotykam liczne fajne panny w tej samej sytuacji co ja.
      --
      Melila
        • samentu Re: a to prawda 25.08.09, 21:17
          demografia działa na niekorzyść kobiet
          zwłaszcza tych wykształconych
          bo po 30 ogólnie społeczeństwie ilość kobiet w stosunku do facetów rośnie z
          każdym rokiem
          a i więcej jest studentek niż studentów;)
          co do poszukiwań się nie wypowiadam
          bo choć jestem 33 letnim singlem - żony nie szukam,
          w każdym razie nie desperacko:)
          --
          Money making is a wonderful thing:)
          • wojakpl Re: a to prawda 25.08.09, 21:23
            mam taka rade dla tej laski:

            wez sie za jakiegos studencika. troche go finansuj, troche sexu, wypad
            na weekend do rzymu itd, moze wypali '=_)
          • takajatysia bo to nigdy nie wiadomo.. 26.08.09, 19:30
            bo to nigdy nie wiadomo kiedy by było dobrze zawrzeć związek na całe życie,
            karierę albo dzieci robić.. ech... Możesz chyba tylko wyluzować. Ja miałam
            dziecko i męża tuż po dwudziestce, o wiele za wcześnie. Fajnie jest teraz, bo
            córeczka już duża. Mąż zniknął we mgle. Ogólnie rzecz biorąc gdybym mogła cofnąć
            się w czasie odłożyłabym za mąż wychodzenie i rodzenie dzieci o lat 10. Tak do
            30 - 32 (chyba). Z drugiej jednak strony mam sporo znajomych w tym przedziale
            wiekowym i widzę jakie kumpele mają niesamowite desperackie ciśnienie na facetów
            i na dziecko. Na to drugie nawet bardziej. Mam wrażenie, że mi posiadania córki
            - samego faktu - zazdroszczą jakby nie wiem co to było.. Odnosząc się do Twojego
            postu: najlepiej chyba wrzucić na luz (jak tylko się da) a poza tym ukrywać
            ewentualną desperację - to odstrasza absolutnie najbardziej. Wiem, bo mi (jako
            kobiecie która zdążyła mieć i męża i dziecko - powiedzmy spełnionej) ci
            mężczyźni to mówią. Boją się sideł i babskiej desperacji po prostu...
          • bszalacha Re: no,no,powiedzmy... 27.08.09, 02:49
            ....
            tak sobie chcesz racjonalizować,że jesteś ponad wszystkim,co
            związane z kobietą.I co z tego,że kobiet jest więcej,gdy żadnej nie
            masz?
            Może dzisiejsze kobiety wolą wibrator niż śmierdzące skarpety albo
            nadpobudliwe dzieciątko w wieku 33?
      • theorema Re: jdo melili 26.08.09, 01:22
        hej, masz rację dziewczyno...u mnie to samo. Powiem nawet, gorzej! Ostatnio
        wybralam opcje samotne wakacje, poznalam juz na miejscu uroczego towarzysza,
        znacznie mlodszego, ale mnie akurat tacy kreca...i co? Ksiądz, niech go cholera
        (oczywiscie cywilne ciuchy). No i ja mam tak zawsze - albo zareczony, albo
        ksiadz, albo woli chlopcow...a naprawde wymagania mam wcale nie takie duze. I w
        ogole czuje sie swietnie sama, tylko mi seksu brakuje, wiec staly partner bylby
        na miejscu. Po pierwsze sprawy zdrowia, po drugie im dluzej z jedna osoba, tym
        fajniej,intymniej, po trzecie - nie ma 100% metody antykoncepcji, wiec jakbysmy
        sie troche znali, kochali i czuli sie odpowiedzialni za siebie - byloby milo.
        Mysle, ze to sa powody, dla ktorych kobieta po 30-tce moze szukac meza, stalego
        partnera - nasze potrzeby seksualne rosna, ciagle jeszcze w tym wieku, nie
        jestesmy starymi babciami:) Mam tez swoja hipoteze, dlaczego nie udaje mi sie
        poderwac wlasnie tych, na ktorych mi zalezy - oni mysla, ze ja juz jestem taka
        stara, ze nic, tylko tesknie za dziecmi, rodzina - a ja bym poczekala nawet i z
        5 lat. A jeszcze jedna, gdzies to czytalam, podobno kazdy facet ma inna, swoja
        ilosc kobiet, ktore chce w zyciu "zaliczyc", nawet nie musi byc tego swiadom.
        Poki tej liczby nie osiagnie - "nie jest gotow na stały zwiazek". Prawda to,
        panowie?:)
        Jesli by tak bylo, moze wprowadzic jakis system znakowania - nie tylko obraczki
        dla tych po ślubie, ale tez jakies inne dla "gotowych" i "niegotowych" (ja bym
        te druga opcje wybrala:))